- 23 hours ago
Category
📚
LearningTranscript
00:00A tu widzicie, budujemy teraz nową tradycję.
00:03Na włoskiej licencji zresztą.
00:05Jak ktoś wrzuci pieniążek, to tutaj wróci.
00:08Macie wszyscy pieniążki?
00:09Ty masz, proszę, proszę.
00:11Wszyscy mają? Wszyscy mają pieniążki?
00:13I wrzucamy teraz.
00:15Trzy, cztery pieniążki wrzucamy i wszyscy tutaj wrócimy.
00:19O, widzicie jak ładnie lecą.
00:21A ty dlaczego nie wrzuciłeś?
00:22Bo ja tu więcej nie chcę wrócić.
00:24Głupek.
00:25Moje komedie może być śniżne,
00:26ale jednocześnie są bardzo pomury
00:28i mówią o świecie dosyć bez nieco z tym
00:31i że gdyby odrzucić biegi
00:34i gdyby odrzucić żarty
00:36i dowcipy, to by były
00:38bardzo ponury.
00:56Nie do was mówię.
00:58Nie ja.
00:58Nie.
00:59Dobrze.
01:00Wszyscy uważali, że te filmy, które on robi,
01:03to jest w jakimś sensie pogodzenie się.
01:08Że to jest, no jak gdyby,
01:11taka rzeczywistość drugiej kategorii może być.
01:16To dopiero z czasem zobaczyliśmy,
01:19ile tam jest obserwacji,
01:21które, że tak powiem,
01:22ten mur warliński nadgryzanie socjalizmu było rzeczywiście jego wielką pasją.
01:38bardzo był krzywdzony jako artysta w latach chyba sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, tak, właściwie przez cały czas.
01:49Ten człowiek, który robił zawsze jakieś komedie, który był zawsze traktowany trochę, a, bareja, ale no śmieszne, fajne, może być.
01:59Tuśmy się uśmiali, ale czy to jest film w ogóle? To taka była atmosfera wokół niegdy.
02:05Zrobienie komedii było zawsze takim gorszym zajęciem dla reżysera, niż cokolwiek innego,
02:12ale Staszek zdecydował się na to bardzo wcześnie.
02:15Już jego praca dyplomowa w szkole filmowej była także komedią
02:20i właściwie poza dwiema próbami zrobienia kryminałów i jednym filmem muzycznym,
02:30robił komedię stale i wyłącznie.
02:33Nie ruszać tego, proszę, nie wolno.
02:35To jest butelka z XVIII wieku, w której podawano gorzałkę,
02:40bo wódkę nazywano gorzałką albo okowitą.
02:43Do takich butelek nalewano wódkę i rozpijano tą wódką pańszczyźnianych chłopów.
02:47Proszę, dalej, proszę.
02:49Fantastyczny, Staszek, wspaniały.
02:52Znakomity kolega i kumpel i spędzaliśmy bardzo dużo czasu,
02:56tylko nie zawsze to były rozmowy o sztuce.
03:00A w tamtych latach, jeszcze wcześniejszych,
03:04to...
03:05To jest szalenie trudno wspominać.
03:13Tyle lat, z których spędziliśmy razem.
03:17W jednym domu, w jednej szkole.
03:20Myśmy czasem dwa tygodnie nie wychodzili z...
03:23Bo tam mieliśmy i stołówkę, i projekcję, i naukę.
03:27Wszystko razem się robiło.
03:28Nawet boisko do siatkówki i piłki nożnej.
03:31Także w gruncie rzeczy,
03:33myśmy naprawdę byli bardzo blisko,
03:34jak rodzina.
03:35A z Staszkiem szczególnie blisko.
03:37Nie będę mówił o codziennych naszych,
03:40normalnych spotkaniach,
03:42które się odbywały,
03:43albo przy linii,
03:44albo przy kartach,
03:45Przywódcy był naprawdę ten pierwszy okres
03:48nie bardzo był poświęcony pracy, nauce.
03:53Wiem cudowrotnie.
03:55Żeby nie siedzieć na niewygodnych fotelach
03:57w sali projekcyjnej,
03:58wstrzygaliśmy łóżka do sali
04:01i jeżeli byśmy z tą łóżka,
04:02my dodali filmy.
04:03Wystarczyło dać wtedy mechanikom na pół litra
04:07i oni nam posztykli te filmy.
04:09To, co na pewno charakteryzowała Staszka,
04:11to, że on miał niesłychanie poczucie humoru.
04:13Na prawie, jak rzadko kto,
04:16nie pamiętam nikogo z kolegów,
04:18żebym tak pod tym względem mógł go wyruszyć,
04:22jak właśnie Staszka.
04:38Początek szkoły.
04:40Jesienią były tak zwane marszobieki.
04:42I wtedy wszyscy obowiązkowo musieli w tych marszobiegach,
04:47cała szkoła filmowa musiała też,
04:49a to było coś 10 czy 12 kilometrów.
04:51Myśmy byli wtedy silni, zdrowi, młodzi,
04:55ale ten przymus tak się nam nie podobał.
04:59A nie umiem, przecież ja ze Staszkiem wtedy w ogóle nie miałem...
05:01Wiedziałem, że to jest ktoś sympatyczny,
05:03tu rzucił, tam rzucił, ale to nie była jeszcze taka przyjaźń,
05:07która nas łączyła później.
05:09Jesteśmy, że nie biegniemy.
05:12Jesteśmy już coraz znani od czołówki,
05:14już później jesteśmy sami.
05:17Tak popatrzyliśmy na siebie i wiedzieliśmy,
05:20że to jest bieg wokół nie lasu.
05:23Przecięliśmy ten las.
05:25I nie to, żeby być pierwszy, drugi, trzeci,
05:27czy pierwszej dziesiątce nawet.
05:28Nie.
05:28Włączyliśmy się w pierwszą dwudziestkę
05:31i zdrowi, młodzi, silni dotarliśmy.
05:34Ale jakieś zwierzę, no nie chcę wymieniać jego nazwiska,
05:38jednak sobie zapamiętam.
05:39O dziwo, nie Staszka mnie zapamięta,
05:43nie wiem dlaczego, ale mnie zapamięta.
05:45No zebranie oczywiście, straszny skandal,
05:49że kolega Łomnicki dopuścił się jakichś czynów.
05:55I wtedy, jak już mieliśmy odczytywać wyrok,
05:58wstaję Staszek.
06:01I z taką,
06:04wiedziałam, że tylko to wiele kosztowało.
06:06Mówiłem, że on bardzo przeprasza,
06:07ale on był też tym, który razem
06:10troszkę wszystkich rozbawił,
06:13kara była mniejsza.
06:14To był okres oczywiście jeszcze okropnego stalinizmu,
06:17bo byliśmy przed 1956 rokiem
06:19i tam był taki kawałek wolności.
06:23Staś był zawsze bardzo anty,
06:25co się potem oczywiście szalenie ujawniło,
06:27bo przecież bardzo pracował w podziemiu.
06:31Ale wtedy ta szkoła była takim oddechem
06:35i jej profesorzy przecież, jak pamiętamy,
06:38byli, mimo że partyjni,
06:40to jednak jakoś znoszący to,
06:44co ci reżyserzy potrafili wnieść.
06:48Jak przypomnę sobie niektórych kolegów,
06:50jak przypomnę sobie te zebrania,
06:52na których tępiono nie tylko mnie,
06:57ale i Staszka równie,
06:58bo myśmy byli tacy troszkę,
07:00no łagodnie mówiąc,
07:01nieskoordynowani.
07:04Przypamiętam, jak mnie wyrzucano z ZMP.
07:07No to przecież Staszek jeden jedyny
07:10miał odwagę wstać i powiedzieć,
07:14że ja nie jestem ta czarna owca.
07:16Oczywiście mnie wyrzucili,
07:18tylko groziło mi wylanie ze szkoły.
07:21I ta wypowiedź Staszka
07:22jednak może czyjeś w sumie nie ruszyła.
07:25To mnie tak zaimponowało wtedy.
07:27Zresztą do końca życia będę to pamiętał.
07:30Uważam, że zachował się bardzo niekonformistycznie
07:33i tak jak należało to zrobić.
07:35Szczególnie, że powód był śmieszny,
07:38bo na ogół to były zawsze śmieszne powody,
07:41ale tak to było.
07:42Nie kto inny, ale właśnie on
07:44napisał taką broszurkę,
07:48no bo trudno to jakoś inaczej nazwać,
07:50i to się nazywało
07:51Mały Sędzia Ludowy.
07:53Mały Sędzia Ludowy polegał na tym,
07:56że były hasła,
07:58no bo Sędzia Ludowy to nie może się znać na prawie,
08:01ale pierwsze hasło było fantastyczne.
08:04Aptekę spalić.
08:05Bo na A musiało coś być.
08:08Aptekę spalić to było pierwsze
08:09i ile lat za to kary.
08:12Żebyście wiedzieli,
08:13jaki piękny koncert napisał mój Michał.
08:15Nie to takie rzeczy ogromnie nudzą.
08:18Namówili mnie kiedyś do Filharmonii,
08:19to uciekłem po pierwszym kawałku.
08:24Jeżeli pani tak bardzo podoba się muzyka męża,
08:28to niech Michał weźmie panią do Edynburga.
08:30Edynburg bardzo ładne miasto.
08:32Przywiozłem sobie pierwszy rzędny materiał
08:34na ubranie i płaszcz.
08:35Nawet nie drogo.
08:36Niech pan weźmie dużo spirytusu.
08:37Za spirytus najlepiej płacą.
08:39A jak pan będzie jechał przez Pragę,
08:40to radzę zakupić krawy w puszkach.
08:42To idzie jak woda.
08:43W Brukseli.
08:44A czy w Edynburgu to nie jestem pewien.
08:46Ale jak się jedzie na zachód,
08:47do Wiednia, Paryża,
08:49to najlepiej wziąć dobry aparat fotograficzny.
08:51Panowie tak często jeżdżą za granicę?
08:53Ciągle.
08:54Jak nie tu, to tam.
08:56To po pewnym czasie człowiek już doskonale wie,
08:57gdzie co można zawieść i co można przywieźć.
09:00No a paszporty, wizy,
09:02z tym wszystkim nie macie trudności?
09:04My?
09:05My przecież reprezentujemy Polskę.
09:08Rozprawiamy jej imię.
09:09Barea był na tle filmu polskiego
09:12pewnym fenomenem,
09:13ponieważ jego twórczość
09:15miała charakter plebejski.
09:19To był twórca plebejski.
09:20Co nie znaczy, że nie był człowiekiem wykształconym,
09:23że nie był człowiekiem przychodzącym z zawodu.
09:24Nie.
09:25Tylko on reprezentował zupełnie inny punkt widzenia
09:28na to, co się dzieje dookoła
09:31i inną stylistykę.
09:33Panie Kwiatkowski, Panie Kowalski,
09:37przemysł nam fitnie w buzi dać
09:39i w całym kraju słychać oklaski.
09:43Znów się spisała dzielna braci.
09:45Widzę też w Pana tam profil boski,
09:50Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski.
09:54Dla Pana huty, dla Pana kioski.
09:57Tylko wybierać, tylko brać.
10:01Więc jak Pan żyje, Panie K,
10:06czy Pan interes własny ma,
10:10czy też Pan w tłoku,
10:12jak ta mysz, to zresztą nie ma znaczenia.
10:15Ale powiem, Panie, czyż,
10:16czyż mogą gniewać rzeczy te,
10:21kiedy ogólnie nie jest źle
10:24i statystycznie żyje się fest.
10:27To wszystko wspólna własność jest.
10:33Aniu!
10:34Zabierz dzisiejszy uciąg.
10:39Ja otworzę, za chwilę.
10:42Słucham, ale w jakiej sprawie?
10:44Aha, rozumiem.
10:51Proszę bardzo, proszę Pan bezboli.
10:55Barea, jak powiedziałem, był inny
10:57niż większość twórców filmowych polskich.
11:02No i oczywiście przez to był traktowany
11:04przez środowisko głównie
11:07jako pewnego rodzaju odmieniec.
11:09No i to się już później różnie tłumaczyło
11:14na różne kategorie.
11:16Jedni byli jakby zainteresowani
11:18tą odmiennością,
11:20inni uważali, że to jest Szmira.
11:23W gruncie rzeczy pamiętam,
11:24że jednak w okresie, kiedy on tworzył swoje filmy,
11:27no to bareizm, czy nawiązywanie jakoś tam,
11:32przywoływanie tego nazwiska
11:33zawsze odbywało się w aurze takiego
11:36no wzgardy pewnej,
11:40że to jest mniej wartościowe,
11:42że to jest szmirowate,
11:43że są płaskie dowcipy,
11:45że to, że owo.
11:45Tego rodzaju zarzuty wobec tych filmów padały.
11:51Wolny?
11:52Wolny.
11:53No gdzie?
11:54Na słoneczno pięć.
11:55Nie pytam, gdzie mam jechać,
11:56tylko gdzie pan się ładuje.
11:58A powiedział pan, że jest pan wolny?
11:59A jak?
12:00Wolna sobota, to i wolny jestem.
12:02Nie robię.
12:03Proszę pana, ja się bardzo śpieszę.
12:05A czy ja pana zatrzymuję?
12:08Nie starał się on być taki szalenie
12:11poprawny jak gdyby w swoich narracjach,
12:14co pozwalało mu na rozmaite dygresje,
12:18na rozmaite takie zatrzymywania się właściwie
12:22no przy jakichś detalach,
12:25które wydawały mu się ciekawe
12:27bez zwracania uwagi,
12:28że to zatrzymuje akcję na przykład
12:30i nie posuwamy się daleko do przodu,
12:33jeśli chodzi o samo opowiadanie.
12:36Ale dzieje się coś ciekawego jednocześnie.
12:38Myślę, że to się okazało nowoczesne.
12:44To publiczność w końcu zwróciła uwagę,
13:03że to jest prawdziwy obraz tamtych czasów,
13:07śmieszny, ale w tej śmieszności
13:09jest dużo, dużo takich notowań,
13:13których nie ma w dokumentalnych filmach.
13:15Staszek był pod tym względem
13:17naprawdę znakomity.
13:20Ja przecież byłem dokumentalistą
13:21wobec lata, jak on startował w tym
13:23i on dość wcześnie doszedł do wniosku,
13:27że szczegół jest równie ważny
13:29jak chce o powieść.
13:35Aha.
13:38O.
13:39O.
13:41Co to są te?
13:43Współdzielce punktowce.
13:45Aha.
13:51Panie dyrektorze,
13:53tu jest jezioro.
13:56A, to nie, nie, nie, nie,
13:57to nie, nie, nie.
13:59A nie, dobrze.
14:01To jezioro damy tutaj,
14:04a ten niech sobie stoi w zieleni.
14:06Był to człowiek,
14:08który szukał piętnowania rzeczywistości
14:13poprzez realność.
14:16Nie uciekał się do wielkich metafor,
14:19tylko próbował podpatrzeć życie
14:22od strony wydawałoby się takiej mikro
14:25i budował cały kosmos tej rzeczywistości.
14:30Tak jest, proszę Państwa,
14:42tak jest.
14:43Zespół Skutna już zakończył operację.
14:45Tak jest, już zakończył.
14:47No a zespół z Gorzowa jeszcze operuje.
14:50Co w związku z tym proponuje,
14:51jeżeli?
14:51Dziewięć punktów dla zespołu chirurgicznego Skutna,
14:55osiem punktów dla Gorzowa.
14:56A prawdziwym olśnieniem dla mnie
14:59było, co mi zrobić, jak mnie złapiesz.
15:02To był film, który po prostu mnie zaszokował,
15:06zamordował.
15:09Bo to był rzeczywiście,
15:11to był film taki, jak te manifesty,
15:14któreśmy w korze płodzili,
15:15tylko że lepiej, ostrzej,
15:17bardziej zdecydowali.
15:19I on był,
15:21to jest do mnie niesłychanie ważne,
15:23to był paski na nas wszystkich,
15:24że to my wszyscy za to,
15:26co się tu dzieje i odpowiadamy.
15:28I właściwie to było wprost,
15:30wprost powiedziałem.
15:34Jezus Maria, zabili człowieka.
15:36Pani Mielcięci.
15:50Zaraz, zaraz, chwileczkę.
15:51No dobrze, ale mi się spieszy.
16:09Proszę.
16:11No więc tak,
16:12to jest prawda,
16:12że myśmy przyjechali tego pana na pasach
16:14i przy czerwonym świetle.
16:15Tak, tak, oczywiście.
16:28Bardzo przepraszam.
16:30Oczywiście mogą państwo jechać.
16:34Proszę się rozejść.
16:35Rozejść się.
16:39A co tam?
16:40Co tak na kamieniu siedzicie, obywatelów?
16:42Kilka chcecie dostać?
16:45Co mi zrobić?
16:48Jak mnie złapiesz,
16:49to ja byłem trzy razy.
16:51Kłok był za każdym razem olbrzymi
16:53i przeżyłem tam...
16:56Publiczność rzeczywiście zarygiwała się
16:58w sposób nieprawdopodobny.
17:00I przeżyłem taką oto niesamowitą scenę
17:02w tym kinie.
17:04Daj Boże wszystkim twórcom coś takiego.
17:08Wybór dziki, obłędny, śmiesz.
17:10Potem nagle zrobiła się cisza
17:12i nagle głos na sali zawołał.
17:18Przecież z siebie się śmiejecie!
17:23I znowu cisza.
17:24I ja nagle poczułem...
17:25I taki...
17:26To widać było wyraźnie, że boli.
17:28To jest tak śmieszne, że boli.
17:31Kino Rejs.
17:33W Warszawie, przy ulicy Krakowskiej w Przedmieście.
17:35W tym kinie Rejs,
17:37nie wtedy jeszcze Rejs nie nazywało,
17:3920 lat temu, 9 grudnia chyba 1977 roku,
17:46czyli 20 lat temu,
17:48odbywała się kolaudacja filmu Stanisława Barei
17:52pod tytułem
17:53Co mi zrobisz, jak mnie złapieszę.
17:55Tak się złożyło, że ja,
17:57jako współautor scenariusza tego filmu,
18:01byłem obecny na tej kolaudacji.
18:03Robimy taką scenę z tej kolaudacji właśnie.
18:06Przypomnienie tylko o audacji,
18:07jak ona wyglądała.
18:08Minister Wilhelmi.
18:09Dzień dobry Państwu.
18:10Przepraszam za spóźnienie.
18:12Proszę bardzo.
18:13Kto z Państwa chciałby zabrać głos?
18:15Oglądając ten film,
18:17miałem wrażenie,
18:18że zmartwychwstał producent Lejtes,
18:22który opowiedział nam najbardziej wyświechtany dowcip,
18:26dodał trochę nowych pomysłów
18:27i wyprodukował film,
18:28który dzisiaj obejrzeliśmy.
18:30To, co się dzieje na ekranie,
18:32ma tyle wspólnego z rzeczywistością,
18:34co z życiem na księżycu.
18:36Jestem pewien, że film znajdzie widza,
18:38bo są widzowie,
18:40którzy chcą oglądać na ekranie,
18:42głupszych od siebie.
18:44Nawet jeśli będzie to film kasowy,
18:47to państwowa kinematografia
18:48nie powinna takich filmów robić
18:50i takich filmów nie lubię.
18:53Niestety,
18:54nie mam nic do powiedzenia
18:55na obronę tego filmu.
18:57W Rzeczypospolitej są potrzebne komedie.
19:00Warto je robić.
19:02Mnóstwo jest elementów w tym filmie,
19:04które dotyczą rzeczy prawdziwych.
19:07Tylko, że komedia wymaga czegoś innego.
19:10Nie chciałbym przybierać tonu katona,
19:13co mi się ostatnio parę razy zdarzyło,
19:15ale trzeba oddzielić sprawę realizacji i scenariusza.
19:19Scenariusz ma optykę
19:21absolutnie nie do przyjęcia.
19:24Tak, tak, tak.
19:25Tak, panie autorze.
19:26Optykę, która najwięcej mówi o tym zwierzęciu,
19:30które ukazuje się na końcu filmu
19:31na ulicach Warszawy.
19:33Stop.
19:33Teraz Ci przerwę.
19:35Otóż tutaj jest na ścianie
19:38plakat
19:39pana Czerniawskiego
19:42do tego filmu,
19:42co mi zrobiłeś, jak mnie złapiesz.
19:44I ten plakat właśnie pokazuje to zwierzę,
19:47które się ukazuje.
19:47Ten plakat został zatrzymany przez cenzurę
19:50i w całości przeznaczony na przemiał.
19:54Także ten plakat się nie ukazał.
19:56To zostały tylko trzy czy cztery egzemplarze,
19:59które się ukazały.
20:00Tak, tak.
20:01To biały kruk.
20:02Jeśli można to zwierzę nazwać krukiem,
20:04to to jest biały kruk.
20:04Tak, tak, tak.
20:06Ale trzeba chyba powiedzieć jedną rzecz,
20:08że w tym filmie nasze życie i ludzie
20:11są pokazani bez cienia życzliwości.
20:14Tak.
20:15Chodzi mi o brak jakiejkolwiek sympatii do człowieka.
20:19Reżyser wskazuje nam na płaskość tego filmu.
20:22Na płaskość.
20:22Świata.
20:23Świata, przepraszam.
20:24Przepraszam, tak.
20:24Reżyser wskazuje nam na płaskość tego świata.
20:27Na płaskość ludzi.
20:29I to jest najbardziej przerażające.
20:32Powiedziałem wtedy do obywatela Poręby tak.
20:34Ponieważ nie bardzo pana zrozumiałem,
20:36chciałbym wyjaśnić ten zarzut co do spraw moralnych.
20:39Powiedział pan, że nie jest w stanie zrozumieć
20:41optyki scenariusza w ostatniej scenie.
20:44To jest niejasne.
20:45Dla mnie byłoby dobrze, gdyby pan jasnie tę sprawę sformułował.
20:49Chodzi mi o tę świnie.
20:52Tak, bo jakby jej nie było wiadomo, że...
20:54Która pojawiła się na ulicy i z tego wynika,
20:56że wszystko jest zaświnione...
20:58Zaświnione.
20:59Zaświnione.
21:00Zaświnione łącznie z ludźmi.
21:02A oni są wewnętrznie ześwinieni.
21:04Nie zgadzam przy tym.
21:06I ja też nie.
21:07W tej komedii wynika,
21:10że jesteśmy bandą skończonych idiotów.
21:13A oglądający ten film też mają być idiotami
21:16i mają się śmiać z idiotów.
21:20Film jest ogromnie niekulturalny.
21:23Przypomina mi on ludzi,
21:24którzy lubią opowiadać dowcipy,
21:26a nie umieją tego robić.
21:29A jeszcze nigdy żadna kolaudacja reżysera Balei
21:32nie przebiegała inaczej niż dzisiejsza.
21:34Wszystkie filmy kolaudowane na tej sali
21:38były przyjmowane źle, wyszydzane,
21:40po czym w kinach szły przy pełnych kompletach widzów.
21:44Widać, nasze poczucie humoru
21:46jest niespójne z poczuciem widzów kinowych.
21:49Jestem przekonany,
21:50że ten film będzie miał duże powodzenie,
21:53że ludzie będą śmiać się w kinach.
21:55Chociaż ja też oglądając ten film
21:57śmiałem się kilka razy.
21:59Oczywiście nie mogę nikogo przekonywać,
22:03że to nie jest tak strasznie marny film.
22:07Ale jeżeli pan Jesionowski powołuje się
22:09na reżysera Lejtesa,
22:11który wymyślał tego rodzaju wyświechtany dowcipy,
22:14jakie znalazły się również w moim filmie,
22:17to chciałbym powiedzieć,
22:18że Lejtes nigdy nie był producentem,
22:20ale reżyserem
22:21i nigdy nie robił komedii.
22:23A więc jest to przykład typowej uwagi
22:26bazującej na pseudoerudycji
22:28po to, żeby dorzucić szpilę.
22:30Może jestem nietypowym widzem,
22:32ale ten film mnie zdziwił.
22:35Bo w swoim czasie pan Bareja
22:37zrobił dla telewizji
22:38wdzięczny film o wieczorze wigilijnym.
22:42Trochę w nim trzeba było wyciąć,
22:44natomiast ten film mnie zdziwił.
22:47Bo w zestawieniu z tym filmem
22:49byłem zaskoczony,
22:52że tacy ludzie jak pan Ścibor Rylski
22:54i pan Konwicki,
22:56kierownicy zespołu filmowego,
22:58nie mieli nic do zasugerowania
23:01twórcom tego filmu
23:03i sądzę,
23:04że gdyby do tego doszło,
23:06to mielibyśmy mniej uwag
23:08pod adresem tego filmu
23:10i byłby on mniej straszliwy.
23:12Nie mogę uwierzyć,
23:14że panowie w swym głębokim przekonaniu
23:17uważają ten film
23:18za dowcipny,
23:19za śmieszny.
23:21Po prostu w to nie wierzę.
23:22Ale jesteśmy szczerze,
23:23nie mamy powodu
23:24nikogo okłamywać.
23:25Obywatelski,
23:26bo Rylski powiedział.
23:28Film jest okropnie płaskim.
23:33Oglądałem go trzy dni temu,
23:34starałem się o nim zapomnieć.
23:37Pozostało mi tylko ogólne wrażenie.
23:40Nie interpretuj,
23:40Nie bardzo wiem,
23:42co można na ten temat powiedzieć,
23:44poza stwierdzeniem początkowym,
23:46a już na pewno nie powinniśmy
23:48żerować na niskim stanie
23:50umysłów widzów,
23:51bo to nie jest zadaniem
23:52kinematografii ani zespołów.
23:54Nie chodzi o żerowanie na tym,
23:56że ktoś jest ciemny,
23:57że powinniśmy ludzi bawić,
23:59ale powinniśmy podnosić
24:00poziom kulturalny naszych widzów.
24:03To będzie się zostało.
24:04A w żadnym wypadku
24:05nie powinniśmy tego poziomu
24:07obciągać w dół.
24:08I tak w żadnym wypadku
24:10nie rozumiem naszego powołania.
24:12Tak samo uważam,
24:13że nie mamy obowiązku
24:14dogadzania naszym widzom
24:16od dołu,
24:18ale od góry.
24:22Jeżeli nawet film ktoś kupi,
24:27to my nie jesteśmy
24:28przedsiębiorstwem handlowym.
24:30I to nie jest dla nas argumentem.
24:32Nie jesteśmy kioskiem ruchu.
24:34Nie występujemy
24:35w charakterze handlowców,
24:37którzy swój towar
24:38wystawiają na sprzedaż.
24:41Nie możemy mieć pretensji
24:42do pana Barre i do pana Tyma,
24:44ale powinniśmy mieć pretensje
24:46do ich zespołu filmowego.
24:48Film przyjąłem bardzo źle.
24:51Pierwszy raz zetknąłem się
24:52z podobnym produktem.
24:53To jest straszliwe.
24:55Wie pan, w sądzie poruszać
24:56takie sprawy jak cynizm pozwanego,
24:59który wykorzystując swoje stanowisko...
25:01Ale konkretny mecenasie!
25:02A mówi panu coś nazwisko Kwaśniewski?
25:06Ostry pan jest.
25:08Niech pan zadzwoni jutro do mnie w południe.
25:11Nie w południe, tylko jutro rano.
25:13I nie ja zadzwonię, tylko panu.
25:16Proszę bardzo.
25:18Było to oczywiste po prostu,
25:19że film będzie od razu
25:21poniewierany i Staszek również.
25:24Pan Poręba z panem Miesionowskim,
25:25jak się zeszli razem,
25:26po prostu to nie było możliwości.
25:28Mieli partyjne polecenie,
25:29żeby to rozrobić.
25:30I rozrabiali.
25:31Więc było to szalenie przykre
25:33i smutne jednocześnie.
25:34I dotkliwe bardzo.
25:36Ja w tym uczestniczyłem
25:37jako współscenarzysta,
25:39człowiek, który miał udział w filmie,
25:40ale Staszek jako reżyser,
25:41był scenarzysta,
25:43współscenarzysta,
25:43reżyser,
25:44człowiek odpowiedzialny za całość.
25:46Miał zupełnie inne możliwości
25:47odpowiedzi tym gangsterom partyjnym.
25:51Musiał po prostu lawirować,
25:52on musiał być miękki,
25:53nie mógł ich obrażać,
25:54nie mógł mówić tego, co myśli.
25:55I wiedział, że musi się bronić
25:58w sposób niemrawy nawet.
26:00Po prostu oni musieli mieć
26:01całą satysfakcję,
26:02że go podeptali,
26:02że on się nie umiał odciąć,
26:04że on nie umiał powiedzieć,
26:05że on nie umiał.
26:06On umiał wszystko,
26:06tylko po prostu nie mógł.
26:08Więc musiałem tę satysfakcję dać.
26:10Było to szalenie przykre,
26:11ale takie było ono po prostu.
26:12Oni musieli czuć zwycięstwo,
26:14że oni go pognębili,
26:15że on nic nie powiedział,
26:16że oni byli górą itd.,
26:18itd.
26:18Było to obrzydliwe.
26:20Ja robiłem wyraz z Baleją
26:22wiele lat temu,
26:23ponieważ mi się wydawało wtedy już,
26:25że dzieje mu się krzywda.
26:28Wtedy zaczynałem się bawić
26:29w krytykę filmową.
26:30Pamiętam, że moi koledzy starsi,
26:32na których się tam wzorowałem,
26:34czy próbowałem ich podglądać,
26:36oni bardzo kipili z Barei.
26:38Nawet taki był termin
26:39w krytyce filmowej
26:40Bareizm.
26:41Bareizm to była już absolutna
26:42tandeta, szmira,
26:44coś w ogóle poniżej
26:45poziomu wszelkiego.
26:47Mi się wydawało,
26:47że coś tu chyba jest nie w porządku,
26:49że się dzieje coś wokół Barei niedobrego.
26:52Ja myślę, że nieporozumienia
26:54wokół Staszka Barei
26:56są nieporozumieniami
26:57wokół w ogóle
26:59rodowodu filmu.
27:00Myśmy w latach
27:01pięćdziesiątych, sześćdziesiątych
27:04zapomnieli trochę,
27:05że nasze kino,
27:06jak wszelkie kino,
27:08jest rodem z jarmarku.
27:10I tak jak my uwierzyli
27:11w tą naszą wielką misję
27:12kulturotwórczą
27:14i w naszą przynależność
27:15do kultury wyższej,
27:15że taki fenomen,
27:18jak twórca popularny,
27:20twórca, który ma po prostu
27:22takie popularne,
27:24powszechne poczcie humoru
27:26i taki gust,
27:28nagle wydał się kolegom
27:29niedość wytworny.
27:32I tak Staszka oceniano.
27:34Oczywiście mieliśmy mu trochę za złe,
27:36że on nie kocha tak kina samego
27:39jako takie,
27:41że go nie bawi właśnie,
27:43żeby zrobić coś bardziej pomysłowo,
27:45żeby coś sfotografować inaczej.
27:47No ale z kolei
27:48aktorzy ubóstwiali u niego grać,
27:50bo wiedzieli, w kogo grają.
27:51Wiedzieli przeciwko komu grają,
27:54wiedzieli w jakiej sprawie grają,
27:55bo to on im umiał
27:56bardzo dobrze wytłumaczyć.
27:58I umiał pisać
27:59te nieodparcie śmieszne dialogi.
28:02Ja bym zaryzykował takie twierdzenie,
28:05że
28:05i Staszek, i ja,
28:11gdybyśmy tylko chcieli,
28:13to my bylibyśmy
28:14bardzo dobrymi
28:15pierwszymi sekretarzami
28:16Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
28:20Bo
28:20ilość głupot,
28:23jakie myśmy byli w stanie wymyślać,
28:25to była nieskończona.
28:28A więcej,
28:29one miały zastosowanie
28:30w cudzienności.
28:31Pire ze smalcem.
28:32Nie ma smalcu,
28:33z Jimem są pire.
28:34Dobrze, niech będą.
28:35Proszę Pani od do mnie,
28:36Pani podejdzie.
28:39Zaraz!
28:39Niech Pani wróci tu jeszcze.
28:41Gryczano.
28:42Numerek 78,
28:46miejsce 13,
28:46stolik 3.
28:50No i co tak grzebie?
28:51Jeszcze talerz przekręci.
28:53Do widzenia.
28:54Dowiedziałem się,
29:09że w jednym zakładzie pracy
29:12wybierali się z pismem do nas,
29:18do produkcji, znaczy filmu.
29:19Jak to zostało uszczelnione,
29:21że to nie przeciekało.
29:23Bo pomysł dobry był,
29:24tylko, że oni nie mogli rozwiązać tego,
29:25że jak śrubę nam się w ten,
29:26to zupa wylatywała.
29:28Znaczy, wiesz, wyciekała zupa.
29:31Ja mówię, że nie wiedziałem,
29:32bo radziłem,
29:33żeby bardziej zawiesić
29:34z tą zupę robili.
29:35Ale!
29:36Łyżki na łańcuchu
29:37bardzo się spodobały.
29:39Joachim Lamża
29:40odkręcił
29:42śrubokrętem przyniesionym z domu
29:43dwie łyżki aluminiowe
29:47na dwóch żelaznych łańcuchach
29:48mamie do dzisiejszego dnia w domu
29:50w zakątach u siebie
29:51jako dowód rzeczowy,
29:54że ten film został potraktowany
29:56przez Polaków
29:57jako instruktarz po prostu.
29:58Z mi się wiąże taka anegdota ważna,
30:22a mianowicie, kiedyśmy go zaczęli kręcić,
30:24czyli se wsiadań do pisania i kręcenia,
30:27to pamiętam,
30:28Staszek mówił tak,
30:29słuchaj,
30:31musimy ten film nakręcić tak,
30:33jakby w ogóle nie było cenzury.
30:36Wiesz dlaczego?
30:36Dlatego, że
30:37ja podejrzewam,
30:39że zimą
30:40z 79. na 80. rok
30:43to ma już Gierek Paki.
30:44I wszystko było zgodne z planem,
30:51gdyby nie to,
30:51że Gierek nie padł.
30:53Skurczy byk po prostu nie padł.
30:55Jest marzec,
30:57Gierek przy władzy,
30:58jest kwiecień,
30:59Gierek przy władzy,
31:00wszystko się zadaje.
31:00Maj,
31:01nie ma w ogóle możliwości.
31:03Towarzysz Gierek świetnie po prostu.
31:05Nic się nie dzieje.
31:06Z naszym ciągu ciągnie ten wózek,
31:07wiecie, rozumiecie.
31:08Rozpaz kompletna.
31:09Dopiero w lipcu
31:10pierwsze strajki
31:11tramwajarzy w Lublinie,
31:13są w sierpniu
31:13i dopiero wtedy się rzecz ruszyła.
31:15No po prostu
31:16było prawie,
31:19ale nie w dziesiątkę,
31:20tylko w dziewiątkę
31:21się obsunowali
31:22i to nas obsunęło,
31:23bo to się tam pocieli
31:24tego misia trochę.
31:37Stażak dobra nie przyjmował
31:38do wiadomości
31:39istnienia takiej instytucji
31:41jak cenzura.
31:42Po prostu
31:42absolutnie w całym procesie
31:46tworzenia filmu
31:47od scenariusza
31:48poczynając
31:49przez dialogi,
31:50kręcenie i tak dalej.
31:52W ogóle nie było o tym mowy.
31:53Nic takiego nie istniało.
31:55On miał wewnętrzną swobodę.
31:57Potrafił nią zarazić
31:58tą swobodą
31:59cały zespół,
32:01bo najtrudniej się jest
32:03oczywiście wyzwolić
32:04z takiej cenzury,
32:06autocenzury wewnętrznej.
32:07Kiedy ktoś sobie wmówi,
32:08że coś jest rzeczywiście
32:09niemożliwe,
32:10to wtedy to na pewno
32:11jest niemożliwe.
32:13Tego nie było.
32:14Myśmy po prostu pisali
32:15o tej rzeczywistości,
32:17która nas otaczała,
32:19takiej, jaka ona jest.
32:21Co miało ten skutek,
32:22że kiedy przyszło do
32:23pierwszego pokazu
32:25cenzorskiego,
32:26pierwszego odcinka,
32:27przyszła jakaś pani
32:28cenzor z Mysiej,
32:30oglądała ten pierwszy odcinek,
32:31chichotała straszliwie.
32:34Po skończeniu pokazu
32:36powiedziała,
32:36że bardzo jest jej przykro,
32:38ale ona nie może
32:39zrobić żadnej ingerencji,
32:40bo się tak śmiała,
32:41że nic nie zapamiętała
32:42i nie wie.
32:43Żadnych notatek
32:44nie zrobiła,
32:45więc ona prosi,
32:46żeby następnego dnia
32:47pokazać jej
32:48ten film jeszcze raz.
32:50Drugim razem
32:51już się mniej śmiała,
32:52natomiast
32:53narobiła mnóstwo
32:54ingerencji.
32:56Nie ma pan zaświadczenia.
32:58Czy rodzice posiadają
33:00choć własną nieruchomość
33:02albo dodatkowe izby?
33:04Ale panie prezesie,
33:05moje rodzice już dawno nie żyją.
33:07Nie szkodzi.
33:08To znaczy, przepraszam,
33:09źle się wyraziłem.
33:11Oczywiście ja panu wierzę,
33:13ale w dokumentach
33:14nie ma śladu tego faktu.
33:16No musi pan złożyć
33:17świadectwo zgonu rodziców.
33:20Panie prezesie,
33:20ja mam 48 lat,
33:21to co do tego mają rodzice?
33:22Ojciec umarł jeszcze
33:25w 43. u nich na mrozie.
33:27Pawlik mówi, chwileczkę,
33:28no ale co mają do tego
33:29moi rodzice?
33:30Przecież rodzice nie żyją.
33:33Ojciec umarł jeszcze
33:34w 43. roku
33:38w Komi.
33:39Nie podobało się Komi.
33:42No więc zaproponowano,
33:44żeby pan Stanisław to zmienił.
33:45Pan Stanisław pomyślał
33:46i zmienił.
33:48I brzmiało to tak.
33:49A ojciec umarł jeszcze
33:50w 43. roku
33:52na zsyłce.
33:55Na zsyłce też się nie podobało.
33:58No i zostało,
33:59nie wiem, chyba tak jest do teraz
34:00w tej kopii,
34:00która jest emitowana,
34:04a ojciec umarł jeszcze
34:06w 43. roku
34:07u nich na mrozie.
34:09I to zostało przyjęte.
34:11Także nie oddawał jakby
34:13od razu tych
34:15tych swoich pozycji
34:18chętnie,
34:20tylko po prostu
34:20starał się je zmieniać
34:21tak, żeby nie stracił
34:22nic ze swojej ostrości.
34:24To było dla niego
34:24bardzo istotne.
34:28Szczerze panu powiem,
34:30że ja to mam w życiu pecha.
34:32No.
34:32Tak.
34:33Ale szczęścia
34:34właściwie trochę też mam
34:36na zmianę.
34:37Wie pan,
34:38w 68.
34:39zostałem docentem
34:41i już,
34:41już właściwie miałem dostać
34:42mieszkanie po jednym
34:43syjoniście,
34:44który,
34:44który właściwie wylądował
34:47w Harvardzie.
34:48No, a niestety
34:49mieszkanie to zostało
34:50przydzielone jednemu takiemu,
34:51co przyjechał z Katowic
34:52i...
34:54Ach, nieważne,
34:55napijmy się.
35:03Potem
35:04z jednym magistrem,
35:06wie pan,
35:06z naszego instytutu
35:07opracowałem
35:08pewien wynalazek naukowy.
35:10Znaczy, ja opracowywałem,
35:11on trochę pomagał.
35:13Rewelacja.
35:13To rewelacja mogła być.
35:15Nagroda Państwowa Murowana.
35:17I w 76.
35:18wyjechał do Radomia
35:19i...
35:21Nieważne,
35:22napijmy się.
35:23A wie pan, prezesie,
35:25dlaczego prześladował
35:26u mnie taki pech?
35:27No, no,
35:28ciekaw jestem,
35:28dlaczego?
35:29Bo działałem sam.
35:31W pojedynkę.
35:33A teraz nie.
35:35A teraz działamy
35:35wspólnie,
35:36proszę pana,
35:37w jednej takiej grupie kolegów
35:39z naszego instytutu.
35:40Popieramy się
35:41w...
35:41Solidarnie.
35:43Nie.
35:43O nie.
35:45Wzajemnie.
35:47Aha.
35:48Dobra,
35:48i właśnie,
35:49ważne było to
35:50pokazywanie
35:51ludziom świata
35:54po to,
35:54żeby ich umocnić,
35:55znaczy przepraszam,
35:56może ja używam
35:57za dużych słów,
35:57ale umocnić ich
35:58w poczuciu godności.
35:59To znaczy w momencie,
36:00kiedy oni pokazywały im
36:01ten absurd,
36:02w którym funkcjonują.
36:04Pokazywały im,
36:04że on rozumie ten absurd
36:06i wie,
36:07że oni też rozumieją
36:07ten absurd,
36:08a jednocześnie
36:09nadawia mu taki groteskowy,
36:11bardzo śmieszny wymiar.
36:13Kamera.
36:14Okula.
36:17Przepraszam bardzo,
36:18czy pan jest zadowolony?
36:19Nie.
36:20Stop.
36:21Dlaczego?
36:21Co się stało?
36:22No bo nie ma mnie na dziś.
36:24Na coż to panu szkodzi
36:25powiedzieć,
36:25że pan jest zadowolony?
36:28Niby mowy.
36:29Rozumiemy się.
36:30Uwaga panowie,
36:31jeszcze raz.
36:32Uwaga, uwaga
36:32z paluszkiem.
36:33Jeszcze raz.
36:34Kamera.
36:34Poszła.
36:36Przepraszam pana bardzo,
36:37czy pan jest zadowolony?
36:38Także szczerze
36:41panu redaktorowi powiem,
36:44no jestem bardzo zadowolony.
36:45Nasze budownictwo mieszkaniowe,
36:47pomimo wielu trudności
36:48ze względu na warunki atmosferyczne,
36:50stanęło w tym roku
36:51na wysokości zadania, prawda?
36:52To pewnie jak najbardziej.
36:55Jak długo pan czekał na mieszkanie?
36:57Tak.
36:58Zaledwie 11 lat.
36:59No ale się pan doczekał, prawda?
37:01Dziękuję, gratuluję panu serdecznie,
37:03gratulujemy panu,
37:04dziękuję bardzo.
37:04Stop panowie.
37:05Wydaje mi się, że ci ludzie,
37:07którzy Bareje wówczas niszczyli,
37:11tak trzeba przecież powiedzieć,
37:13nie rozumieli tego,
37:14co właściwie Bareja robi.
37:16Bareja robił pewien konkretny rodzaj filmu.
37:19On nie aspirował do nagród festiwalowych,
37:22ani do wypieszczonej formy,
37:24czy do jakichś niesłychanych wzruszeń
37:27metafizycznych,
37:29wzbudzanych.
37:30On aspirował do tego,
37:30żeby widzowi po prostu pokazywać
37:32ten świat,
37:33ten świat zwariowany.
37:35ten świat próbuje nas podlić,
37:37a my się nie dajmy.
37:37No musimy widzieć ten absurd.
37:39Bardzo ważna scena dla filmu na przykład.
37:41Jakaś jest.
37:42I jesteśmy teraz w PRL-u,
37:46w którym praca w filmie dla wielu ludzi
37:50jest normalną pracą,
37:51tak samo jak każdą inną.
37:52No przecież nic więcej.
37:53To znaczy, że najlepiej jest nic nie robić
37:55i ewentualnie tak,
37:56żeby jakoś pójść do domu
37:57na obiad najszybciej.
37:58No i już.
37:59Zresztą Staszek bardzo często
38:00przecież tak mówił czasami.
38:01skręćmy ten kawałek
38:03i jeźdźmy za tobą na obiad.
38:06I on przychodzi,
38:10Staszek, na plan.
38:12To wszystko o mojej imaginacji.
38:14Ja pamiętam sen taki.
38:15I mówi,
38:17dobrze, to pokażcie mi ten samochód.
38:20Chciałem zobaczyć,
38:20jak on będę wjeździł.
38:22I przewodniczący kierownik produkcji
38:23jest taka sytuacja,
38:26że myśmy się zrozumieli,
38:30dlatego, że tu został motocykl zapiony.
38:34Motocykl.
38:34I będzie do motocyklu uciekał.
38:37Na motocykl.
38:38Dlaczego na motocykl?
38:41No bo właśnie, wie pan,
38:41tutaj nie było i tak dalej.
38:43Musimy powiedzieć,
38:43że skoro już nie ma samochodu,
38:44przynajmniej motocykl,
38:45wie pan, że może było uciekać,
38:47tak jak będzie do motocyklu uciekał.
38:48Nie będę opowiadał kolejnych etapów
38:58tej opowieści kierownika produkcji,
39:00który tam, ten, ten, ten.
39:01Myślę, że się na końcu się okazuje,
39:02że oni mają rower.
39:05I on już na rowerze będzie jechał.
39:07A Staszek, dobrze.
39:10Niech będzie rower.
39:12Jak on spadnie?
39:13On nie może spać w pani stanie sobie,
39:14bo on jest wyborczony
39:15i musimy go oddać.
39:16Staszek, w moim przekonaniu,
39:24zbyt łatwo rezygnował,
39:25ale z drugiej strony też,
39:27to było za trudno
39:30upierać się w sytuacji
39:32per Eloja,
39:34kiedy był otoczony ludźmi,
39:36którzy właściwie z miejsca wiedzieli,
39:37że nie będzie,
39:38nie da się,
39:39nie da się zrobić,
39:40tak dalej, tak dalej.
39:41Co to jest?
39:43To tak znajomy od Kochowandera.
39:46Propozycja na dziedzica.
39:47Ochucki.
39:48Ale co on ma na sobie?
39:50No, to ewentualnie można zdjąć.
39:52O, to jest bardzo dobra koncepcja.
39:54Ona jest bardzo dobra,
39:55ta koncepcja,
39:56ale dlaczego on ma
39:56pruski mundur na sobie?
39:58Pruski, bo to jest dziedzic pruski.
40:01O.
40:03Mam napisane w synopisie,
40:05wchodzi dziedzic pruski.
40:06Pruski, pruski,
40:07bo on się nazywa pruski.
40:08Nawrzy jest pruski.
40:10Polski dziedzic.
40:11No, to mogę go przepasać po prostu.
40:16Stoszek najbardziej lubił
40:18leżać na tapczanie
40:19i czytać książki.
40:20Mówił zawsze,
40:20że jest człowiekiem leniwym
40:22i dlatego bardzo dokładnie
40:24wszystko przygotowuje
40:25właśnie w tej pozycji poziomej,
40:28a potem bardzo szybko pracuje
40:30i tak to naprawdę wyglądało.
40:32Stoszek Barea miał taki zwyczaj,
40:35że zanim zaczął zdjęcia,
40:38to zdjęcia zaczynały się trochę wcześniej,
40:40ponieważ on najpierw robił próby.
40:42No tak.
40:43Najpierw robił próby
40:44do swoich filmów,
40:46a potem to już ten film
40:47po prostu, nie wiem,
40:48no dwa tygodnie, trzy tygodnie,
40:49co to się film robiło
40:50po pół roku,
40:51po parę miesięcy
40:52i ten film był zrobiony w Tremiga.
40:54Zobaczyłem skrzywionego Staszka
40:57i byłem przerażony po ujęciu.
41:00Przyszedłem do niego i mówię,
41:01co, tak strasznie źle?
41:02A on mówi, nie, bardzo dobrze.
41:04Ja mówię, no to może byś się tak
41:05strasznie nie krzywił,
41:06bo to...
41:07On tak robił.
41:08Tak.
41:09Stał za kamerą
41:10i z tych takich ust,
41:11z tej twarzy
41:12spadało...
41:13Stop!
41:14Tak.
41:15Bardzo dobrze.
41:17W Miesiu robiliśmy przejazd
41:19tą furą z węglem
41:22na Wileńskiej.
41:24Tak.
41:24Z kamery ukrytej,
41:25daleko z wysięgnika,
41:26więc ludzie brali nas
41:27za prawdziwy węglarzy.
41:28I powoził tą furą kostę
41:30krzyrko nieżyjący już
41:31również z wąchami
41:33takimi siwymi,
41:34który straszliwie krzyczał
41:35najstraszniejszymi wyrazami
41:36do ludzi na przejściach.
41:37Myśmy tak w kółko jeździli
41:38i trzeba było w ruchu
41:39normalnym miejscu
41:40nie radzić.
41:41I on tych ludzi
41:41obrzucał
41:42okropnymi wyrazami.
41:44No i były skargi.
41:45Przyszedł pan Staszek
41:46i mówi,
41:47panie Kostku,
41:48czy mógłby pan
41:49tak się nie odzywać?
41:50On mówi,
41:51nie.
41:51Aha.
41:53Jak Stasio wybierał plenery,
41:55więc przychodził tam
41:56kierownik projektu
41:58i mówi,
41:58panie Stanisławie,
41:59ale musimy wybrać plener.
42:00Mówi,
42:00ja już mam go.
42:02Mówi,
42:03gdzie,
42:03jak to?
42:03Przezpotrzebna jest łąka.
42:05Tak,
42:06ja mam przed domem trafnik.
42:09Przypominam sobie
42:10bardzo cenne uwagi
42:13Staszka jako reżysera.
42:15On był
42:15wyznawcą teorii
42:17pierwszego dubla.
42:18Zawsze twierdził,
42:19że scena zagrana
42:21po raz pierwszy
42:21jest wspaniała
42:23i nie należy jej tykać,
42:25ponieważ może być
42:26tylko coraz gorsza
42:27i dopiero gdzieś tak
42:28przy 19-20
42:30powtórzeniu tej sceny
42:32można ewentualnie
42:33liczyć na to,
42:34że będzie lepsza
42:35niż za pierwszym razem.
42:37Staszek bardzo lubił grać,
42:39znaczy miał taką zasadę,
42:40że występował
42:41w swoich filmach
42:41i robił to bardzo
42:43znakomicie.
42:44Przyznaję,
42:45że miał serca do tego
42:46i umiał to robić.
42:47Bardzo wdzięczny.
42:48obywatelem dzielnicowym.
42:50O, co tak?
42:52Z razu poznałem,
42:54że obywatel dzielnicowy
42:55jest panem dzielnicowym.
42:56Szukamy naszego kolegi,
42:58Balcerek Józef,
43:00syn,
43:00e, w, w, w, w, w Stanisława.
43:01Stanisława,
43:02gdzie on mieszka,
43:03znaczy się?
43:03Co ten koń taki brudny?
43:17Trzeba umyć.
43:18Tu w ogóle
43:19nie wolno zatrzymywać się.
43:22Musicie jechać.
43:23Nie tamować ruchu.
43:24Rozumiemy się?
43:25No.
43:26Już, stara,
43:27już.
43:27Nie wiem,
43:33czy Staszek lubił grać w filmach,
43:35czy uważał,
43:37że one są dokumentacją
43:40i to, że w nich grał,
43:41podkreślało to jeszcze.
43:43Bo dokumentował
43:44prawie we wszystkich
43:45swoich filmach
43:46również siebie,
43:46jako osobę.
43:48Grał role,
43:49które były śmieszne,
43:52były zabawne.
43:52No, z wielką uciechą
43:54grał w alternatywach
43:56milicjanta.
43:58Wiem, że to sprawiało
43:59wielką przyjemność
44:00i nawet ta czapka milicyjna
44:02została w domu
44:03po filmie.
44:04Tata wracał
44:05po pracy
44:06do domu
44:07i informował mnie,
44:08że następnego dnia
44:09zagram w filmie,
44:11po czym na pół godziny
44:12przed rozpoczęciem zdjęć
44:15dawał mi kartkę,
44:17na której była
44:17mówiona rola.
44:19Miałem to po prostu
44:20potem przed kamerą
44:21powiedzieć.
44:22No i tak to wyglądało.
44:25Do tej pory
44:25zresztą pamiętam
44:26wiersz,
44:27który mnie w całości
44:28został puszczony
44:29w filmie,
44:30który wymyślili
44:31razem z Tymem.
44:32Hula, hula,
44:34wiatr zimowy,
44:35wicher duje w twarz,
44:37a dwa wuje
44:38do połowy...
44:39I dość, i dość.
44:40A dwa wuje
44:40zamarznięte do połowy
44:42doją krowy
44:43i stąd mleko masz.
44:44Mam zaszczyt
44:45powitać
44:47w pana osobie,
44:49że się tak wyrażę,
44:50przewodniczącego
44:52tak zwanego
44:54samorządu.
44:56Mam nadzieję,
44:57że współpraca
44:59pomiędzy nami,
45:01panie Stanisławie,
45:03będzie się układać,
45:05jak to się mówi,
45:06jak po tak zwanym
45:09przysłowiowo maśle.
45:10Mam zakaz pracy,
45:14pokazywania się,
45:15publikacji,
45:16nie można o mnie pisać,
45:17nie można o mnie pokazać,
45:18no to on mnie pokaże.
45:19Też w roli negatywnej
45:21gangstera,
45:22szefa mafii taksówkowej.
45:23Staszek ilekroś potrzebował
45:25jakiś tam śmieszny epizod,
45:27to mnie prosił,
45:27ale myśmy byli tak zajęty,
45:29on był zajęty,
45:30ja byłem zajęty,
45:31żeśmy w tych sprawach
45:32nie mieli dla siebie
45:32wiele czasu,
45:33a żałuję dzisiaj,
45:34że tak mało razy
45:37byłem u niego,
45:39ale czasami to była
45:41poza wszystkim,
45:43bo ja miałem taki okres,
45:44też zły okres
45:45w swoim życiu,
45:46kiedy nie miałem żadnej roboty
45:48i wtedy Staszek
45:49akurat robił serial
45:51i ja tam wtedy zagrałem,
45:53no co tu dużo mówisz
45:54dla pieniędzy,
45:55ale przez każdy kontakt
45:57ze Staszkiem
45:58to było coś bardzo przyjemnego.
46:00On teraz z tymi zabytkami
46:02Radziwiłowie tu 600 lat mieszkali
46:05i dobrze było,
46:07a teraz 40 lat
46:10i ruinę zrobili.
46:13No panowie,
46:15wy uważajcie,
46:16bo jak ja polecę,
46:17to i wam się oberwie.
46:19Prawda jest taka,
46:20że najtrudniej jest robić komedię,
46:21bo w komedii jest
46:23najtrudniej oszukać.
46:26W temacie psychologicznym
46:27można pograć tam twarzą,
46:29papierosem, miną,
46:31zresztą coś jest
46:32typu pokatera głębokiego,
46:35widz może to oglądać,
46:37wierzyć, nie wierzyć,
46:37co nic nie dzieje,
46:38natomiast w komedii
46:39jest ten sprawdzian wynaśny,
46:40albo się ludzie śmieją,
46:41albo się ludzie nie śmieją.
46:42Kamera!
46:43Łączyć!
46:44Ostatnia paróweczka
46:45hrabiego,
46:45pary kęta 701!
46:46Ja miałem przekonanie,
47:07że jesteś człowiek mi bliski,
47:08coraz bliższy właściwie,
47:09coraz bardziej czułem
47:10to pewne popratymstwo.
47:11My próbujemy innym językiem
47:13opowiadać o tym samym,
47:15ale może adresujemy to
47:16do troszkę innej
47:16sfery społecznej,
47:18ale w efekcie
47:18robimy podobne kino.
47:20Ja tylko bardzo chciałem,
47:21żeby on był
47:22członkiem naszego zespołu
47:23Thor i wielu kolegów
47:25tutaj tak nie mogło się znaleźć,
47:26nie mogło zrozumieć,
47:28dlaczego byśmy mieli mieć
47:28ten akcent populistyczny.
47:29Ja miałem ze sobą
47:30już wiele lat pracy za granicą,
47:31ja już byłem pogodzony
47:33z myślą,
47:33że ja działam na rynku,
47:35gdzie zawsze dominuje
47:36twórca bardzo popularny,
47:39a twórca elitarny
47:41jest tylko w jego cieniu.
47:43Są to filmy,
47:44które zdecydowanie myślę,
47:45że każdy może w nich
47:46znaleźć coś nowego
47:48i im bardziej człowiek
47:49jest rozwinięty intelektualnie,
47:51tym więcej w tym filmie
47:52zobaczy swojego
47:54i tym bardziej się będzie
47:55z nim bawił
47:56i tym lepiej będzie go rozumiał.
47:58A poza tym myślę,
47:59że to jeszcze jest coś takiego,
48:00że mistrzostwem dobrej sztuki
48:03jest to,
48:04żeby ona była odbierana
48:05przez wszystkich,
48:06a nie tylko przez wąskich krąci.
48:08W sensie był szalenie oczytany,
48:10on był erudyta ogromny,
48:12on miał wielką wiedzę
48:13historyczną, literacką,
48:15on czytał te książki bez przerwy,
48:17on miał tych,
48:17obłożony był książkami,
48:19cały czas nie czytał
48:20zachodnie wydawnictwa,
48:22wydawnictwa kultury itd.,
48:24on cały czas mówi,
48:25że on nic nie wie,
48:25on nic nie pamięta,
48:26ale Łeb miał nieprawdopodobnie,
48:27miał wszystko postawienie,
48:28wiedział wszystko dokładnie.
48:29To był człowiek,
48:31dzięki któremu poznałem
48:33całą Bibliotekę Kultury,
48:35wszystkie wydawnictwa,
48:37jakie tylko wychodziły
48:38na emigracji
48:41i były bardzo ściśle,
48:42nie muszę tego przypominać,
48:43mam nadzieję,
48:44nie, muszę przypominać,
48:46młodzież może tego nie wiedzieć,
48:47były bardzo ściśle zakazane,
48:50tropione i tępione,
48:51wszystkie te wydawnictwa
48:53ja przeczytałem dzięki Staszkowi,
48:55ponieważ on przy każdym
48:57wyjeździe zagranicznym
48:58wracał obładowany
49:00zakazaną Bibułą.
49:02w mieszkaniu u Staszka,
49:05o czym nie wiedziałem,
49:05zresztą dopiero
49:06na miejscu się dowiedziałem,
49:08odbywałem spotkania
49:09z różnymi,
49:10zacząłem odbywać
49:10spotkania z różnymi ludźmi,
49:12między innymi pamiętam nam
49:13z Frasyniukiem
49:14i z Grupą Wola
49:15spotkanie,
49:16żeśmy robili,
49:17z Wrocławia
49:18ludzie przyjechali
49:19i tak poznałem Staszka
49:22naprzód jako człowieka,
49:23który daje lokal,
49:24a potem jako człowieka,
49:26który działa
49:27i to działa bardzo aktywnie.
49:28Dostałem klucz od jego mieszkania
49:31na ulicy Fittelberga,
49:33od garażu
49:35i w tej,
49:37w jednej z części piwnic
49:39założyłem ciemnię fotograficzną,
49:42która pracowała dla potrzeb
49:44niezależno-oficyjnych wydawniczej.
49:45Niezmierne poczucie humoru
49:49Staszka Berry
49:50ułatwiało
49:51wszystko.
49:53Aprobował
49:54nietypowe godziny pracy,
49:56a więc
49:57zarówno noc,
49:59jak i środek dnia.
50:01Stąd
50:01olbrzymie zaufanie,
50:03jakie
50:03na początek
50:05było z jego strony,
50:06to znaczy powierzenie
50:07klucza od domu.
50:09To zaufanie było w końcu
50:10dla osoby,
50:11której wcześniej nie znał.
50:13Mirek Chojecki
50:13był tym gwarantem,
50:14który
50:15go przekonał.
50:17Przywieźliśmy kiedyś
50:18z Wiednia
50:18maszynę drukarską.
50:21Wyglądało to
50:22dosyć zabawnie,
50:23bo wieźliśmy ją
50:24maluchem,
50:24potwornie obładowanym,
50:26naszym sprzętem
50:27turystycznym.
50:29Wracaliśmy właśnie
50:30w ten sposób
50:31z wakacji.
50:33Na granicy
50:34Staszek
50:37zgodził się
50:38ze mną
50:39zamienić
50:39na miejsca
50:41kierowcy,
50:41bo na ogół
50:42sam prowadził.
50:43Ponieważ
50:44doszliśmy do wniosku,
50:45że jeżeli nam się to nie uda,
50:47to lepiej,
50:47żebym ja poszła siedzieć
50:48niż on.
50:49Dlatego, że
50:49po pierwsze,
50:50ja i tak nic nie wiem,
50:51więc ze mnie się nie da
50:52nic wydusić,
50:54a po drugie,
50:55ja gorzej
50:56prowadziłabym dom
50:58sama niż
50:58Staszek.
50:59wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01przesiedliśmy się.
51:02Cenik oparł się
51:04o nasz
51:04bardzo wyładowany bagażnik,
51:06w którym była właśnie
51:07częściowo przynajmniej
51:09ta maszyna,
51:09reszta gdzieś
51:10po kawałkach
51:11w samochodzie
51:12i pytał,
51:14co wieziemy
51:15z naszego
51:16wojarzu
51:16i ja mu
51:18dokładnie opowiedziałam
51:19o wszystkich
51:20możliwych warzywach,
51:22które rzeczywiście
51:22wiozłam.
51:24Było to tak nudne
51:27opowiadanie,
51:28że
51:28machnął ręką
51:29i nas przepuścił.
51:31Ja myślę,
51:32że było prawie
51:33niemożliwe,
51:33żeby ktoś uprawiał
51:34coś tak
51:35wariackiego,
51:36jak to,
51:36żeby wieść
51:37maszynę
51:38druharską
51:39maluchem.
51:39Żaden celnik
51:40by w to nie uwierzył.
51:42Nim drzemał
51:43jakiś
51:43potężny
51:44duch
51:45oporu,
51:46który
51:47najpierw,
51:48kiedy
51:48chodził jeszcze
51:50do szkoły,
51:51kazał mu napisać
51:52broszurkę
51:53mały zędzia
51:54ludowy,
51:56a potem
51:56jak gdyby
51:57ten opór
51:58skonkretyzować
51:59do tego stopnia,
52:00żeby się odważyć
52:01przewieźć przez
52:02granicę
52:03powielacz
52:04i jakieś
52:05części
52:06do drukowania.
52:08To jest
52:09piękne.
52:10To wydaje mi się,
52:11że jest jakiś,
52:13pokazuje
52:13jego
52:14bardziej
52:15niż jakiekolwiek
52:16opowiastki
52:17o tym,
52:17czy on był
52:18lepszym,
52:18czy gorszym
52:19reżyser.
52:20Jesteśmy pokoleniem,
52:22które się wychowało
52:22na misiu.
52:24Właściwie nawet
52:24niezdające sprawy,
52:25kiedy używamy
52:26cytatów z tego,
52:27co można sobie uświadomić
52:29też dopiero po jakimś czasie
52:30albo jak się u kogoś
52:31słyszy.
52:32Spod serca,
52:33kap kap,
52:34słonina i schap,
52:36salce,
52:37sok i dwa
52:37balerony.
52:40Widzisz,
52:40synku,
52:41tak wygląda
52:41baleron.
52:42Aha.
52:43Ja jestem tym
52:44dzieciakiem,
52:45który po raz pierwszy
52:45w teatrze
52:46zobaczył baleron.
52:47Nie mam jeszcze
52:48magnetowidu,
52:49ale mam dwie
52:49kosety.
52:50Jest to
52:50Rejs
52:51oraz Miś Barei.
52:53Czekają na magnetowid.
52:55Łubu,
52:55dubu,
52:56łubu,
52:56dubu,
52:56niech nam żyje
52:57prezes naszego klubu.
52:58Niech żyje nam.
53:01To śpiewałem ja,
53:02Jarząbek.
53:02To podejście
53:06do rzeczywistości,
53:08bo to właściwie
53:09to jest dla mnie
53:11na wpół dokument,
53:12bo ja w 76 roku
53:14się urodziłem
53:15i to znam tylko
53:16z opowiadań,
53:17ten czas tylko
53:18z filmów,
53:19ale lubię,
53:21że to nie jest
53:22wszystko podane
53:23w taki sposób,
53:25że człowiek płacze,
53:26tylko się śmieje,
53:27a z tego śmiechu
53:28wynika jakieś zastanowienie
53:29nad tym,
53:30co się działo.
53:30Po drodze winku kupimy,
53:32córeczka mi się urodziła,
53:33to jest okazja.
53:34Co, znowu?
53:35No, tato cztery lata temu.
53:37Dziecko jest dziecko,
53:38wypić zawsze można, nie?
53:40No i jak znaczy się
53:41ona ma na imię?
53:43Zasadniczo pobieżnie
53:44my ją nazywamy Marysia,
53:45ale tak chcemy jej dać
53:47jakoś bardziej nowocześnie.
53:50Aha.
53:51Jest takie jedno imię,
53:53dobre dla dziewczynki.
53:54Jakie?
53:56Tradycja.
53:58To jest dla mnie
53:58pewien fenomen,
53:59że te rzeczy,
54:01które były robione
54:02dość,
54:03były osadzone
54:04bardzo silnie
54:05w tym pewnym świecie
54:07lat 70-tych,
54:09zmieniły swój wymiar,
54:11inaczej się postrzega
54:12i w tym sensie
54:14właśnie Barreja
54:15jest genialny,
54:16bo on pokazał,
54:20że zrobił rzeczy ponadczasowe,
54:22które się nie zestarzały,
54:24które zmieniły jednak
54:25swój kontekst,
54:25są inaczej odbierane,
54:26ale one funkcjonują.
54:28Staszek w tej chwili
54:29jest prawie kultowym reżyserem.
54:32W każdym razie
54:32jest wielka grupa fanów,
54:36którzy uwielbiają jego filmy,
54:38którzy bawią się na jego filmach,
54:40którzy widzą tę całą,
54:42jak gdyby,
54:43otoczkę satyryczną tego,
54:45zabawy i tak dalej,
54:47i tak dalej.
54:47Staszek wierzył,
54:49że przeżyje komunizm,
54:51że doczeka zmian
54:52i był pewien,
54:54że one nastąpią.
54:56No, tu się pomylił tylko w jednym,
54:58nie dożył.
54:59Umarł w 87 roku,
55:02ale zmiany nastąpiły,
55:03więc jak gdyby miał rację.
55:06Dobrze nie jest,
55:09ale mamy naprawdę szansę
55:11wydźwignięcia się
55:12z tego kłamstwa,
55:13a ostatnio to,
55:14tym, co było moją obsesją,
55:16najgorszą,
55:17to było właśnie
55:17życie w kłamstwie,
55:19to znaczy
55:19rodziliśmy się w nim,
55:21ono nas otaczało,
55:22zalewało
55:23i myśmy po prostu
55:24już nie widzieli szansy
55:25na to,
55:26że możemy gdzieś
55:27pisnąć słówko prawdy
55:28i w związku z tym
55:29nie mogliśmy wyjść
55:30w ogóle na jakiś
55:31suchy ląd,
55:32bośmy grzeźli w błocie
55:33po prostu po kolanach.
55:34Teraz wydaje mi się,
55:36że przed nami
55:37już tam mgła się
55:38jakoś rozgiewa
55:39i to jest najlepsze,
55:40a jedyne,
55:41czego się obawiam,
55:41to to, że Polacy
55:42znowu trwali.
55:43Jeżeli będą nam ciągle
55:44jednak rzucali
55:45te chłody pod nogi,
55:47a ciągle będą jeszcze
55:48jakieś trudności robili,
55:50a jeszcze jedno,
55:51jeszcze jedno,
55:52to w końcu
55:52machniemy ręką
55:53i powiemy,
55:54no dobrze,
55:54ale przynajmniej
55:55będzie teraz na kadzi
55:56naprawdę to pełne
55:57zaopatrzenie obiecywane,
55:59to już niech będzie.
56:00I wtedy oczywiście
56:01ten bezpomocen
56:02to się nic w stanie.
56:04Uj!
56:05Czedaj cholero,
56:06jak cię złapie!
56:08Co mi zrobisz,
56:09jak mnie złapiesz?
56:11Co to słyszałaś?
56:15Widzisz, synku,
56:16w noc świętojańską
56:17kwitnie kwiat paproci,
56:20który normalnie
56:20nie kwitnie,
56:21gdyż ma zarodniki.
56:22Gadają ludzkim głosem
56:24krowy,
56:26konie i świnie.
56:27To chyba tylko
56:28w Wigilię.
56:29Wigilię?
56:30To te wierzące.
56:31Wigilię.
56:32Wigilię.
56:33Wigilię.
56:34Wigilię.
56:35Wigilię.
56:36Wigilię.
57:06Wigilię.