Skip to playerSkip to main content
  • 14 minutes ago
Transcript
00:00KONIEC
00:30KONIEC
01:00KONIEC
01:30KONIEC
02:00KONIEC
02:30KONIEC
02:32KONIEC
02:33KONIEC
02:34Publicat
02:36KONIEC
02:38KONIEC
02:44KONIEC
02:45Ten tu, to musi śpiewać?
02:47Bo co?
02:50Kapuś, znaczy twajent.
02:52Co? Pan panie Pospieszko.
02:54Zielony z prowincji.
02:56Zatrudnienia szuka.
02:58Kapuś, jak nie jest, to będzie.
03:02To jak?
03:04Ja tak z dobrego serca.
03:07Frajeżini dom.
03:10Frajeżini dom!
03:28KONIEC
03:58Szybciej, szybciej, szybciej, szybciej!
04:04No, jestem na miejscu!
04:07Ładnie?
04:08Przepraszam, przepraszam!
04:10Wszystko na stoły, wszystko!
04:13No, no, szlowa!
04:15Proszę, do serdeczka, do serdeczka, na salonu!
04:18Tak jest, śmiało, śmiało, śmiało!
04:21Dobrze, tak to śmiało.
04:23Tak jest, to nie ma.
04:28Tak jest, to nie ma, że nie ma.
04:31Tak jest, to nie ma.
04:32Tak jak, to nie ma.
04:34Ale, to nie ma.
04:35O, o, o, o, o, o, o, o, o.
04:37Tak.
04:39Tak.
04:40Tak.
04:45Ach!
04:47Najlepszy, mało, szolne, w Warszawie!
04:54Ten, mam, żebyśmy...
04:57Zdjęcia i montaż
05:27Zdjęcia i montaż
05:57Zdjęcia i montaż
06:27Zdjęcia i montaż
06:29Zdjęcia i montaż
06:31Zdjęcia i montaż
06:35Zdjęcia i montaż
06:37Zdjęcia i montaż
06:39Zdjęcia i montaż
06:41Zdjęcia i montaż
06:43Zdjęcia i montaż
06:51Zdjęcia i montaż
06:53Zdjęcia i montaż
06:55Zdjęcia i montaż
06:57Zdjęcia i montaż
06:59Zdjęcia i montaż
07:01Zdjęcia i montaż
07:03Zdjęcia i montaż
07:05Zdjęcia i montaż
07:07No i ten śpiew.
07:32To ja mogę nie śpiewać.
07:35Pani Ambrosiak, ale mandolina to jest dla mnie wszystko.
07:40Nie no, nic na to nie poradzę.
07:42Stary nosem kręci.
07:44A i po dzielnicy się pan nie kręć.
07:47I po podwórkach nie śpiewaj.
07:49Ferajna ma pana na oku.
07:50Z życzliwości radę.
07:52To co ma chodzi?
07:55Z dobrego serca życzę, wracaj pan na prowincję.
07:59Tam łatwiej.
08:00Tu się pan nie nada.
08:02U stolica trzeba innego sznytu.
08:06Nie, na prowincję nie.
08:09Na prowincję nie.
08:14Na prowincję nie.
08:30Żeby na takie coś pieniądze wydawać.
08:35Ważny mi sublokator.
08:38A już za trzy tygodnie nie płaci.
08:46Miejsce tylko zajmuje.
09:00Wybiera się na baliaki.
09:27Szybę ma eleganta.
09:29Nie do mojego lustra się pchać.
09:48Zostań.
09:59Daj mi pan dwieście sztuk tego. A te to nie potrzeba.
10:05I jak zwykle rabat.
10:06Oczywiście, panie dyrektorze.
10:08Do widzenia, panie dyrektorze.
10:09Do widzenia, panie dyrektorze.
10:10Moje już szanowanie.
10:11Moje już szanowanie.
10:15No dosyć, już dosyć.
10:16No dosyć, już dosyć, dosyć.
10:17No dosyć, już dosyć, dosyć.
10:22Panie dyrektorze, ja potrafię jeszcze tańczyć walca, faso doble.
10:24No dosyć, powiedziałam.
10:25Co?
10:26Nadaje się, co?
10:27Nadaje się.
10:28Tak, nadaje się.
10:29No jak się nadaje, to niech przyjdzie bliżej.
10:30No jazdy, szybciej, szybciej, szybciej.
10:31Bliżej, bliżej, no.
10:32Gdzie pan ostatnio pracował?
10:33Teatr muzyczny w Kaliszu.
10:34To znaczy, właściwie nie teatr, tylko staram się też o pracę w operatce.
10:37Za mocno pan przyciskasz w tańcu.
10:38I nie pakuj pan panie tej rady.
10:39I nie pakuj panie tej rady.
10:40No dosyć, już dosyć, dosyć.
10:41No dosyć, już dosyć, dosyć.
10:42No dosyć, już dosyć.
10:43Ja potrafię jeszcze tańczyć walca, faso doble.
10:44No dosyć, powiedziałam co?
10:45Nadaje się, co?
10:46Nadaje się?
10:47Nadaje się?
10:48Nadaje się?
10:49No jak się nadaje, to niech przyjdzie bliżej.
10:50Gdzie pan ostatnio pracował?
10:53Teatr muzyczny w Kaliszu.
10:54To znaczy, właściwie nie teatr, tylko staram się też o pracę w operatce.
10:57Za mocno pan przyciskasz w tańcu.
10:59I nie pakuj pan panie tej nogi tam, gdzie nie trzeba.
11:02Przy tangu?
11:03Ależ damy to bardzo lubią panie dyrektorze.
11:05Ale nie u mnie, panie, w lokalu.
11:07U mnie za takie rzeczy, panie Fordancer można dostać w mordę jazda na ulicę.
11:11Zrozumiano?
11:12No tak.
11:13To przyjdź pan o dziesiątej do roboty.
11:15Aha.
11:16Ma pan tutaj jeszcze...
11:19zaliczkę i kup pan sobie nowe lakiery.
11:26Moje uszanowanie.
11:29Jeszcze dwóch.
11:31Następny.
11:33Nazwisko?
11:37Tyzma.
11:38A imię?
11:39Nikodem.
11:44A co to za imię Nikodem?
11:46Żymskokatolickie.
11:49Dowcipny człowiek.
11:52A zawód?
11:53Ja właściwie...
11:56Bezrobotny.
11:58No to tańcz pan.
12:00No na co pan czeka? Tańcz pan.
12:03To tańcz pan.
12:04To tańcz pan.
12:05To tańcz pan.
12:06To tańcz pan.
12:07Tą.
12:08To tańcz pan.
12:09No to tańcz pan.
12:11Do妳jny.
12:12No to tańcz pan.
12:13To tańcz pan.
12:14To tańcz pan.
12:16To tańcz pan.
12:17Muzyka
12:47Panie, gdzieś się pan uczył tańczyć?
13:07Wójskowie, powiat chrubieszowski.
13:09Na chrubieszów to pan może jesteś dobry.
13:12Ale tu jest Warszawa, Paryż północy.
13:18Poszukaj pan sobie innej roboty.
13:23Idzie zima, idź pan do śniegu.
13:29Ja nie umiem w śniegu.
13:31Następny!
13:32Nie umiem w śniegu.
14:02Nie umiem w śniegu.
14:32Zmłodzień jeden, oddaj pieniądze, słyszysz? Tych szczeniaku jeden, oddaj pieniądze, słyszysz?
14:41Zostaw dziecko w spokoju!
14:45Nic ci nie zrobi?
14:52Spoko!
15:02Spoko!
15:32Połóż to, z powrotem!
15:52Polera jasna, ja cię tu nauczę. Połóż to, z powrotem!
16:02Dawaj to, cwaniaczku, to gościa. To nie twoje! Dawaj, ale to już, szybko!
16:10Oddaj to szybko!
16:13A!
16:18A!
16:21Ech...
16:32Lep... Lep... Lepre...
16:49Prezes Rady Ministrów ma zaszczyt prosić pana
16:53o Wraucie, wydanym w dniu piętnastym, w dolnych salach hotelu Europa.
17:03Strój balon.
17:05Weź strój balon.
17:12Może się przejadę.
17:16Uj...
17:23Do pana Rakowieckiego, to na trzecie piętro?
17:37Pan prezes wyjechał.
17:39Za granicę.
17:41Nie ma nikogo w domu.
17:43To pęk!
17:53To pęk!
18:03To pęk!
18:23Dziękuje!
18:25Dziękuje.
18:26Zadnie!
18:28Bawaj!
18:30Zadnie!
18:31Pęk!
18:33Dziękuje!
18:35Zadnie!
18:37Dziękuje!
18:39Dziękuje!
18:41Uwanna!
18:43Zadnie!
18:45Zapraszam!
18:46Zadnie!
18:48Zadnie!
18:50Uwanna!
18:51KONIEC
19:21Drzwi niech pan zamyka, bo cuk i dzieciak mu się zaziębi.
19:36Panie Dyzma, niepotrzebnie pan tu bruki zbija.
19:42Na wsi, na prowincji o chleb łatwiej.
19:44Nie lepiej to wrócić do rodziny, w swoje strony.
19:51Przecież pani Walentowa dobrze wie, że rodziny żadnej nie ma.
19:58Poumierali.
20:01A, poumierali.
20:05A w Warszawie to i ludzi, kupa i roboty brak.
20:09Mój to tylko trzy razy na tydzień robi, ledwo na żarcie to starczy.
20:21A kariery jak pola negri to pan nie zrobi.
20:31A dlaczego?
20:33Przecież ona też jest z moich stron.
20:35Gdyby nie Mańka, to nie byłoby za co komornego zapłacić.
20:38Zapracowuje się dziewczyna i też nic.
20:42Jak gościa dwa razy w tygodniu złapie, no to...
20:44Go niech uważa.
20:47Jak ją bez książeczki złapią, to...
20:49Czego pan kracze, pilnuj pan siebie.
20:54Miejsce zajmuje, a już trzeci tydzień nie płaci.
20:57Zapłacę.
21:00Zapłaci pan albo i nie.
21:0215 złotych to i tak za pół darmo.
21:05Ale piechotą nie chodzi.
21:08A pan co, do jakiej roboty się weźmie, to zaraz wyleją.
21:13A kto to Walentowi powiedział?
21:14O, wielka tajemnica.
21:16Sam pan Mańce mówił.
21:19Odwróć się pan, bo się przebieram.
21:23Przecież się nie patrzę.
21:24No to i dobrze.
21:26Bo doskomy zęby się psują.
21:35No co?
21:37Klasa dziucha?
21:39Co?
21:40A, szła do cholery.
21:42No co, no co gadzina?
21:43Obij bróg.
21:44Bił się tu jeszcze, będzie przywłoka taka.
22:03Panie Walenty.
22:04Którego dzisiaj mamy?
22:11Piętnastym.
22:14A godzina to która może być?
22:17Może być i dziesiąta.
22:20Ale teraz to jest siódma.
22:23Będziesz pan znowu tego?
22:24Co?
22:38Najwyżej mnie wyrzucą.
22:39Witam Państwa.
22:48W imienu premiera, dziękuję za łaskawę przybyć.
22:50Proszę bardzo.
22:54Witam, witam.
22:55Witam, panie.
23:09Witam, panie.
23:10W imieniu premiera, dziękuję za łaskawę przybycie.
23:13Dziękuję.
23:13Witam.
23:18Dziękuję.
23:19Wojewoda Szejmut.
23:32Przepraszam Państwa, ale muszę pograć pana ministra.
23:39Pana pułkownika.
23:40Dziękuję.
23:47Pan Jeszyński, minister relictwa.
23:50Pan pułkownik Weryda.
23:51Witam.
24:02Książę Rostocki, lider naszego zimęstwa.
24:25Dzień dobry.
24:26Dzień dobry.
24:27Dzień dobry.
24:28Książę Rostocki, lider naszego zimęstwa.
24:32Dzień dobry.
24:39Dziękuję.
24:58Dziękuję.
25:00Dziękuję.
25:02Dziękuję.
25:32Kto to jest?
25:34Nie wiem.
25:35Nie wiem.
26:02Dajemy sobie.
26:04Od razu.
26:06Do zobaczenia.
26:08Dajemy drugą duchę.
26:10Zmoczymy.
26:12Lepiej.
26:14Uczyszeli panu.
26:16Światę się.
26:18Wzwycięli.
26:20Zmoczyłem.
26:22Zmoczyłem.
26:24Zmoczyłem.
26:26Wczyszeli panu.
26:28Wczyszeli.
26:30Świetnie się pan tego Czerkowskiego osadził. Widziałem.
26:36Bareda. Jestem.
26:39Jestem.
26:41Jeszcze pan teraz się rumieni na wspomnienie tego cyba.
26:45Czerkowski dawno nie dostał takiej nauczki.
26:49Pańskie zdrowie, panie Dyzma.
26:54To wszystko to jest głupso.
26:56Szkoda tej sałatki, szkoda talerze.
27:00Ej, to pyszny kawał.
27:03Ale pan jest złośliwy, panie Dyzma.
27:07Wie pan, że to pierwszy rzemny kawał?
27:10Czerkowski głupstwo tylko sałatki, szkoda.
27:17Pozwolisz? Pan Dyzma. Pan minister Jaszuicki.
27:22Widziałem, widziałem, widziałem.
27:26Ja gratuluję panu, gdyż mnie incydentu.
27:29Sarkowski głupstwo.
27:31Sałatki szkoda.
27:33No z rozdętych wielkości.
27:37Pcha się bestia nachalnie, póki jej kto w oczy jasną cholerą nie zaświeci,
27:40a potem jest mniej warta od...
27:44No, od sałatki. Przepraszam bardzo bardzo.
27:47W każdym razie, panie Dyzma, szczerze gratuluję.
27:52Gdybyśmy więcej mieli w kraju ludzi takich jak pan, drogi przyjacielu,
27:56co to nie dają sobie w kaszę dmuchać, inaczej byśmy stali.
28:00Inaczej byśmy stali.
28:03Potrzeba ludzi silnych.
28:18Ten pan, szanownego pana, prosi za sekundę.
28:20Wielce szanownego pana, przepraszam, ale o ile pamiętam miałem zaszczyt poznać szanownego pana na zjeździe przemysłowców w Krakowie w kwietniu w ubiegłym roku.
28:46Nie przypomina pan sobie?
28:47Konicki. Leon Konicki. Dyzma.
28:52Nikodem.
28:53Nie, ale pan musiał mnie z kimś pomylić. Ja nigdy nie byłem w Krakowie.
28:57Oczywiście, oczywiście.
28:59Stare oczy nie do widzą i dystrakcja, więc proszę darować.
29:02Ale i tak bardzo się cieszę, bo ja tu właśnie nikogo nie znam, nie mam z kim dwóch zdań zamienić.
29:06Ja nawet miałem specjalny interes, dlatego postarałem się o zaproszenie, ale trudno sobie porazić, jak człowiek jest stary i samotny.
29:13I właśnie, nawet ucieszyłem się, że pana spotkałem i to widzę, że jest pan w tak bliskich stosunkach z naszym ścigodnym ministrem rolnictwa.
29:21I tak sobie właśnie myślę, że nawet mógłby pan wyrządzić tę łaskę i przedstawić jakoś życzliwie panu ministrowi Jaszłońskiego.
29:28No ale przepraszam, na emocji. Przepraszam.
29:32Nie ma zasadań.
29:34Ja, ja, ja, ja, ja.
29:36Ja, ja.
29:37Ja, ja, ja.
29:38Ja, ja, ja, ja.
29:39Przepraszam.
29:40Przepraszam.
29:41No ale podrywałem pana od mojej rozmowy z samem panem ministrem.
29:48Ale wie pan, ja jestem, ja jestem prowincjonalem, a u nas na chwilach proste serca kordialnie.
29:53I po prostu, a wtedy na emocji, przepraszam, ale swoją drogą, nie mógłbym pan wyrządzić przysługę.
30:00No bo co to pana kosztuje?
30:02Ja to przysługę.
30:04Nie no, ja się nie narzucam, ale gdyby pan tylko zechciał, by pan od razu minister we mnie inaczej traktował.
30:10Że to niby z przyjacielskiej rekomendacji.
30:14Niech pan się nie zapiera, ja może oczy mam słabe, ale słuch dobry i słyszałem dobrze rozmowę panów.
30:20A wiec gdyby pan na przykład powiedział tak, drogi ministrze, pozwól, że ci przedstawię mojego dobrego starego znajomego Leona Kunickiego.
30:27O, nie? Zupełnie co innego.
30:29Nie, panie sojato.
30:31Nie, panie sojato.
30:47No cóż, do widzenia.
30:49Panie ministrze, pan pozwoli, że mu przedstawię mojego dobrego znajomego pana Kunickiego Leona.
30:56Jakże jestem szczęśliwy z poznania tak wybitnego, znakomitego męża stanu, któremu cała ojczyzna, a specjalnie rolnictwo, a jeszcze bardziej leśnictwo ma do zawdzięczenia.
31:06Ja sam, jako rolnik i przemysłowiec drzewny umiem docenić zasługi.
31:12Bardzo mi przyjemnie, bardzo mi przyjemnie.
31:14Muszę prosić wielce szanownego pana ministra o zajęcie się osobiście lasami w Białostockim.
31:18Moje darnaki przez popiszałości urzędnicze.
31:20Pani ministrze, i tam musi osobiście i tylko pani...
31:22Niech mi pan pozwoli nie zajmować się tymi sprawami na raucie.
31:26Inaczej nie miałbym co robić w ministerstwie.
31:28Twarda sztuka ten pański ministra. On zawsze taki, co?
31:34Zawsze.
31:35Nie przypuszczałem.
31:36Widzenia panie Tyzmano.
31:38Myślę, że nie widzimy się po raz ostatni.
31:40No niech ma to odnieść.
31:42Do widzenia.
31:44Drogi panie.
31:46Nie odmówi mi pan.
31:48Nie ma jeszcze jedenastej.
31:50Wypijemy razem kieliszek dobrego węgrzynego.
31:52Staj zawsze blisko tutaj na górze.
31:56Bardzo ważną sprawę.
31:58Niech pan mi nie odmawia.
32:00Drogi panie Dyzmo.
32:02Usiądziemy sobie w ciszy, spokojnie, wygodnie, przy dobrej winni.
32:06Na pół godziny.
32:08Na kwadransit.
32:14Samochód pana ministra Jaszuńskiego.
32:16Pracek.
32:17Jak się nazywa ten twój facet, co to tak Terkowskiego objechał?
32:20Nazywa się Dyzmaby, czy chłopca?
32:21Pierwszorzędnie objechał.
32:22To jakiś, zdaje się, ziemianin czy przemysłowiec?
32:26Przyjaźni się z tym Kunickim, co to miał proces o dostawę podkładów kolejowych.
32:30Mówię, pierwszorzędny facet. Prosto z mostu go panie tego bec.
32:33Siadaj.
32:36Widzi pana, ja już czwarty raz wyjeżdżam w tej sprawie do Warszawy.
32:38Powiedziałem sobie, że jeżeli tym razem nie wysadzę z siodła tego mojego gnębiciela,
32:42tego Tumana Olszewskiego, jeżeli nie wydębię w ministerstwie
32:45jakichś ludzkich warunków dostawy drzewa z lasów państwowych,
32:49koniec. Koniec. Likwiduję wszystko.
32:51Sprzedaję w tartach, fabrykę mebli, fabrykę celulozy, papiernie,
32:55wszystko sprzedaję za bezcen.
32:57A sam nie wiem, w łebsze palne.
32:59Pańskie zdrowie. Pani Dyzma.
33:03Nie bardzo wiem, w czym mógłbym panu pomóc.
33:12Ja bardzo żartuję.
33:16Ustarczy odrobina dobrej woli. Odrobina.
33:20Ja sobie doskonale zaję sprawę, że zajmuje pana i pański cenny czas,
33:25no i koszty przy pańskich stosunkach.
33:29Szanowny panie, powiem otwarcie.
33:44Gdyby tak stanął przed mną jakiś czarodziej i powiedział,
33:47postaram ci się to załatwić tę sprawę,
33:49tego drania olszewskiego wylać,
33:51a na jego miejsce wsadzić do dyrekcji lasów państwowych,
33:53kogoś z kim można po ludzku gadać.
33:55Postaram ci się o dobry kontyngent drzewa.
33:58Co mi za to dasz?
34:00Wówczas powiedziałbym bez zająchnienia.
34:03Panie Czarodzieju, trzydzieści...
34:06Ach, niech będzie trzydzieści pięć tysiączków gotówką,
34:08jak Boga kocham.
34:10Dziesięć od razu do rączki na kosztach,
34:12a resztę po załatwieniu.
34:14Nie, oczywiście, czarowników dziś nie ma.
34:19Trudno wymagać od najbardziej łaskawego,
34:21najżyczliwszego przyjaciela, żeby zajmować się sprawą,
34:24którą zna tylko z opowiadania.
34:26Wszak prawda.
34:30No, oczywiście.
34:32Drogi przyjacielu, niech pan mnie wyświadczy tę łaskę
34:35i przyjedzie do mnie do Koborowa na parę tygodni.
34:38Użyje pan wsi, odpocznie sobie,
34:40konna jazda świetne powietrze
34:42i przyjrzy się pan mojemu gospodarstwu.
34:46Zgoda? Co?
34:48Pan ja...
34:52Gdzie mnie tam myśleć o odpoczynku, panie?
34:54Ja ostatnio niestety za dużo odpoczywam.
34:58Nie, tego nigdy nie jest za wiele.
35:01Ja jestem bezrobotny.
35:04Z pana kapalaczy.
35:06Bezrobotny.
35:08Nie no.
35:10Oczywiście z handlem, z przemysłem teraz krucho i trudno,
35:12intratne stanowisko.
35:14A znowuż służba państwowa to do honoru wiele,
35:16dochody żadne.
35:18Coś na ten temat wiem, to ja byłem trzy lata na pani swojej posadzie.
35:24Panie Dyzma.
35:28Panie Nikodemie Złoty.
35:30Tak się szczęśliwie, akurat okoliczności składają z obydwu stron,
35:33że pan jesteś w poszukiwaniu dobrego stanowiska,
35:35a ja już doszedłem do tego wieku, kiedy sił nie ma za wiele.
35:39Szanowny przyjaciel, nie gniewaj się na moją śmiałość.
35:42Co by pan powiedział, gdybym pan zaproponował
35:45generalną administrację moimi majątkami?
35:50Ja się na tym nie znam.
35:52Nie dałbym sobie rady.
35:54A się zapozna.
35:56Zresztą na miejscu to ja sobie jak sam daję radę.
35:58Ale wie pan, chodzi o te wyjazdy, rozmowy z urzędnikami,
36:01ten upraszanie się o łaskę, dobijanie się,
36:04tylko kogoś energicznego, kogoś ustosunkowanego,
36:06kogoś przed tym różnie.
36:08Olszewcy to dudy w mieklu.
36:10No i młodego.
36:11A pan chyba nie ma jeszcze czterdziestki?
36:14Cześć i sześć.
36:15Wiecie co?
36:16Toż to wiek, królu złoty.
36:18No nie odmawiajcie.
36:20Mieszkanie pan będzie miał wygodne,
36:22samochód do dyspozycji,
36:24kuchnia dobra.
36:25A zechce pan swoich przyjaciół odwiedzić w Warszawie?
36:27Proszę najuprzejmie.
36:28No a warunki to już pan sam zechce łaskawie.
36:30Łaskawie określić.
36:34Nie wiem do prawdy co panu powiedzieć,
36:36bo...
36:37No powiedzmy,
36:38tam wiemy trzydzieści procent od pomilczonego
36:41przez pana dochodu.
36:43Zgodę?
36:45Zgodę.
36:46A pensja dwa tysiące miesięcznie.
36:50Ile?
36:52Dwa i pół.
36:53I koszty rozjazdów.
36:54No.
36:55Ręka.
36:56No.
36:57Stary Kunicki.
36:58Niech ktoś powie, że nie potrafisz załatwiać interesów.
37:01Niech ktoś powie, że nie potrafisz załatwiać interesów.
37:31A oto pięć tysięcy zaliczki.
37:36Zgodę.
37:38Zgodę.
37:39Zgodę.
37:40Zgodę.
37:41Zgodę.
37:42Zgodę.
37:43Zgodę.
37:44Zgodę.
38:14Zgodę.
38:17Zgodę.
38:18Boże!
38:20Boże!
38:22Boże!
38:24Boże!
38:26Jaki frajer!
38:28Tyle...
38:30Tylepinen!
38:32Boże!
38:46Boże!
39:02Tylej pan piwo jedno.
39:14Śledzia.
39:23I jeszcze stopkę.
39:32Dziękuję!
39:33I tu?!
39:36Nie!
39:37Łapie!
39:38Powie...
39:40Sangło!
39:43Trochę zapałę!
39:46Nie, nie, Really!
39:48Nie vej panów…
39:52Pamiętaj, bardzo.
39:54Nie!
39:57Wieluść i co na kilo unej zów.
39:59Co zниizations?
40:00Na butelkę i kilo kiełbasy.
40:20Lepsze, lepsze.
40:30Wszystkie prawa.
40:37Wszystkie prawa.
40:41Wszystkie prawa.
40:47Wszystkie prawa.
40:52Dzień dobry, pan Nowaniu.
41:03Dobry. Co to się pan wuczy o tej porze?
41:07A czemuż to pan Nowania spać nie idzie?
41:12Dzień dobry, pan Nowaniu.
41:16Dobry. Co to się pan wuczy o tej porze?
41:19A czemuż to pan Nowania spać nie idzie?
41:22Chyba już pójdę.
41:26A czemuż to pan Nowania taka smutna?
41:29Jakby pan trzy dni z rzędu parował i grosza nie widział, to by pan też z radości nie skakał.
41:37To ja pan Nowania nie pożyczę. Panno Nowaniu!
41:42Dwadzieścia wystarczy?
41:45Nie chcę. Nie wezmę. I tak nie będę miała z czego oddać.
41:53Proszę.
41:55Nie chcę.
41:56Ale tego nie trzeba oddawać.
41:58O, widzisz go. Bankier się znalazł.
42:04Chyba że.
42:06No.
42:07Ech.
42:10No co? Nie podobam się panu? Z pana to tyż mężczyzna. Kalosz.
42:16Dobra zaraz. Panno Maniu. Panno Maniu.
42:18Hotel też pięć złotych.
42:19Dobrze.
42:20Panno Maniu.
42:21Panno Maniu.
42:22Hotel też pięć złotych.
42:24Dobrze.
42:26Dobrze.
42:46Można by okno otworzyć.
42:51Późno już. Będzie dziesiąte. Pora do domu.
42:54Znalazłeś jakie miejsce?
43:03No.
43:04Tyle forsy.
43:05Tyle forsy.
43:06Tyle forsy.
43:07Pinsetki psiakry.
43:08Miałeś robotę?
43:09Powiedz.
43:10Powiedz.
43:11Chodziłeś na ogrom robotę.
43:12Nożem?
43:13Nożem?
43:14Nożem.
43:15Ciężko było?
43:16Nożem.
43:17Nożem.
43:18Nożem.
43:19Ciężko było?
43:20Ani zipnął.
43:21Ale miał forsy.
43:22Tyle forsy.
43:23Tyle forsy.
43:24Nie wiedziałam, że jesteś to taki.
43:25Tyle forsy.
43:26Tyle forsy.
43:27Tyle forsy.
43:28Nożem.
43:29Tyle forsy.
43:30Tyle forsy.
43:31Nie wiedziałam, że jesteś to taki.
43:32Czegoś nie wiedziała?
43:49A jaki?
43:50Niby.
43:51Ja nie wiedziałam, że jesteś taki.
43:55Czegoś nie wiedziała?
43:57Może jesteś taki.
43:58A jaki?
43:59Niby.
44:01No tak, no.
44:05Ciebie nie nakryją?
44:06Nie.
44:07Dam se radę.
44:08Nikt cię nie widział?
44:11Może jakieś ślady zostawiłeś?
44:13Trzeba bardzo uważać.
44:14Wiesz, gliny to nawet po śladach palców dojdą.
44:18Mnie nie złafią.
44:21Powiedz.
44:23Miałeś pięt lat?
44:27Nie możesz gadać.
44:35Masz.
44:37Na sukęte.
44:51Ańka?
44:52No.
44:53Jak wrócimy do domu, to ani parę z gęby. Rozumiesz?
44:54No pewnie.
44:55No.
44:56Teraz będę musiał na jakiś czas wyjechać. Rozumiesz o co chodzi?
44:58Rozumiem.
44:59Ale wrócisz, co?
45:00Wrócisz.
45:01A co mam nie wrócić?
45:02Nie wrócić?
45:03A co mam nie wrócić?
45:04A co mam nie wrócić?
45:05No.
45:06A co mam nie wrócić?
45:08Ańka, jak wrócimy do domu, to ani parę z gęby. Rozumiesz?
45:12No pewnie.
45:13Teraz będę musiał na jakiś czas wyjechać. Rozumiesz o co chodzi?
45:17Rozumiem.
45:19Ale wrócisz, co?
45:23Wrócisz.
45:23A co mam nie wrócić?
45:24Na wolskiej sali niskry śły, gdy w tam szła felka fajcie wsina,
45:44krąg mając drabów do tuzina, co darli o nią się jak psy.
45:50To możecie mnie państwo powisować. Dostałem dobre posady.
45:57Gdzie?
45:59Nie w Warszawie. Na prowincji.
46:02Nie mówiłam. Na prowincji zawsze o zarobek łatwiej.
46:06Dostatek wszystkiego.
46:09Wiadomo, chłopi.
46:10Kibrecie.
46:11Ile razy ja panu mówiłam, panie Dyzma, że pan tu tylko bruki szlifuje?
46:15Bo Warszawa to nie jest dla ludzi.
46:17Przecież mój stary się tak boryka. Pracy nie ma.
46:20Fundne plagi, czy i szklankę wina.
46:24Do kina!
46:26Woli ziem tyś!
46:28Raz trafił jej się jakiś graf, z gotówką, chciał mieć z nią przyjemność.
46:44A gdy ją prosił o wzajemność, mówiła tu mnie niby pach.
46:52Z pana to jest kiepski gość.
46:56Takich buchów miałam dość.
47:00Moje grozie to dla mnie jest frajer.
47:03Ja dla swoich chłopaków mam fajer.
47:07Panie łapy, ty jesteś fryc.
47:11Nie skorzystasz u mnie nic.
47:15Jeśli nie chcesz, mój panie bogaty,
47:19brać pati, to odbal się.
47:22Panofelko, chlabaź jest, bo masz polski gryk i gest.
47:30Gónda kibka, bo to jest łakmyta.
47:34Luga w gębę i śmiej się kwita.
47:38Panofelo, jamskły chłop.
47:42Na armonii, różnę i w top.
47:45Fungle, plagi, ci i ślankę dina.
47:50Do kina w poliziem tyś.
47:55Pani daje zękiel.
47:56Dobrze.
47:59Na z dziecką.
48:04Wolny?
48:15Nie jesteśmy z tamtej strony misły, z naprzeciwka.
48:29Mamy swój fason i swój własny szyk.
48:33Czy nam na budkę brak lubimy popić piwka?
48:36Tem nie dorówna nam warsziaski siaden łyk.
48:41Rzuć bracie plagie i chodź na prawie.
48:45Weź grubą lagie, Melonik, tyś.
48:49Zobaczyś plagie, dziewczynki nagie.
48:53Każda na wagę ma to, co piś.
48:58Pylełamagie i baby jagie.
49:01U nas się biezie pod sieberko i za kark.
49:06Więc odnieś plagie, weź na odwagę.
49:09I chodź na pragie i chodź na pragie.
49:12Po trnu na par.
49:14Rzuć bracie plagie i chodź na pragie.
49:18Weź grubą lagie, Melonik, tyś.
49:22Zobaczyś plagie, dziewczynki nagie.
49:26Każda na wagę ma to, co piś.
49:30Pylełamagie i babę jagie.
49:35U nas się biezie pod sieberko i za kark.
49:39Więc odnieś flagie, weź na odwagę.
49:42I chodź na pragie, po trnu na park.
49:47Zobaczymy.
49:49Zobaczymy.
49:50Zobaczymy.
49:52Zobaczymy.
49:54Zobaczymy.
49:55Zobaczymy.
49:56Zobaczymy.
49:57Zobaczymy.
50:27Zobaczymy.
50:57Zobaczymy.
Comments

Recommended