- 1 day ago
Category
📺
TVTranscript
00:26KONIEC
00:38KONIEC
01:12Panna Młoda, odcinek 114
01:23Położył dokument i powiedział, wpisz co chcesz.
01:27KONIEC
01:29Nie pozwolę ci cierpieć tak samo jak Bejzie.
01:33Jakbyśmy były sobie równe.
01:36Ja noszę jego dziecko.
01:38Tak.
01:41Najpierw przekonujemy siebie, a potem innych?
01:46Żmija Hanczer pewnie zgrywała trudną i oświadczyła, że niczego nie chce.
01:52Było inaczej.
01:55KONIEC
01:56Stwierdziła, że się zastanowi.
02:00Jaki tupet.
02:02Czyli chce zgarnąć jak najwięcej.
02:06Właśnie.
02:23Przynieść ryż.
02:26Dopiero gdy wszyscy przyjdą.
02:39Byłaś poza domem, więc powiedziałam, co mają przygotować.
02:43Ale od jutra będzie jak dawniej.
02:47Dzihan przeżywa trudny okres rozwodu i jest bardzo spięty.
02:54Ciebie wszyscy szanują.
02:56Jesteś naszą matką i starszą rodu.
02:59Bądź wyrozumiała.
03:04Właściwie Dzihan ma rację.
03:06Czas usunąć się w cień i cieszyć się wnukami.
03:12Dobrze, że mi przypomniał.
03:15Ty nie masz chęci prowadzić domu, więc przekazałam swoje obowiązki Bejzie.
03:22Od teraz z nią wszystko ustalaj.
03:28Bejzie?
03:30Nie aprobujesz tego?
03:40Raczej się zdziwiłam.
03:42Co w tym dziwnego?
03:48Później pogadamy.
03:50Jedzenie stygnie.
03:53One zaraz odgrzeją.
03:57Wiem, o co ci chodzi, ale to nie jest właściwy moment.
04:02Mimo to, dokończmy ten wątek.
04:07Napuszyłaś się, bo Dzihan powierzył ci prowadzenie domu.
04:10Ty masz dziecko?
04:12Ja też będę miała, tyle że chłopca.
04:16Kto więc będzie ważniejszy?
04:31Synu, dlaczego mnie nie słuchasz?
04:35Co zrobiłem tym razem? Wiesz, o czym mówię.
04:39Co za nieostrożność?
04:41Co za nieostrożność?
04:42Dobrze, że tylko Gilsüm to widziała.
04:46Teraz rozumiem.
04:49Nie denerwuj mnie o tak późnej porze.
04:51Równie dobrze mogła to być pani Mukader lub pan Dzihan.
04:56Co wtedy byśmy powiedzieli?
04:58Jak byś to wyjaśnił?
05:01Tylko rozmawialiśmy.
05:03Co to za dom?
05:05Nie wolno się przywitać?
05:09I grasz z ogniem.
05:12Wpakujesz nas w kłopoty.
05:14Nie jesteś jej równy.
05:19Pamiętaj o tym.
05:21Jak to sobie wyobrażasz?
05:23Nawet nie spojrzałaby w twoją stronę.
05:28Spogląda.
05:29Coś ci powiedziała?
05:32Nie, ale to widać.
05:36Daję jej czas, by to zrozumiała.
05:49Urodzę dziedzica rodu Develiolu.
05:53W tym domu będę druga po ciotce.
05:56Przywyknij do tego.
06:00Nigdy nie chciałam zająć miejsca teściowej.
06:04Lecz Dzihan...
06:05Dość.
06:07On niech najpierw uporządkuje swoje życie.
06:12Niech pozbędzie się swego kłopotu.
06:19Jak sobie życzysz?
06:30Co za arogancja.
06:33Jakby swym małym muszczkiem mogła zarządzać takim domem.
06:39Zna swoje miejsce.
06:42A ty nie gadaj w kółko o domu.
06:46To sprawa między nami.
06:48Poczekajmy na właściwy czas.
06:52Oczywiście, a przyszłam z czymś innym.
06:57Oby chodziło o coś dobrego.
06:59Dla mnie tak.
07:02Zapisu dokonałaś w samą porę.
07:06Do czego zmierzasz?
07:08Żmija Han-Czer żąda zadośćuczynienia.
07:11W końcu przestała udawać.
07:17Pieniądze to ja sama chętnie bym jej dała.
07:22Ale jej nie chodzi o pieniądze, ani o doglądanie Dżihana.
07:28Ona zrobi wszystko, by tu zostać.
07:32Pozbądźmy się jej.
07:40Synu, trzymaj się z daleka od pani Sinem.
07:43Byśmy nie żałowali, że zostaliśmy.
07:51Ja mogłam to przynieść.
07:53Mnie to nie przeszkadza.
07:56Jak tam, Dżihan?
07:58Trochę lepiej,
07:59lecz ciągle pojawia się odrobina krwi.
08:03Powtarzam, by wezwał lekarza, ale nie słucha.
08:07I maść się skończyła.
08:10Ja mogę kupić.
08:13Gdzie? O tej porze?
08:15Znajdę aptekę dyżurną.
08:17Byłoby wspaniale.
08:20Nie ma o czym gadać.
08:27Ta maść pomaga w gojeniu rany.
08:30Mogę o coś spytać?
08:32Czy ta troska wynika z tego, że się pogodziliście?
08:39Niestety, wszystko po staremu.
08:42Zostanę tu tylko kilka dni.
08:44Odejdę, gdy rana się zagoi.
08:57Powinien wziąć żonę i wynieść się stąd.
09:00Inni tylko się tu wtrącają,
09:03mętrkują
09:03i szpiegują.
09:20Naprawię swój błąd,
09:21a potem odejdę.
09:24Obrażając mnie,
09:25niczego pani nie zmieni.
09:29Zostanę,
09:30dopóki rana się nie zagoi.
09:34Jakoś musi pani to znieść.
09:39Nie przejmuj się.
09:42Ogarniemy sytuację
09:43i wyprowadzimy się stąd.
09:46Dokąd?
09:48Pytam, choć to bez różnicy.
09:51Tak, bez znaczenia.
09:54Jamil chce się wyprowadzić.
09:56Chyba rozstanie się z Deryą.
10:00Czyli jest ci wszystko jedno?
10:02Skoro ja również zacznę nowe życie.
10:09Nie poczekasz, aż wyzdrowiejesz?
10:11Tak ci się spieszy?
10:13W porządku.
10:14Załatwmy to od razu.
10:19Wpisz, co chcesz.
10:21Sumę za dość uczynienia.
10:22Bez ograniczeń.
10:25Zaczynasz nowe życie
10:26i czekają cię wydatki.
10:28Nie pozwolę ci cierpieć
10:30tak samo, jak bejdzie.
10:39Skoro bez ograniczeń.
10:43Muszę to przemyśleć.
11:05Co tam?
11:06Znów pojawiła się krew?
11:08Właśnie.
11:09Ni stąd, ni zowąd.
11:11Nie mam pojęcia,
11:13dlaczego się nie goi.
11:16Zostaw to mnie.
11:20Delikatnie.
11:22Maść się skończyła
11:24i Melich pojechał kupić.
11:25Może jednak
11:26wezwać lekarza.
11:33Spokojnie.
11:34Nie będziesz musiała
11:35zostać dłużej.
11:40Znajdę inną pielęgniarkę.
11:46Jeśli te końśliwe uwagi ci pomogą,
11:48to śmiało.
11:49Zostanę, ile będzie trzeba.
11:52Dlaczego?
11:53Żeby nie było mowy o powrocie.
12:10Wkrótce pozbędę się
12:12denerwującej Sinem
12:13i prostaczki Han Cher.
12:15Obie przegonię.
12:26Czego?
12:27I to jeszcze o tej porze.
12:30Powiedzieć, że Han Cher była w kuchni.
12:35Wielkie rzeczy.
12:36Nie przyłaź zbyle głupstwem.
12:41Chodzi o to, że rana słabo się goi.
12:44Maść się skończyła.
12:47Melich pojechał kupić.
12:54Demonica Han Cher
12:55pewnie robi wszystko,
12:56by się nie goiła.
12:58Na pewno wyrzuca lekarstwa,
13:00byle zaszkodzić Dżihanowi.
13:05Han Cher to jedno,
13:07a maść pewnie jest zła.
13:09Od czarnego balsamu
13:10szybko by się zagoiło.
13:14Co to jest?
13:17Gdy byliśmy mali,
13:19babcia smarowała nam
13:20skaleczenia i stłuczenia.
13:22Lekarz był niepotrzebny.
13:28Pamiętasz recepturę?
13:31Babcia kiedyś mi dała.
13:34Dlaczego?
13:36Nie pytaj.
13:37Do kuchni.
13:38let
13:39i
13:48KONIEC
14:17KONIEC
14:50KONIEC
15:09KONIEC
15:13KONIEC
15:16KONIEC
15:22KONIEC
15:27Co tak długo? Nie rozumiem.
15:29KONIEC
15:29Mówię o maści. Pewnie czekają na nią.
15:34KONIEC
15:35Aptekę znalazłem daleko stąd.
15:38KONIEC
15:39Gdzie Aysu? Zaniesie.
15:41Aysu nie rozumiem.
15:42Po co? Ja to zrobię.
15:57Wystarczy na dziś. Idź wypocząć.
16:02Poczekam, aż Melich przywiezie maść.
16:07Wytrzymałbym do rana, ale widocznie nie chcesz zostać.
16:11KONIEC
16:19Mina chciałaby życzyć wujkowi zdrowia. Ma dla Ciebie rysunek.
16:25Tak?
16:26Pokaż, księżniczko.
16:37Ślicznie narysowałaś.
16:41Opiekujesz się wujkiem, więc masz czepek pielęgniarki.
16:47Zauważyłam. Wspaniale.
16:49Dziękuję.
16:52Kiedy będziesz normalnie chodzić?
17:01Gdy tylko rana się zagoi.
17:05Boli Cię? Trochę.
17:15Słyszałaś? Przytul wujka.
17:41Zabrałam Melichowi, gdy tylko wszedł.
17:43Ktoś widział?
17:45Nie, nikt.
17:47Zróbmy to.
17:53Otwórz ostrożnie.
17:58Niezbyt dużo.
18:00Zróbmy to.
18:04Zgradować.
18:05Zróbmy to.
18:16Zróbmy to.
18:22Zróbmy dotyczy.
18:24Zróbmy kw Synu powró Kaiser.
18:24Zróbmy do included龍u.
18:25Zróbmy to.
18:25Zróbmy ok encanta,
18:25chodladım to każdym worker.
18:55Zdjęcia i montaż
18:57Gdy mnie coś boli, mama mnie przytula i to pomaga.
19:04Przytul wujka.
19:19Kochanie, czas do łóżka, pożegnaj się.
19:27Dobranoc.
19:30Śpij dobrze.
19:37Umyjesz się, a potem trochę ci poczytam.
19:49Przytul wujka.
19:51Zobaczysz, że jego rana szybko się zagoi.
20:02Idź już.
20:15Czasami dzieci okazują się mądrzejsze od dorosłych.
20:32Dobrej nocy.
20:43Nałożę maść.
21:08Dziwne zapach.
21:20Opakowanie takie samo.
21:23Maść jakby ciemniejsza.
21:25Nieładny zapach.
21:27Dlaczego wąchasz?
21:28Nakładaj.
21:30To nie trucizna.
21:50Gdy mnie coś boli, mama mnie przytula i to pomaga.
21:53Zostałeś.
21:54Gdyby się z nami.
21:58Zostałeś.
22:05Chodź, pożegnaj się, wiem.
22:06Tylko, pożegnaj się z nami.
22:08to niech.
22:14Dlaczego.
22:14Niech.
22:15Niech.
22:15Niech.
22:16Niech.
22:17Niech.
22:17Niech.
22:28Muzyka
22:49Tak lepiej.
22:55Wstawaj. Ręce do góry.
22:57Stań tam. Dalej.
23:00Ręce w górze, wyżej.
23:01Co się dzieje?
23:03To napad. Zabiję cię.
23:06Derya, opanuj się.
23:08To nie zabawa. Skąd go masz?
23:10Od twojej siostry.
23:12Co ty na to?
23:14Takie sytuacje
23:15źle się kończą. Odbiło ci?
23:19Panczer mogła, a mnie odbiło?
23:22Zwariowałam, tak?
23:25To prawda. Przez ciebie.
23:30Uprzedzam, że jeśli nie wrócisz, to zabiję.
23:36Z czym masz problem? Dość tej męki?
23:39Wracamy do domu? Albo strzelę ci między oczy.
23:45Naprawdę zwariowałaś?
23:47Ruszaj się.
23:50Dżihanna?
23:50Dżihanna ledwo przeżył.
23:52Jeśli tu cię zabiję, nikt cię nie znajdzie.
23:56Idziemy.
23:58Dobrze, pójdę.
24:00Tylko się uspokój.
24:03Opuść broń.
24:06Spokojnie.
24:11Dobrze.
24:13Możemy iść.
24:37Gdy mnie coś boli, mama mnie przytula i to pomaga.
24:44To takie dziecinne, ale prawda.
24:48Gdy mnie przytulałeś, moje rany się goiły.
24:53Muzyka
25:02Muzyka
25:35Muzyka
26:07Muzyka
26:31Muzyka
27:16Aşk mı istemişti?
27:22Muzyka
27:26Muzyka
28:17Bu da birinci günüm.
28:19Jeden dzień minął.
28:21Muzyka
28:26Pożałujesz tego.
28:42Muzyka
28:43Muzyka
28:47Muzyka
28:54Muzyka
28:59Muzyka
29:01Muzyka
29:28Muzyka
29:30Muzyka
29:32Muzyka
29:35Muzyka
29:36Muzyka
29:46Muzyka
29:49Muzyka
29:51Muzyka
30:13Muzyka
30:16Muzyka
30:24Muzyka
30:30Muzyka
30:41Muzyka
30:45Powinieneś był zostać w szpitalu
30:47Albo wziąć prawdziwą pielęgniarkę
30:53Ona jest do niczego
30:55Kiedy to w końcu zrozumiesz?
31:01Co mu dałaś?
31:04Nie chcesz by wyzdrowiał, żebyś mogła zostać?
31:08Dawałam co lekarz zalecił
31:10I smarowałam maścią
31:11A kto się nim zajmuje?
31:15Mamo, wystarczy
31:18Jeszcze jej bronisz?
31:21Proszę się uspokoić
31:23Najpierw ustalmy jego stan
31:29Temperatura?
31:3138,5
31:32Co zażywa?
31:35Lekarz zalecił to i smarowanie maścią
31:46Zwykle pachnie inaczej
31:49Z całą pewnością
31:59Może zepsuta
32:04Taką nakładałaś na ranę?
32:07Mamo
32:08Pierwsze opakowanie się skończyło i Melich kupił drugie
32:13Mnie również zapach wydał się inny
32:17Ja kazałem smarować
32:20Posłuchałaś go?
32:22Mogłaś spytać kogoś z nas
32:25Pani Mukadder, proszę się uspokoić
32:30Najwyraźniej
32:32doszło do zakażenia
32:33Będzie potrzebny antybiotyk
32:37Ale należy
32:39Wezwać lekarza
32:46Nie trzeba
32:49Ty coś zapisz
32:52Dobrze, chwileczkę
33:01Obawiam się, że do jutra będzie gorzej
33:04Gorączka z pewnością wzrośnie
33:13Jeśli nie spadnie, koniecznie wezwij doktora
33:20Obiecaj mi to
33:21Nie upieraj się
33:26Tak zrobimy
33:30Trzymaj się
33:31Dziękuję
33:34I daj znać, gdyby coś się działo
33:44Siedź przy nim
33:46W razie czego rano jedźcie do szpitala
33:49Będę cię często kontrolowała
33:55Bardzo dobrze
34:16Zdjęcia
34:17Zdjęcia
34:17Zdjęcia
34:17Zdjęcia
34:17Zdjęcia
34:24Zdjęcia
34:52DZIĘKI ZA OBSERWACIE
35:22DZIĘKI ZA OBSERWACIE
35:26Z Pani oczu.
35:31Widać w nich, że ma Pani dosyć kłamstw.
35:36Samotna, pogrążona w smutku.
35:39Nie pamięta Pani, od czego się to zaczęło.
35:42Jakby Pani sama się karała.
36:10Bóg nam cię zesłał.
36:11Mogło być gorzej.
36:16Uparł się, by ona się nim zajmowała.
36:19To musiało się tak skończyć.
36:21Spokojnie, po antybiotyku temperatura spadnie.
36:25Z Dżihanem coś się dzieje?
36:31Smarowała go zepsutą maścią.
36:33Ma gorączkę.
36:45Bejzo, w zamieszaniu zapomniałam spytać, jak twoja ciąża?
36:50W najlepszym porządku.
36:54Pierwsze miesiące są najtrudniejsze, ale się cieszę.
36:58Tak to prawda.
37:01Chodzisz na kontrolę?
37:03Naturalnie.
37:06Świetnie.
37:07A test podwójny?
37:11Jeszcze nie.
37:12Zrób koniecznie.
37:14To bardzo ważne.
37:16Poproś lekarza o skierowanie.
37:19Co to takiego?
37:22Pozwala wykryć wady rozwojowe, genetyczne i tak dalej.
37:27Na szczęście matka i ojciec są zdrowi jak ryby.
37:31Testy nic nie wykażą.
37:34To kwestia chromosomów.
37:36Wady mogą pochodzić sprzed wielu pokoleń.
37:43W naszej rodzinie nie było takich przypadków,
37:47ale zrobimy testy dla świętego spokoju.
37:54Ja mam dziś wolne.
37:56Może przyjedziesz do kliniki?
37:59Nie.
38:00Będę kontynuować tam, gdzie wcześniej.
38:07Zgodź się.
38:08Doktor Yasemin jest lekarzem.
38:10Będziesz się czuła dużo swobodniej.
38:18Teraz wolałabym nie zostawiać Jihana samego.
38:23Nic na siłę.
38:25Wie, co robi.
38:28Ale tego nie odkładaj.
38:34Pójdę już, oby Jihana wyzdrowiał.
38:39Może zostaniesz chociaż na kawę.
38:42Dziękuję.
38:45Innym razem.
38:46Jestem umówiona z pacjentką.
38:49Skoro tak.
38:51Do zobaczenia.
38:55Na razie, Bejzo.
39:18Ciekawe, co u Jihana.
39:20Sprawdzić?
39:22Nie.
39:22Ona znów powie, że ją kontroluje.
39:29Nawet nie raczy mnie informować.
39:34Nie.
39:46Nie.
39:49Nie.
39:50Dlaczego nie pójdziesz sprawdzić?
39:54Gdy na nią patrzę, zaczynam się złościć, a wtedy Jihana się gniewa.
39:59Zajrzę tam, gdy ona zaśnie.
40:02Niech tak będzie.
40:14Gorączka wzrosła.
40:16Zażyj lek.
40:44To na nic.
40:46Wezwę pogotowie.
40:49Nie chcę.
40:51Odłóż telefon.
40:52Ale jak to?
40:53Nie nalegaj.
40:55Ta rana wszystko mówi.
40:58Nie czekaj.
40:59Odejdź.
41:11Jesteś rozpalony.
41:19Zajrzę.
41:24Zajrzę.
41:41Tylko prysznic pomoże zbić gorączkę.
41:45Nie pójdę. Zostaw mnie.
41:49Albo pogotowię, albo prysznic.
41:55Dobrze, pomóż mi.
42:32Czekaj.
42:36Nie zdejmuj.
42:39Wejdź.
42:45Kochany, jestem przy tobie.
43:14Cisza.
43:16Może coś się stało. Martwię się.
43:19Nie. Yasemin kazała jej meldować.
43:24Żmija pewnie zasnęła i nie wie, że z Dżihannem dzieje się coś złego.
43:32Na pewno siedzi przy nim.
43:34Coś by powiedziała.
43:36Za bardzo chce tu zostać.
43:45Poczekajmy jeszcze trochę.
43:47Później tam zajrzymy.
44:01Popracowanie Telewizja Polska.
44:03Tekst Władysław Wojciechowski.
44:05Czytał Paweł Straszewski.
44:07Czyakry.
44:11Czyakry.
44:17Czyakry.
44:30KONIEC