Skip to playerSkip to main content
  • 13 hours ago
Starsza kobieta umiera nagle podczas remontu mieszkania córki. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, ale sekcja ujawnia szokującą prawdę – Barbara została otruta. Śledztwo prowadzi do rodzinnych urazów, tajemniczej umowy dotyczącej mieszkania i ludzi, którzy na cudzej śmierci chcieli zrobić interes życia. Kto naprawdę zabił kobietę – chciwy syn, bezwzględny „czyściciel kamienic”, a może ktoś jeszcze? I ile warte jest rodzinne mieszkanie, gdy w grę wchodzą zdrada, upokorzenie i pieniądze?

Category

📺
TV
Transcript
00:21DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:29No, ty też.
00:37No i to.
00:40Cześć!
00:41Mamo.
00:43A co tu znowu wyciągasz?
00:49Łatwo wyrzucić, a nowe kto kupi?
00:52Mamy cztery chochelki.
00:55Zapomniałam kupić szpachelki.
00:57Ach, niech ten remont wreszcie się skończy.
01:00No, do końca tygodnia się z tym uporamy.
01:02Mamo, dlaczego nie zjadłeś śniadania?
01:06No, mówiłam ci, że nie lubię tego sera.
01:09Chińskie gówna.
01:11Chociaż herbaty ci zrobię, tak?
01:18Ach, głowa mnie boli od tego hałasu.
01:23Mamo.
01:24Długo jeszcze potrwa ten remont.
01:27Chcemy, żebyś się tutaj dobrze czuła, tak?
01:30Mamo, ja dzisiaj widziałam taki fajny jasnozielony kolor, wiesz?
01:34Bardzo mi się podobał.
01:37Może to dla ciebie taki, co?
01:41Mamo, wybrałaś już kolor?
01:44Mamo?
01:45Mamo!
01:47Mamusiu!
01:48Paweł!
01:49Mamo, trzymaj!
01:50Co tam?
01:51O cholera!
01:53Pogotowie wzywaj!
01:54Mamo!
01:55Mamo, słyszysz mnie?
01:57Mamo, nie bój się, jestem przy tobie.
02:00Mamusiu?
02:01Halo!
02:02Mamo, słyszysz mnie?
02:04Mamo!
02:05Mamo!
02:06Ocknij się!
02:07muzyka
02:37KONIEC
03:07Spłonął warsztat samochodowy.
03:14To może coś innego?
03:18Wypadki chodzą po świadkach, kolejny przypadek mordy...
03:27Kradzieże...
03:29Kolejne pięć osób zatruło się czadem.
03:36Może to ci się spodoba.
03:38Wracają dawne smaki.
03:41Gotowano z tego, co zostało w spiżarni, a zostawały kiszonki, suszone warzywa, owoce. Szczególnie ceniona była kiszona kapusta.
03:49Liczysz, że się obudzi i każe ci przestać czytać o kapuście?
03:57Lekarz mi kazał do niej mówić.
04:00Oprócz artykułu o kiszonkach są tylko same patologie.
04:04Wiem, sorry. Próbuję rozluźnić atmosferę.
04:11Musimy jechać. Robota jest.
04:14Wiem.
04:15Bezwali nas do mieszkańca.
04:16Dobra, może...
04:17Może nie tu?
04:20Poproszę?
04:21Jakieś pozytywne wiadomości, żeby chciała wrócić tu?
04:30Rekarze mówią coś nowego?
04:37No, że będzie można ją wybudzić za parę dni, jak wyniki będą dobre, ale nie chcą się śpieszyć.
04:50Co to za sprawa?
04:52Ratownicy zadzwonili.
04:54Musimy jechać do mieszkania, gdzie zmarła kobieta.
04:57Czyli kolejne pozytywne wiadomości.
05:03Powiedz mi, co z osadęsta sprzedaje w szpitalnym kiosku takiej gazety?
05:09No bo na gorszaku każda zła informacja to tak naprawdę dobra informacja.
05:13Czemu?
05:15No bo jakkolwiek by nie było spieprzone twoje życie, zawsze ktoś ma gorzej.
05:31Trzymaj się.
05:45Ratownicy zabrali już ciało.
05:49Przepraszam, w sensie pani mamy.
05:53Możemy porozmawiać?
05:55Tak.
05:56Do pani rady?
06:02Chciałam zapytać, bo ratownicy mówili, że pani wspominała, że mama się ostatnio gorzej czuła, skarżyła się na coś.
06:11No ja myślałam, że to przez ten remont.
06:15To jest jej mieszkanie, tak?
06:17Tak, mieszkamy razem z mamą.
06:20A to jest jej pokój?
06:22No tak, chcieliśmy tutaj trochę odświeżyć.
06:24Kupiliśmy mamie łóżko, bo ją kręgosłup bolał od tej wersalki.
06:31To pani dziedziczy, tak?
06:34No nie tylko ja.
06:35Ja mam jeszcze brata Zbyszka, ale nie utrzymujemy z nim kontaktu.
06:39A czemu?
06:41Zbyszek pije.
06:49A mama utrzymywała z nim kontakt?
06:52Czasami.
06:53Bo był jej oszkiem w głowie.
06:55Taki ładny, taki mądry.
06:58Ale nie mówiła mi, że z nim rozmawia, bo wiedziała, co powiem.
07:02Że ma się odciąć od niego.
07:05No nawet dla jego dobra.
07:07Ja myślałam, że on się jakoś ogarni, pójdzie na odwyk czy coś.
07:10Szmager wykorzystywał teściową.
07:12Nawet jak i ukradł samochód, to ona tego nie zgłosiła.
07:16My wydaliśmy wszystkie oszczędności na ten remont.
07:20Wzięliśmy kredyt.
07:22Ja nie wiem, jak by teraz Zbyszka spoczyłać.
07:24Nie przejemy się tym teraz.
07:33Mama miała przepisać na mnie mieszkanie, ale jakoś ciągle się z tym ociągała.
07:40Przepraszam, tam w kuchni to niczego nie ruszaliście przed przyjazdem policji?
07:45Nie.
07:46Okej.
07:51Zobaczę, ile to jeszcze potrwa.
08:00Dynatka przed śmiercią siedziała w kuchni na krześle.
08:03Piła sok brzozowy z tej szklanki, a potem nagle upadła.
08:07Ratownicy mówili, że to nie była epilepsja ani udar.
08:12Czyli co?
08:14Czyli może została otruta.
08:15No dobra.
08:19Wzlecę u patologa badania toksykologiczne.
08:38Może chcieli się jej pozbyć.
08:40Wiesz, mieszkanie z mamusią albo z teściową może obudzić w człowieku bestię.
08:48No wiem, ale nie wygląda na to, żeby śmierć matki była im na rękę.
08:53Dlaczego?
08:56No po co by pakowali pieniądze w remont, jakby planowali ją otruć?
09:00A może tak.
09:03A może remont jest po to, żebyś tak myślała?
09:07Może.
09:11Dzius, dzius, dzius.
09:39Dzius, dzius, dzius, dzius.
10:13Dzius, dzius.
10:39Bydlę z ciebie. Bez serca.
10:42Matka mnie z domu wywaliła. I to zimą.
10:46Bo jej żebra połamałeś po pijaku.
10:49Nigdy się nią nie interesowałeś, czy jest zdrowa, czy czegoś jej nie trzeba.
10:54Ja, no tośmy sobie znowu porozmawiali. Jak zawsze.
11:00No dobrze, może przejdziemy do konkretów.
11:02Przyszedłem po spadek.
11:04Ten to ma wyczuć.
11:05Nie wtrącaj się.
11:07To jest sprawa między mną, a moją siostrą.
11:12Dobrze, to mieszkanko możecie sobie zachować.
11:14Ale chce pieniędzy z konta matki.
11:16Biżuterię. I to wszystko, co miała.
11:18Nic nie miała.
11:20Cała emerytura szła na pokrycie kredytu, który wzięła na twoje długi.
11:27Starego misia na sztuczny miód.
11:30Przecież doskonale wiem, że całe życie ciłała.
11:39O, no może na razie sobie wezmę to?
11:44Tak.
11:44To jest mój otwarzancz.
11:46Turo.
11:49Paragon masz?
11:51Wynoś się.
11:52Już.
11:53Matka ledwo co, zmarła, a tam już nie wyjdzieli, no.
11:55Wąt.
11:56Gdzie jest, Mirenko?
11:57Gdzie?
11:58A, gdzie?
11:58Gdzie, porząd?
12:00Razem przyjdę tutaj z kolegami i tak wezmę to, co mówię.
12:03Nie słyszyłeś?
12:04Miu, nie tak, co masz?
12:40Poczekaj chwilę, zanim pójdziemy na komisariat, na ciele Julki, ani w jej rzeczach nie znaleźliśmy nic, co by nas doprowadziło
12:50do sprawcy, ani do miejsca, gdzie została pobita.
13:00A mnie tam i to zrobili.
13:03Gdzie tam?
13:10Wiem, gdzie była Jorka przez ostatnie miesiące, ale nie mam pojęcia, jak w takim stanie doszła do domu.
13:15A to dlaczego nic nie mówiłaś? Gdzie była?
13:17W podziemiu.
13:20Jak to w podziemiu?
13:25Potem pogadamy, dobra?
13:35Tytuł wiersza Adama Mickiewicza, śpiewanego przez Marka Grechukę.
13:44Niepewność.
13:47A tej co?
13:50Córka w szpitalu i praca w policji. Mało?
13:54Mało.
13:57Czyli niewiele.
13:59Ha!
14:00Pasuje.
14:02N-I-E-W-I-E-L-E.
14:09Powinienem wystąpić w jakimś teleturnieju.
14:12Powinieneś jechać na turnius do tworek.
14:21A co ty? Mówisz mi coś takiego i sobie odchodzisz?
14:25Julka była w podziemiu.
14:26Zamknę.
14:28Boże.
14:29Od kiedy o tym wiesz?
14:31Zamknij się!
14:33Może jeszcze na cały komisariat się wiedrzyj.
14:36A co ty nie chcesz złapać gnoja, który ją pobił?
14:42Rafał, ja po prostu na razie chcę być blisko niej, dobrze?
14:52I tak nie ruszymy śledztwa, dopóki nie przyjdzie raport toksykologiczny, więc możemy o tym pogadać.
14:57Ale ja nie chcę gadać, ja nie chcę rozmawiać o tym.
15:02Olka.
15:08Mam papiry z wczoraj do zrobienia.
15:36Mam papiry z wczoraj do zrobienia.
15:39Mełertek.
16:07Mam,łemma.
16:09Mam.
16:31Dzień dobry, Bernard Wilk, Kancelaria Wilk.
16:35Przepraszam, że niepokoję, biorąc pod uwagę to, co się dzisiaj wydarzyło.
16:38Proszę przyjąć moje kondolencje.
16:40Ale adwokat? Do kogo? W jakiej sprawie?
16:44Tutaj ma pani kopię dokumentów.
16:46Co to jest?
16:48To jest kopia umowy, którą zawarła 3 lata temu pani Barbara w sprawie dożywotnej renty, wypłacenia 20 tysięcy złotych w
16:56gotówce i opłacenia pochówku w zamian za to mieszkanie.
17:00Ale to niemożliwe, mama nic mi nie mówiła o żadnej umowie.
17:03Pochówek opłacimy, tak jak mówiłem. Tutaj mam dla pani dodatkowe szczegóły i formularze. Proszę to wypełnić. Jutro podeślę po to
17:12mojego pracownika.
17:14Mają państwo miesiąc na opuszczenie lokalu. Do widzenia.
17:18Ale...
17:23Ale...
17:41Paweł, odzwoń proszę.
17:55Hej! Przystęp?
17:59Co się stało?
18:00Choniłam do ciebie. Dlaczego nie odbierałeś?
18:01A... Przepraszam. Miałem wyciszony. Co tam?
18:07Słuchaj, był tutaj jakiś prawnik. Powiedział, że mama podpisała z nim jakąś umowę i oddała mu mieszkanie.
18:20Co, nie czytasz?
18:24Wiedziałeś o tym?
18:28Znalazłem kopium mowy, jak szukałem aktu urodzenia.
18:31Aktu urodzenia?
18:33No...
18:33Tak.
18:34Poszedłem do urzędu, żeby dostać akt zgonu.
18:38Bez tego nie zrobiłem pogrzebu. No...
18:39Mówiłem, że idę do urzędu.
18:41Nieprawda.
18:42No może nie słyszałaś.
18:45Ja wiem, że to wszystko...
18:50Musiałem się czymś zająć.
18:51I tak musimy czekać, aż policja wyda zwłoki.
18:54Ale dlaczego mi nie powiedziałeś, że mama oddała mieszkanie?
18:57Nie, ja nie wierzę w to, co się dzieje.
18:59Słuchaj.
19:00Twoja mama była wredną zoozą, ale...
19:02Nie spodziewałem się, że wywinie nam taki numer.
19:07Dlatego ją zabiłaś?
19:08Jesteś chora?
19:09No, skoro była wredną zoozą, no to może...
19:12Nie, nie, nie.
19:13Nie chcę tego słuchać.
19:14Słuchaj.
19:23Słuchaj.
19:28Słuchaj.
19:41Słuchaj.
19:42Barbary Zagórnej. To faktycznie mogło być otrucie.
19:45Czym? Konwalią.
19:49Czym? No, taką rośliną.
19:52Już wiem, że to jest roślina, ale jak konwalią, jak...
19:55Zima jest chyba, nie? Czy nie?
19:57No, faktycznie konwalie teraz nie kwitną, ale cała roślina jest trująca.
20:01Kłącza też.
20:05A, no i czekam jeszcze na wyniki tego płynu z butelki.
20:10Zaraz powinien przyjść raport.
20:12No dobra, to jak przyjdzie noceń, to...
20:17To powiesz to jeszcze raz, bo on mi nie uwierzy, dobra?
20:20Okej, ale wiesz, że cukier to też jest trucizna.
20:27No, wsypałaś pięć łyżeczek.
20:42Płacone porybaczowi.
20:49Dzień dobry.
20:51Dzień dobry.
20:52Ja szukam takiego policjanta, komisarza.
21:00Nie pamiętam nazwiska teraz.
21:04Kocoin może?
21:06Kocoin?
21:07Hmm.
21:11Nie znam.
21:12Nie?
21:14No nie wiem, Kotowski, pracował kiedyś w Natowicach Kotowski, to nie o Kotowskiego chodzi.
21:20Nie.
21:20Rafał!
21:22Pracuje u nas jakiś kocoin?
21:25O...
21:26Serio?
21:26To pan.
21:30Muszę coś panu powiedzieć.
21:33Dobrze.
21:34Eee...
21:35Zapraszam.
21:47W pokoju przesłuchania jest Helena.
21:51Córka Barbary Zagórnej?
21:53Mhm.
21:54Stwierdzi, że jej matka została zamordowana.
21:58Z badań taksykologicznych wyszło, że została otruta konbaliami.
22:03O tej porze roku?
22:05Krzyś, jak ci to wytłumaczy?
22:08O...
22:09Trúcicielem musi być ktoś bliski.
22:22Dlaczego pani uważa, że matkę zamordowano?
22:26Ta piana z ust, drgawki, wymioty.
22:29Słyszałam, jak ratownicy mówili, że to jest dziwne.
22:33Mama ostatnio się badała i była zdrowa.
22:36Ale od kilku dni zaczęła się gorzej czuć.
22:39Narzekała na brzuch, głowę, a potem jakieś żółte plamki przed oczami.
22:44No i to.
22:48A co to jest?
22:51Był u nas jakiś prawnik i dał mi to, ale mama by mi o tym powiedziała.
23:00A kto jeszcze wie o tej umowie?
23:03Mój mąż powiedział, że przypadkiem znalazł kopię w papierach mamy.
23:15Momencik, czy mi się wydaje, czy pani podejrzewa własnego męża?
23:20Nikt do nas nie przychodził, a mąż nie lubił się z mamą.
23:25Jesteśmy małżeństwem już tak długo, a oni nadal na pan, pani.
23:29Nie wiem, może nie dowiedział się o tej umowie dzisiaj, a wcześniej.
23:33No i jak okazało się, że mama sprzedała mieszkanie za bezcen, no to nie wytrzymała.
23:46W butelce z sokiem była ta sama toksyna, co na szklance. Nie mogła się wytworzyć naturalnie.
23:53Czyli jednak zabójstwo.
23:59A to co masz?
24:01Tam są linie papilarne dwóch osób. Inna niż Donatki.
24:07Gdzie? To?
24:14No dobra, to wezwiemy tę córkę Jezięcia, ściągniemy paluchę i zobaczymy, czy to ich odciski,
24:18czy może kogoś, kto jej dał ten sok.
24:35Naprawdę powiedziałaś policji, że zabiłem twoją matkę?
24:39Ona przynajmniej mówiła to, co myśli. Jesteś gorsza od niej.
24:43Ja chcę się tylko dowiedzieć prawdy.
24:46Ja już się dowiedziałem, że ponad dekadę spędziłem z kobietą, której tak naprawdę nie znam i nie mam ochoty poznać.
24:54Matkę mi zabili.
24:55Ola, zaprowadź pana do pokoju śledczych.
24:58Proszę.
25:10Kojarzę pani jeszcze kogoś, kto mógłby chcieć skrzywdzić pani matkę?
25:15Nie wiem, może ten prawnik otumowy.
25:19Ale jest jego numer?
25:23Bernard Wilk.
25:25Mama wychodziła tylko do przychodni i do sklepu.
25:28No, nikt do nas nie przychodził, więc ja nie wiem, jak niby miałby ją otruć.
25:32No, chociaż jak się okazuje, miała wiele tajemnic.
25:45No, miałeś do mnie więcej nie dzwonić.
25:49Policja węszy i masz się trzymać ode mnie na odległość, rozumiesz?
25:54Ale co ty w ogóle pieprzysz?
25:57Jesteśmy rozliczeni, niczego więcej ode mnie nie dostaniesz.
26:13No, cześć. Ten Fiut znowu do mnie dzwonił.
26:16Trzeba zrobić z nim porządek.
26:19Nie, teraz jadę na komisariat.
26:22To co zwykle, pokażę im papiery i po sprawie.
26:26No okej, odezwy się jak wrócę.
26:28Hej.
26:28Czeka whoa
26:43zdoła� Formal
26:44Zabar
26:44Zabar
26:49Zabar
27:05Wszystko gra?
27:07Trzebowałam odetchnąć trochę.
27:12Zięciu jest raczej niewinny.
27:14Zadzwoniłem też po tego prawnika,
27:16Bernarda Wilka, jedzie do nas.
27:19Chcesz, żebyś z nim pogadała?
27:21Nie, spoko, ogarnę to.
27:23Okej.
27:24Słuchaj, muszę wiedzieć,
27:26czy ty serio mówiłaś o tym podziemiu.
27:30Nie, tak sobie ględzę trzy po trzy
27:32dla podtrzymania konwersacji.
27:36Coż sąd, co ja tam wiem, nie?
27:37Powaliło mnie, zapomniałam, że mam córkę.
27:43Skąd ty w ogóle wiesz, że Julka tam była?
27:45Zamknij się, no to...
27:47Pod komisariatem jesteś.
27:51Od kafara.
27:53I co, on nic nie zrobił, żeby ją stamtąd wyciągnąć?
27:55Skąd wiesz, że nic nie zrobił?
27:56No a zrobił?
28:00Próbowaliśmy, ale miałam wypadek.
28:05A kafar skąd wiedział?
28:07A to nie jest przesłuchanie, okej?
28:08Nie jesteśmy w pokoju przesłuchań.
28:10Jak nie masz co robić, to możesz za mnie akta wprowadzić.
28:27Dzień dobry.
28:28Dzień dobry.
28:29Szukam komisarza noconia.
28:32To ja, pan Bernard Wilk.
28:34To ja.
28:36Zapraszam na komisariat.
28:46Proszę bardzo, zapraszam.
28:48Dzięki.
28:49Wie panem, bardzo lubię pomagać ludziom.
28:52A wiadomo, jak żyję się dzisiaj starszym osobom.
28:55A pani Barbara miała bardzo kiepską emeryturę.
28:59Proszę, tutaj są dokumenty.
29:02A pan wie, że w sprawie Barbary Zagórnej toczy się teraz śledztwo?
29:06Nie, nic na ten temat nie wiem.
29:08Byłem dzisiaj u córki i nic nie mówiła.
29:11Pani Barbara została otruta.
29:14No okej, ale czego w takim układzie chcecie ode mnie?
29:17Co ja mam z tym wspólnego?
29:22Aha, tak, pan myśli, że jestem jakimś potworem, tak, który zabija ludzi.
29:27Pamiętam, że mieliśmy takiego klienta, któremu wypłaciliśmy nawet więcej pieniędzy niż warte było jego mieszkanie.
29:34Jak coś, to jego powinienem otruć w pierwszej kolejności.
29:38A kiedy ostatni raz się widział pan z Barbarą Zagórną?
29:42Jakieś trzy lata temu.
29:44Dopiero dzisiaj wróciłem do Polski.
29:47Przez trzy tygodnie byłem w Hiszpanii.
29:49Jak miałem ją otruć?
29:51Zdalnie, sms-em?
30:00No, to jeszcze raz.
30:02Bardzo dziękuję za wyjaśnienie.
30:04Ludzie, pan robi wiele dobrego dla tych ludzi.
30:07O, też lubię. Nic lepiej nie ćwiczy mózgu.
30:12Wszystkim na komisariacie to mówię od lat.
30:14Ale oni sobie wolą ćwiczyć demencję.
30:17Wszyscy tak narzekają na policja, to proszę. Raz, dwa i po wszystkim.
30:21Jeszcze sam pan komisarz odprowadza mnie do samochodu.
30:24No, pełna kulturka, że tak powiem.
30:26Takie mamy nowe wytyczne.
30:27Jeszcze raz bardzo dziękuję.
30:29Dziękuję. Cała przyjemność po mojej stronie.
30:31Do widzenia.
30:34Do widzenia.
30:35Do widzenia.
30:47Co, Mio?
30:49Takie mamy wytyczne?
30:51Że będziemy odprowadzali petentów do samochodu?
30:54Kto to wymyślił?
30:58Ja mam dużo lepszych rzeczy do roboty.
31:01A masz?
31:14Grodziec zbiera się. Musimy jechać.
31:16Gdzie?
31:16Nie wiem. Pośpiesz się.
31:32Widzi nas?
31:34Nie sądzę, bo by próbował zwiać.
31:39Wiesz, że za zakładanie pluskwy bez podkładki od prokuratora będziesz miał problemy?
31:44A wiesz, że problemy to moja specjalność?
31:46Nie popisuj się.
31:50W dodatku założyłem się prawnikowi, którego podejrzewam o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i w zbrodni przeciwko życiu.
32:01Więc mogę takie podsłuchy zakładać rutynowo.
32:04Myślisz, że to on zabył za górną?
32:06Nie wiem, ale jakby prokurator pytał, to tak właśnie myślałem.
32:38Wielkie prawa zastrzeżone.
32:59Wielkie prawa zastrzeżone.
33:09Wielkie prawa zastrzeżone.
33:37Wielkie prawa zastrzeżone.
33:39nawet lokaja, ale wiesz co, ja też bym sobie chętnie zamówił szofera i lokaja,
33:47ale do tego potrzeba kasy.
33:52Ja jeszcze mogę słuchać tego bełkotu.
33:58No, no!
34:02Policja!
34:02Policja, odsuć się od niego!
34:04Łapa, ja będę mówił.
34:06Dzień dobry, panie komisarzu.
34:08Odsuć się.
34:08Miło pana widzieć, ja to wszystko chętnie myję.
34:10Odsuć się od niego!
34:15Straszne wyrostki biły tego bezdomnego.
34:18Zauważyliśmy to i podbiegliśmy mu w wodzie.
34:20Policja!
34:22Stój policja!
34:35Grodziec, mam rannego mężczyznę. Potrzebuję karetkę, zaraz wyślę pineskę. Dzięki.
34:43No i po co te kajdanki? My byliśmy tutaj pomóc.
34:46Zamknij się, porozmawiamy na komisariacie.
34:53Stój!
34:54Stój!
34:56Stój!
34:56Na bieg Metro.
35:02Stój!
35:08Di siar.
35:14Stój!
35:33Wyszlak!
35:38Wyszywam jak to się sprawa!
35:38BAM!
35:39No co, potrzebuję karetki na stary zakładę przemysłowe.
35:42Postrzał w szyję! Szybko!
35:54Zbigniew Zagórny jest jeszcze w szpitalu.
35:57Kiedy będziemy mogli z nim porozumawiać?
36:00Jakby trzeźwieje.
36:02Przyznał się do otrucia matki, powiedział, że kłącze konwalinę zbierał w lesie.
36:07No tak, ale póki ma promilę we krwi, to nie będziemy w stanie tego spisać.
36:15Poradzisz sobie z nim sam?
36:18Chciałabym jeszcze skończyć te papiery i pojechać do Julki.
36:21Jasne.
36:22Na pewno?
36:24Tak, i tak to będę siedział do północy.
36:30Raporty ze strzelaniny.
36:38Powodzenia.
37:06Może nie?
37:07Przemyśla pan sobie wszystko?
37:09Nie wiem o czym tu myśleć, jak wszystko panu powiedziałem.
37:15No tak.
37:18Mówił pan wiele rzeczy.
37:20Na przykład to, że jest prawnikiem.
37:23Nie mówiłem, że jestem prawnikiem, tylko że prowadzę kancelarię prawną, która zatrudnia prawników i notariuszy.
37:33Kancelarię, która wykupywała mieszkania od starszych ludzi.
37:38Wszystko zgodnie z prawem.
37:40Kilka lat temu zgłosiła się do nas pani Barbara, która poprosiła o pomoc i pomogliśmy jej.
37:47Mhm.
37:48Z przejściem na tamten świat również.
37:50To ten pijaczyna, jej syn.
37:54Po całym zdarzeniu jeszcze chciał od nas pieniędzy pod pretekstem, że ułatwił zadanie.
37:59A tak naprawdę wcale nie ułatwił.
38:01Ceny na Gorczaku rosną.
38:03A ja traktowałem to mieszkanie jako długofalową inwestycję i nie miałem zamiaru sprzedawać go właśnie teraz.
38:09No ale cały czas musiał pan płacić pani Barbarę.
38:13Tak, ale nie wiedziałem nic o tym, że Zagórny chciał ją zabić.
38:19Jak się o tym dowiedziałem, to chcieliśmy go złapać i oddać wam.
38:24No ale sprawy się pokomplikowały przez łapę.
38:29Mhm.
38:32Mieczysław łapa.
38:35Przysięgam. Chciałem go odciągnąć od Zagórnego, ale to strasznie narwany facet był.
38:46Był.
38:49I to jest właśnie kluczowe słowo.
38:53Bo już nie potwierdzi pańskiej wersji.
38:57Za to Zbyszek Zagórny po prostu rwie się do gadania.
39:04Ale jak to?
39:07Opowiedział wam parę interesujących rzeczy.
39:10Już niedługo się tu pojawi.
39:13A pan trafi do więzienia.
39:15Na długie lata.
39:19Zeznania jakiegoś pijaczyny.
39:22Ciekawe jaki sąd weźmie to na poważnie.
39:25Ten sam sąd, który wysłucha również zeznań pracowników pańskiej kancelarii i wszystkich osób, które oszukaliście i zmusiliście do podpisania niekorzystnych
39:38umów.
39:41Skończyliśmy.
39:43Zabierz go na dołach.
39:50Halo?
39:55Halo?
39:59Jest tam ktoś?
40:04Pić mi się chce.
40:11Ludzie!
40:14Czy...
40:15Czy ktoś tam jest?
40:19Pić mi się chce.
40:22Halo?
40:24Zamknij mordę. Siadaj.
40:27Siadaj, powiedziałem.
40:30A ty suszy, jakby...
40:32jakby pustyni.
40:35Dyżurny powiedział, że chciałeś ze mną rozmawiać. Proszę.
40:39Chociaż jedno piwko?
40:43Piwko chcesz?
40:54Piwka nie mam. Ale mam wodę.
41:09A... może żywiająca?
41:18Masz chyba zespół odstawienny.
41:23Mógłbym wezwać ratowników medycznych.
41:27Ale tego nie zrobię.
41:34Kiedy postanowiłeś to zrobić?
41:39Co?
41:41Jak to co?
41:43Otruć własną matkę.
41:47Zebrałeś te cholerne kłącza konwali.
41:49Starłeś na proszek i połączyłeś z melisą.
41:53Ja nienawidzę konwali.
41:58Bo...
42:01Matka kazała nam zrywać konwalię.
42:06Na dzień matki.
42:09I to całymi garyździami.
42:15Kiedy postanowiłeś ją otruć?
42:21Wiem, szesnaście lat...
42:23Wiem, szesnaście lat...
42:25Leła mnie...
42:27...kablem od żelowska.
42:33A potem jej kazała zrywać konwalię.
42:39Żeby ją...
42:40...przeprosić.
42:42Teraz...
42:43Postanowiłeś otruć własną matkę w wieku 16 lat.
42:47Odbiła mnie...
42:49...dla mojego dobra.
42:53Żebym był lepszym człowiekiem.
43:00Te cholerne konwalie.
43:10A teraz...
43:12A teraz co?
43:20A teraz...
43:39A teraz...
43:46Jeszcze ten.
43:53No i mamy elegancko.
43:56Gorczakowski salon urody Bożena.
43:58Dziękuję bardzo.
43:59I prosi o dobre opinie w internecie.
44:05Czekaj.
44:12Pokój Cię posprzątałam.
44:17Pająki Cię powyrzucałam.
44:20Wrzuciłam je, ale w sumie to mogłam schować.
44:22Żeby na Ciebie poczekałam.
44:26Mogłybyśmy je karmić...
44:27...tymi chipsami, co lubisz, bo okupiłam Ci osiem paczek ostatnio.
44:31Te, co Ci zawsze wyżeram.
44:44Coś, co wymyśliło o tym uchom?
45:01Wracaj do mnie.
45:05Julka.
45:19Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
45:22I nigdzie stąd nie idę.
45:50Słyszysz, jestem tu i mi i ola.
45:57Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:02Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:04Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:07Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:09Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:10Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:10Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:10Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:12Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.
46:13Słyszysz, jestem tu i czekam na Ciebie.

Recommended