Skip to playerSkip to main content
  • 1 day ago
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:41KONIEC
00:01:10KONIEC
00:01:41KONIEC
00:02:10KONIEC
00:02:42KONIEC
00:03:04KAMICC
00:03:05KAMICC
00:03:07KAMICC
00:03:15KAMICC
00:03:15Nie poznał ciebie?
00:03:18Nic nie rozumiem.
00:03:20Może się obraził?
00:03:22Nie miał powodu.
00:03:24Po prostu zniknub mi z oczu w jakimś polowaniu.
00:03:29Myślałem, że wyjechał.
00:03:30Wygląda fatalnie.
00:03:38Przepraszam cię, Krystynko,
00:03:40ale muszę z nim porozmawiać.
00:03:41Tylko wracaj szybko.
00:03:53Przepraszam, panie profesorze.
00:03:55Nie widział pan Kamila?
00:03:56Przeszedź jak błędy.
00:03:58Jest w oranżeli.
00:03:59Dziękuję bardzo.
00:04:19Kamil?
00:04:22Kamil?
00:04:33Wiktor, jesteś tu?
00:04:36Kamil.
00:04:38Na boga, co się z tobą dzieje?
00:04:40Unieś głowę.
00:04:41Unieś, unieś.
00:04:42Chodź, tam jest woda.
00:04:48Wyobraź sobie, że poznajesz
00:04:51piękną, zmysłową kobietę.
00:04:56Po pierwszy miłosnej nocy
00:04:57nie możesz.
00:05:00Nie chcesz od niej odejść.
00:05:03To ponad moją wyobraźnię.
00:05:06Tak trwasz przy niej
00:05:08z nocy na noc
00:05:10coraz bardziej szczęśliwy.
00:05:12Z dnia na dzień
00:05:14coraz bardziej słaby
00:05:16i bezwolny.
00:05:17Pożycie z tą panią?
00:05:19Ciężko uszkodziło ci dowcip,
00:05:21mój drogi.
00:05:22Powinieneś z nią zerwać.
00:05:24Nie.
00:05:24Nie mogę.
00:05:27Ona...
00:05:28i ciało jest
00:05:31dla mnie
00:05:32snem.
00:05:35Powietrzem.
00:05:37Modlitwą.
00:05:38Absolutem.
00:05:40Po prostu napotkałeś swój typ
00:05:42samicy i to wszystko.
00:05:44Pora się opamiętać.
00:05:46Jutro kładziesz się u mnie w klinice.
00:05:49To nic nie da.
00:05:52Chcę już stąd
00:05:53iść.
00:05:55W takim razie
00:05:56odwiozę cię do niej.
00:05:58Nie.
00:05:59Nie możesz jej
00:06:00poznać.
00:06:03Strzeż się jej.
00:06:06Nazywa się
00:06:07Sara Braga.
00:06:12Przysięgnij mi,
00:06:15że gdybyś ją
00:06:16kiedykolwiek poznał,
00:06:20nie zbliżysz się do niej.
00:06:25Nie dotkniesz jej nawet.
00:06:26Dlaczego?
00:06:28Bo ona
00:06:28zrobi z tobą
00:06:30to samo, co
00:06:31zrobiła ze mną.
00:06:34Posłuchaj.
00:06:36Od pierwszego zbliżenia
00:06:38ta kobieta
00:06:40odbiera mi siły.
00:06:43Wchłania w siebie
00:06:44moje życie.
00:06:47Moje
00:06:48młode życie.
00:06:49muszę do niej wracać.
00:06:54Muszę do niej wracać.
00:06:57Muszę wracać.
00:06:58Muszę.
00:07:17zapiszę ci jakąś domową kurację
00:07:19i będziesz sobie zdrowiał u tej swojej Sary.
00:07:22Dobrze.
00:07:23A więc jutro o czwartej przy uniwersytecie.
00:07:25A potem pojedziemy do kliniki.
00:07:26Dobrze?
00:07:27Jutro o czwartej.
00:07:28Będę na pewno.
00:07:29A spróbuj nie być.
00:07:30To cię sam dopadnę
00:07:31u tej twojej
00:07:32modliszki.
00:07:37Ty, majdaku.
00:07:39Jak śmiesz z niej kpić.
00:07:44Oszalałeś.
00:07:45Przecież to był żart.
00:07:46Ty, draniu.
00:07:47Jak mogłeś.
00:07:49Puszcz mnie.
00:07:51Zostaw mnie, bo cię zabiję.
00:07:55Julianie.
00:07:57Julianie.
00:08:02Słucham, jaśnie panie.
00:08:04Zapisz mnie stąd do Sary.
00:08:08Czas najwyższy, jaśnie panie.
00:08:15A cóż to za hałasie?
00:08:18Drobiosk.
00:08:20Mała sprzeczka.
00:08:26Panie profesorze.
00:08:28Spędził pan w tym mieście całe swoje życie.
00:08:30I zapewne doskonale
00:08:33zna pan całą tutejszą sosietę.
00:08:36Czy mówi panu coś nazwisko
00:08:38Sara Braga?
00:08:45Sara Braga.
00:08:49Profesorze, co panu jest?
00:08:54Sara Braga.
00:08:58To była najpiękniejsza kobieta,
00:09:02jaką w życiu widziałem.
00:09:05Co pan o niej wie?
00:09:07Była cudowna.
00:09:10Wspaniała.
00:09:15Na co ja ją leczyłem?
00:09:19Nie pamiętam.
00:09:21To było aż tak dawno?
00:09:24Byłem
00:09:25świeżo po studiach.
00:09:30Piękny, młody.
00:09:31W takim razie leczył pan
00:09:33babkę
00:09:34tej kobiety, o którą pytam,
00:09:35lub matkę.
00:09:37Nie pamięta pan, kiedy to było?
00:09:40Musiałbym poszperać
00:09:41w moich starych
00:09:43dziennikach lekarskich.
00:09:48Jak znajdę,
00:09:50to ci powiem.
00:09:52Dobrze.
00:09:53Kiedy i na co
00:09:55leczyłem tę moją
00:09:57piękną Sarę.
00:09:59endіть.
00:10:10Kiedy i na co
00:10:12piękną Sarę.
00:10:12Dzień dobry.
00:10:43Drobiazg.
00:10:46Najważniejsze, że od rana świetnie się czuję.
00:10:51Bardzo się cieszę. No to jedziemy.
00:10:54Ale ja nie pojadę z tobą na te badania.
00:10:59Dlaczego, Kamil? Co się z tobą dzieje?
00:11:06Nic mi nie jest.
00:11:10Czuję się bardzo dobrze, a jutro wyjeżdżam na kurację.
00:11:17Gdzie wyjeżdżasz?
00:11:19Nigdzie nie wyjeżdżam.
00:11:22Zapomniałem.
00:11:24Julianie, jedziemy.
00:11:27Według rozkazu jaśnie, panie.
00:11:34Proszę jeszcze nie jechać.
00:11:36Posłuchaj, Kamil.
00:11:37Odczaj się.
00:11:39Słuchaj ty, włochaty fagasie.
00:11:41Krów z tobą nie pasłem.
00:11:43Widzę, panku, że dawno nie byłeś ćwiczony.
00:11:46A ty w więzieniu.
00:11:48Wieś nas natychmiast do kliniki.
00:11:50Podejrzewam, że pan Kamil jest chory na tyfus.
00:11:52Wrzesz jak pies.
00:11:54Jeżeli nie posłuchasz, za godzinę będę w domu twojej pani.
00:11:58Z ambulansem i policją.
00:12:04Wsiadaj.
00:12:16Wsiadaj.
00:12:36Ja chcę już wracać, Wiktor.
00:12:46Jakie jest zdanie panów?
00:12:55To przypadek beznadziejny.
00:13:03Zanik szkieletu.
00:13:09Zmniejszenie.
00:13:11Przemieszczenie głównych narządów.
00:13:17Nigdy nie widziałem czegoś równie potwornego.
00:13:25Oczywiście.
00:13:26Przyjmiemy go.
00:13:28Koniecznie.
00:13:29Tylko dlatego, żeby pański przyjaciel mógł umrzeć godnie, bez cierpienia.
00:13:42Powiedzcie panowie przynajmniej, na co on umiera?
00:13:45Co to za choroba?
00:13:48Dowiemy się, jak się go pokroi.
00:13:52Z TO الرzeli.
00:13:59Z to kolobu z
00:14:35Pamiętaj, nigdy więcej tu nie przyjeżdżaj.
00:14:42Zaczekaj.
00:14:44Dam twojej pani tylko zalecenie i recepty.
00:14:48Wjeżdżamy.
00:14:51Oszukałeś mnie.
00:14:53Nie, nie, nie rób tego.
00:15:16Przywiozłem pana Kamila, bo okazuje się, że to nie tyfus.
00:15:19Pan Kamil jest bardzo osłabiony.
00:15:21Wymaga szczególnej opieki.
00:15:22Dziękuję serdecznie, szanownemu panu.
00:15:37Chwileczkę.
00:15:40Chciałbym mówić z panią Sarą Braga.
00:15:42Nie, nie.
00:15:47Uniżenie proszę za mną, szanowne panie.
00:16:13Co mu się stało, Julianie?
00:16:18Zasłabł w ambulansie.
00:16:20Kamilku kochani.
00:16:23Przywiózł go z kliniki.
00:16:27Ten pan.
00:16:30Kim pan jest?
00:16:33Jestem...
00:16:36Nazywam się Wiktor Stefański.
00:16:38Jestem lekarzem.
00:16:39To pan jest tym przyjacielem Kamila.
00:16:42Tak, pani.
00:16:43On często opowiadał mi o panu, kiedy jeszcze był zdrowy.
00:16:48Julianie, odprowadź pana do jego sypialni.
00:16:51Słucham, ja się pani.
00:16:57Doktorze, co jemu jest?
00:16:59On słabnie z dnia na dzień.
00:17:02Szczerze mówiąc, nie wiem.
00:17:04Objawy wskazują na kilka chorób.
00:17:06O depresji psychicznej, podwapnienie kości.
00:17:09Ale on po badaniach kazał się odwieźć tutaj.
00:17:12Stan Kamila jest poważny.
00:17:13Czy przedtem badał go jakiś lekarz?
00:17:16Nie.
00:17:17Kamil nie życzył sobie.
00:17:18Przepraszam.
00:17:25Posadźmy go tu, na kanapie.
00:17:51Potrzebna jest poważna kuracja.
00:17:54Nie wiem, co to za choroba.
00:17:56Ale będziemy leczyli jej objawy.
00:17:59Skoro nie chcę iść do szpitala, będzie się leczył tutaj pod opieką szanownej pani i moją.
00:18:04Będę przyjeżdżał co jakiś czas.
00:18:06To kłopot dla pana.
00:18:08Mieszkamy z dala od miasta.
00:18:10Oto recepty i dieta, która jest najważniejsza.
00:18:15Dużo mięsa, jarzyn, owoców, a przede wszystkim sera i miodu.
00:18:19Będziesz zdrow, Kamilku.
00:18:22Słyszysz?
00:18:23Nie słyszę.
00:18:26Zasypia.
00:18:27Tak.
00:18:29Zasypię.
00:18:30Julianie?
00:18:41Jeszcze jedno.
00:18:43Najważniejsze.
00:18:47Przez jakiś czas
00:18:48nie powinien z panią współżyć.
00:18:51Od kiedy zachorował.
00:18:54Kocham go jak dziecko.
00:19:00Gdybym pana potrzebowała, doktorze?
00:19:05Oto mój bilet wizytowy.
00:19:08Gdybym był potrzebny, proszę mnie wezwać o każdej porze dnia i nocy.
00:19:13A może zostanie pan chwilę?
00:19:15Zapraszam na kieliszek doskonałego portu.
00:19:17Przykro mi, ale nie mogę.
00:19:19Proszę.
00:19:19Niestety, jestem jeszcze umówiony z paroma pacjentami.
00:19:23Przepraszam.
00:19:24Ale gdyby pan wiedział, jak bardzo czuję się tu samotna.
00:19:29Kiedy pana znowu zobaczę?
00:19:32Za kilka dni.
00:19:34Kiedy, mam nadzieję, wystąpi wyraźna poprawa.
00:19:38Może o szóstej w sobotę?
00:19:41Zjemy kolację.
00:19:43Spędzimy we trojmiły, przyjacielski wieczór.
00:19:46Będę na pewno.
00:19:50Dziękuję za pomoc.
00:19:56I za nadzieję.
00:19:59Dobranoc.
00:20:04Julianie.
00:20:09Odprowadź pana.
00:20:22KONIEC!
00:20:23KONIEC!
00:20:38KONIEC
00:21:10KONIEC
00:21:31Cieszę się, że pan przyjechał
00:21:33Umawialiśmy się przecież, więc jestem
00:21:36Jak się czuje, Kamil?
00:21:39Doskonale, wyzdrowiał
00:21:40Jak to wyzdrowiał?
00:21:42To niemożliwe
00:21:44Tak szybko?
00:21:46A więc chodźmy do niego
00:21:48Kamila nie ma w domu
00:21:49Od obiadu poluję w okolicy
00:21:51Właśnie szłam do niego z ciepłym okryciem
00:21:53Chodźmy, lada moment nadejdzie
00:21:57Panie Wiktorze
00:21:59Drogi przyjacielu, nie wiem jak się odwdzięczę
00:22:01Za to wszystko, co pan dla nas zrobił
00:22:03Nie słychać żadnych strzałów
00:22:04Może gdzieś zabłądził, już
00:22:06Patrząc po szóstej
00:22:09Jest z Julianem, nic złego mu nie grozi
00:22:13Ale ja też zaczynam już być zła
00:22:15Przecież wiedział, że pan ma być u nas na kolacji
00:22:19Najważniejsze, że wyzdrowiał
00:22:22Tak, najważniejsze, że wyzdrowiał
00:22:25Robi się coraz zimniej
00:22:26Zdaje mi się, że w nocy będzie burza
00:22:30Uwielbiam burzę
00:22:32Zwłaszcza w nocy
00:22:44Czy ze wszystkimi kobietami rozmawia pan w podobnie interesujący sposób?
00:22:50Nie, tylko z tymi, które o nie śmielają mnie swoją urodą
00:22:55Pan powinieneś pisać romanse
00:22:58Albo mniej ich czytać
00:23:00Przykro mi, że wierzy pani szczerość
00:23:03Za naiwność
00:23:05Mnie też przykro, ale
00:23:08Mam powody, żeby w pańską szczerość nie wierzyć
00:23:14Myślę o tej komedii z tyfusem
00:23:22Przepraszam, ale to
00:23:25Był jedyny sposób, żeby panią poznać
00:23:28Z punktu widzenia etyki lekarskiej
00:23:31Wiem, ale nie żałuję
00:23:33Panie, widok jest wart każdej ceny
00:23:37Pan mi imponuje
00:23:39Naiwnością?
00:23:43Nie
00:23:44Uporem
00:23:46I zdecydowaniem
00:23:55Ale właśnie nadchodzą
00:23:57A gdzie jest pan Kamil?
00:24:08Pan Kamil kazał powiedzieć, żeby zjeść kolację bez niego
00:24:12Jak to? Bez niego?
00:24:16Koło gajówki spotkał pana barona Walnera
00:24:19I pojechali gdzieś razem do znajomych
00:24:24Och, jak mógł
00:24:29Jak mógł
00:24:32Szczerze mówiąc
00:24:33Sam jestem oburzony
00:24:36Przepraszam
00:25:17Zdjęcia
00:25:25Pani płacze?
00:25:28Nic to chwilowe
00:25:30Zaraz minie
00:25:32Pani potrzebuje
00:25:34Szczerej rozmowy z kimś
00:25:37Oddanym
00:25:38Jeżeli szczerej
00:25:40To na pewno nie z panem
00:25:42Przepraszam
00:25:53Przecież pan mi nie ufa
00:25:57Pan się mnie boi
00:26:02Panie wybaczy
00:26:03Ale nie rozumiem
00:26:06Kamil opowiedział mi o waszej rozmowie w oranżeli klubu
00:26:16Cóż
00:26:17Nie pan pierwszy dał się nabrać na tę komedię chory i zazdrości
00:26:23Dlatego jestem tu taka samotna i opuszczona przez przyjaciół
00:26:27Ja nie uwierzyłem mu wtedy przez moment
00:26:29Zbyt dobrze pamiętam z jakim strachem patrzył pan na mnie
00:26:33Wtedy po przywiezieniu Kamila
00:26:34Jak szybko pan wtedy uciekł
00:26:38To nie był strach przed panią
00:26:40A przed kim?
00:26:44Jeżeli wyznam prawdę
00:26:48Nie będę mógł pozostać tutaj dłużej
00:26:50Jaką prawdę?
00:26:54Tamtego wieczoru
00:26:56Pani uroda
00:26:57Olśniła mnie
00:27:01A miłość
00:27:05I troskliwość jaką pani
00:27:10Okazała Kamilowi
00:27:13Wyzwoliła we mnie furię zazdrości
00:27:18To trwało chwilę
00:27:21Ale wystarczyło
00:27:23Nie przed panią ogarnął mnie strach
00:27:32Ale przed sobą
00:27:38A teraz pozwoli pani, że odejdę
00:27:42Nie chcę zostać sama
00:27:50Zamiast się rozstawać
00:27:53Wypijmy po prostu
00:27:54Za naszą przyjaźń
00:27:57Za naszą przyjaźń
00:28:03Wiktorze
00:28:04Za naszą przyjaźń
00:28:07Za naszą przyjaźń
00:28:07Saru
00:28:15Co to?
00:28:16To nic
00:28:17To koty
00:28:20Słyszałem
00:28:22Wyraźnie czyjś krzyk
00:28:24Zdawało ci się
00:28:47Zdawało ci się
00:28:51Zdawało ci się
00:28:52Zdawało ci się
00:29:12Usiądźmy
00:29:13Coś mi dziwnie słabo
00:29:20A propos Kamila
00:29:24Widziano go odjeżdżającego powozem z guwernantką
00:29:27Z sąsiedniego majątku
00:29:31Nasz myśliwy
00:29:33Sam został upolowany
00:29:35Nie wierzę
00:30:03Jakie on piękny
00:30:05I mocny
00:30:07Zbyt mocny
00:30:12Chyba źle wybrałaś Saru
00:30:14Za późno
00:30:16Musi być mój
00:30:23Strzeźcie go Saru
00:30:24Nie ufam mu
00:30:35Moje biedne maleństwo
00:30:39Tak mi go żal
00:30:41Ciii
00:30:43Nie może się obudzić
00:31:24Nie może się obudzić
00:31:39KONIEC
00:32:25KONIEC
00:32:34KONIEC
00:33:09KONIEC
00:33:36KONIEC
00:33:57KONIEC
00:34:01KONIEC
00:34:02KONIEC
00:34:03KONIEC
00:34:03KONIEC
00:34:04KONIEC
00:34:05KONIEC
00:34:07KONIEC
00:34:07KONIEC
00:34:08KONIEC
00:34:08KONIEC
00:34:09KONIEC
00:34:18KONIEC
00:34:29KONIEC
00:35:15KONIEC
00:35:44KONIEC
00:35:48KONIEC
00:35:57Osmodeu
00:36:44Wrocław
00:37:02Panie doktorze.
00:37:09Pani prosi pana do siebie.
00:37:44Wiktorze, to ty?
00:37:55Co się stało?
00:38:02Kamil odszedł ode mnie.
00:38:06Wrócił nad radem.
00:38:09Zobaczył ciebie śpiącego, dostał szału.
00:38:13Nie powinienem tutaj nocować.
00:38:15Ty byłeś tylko pretekstem.
00:38:17W powoźnie, w którym odjechał, była kobieta.
00:38:26Upokorzył mnie na jej oczek, pchnął i upadłam.
00:38:30Gdzie boli?
00:38:35O...
00:38:37Tu...
00:38:54Nie wyczułam żadnych pęknięć.
00:38:58To tylko stłuczenie.
00:39:01Tylko stłuczenie.
00:39:03A może on mnie w ogóle nie uderzył?
00:39:07Wynosz się.
00:39:10Chcę być sama.
00:39:13Zaję na jej oczeknię.
00:39:15Nie.
00:39:27KONIEC
00:39:55Panie Wiktorze, i co z pańskim przyjacielem?
00:39:59Nie wiem. Znikną mi z oczu. Przepraszam.
00:40:06Dobry wieczór, panie profesorze.
00:40:09A, dobrze, że cię widzę. Proszę bardzo.
00:40:16Czy przypomniał pan już sobie, na co i kiedy leczył tamtą Sarę Braga?
00:40:20Tak. Miałem to w swoich notatkach.
00:40:25Okazuje się, że przyjaciółka Kamila nie może być ani wnuczką, ani córką tamtej Sary Braga, którą ja leczyłem.
00:40:36Dlaczego?
00:40:38Dlatego, że moja piękna Sara była nieuleczalnie chora na bezpołudność.
00:40:48I stąd wniosek, że Sara Kamila albo to oszustka, która podszyła się pod nazwisko Bragów, żeby sięgnąć po ich majątek,
00:41:01albo to ta sama dama.
00:41:06Tyle tylko, że musiałaby mieć sto lat i wyglądać tak jak ja.
00:41:15Sto lat, albo i więcej.
00:41:40I rzekł anioł.
00:41:44Tobiaszu, poślubisz Sarę, ale nie wejdziesz z nią do łoża.
00:41:51Ale bowiem Sara była już wydana za siedmiu mężów, ale ich pomordował diabeł Asmodeusz, skoro w nią weszli.
00:42:01Asmodeusz.
00:42:04Przetuważaj, aby i tobie to się nie stało.
00:42:20Przetuważaj, aby i tobie to się nie stało.
00:42:41Wróciłem, by pozostać z tobą na zawsze.
00:42:45Wróciłem, by ofiarować ci moje uczucie.
00:42:48Kocham cię, Saro.
00:42:50Tak bardzo chciałabym ci wierzyć.
00:42:53Poddaj mnie próbie.
00:42:56Pozwól mi zostać tutaj.
00:42:59Być twoim przyjacielem, opiekunem, powiernikiem.
00:43:03Nie chcę kolejnego zawodu.
00:43:07Gdybyś wiedział, ile krzywdy doznałam od mężczyzn.
00:43:13Ofiaruj mi jedną czułą noc.
00:43:18A rano możemy się rozstać.
00:43:23Bez żalu i pretensji.
00:43:27Miłość fizyczna w tej chwili.
00:43:29Wszystko by między nami zepsuła.
00:43:34Ja chcę...
00:43:35Nie tylko twoich oczu i ust.
00:43:39Ramion i piersi.
00:43:41Ja chcę...
00:43:43Ciebie całą.
00:43:45Pozwól mi na tę próbę, Saro.
00:43:48Pozwól mi, bym ci dowiódł...
00:43:51że mężczyzna może uszczęśliwić kobietę
00:43:54dotykiem słów, spojrzeń.
00:43:57Tylko słów i spojrzeń?
00:44:01Tak.
00:44:03Ze słów i spojrzeń
00:44:05ułożymy wielki stos.
00:44:09Zapalimy go, gdy będzie pewność,
00:44:11że płomień będzie ogromny.
00:44:15Chcę z tobą przeżyć wszystko, Saro.
00:44:18Wszystko.
00:44:21Albo nic.
00:44:23Nie ułatwię ci tej próby.
00:44:27Postaram się, by trwała jak najkrócej.
00:44:30Bo już cię pokochałam.
00:44:35Piękny mój.
00:44:38Silny.
00:44:41O jakże ciebie pragnę, piękna moja.
00:44:47Ale chcę ciebie pragnąć tysiąc kroć bardziej.
00:44:50By tysiąc kroć większa była potem rozkosz.
00:44:55Kiedy mi ją dasz?
00:45:02Gdy słowa...
00:45:04i spojrzenia zapalą powietrze wokół nas.
00:45:15Dzień dobry.
00:45:21Dzień dobry.
00:45:42Bóg mi głowa.
00:45:45Nie mogę zasnąć.
00:45:52Pomazuj mi skronie, to zawsze pomaga.
00:46:07Twoje palce są jak promienie słoneczne.
00:46:13Przynoszą ulgę.
00:46:16I ciepło.
00:46:19Tylko twoje usta są tajemnicą.
00:46:23Pocałuj mnie.
00:46:25Nie męczmy się już dłużej, błaga.
00:46:28Saro, powtarzam ci od wielu miesięcy.
00:46:31Kocham cię, ale tylko w twojej doskonałości.
00:46:36Coś ty sobie uroił.
00:46:48Przegrałaś, Saro.
00:46:52Mija już robot czasu, jak on tu zamieszkał.
00:46:55Wciąż opiera się tobie i żyje.
00:47:00Za to ty starzejesz się i słabniesz z dnia na dzień.
00:47:07Zrób coś, żebym mogła przestać go kochać.
00:47:13Pozwól znaleźć kogoś innego.
00:47:17Przypomnieć tobie nasz układ?
00:47:19Nie!
00:47:21Każdy mężczyzna, którego wybierzesz, musi ci się oddać ciałem i duszą.
00:47:27Chociażby na jedną noc.
00:47:29Dopiero wtedy, gdy zaczyna gasnąć, wolno ci sięgnąć po następnego niewcześniej.
00:47:41Połóż mi.
00:47:44Została ci tylko dzisiejsza noc.
00:47:47Jeśli nie zwyciężysz, ja odjadę.
00:47:52Dobrze wiesz dokąd.
00:47:55Nie.
00:47:57Ja o ci już pokonam.
00:47:59Pokonam, tylko pomóż mi.
00:48:01Pomóż mi.
00:48:02Chodź, przygotujesz się.
00:48:14Obce są mi wasze ludzkie uczucia.
00:48:19Nie wiem, co to litość i żal.
00:48:21Ale przyzwyczaiłem się do ciebie.
00:48:27I dzisiejszej nocy zrobię więcej.
00:48:31A nie, jeżeli mi wolno, byś go pokonała.
00:48:37Idź do niego.
00:48:39Poproś go, żebyś coś przeczytał przed snem.
00:48:43Zmęcz go płaczem i skargami.
00:48:46Spraw, by zasnął.
00:49:03Zmęcz go, bym z Mengustyk.
00:49:33Zdjęcia i montaż
00:49:43KONIEC
00:50:31KONIEC
00:50:46KONIEC
00:51:09KONIEC
00:51:12KONIEC
00:51:13KONIEC
00:51:16KONIEC
00:51:38KONIEC
00:51:42KONIEC
00:51:43KONIEC
00:51:47KONIEC
00:51:51KONIEC
00:52:06KONIEC
00:52:09KONIEC
00:52:10KONIEC
00:52:13KONIEC
00:52:18KONIEC
00:52:20KONIEC
00:52:21KONIEC
00:52:21KONIEC
00:52:21KONIEC
00:52:30KONIEC
00:52:33I po prostu boisz się mnie
00:52:36Równie mocno jak mnie pragniesz
00:52:42Kochaj mnie chociaż tak jak dotąd
00:52:46Tylko nie odchodź
00:52:56Nie odchodź
00:52:58Samotność jest gorsza od śmierci
00:53:15Czym zgrzeszyłeś, synu?
00:53:21Wszystkim
00:53:22I niczym
00:53:27Wszystkim
00:53:29Bo od roku oszukuję kobietę, którą kocham
00:53:34Żyję w grzechu
00:53:38Kłamliwych obietnic
00:53:39Tłumionych pożądań
00:53:43Fałszywej cnoty
00:53:46Grzechu pychy, obłudy i zemsty
00:53:50Ale jednocześnie nie zgrzeszyłem niczym
00:53:53Gdyż cnotliwy jest każdy występy, który kładzie kresy z zbrodnią
00:53:58Oddal od siebie gniew
00:54:01I pragnienie zemsty
00:54:03Natchnij się
00:54:04Dobrocią i miłością
00:54:06I wybacz
00:54:08Wybacz jej
00:54:09Nie ma we mnie gniewu
00:54:11Ani pragnienie zemsty
00:54:14Jest tylko strach
00:54:18O życie
00:54:19W takim razie zerwij ten związek
00:54:23I odejdź
00:54:25Ona mnie potrzebuje
00:54:30Dopóki jestem przy niej
00:54:31Trzyma ją przy życiu nadzieja
00:54:34Zgubiona będzie dusza twoja
00:54:36Jeżeli ta kobieta cierpi niewinnie
00:54:39Wiem
00:54:41Ale jeszcze bardziej będę zgubiony
00:54:43Jeżeli zabrę się prawdę
00:54:45Którą poznałem na własne oczy
00:55:12Zgubiona na własne oczy
00:55:14Zgubiona na własne oczy
00:55:27Zgubiona na własne oczy
00:55:40KONIEC
00:55:59KONIEC
00:56:10KONIEC
00:56:18Boję się.
00:56:21Chcę żyć.
00:56:23Chcę kochać.
00:56:25Chcę być zawsze młoda.
00:56:27Piękna.
00:56:30Nie.
00:56:32Nie poddam się.
00:56:36Nie.
00:56:38Nikt nie zobaczy moich zmarszczek.
00:56:58Jesteś wreszcie.
00:57:05Wiktorze.
00:57:07Ty mnie nie zostawisz.
00:57:09Nie.
00:57:10Nie odejdziesz.
00:57:12Jeszcze nie wszystko stracone.
00:57:14Jeszcze
00:57:16wszystko można odwrócić.
00:57:18Ty mi pomożesz.
00:57:20Uratujesz mnie.
00:57:20Biedasz mi siebie.
00:57:21Jeden, jeden raz.
00:57:24Niktorze.
00:57:26Ja cię tak kocham.
00:57:27Kocham.
00:57:31Tak jak kochałaś Kamila?
00:57:33Widziałem skutki tej miłości.
00:57:36Jakie skutki?
00:57:37Coś ty sobie uroił.
00:57:41Tego sobie nie uroiłem.
00:58:00Tak.
00:58:02Kocham cię tak.
00:58:04Jak kochałam Kamila.
00:58:12Jak kochałam ich wszystkich.
00:58:18Dawałam im szczęście.
00:58:21Jakiego nie zeznał żaden mężczyzna.
00:58:24Od początku świata.
00:58:27Odchodzili w rozkoszy.
00:58:30Chcieli jej na samego końca.
00:58:34Nie.
00:58:35Oni nie umarli.
00:58:38Oni żyją.
00:58:41We mnie.
00:58:43W moich myślach.
00:58:45W moich snach.
00:58:49Ty chyba kpisz.
00:58:52Mordowałaś ich.
00:58:54Wysysałaś z nich życie z zimną krwią.
00:58:57Ożalałeś?
00:58:58Nie.
00:59:00Teraz się dowiesz całej prawdy o sobie do końca.
00:59:02Chcesz mnie zabić.
00:59:06Morderca.
00:59:09Julian.
00:59:12Julianie.
00:59:17Julianie.
00:59:27Julianie.
00:59:41Wezwij go prawdziwym imieniem.
00:59:44Asmodeusz.
00:59:45Ten sam Asmodeusz, który pomagał biblijnej Sarze mordować jej kolejnych mężów.
00:59:52Tej nocy, kiedy unicestwiłaś Kamila, zrozumiałem czym karmisz swoją młodość i urodę.
00:59:57Zrozumiałem kim naprawdę jest Julian.
00:59:59Ty wkłaniałaś siły cielesne swych ofiar.
01:00:01On porywał ich duszę.
01:00:04Oszukałeś mnie.
01:00:06Był to jedyny sposób, by położyć kres twoim zbrodniom.
01:00:10Osłużyłem się twoją własną bronią, kłamstwem i oszustwem.
01:00:13A teraz zostań tutaj sama.
01:00:15Pod tą postacią już nikogo nie usiedlisz.
01:00:17Nie!
01:00:18Nie!
01:00:49Nie!
01:01:18Nie!
01:01:55Nie!
01:02:18Nie!
01:03:12KONIEC
01:03:28KONIEC
01:04:00KONIEC
Comments

Recommended