Skip to playerSkip to main content
  • 23 hours ago
Maks odziedziczył właśnie fragment oryginalnego listu Adama Mickiewicza. Zamierza podarować go Muzeum Narodowemu. O tym szlachetnym geście piszą wszystkie gazety, Maks jest bardzo z siebie dumny. W międzyczasie prosi Franię, która właśnie idzie po okulary dla Adasia, o kupienie kilku rzeczy z listy, która leży na jego biurku. Frania jednak zamiast listy z zakupami chowa do torebki list Mickiewicza. Podczas spaceru przez park złodziej wyrywa Frani torebkę i razem z nią cenny list. Frania jest przerażona, zaczyna mieć manię prześladowczą. Maks jest wściekły, przez Franię zaginął list Mickiewicza. Jego wściekłość pogłębia fakt, że prowadzącym sprawę kradzieży jest przystojny macho Inspektor Ryś, który podoba się Frani. Na szczęście Opatrzność czuwa nad Franią, ona i Maks przypadkiem spotykają złodzieja w parku, który zwraca im oryginał Mickiewicza. Aby zadośćuczynić Frani, złodziej podarowuje im bilety do teatru na „Dziady”. Po przedstawieniu Frania i Maks wracają do domu w dobrym nastroju, ale romantyczny moment, w czasie którego prawie że dochodzi do pierwszego pocałunku, przerywa niemiła niespodzianka... dom Skalskich został okradziony.

Category

📺
TV
Transcript
00:00Ale, ale to to niesamowite uczucie móc ofiarować oryginał Adama Mickiewicza Muzeum Narodowemu.
00:07Tak, to żyły kawałek naszej historii. Jakie to piękne, że zamierza się pan nim podzielić.
00:12Aha, aha. Teraz jestem chyba bardzo ważną osobą.
00:16Poluzować panu pasek od spodni?
00:17Wszystkie gazety będą o nas pisać.
00:19Wiesz, Max, to jest fantastyczna, że twój wuj umarł i podarował nam ten dokument.
00:24Znaczy przyjmie ode mnie kondolencje.
00:25Pobój się, bo się zaprowadzę do sklepu z butami i będziesz tam siedział cztery godziny trzymając moją torebkę na kolanach.
00:33Przepraszam, panu Maj, w czym problem?
00:35Adasz nie chce iść po okulary.
00:36Ale ja dobrze widzę.
00:37Kochanie, tak ci się tylko wydaje. W okularach będziesz mógł zobaczyć najdrobniejsze literki.
00:44Kawaler szuka żony.
00:45Nie, o nie, tego tam na pewno nie ma. Proszę, warsztat wymienia opony.
00:51Tak, właśnie tak mi się wydawało.
00:53No, ale nie będę ich nosił. W okularach każdy wygląda jak ameryt.
00:57Co?
00:58Za wyjątkiem ciebie, tato.
01:00Wiecie co, nie każcie mu nosić okularów.
01:02Tak jest taki blady, niewyrośnięty.
01:06I ma krzywe zęby, powinien nosić aparat.
01:09Ja ją przytrzymam, a ty ją zakneblujesz.
01:11Adaś, będziesz nosił okulary i koniec, i kropka.
01:16Słyszałeś, kochanie, co twój tato powiedział?
01:18Ale sama mówisz, że połowa tego, co on mówi...
01:20Tak, tak, ale to jest ta druga połowa i się ubieraj.
01:24Zamówić pani taksówkę?
01:25Taksówkę? Panie Skalski, jest piękna pogoda, pójdę pieszo.
01:29Pieszo? Przepraszam, w tym mieście pieszo?
01:31Panie Skalski, ja noszę dziesięcio-centymetrowe szpilki.
01:34Nawet komandosi w tym mieście nie mają takiego uzbrojenia.
01:37Max, czekaj na nas w muzeum.
01:39Racja, racja, racja.
01:40Aha, panno Maj, zrobi pani też dla mnie zakupy.
01:44Lista jest na biurku.
01:45Nie będzie to chyba problem, prawda?
01:46Ale oczywiście, że nie.
01:48Dziękuję bardzo.
01:49Nie ma sprawy.
01:50Z drugiej strony, ciekawe, po co trzymamy tutaj kamerdynera.
01:56Reduta Ordona.
01:58A, pewnie to takie jakieś nowe centrum handlowe.
02:01Ballady i romanse.
02:05A, pewnie taka nowa składanka muzyczna.
02:07Wielka improwizacja.
02:09Fajnie.
02:11Pan Skalski ma do mnie dużo zaufania.
02:18Porzucił ją zimny drań.
02:21Co salon sukien ślubnych miał.
02:23Nie miała dokąd udać się.
02:25Jej świat zawadził się w tem Skalskich dom.
02:29Kto w nim znalazła kląt.
02:31Choć nie było łatwo, nie.
02:33Choć nie było łatwo.
02:35Ona ma swój styl.
02:37Co rozbraja przez klik.
02:39Ona to przebieg.
02:41Co w domu rządzi w stronie.
02:44Ona w sposób zna.
02:46Jak go zbawisz bliskich.
02:48Ona ma swój wciek.
02:51Co do naszania, ja nie to zdanie.
02:53Co do naszania, ja nie to zdanie.
02:56Co do naszania, ja nie to zdanie.
02:58Co do naszania, ja nie to zdanie.
02:59Co do naszania, ja nie to zdanie.
03:00Nadszedł niani czas.
03:02Niania, frania, witam was.
03:07O rany, ale teraz dobrze widzę.
03:11Kochanie, teraz podobasz mi się o wiele bardziej.
03:14Kobiety uwielbiają facetów w okularach.
03:17Zapamiętaj to sobie.
03:18Wydaje mi się tacy dojrzali.
03:20No teraz widzę pełno szczegółów.
03:23Ile ty właściwie masz lat?
03:26Słuchaj, zdejmij te okulary, okej?
03:27Wyglądasz w nich jak emeryt.
03:32O rany, franiu.
03:34Myślisz, że jest prawdziwy?
03:36A co się tak kapisz, Kadaś?
03:39Jakbyś nigdy takiego nie widział.
03:40Przecież sam takiego masz.
03:42Twój ojciec takiego ma.
03:44Mogę dotknąć?
03:45Chciałam zobaczyć, czy jest ciężki.
03:49Ale kochane, ty nie wiesz, że Rolex się pisze przez dwa L?
03:52Są nieważne, kto wykupił taki badziew za...
03:55Za dwie dychy?
03:56Dwie?
03:57Okej, biorę.
03:57Braniu, zobacz.
04:00Ktoś zostawił Hamburgena?
04:02Tak, kochanie.
04:03Nie ma dzisiaj poszanowania dla niczego na tym świecie.
04:05Pokaż.
04:06A, dobry.
04:07A nie, z cebulką.
04:10A, a, a, a, a!
04:13O Boże, moja kurwa!
04:15Adak, widziałeś?
04:16O Boże, to był napa!
04:17To co robimy?
04:19Uczekajmy!
04:19O Boże!
04:25Spokojnie, kochanie, mamy świadków.
04:27Są świadkowie.
04:28Mamy świadków.
04:32Oj, oj, oj, oj.
04:35Spokojnie, spokojnie, spokojnie!
04:38Spokojnie!
04:39Ja coś wymyślę.
04:42O nie, Adaś, błagam cię, nie rób mi tego.
04:46Przecież ja kompletnie nie wiem, jak się zachować w takiej sytuacji.
04:49Przepraszam!
04:50Błagam cię, Adaś!
04:51Jak mogę dojechać do tego nowego centrum handlowego?
04:55Błasutka, to bardzo proste.
04:57Musi pani przejść prosto, skręcić w tą ulicę, wsiąść w siódemkę i cztery przystanki.
05:02Aha, a jak będzie pani w centrum, to nie pani koniecznie zje.
05:04Puszcz czekoladowy jest pyszny.
05:06Poszłabym z panią, ale niestety zostaliśmy właśnie napalnięci.
05:09Adaś!
05:10Adaś!
05:11Adaś!
05:12Adaś!
05:13O, Hanie!
05:16Pomocy!
05:17To się gapi, zwierzaków.
05:19I całe szczęście, że nic wam się nie stało, że ukradli tylko torebkę.
05:25To jest niesamowite, to jest prawda.
05:27No czujesz ją nadal, nawet wtedy, kiedy jej już nie ma.
05:31O nie, zasunęli mi też moje prawo jazdy, na którym wyglądałam na zdjęciu jak Miss Świata i kwit do pralni.
05:39Jeszcze raz miał okazję spotkać tego drania.
05:41Kochanie, przestań, uspokój się.
05:44Nie można tak mówić o ludziach.
05:46Pamiętaj, każdy człowiek ma w sobie coś dobrego.
05:48Aaaa, zasunęli moją szminkę.
05:53Piękny róż numer dziewięć.
05:55Nienawidzę, jak spotkam tego drania.
05:58To też bije wszystkie zęby.
06:00Niech się pani uspokoi, bądź mnóstwo różowych szminek.
06:02To jest prawda.
06:03Ta szminka jest wyjątkowa.
06:04W dodatku już takiej nie produkują.
06:06Przestali ją produkować w 92 roku, bo podobno jakiś składnik jest niedobry, trujący czy coś.
06:10Dlaczego rząd mierza się w moje sprawy, w moje kosmetyki?
06:13Moja babcia używała tej szminki, moja matka używała tej szminki, ja używam tej szminki.
06:17Jakoś wszystkie jesteśmy normalni.
06:18Wie pani co, wiedziałem, że to się tak skończy.
06:21Wiedziałem, ta cała pani naiwność, to trzepotanie rzęsami, to się musiało się skończyć.
06:26Niech pan mnie nie nazywa naiwną.
06:27To mnie upokarza.
06:28A trzepotanie rzęsami?
06:30Zawdzięczam mojej maskarze cienie orientu, które zresztą też zostały w tej torencji.
06:35Pewnie policja.
06:37Zadzwonił pan po policję?
06:38Przecież prosiłam pana, nie!
06:40Nie będę rozmawiała z żadnym policjantem.
06:46Dzień dobry.
06:48Kto z państwa został napadnięty?
06:52Ja jestem ofiarą.
06:56Cześć.
06:57Hej.
06:59Jestem inspektor Rysi.
07:01Szybki i zwinny.
07:03Cóż takiej ślicznacce przyszło do głowy, żeby samej spacerować po parku?
07:07Ta pani naiwność i to trzepotanie rzęsami zgubiło panie.
07:13Wiem, to moja największa wada.
07:15Przecież przed chwilą to samo powiedziałem.
07:17I o mało raz za to w łeb nie dostaw.
07:19To nie chodzi o treść, chodzi o formę.
07:22A przepraszam pana, panie inspektorze, przepraszam bardzo.
07:25Czy pan teraz przypadkiem nie powinien wypełniać protokoły, jakichś papierów?
07:29To pan zemlał na miejscu zdarzenia i wymiotował?
07:31Ja?
07:31A, dlaczego? Nie, ja nie.
07:33To on, Adam. Adam, do pana inspektora.
07:36Jak się masz, chłopcze. Wszystko w porządku?
07:39Tak, inspektorze.
07:41Czy któryś z was zapamiętał, jak wyglądał napastnik?
07:43No widzieliśmy go tylko przez chwilę i miał na głowie pańczochę.
07:47Ja pamiętam bardzo dokładnie, panie inspektorze.
07:50To były rajstopy z Laikry z bawełnianym klinem numer dziewięć.
07:55Coś jeszcze?
07:56Tak.
07:58Nad uchem poszło mu oczko.
08:00A to bardzo dobrze.
08:02To bardzo ważny ślad.
08:03Wiem.
08:03No, a ja już muszę lecieć.
08:12Aha.
08:13Aha.
08:15I bardzo proszę dobrze zamknąć drzwi, bo bandyci nie śpią.
08:19Ale żona musi być z panem taka bezpieczna.
08:23Ja nie mam żony.
08:27Cudziutka.
08:33Widziałaś to? Rozpuściła się. Jak landrynka.
08:39Tylko dlatego, że on ma jakieś żelastwo przy pasku.
08:42Też pan taki. U mnie w biurku. I nawet lepszy.
08:44To plastikowa atrapa, Adasia.
08:47Dzięki, Konrad. Dzięki.
08:50Co?
08:52Gorąco.
08:53Martwiej się o nią.
09:05Patrz. Przez cały dzień nie schodzi z tej kanapy.
09:08Porozmawiam z nią.
09:13Może ty z nią porozmawiaj?
09:20A ja stało!
09:30Nie wiem!
09:32Wytoszyłaś mnie!
09:34Okej, kochane.
09:35Koniec z tym, koniec z tym.
09:37Muszę się jakoś opanować.
09:38Nic się nie dzieje.
09:39To, że ten zbir ma mój adres, numer telefonu, to nic nie znaczy.
09:42Wielu facetów go ma.
09:43I nikt nie zadzwonił. Żaden.
09:45Dobrze, Franiu. Może ja teraz
09:47Zuzię odprowadzę na lekcję baletu?
09:49Oto świetny pomysł.
09:51Świetny, kochanie.
09:52A nie, nie, ale nie myśl sobie, że to będzie tak codziennie.
09:56To tylko dzisiaj.
09:58Nigdy nikt mnie nie zastraszy.
10:00Tylko dlatego, że jakiś zbir mnie okradł.
10:02Nie będę się bała tego świata, który jest za tymi drzwiami.
10:09Nieź nieź! Nieź nieź!
10:10Zadaj się na tego niejakiego faceta!
10:12A, Konciu, to ty.
10:16Wszystko kupiłeś?
10:17Tak, lakier do włosów, odświeżacz oddechu i gaz łzawiący.
10:22Dobrze.
10:23Można pozamieniać na lepki i dać to wszystko Karolinie.
10:26Przestań, Kondiu.
10:27Odkąd mnie napadnięto, nie jestem w stanie się śmiać z Karoliny.
10:30Wiem, co czuję.
10:32No dobra.
10:32Ty zamieniasz na lepki, a ja strzelam po ty.
10:36Kondiu, czuję się okropnie.
10:39Powinienem był cię bronić, ja kompletnie wymiękłem.
10:41Ale kochanie, nie przejmuj się.
10:44Ty się po prostu zwymiotowałeś, popłakałeś, zamdlałeś.
10:49Nie podnerwuj się, mamy XXI wiek.
10:51Zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna.
10:53Ja chciałbym być twardzielem.
10:55No wiem, ale wiesz, no w tej kwestii ja nie jestem autorytetem.
10:58Zapytaj kogoś, kto ma wyższy wskaźnik testosteronu.
11:00Słuchaj, idioto, trzymasz mój wóz od środy.
11:03Jeśli nie wyklepisz tej maski do piątej, wtedy ja przyjadę i wyklepię twoją!
11:09Panno Karolino, mogę prosić na słówko?
11:15Do mnie mówisz?
11:16A mów, teraz ty!
11:17Do mnie mówisz?
11:17Źle, jeszcze raz!
11:18Do mnie mówisz?
11:19Do mnie mówisz?
11:20Do mnie mówisz?
11:21Do mnie mówisz?
11:22Co to jest? Co ona robi?
11:24Ekspert uczy Adasia, jak odstraszać mężczyzn.
11:27A teraz za pozwoleniem chciałbym oprawić pańskiego Mickiewicza.
11:31Konrad, jeszcze tego nie zrobiłeś?
11:33Przykro mi.
11:34No tutaj leżał.
11:37Ale gdzie leżał?
11:38Przecież nie było tu nikogo poza mną, tobą, Karoliną.
11:43Panno Maj!
11:44Ale niech pan nie wyciąga pochopnych wniosków.
11:47Panno Maj!
11:48Przecież słyszałam za pierwszym razem.
11:51Panno Maj, czy pani widziała tutaj na biurku taki bardzo stary dokument?
11:57Chodzi o metrykę urodzenia Karoliny?
11:59Nie, nie, to nie, to nie.
12:02Oryginalny list Mickiewicza zaginął, a pani była tu ostatnia.
12:07Ale spokojnie, panie Skalski.
12:09Bez paniki.
12:11Przypomnijmy sobie krok po kroku, cośmy robili wczoraj.
12:14Cośmy robili wczoraj.
12:15A dobrze, ja tutaj przyszłam razem z Adasiem w sprawie okularów.
12:18I pan zaczął krzyczeć, Panno Maj!
12:20A nie, to teraz pan zaczął krzyczeć.
12:22Potem Karolina zaczęła mówić coś głupiego i kądziu jej przysolił tym tekstem o kneblu.
12:26Zresztą bardzo fajnym.
12:27Dziękuję.
12:28A potem pan powiedział, że mam iść na zakupy, ale wcześniej mam wziąć listę z biurka.
12:33Więc podeszłam do biurka i wzięłam tą listę.
12:36Brązowe sznurówki, pilnik, bateria, pasta.
12:39A jak tam było napisane Konrad Wallenrod, to nie chodziło o zioła dla Konrada, prawda?
12:49A no, no Maj, wzięła pani oryginalny list Adama Mickiewicza zamiast listy zakupów.
12:54A teraz powiemy pani, że tego listu nie było w torebce.
12:58Tego listu nie było w torebce?
12:59Kłamię pani.
13:01Mówiłem, weźcie taksówkę.
13:02A to nie, bo piękna pogoda.
13:03A nie, bo my pójdziemy pieszo.
13:05Ten list przetrwał 200 lat, aż spotkał panią.
13:10Ja obiecałem go oddać do muzeum, to jest upokorzenie.
13:13Spokojnie, panie Skalski.
13:15Być może już wszyscy o tym zapomnieli.
13:17Max, piszą o nas wszystkie gazety.
13:20Na gali wręczenia będą wszystkie ekipy telewizyjne i pani prezydentowa.
13:24Naprawdę? Będzie prezydentowa? Super.
13:26Mogę iść z wami.
13:27A tak, tak. Może pani pójść z nami i powiedzieć, dlaczego pani straciła wszystkie zęby.
13:31Panie Skalski, no co pan myśli, że zrobiłam to specjalnie?
13:35Po prostu pomyliłam się.
13:36Wzięła mnie tą listę.
13:37Myślałam, że to taka starodawna papeteria.
13:40Dwie godziny szukałam wody mineralnej i świtozianka.
13:44Ty wie, co się stało? Mickiewicz zaginął, a był wieterewce, którą zwiniali jej w parku.
13:49Zabiję ją.
13:50Halo.
13:50No, no, no, no, no, no.
13:53Tak.
13:57Oczywiście, inspektorze. Naturalnie.
14:02Ale oczywiście będzie.
14:03Tak.
14:04Z całą pewnością.
14:06Nie zamierzaj pan zatrzymać?
14:09Zamierzam.
14:10Zronili z policji.
14:12Złapali złodzieja, jedynym świadkiem jest Franian.
14:14Stop!
14:17Potrzebna jest nam żywa.
14:19Nie słyszałaś, nieszczęsna kobieto?
14:22Potrzebna jest nam żywa.
14:24Ubierze się pani i pójdzie z nami na komisariat w celu zidentyfikowania złodzieja i niech się pani modli, żeby miał przy sobie Mickiewicza.
14:31Nie pójdę na komisariat, bo na komisariacie jak ja go zidentyfikuję, to potem on może zidentyfikować mnie i może mnie potem zamordować.
14:40Będzie się musiał ustawić w kolejce.
14:42Panie Skalski, pan Skalski jest niedobry, jest niegrzeczny, docenia jakąś starą, zamurszałą kartkę papieru i nie docenia mnie.
14:51Nie, nie, nie. Skądże znowu? Ja bardzo panią doceniam. Przepraszam.
15:01Ja nie idę na komisariat.
15:04Łap ją.
15:07Efraniu, czy rozpoznajesz któregoś z nich?
15:10Sama nie wiem.
15:16Czy numer cztery mógłby sobie odgarnąć grzywkę?
15:20Numer cztery odgarnąć grzywkę.
15:23Tak, w porządku.
15:25Czy to on?
15:26Nie, ale bez grzywki wygląda o wiele lepiej.
15:28Nie, no zaraz, no panno Maj, czy pani się może skoncentrować?
15:33Nie, panie Skalski, nie mogę się skoncentrować.
15:35Nie potrafię go rozpoznać, bo miał na sobie pończoszkę.
15:38Założyć pończochy.
15:39O, to, to, to, to, to.
15:41Ale szybciej, raz, dwa, raz, dwa.
15:43No tak, tak, tak.
15:47O Boże, to on, to on.
15:49Ten pomiędzy koronkowymi samonośnymi a barzowymi sklinem.
15:53No, numer trzy.
15:55Słuchajcie, mamy go, to numer trzy.
15:58Gdzie mogę odzyskać skradzioną własność?
16:03Co?
16:03Rzeczy, które złodziej zabrał, gdzie mogę je...
16:06To pana pierwszy raz, prawda?
16:10Słuchajcie, musicie to usłyszeć.
16:13To jest Skalski, nikt pan się nie denerwuje.
16:15Nie ma po co.
16:16Moja babcia zawsze mówiła, życie jest jak pudełko czekoladek.
16:20To, to, to sworesta gampa.
16:22Tak?
16:22Tak.
16:23I nic jej nie zapłacili.
16:24Ale dlaczego pan wyłączył?
16:36Przecież to jest bardzo ładna piosenka.
16:37Nie lubi pan jej?
16:39Kobieto, puchu marny.
16:41Ty wieczna istotą.
16:42Ale to nie Skalski.
16:44Niech pan na to popatrzy z innej strony.
16:46Z drugiej strony zamiast tego papieżyska mogłam zginąć ja.
16:49Panno Maj, błagam panią, niech pani nie próbuje mnie pocieszać, dobrze?
16:52No dobra, skąd mogłam wiedzieć, że jakiś idiota napadnie mnie w parku?
16:56Za to ja nie wiem, co ja pani zrobię, jak nie odzyskam tego oryginału.
16:59Niech pan mnie nie straszy, okej?
17:01Ja nie jestem jakąś wiotką, słodką kobietką.
17:03O, Efraniu.
17:11Dzień dobry.
17:13Nie chcę cię straszyć, ale musieliśmy go wypuścić.
17:15Ach, naprawdę?
17:16Sąd nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie.
17:19Nie, to niesprawiedliwe.
17:20Najpierw jakiś facet kradnie mi torbę, a potem sobie chodzi spokojnie po ulicy.
17:25Tak działa system.
17:26My ich zamykamy, a oni nie wypuszczają.
17:29Mnie to straszne.
17:30A ja chcę w sklepie otworzyć sobie cichutką czekoladkę, to od razu pojawia się jakichś dwóch tajniaków.
17:35Zakuwają mnie w kajdanę jak jakąś bandytkę.
17:37Ach, ty słodka laleczko.
17:39Tego, co potrzebujesz, to mężczyzna w twoim domu.
17:41Co, stop, wystarczy.
17:43Niech pan przyjmie do wiadomości, że w tym domu jest już mężczyzna.
17:47Przygotowałem pańską piżamę.
17:49Czy do łóżka podać mleko czy kakao?
17:52Dzięki, Konrad.
17:53Zwalniam cię.
17:54A po drugie, proszę pana, niech pan sobie zapamięta, że ona nie jest jakąś słodką laleczką.
17:58Panie Skalski, czy przypadkiem nie chciał pan już iść spać?
18:01To jest ambitna, przebojowa i energiczna dziewczyna.
18:05A pan znowie z nią jakąś mdlejącą historyczkę.
18:07I mnie się to, proszę pana, nie podoba.
18:09Bo to nie jest kobieta, którą ja znam i...
18:12I...
18:13I...
18:14I znam.
18:16Panie Skalski.
18:16I frania poradzi sobie bez pana pomocy, proszę pana.
18:20Dziękujemy panu za wizytę, ale najlepiej będzie, jak pan, panie inspektorze,
18:25zacznie zajmować się wypisywaniem mandatów za złe parkowanie.
18:28A żeby pan wiedział...
18:35Zacznę od tej limuzyny.
18:38Zaparkowanej w niedozwolonym miejscu.
18:40Ale bardzo dobrze, słuszcie, niech pan sobie zaczyna od limuzyny.
18:43Niech pan wypisze mandat.
18:45Niech pan wypisze 100 mandatów.
18:47Wskutuje jej właścicielowi.
18:49Panie Skalski.
18:50Nie będzie mi tu...
18:51Tak, tak, ja wiem, nikt panu tutaj nie będzie.
18:53No więc to co?
18:54Zrobię panu herbatę, okej?
19:01I panie Skalski, ja nie chcę, ja się boję.
19:04Niech się pani nie zjechęca, jak człowiek spadnie z konia,
19:06powinien na niego od razu wejść, drugi raz, proszę.
19:08Ale to do mnie kompletnie nie przemawia.
19:10Jak ja spadnę z konia, to mam przez dwa tygodnie siniaki.
19:12To się tutaj stało, wie pan, mniej więcej tu.
19:14No tu, no i właśnie, no i co?
19:16No i nic.
19:17Ale niech pan zobaczy lepiej na Adasia.
19:19Nauki Karoliny nie poszły w las.
19:21No i co, ty do mnie mówisz?
19:23Do mnie mówisz?
19:25Ty do mnie mówisz?
19:29To on!
19:30To on!
19:30To on!
19:31To on!
19:32Gdzie on?
19:32Gdzie pani ma jakąś paranoję?
19:34Widzi go pani na każdym rogu.
19:35To nie on?
19:36Panno Maj.
19:37Aaaa!
19:38Oj!
19:39To pani, nie, nie, nie, nie, proszę się nie bać, proszę się nie bać.
19:41A ja się nie boję, proszę pana, ten człowiek ma w karate czarny krawat.
19:45Pas, pas, pas, pas, gdzie krawat, to co?
19:48Jestem twardzielem, wszyscy się mnie boją, no.
19:50Ty do mnie mówisz?
19:53Przepraszam, strasznie, przepraszam.
19:56Co pan nam robił?
19:57Przysięgam, nigdy wcześniej niczego nie ukradłem, to był pierwszy raz.
20:00Miałem to pani powiedzieć, ale mam zakaz zbliżania się do pani.
20:03Naprawdę? Dlaczego?
20:04Jest pan kawalerem, czy co?
20:06Nie mam z czego płacić rachunku.
20:08No to niech pan sobie znajdzie lepszą pracę.
20:09A, strasznie, miejska odpolowała mój samochód.
20:11To niech pan weźmie autobus.
20:13Właśnie muszę się wprowadzić z powrotem do mojej matki.
20:15Naprawdę? To straszne.
20:17Współczuję panu.
20:18Niech pan mu da ze dwie dydych.
20:19No co pan mówi?
20:19Pan, wydaje mi się, że najpierw powinienem zwrócić coś, co wydaje się bardzo cenne.
20:24To cudownie, naprawdę, moja szminka.
20:26Nie wiem, jak panu dziękować.
20:29To jest mój Mickiewicz, dziękuję.
20:31O, pan jest fanem Mickiewicza.
20:33On to się świetnie składa, bo właśnie moi koledzy wystawiają pana Tadeusza w Domu Kultury, w Łomiankach.
20:39Byłbym zaszczycony, gdyby zechcieli państwo przyjąć ode mnie te oto dwa bilety.
20:44O, jakie to miłe.
20:46Jaki sympatyczny złoczyńca.
20:51Ja nie wiem.
20:53Jakoś mi się nie wydaje.
20:55Ale dlaczego?
20:56Panie Skazki, to świetny pomysł.
20:57Dzieciaki wyjeżdżają na weekend na obóz,
21:00a poza tym w Łomiankach jest mój ulubiony sklep z wóta.
21:03Nie ma zamiaru, jak to pani mówi, telepać się za Warszawę,
21:05tylko dlatego, żeby zaspokoić sumienie tego złodzieja.
21:08O, twoje pani Skazki.
21:10Moja babcia zawsze powtarzała.
21:12Miej serce i patrzaj w serce.
21:14No przecież to jest z Mickiewicza.
21:16Znowu jej nie zapłacili.
21:18Nie chce pani straszyć,
21:19ale za pani plecami znajduje się mężczyzna w długim płaszczu.
21:23Ach, to ten.
21:25Niech pan się nie denerwuje, ja go znam.
21:26Co?
21:27Tak, on handluje zagarkami.
21:29A, dobra myśl, muszę kupić jeszcze jeden dla ojca.
21:31No dobra, złóciutki, pokaż, co tam masz.
21:34A, dobra.
21:36A, dobra.
21:36A, dobra.
21:37No.
21:37KONIEC!
22:07KONIEC!
22:21KONIEC!
22:23Panie Skalski, bardzo mi się podobało to przedstawienie, ale na miejscu Pana Tadeusza wybrałabym Telimana, a nie jakąś tam Zosie.
22:29Dlaczego?
22:31Kobieta jest jak wino. Starsza tym lepsza.
22:34No.
22:35Dobranoc, pan Jeschalski.
22:38Dobra, do maj.
22:43Bardzo się cieszę, że pani jest taka...
22:48Taka jak przedtem.
22:53Stęstniłem się za pani.
22:56To pewnie wina tej butelki Avanti, którą wypiliśmy razem.
23:02To było kianti.
23:12Nieważne.
23:17Pana Maj.
23:18Tak.
23:20Panią.
23:25Pani Skalski.
23:28Max.
23:32O Boże!
23:42Pokradli nas.
23:44Obrabowali nas!
23:46Ale to pech właśnie wtedy, jak sobie spokojnie poszliśmy do teatru.
23:50Jak to pech? Przecież to złotych dają nam bilety.
23:52To każdym jest ukryte dobro, tak?
23:54To każdym jest ukryte dobro, tak?
23:56Pani Skalski.
23:57Całe szczęście, że zostawili to, co najcenniejsze, czego nie da się podrobić.
24:00No właśnie, Konrada.
24:01Co? Konrada?
24:02A, no tak.
24:03Konrada też.
24:08Max.
24:09Dzwonili z firmy ochroniarskiej.
24:10Ja przyjechałam najszybciej, jak mogłam.
24:12Sprawdźcie, czy to zginęło na górze.
24:14Ja zginęło na górze.
24:15Ja rozwiążę Konrada.
24:16No.
24:17No.
24:18Konrada.
24:29Koczynki-koczynko.
24:42Koczynki-koczynko.
Comments

Recommended