Skip to playerSkip to main content
  • 7 months ago
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:02:32KONIEC
00:02:34KONIEC
00:02:36KONIEC
00:02:38KONIEC
00:02:40KONIEC
00:02:42KONIEC
00:02:44KONIEC
00:02:46KONIEC
00:02:48KONIEC
00:02:50KONIEC
00:02:54Owego roku święta wielkanocne przypadły na początek kwietnia.
00:02:59Po tej porze ocean bywa burzliwy, a landy dyszą już wiosną.
00:03:05Słońce przygrzewa mocno w południe, ale po wydmach hula jeszcze porywisty wiatr od Atlantyku.
00:03:20Bernard Olivier przybył tu z rodzicami dla spędzenia krótkich ferii.
00:03:25Jego ojciec, znany lekarz z Bordeaux, posiadał w okolicy mały domek letniskowy, który odwiedzał często, gdyż lubił nade wszystko otwarty ocean i wielkie lasy landów.
00:03:37Bernard!
00:03:39Bernard!
00:03:41Bernard!
00:03:43Bernard!
00:03:45Bernard!
00:03:47Bernard!
00:03:57Bernard!
00:03:58Bernard!
00:03:59Bernard!
00:04:00Bernard!
00:04:01Wiosną, kiedy w nadmorskich osadach leśnych nie ma jeszcze letników, wybrzeże jest ogromne i puste, pełne tajemniczych przygód.
00:04:11Można po nim hasać, jak po prawdziwej pustyni.
00:04:15Takie jest wielkie i bezludne.
00:04:18Bernard, jak każdy chlopiec, lubił swobodę i marzył o przygodzie.
00:04:23Będąc jedynakiem w zamożnej rodzinie, miał właściwie wszystko, czego może chcieć chlopiec w jego wieku.
00:04:31Nie miał tylko towarzysza zamów.
00:04:33Nie miał przyjaciół.
00:04:35Nie miał przyjęcia.
00:04:45Idź!
00:05:05Opracjoninizi zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie zgodnie z meio ta роplu.
00:05:15Dni bała!
00:05:17Zdjęcia zgodnie zjed effortem pulosらś cleanu, ale i dalla m3owych stratum państwa dynasty dellúcimi i
00:05:31$iliz생ïes provocacją zgodnie u spowawaty.
00:05:34Zdjęcia i montaż
00:05:36...
00:05:40...
00:05:44...
00:05:46...
00:05:50...
00:05:52...
00:05:54...
00:05:56...
00:06:00...
00:06:02...
00:06:14...
00:06:16...
00:06:18...
00:06:20...
00:06:22...
00:06:24...
00:06:26...
00:06:28...
00:06:30...
00:06:32...
00:06:34...
00:06:36...
00:06:38...
00:06:40...
00:06:42...
00:06:44...
00:06:46...
00:06:48...
00:06:50...
00:06:52...
00:06:54...
00:06:56...
00:06:58...
00:07:00...
00:07:02...
00:07:04...
00:07:06...
00:07:08...
00:07:10...
00:07:16...
00:07:20...
00:07:22...
00:07:24...
00:07:26...
00:07:28...
00:07:30...
00:07:32...
00:07:34...
00:07:38...
00:07:42...
00:07:44...
00:07:46...
00:07:48KONIEC
00:08:18Nie bój się, ona nie gryzie.
00:08:38One nic złego nie robią, są za to bardzo smaczne.
00:08:48To ty je tu łapiesz?
00:08:49Aha, podczas odpływu przychodzę sprawdzić, co się złapało.
00:08:53A co zakładasz na przynęty?
00:08:55No, głowy makreli, widzisz?
00:08:58Dużo ci się dziś złapało?
00:09:00No, dwie ośmiornice i trzy raje. Dobry połóg, teraz są duże.
00:09:04Jak się nazywasz?
00:09:06Bernard, a ty?
00:09:07Gaston.
00:09:08Widzisz, tu bestie zjadły przynęty.
00:09:10Wiesz co? Trzeba będzie powbijać kołki bliżej morza.
00:09:19Odpływ jest dziś większy. Pomożesz mi?
00:09:22Dobra.
00:09:40KONIEC
00:10:10Uciekajmy, zaczyna się przypływ.
00:10:32No, już nasze haczyki są w morzu.
00:11:00Twoje haczyki.
00:11:03No, haczyki będą nasze. Tylko to, co się złowi, będzie moje.
00:11:07Muszę zasilać kuchnię ciotki, wiesz.
00:11:10To nie mieszkasz tu z rodzicami?
00:11:12Nie. Mieszkam u wuja. Wuje zbieraczem żywicy.
00:11:17Jeżdżę tu co rok na wakacje. To dziwne życie, dosąd nigdzie nie mogłem spotkać.
00:11:21Bo mieszkam tu dopiero od paru tygodni.
00:11:24A gdzie mieszkałeś przedtem?
00:11:26W mieście.
00:11:27Z wujostwem?
00:11:30Nie, z rodzicami.
00:11:32Ale nie uważasz, że czas już na ciebie?
00:11:35Dostaniesz w domu w skórę.
00:11:39Nie bój się, nie dostanę.
00:11:42A zresztą nie rozumiem, o co się gniewasz.
00:11:45A kto ci powiedział, że się gniewam?
00:11:48Mam stąd kawał drogi do domu, a jutro skoro świt muszę tu być?
00:11:53Anioł stróż za mnie haczyków niedoglądnie.
00:11:55Myślisz, że to jest zabawne?
00:11:57Słuchaj, jeśli chcesz, to mógłbym przyjść tu za ciebie.
00:12:01Mieszkam stąd o parę krowów.
00:12:03Ech, trzeba wyjść nie rano, tylko o świcie, bo odpływ jest gdzieś koło czwartej.
00:12:09Zaśpisz.
00:12:09Nie, nie zaśpię.
00:12:11A zresztą nie dałbyś rady. Bałbyś się ośmiornic.
00:12:16Dam sobie radę, a ośmiornic się nie boję.
00:12:20A skąd weźmiesz rybie głowy na przynętę?
00:12:23A no widzisz?
00:12:24Mam.
00:12:25Co masz?
00:12:26Makrele będą dziś na kolację.
00:12:28No to co z tego?
00:12:29Jak to co z tego? Pobrzynam im głowy.
00:12:32Smażonym makrelą?
00:12:34Przecie ośmiornice nie jadają makrel na fryturze.
00:12:36No to poucinam im głowy przed smażeniem.
00:12:39Ale nie pozwolą ci. Makrele ma się smażyć głowami.
00:12:43Co nie pozwolą? Nie znasz moich starych.
00:12:46No to pamiętaj.
00:12:53No to do jutra.
00:12:56Nie za.
00:12:57A nie na wal.
00:12:58Moja droga, powtarzam ci, że chłopak nam się wymyka.
00:13:09Zaczyna chodzić własnymi drogani.
00:13:15Stanowczo musimy krócej go trzymać.
00:13:18Można, że spokój.
00:13:19Chłopiec jest dobry i warto do nas przywiązanie.
00:13:22Nawet brak mu pewnej samodzielności.
00:13:25Potrzeba mu towarzystwa rówieśników.
00:13:27Właśnie.
00:13:27W tym sęk.
00:13:28Skąd mu wezmę rówieśników?
00:13:31Tu mógłby mieć tylko towarzystwo dzieci drwali albo robotników leśnych.
00:13:35No a tego chyba ani jemu, ani sobie nie życzysz.
00:13:40Sąc.
00:13:41Sąc.
00:14:11Sąc.
00:14:41Tatusiu, widziałeś morze?
00:14:51Jaki fajny otwór.
00:14:53Mamusiu, gdzieście byli?
00:14:54Wszędzie was szukałem i wołałem.
00:14:56Tatusiu, nie masz pojęcia, jak było cudnie.
00:14:59Taki wiatr, wiu, wiu i takie fale.
00:15:02Bo myślałem, że jesteście w lesie.
00:15:04Byliśmy w lesie.
00:15:05I nie słyszeliśmy, żebyś wołał.
00:15:09Podano do stołu.
00:15:11A to mnie przez ten wiatr nie było słychać.
00:15:41Pani.
00:15:42Pani.
00:15:46Pani.
00:15:47Pani.
00:15:48Pani.
00:15:49KONIEC
00:16:19KONIEC
00:16:49KONIEC
00:16:57Niech.
00:17:03KONIEC
00:17:19I tu nic?
00:17:38Ani jednej ośmiornicy, ani jednej raji?
00:17:44Gaston pomyśli teraz, że on Bernard spóźnił się lub zaspał.
00:17:49Jak to wytłumaczy Gastonowi? Co mu powie?
00:18:19KONIEC
00:18:23KONIEC
00:18:25KONIEC
00:18:29KONIEC
00:18:31KONIEC
00:18:33KONIEC
00:18:35KONIEC
00:18:37KONIEC
00:18:39KONIEC
00:18:41KONIEC
00:18:43KONIEC
00:18:45KONIEC
00:18:47KONIEC
00:18:49KONIEC
00:19:19Oszaleli zupełnie z tą Armią Europejską. A dokąd to?
00:19:41Tylko tak się tu...
00:19:43No dość tego. Całymi dniami gdzieś się bałem. Siedzi tutaj.
00:19:49KONIEC
00:20:01Poszaleli z tą Armią Europejską. Tak jest, proszę Państwa, zupełnie poszaleli.
00:20:09A my, proszę Państwa, musimy być silni i gotowi do spełnienia naszej misji cywilizacyjnej.
00:20:18Weź się już lepiej do zabawy.
00:20:50A pozakładałeś przynętę?
00:20:52Pozakładałem. Głowy makreli i świeże sardynki.
00:20:56Jeśli bujasz, to na krótko. Poznam po tej przynęcie, co zostanie na haczykach.
00:21:00Dobrze, sam się przekonasz, że mówię prawdę.
00:21:08O, widzisz? Gdybym nie założył przynęty, nic by się nie złapałem.
00:21:12KONIEC
00:21:22Gaston! Popatrz!
00:21:24Popatrz!
00:21:26KONIEC
00:21:40Alarm! Wszyscy na pokład!
00:21:44Ej, wy tam nie grzebak się! Od wyokres na horyzoncie!
00:21:48Zdzięcznek!
00:21:50DĚC
00:21:54GĚC
00:21:56DĚC
00:22:00DĚC
00:22:01DĚC
00:22:02KONIEC
00:22:08Celownik 15!
00:22:10Gotowe?
00:22:12Gotowe!
00:22:14Ognia!
00:22:16KONIEC
00:22:20KONIEC
00:22:22KONIEC
00:22:32KONIEC
00:22:52KONIEC
00:22:56Czego szukasz?
00:23:12Słuchaj, opowiedziałem wszystko wujowi.
00:23:15Wuj mówi, że jeżeli dobrze założyliśmy przynętę, to nic, tylko ktoś nas podkrada.
00:23:21Podkrada?
00:23:22Kto mógłby tutaj nam podkradać ryby z wędek?
00:23:25No właśnie.
00:23:27Ludziom mieszkającym tutaj bardziej się opłaca kupić ryby u rybaka, niż wstawać przed świtem.
00:23:32A rybak rybakowi nie kradnie.
00:23:35No widzisz?
00:23:39Popatrz, znak od haczyka.
00:23:42No to co?
00:23:44Znak od haczyka.
00:23:45To znaczy, że ta raja złapała się i że ktoś ją z wędki zdjął.
00:23:53Mój bój miał rację.
00:23:54Ktoś nas podkrada.
00:23:56Co za świństwo ukraść trzy nocny połowy w czasie największego przychływu.
00:24:00Jak go dostanę, to zobacz.
00:24:06Wiesz co?
00:24:08Musimy go przyłapać na gorącym uczynku.
00:24:11Właśnie o tym myślę.
00:24:12Ale jak to zrobić?
00:24:14Trzeba tu być przed świtem.
00:24:15O, już wiem.
00:24:18Przenotujesz u mnie, a w domu powiesz jak i co.
00:24:22A twoi rodzice nie będą się gniewać?
00:24:25Na pewności nic im nie powiemy.
00:24:28Wejdziesz do mnie przez okno, jak się ściemni.
00:24:30E, lepiej nie.
00:24:32Twoi rodzice mnie nie znają.
00:24:34Może najlepiej powiedzieć im.
00:24:35Nie, lepiej nie mówić im nic.
00:24:50Nie znasz moich starych.
00:24:52Nie martw się.
00:24:53Przenocuję uznajmę go drwala i obudzę cię.
00:24:55O tak.
00:25:15Włożyłeś sweter?
00:25:16Włożyłeś.
00:25:17A pistola masz?
00:25:18A.
00:25:25A jeżeli to nie człowiek zabiera na nośbę?
00:25:42A tylko kto?
00:25:44Na przykład ptaki.
00:25:46Zobaczymy.
00:25:48Ale ptaki na ogół nie zdejmują ryb z haczyków, tylko rozszarpują je.
00:25:51Niedługo zacznij świtać.
00:26:15To on.
00:26:17Złodziej ryb.
00:26:21Co robi?
00:26:39Nie bój się.
00:26:41On nie może nas ani widzieć, ani słyszeć.
00:26:44Złodziej ruch.
00:26:47Tak jak anything.
00:26:51P tot właściwie.
00:26:53T-siąd siinä.
00:26:54Pojęcie,ructive, jak to!
00:26:58Tomasz Woj pρά麡?
00:27:01Była
00:27:07Łva
00:27:08Pora
00:27:12Pora
00:27:13KONIEC
00:27:43Słuchaj, no dokąd on idzie?
00:27:55Nie wiem.
00:27:57Z początku myślałem, że te leśniczówki.
00:28:00Ale w tej stronie zupełnie pusto.
00:28:03Same diuny i ocean.
00:28:13Słuchaj, przecież tam są stare niemieckie bunkry.
00:28:33Aha, resztki wału atlantyckiego.
00:28:43Widziałeś?
00:28:50I co teraz?
00:28:52Ja pójdę za nim.
00:28:55Poczekaj.
00:28:56Nie mogę pozwolić, żeby mi zabierał co noc ryby.
00:29:00Jak chcesz, to zostań tu. Nie musisz iść ze mną.
00:29:03To jest w gruncie rzeczy moja sprawa.
00:29:07Nie, pójdę z tobą.
00:29:09Nie boisz się?
00:29:10A ty?
00:29:13W razie czego ucieknie.
00:29:15Jesteś morowy chłopat.
00:29:16No to chodźmy.
00:29:43To wasze?
00:30:01Tak, proszę pana. To nasze.
00:30:04Wejdźcie do środka.
00:30:05No nie bójcie się.
00:30:09Nie mam ochoty na wojnę z wami.
00:30:17Wsiadajcie.
00:30:25Nazywam się Schmidt.
00:30:27Gerhard Schmidt.
00:30:28To pan jest Niemcem?
00:30:33Tak.
00:30:35Jestem Niemcem.
00:30:44Słuchajcie chłopcy.
00:30:46Macie mnie w ręku.
00:30:48Ja stąd nigdzie nie ucieknę.
00:30:51Nie miałbym dokąd.
00:30:51To jest jedyne miejsce w całej Francji, jakie znam.
00:31:05A jeżeli chcecie, żebym wam coś więcej powiedział, to przynieście mi coś do jedzenia i picie.
00:31:10Nie, nie mogę ją dłużyć.
00:31:14Słabo mi się robi na widok tych ryb i ośmiori.
00:31:17Kawałek chleba i trochę kawy.
00:31:19O niczym innym nie myślę od rana do wieczora.
00:31:22Pan jest Niemcem.
00:31:24To diabla kim jestem?
00:31:27Nie mogę usiedzieć w tym śmierdzącym bunkrze.
00:31:30A to jest jedyne miejsce w tym kraju, jakie znam.
00:31:33I jak znam, na pamięć, przesiedziałem w tym lochu już siedemnaście miesięcy.
00:31:40Tu?
00:31:41Tu.
00:31:53Siedziałem i całymi miesiącami patrzyłem na morze.
00:31:57Wtedy ta kupa gruzów nazywała się jeszcze walem atlantyckim.
00:32:00A ja nosiłem na brzuchu pas z napisem Gotmytunc.
00:32:08Siedziałem i wyczekiwałem inwazji.
00:32:11Gotów byłem się zgodzić na inwazję z samego piekła, ile by stąd wyleźć.
00:32:18Pan się tu ukrywa, prawda?
00:32:23Co pan takiego zrobił?
00:32:25Czy myślisz, że siedzę tu dla przyjemności?
00:32:30Przynieście kawy i chleba, to wam opowiem.
00:32:34A teraz dajcie mi spokój.
00:32:39Przyniosę panu coś do jedzenia.
00:32:41Niech pan zachowa też ryby.
00:32:43Niech pan reagować.
00:32:54Muzyka
00:33:21Jak myślisz, co trzeba robić?
00:33:24Muzyka
00:33:26Słyszałeś, co on powiedział?
00:33:29Był żołnierzem niemieckim na Wale Atlantyckim.
00:33:32Okupant.
00:33:35Najlepsze, co możemy zrobić, to opowiedzieć wszystko na posterunku żandarmerii.
00:33:40Żandarmerii?
00:33:41I co by nam z tego przyszło?
00:33:44Zresztą na to mamy zawsze czas.
00:33:46Nie chcesz posłuchać, co on ma do powiedzenia, skąd się tu wdział i w ogóle?
00:33:49To może być jakiś poszukiwany bandyta albo jeszcze gorzej jakiś zbrodniarz wojenny.
00:33:58Nie, najlepiej chodźmy od razu na policję.
00:34:01Tak, a w nagrodę żandarm zaprowadzi cię do domu i zapyta starych, czy wiedzą, że włóczysz się po nocy.
00:34:07No więc co?
00:34:11Przede wszystkim nic nikomu nie mówić.
00:34:13Na to mamy zawsze czas.
00:34:15A po południu zaniesiemy mu coś do jedzenia.
00:34:17Zaryzykujmy, zgoda?
00:34:20No dobra.
00:34:21Zaryzykujmy, zaniesiemy.
00:34:31No dobra.
00:34:32KONIEC
00:35:02KONIEC
00:35:03No wstawaj, śpiochów.
00:35:06Zaraz będzie śniadanie.
00:35:10Dlaczego nie zapuszczasz na noc żaluzji?
00:35:26No ubieraj się szybko, bo ojciec się będzie gniewał.
00:35:32Słuchaj, chłopcze. Chciałbym z tobą poważnie pomówić.
00:35:54Oboje z matką wiemy, że jesteś chłopak rozsądny i kochający rodziców.
00:35:59Dlatego spodziewamy się, że przyjmiesz należycie to, co mamy ci do powiedzenia.
00:36:06Widzisz, kochanie, wybieramy się dziś z ojcem na walki byków i wrócimy aż wieczorem.
00:36:13Rozumiesz, że nie możemy cię z sobą zabrać. To nie jest odpowiednia dla chłopca w twoim wieku.
00:36:19Nie, dziękuję.
00:36:22No dobrze, to ja mogę zostać w domu.
00:36:25No, mówiłem ci, że mamy rozsądnego syna.
00:36:27Po raz pierwszy w życiu Bernard dźwiga ciężar sekretu trudny do zniesienia w samotności.
00:36:43Czuję potrzebę podzielenia się z kimś zaufanym i bliskim.
00:36:50Czy mógłbym wyznać wszystko matce?
00:36:52Powiedzieć jej?
00:36:57Ach nie, przecież nie zrozumiałaby niczego i kazala wszystko natychmiast wyjawić ojcu.
00:37:06A ojciec?
00:37:08Ten nie miałby chwili wahania ani żadnej wątpliwości.
00:37:20Wziąłby po prostu za rękę i zaprowadził na posterunek policji.
00:37:25A później odbyłaby się zasadnicza rozmowa o zadawaniu się z byle kim.
00:37:31Nie, nie, nie. Nie można zwierzyć się ani ojcu, ani matce.
00:37:35Tajemnica, którą dźwiga łączy go tylko z Gastonem to jest ich tajemnica i nikt inny nie ma do niej prawa.
00:37:44A co jeśli Niemiec tymczasem umknie?
00:37:48Jeżeli zamorduje kogoś albo podpali?
00:37:52Przecież sam się przyznał, że przebywał we Francji jako okupant.
00:37:56Może to on sam rozstrzeliwał zakładników i torturował rannych partyzantów,
00:38:00a teraz ukrywa się przed ścigającą go ręką sprawiedliwości.
00:38:05Co ci jest?
00:38:09Źle się czujesz?
00:38:13Nie, trochę mi duszno.
00:38:16Może będzie burza.
00:38:19Pokaż nosie.
00:38:23Wyglądasz mi coś nie tęgo, a wcale nie jest duszno i na burzę się nie zanosi.
00:38:29Biedny, mały.
00:38:35Przykro mu, że z nami nie jedzie.
00:38:37O, w jego wieku ja miałem o wiele więcej opanowania.
00:38:39W jego wieku jd.
00:38:52KONIEC
00:39:22Kim był Gerhard Schmidt?
00:39:52KONIEC
00:40:00Im dłużej zastanawiał się nad tą zagadką, tym bardziej rosło w nim pragnienie odkrycia prawdy.
00:40:10A może by jednak...
00:40:22KONIEC
00:40:26KONIEC
00:40:28KONIEC
00:40:32KONIEC
00:40:34KONIEC
00:40:36KONIEC
00:40:38KONIEC
00:40:40KONIEC
00:40:42KONIEC
00:40:46KONIEC
00:40:48KONIEC
00:40:50KONIEC
00:40:52KONIEC
00:40:54KONIEC
00:40:56KONIEC
00:40:58KONIEC
00:41:00KONIEC
00:41:02KONIEC
00:41:04KONIEC
00:41:06KONIEC
00:41:08KONIEC
00:41:10KONIEC
00:41:12Nikt was nie widział?
00:41:18Nikt.
00:41:36Podano do stołu.
00:41:42Podano do stołu.
00:42:12Podano do stołu.
00:42:22Dawna nie jadłem czegoś równie smacznego.
00:42:27Pani pan?
00:42:29Czegaro.
00:42:35Czegaro.
00:43:00Dziękuję wam chłopaki.
00:43:03Powiedzą pan nam opowiedzieć.
00:43:10A tak, oczywiście.
00:43:12Jestem poszukiwany przez policję.
00:43:24Za dezercję.
00:43:36Za dezercję z Legii Cudzoziemskiej.
00:43:38Dezerter.
00:43:41Choć właściwie to nie jest zupełnie ścisłe.
00:43:45Nie tyle dezercowałem, co podpadłem pod odnośny artykuł kodeksu wojskowego.
00:43:52A to nie jest zupełnie to samo.
00:43:55To trudne, prawda?
00:43:58Ja tak sądzę.
00:44:03Nie wiem, chłodcy, kto wy jesteście i jak powinienem z wami gadać.
00:44:06Ale widzicie, ja nie mam do opowiedzenia nic innego, jak tylko to, co mi się przydarzyło naprawdę.
00:44:16Nie jestem znowu tak wiele od was starszy.
00:44:19Mógłbym być najwyżej waszą starszym bratem.
00:44:21Kiedy mnie zmobilizowano, miałem osiemnaście lat.
00:44:25Osiemnaście.
00:44:27I wiedziałem o tym wszystkim niewiele więcej od każdego z was.
00:44:31Wiedziałem o tym wszystkim niewiele więcej od każdego z was.
00:44:33Ubrali mnie w mundur i powiedzieli, że trzeba bronić ojczyzny.
00:44:41Skąd miałem wiedzieć?
00:44:43Przecież pan chyba wiedział, jak to było.
00:44:46Mógłbym być najwyżej waszą starszym bratem.
00:44:49Kiedy mnie zmobilizowano, miałem osiemnaście lat.
00:44:52Osiemnaście.
00:44:54I wiedziałem o tym wszystkim niewiele więcej od każdego z was.
00:44:58Ubrali mnie w mundur i powiedzieli, że trzeba bronić ojczyzny.
00:45:01Przecież pan chyba wiedział, jak Niemcy postępują.
00:45:05Że mordują, palą, torturują. Cały świat o tym wiedział.
00:45:10Powiedz, miły mały.
00:45:12Ty przecież wiesz, jak się zachowują żołnierze francuscy w Indochinach.
00:45:17Że mordują, palą, torturują. Cały świat o tym wie.
00:45:20Ale ja w to nie wierzę. To jest komunistyczna propaganda.
00:45:25Aha. Więc wiesz, ale nie wierzysz.
00:45:28Ja także wiedziałem, ale nie wierzyłem.
00:45:31Ciężko uwierzyć, że swoje mogą postępować jak dzikie zwierzęta.
00:45:36Niemcy tak postępowali, proszę pana, ale nie Francuzi.
00:45:40Nasi żołnierze w Indochinach stawiają ponad wszystko honor munduru.
00:45:45Wiem o tym znacznie więcej niż ty, mój drogi. Wracam stamtąd. Wracam z Indochin. Byłem tam z Legią.
00:45:54Pan zdezerterował z Legią.
00:45:56Pan zdezerterował z Legii.
00:46:00Za to mnie szukają.
00:46:02Ale nie.
00:46:03Nie zdezerterowałem.
00:46:04Może bym w końcu to zrobił. Ale nie miałem czasu.
00:46:05No to jeżeli pan nie zdezerterował, to czego pan się boi?
00:46:08To długa historia.
00:46:10Trzeba ją zacząć od początku.
00:46:12Pamiętacie, mówiłem wam już, że wzięto mnie do wojska pod koniec wojny.
00:46:14Siedziałem tu, w tym bunkrze.
00:46:16Czekaliśmy półtora roku na inwalentów.
00:46:18Ale nie miałem czasu.
00:46:20No to jeżeli pan mnie zdezerterował, to czego pan się boi?
00:46:22To długa historia.
00:46:24Trzeba ją zacząć od początku.
00:46:29Pamiętacie, mówiłem wam już, że wzięto mnie do wojska pod koniec wojny.
00:46:36Siedziałem tu, w tym bunkrze.
00:46:40Czekaliśmy półtora roku na inwazję.
00:46:44Ale kiedy przyszła, te bunkry na nic się nie zdali.
00:46:49Zaszli nas od tylu.
00:47:10No i zaczęła się niewola.
00:47:28Całe cztery lata.
00:47:31Pewnego dnia, kiedy siedziałem zupełnie otępiały, nic jak zwykle nie robiąc i nic nie myśląc.
00:47:43Ktoś stanął w drzwiach naszego baraku.
00:47:45Poznałem go.
00:47:47Był sierżantem w mojej kompanii.
00:47:49Był w dobrym humorze i wyglądał na zadowolonego z siebie i ze swego losu.
00:47:54Widząc moje przygnębienie zaczął się śmiać.
00:47:58I powiedział, że wszystko zależy ode mnie.
00:48:01Jak będę mądry, to mogę dziś jeszcze wyjść z niewoli.
00:48:04Wystarczy, że podpiszę kontrakt na pięć lat służby w Legii Cudzoziemskiej.
00:48:08On sam to właśnie zrobił.
00:48:10Wypłacili mu na rękę kupę pieniędzy.
00:48:13Wahałem się.
00:48:17On mówił tylko pięć lat, a ja myślałem aż pięć lat.
00:48:24Wtedy on wzruszył ramionami i powiedział.
00:48:30Jak nie, to nie.
00:48:32Jesteś głupi, to siedź sobie tutaj do końca świata.
00:48:36No i zgodziłem się.
00:48:39Dobrze pan zrobił.
00:48:41Byłem głupi jak but.
00:48:46Dopiero później zaczęło mi świtać w głowie.
00:48:51Parę dni potem znalazłem się na okręcie.
00:48:55Płynęliśmy do Indochin.
00:49:11Płynęliśmy do the samego pum��u.
00:49:28Dzień dobry.
00:49:33Dzień dobry.
00:49:46Rozkaz dzienny dowódcy batalionu.
00:49:49Przedmiot, zachowanie się w stosunku do ludności cywilnej strefy z buntowaniem.
00:49:53W przededniu lądowaniu, w chwili kiedy batalion przygotowuje się do udziału w operacjach,
00:50:00mających na celu odzyskanie kontroli nad strefą pozostającą obecnie w ręku buntowników,
00:50:05zachodzi konieczność przypomnienia naszym żołnierzom istoty ich misji.
00:50:10Francja, szczycąca się tym, że walczyła zawsze o jak największe poszanowanie jednostki ludzkiej,
00:50:16winna okazać raz jeszcze, że stoi na wysokości misji cywilizacyjnej,
00:50:21uzasadniającej jej obecność w terytoriach zamorskich.
00:50:25Nie popadając w zbędną czułostkowość,
00:50:29umiejąc użyć siły w słuszny sposób,
00:50:31zamiemy opór buntowników,
00:50:33wykorzystując do tego celu całą wiedzę wojskową,
00:50:36jaką odziedziczyliśmy po przodkach
00:50:38i całą potęgę materialną, jaką zapewnia nam nasza przemysłowa cywilizacja.
00:50:43Francja, będąca dziedziczką starej kultury,
00:50:51wywodzącej się ze starożytności, a ożywionej przez chrześcijaństwo,
00:50:55powinna okazać raz jeszcze tym, którzy mają powrócić na jej bono,
00:50:59że nie zapomniała żadnej z następujących zasad, które są jej drogą.
00:51:04Oszanowanie jednostki ludzkiej.
00:51:07Milosierdzie wobec słabych, którzy uciekają w poplochu przed naszymi wojskami
00:51:11i chowają się na nasz widok.
00:51:23Poszanowanie dla mienia przydatnego ludności i wstrzymanie się od krabieży jej dobytku,
00:51:27który we wszystkich krajach i klimatach stanowi cenę ludzkiego życia.
00:51:31W ten sposób okażemy się silni, lecz sprawiedliwi.
00:51:36W ten sposób uczyniony zostanie olbrzymi krok na drodze pacyfikacji, która jest naszym celem.
00:51:42Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Spatrz! Sp
00:52:12KONIEC
00:52:42To nieprawda! Nieprawda! On kłamie!
00:53:02Nie mów tak. To wszystko prawda. Ja wiem.
00:53:06Wojna tak nie wygląda. Tam są bitwy. Dlaczego nie opowiada pan nam o bitwach?
00:53:12O bitwach.
00:53:30Co on tam pieprzy?
00:53:32Mówi, że droga jest wolna. Można iść na przód.
00:53:35Gówno on tam widzi.
00:53:42Dlaczego?
00:53:43Dlaczego?
00:53:44Dlaczego?
00:53:47Słyszę dobrać z
00:54:02Nie wiesz, jak to długo umożliwa?
00:54:15A co? Już masz zażyć?
00:54:17Poczekaj!
00:54:19To dopiero początek!
00:54:23Mam ostatnie wiadomości.
00:54:25Rozmawiałem z łącznikiem.
00:54:27Wiecie, co to za operacja?
00:54:29No, gadaj.
00:54:34Impast karo.
00:54:35On bodaj skonał.
00:54:37Ale wymyślili nazwę dla tego świństwa.
00:54:39Ej!
00:54:40Pytam!
00:54:42Radzór!
00:54:50Mano, szukać w dżungli skład surowego kauciuku.
00:54:54Pan Michelin tego żąda.
00:54:56Co tego żąda?
00:54:58Michelin!
00:54:59Fabrykant opon.
00:55:01Ten kałczuk należał do niego.
00:55:04Zanim nie wlazł tu Bietmin.
00:55:06Cholera!
00:55:07I potopka się całą kompanię w to łajno.
00:55:12Picho tamto cholery.
00:55:14Chcecie sobie sprowadzić na web Bietmin?
00:55:17Moskity wam nie wystarczają.
00:55:22Impast karo!
00:55:23Psiak!
00:55:24Sprawda!
00:55:25Cholera!
00:55:36Cholera!
00:55:36Zdjęcia.
00:55:38Zdaj, na minuć po zgostać, wstać!
00:56:08Zdaj! Zdaj, zdaj!
00:56:38Zdaj!
00:56:40Zdaj!
00:56:42Zdaj!
00:56:44Zdaj!
00:56:46Zdaj!
00:56:48Zdaj!
00:56:50Zdaj!
00:56:52Zdaj!
00:56:54Zdaj!
00:56:56Zdaj!
00:56:58Zdaj!
00:57:00Zdaj!
00:57:02Zdaj!
00:57:14Zdaj!
00:57:16Zdaj!
00:57:18Zdaj!
00:57:20Zdaj!
00:57:22Jak pan mógł? Pan stchórzył. Teraz trzeba było strzelać, a nie wtedy.
00:57:29Nie, mój drogi. Nie mogłem już strzelać. Zrozumiałem, że to oni mają rację.
00:57:38To była pierwsza rozsądna rzecz, jaką w życiu zrobiłem.
00:57:52Mój drogi.
00:58:22KONIEC
00:58:52KONIEC
00:58:56Był nie większy od Ciebie.
00:58:59Zabiłem temu chłopcu matkę.
00:59:06Wtedy coś się we mnie przekręciło.
00:59:09Zobaczyłem nagle tę brudną wojnę taką, jaką ona jest.
00:59:13Powiedziałem sobie nigdy więcej wojny.
00:59:17Postanowiłem wrócić do swoich i żyć tak, żeby było wiadomo, że mi się rozjaśniło w głowie.
00:59:24Poprosiłem o repatriację do demokratycznych Niemiec.
00:59:32Więc postąpiłem uczciwie. Tak czy nie?
00:59:35I wrócił pan do NRD?
00:59:37Wróciłem.
00:59:38I znalazł pan od razu pracę?
00:59:40Tak. Wiecie, nigdy przedtem nie pracowałem.
00:59:44Ale wciągnęło mnie.
00:59:47Zaczęło mi się to nowe życie coraz bardziej podobać.
00:59:52Cóż, kiedy dawno przyszło upomnieć się o swoje.
00:59:58Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj.
01:00:04Miałem dziewczynę.
01:00:06Mieliśmy się niedługo pobrać.
01:00:08Pracowaliśmy w jednej fabryce, ale ona mieszkała w Berlinie Zachodnim.
01:00:13Często odprowadzałem ją do domu.
01:00:16Często odprowadzałem ją do domu.
01:00:46W pewnym momencie poczułem, że ktoś mnie obserwuje.
01:01:02Nie mogłem sobie ani rusz przypomnieć, skąd ja znam tego człowieka.
01:01:06Nie mogłem już o niczym innym myśleć.
01:01:10Cały czas chodziło mi po głowie, że gdzieś już tę twarz widziałem.
01:01:16Byłem coraz bardziej niespokojny.
01:01:26Obejrzałem się i poznałem go.
01:01:34To był mój podoficer z niewoli.
01:01:37Ten sam, który zwerbował mnie do Legii.
01:01:42Obejrzałem się i poznałem go.
01:01:46To był mój podoficer z niewoli.
01:01:49Ten sam, który zwerbował mnie do Legii.
01:01:52Ten sam, który zwerbował mnie do Legii.
01:02:06Jagle zrozumiałem, że grozi mi niebezpieczeństwo.
01:02:10Chciałem uciec. Muszę wracać.
01:02:19Gerhard!
01:02:23Tego samego dnia wydali mnie żandammerii francuskiej.
01:02:28Sprawa o dezercję z Legii.
01:02:31Miał mnie sądzić sąd wojenny we Francji.
01:02:35Dziesięć lat murowany.
01:02:37Powieźli mnie.
01:02:40Minęliśmy granicę francuską.
01:02:43Skorzystałem z pierwszej okazji i wyskoczyłem z pociągu.
01:02:49Teraz już wiecie, skąd się tutaj wziąłem.
01:02:53Na co pan tu czeka?
01:02:58A co mam robić?
01:03:01Człowiek sam jest niczym.
01:03:04Boję się, że tu pierwszy lepszy ma wiadomość, że jestem Niemcem wyde mnie.
01:03:11No więc co? Mam się poddać?
01:03:13Ale wy mnie nie wydacie, chłopcy, prawda?
01:03:21Nie wydacie mnie.
01:03:22Nie wydacie mnie.
01:03:39Więc tak wygląda Boyle.
01:03:41Po co Schmidt opowiedział mu to wszystko?
01:03:45Czy Schmidt dobrze zrobił?
01:03:48Jeszcze wczoraj uważałby go za zdrajcę.
01:03:51A dziś...
01:03:53Gaston.
01:03:56Co z nim zrobimy?
01:03:57Co z nim zrobimy?
01:04:03On tam nie może zostać.
01:04:05Tylko co?
01:04:06Trzeba coś wymyślić.
01:04:07Właśnie, ale co?
01:04:08Jeszcze nie wiem.
01:04:10Wiesz co?
01:04:12Najlepiej poradźmy się wuja.
01:04:14Nie boisz się?
01:04:15A jak narobi nam przykrości?
01:04:17Nie.
01:04:18Zawsze we wszystkim radzę się wuja.
01:04:20Wszyscy go się radzą.
01:04:22No dobra, mnie jest wszystko jedno.
01:04:24Jak chcesz możemy zaraz iść.
01:04:25Moi starzy wrócą późno, to mam czas.
01:04:28No dobra, chodźmy.
01:04:51No chodź, nie bój się.
01:04:54No chodź, nie bój się.
01:05:10Abyśmy się zacięli, będziemy strajkować i strajk musimy wygrać.
01:05:15Tak.
01:05:16Teraz, kiedy drwale przystąpili.
01:05:18No i my w przetwórni też.
01:05:19Musimy wygrać.
01:05:21No tośmy się dogadali.
01:05:23No to idziemy.
01:05:43Wójnie budzisz w lesie?
01:05:45Nie.
01:05:46Byłem na żebrań.
01:05:47Będzie strajk.
01:05:51Jutro wszyscy idziemy na wiec.
01:05:53I ty też.
01:05:56A panicz widział kiedy, jak idą leśni ludzie?
01:06:01To niech panicz jutro popatrzy.
01:06:03To jakby sam las szedł.
01:06:04No to teraz wuj będzie mógł wyjechać na kilka dni do babki, dopóki kwitną sosny.
01:06:10Sosny?
01:06:14A kto tu będzie tymczasem za mnie strajkował?
01:06:18Cały las strajkuje.
01:06:19To i ojciec blasznie strajkuje.
01:06:21To i ojciec blasznie strajkuje.
01:06:31Pewnie dlatego tu się kręcą, że ma być strajkiem.
01:06:34Może i dlatego.
01:06:36A może i dlatego, że szukają tu kogoś.
01:06:38Chodzą i rozpytują, czy nie zauważono w okolicy kogo nieznajomego.
01:06:50A wy nie widzieliście nikogo?
01:06:55Może to szukają właśnie tego złodzieja, co to Gastonowi kradnie ryby?
01:07:01A powiedział im wuj?
01:07:03Czy powiedziałem?
01:07:06Nie, nie powiedziałem.
01:07:09Zawsze jest lepiej nie mówić wszystkiego, co się wie.
01:07:13Zwłaszcza jeśli się nic nie wie.
01:07:18Ale wy coś wiecie.
01:07:20Coś mi na to wyglądacie.
01:07:22My wuju wiemy, kogo oni szukają.
01:07:24Jeżeli masz mi coś do powiedzenia, chłopcze, to mów.
01:07:33Ja cię za język ciągnąć nie będę.
01:07:36To jest jedyne miejsce we Francji, jakie on zna.
01:07:43No, a co wy myślicie z nim zrobić?
01:07:46Dlaczego, że ich nic nie mówię?
01:07:48Przecież można bym już zanieść garnek dobrej zupy.
01:07:50Właśnie chcieliśmy się w uja poradzić.
01:07:54Bo Bernard uważa, że trzeba powiadomić policji.
01:07:59A ty nie masz zbyt wielkiej pewności, że policja tę sprawę załatwi najlepiej, co?
01:08:05A powiedziałeś chociaż koledze, dlaczego nie masz zaufania do policji?
01:08:10Nie.
01:08:12To szkoda.
01:08:14Może by to było lepiej?
01:08:15Jego matka została przejechana na śmierć przez amerykański samochód wojskowy.
01:08:24W czasie zeszłorocznej manifestacji.
01:08:27No.
01:08:28Mów.
01:08:29Dalej.
01:08:30Mów.
01:08:31Mów.
01:08:32Mów.
01:08:33Dalej.
01:08:34Mów.
01:08:35Mów.
01:08:36Mów.
01:08:37Mów.
01:08:38Mów.
01:08:39Mów.
01:08:40Mów.
01:08:41Mów.
01:08:42Mów.
01:08:43Mów.
01:08:44Mów.
01:08:45Mów.
01:08:46Mów.
01:08:47Mów.
01:08:48Mów.
01:08:49Mów.
01:08:50Mów.
01:08:51Mów.
01:08:52Mów.
01:08:53Mów.
01:08:54Mów.
01:08:55Mów.
01:08:56Mów.
01:08:57Mów.
01:08:58Mów.
01:08:59Mów.
01:09:00Mów.
01:09:01Mów.
01:09:02Mów.
01:09:03Mów.
01:09:04Mów.
01:09:05Mów.
01:09:06Mów.
01:09:07Mów.
01:09:08Mów.
01:09:09Mów.
01:09:10Mów.
01:09:11Mów.
01:09:12Mnie się zdaje, Pani Czu, że najlepiej to wszystko zostawić tak, jak jest.
01:09:21Po co się w to mieszać?
01:09:25My go nie wydamy.
01:09:27Pani Czu rozumie.
01:09:28Ci sami dybią na niego, co i na nas.
01:09:36Już jest późno.
01:09:38Niech Pani Czu wraca do domu.
01:09:40Gaston Pani Cza odprowadzi.
01:09:42Nie, dziękuję. Trafię sam.
01:09:53On tam nie może zostać.
01:10:05A czy nie moglibyśmy go ukryć wśród nas?
01:10:09Moglibyśmy.
01:10:09Tylko jak go tu przyprowadzić?
01:10:13Tyle policji?
01:10:15A jutro ten wiedz?
01:10:19Słuchaj, Gaston.
01:10:21Przed świtem
01:10:22Schmidt musi się znaleźć w lesie świętej Genowe.
01:10:26A jutro?
01:10:28Jutro przeprowadzimy go.
01:10:31Jutro albo nigdy.
01:10:32A jeżeli ten twój kolega wypaplę, niedobra sprawa.
01:10:42Ech ten twój kolega.
01:10:43Werność nie straci.
01:10:47No nie wiem.
01:10:49Wygląda na to, że w domu rozbeczy się i wszystko wygada.
01:10:52CANALA
01:11:15KONIEC
01:11:45Mamusiu!
01:11:59Gdzie ty się wluczysz, chłopca?
01:12:01Dlaczego jesteś tak daleko od domu? O tej porze.
01:12:04No siadaj. Siadaj!
01:12:09No, odpowiedz, że przynajmniej.
01:12:12Nie wiesz, że okolica jest niebezpieczna?
01:12:23Komuniści rozpętują rozruchy,
01:12:26a policja szuka po całych randach jakiegoś dezertera.
01:12:31Mogłoby cię łatwo spotkać coś złego.
01:12:42Zapytuję cię po raz ostatni.
01:12:47Co to wszystko ma znaczyć?
01:12:53Tym razem nie wmówisz we mnie, że to dla zabawy.
01:12:55Włóczysz się o pięć kilometrów od domu.
01:13:01Coś robił tak daleko.
01:13:03Ktoś musiał cię namówić i poprowadzić.
01:13:10Następstwa nieodpowiedniej znajomości mogą być straszne.
01:13:17Posłuchaj mnie, chłopcze.
01:13:21Rozumiesz zapewne, że jestem za ciebie odpowiedzialny.
01:13:25Przed rodziną i społeczeństwem.
01:13:26Jesteś jeszcze mały,
01:13:30a ja jestem właśnie po to, żeby cię chronić.
01:13:34Masz chyba zaufanie do swego ojca, prawda?
01:13:42Popatrz mi w oczy.
01:13:44Przecież kochasz nas tak, jak my kochamy ciebie.
01:13:51Dobrze.
01:13:52A więc nie masz zaufania do własnego ojca.
01:13:57Ciekawe, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie.
01:14:01Czy odmawiałem ci czegokolwiek?
01:14:05Tak.
01:14:07A więc jestem nieszczęśliwym ojcem wyrodnego syna.
01:14:12Bardziej nieszczęśliwa ode mnie jest tylko twoja biedna matka,
01:14:16którą chcesz pędzić do grobu.
01:14:22Nie chcę mówić.
01:14:30Nawet nie płaczę.
01:14:34Siedzi jak kogus i patrzy w podłogę.
01:14:38Poczekaj.
01:14:39Ja z nim pomówię.
01:14:41Tak po swojemu.
01:14:42No nie martw się.
01:14:52No popatrz na mamusię.
01:14:55No tak.
01:14:57A teraz uśmiechnij się.
01:14:59To nic.
01:15:05Zaręcam ci, mój drogi, że to nic.
01:15:07Chłopiec jest po prostu jakiś nieswój.
01:15:12Tym razem pobyt tutaj jakoś mu nie służy.
01:15:17Najlepiej będzie, jeżeli zaraz jutro wrócimy do domu.
01:15:26Bernard!
01:15:26Czart!
01:15:45Znaczymy.
01:15:59Można wrócić tę pudelkę w stokonu?
01:16:03Co się stało?
01:16:05Amerykanie.
01:16:15Niech się.
01:16:17To zbyt przyspomienia okupacji.
01:16:23Niech się.
01:16:25To zbyt przyspomienia okupacji.
01:16:45Konec.
01:16:51...
01:17:01Nagsson.
01:17:03Muzyka
01:17:33Gaston! Gaston! Gaston!
01:17:59Ja nic nie powiedziałem.
01:18:29Muzyka
01:18:31Muzyka
01:18:33Muzyka
01:18:35Muzyka
01:18:37Muzyka
01:18:39Muzyka
01:18:41Muzyka
01:18:53Muzyka
Be the first to comment
Add your comment