00:06KONIEC
00:38KONIEC
01:00KONIEC
01:01KONIEC
01:05KONIEC
01:06KONIEC
01:09KONIEC
01:13Panna Młoda, odcinek 126.
01:16KONIEC
01:26KONIEC
01:27Wcześniej myśleliśmy, że Jamil to człowiek honoru.
01:32Dobrze było sprzedać siostrę żonatemu, ale niedobrze o tym słuchać?
01:38On ma dziecko z pierwszą żoną. Mieszkają pod jednym dachem.
01:44Wszystkim to pasuje. One bezwstydnie pozowały do zdjęć.
02:04Dzemil, źle się czujesz? Pomocy! Dzemil, co ci jest?
02:14Gdzie on jest? Już się dowiedział i pobiegł do Hanczer? Zadzwonię do niego.
02:23Lepiej nie. Zaraz zacznie coś podejrzewać.
02:29Ciociu Derio, wujek Dzemil zemdlał, wezwali karetkę.
02:35Gdzie? Na ulicy, przed sklepem.
02:42Dzemil! Dzemil!
02:49Dzemil!
03:01Dzemil!
03:04Dzemil!
03:06Dzemil!
03:19Dzemil!
03:21Dzemil!
03:23Dzemil!
03:25Dzemil!
03:27Dzemil!
03:29Dzemil!
03:30Wiem, że chciałaś dobrze, ale na razie nic nie rób, bo pragnę mieć spokój.
03:35Trzymaj się na ubocze. Ja wszystkim się zajmę.
03:57Dzemilim!
03:59Zaczekajcie, zaraz tam będę.
04:10Dokąd idziesz?
04:17Mój brat miał zawał serca.
04:21Jak się czuję?
04:23Nie wiem.
04:24Bratowa powiedziała, że zabrali go do szpitala.
04:30Na pewno wszystko będzie dobrze.
04:32Muszę się z nim zobaczyć.
04:37Do nikąd nie pójdziesz.
04:42Nie słyszałaś Dżihana?
04:45Zabronił wychodzić z domu.
04:55A to dopiero.
04:56Jest nieposłuszna.
05:00Co robisz?
05:02Wpakuje nas w kłopoty.
05:05Dżihana musi na nią wpłynąć.
05:08Niech robi co chce.
05:11Gdy popełni błąd, poniesie tego surowe konsekwencje.
05:17Słusznie.
05:19Dostanie to, na co zasłużyła.
05:42Mam świetną wiadomość.
05:45Hanczer dała nam silną kartę przetargową.
05:50Pomimo ostrzeżeń Dżihana, poszła odwiedzić brata w szpitalu.
05:54Sama się zniszczy.
06:00Pomożemy jej w tym.
06:03Zadzwoń do tego dziennikarza.
06:04Niech jedzie do szpitala i spotka się z nią.
06:16Gdzie jest mój brat?
06:20W środku.
06:21Mówią, że miał skurcz z powodu stresu.
06:25Jak to się stało?
06:28Usłyszał nowiny.
06:30Robiłam wszystko, by się nie dowiedział, ale sąsiedzi mu wygadali i trafił do szpitala.
06:39Wszystko przeze mnie.
06:43Nie płacz.
06:45Bardzo się bałam, ale na szczęście to nic poważnego.
06:51Nie uspokoję się, dopóki go nie zobaczę.
06:56Podłączyli mu kroplówkę.
06:58Weszłam tam, lecz mnie wyprosili.
07:01Po kroplówce lekarz go zbada i odeszlę do domu.
07:06Muszę go zobaczyć.
07:20Bracie, jak się czujesz?
07:27Tak się bałam.
07:32Porozmawiaj ze mną.
07:35Nie bądź zły.
07:37Serce przestaje mi bić.
07:39Proszę, wybacz.
07:42Siostro!
07:47Co się dzieje?
07:49Niech pielęgniarka ją stąd zabierze.
07:55Czemu to robisz?
07:56Przyszła cię odwiedzić.
07:59Nie znam jej.
08:01Czego chcę?
08:04Każ ją wyprowadzić.
08:19Zaczekaj.
08:19Zaczekaj.
08:20Nie płacz.
08:22Gdy wyjdzie, porozmawiasz z nim i się pogodzicie.
08:25On cię nie porzuci.
08:29Opiekuj się nim.
08:30Daj znać, jeśli coś się wydarzy.
08:33Zaczekaj.
08:35Co ja mam z nimi począć?
08:47Co robisz?
08:51Wpakuje nas w kłopoty.
08:52Dżihann musi na nią wpłynąć.
08:57Niech robi, co chce.
08:59Gdy popełni błąd, poniesie tego surowe konsekwencje.
09:04Słusznie.
09:05Dostanie to, na co zasłużyła.
09:19Niedobrze.
09:20Od opublikowania tych rewelacji wartość akcji spada.
09:25Możemy ponieść duże straty.
09:29Trzeba się tym zająć.
09:30Niewiele można zrobić.
09:33Zaryzykujemy.
09:36Do czasu odzyskania pozycji na rynku krajowym
09:39skupimy się na sprzedaży za granicą.
09:42Dlatego projekt Huncher jest tak ważny.
09:46Potwierdź jutrzejsze spotkanie.
09:48Ta umowa pozwoli nam trochę odetchnąć.
09:51Nie martw się.
09:52Wezmę to.
10:03Huncher, dlaczego nie posłuchałaś?
10:08Ale w końcu to jej brat.
10:10Musiała iść do szpitala.
10:11Też bym poszła.
10:13Oby nikt jej tam nie widział.
10:22Lepiej dam znać Jihanowi.
10:24Powiem mu, że Huncher jest w szpitalu.
10:43Co się stało?
10:46Zabrali brata Huncher do szpitala.
10:48Poszła do niego.
10:55Dzwonię, bo ona może czegoś potrzebować.
10:58Nie zostawiaj jej samej.
11:17Pani Huncher,
11:19jak pani skomentuje te sensacje?
11:22Proszę dać mi spokój.
11:25Wychodząc za mąż,
11:26wiedziała pani o ciąży pani Bejzy?
11:30Odczep się.
11:32Nie chcę pani niepokoić.
11:35Wszystko już napisałeś.
11:36Czego jeszcze chcesz?
11:41Sugeruje pani, że to nieprawda?
11:43Oczywiście.
11:44To stek kłamstw.
11:47Proszę zatem o prawdę.
11:49Jeśli to kłamstwa,
11:50niech pani powie, jak było.
11:54Nie mam zamiaru.
11:57Czyli, że tamte informacje są prawdziwe.
12:00Nic podobnego.
12:02To kłamstwa i oszczerstwa.
12:06Trzeba to udowodnić,
12:08by uciszyć tych,
12:09którzy je rozpowszechniają.
12:12Jak?
12:15Udzieli mi pani relacji z pierwszej ręki.
12:19Wtedy usunę opublikowany wcześniej tekst.
12:24Nie chce, by zarzucono mi,
12:25że naruszam etykę zawodową.
12:29Opublikuję wywiad z panią
12:31i zastąpię nim artykuł z pomówieniami.
12:38Nic z tego.
12:41Niech się pani szykuje na gorsze.
12:45Podobno ktoś postrzelił pana Jihana.
12:49Jeszcze o tym nie pisano,
12:50badam szczegóły.
12:53Ponoć padł ofiarą zazdrości.
13:02Wyniki opublikuję jutro,
13:04jeśli nie powie pani prawdy.
13:13Hanczer?
13:21Co tu się dzieje?
13:23Jeśli powiemy prawdę,
13:25wycofa opublikowane wiadomości.
13:34Usłyszałem, że pani Hanczero
13:35niczym nie wiedziała.
13:36Mieszkaliście wtedy razem
13:38z pańską byłą żoną.
13:42Nic takiego nie powiedziałam.
13:52Zostaw moją żonę w spokoju.
13:57Porozmawiamy później.
13:59Przysięgam, że nic mu nie mówiłam.
14:03Ukrywał pan ciąże swojej pierwszej żony?
14:16Nie będę powtarzał.
14:20Spadaj.
14:24Chodź.
14:27Ktoś pana postrzedł.
14:29To z zazdrości?
14:41Dżihann?
14:42Dżihann?
14:43Dżihann?
14:43Co ty robisz?
14:49Dżihann?
14:55Dżihann?
14:57Dżihann?
14:57Musimy do jedzenia.
15:35Ty wariatko, rozbiłaś mi głowę, nie daruję ci.
15:47Dżihany, przestań, zabijesz go.
15:53Proszę uspokój się.
15:59Wracaj, dawaj aparat.
16:11Złożę na niego skargę.
16:14Pobił mnie, zniszczył mi aparat.
16:29Myślałaś, że tak łatwo mi uciekniesz?
16:33Puść mnie, proszę.
16:35Milcz.
16:36Ani słowa więcej, bo wyręczę Nusreta i sam cię tu załatwię.
16:40Pomocy.
16:42Co się dzieje?
16:44Ratunku, on chce mnie zabić.
16:48Trzeba wezwać policję.
16:56To moja żona.
17:00Nie bój się moje dziecko.
17:02Zrobił ci coś złego?
17:08Nic ci nie grozi.
17:32Gdzie Dżihany?
17:34Gdzie Dżihany?
17:36W biurze komendanta.
17:38Co się stało?
17:41Pobił dziennikarza i rozbił mu aparat.
17:45Jak do tego doszło?
17:49Gdy poszłam do szpitala odwiedzić brata,
17:51wpadłam na dziennikarza,
17:53który zaczął zadawać mi pytania.
17:57Wtedy pojawił się Dżihany.
17:59Dziennikarz bezczelnie twierdził,
18:01że mu coś powiedziałam.
18:04A gdy zapytał o postrzał,
18:06Dżihany stracił nad sobą panowanie.
18:11Ten facet chciał podstępem coś z ciebie wyciągnąć.
18:18Jutro na główki będą pełne rzeczy,
18:21które powiedziałaś
18:22lub których nie powiedziałaś.
18:25Do tego dorzucą opowieść o napaści na dziennikarza.
18:28Zniszczą Dżihana.
18:31Nic mu nie powiedziałam.
18:33Przysięgam.
18:34Ten dziennikarz wszystko już wiedział.
18:36Udał, że usłyszał to ode mnie.
18:38To wkurzyło Dżihana.
18:42Miałeś nie wychodzić z domu.
18:44Dżihany wyraźnie cię o to prosił.
18:49Nie mogłam zostać.
18:52Mój brat trafił do szpitala.
18:53Musiałam się z nim zobaczyć.
19:00Lepiej się czuję?
19:03Tak.
19:06Stało się.
19:08Muszę wyciągnąć stąd Dżihana.
19:25Dobrze się już czujesz?
19:26Tak, dzięki.
19:30Przygotuję coś do jedzenia.
19:32Życzę smacznego.
19:33Ja nie mam apetytu.
19:45Mamo, Mert powiedział,
19:48że wujek Dżemil wdał się pod sklepem w bójkę z sąsiadami.
19:52Dlatego zemlał.
19:55My gadali wszystko, co usiłowaliśmy przed nim ukryć.
20:00Będzie zdrowy?
20:02Nie martw się, lekarz pozwolił mu wrócić do domu.
20:06Źle wygląda.
20:07Dlatego, że tęskni za Hanczera.
20:10Zadzwoń do niej, niech się pogodzą.
20:13Była w szpitalu, ale Dżemil zaraz ją odprawił.
20:18Mówiłaś, że za nią tęskni.
20:20Nie wtrącaj się w sprawy dorosłych.
20:23Między rodzeństwem tak bywa.
20:24Ich dusze cierpią.
20:28Też jestem tym zmęczona.
20:44Proszę tu zaczekać.
20:49Uciekłam Tajjarowi i wylądowałam na posterunku.
20:52Ciekawe, jak się stąd wydostanę.
21:01To, co powiem, zmieni twoje życie.
21:04Jestem najlepszą przyjaciółką Bejzy.
21:07Znam wszystkie jej sekrety.
21:17Hanczer?
21:24Co tu robisz, Yonja?
21:28Drobny incydent.
21:30Nic poważnego.
21:35Spodziewasz się dziecka?
21:36Tak.
21:38Kilka miesięcy temu wyszłam za mąż.
21:43To twojego męża wprowadzili?
21:45A ty co tu robisz?
21:49Pewnie Bejza już ci powiedziała.
21:54Rzadko z nią teraz rozmawiam,
21:56ale słyszałam, co się stało.
22:00Napisali o nas same kłamstwa.
22:02Jihan wdał się w bójkę z dziennikarzem.
22:07Przykro mi.
22:16Dokąd zabieracie mego męża?
22:20Musi zostać w areszcie,
22:21bo dziennikarz nie wycofał skargi.
22:31Nie czekaj tu.
22:32Engin zabierze cię do domu.
22:34Nie zostawię cię.
22:45Zrób o co proszę.
22:46Ten jeden raz.
22:58Postaram się, by rano go zwolnili.
23:01Zajmę się papierami i zaraz wrócę.
23:03Zrób o co?
23:04Zrób o co?
23:25Dobrze było sprzedać siostrę żonatemu,
23:28ale niedobrze o tym słuchać?
23:30Co ty wygadujesz?
23:32Siostra normalnie wyszła za mąż.
23:35Ale on będzie miał dziecko z pierwszą żoną.
23:38Mieszkają pod jednym dachem.
23:41Wszystkim to pasuje.
23:42One bezwstydnie pozowały do zdjęć.
23:48Bracie, jak się czujesz?
23:54Tak się bałam.
23:58Porozmawiaj ze mną.
24:02Nie bądź zły.
24:04Czuję, jak zamiera mi serce.
24:07Proszę, wybacz.
24:16Jemil?
24:17Jemil?
24:36Nie płacz.
24:37Prawnik powiedział, że go wyciągnie.
24:41Nie chodzi o niego, lecz o to, czym się staliśmy.
24:45Jestem winna.
24:48Wszyscy mówili, bym odeszła.
24:50Pani mu kadder, bejza.
24:53Nie posłuchałam.
24:56Nie mogłam zostawić dżihana i teraz świat się zawalił.
25:02Co to ma wspólnego z tobą?
25:04Wszyscy daliście się podejść.
25:06Nikt nie może nikogo obwiniać.
25:10Nie martw się o bejzę, nic jej nie złamie.
25:12Potrafi o siebie zadbać.
25:21Co obrzydliwa pijawko?
25:22Lekarka kazała ci usunąć dziecko z wadą?
25:26Puść wariatko.
25:28Pani bejzo.
25:30Odczep się.
25:33Myślałaś, że się nie dowiemy?
25:38Nie przejmuj się, bejzo.
25:39Myśl o sobie.
25:42Czemu tak mówisz?
25:45Odzyskać dżihana to dla niej kwestia honoru.
25:48Zrobi wszystko.
25:49Wykorzysta też dziecko.
25:58Myślałam, że jesteście dobrymi przyjaciółkami.
26:02Zawsze ją wspierałaś.
26:04Coś między wami zaszło?
26:10To nieważne.
26:13Mówisz, że zawsze ją wspierałam.
26:15Bejza nie jest typem ofiary.
26:18Znasz przysłowie
26:19zlituj się nad niewłaściwą osobą,
26:22a sama będziesz cierpieć.
26:23Bejza nie lubi przegrywać.
26:33Komendant panią wzywa.
27:00Pani mąż powiedział, że to była drobna sprzeczka.
27:05Lecz pani twierdzi, że panią uderzył.
27:13Proszę powiedzieć prawdę.
27:15Wtedy zdecyduję, czy posłać panią na obdukcję.
27:23Dokąd zabieracie mego męża?
27:26Musi zostać w areszcie, bo dziennikarz nie wycofał skargi.
27:35Nie wycofam zarzutów, uderzy mnie, Yongja.
27:38Nie rób tego.
27:42Spokojnie.
27:44Grozi pan żonie?
27:46Nic podobnego.
27:48Nie chcę ciągnąć tej kłótni.
27:52W takim razie zostanie pan tu na noc.
27:59Zabierzcie go do aresztu.
28:00Będzie miał czas na przemyślenia.
28:12Niech mi pan pozwoli zadzwonić.
28:16Tutaj.
28:25Jaki numer?
28:270599.
28:29Güzel.
28:31Skupuj ich akcje, póki zniszczkują.
28:34Kupujesz na swoją firmę, prawda?
28:36Aferin.
28:39Świetnie.
28:39Tamam.
28:41Zaraz przeleję ci pieniądze.
28:46Wkrótce jedna trzecia holdingu Develiolu będzie moja.
28:54Kto to?
28:59Posterunek w Hekimbaszy, chwileczkę.
29:08Mówi Tajjar.
29:11Pokłóciłem się z żoną, a ona poszła złożyć skargę.
29:14Może by mi pan pomógł?
29:18Już jadę.
29:21Idiota.
29:23Nie radzi sobie z jedną babą.
29:33Dokąd idziemy?
29:35Na obdupcję.
29:37Podpiszę dokumenty i zaraz wracam.
29:59I zaraz wracam.
30:19My się chyba znamy.
30:21Mówi pan do mnie?
30:31Był pan w mojej firmie.
30:32Jest pan kamieniarzem.
30:36Tak, zgadza się.
30:38Przepraszam, nie poznałem.
30:40Mam tyle spraw na głowie.
30:45Stało się coś złego?
30:47Nie.
30:48Mała przepychanka.
30:50A pan za co tu trafił?
30:52Fajno.
30:53Za to samo.
30:55Wdałem się w bójkę.
30:57A pan za co tu trafił?
31:11KONIEC
31:49Próbujesz uciec Tajjarowi?
31:53Mnie nie wykiwasz.
32:04Nie denerwuj się już.
32:07To nie ma sensu.
32:09Jutro Dżihann stamtąd wyjdzie.
32:12Mam nadzieję.
32:16Ty też nie jesteś bez winy.
32:19Musisz być ostrożniejsza.
32:25Widzisz konsekwencje.
32:28Jedna chwila nieuwagi i kłopoty gotowe.
32:35Okropnie się czuję z powodu Dżihanna.
32:39To nic nie da.
32:43Od teraz trzeba zachować szczególną ostrożność.
32:48Żeby uporządkować te sprawy,
32:51Dżihann potrzebuje całkowitego spokoju.
32:54Musisz zadbać o to ty i wszyscy domownicy.
33:19Dżihann.
33:22No.
33:38Yonja, nie czekaj tu sama. Podwieziemy cię.
33:48Dziękuję.
33:59Do diabła.
34:18Dokąd jedziesz?
34:20Wysiądę gdzieś po drodze. Muszę coś załatwić.
34:27Podwieziemy cię dokąd zechcesz. Nie będziesz w tym stanie chodzić pieszo.
34:32Nie trzeba. Mogę wysiąść tutaj.
34:35Tutaj? Tak, tu wystarczy.
34:40Naprawdę, wysiądę tutaj.
34:46Bardzo dziękuję. Dokąd ty idziesz?
34:51Zaraz wracam.
34:54Yonja, zaczekaj.
35:01Uciekasz przed kimś?
35:03Jeśli coś jest nie tak, powiedz.
35:06Może zdołam ci pomóc.
35:12Prawda jest tuż przed twoim nosem.
35:15Jednak nic nie rozumiesz.
35:46Zdjęcia
35:50Już późno, a tej diablicy wciąż nie ma.
35:56Nikogo nie słucha.
35:57Gdy Jihan wróci, zrobi z nią porządek.
36:03Zasłużyła na poważną karę.
36:05Nie wtrącajmy się do spraw Jihana.
36:10Woda dla pani.
36:12Dzięki.
36:18Niech Fadime zrobi mi dobry budyń. Mam straszną ochotę.
36:24Tak właśnie trzeba.
36:26Żadnych stresów. Myśl tylko o sobie i dziecku.
36:32Ma szację.
36:42Engin, co się dzieje?
36:45Pod szpitalem czekał dziennikarz i chciał wyciągnąć coś od Han Cher.
36:52Jihan to zobaczył i rzucił się na niego.
37:00Gdzie jest mój syn? Coś mu się stało?
37:05Niestety spędzi noc w areszcie.
37:17Nie zdołałeś go wyciągnąć?
37:20Dziennikarz nie wycofał skargi.
37:23Zatrzymali Jihana.
37:24Ale rano będzie już na wolności.
37:30Muszę jechać do biura. Tam też panuje chaos.
37:33Nie wychodźcie z domu.
37:36Nie mów tak do nas.
37:40Ta, której to dotyczy, nikogo tu nie słucha.
37:52Do zobaczenia.
37:55No...
37:56...
37:58...
38:04...
38:28Skąd to? Ten pan kupił dla was obu.
38:50Dziękuję. Smacznego.
38:54To nic w porównaniu z tym, co pan zrobił.
38:58Jest pan wielkoduszny. Pomógł pan nieznajomym niewielu na to stać.
39:14Bejza była w złym stanie.
39:17Gdyby mnie pan nie powiadomił, mogłoby dojść do tragedii.
39:22Uratował pan dwa istnienia.
39:25Zawdzięczam panu życie swego nienarodzonego syna.
39:29Ktoś taki jak pan nie wdaje się w bójki.
39:34Moje życie odwróciło się do góry nogami jak klepsydra, jakby stała za tym jakaś niewidzialna siła.
39:43Pieniądze, władza, reputacja, nic nie powstrzyma wyroków losu.
39:54Czasami nie trzeba daleko szukać.
39:58Klepsydrę może odwrócić bardzo bliska osoba.
40:03Samo życie.
40:26O szaleje.
40:28Zawzięłaś się na mojego syna?
40:31Nie wystarczyło, że sama straciłaś honor, to jeszcze pogrążyłaś Dżihana?
40:38Brakowało tylko aresztu, więc o to zadbałaś.
40:42Wciągnęłaś go w otchłań.
40:44Nędznaj podła istoto.
40:48Przestań. Nie widzisz jaka jest zdenerwowana?
40:51Niech cierpi.
40:54Dżihana cię ostrzegał.
40:57Ja też, ale ty poszłaś swoją drogą.
41:00I wróciłaś jeszcze bardziej u Babrana.
41:03Mój syn wpadł za tobą do tego bagna.
41:09Dziennikarz znał już prawdę, a potem udawał, że usłyszał to ode mnie.
41:19Jaka jest ta prawda? Może nam ją wyjawisz?
41:23Powiem ci.
41:25Dżihana ożenił się z tobą, byś urodziła mu dziecko.
41:30Lecz zanim to zrobiłaś, dowiedział się, że jego pierwsza żona jest w ciąży.
41:35Zamiast odejść, postanowiłaś zostać.
41:40Z biegiem czasu Dżihana tonął coraz bardziej.
41:44Dziś właściwie nasłałaś na niego, tego dziennikarza.
41:50Nie wiedziałam, że Dżihana tam przyjedzie.
41:54My mu nie powiedziałyśmy.
41:56Kto więc to zrobił?
42:03Ja uznałam, że Han-Czer nie powinna być w szpitalu sama.
42:10Nie potrzebujemy wrogów z ulicy.
42:13Mamy w domu osoby, które wbijają nam nóż w plecy.
42:29Opracowanie Telewizja Polska
42:32Tekst Piotr Zieliński
42:34Czytał Paweł Straszewski
42:47Z gadaje czchiło
43:04Ktoś
43:10KONIEC