- 4 months ago
Category
馃摎
LearningTranscript
00:00A tu widzicie, budujemy teraz now膮 tradycj臋.
00:03Na w艂oskiej licencji zreszt膮.
00:05Jak kto艣 wrzuci pieni膮偶ek, to tutaj wr贸ci.
00:08Macie wszyscy pieni膮偶ki?
00:09Ty masz, prosz臋, prosz臋.
00:11Wszyscy maj膮? Wszyscy maj膮 pieni膮偶ki?
00:13I wrzucamy teraz.
00:15Trzy, cztery pieni膮偶ki wrzucamy i wszyscy tutaj wr贸cimy.
00:19O, widzicie jak 艂adnie lec膮.
00:21A ty dlaczego nie wrzuci艂e艣?
00:22Bo ja tu wi臋cej nie chc臋 wr贸ci膰.
00:24G艂upek.
00:25Moje komedie mo偶e by膰 艣ni偶ne,
00:26ale jednocze艣nie s膮 bardzo pomury
00:28i m贸wi膮 o 艣wiecie dosy膰 bez nieco z tym
00:31i 偶e gdyby odrzuci膰 biegi
00:34i gdyby odrzuci膰 偶arty
00:36i dowcipy, to by by艂y
00:38bardzo ponury.
00:56Nie do was m贸wi臋.
00:58Nie ja.
00:58Nie.
00:59Dobrze.
01:00Wszyscy uwa偶ali, 偶e te filmy, kt贸re on robi,
01:03to jest w jakim艣 sensie pogodzenie si臋.
01:08呕e to jest, no jak gdyby,
01:11taka rzeczywisto艣膰 drugiej kategorii mo偶e by膰.
01:16To dopiero z czasem zobaczyli艣my,
01:19ile tam jest obserwacji,
01:21kt贸re, 偶e tak powiem,
01:22ten mur warli艅ski nadgryzanie socjalizmu by艂o rzeczywi艣cie jego wielk膮 pasj膮.
01:38bardzo by艂 krzywdzony jako artysta w latach chyba sze艣膰dziesi膮tych, siedemdziesi膮tych, tak, w艂a艣ciwie przez ca艂y czas.
01:49Ten cz艂owiek, kt贸ry robi艂 zawsze jakie艣 komedie, kt贸ry by艂 zawsze traktowany troch臋, a, bareja, ale no 艣mieszne, fajne, mo偶e by膰.
01:59Tu艣my si臋 u艣miali, ale czy to jest film w og贸le? To taka by艂a atmosfera wok贸艂 niegdy.
02:05Zrobienie komedii by艂o zawsze takim gorszym zaj臋ciem dla re偶ysera, ni偶 cokolwiek innego,
02:12ale Staszek zdecydowa艂 si臋 na to bardzo wcze艣nie.
02:15Ju偶 jego praca dyplomowa w szkole filmowej by艂a tak偶e komedi膮
02:20i w艂a艣ciwie poza dwiema pr贸bami zrobienia krymina艂贸w i jednym filmem muzycznym,
02:30robi艂 komedi臋 stale i wy艂膮cznie.
02:33Nie rusza膰 tego, prosz臋, nie wolno.
02:35To jest butelka z XVIII wieku, w kt贸rej podawano gorza艂k臋,
02:40bo w贸dk臋 nazywano gorza艂k膮 albo okowit膮.
02:43Do takich butelek nalewano w贸dk臋 i rozpijano t膮 w贸dk膮 pa艅szczy藕nianych ch艂op贸w.
02:47Prosz臋, dalej, prosz臋.
02:49Fantastyczny, Staszek, wspania艂y.
02:52Znakomity kolega i kumpel i sp臋dzali艣my bardzo du偶o czasu,
02:56tylko nie zawsze to by艂y rozmowy o sztuce.
03:00A w tamtych latach, jeszcze wcze艣niejszych,
03:04to...
03:05To jest szalenie trudno wspomina膰.
03:13Tyle lat, z kt贸rych sp臋dzili艣my razem.
03:17W jednym domu, w jednej szkole.
03:20My艣my czasem dwa tygodnie nie wychodzili z...
03:23Bo tam mieli艣my i sto艂贸wk臋, i projekcj臋, i nauk臋.
03:27Wszystko razem si臋 robi艂o.
03:28Nawet boisko do siatk贸wki i pi艂ki no偶nej.
03:31Tak偶e w gruncie rzeczy,
03:33my艣my naprawd臋 byli bardzo blisko,
03:34jak rodzina.
03:35A z Staszkiem szczeg贸lnie blisko.
03:37Nie b臋d臋 m贸wi艂 o codziennych naszych,
03:40normalnych spotkaniach,
03:42kt贸re si臋 odbywa艂y,
03:43albo przy linii,
03:44albo przy kartach,
03:45Przyw贸dcy by艂 naprawd臋 ten pierwszy okres
03:48nie bardzo by艂 po艣wi臋cony pracy, nauce.
03:53Wiem cudowrotnie.
03:55呕eby nie siedzie膰 na niewygodnych fotelach
03:57w sali projekcyjnej,
03:58wstrzygali艣my 艂贸偶ka do sali
04:01i je偶eli by艣my z t膮 艂贸偶ka,
04:02my dodali filmy.
04:03Wystarczy艂o da膰 wtedy mechanikom na p贸艂 litra
04:07i oni nam posztykli te filmy.
04:09To, co na pewno charakteryzowa艂a Staszka,
04:11to, 偶e on mia艂 nies艂ychanie poczucie humoru.
04:13Na prawie, jak rzadko kto,
04:16nie pami臋tam nikogo z koleg贸w,
04:18偶ebym tak pod tym wzgl臋dem m贸g艂 go wyruszy膰,
04:22jak w艂a艣nie Staszka.
04:38Pocz膮tek szko艂y.
04:40Jesieni膮 by艂y tak zwane marszobieki.
04:42I wtedy wszyscy obowi膮zkowo musieli w tych marszobiegach,
04:47ca艂a szko艂a filmowa musia艂a te偶,
04:49a to by艂o co艣 10 czy 12 kilometr贸w.
04:51My艣my byli wtedy silni, zdrowi, m艂odzi,
04:55ale ten przymus tak si臋 nam nie podoba艂.
04:59A nie umiem, przecie偶 ja ze Staszkiem wtedy w og贸le nie mia艂em...
05:01Wiedzia艂em, 偶e to jest kto艣 sympatyczny,
05:03tu rzuci艂, tam rzuci艂, ale to nie by艂a jeszcze taka przyja藕艅,
05:07kt贸ra nas 艂膮czy艂a p贸藕niej.
05:09Jeste艣my, 偶e nie biegniemy.
05:12Jeste艣my ju偶 coraz znani od czo艂贸wki,
05:14ju偶 p贸藕niej jeste艣my sami.
05:17Tak popatrzyli艣my na siebie i wiedzieli艣my,
05:20偶e to jest bieg wok贸艂 nie lasu.
05:23Przeci臋li艣my ten las.
05:25I nie to, 偶eby by膰 pierwszy, drugi, trzeci,
05:27czy pierwszej dziesi膮tce nawet.
05:28Nie.
05:28W艂膮czyli艣my si臋 w pierwsz膮 dwudziestk臋
05:31i zdrowi, m艂odzi, silni dotarli艣my.
05:34Ale jakie艣 zwierz臋, no nie chc臋 wymienia膰 jego nazwiska,
05:38jednak sobie zapami臋tam.
05:39O dziwo, nie Staszka mnie zapami臋ta,
05:43nie wiem dlaczego, ale mnie zapami臋ta.
05:45No zebranie oczywi艣cie, straszny skandal,
05:49偶e kolega 艁omnicki dopu艣ci艂 si臋 jakich艣 czyn贸w.
05:55I wtedy, jak ju偶 mieli艣my odczytywa膰 wyrok,
05:58wstaj臋 Staszek.
06:01I z tak膮,
06:04wiedzia艂am, 偶e tylko to wiele kosztowa艂o.
06:06M贸wi艂em, 偶e on bardzo przeprasza,
06:07ale on by艂 te偶 tym, kt贸ry razem
06:10troszk臋 wszystkich rozbawi艂,
06:13kara by艂a mniejsza.
06:14To by艂 okres oczywi艣cie jeszcze okropnego stalinizmu,
06:17bo byli艣my przed 1956 rokiem
06:19i tam by艂 taki kawa艂ek wolno艣ci.
06:23Sta艣 by艂 zawsze bardzo anty,
06:25co si臋 potem oczywi艣cie szalenie ujawni艂o,
06:27bo przecie偶 bardzo pracowa艂 w podziemiu.
06:31Ale wtedy ta szko艂a by艂a takim oddechem
06:35i jej profesorzy przecie偶, jak pami臋tamy,
06:38byli, mimo 偶e partyjni,
06:40to jednak jako艣 znosz膮cy to,
06:44co ci re偶yserzy potrafili wnie艣膰.
06:48Jak przypomn臋 sobie niekt贸rych koleg贸w,
06:50jak przypomn臋 sobie te zebrania,
06:52na kt贸rych t臋piono nie tylko mnie,
06:57ale i Staszka r贸wnie,
06:58bo my艣my byli tacy troszk臋,
07:00no 艂agodnie m贸wi膮c,
07:01nieskoordynowani.
07:04Przypami臋tam, jak mnie wyrzucano z ZMP.
07:07No to przecie偶 Staszek jeden jedyny
07:10mia艂 odwag臋 wsta膰 i powiedzie膰,
07:14偶e ja nie jestem ta czarna owca.
07:16Oczywi艣cie mnie wyrzucili,
07:18tylko grozi艂o mi wylanie ze szko艂y.
07:21I ta wypowied藕 Staszka
07:22jednak mo偶e czyje艣 w sumie nie ruszy艂a.
07:25To mnie tak zaimponowa艂o wtedy.
07:27Zreszt膮 do ko艅ca 偶ycia b臋d臋 to pami臋ta艂.
07:30Uwa偶am, 偶e zachowa艂 si臋 bardzo niekonformistycznie
07:33i tak jak nale偶a艂o to zrobi膰.
07:35Szczeg贸lnie, 偶e pow贸d by艂 艣mieszny,
07:38bo na og贸艂 to by艂y zawsze 艣mieszne powody,
07:41ale tak to by艂o.
07:42Nie kto inny, ale w艂a艣nie on
07:44napisa艂 tak膮 broszurk臋,
07:48no bo trudno to jako艣 inaczej nazwa膰,
07:50i to si臋 nazywa艂o
07:51Ma艂y S臋dzia Ludowy.
07:53Ma艂y S臋dzia Ludowy polega艂 na tym,
07:56偶e by艂y has艂a,
07:58no bo S臋dzia Ludowy to nie mo偶e si臋 zna膰 na prawie,
08:01ale pierwsze has艂o by艂o fantastyczne.
08:04Aptek臋 spali膰.
08:05Bo na A musia艂o co艣 by膰.
08:08Aptek臋 spali膰 to by艂o pierwsze
08:09i ile lat za to kary.
08:12呕eby艣cie wiedzieli,
08:13jaki pi臋kny koncert napisa艂 m贸j Micha艂.
08:15Nie to takie rzeczy ogromnie nudz膮.
08:18Nam贸wili mnie kiedy艣 do Filharmonii,
08:19to uciek艂em po pierwszym kawa艂ku.
08:24Je偶eli pani tak bardzo podoba si臋 muzyka m臋偶a,
08:28to niech Micha艂 we藕mie pani膮 do Edynburga.
08:30Edynburg bardzo 艂adne miasto.
08:32Przywioz艂em sobie pierwszy rz臋dny materia艂
08:34na ubranie i p艂aszcz.
08:35Nawet nie drogo.
08:36Niech pan we藕mie du偶o spirytusu.
08:37Za spirytus najlepiej p艂ac膮.
08:39A jak pan b臋dzie jecha艂 przez Prag臋,
08:40to radz臋 zakupi膰 krawy w puszkach.
08:42To idzie jak woda.
08:43W Brukseli.
08:44A czy w Edynburgu to nie jestem pewien.
08:46Ale jak si臋 jedzie na zach贸d,
08:47do Wiednia, Pary偶a,
08:49to najlepiej wzi膮膰 dobry aparat fotograficzny.
08:51Panowie tak cz臋sto je偶d偶膮 za granic臋?
08:53Ci膮gle.
08:54Jak nie tu, to tam.
08:56To po pewnym czasie cz艂owiek ju偶 doskonale wie,
08:57gdzie co mo偶na zawie艣膰 i co mo偶na przywie藕膰.
09:00No a paszporty, wizy,
09:02z tym wszystkim nie macie trudno艣ci?
09:04My?
09:05My przecie偶 reprezentujemy Polsk臋.
09:08Rozprawiamy jej imi臋.
09:09Barea by艂 na tle filmu polskiego
09:12pewnym fenomenem,
09:13poniewa偶 jego tw贸rczo艣膰
09:15mia艂a charakter plebejski.
09:19To by艂 tw贸rca plebejski.
09:20Co nie znaczy, 偶e nie by艂 cz艂owiekiem wykszta艂conym,
09:23偶e nie by艂 cz艂owiekiem przychodz膮cym z zawodu.
09:24Nie.
09:25Tylko on reprezentowa艂 zupe艂nie inny punkt widzenia
09:28na to, co si臋 dzieje dooko艂a
09:31i inn膮 stylistyk臋.
09:33Panie Kwiatkowski, Panie Kowalski,
09:37przemys艂 nam fitnie w buzi da膰
09:39i w ca艂ym kraju s艂ycha膰 oklaski.
09:43Zn贸w si臋 spisa艂a dzielna braci.
09:45Widz臋 te偶 w Pana tam profil boski,
09:50Panie Kowalski, Panie Kwiatkowski.
09:54Dla Pana huty, dla Pana kioski.
09:57Tylko wybiera膰, tylko bra膰.
10:01Wi臋c jak Pan 偶yje, Panie K,
10:06czy Pan interes w艂asny ma,
10:10czy te偶 Pan w t艂oku,
10:12jak ta mysz, to zreszt膮 nie ma znaczenia.
10:15Ale powiem, Panie, czy偶,
10:16czy偶 mog膮 gniewa膰 rzeczy te,
10:21kiedy og贸lnie nie jest 藕le
10:24i statystycznie 偶yje si臋 fest.
10:27To wszystko wsp贸lna w艂asno艣膰 jest.
10:33Aniu!
10:34Zabierz dzisiejszy uci膮g.
10:39Ja otworz臋, za chwil臋.
10:42S艂ucham, ale w jakiej sprawie?
10:44Aha, rozumiem.
10:51Prosz臋 bardzo, prosz臋 Pan bezboli.
10:55Barea, jak powiedzia艂em, by艂 inny
10:57ni偶 wi臋kszo艣膰 tw贸rc贸w filmowych polskich.
11:02No i oczywi艣cie przez to by艂 traktowany
11:04przez 艣rodowisko g艂贸wnie
11:07jako pewnego rodzaju odmieniec.
11:09No i to si臋 ju偶 p贸藕niej r贸偶nie t艂umaczy艂o
11:14na r贸偶ne kategorie.
11:16Jedni byli jakby zainteresowani
11:18t膮 odmienno艣ci膮,
11:20inni uwa偶ali, 偶e to jest Szmira.
11:23W gruncie rzeczy pami臋tam,
11:24偶e jednak w okresie, kiedy on tworzy艂 swoje filmy,
11:27no to bareizm, czy nawi膮zywanie jako艣 tam,
11:32przywo艂ywanie tego nazwiska
11:33zawsze odbywa艂o si臋 w aurze takiego
11:36no wzgardy pewnej,
11:40偶e to jest mniej warto艣ciowe,
11:42偶e to jest szmirowate,
11:43偶e s膮 p艂askie dowcipy,
11:45偶e to, 偶e owo.
11:45Tego rodzaju zarzuty wobec tych film贸w pada艂y.
11:51Wolny?
11:52Wolny.
11:53No gdzie?
11:54Na s艂oneczno pi臋膰.
11:55Nie pytam, gdzie mam jecha膰,
11:56tylko gdzie pan si臋 艂aduje.
11:58A powiedzia艂 pan, 偶e jest pan wolny?
11:59A jak?
12:00Wolna sobota, to i wolny jestem.
12:02Nie robi臋.
12:03Prosz臋 pana, ja si臋 bardzo 艣piesz臋.
12:05A czy ja pana zatrzymuj臋?
12:08Nie stara艂 si臋 on by膰 taki szalenie
12:11poprawny jak gdyby w swoich narracjach,
12:14co pozwala艂o mu na rozmaite dygresje,
12:18na rozmaite takie zatrzymywania si臋 w艂a艣ciwie
12:22no przy jakich艣 detalach,
12:25kt贸re wydawa艂y mu si臋 ciekawe
12:27bez zwracania uwagi,
12:28偶e to zatrzymuje akcj臋 na przyk艂ad
12:30i nie posuwamy si臋 daleko do przodu,
12:33je艣li chodzi o samo opowiadanie.
12:36Ale dzieje si臋 co艣 ciekawego jednocze艣nie.
12:38My艣l臋, 偶e to si臋 okaza艂o nowoczesne.
12:44To publiczno艣膰 w ko艅cu zwr贸ci艂a uwag臋,
13:03偶e to jest prawdziwy obraz tamtych czas贸w,
13:07艣mieszny, ale w tej 艣mieszno艣ci
13:09jest du偶o, du偶o takich notowa艅,
13:13kt贸rych nie ma w dokumentalnych filmach.
13:15Staszek by艂 pod tym wzgl臋dem
13:17naprawd臋 znakomity.
13:20Ja przecie偶 by艂em dokumentalist膮
13:21wobec lata, jak on startowa艂 w tym
13:23i on do艣膰 wcze艣nie doszed艂 do wniosku,
13:27偶e szczeg贸艂 jest r贸wnie wa偶ny
13:29jak chce o powie艣膰.
13:35Aha.
13:38O.
13:39O.
13:41Co to s膮 te?
13:43Wsp贸艂dzielce punktowce.
13:45Aha.
13:51Panie dyrektorze,
13:53tu jest jezioro.
13:56A, to nie, nie, nie, nie,
13:57to nie, nie, nie.
13:59A nie, dobrze.
14:01To jezioro damy tutaj,
14:04a ten niech sobie stoi w zieleni.
14:06By艂 to cz艂owiek,
14:08kt贸ry szuka艂 pi臋tnowania rzeczywisto艣ci
14:13poprzez realno艣膰.
14:16Nie ucieka艂 si臋 do wielkich metafor,
14:19tylko pr贸bowa艂 podpatrze膰 偶ycie
14:22od strony wydawa艂oby si臋 takiej mikro
14:25i budowa艂 ca艂y kosmos tej rzeczywisto艣ci.
14:30Tak jest, prosz臋 Pa艅stwa,
14:42tak jest.
14:43Zesp贸艂 Skutna ju偶 zako艅czy艂 operacj臋.
14:45Tak jest, ju偶 zako艅czy艂.
14:47No a zesp贸艂 z Gorzowa jeszcze operuje.
14:50Co w zwi膮zku z tym proponuje,
14:51je偶eli?
14:51Dziewi臋膰 punkt贸w dla zespo艂u chirurgicznego Skutna,
14:55osiem punkt贸w dla Gorzowa.
14:56A prawdziwym ol艣nieniem dla mnie
14:59by艂o, co mi zrobi膰, jak mnie z艂apiesz.
15:02To by艂 film, kt贸ry po prostu mnie zaszokowa艂,
15:06zamordowa艂.
15:09Bo to by艂 rzeczywi艣cie,
15:11to by艂 film taki, jak te manifesty,
15:14kt贸re艣my w korze p艂odzili,
15:15tylko 偶e lepiej, ostrzej,
15:17bardziej zdecydowali.
15:19I on by艂,
15:21to jest do mnie nies艂ychanie wa偶ne,
15:23to by艂 paski na nas wszystkich,
15:24偶e to my wszyscy za to,
15:26co si臋 tu dzieje i odpowiadamy.
15:28I w艂a艣ciwie to by艂o wprost,
15:30wprost powiedzia艂em.
15:34Jezus Maria, zabili cz艂owieka.
15:36Pani Mielci臋ci.
15:50Zaraz, zaraz, chwileczk臋.
15:51No dobrze, ale mi si臋 spieszy.
16:09Prosz臋.
16:11No wi臋c tak,
16:12to jest prawda,
16:12偶e my艣my przyjechali tego pana na pasach
16:14i przy czerwonym 艣wietle.
16:15Tak, tak, oczywi艣cie.
16:28Bardzo przepraszam.
16:30Oczywi艣cie mog膮 pa艅stwo jecha膰.
16:34Prosz臋 si臋 rozej艣膰.
16:35Rozej艣膰 si臋.
16:39A co tam?
16:40Co tak na kamieniu siedzicie, obywatel贸w?
16:42Kilka chcecie dosta膰?
16:45Co mi zrobi膰?
16:48Jak mnie z艂apiesz,
16:49to ja by艂em trzy razy.
16:51K艂ok by艂 za ka偶dym razem olbrzymi
16:53i prze偶y艂em tam...
16:56Publiczno艣膰 rzeczywi艣cie zarygiwa艂a si臋
16:58w spos贸b nieprawdopodobny.
17:00I prze偶y艂em tak膮 oto niesamowit膮 scen臋
17:02w tym kinie.
17:04Daj Bo偶e wszystkim tw贸rcom co艣 takiego.
17:08Wyb贸r dziki, ob艂臋dny, 艣miesz.
17:10Potem nagle zrobi艂a si臋 cisza
17:12i nagle g艂os na sali zawo艂a艂.
17:18Przecie偶 z siebie si臋 艣miejecie!
17:23I znowu cisza.
17:24I ja nagle poczu艂em...
17:25I taki...
17:26To wida膰 by艂o wyra藕nie, 偶e boli.
17:28To jest tak 艣mieszne, 偶e boli.
17:31Kino Rejs.
17:33W Warszawie, przy ulicy Krakowskiej w Przedmie艣cie.
17:35W tym kinie Rejs,
17:37nie wtedy jeszcze Rejs nie nazywa艂o,
17:3920 lat temu, 9 grudnia chyba 1977 roku,
17:46czyli 20 lat temu,
17:48odbywa艂a si臋 kolaudacja filmu Stanis艂awa Barei
17:52pod tytu艂em
17:53Co mi zrobisz, jak mnie z艂apiesz臋.
17:55Tak si臋 z艂o偶y艂o, 偶e ja,
17:57jako wsp贸艂autor scenariusza tego filmu,
18:01by艂em obecny na tej kolaudacji.
18:03Robimy tak膮 scen臋 z tej kolaudacji w艂a艣nie.
18:06Przypomnienie tylko o audacji,
18:07jak ona wygl膮da艂a.
18:08Minister Wilhelmi.
18:09Dzie艅 dobry Pa艅stwu.
18:10Przepraszam za sp贸藕nienie.
18:12Prosz臋 bardzo.
18:13Kto z Pa艅stwa chcia艂by zabra膰 g艂os?
18:15Ogl膮daj膮c ten film,
18:17mia艂em wra偶enie,
18:18偶e zmartwychwsta艂 producent Lejtes,
18:22kt贸ry opowiedzia艂 nam najbardziej wy艣wiechtany dowcip,
18:26doda艂 troch臋 nowych pomys艂贸w
18:27i wyprodukowa艂 film,
18:28kt贸ry dzisiaj obejrzeli艣my.
18:30To, co si臋 dzieje na ekranie,
18:32ma tyle wsp贸lnego z rzeczywisto艣ci膮,
18:34co z 偶yciem na ksi臋偶ycu.
18:36Jestem pewien, 偶e film znajdzie widza,
18:38bo s膮 widzowie,
18:40kt贸rzy chc膮 ogl膮da膰 na ekranie,
18:42g艂upszych od siebie.
18:44Nawet je艣li b臋dzie to film kasowy,
18:47to pa艅stwowa kinematografia
18:48nie powinna takich film贸w robi膰
18:50i takich film贸w nie lubi臋.
18:53Niestety,
18:54nie mam nic do powiedzenia
18:55na obron臋 tego filmu.
18:57W Rzeczypospolitej s膮 potrzebne komedie.
19:00Warto je robi膰.
19:02Mn贸stwo jest element贸w w tym filmie,
19:04kt贸re dotycz膮 rzeczy prawdziwych.
19:07Tylko, 偶e komedia wymaga czego艣 innego.
19:10Nie chcia艂bym przybiera膰 tonu katona,
19:13co mi si臋 ostatnio par臋 razy zdarzy艂o,
19:15ale trzeba oddzieli膰 spraw臋 realizacji i scenariusza.
19:19Scenariusz ma optyk臋
19:21absolutnie nie do przyj臋cia.
19:24Tak, tak, tak.
19:25Tak, panie autorze.
19:26Optyk臋, kt贸ra najwi臋cej m贸wi o tym zwierz臋ciu,
19:30kt贸re ukazuje si臋 na ko艅cu filmu
19:31na ulicach Warszawy.
19:33Stop.
19:33Teraz Ci przerw臋.
19:35Ot贸偶 tutaj jest na 艣cianie
19:38plakat
19:39pana Czerniawskiego
19:42do tego filmu,
19:42co mi zrobi艂e艣, jak mnie z艂apiesz.
19:44I ten plakat w艂a艣nie pokazuje to zwierz臋,
19:47kt贸re si臋 ukazuje.
19:47Ten plakat zosta艂 zatrzymany przez cenzur臋
19:50i w ca艂o艣ci przeznaczony na przemia艂.
19:54Tak偶e ten plakat si臋 nie ukaza艂.
19:56To zosta艂y tylko trzy czy cztery egzemplarze,
19:59kt贸re si臋 ukaza艂y.
20:00Tak, tak.
20:01To bia艂y kruk.
20:02Je艣li mo偶na to zwierz臋 nazwa膰 krukiem,
20:04to to jest bia艂y kruk.
20:04Tak, tak, tak.
20:06Ale trzeba chyba powiedzie膰 jedn膮 rzecz,
20:08偶e w tym filmie nasze 偶ycie i ludzie
20:11s膮 pokazani bez cienia 偶yczliwo艣ci.
20:14Tak.
20:15Chodzi mi o brak jakiejkolwiek sympatii do cz艂owieka.
20:19Re偶yser wskazuje nam na p艂asko艣膰 tego filmu.
20:22Na p艂asko艣膰.
20:22艢wiata.
20:23艢wiata, przepraszam.
20:24Przepraszam, tak.
20:24Re偶yser wskazuje nam na p艂asko艣膰 tego 艣wiata.
20:27Na p艂asko艣膰 ludzi.
20:29I to jest najbardziej przera偶aj膮ce.
20:32Powiedzia艂em wtedy do obywatela Por臋by tak.
20:34Poniewa偶 nie bardzo pana zrozumia艂em,
20:36chcia艂bym wyja艣ni膰 ten zarzut co do spraw moralnych.
20:39Powiedzia艂 pan, 偶e nie jest w stanie zrozumie膰
20:41optyki scenariusza w ostatniej scenie.
20:44To jest niejasne.
20:45Dla mnie by艂oby dobrze, gdyby pan jasnie t臋 spraw臋 sformu艂owa艂.
20:49Chodzi mi o t臋 艣winie.
20:52Tak, bo jakby jej nie by艂o wiadomo, 偶e...
20:54Kt贸ra pojawi艂a si臋 na ulicy i z tego wynika,
20:56偶e wszystko jest za艣winione...
20:58Za艣winione.
20:59Za艣winione.
21:00Za艣winione 艂膮cznie z lud藕mi.
21:02A oni s膮 wewn臋trznie ze艣winieni.
21:04Nie zgadzam przy tym.
21:06I ja te偶 nie.
21:07W tej komedii wynika,
21:10偶e jeste艣my band膮 sko艅czonych idiot贸w.
21:13A ogl膮daj膮cy ten film te偶 maj膮 by膰 idiotami
21:16i maj膮 si臋 艣mia膰 z idiot贸w.
21:20Film jest ogromnie niekulturalny.
21:23Przypomina mi on ludzi,
21:24kt贸rzy lubi膮 opowiada膰 dowcipy,
21:26a nie umiej膮 tego robi膰.
21:29A jeszcze nigdy 偶adna kolaudacja re偶ysera Balei
21:32nie przebiega艂a inaczej ni偶 dzisiejsza.
21:34Wszystkie filmy kolaudowane na tej sali
21:38by艂y przyjmowane 藕le, wyszydzane,
21:40po czym w kinach sz艂y przy pe艂nych kompletach widz贸w.
21:44Wida膰, nasze poczucie humoru
21:46jest niesp贸jne z poczuciem widz贸w kinowych.
21:49Jestem przekonany,
21:50偶e ten film b臋dzie mia艂 du偶e powodzenie,
21:53偶e ludzie b臋d膮 艣mia膰 si臋 w kinach.
21:55Chocia偶 ja te偶 ogl膮daj膮c ten film
21:57艣mia艂em si臋 kilka razy.
21:59Oczywi艣cie nie mog臋 nikogo przekonywa膰,
22:03偶e to nie jest tak strasznie marny film.
22:07Ale je偶eli pan Jesionowski powo艂uje si臋
22:09na re偶ysera Lejtesa,
22:11kt贸ry wymy艣la艂 tego rodzaju wy艣wiechtany dowcipy,
22:14jakie znalaz艂y si臋 r贸wnie偶 w moim filmie,
22:17to chcia艂bym powiedzie膰,
22:18偶e Lejtes nigdy nie by艂 producentem,
22:20ale re偶yserem
22:21i nigdy nie robi艂 komedii.
22:23A wi臋c jest to przyk艂ad typowej uwagi
22:26bazuj膮cej na pseudoerudycji
22:28po to, 偶eby dorzuci膰 szpil臋.
22:30Mo偶e jestem nietypowym widzem,
22:32ale ten film mnie zdziwi艂.
22:35Bo w swoim czasie pan Bareja
22:37zrobi艂 dla telewizji
22:38wdzi臋czny film o wieczorze wigilijnym.
22:42Troch臋 w nim trzeba by艂o wyci膮膰,
22:44natomiast ten film mnie zdziwi艂.
22:47Bo w zestawieniu z tym filmem
22:49by艂em zaskoczony,
22:52偶e tacy ludzie jak pan 艢cibor Rylski
22:54i pan Konwicki,
22:56kierownicy zespo艂u filmowego,
22:58nie mieli nic do zasugerowania
23:01tw贸rcom tego filmu
23:03i s膮dz臋,
23:04偶e gdyby do tego dosz艂o,
23:06to mieliby艣my mniej uwag
23:08pod adresem tego filmu
23:10i by艂by on mniej straszliwy.
23:12Nie mog臋 uwierzy膰,
23:14偶e panowie w swym g艂臋bokim przekonaniu
23:17uwa偶aj膮 ten film
23:18za dowcipny,
23:19za 艣mieszny.
23:21Po prostu w to nie wierz臋.
23:22Ale jeste艣my szczerze,
23:23nie mamy powodu
23:24nikogo ok艂amywa膰.
23:25Obywatelski,
23:26bo Rylski powiedzia艂.
23:28Film jest okropnie p艂askim.
23:33Ogl膮da艂em go trzy dni temu,
23:34stara艂em si臋 o nim zapomnie膰.
23:37Pozosta艂o mi tylko og贸lne wra偶enie.
23:40Nie interpretuj,
23:40Nie bardzo wiem,
23:42co mo偶na na ten temat powiedzie膰,
23:44poza stwierdzeniem pocz膮tkowym,
23:46a ju偶 na pewno nie powinni艣my
23:48偶erowa膰 na niskim stanie
23:50umys艂贸w widz贸w,
23:51bo to nie jest zadaniem
23:52kinematografii ani zespo艂贸w.
23:54Nie chodzi o 偶erowanie na tym,
23:56偶e kto艣 jest ciemny,
23:57偶e powinni艣my ludzi bawi膰,
23:59ale powinni艣my podnosi膰
24:00poziom kulturalny naszych widz贸w.
24:03To b臋dzie si臋 zosta艂o.
24:04A w 偶adnym wypadku
24:05nie powinni艣my tego poziomu
24:07obci膮ga膰 w d贸艂.
24:08I tak w 偶adnym wypadku
24:10nie rozumiem naszego powo艂ania.
24:12Tak samo uwa偶am,
24:13偶e nie mamy obowi膮zku
24:14dogadzania naszym widzom
24:16od do艂u,
24:18ale od g贸ry.
24:22Je偶eli nawet film kto艣 kupi,
24:27to my nie jeste艣my
24:28przedsi臋biorstwem handlowym.
24:30I to nie jest dla nas argumentem.
24:32Nie jeste艣my kioskiem ruchu.
24:34Nie wyst臋pujemy
24:35w charakterze handlowc贸w,
24:37kt贸rzy sw贸j towar
24:38wystawiaj膮 na sprzeda偶.
24:41Nie mo偶emy mie膰 pretensji
24:42do pana Barre i do pana Tyma,
24:44ale powinni艣my mie膰 pretensje
24:46do ich zespo艂u filmowego.
24:48Film przyj膮艂em bardzo 藕le.
24:51Pierwszy raz zetkn膮艂em si臋
24:52z podobnym produktem.
24:53To jest straszliwe.
24:55Wie pan, w s膮dzie porusza膰
24:56takie sprawy jak cynizm pozwanego,
24:59kt贸ry wykorzystuj膮c swoje stanowisko...
25:01Ale konkretny mecenasie!
25:02A m贸wi panu co艣 nazwisko Kwa艣niewski?
25:06Ostry pan jest.
25:08Niech pan zadzwoni jutro do mnie w po艂udnie.
25:11Nie w po艂udnie, tylko jutro rano.
25:13I nie ja zadzwoni臋, tylko panu.
25:16Prosz臋 bardzo.
25:18By艂o to oczywiste po prostu,
25:19偶e film b臋dzie od razu
25:21poniewierany i Staszek r贸wnie偶.
25:24Pan Por臋ba z panem Miesionowskim,
25:25jak si臋 zeszli razem,
25:26po prostu to nie by艂o mo偶liwo艣ci.
25:28Mieli partyjne polecenie,
25:29偶eby to rozrobi膰.
25:30I rozrabiali.
25:31Wi臋c by艂o to szalenie przykre
25:33i smutne jednocze艣nie.
25:34I dotkliwe bardzo.
25:36Ja w tym uczestniczy艂em
25:37jako wsp贸艂scenarzysta,
25:39cz艂owiek, kt贸ry mia艂 udzia艂 w filmie,
25:40ale Staszek jako re偶yser,
25:41by艂 scenarzysta,
25:43wsp贸艂scenarzysta,
25:43re偶yser,
25:44cz艂owiek odpowiedzialny za ca艂o艣膰.
25:46Mia艂 zupe艂nie inne mo偶liwo艣ci
25:47odpowiedzi tym gangsterom partyjnym.
25:51Musia艂 po prostu lawirowa膰,
25:52on musia艂 by膰 mi臋kki,
25:53nie m贸g艂 ich obra偶a膰,
25:54nie m贸g艂 m贸wi膰 tego, co my艣li.
25:55I wiedzia艂, 偶e musi si臋 broni膰
25:58w spos贸b niemrawy nawet.
26:00Po prostu oni musieli mie膰
26:01ca艂膮 satysfakcj臋,
26:02偶e go podeptali,
26:02偶e on si臋 nie umia艂 odci膮膰,
26:04偶e on nie umia艂 powiedzie膰,
26:05偶e on nie umia艂.
26:06On umia艂 wszystko,
26:06tylko po prostu nie m贸g艂.
26:08Wi臋c musia艂em t臋 satysfakcj臋 da膰.
26:10By艂o to szalenie przykre,
26:11ale takie by艂o ono po prostu.
26:12Oni musieli czu膰 zwyci臋stwo,
26:14偶e oni go pogn臋bili,
26:15偶e on nic nie powiedzia艂,
26:16偶e oni byli g贸r膮 itd.,
26:18itd.
26:18By艂o to obrzydliwe.
26:20Ja robi艂em wyraz z Balej膮
26:22wiele lat temu,
26:23poniewa偶 mi si臋 wydawa艂o wtedy ju偶,
26:25偶e dzieje mu si臋 krzywda.
26:28Wtedy zaczyna艂em si臋 bawi膰
26:29w krytyk臋 filmow膮.
26:30Pami臋tam, 偶e moi koledzy starsi,
26:32na kt贸rych si臋 tam wzorowa艂em,
26:34czy pr贸bowa艂em ich podgl膮da膰,
26:36oni bardzo kipili z Barei.
26:38Nawet taki by艂 termin
26:39w krytyce filmowej
26:40Bareizm.
26:41Bareizm to by艂a ju偶 absolutna
26:42tandeta, szmira,
26:44co艣 w og贸le poni偶ej
26:45poziomu wszelkiego.
26:47Mi si臋 wydawa艂o,
26:47偶e co艣 tu chyba jest nie w porz膮dku,
26:49偶e si臋 dzieje co艣 wok贸艂 Barei niedobrego.
26:52Ja my艣l臋, 偶e nieporozumienia
26:54wok贸艂 Staszka Barei
26:56s膮 nieporozumieniami
26:57wok贸艂 w og贸le
26:59rodowodu filmu.
27:00My艣my w latach
27:01pi臋膰dziesi膮tych, sze艣膰dziesi膮tych
27:04zapomnieli troch臋,
27:05偶e nasze kino,
27:06jak wszelkie kino,
27:08jest rodem z jarmarku.
27:10I tak jak my uwierzyli
27:11w t膮 nasz膮 wielk膮 misj臋
27:12kulturotw贸rcz膮
27:14i w nasz膮 przynale偶no艣膰
27:15do kultury wy偶szej,
27:15偶e taki fenomen,
27:18jak tw贸rca popularny,
27:20tw贸rca, kt贸ry ma po prostu
27:22takie popularne,
27:24powszechne poczcie humoru
27:26i taki gust,
27:28nagle wyda艂 si臋 kolegom
27:29niedo艣膰 wytworny.
27:32I tak Staszka oceniano.
27:34Oczywi艣cie mieli艣my mu troch臋 za z艂e,
27:36偶e on nie kocha tak kina samego
27:39jako takie,
27:41偶e go nie bawi w艂a艣nie,
27:43偶eby zrobi膰 co艣 bardziej pomys艂owo,
27:45偶eby co艣 sfotografowa膰 inaczej.
27:47No ale z kolei
27:48aktorzy ub贸stwiali u niego gra膰,
27:50bo wiedzieli, w kogo graj膮.
27:51Wiedzieli przeciwko komu graj膮,
27:54wiedzieli w jakiej sprawie graj膮,
27:55bo to on im umia艂
27:56bardzo dobrze wyt艂umaczy膰.
27:58I umia艂 pisa膰
27:59te nieodparcie 艣mieszne dialogi.
28:02Ja bym zaryzykowa艂 takie twierdzenie,
28:05偶e
28:05i Staszek, i ja,
28:11gdyby艣my tylko chcieli,
28:13to my byliby艣my
28:14bardzo dobrymi
28:15pierwszymi sekretarzami
28:16Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
28:20Bo
28:20ilo艣膰 g艂upot,
28:23jakie my艣my byli w stanie wymy艣la膰,
28:25to by艂a niesko艅czona.
28:28A wi臋cej,
28:29one mia艂y zastosowanie
28:30w cudzienno艣ci.
28:31Pire ze smalcem.
28:32Nie ma smalcu,
28:33z Jimem s膮 pire.
28:34Dobrze, niech b臋d膮.
28:35Prosz臋 Pani od do mnie,
28:36Pani podejdzie.
28:39Zaraz!
28:39Niech Pani wr贸ci tu jeszcze.
28:41Gryczano.
28:42Numerek 78,
28:46miejsce 13,
28:46stolik 3.
28:50No i co tak grzebie?
28:51Jeszcze talerz przekr臋ci.
28:53Do widzenia.
28:54Dowiedzia艂em si臋,
29:09偶e w jednym zak艂adzie pracy
29:12wybierali si臋 z pismem do nas,
29:18do produkcji, znaczy filmu.
29:19Jak to zosta艂o uszczelnione,
29:21偶e to nie przecieka艂o.
29:23Bo pomys艂 dobry by艂,
29:24tylko, 偶e oni nie mogli rozwi膮za膰 tego,
29:25偶e jak 艣rub臋 nam si臋 w ten,
29:26to zupa wylatywa艂a.
29:28Znaczy, wiesz, wycieka艂a zupa.
29:31Ja m贸wi臋, 偶e nie wiedzia艂em,
29:32bo radzi艂em,
29:33偶eby bardziej zawiesi膰
29:34z t膮 zup臋 robili.
29:35Ale!
29:36艁y偶ki na 艂a艅cuchu
29:37bardzo si臋 spodoba艂y.
29:39Joachim Lam偶a
29:40odkr臋ci艂
29:42艣rubokr臋tem przyniesionym z domu
29:43dwie 艂y偶ki aluminiowe
29:47na dw贸ch 偶elaznych 艂a艅cuchach
29:48mamie do dzisiejszego dnia w domu
29:50w zak膮tach u siebie
29:51jako dow贸d rzeczowy,
29:54偶e ten film zosta艂 potraktowany
29:56przez Polak贸w
29:57jako instruktarz po prostu.
29:58Z mi si臋 wi膮偶e taka anegdota wa偶na,
30:22a mianowicie, kiedy艣my go zacz臋li kr臋ci膰,
30:24czyli se wsiada艅 do pisania i kr臋cenia,
30:27to pami臋tam,
30:28Staszek m贸wi艂 tak,
30:29s艂uchaj,
30:31musimy ten film nakr臋ci膰 tak,
30:33jakby w og贸le nie by艂o cenzury.
30:36Wiesz dlaczego?
30:36Dlatego, 偶e
30:37ja podejrzewam,
30:39偶e zim膮
30:40z 79. na 80. rok
30:43to ma ju偶 Gierek Paki.
30:44I wszystko by艂o zgodne z planem,
30:51gdyby nie to,
30:51偶e Gierek nie pad艂.
30:53Skurczy byk po prostu nie pad艂.
30:55Jest marzec,
30:57Gierek przy w艂adzy,
30:58jest kwiecie艅,
30:59Gierek przy w艂adzy,
31:00wszystko si臋 zadaje.
31:00Maj,
31:01nie ma w og贸le mo偶liwo艣ci.
31:03Towarzysz Gierek 艣wietnie po prostu.
31:05Nic si臋 nie dzieje.
31:06Z naszym ci膮gu ci膮gnie ten w贸zek,
31:07wiecie, rozumiecie.
31:08Rozpaz kompletna.
31:09Dopiero w lipcu
31:10pierwsze strajki
31:11tramwajarzy w Lublinie,
31:13s膮 w sierpniu
31:13i dopiero wtedy si臋 rzecz ruszy艂a.
31:15No po prostu
31:16by艂o prawie,
31:19ale nie w dziesi膮tk臋,
31:20tylko w dziewi膮tk臋
31:21si臋 obsunowali
31:22i to nas obsun臋艂o,
31:23bo to si臋 tam pocieli
31:24tego misia troch臋.
31:37Sta偶ak dobra nie przyjmowa艂
31:38do wiadomo艣ci
31:39istnienia takiej instytucji
31:41jak cenzura.
31:42Po prostu
31:42absolutnie w ca艂ym procesie
31:46tworzenia filmu
31:47od scenariusza
31:48poczynaj膮c
31:49przez dialogi,
31:50kr臋cenie i tak dalej.
31:52W og贸le nie by艂o o tym mowy.
31:53Nic takiego nie istnia艂o.
31:55On mia艂 wewn臋trzn膮 swobod臋.
31:57Potrafi艂 ni膮 zarazi膰
31:58t膮 swobod膮
31:59ca艂y zesp贸艂,
32:01bo najtrudniej si臋 jest
32:03oczywi艣cie wyzwoli膰
32:04z takiej cenzury,
32:06autocenzury wewn臋trznej.
32:07Kiedy kto艣 sobie wm贸wi,
32:08偶e co艣 jest rzeczywi艣cie
32:09niemo偶liwe,
32:10to wtedy to na pewno
32:11jest niemo偶liwe.
32:13Tego nie by艂o.
32:14My艣my po prostu pisali
32:15o tej rzeczywisto艣ci,
32:17kt贸ra nas otacza艂a,
32:19takiej, jaka ona jest.
32:21Co mia艂o ten skutek,
32:22偶e kiedy przysz艂o do
32:23pierwszego pokazu
32:25cenzorskiego,
32:26pierwszego odcinka,
32:27przysz艂a jaka艣 pani
32:28cenzor z Mysiej,
32:30ogl膮da艂a ten pierwszy odcinek,
32:31chichota艂a straszliwie.
32:34Po sko艅czeniu pokazu
32:36powiedzia艂a,
32:36偶e bardzo jest jej przykro,
32:38ale ona nie mo偶e
32:39zrobi膰 偶adnej ingerencji,
32:40bo si臋 tak 艣mia艂a,
32:41偶e nic nie zapami臋ta艂a
32:42i nie wie.
32:43呕adnych notatek
32:44nie zrobi艂a,
32:45wi臋c ona prosi,
32:46偶eby nast臋pnego dnia
32:47pokaza膰 jej
32:48ten film jeszcze raz.
32:50Drugim razem
32:51ju偶 si臋 mniej 艣mia艂a,
32:52natomiast
32:53narobi艂a mn贸stwo
32:54ingerencji.
32:56Nie ma pan za艣wiadczenia.
32:58Czy rodzice posiadaj膮
33:00cho膰 w艂asn膮 nieruchomo艣膰
33:02albo dodatkowe izby?
33:04Ale panie prezesie,
33:05moje rodzice ju偶 dawno nie 偶yj膮.
33:07Nie szkodzi.
33:08To znaczy, przepraszam,
33:09藕le si臋 wyrazi艂em.
33:11Oczywi艣cie ja panu wierz臋,
33:13ale w dokumentach
33:14nie ma 艣ladu tego faktu.
33:16No musi pan z艂o偶y膰
33:17艣wiadectwo zgonu rodzic贸w.
33:20Panie prezesie,
33:20ja mam 48 lat,
33:21to co do tego maj膮 rodzice?
33:22Ojciec umar艂 jeszcze
33:25w 43. u nich na mrozie.
33:27Pawlik m贸wi, chwileczk臋,
33:28no ale co maj膮 do tego
33:29moi rodzice?
33:30Przecie偶 rodzice nie 偶yj膮.
33:33Ojciec umar艂 jeszcze
33:34w 43. roku
33:38w Komi.
33:39Nie podoba艂o si臋 Komi.
33:42No wi臋c zaproponowano,
33:44偶eby pan Stanis艂aw to zmieni艂.
33:45Pan Stanis艂aw pomy艣la艂
33:46i zmieni艂.
33:48I brzmia艂o to tak.
33:49A ojciec umar艂 jeszcze
33:50w 43. roku
33:52na zsy艂ce.
33:55Na zsy艂ce te偶 si臋 nie podoba艂o.
33:58No i zosta艂o,
33:59nie wiem, chyba tak jest do teraz
34:00w tej kopii,
34:00kt贸ra jest emitowana,
34:04a ojciec umar艂 jeszcze
34:06w 43. roku
34:07u nich na mrozie.
34:09I to zosta艂o przyj臋te.
34:11Tak偶e nie oddawa艂 jakby
34:13od razu tych
34:15tych swoich pozycji
34:18ch臋tnie,
34:20tylko po prostu
34:20stara艂 si臋 je zmienia膰
34:21tak, 偶eby nie straci艂
34:22nic ze swojej ostro艣ci.
34:24To by艂o dla niego
34:24bardzo istotne.
34:28Szczerze panu powiem,
34:30偶e ja to mam w 偶yciu pecha.
34:32No.
34:32Tak.
34:33Ale szcz臋艣cia
34:34w艂a艣ciwie troch臋 te偶 mam
34:36na zmian臋.
34:37Wie pan,
34:38w 68.
34:39zosta艂em docentem
34:41i ju偶,
34:41ju偶 w艂a艣ciwie mia艂em dosta膰
34:42mieszkanie po jednym
34:43syjoni艣cie,
34:44kt贸ry,
34:44kt贸ry w艂a艣ciwie wyl膮dowa艂
34:47w Harvardzie.
34:48No, a niestety
34:49mieszkanie to zosta艂o
34:50przydzielone jednemu takiemu,
34:51co przyjecha艂 z Katowic
34:52i...
34:54Ach, niewa偶ne,
34:55napijmy si臋.
35:03Potem
35:04z jednym magistrem,
35:06wie pan,
35:06z naszego instytutu
35:07opracowa艂em
35:08pewien wynalazek naukowy.
35:10Znaczy, ja opracowywa艂em,
35:11on troch臋 pomaga艂.
35:13Rewelacja.
35:13To rewelacja mog艂a by膰.
35:15Nagroda Pa艅stwowa Murowana.
35:17I w 76.
35:18wyjecha艂 do Radomia
35:19i...
35:21Niewa偶ne,
35:22napijmy si臋.
35:23A wie pan, prezesie,
35:25dlaczego prze艣ladowa艂
35:26u mnie taki pech?
35:27No, no,
35:28ciekaw jestem,
35:28dlaczego?
35:29Bo dzia艂a艂em sam.
35:31W pojedynk臋.
35:33A teraz nie.
35:35A teraz dzia艂amy
35:35wsp贸lnie,
35:36prosz臋 pana,
35:37w jednej takiej grupie koleg贸w
35:39z naszego instytutu.
35:40Popieramy si臋
35:41w...
35:41Solidarnie.
35:43Nie.
35:43O nie.
35:45Wzajemnie.
35:47Aha.
35:48Dobra,
35:48i w艂a艣nie,
35:49wa偶ne by艂o to
35:50pokazywanie
35:51ludziom 艣wiata
35:54po to,
35:54偶eby ich umocni膰,
35:55znaczy przepraszam,
35:56mo偶e ja u偶ywam
35:57za du偶ych s艂贸w,
35:57ale umocni膰 ich
35:58w poczuciu godno艣ci.
35:59To znaczy w momencie,
36:00kiedy oni pokazywa艂y im
36:01ten absurd,
36:02w kt贸rym funkcjonuj膮.
36:04Pokazywa艂y im,
36:04偶e on rozumie ten absurd
36:06i wie,
36:07偶e oni te偶 rozumiej膮
36:07ten absurd,
36:08a jednocze艣nie
36:09nadawia mu taki groteskowy,
36:11bardzo 艣mieszny wymiar.
36:13Kamera.
36:14Okula.
36:17Przepraszam bardzo,
36:18czy pan jest zadowolony?
36:19Nie.
36:20Stop.
36:21Dlaczego?
36:21Co si臋 sta艂o?
36:22No bo nie ma mnie na dzi艣.
36:24Na co偶 to panu szkodzi
36:25powiedzie膰,
36:25偶e pan jest zadowolony?
36:28Niby mowy.
36:29Rozumiemy si臋.
36:30Uwaga panowie,
36:31jeszcze raz.
36:32Uwaga, uwaga
36:32z paluszkiem.
36:33Jeszcze raz.
36:34Kamera.
36:34Posz艂a.
36:36Przepraszam pana bardzo,
36:37czy pan jest zadowolony?
36:38Tak偶e szczerze
36:41panu redaktorowi powiem,
36:44no jestem bardzo zadowolony.
36:45Nasze budownictwo mieszkaniowe,
36:47pomimo wielu trudno艣ci
36:48ze wzgl臋du na warunki atmosferyczne,
36:50stan臋艂o w tym roku
36:51na wysoko艣ci zadania, prawda?
36:52To pewnie jak najbardziej.
36:55Jak d艂ugo pan czeka艂 na mieszkanie?
36:57Tak.
36:58Zaledwie 11 lat.
36:59No ale si臋 pan doczeka艂, prawda?
37:01Dzi臋kuj臋, gratuluj臋 panu serdecznie,
37:03gratulujemy panu,
37:04dzi臋kuj臋 bardzo.
37:04Stop panowie.
37:05Wydaje mi si臋, 偶e ci ludzie,
37:07kt贸rzy Bareje w贸wczas niszczyli,
37:11tak trzeba przecie偶 powiedzie膰,
37:13nie rozumieli tego,
37:14co w艂a艣ciwie Bareja robi.
37:16Bareja robi艂 pewien konkretny rodzaj filmu.
37:19On nie aspirowa艂 do nagr贸d festiwalowych,
37:22ani do wypieszczonej formy,
37:24czy do jakich艣 nies艂ychanych wzrusze艅
37:27metafizycznych,
37:29wzbudzanych.
37:30On aspirowa艂 do tego,
37:30偶eby widzowi po prostu pokazywa膰
37:32ten 艣wiat,
37:33ten 艣wiat zwariowany.
37:35ten 艣wiat pr贸buje nas podli膰,
37:37a my si臋 nie dajmy.
37:37No musimy widzie膰 ten absurd.
37:39Bardzo wa偶na scena dla filmu na przyk艂ad.
37:41Jaka艣 jest.
37:42I jeste艣my teraz w PRL-u,
37:46w kt贸rym praca w filmie dla wielu ludzi
37:50jest normaln膮 prac膮,
37:51tak samo jak ka偶d膮 inn膮.
37:52No przecie偶 nic wi臋cej.
37:53To znaczy, 偶e najlepiej jest nic nie robi膰
37:55i ewentualnie tak,
37:56偶eby jako艣 p贸j艣膰 do domu
37:57na obiad najszybciej.
37:58No i ju偶.
37:59Zreszt膮 Staszek bardzo cz臋sto
38:00przecie偶 tak m贸wi艂 czasami.
38:01skr臋膰my ten kawa艂ek
38:03i je藕d藕my za tob膮 na obiad.
38:06I on przychodzi,
38:10Staszek, na plan.
38:12To wszystko o mojej imaginacji.
38:14Ja pami臋tam sen taki.
38:15I m贸wi,
38:17dobrze, to poka偶cie mi ten samoch贸d.
38:20Chcia艂em zobaczy膰,
38:20jak on b臋d臋 wje藕dzi艂.
38:22I przewodnicz膮cy kierownik produkcji
38:23jest taka sytuacja,
38:26偶e my艣my si臋 zrozumieli,
38:30dlatego, 偶e tu zosta艂 motocykl zapiony.
38:34Motocykl.
38:34I b臋dzie do motocyklu ucieka艂.
38:37Na motocykl.
38:38Dlaczego na motocykl?
38:41No bo w艂a艣nie, wie pan,
38:41tutaj nie by艂o i tak dalej.
38:43Musimy powiedzie膰,
38:43偶e skoro ju偶 nie ma samochodu,
38:44przynajmniej motocykl,
38:45wie pan, 偶e mo偶e by艂o ucieka膰,
38:47tak jak b臋dzie do motocyklu ucieka艂.
38:48Nie b臋d臋 opowiada艂 kolejnych etap贸w
38:58tej opowie艣ci kierownika produkcji,
39:00kt贸ry tam, ten, ten, ten.
39:01My艣l臋, 偶e si臋 na ko艅cu si臋 okazuje,
39:02偶e oni maj膮 rower.
39:05I on ju偶 na rowerze b臋dzie jecha艂.
39:07A Staszek, dobrze.
39:10Niech b臋dzie rower.
39:12Jak on spadnie?
39:13On nie mo偶e spa膰 w pani stanie sobie,
39:14bo on jest wyborczony
39:15i musimy go odda膰.
39:16Staszek, w moim przekonaniu,
39:24zbyt 艂atwo rezygnowa艂,
39:25ale z drugiej strony te偶,
39:27to by艂o za trudno
39:30upiera膰 si臋 w sytuacji
39:32per Eloja,
39:34kiedy by艂 otoczony lud藕mi,
39:36kt贸rzy w艂a艣ciwie z miejsca wiedzieli,
39:37偶e nie b臋dzie,
39:38nie da si臋,
39:39nie da si臋 zrobi膰,
39:40tak dalej, tak dalej.
39:41Co to jest?
39:43To tak znajomy od Kochowandera.
39:46Propozycja na dziedzica.
39:47Ochucki.
39:48Ale co on ma na sobie?
39:50No, to ewentualnie mo偶na zdj膮膰.
39:52O, to jest bardzo dobra koncepcja.
39:54Ona jest bardzo dobra,
39:55ta koncepcja,
39:56ale dlaczego on ma
39:56pruski mundur na sobie?
39:58Pruski, bo to jest dziedzic pruski.
40:01O.
40:03Mam napisane w synopisie,
40:05wchodzi dziedzic pruski.
40:06Pruski, pruski,
40:07bo on si臋 nazywa pruski.
40:08Nawrzy jest pruski.
40:10Polski dziedzic.
40:11No, to mog臋 go przepasa膰 po prostu.
40:16Stoszek najbardziej lubi艂
40:18le偶a膰 na tapczanie
40:19i czyta膰 ksi膮偶ki.
40:20M贸wi艂 zawsze,
40:20偶e jest cz艂owiekiem leniwym
40:22i dlatego bardzo dok艂adnie
40:24wszystko przygotowuje
40:25w艂a艣nie w tej pozycji poziomej,
40:28a potem bardzo szybko pracuje
40:30i tak to naprawd臋 wygl膮da艂o.
40:32Stoszek Barea mia艂 taki zwyczaj,
40:35偶e zanim zacz膮艂 zdj臋cia,
40:38to zdj臋cia zaczyna艂y si臋 troch臋 wcze艣niej,
40:40poniewa偶 on najpierw robi艂 pr贸by.
40:42No tak.
40:43Najpierw robi艂 pr贸by
40:44do swoich film贸w,
40:46a potem to ju偶 ten film
40:47po prostu, nie wiem,
40:48no dwa tygodnie, trzy tygodnie,
40:49co to si臋 film robi艂o
40:50po p贸艂 roku,
40:51po par臋 miesi臋cy
40:52i ten film by艂 zrobiony w Tremiga.
40:54Zobaczy艂em skrzywionego Staszka
40:57i by艂em przera偶ony po uj臋ciu.
41:00Przyszed艂em do niego i m贸wi臋,
41:01co, tak strasznie 藕le?
41:02A on m贸wi, nie, bardzo dobrze.
41:04Ja m贸wi臋, no to mo偶e by艣 si臋 tak
41:05strasznie nie krzywi艂,
41:06bo to...
41:07On tak robi艂.
41:08Tak.
41:09Sta艂 za kamer膮
41:10i z tych takich ust,
41:11z tej twarzy
41:12spada艂o...
41:13Stop!
41:14Tak.
41:15Bardzo dobrze.
41:17W Miesiu robili艣my przejazd
41:19t膮 fur膮 z w臋glem
41:22na Wile艅skiej.
41:24Tak.
41:24Z kamery ukrytej,
41:25daleko z wysi臋gnika,
41:26wi臋c ludzie brali nas
41:27za prawdziwy w臋glarzy.
41:28I powozi艂 t膮 fur膮 kost臋
41:30krzyrko nie偶yj膮cy ju偶
41:31r贸wnie偶 z w膮chami
41:33takimi siwymi,
41:34kt贸ry straszliwie krzycza艂
41:35najstraszniejszymi wyrazami
41:36do ludzi na przej艣ciach.
41:37My艣my tak w k贸艂ko je藕dzili
41:38i trzeba by艂o w ruchu
41:39normalnym miejscu
41:40nie radzi膰.
41:41I on tych ludzi
41:41obrzuca艂
41:42okropnymi wyrazami.
41:44No i by艂y skargi.
41:45Przyszed艂 pan Staszek
41:46i m贸wi,
41:47panie Kostku,
41:48czy m贸g艂by pan
41:49tak si臋 nie odzywa膰?
41:50On m贸wi,
41:51nie.
41:51Aha.
41:53Jak Stasio wybiera艂 plenery,
41:55wi臋c przychodzi艂 tam
41:56kierownik projektu
41:58i m贸wi,
41:58panie Stanis艂awie,
41:59ale musimy wybra膰 plener.
42:00M贸wi,
42:00ja ju偶 mam go.
42:02M贸wi,
42:03gdzie,
42:03jak to?
42:03Przezpotrzebna jest 艂膮ka.
42:05Tak,
42:06ja mam przed domem trafnik.
42:09Przypominam sobie
42:10bardzo cenne uwagi
42:13Staszka jako re偶ysera.
42:15On by艂
42:15wyznawc膮 teorii
42:17pierwszego dubla.
42:18Zawsze twierdzi艂,
42:19偶e scena zagrana
42:21po raz pierwszy
42:21jest wspania艂a
42:23i nie nale偶y jej tyka膰,
42:25poniewa偶 mo偶e by膰
42:26tylko coraz gorsza
42:27i dopiero gdzie艣 tak
42:28przy 19-20
42:30powt贸rzeniu tej sceny
42:32mo偶na ewentualnie
42:33liczy膰 na to,
42:34偶e b臋dzie lepsza
42:35ni偶 za pierwszym razem.
42:37Staszek bardzo lubi艂 gra膰,
42:39znaczy mia艂 tak膮 zasad臋,
42:40偶e wyst臋powa艂
42:41w swoich filmach
42:41i robi艂 to bardzo
42:43znakomicie.
42:44Przyznaj臋,
42:45偶e mia艂 serca do tego
42:46i umia艂 to robi膰.
42:47Bardzo wdzi臋czny.
42:48obywatelem dzielnicowym.
42:50O, co tak?
42:52Z razu pozna艂em,
42:54偶e obywatel dzielnicowy
42:55jest panem dzielnicowym.
42:56Szukamy naszego kolegi,
42:58Balcerek J贸zef,
43:00syn,
43:00e, w, w, w, w, w Stanis艂awa.
43:01Stanis艂awa,
43:02gdzie on mieszka,
43:03znaczy si臋?
43:03Co ten ko艅 taki brudny?
43:17Trzeba umy膰.
43:18Tu w og贸le
43:19nie wolno zatrzymywa膰 si臋.
43:22Musicie jecha膰.
43:23Nie tamowa膰 ruchu.
43:24Rozumiemy si臋?
43:25No.
43:26Ju偶, stara,
43:27ju偶.
43:27Nie wiem,
43:33czy Staszek lubi艂 gra膰 w filmach,
43:35czy uwa偶a艂,
43:37偶e one s膮 dokumentacj膮
43:40i to, 偶e w nich gra艂,
43:41podkre艣la艂o to jeszcze.
43:43Bo dokumentowa艂
43:44prawie we wszystkich
43:45swoich filmach
43:46r贸wnie偶 siebie,
43:46jako osob臋.
43:48Gra艂 role,
43:49kt贸re by艂y 艣mieszne,
43:52by艂y zabawne.
43:52No, z wielk膮 uciech膮
43:54gra艂 w alternatywach
43:56milicjanta.
43:58Wiem, 偶e to sprawia艂o
43:59wielk膮 przyjemno艣膰
44:00i nawet ta czapka milicyjna
44:02zosta艂a w domu
44:03po filmie.
44:04Tata wraca艂
44:05po pracy
44:06do domu
44:07i informowa艂 mnie,
44:08偶e nast臋pnego dnia
44:09zagram w filmie,
44:11po czym na p贸艂 godziny
44:12przed rozpocz臋ciem zdj臋膰
44:15dawa艂 mi kartk臋,
44:17na kt贸rej by艂a
44:17m贸wiona rola.
44:19Mia艂em to po prostu
44:20potem przed kamer膮
44:21powiedzie膰.
44:22No i tak to wygl膮da艂o.
44:25Do tej pory
44:25zreszt膮 pami臋tam
44:26wiersz,
44:27kt贸ry mnie w ca艂o艣ci
44:28zosta艂 puszczony
44:29w filmie,
44:30kt贸ry wymy艣lili
44:31razem z Tymem.
44:32Hula, hula,
44:34wiatr zimowy,
44:35wicher duje w twarz,
44:37a dwa wuje
44:38do po艂owy...
44:39I do艣膰, i do艣膰.
44:40A dwa wuje
44:40zamarzni臋te do po艂owy
44:42doj膮 krowy
44:43i st膮d mleko masz.
44:44Mam zaszczyt
44:45powita膰
44:47w pana osobie,
44:49偶e si臋 tak wyra偶臋,
44:50przewodnicz膮cego
44:52tak zwanego
44:54samorz膮du.
44:56Mam nadziej臋,
44:57偶e wsp贸艂praca
44:59pomi臋dzy nami,
45:01panie Stanis艂awie,
45:03b臋dzie si臋 uk艂ada膰,
45:05jak to si臋 m贸wi,
45:06jak po tak zwanym
45:09przys艂owiowo ma艣le.
45:10Mam zakaz pracy,
45:14pokazywania si臋,
45:15publikacji,
45:16nie mo偶na o mnie pisa膰,
45:17nie mo偶na o mnie pokaza膰,
45:18no to on mnie poka偶e.
45:19Te偶 w roli negatywnej
45:21gangstera,
45:22szefa mafii taks贸wkowej.
45:23Staszek ilekro艣 potrzebowa艂
45:25jaki艣 tam 艣mieszny epizod,
45:27to mnie prosi艂,
45:27ale my艣my byli tak zaj臋ty,
45:29on by艂 zaj臋ty,
45:30ja by艂em zaj臋ty,
45:31偶e艣my w tych sprawach
45:32nie mieli dla siebie
45:32wiele czasu,
45:33a 偶a艂uj臋 dzisiaj,
45:34偶e tak ma艂o razy
45:37by艂em u niego,
45:39ale czasami to by艂a
45:41poza wszystkim,
45:43bo ja mia艂em taki okres,
45:44te偶 z艂y okres
45:45w swoim 偶yciu,
45:46kiedy nie mia艂em 偶adnej roboty
45:48i wtedy Staszek
45:49akurat robi艂 serial
45:51i ja tam wtedy zagra艂em,
45:53no co tu du偶o m贸wisz
45:54dla pieni臋dzy,
45:55ale przez ka偶dy kontakt
45:57ze Staszkiem
45:58to by艂o co艣 bardzo przyjemnego.
46:00On teraz z tymi zabytkami
46:02Radziwi艂owie tu 600 lat mieszkali
46:05i dobrze by艂o,
46:07a teraz 40 lat
46:10i ruin臋 zrobili.
46:13No panowie,
46:15wy uwa偶ajcie,
46:16bo jak ja polec臋,
46:17to i wam si臋 oberwie.
46:19Prawda jest taka,
46:20偶e najtrudniej jest robi膰 komedi臋,
46:21bo w komedii jest
46:23najtrudniej oszuka膰.
46:26W temacie psychologicznym
46:27mo偶na pogra膰 tam twarz膮,
46:29papierosem, min膮,
46:31zreszt膮 co艣 jest
46:32typu pokatera g艂臋bokiego,
46:35widz mo偶e to ogl膮da膰,
46:37wierzy膰, nie wierzy膰,
46:37co nic nie dzieje,
46:38natomiast w komedii
46:39jest ten sprawdzian wyna艣ny,
46:40albo si臋 ludzie 艣miej膮,
46:41albo si臋 ludzie nie 艣miej膮.
46:42Kamera!
46:43艁膮czy膰!
46:44Ostatnia par贸weczka
46:45hrabiego,
46:45pary k臋ta 701!
46:46Ja mia艂em przekonanie,
47:07偶e jeste艣 cz艂owiek mi bliski,
47:08coraz bli偶szy w艂a艣ciwie,
47:09coraz bardziej czu艂em
47:10to pewne popratymstwo.
47:11My pr贸bujemy innym j臋zykiem
47:13opowiada膰 o tym samym,
47:15ale mo偶e adresujemy to
47:16do troszk臋 innej
47:16sfery spo艂ecznej,
47:18ale w efekcie
47:18robimy podobne kino.
47:20Ja tylko bardzo chcia艂em,
47:21偶eby on by艂
47:22cz艂onkiem naszego zespo艂u
47:23Thor i wielu koleg贸w
47:25tutaj tak nie mog艂o si臋 znale藕膰,
47:26nie mog艂o zrozumie膰,
47:28dlaczego by艣my mieli mie膰
47:28ten akcent populistyczny.
47:29Ja mia艂em ze sob膮
47:30ju偶 wiele lat pracy za granic膮,
47:31ja ju偶 by艂em pogodzony
47:33z my艣l膮,
47:33偶e ja dzia艂am na rynku,
47:35gdzie zawsze dominuje
47:36tw贸rca bardzo popularny,
47:39a tw贸rca elitarny
47:41jest tylko w jego cieniu.
47:43S膮 to filmy,
47:44kt贸re zdecydowanie my艣l臋,
47:45偶e ka偶dy mo偶e w nich
47:46znale藕膰 co艣 nowego
47:48i im bardziej cz艂owiek
47:49jest rozwini臋ty intelektualnie,
47:51tym wi臋cej w tym filmie
47:52zobaczy swojego
47:54i tym bardziej si臋 b臋dzie
47:55z nim bawi艂
47:56i tym lepiej b臋dzie go rozumia艂.
47:58A poza tym my艣l臋,
47:59偶e to jeszcze jest co艣 takiego,
48:00偶e mistrzostwem dobrej sztuki
48:03jest to,
48:04偶eby ona by艂a odbierana
48:05przez wszystkich,
48:06a nie tylko przez w膮skich kr膮ci.
48:08W sensie by艂 szalenie oczytany,
48:10on by艂 erudyta ogromny,
48:12on mia艂 wielk膮 wiedz臋
48:13historyczn膮, literack膮,
48:15on czyta艂 te ksi膮偶ki bez przerwy,
48:17on mia艂 tych,
48:17ob艂o偶ony by艂 ksi膮偶kami,
48:19ca艂y czas nie czyta艂
48:20zachodnie wydawnictwa,
48:22wydawnictwa kultury itd.,
48:24on ca艂y czas m贸wi,
48:25偶e on nic nie wie,
48:25on nic nie pami臋ta,
48:26ale 艁eb mia艂 nieprawdopodobnie,
48:27mia艂 wszystko postawienie,
48:28wiedzia艂 wszystko dok艂adnie.
48:29To by艂 cz艂owiek,
48:31dzi臋ki kt贸remu pozna艂em
48:33ca艂膮 Bibliotek臋 Kultury,
48:35wszystkie wydawnictwa,
48:37jakie tylko wychodzi艂y
48:38na emigracji
48:41i by艂y bardzo 艣ci艣le,
48:42nie musz臋 tego przypomina膰,
48:43mam nadziej臋,
48:44nie, musz臋 przypomina膰,
48:46m艂odzie偶 mo偶e tego nie wiedzie膰,
48:47by艂y bardzo 艣ci艣le zakazane,
48:50tropione i t臋pione,
48:51wszystkie te wydawnictwa
48:53ja przeczyta艂em dzi臋ki Staszkowi,
48:55poniewa偶 on przy ka偶dym
48:57wyje藕dzie zagranicznym
48:58wraca艂 ob艂adowany
49:00zakazan膮 Bibu艂膮.
49:02w mieszkaniu u Staszka,
49:05o czym nie wiedzia艂em,
49:05zreszt膮 dopiero
49:06na miejscu si臋 dowiedzia艂em,
49:08odbywa艂em spotkania
49:09z r贸偶nymi,
49:10zacz膮艂em odbywa膰
49:10spotkania z r贸偶nymi lud藕mi,
49:12mi臋dzy innymi pami臋tam nam
49:13z Frasyniukiem
49:14i z Grup膮 Wola
49:15spotkanie,
49:16偶e艣my robili,
49:17z Wroc艂awia
49:18ludzie przyjechali
49:19i tak pozna艂em Staszka
49:22naprz贸d jako cz艂owieka,
49:23kt贸ry daje lokal,
49:24a potem jako cz艂owieka,
49:26kt贸ry dzia艂a
49:27i to dzia艂a bardzo aktywnie.
49:28Dosta艂em klucz od jego mieszkania
49:31na ulicy Fittelberga,
49:33od gara偶u
49:35i w tej,
49:37w jednej z cz臋艣ci piwnic
49:39za艂o偶y艂em ciemni臋 fotograficzn膮,
49:42kt贸ra pracowa艂a dla potrzeb
49:44niezale偶no-oficyjnych wydawniczej.
49:45Niezmierne poczucie humoru
49:49Staszka Berry
49:50u艂atwia艂o
49:51wszystko.
49:53Aprobowa艂
49:54nietypowe godziny pracy,
49:56a wi臋c
49:57zar贸wno noc,
49:59jak i 艣rodek dnia.
50:01St膮d
50:01olbrzymie zaufanie,
50:03jakie
50:03na pocz膮tek
50:05by艂o z jego strony,
50:06to znaczy powierzenie
50:07klucza od domu.
50:09To zaufanie by艂o w ko艅cu
50:10dla osoby,
50:11kt贸rej wcze艣niej nie zna艂.
50:13Mirek Chojecki
50:13by艂 tym gwarantem,
50:14kt贸ry
50:15go przekona艂.
50:17Przywie藕li艣my kiedy艣
50:18z Wiednia
50:18maszyn臋 drukarsk膮.
50:21Wygl膮da艂o to
50:22dosy膰 zabawnie,
50:23bo wie藕li艣my j膮
50:24maluchem,
50:24potwornie ob艂adowanym,
50:26naszym sprz臋tem
50:27turystycznym.
50:29Wracali艣my w艂a艣nie
50:30w ten spos贸b
50:31z wakacji.
50:33Na granicy
50:34Staszek
50:37zgodzi艂 si臋
50:38ze mn膮
50:39zamieni膰
50:39na miejsca
50:41kierowcy,
50:41bo na og贸艂
50:42sam prowadzi艂.
50:43Poniewa偶
50:44doszli艣my do wniosku,
50:45偶e je偶eli nam si臋 to nie uda,
50:47to lepiej,
50:47偶ebym ja posz艂a siedzie膰
50:48ni偶 on.
50:49Dlatego, 偶e
50:49po pierwsze,
50:50ja i tak nic nie wiem,
50:51wi臋c ze mnie si臋 nie da
50:52nic wydusi膰,
50:54a po drugie,
50:55ja gorzej
50:56prowadzi艂abym dom
50:58sama ni偶
50:58Staszek.
50:59wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01wobec tego,
51:01przesiedli艣my si臋.
51:02Cenik opar艂 si臋
51:04o nasz
51:04bardzo wy艂adowany baga偶nik,
51:06w kt贸rym by艂a w艂a艣nie
51:07cz臋艣ciowo przynajmniej
51:09ta maszyna,
51:09reszta gdzie艣
51:10po kawa艂kach
51:11w samochodzie
51:12i pyta艂,
51:14co wieziemy
51:15z naszego
51:16wojarzu
51:16i ja mu
51:18dok艂adnie opowiedzia艂am
51:19o wszystkich
51:20mo偶liwych warzywach,
51:22kt贸re rzeczywi艣cie
51:22wioz艂am.
51:24By艂o to tak nudne
51:27opowiadanie,
51:28偶e
51:28machn膮艂 r臋k膮
51:29i nas przepu艣ci艂.
51:31Ja my艣l臋,
51:32偶e by艂o prawie
51:33niemo偶liwe,
51:33偶eby kto艣 uprawia艂
51:34co艣 tak
51:35wariackiego,
51:36jak to,
51:36偶eby wie艣膰
51:37maszyn臋
51:38druharsk膮
51:39maluchem.
51:39呕aden celnik
51:40by w to nie uwierzy艂.
51:42Nim drzema艂
51:43jaki艣
51:43pot臋偶ny
51:44duch
51:45oporu,
51:46kt贸ry
51:47najpierw,
51:48kiedy
51:48chodzi艂 jeszcze
51:50do szko艂y,
51:51kaza艂 mu napisa膰
51:52broszurk臋
51:53ma艂y z臋dzia
51:54ludowy,
51:56a potem
51:56jak gdyby
51:57ten op贸r
51:58skonkretyzowa膰
51:59do tego stopnia,
52:00偶eby si臋 odwa偶y膰
52:01przewie藕膰 przez
52:02granic臋
52:03powielacz
52:04i jakie艣
52:05cz臋艣ci
52:06do drukowania.
52:08To jest
52:09pi臋kne.
52:10To wydaje mi si臋,
52:11偶e jest jaki艣,
52:13pokazuje
52:13jego
52:14bardziej
52:15ni偶 jakiekolwiek
52:16opowiastki
52:17o tym,
52:17czy on by艂
52:18lepszym,
52:18czy gorszym
52:19re偶yser.
52:20Jeste艣my pokoleniem,
52:22kt贸re si臋 wychowa艂o
52:22na misiu.
52:24W艂a艣ciwie nawet
52:24niezdaj膮ce sprawy,
52:25kiedy u偶ywamy
52:26cytat贸w z tego,
52:27co mo偶na sobie u艣wiadomi膰
52:29te偶 dopiero po jakim艣 czasie
52:30albo jak si臋 u kogo艣
52:31s艂yszy.
52:32Spod serca,
52:33kap kap,
52:34s艂onina i schap,
52:36salce,
52:37sok i dwa
52:37balerony.
52:40Widzisz,
52:40synku,
52:41tak wygl膮da
52:41baleron.
52:42Aha.
52:43Ja jestem tym
52:44dzieciakiem,
52:45kt贸ry po raz pierwszy
52:45w teatrze
52:46zobaczy艂 baleron.
52:47Nie mam jeszcze
52:48magnetowidu,
52:49ale mam dwie
52:49kosety.
52:50Jest to
52:50Rejs
52:51oraz Mi艣 Barei.
52:53Czekaj膮 na magnetowid.
52:55艁ubu,
52:55dubu,
52:56艂ubu,
52:56dubu,
52:56niech nam 偶yje
52:57prezes naszego klubu.
52:58Niech 偶yje nam.
53:01To 艣piewa艂em ja,
53:02Jarz膮bek.
53:02To podej艣cie
53:06do rzeczywisto艣ci,
53:08bo to w艂a艣ciwie
53:09to jest dla mnie
53:11na wp贸艂 dokument,
53:12bo ja w 76 roku
53:14si臋 urodzi艂em
53:15i to znam tylko
53:16z opowiada艅,
53:17ten czas tylko
53:18z film贸w,
53:19ale lubi臋,
53:21偶e to nie jest
53:22wszystko podane
53:23w taki spos贸b,
53:25偶e cz艂owiek p艂acze,
53:26tylko si臋 艣mieje,
53:27a z tego 艣miechu
53:28wynika jakie艣 zastanowienie
53:29nad tym,
53:30co si臋 dzia艂o.
53:30Po drodze winku kupimy,
53:32c贸reczka mi si臋 urodzi艂a,
53:33to jest okazja.
53:34Co, znowu?
53:35No, tato cztery lata temu.
53:37Dziecko jest dziecko,
53:38wypi膰 zawsze mo偶na, nie?
53:40No i jak znaczy si臋
53:41ona ma na imi臋?
53:43Zasadniczo pobie偶nie
53:44my j膮 nazywamy Marysia,
53:45ale tak chcemy jej da膰
53:47jako艣 bardziej nowocze艣nie.
53:50Aha.
53:51Jest takie jedno imi臋,
53:53dobre dla dziewczynki.
53:54Jakie?
53:56Tradycja.
53:58To jest dla mnie
53:58pewien fenomen,
53:59偶e te rzeczy,
54:01kt贸re by艂y robione
54:02do艣膰,
54:03by艂y osadzone
54:04bardzo silnie
54:05w tym pewnym 艣wiecie
54:07lat 70-tych,
54:09zmieni艂y sw贸j wymiar,
54:11inaczej si臋 postrzega
54:12i w tym sensie
54:14w艂a艣nie Barreja
54:15jest genialny,
54:16bo on pokaza艂,
54:20偶e zrobi艂 rzeczy ponadczasowe,
54:22kt贸re si臋 nie zestarza艂y,
54:24kt贸re zmieni艂y jednak
54:25sw贸j kontekst,
54:25s膮 inaczej odbierane,
54:26ale one funkcjonuj膮.
54:28Staszek w tej chwili
54:29jest prawie kultowym re偶yserem.
54:32W ka偶dym razie
54:32jest wielka grupa fan贸w,
54:36kt贸rzy uwielbiaj膮 jego filmy,
54:38kt贸rzy bawi膮 si臋 na jego filmach,
54:40kt贸rzy widz膮 t臋 ca艂膮,
54:42jak gdyby,
54:43otoczk臋 satyryczn膮 tego,
54:45zabawy i tak dalej,
54:47i tak dalej.
54:47Staszek wierzy艂,
54:49偶e prze偶yje komunizm,
54:51偶e doczeka zmian
54:52i by艂 pewien,
54:54偶e one nast膮pi膮.
54:56No, tu si臋 pomyli艂 tylko w jednym,
54:58nie do偶y艂.
54:59Umar艂 w 87 roku,
55:02ale zmiany nast膮pi艂y,
55:03wi臋c jak gdyby mia艂 racj臋.
55:06Dobrze nie jest,
55:09ale mamy naprawd臋 szans臋
55:11wyd藕wigni臋cia si臋
55:12z tego k艂amstwa,
55:13a ostatnio to,
55:14tym, co by艂o moj膮 obsesj膮,
55:16najgorsz膮,
55:17to by艂o w艂a艣nie
55:17偶ycie w k艂amstwie,
55:19to znaczy
55:19rodzili艣my si臋 w nim,
55:21ono nas otacza艂o,
55:22zalewa艂o
55:23i my艣my po prostu
55:24ju偶 nie widzieli szansy
55:25na to,
55:26偶e mo偶emy gdzie艣
55:27pisn膮膰 s艂贸wko prawdy
55:28i w zwi膮zku z tym
55:29nie mogli艣my wyj艣膰
55:30w og贸le na jaki艣
55:31suchy l膮d,
55:32bo艣my grze藕li w b艂ocie
55:33po prostu po kolanach.
55:34Teraz wydaje mi si臋,
55:36偶e przed nami
55:37ju偶 tam mg艂a si臋
55:38jako艣 rozgiewa
55:39i to jest najlepsze,
55:40a jedyne,
55:41czego si臋 obawiam,
55:41to to, 偶e Polacy
55:42znowu trwali.
55:43Je偶eli b臋d膮 nam ci膮gle
55:44jednak rzucali
55:45te ch艂ody pod nogi,
55:47a ci膮gle b臋d膮 jeszcze
55:48jakie艣 trudno艣ci robili,
55:50a jeszcze jedno,
55:51jeszcze jedno,
55:52to w ko艅cu
55:52machniemy r臋k膮
55:53i powiemy,
55:54no dobrze,
55:54ale przynajmniej
55:55b臋dzie teraz na kadzi
55:56naprawd臋 to pe艂ne
55:57zaopatrzenie obiecywane,
55:59to ju偶 niech b臋dzie.
56:00I wtedy oczywi艣cie
56:01ten bezpomocen
56:02to si臋 nic w stanie.
56:04Uj!
56:05Czedaj cholero,
56:06jak ci臋 z艂apie!
56:08Co mi zrobisz,
56:09jak mnie z艂apiesz?
56:11Co to s艂ysza艂a艣?
56:15Widzisz, synku,
56:16w noc 艣wi臋toja艅sk膮
56:17kwitnie kwiat paproci,
56:20kt贸ry normalnie
56:20nie kwitnie,
56:21gdy偶 ma zarodniki.
56:22Gadaj膮 ludzkim g艂osem
56:24krowy,
56:26konie i 艣winie.
56:27To chyba tylko
56:28w Wigili臋.
56:29Wigili臋?
56:30To te wierz膮ce.
56:31Wigili臋.
56:32Wigili臋.
56:33Wigili臋.
56:34Wigili臋.
56:35Wigili臋.
56:36Wigili臋.
57:06Wigili臋.