Skip to playerSkip to main content
  • 4 months ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:03:00KONIEC
00:03:04KONIEC
00:03:06KONIEC
00:03:08KONIEC
00:03:10KONIEC
00:03:12KONIEC
00:03:14KONIEC
00:03:20KONIEC
00:03:22Pan doktor już nie przyjmuje.
00:03:23Ale mnie przyjmie.
00:03:29Tak?
00:03:30Panie doktorze, jeszcze jeden pacjent.
00:03:33I to ktoś zapowiedziany?
00:03:34Ja tego pana nie znam.
00:03:35Niech wejdzie.
00:03:37Proszę.
00:03:49Proszę spocząć.
00:03:56Ach, to pan.
00:03:58Pan się chyba domyśla, po co tu przyszedłem.
00:04:00Nie.
00:04:01Przyszedłem po Dorotę.
00:04:03Nie rozumiem.
00:04:04Postanowiliśmy przecież z Dorotą, że...
00:04:10Postanowiliśmy przecież...
00:04:13Pan nie wie o niczym?
00:04:17Słucham pana.
00:04:21Dorota wraca do mnie.
00:04:24Pan tak zadecydował.
00:04:25Decyzja jest wspólna.
00:04:26Zresztą to można łatwo sprawdzić.
00:04:28Niech pan ją tu poprosi.
00:04:32Niestety.
00:04:34Doroty tutaj nie ma.
00:04:35Pan znowu tchórzy, doktorze.
00:04:38Dorota przed tygodniem wyjechała na urlop.
00:04:40Na urlop.
00:04:40Już raz to słyszałem.
00:04:47Pan jej przede mną nie ukryje.
00:04:50Nigdy nie zamierzałam ukrywać Doroty przed panem.
00:04:54Ale ona do pana nie wróci.
00:04:55Nie wróci.
00:04:56Jest pan tego pewien?
00:04:57Jestem tego pewien, panie Michale.
00:05:00Powinien pan zostawić ją w spokoju.
00:05:01To już moja rzecz.
00:05:03Czy pani nie rozumie, że ona nie chce więcej widzieć pana?
00:05:06Nie chce, słyszy pan?
00:05:07A ja panu nie wierzę.
00:05:08Muszę zobaczyć Dorotę.
00:05:10Po co?
00:05:11Usłyszy pan to samo.
00:05:12To się okaże.
00:05:12Dostanę jej adres?
00:05:30Nie.
00:05:32Pan jest śmieszny, panie doktorze.
00:05:36Myśli pan, że w Polsce nie ma innego sposobu
00:05:38na zdobycie czyjegoś adresu?
00:05:41Odnajdę Dorotę bez pana pomocy.
00:05:45Dobrze.
00:05:51Przekonam pana, jak nierozsądny był pański upór.
00:05:55Zawiozę pana do mojej żony.
00:06:11Przekonam pana, jak nierozsądny był pański.
00:06:13Wszystko nie ma w zamontach.
00:06:15Niech ma w zamontach.
00:06:16Zdjęcia i montaż
00:06:46Pani, kiedy się ma zaatakowaną oszczelą.
00:06:48Dobrze, dobrze.
00:06:50Gdzie trzeba zrobić na nowo pomiary?
00:06:52Ja myślę, na piątym oddziele i w siłowni.
00:06:55A kiedy to zrobisz?
00:06:57O rany, to pewnie Dorota na zaszczyt.
00:06:59Dzień dobry.
00:07:00Przyjrzyj się dziewczynie, warta grzechu.
00:07:02Ja idę się położyć, żeby nie krzyczała.
00:07:10Dzień dobry.
00:07:11Dzień dobry.
00:07:13Dzień dobry panu Doronto.
00:07:15Dzień dobry.
00:07:16Dzień dobry.
00:07:17Poznajcie się moi drodzy.
00:07:18To Michał Jurewicz, moja prawa ręka, przyjaciel.
00:07:21A, pan w dniach rzekierowca.
00:07:23Wygląda może groźnie, ale to są tylko pozory.
00:07:26Można panie dyrektorze?
00:07:28Proszę, proszę, czekam, trudno.
00:07:31Znowu panisz?
00:07:34To panie, co mam robić?
00:07:36Zobaczyć Michał, on po zastrzyku znowu w stanie.
00:07:40Co ja mam z tym człowiekiem?
00:07:41Zupełnie jak dziecko.
00:07:43Panu Doroto, ile jeszcze tych przeklętych zawczyków?
00:07:50Jeszcze tylko cztery.
00:07:51O, cztery za dużo.
00:07:53Michał, ratuj.
00:07:54Spokojnie.
00:07:56O, o Jezus.
00:07:57Coraz proszę, z godzinkę poleżę.
00:07:58A robota?
00:07:59Robota, nie zając.
00:08:00Do widzenia.
00:08:01Do widzenia pani, dziękuję.
00:08:02Michał.
00:08:03Idę.
00:08:04Przepraszam.
00:08:05Odwiedz panę Doroty i wracaj.
00:08:06Albo nie wracaj, jeśli się da namulić na spacer.
00:08:08Dobrze.
00:08:09Moja droga, daj mi papierosnice.
00:08:10Mógłbyś nie palić po zastrzyku.
00:08:11Wypij.
00:08:12To gdzie mam panią podwieźć?
00:08:13Do szpitala, jeśli łaska.
00:08:14A inne, ciekawsze miejsca wykluczone.
00:08:15Do szpitala, nie zającając.
00:08:16Do szpitala, jeśli łaska.
00:08:17A inne, ciekawsze miejsca wykluczone.
00:08:18To gdzie mam panią podwieźć?
00:08:19Do szpitala, jeśli łaska.
00:08:20A inne, ciekawsze miejsca wykluczone.
00:08:21Nie zającając.
00:08:22Przepraszam.
00:08:23Przepraszam.
00:08:24Odwiedz panę Doroty i wracaj.
00:08:25Albo nie wracaj.
00:08:26Albo nie wracaj, jeśli się da namulić na spacer.
00:08:27Dobrze.
00:08:28Moja droga, daj mi papierosnice.
00:08:29Mógłbyś nie palić po zastrzyku.
00:08:31Wypij.
00:08:32Wypij.
00:08:38To gdzie mam panią podwieźć?
00:08:40Do szpitala, jeśli łaska.
00:08:41A inne, ciekawsze miejsca wykluczone?
00:08:55Dziękuję.
00:08:56Pani Doroto, zapomniała pani.
00:09:02Co zapomniała?
00:09:03Zapomniała mi pani powiedzieć, gdzie się jutro spotkamy.
00:09:06Nie, nigdzie się nie spotkamy. Do widzenia pan.
00:09:26Dzień dobry.
00:09:29Dzień dobry.
00:09:30Dzień dobry.
00:09:33Pani Doroto.
00:09:35Czy coś się stało?
00:09:36Tak.
00:09:37Komu, dyrektorowi?
00:09:38Mnie.
00:09:56Pani Doroto.
00:09:57Panakówie.
00:10:01Pani Dorota.
00:10:07Pani Dorota.
00:10:09Pani Dorota.
00:10:11COURZ childrenimå UAA.
00:10:14Mama.
00:10:17mniopice Czałam.
00:10:19Pani Dorota.
00:10:20Kocham Cię.
00:10:34Kocham Cię.
00:10:50Nie. Nie, Michał.
00:11:12Jak chcesz.
00:11:13Nie teraz. Jeszcze nie.
00:11:22Trzeba by najpierw...
00:11:23Co najpierw?
00:11:27Chwilami wydaje mi się, że coś przede mną ukrywasz.
00:11:30Może.
00:11:32Ale wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.
00:11:34No chodźmy. Już jedźmy. Nie chciałabym się spóźnić na dyżur.
00:11:47Pojedźmy.
00:12:04Dziękuję. Zmykamy. Życzę spokojnej nocy.
00:12:09Dobra noc.
00:12:09Dobra noc.
00:12:20Coś ostatnio posmutnie o nasz doktorek nie uważasz?
00:12:23Tak.
00:12:26Tak.
00:12:34Zamknij, że okno. To nie lato.
00:12:43Tutaj przy zabiegu skrzyczał Zośkę.
00:12:46Coś mu tam podobno za późno podała.
00:12:49Zośka, rozumiesz?
00:12:52Ona jest przecież jak zegarek.
00:12:54Aż się spłakała.
00:12:58Założyłabym się, że coś mu dolega.
00:13:01On ma jakiegoś robaka. Ja to widzę.
00:13:04I pali więcej. Zauważyłaś?
00:13:13Ciekałam, czy to nie będzie coś sercowego.
00:13:17Po prostu dajesz mu za dużo kawy.
00:13:20Moja kawa mu szkodzi. Też coś.
00:13:23A może to czyjeś fochy mu szkodzą?
00:13:25Znałam kiedyś taką jedną.
00:13:32Ta też wybierała, przebierała, czekała na królewicza.
00:13:40A teraz nikt na nią nie leci.
00:13:41KONIEC!
00:13:42KONIEC!
00:13:43KONIEC!
00:13:44KONIEC!
00:13:45KONIEC!
00:13:46KONIEC!
00:13:47KONIEC!
00:13:48KONIEC!
00:13:49KONIEC!
00:13:50KONIEC!
00:13:51KONIEC!
00:13:52KONIEC!
00:13:53KONIEC!
00:13:54KONIEC!
00:13:55KONIEC!
00:13:56KONIEC!
00:13:57KONIEC!
00:13:58KONIEC!
00:14:02KONIEC!
00:14:03Dzień dobry.
00:14:33Bardzo pięknie, ładnie, ale dość tego.
00:14:35Hałasujecie, jakbyście urządzali bal karnawałowy.
00:14:39Bal sztywnych.
00:14:42Opiekunko nasza.
00:14:45W każdym razie ogłaszam koniec zabawy.
00:14:48Może tu komu potrzebne kompresy na głowę, co?
00:14:51Sami nie śpicie, innym spać nie pozwalacie.
00:14:53Siostrzyczko, proszę się nie gniewać.
00:14:55Chcieliśmy rozweselić naszego staruszka.
00:14:58O właśnie.
00:14:58To ta pogoda, siostro.
00:15:00Ręka rwie jak cholera.
00:15:01Chodź sobie do tysiąca, to się rwać przestanie.
00:15:04A dziadkowi wasze hałasy nie pomogą.
00:15:11Dobranoc.
00:15:12Dobranoc.
00:15:12Dobranoc.
00:15:13Może wy mi powiesz, co to jest?
00:15:20Trzy czwarte tortu.
00:15:24Na ile liter?
00:15:25Na trzy.
00:15:27Chyba tort.
00:15:30Rzeczywiście.
00:15:31Zgadza się, brawo.
00:15:32W takim razie może powiesz mi jeszcze, co to jest, jeśli ktoś nie ma czasu dla kogoś, dla kogo przed tym miał go bardzo wiele.
00:15:44To przecież bardzo proste.
00:15:45Pomyśl sam.
00:15:49Ktoś inny korzysta z tego czasu, tak?
00:15:55Na jaką literę?
00:15:56Na M.
00:15:59Może powinnam była sama to powiedzieć?
00:16:03Może nie.
00:16:04Zresztą przypuszczałam, że sam się tego domyślisz.
00:16:09Już dobrze.
00:16:12Rozumiem.
00:16:12Zabierzymy.
00:16:14Polska.
00:16:15Zabierzymy.
00:16:31Ktoś inny są to znowu.
00:16:34Pani.
00:16:35Zabierzymy.
00:16:38Zabierzymy.
00:16:39Masz kawę, żebyś nie zasnął, jak będziesz wracał.
00:16:47Jesteś bardzo troskliwa.
00:16:49A mogę dać trochę staremu?
00:16:50Tylko niedużo, bo ma nadciśnienie.
00:16:52No pa.
00:16:54Zadzwoń, jak wrócisz.
00:17:09Dobry wieczór.
00:17:36Dobry wieczór.
00:17:37Dobry wieczór.
00:17:38Dobry wieczór.
00:17:45To był właśnie Michał.
00:17:47Michał i kierowca, co?
00:17:50Technik.
00:17:51Zabawne.
00:17:52A mi się zdawało, że na M to musi być Mikołaj.
00:17:55Zabawne.
00:17:56Zabawna.
00:17:57Zabawna.
00:17:57Zabawna.
00:17:57Zabawna.
00:17:58KONIEC
00:18:28W każdym razie dziękuję panu dyrektorze, że pan osobiście interweniował. Ja doprawdy już nie miałem siły.
00:18:36Człowieku, przecież ty masz pełnomocnictwa. A kogo ty się ciągle oglądasz? Ja tu nie mogę codziennie przyjeżdżać. Sam musisz sobie radzić. No nie nosisz już koszuli w zębach. Z warkołami nie należy się patyczkować, no a innych trzeba umieć sobie pozyskać.
00:18:49Trzeba jakoś z ludźmi umieć żyć. Więc jak to pan sądzi, że ja nie...
00:18:52Dobrze, dobrze, dobrze. Na razie jest wszystko w porządku. Mogą być gorzej. Podrzucisz jutro inżynierowi plany. Przejrzyj ci je dokładnie. A szczególnie te miejsca za szybem. Jeżeli coś będzie nowego, proszę dzwonić do mnie. W porządku. Raz jeszcze panu... dziękuję.
00:19:06Cześć. Kto teraz prowadził? No nie wiem, może ja. Pan dyrektor na pewno zmęczony. E, tam zmęczony. Ale jak chcesz to zaczynaj.
00:19:22Mówiąc szczerze, panie dyrektorze, to nie miałem wielkiej nadziei, że uda się panu to wszystko uziemić.
00:19:40Ja też nie. A jednak. Zaimponował mi pan. Zresztą nie pierwszy raz. Przesadzasz. Trochę doświadczenia, trochę znajomości ludzi.
00:19:50Trochę. Napije się pan kawy? Dorota przygotowała na drogę.
00:19:55Dawaj, spróbujemy.
00:20:11To świetna. Prawdziwy szator. To będzie skarb, nie żona. Kiedyś lub Michał? Jeszcze się o tym nie mówiło.
00:20:20No to pomówcie i nie odkladajcie. Nie warto. Romansik, dobra rzecz, ale udane małżeństwo jeszcze lepsze. Wierz mi, Michał.
00:20:29Przyjrzałem się Dorocie. Na oko same plusy. Potwierdza się?
00:20:33Na sto dwa.
00:20:34A powiedz, Michał, trzyma cię krótko?
00:20:37Co ja wiem. Jakoś cugli nie czuję.
00:20:39To dlatego, że Dorota ma lekko rękę. Robi zaszczyt pewnie i pacjent nawet nie wie, co się z niej dzieje. No nie?
00:20:46Fakt.
00:20:49Jednak to uciemianie cholernie mnie zmęczyło.
00:20:53Boże, teraz szybko do łóżka. Ciepła butelka w rogach.
00:20:56Zostań się za roki!
00:21:08Zostań się za roki!
00:21:15Zostań się za roki!
00:21:17Muzyka
00:21:47Panie doktorze, przywieźmy radę.
00:22:01Pewnie się znowu pobili w jakiejś knajpie.
00:22:03Aha.
00:22:17Ruchem jest z tyłu, bo ciężko.
00:22:38Szybciej, szybciej.
00:22:45Tutaj, zamknęli.
00:22:47Szybciej, szybciej.
00:22:49Uważaj za schody.
00:22:55Podnieś tam wężyj strój, żeby zatrzymywać.
00:23:00Michał, Michał!
00:23:01Zdali kosztor?
00:23:07Tak, tak, za mną, do sali przebękaracji.
00:23:11Wracaj na oddział.
00:23:22Siostra Maria mi wystarczy.
00:23:23John, muszę.
00:23:25Uspokój się.
00:23:27Najważniejsze, że żyją.
00:23:28Zdeli.
00:23:39Zd παίu.
00:23:39Zdali.
00:23:40Jeddah, jeddah.
00:23:40Zd져caj.
00:23:41KONIEC
00:24:11KONIEC
00:24:41KONIEC
00:25:12KONIEC
00:25:13Po Przynieśle wyfet na piątkę. Tętno zanika.
00:25:36KONIEC
00:25:37KONIEC
00:25:38Więcej nie ma?
00:25:42Nie, tylko ta jedna
00:25:42Tylko jedna? Nie ma drugiego pudełka?
00:25:44Jakiego drugiego?
00:25:45No drugiego
00:25:45Jedna ampułka dla dwóch nie wystarczy
00:25:50Wobec tego przygotuj te jedną
00:25:58Ja tymczasem połączę się ze świdnicą
00:26:01Może będą mogli przysłać
00:26:02Krew także potrzebna
00:26:05Idź, przyjdę tam zaraz
00:26:07Halo?
00:26:12Niech mi pani połączy ze szpitalem w Świdnicy
00:26:14Tylko możliwie szybko
00:26:15Tak
00:26:17Dobrze, czekam
00:26:37Przeniosłaś?
00:26:42Krew już zeszła
00:26:45Kroplutki idą
00:26:46Wszystko gotowe
00:27:05Idę na jedynkę
00:27:07Proszę
00:27:07Wstępno?
00:27:10Slabo wyczuwalne
00:27:11Sześćdziesiąt
00:27:21A Michał?
00:27:42Kroplutki idą
00:27:51Nitkowate
00:28:00Nitkowate
00:28:13Lech wapet przygotowany, tak?
00:28:24Tak
00:28:24Więc komu?
00:28:46Stanowu jest groźny
00:28:50Lech wapet i krew będą dopiero za godzinę
00:28:56Daj po połowie
00:29:02Panie doktorze
00:29:05Z tym staruszkiem na ósęce jest bardzo źle
00:29:07Zdaje się, że to jest
00:29:08Już idę
00:29:08Podaj Lech wapet do obu, Kroplutek
00:29:18A
00:29:33Panie
00:29:35C shells
00:29:39Kroplutka
00:29:43Dziękuję.
00:30:13Dziękuję.
00:30:43Dziękuję.
00:31:13Dziękuję.
00:31:29No dziadziu, już jest wszystko dobrze.
00:31:31Bardzo mi się ciebie dobrze.
00:31:34Proszę na niego uważać, a tak może się powtórzyć.
00:31:43Panie doktorze, to pani dyrektorowa Górska.
00:31:53Malecki.
00:31:54Poinformowałem panią, że już po operacji, ale w tej chwili nie może jeszcze widzieć męża.
00:31:57Panie doktorze.
00:31:58Mamy wszystko, co w naszej mocy niestety stanie ścieżki.
00:32:00Może trzeba zdobyć jakieś specjalne lekarstwo, jakieś zastrzyki, no nie wiem.
00:32:04Mogę się wystarać.
00:32:05Mamy wszystko, co potrzeba dla chorego, ale rozumie pani tak poważne obrażenia w tym wieku.
00:32:11Czy mogę tu pozostać?
00:32:13Lepiej gdyby udała się pani do domu, ale...
00:32:16Dobrze.
00:32:17Proszę.
00:32:18Proszę czekać.
00:32:27Dzwonił Krzysiak ze Świdnicy, wysłali już.
00:32:29Wcześniej jak za półtorej godziny nie przyjadą.
00:32:31Z Ladymka.
00:32:33Tak.
00:32:34Może kolega obrzyjdzie portiera.
00:32:35Jak tylko przywiozą, dajcie zaraz do piątki.
00:32:41Podałaś?
00:32:51Tak.
00:32:52Na godzinę półtorej połowa dawki powinna wystarczyć.
00:32:56Półtorej godziny?
00:32:58Szybciej nie mogą.
00:33:00Powieci otrzymali, żeby nie przyniosła strofantyny.
00:33:05Pani Doroto, czy pani jest przy nich?
00:33:07Pani Doroto, czy pani jest przy nich?
00:33:08Tak.
00:33:09To dobrze.
00:33:10To bardzo dobrze.
00:33:11Jestem spokojniejsza.
00:33:12Zupełnie jak sama się nimi opiekowała.
00:33:14Czy pani jest przy nich?
00:33:16Tak.
00:33:17To dobrze.
00:33:18To bardzo dobrze.
00:33:19Jestem spokojniejsza.
00:33:20Zupełnie jak sama się nimi opiekowała.
00:33:21Pani Doroto, czy pani jest przy nich?
00:33:22Tak.
00:33:23To dobrze.
00:33:24To bardzo dobrze.
00:33:25Jestem spokojniejsza.
00:33:26Zupełnie jakby sama się nimi opiekowała.
00:33:28Pani Doroto, czy Pani jest przy nich?
00:33:33Tak.
00:33:35To dobrze, to bardzo dobrze. Jestem spokojniejsza.
00:33:38Zupełnie jakby sama się nimi opiekowała.
00:33:41Czy mąż mi odzyskał przytomność?
00:33:45Jeszcze nie. Jeszcze nie odzyskał.
00:33:58Ten młody to na pewno przetrzyma.
00:34:13Worecki prosił, żebyś mu przyniosła strofantynę.
00:34:19Na piątkę.
00:34:21Dobrze.
00:34:23Przyglądnęłam się temu młodemu dobrze.
00:34:27Kawał chłopa.
00:34:29Co ty mówiłaś?
00:34:31Mówię, że przyglądnęłam mu się.
00:34:33Szkoda by było, żeby się taki przejechał.
00:34:35Worecki prosił, żebyś mu przyniosła strofantynę.
00:34:37Na piątkę.
00:34:39Dobrze.
00:34:41Przyglądnęłam się temu młodemu dobrze.
00:34:43Kawał chłopa.
00:34:45Co ty mówiłaś?
00:34:47Szkoda by było, żeby się taki przejechał.
00:35:17Kawał chłopa.
00:35:19Kawał chłopa.
00:35:21Kawał chłopa.
00:35:23Kawał chłopa.
00:35:25Proszę państwa, jest w tej chwili dwudziesta trzecia dziesięć.
00:35:29Kawał chłopa.
00:35:31Kawał chłopa.
00:35:33Kawał chłopa.
00:35:35Kawał chłopa.
00:35:37Kawał chłopa.
00:35:39Kawał chłopa.
00:35:41Kawał chłopa.
00:35:43Kawał chłopa.
00:35:45Kawał chłopa.
00:35:47Kawał chłopa.
00:35:49Kawał chłopa.
00:35:51Kawał chłopa.
00:35:53Kawał chłopa.
00:35:55Kawał chłopa.
00:35:57KONIEC
00:36:27KONIEC
00:36:29Jsteš v lidnici?
00:36:31Tak.
00:36:35A pokytovaně?
00:36:43Přiběžli.
00:36:57KONIEC
00:36:59KONIEC
00:37:01KONIEC
00:37:02KONIEC
00:37:03KONIEC
00:37:05KONIEC
00:37:09KONIEC
00:37:11Zgadal dva centymetry dla juredyča.
00:37:27Dałaś Michałowi całą ampułkę?
00:37:39Tak.
00:37:57Niestety.
00:38:27A Michał?
00:38:43Żyje, stan ciężki.
00:38:45Czy mogłabym zobaczyć mojego węża?
00:39:04Dobrze.
00:39:15W szpitalu ciągle ktoś umiera.
00:39:39Ale Górski umarł przeze mnie.
00:39:41I tak nie miał wielkiej szansy.
00:39:42Nawet gdybyśmy mieli wtedy lewofet.
00:39:45To nie ma w tej chwili żadnego znaczenia.
00:39:48Nie mogę tu pozostać.
00:39:49Czy...
00:39:51Jak mogę ci pomóc?
00:39:56Pomóc?
00:39:59Nie wiem, nie.
00:40:01Chcę odejść.
00:40:04Tutaj nikt o niczym nie wie.
00:40:06I nikt nie będzie wiedział.
00:40:08Byłoby mi lżej, gdyby wszyscy wiedzieli.
00:40:09Tak.
00:40:12I nie zmienisz swego postanowienia?
00:40:15Czy można?
00:40:20Panie doktorze, niech pan spojrzy.
00:40:22Nowe mundurki dla naszych sióstr.
00:40:24Odwróćcie doka.
00:40:26Jakie śliczne, prawda?
00:40:27Z tyłu szelki.
00:40:28Rzeczywiście, ładnie.
00:40:30A czepek?
00:40:30Czy czepek też będzie inny?
00:40:32Nie, panie doktorze.
00:40:33Czepek zostaje taki sam.
00:40:34Nie, panie doktorze.
00:40:36Zdjęcia i montaż
00:41:06Jestem panu bardzo wdzięczny, panie doktorze.
00:41:21Oddychać.
00:41:24W proszku nas tu chyba przywieźli.
00:41:26Proszę oddychać.
00:41:29Musiał mnie pan za uszy wyciągać z tamtego świata, co?
00:41:32W porządku.
00:41:34Za kilka dni zacznie pan stawać.
00:41:36Bardzo dziękuję, panie doktorze.
00:41:44Szczęśliwy facet z ciebie.
00:41:47Gnaty sobie takie pochamie.
00:41:51Leży nieprzytomny jak kloda.
00:41:53Nie, tu okladzik.
00:41:55Tam kompresik, zastrzyki.
00:41:57Rączka na pulsie.
00:41:58Jedna siostra przy nogach, druga siostra przy głowie.
00:42:04Jak kiepurę za uszy ciągnęli.
00:42:06Ze mną to się nikt nie patyczkuje.
00:42:23Formalności załatwione?
00:42:24Tak jest, panie doktorze.
00:42:26Mam nadzieję, że teraz szybko powróci pan do formy.
00:42:28Ja już czuję się świetnie.
00:42:32Szkoda tylko, że wychodzę stąd bez dyrektora.
00:42:36Cholernie mi do żar.
00:42:37Jeszcze raz bardzo panu dziękuję.
00:42:42Ja też panu dziękuję, panie doktorze.
00:42:45Nie przesadzajmy.
00:42:47Było przeszło.
00:42:49Bądźcie zdrowi i szczęśliwi.
00:42:50Bądźcie zdrowi i szczęśliwi.
00:43:20Ja chyba jestem w czepku urodzony.
00:43:49Co ty robisz?
00:43:50Projektuje nasz domek.
00:43:58Skąd takie zdolności?
00:44:00O.
00:44:03Tylko co na to powie gospodyni?
00:44:06Uchwali, ona nas lubi.
00:44:08Ładna z was para powiedziała.
00:44:19Bardzo mi się to podoba, wiesz?
00:44:25Tylko okna nie będą takie krzywe?
00:44:28Co chcesz, lewą ręką rysować nie można.
00:44:32Ale w urzędzie stanu cywilnego podpis złożony lewą ręką podobno bardzo szczęśliwy.
00:44:38Po co to wszystko kupowałeś?
00:44:48Głodem jeszcze nie przymieram.
00:44:50Nie brzęceć, siadać i jeść.
00:44:53Załatwiłaś coś?
00:44:54Chwilowo nie mają etatów.
00:44:56Wyjedźmy stąd, Michał.
00:45:04Co cię znowu ugryzło?
00:45:07Najpierw rzucasz pracę, którą lubiłaś, teraz znowu wyjedźmy stąd dokąd.
00:45:10Po co?
00:45:12Nie chcesz pracować w szpitalu?
00:45:13Znajdziemy coś innego?
00:45:14Ale po co od razu wyjeżdżać?
00:45:15Kochana, co ci właściwie jest?
00:45:27Nic.
00:45:30Nic mi nie jest.
00:45:34Do dawno nie byłam u fryzjera.
00:45:36No to dlaczego nie pójdzie, Jezus?
00:45:43Wiem.
00:45:44Jesteś ambitna, chcesz pracować.
00:45:47Wrażni ciebie ta bezczynność.
00:45:50Rozumiem.
00:45:51Dobra.
00:45:52Mnie dziś to jutro na pewno coś znajdziesz.
00:45:57Wiesz, trzeba by pójść do Górskiej.
00:45:59Ona nam pomoże, zna tutaj ludzi.
00:46:02Musimy tam iść?
00:46:03Koniecznie.
00:46:03A poza tym, i tak powinniśmy ją odwiedzić.
00:46:14Nie za słaba herbatka, panie Doroto.
00:46:19Nie, nie.
00:46:19Świetna.
00:46:20Jeszcze ta, którą Zygmunt przywiózł z Gruzji.
00:46:24No a co u was?
00:46:27Pewnie już po ślubie.
00:46:29I nawet nie zawiadomiliście.
00:46:30Ale skądże, pani dyrektorowo?
00:46:32Po prostu nie była jeszcze ślubu.
00:46:33Ale chyba już niedługo panią zaprosimy.
00:46:38Prawda, Dorota?
00:46:42Czy nie ma w domu czegoś do odkręcenia?
00:46:49Nie mogę się dobrać do tej oprawki.
00:46:52Powinno tu być coś takiego.
00:47:03Poszukaj sam.
00:47:06Albo lepiej odluść to wszystko.
00:47:08Dokończysz innym razem.
00:47:10Herbata ci wystygnie.
00:47:11Zaraz kończę.
00:47:14Pamiętasz, dostał to na swój jubileusz.
00:47:17Tak.
00:47:19Przepraszam, kochani.
00:47:26Chodźmy już.
00:47:29Muszę i to naprawić.
00:47:31Dlaczego chcesz uciekać?
00:47:35Posiedźmy jeszcze trochę.
00:47:38Pamiętasz?
00:47:40Tutaj zobaczyliśmy się pierwszy raz.
00:47:42Chodźmy już, Michał.
00:47:44Co ci się stało?
00:47:46Proszę cię.
00:47:48Znowu te same kłopoty z urzędem.
00:47:50Rozumiecie, samotna kobieta w tak dużym mieszkaniu.
00:47:54A wolałabym przyjąć kogoś bliskiego.
00:47:59Weź to.
00:48:01Weź na pamiątkę.
00:48:06Dziękuję.
00:48:07Nie, nie, nie.
00:48:24Nie krzycz tak.
00:48:25Tutaj wszystko słychać przez ścianę.
00:48:28Masz?
00:48:28Jeszcze jeden powód, żeby się stąd wyprowadzić.
00:48:31Ale nie do Górskiej.
00:48:32Dlaczego, dziewczyno?
00:48:35Znajdź, że wreszcie jakiś rozsądny argument.
00:48:37Przecież nie można brać poważnie tego, co mówisz.
00:48:39W każdym mieszkaniu ktoś kiedyś umiera, ale przez to domy nie stoją puste.
00:48:44A poza tym Górski umarł w szpitalu, a nie w domu.
00:48:47Myślisz, że mnie jest lekko, kiedy go wspominam?
00:48:54Kto wtedy siedział za kierownicą?
00:48:56Niby nie ma w tym mojej winy, że ja żyję, a on nie.
00:48:59Ale przecież jest mi jakoś głupio i dlatego z radością nie pcham się do ich mieszkania.
00:49:03Ale po pierwsze, to wyjątkowa okazja.
00:49:05A po drugie, po drugie, wydaje mi się, że mam wobec Górskiej jakiś dług.
00:49:12No nie wiem, jak ci to powiedzieć.
00:49:15Czuję, że powinniśmy być blisko niej.
00:49:18Powinniśmy się nią zaopiekować.
00:49:22Ustąp mi.
00:49:24Ustąp mi raz i jeden tylko dlatego, że cię o to proszę.
00:49:27Zrób to.
00:49:28Dobrze, ale nie w tym wypadku.
00:49:30To za poważna sprawa.
00:49:31Proszę cię, Michal.
00:49:32Nie, to zwykła babska histeria i tutaj nie ustąpię.
00:49:35Koniec, kropka.
00:49:36Nie krzycz tego, Boże, nie krzycz.
00:49:44Chodź tutaj.
00:50:01Połóż się.
00:50:02Kochani moje, żyjesz?
00:50:15Żyję.
00:50:26To te ręce mnie uratowały.
00:50:28To te ręce mnie uratowały.
00:50:32Dorota.
00:50:40Dzień dobry.
00:50:40Dzień dobry.
00:50:41Jest Dorotka?
00:50:42To pan nic nie wie.
00:50:44A co mam wiedzieć?
00:50:45Panna Dorota wyprowadziła się.
00:50:54Jak to wyprowadziła się?
00:50:55Dokąd?
00:51:04Dokąd?
00:51:05Nie wiem.
00:51:06Nic nie mówiła.
00:51:07Wyprowadziła się i koniec.
00:51:08Dzień dobry.
00:51:21Dzień dobry.
00:51:22Dzień dobry.
00:51:23KONIEC
00:51:53KONIEC
00:52:23KONIEC
00:52:32KONIEC
00:52:34KONIEC
00:52:39KONIEC
00:52:42KONIEC
00:52:47KONIEC
00:52:49Co dla Pana?
00:52:51Duża kawa.
00:52:55Co ty tu robisz?
00:52:56Widzisz?
00:52:58Jestem kamienerką.
00:53:00Za 900 złotych miesięcznie plus łaskawe napiwki.
00:53:09Duża kawa.
00:53:11Znajomy?
00:53:12Znajomy.
00:53:13To zrobię mocniejszą.
00:53:21Jak to się stało?
00:53:35Możesz ze mną porozmawiać?
00:53:39Po co?
00:53:40Czy mamy sobie coś szczególnego do powiedzenia?
00:53:51Czy mamy tu jak interes podmiot rude?
00:53:59Proszę hyvä.
00:54:01Proszę.
00:54:03Z fills i szpitala od específica.
00:54:07live
00:54:09przesknęły krzy Pflerit О카Gen
00:54:19Boję się, czy nie złapałem grypy.
00:54:31Zajemnie.
00:54:35Czy nie za duża doza jak na lekarstwo?
00:54:38O ile pamiętam, dawniej nie piłaś wcale.
00:54:40Och, dawniej, dawniej. Dawniej się nie liczy.
00:54:44Szkoda.
00:54:46Czego szkoda?
00:54:47Tego, co było dawniej dobre.
00:54:49Tego było mało i krótko.
00:54:59Patrzysz na mnie jak na wroga. Masz do mnie jakiś żal.
00:55:01Do ciebie?
00:55:03Do siebie mam żal.
00:55:05Do siebie samej.
00:55:07Słucham pana.
00:55:08Proszę jeszcze w wierszanki herbaty.
00:55:10Proszę bardzo.
00:55:13Może mogę ci w czymś pomóc.
00:55:16Dziękuję ci.
00:55:18Raz mi już pomogłeś.
00:55:19I do dziś nie mogę się pozbierać.
00:55:21Nie wiem o czym mówisz. Nie rozumiem.
00:55:22Ach, nie rozumiesz, nie rozumiesz. Jesteś czysty jak łza.
00:55:25Różki się umyło, o wszystkim zapomniało i spokój, prawda?
00:55:28Mylisz się o niczym nie zapomniałem.
00:55:31Teraz wiem, że nie powinienem budzie sami wtedy z nimi zostawiać.
00:55:36To była wielka lekko myślność z mojej strony.
00:55:37Powinienem się był domyśleć, że...
00:55:43To właśnie był mój udział.
00:55:49Chociaż w ostatecznym rozrachunku okazało się, że w ten sposób dałem ci szansę wyboru.
00:55:53Michał, czy ja?
00:55:58Wybrałaś Michała.
00:55:59Mylisz się. Wybrałam Michała jeszcze wcześniej.
00:56:07A co do twojej odpowiedzialności za śmierć Górskiego, to...
00:56:11Wydaje mi się, że dzielisz głos na czworu.
00:56:12Nie sądzę.
00:56:16Nie powinienem budzie sami zostawiać, a zostawiłem.
00:56:20Może ja tego podświadomie pragnąłem?
00:56:22Może bałem się, że znienawidzisz mnie, jeśli...
00:56:25Zostawię dla nich obu jednakową szansę śmierci.
00:56:29Uważa, uwaga.
00:56:31Przecięga sebezy były na niej z góry...
00:56:33Proszę.
00:56:34Dziękuję bardzo.
00:56:42Nie kosztowała cię drogo ta odpowiedzialność.
00:56:45Ale też niewiele zyskałem.
00:56:48Ty przynajmniej masz Michała.
00:56:53Zerwałam z Michałem.
00:56:56Zerwałaś z Michałem?
00:57:00On wie dlaczego?
00:57:02Nie, nie wie o niczym.
00:57:06W takim razie, Doroto...
00:57:08Nie mogę tego zrozumieć.
00:57:12Myślałam, że się przemogę.
00:57:18Że jakoś to będzie, ale...
00:57:21Ale nic z tego nie wychodziło.
00:57:24Ani na jedną chwilę nie mogłam zapomnieć,
00:57:26jaką cenę zapłaciłam za jego życie.
00:57:29Patrzałam na twarz Michała,
00:57:30a widziałam twarz tamtego i...
00:57:32Te ciągłe pytania.
00:57:33Co ci jest?
00:57:33Dlaczego jesteś smutna?
00:57:34Dlaczego nie chcesz mieszkać u Górskiej?
00:57:36A ja przecież nie mogłam mu nic powiedzieć.
00:57:42Wydawałoby się, że wszystko jest takie proste.
00:57:46Zrobiło się coś złego.
00:57:48Trzeba to odcierpieć.
00:57:50Samotnie.
00:57:52Ale chwilami strach mnie ogarnia.
00:57:54On mnie szuka.
00:57:55Boję się.
00:57:56Jeżeli mnie znajdzie i znowu zapyta Doroto, co ci jest...
00:57:58Zwariuję.
00:58:04Zadręczasz się, dziewczyno.
00:58:06Ale nie chcę się zadręczać.
00:58:08Chcę żyć spokojnie jak inny.
00:58:11Tylko żeby jakoś nie pamiętać.
00:58:14Posłuchaj mnie.
00:58:18Mówiłem ci już.
00:58:19Ja także opuszczam na szpital.
00:58:20I bruncie rzeczy chyba z tego samego powodu.
00:58:23Więc czy nie uważasz, że tamto nas jakoś łączy?
00:58:32Bardzo okrutnie, ale łączy.
00:58:35Oboje pamiętamy.
00:58:36Oboje wiemy.
00:58:38Razem bierzemy odpowiedzialność.
00:58:42Jedź ze mną, Doroto.
00:58:45Przenoszę się do takiego małego miasteczka, gdzie nikt nas nie znajdzie.
00:58:48Gdzie będzie praca?
00:58:49Dużo pracy dla nas obojga.
00:58:50Jedź ze mną.
00:58:58Nie mów nie.
00:59:00Pomyśl.
00:59:20No jutro poproszę o dwie butelki, dobrze?
00:59:34Do widzenia pani.
00:59:35Tak.
00:59:44Pomyśl.
00:59:44Pomyśl.
00:59:45Dzięki za oglądanie!
01:00:15Dzięki za oglądanie!
01:00:45Dzięki za oglądanie!
01:01:15Dzwonił Martyniak!
01:01:19Proszę, żebyś do niego wstąpił. Żona znowu chora.
01:01:21Dobrze wstąpię.
01:01:23Dlaczego nie jadłeś?
01:01:24Już późno zjałem w szpitalu.
01:01:26Załatwić coś? Masz wszystko na wieczór?
01:01:28Może są gdzieś cytryny? Zobacz w spółdzielni.
01:01:31Albo nie, zresztą nie szukaj.
01:01:32I tak będę jeszcze musiała wyjść.
01:01:34Do widzenia.
01:01:49Pa, kochani.
01:01:50Panie doktorze, po co cenę?
01:02:02Panie doktorze, po co ten ręk?
01:02:20Żona przecież nie chorowała na płucach.
01:02:22Strzeżonego pan bóg szerze, panie Martyniak.
01:02:23Oczywiście, to nic groźnego.
01:02:25Niech pan przyjdzie z żoną do mnie pojutrze.
01:02:28Nie, w poniedziałek.
01:02:29Ale to nie są suchoty.
01:02:30To niemożliwe, żeby to były suchoty.
01:02:32Tego nie powiedziałem.
01:02:33A więc w poniedziałek, samego rana, tak?
01:02:36Tak, dziękuję.
01:02:52Kabel odświecy.
01:03:16A, jak zwykle.
01:03:22Pan?
01:03:27Co pan tu robi?
01:03:28Jak to się mówi służbowo, panie doktorze?
01:03:30Cieszę się, że pana spotykam.
01:03:33Ja nie.
01:03:34Mamy z sobą do pogadania.
01:03:35Pewne rzeczy trzeba wyjaśnić.
01:03:38Zdaje mi się, że wszystko jest jasne.
01:03:39Zabrał mi pan Dorotę.
01:03:41Dorota nie należy do kobiet, które dają się zabierać.
01:03:43Tak myślałem.
01:03:46Ale teraz nie wierzę w to.
01:03:50Niech mi pan pozwoli z nią porozmawiać.
01:03:52Nie mam nic do pozwalania.
01:03:54Dorota nie jest moją niewolnicą.
01:03:58Zresztą Doroty tutaj nie ma.
01:04:00Wyjechała na cały miesiąc.
01:04:02To nieprawda.
01:04:22Dlaczego, Dorota?
01:04:29Dlaczego odeszłaś?
01:04:32Przecież to nie miało sensu.
01:04:34Sama teraz widzisz, że to nie miało sensu.
01:04:36Umówiliśmy się, że nie będziesz pytał.
01:04:38Dobrze.
01:04:40Dzisiaj nie będę, ale nie wiem, czy...
01:04:42Jutro, pojutrze to nie powróci.
01:04:44To mnie cholernie dręczy mi.
01:04:50Rozumiesz tego?
01:04:51Popatrz.
01:04:55Jakie cienie układają się na suficie.
01:04:58Od czego to?
01:05:00Szukałem ciebie.
01:05:01Jak pies po całym kraju.
01:05:04Czułem.
01:05:05Wiedziałem, że to, co zrobiłaś, to było jakieś nieporozumienie.
01:05:08Co zrobiła?
01:05:10Co było nieporozumieniem?
01:05:11To, że związałaś się z Maleckim.
01:05:15Jak to się stało na litość boską?
01:05:22Dzisiaj spotkałem twojego męża.
01:05:25Powiedział, że wyjechałaś na urlop.
01:05:27Skłamał.
01:05:29Dlaczego skłamał?
01:05:31Tłuszcz.
01:05:33On mnie kocha.
01:05:36Ale nie mówmy o nim.
01:05:40Dobrze.
01:05:41Mówmy o nas.
01:05:45Ja ciebie kocham, ty mnie kochasz, prawda?
01:05:48Tak.
01:05:49Teraz wróciłaś już do mnie na zawsze.
01:05:53Nasze życie będzie proste.
01:05:55Jak przedtem.
01:05:57Myślisz?
01:05:58Na pewno.
01:06:00Tu się coś poplętało, ja tego nie rozumiem.
01:06:05Ale zapomnę.
01:06:07Na amen zapomnę o wszystkim, jeśli będziesz przy mnie.
01:06:09Dlaczego ja sobie nie mogę znaleźć miejsca, Michał?
01:06:14Źle ci jest ze mną?
01:06:17Dobrze.
01:06:20Najlepiej.
01:06:20Wyjedziesz stąd?
01:06:22Tak.
01:06:22Tak.
01:06:29Co ty powiedziałaś?
01:06:32Powiedziałam tak.
01:06:35Powiedz, wyjedziemy stąd.
01:06:39Wyjedziemy stąd.
01:06:42Powiedz, nie wrócę do domu.
01:06:45Nie mogę.
01:06:48Muszę wrócić.
01:06:50Tam to trzeba doprowadzić do końca.
01:06:52Jutro wyjeżdżam do Wrocławia.
01:06:55Znajdę jakiś kąt.
01:06:57I natychmiast wracam po ciebie.
01:06:59Tak?
01:07:00Tak.
01:07:01Mówisz to bez entuzjazmu.
01:07:06Ale się cieszę.
01:07:07Na pewno?
01:07:09Tak.
01:07:11Cieszę się.
01:07:12Cieszę się.
01:07:42No więc, proszę państwa, abyśmy zdrowi byli.
01:07:45A ja piję permanentnie zdrowie pani Doroto.
01:07:49Panią musiał spotkać dzisiaj coś bardzo przyjemnego, pani Doroto.
01:07:53Po prostu miłe towarzystwo.
01:07:54Można?
01:07:58No dziękuję panu.
01:08:03Może nie pij już więcej, Doroto?
01:08:05Ależ dlaczego?
01:08:07Tak doskonały trunek nikomu zaszkodzić nie może.
01:08:10Zwłaszcza, że dawki są homeopatyczne.
01:08:13No, a teraz ja wzniosę do was.
01:08:17Zaszczęśliwy pobyt doktorostwa w naszym miasteczku.
01:08:20Żebyście się państwo dobrze u nas czuli.
01:08:23Uch, to absolutnie nierealne.
01:08:25W takiej dziurze?
01:08:26Jestem tu dopiero pół roku, a już umieram z nudów.
01:08:29A po roku pani się przyzwyczai.
01:08:31Trzeba się tylko zaklimatyzować.
01:08:33Ja bym się stąd nie ruszył za żadne skarby.
01:08:35A tak.
01:08:36Życie w wielkim mieście jest zbyt halaśliwe, zbyt nerwowe.
01:08:40Niszczy organizm.
01:08:41Otóż ja, stary farmaceuta, mówię wam.
01:08:44Nie ma szczęścia bez dobrego trawienia.
01:08:47Piję za dobre trawienie.
01:08:48Zakładam protest.
01:08:50Ładne pojęcie miałaby u nas pani Dorota.
01:08:53Piję za niestrawność.
01:08:55Nie, nie.
01:08:56Ja tylko w sensie metaforycznym.
01:08:58Nie chodzi o młodość, odwagę.
01:09:00Pan tu propaguje jakiś bezrów, jak u tego Buddy.
01:09:03Siedzi i trawi.
01:09:04A ja propaguję walkę.
01:09:05Pokonywanie trudności.
01:09:07Trzeba mieć pragnienia i trzeba je realizować.
01:09:10Czy nie mam racji, pani Doroto?
01:09:12Zdrowie młodości.
01:09:14Zdrowie młodości, która z niczego nie rezygnuje.
01:09:17Czasem trzeba zrezygnować.
01:09:18Nigdy.
01:09:20A jeśli jest coś, co zmusza do rezygnacji?
01:09:22Co na przykład?
01:09:24Niedobrać wspomnienia.
01:09:26Trzeba umieć zapominać.
01:09:29Może państwo napijcie się kardę?
01:09:31Ja proszę.
01:09:32I ja?
01:09:32Bardzo chętnie.
01:09:36A jeżeli czegoś nie można zapomnieć?
01:09:38To tylko kwestia czasu.
01:09:39Czas leczy wszystkie rady.
01:09:41Broniłem kiedyś klienta, który zabił swoją żonę.
01:09:44Podejrzewał ją o zdradę.
01:09:45Niezbitych dowodów zdrady nie było tylko plotki, poszlaki.
01:09:48Dlatego groziło mu dożywocie.
01:09:50Ostatecznie wywojowałem dla niego dziesięć lat.
01:09:52Mało.
01:09:53Ale tych dziesięć lat wystarczyło, aby o wszystkim zapomniał.
01:09:56Na początku więzień rozpaczał, chciał się wieszać.
01:09:59Potem się uspokoił.
01:10:01Widziałam go niedawno.
01:10:02Wiecie o czym rozmawialiśmy przez całą godzinę?
01:10:04O filatelistyce.
01:10:06Ani śladów wspomnieć.
01:10:08I pan wierzy mecenasie, że on rzeczywiście o niczym nie pamięta?
01:10:11Że trawi dobrze?
01:10:13No bo cóż ma pamiętać.
01:10:14Odpokutował za swoje i teraz może spokojnie kolekcjonować swoje znackie.
01:10:18Nie?
01:10:19Nie wiem.
01:10:20Nieźle jest.
01:10:20Nie wiem.
01:10:21Dziękuję.
01:10:21Dziękuję.
01:10:21Dziękuję.
01:10:51Wiem, że coś się stało, Dorotu.
01:10:56Co?
01:10:58Nie ukrywaj, powiedz.
01:11:05Widziałam się z Michałem.
01:11:13Jednak.
01:11:15Tego bałem się najbardziej.
01:11:21Co dalej?
01:11:26Czy nie uważasz, że trzeba z tym jakoś skończyć?
01:11:29Trzeba, Piotrze.
01:11:31Tylko jak?
01:11:32Powiedzmy mu całą prawdę.
01:11:33Nigdy się na to nie zdobeli.
01:11:34To ja mu powiem.
01:11:36Nie masz prawa.
01:11:37On nie jest niczemu winien.
01:11:40Jak chcesz.
01:11:45Myślę, że byłoby najrozsądniej, gdybyś wyjechała na parę tygodni.
01:11:49Na przykład do mojej siostry w góry.
01:11:54Bardzo chcę odpocząć.
01:11:56Nie myśleć o niczym.
01:11:57Więc pojedziesz?
01:11:58Pojadę.
01:11:59Jedź od razu jutro.
01:12:01Rano masz najlepsze połączenie.
01:12:04Zaraz wyślę depeszę do Marty.
01:12:07Dobrze, wyślij depeszę.
01:12:11A z Michałem?
01:12:15Z Michałem już się więcej nie zobaczę.
01:12:19Już nigdy.
01:12:26Bardzo Ciebie kocham, Dorota.
01:12:39Jesteś dla mnie bardzo dobry.
01:12:42Dziękuję Ci.
01:12:42Za wszystko.
01:12:48Dzień dobry.
01:12:50Dzień dobry.
01:12:52KONIEC
01:13:22KONIEC
01:13:52KONIEC
01:13:54KONIEC
01:13:56KONIEC
01:13:58KONIEC
01:14:00KONIEC
01:14:02Piotr, co za niespodzianka. Sam?
01:14:05Nie, nie sam. Pozwól pan Michał Jurekowicz.
01:14:10Dzień dobry.
01:14:10Dzień dobry panu. Proszę, przejdźcie do stołowego.
01:14:13Salonik wynajęła młodym, nie mogą się sobą nacieszyć.
01:14:16Dorota na górce?
01:14:17Dorota? Nie ma Doroty.
01:14:19Jak to?
01:14:19Nie rozumiem. Przecież zmieniła zamiar. Ty nic o tym nie wiesz?
01:14:22Nie żart. I przed tygodniem wyjechała do ciebie.
01:14:25Sam odprowadzałam ją na tworec. Skąd wierzę, że zmieniła zamiar?
01:14:27Bo tak właśnie pisała, że chciała, ale że jej się to nie układa
01:14:30i że chyba wyjedzie gdzie inni.
01:14:32Dokąd?
01:14:33Tego to już ja nie wiem. Nawet przyznam się, że byłam trochę urażona.
01:14:40Daj mi ten list.
01:14:44Przepraszam, czy mogę prosić o wrzątek?
01:14:46Już idę.
01:14:46Co się stało?
01:14:48Piotrze?
01:14:51Nic się nie stało.
01:14:55Wszystko w porządku.
01:15:07Co wszystko w porządku?
01:15:09Z kogo pan robi wariata uboga ojca?
01:15:12O jaką cholerę pan mnie tu przywiózł? Co to za komedia?
01:15:15Niestety to nie jest komedia.
01:15:17Niczego tutaj nie układałem.
01:15:20Dorota po prostu opuściła mnie.
01:15:23Nie wierzę panu.
01:15:24A jednak to prawda.
01:15:26Panie, jeśli to prawda.
01:15:28Jeśli to ma być prawda, to dlaczego pan od razu tego nie powiedział?
01:15:30Po cholerę pan mnie daszył w te zasmarkane góry?
01:15:35Człowieku, przecież ja sam o tym się dopiero tutaj dowiedziałem.
01:15:40A więc jednak odeszła od pana.
01:15:44To ja teraz wszystko rozumiem.
01:15:47I to jest w porządku.
01:15:48Odeszła od nas.
01:15:49Nie.
01:15:50Od pana odeszła, do mnie wróciła.
01:15:52Dorota pojechała do mnie do Wrocławia.
01:15:54Przecież Dorota wyjechała tydzień temu.
01:15:56Mogła gdzieś się zatrzymać po drodze.
01:15:58Nie.
01:16:00Dorota do pana nie wróci.
01:16:01Obiecała mi.
01:16:02I mnie obiecała.
01:16:05Te fakty się dopełniają.
01:16:07To się znowu dopełnia.
01:16:09Pewne rzeczy muszę panu tłumaczyć jak dziecku.
01:16:13Dorota obiecała panu, że mnie opuści.
01:16:15Tak.
01:16:16I opuściła mnie.
01:16:16Tak.
01:16:17Nie obiecała, że do pana nie wróci.
01:16:21Nie wróciła.
01:16:23Miała dość nas obu.
01:16:26Oto cała prawda.
01:16:27Bzdura nieprawda.
01:16:29Tylko wtedy, kiedy mnie nie ma pan jest górą.
01:16:32Ale kiedy jesteśmy razem.
01:16:34Ja zawsze zwyciężam.
01:16:38Wie pan co?
01:16:40Dorota była u mnie w hotelu.
01:16:43Zostawiła to.
01:16:47Ja oddam jej to sam.
01:16:49Znajdę ją.
01:16:57Nie myślałem, że pan jest tak uparty.
01:17:00Tak niepotrzebnie uparty.
01:17:02Chciałem pana oszczędzić.
01:17:04Ale nie mogę pozwolić, aby pański upór doprowadzi ją do szaleństwa.
01:17:06O czym pan znowu?
01:17:11O tym, o czym pan nie wie.
01:17:13O czym wiedząc, zaprzestałby pan swoich poszukiwań.
01:17:17Czy pan wie, że to Dorota uratowała panu życie?
01:17:20I czy pan wie, jakim kosztem to uczyniła?
01:17:23Wtedy, tamtej nocy w szpitalu, była tylko jedna dawka lekarstwa.
01:17:28Konieczna dla pana i dla Górskiego.
01:17:29Może bardziej dla Górskiego.
01:17:33A nie, on dostał.
01:17:35Tak.
01:17:37Ratując pana, zabiła Górskiego.
01:17:38Zdjęcia
01:18:08Myśli pan, że Dorota znajdzie spokój poza nami?
01:18:22Tak myślę.
01:18:26To jest jej ostatnia szansa.
01:18:33Przyniosłam ten list.
01:18:35Dlaczego się nie rozbieracie?
01:18:40Może napijecie się herbaty?
01:18:42Nie.
01:18:45Zaraz jedziemy.
01:18:50A co z Dorotą?
01:19:05Zobaczek.
01:19:11Zobaczek.
01:19:12KONIEC
Comments