- 1 day ago
Category
📺
TVTranscript
00:07KONIEC
00:38KONIEC
01:09KONIEC
01:42KONIEC
02:01KONIEC
02:02KONIEC
02:03Jest urocza i godna swego imienia.
02:08Naprawdę piękna.
02:10Ale Gjihanowi nie zależy na urodzie.
02:12Chodzi o potomka.
02:21Ciocia Kopciuszek już tu jest.
02:23Ciocia?
02:25Hanczer.
02:26Będzie teraz ciocią Minę.
02:29Mała mówi na nią kopciuszek.
02:32To tylko dziecko.
02:34Tak, skarbie, ciocia kopciuszek już tu jest.
02:39Po ślubie tu zamieszkasz.
02:41Dom jest mały, ale przytulny.
02:44Mieszkała tam ciotka, potem była panna młoda, teraz kolejna ciebie.
02:51Dzwoniła była żona Dżihana.
02:53Pojechałam do niej, jest w koszmarnym stanie.
02:56Prosiła, żebym ci to przekazała.
02:59Co to jest?
03:01Nie wiem.
03:04Wybacz, nie strzelaj do posłańca.
03:13Dlaczego prosisz o to mnie?
03:14Bo znasz byłą żonę Dżihana.
03:20O co chodzi?
03:23Zadzwoniła do mnie.
03:26Numer był zastrzeżony, dlatego proszę cię o pośrednictwo.
03:31Przekaż jej, że nie musi ukrywać swego numeru.
03:34Jestem gotowa na spotkanie.
03:41Dlaczego sprowadziłaś tu tę hienę? Po co się w to angażujesz?
03:46Dżihana mówi to samo.
03:47I ma rację.
03:49Niech sama rozwiązuje swoje problemy.
03:52To nie twoja sprawa.
03:59Ufam Dżihanowi.
04:01Nie obchodzi mnie jego była żona.
04:03To już wiem.
04:06Ale ty obchodzisz ją.
04:09Bejza jest wszędzie.
04:11Oplotła cię.
04:13Trzymaj się od niej z dala.
04:17Ja ci pozwalam.
04:19Co z Dżihanem?
04:21Nie dowie się?
04:23A nawet jeśli, to tobie odpuści.
04:26Uratujesz rodzinę, a dziecko będzie ci wdzięczne do śmierci.
04:33Nie znam jej.
04:36Mówiłam o tym, bo Dżihan ją zna.
04:40Ja również.
04:42Umówię spotkanie.
04:43Wybierzesz się?
04:46To pomoże?
04:47Potraktuje mnie poważnie?
04:50Dlaczego nie?
04:52W końcu chodzi głównie o dziecko.
05:13Uczynię Cię najszczęśliwszą kobietą na świecie.
05:34Kanczer?
05:36Kanczer?
05:41Kanczer?
05:42Kanczer.
05:50Kanczer?
05:55Kanczer?
05:56Co ci jest?
05:57Kanczer?
06:05Otwórz oczy.
06:39To już wszystko.
06:40Nic nie zostało?
06:42Komoda jest pusta.
06:44Przyniesiemy jeszcze drobiazgi osobiste.
06:45Co to jest?
06:49Kazałam wynieść rzeczy tej przybłędy.
06:52Doskonale.
06:54Niech nie zostanie po niej ślad.
06:58Słyszałyście?
07:00Opróżnijcie cały pokój.
07:03Nie chcę znaleźć nawet jej spinki do włosów.
07:11Kierowca ma odwieźć te rzeczy do domu jej brata?
07:14Skądże?
07:15Wszystko to kupił mój syn.
07:22Wrzuć je do beczki w ogrodzie.
07:25I spal.
07:28Co powie pan Dżihanna?
07:30To nie twoja sprawa.
07:35Wcale nie chodzi o Dżihanna.
07:38Ona chroni Hanczer.
07:43Era Hanczer dobiegła końca.
07:46Teraz będziesz robić to, co ja każę.
07:49I nie wtykaj nosa w nieswoje sprawy.
07:56Dżihanna.
08:30Masz naftę?
08:32Powinna być w magazynie.
08:33To przynieś.
08:50Mamo, co robisz?
08:53To rzeczy Hanczer.
08:56Pani Bejza kazała je spalić.
09:00Coś podobnego.
09:01Nienawidzi nawet jej ubrań?
09:05Mówiłam, że pan Dżihanna byłby przeciwny,
09:08ale nakrzyczały na mnie.
09:10Próżny żal.
09:11Te demonice pożarły ją żywcem.
09:15Nic na to nie poradzimy.
09:18Gdy czarna wdowa nas wyrzuciła,
09:20Hanczer zaryzykowała wszystko
09:22i broniła nas.
09:25Będzie gorzej niż dawniej.
09:28Kiedy Bejza urodzi dziecko,
09:30nie da nam chwili spokoju.
09:32Ta pijawka wyssała całą krew z Hanczer.
09:36Teraz kolej na Dżihanna.
09:44Jeszcze ich nie spaliłaś?
09:52Daj zapałki.
09:55Wlej naftę.
10:02Dżihanna.
10:30Dzięki za oglądanie!
10:58Dzięki za oglądanie!
11:30Dzięki za oglądanie!
11:57Dzięki za oglądanie!
12:05Osoba, do której dzwonisz, ma wyłączony telefon.
12:09Niech nikt się do ciebie nie dodzwoni.
12:12Dużo mi zawdzięczasz, Jihanie.
12:15Dzięki mnie uratowałeś małżeństwo i nie straciłeś hanczer.
12:25Już jesteś? Nie rzucaj plecakiem.
12:29Co na obiad?
12:31Pory.
12:33Jak wczoraj? Będą codziennie?
12:36Jeśli nalegasz.
12:38Mogłaś zrobić do nich makaron.
12:41Zrobiłam.
12:42Wiedziałam, że będziesz marudził.
12:44Idź umyć ręce.
12:50Mam mętlik w głowie, a ty myślisz tylko o obiedzie.
12:57Łóżko gotowe.
12:58Co się jej stało?
13:09Jak się czujesz?
13:13Dlaczego znowu mnie tu przywiozłeś?
13:20Wyjdźcie.
13:22Nie.
13:23Pomóżcie mi.
13:25Chcę jechać do domu, do brata.
13:35Dlaczego ją przywiózł?
13:36Myślałam, że się pokłócili.
13:39Uporamy się z tym.
13:41Jak?
13:42Wniósł tę żmiję do rezydencji na rękach.
13:45Była nieprzytomna, co się jej się stało.
13:49Nic jej nie jest.
13:51Wróciła, by dalej jątrzyć.
13:53Świetnie to rozegrała, mistrzyni kłamstwa.
13:59Próżny trud.
14:00Nie pozwolę jej tu zostać.
14:11Pojadę do brata.
14:12Nie ma mowy.
14:14Zostaniesz tutaj.
14:16Wyjdźcie stąd szybko.
14:18Fadime, wezwij mi taksówkę.
14:20Muszę stąd wyjechać.
14:26Zabraniam.
14:27Jasne?
14:32Zostaniesz ze mną.
14:45Donikąd nie pójdziesz.
14:47Nie jesteś w stanie.
14:49Nie puszczę cię.
15:02Myślałam, że ma swoją dumę.
15:04Że nie zostanie z Dżihana,
15:06ani chwili, gdy dowie się,
15:07że jestem jego byłą żoną.
15:10Chciałyśmy ją odesłać,
15:11a ona zapędziła nas w kozi róg.
15:15Nie miotaj się tak.
15:16Wymyślimy coś.
15:19Twoje pomysły są do niczego.
15:25Jestem Mukadder Develiolu
15:27i pozbędę się stąd tej dziewuchy.
15:38Gilsim?
15:48Co się jej stało?
15:49Zostanie tu?
15:52Chciała odejść,
15:54ale Dżihana się nie zgadza.
15:55Powiedział, że jej nie puści.
16:02Nie gadaj za dużo.
16:04Wracajcie do pracy.
16:07Idziemy.
16:13Pokojówki już nas nie szanują.
16:15To przez twojego syna.
16:18Wszystko wyszło na jaw,
16:19a on wciąż o nią zabiega.
16:25jest gotów poświęcić dla niej swego syna.
16:29To absurd.
16:30Zaraz złapię ją za kudły
16:32i wywlokę na ulicę.
16:40Nic cię nie boli?
16:42Nie dotykaj mnie.
16:47Wezwę lekarza.
16:49Nie trzeba.
16:50Chcę natychmiast stąd wyjść.
16:53Puść mnie,
16:54jeśli choć trochę mnie kochasz.
16:57Wykluczone.
17:06Donikąd nie pójdziesz,
17:07dopóki nie powiesz,
17:08że mi wybaczasz.
17:14Poli cię?
17:18Rozległe zadrapanie.
17:20Trzeba zdezynfekować.
17:37Wiesz, co zrobiłaś?
17:39Wyskoczyłaś z samochodu.
17:43Na szczęście jechałem wolno.
17:45Mogłaś zrobić sobie krzywdę.
17:47Chciałam się od ciebie uwolnić.
17:51Tak bardzo mnie nienawidzisz?
17:53Z całego serca.
17:56Bezgranicznie.
17:57Bardziej niż mogę wyrazić.
18:05Nienawidź.
18:06Krzycz.
18:08Ściekaj się.
18:08Płacz.
18:10Nie hamuj się.
18:12Lecz pewnego dnia
18:13twoja miłość zwycięży.
18:15Zrozumiesz,
18:16dlaczego tak się zachowywałem.
18:19To nie moja wina.
18:23Nie licz na to.
18:29Będę cierpliwy.
18:31Do nikąd nie pójdziesz.
18:34Puść mnie.
18:38Nie wyjdziesz stąd.
18:40Widzę, że nic ci się nie stało.
18:42Chodź tutaj.
19:05Otwórz drzwi, Dżihanna.
19:08Wypuść mnie, proszę.
19:14Nie mogę cię stracić.
19:17Nie zaryzykuję.
19:20Otwórz.
19:22Muszę stąd wyjść.
19:35Co ty wyprawiasz?
19:38Chcesz, by tu została?
19:40Pozwól jej odejść.
19:44Miałaś się nie wtrącać.
19:48Sama to załatwię.
19:52Sama to załatwię.
19:52Nie waż się.
19:57Nikt oprócz mnie tam nie wejdzie.
20:04Oszalałeś?
20:05Ona nie chce zostać.
20:08Będziesz trzymał ją tu siłą?
20:13Zgadza się.
20:15Nie pójdę do pracy.
20:17Będę siedział pod drzwiami, dopóki Han Czer mi nie wybaczy.
20:24Na dole czeka twoja żona.
20:26Jak możesz jej to robić?
20:28To nie Bejza, lecz Han Czer jest moją żoną.
20:34Bejza nosi w łonie twoje dziecko.
20:37Przestań w kółko to powtarzać.
20:41Zrób co trzeba.
20:43Zajmę się dzieckiem.
20:47Ale Bejza dla mnie nie istnieje.
20:52Chcesz zabić własne dziecko?
20:54Oprzytomniej.
21:16Jesteś moją matką.
21:20Szanuję cię ze względu na wiek.
21:27Ale znowu
21:29posuwasz się za daleko.
21:35Ostrzegam.
21:43Nie chcę byś popełnił kolejny błąd.
21:48Moim największym błędem
21:50był ślub z Bejzą.
21:55Wziąłem z nią rozwód i to koniec.
22:00Nie zmusisz mnie,
22:01bym znowu popełnił ten błąd.
22:11idź stąd.
22:12Natychmiast.
22:17Nikt tam nie wejdzie
22:19bez mojej zgody.
22:29Wynoś się.
22:33Teś.
22:34puta
22:34to
22:34to
22:34and
22:34yeah
22:35To
22:51okej
23:18DZIĘKI ZA OBSERWACIE
23:21Mów.
23:26Nie udało się.
23:30Nie zadeptałaś tej żmili.
23:34Moje biedne dziecko.
23:39Zostaliśmy już sami.
23:44Nie mów tak.
23:47Nie opuszczę cię. Nie skrzywdzę wnuczka.
23:53Twój syn już to zrobił. Nie dba o nas.
23:56Dokonam aborcji.
23:58Zabiję jego syna.
24:00Mordercy.
24:03Oboje jesteście mordercami.
24:05Hanczer.
24:08Będę cię prześladować.
24:13Przez ciebie umrze moje dziecko.
24:16Nie zaznasz spokoju.
24:22Przestań. Usłyszą cię.
24:26Dostaną to, na co zasłużyli.
24:30Dżihant tam jest. Chodźmy.
24:33Nie obchodzi mnie, czy usłyszy.
24:35To on sprowadził tu tę dziewuchę.
24:39Ściągnął do rezydencji zło, wiedząc, że będziemy mieli dziecko.
24:46Zamilcz.
24:48Co ty wyprawiasz?
24:51Nie krzycz na nią.
24:53Urozi ci syna.
24:56On nic nie czuje, bo nie ma sumienia.
25:00Tamta na górze też nie.
25:03Zabijacie moje dziecko.
25:04Powiedziałem milcz.
25:05Nie możesz mnie uciszyć.
25:09Mówię w imieniu dziecka, bo ono nie ma głosu.
25:14W dniu sądu oskarży mnie o zabójstwo.
25:16Zaraz o tym pomówimy.
25:18Zadzwoniłem do twojego ojca.
25:35Boże, dopomóż.
25:40Nie chcę być zabójczynią dziecka.
25:44Nie zniosę tego ciężaru.
25:49Proszę, ratuj mnie.
26:02Po co dzwoniłeś do wuja?
26:06Lepiej, gdybyśmy najpierw sami razem porozmawiali.
26:12Porozmawiamy.
26:14Gdy przyjdzie.
26:16Co mu powiesz?
26:18Żeby mnie stąd zabrał?
26:22Dowiesz się, gdy tu będzie.
26:24Dziś to zakończymy.
26:28Wciąż ci mało?
26:31Mamo?
26:34Zabierz Bejzę na dół.
26:38Nie ośmieszaj się.
27:06Na górze znowu rozpętało się piekło.
27:08Pani Bejza krzyczy na Hancery i na Jihana.
27:12Nie nazywaj tej wariatki panią.
27:14Oby oszalała z zazdrości.
27:17Aysu, uważaj.
27:18To twoja szefowa.
27:20Poza tym jest ciężarna.
27:22Jak to moja szefowa?
27:24Jihana jej tu nie chce.
27:26Chowała się za czarną wdową i pozowała na panią rezydencji.
27:32Dobrze wierzę, że Jihana nie porzuci Hancery, dlatego wariuje.
27:39Jihana bardzo kocha nową żonę.
27:41Zamknął ją na klucz, by nie uciekła.
27:44Taka jest miłość.
27:45Nie zna granic.
27:49Chciałabym, żeby Hancer nigdy nie odeszła.
27:51Oby połączyła ich wieczna miłość.
27:54Niestety mamy tu jeszcze niewinne dziecko.
27:59O ile znam Hancer, to nie zostanie tu, choćby Jihana ją związał.
28:04Co będzie z miłością Jihana i Hancer?
28:08Nie wiem, ale wszystko skrupi się na nas.
28:20Zwróciłam mu uwagę, a on natychmiast mnie odtrącił.
28:27Trzymaj język za zębami, bo robisz niepotrzebne zamieszanie.
28:31Jakim prawem mnie uciszasz?
28:34A może zmieniłaś front?
28:39Chodź, usiądź.
28:44Zachowujesz się jak szalona.
28:46Oczywiście, że myślę o dobru wnuka.
28:49Ale znasz Jihana.
28:50Gdy go naciskamy, staje się uparty.
28:54Nie radzę sobie z tym stresem.
28:57Wiesz co mówią lekarze.
28:59W ciąży należy unikać stresu.
29:01A twój syn dosłownie wrzucił mnie i moje dziecko do ognia.
29:05Będziesz często wzywać pogotowie.
29:08Boże, uchowaj.
29:10Zresztą i tak dokonam aborcji.
29:13Uratuję nas oboje od tej męki.
29:18Dżihana ci na to nie pozwoli.
29:20Może ona mu czymś zagroziła i dlatego ją przywiózł.
29:22Zaraz się dowiemy.
29:30Gilsim?
29:32Chodź tu.
29:46Gilsim?
29:47Chodź tu.
29:49Na górę.
29:54Tej suce brakowało tylko kwiatka.
29:58Pięknie się postarałaś.
29:59Pan Dżihan tak polecił.
30:07Teraz możesz zanieść.
30:20Twojemu synowi grozi poważne niebezpieczeństwo.
30:24Może trzeba iść na policję?
30:26Albo wezwać straż pożarną?
30:28Trzeba go ratować przed hanser.
30:30Masz jakiś pomysł?
30:33Dość tego.
30:35Widzę to samo co ty.
30:37Ale nic nie robisz.
30:39Gdzie twoja słynna laska?
30:42Złamałaś ją i schowałaś pod poduszką?
30:45Taka była skuteczna.
31:08Co się stało z kwiatem?
31:10Kto to zrobił?
31:11Kto to zrobił?
31:16Pani Bejza.
31:17Nie mogłam nic powiedzieć.
31:19Była bardzo zła.
31:22Rozumiem.
31:25Proszę jej nie mówić.
31:30Pozbieraj płatki.
31:38Niech się pan nie fatyguje.
31:41Ja podam.
31:44Nikt oprócz mnie tam nie wejdzie.
31:48Poinformuj o tym wszystkich w kuchni.
31:52Rozumiem, panie Dzihanie.
31:58Daj tacy.
32:00Idź już.
32:23Musisz coś zjeść.
32:29Fadime zrobiła dobre rzeczy.
32:31Jest też byrek.
32:37Dąsaj się, jeśli chcesz.
32:40Ale Fadime przygotowała to specjalnie dla ciebie.
32:47Proszę usiądź.
32:49Puść mnie.
33:02Nie przyszła tu z własnej woli, a to już coś.
33:07Cierpliwości, nie krzycz co chwilę.
33:09Bo Dzihan będzie jeszcze bardziej uparty.
33:15Uciszasz mnie, ale on już zadzwonił do mojego ojca.
33:18Co chcę mu powiedzieć?
33:20Nie wiem, nie mogę go o nic pytać.
33:24A ja wiem.
33:26Podeślę mnie i dziecko do domu mego ojca,
33:28a sam będzie tu sobie z nią mieszkał.
33:33Wykluczone.
33:34Nie pozwolę na to.
33:37A kto będzie cię słuchał?
33:39Dzihan myśli tylko o sobie.
33:41Zależy mu jedynie na hanczer.
33:45Przywiózł ją tu i zamknął na klucz, by nie uciekła.
33:49Ach, Dzihana.
33:51Nie wzdychaj.
33:52To już przesądzone.
33:55Dzihan mnie stąd wyrzuci,
33:58a ty nie powiesz ani słowa.
34:00Nie chodzi o mnie,
34:02ale żal mi dziecka.
34:06Atakujesz mnie, jakbym była temu winna.
34:10A nie jesteś?
34:11Ty sprowadziłaś hanczer do tego domu.
34:14To efekt twoich genialnych pomysłów.
34:27Odsuń się.
34:28Puszczaj.
34:29Zejdź ze mnie.
34:34Też spokojnie, bo przywiążę cię do łóżka.
34:37Zachowujesz się haniebnie.
34:40Owszem.
34:41Ale sama mnie do tego zmuszasz.
34:44Nie podoba mi się to.
34:47Lecz jeśli nie przestaniesz, poniesiesz konsekwencje.
34:52A teraz jedz i nie denerwuj mnie.
34:56Mówisz to niewłaściwej osobie.
34:58To nie o mnie powinieneś się martwić.
35:04Nie będę się z tobą kłócił.
35:06Dobrze wiem, co zrobię.
35:15Usiądę przy tobie i będę czekał,
35:17dopóki nie zjesz.
35:24Dlaczego to robisz?
35:26Czemu mnie do tego zmuszasz?
35:29Słyszałam krzyki Bejzy.
35:31Wiesz, co jest najgorsze?
35:33Ona ma rację.
35:36Nie mów, tylko jedz.
35:38Przestań.
35:39Nie rańmy się.
35:40Pozwól mi odejść.
35:41Więcej się nie zobaczymy.
35:43Nie ma.
35:44Nie ma.
35:45Nie ma.
35:46Nie ma.
35:46Nie ma.
35:46Nie ma.
35:46Nie ma.
35:46Nie ma.
35:46Nie ma.
35:47Nie ma.
35:47Nie ma.
35:56Nigdy nie mów mi o rozstaniu.
36:01Dżihande Veljolu jest aż tak słaby?
36:05Nie wierzę w to.
36:08Przeżyłeś utratę ojca i brata.
36:11I teraz miałbyś ponieść klęskę z powodu miłości?
36:15To nie w twoim stylu.
36:22Mówiłem, żeby nie przeszkadzać.
36:25Przyszedł pan Nusret.
36:27Czeka w salonie.
36:27Już idę.
36:35Jeśli naprawdę mnie kochasz, nie pozwolisz, by nazywano mnie morderczynią.
36:58Miałeś słuchać się mnie.
37:01Zabrałbym cię do domu tego samego dnia, gdy pojechaliśmy do szpitala.
37:12Nie waż się teraz płakać.
37:22Dajesz mu trzy dni, jakbym mógł coś zrozumieć.
37:25Przynosisz mi wstyd, błagając u cudzych drzwi.
37:29Usrecie.
37:30Nie jesteśmy obcymi ludźmi.
37:32Łamiesz mi serce.
37:35Obcy nie postąpiłby tak, jak twój syn.
37:38Rzuci tę dziewczynę?
37:40Nie obchodzi go, że jego dziecko będzie bękartem.
37:46Traktuje własnego syna jak psa.
37:49Milcz.
38:02Czyżbym kłamał?
38:06Marnujesz dziecko i jego matkę dla tej nic nie wartej dziewczyny?
38:11Licz się ze słowami.
38:13Nie wolno mi zaprotestować, gdy dzieje się zło?
38:26Pan Nusret właśnie robi awanturę.
38:30Będziemy cierpieć, dopóki to dziecko się nie urodzi.
38:34Bierz się do pracy.
38:40Witaj, synu.
38:42W piekarniku jest börek.
38:44Zrobiłam ci herbatę.
38:47Nie jestem głodny.
38:48Gdzie pan, Dżihan?
38:51Dlaczego pytasz?
38:53Odstawiłem samochód.
38:55Oddam mu kluczyk.
38:56Wyjeżdżam na kilka dni.
39:02Sytuacja jest napięta.
39:03Przekażę mu kluczyk, gdy będzie wolny.
39:08Nie ma mowy.
39:09To on mnie zatrudnił.
39:11Muszę z nim pomówić.
39:12Inaczej nie można.
39:15Ma szację.
39:16Dżihan poczułby się urażony.
39:22Zabolały mnie słowa pani Mukadder.
39:24Zrobiła ze mnie intryganta.
39:26O tym też chcę pomówić.
39:30Pan Dżihan nie ma teraz do tego głowy.
39:33Mógłby powiedzieć ci coś przykrego.
39:36Nie narażaj się na to.
39:40Jeśli nie wyznam mu tego, co mnie gryzie,
39:42nie zaznam spokoju.
39:49Chcę mu powiedzieć jeszcze o czymś.
40:00Gorzko tego pożałujesz.
40:02Co mi zrobisz?
40:05Przestańcie, oszaleliście.
40:08Co cię napadło?
40:10Zrujnowałeś życie mojej córki.
40:13Nie pozwolę ci zniszczyć także mojego wnuka.
40:18Nie ty za to odpowiadasz, lecz ojciec dziecka.
40:21Wiesz, czym jest ojcostwo?
40:24Zniszczysz dziecko dla innej kobiety.
40:29Ale masz to w genach.
40:33W genach.
40:36Jaki ojciec, taki syn.
40:40Wynoś się, bo rozwalę ci łem.
40:47Dość tego.
40:49Przestańcie.
40:53Jeśli nie masz litości dla mnie,
40:56przynajmniej zlituj się nad dzieckiem.
41:01Chodzi o życie mojego wnuka.
41:14Czego chcesz?
41:15To nie twoja sprawa.
41:20Ja ją wezwałem.
41:25Niech wszyscy usłyszą, co mam do powiedzenia.
41:40Co chcesz mu powiedzieć?
41:44Chodzi o panią Sinem.
41:46Sinem?
41:47Co masz na myśli?
41:50Ktoś musi mu uświadomić,
41:52co ona przeżywa w tym domu.
41:55Przyjeżdżasz na kilka dni
41:57i chcesz zmieniać panujące tu porządki?
42:01Niech pani Sinem sama mu powie.
42:05W tym właśnie problem.
42:06Nie mówi, bo się boi.
42:08Pomogę jej.
42:11To nie twoja sprawa.
42:18Gilsim ma rację.
42:19Pan Dżihann jest miły,
42:22ale o rodzinę walczy jak lew.
42:24A pani Sinem jest mu szczególnie bliska.
42:27Brat powierzył ją jego opiece.
42:29Nie angażuj się.
42:34Nie znasz mnie?
42:36Nie toleruję zła.
42:40Pobierz to w dobrej wierze,
42:42lecz osiągniesz przeciwny efekt
42:43i wszyscy na tym ucierpimy.
42:47Niech pan Dżihann
42:50odbiera to jak chce.
42:51Ja stąd odchodzę.
42:54Ale niech dowie się,
42:56co przeżywają tu domownicy.
42:58Masz rację, nie możesz milczeć.
43:01Obojętność toruje drogę złu.
43:12Synu,
43:13wszyscy jesteśmy bardzo zdenerwowani.
43:16Nie warto się dodatkowo ranić.
43:23Powiedz, co masz do powiedzenia.
43:30Powtórzę tylko to,
43:31co mówiłem,
43:32gdy dowiedziałem się o dziecku.
43:36Ściągnąłeś nas,
43:37by powiedzieć,
43:37że każdy pójdzie swoją drogą?
43:41Wszystko wydarzyło się tak nagle.
43:44Jednak to nie twoja wina.
43:49Zrób, co trzeba.
43:51Niech to dziecko ma
43:52prawowitego ojca.
43:57Zdajesz sobie sprawę,
43:59o co prosisz?
43:59Jestem żonaty.
44:03Wciąż mówi,
44:04że to jego żona.
44:06Syn jest najważniejszy.
44:09Zapewnij przetrwanie rodu.
44:10Będzie spadkobiercą
44:12fortuny de Belliolu.
44:13Czego jeszcze chcesz?
44:16A tej drugiej
44:17kup dom, samochód,
44:19daj jej udziały w firmie.
44:20Nie umiesz się jej pozbyć?
44:23Kto powiedział,
44:25że chce się jej pozbyć?
44:39Opracowanie Telewizja Polska.
44:41Tekst Piotr Zieliński.
44:43Czytał Paweł Straszewski.
45:10Czytał Paweł Straszewski.