- 2 days ago
Charlie & The 100th Episode
Charlie dostaje propozycję zostania psychologiem w swojej starej drużynie baseballowej. W związku z nowym zajęciem musi rozwiązać swoją grupę terapeutyczną i przestać pracować w więzieniu. Jordan zostaje przytłoczona obowiązkami, po tym jak gubernator złagodził wyroki tysiącom skazanym, którzy przed wyjściem na wolność muszą odbyć rozmowę z więziennym psychologiem. Jen zostaje dziewczyną szefa narkotykowego gangu i przeprowadza się do Tijuany. Charlie po zmianie pracy, zostaje źle przyjęty przez baseballistów.
Charlie dostaje propozycję zostania psychologiem w swojej starej drużynie baseballowej. W związku z nowym zajęciem musi rozwiązać swoją grupę terapeutyczną i przestać pracować w więzieniu. Jordan zostaje przytłoczona obowiązkami, po tym jak gubernator złagodził wyroki tysiącom skazanym, którzy przed wyjściem na wolność muszą odbyć rozmowę z więziennym psychologiem. Jen zostaje dziewczyną szefa narkotykowego gangu i przeprowadza się do Tijuany. Charlie po zmianie pracy, zostaje źle przyjęty przez baseballistów.
Category
📺
TVTranscript
00:00Dzięki, że wpadłeś w sobotę.
00:06Miałem zepsuty grzejnik i gdybym nie negocjował z właścicielem mieszkania,
00:11wepnąłbym go do zsypu, który też nie działa jak należy.
00:19Wiedziałeś, że tracisz kontrolę i zadzwoniłeś.
00:22Masz wyczucie.
00:27Orzeszki za historię. Komu?
00:31Co ty wyprawiasz?
00:34Nie jesteśmy na meczu.
00:35Wezmę paczkę.
00:42Nie mam wydać. Weź dwie.
00:50Poszedłem wczoraj na trening bejsbolistów.
00:52Mój stary kumper został trenerem.
00:56Niesamowite.
00:57Masz tam zimne piwko?
01:01W rzeczy samej.
01:0411,50.
01:07Skandaliczne ceny.
01:09Mogłem się upić na parkingu.
01:15Zawodnik z pierwszej bazy miał kryzys, więc podsunąłem mu pewną technikę i później zdobył dwa asy.
01:22Powinni ci za to płacić.
01:24Dali mi czapkę, ale było mi mało, więc ukradłem karton orzeszków.
01:29Komu gorące orzeszki?
01:34Pomówmy o tym, jakim idiotą jest mój chłopak.
01:38Słyszycie to?
01:39Jestem jej chłopakiem.
01:42Każe mi zakończyć biznes z pewnym handlarzem obuwia, bo uważa, że mnie podrywa.
01:49Bo kiedy przychodzi, to cię podrywa.
01:52Na moich oczach.
01:55Nie podrywa.
01:56Jesteś zazdrosny o nic.
01:59Jesteś taka naiwna.
02:01Zabiję faceta.
02:03Nikogo nie zabijesz.
02:05Następnym razem przyjdę i przypilnuję na lana.
02:08Byle nie dzisiaj, bo dzisiaj przychodzi do mnie ratować moje małżeństwo.
02:14Pokłóciliśmy się o miękkość materaca.
02:16Niech każdy wybierze własną.
02:21Dlaczego mamy spać na różny?
02:23Jesteśmy małżeństwem.
02:29Nie rozumiem.
02:30Wspólne spanie powinno zbliżać.
02:33W reklamie pokazali pary, którym te materace uratowały związek.
02:38Napisali, że to nie byli aktorzy.
02:42Oddajcie orzeszki.
02:43Spojrzałem na datę.
02:44Są z 1992 roku.
02:52O której przychodzi twój kumpel?
02:55Chcę sobie zrobić zdjęcie.
02:57Wziąć autograf i urodzić mu dzieci.
03:01Nada moment, ale żadnych zdjęć i autografów.
03:05Z dziećmi możesz spróbować.
03:11Gdzie ten Roger? Za godzinę mam być u Eda.
03:13Po co?
03:14Mają problemy z łóżkiem.
03:16Obiecałem pomóc.
03:19Idziesz popatrzeć czy potrzymać?
03:24Koniec imprezy.
03:25Pora na interwencję.
03:29Zawsze rozwiązujesz problemy za swoich pacjentów.
03:32Dlatego nie robią postępów.
03:34Robią.
03:36Wczoraj Ed dostał mandat i w trakcie awantury z panią strażnik ani razu nie wspomniał, że jest latynoską.
03:45Chciałbym, żeby radzili sobie lepiej i żebym, mówiąc o ich postępach, nie musiał używać słowa awantura.
03:52Ale nie radzą sobie, więc muszę pomóc.
03:56Pomożesz nie pomagając.
03:58Oh my God, I'm so done with this conversation.
04:00Nudzi mnie ta rozmowa.
04:02Zaraz pomówimy o tym, dlaczego nie możesz się skupić na niczym poza samym sobą.
04:07A możemy w trakcie seksu?
04:09Niech będzie.
04:15Cześć, Roger.
04:19Dlaczego to nosisz?
04:21Wczoraj nie byłeś Żydem.
04:24Zapomniałem.
04:25Byłem na pogrzebie.
04:27Kto umarł?
04:28Nasz stary pracownik.
04:30Zaginął karton orzeszków.
04:33Zwolniłem go za to.
04:34A on poszedł do domu.
04:35I palnął sobie w łeb.
04:40Wiedziałeś na nagraniach z kamer, że wyniosłem orzeszki?
04:44Myślałem, że cię nabiorę.
04:45Nawet przyszedłem w jarmułce.
04:48Wczoraj było super.
04:49Miło znów być na boisku.
04:52Miło to słyszeć, bo po tym, jak pomogłeś Fernandezowi, uznałem, żebyś się przydał.
04:58Zostań drużynowym psychologiem.
05:05Doradcą?
05:05Na pełen etap.
05:07Pojedź z nami w trasę.
05:10Marzyłem o tym, ale teraz prowadzę klinikę w więzieniu, leczę w domu.
05:15Nie przeżyją beze mnie.
05:19Nie chcę narażać twoich pacjentów.
05:22Być może naraziłbym ich bardziej, gdybym odmówił.
05:27Cholera, załóż jarmułkę.
05:33Czy pan przypadkiem?
05:34Niestety, on szuka miłej Żydówki.
05:38Dałabym radę.
05:40Ortodoksyjnej.
05:42Kurde.
05:44Jeden gniewny Charlie.
05:51Jak się dzisiaj macie?
05:54Okropnie.
05:55Ja też.
05:56Koszmarny dzień.
05:58A ja cierpię, kiedy ona cierpi.
06:00Takie są zasady.
06:03Dobrze, że humory wam dopisują.
06:05Łatwiej przyjmiecie złe wieści.
06:10Zajdą pewne zmiany.
06:13Wprowadzisz kogoś nowego?
06:15Byle nie czarnego, bo będę musiał uważać, co mówię.
06:21Nie o to chodzi.
06:24Wiecie, jak uwielbiam naszą grupę, ale...
06:26Zaoferowano mi pracę psychologa w drużynie sportowej.
06:34Przyjmę ofertę.
06:37Chyba nas nie porzucasz.
06:40Tego się nie robi osobiście, tylko sms-em.
06:47Nie porzucam, tylko daję wam możliwość bycia bardziej samodzielnymi.
06:52Dokładnie tak było z tatą, który odszedł, by zostać psychologiem w drużynie bajsbolowej.
06:58Znowu tworzysz alternatywną rzeczywistość.
07:01Tak by powiedział mój tata psycholog.
07:03Ma na imię Charlie.
07:08Sami nie wiecie, jakie poczyniliście postępy.
07:13Lacey, zamiast polować na facetów z forcą, założyłaś firmę obuwniczą i chodzisz z Nolanem.
07:19I byłoby lepiej, gdybyś został przypilnować, że będzie posłuszny.
07:25Nolan, jesteś w patologicznym związku, ale ci to służy.
07:32Nabrałeś pewności siebie.
07:36Umrę bez tej grupy.
07:39Widzisz? Jesteś asertywny.
07:42A ty, Patryk, zostaniesz wielkim projektantem.
07:48Nie boisz się zmarłej matki.
07:50Nadal widzę jej ducha pod prysznicem.
07:53Ale się nie boisz.
07:55A ty, Ed, poskromiłeś swój gniew na tyle, żeby zejść się z żoną.
08:01A wczoraj zgodziliście się w sprawie miękkości łóżka.
08:05Tego nie przebiję, dlatego rzucam mikrofon i odchodzę.
08:12Nie rzucaj za szybko, bo odkąd do niej wróciłem, zaczynam sobie przypominać, dlaczego odszedłem.
08:18Masz chwilę?
08:20Zróbmy przerwę.
08:27Kończysz naszą współpracę sms-em?
08:30Tak się nie robi.
08:31Kobiety, zdecydujcie się wreszcie.
08:37Oczywiście, że zamierzałem o tym pogadać.
08:41Nie poradzę sobie sama z kliniką.
08:44Ty wymyśliłeś ten program.
08:46Na pewno dasz radę.
08:48Ciągle powtarzasz, że niczego nie wnoszę.
08:53No, kto tak mówi?
08:55Chyba ja.
08:57A kto mówi, robisz więcej szkody niż pożytku?
09:01Też chyba ja.
09:03No proszę.
09:07Wierzysz, że sobie poradzę?
09:09A kto mówi, mam gdzieś twoje zdanie, jesteś idiotą?
09:12To na pewno ja.
09:21Dzięki, na pewno tego nie potrzebujesz?
09:24Nie.
09:25To tylko krótka podróż do San Diego.
09:29Miłej zabawy w Meksyku.
09:31Jestem pewna.
09:33Javier ma dom przy plaży.
09:35Zawsze jest świetnie.
09:36Chyba się zakochuje.
09:37Czasami od razu wiadomo, że ktoś jest bogaty.
09:44Także nie będę musiał płacić alimentów?
09:46Wtedy też się w nim zakocham.
09:49Jego fabryka lalek przynosi fortunę.
09:52Ma łódź, apartament w Tichuanie, ochroniarzy,
09:5516 różnych przydomków.
09:59Chodzisz z handlarzem narkotyków?
10:02Gadasz jak moi rodzice.
10:05Do zobaczenia po powrocie.
10:09Przywieźć Ci lalkę na pamiątkę?
10:11Nie.
10:12Chyba, że małą.
10:15Adios.
10:24Idę.
10:28Mówiłem, że idę.
10:33Co tu robicie?
10:35Nie możesz wyjechać.
10:37Mogę.
10:39Mam prawo jazdy.
10:41Moja walizka jeździ w każdą stronę.
10:44Nie to, co ten szajs, który dałem Jen.
10:48Nie pojedziesz.
10:50Uszkodziliśmy Ci auto, prawda?
10:52Nie.
10:52Nie znam się na tych nowych wozach.
10:55Wyrwałem kable, ale chyba tylko odłączyłem DVD.
11:00Nigdy nie używałem, ale jestem zdruzgotany.
11:06Właściciel mieszkania chce obić wykładziną moją drewnianą podłogę.
11:10Jak zobaczę beżową belkę plastiku,
11:12to zburzę cały budynek
11:15i zasolę ziemię.
11:19I znowu przyjeżdża mój dystrybutor,
11:21a Nolan nastawia się na bójkę.
11:23Na śniadanie zjadł jajka
11:25zamiast owocowych draży.
11:28Trenuje.
11:32Jestem zdeterminowany.
11:35Nie spocznę, dopóki nie nakarmię go pięścią.
11:38Przestańcie.
11:39To moja wina, bo wtrącałem się,
11:42zamiast pozwolić Wam samodzielnie rozwiązywać problemy.
11:45Ale koniec.
11:47Wyjeżdżam.
11:48Dobrze, idziemy.
11:50Dziękuję.
11:52Zanieść Ci bagaż?
11:54Żebyś z nim uciekł?
11:57Nieważne.
11:59To chociaż mnie przytul.
12:01Łap torbę i w nogi.
12:08Skubany.
12:20Coś jeszcze?
12:27Co to jest?
12:29Ponieważ kieruję kliniką,
12:31przypomnę wszystkim,
12:32że w tym miejscu karmimy duszę.
12:34Pętnie spróbowałbym Twojej duszy.
12:36To Ci się udało.
12:41Spocznij przy fontannie.
12:45Tutaj będę prowadzić rozmowy.
12:48Jak się czujesz?
12:49Jakbyśmy występowali w porannym talk-shole.
12:53Puszczę pierwszego więźnia.
13:01Tam czeka z pięćdziesiąt osób.
13:05Co jest grane?
13:06Nie słyszałaś?
13:08Burmistrz złagodził wyroki,
13:10żeby zmniejszyć przepełnienie.
13:12Masz przygotować do życia na wolności
13:14z tysiąc facetów.
13:17Na szczęście mam swoje kojące,
13:19aromatyczne świece.
13:21I to ma pomóc?
13:23Tak.
13:24Wezmę parę głębokich wdeków,
13:26podpalę zasłony.
13:28To mi da parę dni do namysłu.
13:36Przypomina mi się, jak sam grałem.
13:37Niemal słyszę trenera, jak krzyczy.
13:40Wykończysz mnie, Goodson.
13:42Przestań kraść orzeszki.
13:44Spodoba Ci się ta praca.
13:46Proszę o uwagę.
13:49Być może poznajecie Charlie'ego Goodsona.
13:52Grał na pozycji łapacza.
13:56Miałem inną fryzurę
13:58i grałem w masce.
14:00Jest nowym psychologiem.
14:02Jeśli cokolwiek Was dręczy,
14:04walcie do niego jak w dym.
14:07Zostawiam Was.
14:12Dave Loftus.
14:13Witamy w zespole.
14:14Druga baza?
14:15Zgadza się.
14:17Ciężko mi o tym mówić,
14:18ale mam problemy z ojcem.
14:21Tak?
14:22Twój stary był zły,
14:24że bzychnąłem Twoją matkę.
14:27Jeśli to Ci psuje wyniki,
14:29to o tym pomówmy.
14:32Hey, Jetzeal, prawda?
14:34Jetzeal?
14:35Podobno dokucza Ci prasa.
14:37Mogę pomóc.
14:38Pomoc się przyda.
14:41Rozerwałem spodnie.
14:42Możesz zaszyć?
14:47Fajni faceci?
14:49Chyba mnie nie lubią.
14:51Co z tego?
14:53Wróciłeś do gry.
14:54Będą podróże, kobiety.
14:57A jeśli się sprawdzisz,
14:58możesz zająć się koszykarzami
15:00albo futbolistami.
15:01Słusznie.
15:02Będzie dobrze.
15:08Tu Nolan.
15:10Mam nową pracę.
15:12Nie możesz do mnie dzwonić.
15:14Masz może pożyczyć kaucję?
15:17Co?
15:18Wypuszczą mnie,
15:19jeśli ktoś wpłaci kaucję,
15:20bo sam nie mogę.
15:22Wydaje mi się, że potrzebuję kogoś.
15:25Jesteś w areszcie?
15:27Chyba nie pobiłeś tego faceta od butów.
15:29Próbowałem sobie poradzić samodzielnie,
15:31ale kiedy przechodziłem przez płot,
15:33żeby go udusić,
15:34zaczepiłem się szlówką
15:36i złapały mnie gliny.
15:37Do czego w ogóle służą te szlówki?
15:40Do pasków.
15:43I niby każdy ma o tym wiedzieć.
15:47Przepraszam za to,
15:48co powiedziałem o twojej matce.
15:49Nie szkodzi.
15:50Przeproszę ją wieczorem.
15:52Jak już z nią skończę?
15:55Właśnie z nią rozmawiam.
15:57Mówi, że cię nie zna.
15:58To ty jesteś Lotus Bexa?
16:02Tak, stoi tu.
16:04Nie, teraz nie płaczę.
16:07Nie, teraz nie płaczę.
16:33Jordan?
16:34Hej, Charlie!
16:37Czyż Czbanek?
16:38Porządek musi być.
16:43Przyszedłem zabrać parę rzeczy.
16:47Zmieniłaś wystrój?
16:49Nie miałam czasu ogarnąć,
16:51odkąd burmistrz potroił moje obowiązki.
16:55To wyjaśnia śmieci w fontannie,
16:58ale nie tłumaczę zapachu.
17:01W obronie więźniów trzeba przyznać,
17:03że wygląda jak
17:04kikuśny pisuar.
17:13Wszystko w porządku?
17:14Jasne.
17:16Nie zdążyłabym z pracą,
17:18ale nie śpię od trzech dni.
17:19Kawaii i ja daliśmy radę.
17:26Ale skończyła się, więc mi smutno.
17:32Dzięki Bogu, jesteś.
17:36Chcieliśmy pomóc sprzątać,
17:38ale nie pozwala.
17:40Spójrz.
17:41Jordan, mogę to ułożyć?
17:44Nie ruszaj, nie skończyłam.
17:48Napędziłaś stracha bandzie morderców.
17:52Przynieście mi kawę.
17:53Nieważne, kogo zabijecie.
17:56Dobra.
17:59Nie mówiła serio, chcę tylko kawy.
18:04Takie sprawunki to żadna frajda.
18:10Mam wolny kwadrans do kolejnego pacjenta.
18:13Kawa w drodze.
18:15Co u ciebie słychać?
18:20Wpłaciłem kaucję za Nolana.
18:23Przekonałem, żeby nie dusił handlarza obuwiem
18:25i kupiłem spodnie od dresu,
18:28żeby się nie stresował szlufkami.
18:33Znowu to samo.
18:34Próbujesz być niezbędny.
18:36To niezdrowe.
18:38On nawet nie jest moim pacjentem.
18:41Dokładnie.
18:43Robisz to dla niego, czy dla siebie?
18:49Lubię, kiedy mój konik tak tańczy.
18:55Cześć, tato.
18:56Dostałeś bilety?
18:58Tak.
19:00Tuż za ławką rezerwowych.
19:03A nie za pałkarzem?
19:07To świetne miejsca, w dodatku za darmo.
19:10Ale dlaczego nie za pałkarzem?
19:11Albo przynajmniej za drugą bazą.
19:14Bo pierwszej nie znoszę.
19:16Jeszcze słowo i twoje miejsca zajmą skorupki jajek
19:19i resztki po kawie.
19:23Przepraszam, że marudziłem.
19:25Już będę grzeczny.
19:30Trzeci rząd.
19:32Bezmę lornetkę.
19:35Jak się czujesz w nowej pracy?
19:40Super.
19:41Jest stworzona dla mnie.
19:44Miło to słyszeć.
19:45Może dorzucisz parę dolców na parking.
19:53Kosztuje co najmniej dwie dychy.
19:56Wezmę dychę.
20:00Złap autobus.
20:01A drobne na przekąski?
20:06Pobijany.
20:09Wynocha.
20:16Ruszamy.
20:17Kto zacznie?
20:22Opowiem czego się nauczyłem,
20:24o mało nie popełniając życiowej pomyłki.
20:27Wzruszające.
20:29Dlaczego zrezygnowałeś z pracy w bejsbolu?
20:35Bo wy potrzebujecie mnie bardziej.
20:40Wróciłeś dla nas?
20:41To najmilsza rzecz, jaką zrobił dla mnie facet.
20:48Dla mnie też.
20:51I dla mnie.
20:53Dla mnie koleś rzucił się w Wietnamie na granat, więc nie.
21:02Nie, chodziło o mnie.
21:05Wróciłem, bo to ja was potrzebuję.
21:10Nasza relacja jest chora,
21:12ale dopóki amerykańskie towarzystwo psychologiczne się nie połapie,
21:16będziemy ją ciągnąć.
21:19To zacznie.
21:33Dla mnie.
21:36Dość.
21:38Dość.
Comments