- 2 days ago
Zuzia pisze list do Bogusława Kaczyńskiego. Tymczasem Maks ma poważny problem: jak namówić znanego pisarza do współpracy właśnie z nim, a nie z innym, słynnym producentem, Lucjanem Klemensem Piekarczukiem. Frania wpada na pomysł: ponieważ pisarz jest słynnym playboyem, trzeba go umówić z atrakcyjną kobietą. Zdesperowany Maks zgadza się na wszystko. Kolacja z pisarzem przebiega świetnie. Wszyscy czekają na przybycie umówionej tajemniczej kobiety, którą okazuje się być babcia Apolonia! Maks i Karolina wpadają w rozpacz, jednak niespodziewanie pisarz zakochuje się w Apolonii i podpisuje kontrakt z Maksem. Następnego dnia Apolonia wyjawia, że pisarz ma „blokadę pisarską” od dwudziestu lat. Maks jest przerażony, że posiada kontrakt na scenariusz, który nigdy nie zostanie ukończony. Frania namawia Apolonię, aby rzuciła pisarza, wtedy on zerwie kontrakt z Maksem. Tak się dzieje. Następnego dnia Karolina obwieszcza, że pisarz podpisał kontrakt ze słynnym producentem Piekarczukiem, a scenariusz został przez niego dokończony w jedną noc: co jest skutkiem zawodu miłosnego.
Category
📺
TVTranscript
00:00A co ty robisz, kochanie?
00:02Piszę mu list do prezydenta Kaczyńskiego.
00:04A, jakie to miłe.
00:06Na pewno potrzebne mu jest wsparcie.
00:08Ma tyle rzeczy na głowie.
00:10Ja bym go wsparł wspaniałym hamburgerem.
00:12Nic tak nie poprawia samopoczucie.
00:14Co ty, kądzie, opowiadasz? To jest ohydnie tłuste.
00:16Ale jakie pyszne.
00:18A, to stąd te opanki.
00:20Nie, nie, nie, nie, nie.
00:22Ten cholerny tekst nie jest jeszcze skończony.
00:25Ma tylko jeden akt, jak on chce,
00:26niech on go sobie bierze.
00:27To.
00:28O, Lucjan, Klemens, Piekarczuk.
00:31Ja odkryłem ten tekst.
00:32Ja chcę z tego zrobić serial, bo to ja chcę być na górze.
00:35Max, ja też chcę, żebyś był na górze.
00:37Karolino, ty...
00:38Ale uważam, że powinieneś dać sobie spokój.
00:44Z nim nie wygramy.
00:45C'est la vie.
00:46C'est la vie.
00:47Nigdy się tego nie nauczy.
00:48Panie Skalski, ale o co chodzi?
00:50Boi się pana jakiegoś Klemensa?
00:52Pana seriale są tak samo dobre jak jego seriale.
00:55Naprawdę?
00:55Oczywiście.
00:56A ja uważam, że powinieneś się poddać.
00:59Nie masz żadnych szans.
01:01Ujmiemy to metaforycznie.
01:04Twoja miseczka jest już pusta.
01:06Ja zawsze wiem, kiedy moja miseczka jest wylizana do dna.
01:09Nie, czekaj, Gondziu.
01:18Moment.
01:19Daj mi chwilę, żeby wyciąć ten obraz z mojej wyobraźni.
01:24Nie, to się nie da.
01:27Będę go miała do końca moich dni.
01:29Ach, to jestem spokojniejszy.
01:31Kiedy odejdę, ty będziesz kontynuować moje dzieło.
01:35Może Karolina ma rację.
01:37Może powinienem się wycofać.
01:39Wtedy nikt nie pomyśli, że znowu z nim przegrałem.
01:41Co pan opowiada, panie Skalski?
01:43Przegrałem?
01:44Pan nawet nie zaczął walczyć.
01:45Panno Franiu, ja jestem jak ten ślimak na torach,
01:48a Piekarczuk jest jak lokomotywa.
01:50Rozumie pani?
01:50Jedyna rzecz, którą ma ten cały Klemens,
01:54Lucjan, Piekarczuk, a pan nie, to drugie imię.
01:56Też mam drugie imię.
01:58Tak? No i bardzo fajnie. Jakie?
02:00Marysia. Maria.
02:02A, dobra, to lepiej zapomnijmy.
02:10Porzucił ją zimny drań,
02:12co saną sukiem ślubnych miał.
02:15Nie miała dokąd udać się.
02:17Jej świat zawalił się
02:18Jestem z Kalskich dom,
02:21to w nim znalazła kąt.
02:23Choć nie było łatwo, nie?
02:25Choć nie było łatwo.
02:27Ona ma swój styl,
02:29co rozbraja przez ich.
02:31Ona dobrze wie,
02:33co wnosi rządzi, kto nie jest.
02:35Ona sposób zna,
02:37jak rozbawisz bliskich.
02:40Ona ma swój dzięk.
02:43To mnie na zaniem,
02:44ja jako zaniem.
02:45To mnie na zaniem,
02:46ja jako zaniem.
02:47To mnie na zaniem.
02:48Niania to Frania.
02:49To niania Frania.
02:51Niania to Frania.
02:52Nadszedł niani czas.
02:54Niania Frania wita was.
02:58Frania, pamiętasz Antka,
03:00o którym ci opowiadałam?
03:01Tak?
03:01Fajt, łapa.
03:02Kochanie, nie mów tak o nim.
03:05To, że jego mama do tej pory
03:06odprowadza go do szkoły
03:07może być przejawem jego osobowości.
03:09Obiecę mi pomóc z informatyką,
03:11tylko gdzie ja się z nim pokażę?
03:13Skarbu.
03:13Jest XXI wiek.
03:15Ofermowatość jest domeną mężczyzn.
03:18Pomyśl o tym przyszłościowo.
03:19Najpierw oferma,
03:21potem geniusz komputerowy,
03:22na koniec milioner.
03:23Dobra.
03:24Dobra.
03:25Zawsze słuchaj tego, co mówię,
03:27a dobrze na tym wyjdziesz.
03:29I zostaniesz nianią.
03:32Wszystko ustalone.
03:33Zabieram naszego pisarza
03:34do najlepszej restauracji.
03:37Wie pani, co jeszcze pani powie?
03:39Słyszałem, że to jest pies na kobiety,
03:41więc pomyślałem sobie,
03:43że może by tak zaaranżować
03:45spotkanie z jakąś supermodelką.
03:48A, panie skazki.
03:49Pan to ma łeb jak sklep.
03:51Nie dziwota, że chodzi pan w markowych ciuchach.
03:53To znaczy, ja też chodzę w markowych,
03:55tylko od moich odcięte są już metki.
03:57Jaki on jest?
03:58Zygmunt Halasiński.
03:59To człowiek, który ma już swoje lata,
04:01ale prawdziwy mężczyzna.
04:02Prawdziwy.
04:03Pali jak smok,
04:04knie jak szef,
04:05ta pije,
04:05chodząca go żelnie.
04:06To coś nie bardzo dla niego pasuje modelka,
04:08ja wiem.
04:09To raczej powinna być jakaś
04:10stara bufetowa.
04:12Powinna być wielką gębę,
04:14jarać jak smok
04:15i być pyskata.
04:17Chce się pani z nim omówić?
04:21Myślał pan o mnie?
04:22Mhm.
04:23Przede wszystkim ja nie palę.
04:25A, zapomniałem.
04:26O.
04:28Ale co,
04:29myśli pani,
04:29że uda się pani namówić
04:30tą swoją znajomą?
04:32Czy ja wiem?
04:33Najlepszy szampan,
04:35pięciogwiazdkowa,
04:36restauracja,
04:36przejażdżka limuzyną
04:38ze starszym panem,
04:39który jest już zbyt leciwy,
04:41żeby wykorzystać sytuację.
04:43No,
04:43będzie trudno.
04:45Czyli marne szanse.
04:46No, marne.
04:49Dzisiaj obsługa musi być na najwyższym poziomie.
05:00Słyszysz, Konradzie?
05:01Musisz stanąć na palcach.
05:03Mhm.
05:03Na swoich palcach, rozumiem.
05:09Wiecie, znowu myśliłem,
05:10że w restauracji będzie nam przygrywała,
05:12uwaga,
05:13górarska kapela.
05:14Mmm, panie Skalski,
05:16pan to potrafi wyciągnąć
05:17ciupagę
05:18z rękawa.
05:19Na maj.
05:21Jest nasz gość.
05:22Proszę się ulotnić.
05:24Ale Karolino,
05:25jak możesz tak mówić?
05:26Gdyby nie pan na maj,
05:26nie gościlibyśmy tutaj
05:27zdobywcy złotego słonia.
05:29A, naprawdę?
05:30On wygrał w tej zdrawce
05:31ze złotym słoniem,
05:32a ja ciągle trafiam na szary.
05:34Już proszę się ulotnić.
05:43Pan Zygmunt Haracińs.
05:46Po prostu Zygi.
05:48Witamy.
05:49Bez ser tolewia się
05:51i zbędnego pitu, pitu.
05:54Piję wszystko, co macie,
05:56pod jednym warunkiem jednak,
05:58że to będzie grzało.
06:00Boże, on chce się jeszcze grzać.
06:02Może ja nastawię rosół.
06:03Tak, Karolina Łapińska
06:05jest niezmiernie miło.
06:06Jestem wielbicielką
06:07pańskich scenariuszy.
06:08Skąd pan czerpie natchnienie?
06:09Dajcie mi starą,
06:10zgorzkniałą pannę,
06:12kryptoalkoholiczkę,
06:13a ja wam z miejsca machnę
06:14sto stron.
06:16Ta-da!
06:18Ha, ha, ha!
06:20Oj, baby, baby, baby,
06:24kim pani jest,
06:25słodka cukiereczka?
06:28Prania Maj, proszę pana,
06:30uwielbiam pana, naprawdę.
06:31W szkole recytowałam
06:32wszystkie pańskie wiersze.
06:33Mów do mnie jeszcze.
06:35Każde twoje słowo
06:36w mę sercu
06:37słodkie wywołuje dreszcze.
06:39Mów do mnie jeszcze.
06:40Ale ja nie piszę wierszy.
06:42Naprawdę?
06:43Czas zacząć.
06:44O, genialne.
06:45Mów do mnie jeszcze.
06:48Skalski.
06:50Ta kobieta jest jak
06:51dojrzały granat.
06:52Za chwilę wybuchnie,
06:54a ja razem z nią.
06:55Ale, ale
06:56panie Zigi,
06:57to nie jest pańska
06:58dama.
07:00Tak, tak.
07:00To, to nie o mnie chodzi.
07:02Ale pańska dama
07:03jest jeszcze bardziej
07:04wybuchowa.
07:05Tak, tak.
07:06A nawet nie, że granat?
07:08Granatnik?
07:11Ja, ja, ja otworzę.
07:13Ja z panem, panie Skalski.
07:16No z producenta mówi mi,
07:17że kontrakt podpisany.
07:18Dziękuję panu Maj.
07:19O, nie ma sprawy,
07:20panie Skalski.
07:20Jak pan zobaczy,
07:21kogo tutaj mam za drzwiami,
07:22to dopiero mi pan podziękuję.
07:23A, już dziękuję.
07:25Ta-da!
07:30Pardone muła za spóźnienie.
07:34Musiałem się dokopać do wiosnonosza
07:36rozpinanego z przodu.
07:53Czy pani straciła rozum?
07:55A, hamburger, hamburger,
07:57to działa.
07:58Panna Maj!
07:59Umawia pani jednego
08:00z najwybitniejszych
08:01polskich pisarzy z kobietą,
08:02której największym
08:03osiągnięciem w życiu
08:04było ugotowanie zupy z proszku.
08:06No, co z tego?
08:07Uśmiechnął się,
08:08jak ją zobaczy.
08:08Bo jest nawalony,
08:09jak Messerschwit.
08:10No i dobra,
08:11ona jest na prochach,
08:11nawet nie zauważą,
08:12jak wylądują w łóżku.
08:14Panna Maj,
08:15co ja takiego pani zrobiłem?
08:17Czy ja nie byłem dla pani dobry?
08:18Czy nie dałem pani pracy,
08:19kiedy pani jej potrzebowała?
08:20Czy nie zabawiłem pani
08:21stałego dostępu
08:22do dietetycznych batoników?
08:23Jak pani mi się odpłasa?
08:24Ja stoję za panem murem,
08:26wspieram pana.
08:27Tak?
08:27A może chce pani
08:27stanąć za murem urzędu pracy?
08:29Za bezrobotnym producentem.
08:35Słuchajcie,
08:37jak zobaczyłam Apolonię,
08:41to myślałam przez chwilę,
08:43że to ona jest tą dziewczyną
08:46dla Zygmunta.
08:48Błagam.
08:50Pozwólcie mi jej powiedzieć,
08:51że zrezygnuję z premii.
08:54Nie.
08:59Nie.
09:00Max.
09:04Max.
09:06To wszystko twoja wina.
09:09Max, zabijmy ją.
09:11Nie.
09:13Nie.
09:14Chcę zrobić to sam.
09:16Bez świadków.
09:20Konrad.
09:20Panie Skalski,
09:25wyraźcie niania frania
09:26wpadła w taki dołek,
09:27z którego się już nie wygrzebie.
09:31Karolina,
09:31jesteś brudna na policzku.
09:36Już?
09:37Jak wyglądam?
09:38Smakowicie.
09:43Panie Skalski,
09:43po rachunki później
09:44mamy tutaj czci godnych gości.
09:46Karolina,
09:49co ci się stało w twarz?
09:51Zacięła się przy goleniu.
10:00A ja mam tutaj taką małą myszkę.
10:03Jak podniosę rękę,
10:05to ona rusza pyszczkiem.
10:06Przepadł,
10:07kto zobaczył myszkę.
10:08Babciu.
10:09A ja mam tatuaż,
10:11jaki mi zrobili
10:11na Madagaskarze.
10:13Lemura,
10:14który rusza ogonkiem.
10:16Nie wierzysz mi?
10:17Zaraz pokażę.
10:19O, wierzymy panu na słowo.
10:21Okej.
10:22Też mam tatuaż.
10:24Niech się twój lemur schowa.
10:26Tylko muszę rozpiąć gorset.
10:27O, ty kosicielko.
10:29Ale to ognista kobita.
10:31No.
10:32Co, słyszał pan?
10:32Ognista kobita.
10:33Tak, tak.
10:34Ja też o Apolonii
10:35mogłabym mówić bez przerwy.
10:36Tak nam nie działa.
10:38No, to może chodźmy
10:39podpisać kontrakt,
10:41dopóki pan jest nawalony.
10:42To znaczy,
10:43dopóki pan jest,
10:43chodźmy na salony.
10:45Chodźmy do restauracji.
10:47Ej, Skalski,
10:48świetnie się z tobą pracuje.
10:50Pokaż tylko,
10:51gdzie mam podpisać.
10:52Okej.
10:53Zigi.
10:54Za mną,
10:54słodka brzoskinko.
10:56Idę, idę.
10:57Zigi, chodźmy.
11:01Słuchaj, mała.
11:03Kobiecość.
11:04To mowa ciała.
11:06Patrz, jak się chodzi.
11:18Pan Nowaj?
11:19A?
11:20Nie przestaje mnie pani
11:21zadziwiać.
11:22Dam panie Skalski.
11:23Chciał pan dla niego dziewczynę,
11:24więc posłuchałam mojego instynktu.
11:26Proste,
11:26ale warte premii.
11:27Jestem pani tak wdzięczny,
11:29że chciałem panią pocałować.
11:31Nie tak namiętnie,
11:36bo się przewrócę.
11:38Skalski, proszę przestać,
11:40zawstydza mnie pan.
11:42Po wczorajszej kolacyjce
11:43z pisarzem jest tak zadowolony,
11:45że nazywa mnie swoją prawą ręką.
11:47Jesteś niezniszczalna
11:49jak postać z kreskówek.
11:50Mmm, co my tu mamy?
11:53Łosoś,
11:54kawior,
11:55pasztetowa.
11:56Dobry wybór, kądziu.
11:58Babcia Apolonia
11:58na klamce powiesiła
12:00zamówienie śniadaniowe.
12:02Babcia Apolonia.
12:04Zawsze jak tutaj śpi,
12:05to myśli,
12:06że nocuje w ekskluzywnym hotelu
12:08z super obsługą
12:09i butikami na parterze.
12:11Kądziu,
12:12jak chcesz zarobić dychę,
12:14to przebierz się w smoking
12:15i zaniesie jej walibu do łóżka.
12:17Zdraju!
12:19Idę!
12:20Sorry, kądziu,
12:21muszę iść odbierać hołdy.
12:24I oto przybywa.
12:27Kto?
12:29Moja prawa ręka.
12:31Ach, panie Skalski,
12:33proszę przestać.
12:34Zawstydza mnie pan.
12:37Bonjour.
12:40Przygotował mi wszystko,
12:41o co prosiłam?
12:42Szwedzki stół
12:43to podstawa dobrego hotelu.
12:45Apolonia,
12:46lepiej powiedz,
12:46jak tam było wczoraj na kolacji,
12:47wróciłaś bardzo późno.
12:50Apolonia była niegrzeczną dziewczynką.
12:52Tylko mi nie mów,
12:53że zrobiłaś ten numer
12:54z włażeniem pod stół,
12:55żeby sprawdzić,
12:56czy coś ci nie spadło.
12:57Tylko raz,
12:58żeby sprawdzić,
12:59czy wciąż mam to coś.
13:01Boże, to była pani?
13:03To był pan?
13:05Może mam was zostawić
13:06na chwilę, co?
13:08Ja i Zygi
13:09jesteśmy dla siebie stworzeni.
13:12Ja lubię białe mięso,
13:14on czerwone.
13:16Ja słyszę,
13:17co mówią na filmie,
13:18on widzi.
13:20Ja mam prawe płuco,
13:21on lewe.
13:22A najważniejsze jest
13:23na emeryturze.
13:25Nie, nie, nie,
13:26jeszcze nie.
13:27Najpierw musi skończyć,
13:28pisać tekst.
13:30Powodzenia.
13:31Facet nie napisał słowa
13:33przez ostatnie dwadzieścia lat.
13:35Pan Skalski
13:35kupił od niego ten scenariusz.
13:37Pierwszy akt
13:38leży na moim biurku.
13:39A nie zauważył pan,
13:42że jest pisany
13:43gęsim piórem?
13:44A czym ona mówi?
13:45Nie wiem.
13:46Mówię,
13:46nie wstrzymuj oddechu
13:47przed drugim aktem.
13:49Biedaczysko ma
13:50blokadę pisarską.
13:52Boże,
13:52tylko nie to.
13:53Dziękuję za spiknięcie
13:55nas ze sobą.
13:56Większość facetów
13:57z mojego rocznika
13:58ma tego,
14:00yyy,
14:01Alzheimera.
14:01Piękny hotel pan wybrał.
14:07Będę tam obok
14:08w sklepiku z pamiątkami.
14:14Zaraz, zaraz, zaraz.
14:16Kupiłem tekst,
14:16który nie ma
14:17absolutnie żadnej wartości.
14:19Ja go kupiłem,
14:20a nie Lucjan Klemens Piekarczuk.
14:22Moja prawa ręka
14:22jest dziwnie milcząca.
14:24Czyżby dostała wylewu?
14:25Spokojnie, pan Skalski.
14:28Wyprniemy z tego, ok?
14:29Niech pan się skupi.
14:29Dlaczego Zygmunt Harasiński
14:32chce współpracować z panem,
14:33a nie z tamtym producentem?
14:36Moje seriale są równie dobre jak jego.
14:39Dobra, mówmy poważnie.
14:41Apolonia.
14:42Apolonia jest pańskim atutem.
14:44I bardzo dobrze,
14:44jeżeli teraz babcia Apolonia
14:46zerwie z Zygmuntem Harasińskim,
14:48to on zerwie kontrakt z panem.
14:50Proste.
14:51Łatwo przyszło,
14:51łatwo poszło.
14:52No tak, tak, tak,
14:53ale zaraz,
14:54dlaczego ona ma z nim zrywać,
14:55skoro on jest
14:55najfantastyczniejszym facetem,
14:57jakiego mogła spotkać?
14:58Myślę, że jest coś,
14:59co mogłaby ją przekazać.
14:59Bardzo jej się podoba kanapa
15:02w pańskim salonie.
15:04Nienawidzę,
15:05jak nie przyklejają karteczek z tego.
15:08Dobra, niech pan próbuje.
15:09Dobra.
15:10Apoloniu,
15:12zdaję sobie sprawę z tego,
15:13jak bardzo emocjonalnie
15:15związałaś się z Zygmuntem,
15:16ale ja muszę cię lojalnie ostrzec.
15:20Zygmunt sporo nadużywa alkoholu,
15:22nie jak szewca,
15:23co gorsza,
15:24poczyna sobie z kobietami
15:25jak ostatni łajdak.
15:27Szalał pan?
15:28Jeszcze panią bardziej zachęcam.
15:30Ja zyskubuję.
15:31Dobra, Apolonia,
15:32posłuchaj mnie.
15:34No.
15:34Masz zerwać z Zygmuntem,
15:36rozumiesz?
15:36Dlaczego?
15:38On jest taki słodziutki
15:39i nadziany.
15:41Jak weźmiemy ślub,
15:42a on umrze,
15:43to wszystko będzie twoje.
15:44Nie, musimy być brutalni.
15:47Ale ja nie mogę odebrać jej szczęścia
15:48tylko dla jakiegoś tam interesu.
15:51Interesu?
15:52A więc to był interes?
15:54Jestem tylko tanią,
15:55erotyczną zabawką.
15:58Dlaczego ciągle mnie to spotyka?
16:02Przykro mi.
16:03No nie, nie, nie.
16:05Chwila, moment.
16:06Interesy są ważne.
16:08No, sama jestem
16:10rasowym biznes
16:11łomem.
16:15Mogę porozmawiać
16:15z twoim mężurkiem
16:16na osobności?
16:20Więc jeśli chodzi o interes,
16:22moje warunki są takie.
16:24Ja rzucam Zygmunta,
16:26ty odstawiasz blondynę.
16:29Nie wstyd ci?
16:30Taki skarb masz obok siebie?
16:38Kochanie, nie rób takiej miny,
16:44bo ci zostanie na amen.
16:45Eee, a potem będziesz
16:48zbierała na operację plastyczną.
16:50Pania, to jest świr komputerowy
16:52zaprosił mnie na radkę.
16:53O, zrobił się interaktywny.
16:56Ale jestem nigdzie nie pójdę.
16:57Pewnie założę tą swoją
16:58czapeczkę z pomponikiem.
17:00Kochanie, moja mama
17:01całe życie ubierała ojca
17:02w ortalionowe dresy
17:04i tylko z tego powodu
17:05żadna inna kobieta
17:06go jej nie ukradła.
17:08Ale czy ty nic nie rozumiesz?
17:10Moja najlepsza przyjaciółka
17:11umawia się z mega
17:12przystojnym piłkarzem.
17:13A ja co?
17:14Skarbie, ale pomyśl,
17:15jaka czeka ją przyszłość.
17:17Na początku świetny piłkarz,
17:19wielki sportowiec.
17:20Potem zerwie sobie ścięgno,
17:23w rezultacie piwny brzuszek,
17:24a na koniec tylko
17:25dzień dobry,
17:26mógłbym pani przetrzeć szybkie.
17:30Max, nadchodzę
17:32i mam koszmarne wieści.
17:33Już samo nadchodzę
17:35jest wystarczająco koszmarne.
17:36Nic mi nie zakłóci
17:39tego pięknego dnia.
17:41Nie.
17:42Właśnie dowiedziałem się,
17:43że Lucian Clemens,
17:44mój odwieczny rywal,
17:45konkurent,
17:46kupił kota w worku
17:47pod tytułem
17:48pokochaj, jak pierwszy,
17:49drugiego nigdy nie zobaczysz.
17:51Czytam.
17:52Tak, proszę.
17:54Zygmunt Harasiński,
17:55znany scenarzysta,
17:57podpisał kontrakt
17:58z wybitnym producentem
17:59Lucianem Clemencem Pekarczukiem.
18:00Tak.
18:01Niedługo rozpoczną się
18:02zdjęcia do serialu,
18:04którego scenariusz
18:06został ukończony w jedną noc.
18:09No, a, a, a, a.
18:14Pan No Maj?
18:17Jestem panie skazki,
18:18wołał pan swoją
18:19prawą rączką.
18:21Ten wybuch
18:22zmiedzi nas wszystkich
18:23do wspólnego grobu.
18:24To, powiem.
18:25Pekarczuk odebra nam
18:27scenarzystę.
18:28A, powiedz coś,
18:30o czym nie wiemy.
18:31Mogę.
18:34Zygmunt Harasiński
18:36ukończył swój
18:37tekst w szale twórczym
18:39spowodowanym
18:40tragicznym
18:41zawodem
18:42miłosnym.
18:47W przeciwieństwie
18:48do swoich poprzednich utworów
18:50główną bohaterką jest
18:51nie młoda,
18:52lecz ognista jeszcze dama
18:54o wdzięcznym imieniu
18:55Apollone'a.
19:01Łap!
19:03Łap!
19:04Pan No Maj!
19:07Pan pracuje w tym domu,
19:08mam łydki jak sprinter.
19:09No Maj!
19:12Biegne po zuzie.
19:13Czeka na nią pan Kaczyński.
19:14Żartujesz?
19:15Prezydent u nas?
19:18O, to nie Kaczyński.
19:20O rany!
19:21Ale pan do siebie niepodobny.
19:23Żartowałam.
19:24Witam panią bardzo serdecznie.
19:26Franciszka Maj,
19:27uwielbiam pana,
19:28naprawdę.
19:29Pana programy operowe
19:30są cudowne.
19:31Zawsze przy nich zasypiam.
19:32O, to tylko dlatego,
19:33że pani ogląda je sama.
19:34Gdy pani ze mną oglądała
19:35te programy,
19:36nigdy by pani nie zasnęła.
19:37A!
19:39A co pana do nas
19:40wprowadza?
19:41No Zuzia.
19:41Zuzia napisała do mnie
19:42piękny list,
19:43oglądała mój program
19:44w telewizji
19:45o dobrym wychowaniu.
19:46List bardzo ciekawy,
19:47bardzo miły.
19:48postanowiłem złożyć jej wizytę.
19:49Ale tak patrząc na panią,
19:51to chyba pani nie jest tą Zuzią.
19:52No, tak dobrze to nie ma.
19:54O, witam panie
19:56Bogusławie.
19:57Witam panie Maksymilianie.
19:58Miło pana znowu widzieć.
20:00Ja się również cieszę,
20:01że się spotykamy.
20:02A co pana tu sprowadza?
20:03No Zuzia.
20:03Słodki cukiereczek.
20:05Czasem człowiek
20:06z własnych dzieci nie zna
20:07i ohohoho.
20:08Otóż i ona.
20:09Witaj młoda damo.
20:13Dziękuję ci za piękny list.
20:15Naprawdę był interesujący.
20:16A ja się cieszę,
20:17że są jeszcze dzieci,
20:18które respektują
20:19zasady dobrego wychowania
20:20i savoir vivre.
20:22Savoir vivre jest niezwykle ciekawy.
20:24Zwłaszcza w kontekście
20:25różnic interpretacji
20:27zachowań kulturowych.
20:29No oto rośnie nam
20:30nowy teoretyk
20:31savoir vivre.
20:32Brawo Zuziu.
20:33Panie Bogusławie,
20:35a może zechce pan
20:36opowiedzieć jakąś
20:37długą historię?
20:39Długą historię?
20:40No dobrze, no.
20:41To było w Kasablance.
20:43Księżyc w pełni,
20:44palmy kołyszące się
20:45na wietrze,
20:46ocean.
20:46Może sobie pani wyobrazić
20:48i przyjęcie na tarasie
20:50i ta wielka misa,
20:51w której był ryż
20:51z baraniną
20:52i siedzący wokół misy
20:54prawą ręką sięgając,
20:56jedli ten ryż,
20:56sięgając,
20:57jedli ten ryż.
20:58Ja patrzyłem zdumiony,
20:59nigdzie żadnego widelca,
21:00tylko ta prawa ręka ciągle.
21:02I powiedziałam sam do siebie,
21:04jeszcze Polska nie zginęła,
21:06trzymaj się
21:06i dzielnie reprezentuj
21:08ojczyznę.
21:09I sięgnąłem
21:10prawą ręką do misy
21:11i zacząłem to jeść.
21:12Prawą ręką,
21:13ja tak a propos właśnie
21:14pomyślałem sobie,
21:15że jakby sobie poradzili
21:17pracownicy,
21:18którym, prawda,
21:19pracodawcy
21:19w szale,
21:21w porywie
21:21porywali
21:22wszystkie kończyny.
21:25Maksymilianie,
21:25o czym pan mówi?
21:27Ja w najmniej
21:27cywilizowanych
21:28zakątkach świata
21:29nie słyszałem
21:29o czymś podobnym.
21:30Słyszał pan,
21:31panie Maksymilianie,
21:33nawet w najmniej
21:34cywilizowanych
21:34zakątkach świata.
21:36Może orzeszka.
21:38Chętnie.
21:41Panie Bogusławie,
21:42może jakąś
21:43następną historię.
21:45Obawiam się,
21:46że będzie pan
21:46musiał u nas zanocować.
21:48Ja z największą przyjemnością.
21:49A!
21:49A!
21:50A!
22:19DZIĘKI ZA OBSERWACIE
22:35Apolonio, dziękuję Ci za wszystko i mam nadzieję, że prezenty się przydadzą.
22:39Ja też mam taką nadzieję.
22:41A tak swoją drogą za kredensik to mogłabym się posunąć nawet o krok dalej.
22:49DZIĘKI ZA OBSERWACIE
Comments