- 14 hours ago
Maks daje Frani na walentynki kartkę z głupim dowcipem. Teresa skarży się Frani, że babcia Apolonia znalazła sobie młodszego, 60-letniego faceta i chce za niego wyjść. Babcia z godnością odpiera ataki. Obrażona na Maksa Frania jedzie z matką do banku. Tam są świadkami napadu i, wraz z innymi klientami, zostają wzięte jako zakładniczki przez uzbrojonego bandytę. Apolonia przekazuje wszystkim informację, którą usłyszała w telewizji – w banku był napad i Frania z matką są zakładniczkami. Maks i Konrad śpieszą na pomoc. W banku Frania i Teresa bez przerwy gadają, co denerwuje nawet innych zakładników. Niania zagaduje bandytę, który opowiada jej o swoim smutnym życiu z gnębiącą go matką. Tymczasem pod bankiem zbiera się tłum gapiów, wśród nich są Maks z Konradem. Frania przekazuje policji żądania złodzieja, a ten w jej imieniu rozmawia z Maksem, na którego Frania jest obrażona. Policja podstawia bandziorowi limuzynę, której żądał. Teresa oferuje się, że pojedzie z nim, ale bandyta chce wziąć je obie jako zakładniczki.
Category
📺
TVTranscript
00:00Dzisiaj walentynki, czy pan już wie, co pan da, pan nie Frań?
00:05Wiem, nic.
00:07To dostanie to samo, co ja.
00:10Konrad, słuchaj.
00:12Pomyślałem sobie tak, jeżeli ja idę coś małego, osobistego,
00:15to ona może sobie coś pomyśleć, coś zinterpretować,
00:19więc znalazłem taką kartkę, napis,
00:23jaki dzień kojarzy się słodko, a w środku lusterko
00:26i walentynki, te słodka idiotko.
00:30A, pan no małe.
00:32Nie.
00:35Słodka idiotka.
00:39Bardzo dowcipnie.
00:40Bardzo.
00:42Panie Skalski, są walentynki, jedyny taki dzień w roku, a pan co?
00:48Panie, pomyślałem sobie, że gdybym miała pani taką zwyczajną kartkę
00:51z napisem, kocham cię, albo coś w tym stylu,
00:54gdzieś pani mogłaby to źle zinterpretować.
00:56Ja?
00:57Tak.
00:58Tak, tak jak na przykład się umudziliśmy razem w łóżku,
01:00no pani to źle zinterpretowała.
01:02A nie, jeszcze lepiej.
01:04Jak się nago kąpaliśmy w wannie, pani to też wtedy źle zinterpretowała.
01:09Albo jak ja panią poprosiłem o rękę i ząbki się, i dziuzko ząbki.
01:13A chce pan małego kopa na walentynki?
01:17Nie, ja po prostu niepotrzebnie pani powiedziałem, że ja panią kocham.
01:20O!
01:21O!
01:23Nie, serce mnie boli.
01:25O Boże, nie naprawdę.
01:26To jest straszne po prostu.
01:28Co ja muszę ścierpieć w tym domu?
01:29O Boże, moja głowa.
01:31Siadł mi cały system immunologiczny, cały system nerwowy, wszystko...
01:34Jezu, ja nie widzę.
01:36Ja po prostu przestałam widzieć.
01:37Ja nie widzę, nie widzę, nie widzę, nie widzę.
01:40O!
01:49Proszę bardzo, poużywaj sobie, proszę.
01:52Jaki dzień kojarzy ci się słodko?
01:56Walentynki, ty...
01:58idiotko.
02:00Ty... jestem mężczyzną.
02:03Naprawdę?
02:04Nie, nie, nie, nie.
02:09Porzucił ją zimny drań, co salon w cukier ślubnych miał.
02:13Nie miała dokąd udać się.
02:16Jej świat zawalił się w ten skarski w dom.
02:20To w nim znalazła kąt.
02:22Choć nie było łatwo, nie.
02:24Choć nie było łatwo.
02:26Ona ma swój styl, co rozbraja wszystkich.
02:30Ona dobrze wie.
02:32Co to urządzi w stronę?
02:34Nie, nie.
02:34Ona w sposób zdra.
02:36Jak ją zbawi z bliskich.
02:38Ona ma swój wciek.
02:42Dzwon na nianie, nianie, chodź rania.
02:44Dzwon na nianie, chodź rania.
02:46Dzwon na nianie, chodź rania.
02:48Dzwon na nianie, chodź rania.
02:49Dzwon na nianie, chodź rania.
02:50Nadszedł u niani czas.
02:53Niania, frania, witam was.
02:56Otworzę!
02:59No i dobrze, że jesteś.
03:06Babcia oszalała.
03:08No i?
03:10Poznała jakiegoś faceta i chce go zawlec do ołtarza.
03:13Babciu, jesteś w ciąży?
03:17Nie, raczej nie.
03:18Tylko strasznie by się spóźnia.
03:22Super, super.
03:25Drodzę do ołtarza, przegoniła mnie babcia.
03:27Słuchaj, to jest niezły gagatek.
03:30On leci na jej kasę.
03:31Jaką kasę, mamo?
03:33Co ty mówisz, co?
03:34Sprzeda jej czajnik elektryczny do Muzeum Techniki
03:36i ona nie ma żadnej kasy.
03:38Ona ma 800 złotych emerytury.
03:40Czy ty myślisz, że on leci na jej świetne nogi?
03:43Ona mi zawsze zazdrościła, że mam takie powodzenie.
03:46Nawet mój lekarz mówi, że mam wzięcie.
03:49Wzdęcie, babciu.
03:50Powiedział wzdęcie.
03:52No.
03:53Idziemy do banku.
03:55Zrobię taki zapis,
03:56że nic nie będzie mogła wypłacić bez mojej zgody.
03:59Czekaj, ale poczekaj, mamo.
04:02A może ona rzeczywiście po prostu jemu się podoba?
04:05No, jeszcze jak?
04:07A komu?
04:09Masz rację, pojedziemy do banku i Elka nas zabieże.
04:13Mamo, po co ty się z nim zadajesz?
04:16To jeszcze dzieciak ma dopiero 60 lat.
04:1960 lat?
04:21Oszalałaś, babciu?
04:22Przecież nawet nie jest na emeryturze.
04:24No i wstydź się.
04:25Dwóch takich jak on byłoby bardziej w twoim wieku.
04:28A z dwoma naraz to za wiele zachodu, tylko zazdrość.
04:32I te ciągłe wymagania erotyczne.
04:38No to.
04:44Poczekaj, Kus.
04:45No ale czekaj.
04:46No już, no zaparkowałam przed wejściem.
04:48Ale kochanie, przecież tutaj są miejsca dla inwalidów.
04:52Inwalidów ożalałaś.
04:53Chodzisz do psychologa?
04:54To jesteś psychiczną inwalidką.
04:56Dobrze jest.
04:57No.
04:58Słuchaj, że kochanie, normalnie podjeśc jak człowiek pod tamten parkometr.
05:03Zaparkuj.
05:04I przygadę go.
05:05Czekaj, ja wolę zaczekać w samochodzie.
05:08Ty nie idziesz nic załatwić w banku?
05:10Ja nie mam konta w tym banku, no.
05:12A to gdzie ty trzymasz pieniądze?
05:14Co ci odchodzi, gdzie ona trzyma pieniądze?
05:15Śwince, skarbonce.
05:17Chodź na noc.
05:20To Jolka, czekaj tu.
05:23I słuchaj.
05:24I biorę tego kurczaka.
05:26Słuchaj, polewam sosem czekoladowym.
05:29Obnaczam w starych chipsach cebulowych.
05:34I czas pras jest kurczak egzotyczny.
05:41To to jest napad.
05:44Nie ruszać się.
05:47No nie ruszać się, nie ruszać się.
05:54Przysyn, na podłogę.
05:59Żadnych nerwowych ruchów,
06:02bo będę musiał
06:03wypłacić w nieoznakowanych banknotach.
06:11No to prawdziwy napad, Boże.
06:13Możecie się zamknąć?
06:14Ty, on nie ma obrączki.
06:17Ale za chwilę będzie milionerem.
06:21O, przepraszam.
06:24I bać się!
06:26Milczeć!
06:27Maks.
06:34Premiera zabójczej pułapki 5.
06:36Poszła bym z kimś fajnym.
06:41Ale chyba pójdę sama ze sobą.
06:43Sama ze sobą to straszne.
06:45Nawet ty zasługujesz na kawaś lepszego niż ty.
06:49Ty masz za to życie towarzyskie bujne?
06:51Jak ten twoi kumple zmywak, toster i piekarnik.
06:56Proszę Cię, nie oddawaj swoich starych ciuków na śmietnik.
07:00Wyrzuć to coś.
07:01Dosyć!
07:04Ja nie chcę was widzieć więcej razem w tym pokoju.
07:09Dlaczego?
07:10Bo ja mam potąd.
07:12Czego?
07:12O Boże, o Boże, stało się coś strasznego.
07:23Właśnie w radiu mówili.
07:24Co mówili? Co się stało?
07:26Zaraz, uciekło mi.
07:28Babciu, nie martw się.
07:30Wszystko mi powiedziałaś na wypadek, gdybyś zapomniała.
07:32A ty to kto jesteś?
07:34Zuzia.
07:35Dobra, nie bardzo. Zuzia, co się stało?
07:37Frania i Teresa są zakładniczkami w napadzie na bank.
07:41Boże, i to Boże.
07:42To straszne, co robimy?
07:45Trzeba jakoś im pomóc, nie?
07:46A jasne. Nieustraszony producent serialu Miłosne Rewiry rusza z odsieczą.
07:51Wyprowadź samochód.
07:52Tak jest.
07:55Babciu!
07:58Babciu!
08:01Dobra, niech śpi.
08:04Czy mam to straszne, że ja za chwilę umrę?
08:07Przed oczami przylatuje mi cała dzieciństwo.
08:08Cicho!
08:09Przyszna mała dziewczynka, najpopularniejsza nastolatka w szkole.
08:13Cicho mówię!
08:14Nie, Ańka.
08:16Jak ja żałuję, że nie zjadłam tego drugiego pączka.
08:19Ale ty w takiej chwili naprawdę nie myślisz o ojcu?
08:21No właśnie, on mi go zjadł.
08:23Jeśli się nie zamkniecie, będę musiał was zagnęblować!
08:26Tak, tak, błagam, tak!
08:29Przepraszam pana bardzo.
08:32Można?
08:32Ja nie chciałabym oczywiście pana pouczać, jak robić napad,
08:35ale wydaje mi się, że na samym początku...
08:39Poproszę pana tutaj.
08:41Powinien pan unieszkodliwić sprejem te kamery.
08:43A nie, no, spoko, właśnie dlatego założyłem kominiarkę.
08:50Co, źle założyłem?
08:57Nie ta czapka.
09:00O Boże, tak mi przykro.
09:02Widzisz pan, nawet nie zapytałam, jak się pan nazywa.
09:04Jestem Czarek Marciniak.
09:07Nie, nie, nikt tego nie słyszał!
09:09Nikt nie słyszał!
09:10Nikt tego nie słyszał!
09:11Powiedział Czarek Marciniak.
09:14Marciniak.
09:16Tak mi przykro.
09:17Wie pan, jestem przekonana, że to, co tutaj się dzieje,
09:20to wszystko przez pańską matkę.
09:23No tak, tak jest.
09:24Chciałem zdobyć te pieniądze,
09:26żeby jej kupić jakiś mały domek w Ciechocinku,
09:28żeby się wreszcie od niej uwolnić.
09:31Naprawdę?
09:33O mój Boże,
09:34Człowieku.
09:35Nie wiem, ile to jest warte,
09:38ale po prostu
09:39bierz
09:41i powodzenia.
09:44Spędzisz?
09:48Przepraszam, przepraszam.
09:49Przepraszam, przepraszam, bardzo.
09:50Przepraszam, przepraszam.
09:52Ja wam już coś.
09:53Tak, ten jest kawalerem.
09:55Tamten rozwiedziony.
09:57A ten to...
09:58A, nieważne.
10:00Ona jest w szoku.
10:01Nie, nie, ona tak zawsze.
10:02Ja pytam o pannę Mają, o jej matkę pytam.
10:06Na razie kompletnie ci...
10:08O Boże, zabili ją spokojnie.
10:12Kurczę, no czuję, że mnie złapią.
10:14Ja miałem iść na medycynę, tak jak mój brat,
10:17ale no, po prostu nie znoszę widoku krwi.
10:22Kochani, jest dobrze.
10:24Nie znosię widoku krwi.
10:26Przepraszam pana.
10:28Co?
10:29Ale ja mam hipogli...
10:31Kemię.
10:32Kemię.
10:33I jak czegoś szybko nie zniem,
10:35to może się to źle skończyć.
10:37Ale nie, no nie umrze pani.
10:39Źle skończyć, ale dla pana.
10:43Co ja mam robić?
10:44Myślę, że moglibyśmy zamówić coś przez telefon.
10:48Wokół jest mnóstwo barków, jest pizza, jest...
10:51Nie, dla mnie, dla mnie, dla mnie coś lekkiego.
10:53Kopytka.
10:54W takim sosie śmietankowo, może jakimś...
10:57Przepraszam.
10:58Koperkowym.
10:58Przepraszam, że się wtrącam,
10:59ale w tej pizzerii, drodzy państwo, jest tak,
11:01że jak się zamówi dużą pizzę,
11:02to oni wtedy spaghetti dają gratis,
11:04więc jakbyśmy zamówili zbiorowo...
11:05Cisza!
11:14I wszyscy na ziemię!
11:16Yyy...
11:17Będzie pizza!
11:19Z tuńczykiem!
11:21Dla wszystkich!
11:23Morda w głowę!
11:26I siara!
11:29Co się dzieje?
11:31Wszystko parzadko!
11:35To jedno z zakładniczek!
11:37Moją megafur!
11:38O, proszę pana, to nie jest megafur!
11:41To jest moja niania!
11:43Tak?
11:43Szyję!
11:46No ale czekaj, nie, no nie.
11:48Nie więcej niż dwie, trzy kostki lodu,
11:50bo zamiast koktajlu wyjdzie nam kra na Wiśle.
11:54A kiedy zamoczymy brudną skarpetkę na szczęście?
11:58Co?
11:59Przecież Konrad tak zawsze robi koktajle dla ciebie.
12:03Cześć, Apologię!
12:05Nie chcę, żeby wasza siostra się denerwowała,
12:07więc jej nie mówcie, że ten bandyta, co napadł na bank,
12:11trzyma Franię i Teresę jako zakładniczki.
12:14O Boże!
12:14Ale jak nic im nie jest?
12:16Komu?
12:18A, nie.
12:19Momencik, jeszcze raz.
12:21Nie chcę, żeby twoja siostra się denerwowała,
12:23więc jej nie mów...
12:24Apologię, a wystarczy!
12:25Co z Franią?
12:26A skąd ja mam wiedzieć?
12:28Nie martw się!
12:29Na miejscu jest policja.
12:31Jak mamy się nie martwić?
12:33Może strzel sobie koktajl?
12:36Nie, kochanie.
12:38To nie są moje żądania, tylko to są żądania napastnika.
12:42Tak.
12:43Pond bank ma przyjechać limuzyna i zawieść go na lotnisko.
12:47Na lotnisku ma czekać Jumbo Jet.
12:52Zakąkowany do pełna.
12:54Aha, aha.
12:55Napastnik życzyłby sobie też tej różowej sukienki,
12:58która jest w sklepie Rosalinda na Chmielnej.
13:01Tak, bliżej nowego światu.
13:03Dzięki.
13:06To.
13:08Dobra, najwyżej pomyślą, że masz dziwny guzg.
13:14Halo?
13:14Halo?
13:15To znowu ten Maksymilian.
13:18Powiedz mu, że mnie nie ma.
13:19Ale przywitaj się z nim.
13:23Nie, nie chcę z tobą gadać.
13:27Słuchaj, kolego.
13:28Zrobiłeś jej jakąś przykrość.
13:30Pogadamy później.
13:32Na razie.
13:36Franiu, jak ja ci dziękuję, że ty tu jesteś.
13:39Bez ciebie to schrzaniłbym cały ten napad.
13:42O, w ogóle się do niczego nie nadaj.
13:45No co ty opowiadasz?
13:46Świetnie ci idzie.
13:51Ty zostaw to.
13:52Najpierw nie chciałeś zamawiać, a potem się bałeś jeść ze strachu, to teraz oddawaj to.
14:01Zapytaj dowódcę antyterrorytów, czy możesz najpierw go zdjąć.
14:06Konrad, ja muszę się coś wyznać.
14:12Nie jestem księdzem, ale jeśli chodzi o tryb życia, to mi wiele mi brakuje.
14:16Ja powiedziałem, pan nie ma coś strasznego.
14:18Jest to coś gorszego niż to, że żałuje pan, że powiedział i że ją kocha?
14:22Nie no, ja powyrywałem ze ścian te straszne intercomia, już nie podsługiwać.
14:27Tak, sam próbowałem, ale w ciągu dwóch tygodni utyłem dziesięć kilo.
14:30Przecież jak jeśli coś stanie, to ja sobie do końca żyję, tego nie wybaczę.
14:34Niech pan napisze kartkę.
14:37Przepraszam.
14:39Nerwem.
14:41Pani Franiu, przepraszam bardzo.
14:43Proszę, to jest pyszny torcik.
14:45Cytrynowy, przepyszna szarlotka na ciepło, zbitą śmietaną, a tort na zimnosernik.
14:49Stop!
14:50A gdzie są dwie eklery z bitą śmietaną?
14:55Niestety poszły bardzo szybko.
14:56Franiu, bardzo mi jest przykro, że to się niedługo skończy.
15:02Tak, ja też żałuję.
15:04I powiem ci coś, kochanie, to nie jest najgorszy dzień w moim życiu.
15:10Uwaga, uwaga! Komunikat do porywania!
15:13Samochód został podstawiony!
15:15No, muszę już lecieć.
15:17Nie.
15:17Może weźmy coś na drogę?
15:19A nie, nie, nie, dziękuję, już się objadłem tak, żeby...
15:22Pieniądze, baranie!
15:23Dziękuję.
15:26No, co to za śmondog, jak pragmezyczny.
15:30Kochanie, tędy.
15:33Tędy.
15:35Czekaj, czekaj, dzisiaj jest piątek, mogą być straszne korki.
15:37Wiesz co, ty od razu idź do Wisłostrady.
15:40Albo nie!
15:41Właśnie niech skręcił Batorego.
15:42Nie, nie, nie.
15:43W prawo i aleją niepodległości.
15:45Ale właśnie w zlejno mówisz.
15:46Nie, mówię mu dobrze.
15:47Proszę, jeździsz, bo tam zahaczasz o ten grillbar.
15:50Tak.
15:51Ale właśnie normalnie ludzie tak nie jadą.
15:53No i potem za tym grillbara.
15:54Ale nie mów mu!
15:55Sprawo, nie?
15:56I potem jedziemy na skróty i walimy prosto.
15:58Właśnie źle mu mówisz.
15:59Właśnie mówię dobrze.
16:00Mamo!
16:01Nie, to on sam nie trafi.
16:03Wiesz co, my pojedziemy z tobą.
16:05To jest najlepszy pomysł.
16:06Ochwalałaś?
16:08Bardzo dobry pomysł.
16:09Tak, dziękuję bardzo.
16:10Przyda mi się przecież osłona.
16:13Powiem ci coś, kochanie.
16:15To nadal nie jest najgorszy dzień w moim życiu.
16:23Przepraszam, należy.
16:29Panno Majnic, pani nie jest!
16:30Panie Skalnic!
16:32Nie gadam z panem.
16:33Ale ja muszę pani coś ważnego powiedzieć.
16:34W ogóle nie mamy ze sobą o czym rozmawiać.
16:36I tylko powiem panu coś, panie Skalki.
16:38Z mi strasznie smutno, że mój porywacz i ja
16:41jesteśmy ze sobą o wiele bliżej niż pan i ja kiedykolwiek.
16:48Chciałem powiedzieć, że nie zamówię,
16:52że powiedziałem, że panią kocham.
16:56Chyba powiedziałem, że nikt się z tobą udawał, kolego.
16:58O, Basie, nie widziałeś co powiedział?
17:01Jeb po tej w nogi.
17:02Nie, nie ruszajcie go, bo on mnie porywa.
17:07On jest w Kalski.
17:08Myślałem, że nigdy w życiu pana nie zobaczę.
17:12Tak się cieszę, że pani się nic nie stało.
17:14On ma.
17:17Ja strasznie żałuję, że wysłałem mi tę kartkę.
17:19Ja też też mnie żałuję, że pocięłam pana na najnowszych wadnych krawat
17:22i zrobiłam z niego płaszczyk dla lalki Zuzi.
17:24O Boże, co ja mówię, chyba jestem w szoku.
17:26Nie, naprawdę jestem w szoku.
17:28Na lotniszko!
17:29Jest Kalski!
17:32O Boże!
17:33Gdzie jest Jolka?
17:35Jolka, gdzie to jest to?
17:36Jolka!
17:37O Boże, Jolka!
17:39Jolka!
17:40Jolka, ten Wączar porwał twoją maskę!
17:42O mój Boże!
17:43O mój Boże, biedny człowiek!
17:45Na lotniszko!
17:46O mój Boże!
18:16Pościg zakończył się niespodziewanie, gdy złodziej skręcił ślepą uliczkę koło grillbaru.
18:46Damaszek.
18:47Była tam pani Teresa Maj, która jechała z bandytą jako zakładniczka.
18:50Na szczęście nic się jej nie stało, no ale proszę nam coś o tym opowiedzieć.
18:54Szczerze mówiąc trochę tłuste, chyba zmienili kucharza.
18:57Tak, tak, ale wydarzenia?
18:58No mówię, że przedtem były bardziej przypieczone, lepiej doprawione.
19:02Proszę bardzo, niech pan, niech pan ukryzie, niech pan spróbuje.
19:05Nie, nie, to po emisji.
19:05Ale no naprawdę...
19:06Dziękuję bardzo, dla faktów, Maciej Mazur.
19:09Widzisz?
19:10A jakbym mu nie wytłumaczyła, dokąd ma jechać, to po prostu teraz by wysiadała z jakiegoś samolotu w Brazylii.
19:17To był błąd.
19:23Panie Skalski, mam dla pana kartkę na walentynki.
19:28Panno Maj, to naprawdę bardzo, bardzo mi miło.
19:32Na walentynki życzę ci wszy.
19:34Po prostu wszy.
19:38Co?
19:41Jakie wszy?
19:42Takie robale.
19:49Taki żart, no.
19:50Tak, tak, tak, tak.
19:52Ale co, chyba się pan nie obraził.
19:54Nie, no tylko jest takie trochę mało serdeczne, prawda?
19:57Nie sądzi pani, że to...
19:58Znaczy, może ja się mylę.
19:59Nie, ale naprawdę.
20:00Nie naprawdę.
20:01Nie spodziewałam się tego, pani.
20:02Ja jestem w szoku.
20:03Czyli to było dla mnie duże zaskoczenie, po prostu.
20:05On może robić wszystko, takie właśnie numery, a jak ja zrobię coś takiego...
20:09Porozmawiajmy, nie waż się tego nawet tknąć.
20:11Dobrze? To jest mój interkump.
20:12Słowo.
20:16Zuziu, kochanie.
20:17Tak?
20:18Mogłabyś wcisnąć ten guziczek?
20:21Jasne.
20:23Dziękuję.
20:24I tak jest z panią zawsze.
20:26Dwa kroki do przodu, trzy kroki do tyłu.
20:28To jest taka postępująca dewastacja mojej wewnętrznej.
20:32To jest taka postępująca, która się nie związa.
20:34Gdzie jest taka strona z tym numeru, w którym drążył, że drążył...
20:38Zdjęcia.
20:40Zdjęcia.
Comments