Skip to playerSkip to main content
  • 11 hours ago
Młody cudzoziemiec zostaje odnaleziony martwy przy wiadukcie kolejowym, a wszystko wskazuje na to, że była to rasistowska egzekucja. Czy Nadir naprawdę odebrał sobie życie, czy padł ofiarą nagonki, która wymknęła się spod kontroli? Wiking i Marcel odkrywają, że za tragedią stoją nie tylko uprzedzenia, ale też zakazana miłość, rodzinne tajemnice i ślepa nienawiść. Kto naprawdę zabił Nadira? I dlaczego właśnie dwóch gorczakowskich bezdomnych okazuje się kluczem do rozwiązania sprawy? Równolegle coraz mocniej zaciska się pętla wokół Marcela – a finał z Saszą i porwaną Mariką zapowiada, że jego prywatna wojna właśnie wchodzi w najgroźniejszą fazę.

Category

📺
TV
Transcript
00:00KONIEC
00:31KONIEC
01:14KONIEC
01:31KONIEC
01:32KONIEC
01:32KONIEC
01:32KONIEC
01:32KONIEC
01:33KONIEC
01:33KONIEC
01:33KONIEC
01:34KONIEC
01:35KONIEC
01:37KONIEC
01:40KONIEC
01:43Nie, z Lubecki ma co, z tęskniłaś się zakofarem?
01:46Nie, ale nie przychodzi do poniatruje.
01:50No co, wyjechał na wakacje i olą sobie?
01:53Nie wiem, sprawdzę.
01:56Dobry piesek.
02:17Cześć.
02:17Hej.
02:18Lubecki.
02:21Widziałeś gdzieś może tę dużą farelkę?
02:23Co szef kupił ją dla mnie w zeszłym roku?
02:27A co, zimno ci jest?
02:30Zimno.
02:31Zima jest kierowniku, to musi być zimno.
02:35Akurat.
02:38Są miejsca na świecie, o których nawet ci się nie śniło.
02:44Plaże.
02:46Palmy.
02:48Morza.
02:49Bracie, oceany.
02:51No.
02:52Meksyk.
02:54Meksyk, bracie.
02:55Daj.
02:56No.
02:59Ja bym chciał się tam znaleźć.
03:03Wyleżeć się.
03:04Wygrzać.
03:08Posypać sobie tankę piachem.
03:10Ho, ho, ho, ho, ho, ho, ho, ho.
03:13Rano, śniadanie do łóżka.
03:15Wieczorem.
03:17Dryneczek z parasolką.
03:19Cześć na ziemię, broda.
03:35Komisariat na Gorczaku.
03:36Komisarz Lubecki.
03:40Tak, wiem gdzie.
03:45Przyjąłem.
03:46Jadę.
03:48Sławek, skrzyknij mi ekipę.
03:50Mamy Denata na torowisku.
03:51Na już!
03:57Denat ma na oko dwadzieścia dwa, dwadzieścia pięć lat.
04:02Samogójstwo?
04:04Mógł sam się rzucić pod pociąg.
04:09Skutki są widoczne na pierwszy rzut oka.
04:11Ciało mocno rozczłonkowane.
04:13Ale...
04:14Ale wygląda na to, że najpierw chciał się powiesić.
04:16Potem zmienił zdanie i dopiero wtedy rzucił się pod pociąg.
04:22Albo ktoś go chciał powiesić.
04:24Chłopak zwiał i wpadł pod pociąg.
04:27Problem w tym, że patrz.
04:30Lina jest przecięta jakimś ostrym narzędziem.
04:36Prawdopodobnie nożem.
04:38Czyli sam się chciał powiesić, a ktoś go odciął.
04:50Iść lepiej, Sławciu, na chorobowe, co?
04:53Aha.
04:54A mnie to kto niby zastąpi?
04:57Ty?
04:59Kafara ściągnij.
05:01Dawny.
05:03Dawny go nie widziałem.
05:05Może też się chłopina pochorował, co?
05:10Czekaj.
05:17Nie.
05:19Służby ma normalnie na okrągłe, jak my wszyscy.
05:23No ale faktycznie się mijacie.
05:28Stęskniłeś się, co?
05:29Mhm.
05:30Nie wymogli.
05:33Powóżcie mi ich ogarnąć.
05:34Dziękuję bardzo.
05:37Lubecki, po kiego ich tu ściągasz?
05:39Czy to są dwa największe gorczakowskie obszczymury?
05:42Do widzenia!
05:43Wszystko tu za paskudzą.
05:44Hej! Pa, pa!
05:45Ja też pana bardzo lubię, panie dyżurny kochany.
05:51Po co ci oni?
05:52Ten to Zdzisław Sosnę, a tamten Ryszard Malik.
05:56Nie mogą bez siebie żyć, więc musiałem obu zgarnąć.
05:59Jak bracia jesteśmy.
06:02Ten trzeźwy podobno coś widział w sprawie śmierci Nadira Karimi.
06:08Podobno coś wie.
06:09Nadir Karimi? Kto to jest?
06:11Tenet znaleziony na torowisku.
06:13Znaleźliśmy na razie tylko kartę płatniczą, bo resta była roztrzaskana w mak.
06:17Okej. Od czego zaczynamy?
06:20Sprawdźmy tego, Karimi. Skąd jest, kiedy przyjechał, gdzie mieszkał, gdzie pracował, czy miał znajomych.
06:28Jasne robi się.
06:30A pana zapraszam na rozmowę.
06:32Ale bez dzinia ja się nie ruszę.
06:36No dobra.
06:40Dawaj, proszę.
06:46Przepraszam.
06:48A dla mnie herbatka by się nie znalazła.
07:03Mogłeś ją zostawić w garażu. Po co ją tu przyniosłaś?
07:07Mój dom, moje zasady. Mogę robić, co mi się podoba, nie?
07:16Nie wróciłaś na noc do domu.
07:21Gdzie byłaś?
07:23A ty gdzie byłaś?
07:25Nie było cię tutaj?
07:27Więc co robiłeś?
07:28Pierwszy się zapytałem.
07:30Co?
07:33Bzykała się z tym swoim kochasiem?
07:37Fajnie było chociaż?
07:39Zadowolona?
07:41Byłam w lesie.
07:44Obserwowałam ptaki.
07:46Robiłam swoją robotę.
07:49Ale w nocy to ptaszki chyba śpią.
07:52Wymyśl raczej inną bajeczkę.
07:55Obserwowałam puchacza śnieżnego.
07:58Bruno Scandiacus.
08:01Pani ornitolog się zdenerwowała.
08:05A dlaczego?
08:07Bo kłamie.
08:08O!
08:12Puść! To boli!
08:15Jesteś tak samo walnięta jak ci twoi koledzy koło szołamy.
08:19A ty się lecz w psychiatryku.
08:21Spróbuj tylko tknąć moją strzelbę, a rozwal ci łeb.
08:25Na rozwal. Nie zdziwiłabym się.
08:34A gdzie jest Natalia?
08:36Nie wiem.
08:39Jesteś beznadziejna.
08:42To ty się nawet na matkę nie nadajesz.
08:45Wywłoko jedna.
08:46A ty gdzie byłeś w nocy? No pochwal się.
08:50No powiedz!
08:52Gdzie byłeś?
09:03Czyli nic z pan nie wie co się wydarzyło w nocą zarówisku, tak?
09:06No w dupie byłem, gówno widziałem.
09:08No lepiej bym tego nie ujął.
09:09No to Zdzisław byłczejwy.
09:11Ja niewiele pamiętam. Niech pan z nim pogada.
09:14Wprowadził mnie pan w błąd.
09:16A wprowadzanie funkcjonariusza w błąd jest karalne.
09:20To fajnie.
09:22Zamknijcie nas na dołku.
09:23Tam ciepło, sucho, herbatka.
09:26Panie Malik!
09:28Przez pana straciłem kupę czasu.
09:31Ale myśmy chcieli obowiązek obywatelski spełnić.
09:36Szczerze mówię.
09:39Wynocha mi stąd.
09:41Niech pan pogada ze Zdzisławem.
09:44On jest bystry jak soku.
09:46A w nocy widzi jak...
09:48Sowa.
09:50Z roku.
09:52Już.
10:08Dlaczego?
10:10Dlaczego ty?
10:23Dlaczego?
10:29Dlaczego?
10:30Z iść.
10:31Z Niemzrouwem.
10:32Z iść.
10:32Uciekaj.
10:35Uciekaj.
10:40O, kocham cię, moja piękna, polska cała.
10:51U ciebie też sukces?
10:53Ścisiu, ścisiu, ścisiu, ścisiu, ścisiu, ścisiu, usiu, usiu.
10:58Wtedy to tamten był pijany, a ten sześć.
11:01Nie wolno.
11:02O, kłamcuski.
11:05A czemu to okłamaliście panowie pana komisarza?
11:08Nieładnie, nieładnie, panie Ryśku.
11:11Mogę się chcieli.
11:13O, to sobie pogadasz, że z dzisiem, jak wytrzeźwieje.
11:16A moje oko to za trzy godziny.
11:19Słyszę, że skończyłeś.
11:21Otwórz, Słabciu.
11:27Posłuchaj, co ustaliłem.
11:30Nadir Karimi.
11:32Libańczyk urodził się w Bejrucie, do Polski przyjechał trzy lata temu.
11:35Miał kartę stałego pobytu i zezwolenie na pracę.
11:40Czyli pracował gdzieś na legalu.
11:41Mhm, w przydrożnym zajeździe obiadą Piotra.
11:46O, to przy północnej wylotówce.
11:50Świetnego śledzia w śmietanie tam mają.
11:52A właściciel jak się nazywa?
11:55Piotr Lisiecki.
12:00Koledzy pomogli?
12:22A, zapraszam panowie do środka.
12:25Mamy pyszny bigosik, mielone, flaczki.
12:30Chodźcie.
12:32Młodszy aspirant Marcel Kapun, komisarz Lubecki, komisariat na Gorczaku.
12:36Pan Piotr Lisiecki?
12:38Tak, a co panowie do mnie?
12:40Chcemy pogadać o Nadirze Karimi pracował pana.
12:43A, rozejrzę się trochę.
12:45Dobrze, że przyjechaliście, bo ciapaty mnie okradł.
12:49O, wyniósł z knajpę fantów za kilkaset złotych.
12:51Hmm, Nadir Karimi pana okradł?
12:53No.
12:55Patrz pan.
13:01Jak pięknie zapakował wszystko do bagażnika.
13:06To jego samochód?
13:08Wypożyczony, może kradziony, ja to tam wiem.
13:14Myślał, że się nie zorientuje, idiota.
13:16Jest pan pewien, że on pana okradł?
13:19No tak.
13:42Dzień dobry.
13:43Młodszy aspirant Marcel Kapun, komisariat na Gorczaku.
13:46No to pracuję.
13:47Owszem, Mariusz Wróblewski.
13:50A pan w jakiej sprawie?
13:52W sprawie śmierci Nadira Karimi.
13:55Też tu pracował, więc pewnie się znaliście.
13:58No, pracowaliśmy razem, ale czy się znaliśmy, nie powiedziałbym.
14:02Ja i on to dwa różne światy.
14:05Kiedy ostatni raz pan go widział?
14:07No, dwa dni temu, jak szef wylał go na zbity pysk.
14:11A dlaczego go wylał?
14:13Bo ten frajer chciał go okraść.
14:15Już naładował fanty do bagażnika, ale nie zdążył odjechać.
14:19A Nadir miał jakichś znajomych?
14:21Ktoś go tu odwiedzał?
14:25Nie wiem.
14:26Pracowaliśmy razem, ale się nie znaliśmy.
14:29Nie wchodziliśmy sobie w drogę.
14:32I jakby go pan opisał?
14:36Nijak, człowieku.
14:37Zaczynaliśmy zmianę i kończyliśmy.
14:39O czym tu dyskutować?
14:42Przez kilka miesięcy ani słowa?
14:48Nadir nie żyje.
14:50Przekra sprawa, ale nic mi do jego życia, ani do jego śmierci.
14:56Jeszcze jedno pytanie.
14:58Gdzie pan był wczoraj?
15:00No gdzie?
15:00No tutaj.
15:01Z szefem robiliśmy remanent.
15:03Obie pan trzeba było sprawdzić, co trzeba zamówić na przyszły tydzień i takie tam.
15:08Klańpa sama się nie zaopatrzy.
15:12No.
15:30Niemożliwe.
15:35Proszę.
15:37Pan się częstuje.
15:41Siedzisz tu z kapłanem już dwa tygodnie.
15:43Ustaliłaś coś?
15:44Niewiele.
15:46Mróg z niego.
15:48Łeb ma twardy, trudno go spić.
15:51Widać doświadczony.
15:53Łujcie wódę.
15:55Nie no, sukces.
15:59Wiem tyle, że ktoś na niego poluje, ma wykonać wyrok.
16:03Tyle to ja wiem.
16:05Interesuje mnie kto, kiedy i za co.
16:12Spodziewałem się trochę więcej po tobie, wiesz?
16:20Tafar, a ty pilnuj swojej dupy, dobra?
16:25Bo ktoś ci ją odstrzeli.
16:27A to już jest coś.
16:31Marcel mi ją odstrzeli, a ty pomożesz.
16:34Nie no, super.
16:35A macie plan?
16:37Czy mam czekać na niespodziankę, co?
16:39Dobrze się bawisz, co?
16:41Już rok tak sobie ze mną pogrywacie.
16:42Najpierw Nowakowska, teraz ty.
16:45A nie? Dobra zabawa?
16:47Wyluzyj, będzie dobrze.
16:50Mam dość, rozumiesz?
16:53Mam dość, glino!
16:57Glina, kurwa.
17:09Coś wykombinowałeś?
17:13Właściciel knajpy oskarżył go o kradzież tak prostacką, że aż podejrzaną.
17:17Złodzieje tak nie działają.
17:20Miał pretekst, żeby się chłopaka pozbyć.
17:24Ten wpada w rozpacz i ląduje na torowisku.
17:27Z pętlą na szyi,
17:28przeciętą ostrym narzędziem.
17:31Niby go ktoś ratował,
17:32a i tak skończył rozjechany przez pociąg.
17:36Chłopak jest oskarżony.
17:39Monitoring nie działa.
17:42Bo właściwie żadnej kradzieży nie było, proste.
17:48No, tylko musimy to jeszcze jakoś udowodnić.
17:52Dziewczyno, weź te ręce!
17:53Jest pan beznadziejny!
17:55Wy to sobie herbatki pijecie,
17:57a ludzie giną pod waszym nosem.
17:59A wy nic, głowa w piasek!
18:02Proszę się uspokoić.
18:04Serca pani radza.
18:05Nie żyje młody człowiek.
18:06Miał całe życie przed sobą.
18:08Pani sobie odpocznie, ochłonie.
18:10Proszę bardzo.
18:11Takie rady to ja mam w nosie.
18:13Macie coś zrobić, ruszyć się, a nie gadać.
18:16Co tu się dzieje?
18:17Dlaczego pani tak krzyczy?
18:19Bo wy nic nie robicie!
18:22Pani wpadła tutaj jak po ogień?
18:25Od progu krzyczy, ceramikę rozbiła
18:27i wciąż ja nie wiem w jakiej sprawie!
18:30To jak mamy pomóc, jak nie wiemy o co chodzi?
18:32Nadir nie był złodziejem.
18:34On nikogo nie okradł.
18:36To był czuły i wrażliwy facet.
18:39Nadir?
18:40Nadir.
18:41Znaczy wspaniały, niezwykły.
18:44I Nadir taki właśnie był.
18:46Nadir Karimi.
18:47Znała go pani.
18:48Jak się pani nazywa?
18:49Natalia Lisiecka.
18:50Ja jestem córką Piotra Lisieckiego,
18:52właściciela knajpy przy szosie.
18:55Znajdziecie mordercę?
18:57Nadir sam się nie zabił.
18:59On miał dla kogo żyć.
19:25Nielisiecki.
19:26Nielisiecki.
19:33To jest jakiś koszmar.
19:37Przykro mi.
19:39To pan znalazł ciało córki, tak?
19:41Dzwonił do nas?
19:42Tak.
19:45Nie.
19:46Wczoraj cały wieczór
19:49szukałem jej i
19:50przez całą noc
19:52wydzwoniłem do jej
19:53znajomych,
19:55przyjaciół,
19:56ale
19:56nikt nic.
19:59I w końcu
20:02przyszedłem tutaj.
20:04A dlaczego akurat tutaj?
20:09Coś mnie tyknęło.
20:15Natalia była wczoraj u nas.
20:17Rozmawiałem z nią.
20:20Chciała, żebyśmy znaleźli
20:21zabójcę jej chłopaka,
20:22Nadira Karimi.
20:24Najpierw mnie okradł,
20:25a teraz
20:26moja córka przez niego nie żyje.
20:29jest za bydle skończona.
20:34Marcin.
20:58Nisiecki jest raz w szoku,
20:59później z nim pogadam.
21:01W tym samym miejscu
21:02dwa dni temu zginął Nadir,
21:04teraz Natalia.
21:05Co?
21:06Oboje popełnili samobójstwo?
21:09Nadir mógł jeszcze
21:10komuś przeszkadzać.
21:12Jego pochodzenie,
21:14kolor skóry
21:14drażniły zabójcę,
21:15ale Natalia?
21:17Komu podpadła?
21:19Powiem wam jedno.
21:21Po sekcji denatki
21:23dowiecie się więcej.
21:24Nie możesz się teraz przyjrzeć?
21:26Podczas sekcji
21:27zobaczę,
21:28czy na ciele są rany
21:29zadane przez człowieka, nie?
21:30Ale szybko zrobisz tą sekcję, tak?
21:34Tak.
21:37Fajnie.
21:45Zabiłbym tego szukińsę
21:47na własnymi rękami.
21:51udusił i patrzył,
21:53jak...
21:53jak zdycha
21:56koło.
21:59Tego złomasa.
22:01Tego brudasa,
22:03ciepatego przybłędę.
22:05Po cholerą
22:06to w ogóle przyjeżdżał?
22:10To przez niego straciłem córkę.
22:13To wszystko jest jego wina.
22:17Jego, rozumie pan?
22:19Jego!
22:26To co ja go w ogóle zatrudniałem?
22:28Chciałem być dobry,
22:29okazać litość.
22:31A skończyło się jak się skończyło.
22:34Nigdy sobie tego nie wybaczę.
22:39Wiedział pan,
22:40że Nadir i Natalia
22:41są razem?
22:42Tak.
22:45Zorientowałem się,
22:46ale było już za późno.
22:49Do głowy mi nie przyszło,
22:51że...
22:52moja córka
22:54spojrzy nam takiego...
22:58takiego...
22:59takiego...
23:04Przeszkadzało to panu?
23:08Natalia mogła mieć każdego.
23:12Każdego.
23:14To wybrała tego...
23:17muslima.
23:20Gdyby Nadir tutaj nie przyjechał,
23:23to wszystko byłoby jak zawsze.
23:28Jak trzeba.
23:31Przecież żaden ojciec nie chce,
23:33żeby jego córka chodziła z twarzą ze słodnie do tych szmatami.
23:37Nadir Karimi był chrześcijaninem.
23:41W Libanie, gdzie się urodził, jest takich wielu.
23:45Są tam miejsca kultu, dokąd jeżdżą polscy pielgrzymi.
23:51Moja córka
23:53się zabiła.
23:56Naprawdę ten jej świadocz
23:58tak bardzo się rozsypał?
24:00Nie, nie mogę tego zrozumieć.
24:04Sprawdzamy, czy to było samobójstwo,
24:06czy może udział osób trzecich.
24:12że co?
24:17Że moją córkę ktoś zabił?
24:21Ale kto?
24:23Kto i dlaczego?
24:26Tego jeszcze nie wiemy.
24:30Myślałem, że pan mi powie.
24:49Mam raport z sekcji Natalii Lisieckiej.
24:52I?
24:53Była w ciąży.
24:55Drugi trymestr.
24:58To ojcem był pewnie Nadir.
25:01Jest coś ważniejszego.
25:03Dziewczyna zginęła o udrężenie w potelice.
25:06Ktoś ją uderzył i zabił na miejscu.
25:09Zabójca znał i Nadira,
25:11i Natalię.
25:12Moim zdaniem to był jeden człowiek.
25:16Też coś mam.
25:20Na towarze skradzionym Lisieckiemu
25:23nie było odcisków palców Nadira.
25:25Jakieś są?
25:27No Lisieckiego właśnie.
25:29Oskarżył chłopaka o kradzież,
25:31której nie było.
25:32Szukał pretekstu, żeby się pozbyć Libańczyka.
25:35No to wyszło mu to wyśmienicie.
25:36Pozbył się zięcia, córki i nienarodzonego wnuka.
25:40No, pełen sukcesu.
25:43Mógł zabić chłopaka Natalii.
25:45Ale żeby córkę?
25:48Trudno w to uwierzyć, wiesz?
25:51Ktoś do ciebie, Lubecki.
25:54Pilne.
25:56Nazwisko pytałeś?
25:59Nie.
26:06Life is life.
26:12Przyszłam, bo wszystko sobie przemyślałam
26:14i nie chcę dłużej chować głowy w piasek.
26:18Lepiej pójść na niż wcale.
26:21Nie zapobiegłam śmierci córki.
26:24Byłam ślepa, głucha.
26:26Myślałam tylko o sobie.
26:29Ale chcę, żeby morderca trafił do więzienia.
26:32I zapłacił za tą zbrodnię.
26:36Moja Natalka mogła żyć.
26:38Ja mogłam wychować tego wnuka.
26:42Więc słuchamy.
26:48Nie wiecie, kto jest winien?
26:50Naprawdę?
26:53Pani nie przyszło nam tego powiedzieć?
26:57To Piotr, mój mąż.
26:59Już dawno powinnam się z nim rozwieść.
27:01Tylko wydawało mi się,
27:03że jakoś muszę w tym tkwić.
27:06Dlaczego Piotr Lisiecki
27:08zabił swoją córkę?
27:12On najpierw zabił Nadira.
27:15A gdy okazało się,
27:16że jest związane z Natalią,
27:17no to wpadł wtedy w szał.
27:22No Libańczyka zabił,
27:23bo uwiódł mu córkę.
27:26A co Natalia mu zrobiła?
27:28Własnego dziecka się nie zabija.
27:30Jedynego dziecka.
27:32No nie potrafię tego wyjaśnić,
27:34ale ja wiem, że to zrobił on.
27:40Piotrek ma zryty beret.
27:45On zabija, strzela do zwierząt.
27:49Jego to bawi.
27:51Pani jest ornitologiem.
27:54Piotrek śmiał się ze mnie.
27:56Zabijał ptaki,
27:58przynosił je do kuchni
27:59i rzucał na stół.
28:00I patroszył.
28:03No skurwiel.
28:05No dobra, a co to ma wspólnego
28:07ze śmiercią Nadira?
28:10Bo w nocy, kiedy Nadir zginął,
28:15to ja widziałam mojego męża
28:16koło torów.
28:17On sobie łaził z psami
28:19i ze strzelbą.
28:20I miał jeszcze taką flarę.
28:23Mamy dużo takich w garażu.
28:26On nam powiedział,
28:27że był wtedy w knajpie
28:28i robił inwentaryzację po kradzieży.
28:32Ale on był koło torów.
28:34Nie tylko ja go widziałam.
28:36A kto?
28:40Jacek Sławoj.
28:42Jest ornitologiem.
28:44Tak jak ja.
28:47No dobrze, powiem wprost.
28:49Jest moim kochankiem.
28:51Jesteśmy razem już od dwóch lat.
28:54No panie, życie prywatne
28:55nas nie interesuje.
28:56I się nie ma wpływu na dochodzenie.
28:58Piotr zabił Nadira.
29:00Natalię też.
29:01Bo nie chciał mieć
29:02libańskiego wnuka.
29:16Nadir Karimi pana nie okradł.
29:19Na towarach były pana odciski palców.
29:30No tak.
29:33Chciałem się go pozbyć.
29:36A on wracał jak bumerań.
29:39Przyczepił się do nas
29:40jak rzęb do psiego ogona.
29:43Więc zabił go pan.
29:46Nie.
29:48Ja tylko chciałem, żeby
29:50spieprzał do siebie.
29:51Żeby nas zostawił w świętym spokoju.
29:55Jaśnij proszę.
29:58Jesu.
30:01Chciałem go nastraszyć.
30:05Postawiłem stołek.
30:09Związałem mu ręce.
30:12Zakneblowałem.
30:15Założyłem pętlę na szyję.
30:18I ty.
30:24I czekałem aż wymięknie.
30:28Aż zrozumie, że ze mną się nie pogrywa.
30:34Wepchnął go pan pod pociąg.
30:35Nie.
30:40Nadir zesrał się ze strachu.
30:42No to stwierdziłem, że wystarczy.
30:45Rozwiązałem go.
30:46Puściłem go wolno.
30:47On uciekał.
30:49No to chciałem jeszcze go podkręcić.
30:51I strzeliłem za nim.
30:52Żeby zrozumiał, że nie ma po co wracać.
30:55Że jak wróci, to rozwalę mu łeb.
30:57No ale on wpadł pod ten cholerny pociąg.
31:03Zniknął z waszego życia.
31:05Odle życzenia, panie Lisiecki.
31:09Mógł nas zostawić w spokoju.
31:15Wtedy wszystko byłoby po staremu.
31:17Jak trzeba.
31:22Pan nie ma pojęcia, co go tu trzymało, prawda?
31:28Nadir zabujał się w mojej córce.
31:33Natalcia nie widziała poza nim świata.
31:37Wierzyła w każde jego słowo.
31:39To nie mogło tak dłużej trwać.
31:42Pana córka spodziewała się dziecka.
31:47Miał pan zostać dziadkiem.
31:50Co?
31:53Co pan bradzi?
31:56Że Natalia i Nadir mieli zostać rodzicami.
32:03Nie wierzę.
32:04To jest jakieś kłapstwo.
32:17Nie wierzę.
32:20Nie wierzę.
32:35Jezu, co ja zrobiłem?
32:42Jezu.
33:08Jezu.
33:13Ale paczkę zielonej z cytrynką mógłby pan odkupić.
33:18Tak po prawdzie to przyszedłem do panów oficerów, o tych tam.
33:23Bo ja wszystko sobie przypomniałem.
33:28Tak?
33:28Tak.
33:33Bo Rysio to ma mózg jak żyleta, ale mój łeb też nie odparady.
33:39Nie wątpię.
33:40Pamiętam wszystko, co się wydarzyło tej nocy, kiedy ten chłopak wpadł pod pociąg i zabił się na śmierć.
33:48Mam to wszystko przed oczami.
33:51No dobra, to chodźmy pogadać.
33:54Proszę.
34:00Tu proszę.
34:04To jego pan widział na torowisku?
34:07A skąd?
34:09To nie on.
34:11Nie, nie, nie.
34:13Zresztą ja znam tego Piotra Lisieckiego.
34:16On ma knajpę przy drodze.
34:19Nie, nie.
34:21To jest ostry zawodnik, ale to nie morderca.
34:23Nie, to nie on.
34:25To kogo pan widział?
34:26No takiego młodego, wysportowanego, w czarnym dresie.
34:31On gonił tego drugiego.
34:34A ten biedny chłopacz nauciekał tak, że do sił nie starczało.
34:38Jest pan pewien, że to był młody człowiek?
34:40No przecież ja wiem, co mówię.
34:42Panowie, bo to było tak.
34:45Najpierw usłyszałem dwa strzały.
34:47Myślałem, że to do mnie strzelają.
34:49No ale potem zobaczyłem ich obydwu.
34:53Jeden uciekał, taki śniady.
34:56I drugi go gonił, biały.
34:58Nadir uciekał, drugi go gonił i?
35:00No i potem ten odpalił flarę.
35:04I rzucił pod nogi temu śniadenu.
35:09Flarę?
35:09Taką jak myśliwi używają?
35:11Tak, no taką.
35:14Flara mu oświetliła gębę.
35:17I zobaczyłem na bluzie takiego białego ptaka,
35:23jakiegoś strzygła czy wronę, nie pamiętam.
35:26To mógł być każdy.
35:28Coś takiego widziałem.
35:32Dzięki, panie Zdzisławie.
35:34Ku chwale ojczyzny.
35:50Sprawi zapleć, ja idę tam.
35:53Jeszcze.
36:02Dobry wieczór, panie Mariuszu.
36:05Ehm, pan?
36:09Sztuń, policja!
36:12Z powrotem.
36:16Później zapobiegasz.
36:20Daj, dajesz.
36:21Kuj go.
36:23Daj, dajesz.
36:29Tym.
36:39Stary zaczął ten cyrk.
36:41To on wymyślił ten numer z Wieszaniem.
36:44Na początku nawet oddał ze dwa strzały,
36:47ale potem wymiękł.
36:50Stary to kto?
36:52Piotr, właściciel knajpy.
36:54Mocny w gębie, ale jak przychodzi co do czego, to...
36:57Ty za to z tych mocnych.
36:59Tak, bo zdałem sobie sprawę,
37:01że jak ktoś musi bronić naszego kraju,
37:02w końcu my tu rządzimy.
37:04Jacy my?
37:04Biała siła.
37:05A ja?
37:06Ja spełniłem swój patriotyczny obowiązek.
37:09Tak było trzeba.
37:09Nie ma.
37:19Bole.
37:24Bole.
37:46Ale trzeba przyznać, że dzisiaj Patryk mnie zaskoczył.
37:50Miał sporo sili.
37:52A ty byłeś silniejszy.
37:54Bo jestem u siebie, a ta ziemia daje mi siły.
37:58Ale on też miał po co żyć.
38:02Co masz na myśli?
38:04Miał za kogo się bić.
38:15Nadir! Nadir!
38:18O, tu jesteś.
38:20Coś się stało?
38:24Kocham cię.
38:26Ja ciebie też.
38:29Coś się dzieje? Natalia, wszystko w porządku?
38:32No raczej.
38:36Powiedz mi wreszcie o co chodzi.
38:51Kochana.
38:58Ucieknie mi stąd.
39:00Daleko.
39:01Jak najdalej.
39:04Wybrała jego.
39:05Wolała ciapatego niż mnie.
39:08Wkurzyłem się.
39:10W internecie poznałem ludzi, którzy myśleli tak samo jak ja.
39:15I przekonali mnie, że mam prawo do zemsty.
39:18Należy mi się.
39:19No i zabiłeś Nadira Karimi.
39:22Przecież on wpadł pod pociąg.
39:24Dlaczego zabiłeś Natalię Lisiecką?
39:26Dlaczego?
39:26Panowie, ona zdradziła swoją krew.
39:30Odrzuciła mnie i wola ciapatego.
39:32Za coś takiego należała jej się śmierć.
39:34Dlaczego?
39:47Dlaczego?
39:55Hmm.
39:56Hmm...
40:27Ty, co ty się tam tak tłuczysz, co?
40:35Dłuchy jesteś?
40:44Ej, co ty?
40:48Nie tak głośno.
40:52Dobry jestem człowiek.
40:53Dla twojego kumpla też będę w porządku.
41:01Co chcesz?
41:03Kawy.
41:05A potem pogadamy sobie z nim.
41:08Z Marcelem?
41:10Z Marcelem.
41:12Tak się teraz nazywa.
41:14U nas takich imion nie ma.
41:36Jesteś słabo wyglądasz, Lubecki.
41:40Ale powiem ci, że Marcel też nie za dobrze na ostatnich nogach stąd wychodził.
41:46Dzień jak codzień. Nie ma co dramatyzować.
41:51A ty jak tam? Wciąż ci się marzą egzotyczne wakacje?
41:55Nie.
41:57A ci powiem, że już nie.
42:00Bo to jest bracie tak.
42:05Myślisz, że gdzieś sobie pojedziesz, nie?
42:08I że tam gdzieś będzie lepiej, ciekawiej niż tutaj.
42:14A potem tam i jedziesz.
42:20I się okazuje, że wcale tak nie jest.
42:24No.
42:25Ta rzeczywistość jest taka...
42:29Taka...
42:30Wtedy bardzo rzeczywista.
42:33No.
42:34Nadir Karimi też uciekał, szukając lepszego świata.
42:38I co?
42:41Okazał się równie słaby jak jego rodzinny.
42:44No właśnie.
42:46No i z Danką pojedziemy sobie albo na Mazury, albo w Bieszczady.
42:53W każdym razie Orient nas już nie kręci.
42:58Dobry wieczór panowie.
43:00Możemy na chwilę przecupnąć?
43:03Zdziesiu, zdziesiu.
43:05Ja bez ciebie zginę.
43:07Dobrze, ja wiem, ja wiem.
43:09Zaraz ci herbatki załatwię.
43:13Boli?
43:14Oj, boli, boli, boli, boli.
43:16Ale to lekarza nie chce.
43:18Nie ma mowy.
43:19Dobra panowie, to nie jest noclegownia.
43:21Do widzenia się żegnam.
43:23Ryszard nogę sobie skręcił.
43:26Do lekarza nie pójdzie.
43:28Do szpitala też za daleko.
43:31Komisariat był niedaleko, no to...
43:35Ja bym herbatkę Ryszardowi zrobił.
43:38Sam, jeśli można.
43:41Kuchnia jest tam?
43:42A może na dołek chcecie od razu?
43:45Darmowy wikt i obierunek.
43:47O, ale tylko ze Zdzisławem.
43:51Sławciu, zajmij się panami.
43:53Oby tylko tacy do nas trafiali.
43:56Dziękuję.
43:57Dziękuję bardzo.
44:00Do widzenia.
44:01Do widzenia.
44:07Nie śpisz?
44:09Zacznij barany liczyć.
44:14Słabo, Marcel.
44:15Nie mogę nic robić.
44:20Słabo się schowałeś.
44:26Nie ma co przedłużać tej zabawy.
44:28Kończę.
44:29Racja.
44:32Ale...
44:33Możemy się jeszcze dogadać.
44:36To wszystko zależy od ciebie.
44:38Marcel.
44:42A ty?
44:43Gdzie?
44:45Hmm?
44:46Muszę ci pokazać pytanie.
44:50Masz trzy dni.
44:53Rozmyślam.
44:54To dobra propozycja.
44:56Puszczam.
44:59Puszczam.
45:00A koleżankę zabieram ze sobą.
45:02Nie będzie ci przeszkadzać w myśleniu.
45:05Aaaa!
45:07Puszczam!

Recommended