- 1 day ago
Frania dowiaduje się od Konrada o wizycie u Skalskich bogatej babki Maksa, Matyldy. Maks, bojąc się ewentualnej kompromitacji ze strony Frani, proponuje jej wolny weekend. Urażona niania wymusza na nim zmianę decyzji. Frania dowiaduje się od swojej matki, że umarł jej były narzeczony, Daniel Jarosiński. Panna Maj wybiera się na pogrzeb, gdzie spotyka wdowę i poznaje Roberta – geja, który opowiada jej historię swojego szczęśliwego, lecz niezalegalizowanego związku zakończonego śmiercią partnera. To skłania ją do przemyślenia relacji z Maksem. Udaje się po radę do matki, ale nie znajduje u niej oczekiwanego zrozumienia. Postanawia definitywnie rozmówić się z Maksem. Gwałtowna dyskusja kończy się rzuceniem posady niani i odejściem z domu Skalskich. Frania rozpoczyna nową pracę w dziale perfumeryjnym centrum handlowego. Konrad i dzieci nakłaniają Maksa do złożenia Frani wizyty i sprowadzenia jej z powrotem.
Category
📺
TVTranscript
00:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:30Pan Skalski spodziewa się wizyty swojej babki Matyldy.
00:34No to co?
00:35Chce się pozbyć ciebie z domu. I to jest ta tajemnica.
00:42Konrad?
00:43Pan Nomaj, ja ostatnio zauważam, że pani jest taka trochę zmęczona, taka przemęczona.
00:48Może pani weźmie sobie wolne na weekend.
00:52Teraz patrz, Konrad, co to znaczy kuj żelazo póki gorące.
00:55Świetny pomysł, panie Skalski, naprawdę przecudowny.
00:59To co, mały biały domek nad brzegiem morza?
01:01Konrad? Ja bardziej myślałem o drugim brzegu Wisły, może mieszkaniu, pani rodzice?
01:06Wnerwiają mnie. To co, Sopot?
01:07A, niech będzie.
01:10Panie Skalski, nie tak łatwo.
01:13Myślał pan, że pozbędzie się mnie pan z domu?
01:15Ale o co chodzi? Pan się boi, że ja narobię panu obciachu przy babce Matyldzie?
01:19Kto pani powiedział?
01:21Konrad?
01:22Proszę pani, babka Matylda odwiedza rodzinę Skalskich co kilka lat.
01:29Sprawdza, czy wszyscy żyją na odpowiednim poziomie.
01:31Jeżeli nie, wykreśla z testamentu.
01:34No dobra, ale to jest powód, żeby mnie poniżać, żeby mnie wyrzucać z domu?
01:37Zapisała mi 20 milionów.
01:41Do widzenia.
01:42Do widzenia.
02:12Do widzenia.
02:13Ona dobrze wie, ona w porządku w ciągu mnie.
02:17Ona sposób zna, jak rozbawisz bliskich, ona ma swój wdzie.
02:25Tłonio naczania, niania do zrania, tłonio naczania, niania do zrania.
02:29Tłonio naczania, niania do zrania, tłonio naczania, niania do zrania.
02:34Nadszedł niani czas, niania frania wita was.
02:39Takie urocze, panie Skalski, że błagał mnie pan, żebym została i żebym poznała babcię Matyldę.
02:46O ile sobie przypominam, to powiedziałem, dobrze, niech pani zostanie, tylko niech pani tak nie krzyczy, poddaje się, tak powiedziałem?
02:52Dobra, ja tam wolę widzieć szklankę do połowy pełną.
03:00Babciu Matyldo, jakże ja się cieszę, że mogę znowu babcię zobaczyć.
03:06I równocześnie żałuję, że nie wiedzieliśmy nic wcześniej o babci przyjeździe, bo wtedy moglibyśmy...
03:14Wyprowadzić się!
03:18Można je to, ale...
03:20O, Konradzie, jak miło widzieć cię znowu.
03:26Pamiętasz, jak zwykliśmy sobie ucinać pogawędki, kiedy byłeś takim małym chłopcem?
03:34Chciałeś wtedy zostać prawnikiem albo parlamentarzystą?
03:42No cóż, życie bywa okrutne.
03:49Witam panią.
03:52Nazywam się Franciszka Maj i pragnę powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło, że mogę opracować w tak przecudownej rodzinie Teges-Śmeges i jest to dla mnie wielki honor i zaszczyt.
04:05Intrygujący strój.
04:07Dzięki, tak naprawdę jest dwuczęściowy.
04:10Właśnie zastanawiałam się, gdzie podziała się druga część.
04:18Dwadzieścia milionów.
04:22Babcia pozwoli, do salonu.
04:26Matyldo, jak miło cię znowu widzieć.
04:29Karolino, kochana, zastanawiam się, czy jesteś sama z wyboru?
04:39Owszem, ale nie swojego.
04:41Kiedy zadzwoniłam do telewizji, prosząc, żeby mi pokazali ten twój serial, powiedzieli, że go nie puszczą, tylko dla mnie.
05:01Dwadzieścia milionów.
05:06Rezydencja państwa Skalskich.
05:08Chwileczkę.
05:11Twoja mama, jakaś roztrzęsiona.
05:14Pewnie matce się skończył majonez i ma zapaść kaloryczną.
05:19O, a to są moje dzieci.
05:23Witajcie, no chodźcie przywitać się całuskiem z prababcią.
05:27No, pięć dych dla pierwszego ochotnika.
05:34Kocham cię, babun.
05:36Daniel Jaroszliński.
05:51Człowiek, którego kochałam.
05:54Daniel to jest eks narzecony.
05:56Nie, już nie.
05:59Daniel nie żyje.
06:00O Boże, dlaczego?
06:02Ma mnie skalski.
06:04Dwadzieścia milionów.
06:06No trudno, przeszło, minęło, sechawi.
06:08Może herbatki?
06:09Proszę, proszę bardzo.
06:18Chodź, chodź.
06:18Dzień dobry.
06:20Dzień dobry.
06:23Niechaj nie uważasz, że ja tak trochę za wesoło jestem ubrana jak na pogrzez?
06:27Musiałam to zrobić dla Daniela.
06:29Zawsze mówił o mnie, ty mój tygrysku.
06:31A to co?
06:35Safari?
06:38O Boże.
06:39Spójrz na Angelikę, to straszne, że w cztery lata po tym, jak Daniel zostawił mnie dla niej, stoi tam teraz smutna, samotna.
06:49Czy to nie jest okropne?
06:51O Angelika, kochanie, jak to się stało?
07:00To niesprawiedliwe, już jestem za młoda, żeby być w tobą.
07:03O, to prawda.
07:06Jakie ciacho.
07:08Hej, hej, opanuj się.
07:10Swój mąż tam leży.
07:12O tak, mój biedny Daniel.
07:14Jak chodzę do łazienki, to wciąż widzę jego bokserki, które wiszą na klamce.
07:20Przepraszam.
07:21Słyszałaś ją, że Daniel własnoręcznie odwieszał bokserki na klamkę?
07:28Boże, tyle lat go tego uczyłam, a ona spiła całą śmietanę.
07:31Boże, ja jednego nie mogę zrozumieć.
07:33Jak można umrzeć jeżdżając z windą, no?
07:36Kochanie, tłumaczyłam ci, to klaustrofobia.
07:39To rodzinne.
07:39Jego ciotka zmarła zaraz po tym, jak zatrzesnęła się w spiżarce.
07:44O tak, o rodzinie.
07:45O chodzinie, o chodzinie.
07:45O chodzinie, o chodzinie.
07:46To straszne, jak on tak leży, tak samotnie.
07:49To okropne, wiesz, mój pierwszy facet.
07:54Myślałam, że on, że on będzie niezniszczalny.
07:57No tak, a słuchaj, jak ty pamiętasz, jak go nakryłaś?
08:01Na całowanie się z tą Weroniką i próbowałaś go zapchnąć z tapu?
08:04Nie, chłupia.
08:06Przez nie o to mi chodzi.
08:08Chodzi o to.
08:13Kanapka z oliwką mi tam wpadła.
08:15Wyciągnij.
08:15Sama sobie wyciągnij, wiesz?
08:18To jest twój chłopak.
08:19Jorka, zawsze wiedziałam, że twój oraz inteligencji jest mniejszy niż twój rozmiar.
08:24Dobra, mam dwie oliwki i jeszcze coś.
08:28Co?
08:29Branka, co ty robisz?
08:31Zostań.
08:32Jorka.
08:33Bransoletka mi się zacięła w jego rozporku.
08:37O Boże, zasłonię, wymyśl coś.
08:39Jej bransoletka zaczepiała się o jego rozporek.
08:43Jorka, zawsze wiedziałam, że twój oraz inteligencji jest mniejszy niż twój rozmiar buta.
08:51Franka, ty nie uwierzysz.
08:52Wnieśli wielką, michę krewietę.
08:55Gdzie?
08:58No i co?
08:59Wiedziałam, że się na to dasz nabrać.
09:01I kto to jest głupiak but, co?
09:04Witaj.
09:05Jestem przyjacielem rodziny.
09:06Eks narzeczona.
09:08Moje kondolencje.
09:09Wiem dokładnie, co czujesz.
09:10A zaraz, zaraz.
09:14O tobie też Daniel mówił, ty mój mały tygrysku.
09:19Niech go jasny szlak trafi.
09:21Nie, nie, nie, nie wiem, proszę.
09:23Siłgórze, jestem więzny.
09:23Przepraszam cię bardzo.
09:24Ja nawet go w ogóle nie znałem, wiesz?
09:25W ogóle go nie znałem.
09:26Jestem Robert.
09:27Kanie.
09:31Chciałam powiedzieć, że wiem, jak to jest stracić najbliższą osobę, wiesz?
09:35Mój najdroższy odszedł pół roku temu.
09:37Lubię chodzić tak na obce pogrzeby, wiesz?
09:39To jest taka terapia.
09:43Ciekawe.
09:45Byliśmy razem 16 lat, ale nikt o nas nie wiedział, nikt.
09:49A teraz jego rodzina traktuje mnie jak powietrze.
09:53I zobaczyli mnie na zdjęciu obok Bernarda.
09:55Powiedzieli, że jestem jakimś stajennym.
09:58Stajennym.
10:00Przecież powiedz, czy koniecznie mnie świadczy, prawda?
10:01Wiesz, kochanie, byłeś z kimś przez 16 lat.
10:05Z kimś, kto przed całym światem ukrywał wasz związek?
10:09No wybacz, ale znam takich, którzy zachowują się w ten sam sposób.
10:13I powiem ci coś.
10:14Pod trzech latach mam tego dość.
10:17Ależ on mówi, że mnie kocha.
10:18I wciąż, i wciąż.
10:20Bez przerwy.
10:21Nawet nieformalnie się zaręczyliśmy.
10:24To są obrączki od niego.
10:26Z napisem.
10:29Robert, przestań histeryzować.
10:31Ty przynajmniej masz obrączkę.
10:41Dobrze, że jesteś.
10:43Pomożesz mi z lodami.
10:44Rozmrażam lodówkę.
10:46Posłuchaj.
10:47Na pogrzebie u Daniela spotkałam faceta.
10:49Faceta.
10:50Świetnie.
10:51Profesor.
10:52Jest przystojny.
10:53Jest gejem.
10:55To kiedy się znów spotykać?
10:57No za kogo ty mnie masz?
10:58Za jakąś desperatkę?
11:00W piątek wieczorem idziemy do kina.
11:03Nie o to chodzi.
11:04Posłuchaj mnie.
11:06Wiesz, ten jego facet zmarł.
11:09No i teraz ta jego rodzina nie chce uznać tego,
11:11że oni razem byli w jednym związku.
11:13Jest zadowcem.
11:14Mamo!
11:15Pomyślałam sobie tylko,
11:16że gdyby cokolwiek stało się z Kalskiemu,
11:19no to wiesz, to w sumie ja jestem
11:20w bardzo podobnej sytuacji.
11:24Trochę zimna.
11:25Chcesz?
11:26Rany boskie, mamo.
11:27Ja ci się zwierzam z jakichś poważnych spraw,
11:29a ty zawsze z tym żarciem.
11:31No dobra, skoro już zrobiłaś.
11:32Mhm.
11:34W sumie ty też masz lepiej.
11:36Gdyby ojcu coś się stało,
11:37no to ty jesteś jego żoną.
11:39Wszyscy wiedzą, że go kochasz,
11:40że on ciebie kocha.
11:41A ja co ja mam?
11:42Ja ci też życzę tyle radości,
11:45ile my dajemy sobie z ojcem.
11:49Czy ty mógłbyś czasem napełnić ten pojemnik do lodu?
11:55Dokładnie.
11:56Właśnie tego chcę w życiu.
11:57I tu przeoczyłeś kurcz.
12:06I tam także przeoczyłeś kurcz.
12:11A tu w ogóle nie posprzątane.
12:14Wszystkie dolne listwy są zakurwane.
12:18Wszystkie absolutnie.
12:21Maks, maks, rozpuściłeś komroda.
12:24W całym domu jest kurcz.
12:27Wszędzie.
12:27Dłużej tego nie wytrzymam.
12:29Na dole, na górze.
12:30Twoje lupy są w kurzu.
12:32Twoje półki wszystkie.
12:35Musimy pogadać, kolego.
12:37A panno Maj, pani chyba miała na myśli,
12:39chcę z panem zamienić słówko,
12:41panie Skalski, prawda?
12:42O, no już pan zaczyna udawać,
12:44że między nami nic nie było,
12:45a nawet pan jeszcze nie umarł.
12:47Ja rozumiem, że pani wciąż opakuje stratę.
12:49Czego, czego?
12:50Chyba młodości.
12:51Panie Skalski, gdyby pan był w śpiączce,
12:55to ja nawet nie mogę odłączyć pana od respiratora,
12:57bo nie jestem z panem spokrewniona.
12:58Nawet tej przyjemności chce mi pan odmówić.
13:03Nie, babciu, babciu, nie.
13:04Ja muszę zamienić słówko na oszczędności
13:07z naszą mianią.
13:12Powiedział pan, że mnie kocha,
13:14a ja chcę żyć z mężczyzną,
13:15który potrafi wykrzyczeć to całemu światu.
13:18Zgadza się, ja powiedziałem,
13:19że ja panią kocham,
13:21ale potem to odwołałem!
13:28Nie to zdanie pan wykrzyczał.
13:32Odchodzę, panie Skalski.
13:34I powiem coś panu.
13:36Nawet na pamiątkę pan nie dostanie zdjęcia
13:38z Pejczykiem.
13:39Trudno.
13:39Ja nie mogę żyć z mężczyzną,
13:41którego nawet nie mogę odłączyć
13:42od respiratora.
13:43Pan no maj!
13:54Konradzie!
13:55Już tyle razy mówiłam!
13:56Wszystkie listwy
13:58tu przegapiłeś plamkę,
14:00a tam wszystko jest zakurzone.
14:03Listwy na ścianach.
14:05Każda listwa jest zakurzona.
14:08Tak, o wróć go!
14:17Halo?
14:20Halo?
14:22Proszę państwa, klientka,
14:24która pozostawiła
14:25na dziale kosmetycznym
14:27okulary przeciwsłoneczne.
14:29Proszona jest
14:30o doniesienie etui.
14:32Ania, ty masz takie szczęście,
14:34że znalazłaś tę pracę,
14:35jak tylko odeszłaś od Skalski.
14:36O, kochanie, tylko dlatego,
14:38że poprzednia ekspedientka
14:39poszła na emeryturę.
14:41Zaczęła się kurczyć.
14:43Jak?
14:44Jak otwierała kasę,
14:46to szuflada uderzała ją
14:47prosto w głowę.
14:49I czy zwolnili ją?
14:50Nie, pracuje.
14:51Dwa tygodnie w roku
14:52przed gwiazdką jako elf.
14:55Co?
14:55Jolka.
14:56Eee, to mój perwa.
14:58Kochana, droga klientko,
15:00tak, że tak jak pani
15:02się mogła zorientować,
15:03ten cień idealnie pasuje
15:05do pani policzków.
15:06Jak narzeczony panią zobaczy,
15:07to po prostu padnie trupem.
15:09Franka, ja nie mam
15:10narzeczonego Franka.
15:13Proszę, proszę,
15:14więc w końcu
15:15znalazła się pani za ladą.
15:17O, dzień dobry.
15:18Proszę spojrzeć
15:20na kamery tam w górze.
15:22O 10.30 była pani
15:24w dziale obuwniczym.
15:26O 10.45 była pani
15:30przy torebkach,
15:32a potem szalony sprint
15:34w podziale
15:35z biżuterią
15:37i bielizną,
15:38a na koniec
15:39lat te
15:41bez cukru
15:42w kamiarence.
15:44Co mogę powiedzieć, szefie?
15:46Jak tak biegam po sklepie,
15:47to muszę uzupełnić
15:48poziom kofeiny we krwi.
15:49Złyszałaś, Jolka?
15:56Tutaj są wszędzie kamery.
15:57No.
15:58Nie mogę w to uwierzyć,
16:08że ona tak po prostu
16:09sobie odeszła.
16:10Dopiero co stała tutaj
16:11i narzekała,
16:12że praca u mnie
16:12nie jest rozwojowa.
16:13Pzdury.
16:15Wystarczy spojrzeć nam.
16:17To ja powinienem był
16:18to przewidzieć, wiesz?
16:19Powinienem był wiedzieć,
16:20że mężczyzna nie może
16:21tak po prostu
16:22powiedzieć kobiecie,
16:22że ją kocha,
16:23a potem to odwołać.
16:25Że co?
16:26Rozpuściłeś Konrada
16:30w całym domu.
16:32Jest kurz.
16:34Wynoś się,
16:35stara prukwo.
16:39Naprawdę, powiedział pan,
16:41pan niemaj, że ją kocha?
16:42I potem pan to odwołał?
16:44Ta rzecz.
16:46To jest właśnie ta rzecz.
16:48Naprawdę należy się panu
16:49solidny kopniak w tyłek.
16:50Że co?
16:51Powiedziałem, że ma pan
16:52na spodniach pyłek.
16:53Niech pan leci do tej perfumerii
16:55i błagają, żeby wróciła.
16:57Nie będziesz mi mówił,
16:58co ja mam robić,
16:59bo to ja w tym domu decyduję.
17:02O nie, w tym wypadku.
17:03Zbieraj się i wracaj
17:05to raz zaraz z franią.
17:06Naprawdę tak uważacie?
17:07Tak.
17:08Nie mam pretekstu.
17:09No to wyjdź ze sobą, Zuzie.
17:11Zgub ją i udawaj, że szukasz.
17:12No przecież zawsze tak robię.
17:13On tak zawsze robi?
17:15Tak.
17:15Idę po płaszcz.
17:17Stato.
17:17Nie interesuje mnie,
17:19co ty jej powiedziałeś,
17:20ale lepiej módl się,
17:21żeby przejęła twoje przeprosiny.
17:23Ale ja jej nawet nic nie zrobiłem.
17:25I założę się,
17:26że teraz pan żałuje.
17:27Dobrze, dzieci.
17:29Ja muszę zostać sam na sam
17:30z tym oto tutaj.
17:31Proszę bardzo.
17:32Mhm.
17:45Co to było?
17:46No to to było za kopniaka.
17:48Ja pana nie kopnąłem.
17:51I teraz pewnie pan żałuje.
17:52Kochane moje, pytanko.
17:57Czy Beatka z działu obuwniczego
17:59mogłaby mi odłożyć
18:00takie śliczne, lawendowe czułenka?
18:02Strasznie mi się podobają.
18:03Beatko, kotku,
18:04odłóż mi je.
18:06Może mi się uda wyjść 15 minut
18:07przed czasem,
18:08to bym po nie wpadła.
18:09Dziękuję ci bardzo.
18:10Franja Maj?
18:12Co ty tu robisz?
18:14No nie mów, że nie wiesz.
18:15Odeszłam od Skalskich.
18:16O, jakie to straszne.
18:20Maksie, będziemy musiał czuć
18:21taki samotny bez ciebie.
18:23No cóż, kochanie,
18:24to nie była łatwa decyzja,
18:25ale trudno.
18:26Muszę zacząć myśleć o sobie.
18:27No tak, tak, tak.
18:28Oczywiście, wiesz co, lecę.
18:29Bo na pewno dzisiaj
18:30będziemy z Maksem pracować do późna.
18:33Przepraszam bardzo,
18:34gdzie jest dział z bielizną damską?
18:36Proszę za mną, pokażę pani.
18:37Czy to już działa?
18:50Ała!
18:52Batka
18:53zawodniczego pyśla,
18:55żeby przekazać,
18:57że niestety
18:58czułenek lawendowych
19:00już nie ma.
19:01A może będą chociaż malinowe?
19:03Proszę natychmiast
19:04włożyć te próbki
19:07do torebek
19:08podarunkowych.
19:11Oczywiście.
19:15Wszystkiego dobrego.
19:17Gosiu,
19:18wesołych ksąd, mamo.
19:20Wszystkiego dobrego
19:21z okazji nowej pracy.
19:23O, pan Skalski,
19:24co pan tu robi?
19:25Tak, przyszedłem zobaczyć,
19:26czy pani jest szczęśliwa,
19:28jak się pani pracuje.
19:28No tak, po prostu,
19:29tak szczęśliwa.
19:32Panie Skalski,
19:33jestem w szoku.
19:34Podoba mi się.
19:35Świetnie mnie tutaj traktują.
19:37A to jest jakaś nowość
19:38w moim wypadku, prawda?
19:39Panno Maj!
19:44Panno Maj!
19:48Także tak,
19:49jak pan sam widzi,
19:50nie mogłabym dłużej
19:52zostać w domu
19:53na tych samych warunkach.
19:54To by było dla mnie
19:55zbyt bolesne.
19:56Oczywiście,
19:57to, co między nami było,
19:59tak naprawdę
19:59wiemy o tym tylko my.
20:01No i co?
20:02Pogodziliście się w końcu?
20:03No i po prostu czasem
20:08muszę z kimś
20:08chodzić na obiady.
20:11Panno Maj,
20:13to, co ja
20:14do pani czuję,
20:16pani o tym
20:16doskonale wie.
20:17A ja nie jestem gotowy,
20:18żeby krzyczeć
20:19o tym wszem i wobec
20:20i ja wyraziłem to,
20:22co ja do pani czuję
20:23w moim testamencie.
20:24Świetnie.
20:24Czyli teraz co?
20:25Ja mam czekać,
20:26aż pan kojfnie,
20:28żeby cały świat
20:28się dowiedział,
20:29co pan do mnie czuje?
20:30A niech panina
20:30to spojrzy z drugiej strony,
20:31że wtedy niczego
20:32nie będę mógł odwołać.
20:33No tak, tak.
20:35Tak, to jest pocieszające.
20:37Tym się będę pocieszać,
20:38jak już pana nie będzie
20:38wśród nas.
20:39Zadowolona?
20:42Ciut.
20:44Zadowolona,
20:44ciut, ciut.
20:46A nie boi się pan
20:47babci Matyldy?
20:49Nie boi się pan,
20:49że odwoła testament,
20:50jak zobaczy,
20:51co pan ma w swoim?
20:52Nie, bo nie obchodzą mnie
20:53miliony babci Matyldy
20:55i powiem więcej,
20:56sam oznajmie jej
20:57moją ostatnią wolę.
21:00Naprawdę?
21:01A co pan ma
21:01w tym swoim testamenciku?
21:02Niech pan powie.
21:04No wie pani,
21:04ja teraz nie mam tego przy sobie,
21:05no ciężko tak...
21:07Ale pan jest skalski,
21:08niech pan nie udaje
21:09takiego nieśmiałego.
21:12Po prostu niech pan
21:13zamknie oczy
21:14i niech pan już udaje,
21:16że pan nie żyje.
21:17Ale pan no ma...
21:18Panie Skalski,
21:20niech pan po prostu powie,
21:22co pan do mnie czuje.
21:24Zostanie to tylko
21:24między nami.
21:30Ja,
21:32Maksymilian Skalski,
21:36oświadczam,
21:37że Franciszka Maj
21:37jest mi bardzo bliska
21:39i że szczerze ją kocham.
21:43Dziękuję.
21:44Zostawerski Training,
21:55tutaj niech panuje.
21:57KONIEC
22:27Franiu, dziękuję, że znalazłeś dla mnie czas.
22:44Ach, skarbie, nie ma sprawy.
22:46Wciąż nie mogę pogodzić się ze śmiercią Daniela, nie?
22:48Rozumiem.
22:50Nie wiem, co teraz ze mną będzie, kochana.
22:53Po prostu musisz być silna.
22:55To był mój pierwszy i jedyny mężczyzna.
22:58Na pewno.
23:00Naprawdę nie wiem, czy dam sobie teraz radę w życiu, wiesz?
23:03Czuję, że nikt nie zastąpi mi Daniela.
23:07Rozumiem.
23:09A to kto?
23:13Wiesz, on lubi chłopaków.
23:18Zupełnie inna orientacja.
23:25Lubi dziewczynę.
23:28No zupełnie inna orientacja.
23:32Czy coś się dzieje między moim wnukiem, a twoją wnuczką?
23:38No, czy ty już naprawdę z dzieci miałaś?
23:41Przecież mają nastoletnie dzieci, a małżeństwem są już od trzech lat.
23:45Małżeństwem.
23:46No.
23:47Jak to?
23:49To już nikt mi nic nie mówi.
23:53Apolonio, moja droga, tylko ty jedna mnie lubisz dla mnie samej.
24:00Nie dla mojego testamentu.
24:02No i jakżebym mogła cię nie lubić, jesteś taką przemiłą osobą.
24:07A moje nazwisko jest Apolonia Bąk przez O, nie przez O-N jak Bąk.
24:12A Peser mam 33 020...
24:17Nie, czekaj.
24:18Ja ci to wszystko zapiszę, mam tu gdzieś kartkę.
24:21Dziękuję.
24:22Dziękuję.
24:23Dziękuję.
Comments