Skip to playerSkip to main content
  • 23 hours ago
Maks ma pretensję do Adasia, że zbyt wiele czasu spędza przed telewizorem oglądając seriale. Dochodzi do wniosku, że najwyższy czas, aby jego syn, zajął się jakimś sportem drużynowym. Frania zabiera Adasia na Pragę, żeby pograł sobie w osiedlową piłkę nożną. Niestety Adaś dość szybko zostaje kontuzjowany i rezygnuje z gry. Razem z Franią odwiedzają jej dom rodzinny, gdzie właśnie Apolonia i Teresa grają w kanastę. Jak co roku przygotowują się do wyjazdowego turnieju amatorskich drużyn w Sopocie. Okazuje się, że Adaś ma wybitne zdolności do gier karcianych. Maks nie chce słyszeć o nowym hobby syna, które wydaje mu się zbyt kobiece. Tymczasem Adaś okazuje się tak dobry, że Teresa z Apolonią postanawiają przyjąć go do swojej drużyny, jednocześnie pozbywając się z niej Frani.

Category

📺
TV
Transcript
00:00Czy oni nie widzą, że mogliby się już dawno wydostać z tej wyspy, gdyby nie ten ludzielec?
00:05Dlaczego go po prostu nie zabij on?
00:08To, że ktoś jest bezużytecznym pasożytem, nie znaczy, że trzeba go zabić.
00:12Dzień dobry.
00:14Szkodnie, jak są wyjątki, potwierdzające regułę.
00:17Adam, dlaczego ty ciągle siedzisz przed telewizorem, co?
00:20Frania nie mówiła ci, że to jest szkodliwe, że to jest strata czasu?
00:23Nie.
00:24Wy dobudowali już tratwę, wybudowali tratwę?
00:26A no, Franiu, a dlaczego on siedzi przed telewizorem?
00:30Lecą powtórki.
00:31Nie możemy przegapić momentów, w którym się przełamują i zaczynają jeść glizdy.
00:34W ten sposób sobie obrzydzamy marzenia o wakacjach na bezludnej wyspie.
00:38A sporty drużynowe w ogóle cię nie interesują, co?
00:41No wyłącznie jako właściciela klubu.
00:43Ja w twoim wieku byłem już kapitanem drużyny piłki wodnej.
00:48A, piłki wodnej.
00:50Taka duża, dmuchana.
00:53Tak, tak, panie Skalski.
00:55Ja też kiedyś byłam na wakacjach w Dębkach z mamą.
00:58Całymi dniami musiałam sama biegać w wodzie z piłką, bo mama leżała na plaży, jak jakiś wielki, stary hipopotam.
01:05Aspirynę?
01:05Paracetamol?
01:06Czy może pigułkę niespodziankę?
01:08Dobra, dobra.
01:09Panie Skalski, i tak dzisiaj muszę jechać na Pragę.
01:12Jak pan chce, to mogę zabrać Adasia na mecz osiedlowej piłki nożnej.
01:16Chłopaki są ekstra, naprawdę.
01:17Zawsze się z nimi świetnie bawiłam.
01:19Pani w piłkę grała?
01:20No, też.
01:22Bo widzi pani, bo mi chodzi, chodzi mi o to, żeby, żeby Adas też interesował się sportem tak jak ja.
01:28O!
01:29Ale panie Skalski, nie może pan zmuszać dzieciaka do tego, żeby lubił to, co pan.
01:33Pamiętam, jak moja mama kiedyś zmuszała mnie na chodzenie, na jej lekcję baletu.
01:38Pani mama na balecie?
01:40Jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić.
01:42A co pan powie na wielką hipopotamicę w jeziorze łabędzi?
01:48Szykuj się, Adas, wychodzimy.
01:50Wychodzicie.
02:03Po rzucił ją zimny drań, co salą sukiem ślubnych miał, nie miała dokąd udać się.
02:10Jej świat zawalił się w ten z Kalskich dom, to w nim znalazła kąt.
02:16Choć nie było łatwo, nie.
02:18Choć nie było łatwo.
02:20Ona ma swój styl, co rozbraja wszystkich.
02:25Ona dobrze wie, co urządzi w sobie.
02:29Ona w Polsce zna, jak rozbawić bliskich.
02:32Ona ma swój wdzie.
02:45Nadszedł niani czas.
02:47Niania, frania wita was.
02:51No cześć kochane.
02:52Już jesteście?
02:54Ada śmiało kontuzję.
02:55Ta piłka nożna to bardzo niebezpieczna gra.
02:58Można sobie skręcić kostkę.
03:00Kostka to pikuś, mamo.
03:01Chodź kochanie.
03:04Chodź, chodź do babuni.
03:06Babunia pocałuje cię w bubu.
03:08Babciu, nie dosyć, że mam jedno dziecko na terapii?
03:12Skarbie, bardzo cię boli.
03:15Słuchaj, idź do mojego taty i poglądaj sobie telewizor, tak?
03:18Aha, to czerwone, co ma na ustach, to nie jest szminka.
03:21To są chipsy paprykowe.
03:22Stefan, chłopak idzie do ciebie, zapnij spodnie.
03:29Kochanie, musimy poważnie porozmawiać o naszym turnieju kanasty w Sopocie.
03:32O, wiem, już się nie mogę doczekać na wyjazd.
03:35Ale ostrzegam, nie będę spała w jednym pokoju z Lucyną.
03:38Co innego uważać się za Pamelę Anderson,
03:40a co innego codziennie schodzić i spać z deską ratowniczą.
03:44Niestety w tym roku nie pojedziemy na turniej.
03:47Co ty gadasz?
03:48Córka Lucyny wykupiła dla siebie i dla matki luksusowe wczasy w Egipcie.
03:53Właśnie.
03:54Ach, wartujesz.
03:55Ale co ją do tego skłoniło?
03:57To znaczy bardzo miło z jej strony.
04:00No tak, ale my za to nie mamy czwartego do gry.
04:03Sprawdzę mój notes z telefonami.
04:06O, żelakowa jest niezła.
04:08Mamo, ona nie żyje.
04:10Przecież widziałam ją niedawno w kościele.
04:14A nie zdziwiło cię, że ty siedziałaś na krześle,
04:16a ona w jakiejś drewnianej skrzynce?
04:18A, myślałam, że to przez jej plecy.
04:22Panu Stefanowi jest niedobrze.
04:24Mówi, żebym mu przynieść resztki fasolki po Brytańsku.
04:27To mu spokaj żołądek.
04:29Stefan, ta fasolka ma już tydzień.
04:31Chcesz skończyć pod kroplówką?
04:35Mamo, zeżarła się.
04:40Wiedziałam.
04:41Nawet jej nie podgrzała w mikrofali.
04:44Moja mama potrafi wziąć na widelec mrożonkę
04:46i lizać ją jak lody.
04:48A co tam?
04:49Co tam w serialu?
04:50No, leci ten odcinek,
04:52w którym Maria myśli, że jest Hanna.
04:53A, to pamiętam.
04:54To było straszne.
04:55Ona zakopała wszystkie kosmetyki pod drzewem.
04:58Maskary, szminki.
04:59To było okropne.
05:00Śniło mi się to po nocach.
05:01Trzęsła się bardziej niż na psychozie.
05:03No, przepraszam cię, mamo.
05:04Ja mogę znieść,
05:05że jakieś blondynki znikają jedna po drugiej.
05:07Ale żeby tak się znęcać
05:09nad piękną, aksamitną szminką,
05:11bez przesady.
05:12Za dużo jest przemocy w tej telewizji.
05:15Tak, ale to jest coś jak remik?
05:18Dużo bardziej skomplikowane.
05:20To kanasta, chłopczy.
05:21Aha.
05:23Czyli tu się melduje.
05:25Tak.
05:25Gra w dwie talie.
05:27Mhm.
05:27Zobaczymy, czy dotrzymasz mi kroku.
05:30Lubię ostrą grę.
05:32Dobra.
05:33Wykładam się.
05:35Widziałaś coś takiego?
05:37Słuchajcie, a może on jest, wiecie,
05:39takim cudownym dzieciakiem,
05:40co to potrafi w myślach przeliczać
05:42miliony cyfr.
05:44Jak się na nim mówi?
05:45Debile.
05:47Geniusze, babciu.
05:48Debilem był nasz kuzynek Felek.
05:49Z drugiej strony potrafił chłopak spojrzeć w niebo
05:52i od razu wiedział,
05:53który gołąb na niego narodzi.
05:54Ale żeby się odsunął, to już nie.
05:57A to prawda.
05:59No dobra.
05:59A robię kanastę i mam skończenie.
06:02Gramy dalej?
06:03Widziałeś?
06:04Myślisz o tym, co ja?
06:06Tak.
06:06Tak.
06:06Dokładnie.
06:07Adaś mógłby z nami pojechać na turniej jako czwarty.
06:11Dokładnie tak.
06:14O.
06:15Tata miał rację.
06:18To świetne uczucie bycie częścią drużyny.
06:21Ale ma w przyszłym tygodniu przynieść pączki czy selu?
06:24Kochanie.
06:26Może najpierw ospoję twojego ojca z tą wiadomością,
06:28bo na pewno skona z radości.
06:30A ja zaraz pomy.
06:32Kądziu, gdybyś miał jednego, jedynego syna
06:35i dowiedziałbyś się, że ten syn właśnie przystał do karcianej drużyny mojej babci,
06:40no to jak byś zareagował?
06:41Muszę to zobaczyć.
06:43Ja też.
06:44A jak wytłumaczysz swoją obecność w gabinecie?
06:47Bo ja mogę powiedzieć, że ścieram kurze.
06:49Powiem, że szukam jakiejś książki.
06:51Mama, to resztyzna.
06:53Nie dorosłaś do gabinetu.
06:55Tak, tak, kochanie.
06:56To jest pokój dla prawdziwych twardzieli.
06:58Następnym razem przeprawię twojego ojca o zawał w kuchni
07:01i wtedy na pewno cię zawołam.
07:02Ja mam wrażenie, że Konrad się na mnie uwziął.
07:06Może on jest trochę szorstki, ale przecież niczego nie robi złośliwy.
07:13No i wróciliście. Jak było na treningu?
07:15Super.
07:16Adaś miał niezły kontakt z piłką.
07:19Może nawet zrobi karierę.
07:20Jako genialny samouk w sekcji kastratów...
07:23Yyy, falsetów.
07:25Kurczę.
07:26Chciałabym tak umieć zasnąć w środku dnia.
07:30Max.
07:30Konrad uderzył mnie w głowę.
07:34O, Karolina.
07:36Konrad stoi tutaj.
07:37I bardzo cię proszę przestań się go czepiać.
07:39Ach, proszę pana, ona nie odpuści żadnej okazji.
07:43A ty czego chcesz?
07:45Znaczy to kamerdyner nie może po prostu wejść i się przywitać?
07:48Dzień dobry.
07:48Dzień dobry.
07:49Echa, powiedzcie czego chcecie.
07:50Nie?
07:51Nie nic.
07:52Naprawdę.
07:53Aha, ale niestety w sprawie piłki nożnej Adasia nie wypaliło.
07:56Natomiast Adaś zajął się innym, bardzo fajnym sportem.
07:59No i bardzo dobrze, czyli jest jednak jakaś alternatywa dla telewizji.
08:03Co to jest?
08:03Kosz, siatka, maraton, bo nie wiem jaki sprzęt mógł kupić.
08:06W tej sytuacji to chyba tylko robot kuchenny.
08:09Co? Przepraszam, co?
08:10Dobra.
08:11Panie Skalski.
08:13Walę kawę na ławę, bo co będziemy tak gadać?
08:15Powiedzmy sobie to prosto w oczy, prawda?
08:16A nie owijamy w bawełnę i tak się nerwowo jąkamy i...
08:19Zaraz, zaraz, stop.
08:20Panno Majek.
08:21Kanasta!
08:21Kana... Kanasta?
08:23Pani matka i pani babcia grają w kanastę i pani chce mi powiedzieć, że mój syn będzie w drużynie pani mamy, tak?
08:31Panie Skalski.
08:34To drużyna babci.
08:36Nie, pani mnie źle zrozumiała.
08:37Ja chcę, żeby mój syn uprawiał sport dla mężczyzn.
08:40Ale, panie Skalski, w drużynie kanasty bardzo często bywają mężczyźni.
08:45Tak mi się wydaje.
08:46Jak się babeczką posypią hormony, to zgaduj i zgadula.
08:49No, znakomicie, coraz lepiej.
08:51I co, i pewnie macie jakieś takie reprezentacyjne stroje, prawda?
08:53Tak, tak, ale to są bardzo piękne stroje.
08:56Reprezentacyjne.
08:57I z tyłu, na plecach, mają nawet nazwę drużyny.
08:59Coś w stylu praskie babeczki.
09:05Zgadnie?
09:06Nie, nie, niech pani nie mówi, że zgadłem.
09:07Mój syn ma grać w kanastę w stroju z napisem Adam,
09:11a z tyłu praskie babeczki, tak?
09:13Nie, z przodu będzie Lucyna.
09:15Ale, panie Skalski, spokojnie, naprawdę.
09:17Ja się tym zajmę, zmienię ten napis.
09:19Będzie miał swoje imię, przysięgam, zanim pojedziemy do Sopotu.
09:22Czy pani zwariowała?
09:23Ja, ja, ja nie wypuszczę go do żadnego Sopotu.
09:26A ty, jak chcesz udawać, że ścierasz kurze, to przynajmniej coś rób.
09:29Maks, ale z drugiej strony, jeśli chłopak ma dryg.
09:32Ja, na przykład, byłam świetna w polowaniach.
09:34A mamusia uważała, że najlepiej zastawiałam sidła.
09:38Musi pan dbać o zęby, bo niedługo będzie musiał pan sobie odgryźć nogę.
09:41Pani Skalski, ale naprawdę, wszystko będzie dobrze, niech pan mi wierzy.
09:47Mówię panu, ja miałam takiego kolegę Radka.
09:49Wychowały go dwie babcie, ale jaki chłop z niego wyrósł, jak dąb.
09:54Wielkie wąsy, czapeczka, skórzane spodnie, skórzana kamizelka, pejcz.
09:59Co pani, pan no maj, no...
10:02Oj.
10:02Gdzie...
10:03No, mamo, przecież te karty się kleją.
10:10Odrobina miodu.
10:12Mmm, teraz mam ochotę na coś słodkiego.
10:15To sobie weź damekier, jest cała w chałwie.
10:17Gdybym was nie znała, to pomyślałabym, że ktoś w tym towarzystwie znaczy karty.
10:23No co?
10:24Mamo, całe życie oszukujesz, a i tak zawsze przegrywamy.
10:29Mamo, nie bijemy się przy grze.
10:31Sama potrafię się bić.
10:33No to co, zaczynamy grę?
10:36O, teraz należysz do rodziny.
10:41Poczekajcie, aż sobie te plecki poklepiemy w Sopocie.
10:44On ma taką kamizelkę wędkarską, 14 kieszonek.
10:47No po prostu zmieści się tam połowa szwedzkiego stołu.
10:52Co?
10:54Co, mamo, masz taką gminę, jakbyś się zaraz miała publicznie zważyć.
10:57Co?
10:59Adaś!
11:02Zanieś banana Stefanowi.
11:05Kochanie, gdyby się świecił w okolicach policzka i podgardla, to się nie przejmuj.
11:10To tylko tłuszcz z faworków.
11:12Co jest grane?
11:14Nic jej.
11:17No, Lucyna wróciła wcześniej z Egiptu.
11:22Znalazła krokodyla w basenie, myślała, że jest nadmuchiwany.
11:25No, a rezultat osiemdziesiąt słów.
11:29Na pewno.
11:30Ona sobie myśli, że tak tanecznym krokiem powróci do naszej drużyny, tak?
11:33Nie, nie po tym, co przeżyłam z panem Skalskim, mamo.
11:36Co ty sobie wyobrażasz, że ja teraz miałabym złamać serca temu chłopcu?
11:39Na pewno mu nie powiem, że wypada z drużyny.
11:41O, to to nie.
11:42Bo to nie on wypada.
11:45A kto?
11:47Franiu.
11:48Franiu, jesteś taką, taką śliczną, moją małą dziewczynką.
11:59Oj, mamo, zwolnij tą pokojówkę, jest za stara.
12:03Wygląda jak stara pomarańcza.
12:05Co z tego, no, co z tego, że wyciągnęła mnie z jeziora, kiedy miałam 7 lat?
12:08Mam być jej za to wdzięczna do końca życia?
12:10Tak, umówiłam się z Ireną.
12:15Z żoną prezesa banku.
12:17Tak, no, z celulitem, wiesz, z implantami.
12:21Co?
12:22Poczekaj, aż mnie zobaczę.
12:24Wyglądam jak milion dolców.
12:27Ja te perły, wiesz, co kupiłam w londyjskiej galerii.
12:31O, nie, kochana.
12:32Więcej niż myślisz.
12:35Więcej.
12:36Więcej.
12:38No, nie wiem, zobaczymy.
12:40No, pa, pa.
12:58Powrat dzwoniła Apolonia, a daj zjawił się na treningu bez niezbędnego sprzętu.
13:03O, przepraszam, to niemożliwe, sam go pakowałem.
13:05Zapomniałeś o wałku do ciasta i rodzynka.
13:07Nie patrz tak na mnie, sam chciałbym, żeby mój syn uprawiał coś bardziej męskiego.
13:14Na przykład produkcję Telenowel dla gospodyń domowych.
13:17Pan przynajmniej miał wsparcie w swoim ojcu.
13:20O, proszę cię, ja nie miałem tak słodko.
13:22Mój ojciec odmówił oglądania mojego pierwszego serialu tylko dlatego, że ja nie chciałem robić tego, co on chciał, żebym ja...
13:29Dobra, nic nie mów.
13:32Zamów mi apartament w sobocie.
13:34Już to zrobiłem.
13:35Grand Hotel, apartament z widokiem na morze dla całej rodziny.
13:39Tak.
13:40Już się cieszę z wizyty w kasynie.
13:43Zdajesz sobie sprawę, że skoro Frania bierze udział w turnieju, ty będziesz musiał zajmować się dziećmi?
13:46Przepraszam, mam nadzieję, że nic mnie nie rozbiera.
13:58Nie, to nic groźnego, chociaż chyba nie będę mógł wyjechać.
14:06Kądziu, masz coś na żołądek?
14:09Zjadłbym za dużo śledzia w śmietanie.
14:11Zjadzę karmię.
14:12Dobra, dobra, dobra, wygrała pani.
14:14Adasz chce grać w kanastę, a ja muszę, pozwoliśmy pójść za głosem jego marzenia, prawda?
14:19Takiego marzenia?
14:20Siedzieć z tymi starymi pudernicami cały dzień, to jest chore.
14:23Zaraz, stop, stop, bo czegoś ja tutaj nie rozumiem.
14:26Pani zawsze była podniesiona na samą myśl o Sopocie.
14:30O tej dziurze?
14:32To teraz to ja czuję, że mi się zwężają naczynka u podstawy czaszki.
14:36Dotychczas mówiła pani zupełnie coś przeciwnego.
14:40Uczyni mnie z drużyny.
14:41Jak to, nie chcą z panią grać?
14:43Nie, to nie fair.
14:45To są moje przyjaciółki.
14:48To znaczy, że pani chce mi powiedzieć, że Adaś jest w drużynie, a pani nie ma.
14:54Tak.
14:56Już, już dobrze, już, już.
14:57Luli, luli.
14:58Nie, wcale nie jest dobrze.
15:00Nie pojadę do żadnego głupiego Sopotu.
15:03Ale zrobiliśmy rezerwację dla całej rodziny, prawda Konrad?
15:06Nie.
15:06Już wiem.
15:08A gofry z bitą śmietaną i wata cukrowa na molo?
15:12Nie.
15:12Nie.
15:13Właszny apartament, mnóstwo takich maleńkich szamponików, takich.
15:17Nie.
15:19Miejsca w pierwszym rzędzie na koncercie Zbyszka i Danusi.
15:23A będą darmowe koreczki serowe?
15:25No co?
15:26A jak by miało nie być?
15:27No dobra.
15:28No dawaj, kochany.
15:33Byłam ci wierna.
15:38Łał!
15:40Zawsze mówiłam, kochanie, trzymaj się jednego automatu.
15:43Ile.
15:44Kurde, to jest ze 160 złotych.
15:47No nie, wrzuciłeś 200.
15:49Tak, kochanie.
15:51Ale to jest wygrana z tych 300, które wrzuciłam do tego automatu.
15:56Aha.
15:57Dobra, nieważne.
15:58Słuchaj, trzeba pójść do salonu gier dla dzieci.
16:00Zdaje się, że Zuzia już skończyła swoją partyjkę Macao.
16:03Dziękuję.
16:04Ale to ja ją odbiorę.
16:05Mam jeszcze lekcję tenisa.
16:07Ale ty przesadasz z tym tenisem.
16:09Przereklamowane.
16:09O co w tym chodzi?
16:10Ciągle tylko piłka w tej wewte, w tej wewte, w tej wewte.
16:15Aha.
16:17Aha.
16:19Łałgosia Skalska.
16:20Aha.
16:21Mam z panią lekcję za pół godziny.
16:23Aha.
16:25Nie można było tak od razu?
16:28Tenis bardzo fajna gra.
16:30Łokość to polska.
16:35Zapraszam do gry.
16:36Proszę obstawiacz.
16:40Franiu.
16:41Chcę leć, kochaniu.
16:42Franiu, mam nadzieję, że się nie gniewasz, że zająłem twoje miejsce w drużynie.
16:46Ach, kochanie.
16:48Oczywiście, że nie.
16:49A ty, nawet jakbyś wyglądała jak rumca i sto nigdy nie wyrwę ci ani jednego włosa z podwrótka.
16:56Nie, złości.
16:57Ja musiałam myśleć o przetrwaniu drużyny.
17:00Mam nadzieję, że nigdy się z tobą nie znajdę na bezludnej wyspie.
17:02Kochanie, ciebie zjadłabym na końcu.
17:05Dziękuję.
17:06Kończymy odstawianie.
17:07Dwa czarne.
17:08Brak wygranych.
17:10Come on.
17:10No.
17:11Mam nadzieję, że już kupiliście bilety, bo wszystkie są bezprzedane.
17:20A czekaj, czy...
17:21O Boże!
17:22Czy ty czasem nie pracujesz w szkole podstawowej numer 14?
17:26Nie.
17:28Ale naprawdę, bo głowę bym sobie dała odsiąść, że skądś was znam.
17:31A czym się zajmujecie?
17:34Śpiewamy.
17:35Naprawdę?
17:37Aha!
17:38Świetnie!
17:39Naśladujecie ich.
17:40Ale ty naprawdę jesteś do niej podobna.
17:42Troszeczkę gdybyś się podmalowała i lepsze światło, to tak, ale ciebie to naprawdę nie znam.
17:45No to posłuchaj.
17:47Jak się masz, kochanie, jak się masz...
17:51Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
17:53Musisz to zrobić tak.
17:54Jak się masz, kochanie, jak się masz...
18:00A ty musisz na niego patrzeć z miłością, z uwielbieniem, bo go kochasz.
18:05Dawajcie.
18:06Jak się masz, kochanie, jak się masz...
18:10Jak się masz, powiedz mi, kiedy znowu cię zobaczę...
18:15Dobrze, bardzo dobrze, świetnie.
18:18Musicie troszeczkę poćwiczyć.
18:19I pamiętajcie, miłość i chemia, bo właśnie na tym polega cały urok Zbyszcza i Damansi.
18:27Dobrze, popracujemy następnie.
18:29Co cały czas mówię, musisz patrzeć na mnie bardziej z miłością, bo już ludzie gadają.
18:36Przecież patrzę na ciebie z miłością.
18:39Tylko, że całe życie żyją w świecie marzeń.
18:42Nie mogę uwierzyć, że to całe jezenie jest za darmo.
18:50Jak doliczysz wszystkie straty, to się okaże, że jedna krewetka kosztuje sześćdziesiąt pięć złotych.
18:56Racja. Trzeba coś przekąsić.
18:59Makaro zgrałam się do podkoszulka.
19:02Co ty, kochanie, robisz?
19:04Uwielbiam sałatkę ziemniaczaną.
19:05Wszyscy oszalała?
19:06Sałatki są dla frajerów. Od razu zasuwaj do owoców morza.
19:11Zobacz, jaka piękna, jaka kształtna, jaki kolor.
19:15Te oczy. Jest absolutnie w moim guście.
19:19Będzie na potem.
19:21Chyba trzeba się pośpieszyć, bo zaraz zaczyna się turniej, prawda?
19:24A pani mama jest zbyt zenerwowana, żeby jeść?
19:26Chyba pan żartuje.
19:27Przekążała nawet wtedy, kiedy wycinali jej wyrostek.
19:30Nie jest tu za ciepło. Mam duszności.
19:34Kochanie, co się dzieje?
19:36Chyba nie zagram.
19:37Będziesz musiała się pogodzić z mamą.
19:40Skarbie, ale coś cię boli?
19:42Jakoś się cały czas zmienia.
19:44Raz mi zimno, raz gorąco.
19:45Wszyscy to tu mają.
19:47Skarbie, nie ta płeć, nie ten wiek.
19:49Ale wiem, co knujesz.
19:51Jesteś kochany.
19:52Naprawdę to doceniam.
19:54No, Franiu, dla ciebie ten turniej
19:56znaczy dużo więcej niż dla mnie.
19:58A zresztą już im powiedziałem, że odchodzę.
20:00No, prawdę?
20:02No, przyzna pan, że to wspaniały dzieciak.
20:04A też wspaniała postawa.
20:06Jestem z ciebie dumny.
20:07No, uczę się od najlepszych.
20:09A no, wiesz, ja...
20:11No, ale tato, nie od ciebie.
20:13Od tego gościa z serialu, co zbudował tratwę.
20:15Tak, ten gość z serialu.
20:17Budował tratwę przez całą serię.
20:19A potem oddał swoje miejsce.
20:21Był szlachetny, prawda?
20:23Wszyscy odpłynęli, a on został sam na bezludnej wyspie.
20:26Ale jeżeli pani drużyna potrzebuje pani,
20:29to może najlepiej, żeby pani do niej poszła, prawda?
20:31Szalał pan po tym, co mi mama zrobiła?
20:34Nawet gdyby tutaj przyszła na czworaka
20:36i waliła głową w beton,
20:39nie ruszę się z tego miejsca.
20:41Brania, wchodzisz.
20:44Dobra.
20:45Czy to była moja matka?
20:46Dobra.
20:58Dobra.
20:58Piotaka.
20:59Dobra.
21:00Dobra.
21:00Dobra.
21:01Dobra.
21:01Dobra.
21:01Dobra.
21:02KONIEC!
21:32Nie ma samochodu!
21:34Nie ma samochodu!
21:36Nie ma samochodu!
21:38I sami, jak to porad, ja chodzę chować!
21:40Chować, kogo, są uzmaknięci,
21:44że życie bieższe w niebo żyli.
21:46Czy nie ma to, ich samochodu,
21:48że się bagnuje w łopach za młodu,
21:52ja napiszesz tym, że przymę założy
21:54wole z kumplami na miasto skoczyć!
21:56A usiadasz!
21:58Rozumiem, że w tej sytuacji
22:02będę musiał cię zabić.
Comments

Recommended