Skip to playerSkip to main content
  • 10 hours ago
Transcript
00:00KONIEC
00:30Ładny widok, prawda?
00:38Warto było podejść ten kawałek w górę.
00:41W samej lisicy pani nie dostanie pokoju z takim widokiem.
00:44Śliczne położenie, cisza, spokój.
00:47Będziemy tu same dwie.
00:52Pani sobie życzy z utrzymaniem.
00:54Jeszcze nie wiem.
00:56Nie, no mnie nie zależy, ale chodzić stąd na obiady
00:59to będzie fatygujące dwa kilometry.
01:01Za to nie ma tego harmideru, co w lisicy.
01:04Nie ma tych tłumów.
01:05Tutaj jest na uboczu.
01:07Do lasu ma pani blisko.
01:08Powietrze inny niż w dolinie, oho, o wiele lepsze.
01:11Tu prawie nikt nie chodzi.
01:13Mieszka się tu jak u pana Boga za piecem.
01:15Sama pani zobaczy.
01:16A ile za ten pokoik?
01:17A no ja wynajmuję na cały miesiąc płatne z góry.
01:20Na ten pokoik to ja mam zawsze bardzo dużo kandydatów.
01:23400 złotych.
01:24W samej lisicy to pani by musiała
01:27zapłacić 600 złotych za o wiele gorszy pokój.
01:30A tu przecież jest
01:31o wiele ładniej.
01:33O wiele ładniej.
01:34No to ja
01:35zaraz resztę pani dam, bo torbę mam w kuchni.
01:41Niech się pani rozgości tymczasem w kuchni.
01:44Proszę, tu jest reszta.
01:47Aha, jak się zupa zagotuje, to niech pani odstawi.
01:50Niech pani do soli.
01:52Sól jest w kredensie.
01:52Pościel dam wieczorem.
01:59Teraz idę na nie szpory.
02:00Yyyy, yyyy.
02:02Yyyy.
02:02Wszystkie prawa zastrzeżone.
02:32Wszystkie prawa zastrzeżone.
03:02Wszystkie prawa zastrzeżone.
03:32Wszystkie prawa zastrzeżone.
03:36Przepraszam.
03:38Jest pani Kwiecińska?
03:40Gospodynie wyszła.
03:43Pani jest letniczką.
03:45Wynajęłam pokój.
03:47Nie widziała pani kogoś?
03:49Nie, kogo.
03:50Jak się pani nazywa?
03:52Zuzanna Gawika. O co chodzi?
03:54Nikogo pani nie widziała?
03:56Nie.
03:57No dobrze.
03:59Niech pani na siebie uważa.
04:02Najlepiej niech pani zamknie drzwi na klucz.
04:07Przepraszam.
04:24W tym uzdrowisku miał dzisiaj miejsce trzeci z kolei w ciągu dwóch miesięcy tajemniczy mord.
04:29Ofiarą padła tym razem 60-letnia Agnieszka Zawada.
04:33Dziś wczesnym popołudniem przyjechała pociągiem do Lisicy.
04:36Po wyjściu z dworca nikt już jej nie widział żywej.
04:39Została znaleziona na ustronnej ścieżce pod lasem.
04:42Zginęła od uderzenia ciężkim przedmiotem w głowę.
04:45Milicja prowadzi energiczne dochodzenie.
04:48Na tym kończymy wiadomości.
04:50Raz pewien dżentelmen...
04:52Raz pewien dżentelmen...
05:04Zdjęła od uderzenia.
05:06Zdjęła od uderzenia.
05:08Zdjęła od uderzenia.
05:10W tym momencie...
05:12Zdjęła od uderzenia.
05:14Zdjęła od uderzenia.
05:16Muzyka
05:25Dzięki za oglądanie!
05:55Dzięki za oglądanie!
06:26No, co tam?
06:29Jestem zamknięta i klucz zniknął!
06:32A co, zamknął ktoś panią?
06:34Nie, sama się zamknęłam.
06:37A ma pani kieszeń?
06:39Ma.
06:39No, niech pani sprawdzi w kieszeni.
06:43No.
06:49Jestem ostargniona.
06:50Dobry wieczór pani.
06:52Mógłbym tutaj przenocować?
06:54Wie pani, w liśnicy nie można dostać nigdzie pokoju.
06:57Ale gospodyni wyszła, a pokój już wynajęty.
07:00O, ale ja mogę się przespać, no chociażby tutaj w sieni.
07:03O, i pani na tym materacu, co?
07:07No.
07:09A pani dzisiaj przyjechała?
07:11Dzisiaj.
07:12A na długo?
07:13Zapłaciłam za miesiąc z góry.
07:17Będę się uczyć do egzaminu.
07:18O, to szlachetny zamiar.
07:21A tutaj ma pani spokój, odosobnienie i dylla.
07:24Nie wiem, pan lubi odosobnienie?
07:27A pani?
07:29Najpierw to mi się podobało, ale teraz już chyba nie.
07:34Cieszę się, że pan przyszedł.
07:36No, a to wszystkie dziewczęta cieszą się z tego faktu.
07:39Ja mam już to do siebie.
07:40I, teraz to nie to.
07:44Czyżby.
07:45Po prostu mi była potrzebna czyjaś obecność, byle kto.
07:48No, uprzejma to pani nie jest.
07:54Nie.
07:56O, ja tym się mogę przykryć, co?
07:59No, pewnie.
08:01Zaraz, zaraz, zaraz, zaraz, zaraz.
08:03Co to?
08:08No, no to jeszcze to.
08:18A to?
08:21Do kogo to należy?
08:26Gospodyni mówiła, że tu oprócz niej nikogo nie ma.
08:37Proszę pana.
08:38No.
08:40Chodźmy teraz do mojego pokoju.
08:43Pan zgasi światło.
08:45Tam?
08:45Tu.
08:48Niech pani za paniczny otwór.
09:18Kiedy na dworze było jaśniej, próbowała się wydostać.
09:25A jak pani zapalała, światło cichło.
09:27Ale jest jeszcze kuchnia.
09:34O.
09:36No widzę, ale co to ma za związek?
09:40Ale upał dzisiaj.
09:54A jak pani na imię?
09:57Zuzanna.
09:58Zuzanna.
09:59Dzisiaj był milicja, dostrzegał mnie i pytał, czy przypadkiem nikogo nie widziałam.
10:04A to jasne, jasne.
10:06Szukają potwora z lisicy.
10:07Wszędzie pełno milicji.
10:10Potwora?
10:11A co, pani nie wie?
10:13Zamordowano dzisiaj kobietę.
10:15To już trzecia w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
10:18Prawdopodobnie morduje wciąż ten sam człowiek.
10:20Nazywają go potworem z lisicy.
10:22W radio słyszałem jakaś pani zawada, staruszka.
10:26Tak, przypuszcza się, że morderca zaczepia przyjezdne kobiety na dworcu,
10:30proponuje im wynajęcie pokoju,
10:33a potem prowadzi ofiarę gdzieś jak w jakąś ustronną ścieżkę.
10:39W odpowiednim momencie schywa się, podnosi kamień.
10:45No.
10:46Wszystkie trzy były zamordowane od uderzenia ciężkim przedmiotem w głowę.
10:50Dotychczas nie rabował, ale pani zawada to łakomy kąsek.
10:55Dzisiaj rano w Katowicach podjęła sześćdziesiąt tysięcy złotych.
10:59Nowymi pięćsetkami.
11:00Bo miała kupić tutaj w lisicy parcele i...
11:04Co pani jest?
11:06Ktoś jest na górze.
11:15Niech pan lepiej nie idzie, tam się może uczywać poczu.
11:20Na strychu nie ma nikogo.
11:35Na strychu nie ma nikogo.
11:47W całym domu jesteśmy tylko we dwoje.
11:50Przepraszam.
11:52Jestem nerwowa i trochę strachliwa, ale...
11:54Pan jest taki odważny, że już niczego się z panem nie boję.
11:59Naprawdę?
12:00No tak.
12:01A dlaczego pani udaje?
12:03Ja udaję?
12:04No naturalnie.
12:05Naturalnie, że udaje pani.
12:06Pani się mnie boi.
12:07Otrzęsie się pani cała do strachu.
12:09Dlaczego?
12:11Odwrotnie.
12:12Otrzęsie się pani.
12:13Trzęsie się pani.
12:14To mi nawet pochlebia.
12:16Ma pani rację, jestem niebezpieczny dla kobiet.
12:20To mam już to do siebie.
12:24Spokojnie, siostro, spokojnie.
12:28Nic pani ode mnie nie grozi.
12:32Nie jest pani w moim typie.
12:36No w ogóle nic nam nie grozi w tym zacisłym, półstronnym domeczku.
12:41Dlaczego?
13:11KONIEC
13:41Penetrujemy odcinek 7. Na razie bez wyników, ale ten rejon jest obiecujący, w razie czego przyłączycie się do nas. Tymczasem róbcie swoje. Skończyłem.
14:11Uważam, że powinniśmy spenetrować pozostałą partię lasu.
14:15No w tych ciemnościach nie damy rady. Trzeba tak zabezpieczyć, żeby się nikt co nie wymknął. O świcie wejdziemy do lasu.
14:21Co? Chcesz tu sterczeć do rana?
14:23No ten odcinek drogi jest wystarczająco zabezpieczony. Trzeba jeszcze zabezpieczyć drugi. Za późno się bierzemy do tego.
14:29Nie było dość ludzi. Sam wiesz. Ale na pewno na coś trafimy. Mam przeczucie.
14:36Pożyteczną rzeczą jest mieć przeczucie.
14:37O, pewnie. Więc jednak nie ten podejrzany przez ciebie majchrzak jest potworem.
14:44Od wczoraj siedzi, a dziś nowe morderstwo.
14:50Słucham cię. N1.
15:01Co się stało? Gdzie pani pędzi?
15:05Potwór. Morderca.
15:07Gdzie?
15:08Tam przy drogowskazie koło domu. To znaczy w domu przy drogowskazie.
15:13Myślę, że go zabiłam.
15:17U nas wszystko w porządku.
15:20Poczekajcie.
15:22Zdaje się zatrzymaliśmy kogoś podejrzanego.
15:24Zaraz podam szczegóły.
15:32Co było dalej?
15:33Właściwie to wszystko ja już nawet nie pamiętam, jak się stamtąd wydostałam.
15:39Pani opowiadanie brzmi trochę fantastycznie.
15:42Ale to prawda.
15:44No sprawdzimy.
15:45Ja już nie chcę tam wracać.
15:47To nie potrwa długo.
15:49Musi przecież pani wziąć swoje rzeczy.
15:51Znajdziemy pani pokój, gdzie pani będzie mogła spokojnie przygotowywać się do egzaminów.
15:55Z czego pani ma egzaminy?
15:56Z mineralogii, chemii, organicznej i krystalografii.
16:00No to chodźmy. Proszę.
16:09Mineralogia? Proszę.
16:10Czy to polega na kruszeniu męskich serc?
16:12Nie wiem.
16:13Jest to pożyteczna nauka, choć dla nas mężczyzn bardzo niebezpieczna.
16:25To chyba tutaj.
16:33O, jest drogowskaz.
16:36Aha tak.
16:37To ten domek.
16:37Co to ma znaczyć?
16:57Gdzie pani chodziła?
16:58Kim jest ten pan?
17:00A panowie kim są?
17:01Z milicji.
17:02Z milicji.
17:02Z milicji.
17:07Jak boga kocham.
17:10Kapitan Sowa.
17:17Przepraszam.
17:19Ej, psiu, jaka krew.
17:21Ale mnie pani zaprawiła.
17:24Ja nie przypuszczałem, że pani jest taka furiatka.
17:27Ja już nie widziałam co robię, jak się pokazała ta okropna łapa i światło zgasło.
17:31No dobrze, ale dlaczego?
17:33Przeciwko mnie skierowała pani ten wałek.
17:35To było szczytowo nielogiczne.
17:37Przecież ja byłem panią obrońcą.
17:39Nie wiem.
17:40No bo pan mnie trzymał.
17:41No wyrywała się pani do drzwi prosto w jego szpony.
17:45Straciła pani głowę.
17:47Ja już zupełnie nie wiedziałam, czy to pan mnie trzyma, czy tamten.
17:51Chciałam za wszelką cenę uciec, no to namacałam wałek i walnęłam na oślep.
17:55Na górze nie ma nikogo.
17:57A w sieni nie wisi żaden kapelusz, ani tręcz z młotkiem w kieszeni.
18:02Nie wisi.
18:03No.
18:04Jest naoczny świadek, ten pan to wszystko też widział.
18:06Zresztą w kuchni jest butla z chloroformem.
18:14Do czego pani używa chloroformu?
18:17Do czyszczenia plam.
18:19Mam to od znajomej pielęgniarki.
18:21A nie do usypiania kociąt?
18:25Widziałem kota w obejściu pani.
18:27Kocięta topie.
18:29Panie kapitanie, przecież jestem przytomny.
18:34To znaczy byłem przytomny, zanim Zuzanna była łaskawa dać mi wałkiem po głowie.
18:39I oświadczam, że widziałem w sieni kapelusz monstrualnej wielkości.
18:42I wisiał tam płaszcz wielkoluda z ciężkim młotkiem w kieszeni.
18:46Miałem kapelusz ten na głowie.
18:48Młotek miałem w rękach.
18:49Panie kapitanie, ja zostawiłem na tym odciski palców.
18:55Siakre, mogą być komplikacje.
18:58Ale oświadczam, że to wszystko naprawdę istniało.
19:00I gdzieś się zapoziało.
19:02Ktoś na pewno włożył na siebie ten płaszcz i kapelusz i wyniósł się.
19:06Trzeba będzie przeszukać całą okolicę.
19:09Słyszeliśmy jakieś kroki.
19:10Ktoś schodził po schodach, a potem się w tym okienku pokazała jakaś łapa.
19:13I światło zgasło.
19:17Jak pani wróciła do domu?
19:18Światło się paliło, czy nie?
19:20Nie, ciemno było.
19:21Przekręciłam kontakt, ale się nie zaświeciło.
19:24Od razu sobie pomyślałam, że korki wysiadły.
19:26Bo proszę panów, te korki to bardzo często nawalają.
19:29No to wtedy wystarczy tylko tak nacisnąć i to właśnie zrobiło.
19:33Korki same wysiadły, gadanie.
19:35Tutaj ktoś był, pani kogoś ukrywa.
19:38Ja kogoś ukrywam?
19:40Co pani rozum straciła?
19:41Kogo ukrywam? Kogo?
19:43Potwora z lisicy pani ukrywa.
19:45Mordercę!
19:47W imiu ojca i syna.
19:49Co pani wygaduje?
19:52Zatłukł staruszkę i potem przyszedł.
19:54Tutaj ma swoją mylinę.
19:55Widzieliśmy na własne oczy.
19:56Tak? Proszę bardzo.
19:58No to jak on wygląda, co?
19:59Widzieliśmy jego płaszcz.
20:02Kapelusz.
20:03Widzieliśmy narzędzie, którym się posługuje.
20:05Słyszeliśmy jego kroki.
20:06Kiedy schodził po schodach i rękę.
20:08To nawet nie była ręka, bo to chyba nie był człowiek w ogóle.
20:14On tutaj musi być.
20:15Przecież milicja obstawiła wszystkie drogi.
20:17On nie mógł nigdzie...
20:18Bo się to, co jest to?
20:19Boże, boję się!
20:22Spokojnie, siostro.
20:23Spokojnie.
20:24Zaraz się wszystko wyjaśni.
20:26Jest z nami kapitan Sowa we własnej osobie.
20:29Nic nam nie grozi.
20:30Jesteśmy pod dobrą opieką.
20:31Rzeczywiście, nie ma się czego bać.
20:33Pani jest wrażliwa, przemęczona nauką.
20:36Musiało się pani coś przewidzieć.
20:37Przewidzieć się, przewidzieć!
20:39Pan jest w ilicji, co?
20:40Tak.
20:41Jak pan zeznania naocznego świadka uważa za halucynację,
20:45to pan daleko nie zajedzie.
20:49Faktem jest, że nie znaleźliśmy w tym domu
20:52śladów bytności kogokolwiek,
20:54z wyjątkiem osób obecnych.
20:56Zaraz, zaraz, zaraz, zaraz, zaraz.
20:57Co pan ma na myśli?
20:59Że ktoś z nas?
21:01No przecież nikt z nas nie jest podrapany.
21:04Co pan powiedział?
21:05No to co pan słyszał?
21:07No przecież pan wie, że pani Zawada broniła się.
21:10Miała za paznokciami strzępki skóry.
21:12No skąd pan wie?
21:14Z obowiązku.
21:16Jestem dziennikarzem.
21:19Ja mam swoje chody.
21:21Wstępne wyniki oględzin zwłok są mi znane.
21:26Staruszka się nie poddała bez walki.
21:28Broniła się.
21:30A zanim zginęła,
21:32podrapała napastnika do krwi.
21:33O, to może być dla was pewną szansą.
21:36No ale jeżeli w ciągu dwóch, trzech dni
21:37nie znajdziecie mordercy,
21:39to potem rany się zagoją
21:41i trudno już będzie go wskazać.
21:43Dobrze, dobrze.
21:43Damy sobie radę, niech pan się nas nie martwi.
21:45Muszą być i inne poszlaki.
21:47Może się pani napije wody, to rzeźwia.
21:49Mam już dosyć.
22:02No, to już jestem gotowa.
22:05Chwileczkę, chwileczkę.
22:06Niech pani odbierze najpierw pieniądze.
22:08Zapłaciła pani za cały miesiąc.
22:09Prawda?
22:12Zadatku nie oddaję się.
22:13No ja na panie miejscu nie robiłbym trudności.
22:16W ten sposób pani się zdradza.
22:17Z czym?
22:17Wy jesteście miejscowi?
22:19Tak jest.
22:20Co się mówi w Lisicy o pani Kwiecińskiej?
22:22A no mówi się, owszem, słyszałem.
22:24Z przeproszeniem pana kapitana
22:25mówi się, że w tym domu straszy.
22:27Choć ja w duchy nie wierzę.
22:30No mam nadzieję.
22:37Pani Kwiecińska ma dużo pomysłowości
22:39przy sparzaniu sobie czynszu za ten pokoik.
22:41No, lokator przyjeżdża,
22:44daje zadatek,
22:46no i od tej chwili zaczynają się dziać niecodzienne rzeczy.
22:49Raz puka do okna ręka kościotrupa,
22:54innym razem znowu spada obraz ze ściany.
22:57Odpowiednio wystarczy nastawić zegar i...
23:00i duchy są.
23:04No, przypuszczam, że u rozmaica pani sobie repertuar tych,
23:06tych seansów.
23:08Prze czego?
23:09Tych, no...
23:10Lokatorami są przeważnie samotne kobiety,
23:15bo to łatwiej je straszyć
23:17i nie potrafią zażądać zwrotu pieniędzy.
23:21Przerażone wyprowadzają się,
23:23szukają spokojniejszego miejsca.
23:25A pani Kwiecińska zadatku nie oddaje.
23:27Pewnie, że nie oddaje.
23:28Tak, na drugi dzień wynajmuje komu innemu
23:30i tak dalej, i tak dalej.
23:33Jakoś tam leci.
23:34No, ale teraz pani przesadziła.
23:37Urządziła pani całą operę
23:38na intencje tej sympatycznej studentki.
23:41Niech, że się pani przyzna.
23:43Nie przyznam się, bo nie ma do czego.
23:47No owszem.
23:48No owszem.
23:49Trochę tutaj straszę,
23:50no to co ja temu winna jestem.
23:52Duchy sobie pofiglują,
23:53a nikomu nic zlego nie robią.
23:55Ja trzydzieści lat żyję z nimi.
23:57To lokatorzy też mogą się
23:59przyzwyczaić i uwzględnić.
24:01W Lisicy w sezonie o pokoju jest bardzo trudno.
24:03Jak się chcą wyprowadzać, to wolna droga.
24:05A ja przez nich nie mogę być stratna.
24:07Ja bym pani jednak radził,
24:08że pani oddała te pieniądze.
24:10Nie ma o czym mówić.
24:12No chyba pani nie ma za dużo pieniędzy.
24:16No czekamy.
24:24Resztę poproszę.
24:25Takich nowiutkich pięćsetek
24:32miała pani za wada 120.
24:35Gdzie jest pozostałe 119?
24:37A o czym pan mówi?
24:38Ja nic nie wiem.
24:38A nic pani nie wie.
24:41A może pan ma jakiś pomysł, redaktorze?
24:44Owszem.
24:45Mam.
24:48Ręce do góry!
24:49Niech pan schowa ten straszak.
25:06Kod mnie podrapał!
25:15A pani jest zatrzymana.
25:22Zgadł pan kapitan.
25:24Były zakopane pod drogowskazem.
25:26On nie zgadłem.
25:27Sama nam to powiedziała.
25:31W lesie przy aucie.
25:32Ja nigdy bym nie wpadł na te rękawy.
25:50Poznałem po innych szczegółach.
25:52Ja wiem.
25:52Panu też mówiła, że przyjechała uczyć się do egzaminów.
25:55No właśnie.
25:57Tak, a w walizce nie było żadnych książek, ani skryptów.
26:00Otóż to pewności nabrałem dopiero, jak zobaczyłem tę pięćsetkę.
26:04Ona tę pięćsetką zapłaciła za mieszkanie.
26:07I wtedy mnie olśniło.
26:08Morderca wcale nie musiał być podrapany na twarzy.
26:10Prawdziwy potwór z lesicy został aresztowany wczoraj.
26:13Ona o tym nie wiedziała.
26:14Postanowiła obciążyć jego konto.
26:23Przepraszam, czy zastałem gospodynię?
26:25Jest w domu.
26:27Tak, jest pokój do wynajęcia.
26:29Cichutki, spokojny.
26:31Radzę nie dawać zadatku.
26:32Za wcześnie.
26:52Zastanowił
27:04Muzyka
27:34Muzyka
Comments

Recommended