Skip to playerSkip to main content
  • 1 day ago
Maks, zdenerwowany nieco wścibskim zachowaniem Frani, postanawia wyraźnie oddzielić jej życie prywatne od interesów służbowych. Wkrótce okazuje się, że jest to niemożliwe. Znany aktor, którego Maks chce zaangażować do serialu, stawia niecodzienne wymagania: chce, aby ten zaaranżował mu randkę z Franią. Zmusza to Skalskiego do kapitulacji i rezygnacji z nowo wprowadzonej zasady. Frania, początkowo szczęśliwa z propozycji, wraca z randki mocno rozczarowana.

Category

📺
TV
Transcript
00:00Dzień dobry, rodzinko.
00:07O, panna Frania w nowym stroju śniadaniowym.
00:09Ładny, ale niewłaściwy.
00:10Wządre ładny i z wyprzedaży.
00:12Kupiłam też kilka innych fatałaszków,
00:15ale nie będę w nich siadała do śniadanka.
00:17Masz jeszcze katalog?
00:18Tam ci jak obejrzę.
00:19Skądziu? To ty mi rąbnałaś ten katalog?
00:22Chciałem zrobić prezent na dzień matki.
00:25Dzień dobry, rodzinko.
00:27Panna Franiu?
00:28No co?
00:30To była promocja. Kupi jeden, drugi dostaniesz w gratis.
00:32To pewnie moja linia służbowa.
00:34Mam nadzieję, że z Berlina dzwonią.
00:36Nie, to pewnie Patryk dzwoni, żeby usłyszeć mój głos.
00:40Straciłem apetyt.
00:43Dzień dobry, kodradzie. Bardzo przepraszam.
00:46Do panny Frań.
00:47Panny Jola z Ząbkowskiej.
00:51Halo, Jolka?
00:55Dlaczego ona dzwoni do ciebie na moją linię służbową?
00:58Nie wiem, ale musiało się stać coś strasznego.
01:00No, o Boże.
01:02O Boże.
01:03O Boże!
01:04Mój były chłopak pojechał ze swoją dziewczyną na Fiji.
01:09Proszę Pani, a kogo interesują wakacje Pani chłopaka?
01:13Byłego chłopaka, proszę Pana.
01:16Mnie bardzo obchodzą.
01:18Tak?
01:18Jola, to słuchaj, poczekaj, bo mi coś tutaj tak pika w telefonie.
01:21Halo?
01:21To Berlin odzwania, niech Pani mi odda natychmiast.
01:24Jola, przepraszam Cię, bo tutaj Berlin odzwania do Pana Skalskiego.
01:28Ale kto rodzi w centrum handlowym?
01:32Halo?
01:32A, witam, witam Pana szanownego reżysera.
01:35Tak, tak, tak.
01:37A bardzo się cieszę, że Panu odeszły wody.
01:39Tak?
01:40Pani Joru, proszę natychmiast się wyłączyć, bo mnie tutaj, zaraz, tu.
01:44Pani reżyser, pan.
01:45A, halo?
01:46Halo?
01:46Nikt nie odpowiada.
01:49No bo Pan rozłączył.
01:50Ja?
01:51A kto ja?
01:52No a kto?
01:52A, ale co?
01:54No moi, ustalmy jedną prostą zasadę.
01:55Niech Pani swoje prywatne sprawy trzyma z daleka od moich interesów.
01:58A teraz wychodzę na spotkanie.
01:59Do widzenia.
02:00Rozumiem.
02:03Czyli następnym razem, jak Pan będzie wychodził na ważne spotkanie,
02:06to ja mam po prostu cicho siedzieć i puścić Pana w tym okropnym krewacie.
02:12Powtarzam.
02:13Życie prywatne, interesy, interesy.
02:16Życie prywatne i żadnych tutaj takich zamieszań, komplikacji,
02:21bo to jest niedopuszczalne.
02:23A teraz idę na poważne spotkanie.
02:29Założę się, że zaraz wróci zmienić krawat.
02:40Ścielanie.
02:46Porzucił ją zimny drań, co salon sukien ślubnych miał.
02:54Nie miała dokąd udać się.
02:56Jej świat zawalił się w ten skarskich dom.
03:01To w nim znalazła kąt.
03:03Choć nie było łatwo, nie.
03:05Choć nie było łatwo.
03:06Ona ma swój styl, co rozpraja wszystkich.
03:11Ona dobrze wie, kto złożą ci, kto nie wie.
03:15Ona sposób zna, jak rozbawić bliskich.
03:19Ona ma swój wciel.
03:21Ale my jesteśmy w stanie spełnić każde warunki, proszę Pani.
03:40Każde.
03:41Ale oczywiście, że nas na to stać.
03:43Ale oczywiście, że...
03:44Kochanie, wszystko w porządku.
03:46Nie, nie, nie. To nie do Pana.
03:47Tato, zgodnie, gdzie idziemy.
03:51Tato, teraz pracuje.
03:53Kto Cię nauczył takiego zachowania?
03:54Przepraszam.
03:55Dobry dzień, dobry dzień, dobry wszystkim.
03:58No tak, no powinienem ubieżyć.
03:59Dzisiaj na litoszyboską rozmawiam co z telefonem.
04:01Obym ja o prywatnych sprawach na jego służbowej linii, bo ci głowę urwie.
04:05Czego Pani sobie życzy tym razem?
04:07Bardzo mi się podoba Wański krawat.
04:10Nie, nie, żartuję.
04:11Idę z Małą na zakupy.
04:12Chciałam troszeczkę gotówki.
04:14Najwyższy czas,
04:15abym nauczyła się komponować części mojej gardy robi.
04:19Ona rośnie w oczach.
04:20Kochanie, co mi się wydaje,
04:21czy ty masz jedną skarpetkę niebieską, a drugą różową?
04:24To jest wyraz mojej osobowości.
04:27Wiem.
04:28Idź, zmień skarpetki, dobrze?
04:30Niedługo dorośnie do karty kredytowej.
04:34No dobra, idę.
04:35Potrzebuje pan czegoś?
04:37Tak, przystojniaka do głównej roli.
04:39Ja też.
04:40Gdyby sprzedawali takich na promocję,
04:42to wzięłabym ze trzech naraz.
04:43Hmm, sztuczne futro.
04:44Jaka wysoka świadomość ekologiczna.
04:47Raczej świadomość budżetowa.
04:49No i kołnierz też jest ładny.
04:51Lis, prawdziwy.
04:53A wygląda jak świętej pamięci kot mojej babki.
04:56Tak, tak jestem.
04:58Jest zainteresowany.
05:00No to świetnie.
05:01Pa, pa, pa.
05:03Co za idiota.
05:03Co się stało?
05:04Nie zgadniesz, kogo udało mi się nakłonić,
05:06żeby zagroł w naszym serialu.
05:07Hmm, hmm.
05:08Paweł Wilczyński.
05:09Wow, Paweł Wilczyński.
05:15Paweł Wilczyński, a kto to jest?
05:17Nie znam go, bo nigdy nie słyszałem.
05:18No jak to pan nigdy nie słyszał?
05:19No naprawdę żyjemy na odrębnych planetach.
05:21No to już ustaliliśmy.
05:22Paweł Wilczyński.
05:24Przecież on gra doktora Piotra w Białym Fartuchu.
05:26Jaki Biały Fartuch?
05:27No co pan, nie znam.
05:28Zrobił reklamę dezodorantów.
05:30No, nie znam.
05:32Jest na okładce teleżycia.
05:34No dobra, podrzucę panu do kibelka.
05:36W każdym razie jest wielki, będą go oglądać miliony.
05:38Jego imieniem nazwali te paszteciki.
05:39Paszteciki, wilczurki.
05:41Paweł Wilczyński.
05:43Paszteciki, wilczurki.
05:44Paszteciki, wilczurki.
05:46A te, a jadłem go.
05:48A dobry jest, nie zły.
05:50Tak, no.
05:51Ten to mam eftora.
05:53Ideał.
05:54Ideał.
05:55Mało powiedziane.
05:57Paweł Wilczyński.
05:58Przecież w ostatnim odcinku, kiedy Alicja rodziła swojego wcześniaka.
06:01Oczywiście zaraz po tym, jak przeżyła katastrofę lecunczą.
06:04To Paweł Wilczyński odbierał poród,
06:06mimo, że obydwie ręce miał w gipsie.
06:08Ale jak?
06:10Zębami.
06:12Nie, Paweł Wilczyński naprawdę jest najwspanialszym facetem na świecie.
06:16Przecież to jest tylko aktor, on gra.
06:17Co pan opowiada tam?
06:18On naprawdę jest wrażliwy.
06:19To niemożliwe, żeby to wszystko udawał.
06:21Proszę pana, jak on płacze,
06:23to z jego nosa lecą prawdziwe smarki.
06:25Gile mu prawdziwe lecą.
06:27Człowiek to prawdziwy talent.
06:32No, normalnie to zagram.
06:33No, wiesz, no, będę cię zawsze kochał, aż do śmierci.
06:40Nie, chwila.
06:43Nie wiem, jeśli z takim przystojnakiem, to nie trzeba pamiętać tekstu.
06:46Będę cię zawsze kochał.
06:49Chyba, że spotkam inną.
06:51Powiedziałam.
06:52Nie no, świetnie, brawo, genialnie.
06:54Taki po prostu męski, ale my potrzebujemy kogoś bardziej chłopięcego, subtelnego.
06:58Chyba wiecie, że mam drugą propozycję.
07:01Kostok chce, żebym u mnie to zagrał.
07:03Konstanty?
07:04U niego nie ma tak długiego tekstu.
07:06Też główna rola.
07:07Paweł, zrobisz jak zechcesz,
07:10ale wiesz, że na tym etapie twojej kariery
07:12potrzebny ci producent słynący z dobrego gustu, smaku.
07:16Ojej, czuwia się do niego.
07:18Chyba kiszonych ogórków.
07:20Panno Maj, pani nam przeszkadza teraz bardzo ważne w spotkaniu, prawda?
07:23Więc to dzisiaj jest ten dzień.
07:25No, kompletnie zapomniałam.
07:26Gdybym wiedziała, to włożyłabym na siebie coś naprawdę szalowego.
07:30Dzieciaki, pozwólcie.
07:32Zdaje się, że tato chciałby was z kimś zapoznać, prawda?
07:35Właśnie, pan popoznaj moje dzieci.
07:37Zuzia, daś Małgosia.
07:38Cześć.
07:39Cześć.
07:40Cześć, dzień dobry.
07:47Powinniśmy ją trzymać pod kluczem.
07:49A to jest twoja przepiękna żona.
07:52Karolina, dobra.
07:54Nie, to jest moja bardzo subtelna niania.
07:56Panna Maj.
07:57Możesz mówić po imieniu Frania, chociaż moja mama, wiesz, chciała, żebym miała na imię Julia.
08:02Julia.
08:05Piękna.
08:10Wiesz, że oczy mnie bało? Twojego blasku?
08:12O, czy ty istniejesz naprawdę?
08:16Panna Maj, na słówko.
08:18Wynoś się stąd, bo wydrapię cię oczy.
08:23Słuchaj, jedno pytanko.
08:24Czy wtedy, jak tak zielnie opiekowałeś się Jacusie, jak jego mama poszła na kurs dla kelnerek, to ty wiedziałeś, że nie jesteś jego ojcą?
08:32Tak, tak, od początku wiedziałem.
08:35Wiedziałam.
08:36Jesteś aniołem, wiesz.
08:38Naprawdę, a do tego jeszcze doktorem.
08:40Dostaję gorączki.
08:42Wybacz im, no ale, no ale sam powiesz, no chyba jesteś przyzwyczajony, nie?
08:54Takie objawy adoracji, to...
08:57No tak, no, szałciałem, no.
09:00Paweł, to jak, konkrety, przyjmujesz moją proponencję?
09:04O, słuchaj, zgadzam się.
09:06O, pod warunkiem, że dostanę suflera, najwyższą garzę ze wszystkich.
09:11Jeszcze jedno.
09:14Nianie.
09:17Słyszeliście, on chce naszą nianię.
09:18On chce, żeby nasza niania niancioła jego dzieci.
09:21On nie ma dzieci.
09:22No to po co mu nasza niania?
09:23Przecież to jest...
09:25Aha.
09:28O, no, no, no, no, no.
09:34Ale nudy!
09:36Odleglem nawet palcem nie ruszył.
09:39To dlatego, że jest w śpiączce.
09:42Ale patrz, ile to już trwa, prawda?
09:44Mi się zdaje, że tutaj mu się coś tak sączy.
09:47Ten człowiek jest mistrzem wydzieli.
09:49Ale nic się nie dzieje.
09:52Ty po prostu niczego nie zauważasz.
09:53Zobacz, jak pielęgniarka opiera się o stojak z kropiówką.
09:57Co z tego?
09:58Zakręciła jej się w głowie.
10:00Tylko co to znaczy?
10:01Że jest w ciąży.
10:03A kto jest ojcem?
10:04Oczywiście Paweł.
10:06Myślałem, że on jest w śpiączce.
10:09Tak jest jego ogier.
10:11Ale co to jest ogier?
10:12Kochanie, to jest taki konik, wiesz, narowisty,
10:16który często staje dęba.
10:18Jak Karolina, kiedy patrzy na naszego ojca.
10:21Karolina, to ogier?
10:22Kochanie, tak się nie mówi o kobietach.
10:26Przy Karolinie każdy ogier staje się miękką owieczką.
10:30Kochanie!
10:32Jakbym był na każde jego zawołań.
10:34No wiesz, jakbyśmy byli co najmniej jego służącymi.
10:38Nie, no skończ!
10:42Nie.
10:43Tak.
10:44Nie.
10:44Tak.
10:45Nie!
10:45No dlaczego nie?
10:47Nie, po prostu nie.
10:48Ja nie mogę się zgodzić na to,
10:50żeby niania była częścią tej transakcji.
10:52Max, dorośnij.
10:54To jest takie cyniczne, wyrachowane.
10:57Chodku, to szopiznę.
11:00A ty gdzie się tak długo podziewałeś, co?
11:02O, przepraszam.
11:03Upadłem i skręciłem nogę.
11:05Max.
11:08Max, mój drogi.
11:11Nie, no przecież my musimy to zrobić.
11:14Ja się brzydzę na samą myśl.
11:16Subtelny sposób, żeby odmówić kobieci.
11:18Konradzie, my tu nie baraszkujemy, tylko pracujemy.
11:21Proszę uważać, żeby nie zapracowała pana na śmierć.
11:24Mówimy o Pawle Wilczyńskim.
11:26Paweł ma zagrać ona z główną rolę w serialu
11:27pod warunkiem, że umówię go z franią.
11:28Przecież jej się podobał.
11:30Mało nie pękła.
11:31Z zachwytu.
11:32No faktycznie, no.
11:32Wydawała się nim dość oczarowana.
11:34Czyli, że to będzie przysługa,
11:36a nie powiedzmy sutenerstwo.
11:38Sutenerstwo.
11:39Dziękuję ci, Konradzie.
11:40Zawsze może pan na mnie liczyć.
11:41Dziękuję.
11:41Dziękuję.
11:41Dziękuję.
11:41Dziękuję.
11:48Jaki on śliczny.
11:51Śliczny, ale pobapranie.
11:55Zabójcza mieszanka.
11:57Praniu, jesteś proszona do gabinetu.
12:00Coś nabroiłam?
12:01Jakby pytali o moją kostkę,
12:03powiedz, że przykładam sobie lód.
12:06Ale bez talenczy.
12:14Dobrze, zrobię to,
12:16ale nie mam ochoty.
12:17Ej, słyszałam to już tyle razy.
12:21Panno Franiu, proszę usiąść.
12:24Umówmy się.
12:24To nie jest moja wina.
12:25Skąd ja mogłem wiedzieć,
12:26że zmywacz do paznoksi
12:27rozpuści lakier na parkiecie?
12:28Zresztą, co to był za lakier?
12:29Umówmy się.
12:30On i tak już był dosłyniony.
12:31Jaki lakier?
12:32Jaki lakier?
12:33No więc, panno Franiu.
12:34Max, rozluźnij się.
12:37Proszę.
12:38Usiądź, Franiu.
12:41Franusiu.
12:43Taneczko.
12:45Teraz już naprawdę zaczęłam się bać.
12:46Co byś powiedziała na to,
12:47gdybym Cię mówił dzisiaj na kolację
12:48z Pawłem Wilczyńskim?
12:51Czy to jest żart?
12:52Nie.
12:53Czy my tutaj tracimy czas,
12:54a ja dawna powinnam kręcić włosy na wałki?
12:56Kręć, kręć.
12:57Nie ma pani za co dziękować.
13:08To jest nic wielkiego.
13:09Cała przyjemność po naszej stronie.
13:10Chcemy po prostu, żebyś się dobrze bawiła.
13:12Bardzo dobrze bawiła.
13:13Nie aż tak dobrze.
13:14Bardzo dobrze.
13:15Baw się tak dobrze, jak chcesz.
13:16Więcej nie musisz.
13:17Naprawdę.
13:17Zobaczę, jak się sytuacja rozwinie.
13:19Dziękuję panu.
13:21Dziękuję pani.
13:22Oj, pani.
13:23Oj, oj.
13:24Było blisko.
13:25Było blisko.
13:30Widzisz?
13:30Nie było tak źle.
13:35To jeszcze raz ja.
13:39Franeczka.
13:40Zgnęliśmy się za tobą.
13:41Tak, wiem.
13:42Czy to przypadkiem nie jest tak,
13:43że Paweł Wilczyński leci na mnie
13:45i chętniej zagrałby w waszym serialu,
13:47gdybym ja umówiła się z nim na randkę?
13:50Nianiu, Franiu.
13:51Jak może pani w ogóle sugerować?
13:52Karolina, ja ciebie bardzo proszę.
13:54Daj spokój.
13:56Tak.
13:57Umówiliśmy cię z Pawłem
13:59tylko dlatego, żeby on u nas zagrał.
14:04W porządku.
14:08Tak.
14:10Czy umawianie mnie na randkę
14:11z Pawłem Wilczyńskim,
14:12kto przypadkiem to nie jest
14:13mieszanie spraw osobistych
14:15ze sprawami zawodowymi, wie pan?
14:19Laks, co to oznacza to?
14:22Taka zasada, o którą wymyśliłem
14:24i zapomnij o niej.
14:26Ale, ale oczywiście, że nie.
14:27Zasady są po to, żeby ich przestrzegać,
14:29proszę pana.
14:30Zasady są po to, żeby jej łamać.
14:31Ale nie w tym domu.
14:34Zapomnij o zasadach.
14:35Nie masz żadnych zasad.
14:36Proszę bardzo, weź mój telefon.
14:38Zadzwoń do znajomych.
14:38Zdrób tutaj imprezę.
14:41Przemebluj mój gabinet.
14:44Okej.
14:44No, to ja zadzwonię do Pawła Wilczyńskiego
14:53i porozmawiam o jego kontrakcie.
14:56A nie.
15:01Gdzie jest telefon?
15:02O, jest.
15:04No i jak wyglądam?
15:06O, ślicznie, kotku.
15:09Zupełnie jak czerwony kapturek po przejściach, wiesz?
15:12Myślę, że troszeczkę sobie zdejmij tutaj, wiesz?
15:16Mogę poszczyć z twoich perfum?
15:17Oczywiście, bierz, które chcesz.
15:19Ale nie te, wiesz?
15:20Bo to jest moja, taka grzeszna pokusa.
15:23Wybierz któreś inne.
15:25Dobry wybór.
15:26Poranna rosa.
15:27Skarbie, co do perfumów,
15:28to zasada jest taka.
15:29Trzeba odrobinkę sobie, wiesz, nalać tu
15:33i sobie w takie strategiczne miejsca kobiece.
15:35Tutaj, troszeczkę tutaj
15:37i troszeczkę między oczy.
15:44Oczywiście.
15:45Mózg jest najbardziej seksowną częścią kobiety, prawda Jolka?
15:48Jolka.
15:49Gdzie jest Jolka?
15:49Jolka.
15:50Jolka, ty szafę masz tak wielką jak mój pokój.
15:54A czujesz ten zapach lawendy?
15:56Tak, ja myślałam, że to mój dezodorant.
15:58No co to?
15:58No jak?
15:59Proszę.
16:02Panno Wraniu,
16:03pan Paweł Wilczyński
16:04zaszczycił nas swoją obecnością.
16:07O rany, Paweł Wilczyński!
16:09Umówię się na Radkę
16:10z moją najlepszą przyjaciółką.
16:11Ach, no trudno, trudno, trudno.
16:14Skoro już przyszedł,
16:16to chyba zejdę się z nim przywitać.
16:18W tym stroju?
16:19Ale oczywiście, Konradzie,
16:21to jest zwykły śmiertelnik,
16:22bez przesady.
16:27Żartowałam.
16:28Paweł,
16:39nie boisz się, że odłączam cię od respiratora,
16:42jak jesteś w śpiączce.
16:44Obudzę się.
16:45Jak tylko dostanę podwyżki,
16:47co myślisz, że mi nie dadzą?
16:48Ja będziesz zadowolony.
16:49Przygotowałem umowę.
16:50To jest doskonało.
17:02Pracuję w tej branży tyle lat,
17:04że wiem, że nic nie wiem.
17:07Cześć, Paweł!
17:08Bela, wyglądasz wystrzałowo.
17:11A ja przy Tobie lepiej niż zwykle.
17:14Paweł, poznaj, to jest moja najbliższa przyjaciółka, Jola.
17:17Jolka, dawaj, zawstydź mnie.
17:18Pan Paweł,
17:19Obyńczyński, dawaj, to naprawdę,
17:21ale dotykać Pana to jest takie przeżycie.
17:24Czy Panu chcesz być tak dobrze jak mnie?
17:27Dwie sekundy to jej rekord.
17:30Dobra, Jolka, rób zdjęcia.
17:31Rób zdjęcia, kochana Paweł.
17:33Nie wiem, czy się uprawam odpowiednio,
17:35gdyż nie wiem, gdzie mnie zabierasz.
17:37Na koniec świata.
17:39Ślicznotką.
17:41Ała!
17:41Widziałeś większą kreaturę,
17:45najbardziej żenującą kreaturę na świecie?
17:47A uwzględniamy Pan na Karolinę?
17:49Ach, proszę Pana, naprawdę,
17:51dzięki Panu przeżywam
17:51najwspanialszą przygodę mojego życia.
17:54I to Panu wszystko zawdzięczam.
17:56Naprawdę dziękuję.
17:56Ale proszę Pani,
17:58ale Pani nic mi nie zawdzięcza,
17:59ani nikomu innemu.
18:00Pani zawdzięcza to tylko i wyłącznie w samej stronie.
18:04Ała!
18:07Pajka, pazuj, pazuj.
18:09Dostaj, cześć.
18:10Ała!
18:11Maks, nie czekaj na nas.
18:14O, gdzież bym czekał?
18:25Wszystko w porządku, proszę Pana?
18:27Tak, a dlaczego?
18:28Frania się wydaje być zadowolona.
18:30Bardzo zadowolona.
18:32Zdaje się, że fruwa w powietrzu.
18:34O, w rozgrzanym powietrzu.
18:36Czy martwi się Pan,
18:37że Frania będzie bawiła się źle,
18:39czy też martwi się Pan,
18:40że będzie bawiła się dobrze.
18:44Wiesz co, Konrad,
18:45zaczynasz mi działać na nerwy.
18:46Jeszcze mi Pan za to płaci.
18:51No, a ty co?
18:54A ona co?
18:55Że tutaj to?
18:56No, do pokoju, no.
18:57No, lekcje odrabiać.
18:59I to już.
19:00Spieszysz się, idziesz?
19:11A, wiesz,
19:13jutro dzieci idą do szkoły z rana.
19:15Wiesz.
19:16No to cała noc przed nami.
19:21Twoje oczy
19:22świecą blaskiem księżyca,
19:24a twoje usta są dla mnie
19:26jak
19:26źródło dla
19:28sprawionego wędrowca.
19:31To samo powiedziałeś pielęgniarce
19:33i teraz kręci się w głowie
19:34i opiera się o kroplówkę.
19:37Czas na intensywną terapię.
19:40Wiesz co Ci powiem?
19:41No.
19:42Ty nie jesteś
19:43jak ten doktor Piotr.
19:45Nie.
19:46Nie.
19:47Nie.
19:49Jestem jak jego zły bradlinek.
19:50Wiesz co Ci powiem?
19:59Chyba jednak zadzwonię do mamy.
20:14Pan Maksymilian?
20:16Co?
20:17Zwróciłam.
20:18Co Pan tutaj robi?
20:20Czekał Pan na mnie?
20:21Co ja nie?
20:22Skąd?
20:23Ja tutaj tę książkę czytałem.
20:24Tutaj gdzieś nie wiem.
20:25A niech Pani powie
20:26jak poszła randka
20:27z Panem Pawłem.
20:28Ciągle mi tylko jedno było w głowie.
20:30Boże,
20:30mój ojciec miał rację.
20:31Jestem bezdennie głupia.
20:32Nie obwinia się.
20:34Ten facet jest żałosny.
20:35Jakbym tylko mógł
20:35to bym urwał.
20:37Orzeszki?
20:40Ten byczek wykorzystał fakt,
20:41że jesteś naiwna.
20:43No.
20:44Zapomniał Pan powiedzieć
20:44bezdennie głupia.
20:46No właśnie.
20:46Właśnie.
20:48Niech Pan zabierze te orzeszki.
20:49Nie mogę.
20:49Najpierw beznadziejna randka,
20:51a teraz obrzaską nocą.
20:53Ja jestem za to odpowiedzialny.
20:55Z własnych egoistycznych pobudek
20:57pchnąłem Panią w łapska tego
20:58taniego amanta.
21:00Ale Pan jest słodki.
21:05O nie, Panu Panią.
21:06Nie, nie.
21:06Nic z tych rzeczy.
21:07My wprawdzie mamy pewien stosunek.
21:09To znaczy nie.
21:10My utrzymujemy stosunki.
21:15Spać.
21:16Służbowe stosunki
21:17chciałem powiedzieć.
21:18Po prostu
21:18mieszkamy razem.
21:21Służbowo.
21:22Między nami zawsze będzie trochę...
21:23No może i tak.
21:25Ale jak Pani wyszła z tym Pawelem,
21:26to ja poczułem w sobie...
21:27W sobie takie coś poczułem.
21:29Że gdyby się Pani stało coś złego,
21:31to ja bym...
21:32Przedałbym się.
21:35Co Pan powie?
21:36Hmm?
21:38Hmm?
21:38Mam nadzieję, że nic Panu nie pochrzaniła mi,
21:40że Paweł zagra w tym serialu.
21:41Nie, nie.
21:42Po tym jak Cię potraktował,
21:43ja nie chcę z nim pracować.
21:45A szkoda.
21:46Teraz się zmienił, wie Pan.
21:47Zrobił się taki chłopięcy.
21:48Zrobił się taki.
21:49Mówi, to ja bym Cię nie otwierdził młyżczykiem.
21:52Hmm?
21:52No.
21:53Dobranoc.
21:55Dobranoc Panu, mieszkaniu.
21:57Czy to znaczy,
21:58żebym go kopiłała w niej?
21:59W spaczki.
22:03Uła.
22:18Nie.
22:42Hahaha.
22:43Dziękuję.
22:46A teraz zapraszam serdecznie na 359. odcinek serialu Biały Fartuch.
22:54Czekaj kochanie, czekaj chwileczkę. Bałabuchy. Ale to się pisze przez H, czy przez samo H?
23:00A w ogóle jest takie słowo?
23:02Oczywiście, że jest. Widać, że nie byłeś na obiadzie u mojej mamy.
23:06Ale co mnie to obchodzi rządu na okładce teleżycia, telegwiazdora, a może być sobie na okładce telemorele.
23:11Ja potrzebuję skromnego aktora, dobrego, ale skromnego, a nie żadną gwiazdę.
23:15Co? Tak.
23:17Gdyby tak pikało coś tutaj, Panu w telefonie, to może dzwonić Jola.
23:21To właśnie była Jola.
23:25Co by się dzieje, co robią?
23:27Przepraszam. Cicho.
23:30Ugląda Biały Fartuch. Pojawił się nowy aktor za Pawła Wilczyńskiego. Ciekawe co się z nim stało.
23:36Czekaj, a ile jest punktów za słowo kastrat?
23:45Albo Wałak też może być.
23:59KONIEC
24:01KONIEC
24:03KONIEC
24:05KONIEC
24:07KONIEC
24:09KONIEC
24:11KONIEC
Comments

Recommended