#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Category
馃帴
Short filmTranscript
00:00KONIEC
00:30KONIEC
00:46Ta艣u! Obu膰 si臋!
00:50Ta艣u! Obu膰 si臋!
01:00KONIEC
01:30KONIEC
02:00KONIEC
02:30Czy pan dr Janusz Stocki?
02:55Do pani us艂ug.
02:58Czy to pani do mnie pisa艂a?
03:00Tak. Przepraszam, 偶e wyznaczy艂am na to spotkanie miejsce tak odludne, ale dyskrecja jest dla mnie najwa偶niejsza.
03:11Nikt nie mo偶e si臋 nawet domy艣la膰, 偶e zachorowa艂am psychicznie.
03:15Od pewnego czasu miewam po nocach okropn膮 halucynacj臋.
03:19艢ni mi si臋, 偶e do mojej sypialni wchodzi m臋偶czyzna.
03:23Zaro艣ni臋ty, 艣mierdz膮cy w贸dk膮.
03:25Pochyla si臋 nade mn膮.
03:27Dotyka mnie, ca艂uje.
03:30Krzycz臋 ze strachu i obrzydzenia, a on znika w ciemno艣ci.
03:34Ale najokropniejsze jest to, 偶e ten ochydny typ ma twarz mojego m臋偶a.
03:41Dlaczego zwr贸ci艂a si臋 pani z tym do mnie?
03:44Wielu lekarzy uwa偶a moje metody leczenia za podejrzane.
03:49Wiem, 偶e stosuj膮c hipnoz臋 wyleczy艂 pan wielu ludzi.
03:53Nawet beznadziejnie chorych.
03:54Pani m膮偶, profesor Czelawa ma r贸wnie偶 wybitne osi膮gni臋cia w tej dziedzinie.
04:00Pan mnie pozna艂?
04:02Tak.
04:05Mia艂em kiedy艣 zaszczyt by膰 pani przedstawionym na uniwersytecie.
04:09Nie mog臋 mu o tym powiedzie膰.
04:14Dlaczego?
04:21Widzi pan, nasze 偶ycie intymne jest bardzo ubogie.
04:27Prawie nie istnieje.
04:28M贸j m膮偶 uwa偶a艂by t臋 halucynacj臋 za przejaw moich ukrytych pragnie艅.
04:34Tak.
04:37Teraz rozumiem.
04:38Prosz臋 skupi膰 uwag臋 na tym przedmiocie.
04:57Wnikn膮膰 w g艂膮b jego kszta艂tu i konsystencji.
05:02Tam w 艣rodku czeka na pani膮 moja si艂a i moja wiedza.
05:11Napotyka pani na op贸r.
05:14M臋czy to pani膮.
05:16Chce pani spa膰.
05:19Powieki zaczynaj膮 ci膮偶y膰.
05:22Nadchodzi spokojny, g艂臋boki sen.
05:25B臋dzie pani spa艂a dot膮d, a偶 nie u偶yj臋 tego dzwoneczka.
05:40Prosz臋 otworzy膰 oczy.
05:45Co pani teraz odczuwa?
05:49艢pi臋 w 艣rodku tej kuli.
05:53Jestem pani jedno stoj膮.
05:56Powiernikiem, przyjacielem.
05:59Kim艣, komu m贸wi si臋 ca艂膮 prawd臋.
06:05Prawd臋.
06:08Czy jest pani szcz臋艣liwa ze swoim m臋偶em?
06:11Uwielbiam go.
06:14Jest dobry, czu艂y.
06:18Ale przede wszystkim jest mi wierny.
06:20A to najwa偶niejsze.
06:25A czy dozna艂a pani kiedy艣 wstrz膮su zwi膮zanego z niewierno艣ci膮?
06:31Tak.
06:33Moje pierwsze ma艂偶e艅stwo by艂o gehenn膮 upokorze艅.
06:37M贸j m膮偶 zdradza mnie, z kim popad艂o.
06:39S艂u偶膮ce przyjaci贸艂ki, ladacznice.
06:42Zarazi艂 mnie 艂ajdak.
06:45艁ajdak.
06:47Nienawidz臋 m臋偶czyzn.
06:48Nienawidz臋.
06:50To zwierz臋ta, byd艂o bez czucia.
06:51Tylko Sta艣 jest inny.
06:58Dobry, delikatny.
07:01A brak stosunk贸w intymnych?
07:05To nie jest najwa偶niejsze.
07:07A teraz prosz臋 dok艂adniej, ze szczeg贸艂ami, opisa膰 przebieg pani nocnych halucynacji.
07:19To nie s膮 halucynacje.
07:22Jak to?
07:24On, ten m臋偶czyzna podobny do Stasia, przychodzi naprawd臋...
07:31Dlaczego pani tak s膮dzi?
07:32Przychodzi naprawd臋...
07:35Przychodzi naprawd臋...
07:38Przychodzi...
08:02Przychodzi...
08:05Uw.
08:06Pi
08:20Uw.
08:21Dr.
08:25...
08:27Dzi臋ki za ogl膮danie!
08:57Dzi臋ki za ogl膮danie!
09:27Dzi臋ki za ogl膮danie!
09:57Dzi臋ki za ogl膮danie!
10:27Dasz popali膰, koteczku?
10:36Chcesz pofika膰?
10:38Dobrze daj臋, a ma艂o bior臋.
10:42Zdrowa jestem!
10:44Ale ja jestem chory.
10:46Z臋bry mnie bol膮.
10:47No to id藕 do dentysty, frajerze!
11:17No, gadaj, jak by艂o?
11:24W 偶yciu.
11:26M贸w, bo ci臋 uszkodz臋.
11:27Nie.
11:28Ach, nie bij stachur!
11:32M贸w!
11:33No dobrze.
11:36Tylko musz臋 si臋 czego艣 napi膰.
11:39Twoje szcz臋艣cie, 偶e艣 zm膮drza艂a t臋 szmato.
11:41Uberty chlapniemy i opowiesz mi dok艂adnie, jak to by艂o z tymi trzema naraz.
11:52Dok膮d?
12:02Gdzie si臋 tak 艣pieszysz?
12:05To ten?
12:06Tak, to szpicel.
12:08Szed艂 za stachurem.
12:10St贸j!
12:13Ach, ty!
12:20Zostaw go, ty szpicluty!
12:22Aaaa!
12:24Ludzie!
12:40To pan doktorze?
13:01Tak, to ja pani Wando.
13:05Czy mo偶e pani swobodnie rozmawia膰?
13:07Tak. Czy pan te偶 go widzia艂?
13:10Pani potrzebny jest nie psychiatra, lecz detektyw.
13:16Sobow, kt贸ry pani m臋偶a istnieje realnie. Ma na imi臋 Stachur.
13:22Wszystko, co dzisiaj widzia艂em, wskazuje na to, 偶e to cz艂owiek brutalny i niebezpieczny.
13:30Prosz臋. Prosz臋 do mnie przyjecha膰. B艂agam.
13:36A je偶eli pani m膮偶 si臋 obudzi?
13:37To wykluczone.
13:40On 艣pi jak zabity.
13:42M贸wi艂am panu o tym.
13:44Zaraz tam b臋d臋.
13:45Prosz臋 nie zamyka膰 drzwi. Musz臋 mie膰 drog臋 odwrotu.
14:01Czego si臋 pan dowiedzia艂 o tym cz艂owieku?
14:03Opowiem pani jutro u mnie.
14:06Kim on jest?
14:07Teraz musimy si臋 szybko naradzi膰 i postanowi膰, co robi膰 dalej.
14:11Czy jest tu jakie艣 okno z widokiem na ogr贸d?
14:15Jego powr贸t nie mo偶e nas zaskoczy膰.
14:19Tu jest gabinet m臋偶a.
14:20Do salonu t臋dy.
14:21Pani Wando, wszystko wskazuje na to, 偶e ten stachur ukrywa si臋 gdzie艣 w domu.
14:37I to niestety za wiedz膮 pani m臋偶a.
14:39To niemo偶liwe.
14:43Sta艣 nie pozwoli艂by na to, 偶eby to zwierz臋 mog艂o mi zagrozi膰.
14:49Mo偶e profesor by艂 zmuszony.
14:52Tak czy owak, tamten ma klucze i dost臋p do drzwi piwnicznych.
14:56Jak pani s膮dzi?
14:58Gdzie on si臋 ukrywa?
14:59W gabinecie.
15:02To jedyne pomieszczenie, do kt贸rego m膮偶 nikogo nie wpuszcza.
15:06Musz臋 tam dej艣膰.
15:08To nie b臋dzie 艂atwe.
15:09M膮偶 nigdy nie rozstaje si臋 z kluczem.
15:11Nawet gdy 艣pi.
15:13Teraz te偶 ma go w r臋ku.
15:15Tak.
15:16M贸g艂by si臋 obudzi膰.
15:18Nie.
15:20Nie obudzi si臋 na pewno.
15:22Chodzi o to, 偶e podczas snu jest zupe艂nie sztywny
15:25i trudno b臋dzie rozgi膮膰 mu palce.
15:28Jak to sztywny?
15:29Tak.
15:31W og贸le m膮偶 艣pi bardzo dziwnie.
15:34Bardzo g艂臋boko i bardzo d艂ugo.
15:38Od 贸smej wiecz贸r do 贸smej rano.
15:40R贸wno dwana艣cie godzin.
15:43Tak, co do sekundy.
15:45Gdzie jest sypialnia pa艅stwa?
15:47Na pi臋trze.
15:59KONIEC!
16:00KONIEC!
16:00KONIEC!
16:01Tak.
16:01KONIEC!
16:02KONIEC!
16:03KONIEC
16:33KONIEC
17:03KONIEC
17:04To nie sen, to letarg.
17:08Letarg?
17:09Tak. Letarg. Stan zbli偶ony do 艣mierci.
17:14Id臋 do gabinetu, a pani niech wraca do okna.
17:33KONIEC
18:03KONIEC
18:30KONIEC
18:32Niestety, taka jest prawda.
18:38Tutaj pani m膮偶 ukrywa tego cz艂owieka.
18:50Co mam teraz robi膰? Co robi膰?
18:55Mo偶e porozmawia pani z m臋偶em?
18:58Za偶膮da wyja艣nie艅?
19:00Nie. Mam przeczucie, 偶e w艂a艣nie tego nie wolno mi uczyni膰.
19:05Za tym wszystkim kryje si臋 jaka艣 straszna tajemnica, kt贸rej ujawnienia Sta艣 m贸g艂by nie znie艣膰.
19:10Jest bardzo dumny i wra偶liwy.
19:13Ten 艁otr na pewno go szanta偶uje i zna te tajemnice.
19:16Ja te偶 tak s膮dz臋.
19:19Ma艂o.
19:21Domy艣lam si臋, co to za tajemnica.
19:25Ale zanim si臋 upewni臋, minie kilka dni.
19:30Na mnie pora. Musz臋 i艣膰.
19:34Powinna pani wyjecha膰 na jaki艣 czas. To cz艂owiek brutalny, niebezpieczny degenerat.
19:40W艂a艣nie dlatego nie wyjad臋.
19:44On zawsze tam w sypialni patrzy na mego m臋偶a z nienawi艣ci膮.
19:48Nie, nie mog臋 zostawi膰 Stasia samego.
19:50W takim razie...
19:54Prosz臋 to wzi膮膰.
19:56Maj膮c rewolwer b臋dzie si臋 pani czu艂a bezpieczniej.
19:59Zdj臋cia.
20:01Zdj臋cia.
20:03Zdj臋cia.
20:05Zdj臋cia.
20:07Zdj臋cia.
20:09Kawa do 艂贸偶ka? A c贸偶 to si臋 sta艂o?
20:11Czy偶by艣 zapomnia艂, 偶e robi臋 to zawsze w rocznic臋 naszego 艣lubu?
20:15Kawa do 艂贸偶ka? A c贸偶 to si臋 sta艂o?
20:21Kawa do 艂贸偶ka? A c贸偶 to si臋 sta艂o?
20:37Czy偶by艣 zapomnia艂, 偶e robi臋 to zawsze w rocznic臋 naszego 艣lubu?
20:41Jest jeszcze co艣. Od pewnego czasu podejrzewa艂am, a teraz mam pewno艣膰.
20:53B臋dziemy mieli dziecko.
20:56Pandziu, to cudowne. To wspania艂e.
21:01Nawet nie wiesz jak膮 mi sprawi艂a艣 rado艣膰 t膮 wiadomo艣ci膮.
21:05Jak bardzo mi by艂a ona potrzebna, kochanie.
21:13A teraz pierwsze i drugie portebra.
21:17Z pr臋偶pleckim.
21:21Czy nie m贸wicie to?
21:23Nie powiecie to?
21:25No tak.
21:27Bardzo dobrze.
21:29Witam, panie doktorze.
21:31Ciesz臋 si臋, 偶e mnie pan pozna艂.
21:33Nie zapomina si臋 takich ludzi jak pan.
21:37No i co u pana s艂ycha膰?
21:39Wszystko w porz膮dku.
21:41Jasiu, pozw贸l.
21:43Przedstaw si臋.
21:45To jest pan doktor Stocki, kt贸remu ty i ja du偶o zawdzi臋czamy.
21:49Dzie艅 dobry. Nazywam si臋 Jasia Paliwoda.
21:51Dzi臋kuj臋, 偶e pan wyleczy艂 mojego tatusia.
21:55艁adna dziewczynka.
21:57Tak. Jest dla mnie wszystkim.
21:59Chce pan z niej zrobi膰 tancerk臋?
22:01Nie, nie chc臋 siedzie膰 sama w domu, wi臋c zabieram j膮 tutaj.
22:05A po knajpach ju偶 nie gra艂.
22:07Widz臋, 偶e daje pan sobie rad臋.
22:09Tak.
22:11A co si臋 sta艂o, 偶e pan mnie tutaj znalaz艂?
22:13Sprawa nader delikatna.
22:15Licz臋 na pa艅sk膮 pomoc i dyskrecj臋.
22:17Czy mieszka pan jeszcze na Zamo艣ciu?
22:21Nie.
22:22Nie.
22:23Ale zna pan tam wszystkich.
22:24Tak, mieszka艂em tam od dziecka.
22:26A o co panu chodzi?
22:28Wie pan, interesuje mnie pewien typ.
22:30Nazywaj膮 go Stachur.
22:34Tak, znam go, a co?
22:36Chcia艂bym wiedzie膰 co i owo o tym cz艂owieku.
22:38To nie jest cz艂owiek, panie doktorze.
22:42To sutener, zwyrodnialec.
22:44Gorzej jak bydle.
22:46I lepiej trzyma膰 si臋 od niego z daleka.
22:48Widzi pan, on zagra偶a pewnej osobie.
22:50A zwr贸cenie si臋 do policji by艂oby r贸wnoznaczne ze skandalem i kompromitacj膮.
22:56Chodzi o honor kobiety.
22:58Ten 艂otr, Stachur to temat na d艂u偶ej.
23:02Wpadn臋 do pana wieczorem, to pogadamy.
23:04Dobrze.
23:06Tylko niech pan nie bierze ze sob膮 Asi.
23:08Chcia艂bym nie tylko informacji o tym typie, ale musz臋 go pozna膰.
23:14Jeszcze raz powt贸rzymy.
23:16Pierwsze powt贸r臋.
23:18I p贸藕niej b臋dzie obr贸t.
23:20Spr臋偶 cia艂ko.
23:22Nie patrz pod do艅.
23:24Nie patrz pod do艅.
23:28Patrz na r臋k臋.
23:48Co powiesz?
23:50A kolaneczka jest?
23:52To mo偶e dwa razy i dwa razy piwo.
23:54Dobra. Ile w贸dki?
23:56Bez w贸dki.
23:58Cze艣膰, Jasiu.
24:10A, cze艣膰, Kokos.
24:18O co chodzi?
24:19Potrzebne mi jest co艣 do grania tam z ty艂u.
24:22Nie b臋d臋 gra艂.
24:24Nie jestem sam.
24:26Co to za figura?
24:28Kolega.
24:30Wstawaj.
24:36Kokos.
24:40Zostaw go.
24:42Jasiu, ba艂em si臋, 偶e ci臋 ju偶 nie zobacz臋.
24:44Ciesz臋 si臋, 偶e ci臋 widz臋. Zg贸d藕 si臋.
24:46Mam gra膰?
24:48Tak.
24:49No dobrze, ale nie jestem sam.
24:52Pan tak偶e jest moim go艣ciem.
24:55Panie doktorze Stocki.
25:05Sk膮d pan mnie zna?
25:06Du偶o o tobie s艂ysza艂em.
25:08Troch臋 dzisiaj, troch臋 jeszcze wcze艣niej.
25:11Po choler臋 przylaz艂e艣 to wagno.
25:13Tylko bez bajek.
25:17Jako psychiatra chcia艂bym chocia偶 raz zobaczy膰 z bliska miejsce, tak jak to.
25:21S膮 si臋.
25:24Tak czu艂em.
25:26St膮d to przebranko i Jasie jako lokomotywka.
25:29Kt贸ra nie ci膮gnie.
25:32No to poogl膮damy razem.
25:38No, Romaszka.
25:40Chcia艂e艣 mie膰 warsza weselnego.
25:41B臋dziesz go mia艂.
25:42Jak 艣lub, to 艣lub.
25:44To nie ja chcia艂em.
25:45Kr贸lu, nie ja, to 艂ona.
25:48Co to za jeden?
25:50A, to doktorek od czubk贸w.
25:52Sam wygl膮da jak czubek.
25:55Przyszed艂 poobserwowa膰 upadek.
25:58Dlaczego pan mnie tutaj przyprowadzi艂?
26:01Hipnotyzerku, sam si臋 tutaj przyprowadzi艂e艣.
26:04Jak si臋 powiedzia艂o A, trzeba powiedzie膰 B.
26:07Siadaj i patrz.
26:08Rozumie膰 nie musisz.
26:12No Jasiu, siadaj przy organach.
26:14Ty kogo艣 b臋dziesz za ministranta.
26:16Wy za 艣wiadk贸w.
26:18A ja b臋d臋 wyrabia艂 za ksi臋dza.
26:21Mia艂 by膰 prawdziwy ksi膮dz.
26:23Mia艂 by膰 prawdziwy ksi膮dz.
26:25Le偶y w kt贸rym艣 spokoju, ale jest nie do u偶ycia.
26:29Dziewczyno.
26:31Muzyka w 偶yciu cz艂owieka jest wa偶niejsza ni偶 s艂owo.
26:35Nawet s艂owo Bo偶e.
26:37No pewnie, 偶e tak.
26:38Jasne.
26:39No dzieciaki, za r膮czki do o艂tarza.
26:41Jasiu, siadaj i graj.
26:42Co mam gra膰?
26:44Co ma gra膰?
26:46Co艣 jak w ko艣ciele.
26:48Jak w ko艣ciele?
26:49Do cholery, m贸wi艂em wyra藕nie.
26:50Marsza weselnego.
26:53Kokos, wy艂膮cz gramofon.
26:56I dawaj szampana.
26:57No, panna m艂oda do mnie.
26:58Graj.
26:59Graj.
27:01Muzyka
27:03Muzyka
27:04Muzyka
27:34Muzyka
27:38No, pan m艂ody.
27:42By艂 艣lub, teraz 艣lub.
27:46Rchnij, romaszka.
27:47Muzyka
28:01No, widzisz Jasiu jak to jest.
28:03Graj Jasiu, graj, graj.
28:06Ty o nas zapomnia艂e艣.
28:07Wyprowadzi艂e艣 si臋 do eleganckiej dzielnicy.
28:09Pewnie si臋 nas wstydzisz.
28:12A my widzisz.
28:14Jak ci臋 przyjmujemy?
28:16Napijmy si臋.
28:17Nie pij臋.
28:21Niech ci臋 nie zmusza, Jasiu.
28:23Chc臋 tylko wypi膰 zdrowie twojej c贸reczki, dla kt贸rej si臋 tak po艣wi臋casz.
28:26Jak jej na imi臋?
28:27Asia.
28:29No, zdrowie i o Asi.
28:39艢mia艂o, Jasiu, 艣mia艂o. To nie trucizna.
28:42P贸jd臋 ju偶.
28:43Siadaj, graj.
28:44A ja my艣la艂em, 偶e si臋 dowiem jak to jest t膮 hiptoz膮, kt贸ra ci臋 wyleczy艂a z gorza艂y.
28:59Mo偶e ja to lepiej wyja艣ni臋.
29:01Kokos, po litra.
29:02Jola.
29:03Jola.
29:04Jola.
29:05Jola.
29:06Bia艂e tango.
29:07Jasiu.
29:08Ta艅czysz z Mani膮.
29:09To wesele nie pogrzeb.
29:10Wszyscy ta艅cz膮.
29:11No, wi臋c jak to jest z t膮 hipnoz膮?
29:12Mo偶e najpierw napijmy si臋, a potem porozmawiamy.
29:13No.
29:14No, wi臋c jak to jest z t膮 hipnoz膮?
29:15Mo偶e najpierw napijmy si臋, a potem porozmawiamy.
29:18Jola.
29:19Jola.
29:20Jola.
29:21Jola.
29:22Jola.
29:23Jola.
29:24To wesele nie pogrzeb.
29:25Wszyscy ta艅cz膮.
29:26No, wi臋c jak to jest z t膮 hipnoz膮?
29:31Mo偶e najpierw napijmy si臋, a potem porozmawiamy.
29:34Jola.
29:35Ej, kokos, lej!
30:01Pani Anku, chod藕my st膮d.
30:03Odprowadz臋 pana.
30:05Nigdzie nie id臋.
30:06Cz艂owieku, chcesz znowu wyl膮dowa膰 u mnie w szpitalu?
30:09Wielkie pan! Co si臋 pan tak do mnie przyczepi艂?
30:13Zostaw go.
30:14Przecie偶 nie jestem dzieckiem, nie?
30:17Wiem, co robi臋.
30:18Kokos!
30:21Chcesz go uczy膰?
30:22Tak.
30:24A wiesz dlaczego?
30:27Bo chc臋 ci udowodni膰,
30:29偶e cz艂owiek to jeszcze jedno bydle,
30:31kt贸re zamieszkuje t臋 planet臋.
30:34Nie ma psychiatrii.
30:38Jest tylko weterynaria.
30:41Nasz pianista
30:42przez dwa lata nie pi艂.
30:46Przeprowadzi艂 si臋 do innej dzielnicy miasta,
30:49by zerwa膰 kontakty alkoholowe.
30:52Pracowa艂
30:52i wzorowo wychowywa艂
30:54swoj膮 ma艂膮 c贸reczk臋
30:56Joasi臋.
31:00Ca艂膮 mi艂o艣膰 do zmar艂ej 偶ony
31:02przela艂 na to dziecko.
31:07Nie odst臋powa艂 jej nawet na krok.
31:12Prosz臋 bardzo.
31:12I od wczoraj, prosz臋 Pa艅stwa,
31:20cz艂owiek ten znowu pije.
31:25Wystarczy艂a lampka szampana,
31:27by sparali偶owa膰 o艣rodki kontroli w m贸zgu
31:29i wyzwoli膰 ch臋膰 upicia si臋 do nieprzytomno艣ci.
31:34Powstaje pytanie.
31:36Jak wyja艣ni膰
31:38tak b艂yskawiczn膮 przemian臋
31:41odpowiedzialnego cz艂owieka?
31:44Upity,
31:45zap艂akany 艂achman ludzki.
31:47I tutaj dochodzimy do g艂贸wnej tezy
31:49naszego dzisiejszego wyk艂adu
31:51o sublimacji cierpienia
31:54w warunkach przemocy.
31:56Zawini艂a sytuacja,
31:57w jakiej znalaz艂 si臋 ten cz艂owiek.
31:59Sytuacja
32:00dla jednostki wra偶liwej,
32:03nie do zniesienia.
32:06Pod gro藕b膮 偶ycia si艂y
32:07zmuszono go do grania marsza weselnego
32:10podczas bandyckiej parodzie 艣lubu
32:13sutenera Romaszki
32:14z jego now膮 podopieczn膮.
32:18By膰 mo偶e widok
32:19brutalnie deflorowanej dziewczyny
32:21przywo艂a艂 obraz ukochanej c贸reczki.
32:24By膰 mo偶e zatrwo偶y艂 si臋 o jej przysz艂o艣膰.
32:27Jedno jest pewne.
32:30Poddane przemocy,
32:33zmuszony do dzia艂ania
32:33wbrew w艂asnej woli,
32:35uzna艂 alkohol
32:36za spos贸b na ucieczk臋.
32:39Za jedyny spos贸b
32:40na zapomnienie o tym,
32:42co si臋 wok贸艂 niego dzieje.
32:46Tak jest z lud藕mi,
32:46prosz臋 Pa艅stwa.
32:48I tak jest ze spo艂ecze艅stwami.
32:52Nienormalne reakcje
32:53s膮 zawsze wynikiem
32:54nienormalnych warunk贸w 偶ycia.
32:56Bo od tych w艂a艣nie warunk贸w
32:59zale偶y, czy cz艂owiek jest
33:00a偶 tym,
33:02kim chce by膰,
33:03czy tylko tym,
33:06kim by膰 musi.
33:08Ale ja jestem optymist膮,
33:09prosz臋 Pa艅stwa.
33:11Wierz臋 g艂臋boko,
33:13偶e niedaleki jest dzie艅,
33:16w kt贸rym z艂o i grzech
33:18znikn膮 na zawsze z naszego 偶ycia.
33:20Dzi臋kuj臋 Pa艅stwu.
33:29Wyk艂ad by艂 wspania艂y,
33:30jak zwykle, Panie Profesorze.
33:31Dzi臋kuj臋 bardzo.
33:38Nie szkodzi.
33:42Przepraszam, Panie Profesorze.
33:44Chcia艂bym z Panem chwil臋 porozmawia膰.
33:46S艂ucham.
33:48To sprawa osobista.
33:51Do widzenia.
34:04Czym mog臋 Panu s艂u偶y膰?
34:06Panie Profesorze,
34:09poprzez Stachura
34:10uderzy艂 Pan w cz艂owieka
34:13wyj膮tkowo warto艣ciowego.
34:14Przepraszam Pana,
34:16ale nie za bardzo rozumiem.
34:17Cz艂owiek,
34:18o kt贸rym Pan wspomnia艂
34:19w swoim wyk艂adzie,
34:21znowu znajduje si臋 w szpitalu.
34:24Po powrocie wczoraj do domu
34:25usi艂owa艂 pope艂ni膰 samob贸jstwo,
34:28a jego c贸rk臋
34:29umie艣ci艂em przed chwil膮 w sieroci艅cu.
34:31No dobrze,
34:31ale co ja mam z tym wszystkim wsp贸lnego?
34:37呕膮dam,
34:39aby zaprzesta艂 Pan 偶erowania
34:41na ludzkim nieszcz臋艣ciu.
34:43O.
34:44呕膮dam,
34:45aby Pan zerwa艂
34:46wszelkie zwi膮zki ze Stachurem
34:48i zmusi艂 go do wyjazdu
34:50z tego miasta.
34:52Je偶eli Pan to uczyni,
34:54nikt nigdy nie dowie si臋 ode mnie,
34:56w jaki spos贸b Pan zrobi艂
34:57karier臋 naukow膮.
34:59Czy偶by.
35:01A je偶eli
35:02kiedykolwiek spotkam
35:05Stachura w tym mie艣cie,
35:08wtedy nie ob臋dzie si臋
35:09bez skandalu.
35:09zawiadomi臋 policj臋,
35:12pras臋,
35:13rad臋 naukow膮
35:14Uniwersytetu
35:15i w ci膮gu kilku dni
35:17zniszcz臋 ca艂y dorobek
35:19Pa艅skiego 偶ycia.
35:20Ma Pan tylko jedno wyj艣cie,
35:27profesorze.
35:29呕egnam.
35:29Czy Pani wr贸ci艂a ju偶 z miasta?
35:53Nie, Panie profesorze.
35:55W takim razie
35:56obiad zjemy dzisiaj troch臋 p贸藕niej.
36:00Przez najbli偶sz膮 godzin臋
36:01nie ma mnie dla nikogo.
36:03A jak Pani wr贸ci zaraz?
36:06Powiedzia艂em wyra藕nie.
36:08Dla nikogo.
36:21I tak oto dobiega ko艅ca.
36:23Przera偶aj膮cy eksperyment,
36:28jaki przeprowadzi艂a na mnie natura.
36:31Za chwil臋 po艂o偶臋 kres
36:32niezwyk艂ej dwoisto艣ci
36:33swojego istnienia.
36:36Tej dwoisto艣ci,
36:37kt贸ra wymkn臋艂a mi si臋
36:37spod kontroli,
36:39zagra偶aj膮c przysz艂emu bytowi
36:41mojej rodziny
36:41i bezpiecze艅stwu wielu s艂abych,
36:45ale niewinnych ludzi.
36:48Kiedy po mojej 艣mierci
36:49zapis testamentu
36:50umo偶liwi publikacj臋
36:52niniejszego dzie艂a,
36:53niech dla psychiatrii
36:56b臋dzie ono przyczynkiem
36:57do bada艅
36:57nad rozdwojeniem ja藕ni.
37:01I wielkim dowodem na to,
37:03偶e cz艂owiek mo偶e pokona膰 w sobie
37:05i uwi臋zi膰 na zawsze
37:07ca艂e w艂asne z艂o.
37:09Kiedy by艂em s艂uchaczem profesora
37:13na studiach,
37:15nieraz zastanawia艂em si臋 z kolegami,
37:17sk膮d pani m膮偶 czerpa艂
37:19szczeg贸艂owe przyk艂ady
37:21rozpasania zbocze艅 seksualnych,
37:25zaburze艅 poalkoholowych.
37:27I oto by艂aby odpowied藕.
37:30Zna艂 je z relacji Stachura.
37:31Tak, tak.
37:34Przekona艂em si臋 o tym
37:35na wyk艂adzie profesora
37:37wyg艂oszonym dzisiaj rano.
37:40Opisa艂 to wszystko
37:42z detalami i szczeg贸艂ami.
37:45Ca艂e wydarzenie nocne w paradisie.
37:48No ale偶 to niemo偶liwe,
37:49panie Januszu.
37:50M膮偶 nie wchodzi艂 dzisiaj rano
37:51do swojego gabinetu,
37:52nie mogli si臋 z sob膮 widzie膰.
37:53Czy jest pani tego pewna?
37:57Oczywi艣cie.
37:59Od chyli, gdy si臋 obudzi艂,
38:00byli艣my ca艂y czas razem.
38:01Roztali艣my si臋 dopiero pod uniwersytetem.
38:05W takim razie,
38:06w jaki spos贸b si臋 porozumieli?
38:23Dzi臋ki za ogl膮danie.
38:53KONIEC
39:23KONIEC
39:53KONIEC
40:23KONIEC
40:53Nad czym si臋 tak zamy艣li艂e艣, kochania?
40:56Nad tym, 偶e b臋dzie mili dziecko i 偶e chce zmieni膰 specjalizacj臋.
41:02Chcia艂bym si臋 zaj膮膰 psychiatri膮 rozwojow膮.
41:06Mam ju偶 do艣膰 tej ca艂ej brudnej erotyki.
41:10A czym zajmuje si臋 ta psychiatria rozwojowa?
41:13Psychik膮 dziecka.
41:15Warto by艂oby wykaza膰, kt贸re prze偶ycia dzieci艅stwa deformuj膮 dusz臋 cz艂owieka.
41:21Wskazuj膮 go na p贸藕niejsze tragedie, na szpital psychiatryczny, alkoholizm, wi臋zienie.
41:34Wi臋zienie.
41:51Wskazuj膮.
42:21Wskazuj膮.
42:51Wskazuj膮.
43:21Wskazuj膮.
43:51Szpital z doktorem Januszem Stockim.
44:21Wskazuj膮.
44:51Zdech贸r, rzu膰 to.
45:18Rzu膰 n贸偶.
45:20K艂ad藕 si臋.
45:25Twarz膮 do poduszki.
45:33Czego chcesz?
45:35Chyba mo偶emy si臋 dogada膰.
45:37Zaczekamy do 贸smej.
45:38Profesor postanowi, co z tob膮 zrobi膰.
45:41On mnie zabije.
45:42Nie pozwol臋 na to.
45:44I nie pozwol臋, 偶eby艣 ty zamordowa艂 jego.
45:46To nie by艂oby morderstwo.
45:49Nie mo偶na zabi膰 martwego cz艂owieka.
45:51Cz艂owiek w letargu nie jest martwy.
45:53On jest martwy. Chod藕my do niego. Udowodni臋 ci to.
45:55Szkoda fatygi.
45:57No to pos艂uchaj.
46:00Wierz臋 g艂臋boko,
46:02偶e niedaleki jest dzie艅,
46:05w kt贸rym z艂o i grzech
46:06znikn膮 raz na zawsze z naszego 偶ycia.
46:09Pi臋kny wst臋p
46:10do wyk艂adu o sublimacji cierpienia
46:12w warunkach przemocy, co?
46:16Jak my艣lisz?
46:18Sk膮d to znam?
46:20Mo偶esz to zna膰
46:21z notatek profesora.
46:24A ten student
46:25w czerwonym szaliku,
46:27kt贸ry kaszla艂 przez ca艂y wyk艂ad.
46:31Przecie偶 by艂e艣 tam.
46:33Widzia艂e艣.
46:36A po wyk艂adzie
46:37za偶膮da艂e艣 od profesora,
46:38偶eby ze mn膮 zerwa艂.
46:41Sk膮d to wiesz?
46:42Bo to ja
46:44wyg艂asza艂em ten wyk艂ad.
46:48Wi臋c
46:49je偶eli ty jeste艣
46:51strzelaw膮,
46:53to kim jest tamten cz艂owiek
46:54w letargu,
46:55kt贸rego przed chwil膮 ukry艂em?
46:56To jest moje drugie cia艂o.
47:00Mam dwa cia艂a.
47:02O偶ywione na przemian
47:03co to na艣cie godzin.
47:05Tchnieniem
47:05jednej duszy,
47:08jednej 艣wiadomo艣ci,
47:09jednej ja藕ni
47:10pojmujesz.
47:13Nie.
47:17Powiem ci ca艂膮
47:18prawd臋 do ko艅ca.
47:21Ale wtedy musisz mi pozwoli膰
47:22na zabiecie tej
47:23profesorskiej kanali.
47:24Bo to w nimi jest
47:27ca艂e moje z艂o.
47:30Mam ma艂o czasu.
47:34Musz臋 ciebie przekona膰.
47:36Musz臋.
47:39Urodzi艂em si臋
47:39pod postaci膮 bli藕ni膮t.
47:41Zro艣ni臋tych potylicami.
47:45Moje dwa cia艂a 偶y艂y
47:46i ros艂y normalnie.
47:48A偶 do operacji rozdzielenia.
47:52O 贸smej wieczorem
47:52po zabiegu
47:53jedno z dw贸ch
47:54rozdzielonych cia艂 zmar艂o.
47:57Dwana艣cie godzin potem
47:58dok艂adnie o 贸smej rano
47:59zmar艂o drugie cia艂o.
48:01Ale jednocze艣nie
48:01o偶y艂o to pierwsze
48:02z艂o偶one w kostnicy.
48:05I tak to si臋 wszystko zacz臋艂o.
48:08Uczonek konsulium
48:09orzek艂o, i偶
48:10bli藕ni臋tom w trakcie operacji
48:12uszkodzono
48:13m贸zgowy o艣rodek snu.
48:16呕aden z tych nad臋tych kretyn贸w
48:18nawet przez moment
48:18nie przypuszcza艂, 偶e
48:19stoi wobec
48:20niebywa艂ego fenomenu natury.
48:22Wobec dw贸ch cia艂
48:23u jednego cz艂owieka.
48:25Ale moje dwa cia艂a
48:26nie rozwija艂y si臋 jednakowo.
48:30Dzienne by艂o s艂abe,
48:31chorowite, delikatne.
48:34Nocne by艂o silne,
48:35zdrowe, 偶ywotne.
48:36I to przes膮dzi艂o,
48:38偶e sta艂em si臋 istot膮
48:39o dw贸ch charakterach.
48:41Jako stachur
48:42sta艂em si臋 cz艂owiekiem nocy.
48:45Od dziecka
48:46ho艂ubiony przez
48:47nocnych str贸偶贸w,
48:49pijak贸w i dziwki
48:50wszelkiego sortu.
48:53O 贸smej rano
48:53opuszcza艂em cia艂o stachura
48:54i podnosi艂em do 偶ycia
48:56sw贸j dzienny organizmik.
48:58I zaczynali mnie obrabia膰
49:00rodzice,
49:01wychowawcy,
49:01spowiednicy.
49:03I w ten spos贸b
49:04kszta艂towa艂 si臋
49:04m贸j drugi charakter.
49:06Zimny, cyniczny,
49:08opanowany.
49:11To u艂atwi艂o mi studia,
49:13potem karier臋 naukow膮
49:14i sukcesy materialne.
49:17A偶 wreszcie
49:18w tym dziennym 艣cierwie
49:19narodzi艂 si臋 pomys艂
49:21zeiste piekielny.
49:23Postanowi艂 zosta膰 psychiatr膮,
49:26aby z moich nocnych prze偶y膰
49:28czerpa膰 materia艂
49:30do swoich prac naukowych.
49:34Rozpocz膮艂 si臋
49:35potworni okres dla mnie,
49:37a wspania艂y eksperyment dla niego.
49:41Sta艂 si臋 wybitnym specjalist膮
49:42w zakresie psychiatry
49:43s膮dowej i kryminalnej,
49:45autorem ksi膮偶ek
49:46o psychozach
49:47i zboczeniach seksualnych.
49:50A偶 wreszcie przecholowa艂.
49:54Postanowi艂 w艂膮czy膰 do eksperymentu
49:55swoj膮 w艂asn膮 偶on臋.
49:59Da艂 mi klucz do sypialni.
50:02Obudzi艂 moj膮 ciekawo艣膰.
50:05I zacz膮艂 obserwowa膰,
50:08opisywa膰, analizowa膰
50:09po偶膮danie.
50:12Moje po偶膮danie
50:13do tej wspania艂ej kobiety.
50:16Ten impotent,
50:17niezdolny do najmniejszych uniesie艅
50:19postanowi艂 zazna膰 rz膮dz
50:20zmys艂owych pieszczot z Wand膮
50:23za moim po艣rednictwem.
50:25Nie!
50:28K艂amiesz, ty potworze.
50:30M贸j m膮偶 jest przyzwoitym cz艂owiekiem
50:32i nigdy nie pozwoli艂by
50:34na co艣 podobnego.
50:35Wando, on
50:36nie tylko si臋 zgodzi艂,
50:38on to wymy艣li艂
50:39i on tym kierowa艂.
50:41Tam w biurku le偶y r臋kopis.
50:43Id藕 i przeczytaj,
50:44co napisa艂 ten przyzwoity cz艂owiek
50:45o moich wizytach przy twoim 艂贸偶ku,
50:48o moim podnieceniu,
50:49o pieszczotach,
50:50kt贸rymi ciebie obsybywa艂em
50:51za jego przyzwoleniem.
50:52Mwando, przeczytaj to
50:55i sama zadecyduj,
50:58czy ma nadal istnie膰 ta kreatura,
51:01ten hadlarz twojej godno艣ci,
51:03ten Alfons w profesorskiej todze.
51:06Nic nie b臋d臋 czyta膰.
51:08Ufam tylko mojemu m臋偶owi.
51:10On mnie kocha.
51:11On nigdy by nie post膮pi艂
51:13ze mn膮 tak podle.
51:17Nie wiem, kt贸ry z was dw贸ch
51:19jest wi臋kszym 艂ajdakiem.
51:22Niech pan nie wierzy
51:24w bredni臋 tego szale艅ca.
51:26Za kilka minut m膮偶 si臋 obudzi
51:27i postanowi, co robi膰 dalej.
51:30Id臋 do niego.
51:36On mnie zabije.
51:39On mnie zabije.
51:40Wando!
51:47Nie pozw贸l, 偶eby zgin膮艂
51:49ojciec twojego dziecka!
51:51Nie!
51:52Nie!
51:52Nie!
51:53Nie!
51:54Nie!
51:55Nie!
51:55KONIEC
52:25KONIEC
52:55KONIEC
53:25KONIEC
53:27KONIEC
53:29KONIEC
53:31KONIEC
53:33KONIEC
53:35KONIEC
53:37KONIEC
53:39KONIEC
53:41KONIEC
53:43KONIEC
53:45KONIEC
53:47KONIEC
53:49KONIEC
53:51KONIEC
53:53...
54:21Andziu, kochanie...
54:23Wyjd藕 st膮d.
54:25To nie jest widok dla ciebie.
54:27Dosy膰 si臋 przeze mnie wycierpia艂a艣.
54:29Nie.
54:30Nie przez ciebie.
54:32Co?
54:33On by艂 wszystkiemu winien.
54:35On ci臋 szanta偶owa艂, prawda?
54:39On k艂ama艂.
54:43Powiedz co艣.
54:45Powiedz, 偶e k艂ama艂.
54:46Tak, kochanie.
54:48To on by艂 wszystkiemu winien.
54:52Musia艂 pan to zrobi膰?
55:06Tak.
55:11Bo z艂a nie wystarczy uwi臋zi膰.
55:15Dzi臋kuj臋 panie doktorze za pomoc i ratunek.
55:19Dzi臋ki panu problemat mojego 偶ycia jest rozwi膮zany.
55:22Czy偶by?
55:24Kilka tygodni p贸藕niej
55:43profesor Stanis艂aw Czelawa
55:46stan膮艂 przed s膮dem.
55:48艁awa przysi臋g艂ych,
55:49uwzgl臋dniwszy nadzwyczajne okoliczno艣ci sprawy
55:53i nieposzlakowan膮 przesz艂o艣膰 oskar偶onego,
55:57skaza艂a go na trzy lata wi臋zienia
55:59z zawieszeniem na okres lat pi臋ciu.
56:03G艂贸wnym 艣wiadkiem obrony
56:05by艂a Wanda Czelawowa,
56:07kt贸ra p贸艂 roku po zasz艂ych wypadkach
56:09urodzi艂a swojemu m臋偶owi
56:12zdrowe bli藕ni臋ta p艂ci m臋skiej.
56:14KONIEC!
56:16KONIEC!
56:18KONIEC!
56:20KONIEC!
56:21KONIEC!
56:23KONIEC!
56:23KONIEC!
56:24KONIEC
56:54KONIEC
Be the first to comment