Skip to playerSkip to main content
  • 7 hours ago
Frania będzie chciała pomóc Zuzi w dostaniu się do prywatnej szkoły dla uzdolnionych dzieci. Podczas gdy pani Skalska oprowadza dyrektorkę szkoły po rezydencji, Maks spotyka się z dawno nie widzianym przyjacielem, a ten proponuje mu pewien interes...
Gościnnie: Danuta Stenka (dyrektorka gimnazjum); Jacek Poniedziałek (Robert Wroński, kolega Maksa); Katarzyna Figura (Joanna Skalska); Mariusz Czerkawski (klient w barze)

Category

📺
TV
Transcript
00:00No nie! Niesamowite! Zuzia stara się o przyjęcie do najlepszego, prywatnego gimnazjum dla geniuszy!
00:09Ty nie myślisz, że będziesz pierwszą z rodziny Majów. Ciotka Stefa spędziła tam trzy lata.
00:14Szorując gary na kuchnię, a wylali ją dlatego, że wydawała na lewo darmowe obiady jakiejś kobiecie przebranej za nastolatkę.
00:22Ja uważam, że w tych mysich ogonkach i w tej różowej spódniczce wyglądałam bardzo świeżo i młodzieńczo.
00:28Jutro urządzamy nadętą imprezkę pod tytułem Muzyka w domu i w sercu.
00:33Ja zaprosiła dyrektorkę. Mam nadzieję, że ją zbajeruję i mnie tam przyjmą w Trymiga.
00:37Kochanie, jeszcze dwie imprezki pod tytułem Muzyka w sercu i jesteśmy w domu.
00:43A kiedy zaczynacie, może wpadnę na chwilę przed wizytą kosmetyczki.
00:46O nie, nie, nie, mamuszu, to nie jest dobry pomysł.
00:48A dlaczego?
00:48Dlatego, że po pierwsze wtedy dyrektorka będzie musiała cię poznać, a po drugie pozna cię przed kosmetyczką.
00:53No tak, ale jeśli chcecie, żeby ją przyjęli, to musicie dać porządny datek na szkołę.
01:00O, wujek Roman ma w garażu trochę lewych komputerów.
01:06A, no to w razie czego może mnie przyjmą do gangu wujka Romana.
01:09Nie, nie, nie, nie zgadniesz, kogo spotkałem dzisiaj w pracy.
01:18Roberta Wrońskiego.
01:19A, no to my kolega ze studium, wiecie, opowiadałem o nim tyle tych szalonych historii.
01:26O tak, ty, Maxi, twoje szalone historie.
01:30I nie masz pojęcia, o kim mówię, prawda?
01:32Oczywiście, że nie, kochanie, przepraszam cię, ale zaczęłam cię słuchać dopiero po oświadczynach.
01:35O, Konrad, Konrad, nie uwierzysz, mamy gościa.
01:41Pracuję u niego trzydzieści lat, a ja mu się zdaję, że goście to dla mnie rozryw.
01:44Ale nie uwierzysz, kto będzie Robert Wroński, mój przyjaciel ze studiów.
01:50Pamiętasz, czy ty pamiętasz tego Sylwestra, jak zdemorowaliśmy na pierwszym roku cały salon,
01:54a jakiś kretyn odkręcił kurek i wszystko zalał i to byłeś ty?
01:58Nie.
01:59A pamięta pan następnego dnia, jak pan się obudził, że cały dom wyglądał jak nowy?
02:04No, to byłem ja.
02:10Ano.
02:14A co to?
02:15Maliska.
02:16A.
02:16A.
02:17A.
02:18A.
02:19A.
02:20A.
02:21A.
02:22A.
02:23A.
02:24A.
02:25A.
02:26A.
02:27A.
02:28A.
02:29A.
02:31A.
02:32A.
02:33A.
02:34A.
02:35A
02:37A.
02:38A.
02:38Ona ma swój styl, co rozbraja wszystkich, ona dobrze wie, co muszę chodzić dla mnie.
02:46Ona sposób zna, jak go zbawi z bliskich, ona ma swój wciek.
02:54Dzwonienia zrania, niania po zrania, dzwonienia zrania, dzwonienia zrania, dzwonienia zrania, dzwonienia zrania, dzwonienia zrania.
03:03Nadszedł niani czas, niania wrania wita was.
03:23Kochanie, chyba całkiem nieźle wypadłyśmy. Jak jeszcze jej zaśpiewam o sępie, miłości, jesteśmy w domu.
03:29Dziś już widziałam tego pianistę, koncertuję w Filharmonii Narodowej.
03:34A nie, nie, nie, w Galerii Handlowej, zapraszam.
03:37Pani Skowska, jestem żywo zainteresowana pani wykształceniem, dotąd nie miałyśmy okazji porozmawiać o tym.
03:43Tak, tak, no cóż ja mogę powiedzieć, właściwie całe swoje życie nic nie robiłam, tylko się kształciłam.
03:49Mam ogromne doświadczenie w kwestii szkół elitarnych, właściwie mogłabym nawet powiedzieć, że szkoły prywatne to mój drugi dom,
03:57ale z największym rozrzewnieniem jednak wspominam moje przyjaźnie szkolne.
04:03Z kim?
04:04Z Jolką, Kasią, Helą i Magdą M.
04:08Pani dyrektor, nie wiem czy pani wie, ale ojciec Zuzi pochodzi z bardzo wybitnej rodziny
04:14i skończył wiele szkół w kraju i za granicą na różnych, przeróżnych szczeblach.
04:18Wiem i mam nadzieję go dzisiaj poznać.
04:20O, na pewno.
04:21A gdzie jest mój kici, kici, kici, kici koteczek?
04:28Koteczku, kochana moja muzo piękna, rusz swe włoskie nogi i przywitaj się z Robertem.
04:36Łukacz skarbie.
04:38Kochanie, wszystko zepsujesz, my tu dzisiaj mamy wysoką sztukę, a ty nam loty zaniżasz.
04:43Łukacz, Robert, Robert, chodź tutaj, przywitaj się z moją żoną.
04:51Hej.
04:52A, ona jest powalająca.
04:56Jak mogłeś czekać cztery lata z oświatrzynami, skończą dekretę.
05:00Aha, dzięki.
05:02W dodatku potrafi naśladować głosy z kreskówek.
05:04Ciii, ciii, ciii, ciii, ciii.
05:06Ja wiesz, jaki wariat zrobił wariatstwo w klubie?
05:10Zamówił butekę białego wina, ale teraz uwaga, zamienił zamówienie na czerwone wino i do tego zamówił rybę.
05:22Aha, to z was rozrabiaki.
05:25Kochanie, Bolku, zaprowadź lolka do kuchni, potrzebna wam gorąca kawa.
05:29A nie, kochana, o, kochana, a nie?
05:31Kochanie, do kuchni.
05:32Niech Konrad zaniesie nam kawę do gabinetu.
05:35Ty wiesz co, Robert, chce mnie wprowadzić w super tajny biznes, a wszystko, czego się dotyka ten człowiek, zamienia się w złoto.
05:45Na pewno, skarbie, na pewno.
05:47Witam, królowa.
05:52Zapraszam bardzo, pani dyrektor to taki miły, ciepły i wylewny chłopak.
05:56No, Robert, Robert.
05:59Panowie idą odpocząć.
06:01Ale to jest to ja, siostra.
06:01Tak, tak, tak.
06:03No cóż, w takiej sytuacji może napijemy się herbatę, o którą za chwilę poproszę.
06:11Juhuu!
06:13A, komrad kochani, wiesz już tak miły.
06:16Okazało się, że mam wujka, który właśnie umarł.
06:21Ale to nie koniec dobrych wiadomości.
06:23Zostawił mi zamek, pokaźną sumkę i tytuł barana!
06:29O, kochanie, to świetnie, tak się cieszę.
06:32Przyniesie ci już pieniądze?
06:34Nie.
06:34To idź po herbatę.
06:35Nie możesz po prostu zabrać gazety do domu.
06:52To nie byłoby eleganckie.
06:55Mamo, co ty tutaj robisz?
06:58Chociaż raz mogłabyś powiedzieć dzień dobry, jak się czujesz, co nowego.
07:03Kobieto, jak wychodziłam z domu, to siedziałaś tutaj na krześle i jadłaś śniadanie.
07:07Co nowego mogło się zdarzyć?
07:08Zjadłam mandarynkę.
07:10I co, przyjęli ją?
07:11Mamo, to była dopiero druga rozmowa kwalifikacyjna, a dyrektorka już użyła słowa, którego nie zrozumiałam.
07:18Jakie to było słowo?
07:19Curriculum.
07:20O, no, no.
07:21Dyrektorka powiedziała, że jest imponujących rozmiarów, a ty nie, jeszcze nie.
07:26I tym bardziej nie powinnam się garnić.
07:28Aha, no, no, no.
07:29Nie, no, dobra, no, ale mnie do tej szkoły nie przyjęli.
07:31Dlaczego by mi przyjąć ciebie?
07:34Bo mam średnią 5,8 i wygrałam olimpiadę językową.
07:38Konrad!
07:39Max, posłuchaj.
07:41Jak tylko dojedziesz, powiedz temu facetowi, że jak nie dotrzyma warunków umowy, będzie miał ze mną do czynienia.
07:45Karolina, nie ma co tak straszyć faceta.
07:47Ale kochanie, czy ty gdzieś wyjeżdżasz?
07:49Tak, kotku, mamy problemy z naszym współproducentem i muszę docieć do krakowa.
07:53Ale wrócę.
07:54Jutro wieczorne.
07:55Konrad!
07:59Nie wyślę ci tych pieniędzy.
08:01I przestań do mnie dzwonić.
08:04Jakby dzwoniła moja mamusika, to mnie nie ma.
08:07Uch, oto nasza skórzana szlachcianka.
08:11Mogłabyś choć raz cieszyć się razem ze mną?
08:14Ja się cieszę razem z tobą.
08:15Ten spadek ci się narażał i wszyscy jesteśmy ciekawi, jaką dostałeś sumkę.
08:19A propos przynieśli ci pieniądze?
08:20Jeszcze nie.
08:21No to przynieś walizki.
08:22Zero szacunku.
08:24Mam nadzieję, że wymówienie na pańskim biurku pozwoli panu trzeźwo spojrzeć na sytuację.
08:31No, tobie to nie grozi, maleńka.
08:37Konrad, musiałem sam otworzyć Robertowi.
08:52Bardzo dobrze. Przyzwyczajaj się, chłopie.
08:55To będzie twoja robota.
08:56Dobra!
08:58Ty, ostatni raz widzieliśmy się chyba podczas podowania na bażanty.
09:06Pamiętam, że ktoś położył przepiękną sztukę pierwszym strzałem.
09:10To nie byłeś ty?
09:11Nie.
09:12A pamięta pan tę sztukę?
09:14Następnego wieczoru podaną w czerwonym winie z pieczonymi ziemniakami.
09:19To byłem ja!
09:20Jeśli pan jest głodny, niech pan skoczy do kuchni.
09:26A gdybym chciał drinka, to najlepiej pójść za nim.
09:29Bye!
09:32Karolina Łapińska, wspólniczka Maxa.
09:34Jakże mi miło.
09:36Ale co się stało z tą tłusiutką blondyneczką, z którą pracował zaraz po studiach?
09:41Nie mam pojęcia.
09:42O, hej Robert.
09:46Witaj, Franiu.
09:47Słuchaj, Max wyjechał do Krakowa, ale niestety zapomniał mi przelać pieniędzy.
09:51Tak, potrzebuję ich jeszcze dziś wieczorem.
09:53Możesz mi puścić przel...
09:55Nie, nie.
09:56Nie może.
09:57Jak to nie może? Przecież jestem żoną.
09:59Tak jestem, no.
10:01No właśnie, ja jestem jego prawowitą małżonką.
10:04A ja jestem jego wspólniczką i to ja decyduję o pieniądzach.
10:06Aha, ale, ale, ale, ale ja jestem jego żoną i to są interesy moje i mojego męża.
10:13Tak, tak, tylko, że ja decyduję o takich inwestycjach, bo ty jesteś głupia.
10:18Tak, ale mój mąż zdecydował, że to jest dla niego dobry interes, więc ja po prostu działam w świetle jego, jego, jego prawa.
10:27Kiedy potrzebujesz, kochanie?
10:30Milion.
10:30Bardzo proszę.
10:33Dawaj ten laptop.
10:34Au!
10:35Au!
10:36Ła!
10:36Dawaj!
10:37Dla laptopa!
10:38A!
10:39Robert patrzy na swój tyłek.
10:41O!
10:42Ile milion ma zer?
10:45No, sześć.
10:46O, naprawdę dużo.
10:49Tak, gotowe.
10:50Aha, zlecenio dawca Franciszka Skalska.
10:56Tak, tak, ciesz się, ciesz, bo używasz tego nazwiska po raz ostatni.
11:00Franiu, gratuluję, właśnie obiłaś interes swojego życia.
11:04Dziękuję.
11:04Raniu przyszła się w strataty.
11:08Możesz mi powiedzieć, dlaczego Konrad chce, żebym ja mu zrobiła kanapki i wysprzątała całą kuchnię?
11:13Kochanie, nie przejmuj się tym.
11:14On teraz został jakimś baronem, czy czymś takim.
11:16Zrób mu frajdę, skarbie.
11:18No, dobra.
11:26Ej!
11:32To pa!
11:33Pa, pa, pa!
11:34Miło cię było widzieć.
11:37Musimy się kiedyś umówić.
11:41Mogłabym was zróbem.
11:42Na co czekasz, dziewczyno?
11:43Jest młody, przystojny i wolny.
11:46I kompletnie spłukany.
11:47Słucham?
11:50Kochanie, całe miasto trąbi o tym, że jest bankrutem.
11:54Przepuścił swój majątek.
11:57Ma masę długów.
11:58A teraz pewnie szuka nowej ofiary.
12:06Zobaczysz, Max cię zwolni, jak tylko się dowie, że pozwoliłaś mi zrobić ten przelew.
12:17I co, naprawdę nie da się nic zrobić?
12:19Nic.
12:20Pani w banku powiedziała wyraźnie, przelew poszedł, nic się nie da zrobić.
12:25Wiem, ale chciałam to usłyszeć jeszcze raz.
12:28Góra do góry, na nukranie.
12:30Ja, jak mam depresję, zawsze myślę o tych, którzy mają gorzej niż ja.
12:34Wpadam do nich z wizytą.
12:38Hej, hej, hej.
12:39Jak na pierwszy dzień w pracy?
12:41Franka, ja nie mogę z tobą rozmawiać, jeśli pączki nie są przewodnim tematem rozmowy.
12:46Czekaj, Joga, co ty masz na głowie?
12:49Słuchaj, to jest taka moja strategia marketingowa.
12:51Ja noszę pączki na głowie i dzięki temu pączki dą jak woda.
12:56Przepraszam, mam jednogą pączkę?
13:01Trafiamy za topiona.
13:04Twoje zdrowie, nianiu, franiu.
13:06Wiedziałam, że schrzanisz to małżeństwo.
13:08Raczej prędzej niż później.
13:10Wiem.
13:12Ale naprawdę nie przyjemnił się, nie będzie tak źle.
13:14Najwyżej zamieszkasz z którymś z dzieciaków.
13:16Wiesz to, jak ja się tam wprowadzę, nie będzie dla nich miejsca.
13:18Dlaczego jestem taka beznadziejna?
13:22A, zgubiła cię pewność siebie.
13:25Uwierz mi, to może zabić.
13:28Słuchajcie, musi być jakiś sposób, żeby odzyskać te pieniądze.
13:31Nie ma, Jolka, nie ma.
13:32Wyraźnie pani w banku powiedziała.
13:35Przelew poszedł, nic się nie da zrobić.
13:37Poszedł, poszedł, może zaraz wróci.
13:41Jolka, zajmij się już tymi swoimi pączkami, dobra?
13:44Wiesz co, ty poddajesz się.
13:46Franka, ale to nie jest w twoim stylu.
13:48Ty iść do tego faceta i zażądaj zwrotu pieniędzy.
13:52Tak jest, zrób tak jak mówi Jola.
13:55A z pączkowej ekonomii.
13:57Czekaj, czekaj, ona ma rację, Jolka.
14:00Oczywiście, że tak.
14:01Czyż to w ogóle nie jest w moim stylu siedzieć tutaj i topić smutki w jakiejś marmoladzie.
14:06Koniec z tym.
14:07Pączkom mówię moje nie.
14:09Koniec, idę.
14:11Żebyś wiedziała, Karolina, pójdę do Roberta i powiem mu.
14:14Proszę zwrócić nasze pieniądze.
14:16Tak, po prostu poproszę o zwrot pieniędzy.
14:18Tak.
14:21Jolka, Jolka, Jolka, czekaj.
14:23Ale w razie czego spytaj, czy nie potrzebują tutaj kogoś do roboty.
14:26Wiesz, ty obstawiasz pączki, a Napoleonki i interes będzie szedł jak złoto.
14:29No.
14:36Hej, mały.
14:38Fajnie pachniesz.
14:40Jeździłeś na łyżwach?
14:50Hej.
14:51Frania, zapraszam.
14:54Cóż za niespodzianka.
14:57Mogę ci coś podać?
14:57A, sama nie wiem, może lody i bitą śmietanę i milion.
15:03Jak to, chcesz, żebym ci się odołł pieniądze?
15:06I lody i bitą śmietanę.
15:08Ale co się stało? Przecież jeszcze kilka godzin temu byłaś przekonana, że to jest znakomity interes.
15:13Tak, ale wtedy nie wiedziałam, że jesteś spłukany.
15:16Teraz, wiesz, myślę sobie, że może rzeczywiście to nie jest najlepszy interes w moim życiu.
15:21Wiesz co, no jeżeli czujesz się w tej sytuacji niekomfortowo, to oczywiście zaraz ci oddam pieniądze.
15:26Tak, tak, czuję się niekomfortowo.
15:33Frania, ale uwierz mi, to była znakomita inwestycja.
15:37Przecież ja w życiu nie oszukałbym Maxa.
15:38On jest dla mnie jak brak.
15:41Tak, to dlaczego go okłamałeś?
15:42Dlaczego nie powiedziałeś mu, że już nie jesteś bogaty?
15:46Raz źle ulokowałem pieniądze i ludzie przestali mi wierzyć.
15:48No powiedz, dlaczego tu przyszłaś?
15:52Bo dowiedziałaś się, że jestem bez grosza i pomyślałaś sobie, że to jest za duże ryzyko, prawda?
15:57Prawda?
15:59Mhm, mhm, no.
16:00Ty masz pieniądze.
16:03Nie masz pojęcia, co to znaczy żyć pod kreską.
16:05Nie mów tak do mnie.
16:06Pod kreską to jest moje drugie imię.
16:08Wiedziałem, że jeżeli Max wejdzie w ten interes, ludzie pójdą jego śladem.
16:14Ale w życiu bym go nie oszukał.
16:16Potrzebowają drugiej szansy.
16:18Od co?
16:19Dobrze, zaraz ci przeleję pieniądze.
16:21Mogę ci w międzyczasie coś podać?
16:24Sama nie wiem.
16:25Te lody pewnie już dawno się roztopiły.
16:28Masz może ochotę na pączka?
16:31Nawet ich nie lubię, ja kupię mi chyba z dziesięć.
16:38Nie wiem, co mam zrobić.
16:44Chciałabym facetowi dać drugą szansę.
16:47Ale w końcu mnie oszukał.
16:49A ty niby nigdy nie kłamiesz, nie?
16:51Prywatna szkoła to mój drugi dom.
16:53Przestań, to co innego.
16:55Po prostu chciałam, żeby Zuzia dostała się do świetnej szkoły.
16:58Tak, a on po prostu chciał stanąć na nogi.
17:00Oboje udajecie kogoś, kim nie jesteście.
17:03Aha, tak przy okazji.
17:04Ta szminka jest dla nas obu trochę za mocna.
17:06Może masz rację.
17:09Może powinnam dać mu drugą szansę.
17:11W końcu każdy na to zasługuje, no nie?
17:14Jeśli to zrobisz, dam ci pewien prezent.
17:18Naprawdę jaki?
17:20Mogę ci pokazać, jak będziesz wyglądała za trzydzieści lat.
17:24O mój Boże.
17:26Naprawdę mogłabyś to zrobić?
17:29Mówisz, masz.
17:30O mój Boże.
17:36O mój Boże.
17:36Cześć.
17:51Cześć, no jak, jak, jak poszło?
17:52Nie mów, nie mów, niech zgadnę.
17:54On ci powiedział,
17:56Franiu, oddam ci te pieniądze,
17:58ale przegapiasz interes swojego życia,
17:59a ty na to zatrzymaj ten milion.
18:02Wierzę w ciebie.
18:03Tak.
18:07Witaj, kochanie.
18:09Witaj, skarbie.
18:11Jak to dobrze być znowu w domu.
18:12Max, niania Frania
18:15ma ci milion rzeczy do opowiedzenia.
18:18I ja również, kochanie,
18:19mam tobie coś do opowiedzenia.
18:22Okazało się,
18:24że Robert Wroński
18:25nie ma w ogóle pieniędzy.
18:27Ani grosza.
18:27Naprawdę?
18:30Tak.
18:31Bobby Wroona to kompletny bankrut
18:32i bardzo się cieszę,
18:34że nie daliśmy mu tych pieniędzy.
18:38A co chciałaś powiedzieć, kochanie?
18:39Ja? Nie, nie.
18:40Ja tylko chciałam powiedzieć,
18:41że Bobby Wroona wczoraj tutaj właśnie był
18:42i ja mu dałam ten milion,
18:44co ty powiedziałeś przed chwilą,
18:45że całe szczęście,
18:46że mu go nie dałeś.
18:47I?
18:48I to nie jest najgorsze.
18:51Najgorsze jest to,
18:51że dzisiaj chciał mi zwrócić ten milion,
18:53ale ja nie wzięłam.
18:54Nie, kochanie, nie, nie.
18:59To nie jest najgorsze.
19:01Wiesz, co jest najgorsze?
19:04Że odkąd jesteś w ciąży,
19:06to nie biegasz już tak szybko.
19:08Aha, rozumiem.
19:09Dziękuję.
19:10Do widzenia.
19:12Zbrania!
19:12Zbrania!
19:19W skarbie ja zawsze słucham swojej intuicji.
19:22I po prostu wysłuchałam głosu swojego serca, Max.
19:25Co może być złego w tym, że...
19:29O mój Boże!
19:30O mój Boże!
19:32O mój Boże, Max!
19:35O mój Boże!
19:36O mój Boże!
19:38O mój Boże!
19:39O mój Boże!
19:41Max!
19:41Max, kochanie!
19:43Max, jak mogłeś
19:44zaufać taciemu oszustowi?
19:47Skarbie!
19:47Całe szczęście, Max,
19:48że ty nigdy nie zwracasz uwagi na pieniądze.
19:51Kochani, ja postaram ci się wytłumaczyć to tak,
19:56żebyś zrozumiała.
19:58Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego,
20:00ile to jest milion?
20:01Nie.
20:02To jest osiemset tysięcy,
20:04powtarzam,
20:05osiemset tysięcy pudełek lodów!
20:09Na wskarbie taką przykro.
20:13Max, frania!
20:15Gdzie są meble, człowieku?
20:17Nawet nie masz pojęcia,
20:18co można w tych czasach wypożyczyć.
20:22Robert, jesteś winien mi mojej żonie,
20:24pewne wyjaśnienia.
20:26Nie, nie, twojej żonie jestem winny,
20:28przede wszystkim wielkie podziękowanie.
20:33Kiedy ludzie usłyszeli,
20:34że wszedłeś ten interes,
20:35zebrałem potrzebną sumę w mgnieniu,
20:37oka ty, mój drogi,
20:37zarobiłeś właśnie na czysto
20:39pół miliona.
20:42Naprawdę?
20:42Tak.
20:42Chodź do kuchni,
20:44zadzwonimy do twojego maklera,
20:45zanim odetną to lepiej.
20:46No chodź.
20:47Chodź.
20:57I co?
20:59Zadowolone?
21:00Wszystko dobre,
21:01co się dobrze kończy.
21:02Najważniejsze to być sobą.
21:04A może ty wreszcie
21:05zaczniesz być sobą
21:06i o wszystkim powiesz
21:06pani dyrektor, co?
21:08A mówił ci kiedyś ktoś coś,
21:09że ty jesteś wynerwiająca?
21:10Nie, nie.
21:11A tobie?
21:12Jak jesteś taka mądra,
21:14to i ci sama jej to powiedz.
21:15Ja nie mogę, kochanie.
21:16Ale jeśli ty tego nie zrobisz,
21:18to pokażę twojemu mężowi,
21:20jak będziesz wyglądała
21:21za trzydzieści lat.
21:26I nie jestem spokrewniona
21:28z Karolem Majem
21:29i nie znam osobiście Magdy M.
21:30Aha, a krewetki na przyjęciu
21:32były z supermarketu,
21:34ale pianista rzeczywiście
21:35był z galerii handlowej.
21:37Podziwiam pani szczerość,
21:38ale niestety
21:39komisja nie zaakceptowała
21:41kandydaturę, Zuzi.
21:43Ale dlaczego?
21:44Jak to?
21:45Na jej miejsce przyjmiemy dziecko
21:47z biednej, praskiej rodziny.
21:48Ale ja jestem z biednej,
21:50praskiej rodziny.
21:51Ja jestem z nizin społecznych.
21:53Ja jestem z patologii.
21:54O Boże, mam zero klasy.
21:56Błagam, przyjmijcie moje dziecko.
21:57Ja wiem, moja droga,
21:58że masz zero klasy.
21:59Natomiast Zuzia
22:01nadal jest córką
22:03Maksa Skalskiego.
22:04A w naszej szkole
22:06mamy już dość
22:06dzieci z bogatych rodzin.
22:09Zaraz, chwilunia, chwilunia.
22:10Czyli chce pani przez to powiedzieć,
22:12że to nie przeze mnie,
22:13tylko przez Maksa
22:14Zuzia nie dostanie się
22:15do szkoły swoich marzeń?
22:16Dokładnie tak.
22:18Od razu mi lepiej.
22:19Za chwilę kolejny odcinek Niani.
22:24Między Skalskimi dochodzi do kłótni.
22:27Frania chce poznać płeć
22:28ich nienarodzonego dziecka.
22:31Maks jest temu przeciwny.
22:32Gwiazdą odcinka będzie
22:34Beata Tyszkiewicz.
22:35Beata Tyszkiewicz.
23:05Nie dostanę ani grosza.
23:11Wujek żył bardzo bogaty,
23:12ale okazało się,
23:13że za pieniądze innych
23:14wierzyciele zajęli zamek.
23:16Wszystkie konta bankowe.
23:18Baronem też nie zostanę.
23:20Musiałbym się o ten tytuł
23:21bić w sędzi.
23:22A ja?
23:23Co ja mam powiedzieć?
23:25Ja już wysłałam zaproszenia
23:26na mój i Maksa Ślub.
23:28Najgorsze jest to,
23:29że kupując nowe ubrania
23:31wyczyściłem wszystkie karty kredytowe.
23:33Nie spłacę tego przez lata.
23:35Konradzie, ja przepraszam,
23:38że przeszkadzam,
23:38ale przerwa ci się skończyła.
23:40POP.
23:40POP.
23:41POP.
23:41Dziękuję.
Comments

Recommended