Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:28KONIEC
00:00:42KONIEC
00:01:16KONIEC
00:01:24Tak jest, tak jest.
00:01:26Wjeżdżam do Vietnia samolotem. Wracam za tym.
00:01:30Dlatego też suma 720 tysięcy złotych, które nam panowie ofiarów wchodzi w rachubę.
00:01:36Ma pani.
00:01:37Nie wchodzi w rachubę.
00:01:39Nie.
00:01:39Koszty naszej produkcji wynoszą...
00:01:43Pani poda numer i cyfry.
00:01:47Halo.
00:01:51Słuchaj no chłopcze, przyjdź do fabryki, bo mam jeszcze z tobą parę spraw do umówienia przed wyjazdem.
00:01:55Dobrze, papo. Zaraz przyjdę.
00:01:56Na odpowiedź panów czekamy 25 bieżącego miesiąca. Ma pani.
00:02:03Ależ naturalnie, panie dyrektorze, ma wszystko na swoim miejscu.
00:02:07Ty?
00:02:07Tak, mam wrażenie, że to ja.
00:02:10No a co się stało? Czy ty tyś robisz, gdzie mnie nie odwiedzasz?
00:02:13Tak, ale dzisiaj musiałam tutaj wstąpić. Mam ci, istotnie, coś bardzo ważnego do powiedzenia.
00:02:18Bardzo ważnego. Patrzcie państwo, no cóż to takie?
00:02:21Chciałam ci powiedzieć, że...
00:02:22Że co?
00:02:22Że cały ranek padał śnieg. I wszystko to nie, że wpadnę tutaj, żeby cię była zienek, jak dawniej, przed latem.
00:02:31I ty przychodzisz tutaj po to, żeby mi specjalnie to zakomunikować?
00:02:38Zakomunikować?
00:02:39Ja przyszłam tutaj po to, żeby ci to powiedzieć.
00:02:44Zakomunikować.
00:02:47A coż za śmieszne słowo? Zakomunikować.
00:02:54Ja...
00:02:56Co? Akcje Koczarów spadły o 15 punktów.
00:03:00Ho, ho, ho, ho.
00:03:01Czy ty wiesz, co to dla nas znaczy?
00:03:03To znaczy, że największy wróg naszego kartelu przestał istnieć.
00:03:08To znaczy, że będziemy bogatsi?
00:03:10No tak.
00:03:11Jeszcze milion.
00:03:13Wiele jakie miliony. I dwa, trzy miliony. I to w ciągu pierwszego roku.
00:03:17I co dalej?
00:03:18Jak to co dalej?
00:03:18Pali.
00:03:19Nie rozumiem.
00:03:19Jeszcze dwa miliony, trzy miliony, ale co dalej?
00:03:24Dzisiaj z rana znalazłam siwy włosy.
00:03:29Pierwszy siwy włosy.
00:03:33Wyrwałam go i spaliłam.
00:03:35Klaudiusz mówi, że siwy włosy należy palić.
00:03:37To podobno od gara rośni.
00:03:39Wybacz, ale jeżeli przydaś tutaj po to, żeby powtarzać brednie
00:03:43tego swojego zwarywanego Klaudiusza, no to lepiej było wcale nie przydać.
00:03:48No to pan.
00:03:53Listy do podpisu, panie dyrektorze.
00:03:55Dziękujemy.
00:03:56A prawda, zapomniałem ci powiedzieć.
00:03:58Dziś wieczorem muszę wjechać do Wiednia.
00:04:00No tysiące spraw.
00:04:01Zawsze tysiące spraw, tysiące interesów.
00:04:05Od dwudziestu lat jesteś ciągłych rozjazdach.
00:04:09Paryż, Wiedeń, Londyn, Berlin.
00:04:11No trudno moje dziecko na to. Nie ma rady. Co robi?
00:04:13Od dwudziestu lat.
00:04:16I wśród tych rozjazdów nie zauważyliśmy, jak minę nic.
00:04:20O, chłopi.
00:04:22Nic.
00:04:23Tak żyje się dla rodziny, dla dzieci.
00:04:25Ale mąż jest stale zapracowany, a dzieci powyrastały i sobą są zajęte.
00:04:31A pewnego dnia spostrzega się, że ma się siwy włosy.
00:04:35Uuuu, niedobrze.
00:04:38Jesteś przewrażdziwiona.
00:04:39Nerwy, nerwy.
00:04:41Kiedy wyjeżdżasz?
00:04:42Dzisiaj.
00:04:43Ale nie gniewa się na mnie, Irena.
00:04:44Cóż, obowiązek.
00:04:46O, otóż to, obowiązek.
00:04:57Rysio.
00:04:58Byłaś u ojca?
00:04:59Aha.
00:04:59Bo nie w swoich sprawach.
00:05:01Chciałaś go z nich wyciągnąć, ale on nie pozwolił się ratować.
00:05:04Niestety.
00:05:06Ale, ale, pozwól, że ci przedstawię.
00:05:09Jerzy, mój kolega szkolny.
00:05:11A dziś wielki taternik, alpinista.
00:05:13Nie znałeś go?
00:05:14Dopiero wrócił z Ameryki Południowej.
00:05:16Wczoraj przyjechał.
00:05:17No to ciekaw.
00:05:19Nic mi nie mówiłeś, że masz siostrę.
00:05:26Ależ naturalnie wychowała się w klasztorze.
00:05:29Rysiu.
00:05:29Zresztą ona ci to sama opowie.
00:05:31Ja muszę zmykać do papy.
00:05:33Rozruszaj go.
00:05:35Rysiu.
00:05:36Serwus.
00:05:37Zadzwoń jutro do mnie.
00:05:38Rysiu.
00:05:39Nie mam czasu, siostrzyczko.
00:05:41Pa.
00:05:46Cóż to za urwis tego Ryszarda.
00:05:51Tak dawno nie widziałam łazienek.
00:05:54A tak marzyłem o tym zawsze w górach.
00:05:56Pięć tysięcy metrów nad poziomem morza.
00:05:59Więc jeżeli ma pani chwilę wolną.
00:06:02Dobrze.
00:06:10Teraz już pani zna moją historię.
00:06:12Nie gorzej od mojej babki.
00:06:14Dlaczego babki?
00:06:15Bo z nią mieszkam.
00:06:16To cała łazina.
00:06:17Więcej nie mam nikogo.
00:06:19Kochają pan?
00:06:20Och, ubóstwie.
00:06:22Żeby ją pani zdała.
00:06:24Może ją kiedyś poznam.
00:06:26Wie pani to dziwne.
00:06:27Ale jest pani pierwszą kobietą, z którą mówię tak jak z mnie.
00:06:32Mówi pan no jak z babką?
00:06:34Och, nie.
00:06:35Na to jest pani zbyt młoda.
00:06:39Zbyt piękna.
00:07:08Tylko pamiętaj dobrze o sprawie koczarów.
00:07:10Ten to się we mnie wdał.
00:07:13A jakżeś tam twoja narzeczona?
00:07:15Szykuję wyprawę.
00:07:17Szykuję wyprawę.
00:07:17Och, Janinka mało się tym zajmuje.
00:07:18Za to jej matko.
00:07:20No, rad jestem z tego małżeństwa.
00:07:22To jest stara arystokracja przemysłowa.
00:07:25Ich firma ma już 140 lat.
00:07:28To rozumiem.
00:07:29Może być chłopcze dumny z takiej narzeczony.
00:07:31140 lat.
00:07:33No, na szczęście Janinka ma znacznie mniej.
00:07:35W przeciwnym razie poważnie bym się zastanowił.
00:07:39Telefon do pana Ryszarda.
00:07:41Pan Jerzy, Jerzy, kiedy zapomniałem jak mu...
00:07:47Przepraszam bardzo.
00:07:52Anienko.
00:07:55Przyjęcie?
00:07:56Tak, czwartek.
00:07:58W czwartek bo ja to doskonale się składa, bo ja akurat zdążę powrócić.
00:08:02Dzisiaj on szybko...
00:08:04Mogę?
00:08:06Już nie...
00:08:07Nie...
00:08:09Ale to nie ma sensu tak nagle się spotykać.
00:08:14No więc dobrze.
00:08:16Dobrze.
00:08:17Na wystawie.
00:08:22Jestem.
00:08:24Właściwie nie powinnam była tutaj przychodzić.
00:08:27Ale winnam panu pewne wyjaśnienie...
00:08:29Przepraszam panią.
00:08:30To przecież pani.
00:08:32Tak, to ja.
00:08:34Pozując nie wiedziałam, że mnie ubierze w tę... w tę koszulę.
00:08:40Wietnie ten malarz wyczuł w pani Medee.
00:08:42Ach, doprawdy nie znam się na mitologii.
00:08:45Medea.
00:08:47Kobieta, która dla miłości nie cofnęła się przed niczym, która...
00:08:50I pani Jerzy?
00:08:54Pani Jerzy, ja muszę panu coś wyjaśnić.
00:08:57Może panu to sprawi przykrość, ale...
00:09:00Przykrość? Pani mnie?
00:09:01W takim razie nie chcę o tym nic wiedzieć.
00:09:03Pani Jerzy.
00:09:05A więc dobrze.
00:09:05Zgadzam się na wysłuchanie tej przykrej rzeczy, ale pod jednym warunkiem...
00:09:10że wynagrodzi mi to pani przed tym przejażdżką za miasto.
00:09:13Nie, doprawdy nie.
00:09:14Błagam panią.
00:09:15Tu czeka mój wóz.
00:09:16Nie, nie, nie.
00:09:26Czy wysłucha mnie pan nareszcie?
00:09:29Tam.
00:09:49Czy się pani to nie stało?
00:09:51A panu?
00:09:52Ech, kurstwo.
00:09:54Trzeba koniecznie zajodynować.
00:10:23Czemu mogę jeszcze służyć, Szanowny Państwo?
00:10:25Dziękuję. Proszę tylko zaopiekować się.
00:10:30Dobrze, że znalazła się tutaj jodyna.
00:10:32Nie lęka się pan bólu?
00:10:34Ale na wszelki wypadek...
00:10:38Za co mam wznieść to za nasze jutro?
00:10:51A teraz proszę się nachylić.
00:10:55To konieczne?
00:10:56Konieczne.
00:11:22Od pierwszej chwili wiedziałem, że to musi nastąpić.
00:11:26Że zostańsz moją żoną.
00:11:30Ale Ryszard...
00:11:33Ten się dopiero zdziwi.
00:11:36Powiem mu o tym na jego zaręczynach.
00:11:39Zaprosił mnie na nie.
00:11:46Ireną...
00:11:51Przyrzeknij mnie, że nie przyjdziesz na te zaręczyny.
00:11:53Dlaczego?
00:11:57Chcesz przygotować rodzinę?
00:12:05Pani Irena, jaka ponura! A była taka wesoła!
00:12:09No przecież dzisiaj wieczór zaręczynowy.
00:12:12Cześć!
00:12:12Cześć!
00:12:13Czy mogę prosić o przepis na ten cykl?
00:12:16Bardzo chętnie.
00:12:17Zapytam kucharza.
00:12:18Jak to?
00:12:19Sama pani nie wie, jak to się robi?
00:12:21A gdzie Janinka?
00:12:23Nie chce jej.
00:12:24Nie rozłącza jej się z Lyszardem.
00:12:26To tak ciągle?
00:12:27Przecież to narzeczenie.
00:12:29No...
00:12:29Wprawdzie moją zasadą jest, że łoże małżeńskie nie powinno stygnąć.
00:12:35No ale to dopiero narzeczenie.
00:12:37Mam nadzieję, że Janinka to rozumie.
00:12:40Niech sobie wynagrodzi chwile samotności po ślubie, droga pani.
00:12:44Jak to?
00:12:45Bo właściwie nasi mężowie są mężami wtedy, kiedy nimi nie są.
00:12:49Bo potem...
00:12:50Co dziwne poglądy.
00:12:52A szczęściem Janinka inne ma zasady.
00:13:10Szczęśliwa?
00:13:11Bardzo.
00:13:12I trochę oszolomiona.
00:13:14Wiesz, mama wychowała mnie po mieszczeńsku.
00:13:16Wobec tego na pewno potrafisz smażyć konfiturę.
00:13:19I będziesz się smażyła dla mnie?
00:13:21Mhm.
00:13:22Jeśli o to poprosisz.
00:13:24Jeśli poproszę.
00:13:25Przecież ja o to błagam mamu od 20 lat.
00:13:27A mama nie może się nauczyć.
00:13:29Mąż mój tak bardzo żałował, że nie może być obecnym na zaręczynach syna.
00:13:33Wraca dopiero już.
00:13:34Ach, interes przede wszystkim.
00:13:37Nasza firma zawsze przestrzegała tej zasady.
00:13:40Podobno istnieje 140 lat.
00:13:44142, proszę pani.
00:13:46142 i 5 miesięcy.
00:13:49O.
00:13:49W ciągu tych 1302 lat mogła się pani istotnie przyzwyczaić do tej zasady.
00:13:58Nie wiem o czym Janinka może tak długo mówić ze swoim narzeczonym.
00:14:02Zapewne o miłości.
00:14:04Janinka o miłości?
00:14:06O proszę pani.
00:14:07Na to jest zbyt dobrze wychowana.
00:14:10Widzę, że nasze poglądy na wychowanie dzieci bardzo się różnią.
00:14:14Ja jestem szczęśliwa, że mogę być przyjaciółką i towarzyszką moich chłopców.
00:14:18Ach, gdyby pani miała córkę.
00:14:21Nauczyłabym ją cenić miłość.
00:14:23Być kobietą.
00:14:24Przede wszystkim kobietą.
00:14:27Być może, że kobieta powinna zawijać w kobiecie.
00:14:29Bardzo odważy.
00:14:32Bardzo odważy.
00:14:32Istotnie bardzo odważy.
00:14:35Przeproszę, drogą panią, na chwilę, ale teściowa nie powinna również zawijać w kobiecie gospodyni.
00:14:44Ciekałam, co na tę teorię ojciec Ryszarda?
00:14:48To tylko teoria.
00:14:49Pani Irena jest wzorem matki i żony.
00:14:52Tak, dziwny wzór.
00:14:54Ci dążyłani połamali sobie tu zęby.
00:14:56Jakie zęby? Co za zęby? Nic nie rozumiem.
00:15:00No, pójdę po Janinkę.
00:15:01Wprawdzie moją zasadą jest, że loże malżeńskie powinno stygnąć.
00:15:06Ale co za wcześnie, to nie zdrowo.
00:15:09Przepraszam.
00:15:11Klaudiuszu!
00:15:12Jeszcze jeden.
00:15:13Niech nam powie Klaudiusz.
00:15:14Skąd do Klaudiusza to rzymskie imię?
00:15:17Pewnie to prawnuk Cezaru.
00:15:19Chyba nie.
00:15:22Na chrzcie dano mi po prostu ildepos.
00:15:26Ale kiedy panienka uczyła się historii, nazwała mnie Klaudiusz.
00:15:30I tak już zostało.
00:15:34Nawet imię mam od panie Krzysztof.
00:15:38Naturalnie.
00:15:41Klaudiusz jak zwykle opowiadał o moich wyczynach.
00:15:44Wracam z przedziału kolejowego dla pań.
00:15:47Uff!
00:15:49Jakie to straszne.
00:15:51Naprawdę.
00:15:59Przepraszam.
00:16:01Niech panienka tyle nie pali.
00:16:06Panienko Klaudiuszu!
00:16:10Proszę bardzo.
00:16:12O czym panowie rozmawiali?
00:16:14To znaczy, że o kobietach.
00:16:19Panowie, panowie, nie i kobiet.
00:16:22Panowie, panowie, nie i kobiet.
00:16:40Panowie, panowie.
00:16:46Nie rodzić dzieci.
00:16:48Kocha mnie.
00:16:50Czy babciunia rozumie?
00:16:51Kocha.
00:16:51Więc, skoro ty ją kochasz i ona ciebie kocha, to dlaczego nie pójdziesz do jej rodziców?
00:16:57I nie popie rękę.
00:16:59Widzisz, babciuniu, ją zdaje się trochę przeraża tempo.
00:17:03A ciebie?
00:17:04Mnie?
00:17:05Ale nie chciałbym jej rozgniewać.
00:17:08Co ty byś zrobiła na moim miejscu?
00:17:11Gdybym naprawdę kochała, to bym...
00:17:14Należałoby, abyś mnie odprowadził do mamy.
00:17:16Pewnie się niepokoi.
00:17:17Mam wrażenie, że zgadłaś.
00:17:19Wreszcie was znajduję.
00:17:21Właśnie miałem zamiar odprowadzić Janinkę do pani.
00:17:23Wybaczą pani na chwilę, ale muszę z kolei również ją odprowadzić do mamy.
00:17:28Powiedz mi, moja droga, o czym dobrze wychowana panna może mówić z obcym młodym człowiekiem w ciągu trzech godzin?
00:17:36Z moim namiarze tak zwykle brakło nam już tematu.
00:17:39Nawet po ślubie.
00:17:40Wprawdzie moją zasadą jest, że łożę małżeńskim.
00:17:45No zresztą wszystko jedno.
00:17:46Moja Janinko, powiedz mi, czy on nie był czasem wobec ciebie zbyt...
00:17:51Ależ mamo.
00:17:52No co?
00:17:53Z nimi nic nie można wiedzieć.
00:17:54Wszyscy są tacy, lekko myślni.
00:17:57A zwłaszcza ta mama.
00:17:58Ta mama...
00:18:01A gdzież jest Ryszard?
00:18:02Nie rozstaje się z Janinką, no?
00:18:04A co czarująca dziewczyna ta mała.
00:18:06Wobec tego wypijmy zdrowie narzeczonych.
00:18:07I zdrowie śmiałka.
00:18:08Dlaczego śmiałka?
00:18:09To małżeństwo.
00:18:11A marację to prawie pociąg w nieznany.
00:18:14Z ritmem katastrofy.
00:18:16Panowie, panowie, mówicie z matroną.
00:18:20A poza tym?
00:18:21Ależ mamu, ja już jestem dorosłym.
00:18:24No więc zdrowie odważne.
00:18:27To znaczy moje.
00:18:54Mamo, tam słychać.
00:18:56Przecież to przyjęcie zaręczynowe.
00:18:58Co powie matka Janinki?
00:18:59Matka Janinki?
00:19:01Właśnie to na jej cześć.
00:19:02Mamo, mamo.
00:19:03Mamo, mamo, mamo.
00:19:04Wiecznie morały.
00:19:05I właśnie dzisiaj, dzisiaj kiedy jest szczęśliwa.
00:19:08Taka pełna radości.
00:19:10No przecież to zaręczyny mojego syna.
00:19:12Ja też.
00:19:15Czy mogę pana prosić?
00:19:17Ależ tak, tak.
00:19:18Zatań czas z mamą, Rysiu.
00:19:20Tak, tak.
00:19:23Słowo daje pole matkę od przyszłej synowej.
00:19:28Pawełku, już czas na ciebie.
00:19:30Idź spać.
00:19:32Słuchajcie, i my chodźmy do domu.
00:19:35Już późno.
00:19:52Przerzadziła się.
00:19:55Rysiu?
00:19:56Kto jest mój przyjaciel?
00:19:57No jak to się nazywa?
00:19:59Jerzy, tak?
00:20:01Nie widziałeś go więcej?
00:20:02Nie, nie mam pojęcia dlaczego nie przyszedł.
00:20:04Wyobrażam sobie jak się będzie śmiał, jak się dowie o wszystkim.
00:20:07Tak.
00:20:10O, jest.
00:20:15O wilku mowa.
00:20:16Przede wszystkim przyjmij życzenia chłopie.
00:20:18Dziękuję.
00:20:19I zdaje się, że wypadałoby przeprosić za to najście w nocy.
00:20:22Daj, że spokój tym z regielom.
00:20:24Właśnie mówiliśmy o tym, jakżeś się dał wziąć na kawo.
00:20:27Nie rozumiem.
00:20:29Mamo.
00:20:29Słyszysz?
00:20:30On jeszcze nie rozumie.
00:20:35No tak, tak.
00:20:36To moja matka.
00:20:38Ale masz niemądrą minę.
00:20:41Eee, nie macie poczucia humoru.
00:20:44No i zostawiam was samych.
00:20:45Ja muszę do narzeczonej.
00:20:46Prowadzam sobie jak się będziecie śmiać.
00:20:52Pani Jerzy.
00:20:53Zanim pan odejdzie, chciałabym z panem pomówić.
00:20:59Chodź.
00:21:04Albo cię nie odstępuje, albo go w ogóle nie widać.
00:21:07Dziwna rodzina.
00:21:09Mamo.
00:21:10A jak przyszedł pan w końcu?
00:21:12Proszę pana, chciałybyśmy z Janinką iść do domu.
00:21:15Tak prędko?
00:21:16Panie Ryszardzie, druga godzina.
00:21:18Przecież o tej porze dopiero zaczyna się życie.
00:21:21Zaczyna się życie.
00:21:23Przepraszam, Margile.
00:21:24Zaraz wrócę.
00:21:24Znowu.
00:21:25O drugiej godzinie zaczyna się życie.
00:21:29Nie, moje dziecko.
00:21:30Jeżeli to mamżeństwo w ogóle dochodzi do skutku,
00:21:33to tylko przez wzgląd na ciebie.
00:21:36No pewnie, że nie przez wzgląd na mamę.
00:21:38Na natura.
00:21:40No ja nie wiem.
00:21:50Widziałeś gdzie mamy?
00:21:51Nie widziałem.
00:21:52Właśnie też jej szpanienka dzisiaj nic nie jadła.
00:21:56Jak zobaczysz mamę?
00:21:57Powiedz, że wyjechałam na chwilę.
00:21:59Odprowadzam na rzecz on.
00:22:00Dobrze.
00:22:01Oj ta panienka.
00:22:03Ta panienka.
00:22:05Wiedziałam, że ta chwila przyjdzie, że przyjść musi.
00:22:08Ale nie wiedziałam, że przyjdzie tak prędko.
00:22:10Pani Irene.
00:22:11Nie, nie, nie.
00:22:11Niech pan nic nie mówi.
00:22:12Niech pan nic nie mówi.
00:22:15Wyszłam za mąż mając lat szesnaście.
00:22:18Męża mego wkrótce pochłonała praca.
00:22:21Dzieci powyrastały.
00:22:24Nagle poczułam się sama.
00:22:28Zupełnie sama.
00:22:31Niech pan myśli przez tyle lat sama.
00:22:37I nagle spotkałam pana.
00:22:40A jakaż ja byłam wtedy głodna życia.
00:22:44I ten niemocik ryszard.
00:22:48A potem wyraz pańskich oczu i to mi wróciło wiarę w siebie.
00:22:59Poczułam się znów młoda.
00:23:04Ja walczyłam ze sobą.
00:23:08Walczyłam uczciwie.
00:23:10Ale to było silniejsze idę.
00:23:13I pomyśleć, że gdybym nie przyszedł dzisiaj tutaj...
00:23:17Dowiedziałby się pan jutro, pojutrze, za tydzień, za miesiąc.
00:23:22Gdy się jest młodym, odrzuca się rok za rokiem...
00:23:26Pochodzi.
00:23:26Niechże mnie pani zrozumie.
00:23:28Wiek?
00:23:29Cóż mnie może obchodzić pani wiek?
00:23:32To może interesować wydział meldunkowy, albo pani przyjaciółki, ale mnie...
00:23:38Ale to, że pani nie jest wolna...
00:23:41To, że pani ma mę...
00:23:42To, że pani jest matką mego przyjaciela...
00:23:46To jest straszne.
00:23:49Pani wiek...
00:23:50Przecież ja znam pani rozkosz, jakiej nigdy jeszcze nie zaznałem.
00:23:57Nigdy.
00:23:57I ta pani cudowna świeżość.
00:24:02Pani świeżość.
00:24:04Pani poezja.
00:24:07Na która ukazała jazonowi złote runy.
00:24:11I nagle się dowiaduję, że to wszystko jest czyjąś własnością.
00:24:16Że nie może należeć do mnie, tylko do mnie.
00:24:20A pani tymczasem...
00:24:23Co pani?
00:24:25Nic.
00:24:26Niech pan na mnie patrzy.
00:24:29Ze szczęścia.
00:24:31Irenu.
00:24:34Takiego szczęścia nie mógłbyś mi doć nikt.
00:24:37Nikt.
00:24:39Dziękuję ci.
00:24:41Nie żałuję niczego, co się stało.
00:24:44To wspomnienie pójdzie za mną przez całe życie.
00:24:48I mi będzie smutno, źle.
00:24:51Będę myślała o tobie.
00:24:55Bo widzisz...
00:24:57Pomimo tego, coś mówił przed chwilą, to...
00:25:00Ważne.
00:25:02To bardzo ważne.
00:25:05Podczas gdy ty masz dwadzieścia cztery albo dwadzieścia pięć lat...
00:25:11Ja...
00:25:13Ja...
00:25:15Ja...
00:25:17Ja jestem...
00:25:19Starą...
00:25:20Starą kobietą.
00:25:22Nie mógł nic.
00:25:35nie mógłbym.
00:25:40Nie mógłbym.
00:25:40Spanata się...
00:25:52Wyszyło mnie.
00:25:55Wróciłeś, mój ukochany.
00:26:06Dobranoc.
00:26:15We wszystkim chodzi o zasadę. Pan rozumie?
00:26:19Tak jest.
00:26:20No to może pan iść.
00:26:22Przepraszam cię, papo.
00:26:23Co takiego?
00:26:28Papo, chciałem ci coś powiedzieć.
00:26:30No?
00:26:31Myślę, że za mało czasu poświęcasz mamie.
00:26:34Jest ostatnio dziwnie przygrębiona.
00:26:36Nie rozumiem.
00:26:37A jednak mama zawsze jest sama.
00:26:39My jesteśmy zajęci fabryką, Pawełek szkoła, a ona...
00:26:43Ale dla kogoś ja pracuję, jeśli nie dla niej.
00:26:46Przede wszystkim dla niej.
00:26:47Przecież ma wszystko, czym kobieta może zamarzyć.
00:26:50Ma zbytek, ma znajomych, którzy je sobie wyrywają.
00:26:54No i wreszcie nazwisko, które jest jednym z trzech, czterech najpotężniejszych w przemyśle.
00:26:59Dla kogoś ja ulica rozbudowuje to wszystko.
00:27:01Słuchaj, papo.
00:27:02To wszystko nie może zastąpić kobiecie ciepła, miłości.
00:27:07Gdybyś wyjechał z nią...
00:27:09Co?
00:27:10Ja mam wrzucić się interesy, ażeby się zająć wydzielaniem cieplika?
00:27:14Chociażby pod Warszawę do naszej wili.
00:27:16W każdej chwili możesz dojechać.
00:27:19Widzę chłopcze, że jesteś naprawdę zachowany.
00:27:21No to mnie się nie dziwię.
00:27:22Ale żeby mnie narzucać na rolę po dwudziestu pięciu latach, to już jest przesada.
00:27:28Wiesz, ad jestem, żeśmy się tutaj przeprowadzili.
00:27:31I ty lepiej się czujesz, prawda?
00:27:33Tak, czułam się trochę zmęczona.
00:27:36Jerenko, pamiętasz jak kiedyś odwiedziłaś mnie wtedy w fabryce i powiedziałaś, że życie nasze tak mija bez treści?
00:27:44Tak, pamiętam.
00:27:46Było to dla mnie niezrozumiałe.
00:27:48Według mnie życie to właśnie praca.
00:27:51No kiedy się pracuje, to to życie narasta, nabiera treści.
00:27:54No być może, że pracując dla ciebie, zapomniałem o tobie, o nas.
00:28:02Jak myślisz, Jerenko?
00:28:04Myślę, że dzisiaj dla nas już za późno.
00:28:09Co ty mówisz?
00:28:10Za późno?
00:28:12Mama bardzo się zmieniła ostatnio.
00:28:15Jak to się zmieniła?
00:28:16Nie wiem, jest jakaś inna niż zwykle. Przygnębiona, apatyczna.
00:28:20Myślę, że tylko ci się tak wydaje, Paweł.
00:28:25Chodź tam, Paweł.
00:28:28Ireno, do ciebie list.
00:28:30Do mnie? Dziękuję.
00:28:31Dziękuję.
00:28:47Do kogo masz ten list?
00:28:49Tych towarzystw filantropicznych jest stanowczo za wielu.
00:29:00Propozycję Panów przyjmujemy.
00:29:01Chętnie powierzymy Panom przeprowadzenie tej transakcji na Górnym Śląsku.
00:29:06Na Górnym Śląsku?
00:29:08W myśl jednak postanowienia Rady Nadzorczych naszego...
00:29:16Halo?
00:29:17To ja.
00:29:19Ach, Komitet Towarzystwa Opieki nad Ciskiem.
00:29:21Owszem, proszę o umieszczenie naszych nazwisk.
00:29:26Ale żona moja już wczoraj otrzymała list Panu.
00:29:30Jak to?
00:29:32Panowie nie wysyłali jeszcze listu?
00:29:35Ustnie Panowie zapraszali.
00:29:40A przepraszam, w takim razie widać nieźle zrozumiany.
00:29:44Proszę do widzenia.
00:29:46Do widzenia.
00:30:07Co to za kwiaty?
00:30:08To panienka kazała przynieść obrodnikowi z oranżerni.
00:30:16Panienka gra.
00:30:18Od razu wiekowi weselej na duszy.
00:30:44Stara melodia. Grała ją już, kiedy była narzeczoną.
00:30:49Czy Klaudiusz odzwyczai się wreszcie od nazwania Matki Pańką, czy nie?
00:30:55To jaka rozwyczajenia pani?
00:30:57Czy ja panien... panią na rękach?
00:31:17Na
00:31:36Wielkie
00:31:52KONIEC
00:32:09KONIEC
00:32:37KONIEC
00:32:38Rysiu...
00:32:39Mamo, Ty się więcej z nim nie zobacz!
00:32:42Z kim? Co Ty mówisz? Z kim?
00:32:53Ryszardzie, nie potępnej mnie...
00:32:56Ale Twoja matka jest tak straszna, tak straszna, nieszczęśliwa...
00:33:01Moja biedna mama, tak mnie to boli, ale mowałem Cię ostrzec, przecież ja już są tajemnicą, żyję od dwóch tygodni,
00:33:10sam na sam. Od tamtej chwili.
00:33:14Mój biedne dziecko, mój biedne dziecko. I teraz w tym tym życiu się rozstajemy. Odchodzisz od swojej matki z tym
00:33:27strasznym wspomnieniem.
00:33:29Nie, nie, nie myśl tak, dręcz się.
00:33:31Bo widzisz, tak szybko minęło, mój Boże, jak czas leci, leci.
00:33:43Zdaje mi się, że dopiero wczoraj przyszedłeś na świat i już jesteś dorosły.
00:33:51Nie zakup oprowadzeń Cię do ołtarza, a wydaje mi się, że sam mnie go odeszło, że całe życie jest przede
00:34:00mną, że to dopiero począto.
00:34:06To nie moja wina. Wiosna mego życia się spóźniła. Tak wyszła. Mówiliśmy o tym wczoraj, że są takie ptaki, które
00:34:17bardzo pójdza kładają miasta.
00:34:21Mówi się o nich głupie ptaki, przecież to już jesień.
00:34:29Jestem tylko takim głupim ptakiem, który się pomylił co do pory roku.
00:34:38Tak jest Twoją matkę chłopcze, ale należy być dobrym, bardzo dobry mój chłopcze, gdyż są serca, tak wiele cierpieć muszą
00:34:57tylko dlatego, że są takie, jakie są.
00:35:08Zapomnijmy to wszystko. Chociaż o tym nikt nie wie, oprócz mnie.
00:35:14A jeśli chodzi o tamtego pana, to mi, że mu to wszystko puszczę płazem.
00:35:18Człowiek, którego z Tobą poznałem, dla którego miałem tyle przyjaźni.
00:35:22I ten człowiek spoliczkował mnie. To był policzek. Odpowie.
00:35:27Nie, nie. Co Ty chcesz zrób...
00:35:30Moja sprawa.
00:35:34Ryszardzie, Ty tam nie pójdziesz, słyszysz? Zabraniam Ci. Zabraniam Ryszardzie.
00:35:39Matko, mogę Ci współczuć. Mogę zapomnieć to, co jest z Tobą związane, ale sam tak po prostu wytrzeć twarz, w
00:35:46którą mi naplutą, tego nie potrafię.
00:35:49Ty chcesz go zabić?
00:35:50Nie jestem zbirem. Prawa będzie załatwiona w sposób honorowy.
00:35:53Więc chcesz go zabić w sposób honorowy.
00:35:57A o mnie się nie lęka, co?
00:36:00Ryszardzie, zlituj się. Błagam Ci, nie dręcz mnie.
00:36:04Matko, przestań.
00:36:05Ryszardzie, nie, nie, nie. Zlituj się. Błagam Cię, Ryszardzie, Ryszardzie.
00:36:11Zlituj się, pomyśl.
00:36:13To jest ta wielka miłość mojego życia. Resztka mojej młodości, a druga młodość, Ryszardzie.
00:36:20Ryszardzie.
00:36:28Co się stało?
00:36:30Co takiego?
00:36:34No wiesz, w Twoim wieku doprowadzać matkę do lesu?
00:36:38Nie, to drobiazg, głupstwo.
00:36:40Poszło o służbę, jak zwykle o Klaudiusza.
00:36:43O co, o Klaudiusza? Tak, papu.
00:36:45No mój kochany, powinieneś mamie oszczędzić przykrości, nawet gdybyś miał rację.
00:36:50Ale jak to to za mazgajstego Pawełka, nie pozwolił mi strzelić do wrony, no.
00:36:57Zuprawna matka.
00:36:58Dobry, mamuś.
00:36:58Jest.
00:37:00Na spacer?
00:37:01Tak.
00:37:03Rysiu, spotkałem niedaleko stąd na drodze Twojego przyjaciela Jerzego.
00:37:06Umówiłeś się z nim?
00:37:08Miałem wrażenie, jak gdyby na kogo kawał.
00:37:14A któż to taki ten Jerzy?
00:37:17Pinista.
00:37:17I to bardzo sławny.
00:37:19Tak?
00:37:20A to chciałbym go poznać.
00:37:23Pójdę z Wami.
00:37:24Nie, czy to warto?
00:37:26Trzeba z go zaprosić.
00:37:27Ja mam i tak dość ludzi w mieście.
00:37:30Zostańmy tutaj, napijemy się herbaty z rumem.
00:37:33Musiałeś...
00:37:33To dziwaczna historia.
00:37:36Telefonowano do mnie z tytucji filantropii, że dopiero teraz zamierzają wysłać cenię.
00:37:43Aż to pomyłka.
00:37:44Widzisz, śmieszne.
00:37:46Wczoraj otrzymałam listy.
00:37:48Widziałeś.
00:38:13Zamierzasz chyba teraz znów iść na wruny.
00:38:16O, prze...
00:38:16Zresztą może grubsza zwierzyna.
00:38:19Grubsza zwierzyna, daj.
00:38:21Kto jest?
00:38:29Jerzy!
00:38:29Jerzy!
00:38:31Mnie zabij, ja go nie pozwolę.
00:38:33Nie dam, nie dam.
00:38:35Więc tak brz rzękasz się o swojego.
00:38:42Chciałem tylko sprawdzić.
00:38:52Idź na...
00:38:53Idź na górę.
00:38:54Tak, ośmiesz.
00:38:55Marsz!
00:38:59Do tego doszło, że zrobiłaś sobie po raz własnego lzyna.
00:39:04Stąd wasza klutnia i te twoje lzy.
00:39:07Okropne.
00:39:08Okropne.
00:39:10Więc dlatego było dla nas za późno.
00:39:13I to kłamstwo, które ciągle czułem wokół siebie.
00:39:17I ten twój lęk.
00:39:18I...
00:39:20A teraz przed własny sędziu.
00:39:25Okropne.
00:39:28Ryszardzie, staw nas.
00:39:30Nie trzeba.
00:39:31Niech zostanie.
00:39:32Czyż po tym wszystkim, czego był świadkiem, zostało jeszcze coś od mogła?
00:39:36Tak.
00:39:37Jest jeszcze honor i nazwisko moje i moich synów.
00:39:41Honor, nazwisko.
00:39:42To dla ciebie było zawsze najważniejsze.
00:39:44Ja nie istniałam, nigdy nie istniałam, a teraz bronię swojej miłości, bronię swych praw do życia.
00:39:50Jak to więc ty chciałabyś zdeptać wszystko?
00:39:53Obowiązki wobec nas, wobec opinii, wobec świata?
00:39:55Opinia, świat, kpię sobie z tego.
00:39:59Na myśl, gdybym był sam, kazał natychmiast ten dom opuścić.
00:40:05Ale ja znam obowiązki swoich synów.
00:40:08Na myśl się.
00:40:10Jeśli stąd wyjdziesz, więcej już swoich dzieci nie zobaczysz nigdy.
00:40:16No a teraz możesz wybierać między swymi obowiązkami, a swą miłością.
00:40:31Już wybrałam.
00:40:34No idź, pać.
00:40:40Ojciec.
00:40:46Mamo.
00:40:48Mamo, nie odchodź.
00:41:12Skończone.
00:41:19Mamo.
00:41:21Mamo.
00:41:36Mamo.
00:41:43No na co czekasz?
00:41:45Wolałabym dziś, bo czuję się trochę zmęczona po wczorajszych wycieczce.
00:41:49Te alpinistki już chyba nigdy z siebie nie zrobili.
00:41:52A tak dobrze szło wczoraj.
00:41:54Cóż, zostaniemy?
00:41:55Nie, nie.
00:41:56Ty pójdziesz sam.
00:41:57Ja za gospodarstwie.
00:41:58To też prak.
00:41:59Jeszcze jaka?
00:42:01Zresztą prędko wrócę.
00:42:02Ale będziesz ostrożny, przyrzekasz?
00:42:04A ty byś wolała, żebym skręcił gdzie kark i zostawił ci cały obiad.
00:42:08Nie ma tak dobrze.
00:42:09Cześć.
00:42:14Zresztą prędko.
00:42:47Zresztą prędko.
00:43:11Zresztą prędko.
00:43:11Co wą to pani?
00:43:12Zbłądziliście?
00:43:13Ludzie, ratujcie go.
00:43:14Nie wrócił.
00:43:17Rada kum kurniawerę.
00:43:19Wy przecież widzicie, co się na bolu wyrobiło.
00:43:22Ratujcie go.
00:43:23Przecież po swoją śmierć nie pójdą.
00:43:25Co by tu był jasienica?
00:43:27Bo jak inny przewodnik to może.
00:43:33Panuś, damój pleco ma.
00:43:36Lecz jesteś?
00:43:38Franek, Jezusie.
00:43:40Rusuj za się pleco, Gilina.
00:43:42No duchem.
00:43:43Jezu.
00:43:44Jezusie, Bóg wam zapłać.
00:43:46A, niekta.
00:43:48Ty przecież są nie pójdzie.
00:44:01Muzyka
00:44:13Muzyka
00:44:14Muzyka
00:44:23Muzyka
00:44:27Muzyka
00:44:40Muzyka
00:44:41Muzyka
00:44:41Muzyka
00:44:43Muzyka
00:44:44Muzyka
00:44:45Muzyka
00:45:05Muzyka
00:45:40Muzyka
00:46:00Muzyka
00:46:02Jeszy, Jeszy kochanie, jesteś nareszcie.
00:46:06Boże, Boże, co ja przeżyłam przez Ciebie.
00:46:10Całe pogotowie tacieńskie.
00:46:11Ciężko, Panie.
00:46:13Nareszcie.
00:46:15To też niemal ofiara śnieżycy.
00:46:20Nie byłabym już chyba żyła, gdyby nie pani syn.
00:46:30O, przepraszam.
00:46:31Nic nie szkodzi, Jezus, jest taki młody.
00:46:34A teraz proszę, Państwo siądą do stołu, napiją się herbatę.
00:46:38Co wam dobrze zrobić, proszę?
00:46:40Muszę zawiadomić rodziców.
00:46:41Są z pewnością bardzo zaniepokojone.
00:46:43Za chwilę tu ktoś będzie spogotowia, więc damy im znać.
00:46:46A teraz proszę, siadajcie, zaraz wracam.
00:47:06I pomyśleć, że gdyby nie pan, niech pan sobie wyobrazi, wybraliśmy się na narty.
00:47:12Odglądałam się od towarzystwa i nagle ta wichura.
00:47:16Najważniejsze, że jest pani teraz tutaj.
00:47:30No i cóż, moi Państwo, jest już herbata.
00:47:37Gorąca.
00:47:39Dziękuję, Panie bardzo.
00:47:47Mareczko, dziecko moje, nic ci się nie stało?
00:47:50Nic, nic, nic.
00:47:52To pan mnie uratował.
00:47:54Jak się panu odwdzięczymy?
00:47:56Musi pan nas koniecznie odwiedzić.
00:47:59Koniecznie.
00:48:00Bardzo prosimy, może jutro, na obiad.
00:48:03Nie odmówi nam pan.
00:48:05I pani, prawda?
00:48:07Przyjdą Państwo.
00:48:09Ależ naturalnie.
00:48:11Przyjdziemy.
00:48:13A po...
00:48:13No dobrze.
00:48:23Jerzy.
00:48:24Co, kochany?
00:48:25Musiałabym nie iść tam, mam straszną migrę.
00:48:30O, jak chcesz, możemy nie iść.
00:48:32Ależ mnie, kochany, nie zrozumiałeś mnie.
00:48:34Ty musisz tam iść.
00:48:36Bez Ciebie nie pójdę.
00:48:37No, ptasiu.
00:48:40To nie migręla.
00:48:43Powiedz mi, całą prawdę.
00:48:47No więc tak, czułabym się tam źle.
00:48:50Szanowna młodą córką, zasadami i przesądami nagle ja.
00:48:53Ja do prawdy nie wiedziałabym, jak się zachować.
00:48:56Przecież jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
00:48:59Masz rację, kochanie.
00:49:01Zostaniemy.
00:49:02Nie, nie, kochany.
00:49:03Ty musisz tam iść.
00:49:04To nie wykładałoby.
00:49:06Pomyśleliby, czym więżę.
00:49:07Nie, no, pójdziemy.
00:49:08Nie, jej ci, jej ci, Jerzy.
00:49:11Zrobiłbyś mi wielką przykrość.
00:49:13I tam, wie na to.
00:49:15To taka czarująca dziewczyna.
00:49:18Piękna, prawda?
00:49:21No cóż, Jerzy.
00:49:23Zrobisz to dla mnie.
00:49:25Pójdziesz?
00:49:27Skąd?
00:49:28Nareszcie.
00:49:29Jak ty ten krawat zawiązałeś?
00:49:32Musisz być piękny, czarujący.
00:49:34Ale dajże pochój za dziecko z Ciebie.
00:49:37Później pójdziesz na dancy.
00:49:40Chcę, żeby Cię wszyscy podziwiali.
00:49:43Żeby się Tobą zachwycali.
00:49:45Dobrze, dobrze.
00:49:45Do widzenia.
00:49:52Tak, mój staruszko.
00:49:56Zestarzałem się.
00:49:59Za dużo zrozumiałem po tych ostatnich.
00:50:19To, co jest w życiu najważniejsze, dostrzegamy dopiero wówczas, gdy je trafimy.
00:50:36Gdy je tracimy.
00:50:39Gdy je tracimy.
00:50:40Bo ona był przede wszystkim matką.
00:50:45A gdy dzieciom jej opieka była już niepotrzebna, a ja nie umiałem jej okazać tego uczucia, jakie miałem,
00:50:56to ona pokochała pierwszego, pierwszego, lepszego.
00:51:00Pierwszego, lepszego.
00:51:09Proszę.
00:51:22Przepraszam, panu.
00:51:23Wszak tu mieszka Jerzy Olencki.
00:51:26Tak.
00:51:28Czy mogłabym się z nim widzieć?
00:51:30Niestety, Jerzy pojechał do miasta.
00:51:33Wrócił i dopiero późny wieczorem.
00:51:36Jestem jego babką.
00:52:02Jeżeli bardzo wiele mówił o panie.
00:52:06Inaczej panią sobie wyobrażałam.
00:52:09Wydaje się pani być inną kobietą, niż myślałam.
00:52:16Dlaczego pani to zrobiła?
00:52:19Dlaczego pani weszła w jego życie?
00:52:22Kocham go.
00:52:24Pani go kocha?
00:52:26A czy pani zastanowiła się nad tym, jakie mogą być dzieje takiej miłości?
00:52:31Czy pani chce zostać jego żoną?
00:52:37Jerzy prosił mnie o to.
00:52:39Mówił mnie jednopatnie, ale ja, mój mąż.
00:52:43No, niech pani się nie wodzi, że ten mąż pani stanowi przeszkodę.
00:52:51To pani wewnętrzne odczucie jest przeszkodą.
00:52:54I wie dobrze, że pani mogłaby być jego matką.
00:52:59Że ta różnica wieku będzie się z każdym rokiem pogłębiać.
00:53:04Pani zdaje sobie z tego sprawę.
00:53:06A mimo to rzuca pani wyzwanie światu.
00:53:10Czy pani pomyślała o tym?
00:53:12Będą panią wytykali palcami, jako jego kochankę?
00:53:15A cóż mnie ludzie obchodzą?
00:53:17Niech pani posłucha.
00:53:19Rodzinę, męża, dzieci, sytuacje, życiowe.
00:53:21Wszystko, wszystko w jednej chwili rzuciłam dla niego.
00:53:24A czy pani wierzy, że tej sekundy, która pochłonęła 10 lat mego życia,
00:53:29nie oddam za nic na świecie?
00:53:31Bo tą chwilą złączyłam się z nim na zawsze.
00:53:35Jakże pani będzie cierpiała, gdy go pani utraci?
00:53:39Nie oddam go wam.
00:53:40Nie zdoła mi go pani brać.
00:53:42To nie ja na nie odbiorę.
00:53:46Lecz starość.
00:53:48A na to nie ma rady.
00:53:51Starość.
00:53:53Jeżeli pani będzie ostrożna,
00:53:56jeżeli pani ciągle będzie się miała na baczności,
00:53:59ciągle, w każdej chwili swego życia,
00:54:03swego snu nawet,
00:54:05stosunek wasz może potrwa jeszcze parę lat,
00:54:08ale w końcu nie oprze się pani czasowi.
00:54:13Twarz pani wzroku na ruch będzie coraz bardziej zmęczona i zwiędła.
00:54:20Starzejącie kochanka.
00:54:22Czy pani to rozumie?
00:54:26Oto czym się pani stanie.
00:54:28Starzejącą się kochanką,
00:54:31która czyha na okruchy szczęścia.
00:54:33Zazdrośnie upomina się o nim.
00:54:36Aż pewnego dnia zjawi się ona, inna, młodsza.
00:54:44I będą robili to samo, coście wy robili przed...
00:54:48Będą się pieścili spojrzeniami.
00:54:52Będą się kryli przed panią.
00:54:55Tak jak wyście niegdyś kryli się przed pani mężem.
00:54:58I wreszcie dostaną pani tylko wspomnienia.
00:55:03Gorzkie, palące wspomnienia.
00:55:06Niech pani wróci do swoich.
00:55:11Oni panią kochają.
00:55:14Oni pani przebaczą.
00:55:16Bo po tym może być za późną...
00:55:19Nigdy.
00:55:20To, o czym pani mówił, nie nastąpi nigdy.
00:55:23Proszę, niech pani zaczeka.
00:55:31Proszę, niech pani przeczyta.
00:55:35Tak.
00:55:38To jest list pożegnalny.
00:55:42Napisałam go dawno, bardzo dawno.
00:55:46Myślałam, że gdy trzeba będzie odejść,
00:55:49miast z karki przekleń znajdzie w nim tylko miłość moją.
00:55:54I całe moje serce.
00:55:56To są marzenia.
00:55:58To jest zbyt trudne.
00:56:02Jeżeli nie zerwiesz z nim teraz,
00:56:04po tym, co ci powiedziałam,
00:56:06może okrutnie,
00:56:07to już nigdy nie będziesz miała na to siły.
00:56:11Znajdę ją sobie.
00:56:12Ale nie wcześniej, aż wybije ostatnia sekunda
00:56:16dla naszej miłości najostotniejsza.
00:56:19Ja ci go z pewnością nie odbiorę, moje biedne dziecko.
00:56:24Odjeżdżam.
00:56:26Nie mów mu, że tu byłam.
00:56:30Tak mi cię żal.
00:56:33Tak bardzo mi cię żal.
00:56:50Już teraz.
00:56:55Proszę państwa,
00:56:58bohaternie ratowanie dziewcząt
00:57:01znane już było w historii
00:57:04od najdawniejszych czasów.
00:57:07Proszę, proszę.
00:57:09Faktem jest jednak,
00:57:11że historia amtyczna
00:57:13nie znała
00:57:15wypadku uratowania dziewicy
00:57:18przez narciaza.
00:57:21Moja mowa.
00:57:24Mowa.
00:57:43Jerzy?
00:57:46Ty tutaj?
00:57:49Nudziłam się strasznie.
00:57:51Nie chciałam państwu zrobić niespodziankę.
00:57:52To bardzo miło z pani strony.
00:57:54rodzice bardzo się cieszą.
00:57:55Proszę pani pozwolić.
00:58:02Dobry wieczór.
00:58:04Pani była tak uprzejma, że przyszła.
00:58:08Dobry wieczór pani.
00:58:09Prosimy, prosimy.
00:58:11Proszę, bardzo proszę.
00:58:14A ja miałem zaszczyt
00:58:17być już kiedyś przedstawionym
00:58:19szanownej pani dyrektorowej
00:58:22przez jej syna, Ryszarda,
00:58:25kiedy był jeszcze na uniwersytecie.
00:58:28Doskonale pamiętam.
00:58:29A małżonek,
00:58:31szanownej pani dyrektorowej,
00:58:33jest tutaj w Zakopanem?
00:58:35Nie.
00:58:36A, zapracowany.
00:58:38Rozumiem, rozumiem.
00:58:40Ale przyjedzie tutaj.
00:58:53Państwo zdaje się, że są zdumieni
00:58:56moją szczerością.
00:59:00Tyńczymy, Jerzy.
00:59:05Czy można pani opcić?
00:59:16Cóż, młodość ma pierwszeństwo.
00:59:20Ha, ha, ha.
00:59:22Aha.
00:59:38Nie powinien pan być taki okrutny dla nich.
00:59:53przecież ona to robi
00:59:54dlatego, że pana kochał.
01:00:17pan jest wspaniała.
01:00:19Do prawdy?
01:00:22A pan szta?
01:00:23Podobno tak,
01:00:25ale tylko na żywych.
01:00:26Na historycznych
01:00:27zna się lepiej pan profesor.
01:00:29Ha, ha, ha.
01:00:31Pan profesor.
01:00:32Pan profesor.
01:00:34Ha, ha, ha.
01:00:37A zna pan medę?
01:00:39A osobiście?
01:00:41Nie mam przyjemności.
01:00:44Szkoda.
01:00:46A wie pan, kto to medę?
01:00:48Była kiedyś taka dama,
01:00:53która z miłości do kochanka
01:00:56zamordowała ojca.
01:00:59Nieprawda.
01:01:01Męża.
01:01:02Ależ nie.
01:01:03Ojca i swoich dwóch synów.
01:01:08Zmordowała.
01:01:11Dwóch synów.
01:01:16Z miłości do kochanka
01:01:19zamordowała
01:01:21swych dwóch synów.
01:01:25Tak.
01:01:26Z miłości do kochanka
01:01:28zamordowała
01:01:29swych dwóch synów.
01:01:30Zanów.
01:01:31Zanów.
01:01:41KONIEC
01:02:02KONIEC
01:02:02KONIEC
01:02:06KONIEC
01:02:12Śpisz?
01:02:15Czy możesz mi wybaczyć?
01:02:20Wiem.
01:02:22To było chybne.
01:02:25Przyszłaś tak strasznie miedegoltowana.
01:02:27Mówiłeś, że mam ładne ramiona.
01:02:29Mój okropny zapach perfum, od którego tu nie można oddychać.
01:02:33Przestań Jerzy.
01:02:35Jerzy.
01:02:37Przecież ty mnie kochasz.
01:02:41Ale kochałeś mnie Jerzy, prawda?
01:02:44Nie wiem.
01:02:46Może to była tylko namiętność.
01:02:53Przepacz.
01:02:56Śpiej.
01:02:57Śpiej, jesteś męczony.
01:03:01Chcoj, jesteś męcz nominated.
01:03:05Mój okropnie.
01:03:07Nie wiem, o czym tu nie jest.
01:03:10Nie wiem, o czym tu nie.
01:03:17Jestem fawc, że nie bilmiyorum.
01:03:19Dziś, nie wiem...
01:03:19Nie wiem.
01:03:19O czym tu nie jest, しmy wsi i mnie...
01:03:20Nie wiem.
01:03:20Zobaczmy.
01:03:21Nie wiem, o czym tu nie jest.
01:03:44KONIEC
01:04:01KONIEC
01:04:03KONIEC
01:04:05Nie zobaczymy się więcej, bądź zdrów moje światło, moje ukochanie.
01:04:21Niechaj życie Twoje będzie piękne i bez troski.
01:04:27Niechaj szczęście idzie za Tobą przez całe życie, tak jak ja chciałabym za Tobą.
01:04:56KONIEC
01:04:57KONIEC
01:04:58KONIEC
01:05:00KONIEC
01:05:28Wyczytałam nowinę, która jest dla nas wszystkich ogromnie interesująca.
01:05:34Ten twój przyjaciel, alpinista, ożenił się z panną Tamarą Korską i wyjechali do Ameryki.
01:05:53No, co? A, rozumiem. Nie, nie rozumiem. Jeżeli piszę o tym w gazetach, to chyba można mówić.
01:06:03Ja. Przepraszam.
01:06:21Bardzo proszę.
01:06:27Mamo. Mamo. Mamo. Mamo. Mamo. Mamo.
01:06:39Mamo.
01:06:55Mamo.
01:06:57Mamo.
01:06:57Mamo.
01:07:01Mamo.
01:07:30Dzień dobry, frau!
01:07:34M. Fetrze!
01:07:38I n'en pojechać!
01:07:4527!
01:07:46Rougie!
01:07:47Un pair!
01:07:49...
01:07:51...
01:07:52...
01:07:53...
01:07:53...
01:07:56...
01:07:56...
01:07:58...
01:07:59...
01:08:04...
01:08:05...
01:08:12...
01:08:12...
01:08:28Zdjęcia i montaż
01:09:08KONIEC
01:09:15KONIEC
01:09:17KONIEC
01:09:18KONIEC
01:09:18KONIEC
01:09:22KONIEC
01:09:23KONIEC
01:09:23KONIEC
01:09:23KONIEC
01:09:23KONIEC
01:09:29KONIEC
01:09:37KONIEC
01:09:39KONIEC
01:09:41KONIEC
01:09:42KONIEC
01:09:43KONIEC
01:09:43KONIEC
01:09:44KONIEC
01:09:45KONIEC
01:09:45KONIEC
01:09:45KONIEC
01:09:47KONIEC
01:09:48KONIEC
01:09:49KONIEC
01:09:50KONIEC
01:09:50KONIEC
01:09:51KONIEC
01:09:51KONIEC
01:09:58KONIEC
01:09:58KONIEC
01:09:59KONIEC
01:09:59KONIEC
01:10:00KONIEC
01:10:00KONIEC
01:10:01KONIEC
01:10:02KONIEC
01:10:02KONIEC
01:10:02KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:04KONIEC
01:10:06KONIEC
01:10:11KONIEC
01:10:12KONIEC
01:10:15KONIEC
01:10:28KONIEC
01:10:55KONIEC
01:10:56Chciałabym się widzieć z mecenasem na sens.
01:10:58Pan mecenas wjechał wczoraj za granicę. Wróci za miesiąc.
01:11:15KONIEC
01:11:16KONIEC
01:11:16KONIEC
01:11:20KONIEC
01:11:21KONIEC
01:11:23KONIEC
01:11:25KONIEC
01:11:26KONIEC
01:11:34KONIEC
01:11:34Pawełku.
01:11:36Niejś szuka kogoś? Jestem tu nauczycielem.
01:11:41Tak, Paweł Mochort.
01:11:44Mohort?
01:11:47Mohort?
01:11:48Ależ on kilka lat temu ukończył naszą szkołę.
01:11:53Tak, tak.
01:11:57Przepraszam.
01:12:03Kilka lat.
01:12:42Szymona
01:12:56KONIEC
01:13:26KONIEC
01:13:47KONIEC
01:13:55KONIEC
01:14:07Pana!
01:14:10Pana!
01:14:13Pana!
01:14:15Mamo!
01:14:16Zynę moje drogi!
01:14:18Mamo!
01:14:20Mamo!
01:14:23Mamo!
01:14:24Mamo!
01:14:26Tatusiu!
01:14:27Tyle czasu upłynęło!
01:14:29Sześć!
01:14:30Gdybyś Ty ją widział, Tatusiu!
01:14:37Przeszłość
01:14:38nie wraca.
01:14:44Zasnęła, bywatka.
01:14:45Kazałem ją zostawić samą.
01:14:47Posłałem Pawełka do fabryki do ojca, żeby go uprzedził.
01:14:50Taka niespodzianka.
01:14:52Mogłoby to nim wstrząsnąć.
01:14:53Istotnie niespodzianka.
01:14:55Co chcesz przez to powiedzieć?
01:14:57Dlatego, że tę niespodziankę już dawno przewidzialiśmy z moją mamą.
01:15:00Wiedzialiśmy, że zechce tu wrócić pewnego dnia, aby odpocząć po swej...
01:15:04po swej eskapadzie.
01:15:05Zabraniam Ci w ten sposób mówić o mamie!
01:15:09...
01:15:11...
01:15:13...
01:15:13...
01:15:13...
01:15:13...
01:15:14...
01:15:14...
01:15:14...
01:15:15...
01:15:16...
01:15:16...
01:15:16...
01:15:17...
01:15:17...
01:15:17...
01:15:19...
01:15:20...
01:15:20...
01:15:20...
01:15:20...
01:15:20...
01:15:21...
01:15:21...
01:15:23...
01:15:24...
01:15:24...
01:15:25...
01:15:26...
01:15:26...
01:15:27...
01:15:29...
01:15:30...
01:15:31...
01:15:31...
01:15:33...
01:15:33...
01:15:33...
01:15:34...
01:15:35...
01:15:35...
01:15:35...
01:16:15KONIEC
01:16:35KONIEC
01:16:45Do kąd ta Niemka?
01:16:47No nie, Klaudiuszu. Ja już idę.
01:16:51Ale przecież pan Rysiad Czadałek także poszedł do pany.
01:16:56Nie, nie, nie. Nie trzeba, Klaudiuszu, tak będzie lepiej.
01:17:05To Andrzej, Andrzej, już ma dziesięć metrów.
01:17:15Andrzej, Andrzej.
01:17:20Klaudiuszu, Klaudiuszu, chociaż na chwilę zobaczyć.
01:17:26Klaudiuszu, mój drogi.
01:17:46Klaudiuszu, panienka, pani chce tylko spojrzeć na wnuczka.
01:18:05Klaudiuszu, Klaudiuszu, Klaudiuszu, Klaudiuszu, Klaudiuszu.
01:18:06Andrzej, Andrzej.
01:18:12Andrzej.
01:18:25Zdjęcia i montaż
01:18:48Zdjęcia i montaż
01:18:50Zdjęcia i montaż
01:19:00Zdjęcia i montaż
01:19:20Zdjęcia i montaż
01:19:42Zdjęcia i montaż
01:19:53Zdjęcia i montaż
01:19:58Zdjęcia i montaż
01:20:01Panienka zostaje
01:20:02Co za szczęście
01:20:06Zdjęcia i montaż
01:20:22Zdjęcia i montaż
01:20:24Zdjęcia i montaż
Comments

Recommended