- 14 hours ago
Category
📺
TVTranscript
00:27KONIEC
00:41KONIEC
01:12Panna Młoda, odcinek 60.
01:25Dlaczego nas tu wezwałeś?
01:28Właśnie, mówiłeś, że to coś innego.
01:31Na czym polega problem?
01:35Nie chodzi o żaden problem.
01:38Podjąłem decyzję.
01:40I chcę ją wam oznajmić.
01:44Mów, słuchamy.
01:45Bejza, złożyłem ci obietnicę.
01:50Zawsze dotrzymuję słowa.
01:54Czemu się do tego odnosisz?
01:58Nie możemy tak dalej żyć.
02:01Ta sytuacja jest nie do zniesienia.
02:05Szczególnie trudna dla mnie jest twoja obecność.
02:14Nie będę tego ciągnął.
02:17Dostaniesz check-in blanco.
02:23Kupię ci komfortowe mieszkanie.
02:25Zaopatrzę cię w środki.
02:28Zapewniające wygodne i beztroskie życie.
02:42Nie możesz zostać w rezydencji.
02:45Wyprowadzisz się.
03:04Kopciuszku.
03:09Witajcie.
03:12Dzień dobry.
03:16Sadzisz kwiaty?
03:19Tak, podobają ci się?
03:21Bardzo.
03:24Piękne, prawda?
03:26Tak, kochanie, prześliczne.
03:31Wracając ze szkoły wysiadłyśmy wcześniej, by trochę pospacerować.
03:35Jak miło.
03:38Kwiaty bardzo ożywią tę altanę.
03:47Posadzimy takie w naszym ogrodzie?
03:53Mamy już tam kwiaty.
03:56Dba o nie pan Osman.
03:58Ale nie takie jak te.
04:00Kopciuszek zaczarował tę altanę.
04:04Przychodź tu, kiedy tylko zechcesz.
04:08A teraz możemy je razem posadzić.
04:22Wykopiemy dołek.
04:41Gotowe.
04:49Teraz podlejmy je wodą życia.
05:05Co to jest?
05:10Woda życia.
05:12Pomaga kwiatom wrosnąć w nową glebę.
05:16Będą pięknie kwitnąć.
05:23Może nazwiemy ten kwiatem minę?
05:27Tak.
05:29Mamo, mam swój kwiat.
05:33Nazywa się minę.
05:53Nie ma sensu owijać w bawełnę.
05:57Daruj sobie teksty o komforcie i niewygodzie.
05:59Nie szukaj wykręców.
06:00Postaw sprawę jasno.
06:05Kochasz kogoś innego.
06:07To dla mnie oczywiste.
06:09Ja nie stanę ci na drodze.
06:11Decyzję podejmie Bejza.
06:13Potrafię uszanować miłość.
06:20Wykluczone.
06:23Nie pozwolę na to.
06:25Bejza jest dla mnie jak córka.
06:28Nie może nas opuścić.
06:34Znamy twoje zdanie.
06:36Bejza?
06:39Co o tym sądzisz?
06:43Trzymam się tego, co powiedziałam pierwszego dnia.
06:45Nie cofnę danego ci słowa.
06:49Ani teraz, ani nigdy.
06:54Wystarczy mi jeden pokój.
06:56Obok ciotki.
07:01Rozumiem.
07:02Doskonale.
07:04Jak sobie życzysz.
07:12Zatem przeniesiemy się
07:14do domów Tarabii.
07:23To wszystko.
07:45Jak się masz?
07:47Skończyłem pracę wcześniej.
07:49Wieczorem zabiorę cię na kolację.
07:53Bardzo mi miło.
07:56Przygotuj się.
07:58Podjadę po ciebie.
08:37KONIEC.
08:39KONIEC.
08:39KONIEC.
08:40KONIEC.
08:45KONIEC.
09:00KONIEC.
09:04Idź.
09:05Ja muszę coś załatwić.
09:28Już przyjechał?
09:46Już przyjechał?
09:48Brawo. Udało ci się. Wygrałaś. Straciłam jednego syna, a ty odebrałaś mi drugiego.
10:03Bajremnos. Raduj się.
10:40Najchętniej wywlokłabym cię stąd za włosy.
10:44Dzihan, jak mogłeś postawić mnie w takiej sytuacji?
10:58Błagałaś tę wywłokę, by nie zabierała ci syna?
11:02Nigdy bym się do tego nie zniżyła.
11:05Powiedziałam tylko kilka słów prawdy.
11:11A może popełniamy błąd?
11:13I naprawdę powinnyśmy ją błagać.
11:22Dzień dobry.
11:37Dzień dobry.
11:52Dzień dobry.
11:56Przyjechałem za wcześnie?
12:00Dzień dobry.
12:02Do naszego nowego domu.
12:10Udało ci się, wygrałaś.
12:13Straciłam jednego syna, a ty odebrałaś mi drugiego.
12:19Raduj się.
12:22Jeśli chodzi ci o mnie, to już się przyzwyczaiłam.
12:25Tu jest mój dom, nie chcę się stąd wyprowadzać.
12:33Coś się stało? Skądże?
12:36Ty też nie możesz stąd odejść.
12:41W rezydencji jest dziecko, które bardzo cię potrzebuje.
12:44Minę widzi w tobie ojca.
12:47Nie możesz jej tak zostawić.
12:50A twoja matka?
12:51Jesteś jej jedynym synem.
12:53Nie możesz jej opuścić.
12:58Nie chcę wyjść na osobę, która cię stąd zabrała.
13:03Może dałoby się trochę zmodernizować ten dom.
13:08Wymienić szafki kuchenne, jeśli uznasz to za stosowne.
13:14Dziś sadziłam kwiaty na werandzie.
13:17Minę mi pomagała.
13:18Jeden kwiat nazwaliśmy jej imieniem.
13:21Kocham ten dom.
13:25Nie chcesz stąd odejść?
13:27Nie chcę.
13:31Dobrze.
13:34Przebierz się, to pojedziemy na kolację.
13:48Powiem jej teraz. Nie mogę dłużej czekać.
14:08Alo?
14:12Kto dzwoni?
14:15Jestem byłą żoną Jihana.
14:18Przesłałam wiadomość przez Bejzę, ale jej nie zrozumiałaś.
14:25Liczyłam na twoje poczucie dumy, ale zawiodłam się.
14:33Jeśli chcesz zrobić sobie krzywdę, to ci pomogę.
14:45Dla Jihana poświęcę wszystko.
14:49Podepczę swój honor i dumę.
14:52Nie grożę ci, ani nie rozkazuję.
14:57Po prostu zakochałam się w nim.
15:02Spędziłam z nim siedem lat i bardzo za nim tęsknię.
15:06Nie zrozumiałam.
15:26Jesteś gotowa.
15:28A? Czekam na ciebie.
15:33Błagam, nie odbieraj mi męża.
15:56Błagam, nie odbieraj mi męża.
16:06Co się stało?
16:11Nagle rozbolała mnie głowa.
16:39Błagam, nie odbieraj mi męża.
16:40Chcesz proszek?
16:42Nie.
16:46Rozmawiałaś z bratową?
16:48Cemil źle się poczuł?
16:51Nie, jakiś bank proponował mi kredyt.
16:58I źle się poczułaś?
17:01Czasem tak bywa.
17:04Ból pojawia się nie wiadomo skąd.
17:10Możemy nie iść na kolację?
17:15Oczywiście, skoro źle się czujesz.
17:17Usiądź proszę.
17:24Wiem, co dobrze ci zrobi.
17:36Gilsim, odbierz.
17:43Mogę rozmawiać z Fadim?
17:48Gilsim, od razu poszedł do starego domu?
17:53Pobiegł do niej, jakby niósł dobrą wiadomość.
18:02Tak, panie Jihane.
18:06Gdy czułem się źle, parzyłaś mi zioła.
18:09Możesz przesłać je do starego domu?
18:12Zaraz zaparzę.
18:15Przygotuj składniki.
18:16Zaparzę je tutaj.
18:18Pomogą ci.
18:20Jak pan sobie życzy.
18:22Zaraz przyniosę.
18:27Jihane, źle się czuje?
18:29Nie on.
18:31Chodzi chyba o pannę młodą.
18:34Powiedział, że jej to pomoże.
18:37To straszne.
18:39Księżniczka zachorowała.
18:41Twój syn ją pielęgnuje.
18:43Co jeszcze nas czeka?
18:46Oby zapadła na nieuleczalną chorobę.
18:53Niech Gülsym zaparzy mi kawę.
18:56Należy mi się.
19:07Myślałaś, że uciekniesz i będziesz żyła szczęśliwie?
19:11Zobaczysz, co jeszcze ci zgotuje.
19:17Gdybyśmy wyszli na miasto, może poczułabyś się lepiej.
19:22Nie chcę nic jeść, głowa mi pęka.
19:26Przesuń się.
19:36Masaż z chroni przyniesie ci ulgę.
19:43Han Czer jest chora?
19:46Chyba tak.
19:47Skoro pan Jihan zdecydował się tutaj zadzwonić.
19:52I prosił o zioła.
19:55Człowiek, który nigdy nie był w kuchni, chce sam zaparzyć je dla Han Czer.
20:01Bejza pęknie z zazdrości.
20:04W starym domu czuć już miłość.
20:06Oby nie zatruje jej te potwory z rezydencji.
20:11Nie wywołuj wilka.
20:14Dość już.
20:15Bejza czeka na kawę.
20:26Jestem byłą żoną Jihana.
20:29Błagam, nie odbierajmy męża.
20:36Już wystarczy, dziękuję.
20:40A czego się denerwujesz?
20:43To ci pomoże.
20:47Dziękuję, już mi lepiej.
20:54Czy ty?
20:58Wstydzisz się?
21:05To pewnie Fadime.
21:06Wpuszczę ją.
21:16Co ja teraz zrobię?
21:19Przyniosłam zioła.
21:21Dziękuję, Fadime.
21:24Trzeba zalać wrzątkiem i na chwilę odstawić.
21:30Co dolega Pannie Młodej, chętnie się nią zajmę.
21:33Nie trzeba, poradzę sobie.
21:42Nie powinniśmy przebywać tu razem.
21:56Pani Fadime mogła to zrobić.
22:00To tylko zioła.
22:02Zaraz zagotuję wodę.
22:03Zobacz, że poszło się z tym.
22:31Nie poszłaś do starego domu?
22:33Poszłam, ale pan Dżihan wziął zioła i powiedział, że sam je zaparzy.
22:40Weź to.
22:48Dżihan docenił wartość róży ze slamsów.
22:52Własnoręcznie zaparzy jej zioła, oby się nimi udusiła.
23:12Liczyłam na twoje poczucie dumy, ale zawiodłam się.
23:17Dla Dżihana poświęcę wszystko.
23:20Podepczę swój honor i dumę.
23:24Nie wkroczymy na nową drogę, mając nad sobą cień twojej byłej żony.
23:35Okropnie smakują, ale pomogą ci.
23:39Nie chcesz?
23:44Zaparzyłem specjalnie dla ciebie.
23:52Wypij do dna.
24:05Chyba muszę się przespać.
24:14Ty także odpocznij.
24:19Nie wyjdę stąd, póki nie zaśniesz.
24:28Udaję chorą, by zatrzymać Dżihana przy sobie.
24:33A jeśli on spędzi z nią noc,
24:36nie wytrzymam.
24:44Czuję się dużo lepiej.
24:47Nie chcę pozbawiać cię snu.
24:49Jestem do tego przyzwyczajony.
24:55Gdy wypocznę, poczuję się lepiej.
25:00Już ci mówiłem.
25:03Nie wyjdę, póki nie zaśniesz.
25:10Radzę, byś szybko się położyła.
25:20Dzień dobry.
25:49Dzień dobry.
26:26Dzień dobry.
26:51Dzień dobry.
27:25Dzień dobry.
28:00Witaj, synu.
28:02Ściągnąłeś nas tam?
28:06Powiedziałeś, że opuścisz dom.
28:07Nie uprzedziłeś mnie.
28:14Każdy powiedział, co miał do powiedzenia.
28:18Będziesz nas ignorował?
28:22Przez swoje ambicje pozbawisz rezydencję de Veljolu gospodarza?
28:28Opuścisz dom, by zdobyć serce tej dziewczyny?
28:32Poniżysz swoją matkę?
28:37Nie masz racji.
28:39Nie masz racji.
28:40Nie powiedziałam wszystkiego.
28:42Przez nią porzucasz dom i rodzinę.
28:46Do nikąd nie idę.
28:49Słucham?
28:51Nie wyprowadzam się.
28:54Twoja panna młoda, którą tak oczerniasz,
28:58chce tu zostać.
29:13To efekt moich zabiegów.
29:18Oczywiście.
29:38Zajrzę do ciebie rano.
29:40Dobrej nocy.
29:52Zajrzę do ciebie rano.
29:54Dobrej nocy.
30:16Dlaczego tak wcześnie wstałeś?
30:19Nie mogłem spać.
30:23Bo kompromitujesz siebie i nas.
30:27Nie dręcz mnie.
30:30To ty mnie dręczysz.
30:32Ten sklep to nasze jedyne zabezpieczenie.
30:35A ty sprzedajesz go z powodu swojej dumy.
30:40Nie należy do nas.
30:42I nie pozwolę, by ktoś wytykał długi mojej siostrze.
30:48Widzę, że szanowny pan Dżemil nie nadąża za tym, co mówię.
30:53Ciekawe, jaki los nam zgotujesz.
30:59Potknąłem się o kapelć.
31:02Zbladłeś.
31:04Nic mi nie jest.
31:05Pójdę po chleb do piekarni.
31:07Ekmek alayım da yeriz bari.
31:37Postąpiłam źle.
31:40Popełniłam błąd, wracając tu?
31:43Krzywdzę jego byłą żonę?
31:46Co mam teraz robić?
31:59Zajrzę do ciebie rano.
32:04Muzyka
32:32Dobra, kestim.
32:35Dobra, kestim.
32:47Oparty jak osił.
32:50Tylko Han Czer może go przekonać.
32:53Przecież jego dni są już policzone.
32:56Trzeba chociaż uratować sklep.
33:17Mam nadzieję, że nic nie stało się mojemu bratu.
33:22Nie, nic mu nie jest.
33:24Poza tym, że ma głupie pomysły.
33:27Cały ranek siedział pogrążony w myślach.
33:31Ma obsesję na punkcie sklepu.
33:33Chce go sprzedać i spłacić twój dług wobec Jihana.
33:36To ma uratować waszą reputację.
33:43Dlaczego to robi?
33:44Nie wiem.
33:46Ale zmartwienia mu szkodzą.
33:49Stara się tego nie okazywać, lecz widzę, że popada w depresję.
33:53A co z tym lekarzem od Jihana?
33:55Rozmawialiście o tym?
33:59Znasz moją sytuację.
34:00Ciągle się o coś kłócimy.
34:01Nie miałam okazji z nim pomóc.
34:06Wielki Jihan de Veljolu porwał dziewczynę jak starożytny wojownik.
34:13Na twoim miejscu dumnie paradowałabym po całej rezydencji.
34:18Pokazałabym, kto jest panią domu.
34:23Przesań, nie mogę się tak zachowywać.
34:27Wiesz, co cię tam czeka?
34:29Będą się nad tobą znęcać.
34:33Nie okażą ci szacunku, dopóki sama nie pokażesz im, kim jesteś.
34:38Zbuduj swoją pozycję.
34:42Trwaj przy Jihanie.
34:44Jesteś jego żoną.
34:47Masz prawo wszystko wiedzieć, uczyć się, pragnąć wszystkiego.
34:52Dobrze, bratowo.
34:54Zapytaj go o tego lekarza.
34:56Zapytam.
34:59Zrób to jak najszybciej.
35:00Jamil może w każdej chwili zemdleć.
35:09Jak mam go o to zapytać?
35:12Jednak muszę.
35:14Chodzi o życie mego brata.
35:35Wczoraj bezpardonowo wyprosiłaś mnie z domu.
35:39A teraz czekasz na mój powrót?
35:57Lepiej się czujesz?
36:01Tak.
36:05Nie wyglądasz dobrze.
36:06Chcesz jechać do lekarza?
36:08Nie.
36:09Chodzi o mego brata.
36:13Coś mu się stało?
36:15Mówiłeś, że jest niewielka szansa, by wyzdrowiał.
36:18Chciałam o to zapytać.
36:23Mam to na uwadze.
36:24Lekarz jest za granicą.
36:26Umówię wizytę, gdy tylko wróci.
36:29Dziękuję.
36:36Mój brat źle się dziś poczuł.
36:39Mogę do niego jechać?
36:41Prosisz mnie o pozwolenie?
36:46Wystarczy, że powiesz.
36:50Zawiozę cię.
36:51Chętnie odwiedzę Jamila.
36:54Dziękuję.
36:57Pójdę po rzeczy.
37:16Dzień dobry.
37:19Dzień dobry.
37:20Dzień dobry.
37:22Chyba miałaś złą noc.
37:26Dzihan wyszedł?
37:28Przed chwilą.
37:30Gilsim.
37:31Gilsim.
37:33Słucham.
37:35Zadzwoń do panny młodej i zapytaj, jakie ma na dziś plany.
37:40Nie ma jej.
37:45Pojechała z panem Dzihanem.
37:49Co to ma znaczyć?
37:51Zaczął nosić ją na rękach?
37:54Zatruła go swoim jadem.
37:57Całkiem nam go odebrała.
38:00Odgrywa ofiarę, a Dzihan ją chroni.
38:05Zobaczymy, jak długo to potrwa.
38:07W końcu ją dopadnę, a wtedy gorzko pożałuje.
38:34Całą drogę nie odezwałaś się ani słowem.
38:40Chodzi jeszcze o coś poza twoim bratem?
38:43Nie.
38:45Nic podobnego.
38:47Na pewno?
38:50Od wczoraj dziwnie się zachowujesz.
38:54Jesteś niespokojna.
38:56Odwracasz wzrok.
38:58Może o czymś nie wiem.
39:01Tylko tak ci się wydaje.
39:04Wszystko w porządku.
39:07Chodźmy więc do twojego brata.
39:10Jeśli pójdziemy razem, pomyślisz, że go kontrolujemy i się zaniepokoi.
39:16Dobrze, idź sama.
39:19Odbiorę cię wieczorem.
39:23Nie zostanę tak długo.
39:24Wrócę sama.
39:25Spacer dobrze mi zrobi.
39:27Jak wolisz.
39:28Do zobaczenia.
39:29Do zobaczenia.
39:33Do zobaczenia.
39:48Do zobaczenia.
39:49Zdjęcia i montaż
40:18Po co przyszłaś? Stało się coś?
40:22Nie.
40:23Ale twój telefon mnie zaniepokoił i postanowiłam odwiedzić brata.
40:28Gdzie on jest?
40:30Poszedł po chleb jakiś czas temu. Powinien już być.
40:36Posłałaś chorego człowieka po chleb? Jeszcze gdzieś zemdleje.
40:40Nie znasz swojego brata? Nigdy mnie nie słucha.
40:45Wyjdę mu naprzeciw.
40:51Bracie!
40:56Tyle czasu zajęło ci kupno chleba?
41:01Nie był jeszcze gotowy. Zaczekałem i kupiłem świeżutki.
41:06Deria zadzwoniła i powiedziała, że źle się czujesz. Zmartwiłam się.
41:12Musisz tak paplać? Zdenerwowała się.
41:14I znowu ja jestem winna.
41:18Nie złość się i tak miałam przyjść, by przekazać ci dobrą wiadomość.
41:25Dżihan znalazł lekarza, który daje ci nadzieję.
41:28Pójdziemy do niego, gdy tylko wróci z zagranicy.
41:37Dobrze, pójdziemy.
41:39Weź te bułki.
41:43Nie stój tak. Zjemy razem śniadanie.
41:47Nie mam ochoty. Idę do sklepu.
41:50Klienci na pewno się już tłoczą. Usiądź z siostrą do stołu.
41:56Przestań. Nie jestem głodny.
41:58Pójdę do sklepu.
42:05Nieważne, czy powiem coś dobrego, czy złego, on się odwraca i wychodzi.
42:09Zmienił się nie do poznania.
42:21Czemu tak postępujesz?
42:23Znaleźliśmy lekarza.
42:25Jest szansa na ratunek.
42:27Dlaczego się nie cieszysz?
42:30Wiesz, co sprawiłoby mi radość?
42:33Gdybym po prostu umarł.
42:36Otwierając sklep, niosąc puszkę farby.
42:40Chciałbym odejść, nie robiąc nikomu kłopotu.
42:43Mówisz tak, żeby mnie zasmucić?
42:47Kochanie, nie smuć się.
42:51Jestem po prostu szczery.
42:54Oddałem cię mężowi. Bądź szczęśliwa.
42:58Umierając w tej chwili, nie czułbym ani smutku, ani żalu.
43:03Ty też się uspokój.
43:05Nie ma powodu do rozpaczy.
43:10Chcę przeżyć pozostałe dni szczęśliwie,
43:13nie potrzebując nikogo, a potem odejść.
43:18Powiedz Dżihanowi, że Bóg go wynagrodzi za dobre intencje.
43:25Ale jeśli znowu zaczniesz mówić o lekarzu,
43:28i zburzysz mój spokój,
43:30to będzie problem.
43:53Opracowanie Telewizja Polska.
43:55Tekst Piotr Zieliński.
43:57Czytał Paweł Straszewski.
44:29Siowni są lotowi.
44:31Nie możesz powiedzieć.
44:31Dziękuje za uwagę.