- 19 hours ago
Category
📺
TVTranscript
00:06KONIEC
00:38KONIEC
01:08KONIEC
01:15KONIEC
01:16KONIEC
01:17KONIEC
01:17KONIEC
01:18KONIEC
01:18KONIEC
01:19KONIEC
01:21KONIEC
01:22KONIEC
01:22Kto przyszedł i z kim?
01:24Nie wiem, jakiś pan.
01:26KONIEC
01:29KONIEC
01:29KONIEC
01:31KONIEC
01:32KONIEC
01:54KONIEC
01:55Bardzo się cieszę.
02:07Wuj Ertułu Ról.
02:13Dzień dobry.
02:20Mamy do ciebie prośbę.
02:22Usiądź.
02:27Nie, tutaj.
02:29Anczer, ty też.
02:45Lepiej usiądę obok ciebie.
02:49Bez obrazy.
02:51Na siostrę nie chcę patrzeć.
02:54I gdyby nie ty, obok niego też bym nie usiadł.
03:03Wiem, o co chodzi, więc powiem od razu.
03:06Nie chcemy kłopotów.
03:09Wszystko to wina mojej siostry.
03:16Popełniła błąd, ale ja go naprawię.
03:20Jemu jesteśmy winni pieniądze, lecz to również ogarnę.
03:28Chyba źle zrozumiałeś.
03:33Proszę o wybaczenie.
03:35Ciebie od zawsze szanuję.
03:37Lecz jemu nie mam nic do powiedzenia.
03:42Dług to dług.
03:44Spłacę jak najszybciej.
03:46To, że ktoś jest biedny,
03:47nie znaczy, że nie ma honoru.
03:54Kochani, może najpierw wysłuchasz wuja.
03:59Przeszliśmy w innej sprawie.
04:24Nie musieliśmy szukać wrogów na zewnątrz.
04:28Najgorszą żmiję wyhodowałyśmy na swym łonie.
04:34To było zaplanowane, zrobione na pokaz.
04:38Jeśli pojechał prosić ją o rękę,
04:41a ona nic nie powiedziała,
04:42to wyrwę jej język.
04:55Co się stało?
04:56Pani Mukadder znów się wściekła.
05:00Oberwało się biednej Sinem.
05:02Dała jej w twarz.
05:04Serce mi pęka.
05:06Czarna wdowa okrutnica.
05:09Ale dlaczego?
05:11Nie bardzo rozumiem.
05:14Mówiła, że ktoś prosi o rękę,
05:15a potem, że wyrwie jej język.
05:19Może Jihan pojechał prosić o rękę Han Cher.
05:24Też tak pomyślałam.
05:26Z dnia na dzień innej nie znalazł.
05:32Plotkujcie dalej,
05:33a oberwiecie bardziej niż synowa.
05:56Jesteście jak spadek i scheda po waszym ojcu.
06:02i pragnę waszego szczęścia.
06:04Chętnie pomogę, byście je osiągnęli.
06:08Wiem i dziękuję.
06:10Nigdy nas nie opuszczaj.
06:14Równie długo znam Dżihana.
06:22Dawniej był moim szefem,
06:24dziś traktuję go jak syna.
06:31Przyszedł do mnie i prosił o pomoc.
06:35Han Czer, zapasz kawę dla gości.
06:47Pomogę jej.
07:04Zmień wyraz twarzy albo ci ją przefasonuję.
07:08Skoro chcesz, zapasz tę kawę.
07:12Pofatygował się z kwiatami i czekoladkami.
07:15Co chcę przez to powiedzieć?
07:18Mówi, że żałuje i prosi o wybaczenie.
07:22Dlatego zapasz dobrą kawę, uśmiechaj się,
07:25a gdy poprosi, wróć z nim do domu.
07:30Że jak?
07:31Mam swoją dumę.
07:32Nie wrócę tam.
07:35Dobrze, poudawaj nieprzystępną,
07:37ale wiesz, dodaj do kawy soli.
07:40On to zrozumie.
07:43Prędzej cukru i miodu,
07:45by szybciej wypił i odjechał.
07:49Radzę ci nie przeginać.
07:51A gdy odejdzie, nie przychodź z płaczem.
07:55Nie chcę, by został.
07:57Jesteś uparta jak osioł.
07:59Mam cię dość, więc rób, co chcesz.
08:07W tym domu nie ma z kim porozmawiać.
08:12Dokąd to?
08:13Mam sprawę.
08:14Jaką?
08:16Nie zatrzymuj mnie.
08:17Jeśli on chce się oświadczyć,
08:19nie zostanie kamień na kamieniu.
08:24Oszalałaś?
08:28Dobrze, jedźmy razem.
08:31Samej cię nie puszczę,
08:32bo jeszcze palniesz jakieś głupstwo.
08:34Poczekam na dole.
08:35Nie.
08:36Chcę cię mieć na oku.
08:38Wejdź tutaj.
08:47Co robisz?
08:49Wypuść mnie.
08:56Wszyscy czasem błądzimy.
08:59A ten, kto uświadamia sobie swój błąd
09:02i próbuje go naprawić,
09:04zasługuje na tę szansę.
09:10Poza tym, wybaczanie to cnota.
09:29Przepraszam, pójdę do łazienki.
09:30Wiem, gdzie jest.
09:56Wiesz, po co przyszedłem?
09:58Wszystko już powiedziałam.
10:00Wypij kawę i wyjdź.
10:04Powiedziałaś, że źle zaczęliśmy,
10:07więc chcę to naprawić.
10:10Przyniosłem kwiaty i czekoladki,
10:12by prosić brata o twą rękę.
10:24Kawa się zagotuje.
10:26Kawa się zagotuje.
10:54KONIEC
11:14Tak, popełniłem błąd, lecz chcę go naprawić.
11:18Nic tu nie pomoże.
11:21Ani nałożenie obrączki, ani podarcie kontraktu.
11:25Każde spojrzenie będzie nam o tym przypominać. Rozumiesz?
11:31Żadne z nas nie jest bez winy.
11:33KONIEC
11:39KONIEC
12:01Powiedziałaś, że źle zaczęliśmy, więc chcę to naprawić.
12:08Przyniosłem kwiaty i czekoladki, by prosić brata o twą rękę.
12:34Zajrzę do hanczer.
12:42Wszyscy czekają, co z tą kawą? Szybko nalej i przynieś.
12:45KONIEC
12:50KONIEC
13:02KONIEC
13:03KONIEC
13:03KONIEC
13:22KONIEC
13:23Jest kawka.
13:55Nie chcę, ja wezmę.
14:00Dzięki.
14:32Dzięki.
14:55Dzięki.
14:58Mamy czyste zamiary.
15:07Z Bożego nakazu jeszcze raz proszę o rękę Han-Czer dla mego syna Jihana.
15:29Przykro mi wuju, lecz ja nie mam siostry, którą mógłbym oddać.
15:41Tak szybko odmawiasz? Nie zasługuję na odrobinę szacunku. Ciebie szanuję jak mało kogo.
15:50Ale mówimy o kimś, kto zjawił się w moim domu.
15:55Jadł mój chleb, pił moją wodę, a potem zszargał mój honor.
16:02Wybacz.
16:03To moje ostatnie słowo.
16:37Mucadder otwórz.
16:39Najpierw się opamiętaj.
16:41Musimy działać z rozmysłem albo całkiem go stracimy.
16:48Pożałujesz i słono za to zapłacisz.
16:53Słyszysz? Otwieraj.
17:03Powiedziałem swoje i otrzymałem odpowiedź.
17:10Jihan, chcesz coś dodać?
17:26Jeszcze nie mówiłem, że w wojsku byłem dowódcą.
17:31Jeden z kolegów był zaręczony.
17:34Po powrocie ze służby miał wziąć ślub, ale rodzina zerwała zaręczyny.
17:39Zadzwonił do mnie.
17:43Dlaczego?
17:45Nie spytałem.
17:49Na miejscu dowiedziałem się, że postanowił ją porwać.
17:54Poprosił o pomoc.
17:57Teraz wyjdę i sam do niego zadzwonię.
17:59Dzień dobry.
18:00To wszystko.
18:30Zdjęcia
18:34Miłego dnia.
18:35Dzień dobry.
18:51Zdjęcia
18:52Dzień dobry.
18:54To chyba jasne.
19:04Na pewno powiedział coś złego, ale nie rozumiem.
19:25Odmówiłeś, więc zabierze ją siłą.
19:29Odesłałeś człowieka, który zadał sobie tyle trudu, a martwisz się tym, co powiedział?
19:35Wróci z oddziałem wojska? Kompletnie tego nie załapałem.
19:43Powiedział jasno. Jeśli mi jej nie dasz, to ją porwę.
19:48Nie powiedział tego wprost. Porwanie? Teraz to mówisz?
19:53Gdybym wiedział, to bym nie odmówił.
19:59Nie rozżalaj się nad sobą, bo wszystko popsujesz.
20:05Hanczer, odejdź od okna.
20:08Mówię do ciebie, a ty się gapisz.
20:21A ty co?
20:22Zrozumiałaś coś z tego?
20:24Nie.
20:26I bardzo dobrze. Teraz do łóżka.
20:34Porwie ją?
20:36Co ty wyprawiasz?
20:37Jest chętny, więc się zgódź.
20:40Po czym gadasz?
20:42Hanczer też tego chce.
20:44To wiedziałbyś się, gdybyś nie był taki ograniczony.
20:50Skąd wiesz, że ona chce? Skoro tak, to po co wróciła?
20:56Skąd wiem?
20:57Która to jego kawa?
21:04Wypij łyczek.
21:11Słona?
21:14Właśnie.
21:16A kiedy soli się kawę?
21:24Otóż to.
21:26Ona tego chce.
21:28Nie gap się tak.
21:31Znów ją upokorzyłeś.
21:56Uspokoiłaś się w końcu?
21:58Już jestem wściekła, więc mnie nie drażnij.
22:07Otwieram, nie rób głupstw, bo wyjdę z siebie.
22:32Boże, jednak to zrobiła.
22:53To on.
23:08A jednak pojechał prosić o rękę tej żmini.
23:14Ona pewnie się cieszy, lecz nie wie, że zniszczę jej gniazdo.
23:32Chcesz je potłuc?
23:36Chętnie stłukłabym Dżemila.
23:38Znów zachował się jak głupek.
23:46Nie otwierajcie drzwi ani okien.
23:48Zaciągnijcie zasłonę.
23:51Będziesz spała z derią.
23:52Dlaczego?
23:53Ty też nie pojęłeś?
23:55Twój mąż zagroził, że cię porwie, czy coś takiego.
24:07Chłopaku, po co to otworzyłeś?
24:09Miałem oddać, nic od niego nie chcę.
24:13Chciałem spróbować.
24:15Pozwól mu.
24:17To czekoladki dla żony.
24:18Daj spokój, to tylko dzieciak.
24:22Zjedz niedużo.
24:24Pamiętaj o uczuleniu.
24:26Nie chodźcie do sklepu.
24:28W razie czego sklepikarz przyniesie.
24:30Przez parę dni nie pójdziesz do szkoły.
24:33Przepiszesz notatki od kolegów.
24:35Może postawisz mur wokół domu?
24:38W piwnicy jest cement.
24:40Słusznie.
24:43Masz pół mózgu?
24:45Dobrze, że pojechali.
24:49Groził mi w moim własnym domu?
24:52Jeszcze mnie nie znasz.
24:54Przekonasz się, że niczego się nie boję.
24:57Wspaniale, do dzieła.
24:58Ale wiedz, że to nie lada wyzwanie.
25:03W piwnicy jest parę desek.
25:05Przyniosę.
25:06Nie ruszajcie się sąd.
25:08Jakie deski?
25:10Będzie wyważał drzwi, więc trzeba wzmocnić.
25:13To kawał chłopa.
25:15Zaraz wracam.
25:17Zostańcie na posterunku.
25:21Myśli, że zbóje przyjdą z gór.
25:23Tymczasem Jihan chce tylko porwać swoją żonę.
25:27Han Cher, dlaczego milczysz jak grób?
25:29Powiedz mu coś.
25:31Wiem, z kim rozmawiać.
25:35Dokąd chcesz iść?
25:36Zadzwonię i powiem, gdzie jego miejsce.
25:41Boże, mam na głowie dwójkę głupków.
25:43Jeden zamierza przybić deskę do drzwi, jakby to mogło w czymkolwiek pomóc.
25:50Nie obżeraj się.
25:52Całego cię wysypię.
25:55Co na mnie krzyczysz?
25:56Jeszcze pytasz?
25:58Rób co mówię, bo nie mam czasu.
25:59Sią.
26:06Odbiło mu?
26:09Wychodząc do piwnicy może zacznie zamykać nas na kłódkę.
26:13Boże litości.
26:31Przez Jihan'a mój brat zmienił się w mego wroga.
26:35Jihan'a rozrabiał i zniknął.
26:38Odbierz.
26:53Dziękuję za towarzystwo i wsparcie.
26:58Drobiazg, szkoda, że się nie udało.
27:02Dzemil jest bardzo uparty.
27:06To niewinny, uczciwy człowiek.
27:10Widocznie nadepnąłeś mu na odcisk.
27:16Inaczej by nie odmówił.
27:20Właściwie nawet go rozumiem.
27:23Stara się chronić siostrę.
27:26Ale cokolwiek się stanie, chce odzyskać żonę.
27:30Nie mów tak.
27:34Żadnych szaleństw, proszę.
27:36Poszliśmy tam chyba w złym czasie.
27:40Do tego zagroziłeś porwaniem.
27:43Nieładnie.
27:46Teraz i Dżemil jest cały w nerwach.
27:51Nie chciałem nikogo straszyć, a on tak.
27:57Ochłońmy po tym dniu.
27:59Potem znów pogadamy.
28:04Skoro Hamcher tego pragnie, Dżemil się zgodzi.
28:11Nawet jeśli nie, to nie zmienię decyzji.
28:16Już to wiemy.
28:22Napijemy się herbaty?
28:25Uspokoisz się i zaczniesz myśleć racjonalnie.
28:28Zastanowimy się nad możliwościami.
28:31Jestem spokojny.
28:34Herbata innym razem.
28:35Powodzenia.
28:38Wzajemnie szalony dzieciaku.
28:46Oby diabeł nie potrzepnął czegoś złego.
28:53Ja do tej żmi.
28:55Zaraz.
28:57Co to za napaść?
28:59Z drogi.
29:00Pożałuję tego.
29:05Co cię gryzie?
29:08Dlaczego się czepiasz?
29:10Dżihann prosił o jej rękę?
29:13Tak, bo co?
29:15Powiem małpie, kim jestem.
29:17Milczałam i to był błąd.
29:20Ciekawe, czy wtedy za nim poleci.
29:24I tak nie poleci.
29:27Nie chcę patrzeć na tego, za którym się uganiasz.
29:29Jej brat tak samo.
29:31Odmówił i pogonił ich.
29:35Wielki Dżihann de Veljolu odchodził, zerkając za siebie.
29:40Trochę się jednak pohamował i nie błagał.
30:15Dzwoniłaś, telefon został w aucie.
30:18Chciałam powiedzieć, byś tu nie przychodził.
30:21Mój brat strasznie się zdenerwował.
30:23Nie chcę, byś gadał kolejne bzdury.
30:25Nie zasłaniaj się, bratem ważne, co ty mi powiesz.
30:29Już powiedziałam.
30:30Na co jeszcze czekasz?
30:32Dałaś mi słoną kawę.
30:36Nie zrozum mnie źle.
30:38To nie takie proste.
30:42Wypiłem w całości.
30:43Kto zrozumiał, ten wie.
30:54Przyszłaś popsuć imprezę, ale jej nie ma.
30:59Kłamiesz?
31:00Gadasz tak, by mnie spławić.
31:03Puść mnie, pogadam z nią.
31:05Poczekaj.
31:08Mów.
31:10Wypluj z siebie ten jad.
31:13Powiedzmy, że powstrzymasz Han-Czer i zakończysz ich związek.
31:18Ona stwierdziła, nie pójdę do niego, nawet gdybym miała umrzeć.
31:23Ale jak powstrzymasz Jihana?
31:26O czym mówisz?
31:28Powiedział, że jeśli nie oddamy mu żony, to ją porwie.
31:34Nie chodź do niej, bo tylko się upokorzysz i nic nie wskórasz.
31:40Jeśli zostało ci choć trochę zdrowego rozsądku, to raczej pilnuj byłego męża.
32:03Nic jej nie powstrzyma.
32:07Oby nie zrobiła czegoś głupiego.
32:11Przede wszystkim, by nie rozdrażniła Jihana.
32:38Sama sprowadziłaś na siebie to nieszczęście.
32:41Nie wiesz, że powoli tracisz syna.
32:51Pewnie tam poszła i narobiła zamieszania, a teraz nie odbiera.
33:03Gdzie Sinem?
33:04Zniknęła akurat wtedy, gdy jest potrzebna.
33:08U siebie.
33:09Źle się czuje.
33:10Leży.
33:12Masz numer do Hancer?
33:14Tak.
33:16Zadzwoń.
33:19A co czekasz?
33:30Zajęte.
33:35Czego jeszcze?
33:37Wracaj do pracy.
33:47Nie przychodź tu.
33:49Głupie pomysły zachowaj dla siebie.
33:51Nie będę przez ciebie sprzeciwiać się bratu.
33:56Ty sprawiłaś, że przyszedłem z kwiatami i czekoladkami.
34:01Ale teraz to już bez znaczenia.
34:06Myślisz, że taką bzdurą przekonasz Dżemila?
34:11Bzdura?
34:13To determinacja.
34:16Gdy tak mówi wielki dżihand Eweliolu, szef holdingu, nie brzmi to przekonująco.
34:23Uważasz mnie za mamin synka i mięczaka?
34:26Nie przejmuję się byle czym.
34:27Jestem właścicielem potężnej firmy.
34:31Wyręczasz mnie, nic nie muszę mówić.
34:34Nie znasz mnie.
34:36Nie rzucam słów na wiatr i robię to, co postanowię.
34:40Tak było, gdy mnie nie znałeś.
34:42Zanim znów coś powiesz, pomyśl również o mnie.
34:47Jasne, zwłaszcza, że chodzi o mą żonę.
34:55Oszalał.
35:03Dałaś mi słoną kawę, a potem odmówiłaś?
35:06I kto tu gada bzdury?
35:15Co u ciebie?
35:19Mamy robotę.
35:27Mamusiu?
35:34Tak, słonko?
35:37Ptaszek ma mało wody i jedzenia.
35:40Zejdź do Aissu.
35:41Ona ci pomoże.
35:42Chodźmy razem.
35:45Tęsknię za tobą.
35:52Ja również tęsknię,
35:55ale źle się czuję.
35:57To chyba infekcja.
36:00Nie chcę cię zarazić.
36:01Jutro pewnie lepiej, będę się czuła.
36:04Teraz idź do Aissu.
36:16Nie powiedziałabyś, gdyby Minę się nie wygadała?
36:19Słucham?
36:20O czym?
36:21O kwiatach i czekoladkach.
36:24Na pewno jedzie do niej.
36:26Wiedziałaś o tym.
36:29Przyznaj się.
36:32Skądże nic mi nie mówił?
36:36Wiedziałaś.
36:37Nie kłam.
36:43Wiesz, że nie kłamie
36:45i nie wtrącam się w sprawy Jihana.
36:49Nie czepiaj się bez powodu.
36:54Bezczelna.
36:59Moje śliczności.
37:06Gdybyś tylko wiedziała,
37:07jak wielka złość we mnie wzbiera.
37:15Nie mam wyjścia.
37:17Muszę milczeć.
37:19Mam podcięte skrzydła.
37:24Znoszę to wszystko wyłącznie dla ciebie.
37:33Czuję jednak,
37:35że długo tak nie wytrzymam.
38:05Sinem chyzem.
38:06Córeczko.
38:08Tato, jak się miewasz?
38:11Słyszę twój głos, więc lepiej.
38:16Ale dziwnie mówisz.
38:18Płakałaś?
38:19Nie, mam tylko lekkie przeziębienie.
38:24Co u mamy?
38:27Dobrze.
38:29Byłem po truskawki na dżem.
38:31Sama nie lubi chodzić.
38:32Wiem.
38:36Gdy byłaś mała, chodziliśmy we dwójkę.
38:39Kupując truskawki, zawsze myślę o tobie.
38:43Mama nic nie mówiła, lecz wiem, że to dżem dla ciebie, bo możesz wpaść.
38:48Chciałbym, byś odwiedziła nas z wnuczką.
38:58Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi.
39:02Dłużej nie przeszkadzam.
39:04Trzymaj się i pozdrów, mam.
39:17Też bym chciała.
39:22Ale nie mogę stąd odejść,
39:25bo odbiorą mi córkę.
39:44Nigdy nie wiadomo, co czarna wdowa kombinuje.
39:47Wcześniej się wściekała, teraz każe dzwonić do Hanczer.
39:52Dopiero ją stąd wygnała.
39:55Czego jeszcze od niej chcę?
39:57Nie znasz jej.
39:59Chodzi o coś innego.
40:02O czym mówisz?
40:04Pan poszedł prosić o rękę pani Hanczer.
40:07Jakby na złość matce.
40:10Teraz wymyśliła, że z nią pogada.
40:14Serio?
40:15Jeśli pan Dżiham zdecydował, to czarna wdowa nic nie zrobi.
40:20Mam nadzieję.
40:23Oby ją tu sprowadził.
40:26A te dwie zołzy niech cierpią z zazdrości.
40:39Ciociu Aysu, ptaszkowi skończyło się jedzenie,
40:42a mama źle się czuje i nie może się tym zająć.
40:47Zaraz to ogarniemy.
40:49Jest ładny dzień.
40:51Może wyjdziemy na dwór.
40:53Chodźmy.
40:59Zaniosę z inem trochę zupy.
41:03Wcześniej nie chciała herbaty, nie otworzyła.
41:06Pewnie bardzo się wstydzi.
41:11Po tej awanturze.
41:16Pan Bóg wszystko widzi i na pewno zareaguje.
41:41Klatka sprzątnięta jest jedzenie i woda.
41:45Wyzdrowiał?
41:48Macha skrzydłami.
41:51Bo weszłyśmy na dwór.
41:58Stary dom był klatką Hanczer.
42:02Kopciuszek odszedł.
42:04Mój ptaszek też odleci?
42:08Nie.
42:09A wuj Dżihan na pewno przywiezie Hanczer z powrotem.
42:14A teraz wracajmy.
42:16Chodźmy.
42:28Opracowanie Telewizja Polska.
42:30Tekst Władysław Wojciechowski.
42:32Czytał Paweł Straszewski.
42:34Muzyka
42:40Muzyka
43:06Muzyka