Skip to main content
  • 5 weeks ago
Film, oparty na biografii pana Adama Giedrysa.
Transcript
00:00:00Muzyka
00:00:40Muzyka
00:01:06Muzyka
00:01:41Muzyka
00:01:43128. Robi nas w koniach.
00:01:46Znieść.
00:01:49Muzyka
00:01:59Jezu, 128.
00:02:01Panno Zosiu, poproszę litra.
00:02:03Józek, ty masz oko.
00:02:07Koledzy płacą.
00:02:09Paserman, co z tym cukrem?
00:02:10Pasta, pasta.
00:02:18Panno Zosieńką.
00:02:20Koledzy też piją.
00:02:22No tak, Józek.
00:02:24Już się zacził.
00:02:25Tu wydarzenie stulecia było.
00:02:27Romanek co do centymetra wymierzył dupę.
00:02:29Własne wnuko będę opowiadał.
00:02:31Zdrowie mistrza.
00:02:34Muzyka
00:02:54Zdrowie mistrza.
00:02:59Muzyka
00:03:09Zdrowie mistrza.
00:03:10Muzyka
00:03:18Zdrowie mistrza.
00:03:20Muzyka
00:03:27Zdrowie mistrza.
00:03:28Muzyka
00:03:28Zdrowie mistrza.
00:03:30Muzyka
00:03:34Zdrowie mistrza.
00:03:36Muzyka
00:03:37Zdrowie mistrza.
00:03:41Muzyka
00:03:52Muzyka
00:04:17Zdrowie mistrza.
00:04:18Muzyka
00:04:20Zdrowie mistrza.
00:04:23Muzyka
00:04:25Zdrowie mistrza.
00:04:35Muzyka
00:04:38Zdrowie mistrza.
00:04:51Muzyka
00:04:52Zdrowie mistrza.
00:04:55Muzyka
00:04:59Zdrowie mistrza.
00:05:01Muzyka
00:05:10Zdrowie mistrza.
00:05:12Muzyka
00:05:17Zdrowie mistrza.
00:05:18Zdrowie mistrza.
00:05:22Muzyka
00:05:27Zdrowie mistrza.
00:05:28Zdrowie mistrza.
00:05:31Muzyka
00:05:37Zdrowie mistrza.
00:05:40Muzyka
00:05:41Zdrowie mistrza.
00:05:58Muzyka
00:06:01Muzyka
00:06:06Pan mi nie wierzy.
00:06:09Że ja tam byłem.
00:06:11Gdzie?
00:06:13Tam.
00:06:15Między gwiazdami.
00:06:18Naprawdę byłem.
00:06:22Widziałem wszystko.
00:06:25Ziemia
00:06:29Między gwiazdami.
00:06:33Między gwiazdami.
00:06:36Między gwiazdami.
00:06:37Zawołały mnie do siebie.
00:06:39Miał Pan wycaką gorączkę.
00:06:40Ale to już minęło.
00:06:42Przecież ja dwa razy umarłem.
00:06:44A Pan.
00:06:45Pan mi przywrócił życie.
00:06:48Kto to Panu powiedział?
00:06:50A to nieprawda?
00:06:53Było trochę komplikacji.
00:06:55Dostał Pan zapaści.
00:06:57Musieliśmy przerwać operację.
00:06:58Tak.
00:07:00Ja to...
00:07:01Ja to widziałem.
00:07:03Przewrócił mnie Pan na plec.
00:07:07Krzyczał Pan strasznie na siostrę Magdę.
00:07:10Potem...
00:07:10Wbił mi Pan zastrzyk.
00:07:12Prosto do serca.
00:07:13Ja...
00:07:14Wszystko widziałem.
00:07:15Nie mógł Pan tego widzieć.
00:07:17Widziałem Panie Doktorze.
00:07:19Z góry.
00:07:22Wie Pan.
00:07:23Czułem się...
00:07:24Bardzo bezpieczni.
00:07:28Niczego się nie bałem.
00:07:32To ja...
00:07:34Ja wtedy już byłem przecież...
00:07:36Przecież dużo.
00:07:38Lubię myśleć...
00:07:40Co będę robił jak będę już po operacji.
00:07:44Ale mam pomysłów.
00:07:47Bo masz pewności, że wyzdrowiejesz.
00:07:50Pan nie?
00:07:55Starszy jestem.
00:07:58Wiesz Pan...
00:07:59Tu jeszcze nawet siwego włosa nie ma.
00:08:03Włosy siwieją od myślenia.
00:08:07A u mnie uważasz...
00:08:10Nie było powodu.
00:08:12Ale to...
00:08:12To Pan...
00:08:13W ogóle nie myśli.
00:08:15Nic.
00:08:15Gładka ściana.
00:08:19Ja tam żartuję.
00:08:21Doktor... Doktor Janiek mówił, że Pan...
00:08:24Różne rzeczy wie.
00:08:25O gwiazdach.
00:08:29Doktor Janiek mówił.
00:08:31Tak.
00:08:58Co mu nam opowiadałeś?
00:09:02Ja i tak w to nie wierzę.
00:09:05O duszy?
00:09:09Mam teraz kazanie mówić, że duszy nie ma.
00:09:11Że...
00:09:11Że w ogóle nic po śmierci nie ma.
00:09:14Na złość księdzu.
00:09:15Nie ma.
00:09:20Twoje nerki.
00:09:22Wieczora końca.
00:09:25Chcielibyśmy uratować choć jedno.
00:09:29Ale musisz nam pomóc.
00:09:31Musisz naprawdę chcieć żyć.
00:09:33Panie doktorze, dlaczego...
00:09:39Księżyc i gwiazdy...
00:09:41Tak się...
00:09:43Przesuwają.
00:09:46Ziemia się uratuje.
00:09:51A czy są takie książki?
00:09:54O księżycu.
00:09:56O gwiazdach.
00:09:58Są.
00:10:01Dużo ich jest?
00:10:02Bardzo dużo.
00:10:04A czy ja mógłbym je zrozumieć?
00:10:06Jeżeli nam pomożesz wyciągnąć się z tego, to oczywiście tak.
00:10:13Te gwiazdy...
00:10:16Już je miałem zobaczyć, ale...
00:10:18Usnąłem.
00:10:20Nic nie widziałeś?
00:10:22Nie.
00:10:23Jak się obudziłem, byłem już tutaj.
00:10:26Widocznie.
00:10:28Za szybko przeleciałeś przez gwiazdy.
00:10:31Dlatego nic nie widziałeś.
00:10:33Jak się czujesz?
00:10:36Dobrze.
00:10:37Nie ma porównania.
00:10:41Te kroplówkę to mi tylko tak dali, żebym prędzej ciała nabrał.
00:10:46Uciekam stąd.
00:10:49Panu radzę to samo.
00:10:51Mnie nie jest tu źle.
00:10:54Podwolili mi czytać.
00:10:58Co to?
00:11:00Lunetka.
00:11:03Koledzy mi przysłali. W niedzielę jest mecz.
00:11:05Fakt.
00:11:07Z naszego okna widać boisko.
00:11:12Zadzwoj po siostrę.
00:11:14O tej porze?
00:11:16Zadzwoj.
00:11:24Przepraszam, że zasnąłem przy tych gwiazdach.
00:11:26Coś ty.
00:11:32Co się czujesz?
00:11:33Czuję się bardzo dobrze.
00:11:35To ja prosiłem, czy mogłaby siostra odsłonić trochę okno.
00:11:41Chciałem zobaczyć niebo.
00:11:43Niebo jest zachmurzona. Nic pan nie zobaczy.
00:11:47Siostrę.
00:11:49Ale ja bardzo proszę.
00:11:53Zdjęcia.
00:11:55Zdjęcia.
00:11:57Zdjęcia.
00:11:57Zdjęcia.
00:12:00Zdjęcia.
00:12:08Zdjęcia.
00:12:11Zdjęcia.
00:12:13Zdjęcia.
00:12:14Zdjęcia.
00:12:15Zdjęcia.
00:12:31Zdjęcia.
00:12:32Zdjęcia.
00:12:35Zdjęcia.
00:12:40Zdjęcia.
00:12:41Zdjęcia.
00:12:46Zdjęcia.
00:12:53Zdjęcia.
00:12:58Zdjęcia.
00:12:59Pani Mizofie czemu pan cię nie kładzie?
00:13:02Już północ.
00:13:03Bo nie mogę zasnąć.
00:13:04Dam panu coś na sen.
00:13:05Nie, dziękuję.
00:13:07Siostro.
00:13:08Ja za parę dni idę na operację.
00:13:11Szkoda mi każdej godziny.
00:13:15Niech siostra spojrzy.
00:13:19O.
00:13:24Ojej.
00:13:26Ale blisko.
00:13:28Widzi siostra tam po prawej stronie, w dole.
00:13:31Takie wgłębienie.
00:13:32Aha.
00:13:33To się nazywa krater.
00:13:35To od wulkanu albo od meteoru.
00:13:37Skąd to się stawi?
00:13:40Uczę się.
00:13:41W wieczorówce.
00:13:42W tym roku zdaję maturę.
00:13:45A do ilu lat tam przyjmują?
00:13:50Tak różnie, ale w zasadzie starsi się uczą.
00:13:55A czy uczyła się siostra nazw gwiazd?
00:13:59Tak? A pamięta siostra?
00:14:01Mhm.
00:14:02Serjusz.
00:14:04Vega.
00:14:06Proxima.
00:14:07Gwiazda północy.
00:14:09Jakieś ryby jeszcze?
00:14:11A czy jest taka gwiazda, która nazywa się krawiec?
00:14:15Nie, chyba nie ma.
00:14:19A może jeszcze nigdy jej nie odkrył?
00:14:21Albo może nie przerabialiśmy.
00:14:26O!
00:14:27Tam jest wielki wóz.
00:14:29A u góry jest mały wóz.
00:14:31Gwiazda polarna jest na samym końcu deszku.
00:14:33A mówiła się tam gwiazda północy?
00:14:35Ma dwie nazwy.
00:14:36Gwiazda polarna albo północy.
00:14:40Gwiazda północy.
00:14:43Już w samej nazwie jest coś takiego.
00:14:46Czuję siostra?
00:14:48Nigdy nie myślałam nad tym.
00:14:52O Boże.
00:14:53Spadła gwiazda.
00:14:54Tam, widzi pan?
00:14:55Trzeba szybko pomyśleć o życzeniu.
00:14:57To na pewno się sprawdzi.
00:15:00Już.
00:15:14Wydaje mi się, że
00:15:17od dnia, kiedy mnie tutaj przywieźli
00:15:19minęło już strasznie dużo czasu.
00:15:22W 142 dni.
00:15:26Skreślam każdy dzień w kalendarzu.
00:15:32A, doktor Janik mówi,
00:15:34że to ze mną to w ogóle cud.
00:15:37A sam cuda nie wierzy.
00:15:40A dobrze się dzisiaj czujesz?
00:15:42W ogóle doskonale.
00:15:43Przyniosłem ci kompocik.
00:15:45I ciepłe kalesonki.
00:15:46Proszę.
00:15:48Schodnij tak.
00:15:50Ciasto, które lubisz.
00:15:52A książki?
00:15:53Te z biblioteki, które miałeś przynieść.
00:15:55Mam tylko jedną.
00:15:56Drugie nie lubię.
00:15:58Aha, a tę ostatnią
00:16:00to poproś, żeby mi przedłużyli.
00:16:01Trzy razy czytałem,
00:16:03nic nie potrafię zrozumieć.
00:16:04Nigdy tyle nie czytałeś.
00:16:06Zaszkodzi ci.
00:16:08Co zaszkodzi?
00:16:09Tyle rzeczy nowych poznaję
00:16:11i jestem szczęśliwy.
00:16:13Jak to?
00:16:15Tu szczęśliwy?
00:16:17To jest szczęśliwy.
00:16:44A w każdej z tych galatyk
00:16:46są miliardy planet.
00:16:48Ile to jest razem?
00:16:50Nie wiem, nie potrafię tego obliczyć,
00:16:53ani nie potrafię sobie tego wyobrazić.
00:16:55To po co dbajać,
00:16:56jak nie wiadomo jak jest?
00:17:00Bo ludzie zawsze będą dążyli do tego,
00:17:02aby poznać...
00:17:09Sam Einstein powiedział, że ludzie zawsze będą dążyli,
00:17:14aby wiedzieć, poznać,
00:17:16gdyż radość wiedzenia i rozumienia
00:17:19jest najpiękniejszym darem natury.
00:17:21Darem Boga!
00:17:25Einstein był
00:17:26najwybitniejszym umysłem naszego stulecia
00:17:29i...
00:17:31może dla niego
00:17:33natura to Bóg?
00:17:40Człowiek kiedyś poleci
00:17:43do innych planet.
00:17:45Poleci ku gwiazdom.
00:17:46Oczywiście już nie my,
00:17:48tylko nasi prawnukowie.
00:17:49A księżyc?
00:17:50Czy można polecić na księżyc?
00:17:52Już zajęty przez Twardowskiego.
00:17:53Tak.
00:17:55Tak.
00:17:56To jest księżyc.
00:17:58O.
00:17:58I człowiek na pewno do niego doleci.
00:18:02Ja już tego nie dożyję.
00:18:05Ale wy
00:18:07albo wasze dzieci
00:18:08na pewno
00:18:09doczekają
00:18:10pierwszego kroku człowieka w kosmos.
00:18:13I to na pewno zmieni
00:18:15zmieni całe nasze życie.
00:18:18Ludzie po prostu
00:18:19staną się lepsi.
00:18:21Panie Styga,
00:18:23no i pan chociaż zobaczy?
00:18:24Panie, nie będę zrobił z biegowiska.
00:18:26Zobaczy pan na miejscu.
00:18:27Na pewno wszystko jest w porządku?
00:18:29Zrobiłem według biesunku.
00:18:30Za resztę nie biorę odpowiedzialności.
00:18:33Może ja trochę poniosę, co?
00:18:35Wiech pan zapłaci.
00:18:38No chodźcie.
00:18:48Na chwilę manek nie pani powie szczerze.
00:18:51Co pan chce przez to zobaczyć?
00:18:54No, planety.
00:18:56Wenus, Marsa, księżyc.
00:18:58A po co to?
00:19:00Żeby wiedzieć.
00:19:01Tak powiedział Einstein.
00:19:04Pewnie Żyd.
00:19:07Materiał 750,
00:19:08robocizna 500,
00:19:101250.
00:19:12Nie?
00:19:131250.
00:19:16No dobra.
00:19:18Tak dla pana stówa mniej.
00:19:27Resztę dam panu później.
00:19:29Ale jakie później?
00:19:29Panie Romanek.
00:19:40No umawialiśmy się.
00:19:41Nie mam więcej.
00:19:44Panie Romanek.
00:19:52Za dwa dni wykupię.
00:19:56Jakby pan szył, to pieniądze by się znalazły.
00:19:59Do widzenia panu.
00:20:00Do widzenia.
00:20:01Radny facet.
00:20:03Daj spokój.
00:20:04Co wybierzemy na pierwszy obiekt?
00:20:07Któryś z planów.
00:20:08Za parę dni Saturn będzie w opozycji.
00:20:11Pierścianie i satelity.
00:20:12A gdzie mieć satelitów Saturna?
00:20:14A kto wie, może nawet i dziesiąty?
00:20:16Ale by na nas patrzyli, nie?
00:20:18Trzeba by mieć wielokrotnie silniejszy teleskop.
00:20:21Będziemy mieli.
00:20:21Zobaczysz, będziemy mieli.
00:20:23Czuję, że na nas czeka.
00:20:25Kto?
00:20:26Dziesiąty satelita.
00:20:28Nazwiemy go...
00:20:30Krawiec.
00:20:33Marysiu!
00:20:40Marysiu.
00:20:44Zobacz.
00:20:46To my już sobie pójdziemy.
00:20:49Trzymajcie kciuki za pogodę.
00:20:51Do widzenia pani.
00:20:52Do widzenia pani.
00:20:54Marysiu, stało się coś?
00:20:59O Boże.
00:21:01Przecież to miało być na wczoraj skończone i tego też nie zrobiłeś.
00:21:04Cały dzień nic nie zrobiłeś.
00:21:05Nie było czasu.
00:21:07Przed klientami się będziesz tłumaczył.
00:21:13A wiesz, że składa się z takich samych pierwiastków, co gwiazdy?
00:21:20Naprawdę, to...
00:21:22To ty jesteś gwiazdą.
00:21:25Tak jak on.
00:21:26Moją gwiazdą.
00:21:29Naprawdę.
00:21:30Oj, durny ty chłokie.
00:21:33Durny.
00:21:34Dobra.
00:21:36Dobra.
00:21:37Dobra.
00:21:56To jest świństwo.
00:21:58Podłe świństwo.
00:22:09120 na 80.
00:22:11Sam chciałbym mieć takie.
00:22:13Panie doktorze, w stale chce mi się spać.
00:22:15I wciąż chce mi się pić.
00:22:17Spodnieszony.
00:22:18Poziom nocznika, to jest z wii.
00:22:21Powinieno ich dużo spać.
00:22:22Najprzede wszystkim ostra dieta.
00:22:26A może mógłby mi pan dać jakieś lekarstwo na...
00:22:29na pobudzenie.
00:22:31Ja mam tyle do zrobienia.
00:22:33Aż, wie pan, szkoda mi każdej godziny.
00:22:34Nawet w tym tempie, to stu lat mi wystarczy.
00:22:37Ty chcesz zostać...
00:22:39naukowcem?
00:22:41Niech pan nie szartuje, panie doktorze.
00:22:44Ja mówię poważnie.
00:22:47Ja nie chcę być amatorem.
00:22:50Jesteś dobrym krawcem.
00:22:52To mało.
00:22:57Czy pan wie?
00:22:59Dlaczego przestałem bać się śmierci?
00:23:03Bo wierzę w to,
00:23:05że będę żył tak długo,
00:23:07aż dokonam czegoś wielkiego.
00:23:12Kto wie, może nawet
00:23:13jakiegoś
00:23:15ważnego odkrycia.
00:23:21Wie pan, w ten sposób
00:23:23spłacę dług nauce,
00:23:26która
00:23:27wróciła mi żyć.
00:23:30Myślisz, że jesteś
00:23:31komuś zeźwini?
00:23:33Jestem.
00:23:36Panie doktorze,
00:23:38pan zawsze
00:23:39mówił mi prawdę,
00:23:41nawet wtedy.
00:23:44Ile
00:23:46lat mam
00:23:48przed sobą?
00:23:51jak długo mogę
00:23:53żyć z jedną nerką?
00:23:56Przy takim trybie
00:23:58nie biorę żadnej odpowiedzialności.
00:24:02Ile?
00:24:04Pięć.
00:24:06Dziesięć lat.
00:24:07Otóż to może wiedzieć?
00:24:09Oczywiście,
00:24:10jeżeli będziesz
00:24:11uważał na siebie.
00:24:14dziesięć lat?
00:24:18Starczy.
00:24:44Nie ruszacie.
00:24:49Dokumenty.
00:24:50A, to pan,
00:24:51panie sierżancie.
00:24:52No co, nie poznajmie pan?
00:24:54Romanek.
00:24:56No, Romanek Józek
00:24:58Krawiec.
00:24:59Zakład mam w rynku.
00:25:00To wy, Romanek?
00:25:02Nie wstyd wam szabrować
00:25:03po cudzych działkach?
00:25:04Nie, no co pan,
00:25:05panie sierżancie.
00:25:06Prowadzimy badania naukowe.
00:25:08A wy?
00:25:09Za pan nas.
00:25:10Legitymację.
00:25:11Bo rząd tu niczego
00:25:13nie ukradlił obuzy.
00:25:14Zrewidować.
00:25:17Panie Goliczek.
00:25:20Protesuję.
00:25:21Prowadzimy obserwacje Saturna.
00:25:23Kogo?
00:25:25Saturna.
00:25:26Szósta planeta
00:25:27naszego Układu Słonecznego.
00:25:28Dziewięćdziesiąt pięć razy
00:25:30większa od Ziemi.
00:25:31Sprawdzimy na komendzie.
00:25:34Kradli na drzwi.
00:25:36Musiałem z...
00:25:37Panie Romanek.
00:25:39Nie mógłbym go...
00:25:40zobaczyć tego...
00:25:43tego...
00:25:43z Saturna?
00:25:45Panie Duda.
00:25:46A na to pozwolenie macie?
00:25:49Nie.
00:25:51Zabezpieczymy.
00:25:52Zaraz.
00:25:53To ja już sam zaniosę
00:25:54na komisariat.
00:25:57A z waszymi rodzicami
00:25:58to ja jutro porozmawiam.
00:26:13wszyscy w domu ci mówili,
00:26:14a ty swoje.
00:26:15A ciebie jakby zamroczyło.
00:26:18A ci radzę?
00:26:20Lepiej się przenieść.
00:26:21Miejsce jest dosyć, wszyscy się pomieścimy.
00:26:24A to jest jego dziecko?
00:26:28Bo mówiłaś, że jak wyszedł ze szpitala,
00:26:31to od tego czasu już nic.
00:26:34Zawsze byłam mu wierna.
00:26:35Boś głupia!
00:26:37Dziecko musi mieć ojca.
00:26:39Szturchniętego.
00:26:42Zobaczysz, on jeszcze zrobi krzywdę i tobie, i dziecku.
00:26:45On nie jest zły.
00:26:46W domu siedzi, nie pije.
00:26:49Niech by on nawet i czytał tylko,
00:26:51dlaczego on tak się obnosi.
00:26:54Boże, jaki wstyd.
00:26:56Całe miasto się śmieje.
00:26:58A ty jeszcze tyrasz na niego.
00:27:00Zawsze mu pomagałam.
00:27:02Ale przecież on w ogóle przestał szyć.
00:27:05Chociaż maszynę sprzedał.
00:27:06Zegarek sprzedał.
00:27:08Nie, tylko z oboja wiem.
00:27:10Już ludzie o tym na mieście mówią.
00:27:13No to ja pojadłam.
00:27:17No to lecę.
00:27:22No ale dziecko to sama wychowasz.
00:27:24Tylko mu nic nie mówił, że zaszłaś.
00:27:27Muszę iść już, bo
00:27:29ostatni autobus mi ucieknie.
00:27:33No tylko obiecaj mi,
00:27:35że jak się zdecydujesz,
00:27:38to przyjeżdżasz.
00:27:40No lecę już.
00:27:43Ucieknie ten autobus.
00:27:49Dobry wieczór szlagierko.
00:27:50Bym był wiedział, kto
00:27:51szedłbym wcześniej.
00:27:53To może ja odprowadzę na dworze.
00:27:55Nie dziękuję, sama trafię.
00:27:56Ja słyszałam, że ciebie chcieli zamknąć do kryminału.
00:27:58Wiesz, gdzie cię powinni zamknąć?
00:28:00Do czubków.
00:28:10Też myślisz, że
00:28:11jestem nienormalny?
00:28:22No powiedz.
00:28:25Ja nic takiego nie mówiłam.
00:28:30Ale tak pomyślałaś.
00:28:33Ja dawniej wiedziałam, czego ty chcesz.
00:28:36Czego chcieliśmy razem.
00:28:40Ludzie się z nas śmieją.
00:28:44Nie, Marysiu.
00:28:45Marysiu, nie wolno ci płakać.
00:28:47Musisz mi wierzyć.
00:28:49Ja wiem.
00:28:50Wiem, że mnie pokazują palcami.
00:28:52Wiem, że śmieją się ze mnie.
00:28:53Ale ja widziałem niezwykłe rzeczy.
00:28:55Niezwykłe tajemnice.
00:28:56Tylko nie mam dostatecznej wiedzy,
00:28:58żeby umieć je nazwać.
00:29:00Rozumiesz?
00:29:00Nie mam wiedzy.
00:29:01Muszę ją zdobyć.
00:29:03Musisz mi wierzyć.
00:29:04Bez względu na wszystko,
00:29:05co będą o mnie mówili.
00:29:06Zobaczysz, Marysiu.
00:29:07Jeszcze kiedyś będziesz ze mnie dumna.
00:29:09Dotrę do wielkich tajemnic gwiazd.
00:29:11Zobaczysz.
00:30:01Proszę, panie doktorze, tutaj.
00:30:03Miał oczy otwarte, jak go zobaczyłam.
00:30:05Wygląda, jakby nie żył.
00:30:11Panie Józefie.
00:30:13Panie Romanek.
00:30:20Dobry wieczór.
00:30:22Dobry wieczór.
00:30:23Proszę stąd odejść.
00:30:24Odejcie, panie.
00:30:34Osłabiony puls ma.
00:30:37Jakie piękne niebo.
00:30:40Niech pan spojrzy, panie doktorze,
00:30:41i te gwiazdy.
00:30:44Czego pan ciągle ucieka?
00:30:46Z gwiazdy.
00:30:47Nie, nie, nie.
00:30:49Ja nie uciekam.
00:30:51Ja chciałbym tam być.
00:30:54Choćby na chwilę.
00:30:58Choćby na chwilę.
00:31:04Czy to nienormalne?
00:31:07Ale skąd?
00:31:12Jakby pan to powiedział mojej żonie,
00:31:13to panu by uwierzyło.
00:31:19Zapraszam pana do obserwatorium.
00:31:34No tak, jakoś starałem się to urządzić.
00:31:39Czy to nie mahmm Czech?
00:31:52Tak, jakoś starałem.
00:31:57Nie ma...
00:31:59Tak, jakoś starałem.
00:32:03Tak, jakoś starałem.
00:32:04Tak, jakoś starałem.
00:32:05Tak, jakoś starałem,
00:32:10Proszę, niech pan spojrzy.
00:32:12Już nie pamiętam, kiedy patrzyłem w gwiazdę.
00:32:15To jest Wenus.
00:32:21Wyglądasz na szczęśliwego?
00:32:24Tak, wie pan, kiedy jestem tutaj, to te wszystkie codzienne problemy wydają mi się taki błah.
00:32:39Widzisz?
00:32:41To jasno.
00:32:43Kiedy byłem dzieckiem, wyobrażałem sobie, że jest moja.
00:32:48Nie wiem nawet, jak się nazywam.
00:32:52To kapella.
00:32:54W gwiazdozbiorze woźnicy.
00:32:57Woźnica czeka na Perseusza.
00:33:00A ten przybywa na pomoc Andromedzie, przykutej do skały przez ojca, Cefeusza, w ofierze Poseidonowi.
00:33:10A wyżej, Kasiopea, rozpacza nad losem córki, do której zbliża się Wieloryb, żeby ją połknąć.
00:33:16A Wieloryb to jest tam, tuż nad linią horyzontu.
00:33:20Nie, nie połknij.
00:33:23No, oczywiście. Perseusz uratuje Andromedę.
00:33:34Józek, chodź spać.
00:33:37Już, już, już.
00:33:38Oczy stracisz od czytania.
00:33:41Skończę tylko ten rozdział, bo potem się pogubię i będę musiał zaczynać od początku.
00:33:51Ciągle czytasz i czytasz.
00:33:53I po co to?
00:33:55Co, co? Co po co?
00:33:57No ludzie nas już wytykają palcami.
00:34:00Nie interesuje mnie, co mówią ludzie.
00:34:02Tak.
00:34:04A doktor mówił, że masz się oszczędzać.
00:34:09Popatrz.
00:34:10Tę książkę miałem oddać tydzień temu, a nie doszedłem nawet do połowy.
00:34:13Wiesz, ile lat straciłem?
00:34:15A ty wiesz, ja nienawidzę tych twoich papieżych, papieży z tych książek.
00:34:18Zostaw, Marysiu.
00:34:19Ja jestem twoją żoną, ty wiesz?
00:34:21Marysiu, zostaw.
00:34:22Zostaw.
00:34:22Bóze w nocy i się powie, że jestem sama już wola.
00:34:24Uspokój się do kolejną stronę.
00:34:38Dzień dobry.
00:34:39Dzień dobry.
00:34:41Pan... Romanek.
00:34:42Józef.
00:34:44Nie przypominam sobie ucznia o tym nazwisko.
00:34:46Bo ja w sprawie osobistej.
00:34:49Do mnie.
00:34:50Tak.
00:34:51Proszę, proszę.
00:34:54Proszę.
00:34:56Chciałbym być właściwie z panem dyrektorem, ale...
00:34:59Ale nie mogłem go zastać, więc...
00:35:01Więc pomyślałem sobie, że...
00:35:07Może pan profesor jako specjalista w dziedzinie nauk mógłby mi dopomóc w mojej działalności astronomicznej.
00:35:17astronomicznej. To pan jest w tym krawcem.
00:35:21Tak.
00:35:22Tak, właśnie.
00:35:23Tak.
00:35:26Czy...
00:35:27Pan przychodzi z czyjegoś polecenia?
00:35:32Nie, bez polecenia.
00:35:35Chodzi o to, żeby z tym wyjść do...
00:35:38No, znaczy...
00:35:40Chcieliśmy założyć Towarzystwo Przyjaciół Astronomii.
00:35:43I gdyby...
00:35:43Gdyby pan profesor zechciał swoim autorytetem...
00:35:47Przesadę.
00:35:47Oczywiście, wybralibyśmy pana profesora na przewodniczącego.
00:35:53Kończymy budowę teleskopu.
00:35:55Myślę, że...
00:35:56Myślę, że...
00:35:59Dobrze pan zrobił, przychodząc do mnie.
00:36:04To pan mi pomoże.
00:36:07Proszę pana, panie Romanek.
00:36:12Astronomia to jest nauka wymagająca myślenia abstrakcyjnego.
00:36:17Konceptualnego.
00:36:21Przepraszam.
00:36:24Jakie ma pan wykształcenie?
00:36:26Ukończyłem szkołę zawodową.
00:36:28Krawielską.
00:36:47Jeszcze...
00:36:48Będziecie się wstydzić za to.
00:36:54Odprawił go pan kolego?
00:36:58Odprawił?
00:36:59Nie wiem.
00:37:00Jeżeli przyszedł we własnym imieniu, to tak, ale...
00:37:04Jeżeli ktoś za nim stoi, panie kolego...
00:37:10To zwykły krawiec.
00:37:12Opowiada tym chłopakom bajki o podróżach międzyplanetarnych, a im trudno zrozumieć proste prawo o ma.
00:37:18Szkoła nie powinna się wiązać z niepewnym elementem, ale sama idea towarzystwa mogłaby przecież być pozytyczną, panie kolego.
00:37:31To dziwak.
00:37:33Tak, ludzie mówią o nim w mieście coś takiego.
00:37:38Sądzę, że pańskie rozwiązanie jest jedyne z punktu widzenia interesu szkoły.
00:37:47Bardzo by nam pan pomógł, pani Pstyga.
00:37:50Za stary jestem na takie zabawy, panie Roman.
00:37:52Nie, ale właśnie, właśnie potrzebni nam są dorośli.
00:37:56Pan doktor Janik będzie pierwszym, pan będzie drugim członkiem i wtedy założymy Towarzystwo Przyjaciół Astronomii.
00:38:03Towarzystwo?
00:38:04Tak, bo jak jest towarzystwo, to będziemy mogli zbudować obserwatorium.
00:38:07Gdzie?
00:38:08No jak to gdzie? Tutaj!
00:38:10Zlikwidujemy część krokwi, no...
00:38:14Zdejmiemy dachówki, wybudujemy kopułę, mam już plany.
00:38:18A kto pozwoli panu rozebrać dach?
00:38:21To się załatwi.
00:38:22A towarzystwo ze swoich funduszy oczywiście zapłaciłoby panu za pracę, za opiekę, konsultację.
00:38:31Nie wiem, wie tam...
00:38:32Tam!
00:38:33To tam!
00:38:35Co jest pani Duda?
00:38:37Tam!
00:38:40No to panu, przecież to kot.
00:38:42Pani Duda, bardzo pana proszę, niech pan w ogóle się nie odzywa.
00:38:45Niech pan nie dotyka lunety.
00:38:48To co?
00:38:49Tańsz Tyga, zapisze się pan.
00:38:51Wie pan, jak trzeba płacić, to nie dla mnie.
00:38:55Założymy za pana.
00:38:57A to znaczy się, będą koledzy.
00:38:59Panie Romanek, ja będę płacił te składki.
00:39:03I on kałę pan ma. Brakuje garbatego.
00:39:06Ja panu radzę.
00:39:07Panie Romanek, u panu góry zadzierać nie trzeba, bo guza łatwo.
00:39:13Co pan najlepszego narobił?
00:39:14Panie Duda, no... Wszystko pan popsuch.
00:39:16Panie Pstyka!
00:39:18Panie Pstyka!
00:39:18On... donosi.
00:39:22A czy model pani już wybrała?
00:39:24Polecę się pańskiemu gustowi.
00:39:26Dobrze, weźmiemy miarę.
00:39:28Zdjąć?
00:39:29Mhm.
00:39:39W mieście mówią, że w szpitalu poszkodowałam pana na męskości.
00:39:46Ubytki cielesne sprzyjają rozwojowi umysłu.
00:39:50To czar miłości już prysu dla pana? Na zawsze?
00:39:54Zyskała miłości do gwiazd.
00:39:56Właściwie to ja chciałabym pooglądać te pana gwiazdy i komety.
00:39:59To takie...
00:40:00To takie romantyczne.
00:40:03No to proszę zapisać się do naszego towarzystwa.
00:40:06Panie Józefie, co pan... co pan taki oficjalny?
00:40:13Bo mam kłopoty.
00:40:15Jakie kłopoty?
00:40:17Nie mogę nigdzie dostać materiałów budowlanych.
00:40:20Desek, papy, cementu.
00:40:22Jak ja w tych warunkach mogę prowadzić prawdziwe badania?
00:40:26Ale przecież ja mogę panu to załatwić.
00:40:29Tak?
00:40:30Panie Józefie, przecież sympatycznie mówią, pomaga się.
00:40:35Panno Lolu, ofiaruje pani za to wszystkie pierścienie Saturna.
00:40:39Oj, ja wiedziałam, że pan wciąż jest mężczyzną, panie Józefie.
00:40:43Niech jej pan zrobi ten kostium.
00:40:44Tak będzie pani wyglądała w nim jak w Wenerach.
00:40:47Nie, nie chciałem powiedzieć Artemisia, bogini łowów, miłości.
00:40:56Jeśli chodzi o te materiały, to oczywiście załatwiam na mur beton.
00:40:59Serdecznie dziękuję.
00:41:01Panno Lolo, kostium będzie pojutrze.
00:41:05Głupia gęś.
00:41:06Gwiazdy będzie oglądać.
00:41:09Jaka jest, taka jest.
00:41:11Ale pamiętaj, że to stała klientka.
00:41:14Poza tym jest w dobrych stosunkach z przewodniczącym.
00:41:17Ciwka.
00:41:21To nie moja sprawa.
00:41:30Ale jednego to jej zazdroszczę.
00:41:34Zazdrościsz?
00:41:40Widziała zaćmienie słońca.
00:41:43Wielkie mi co też widziałam.
00:41:45Kotlety wtedy przypaliłam.
00:41:46Jeszcze zobaczysz.
00:41:48Nie.
00:41:50Tego już nie zobaczę.
00:41:53Następne całkowite zaćmienie będzie 14 kwietnia 2200 roku.
00:42:05Nadajemy komunikat specjalny.
00:42:174 października 1957 roku w Związku Radzieckim dokonano pomyślnego wypuszczenia satelity.
00:42:25W chwili obecnej okrąża on ziemię po elipsie na wysokości 900 kilometrów z szybkością 8000 metrów na sekundę.
00:42:33Jest wstało się, wstało się.
00:42:37To znaczy, że on musiał mieć prędkość większą niż 8 kilometrów na sekundę.
00:42:44Jeśli godzina 35 to znaczy, że ja go nie mogę zobaczyć.
00:42:52Przecież gdybym wiedział to bym sporządził ten...
00:42:55Mogę go widzieć.
00:42:57Zobaczę go.
00:42:58Będę pierwszy.
00:42:59Będę pierwszy w naszym mieście.
00:43:01Kto wie, boż nawet i w Polsce jest.
00:43:03Muszę go widzieć.
00:43:04Która jest godzina?
00:43:06Która jest godzina?
00:43:23Która jest godzina?
00:43:24No co pan tutaj robi?
00:43:26No musi pan tu być.
00:43:28Panie Romanek, płaciłem skład.
00:43:30Dobrze.
00:43:31Panie Duda, to idź pan na górę do obserwatorium, dobrze?
00:43:34Bardzo, bardzo.
00:43:36To idź pan na górę.
00:43:37Ludziek!
00:43:38Ludziek, no!
00:43:39Teraz rozumiem, bo że ta papa była.
00:43:41Ale ładny to to.
00:43:43Ładny to.
00:43:44Ta papa, dlaczego tak drogo?
00:43:46No, takie czasy, kochamy.
00:43:47No, nasze gratulacje jest.
00:43:49Chodźcie na górę do obserwatorium, dobrze?
00:43:51Panie, zjeżdżaj pan z tą szkaptą.
00:43:53A ty, no.
00:43:57A ty?
00:43:59Co tam na górze?
00:44:00A nic, doktor Janik zabawiał wszystko.
00:44:02Tak, a widziałeś moją żonę?
00:44:03Nie, nie było jeszcze.
00:44:04Dobra, to wracaj na górę i pilnij wszystkiego.
00:44:12Dzień dobry, panie Józefie.
00:44:14A, dzień dobry, panie dyrektorze.
00:44:15Ale pan im pokazał, panie Józefie.
00:44:19I to tu.
00:44:21Nic nie można.
00:44:24Chłody pod nogi rzucali.
00:44:26Tacy różni.
00:44:28Chociażby profesor wojski.
00:44:31Ja wszystko widziałem, panie Józefie.
00:44:32Wszystko.
00:44:33Nie był pan sam, ale ręce miałem związane.
00:44:36Ale teraz koniec.
00:44:40Idę na emeryturę.
00:44:43Ja im wszystkim pokażę.
00:44:45Wszystkim.
00:44:46I tyle mi będą mogli zrobić.
00:44:48Panie Józefie.
00:44:50Kolego.
00:44:53Nadzieja nas wszystkich jest w emeryturze.
00:44:59Witam profesorze wojski.
00:45:00No i cóż mamy?
00:45:01Mamy obserwatorium astronomiczne.
00:45:05Mamy w mieście.
00:45:07Kolego wojski.
00:45:07No cóż tam jest kolegi z kolegi z kolego.
00:45:15Tomek Jurek, chodźcie.
00:45:29Dzięki za oglądanie!
00:45:51Ostrożnie, drugi stopień jest lekko nadwyrężony.
00:46:00A pańska małżonka?
00:46:02Zaraz przyjdzie, zajęta jest przygotowania.
00:46:06Dacian, skocz po żony, niech zaraz przyjdzie.
00:46:11Proszę, proszę bardzo, proszę.
00:46:13Chłopcy, wstańcie.
00:46:35Szanowni zebrani,
00:46:38panie i panowie,
00:46:43panie przewodniczący.
00:46:46Wszyscy jesteśmy
00:46:47przyjaciółmi wiedzy,
00:46:52przyjaciółmi postępu.
00:46:54Gdy,
00:46:55gdy patrzymy w gwiazdy,
00:46:58to przecież widzimy ich niewątpliwe piękno
00:47:04i czujemy wielkość i nieskończoność nieba.
00:47:11Ale też, gdy patrzymy w te gwiazdy,
00:47:14to chcemy przybliżyć się,
00:47:20zrozumieć i przybliżyć się
00:47:22do doskonałości.
00:47:29Różne są
00:47:31ludzkie marzenia,
00:47:33ale ważne jest,
00:47:34żeby one się spełniały.
00:47:36A nasze obserwatorium
00:47:38jest takim,
00:47:41takim małym krokiem
00:47:43w wielkim postępie ludzkości.
00:48:01W imieniu władz
00:48:02społeczno-politycznych
00:48:03w naszym historycznym grodzie
00:48:06obserwatorium astronomiczne
00:48:08zbudowane w czynie społecznym
00:48:09uważam za otwarte.
00:48:27Przepraszam.
00:48:28Proszę bardzo.
00:48:49Pani Golda, proszę bardzo, panie dyrektorze.
00:48:51Nie, nie, panie kolego, ja mam lęk wysokości.
00:48:55Proszę. Proszę bardzo, panie dyrektorze.
00:48:56Nie, nie, dziękuję. Później.
00:49:01Nie, oj, panie Duda, panie Duda, bo się pogniewamy.
00:49:16Proszę, proszę, to jest, to jest właśnie nowy teleskop.
00:49:21I to wy sami, tak?
00:49:22Tak, z tym, że z pomocą przyjaciół, którzy dostarczyli plany, rysunki.
00:49:30Najwięcej problemów mieliśmy z budową kopuły.
00:49:34Bo, jak państwo widzicie, jest ona zbudowana bez podpory środkowej.
00:49:41I co najważniejsze, jeszcze obraca się dookoła własnej osi.
00:49:45I co nie cudzo, co tu się patrzy w nane?
00:49:47Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, oczywiście, oczywiście tutaj się patrzy.
00:49:51Yyy, Andrzej, troszkę w prawo.
00:49:56Lekko w lewo
00:49:58Wspaniale
00:50:01Proszę
00:50:02Nie, nie, nie, nie
00:50:03Wierzę już wam na słowo, że obsahujecie
00:50:08No
00:50:10Wspanialny widać
00:50:13Dobre
00:50:13Dobre
00:50:17A te schody to już my naprawimy
00:50:19Więc mówicie, że młodziarz do was przychodzi
00:50:22Tak, czasem tu tak pełne
00:50:23Że trudno się zmieścić
00:50:24A jak myślą po naszemu?
00:50:30To dobrze
00:50:31To jest właściwy kierunek zainteresowań
00:50:34Trzeba studiować osiągnięcia
00:50:36Naszego obozu
00:50:37Tak, czyn społeczny
00:50:39Piękny czyn
00:50:40Piękny czyn
00:50:43Gratuluję wam
00:50:45Dziękuję
00:50:46Dziękuję bardzo
00:50:49Pan Lolu przecież to również
00:50:51I pani zasługa
00:50:53Naprawdę
00:50:54Gratuluję
00:50:55A te schody to już my
00:51:01A mówię nigdy zrobiłeś sobie kopułę, żeby kopulować
00:51:07Do widzenia
00:51:09Do widzenia
00:51:20Dziękuje i gratuluję
00:51:21Panie doktorze to jest
00:51:23Wie pan, że to jest
00:51:25Najszczęśliwszy dzień w moim życiu
00:51:28Tak, mam jeszcze wielką prośbę
00:51:32Widzi pan moja żona nie przyszła
00:51:35I gdyby
00:51:37Gdyby pan mógł jej powiedzieć, że to co ja robię, że
00:51:41Znaczy
00:51:42Chodzi o to, że pan jej powiedział, że ja jestem normalny
00:51:47Obiecał pan pani doktorze
00:51:48Rzeczywiście
00:51:50Tak, to ja pójdę przodem
00:51:53Potem przyjdzie pan, panie doktorze
00:51:55I że niby tak przypadkiem, tak?
00:51:57Dziękuję
00:52:09Marysiu, pan doktor przyszedł
00:52:13Marysiu
00:52:58Czemu równa się granic?
00:53:04Granica liczy
00:53:05Nie, nie, nie
00:53:07Zaraz
00:53:08G
00:53:09G
00:53:10Jest to ciąg liczby wierzywizy
00:53:13Nie
00:53:14Tak
00:53:16G
00:53:16G
00:53:17Równa się limus
00:53:18A, n
00:53:19Limus
00:53:20Bacińskie słowo
00:53:21Limus
00:53:56Znowu tutaj byli
00:53:59Ale tym razem to jej widziałem
00:54:02Przyszli w trójkę
00:54:04Jeden taki mały
00:54:06To ja go już widzę trzeci raz
00:54:08Natomiast tego dużego to ja dzisiaj pierwszy raz widziałem
00:54:13Był z nimi też
00:54:17Chłopak od sąsiadów
00:54:20Wiesz co napisali?
00:54:23Lupa dupa
00:54:31No co ty
00:54:33Znowu się dzisiaj coś nażarłeś
00:54:49Andrzej wejdź chłopie
00:54:51Myślałem, że to chłopcy z sąsiedztwa
00:54:53Dokuczają im
00:54:54No może ich przepędzić
00:54:55Nie, nie, nie trzeba
00:54:57Zaczepiają to znaczy, że interesują się
00:55:00Trzeba ich rozwoić
00:55:00Będzie
00:55:01Zjesz coś?
00:55:02No chętnie
00:55:03No a opowiadaj
00:55:05Co tam na uczelni?
00:55:06Zdałem w pierwszym terminie
00:55:08Miałem tylko trochę kłopotów z matematyką
00:55:10Siaj
00:55:15Jak on się nazywa?
00:55:16Kto?
00:55:17No, Orion
00:55:23Proszę
00:55:28Gotuje pan sam?
00:55:30Sam
00:55:35Jeździłem do niej
00:55:38Nawet nie chciała ze mną rozmawiać
00:55:43Zawsze jej rodzina była
00:55:44Przeciwko mnie
00:55:47Zawsze tego chcieli
00:55:50Tak
00:55:53Przyzwyczaiłem się
00:55:54Gospodaruję tu sobie
00:55:55Z Orionem
00:55:59Mam dużo czasu
00:56:00Patrzę w gwiazdy
00:56:05Jak przyjdziesz dzisiaj do obserwatorium
00:56:07To
00:56:08Mam dla ciebie niespodziankę
00:56:10Niech pan powie co to jest
00:56:14Przyjdziesz, zobaczysz
00:56:16Jedz, jedz
00:56:21Panie Józefie
00:56:22Panie Józefie
00:56:25Tutaj coś jest
00:56:29Proszę spojrzeć
00:56:30Tutaj z prawej strony księżyca
00:56:32Ta smuga
00:56:34To jakaś rysa
00:56:35Nie jest na każdej
00:56:41Może to meteoryt
00:56:43Albo satelita
00:56:47Dobrze, zrób z tego powiększenie
00:56:48A ja zrobię jeszcze raz
00:56:50Panie Duda
00:56:53Panie Duda
00:56:53Stymulator nie jest do zabawy
00:56:55Bardzo proszę
00:56:56Zejstą
00:56:57Tym bardziej, że to jest jeszcze nie gotowe
00:57:17Andrzej
00:57:18Andrzej
00:57:21Panie Józefie jest
00:57:31To rakieta
00:57:33Chcieli trafić w księżyc
00:57:36Chryste
00:57:36Nareszcie mi się udało
00:57:38Pokażę wszystkim, że nie jestem ani wariatem, ani dyletantem
00:57:42Trzeba nadać telegram
00:57:44Jutro będzie w gazetach
00:57:50To wywołaj
00:57:51I zrób za wszystkiego duże odbitki
00:57:53Dobra
00:58:22Dzień dobry
00:58:24Dzień dobry
00:58:25Zamknęli
00:58:25Rozumie Panie? To jest bezprawie, no
00:58:26To kompletne bezprawie
00:58:29Przyszli strażacy
00:58:30I mówią, że ja mam tylko jedną gaśnicę
00:58:32Przecież z jedną gaśnicą mi przyjęli
00:58:34Mówią, że muszę mieć dwie
00:58:36Ja mówię, że ja kupię
00:58:37A przecież oni mówią, że nie je zamkniemy
00:58:39Pan Romanek jest w sekretariacie
00:58:41Tak
00:58:41Z bardzo ważną sprawą
00:58:42I teraz
00:58:43Proszę zrozumieć, że ja nie mam
00:58:47Słucham Pan
00:58:49Zawałamy się
00:58:51Naruszył mnie
00:58:52Nie trzeba
00:58:54Pan Romanek
00:58:56Brudzi spokojnie
00:58:58Do domu
00:58:59Nieprawda!
00:59:00Będę mówił z Przewodniczący
00:59:01Ten Pan Przewodniczący jest zajęty
00:59:03To w takim razie proszę powiedzieć kiedy?
00:59:06Kiedy?
00:59:07No to możemy się spotkać
00:59:09Pojutrze
00:59:12Wyjaśnijmy sprawę
00:59:14Przez Tobą będzie w porządku
00:59:15Dobrze?
00:59:17Pojutrze?
00:59:19Pojutrze
00:59:19No do widzenia
00:59:21Do widzenia
00:59:22Do widzenia
00:59:24Panie Romanek!
00:59:25Panie Przewodniczący!
00:59:26Zamknęli!
00:59:27Nie zważając
00:59:28Nie zważając na skutki
00:59:30A przecież obserwacje muszą być wprowadzone ciągle
00:59:32Rozumie Pan ciągle
00:59:33Przychodzi do mnie młodzież
00:59:34Zapalona
00:59:36Oni są
00:59:37Oni są jak rośliny
00:59:38Które trzeba pielęgnować
00:59:40Które trzeba chronić
00:59:41Inaczej grozi im zdziczenie
00:59:43No przecież
00:59:44Pan Pstyga dobrze o tym wie
00:59:45No
00:59:46Żądam otwarcia obserwatorium
00:59:48Panie Romanek!
00:59:49Nie będziemy rozmawiać w ten sposób
00:59:50Proszę nie zapominać, że obserwatorium nie jest Waszą własnością
00:59:53Jak to wybudowałem je własnymi rękami
00:59:57Na własnym dachu
00:59:58I mam na to zgodę
00:59:58Zgodę można cochać
01:00:01Dlaczego?
01:00:02No nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi
01:00:03Kiedy ja nie wiem
01:00:05A kim wy właściwie jesteście z zawodu Panie Romanek?
01:00:10Krawcem
01:00:10No
01:00:11To macie do czego wrócić
01:00:14Nie zamkniemy wam zakładu
01:00:16Oczywiście jeżeli przestaniecie się wtrącać w nie swoje sprawy
01:00:20Co Panowie no?
01:00:23Co ja takiego zrobiłem?
01:00:25No podaliście do gazety, że rakieta nie trafiła w księżyc
01:00:28A trafiła?
01:00:30To was żył Pstyga
01:00:31To dziękuję
01:00:32Na dzisiaj dziękuję bardzo
01:00:38Na Boga Panie Józefie
01:00:40Nie jesteście chyba dzieckiem
01:00:41Przejrzyjcie wszystkie gazety
01:00:43Nie ma tam ani słowa o żadnej rakiecie
01:00:46Naruszyliście mocarstwową tajemnicę naszego największego sojusznika
01:00:50Dobrze, że to się tylko tak skończyło
01:00:58Nie mam czasu
01:01:00Nie mam czasu
01:01:03Ja nie mam czasu
01:01:08Nasz układ słoneczny składa się z jednej gwiazdy i dziewięciu planet
01:01:12Gwiazda to Słońce, a planety to Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Neptun, Pluton
01:01:21A uran?
01:01:22Aha, jeszcze uran
01:01:24I chciałam jeszcze powiedzieć, że uran jest 15 razy większy od Ziemi i odbija światło niebiesko-zielone
01:01:29Tak jest, rok uranowy trwa 84 lata
01:01:34Kto wie ile trwa doba uranowa?
01:01:36Doba uranowa trwa 10 godzin i 45 minut
01:01:39Tak jest, tak jest
01:01:40Mówię, z tego w ciągu roku planeta ta wykonuje 68500 obrotów
01:01:50A Ziemia?
01:01:51Jak to Ziemia?
01:01:52No Ziemia tyle, ile ma tym, nie?
01:01:55Przepraszam, nie przeszkadza?
01:01:56Nie, nie, bardzo, bardzo proszę
01:01:58Bardzo proszę Pani Doktorze, właśnie już kończymy
01:02:02Następny temat zaćminie Słońca i Księżyca, tak? Spotykamy się Ile
01:02:05Dobrze
01:02:06Do widzenia
01:02:07Do widzenia
01:02:08Cześć to
01:02:10Do widzenia
01:02:11Do widzenia
01:02:11Do widzenia
01:02:13Do widzenia
01:02:13Do widzenia
01:02:14Do widzenia
01:02:14Do widzenia
01:02:16Zobaczysz kompletę z jednostronomi?
01:02:19Nie mam z kim rozmawiać
01:02:21Andrzej i Tadziu są na studiach
01:02:23Jacek Faron ożenił się i wyjechał
01:02:27No za 2-3 lata będę w nich miał partnerów
01:02:30Co? Z obserwatorium?
01:02:35I sam odwoływałem się i...
01:02:40A modlę Pana niespodziankę
01:02:46Wie Pan co to jest?
01:02:48Nie
01:02:49Wielka tajemnica
01:02:50Widzi Pan te białe kreseczki?
01:02:53Tak
01:02:54To następna rakieta, która celuje w Księżyc
01:02:56Ta trafi
01:02:57Wczoraj sfotografowałem
01:02:59A przecież
01:03:00Obserwatorium jest zapieczętowane
01:03:05Jakoś sobie radzę
01:03:07Jednak się nie poddajesz
01:03:09Wczoraj był u mnie Andrzej Bielak
01:03:11Wziął zdjęcie do Warszawy
01:03:12Obiecał umieścić w gazecie
01:03:14Ma tam kogoś
01:03:15Panie doktorze
01:03:16Gdyby taki artykuł ukazał się w gazecie
01:03:19To przecież musieliby mi oddać obserwatorium, nie?
01:03:21Nie poddajesz
01:03:23Aha
01:03:27Wie Pan co to jest?
01:03:29Nie
01:03:29Symulator nieważkości dla kosmonautów
01:03:32Skopiowałem
01:03:34Zobaczyłem w gazecie i zrobiłem
01:03:37To
01:03:38Chcesz lecieć w kosmos?
01:03:40Nie
01:03:41Nie
01:03:41Ja nie
01:03:43Za stary już jestem
01:03:44Ale
01:03:45Gdybym miał syna
01:03:48Czy Pan wie Panie doktorze, że
01:03:50Ci co polecą w kosmos to
01:03:52To będą czuli dokładnie to samo co ja
01:03:55W tym stanie
01:03:57Wie Pan w tym stanie
01:03:58Do którego ja nie umiem już wrócić
01:04:03Józek
01:04:04Co ty kolegów się wstydziłeś?
01:04:06Chodź do nas
01:04:06Józek
01:04:07Sławny jesteś
01:04:08Piszę o tobie w trybunie
01:04:09Chodź
01:04:10Astronom amator czytałeś?
01:04:13Pan Romanek
01:04:14Krawiec zawodu
01:04:16Astronom zamiłowania
01:04:17Doprowadził z pomocą społeczną
01:04:19Do wybudowania obserwatorium
01:04:20Jako pierwszy w Polsce
01:04:23Zaobserwował
01:04:24I utrwalił na kliszy fotograficznej
01:04:26Obie sądy księżyca
01:04:27U na jeden
01:04:28Z takiej okazji mogłeś coś postawić
01:04:29Ty nie pijesz
01:04:30Ale inni piją, nie?
01:04:32Daj mi tę gazetę
01:04:33No jest twoja
01:04:33Ale siada Józek
01:04:35Józek
01:04:36Józek
01:04:39Stracony człowiek
01:04:55Panie Romanek
01:04:56Panie Romanek
01:04:56Przyszli do pana
01:04:57Przyjechali Czarną Wolgą
01:04:59Kto?
01:04:59Jak to kto?
01:05:00To pan nie wie?
01:05:05Pan Romanek
01:05:07Przyjechała
01:05:09Ja mam bardzo pilną sprawę do pana Romanka
01:05:12To proszę bardzo
01:05:19Jak pani idzie do domu?
01:05:25Przyjechali
01:05:27Mamy delegację radziecką
01:05:29Panie Romanek
01:05:30Przyjechali
01:05:31Zwiedzają miasto
01:05:32Nasze osiągnięcia
01:05:33Nie posiadam
01:05:34Dziękuję
01:05:34Słyszeli o panu
01:05:36O przepraszam
01:05:36Będę jasko lat
01:05:37Proszę bardzo
01:05:38Dlatego też
01:05:39Chcieli
01:05:41Panie Romanek
01:05:43Chcieli
01:05:44Przyjść tu
01:05:45I zwiedzić
01:05:46Obserwatorium
01:05:47No ale
01:05:48Obserwatorium
01:05:49Jest zaplombowane
01:05:50I zamknięte
01:05:51Właśnie
01:05:52Panie Romanek
01:05:54Jak też pan
01:05:55Zrobił te zdjęcia
01:05:57Przecież by pan
01:05:58Porynnie
01:05:59Na
01:06:01Nie no
01:06:02Zresztą nieważne
01:06:03My odplombujemy
01:06:04Od ręki
01:06:06Przecież
01:06:07Z tym zaplombowaniem
01:06:09To było jakieś
01:06:10Nieporozumienie
01:06:11No
01:06:13Dlatego też
01:06:14Proszę
01:06:14Nie wspominać o tym
01:06:16Naszym gościom
01:06:17A
01:06:18No to załatwione
01:06:21Tylko niech pan
01:06:23Nie chlapnie tam
01:06:24Niczego przy nich
01:06:26Tak
01:06:27Jeszcze jedno
01:06:28Ta tablica
01:06:29Przy wejściu
01:06:31Będą robić zdjęcia dla publikacji
01:06:33Dlatego też
01:06:34Ma tu
01:06:36Zakład prywatny
01:06:37No
01:06:38Mogłoby to
01:06:40Sporo nieprzyjemności
01:06:41Nas kosztować
01:06:43Gdy pan to może
01:06:44Niech nie robią zdjęciu
01:06:45Ależ
01:06:46Ależ
01:06:47Co pan mówi
01:06:48Ależ
01:06:48Żartowniś z pana
01:06:50Yyy
01:06:51My mamy
01:06:52Przecież ludzi
01:06:52Zdejmą
01:06:54A potem założą
01:06:55Dobrze?
01:06:56No
01:06:56To do widzenia pan
01:06:57No
01:06:59No
01:06:59Postanowi
01:07:01To jest zjaja
01:07:03Panie sekretarz
01:07:09Orion
01:07:10Kicz kicz kicz
01:07:12Orion
01:07:14Orion
01:07:15Kicz kicz kicz kicz
01:07:18Kicz kicz kicz
01:07:25Tata
01:07:26Tata
01:07:31Tomeczku
01:07:32Tomeczku
01:07:33Tomeczku chodź tutaj
01:07:33To nie jest twój tata
01:07:34To nie tata?
01:07:36Nie
01:07:41Panna Lola?
01:07:43Panie Józefie
01:07:43Dzień dobry
01:07:44Niechła znał mnie
01:07:45Nie, nie
01:07:45Oczywiście, że poznała
01:07:46Nie, nie
01:07:46Ja się zmieniłam
01:07:47Ja wiem
01:07:48Panie Józefie mam tu materiał
01:07:50Czy mógłby pan coś
01:07:51Niedrogiego uszyć dla mojego synka?
01:07:53Yyy
01:07:53Tak, tak
01:07:54Oczywiście, ale
01:07:55Po powrocie
01:07:56Wyjeżdżał
01:07:57Aha
01:07:58Wyjeżdża pan
01:07:59To szkoda
01:08:01Gdyby się wtedy zdecydował
01:08:04To mógłby być
01:08:07Pana synek
01:08:08A tak
01:08:09To tylko ludzie mnie
01:08:10Wytykają palcami, że jestem sama
01:08:14Przepraszam
01:08:15Przepraszam
01:08:16Tomek chodź do widzenia
01:08:16Przepraszam
01:08:17Panie tata?
01:08:37O Boże
01:08:38A Jędrk ma zaraz wrócić do domu
01:09:05Ale przecież
01:09:07Jędryk
01:09:08To zatrzymaj go w domu
01:09:09Żeby go przypadkiem nie zobaczył
01:09:11Ale ja bym się z nim tak nie patyczkowała
01:09:29Do widzenia
01:09:31Przepraszam na pierwszej stronie
01:09:32Popatrz
01:09:32A to są wycinki z gazet
01:09:33Wszystko o mnie
01:09:34Rozumiesz?
01:09:35Piszą, że jestem astronomem
01:09:36Amatorem, ale, ale astronomem
01:09:38Zrozum, to nie chodzi o to, czy ci się powiodło, czy nie
01:09:42Ty nic nie rozumiesz
01:09:43Marysiu
01:09:48Napisałem wiersz
01:09:51Dedykowałem go tobie
01:09:55Przytrzymaj
01:10:05Ciemność
01:10:06Ciemność
01:10:10Jasność
01:10:13Głos sercowych drżeń
01:10:16Cicha nocna falistość
01:10:20Zbiera z gwiazd cień
01:10:25Drżąca
01:10:27Senna
01:10:29Samotna
01:10:31Ucieka jak czas
01:10:34Mróz
01:10:36Wykwitł na oknach
01:10:41Po tamtych
01:10:43Wyrósł las
01:10:45To jest do gwiazda
01:10:48Pulsujące
01:10:48Wiesz, ich jasność jest nierównomierna
01:10:52Trudna do obliczenia
01:10:53Wystarczy lekkie zachwianie
01:10:54W ich równowadze
01:10:56I zaczynają pulsować
01:10:57Marysiu
01:10:58Jak wahadu
01:10:59Nie przyjeżdżaj tu więcej
01:11:10Słuchaj, powiedz mi wreszcie co się naprawdę stało
01:11:13Siedź, siedź, siedź
01:11:19Nic się nie stało
01:11:21Piszą o tobie w gazetach
01:11:23Była audycja w radio
01:11:24Rozmawiają z twoimi podopiecznymi
01:11:27Tak, ale z niektórymi
01:11:30Jacek Taran
01:11:32Najzdolniejszy z nich
01:11:33Ma prywatne ogrodnictwo
01:11:35To z nim nie rozmawiali
01:11:36Widocznie
01:11:36Doszli do wniosku, że
01:11:39Że się wykoleił
01:11:43Ludzie normalni piszą do ciebie listy
01:11:46To znaczy, że
01:11:46Interesują się to, bo jesteś im potrzebny
01:11:49Dla nich to tylko sensacja
01:11:51Że krawiec, a patrzy w gwiazdy
01:11:53Że z małego miasteczka
01:11:56A widział
01:12:00Wszechświatową rakietę
01:12:01Z listy z zagranicy
01:12:02Mogę?
01:12:10Romany
01:12:12Widzisz to jest
01:12:14Zaproszenie na Międzynarodowy Kongres Astronautyczny?
01:12:18W Warnie
01:12:18Słuchaj, musisz tam pojechać
01:12:20Podrz
01:12:22Spotkasz
01:12:23Największych astronomów świata
01:12:25Poznasz
01:12:25Ciekawych ludzi
01:12:26Dowiesz się wiele wspaniałych rzeczy
01:12:28Jedziesz?
01:12:32Jedź
01:12:55Trudny
01:13:06Prodję
01:13:13Dzień dobry. Józef Romanek z Polski.
01:13:18Profesor Romanek?
01:13:19Nie, nie, nie jestem profesor. Ja jestem amator, astromat.
01:13:22Profesor Romanek, just wait a moment.
01:13:25You staying at the Drusbach Hotel, your number is 28.
01:13:29And here are the congress papers and information concerning the congress.
01:13:33Thank you.
01:13:35Thank you very much.
01:13:40Hello, I'm from Japan.
01:13:43Can I have your name please?
01:13:45Hiroshita.
01:13:48May I have your attention please?
01:13:50The astrophysical section will take up further work at 4 p.m. this afternoon. Thank you.
01:14:00Especially after the identification of an object with the formula quoted here.
01:14:06The one that I'm going to wipe out.
01:14:08So now it's clear to everyone that there is no satisfactory explanation.
01:14:13Except for the idea of the expanding universe.
01:14:22Any questions please?
01:14:25No questions. Thank you.
01:14:32My congratulations professor. It was excellent. Very, very clever indeed. I wish you all the best.
01:14:38My congratulations. That was a very nice lecture. I'm glad to like you.
01:14:42Are you for the matter? I've got a congratulations.
01:14:43Yes sir.
01:14:44Good.
01:14:46Good.
01:14:47Ok, so, eh?
01:14:49If you don't want to talk, what?
01:14:51Excuse us.
01:14:51Go ahead.
01:14:52Let's go.
01:14:55No, i co pan o tym sądzi, pani Romanek?
01:15:01Prawdę mówiąc, niewiele zrozumiałem. Nie znam angielskiego.
01:15:04Sensacyjny temat. Znakomity talent. Dziś największe odkrycie powstały na pograncie fizyki astronomii.
01:15:10Jak tak dalej, pójdzie za 15-20 lat, może dostrzec nagrodę Nobla.
01:15:15Za ile lat?
01:15:15No, za 20-15 przy odrobinie szczęścia.
01:15:19Nie rozumiem. To znaczy, że... czy on dokonał już wielkiego odkrycia, czy jeszcze nie?
01:15:22Panie Romanek, on postawił hipotezę. Dziś jeden człowiek nie dokonuje wielkich odkryć.
01:15:27Rzuca idea, rozpracowuje ją cały zespół. Potem ktoś wysuwa nową hipotezę i wszystkie poprzednie tracą na aktualności.
01:15:36To znaczy, że to, co czytałem w Polsce, to jest już dawno nieaktualne.
01:15:40Szczerze mówiąc, prawie wszystko.
01:15:42John!
01:15:43Yes, Adam?
01:15:44May I introduce to you, Mr. Romany?
01:15:46You know, the famous Polish Taylor.
01:15:48He was the one, who photographed Luna one.
01:15:51I know, I know.
01:15:52Yes, pleased to meet you, Mr. Romanek.
01:15:54Romanek.
01:15:54Nie będzie pan miał kłopotów. John mówi po polsku.
01:15:57John, see you later. Do zobaczenia wieczorem na plaży.
01:16:00Do zobaczenia.
01:16:02Olof, come over.
01:16:04Yes?
01:16:05Mr. Romanek, a Taylor.
01:16:07Hi, I'm glad to meet you.
01:16:08Romanek.
01:16:09A Taylor?
01:16:10Taylor, Taylor.
01:16:11Taylor?
01:16:11You must be juggling.
01:16:12Mówię, że to niemożliwe.
01:16:14Tak?
01:16:15To, proszę, niech pan się cofa.
01:16:17Move by.
01:16:23101, 101, 89, 89, 97, 97,
01:16:30105.
01:16:31105.
01:16:32How does he know that?
01:16:34Skąd pan to wie?
01:16:36Dobry krawiec musi mieć miarę w oku.
01:16:39Well, a good Taylor has got an eye for measure.
01:16:42You are really fantastic.
01:16:43You are really fantastic.
01:16:44Excuse me, brother.
01:16:45Hold up.
01:16:45We inform that Congress probably...
01:16:47Back to you.
01:16:49Back to you?
01:16:51Back to you.
01:16:51It's a barrier for walk at a...
01:16:52I'll work with a book.
01:16:54Goodwill, with a book?
01:16:54Goodwill.
01:16:55Goodwill.
01:16:56He knows even 30.
01:16:58Wspaniały bieg i szczyt możliwości.
01:17:0130 years.
01:17:04Nie idzie pan na wykład profesora Nakamury?
01:17:07No da, chodźmy lepiej do bar.
01:17:12Spokojnie, Dżazer, czy tu sam przykawała ta soczewka?
01:17:16To naprawdę, sam.
01:17:17A to nie prościej to było wziąć i po prostu kupić?
01:17:20Nie było gdzie.
01:17:21A co było najtrudniejsze?
01:17:23Najtrudniejsze?
01:17:26Chyba uzyskanie pozwolenia na prowadzenie obserwacji.
01:17:29Do ławki?
01:17:30No tak.
01:17:32I wy to macie w kraju wspaniałe poczucie humoru.
01:17:35A, can we have two drinks?
01:17:38Yeah, well, no, no, no ice.
01:17:41Ile?
01:17:41Ile to może być procent?
01:17:43Ja myślę, że to, co czterdzieści to ma.
01:17:45No, without ice.
01:17:47To dla mnie może być dawka śmiertelna.
01:17:50Mr. Romanek.
01:17:51Oh, I see.
01:17:52Hey, good luck.
01:17:53Good luck, Mr. Petterser.
01:17:55Come on, przepraszam bardzo.
01:17:57Pan Romanek.
01:17:58Don't.
01:17:58Tak, tak, tak.
01:17:59Just add, ok.
01:17:59Nie, pana pana pytają.
01:18:01No, wszyscy się panem interesują.
01:18:02Ci panowie także.
01:18:03Jak pan to zrobił?
01:18:04Prawdę mówiąc, to byłby przypadek.
01:18:06Chciałabym się spodziewać, jak się dzieje?
01:18:08Mam teleskop 25 cm średnicy.
01:18:11Jak teleskop 25 cm?
01:18:13O, przepraszam, ale mnie o tym.
01:18:15Nie, nie, mnie o tym.
01:18:16Chodzi o to mierzenie.
01:18:18Jak pan to robi?
01:18:19No, na przykład, czy może pan podać jego wmiarę?
01:18:20Zabaw!
01:18:22Chciałabym się!
01:18:23O, hombre.
01:18:24Cóż, uch, uch...
01:18:32Zabaw!
01:18:38Mak reszta.
01:18:39called.
01:18:44Nie, nie, nie, nie.
01:18:47Jak mu?
01:18:48Tak...
01:19:12Panie Józefie, ale tak nie można.
01:19:24A co będzie z ze mną?
01:19:42Szkoda.
01:19:59Panie Józefie, ale tak nie można.
01:20:27Dzień dobry, Marysiu.
01:20:28Prosiłam, żebyś nie przyjeżdżał.
01:20:32Mogę wejść?
01:20:35Przywiozłeś mi nowy polemat o gwiazdach?
01:20:56Pamiętasz, obiecywałem Ci kiedyś, że...
01:20:59że dokonam wielkiego odkrycia, że będziesz ze mną dumna.
01:21:08Astronomowie w Warnie interesowali się mną tylko, czy ja umiem mierzyć na oko do centymetra, bo jestem krawcem.
01:21:18A ja już nawet nie potrafię szyć.
01:21:25Boże...
01:21:31A kim ja właściwie jestem?
01:21:34Zwariowanym głupcem, któremu coś się przyśniło i chciał to złapać.
01:21:41Chciałem złapać gwiazdę.
01:21:44A straciłem...
01:21:45wszystko tutaj...
01:21:48na ziemi.
01:21:58Nie mam po co żyć.
01:22:01Nie...
01:22:02Nie, nie...
01:22:03Masz po co.
01:22:06Ludzie Cię szanują.
01:22:08Piszą o Tobie w gazetach.
01:22:10Ja zbieram wszystkie wycinki, zaraz Ci pokażę.
01:22:12Wszystkie gazety.
01:22:13Ludzie Ci zazdroszczą po prostu.
01:22:17O, popatrz, wszystkie tutaj są wycinki ze wszystkich lat.
01:22:22I pokazuję wszystkim sąsiadkom.
01:22:25I nawet mały dopytuję.
01:22:27Dzień dobry.
01:22:44Popatrz, popatrz się, co ja mam.
01:22:49Pokaż.
01:22:51Pokaż.
01:22:57Przepraszam.
01:22:57Proszę, proszę.
01:22:59Dziesięć razy stoi śledź.
01:23:00Tak jest.
01:23:01Panie Krysiu, to jest Romanek, ten, co na oko wymierza.
01:23:05Ile to może być procent?
01:23:08Czterdzieści?
01:23:09No wie pan, pan mnie obraża.
01:23:12Panie Krysiu, czterdzieści pięć gwarantowane.
01:23:14Tak, tak.
01:23:16No, fajnie.
01:23:17Rekasza, mnie.
01:23:18Tak, tak.
01:23:19Ile to jest?
01:23:32Tak.
01:23:36Ile to jest?
01:23:37Ale to jest?
01:23:38Tak, tak.
01:23:39Tak.
01:23:39Nie Who?
01:23:40To jest w porządku?
01:23:43Nie ma.
01:23:45Ile to jest to, nie ma.
01:23:45To jest to odpowiedni.
01:23:46Tak.
01:23:46Nie ma.
01:23:46Tak.
01:23:59KONIEC
01:24:25KONIEC
01:24:58KONIEC
01:25:25KONIEC
Comments

Recommended