- 6 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00Arabela, powrót, czyli ruburak królem w królestwie baśni.
00:30Arabela i Piotr są już ze sobą 10 lat i do szczęścia nie brakuje im niczego oprócz dziecka, na które od dawna daremnie czekają.
00:39Janek i Małgosia są studentami. W dzieciństwie oboje byli w królestwie baśni, co wpłynęło na ich wybór kierunku.
00:46Oboje studiują folklorystykę i ludowe piśmiennictwo, czyli baśnie.
00:50Nie mają pojęcia, że w chwili gdy zbliża się koniec letniego semestru, królestwu baśni zagraża wielkie niebezpieczeństwo.
00:56Z krainy olbrzymów został za wegetarianizm wygnany młody olbrzym Balibul, który osiadł w pobliżu królewskiego zamku, by tam się nauczyć zjadać ludzi.
01:08Na razie nikt jeszcze o tym nie wie. Nawet król i królowa, którzy zamierzają odwiedzić Arabellę za pomocą czarodziejskiego płaszcza.
01:15Wie o tym jedynie bystro oki przebywające aktualnie w więziennym lochu i przypuszcza, że olbrzym będzie żądać codziennie ludzkiej ofiary, jak to robią siedmiogłowe smoki.
01:25Wie, że jako więzień będzie pierwszy w kolejce i dlatego ucieka.
01:29Kradnie czarodziejski płaszcz i odlatuje do świata ludzi.
01:33Odcinek drugi. Feralna służba.
01:35I powtarzał w kółko. Karolino, musisz być moja.
01:47I strasznie sapał.
01:49O tak. Właśnie tak.
01:51A ten twój?
01:54Nawet mnie nie zauważył.
01:56Nadęty pański woźnica.
01:58A ja tylko pase krowy.
02:02Boże.
02:05Olbrzym!
02:20To olbrzym!
02:25Pozwolić uciec więźniom to karygodne.
02:29Porozmawiamy o tym po powrocie ze świata ludzi.
02:32Willibaldzie?
02:35Niech pan Wigo się pospieszy z czarodziejskim płaszczem.
02:38Chcemy już odlecieć.
02:44Olbrzym! Wasza wysokość za wzgórzem jest olbrzym.
02:48Głowę ma większą niż pałac.
02:50Kto to wie, co widziałaś?
02:53Wasza wysokość daje słowo. Jest strasznie wielki.
02:55Tego nam brakowało.
02:59Mości królu, a jeśli nadepnie na dach?
03:02Musimy wszyscy zejść do piwnicy.
03:05Żeby to tylko nie był ludożerca.
03:07Słyszałeś, panie, co mówił Gulliver?
03:10Willibaldzie, pójdziesz wreszcie po pana Wigo?
03:13Niech przyniesie nie tylko płaszcz, ale i pierścień.
03:16Zaraz.
03:17To pilne.
03:21Wasza wysokość pojmał mnie olbrzym i jestem jego zakładnikiem.
03:26Codziennie rano muszę mu przyprowadzić ofiarę.
03:29To straszne.
03:30Łącznie chcę zjeść pięćdziesięciu ludzi.
03:33I chcę mieć na to potwierdzenie od ciebie, królu.
03:36Pospiesz się, Willibaldzie.
03:47To niemożliwe.
03:51Przecież płaszcz sam nie poleciał.
03:54Co takiego?
03:56Płaszcz zginął?
04:00Codziennie rano jedną ofiarę?
04:03Wasza wysokość to lekko traktuje.
04:06On może rozdeptać całe królestwo.
04:09Gdy go zobaczysz, królu.
04:11Miły wodniku.
04:12Nie muszę go widzieć.
04:13Wystarczy, że pan Vigo tak obróci pierścień już poolbrzymie.
04:20Obawiam się wasza wysokość, że niczego nie obrócę.
04:25Jak to?
04:26Nie mamy czarodziejskiego pierścienia?
04:29Niestety.
04:32Przecież wczoraj w tym płaszczu...
04:37A gdzie czarodziejski płaszcz?
04:39Ukradli płaszcz i pierścień.
04:43To chyba jasne, kto go ukradł.
04:47KONIEC
04:48KONIEC
04:49KONIEC
04:50KONIEC
04:51KONIEC
04:52Czy to może pan bystroki?
05:20Tak właśnie myślałam.
05:24Co za spotkanie.
05:29Skąd te bzdury?
05:31Na czym się właściwie opiera pańska praca semestralna?
05:35Z jakiego źródła pan czerpał te niedorzeczności?
05:39Baba Jaga zaklęta w samochód czarodziejski płaszcz zjedzony przez myszy?
05:43To bzdury.
05:45To nie klub fantastyki.
05:47Po co pan zdawał na folklorystykę?
05:49Żeby drwić z ludowego piśmiennictwa?
05:52No...
05:54Starałem się napisać o bajkach, tylko to co...
05:57Co pan sobie wymyślił?
06:01To kpina z pracy naukowej.
06:04Pani docent właściwie to nazwała.
06:07Kpina z badań naukowych.
06:09Myśli pan w ogóle o poważnym studium?
06:16Oczywiście.
06:18Radziłbym panu jedno.
06:20Zaprzestać tych niesmacznych żartów
06:22i wziąć się za poważną pracę.
06:25Królewny, obudź się.
06:30Słyszysz?
06:32Co się stało?
06:35Gdzie Królewicz?
06:37Nie Królewicz, tylko Olbrzym.
06:39Będziesz jego ofiarą.
06:41Ale ja przecież jestem śpiącą Królewną
06:44i czekam tu na Królewicza.
06:46Z Olbrzymem nie mam nic wspólnego.
06:48Dzisiaj, ty, jutro będzie ktoś inny.
06:50Taki los, paninko.
06:52Ułowa do góry.
06:53Schodzimy na dół.
06:55Biedna dziewczyna.
07:15I jesteśmy biedniejsi o jedną bajkę.
07:20A będzie ich pięćdziesiąt.
07:23Klasycy z naszej dzielnicy naukowej
07:26orzekli raz na zawsze,
07:28jak to jest w świecie bajek.
07:31Wystarczy się tego trzymać.
07:33Każda próba jakiejś zmian
07:34musi się obrócić przeciw panu.
07:37Na pańskim miejscu,
07:39za podstawę pracy semestralnej,
07:41obrałbym to wydanie klasycznych bajek
07:43z komentarzem profesora Cidera.
07:45Cidera.
07:49Koleżanko, proszę spojrzeć.
07:51Brakuje bajki o śpiącej Królewnie.
07:53Jeszcze we wtorek tu była.
07:56Nie ma też rysunku.
07:58Zniknął tekst i rysunek.
08:00Bałaganiarze.
08:01No ale żeby zakończyć...
08:03Panie Majer,
08:06usprawiedliwia pana tylko to,
08:08że jest pan na pierwszym roku.
08:10Nie docenił pan znaczenia pracy semestralnej.
08:14Mimo to damy panu możliwość
08:15naprawienia błędu podczas wakacji.
08:19Czyli termin poprawkowy.
08:23Tak.
08:24Po wakacjach odda pan nową pracę.
08:27Wierzę, że będzie poważna.
08:28A jeśli nie, będzie pan powtarzał rok.
08:32Proszę.
08:38Pracujemy już półtorej godziny.
08:42Psychicznie nie do zniesienia.
08:45Przerwa.
08:58Patrz.
09:05Może to cenne.
09:07E tam.
09:08Tandeta z jarmarku.
09:10Jakiś smarkacz zgubił.
09:13A jeśli nie?
09:16Przykro mi, ale to nie jest złoto.
09:20Ani topas, ani turkus.
09:23To w ogóle nic nie jest.
09:26A za to nic nie mogę wam zaproponować więcej niż nic.
09:33Widzisz, ani mówiłem.
09:35Ale żebyście nie żałowali.
09:39Za fatygę.
09:41Pięć koron.
09:43Ale...
09:45Dobra, dzięki.
09:47Trochę dodamy i będzie na piwo.
09:49Chodź.
09:50Dzięki szefie.
09:52On nie wie, że trzeba ciągnąć.
09:54Pokaż.
09:59Nie jest to także zwykłe świecidełko.
10:01To absolutnie nieznany minerał.
10:06Absolutnie nieznany minerał?
10:09Może mieć też absolutnie dowolną cenę.
10:13Tak, już to niosę.
10:17To ci dopiero nowiny.
10:21Więc pan uciekł przed olbrzymem.
10:26Tu wcale nie jest tak źle, pani czarownico.
10:31Szysz.
10:31Żadna czarodziejnice.
10:33Żadna czarownico.
10:34Teraz nazywam się czarna.
10:36Pani czarna.
10:37A...
10:39A z czego właściwie pani żyje?
10:43Ciarna.
10:44No...
10:46Widzi pan...
10:47Wstawiam karty.
10:49Wjeści.
10:50W róże.
10:52Nie jest źle.
10:53Ludzie są głupi.
10:55Mam nawet zaproszenie do lepszego towarzystwa.
10:59Widzę.
11:00U nas mówili, to znaczy w bajce, że pan Vigo zrobił z pani jakąś lodówkę, a z rumbureka maszynę do prania.
11:17Co prawda, to prawda.
11:19Ale to zaklęcie trwało tylko do końca okresu gwarancji.
11:22Słucham?
11:23I tak pan nie zrozumie.
11:24Krótko mówiąc, po roku wyszliśmy z tego.
11:27Proszę.
11:27W tym nie będzie się pan tak rzucał w oczy.
11:31A co mam zrobić?
11:33Włożyć na oczy.
11:35A teraz pan jest w łuku.
11:38Daj pan to człowieku.
11:41Spróbuję coś zrobić.
11:55Znowu są całe.
11:57Udało się.
11:57Nieźle.
12:00Widzę, że jeszcze coś pani wychodzi.
12:03A co u pana rumbureka?
12:05Widuje go pani?
12:07Rzadko.
12:09Zrobił się z niego zrzęda.
12:10Ożenił się z łyżwiarką.
12:12Ona uciekła od niego z trenerem.
12:15Z pracy go wyrzucili.
12:17Marnie skończył.
12:18Cisza.
12:19Cisza.
12:19Będzie wreszcie cicho?
12:29Cicho.
12:31Witamy u nas iluzjonistę, pana Resnera, który nam przedstawi kilka interesujących sztuczek.
12:39Pozoru hodnych trików.
12:42Proszę.
12:46Pokażę sztuczkę, której się nikomu, nawet w Ameryce, nie udało naśladować.
12:52Zamienię się w gawrona.
12:57Spadaj.
12:58Idź sobie.
13:00Z fizycznego punktu widzenia to bardzo interesujące.
13:03Proszę.
13:04Niech pan pokaże coś innego.
13:13Nic innego nie umie.
13:18Przestańcie.
13:21Dość.
13:22Odpowiecie mi za to.
13:25Dosyć tego.
13:30Jeszcze tutaj, nad uchem.
13:32Marchewka.
13:36Pieniądze poślemy pocztą.
13:38Tak, a może jakąś zaliczkę?
13:41Choćby na benzynę.
13:45Panie Resner, niech pan już nie przyjeżdża.
13:50Sam pan widział.
13:52Życzę szczęścia.
14:02Coś ty narobił, człowieku.
14:18Ślepy pan czy co?
14:20Nie możesz popatrzeć w lusterko?
14:23Wiesz co to znaczy, że mam tył uszkodzony?
14:25Że to twoja wina, ty frajerze.
14:26Coś ty powiedział?
14:28Chwileczkę panowie.
14:29Co za bezczelność.
14:31Wszystko widziałem.
14:33To moja odznaka służbowa.
14:36Cholera.
14:36Cholera.
15:05Cholera.
15:06A, czarna.
15:08Oto kawusia.
15:10Kto by powiedział, że się tak spotkamy, co?
15:13Musimy się zaopiekować panem bystrokim.
15:17Nie może wrócić do waśni.
15:19Mam dość własnych zmartzeń.
15:21Ludzie to wstrętna banda.
15:23Nigdzie mnie nie chcą.
15:27To połączmy siły.
15:28Ja mogę...
15:29Daj pan spokój.
15:31Umieszczę ogłoszenie jako gawron.
15:34Co to znaczy?
15:36Pani ma papugę, to ktoś może zechce gawrona.
15:40Oswojonego.
15:41Siedziałbym sobie w cieple.
15:44Koleżanko, mogłoby pani zobaczyć, jak mi się uda z tym ogłoszeniem?
15:48Niech pan tego dotknie.
15:52Lewa łapa.
15:54Lewa.
15:54Lewa.
15:55Siadaj pan.
15:56To niemożliwe.
16:08Co?
16:08Co?
16:09Mam umieścić to ogłoszenie?
16:13Niech pan o tym zapomni.
16:15To i tak na nic.
16:19Niedługo zostanie pan królem.
16:21Kralem.
16:23Co takiego?
16:24Co to powidać?
16:29Widzę pana na tronie.
16:31Z koroną na głowie.
16:36Pan Rumburak niedługo zostanie królem w Królestwie Waśni.
16:40Przecież jest tam na czarnej liście.
16:45Jeśli się tam pojawi, wyląduje w kryminele.
16:47To nonsens.
16:48Cicho.
16:54A jakby to było z tym ogłoszeniem?
16:58Przestań już pan.
17:00Ta kula nie kłamie.
17:01Ręka.
17:02Lewa.
17:03Zawsze lewa.
17:03Tu mały palec.
17:06Żeby siła wzrosła.
17:09Tak.
17:10Już się rozjaśnia.
17:22Ręka.
17:22Szybko.
17:23Pióro papier.
17:23Pióro papier.
17:24Zanim zniknie.
17:26To była siła.
17:44To była siła.
17:49Jakby mi coś prowadziło rękę.
17:52Szybko.
17:58Czytaj pan.
17:59Tej, co zatruła tobie życie, dzieci w starców zamienicie.
18:08Szwagier tejże wieje świeżo.
18:11Jego żona, twoja żona.
18:13Kariera zakończona.
18:16Wysoki cię czeka urząd.
18:17Król bajek, ludzi, zwierząt.
18:19Tu chodzi o te figurowne.
18:23Użwiarkę?
18:23Nie.
18:24Ona nie miała szwagra.
18:26A ja wiem, kto to jest.
18:28Kto panu zatrył życie i sprawił, że tak pan skończył?
18:34Tak.
18:36Zaczynam rozumieć.
18:38Uprzymuję wam, blachoprzej pani.
18:40Gratuluję, pani Majer.
18:45Na razie jednak nie wiemy, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka.
18:49Panie ordynatorze, tak się cieszę.
18:53Naczekała się pani.
18:59Bardzo dziękuję, panie ordynatorze.
19:02Mnie?
19:03Chyba raczej mężowi.
19:05Mam tam 2,6.
19:07Mam niecałe sześć.
19:08Tak, co?
19:18No i jak?
19:19Muszę zacząć.
19:20W porządku, Piotrze.
19:22Możesz zaczynać.
19:25Proszę się odsunąć.
19:26Na wszelki wypadek.
19:27No i tak.
19:27Znakomicie, człowieku.
19:47Wspaniale.
19:54Wystarczy, Coleman?
19:55Wystarczy, Coleman?
19:56Popchnij, ale ostrożnie.
20:06Patrzcie jednym palcem.
20:09Człowieku, ty naprawdę opanowałeś antygrawitację.
20:12Komisja osłupieje.
20:18Piotrze?
20:19Żona dzwoni.
20:20Przejmij.
20:22Przejmij na chwilę.
20:27Spróbuj obniżyć.
20:31Cześć.
20:33Co?
20:34Oblewanie u mamy?
20:36A co oblewasz?
20:38Wiesz co?
20:39Dlaczego nie?
20:42Ja też mam co oblewać.
20:45Ani pani docent, ani dziekana nie potrafię przekonać.
20:51Normalny jesteś?
20:52Chcesz całe wakacje pisać pracę?
20:55Muszę.
20:56Ale przecież masz rację.
20:58Nie dają sobie wytłumaczyć.
21:01Przecież ty też czytałaś.
21:03Przedstawienie prawdy jest twoim obowiązkiem.
21:05Uważasz, że mam im powiedzieć o swoim pobycie w Królestwie Baśni?
21:08Że na własne oczy widziałem jak Baba Jaga zmieniła się w stary samochód?
21:14Mam się dalej publicznie ośmieszać?
21:17Może da się to powiedzieć inaczej?
21:20Nie da rady.
21:23Kiedy żył mój tata,
21:26musieliśmy mu obiecać, że nikt się nie dowie, że Arabella jest byłą księżniczką.
21:31Z prawnych powodów i w ogóle.
21:35Wiem.
21:36Ale mogę ci to poświadczyć.
21:38Wzięliby nas za wariatów.
21:44A dzwoneczek?
21:47Moglibyśmy zadzwonić do Królestwa Baśni i przynieść do wody.
21:52Daj spokój.
21:54Dzwoneczek.
21:55Jakbyś nie wiedziała, że Pajda go gdzieś zakopał.
21:58Może byście przyszli do nas choć na chwilę.
22:00Nie powinniśmy.
22:06To przynosi pecha.
22:08Nie wierz w przesądy, mamo.
22:09Ja tylko symbolicznie.
22:18Nie sądziłem, że kiedyś będę taki szczęśliwy.
22:24Arabello, życzę szczęścia.
22:26Czego wrzeszczysz, Pajdo?
22:28Możesz coś dla nas zrobić?
22:30To dla mnie jest strasznie ważne.
22:32Zapytaj Pajdę, gdzie zakopał ten dzwoneczek.
22:35Pytałam już ze sto razy.
22:37Ale może sobie przypomniał.
22:38Ja to wiedziałam.
22:47Tak myślałam.
22:48Wiesz, co powiedział?
22:50Jaki dzwoneczek?
22:52Niech żyje sklerosa.
22:54Nie posmiewaj sobie.
22:55Nie śmiej się z niego.
22:56Jest stary i ma do tego prawo.
22:59Najgorsze ze wszystkiego są podatki.
23:06Zaraz.
23:07Ta wróżba, koleżanko, to niezła głupota.
23:11Tej, co za łatwe życie, dzieci w starców zamienicie.
23:14Jak mogę zamienić, skoro żadnych dzieci nie ma?
23:17Ona się dopiero spodziewa dziecka.
23:18Jeśli cała reszta jest taka, to...
23:21Przecież ta kula nie mówi głupstw.
23:23Pani koleżanko.
23:26Zamieszczę ogłoszenie i tyle.
23:29Więc jednak?
23:34Dzisiaj pan się tu prześpie,
23:36ale jeśli na dłużej,
23:38trzeba będzie płacić.
23:39Ale skąd wziąć pieniądze?
23:41Siadaj pan.
23:44Z takimi oczami kradłbym jak sroka.
23:49Wystarczy się rozejrzeć.
23:51Tam mieszkają bogacze.
23:53Żeby tylko mieli otwarte okna.
23:56Raz wpadłem jako gawron i zamknęli mi okno.
23:59To była wpadka.
24:00Popatrz pan.
24:16Proszę.
24:19Nazwaliśmy go z Natalką
24:20Stryjek Pompo.
24:22Świetny, prawda?
24:25Uważam, że artyście się udało.
24:28Czyli firma PAP
24:29zaleje świat nowymi książkami i filmami.
24:32Rozumiem, że to pana bawi.
24:34Stryjek Pompo oznacza stłumienie przemysłu
24:38i jego szkodliwych wyzieków.
24:40Co posadzi, to wyrośnie.
24:42To po prostu ogrodnik.
24:44Na przykład samochód.
24:46Pompo posadzi część błotnika,
24:48a wyrośnie całe auto.
24:50Wygląda na to, że król zabawek
24:52wpadł na pomysły wart miliony.
24:54Zainspirowała nas ta złota rzeźba,
24:56którą przywiozłem z Ameryki Południowej.
25:00Proszę.
25:05Dziękuję.
25:05To jakaś nowa zabawka?
25:16Ależ nie.
25:18To deser.
25:24Wszyscy się nabrali.
25:26Udało się.
25:28Nie byłby pan sobą,
25:29gdyby nas pan nie zaskoczył.
25:30Miałbym złotą rzeźbę.
25:39Mniej więcej taką.
25:42Widzi pan?
25:43I żyjemy jak lordowie.
25:45Ale jest problem.
25:47Tam jest pełno ludzi.
25:48Musimy zaczekać, aż pójdą spać.
25:51Spokojnie.
25:52Przecież się nie pali.
25:53Mamy dużo czasu.
25:55Znajdziemy dzwoneczek
25:56i znowu odwiedzimy królestwo baśni.
25:58Zwariowałaś?
25:59Nie wiemy, gdzie go pajda zagrzebał.
26:02Musiałabyś przekopać cały ogród.
26:05No to przekopię.
26:06Tato jedzie do sanatorium
26:08i niczego się nie dowie.
26:10Chcesz mu zniszczyć skalniaczek?
26:13Na mnie nie licz.
26:22To tam.
26:25I niech ją pan porządnie zapakuje,
26:27żeby nie wypadła.
26:29Tak już leci.
26:31No leci już pan.
26:32muzyka
26:33KONIEC
27:03KONIEC OBCINKA II
27:17WYSTĄPINI
27:33Tekst Joanna Figurska
27:36Czytał Jacek Subiszczański
28:03KONIEC
28:11KONIEC
Comments