- 6 hours ago
Category
📺
TVTranscript
00:00:00Muzyka
00:00:32Muzyka
00:01:03Muzyka
00:01:14Muzyka
00:01:34Co się stało, diabła? Dlaczego nie jedziemy?
00:01:38Sły znak, panie. Nie trzeba jechać dalej.
00:01:49Trzeba zawracać. Nie pojadę już tędy.
00:01:52Czemuś to się tak wystrażył, człowieku, jakbyś diabła zobaczył albo jakiego potwora.
00:01:57To sztop taki przecie.
00:01:57Nie dworuj, panie. To sila nieczysta, znak dala. Nie jadę dalej.
00:02:01Konie też zle go czują. Strach pomyśleć.
00:02:03Co ty mi za androny pleciesz?
00:02:06Zawracać z drogi będziemy.
00:02:07Do domu, do ojca jadę. Z kolacją czekają.
00:02:10Nie pojadę już dalej.
00:02:12A ty...
00:02:13Pani czu.
00:02:14Hej!
00:02:15Hej!
00:02:16Hej!
00:02:17Hej!
00:02:17Hej!
00:02:18Hej!
00:02:19Hej!
00:02:20Hej!
00:02:32Oj, po co mi się najmował do tej jazdy?
00:02:35Mówiłem panu, żeby zawracać. Coś złego widać nad panem Czuwa. Ptaki pokazały. Jeszcze zbóje nas napadną. Ograbią. Zabiją. Nie była
00:02:45to sprawka.
00:02:46Wiecie, jest głupi. Drogę poznaję.
00:03:07Witajcie, panie Czu.
00:03:09Witajcie, witajcie.
00:03:11Zdej mi bagaże.
00:03:12A ty spać będziesz w oficynie.
00:03:15No, bierz kufer.
00:03:18Alem się przyspieszyła. Toć pani Czulian.
00:03:22Będzie niespodzianka.
00:04:15Nie.
00:04:17Nie, nie.
00:04:18Kasiu.
00:04:19Nie chcę.
00:04:20Nie, nie.
00:04:22Powiedz, powiedz choć jedno słowo.
00:04:25Tak, musisz mi wszystko wyjaśnić.
00:04:27Nie mam ci nic do wyjaśniania.
00:04:29Katarzyno!
00:04:30Spójrz na mnie.
00:04:31Pójdź mnie, późnie, dotykaj mnie.
00:04:34Powiedz, co stanęło między nami?
00:04:36Bo przecież dopiero kilka miesięcy minęło od naszego ślubu.
00:04:39Muszę stąd wyjechać.
00:04:42Przecież dopiero co nasz dom urządzony?
00:04:46Nie czuję się tu jak u siebie.
00:04:48Tu jakby ktoś inny mieszkał.
00:04:50Henryku, wyjedźmy stąd.
00:04:53Na jakiś czas.
00:04:55I tak wieś zostawia.
00:04:57Muszę, muszę ratować choć to, co ocalało.
00:05:00Kochanie, proszę cię, posłuchaj, niech Julian tutaj zostanie.
00:05:05A my wyjedźmy, dobrze?
00:05:08No.
00:05:35Ojcze.
00:05:36Synu, tyle czasu, znowu urosłem się.
00:05:40Dzień dobry, znamy się właściwie tylko z listów.
00:05:44Panicz Julian przyjechał.
00:05:47Jak się się cieszę.
00:05:50Ten duży kufer zostawcie w sieni, a bagaże zanieście do pokoju na górze.
00:05:54Będę spał na górze?
00:05:56Tak, przygotowałem ci nowy pokój.
00:05:58Teraz w domu duże zmiany.
00:06:01Wszystko poprzestawiane.
00:06:02O!
00:06:03Teraz panicza na rękach już nie mógłbym nosić.
00:06:06No.
00:06:07Jak długo jechałeś?
00:06:08Cztery dni w drodze.
00:06:09Haldie!
00:06:10Dlaczego nie pisałeś?
00:06:10Przykuj się pokój na panicza.
00:06:12Julian, jak widzisz, ożeniłem się po raz drugi.
00:06:18Już sama nie wiem, czy tak sobie pana wyobrażałam.
00:06:24Co się tam działo po drodze?
00:06:26Ty skaleczony, a twój woźnica uciekł wystraszony, jakby ducha zobaczył.
00:06:29Może to był duch?
00:06:30No, jak ręka.
00:06:33Trochę zabolało.
00:06:35Mógłbym teraz iść do powstania, albo na pojedynek.
00:06:48Z tą szablą wzięli stryja Stanisława do niewoli.
00:07:03Często patrzę na to drzewo przed domem.
00:07:06Bawiliśmy się tam ze Stanisławem jako dzieci.
00:07:10Czasami wydaje mi się w nocy, że on tam stoi, stoi i patrzy na nasz dom.
00:07:18Wrócił z zesłania.
00:07:30Jaśnie panie, bo wystygnie.
00:07:33Tak, siadajmy.
00:07:35O, nie, nie.
00:07:36Proszę tam, podobno to jest pańskie miejsce.
00:07:39O, tak, zawsze tam siedziałem.
00:07:49Dobrze, że wróciłeś.
00:07:51Będzie kompania do polowania.
00:07:54Postrzelamy tej zimy do dzików.
00:07:57A i lisu u nas widziano.
00:08:02Panie Julianie, pomogę panu.
00:08:05Proszę.
00:08:06Czy pan zatrzymał się po drodze w Poznaniu?
00:08:10Tak.
00:08:11Stanąłem w hotelu angielskim.
00:08:14I komfort też prawdziwie angielski.
00:08:17W nocy zimno.
00:08:19Nie ma kawy.
00:08:23Kasiu, nie mów do niego, panie Julianie.
00:08:26Przecież to jeszcze dzieciak.
00:08:28A ty masz mu zastąpić matkę.
00:08:36Ten pił z Leszko.
00:08:37Jeszcze z drugim.
00:08:38Dobrali się do piwnicy.
00:08:40Otszpuntowali beczkę.
00:08:41Wie pan to stare wino, co jeszcze ojciec pański sprowadzał
00:08:43i wszystko wino wyciekło.
00:08:45Każ wybatorzyć.
00:08:46Tak.
00:08:48Uwiedz, coś ty tam robił.
00:08:50Studia, ojcze.
00:08:52W Monachium, prócz akademii.
00:08:54Słuchałem jeszcze wykładów z filozofii,
00:08:57historii sztuki.
00:08:59Historii sztuki starożytnej
00:09:01i anatomii.
00:09:03Historii sztuki.
00:09:06Musisz znać prawdę, Julianie.
00:09:08Ciężko jest.
00:09:10Z polowy majątku nie żyjesz tak jak dawniej.
00:09:13Myślę, że dosyć już tego
00:09:14filozofowania, tego rysowania
00:09:17liczę, że pomożesz mi w gospodarstwie.
00:09:22Henryku, może innym razem, co?
00:09:29Na dobrą sprawę, ojcze, ja nie mam o tym większego pojęcia.
00:09:32Zresztą
00:09:34w przyszłym roku
00:09:35chciałbym pojechać do Paryża.
00:09:37Miłościwie nam panujący cal Mikołaj
00:09:39nie wydaje Polakom paszportów do Francji.
00:09:42No to może do Florencji.
00:09:45Ja wysłałem cię na studia agronomii.
00:09:47A agronomii?
00:09:48Nie zamierzasz chyba zostać
00:09:51malarzem.
00:09:52Ależ kochanie, nie unoś się tak.
00:09:54To przecież bardzo ładnie, że chcę rozwijać swój talent.
00:09:57Artysta.
00:09:58Być artystą to nie jest zawód,
00:09:59tak jak każdy inny w Paryżu.
00:10:02Dość o tym.
00:10:03Masz dom, ziemi i chłopów.
00:10:05Będziesz dziedzicem majątku.
00:10:07Ziemia leży i czeka na pluk.
00:10:09Pamiętaj też, że wychowałem cię na Polaka.
00:10:12Nasza najlepsza młodzież zginęła w 31 roku.
00:10:16Kraju naszego nie ma.
00:10:18Będziesz potrzebny tu.
00:10:20Tu!
00:10:22A nie w Paryżu.
00:10:33A nie w Paryżu.
00:11:05A nie w Paryżu.
00:11:38Muszę ci powiedzieć, Julianie, że Katarzyna jest cudownie muzykalna.
00:11:43Powiedz po prostu, że byłam nauczycielką muzyki.
00:12:12Muzyka
00:12:41Choć rozłąkę od męża i syna okrutny los mi przeznaczył,
00:12:50będę przy was po śmierci jak ćma latać w rozpaczy.
00:13:11Muzyka
00:13:19Muzyka
00:13:32Muzyka
00:13:43Muzyka
00:13:48Muzyka
00:13:59Muzyka
00:14:03Muzyka
00:14:14Muzyka
00:14:16Muzyka
00:14:17Muzyka
00:14:29Muzyka
00:14:30Muzyka
00:14:33Muzyka
00:14:34Muzyka
00:14:35Muzyka
00:14:36Muzyka
00:14:39Muzyka
00:14:42Dzień dobry.
00:14:43Dzień dobry.
00:14:45No, jak się spało? Uch, jak tu zimno. Widzę, że studenci nie bardzo lubią wstawać przed obiadem.
00:14:52Muzyka
00:14:53Tak, tak. Czytałem długo w nocy i dlatego.
00:14:57A co pan czytał?
00:14:58Znalazłem parę francuskich książek w bibliotece.
00:15:01A, tak. Przywiozła mnie tutaj z Paryża.
00:15:06O, była pani w Paryżu?
00:15:08Tak, przed kilku laty. Pracowałam wtedy jako guwernantka.
00:15:14O, Paryż.
00:15:17Czuję, że tam odetchnąłbym pełną piersią.
00:15:21To jest miejsce dla mnie.
00:15:23Na pewno pan jeszcze tam pojedzie.
00:15:25No, proszę nie mówić do mnie, pan proszę, mamę. Ojciec nie kazał.
00:15:32Jakie pani ma piękne włosy. Czy to naturalny kolor?
00:15:36Tak. Nie farbuję ich.
00:15:38Zawsze pani miała takie ciemne włosy?
00:15:41Tak, oczywiście. Chociaż nie. Kiedy byłam małą dziewczynką, miałam znacznie jaśniejsze.
00:15:46Tak myślałem.
00:15:48Czemu to cię interesuje?
00:15:51Dziwnie się pani czesze. Ta fryzura nie jest dla pani.
00:15:53A bo nie jest mi w niej ładnie? Czy może jest niemodna?
00:15:57Jeśli się ma tak piękne oczy, jak dwa ogromne jeziora.
00:16:01Nie nosi się takich loczków koło ucha.
00:16:05Któż ty sobie wyobrażasz?
00:16:07Nic.
00:16:08Mogę nic nie mówić.
00:16:11Nawet o tym, że pani suknia jest okropna.
00:16:17Okropna?
00:16:26Chciałbym panią namalować w jakichś romantycznych ruinach.
00:16:29W zielonej sukni, z chabrami we włosach.
00:16:35Widzę, że przywiozłeś jakieś interesujące książki.
00:16:38O, to stąd dal.
00:16:41Historia kariery i upadku niejakiego Juliana Sorelle.
00:16:48Czytałam tę książkę.
00:16:50Julian Sorelle.
00:16:52Jesteś egotystą, mój Julianie.
00:16:54Sądzę, że to jest twoja ulubiona książka.
00:16:57Tak.
00:17:02A to? Czy to jest romans?
00:17:04O, to już dzisiaj czytuję romanse.
00:17:07Romanse się ma.
00:17:09Ale powiem pani, to jest na pewno romantyczne.
00:17:25Chciałbym panią prosić, aby mi pozowała.
00:17:30Ja malowałem panią już dawniej.
00:17:32Mam szkice, rysunki.
00:17:33Jak to? Widzisz mnie pierwszy raz.
00:17:36A jednak?
00:17:44Chciałbym malować panią nagą.
00:17:47Jako niepokój i miłość kobiety o dwóch twarzach.
00:17:58Katarzyna.
00:18:03Jeżeli panią uraziłem, to...
00:18:06Niepotrzebnie to wymyśliłeś, Julianie.
00:18:08Będziemy...
00:18:14tego żałować.
00:18:55Chodź, chłopcze.
00:18:58Chodź, chłopcze.
00:19:02Chodź, chłopcze.
00:19:08Chodź!
00:19:13Chodź!
00:19:16Chodź!
00:19:25Chodź!
00:19:27Chodź!
00:19:29Chodź!
00:19:30Chodź!
00:19:36Euchagna しmać szansин出et.
00:19:56KONIEC
00:20:09Julianie, to ja, twoja matka, mój maleńki, pocałuj mnie, dawna cię nie widziałam, nie poznajesz mnie, mama, mama przyszła, nie
00:20:33bój się mnie, bardzo chciałam cię zobaczyć,
00:20:38a co w domu, jak ojciec?
00:20:52Nie ma mnie, nie ma mnie, nie istnieje nawet lek pamięci, a przysięglą, przysięglą i co innego.
00:21:09Ty jesteś wszystkiemu winna.
00:21:13KONIEC
00:21:14KONIEC
00:21:14KONIEC
00:21:14KONIEC
00:21:17KONIEC
00:21:40Niej!
00:21:40Ej, panikzu!
00:21:42Nie stuchaj tam po próżniczy.
00:21:44Przecież tam nikogo nie ma.
00:21:46Chodź bratku, przystąpnę do naszej kompanii.
00:21:50Skonczyliśmy robótkę, zapraszamy na budkę.
00:22:32Wiesz, pamiętam tutaj każdą ścieżkę.
00:22:36Pamiętasz, jak chodziliśmy na Cietrzewie?
00:22:38Aha.
00:22:40Powiedz mi, ojcze, jakie ptaki tworzą w lecie znak krzyża?
00:22:44Tak, właśnie taki.
00:22:48Nie ma takich ptaków.
00:22:50A jakże? Niedawno w podróży sam na własne oczy widziałem.
00:22:54Pleciesz coś, jakże on mnie wiedział.
00:22:57Dlaczego o to pytasz?
00:23:01Tak, z ciekawości.
00:23:04Wiesz, Julek, kiedy upolowałeś pierwszego ptaka?
00:23:07Miałeś pięć lat, zastrzeliłeś gołębia z procy.
00:23:10Pochowałeś go pod tym starym platanem.
00:23:13A potem strasznie płakałeś i matka nie mogła cię uspokoić.
00:23:17Było to na kilka dni przed jej śmiercią.
00:23:20Miał się urodzić twój brat.
00:23:25Nie pamiętam.
00:23:26Nie pamiętam nawet, jak matka umarła.
00:23:32Powiedz mi, jaka była mama.
00:23:37Bardzo nas kochała.
00:23:40Nie chciała umierać, aby nas nie zostawić.
00:23:46Była kobietą o niezwykłej woli.
00:23:50Czasem wydaje mi się, że to było bardzo dawno.
00:24:02Ojcze.
00:24:04Zaczekaj.
00:24:07Powiedz, czy to prawda, że obiecałeś matce przed śmiercią, że nie ożenisz się po raz drugi?
00:24:14Skąd o tym wiesz?
00:24:16Nie wiem.
00:24:18Ale zapamiętałem to.
00:24:22Wracaj do drogi, ja pójdę groblu.
00:24:26Spotkamy się w domu.
00:24:29Prędzej, prędzej, no dód na spalone.
00:24:32Wybuj ciasto.
00:24:33No szybko.
00:24:35Mmm, jakie zapachy.
00:24:38Bułki już wyjęte, dajcie te większe koszyki.
00:24:43Wróciliśmy.
00:24:45Pieczemy ciasto.
00:24:47Ojciec poszedł jeszcze do stajni.
00:24:49Koni dojrzeć.
00:24:52Muszę się przebrać.
00:24:54Pójdę już.
00:24:55No to przywieźliśmy Monkę.
00:24:56Ile tego było?
00:24:58Najpierw trzy, później cztery.
00:25:00Siedem.
00:25:00Teraz pojedziecie do Mły na potrębki.
00:25:03Handzia sobie nocek obróziła.
00:25:07Mateuszu.
00:25:08Co?
00:25:09Pozwolisz?
00:25:10Pomogę wam.
00:25:11Niech pani spróbuje.
00:25:13Handzia, daj rogaliki.
00:25:17Tylko niech się pan nie powróci.
00:25:26Chodźcie dziewczyny.
00:25:29Niech każda pomyśli jakieś życzenie i włoży je do ciasta.
00:25:33Jak ukochany zjerą galik, życzenie się spełni.
00:25:36Ha, ha, ha, ha.
00:25:38Ha, ha, ha.
00:25:39Ha, ha, ha.
00:25:40Ha, ha, ha.
00:25:40Niech pan je się pan lewi.
00:25:43Dziękuję.
00:25:44Niech pan je się pan lewi.
00:25:45Chodź.
00:25:52Hmm, no cóż.
00:25:54Ładne, ładne.
00:25:56Oł.
00:26:03Ojcze, powiedz, znałeś może tego człowieka?
00:26:06No jakże wy? Przecież to twój dziadek.
00:26:09Jak to dziadek?
00:26:10Ojciec twojej matki. Umarł, kiedy byłeś dzieckiem.
00:26:15Wydaje mi się, że go już widziałem.
00:26:17Gdzie, kiedy, co ty plecisz?
00:26:20Wczoraj, na cmentarzu.
00:26:23Skąd masz ten portret?
00:26:26Narysowałem go dzisiaj.
00:26:28Dziwna historia.
00:26:36Kasiu.
00:26:39Czekacie na mnie? Już jestem.
00:26:41Co się stało? Co za odmiana?
00:26:44A co? Nie ładnie mi?
00:26:47Bardzo ładnie, ale skąd ta suknia?
00:26:54Ojcze, prosiłem panią Katarzynę,
00:26:56abym mógł ją namalować.
00:26:58To jest właśnie ta suknia.
00:27:00To znaczy kostium do pozowania.
00:27:02Zgodził się na to?
00:27:04Chcesz rysować? No dobrze.
00:27:06Ale jak?
00:27:07Teraz, po nocy?
00:27:09No nie, jutro.
00:27:11Może wybierzemy się do zamku,
00:27:14obejrzymy ruiny.
00:27:17Chciałbym narysować
00:27:18szkic do romantycznego obrazu.
00:27:20O, rogaliki.
00:27:26Proszę.
00:27:31Świetnie.
00:27:32Pojedziemy tam jutro po obiedzie.
00:27:35Akurat nie mam nic do roboty.
00:27:37Ciekaw jestem, jak tam teraz wygląda.
00:27:40Stanisław lubł tam jeździć.
00:27:42To bardzo stare ruiny.
00:27:43Jeszcze z czasów
00:27:45wojen szwedzkich.
00:27:52Kiedy my...
00:27:55Właściwie to papa nie musi
00:27:56z nami jechać.
00:27:58Tak to żadnego rysowania nie będzie.
00:28:01Ja zawsze mówiłem,
00:28:03że z naszego panicza będzie artysta.
00:28:06Tak, nie muszę jechać.
00:28:08To dobrze.
00:28:09Jedźcie sami.
00:28:11Tylko czy to interesuje Cię, Kasiu?
00:28:13Tak, nawet bardzo.
00:28:15Zwłaszcza, że nie widziałam tych ruin.
00:28:17Kasiu, jakże?
00:28:18Przecież przejeżdżaliśmy tamtędy niedawno.
00:28:20Pokazywałem Ci z daleka.
00:28:22Tak?
00:28:23Nie przypominam sobie.
00:28:26Mateuszu, przynieś fajkę.
00:28:28Nie będę palił Cybie.
00:28:31Jest w bibliotece.
00:29:02Kto tam?
00:29:05Czego chcesz, człowieku?
00:29:06Co, zbłądziłeś?
00:29:08Pasz to żeński?
00:29:09Ja do Starzyńskich.
00:29:11Skąd idziesz?
00:29:12Z daleka.
00:29:13Od brada mam wiadomości.
00:29:14Stanisław?
00:29:15Gdzie on?
00:29:16Od Stanisława.
00:29:17Gdzie on jest?
00:29:19Uroczuj.
00:29:19Wejdź do domu, otwórz.
00:29:21Nie, nie.
00:29:22Cicho.
00:29:23Cicho.
00:29:26No co, masz tę kartkę?
00:29:28Nie mogę znaleźć.
00:29:29Miałem w Kieszeni.
00:29:30Cały czas zniosłem.
00:29:31Nie ma.
00:29:32Co mówił?
00:29:35Nie pamiętam.
00:29:36Gdzie on jest?
00:29:38Gdzie on jest?
00:29:39Nie wiem, dziedo.
00:29:42Jak on?
00:29:43Zdrów?
00:29:45Jak odchodziłem, to żył.
00:29:48No, muszę iść.
00:29:50Aha, przypominam sobie.
00:29:53Mówił, żeby pan był czujny, bo niebezpieczeństwo nad tym domem.
00:29:59Straszny czas.
00:30:02Zamknij dobrze drzwi przed obcym, co jawi się twoim przyjacielem.
00:30:08Zdrówał się.ald
00:30:22lunar vídeos комментарии. Widzisz.
00:30:24Zdrówka.
00:30:42Dzięki za oglądanie!
00:31:19Dzięki za oglądanie!
00:31:51Dzięki za oglądanie!
00:32:21Dzięki za oglądanie!
00:32:24Dzięki za oglądanie!
00:32:57Dzięki za oglądanie!
00:33:40Dzięki za oglądanie!
00:34:22Dzięki za oglądanie!
00:34:37Julianie!
00:34:40To dziwne...
00:34:43Julianie!
00:34:46Ja znam to miejsce!
00:34:48O Boże, jak to możliwe?
00:34:50Ja mam złe przeczucie, błagam Cię!
00:34:53Błagam Cię, wyjdźmy stąd!
00:34:54Aż dlaczego?
00:34:54Ja już widziałam to miejsce, ja byłam tutaj z Tobą, rozumiesz?
00:34:58Jak to?
00:34:59Ze mną?
00:34:59Tak, tak, to było okropne!
00:35:01To śniło mi się, śniło mi się, że nas zabili!
00:35:04Zabili?
00:35:04Zabili!
00:35:05Byłam tutaj z Tobą, takie straszne kobiety, dzikie bestie i ogień!
00:35:08Wszyscy są zawsze straszne!
00:35:09Od pewnego czasu prześladuje mnie czyjaś obecność!
00:35:12Czuję na sobie jej oczy, Julian!
00:35:14Spokój się!
00:35:15Nie!
00:35:16Cię!
00:35:16Boję!
00:35:17Katarzyno!
00:35:31Dlaczego?
00:35:32Bo Cię kocham!
00:35:36Julianie, boję się!
00:35:38Boję się o nas!
00:35:39Nie myślę o niczym!
00:35:42I tak już za późno!
00:35:45Pokochałam Cię od pierwszego dnia!
00:35:50O!
00:35:51O!
00:35:52Twój pierścionek!
00:35:54Weź go!
00:35:54Weź go!
00:35:55Parz mnie!
00:35:56Parzy!
00:35:57Nie możesz go nosić na palcu, ale jest twój!
00:36:02Twój, twój!
00:36:04Tak, jesteś mój!
00:36:08Kochaj!
00:36:10Tak, jesteś mój!
00:36:12Tak, jesteś mój!
00:36:13Tak, jesteś miłością?
00:36:15Hanek!
00:36:17Tak!
00:36:22Patrz!
00:36:24Ta kobieta!
00:36:25Jaka kobieta na miłość boską?
00:36:27Wzięłam jej twarz do śmierci.
00:36:41A cóż to się dzieje?
00:36:43Pan wyjeżdża do miasta. Konie zaprzęgają.
00:36:46Widać coś pilnego, bo gwałt.
00:36:57Wyjeżdżasz, Henryku?
00:37:00Tak. Muszę jechać do miasta.
00:37:03Dostałem wiadomość, że adwokat czeka na mnie jutro od rana.
00:37:06Czy to jeszcze sprawa majątku po twoim bracie?
00:37:10Tak.
00:37:12Jest nadzieja, że uda się coś odzyskać dla Stanisława.
00:37:16No, muszę jechać, żeby zdążyć przed nocą.
00:37:20Kiedy wrócisz jutro?
00:37:22Nie, za dwa dni.
00:37:23Płać w bagaże.
00:37:29Pożegnaj Juliana.
00:37:33Czy coś ci przywieźć?
00:37:34Nie, nic mi nie trzeba.
00:38:13Nie, nic mi nie trzeba.
00:38:20Czekaj, nic mi nie trzeba.
00:38:27Pani pozwoli, żebym już poszła?
00:38:28Tak, dobrze.
00:38:29Posprzątałam po kolacji i woda na kąpiel nagrzana.
00:38:32Dobrze, dobrze.
00:38:34Dobranoc.
00:38:35Nie zapomnij zamknąć drzwi odpąd.
00:38:38Ale ja nie mam klucza.
00:38:39A to ja już zamknę. Dobrze, idź już.
00:38:48Dobranoc.
00:38:49Dobranoc.
00:38:51Aha, czekaj no.
00:38:54Powiedz rano Mateuszowi, żeby konie zaprzął.
00:38:57Dobrze, dobra noc.
00:38:58Pojeżdżę trochę.
00:39:39Dobranoc.
00:39:55Jak cicho.
00:40:03Jesteśmy sami.
00:40:09Życzę ci
00:40:10dobrać nocy.
00:40:18To tam jest.
00:40:19To tam jest.
00:40:35KONIEC
00:41:06KONIEC
00:41:49KONIEC
00:41:56KONIEC
00:41:57Już się nie boję.
00:41:59Przyjdź do mnie.
00:42:02Pogażę światła.
00:42:05Ja Ci się przyjrzę.
00:42:12Wszystko będzie inaczej.
00:42:48Dzięki za oglądanie!
00:43:20Dzięki za oglądanie!
00:43:28Dzięki za oglądanie!
00:43:48Dzięki za oglądanie!
00:44:00Dzięki za oglądanie!
00:44:14Dzięki za oglądanie!
00:44:37Dzięki za oglądanie!
00:44:57Dzięki za oglądanie!
00:45:13Dzięki za oglądanie!
00:45:42Dzięki za oglądanie!
00:45:45Dzięki za oglądanie!
00:46:19Dzięki za oglądanie!
00:46:22Dzięki za oglądanie!
00:47:19Dzięki za oglądanie!
00:47:22Dzięki za oglądanie!
00:48:17Dzięki za oglądanie!
00:48:50No i co?
00:48:55Dzięki za oglądanie!
00:49:04Dzięki za oglądanie!
00:49:50Dzięki za oglądanie!
00:49:59Dzięki za oglądanie!
00:50:13Dzięki za oglądanie!
00:50:35Dzięki za oglądanie!
00:50:38Dzięki za oglądanie!
00:51:24Dzięki za oglądanie!
00:51:51Dzięki za oglądanie!
00:52:18Dzięki za oglądanie!
00:52:20Dzięki za oglądanie!
00:52:30Dzięki za oglądanie!
00:52:31Dzięki za oglądanie!
00:52:44Dzięki za oglądanie!
00:52:49słuchałem podszeptów.
00:52:51Miał zwać się moim przyjacielem.
00:52:55Złodziej, który zakrać się do tego domu
00:52:56jest niewinny.
00:52:59Pobradzę tu te czerwone grzeki.
00:53:01Muszę.
00:53:02I chcesz gwiać, jak wyrubiła mnie.
00:53:06Muszę ci to powiedzieć.
00:53:08Ojcze, wyjdźmy z tomi.
00:53:09Tak, bez.
00:53:10Słyszysz, nie mogę na to patrzeć.
00:53:14Ojcze!
00:53:16Posłuchaj mnie!
00:53:18Muszę ci to powiedzieć!
00:53:33Ojcze, musisz dowiedzieć się prawdy.
00:53:37Kochałem Katarzynę
00:53:38i tej nocy to właśnie ja!
00:53:41Mir!
00:53:42Nie mógł przekleć!
00:53:44Nie chcę słyszeć!
00:53:46Nie chcę słyszeć!
00:53:48Słuchaj!
00:53:51Nie chcę słyszeć!
00:53:55No wiesz, jak to się zają.
00:53:56Nie chcę słyszeć!
00:53:58A, nie chcę słyszeć!
00:53:59Muszę, iść!
00:54:03A, nie, nie!
00:54:06Nie!
00:54:09A, nie, nie, nie!
00:54:23KONIEC
00:54:53KONIEC
00:55:19KONIEC
00:55:54KONIEC
00:56:13KONIEC
00:56:15KONIEC
00:56:16KONIEC
00:56:19KONIEC
00:56:22KONIEC
00:56:31KONIEC
00:56:34Nie wiem, co się z nami stało.
00:56:38Czujesz?
00:56:40Nie płynie już kraj żyła.
00:56:44Nie pamiętam Twojego imienia.
00:56:47Nienawidzę ludzi.
00:56:51Pamiętam tylko, że Cię kochałam.
00:57:23I Cię kochałam.
00:57:27I Cię kochałam.
00:57:29No!
00:57:36NIEK!
00:57:38I Cię kochałam.
00:57:40KONIEC!
00:57:41No!
00:57:42No!
00:57:43Łyż!
00:58:08Daleko jeszcze?
00:58:09Zaraz będziemy.
00:58:10O tu, za tymi drzewami.
00:58:13Wymarzona rzecz?
00:58:14Dla poetów, co?
00:58:16Nie ma się gdzie ukrywać, diabel, tylko na cmentarzu.
00:58:19Podobno co dzień tu przychodzi, odkąd uciekło od wariatów.
00:58:21A to bestia.
00:58:23Właśnie tu pochowano jego żonę.
00:58:25Mogliście na tyle mieć olej w głowie, żeby się domyślić, że tu przyjdzie.
00:58:28Wszędzie szukaliśmy, cały powiat.
00:58:33Pamiętajcie się, rzancie?
00:58:34To człowiek pomylony, musicie bardzo uważać.
00:58:38Żeby dostać nagrodę, trzeba go złapać żywcem
00:58:40i dostarczyć pod sąd.
00:58:42Jak da się złapać.
00:59:09Katarzyna Starzeńska?
00:59:12To żona tego szaleńca.
00:59:16O Boże, to jakaś paskudna tajemnica.
00:59:20Ja takich rzeczy nie lubię.
00:59:27O Boże.
00:59:32O Boże, to jakaś paskudna.
00:59:34O Boże, to jakaś paskudna.
00:59:36O Boże.
00:59:39O Boże.
00:59:41O Boże.
00:59:42O Boże.
00:59:56O Boże.
00:59:58O Boże.
01:00:00O Boże.
01:00:03O Boże.
01:00:04O Boże.
01:00:06O Boże.
01:00:15O Boże.
01:00:22O Boże.
01:00:25O Boże.
01:00:29O Boże.
01:00:37O Boże.
01:00:40O Boże.
01:00:46O Boże.
01:00:47O Boże.
01:00:48O Boże.
01:00:49O Boże.
01:00:51O Boże.
01:00:51O Boże.
01:00:52O Boże.
01:00:52O Boże.
01:00:52O Boże.
01:00:52O Boże.
Comments