- 1 day ago
Category
📺
TVTranscript
00:03KONIEC
00:39KONIEC
01:26Lichrowe wzgórze, odcinek 374.
01:34KONIEC
01:37W dniu Sądu Ostatecznego będą Was wzywać po imieniu.
01:41Nadajcie więc sobie piękne imiona, godne Waszych ojców.
01:48Hakan, widziałeś Zeynep?
01:51Ostatnio była w szlarni.
01:53Dzięki. Nie ma sprawy.
02:11KONIEC
02:38Moja piękna żono. Co robisz?
02:41Halil?
02:43Właśnie zaczęłam sprzątać szklarnię.
02:49Nie wolno Ci dźwigać.
03:03Zeynep?
03:04Zeynep?
03:06Zeynep?
03:07Zeynep?
03:08Zeynep?
03:10Co się stało?
03:12Otwórz oczy.
03:13Nie strasz mnie, otwórz oczy.
03:25Nie, nie możesz umrzeć.
03:36Synu?
03:39Zeynep?
03:40Zeynep?
03:42Gdzie jesteś?
03:44Zeynep!
03:52Jesteś.
03:54Bogu dzięki.
03:57Co się z tobą dzieje?
04:00Nic ci nie jest?
04:02Wszystko dobrze?
04:03Byłam u babci.
04:04Nie masz się czym martwić.
04:05Co się z tobą dzieje?
04:09Chodź, usiądź.
04:10Wszystko w porządku?
04:11Tak.
04:12Co z dzieckiem?
04:14Dobrze?
04:17Nic nam nie jest.
04:21Prawda?
04:22Synku?
04:23Jesteśmy cali.
04:26Ale mały mówi, że jest głodny.
04:30On jest ciągle głodny.
04:32Jem za pięcioro.
04:37Nawet gdybyś ważyła sto kilo, ksiącz byłabyś najpiękniejszą kobietą na świecie.
04:45Nasz syn się buntuje.
04:47Pójdę do kuchni coś zjeść.
04:50Zaczekaj.
04:51To już końcówka.
04:53Poród jest blisko.
04:54Musimy bardziej uważać.
04:57Powiedz, na co masz ochotę?
05:02Coś jest nie tak.
05:04Jesteś spięty.
05:06Jest coś, o czym nie wiem.
05:22Merwe wyglądała wczoraj przepięknie.
05:25Oby byli razem szczęśliwi.
05:29Jeszcze niedawno była taka mała.
05:33A dziś wychodzi za mąż.
05:39Idealnie do siebie pasują.
05:41Cemil patrzy na nią z taką czułością, jakby tylko czekał, żeby ją uszczęśliwić.
05:46A skoro o miłości mowa, zadzwonię do męża.
05:50Już za nim tęsknię.
05:59Nie rzucaj się tak na niego, bo się tobą szybko znudzi.
06:03Niech trochę zatęskni.
06:06Kocham go, co na to poradzę.
06:09Też coś.
06:15Co znowu?
06:19Tak.
06:23Rozumiem.
06:26Oczywiście, zaraz będę.
06:30Dziękuję, do zobaczenia.
06:36Selma, co się dzieje?
06:40Kto to był?
06:51Kochanie, nie martw mnie.
06:54Nic przede mną nie ukrywaj.
06:56Czemu jesteś taki niespokojny?
06:58To końcówka ciąży, więc to naturalne, że się martwię.
07:03Jeszcze miesiąc do porodu.
07:05Ja i nasz syn mamy się świetnie.
07:09Ciesz się tym czasem i spokojem.
07:14Niedługo czekają nas nieprzespane noce.
07:18Pamiętasz, jak to jest, gdy w domu jest noworodek?
07:30Modlę się o tym.
07:33Jeśli trzeba, nie będę spał ani jadł, byle Cię mieć blisko przy sobie.
07:38Tak samo jak nasze dziecko.
07:41Dla Was zrobię wszystko.
07:45Już teraz nas chronisz.
07:48Będziesz wspaniałym ojcem.
07:58Oddałbym za Was życie.
08:00Śniadanie gotowe.
08:03Czekamy na Pana Halila i jego szanowną małżonkę.
08:05Już idziemy.
08:09A teraz uspokój się i przestań się martwić.
08:12Nic złego się nie dzieje.
08:14Jasne?
08:16Dobrze, nie będę się martwił.
08:19Chodź, pomogę Ci.
08:21Poradzę sobie sama.
08:23Wiem, chodźmy.
08:25Pomogę Ci zejść po schodach.
08:27Nie, przebierz się na śniadanie.
08:30Sama zejdę.
08:30Tylko powoli.
08:34Obiecuję.
08:43Idź już.
08:45Dobrze.
08:55Boże, pomóż.
09:09Hakan, gdzie jesteś?
09:10Mam do Ciebie sprawę.
09:17Nie strasz mnie.
09:18Kto to był?
09:21Na pewno coś złego.
09:23Widać po imieniu.
09:27Wprost przeciwnie.
09:29Stało się coś naprawdę dobrego.
09:34Moja kolekcja biżuterii świetnie się sprzedała.
09:36Dlatego chcą, żebym zrobiła nową.
09:39Jutro mam przyjechać do biura.
09:41Omówimy szczegóły.
09:44Jestem z Ciebie dumny.
09:46Boże, dziękuję.
09:48Uchroni nas od złego oka i ludzkiej zazdrości.
09:51Niech się wszystko uda.
09:54Dzięki tej pracy spokojnie spłacimy pożyczki.
09:58Zostańmy bez długów i wreszcie odetchniemy.
10:04Czekajcie.
10:05Zajmę się wnusią.
10:19Wiele przeszliśmy, a jednak wszystko się ułożyło.
10:23Mamy spokój.
10:25Jesteśmy szczęśliwi.
10:26Czego chcieć więcej?
10:33Ty, nasz dom, nasza córka.
10:36Czego chcieć więcej?
10:38Oby nasze życie zawsze było takie spokojne.
10:57Ciąża Ci służy, Zajnep.
10:59Promieniejesz.
10:59A Selma, odkąd urodziła, ciągle się uśmiecha.
11:05Dzięki Bogu.
11:08Ty też jesteś w lepszym humorze, Merwe.
11:11Zaręczyny pomogły.
11:15Powoli.
11:17Najpierw trzeba ustalić datę ślubu.
11:19Prawda?
11:22Myślałam o tym i chcę mieć ślub na wsi.
11:24W plenerze.
11:27Oglądałam modne miejsca.
11:29Noclegi, obsługa, wszystko dopięte na ostatni guzik.
11:35Marzenia, kochanie.
11:37Z pogodą bywa różnie.
11:39Raz słońce, raz deszcz.
11:41Jak urządzić wesele pod gołym niebem?
11:46Mamo, przy organizacji weźmiemy pod uwagę wszystko.
11:49Merwe będzie miała taki ślub, jaki sobie wymarzyła.
11:55W końcu to jedyne takie wydarzenie w życiu.
12:02Dzień dobry, rodzinko.
12:04Dzień dobry.
12:06Dzień dobry, synu.
12:08Merwe nas zadręcza weselem na wsi.
12:10Na wsi?
12:12Dobrze.
12:13Niech będzie jak chcą, bez oszczędzania.
12:16Tylko proszę, nie zawracajcie tym głowy mojej żonie.
12:22Spokojnie, ślub i tak będzie po porodzie.
12:26A do tego czasu pilnujemy jej snu, spacerów, jedzenia, picia, wszystkiego.
12:34A właśnie dziś idziemy z Zajnep na wiejski targ ekologiczny.
12:39Na targ?
12:41Co daleko?
12:42Będzie jej ciężko.
12:44Jeśli czegoś potrzebujesz, powiedz, kupię to od razu.
12:50W ciąży nie można tylko siedzieć.
12:53Spacer i trochę ruchu dobrze mi zrobi.
12:56Właśnie.
12:58Rozumiem, ale możesz spacerować tutaj.
13:00Mamy duży ogród.
13:03Tylko nie możesz chodzić sama.
13:05Gdybyś czegoś potrzebowała, źle się poczuła,
13:08ktoś musi być obok.
13:13Już jest ojcem pełną gębą.
13:18Rozumiem ojcowskie emocje, ale nie przesadzajmy z tą nadopiekuńczością.
13:23Tak będzie bezpieczniej.
13:25Nie chcę, żeby coś się stało.
13:29Wyluzuj, braciszku.
13:31Nic się nie stanie.
13:32Prawda?
13:33Oczywiście.
13:38Dobrze, nigdzie nie pójdę.
13:40Obiecałam, że będę ostrożna.
13:48Moja żona na to zasłużyła, bo dotrzymała słowa.
13:54Niech Bóg was błogosławi.
14:00Jesteście tacy zgodni.
14:02Będziecie wspaniałymi rodzicami.
14:05Oby.
14:14To Hakan.
14:16Tak?
14:17Idę do pracowni.
14:19Dobrze, zaraz tam przyjdę.
14:23Będę w pracowni.
14:25Zjedz po trochu wszystkiego, tylko nie obciążaj żołądka.
14:29Dobrze.
14:31Smacznego wszystkim.
14:32Dziękujemy, synu.
14:39Jedz, kochana.
14:47Hakan.
14:49Tak jak ustaliliśmy, wszystkie auta poszły na przegląd.
14:52Gdy zacznie się poród, nie będzie problemów z samochodami.
14:56Dobrze.
14:57Co jeszcze?
14:58Rozmawiałem z ginekolożką, panią doktor Pinarek.
15:02Znasz ją?
15:02Tak.
15:04Zgodziła się.
15:04W ostatnim tygodniu będzie tu z nami na farmie.
15:09Świetnie.
15:11Jeśli poród zacznie się, nagle Zeynep będzie pod opieką.
15:20Rozumiem, że chcesz wszystko przygotować, ale martwisz się o coś jeszcze?
15:24Zeynep ma jakieś problemy?
15:26Zeynep ma jakieś problemy, değil mi?
15:29Nie, oğlum.
15:30Nie.
15:32Daj spokój.
15:32Po prostu lubię mieć wszystko pod kontrolą.
15:35Nie ryzykuję bez potrzeby.
15:41Proszę.
15:44Zostaw to tutaj.
15:48Smacznego.
15:49Dziękuję.
15:51Prosił pan, żebym mówiła o każdym kroku, pani Zeynep.
15:54Po śniadaniu poszła do szklarni.
15:56Dobrze, możesz iść.
16:04Do szklarni?
16:06Zeynep!
16:08Zeynep!
16:08Zeynep!
16:10Co się stało?
16:12Otwórz oczy.
16:13Nie strasz mnie.
16:16Zeynep!
16:39Okropnie się przejmuję tą sytuacją.
16:42Jest wciąż spięty.
16:47Synku, nie mów o tym, tacie.
16:49To nasza tajemnica.
16:57Zeynep!
16:58Co robisz?
17:01Nic.
17:02Zostaw to.
17:04Natychmiast.
17:05Nic ci nie jest?
17:07Wszystko dobrze.
17:08Koniec z tym.
17:10Od dziś nic nie robisz.
17:12Nawet szlamki wody nie wolno ci podnieść.
17:15A co dopiero doniczki?
17:16Zakaz.
17:18Zakaz?
17:19Tak.
17:19Ale ja się nudzę.
17:22Powiedziałem.
17:26Od rana jesteś jakiś inny.
17:31Gdzie się podział mój spokojny mąż?
17:35Powiedz, co się dzieje.
17:40Nic się nie dzieje.
17:41Po prostu musisz uważać.
17:45Nasze dziecko wkrótce się urodzi.
17:47Nie chcę, żeby coś wam się stało.
17:50Rozumiem, ale martwisz się na zapas.
17:52Nic mi nie jest.
17:57Co się dzieje?
17:59Powiedz.
18:02Spokojnie.
18:03Ostatnio skurcze są częstsze.
18:05Jedziemy do lekarza.
18:06Nie trzeba.
18:07Lekarz mówił, że to normalne.
18:15Nie chcę ryzykować.
18:18Jedziemy.
18:19Na wszelki wypadek.
18:20Lekarz musi cię zbadać.
18:28Wziąć cię na ręce.
18:29Dobrze.
18:30Chodź.
18:31Żartowałam.
18:32Nie trzeba.
18:33Trzeba.
19:00Oddychaj spokojnie.
19:04Wdech i wydech.
19:08Jeszcze raz.
19:13Spokojnie.
19:13Skup się.
19:15Oddychaj, aż ból minie.
19:20Jeszcze raz.
19:22Wdech.
19:26Dobrze.
19:27Minęło?
19:27Tak.
19:29Ból ustąpił?
19:30Tak.
19:30Wszystko w porządku.
19:34Mimo wszystko lekarz musi cię zobaczyć.
19:37Lepiej dmuchać na zimne.
19:39Kochanie, nic nam nie jest.
19:40W ostatnich tygodniach takie skurcze są normalne.
19:45Lekarz to mówił.
19:47Ale mówił też, żebyś uważała.
19:49Wciąż coś dźwigasz.
19:52Co się stało?
19:53Znowu?
19:55Ich san omer kopnął.
19:56Czujesz?
20:04Cudownie.
20:05Kopnął?
20:06Znowu.
20:17Moja piękna żono.
20:19Posłuchaj.
20:20Wiem, że ostatnio za bardzo cię pilnuję.
20:24Może cię tym zadręczam,
20:27ale strasznie się boję.
20:30Serce wali mi jak szalone.
20:35Czy tak właśnie czuje się ojciec?
20:45To normalne, że się boisz.
20:47Ja też się boję, choć tego nie pokazuję.
20:50Cały czas modlę się, żeby wszystko dobrze się skończyło.
20:54Ale dzięki Bogu mamy się dobrze i jesteśmy spokojni.
20:57A ty będziesz wspaniałym ojcem.
21:01Ich san omer ma wielkie szczęście.
21:15To ja mam szczęście.
21:20Bardzo cię kocham.
21:22My też cię kochamy, tatusiu.
21:36Zobaczcie te suknie.
21:38Przepiękna.
21:45Gulhan, spójrz.
21:47Bardzo ładna.
21:49A ta nie jest lepsza?
21:52Bardziej elegancka.
21:55Klasyczny krój też jest piękny.
21:58Mamo, ostatnie czego chcę,
21:59to wyglądać jak balon na własnym ślubie.
22:03Teraz modne są suknie vintage.
22:06Luźny krój, naturalne tkaniny,
22:08koronki.
22:11Dobrze, skoro tak mówisz.
22:14Niech włoży, co chce.
22:16To jej ma się podobać.
22:18Prawda?
22:25Skąd się tu wzięłaś?
22:27Nie spodziewałyśmy się ciebie.
22:29Usiądź.
22:31Powoli.
22:36Miałam mały skurcz,
22:38a Halim od razu spanikował.
22:42Byliśmy w szpitalu.
22:43Nic poważnego.
22:44Dziecko ma się świetnie.
22:53Jak pięknie pozuje.
22:56Śliczny.
23:00Zeynep.
23:02Gulhan, zobacz.
23:04Trochę podobny do pani.
23:08Naprawdę?
23:12Słodziutki.
23:20Skończyłeś przygotowania?
23:22Tak.
23:22Nasiona są gotowe.
23:23Jutro zaczynamy siew pszenicy.
23:27Wspaniale.
23:28Powiedzmy Omerowi,
23:29żeby jak dawniej wyprawił
23:30ucztę obfitości przed siedem.
23:32Byłoby pięknie.
23:36Zawsze tak robił,
23:37przed siedem albo przed żniwami.
23:39Dla urodzaju
23:41i żeby wesprzeć potrzebujących,
23:42nie urażając ich dumy.
23:44To była nasza tradycja.
23:46Wszystkich cieszyła.
23:54Tata mówił,
23:55że to najpiękniejszy sposób
23:57dziękowania Bogu.
24:00Dzielisz się z innymi,
24:02a domowi przybywa błogosławieństwa.
24:04Kto wie, może zobaczę
24:06to jeszcze za rok.
24:07A może już nie.
24:11Pani Zumrud,
24:12babciu, co ty mówisz?
24:15Niech Bóg da ci długie życie.
24:19Zaczniemy przygotowania
24:21i zdążymy przed siedem.
24:23Niech cię Bóg błogosławi.
24:34Organizacja tego będzie męcząca.
24:37Pójdę już.
24:38Zadzwonię do Selmy.
24:38Może oni też będą chcieli przyjść.
24:42Odprowadzę cię.
24:44Wziąć cię na ręce.
24:45Nie trzeba, dam radę.
24:48Powoli.
24:56Nie mogę usiedzieć z radości.
25:06Te październikowe święta
25:08są piękne,
25:09ale bardzo cię zmęczą.
25:11Organizacja tego
25:12to dużo pracy.
25:14Nie chcę, żeby wam się coś stało.
25:17Nie będę się wysilać.
25:22Jeśli tak bardzo tego chcesz,
25:24zrobimy to po porodzie.
25:26Ale wszyscy byli tacy podekscytowani.
25:29Widziałeś, jaka szczęśliwa była babcia.
25:32Poza tym to dla mnie
25:33miła odmiana
25:34przed porodem.
25:37Znam cię.
25:39Rzucisz się do organizowania wszystkiego,
25:41a ja nie chcę, żebyś się przemęczała.
25:45To już końcówka.
25:51Słyszałeś, synku?
25:52Nie będzie świętowania ani zabawy,
25:54bo twój tata tak zdecydował.
26:03Dobrze.
26:05Będzie święto,
26:07ale tym razem na farmie,
26:09nie w polu.
26:10I mama niczym się nie zajmuje?
26:12Nawet palcem nie kiwnie.
26:22Dobrze, skoro tata tak mówi.
26:26Brawo.
26:27Nareszcie mnie doceniasz.
26:28Dziękuję.
26:32Tak poznajesz zasady pracy w polu.
26:35Te wszystkie tradycje.
26:37Kiedyś były piękne zwyczaje.
26:40Na przykład gospodarz i gospodyni
26:42razem sadzili pierwszą pszenicę,
26:44śpiewając pieśni ludowe.
26:46Raz byliśmy z babcią Zumród
26:48w wiejskim domu.
26:49To było coś podobnego?
26:50Trochę inaczej.
26:53A jeśli gospodarz z gospodynią
26:54są pokłóceni,
26:55nie będzie urodzaju.
27:01Więc lepiej mnie nie denerwuj.
27:06Przysięgam, że dopóki nie będziesz się przemęczać,
27:09we wszystkim będę ci przytakiwał.
27:16Zięciu, twoim obowiązkiem jest założyć jej ten wieniec.
27:35Tak, jak ta pszenica jest obfitością świata,
27:39tak ty jesteś moją radością.
27:42Jak ziemia hojnie obdarza ludzi,
27:48tak ty obdarzasz mnie
27:51i moją rodzinę.
28:06Panie Boże,
28:08niebo i ziemia, które stworzyłeś
28:10i wszystko między nimi ożywa
28:13dzięki Twojemu błogosławieństwu.
28:19Pobłogosław każde ziarno, które zasiewamy,
28:23aby ziemia rozkwitła i napełniła się życiem.
28:30Ześlij wiatr, deszcz i słońce,
28:33aby nasza praca stała się częścią Twojej łaski.
28:38Twój jest plon.
28:40Uczyń nas jego narzędziem.
28:42Niech głodni i ubodzy nasycą się tym darem.
28:46Niech nasze stoły rosną, a nie ubywają.
28:50Niech serca czyste nie zaznają biedy ani niedostatku.
28:54Niech panuje szczęście i radość.
29:01Amen.
29:33Te żarna tu pękną,
29:35wykiełkują i urosną,
29:37a ja będę spacerował po tych polach z moim synem.
29:40Ja będę spacerował po tych polach z moim synem.
30:01Zasiałam pszenicę.
30:03Niech rośnie.
30:06Wodą ją zrosiłam.
30:08Niech zazieleni się.
30:13Zięciu, teraz Twoja kolej.
30:18Babciu, nie znam żadnych przyśpiewek.
30:21Nie szkodzi.
30:22Mów to, co masz w sercu.
30:24Podobno, kiedy zasiewa się ziarno z zaśpiewem,
30:27wszystkie modlitwy się spełniają.
30:31Ziarno rzuciłem w ziemię.
30:34Wróciłem do Ciebie, moja miłości.
30:36Serce znów bije.
30:39Twoja miłość mi wystarczy.
30:47Wyszło pięknie, ale to nie koniec.
30:54Zasiałam ziarno w ziemi.
30:56Moja miłość w Twoim sercu.
30:58Twój uśmiech mi wystarczy.
31:00Zasiałam ziarno w ziemię.
31:52Co ty ma być dziewczyną?
31:55Nie śpiewaj tak.
32:10Pomogę Wam.
32:12Nie, Halil zabronił Ci nawet palcem kiwnąć.
32:19Ale ja się nie zmęczę.
32:21Nie, dziękuję.
32:23Nie pakuj nas w kłopoty, Zajnep.
32:27Odpoczywaj, dziecko.
32:29Dobrze.
32:43Chociaż coś podam.
32:45Pani Zajnep, mam polecenie, żeby nie pozwalać Pani pracować.
32:48Dobrze.
32:50Powodzenia.
32:51Dziękuję.
32:51Dziękuję.
32:52Dziękuję.
33:14Ale...
33:43Zdjęcia i montaż
33:45Halil?
33:47Chyba nie robisz tego, co myślę.
33:50Nic nie robię.
33:52A to ubranie?
33:53Nie wygląda, jakbyś nic nie robiła.
33:56Nosiłaś drewno?
33:58Tylko takie malutkie szczapki.
34:01Nic nie zdążyłam zrobić, bo przyszedłeś.
34:04Wszystko widzę.
34:05Nie mogę spuścić cię z oka.
34:07Nie wolno ci dźwigać.
34:11Lekarka już jest.
34:12Rozmawiałem z nią.
34:13Zostanie z nami przez całe święto.
34:15Dobrze.
34:17Przywitam ją, a ty nie stój tyle.
34:19A jak tak mam fazla,
34:20jemu nie możesz.
34:45Widzisz, sprowadził lekarza.
34:49Musi mieć wszystko pod kontrolą.
34:52Wiem, ale tym razem trochę przesadził.
34:55A gdzie moja piękna siostrzenica?
35:00Śpij w domu.
35:03Przygotowałam wszystko, gdyby się obudziła.
35:06Dobrze.
35:15Im bliżej porodu, tym bardziej Halil się martwi.
35:19Znam to aż za dobrze.
35:22Powinnaś była zobaczyć Erena.
35:24Tak mnie pilnował, że miałam dość.
35:26Ale spokojnie, to minie.
35:29Jak tylko weźmie dziecko na ręce,
35:30znów będzie sobą.
35:36Pójdę przywitać się z panią doktor.
35:38Niech się na bieżu.
35:41Nieprawi.
35:56Niech się na bieżu.
36:01Niech się naszczył na bieżu.
36:13Tekin?
36:14Tekin?
36:17Co to za koperta?
36:20Tak, Gulhan.
36:22Nasz wniosek adopcyjny został rozpatrzony.
36:27Tak szybko?
36:31Poprosiłem, żeby się pośpieszyli.
36:35Sprawdziłeś? Jest zgoda?
36:37Nie otwierałem. Pomyślałem, że zrobimy to razem.
36:41Proszę.
36:58A jeśli odmówili?
37:00Spokojnie, kochanie.
37:02Jeśli nie teraz, spróbujemy znowu.
37:06Wierzę, że się uda.
37:10Może otworzymy poświęcie?
37:13Po co się śpieszyć?
37:18Jak chcesz.
37:20Wracam pomagać przy przygotowaniach.
37:42Zwyczaj każe, żeby gospodarz domu rozpalił ogień pod kotłem.
37:49Ale to pani z umród jest najstarsza w tym domu.
37:51To jej rola.
37:54Ja rozpalę ogień, ale ty przemówisz.
37:58Mój Omer zawsze tak robił.
38:00Mówił, a nie mieszał w kotle.
38:03Taki zwyczaj.
38:08Przede wszystkim bardzo się cieszę, że jesteśmy tu dziś razem.
38:12Mówią, jeśli w domu tli się ogień, znaczy, że życie trwa.
38:17Niech nasze palenisko nigdy nie zgaśnie.
38:20Niech bliscy zawsze będą obok.
38:24Tego pragnę najbardziej.
38:27Niech w każdym domu tli się ogień.
38:30I niech życie trwa.
38:55Rozpal ogień, moja piękna.
39:00W imię Boga Miłosiernego.
39:04A teraz kolej na gospodynie.
39:07Niech przygotuje strawę.
39:10Proszę.
39:26Skurcze się zaczęły.
39:28Zeynep, co się stało?
39:29Wszystko w porządku?
39:31Nic mi nie jest.
39:33Chyba trochę zmarzłam.
39:37Mogę wejść do środka?
39:39Bolicie?
39:39Co się dzieje?
39:40Nic mi nie jest.
39:42Zabierz ją do domu.
39:44Chodź zej nad.
39:45Synu, ty zaczekaj.
39:47Selma, ty ją odprowadź.
39:49Nie martw się.
39:51Chodź ze mną, synu.
40:01Niech się szczęści.
40:07Usiądźmy i porozmawiajmy.
40:14Wiem, że troszczysz się o moją wlóczkę,
40:17ale, jak mówią, wystarczy źdźbło, żeby się potknąć.
40:24Nie chcę, żeby coś poszło źle.
40:28Wiesz, że przed losem nie uciekniesz?
40:31Znasz historię wieży dziewiczej?
40:33Jeśli znasz, opowiem ją jeszcze raz.
40:36W końcu jestem starsza i wiem, co robię.
40:42Dawno temu w Uskudar żył potężny tekfur,
40:47bogatszy niż wszyscy wokół.
40:49Wielki Pan.
40:55Pewnego dnia wróżbita powiedział mu,
40:58że jego piękną córkę przed osiemnastymi urodzinami
41:02ukąsi wąż i biedaczka umrze.
41:13Te kwór, chcąc ją ocalić,
41:16zebrał mędrców z całego świata
41:18i zbudował na środku morza niezwykłą wieżę.
41:23Nikt nie mógł się tam dostać,
41:25zwłaszcza wąż.
41:27Podjął wszelkie środki ostrożności.
41:30Nie pozwalą nawet muchom wlatywać,
41:32wierząc, że ocali córkę.
41:35Wiesz, co było dalej?
41:39Wąż ukrył się w koszu winogron
41:41przyniesionych przez bliskich dla dziewczyny.
41:44Ślizgnął się do jej pokoju,
41:45ukąsił ją i dziewczyna umarła.
41:49Nie było w tym niczyjej złej woli.
41:53Dlatego synu przed losem nie ma ucieczki.
41:58Lumi powiedział pięknie,
42:00gdy poddaję się przeznaczeniu,
42:02jestem spokojniejszy niż jeleń
42:05i silniejszy niż lew.
42:08Musisz się z tym pogodzić
42:10i zrozumieć, że nie masz wyboru.
42:13Zrobiłeś wszystko, co mogłeś.
42:16Środki ostrożności to twoje zadanie,
42:18ale wola należy do Boga.
42:22Zaufaj Mu.
42:24Reszta to już przeznaczenie.
42:28Nic więcej nie zrobisz i tak jest lepiej.
42:33Powinieneś się z tym pogodzić.
42:35Wiele już przeżyłam i wiem, co mówię.
42:38Poddaj się, a los i tak zrobi swoje.
42:42Niech Bóg cię błogosławi, babciu.
42:45Uspokoiłaś mnie.
42:49Synu przed losem i tak się nie ucieknie.
43:01Opracowanie Telewizja Polska
43:03Tekst Olga Krysiak
43:05Czytał Irenał Szmachnicki
43:06Czy Natur� baj any Spencer
43:09Czy venge SHE jest Çok Sak
43:22Czyryn CzySim
43:24Czy இ aniser춰 Czmachnicki
43:27Czy unreasonable
43:27Ksiąd maczep
43:31Czy interpretarkę
43:34Czy myślimy
43:35Czy notions
43:35Wy dynamicjście중
43:35Musią Czy
43:36Czy
43:44KONIEC