Skip to playerSkip to main content
  • 2 hours ago
Zuzia przynosi ze szkoły wszy. Zaatakowani zostają wszyscy prócz Maksa. Niania kupuje w przebraniu szampon usuwający wszy, lecz i tak najada się wstydu. Panna Maj znajduje notatki Konrada, które wyglądają, jakby planował morderstwo. Jolka podejrzewa Konrada o skłonności psychopatyczne, a Frania uświadamia sobie, że nic o nim nie wie! Dziewczyny włamują się do pokoju Konrada, gdzie niania odkrywa straszną prawdę: garderoba kamerdynera jest dwa razy większa od jej własnej! Kiedy wizyta w pokoju Konrada wychodzi na jaw, na nianię pada blady strach. Przerażona biegnie do Maksa, po drodze rozgrywając rozmowę w konwencji czarno-białego kryminału z lat 40. Maks zabiera dzieci na kolację i Frania zostaje sama w domu z Konradem. Przekonana, że kamerdyner zaraz ją zamorduje, rzuca się do ucieczki.

Category

📺
TV
Transcript
00:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:30Po trzydziestu latach nienagamnej służby należy mi się odrobina szacunku.
00:35Szkoda, że go nie ma w domu.
00:37Jestem.
00:42Przestań, kądziu. Szef ma stresującą pracę.
00:45Przestań się podlizywać temu nadętemu bufonowi.
00:48Wyłączyłem interku.
00:49Nie, tylko go podkręciłeś.
00:55To niesprawiedliwe.
00:57Jestem równie inteligentny i utalentowany jak on.
01:02Kto wymyślił podział na biednych i bogatych?
01:05Myślę, że bogacich.
01:07Czy życie niani nigdy cię nie frustruje?
01:09O, skarbie. Nianią jestem tylko tymczasowo.
01:12Tak naprawdę mam o wiele bardziej ambitne plany.
01:14Zamierzam być bajecznie bogatą kobietą.
01:17A ja? Kamerdynerem bajecznie bogatej kobiety.
01:21No nie wiem, nie wiem, kochanie. Zastanowią się.
01:24Przepraszam, nie miałem złodzień.
01:26W ramach przeprośniny upiekę ci twoje ulubione ciasteczko.
01:31Staczam się.
01:33Podlizuj się niani.
01:34Ale całkiem dobrze ci szło.
01:36Przestań, Konrad. Skąd ta gorycz?
01:38Upiż mi skarpetki.
01:40Upiż mi skarpetki.
01:52Porzucił ją zimny drań.
01:54Co salon sukien ślubnych miał.
01:56Nie miała dokąd udać się.
01:58Nie.
01:59Jej świat zawalił się.
02:00Wtem skarskich dom.
02:02To w nim znalazła kąt.
02:04Choć nie było łatwo, nie.
02:06Choć nie było łatwo.
02:08Ona ma swój styl.
02:10Co rozbraja wszystkich.
02:12Ona dobrze wie.
02:14Co muszą żyć do mnie.
02:17Ona sposób zna.
02:19Jak go zbawić bliskich.
02:21Ona ma swój wdzie.
02:23Dzwoni na rzania.
02:25Dzwoni na rzania.
02:26Dzwoni na rzania.
02:27Dzwoni na rzania.
02:28Dzwoni na rzania.
02:29Dzwoni na rzania.
02:30Dzwoni na rzania.
02:31Dzwoni na rzania.
02:32Dzwoni na rzania.
02:33Dzwoni na rzania.
02:34Dzwoni na rzania.
02:35Dzwoni na rzania.
02:36Dzwoni na rzania.
02:37Dzwoni na rzania.
02:38Dzwoni na rzania.
02:39Dzwoni na rzania.
02:40Dzwoni na rzania.
02:41Dzwoni na rzania.
02:42Dzwoni na rzania.
02:43Dzwoni na rzania.
02:44Dzwoni na rzania.
02:45Dzwoni na rzania.
02:46Grzeczny dzieciak.
02:47O twojej matce nie było czego dojadać.
02:51Raz znalazłam w jej fartuchu
02:53kości z całego kurczaka,
02:56kompletnie obgryzione.
03:00O brawo, brawo.
03:04Bravissimo maestro.
03:07Za dobre chęci.
03:10To dla ciebie.
03:13Nie dziwię się, że tak pusto w tej knajpie.
03:16Bastią.
03:19O, a czemu zawdzięczam tę wizytę?
03:22Umówiłam się z Teresą
03:23na obiad.
03:25Domniemy wam, że w tej restauracji.
03:28A, panno moi,
03:30bardzo jest mi przykro, ale wypadło mi coś
03:32na dzisiejszy wieczór, więc musimy odwołać
03:34nasz taki rodzinny wypad.
03:36Odwołać, panie Skalski?
03:38Mieliśmy razem pójść na kolację,
03:39a potem mieliśmy przejechać się dorożką
03:41na romantyczny spacer.
03:43Oczywiście zaraz potem, jak podrzucimy dzieciaki do jakiegoś kina.
03:46Dobrze, niech je pani gdzieś zabierze.
03:48Na pewno się będziecie fajnie bawić.
03:50Tak, ale uprzedzam.
03:52Dzieciom brakuje męskiego wzorca.
03:54Mogę z nimi pójść.
03:55Mam zero estrogenu i niezły bąsi.
03:59Panie Skalski, naprawdę,
04:01ja uważam,
04:03że rodzice powinni się opiekować
04:04swoimi dziećmi.
04:06Powinni z nimi rozmawiać.
04:07Chodzić z nimi na zakupy.
04:09Powinni wpadać do nich bez ostrzeżenia.
04:11Powinni wyżerać wszystko z lodówki
04:13i krzyczysz, kiedy wreszcie wyjdziesz za mąż.
04:14Boże, co ja gadam?
04:18Otworzę!
04:24Cześć, kochanie.
04:25No, cześć, mamuś.
04:26Ja przepraszam za spóźnienie,
04:28ale ja byłam na siłowni.
04:29Cześć, mamuś.
04:30Od kiedy ty chodzisz na siłownię?
04:32Od kiedy otworzyli tam barek?
04:35Z tego, co się domyślam,
04:36to ćwiczysz głównie mięśnie szczęki.
04:39Cześć, kochanie.
04:41Przestań się drapać,
04:42bo ludzie pomyślą, że masz wszy.
04:44Bo mam.
04:45Dlatego mnie zwolnili z lekcji.
04:47O mój Boże,
04:48w szkole za czternaście tysięcy
04:50rocznie wybuchła wszawica?
04:52Za taką kasę to robale
04:53powinny wam podpowiadać na klasówkach.
04:55No, wszy to wredne stworzenia.
04:56Stefan też kiedyś je przyniósł do domu,
04:59ale na szczęście
05:00wystarczyło wyrzucić jego tupeci.
05:02O mamo, daj spokój.
05:04Jak ja mogłam to przeoczyć?
05:05Przecież jestem im najbliższą osobą na świecie.
05:08Bardzo mnie swędzi.
05:10Kochanie, nie zbliżaj się.
05:12One są bardzo skoczne.
05:16Słyszeliście, co powiedział lekarz?
05:18Wszyscy mamy wszy.
05:20Zmieńcie swoją pościel.
05:21Trzeba będzie ją wygotować.
05:24Przynieść też twoją?
05:26Nie, kochanie.
05:26Moją trzeba będzie spalić.
05:28Mam na oku piękny, jedwabny kowlecik.
05:32No i tak, panie Skalski.
05:33Co?
05:33Lekarz powiedział, że wszy mam.
05:35Ja?
05:36Dzieci.
05:37A pan nie.
05:38Ciekawe dlaczego, prawda?
05:40Może dlatego, że ja się umawiał na konferencji na Malcie.
05:44A właśnie nie wydaje mi się, wie pan?
05:46Tak.
05:46Odnoszą wrażenie, że pan nie ma wesz tylko dlatego, że spędza pan zbyt mało czasu z dzieciakami.
05:52Gdyby pan spędzał więcej czasu z dzieciakami, to właśnie miałby pan wszy.
05:56Może jak one się przedostały przez tą warstwę lakieru.
05:59Ale panu mój, pani mnie zna.
06:00Pani wie, że ja mam tutaj mnóstwo pracy.
06:03I co ja mam tutaj?
06:03Rzucić to wszystko?
06:05Tak zostawić?
06:06Chodzić po domu w samych slipach?
06:08Nie mam nic przeciwko temu.
06:09No ja się zbył czterdzieści cztery lata kamerdynerem i nigdy nie robił za praczkę.
06:15Kądź, przestań narzegać.
06:17Hej, coś ci spadło.
06:19Spadło ci coś.
06:23Solidne alibi.
06:26Przeciąć linię telefoniczną.
06:29Założyć rękawiczki.
06:31Zakleić usta taśmą.
06:34Zmyć plamę krwi.
06:38Pozbyć się.
06:38Dowodów.
06:41Kupić banany.
06:44Hej, kądziu.
06:45Hej, hej, hej.
06:47Hej, kądziu, co to jest?
06:50Przeczytałaś?
06:52A załóżmy, że tak.
06:54To co wtedy?
06:56To są prywatne informacje.
07:00Gdyby się przeczytała, byłbym bardzo...
07:03bardzo zły.
07:08W takim razie nie czytałam.
07:10Cześć, muszę lecieć.
07:11O, wiecie, Jolka, jak zobaczyłam tą listę, to dreszcz mi przeszedł po całym kiele.
07:31Tak, ale ja od dawna podejrzewałam go o schizofreniczne, o psychodeliczne odchylenia, chcesz?
07:38Ale po co mu banany?
07:40Nie wiem, ja nie jestem ekspertem, ale wiesz, mnie się wydaje, że w grę wchodzi ciasto.
07:45Dzień dobry.
07:50Dzień dobry.
07:53Proszę pana, ja wczoraj tutaj dzwoniłam i zamawiałam taki specjalny preparat na nazwisko Maj.
08:01Pani Zofia, specjalny preparat dla pani Maj na Wszawicę.
08:05Przykazie.
08:06Tak, tak, jest tutaj, przepraszam, na Wszawicę dla pani.
08:10Tak, bardzo dziękuję.
08:11Na Wsz... dziękuję.
08:12No co, to dla psa.
08:20Kodra, świetnie pasuje mi do profilu psychopatycznego, mordercy.
08:25Słuchaj, on pracuje ciężko fizycznie.
08:28Jest samotny i skłócony z matką.
08:32Ale chwila, chwila, chwila, chwila.
08:34Słuchaj, oni zazwyczaj bywają pikielni i dyligentni.
08:38A, nie, to kochanie, ty nie jesteś psychopatyczną morderczynią, przepraszam.
08:42Ty też nie jesteś morderczynią, chyba.
08:45Jeszcze mi się przypomniało, że oni noszą...
08:47Ci słynni mordercy, takie przezwiska, typu, wiesz, rzeźnik z Rudy, czy dusiciel z Katowic.
08:56Julka, przestań, ale co ty gadasz?
09:00Przecież my nie mówimy tutaj o jakimś obcym, psychopatycznym mordercy, tylko mówimy o Konradzie, a ja go znam jak własną kieszeń.
09:07Poza tym on nie ma żadnego przezwiska, to po prostu Konrad, po prostu kądzio.
09:12Kądzio, psychopatyczny morderca.
09:15Ja nie wierzę, że ty mieszkasz z nim trzy lata i ty nic o nim nie wiesz.
09:20Byłaś chociaż raz u niego w sypialni?
09:23Nie, kochanie, do tej pory skupiałam się na wejściu do innej sypialni.
09:25No pokój Konrada jest psychodyrycznie dołująco mały.
09:50Co?
09:51Nie dziwne, że zagląda do twojego, jest zazdrosny.
09:54Jest napalony, Jolka.
09:56Co?
09:57Nie ważne.
09:58Musimy się skupić na tym, żeby znaleźć dowody jego zbrodni.
10:01Okej.
10:03Jolka!
10:04Co?
10:07Taśma klejąca.
10:13Ale czeka, taką taśmą to on mógłby najwyżej zakneblować małego chomika, nie?
10:17Nie.
10:20Tu Konrad.
10:23Zostaw wiadomość.
10:25Na pewno oddzwonię.
10:26Ciao.
10:27Ciao.
10:27Dzwonię z kostnicy.
10:28Pytał pan o stężenie pośmiertne.
10:31Występuję w dwie do czterech godzin po śmierci.
10:35Boże, ale po co?
10:36Po co?
10:37Do ciasta bananowego, wiesz?
10:39Przestań.
10:40Jolka.
10:41Co?
10:42Sznur.
10:44Jolka.
10:45I go gardaroba jest cztery razy większa od mojej.
11:03Zobacz tylko, co to za psychopata.
11:06Prawdziwy psychol codziennie ubiera się w takie same fatałaszki.
11:09Jak Batman.
11:12Zaraz, zaraz, tylko może płacz.
11:22Żebym nie zmarzł, kiedy będę brnął przez błoto i kałuże.
11:26Bo jaśnie panu hrabiemu zachciało się w środku nocy dostać oscypka.
11:31Oscypka.
11:32Nianiu, franie, ja zawsze wiedziałam, że te opieki nad dziećmi uczułem.
12:02No i bardzo ładnie, kochanie.
12:05Preparat zadziałał, nie masz wszy, ale pachniesz jak kopalnia siarki.
12:11Dzięki, franiuszu.
12:12Nie ma sprawy, Aniu.
12:13No nie, znowu nie ma kawy.
12:15Gdzie jest też kopciuszek?
12:16Cicho.
12:18Rodzina, nie wnerwiaj Konrada.
12:20On jest teraz na skraju przepaści.
12:23U, świetnie.
12:24Można go popchnąć?
12:25Mówię serio.
12:27Ty pieniądze widzisz, kobieto, że widzisz, że on od kilku dni nie jest.
12:30O!
12:32Od tygodnia nie zawiesił ani jednego odświeżacza do sedesu, ani jednego odświeżacza, nic, nul.
12:38Nianiu, franiu, jak tak ciebie słucham, to mam ochotę walić głową w mur.
12:44Dung, dung.
12:45Ej, ej, ej, Karolina.
12:47Zachowuj się, bo jak tak będziesz się zachowywała, to nic ci nie powiem.
12:51W ogóle się do dzieje, nie będę odzywać.
12:53Marzenia jednak się spełniają.
12:55Dobra.
12:56Podziękujesz mi kiedy indziej.
12:58Słuchaj, niż rasta kobieto.
13:01Konrad planuje morderstwo.
13:03Nie, no przecież on nie byłby zdolny do zrobienia czegoś takiego.
13:06Myślisz?
13:06No brudziłby i sam potem musiałby sprzątać.
13:09Karolina, mówię poważnie, widziałam jego zapiski, rękawiczki, knebel, krew, banany.
13:16I wiesz, mieszasz to wszystko w garnku, potem wrzucasz do piekarnika na dwieście stopni i wyjmujesz po godzinie, mówię ci palce wizać.
13:24Palce wizać.
13:24Palce wizać.
13:27Franiu.
13:30Co robiłaś w mojej garderobie?
13:33Ja?
13:36A kto powiedział, że ja tam w ogóle byłam?
13:50Muszę o wszystkim powiedzieć panu Skalskiemu.
13:54Człowieku, zdrowie nieraz w ogóle szlę sprawa życia i śmierdzi.
14:05Tylko jak ja mu o tym wszystkim powiem, trochę dziwnie brzmi ta cała historia.
14:09Może tak po prostu popowiem zwyczajnie, tak.
14:16Czarno na białym.
14:24Przewie.
14:28Dobrze, że pana została.
14:29Witaj piękna, jak życie?
14:32Jak cholera.
14:34Kto się napędził tego Pietra?
14:35Po pierwsze te cienie.
14:37Tu do diaska nawet nie masz aluzji.
14:40Kamerdyner naleje ci głębszego.
14:42O nie, tylko nie on.
14:44Nasz kamerdyner chce mnie sprzątnąć.
14:45Nasz.
14:49Nasz pana.
14:51Co za różnica.
14:54Nie ma mnie zasłówka.
14:55Ten człowiek otruł mnie.
14:58Wszędzie widzę plamy.
14:59Słuchaj, Marejka.
15:01Kiedy?
15:03Boalka.
15:05Aaa.
15:06Okej, może rzeczywiście jeszcze mnie nie otruł, ale żądam, żeby ten człowiek opuścił ten dol.
15:11Słuchaj, złota.
15:12O.
15:13Znam gościa od trzydziestu lat.
15:15Dałem mu niejednego papierosa.
15:17Nieraz rękę mu posmalowałem.
15:19Donosił mi co, gdzie, kiedy, którędy, jak.
15:22Na mój nos.
15:23Stary tap nie śmierdzi.
15:26Jednymi słowy.
15:27Chcesz powiedzieć mi, człowieku, że dajesz mu papieroski i płacisz, żeby ci donosił, co i jak słychać w domu?
15:35Myślisz, że jest niewinny?
15:37Oczywiście.
15:39Tylko się upewniałam.
15:45Myślisz, że urodziłam się w wariatkowie?
15:48Że uciekłam z domu wariatów?
15:51Z domu bez klamek?
15:52Że mam luzy na przegubach?
15:53Chcesz, że mówiąc?
15:54Tak.
15:55Chciałem Panią prosić o rękę, ale nie wyjdę za wariatkę.
16:09Skończ tę komedię, rybką.
16:13O Boże.
16:15O nie.
16:16O nie, taka głupia to ja nie jestem, żeby samej sobie zrobić kuku.
16:22Jolka, nie rozumiesz?
16:30Przecież nie rzuci się na mnie, jak wszyscy będą w domu.
16:33Po prostu zaczeka, aż wszyscy wyjdą i zostaniemy ze mną.
16:36Tak?
16:38Jolka, przecież my nie mówimy o Panu Skalskim, tylko o komradzie.
16:41On wie, że byłyśmy u niego w Kanderowie.
16:48Jolka.
16:49Jolka.
16:54Jolka.
16:56Jolka.
16:56Bop!
16:59A!
17:02Sama się prosiłam.
17:08Panno Maj, ja przemyślałem wszystko i miała Pani rację.
17:12Ja za mało czasu spędzam z dziećmi.
17:14O, tak, Panie Skalski.
17:15Brawo.
17:16Brawo.
17:17Nie ma to jak ojcowska troska.
17:19Tak.
17:19I dlatego postanowiłem, że dzisiaj wieczorem zostanie Pani z Konradem,
17:22a ja zabieram dzieci na kolację.
17:24Nie, nie, nie.
17:24Panie Skalski, nie może Pan mi tego zrobić.
17:26Dzieciaki się rozpuszczą jak dziadowski bicz.
17:28Nie rozumiem.
17:29To jest Pani pomysł przecież.
17:30I to go właśnie dyskwalifikuje.
17:32Mhm.
17:32Panno Maj, ja odwołałem bardzo ważne spotkanie,
17:35żeby móc ten wieczór spędzić z dziećmi.
17:37Panie Skalski, Panie Skalski, błagam, błagam.
17:40Niech Pan mnie weźmie ze sobą.
17:41Ja wiem, że Pan myśli, że jestem szmergniętą wariatką,
17:44ale Konrad chce mnie zabić, jak tylko zostaniemy sami.
17:48Niech się Pani przyzna.
17:49Zrobiwanie wszystko za soczystego homara, prawda?
17:53Panie Skalski, niech Pan mówi, co Pan chce.
17:55Trudno.
17:56Idę z Wami, nie zostanę tutaj w tym domu.
17:58Nawet przez minutę.
18:04Wybierasz się gdzieś?
18:07Ja?
18:08Nie.
18:10Cieszę się.
18:13Że zostaliśmy sami.
18:15A, niezupełnie, kądziu, sąsiedzi z łatwością usłyszą mój krzyk.
18:22Wiem, że mnie rozgryzłaś.
18:24Ja?
18:25O czym ty mówisz?
18:25Nawet nie wiesz, o czym mówisz.
18:28Znalazłaś moje notatki.
18:30Obejrzałaś garderobę.
18:32Przejrzałaś mnie.
18:33Kądziu, czytałeś?
18:35Mają wprowadzić w Polsce karę śmierci.
18:37Znowu.
18:37Znowu mają wprowadzić.
18:38A potem, jeśli uznam, że warto, będę męczył resztę rodziny.
18:48Nareszcie znalazłem moje przeznaczenie.
18:57To mnie tak świetnie robisz kurczaki.
18:59Trzymaj się tego.
19:00Franiu, obudź się.
19:12Dlaczego ona zachowuje się jak wariatka?
19:15Widziałeś jej matkę?
19:18Frania, obzdurowała sobie, że jesteś mordercą i zamierzasz nas wszystkich zabić.
19:21Ciebie bym nie dotknął.
19:24Zresztą jak każdy normalny mężczyzna.
19:26Franiu.
19:32Konrad.
19:33Konrad.
19:35Odejdź.
19:35Odejdź, Konrad.
19:37Ja nie jestem żadnym mordercą.
19:40Napisałem po prostu scenariusz filmu kryminalnego.
19:42Chciałem, żebyś go przeczytała.
19:45Konrad.
19:46Masz mnie za idiotkę?
19:47Przeczytałam twoje zapiski.
19:49Krew, knebel, rękawiczki, banany, solidne alibi.
19:53To tytuł.
19:54A po co dzwoniłeś do Kostnicy?
19:57Konsultowałem scenariusz.
19:59A banany?
20:00Biegłem ciasto.
20:02Tak? A gdzie ono jest?
20:04Przyszła twoja mama i zjadła.
20:06A po co ci były gazety o pistoletach?
20:10No bo była do nich dołączona płyta z nagim instynktem.
20:15Ramy boskie.
20:17Co ja sobie uzdrałam w tej głowinie?
20:21Co ja sobie uzdrałam?
20:22Ale skoro się wszystko wyjaśniło, to może przeczytasz mój scenariusz.
20:27Byłaś do niego inspiracją.
20:29Naprawdę?
20:30Zaimponowała ci moja niezależność?
20:32Nie, ale główna bohaterka doprowadza się do obłędu z nieszczęśliwej miłości do swego pracodawcy,
20:38która mu poświęciła młodość i urodę.
20:40Hej, a wy już w domu?
20:46Kolacie przerwały mi natrętne pasożyty.
20:49Spotkaliście moich rodziców?
20:51Nie, pan do maja.
20:52Mam szyj.
20:53A, panie Skalski, gratuluję.
20:55To tylko oznacza, że spędza pan ze swoimi dziećmi odpowiednią ilość czasu.
20:59Tato, ale my nadal umieramy z głodu.
21:01Możemy chociaż pizzę zamówić?
21:03O, nie, nie, nie, nie.
21:04Kochani, ojciec obiecał wam owoce morza i ja was zabiorę.
21:08Ale naprawdę pizza wystarczy.
21:10Ale dlaczego?
21:11Nie róbcie przykrości ojcu.
21:12Proszę bardzo, idziemy.
21:14Jest pan pewien, że nie chce pan iść z nami?
21:16A, czy pani smariowała?
21:18Spędzi mnie jak diabli.
21:19Ja właśnie wróciłem z tego deszczu.
21:21Jeden powód, dla którego miałbym iść z wami.
21:23Konrad napisał scenariusz.
21:27Yyy, panie Przodę?
21:29Tak.
21:30Pan Domaj, panie Mianowic, teraz już...
21:32Pan Domaj, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic.
22:02Pan Domaj, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic.
22:32Pan Domaj, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic, panie Mianowic.
22:43O, teraz przemówiła.
22:44No to może odbierzemy Apolonię z wesołego miasteczka.
22:50O, i tam.
22:51Daj spokój, niech się dziewczyna wyszaleje.
22:53Rania!
22:57Rania!
22:59Nie on stop!
23:01Rania!
Comments

Recommended