Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00Muzyka
00:00:34Muzyka
00:01:00Muzyka
00:01:05Muzyka
00:01:09Muzyka
00:01:15Muzyka
00:01:20Muzyka
00:01:33Muzyka
00:01:36Muzyka
00:01:42Muzyka
00:01:55Muzyka
00:02:04Muzyka
00:02:11Muzyka
00:02:22Muzyka
00:02:29Muzyka
00:02:39Muzyka
00:02:50Muzyka
00:02:54Muzyka
00:02:56Muzyka
00:03:00Muzyka
00:03:11Muzyka
00:03:35Muzyka
00:03:59Muzyka
00:04:03Muzyka
00:04:32Muzyka
00:04:35Muzyka
00:04:37Muzyka
00:04:41Muzyka
00:04:43Muzyka
00:04:59Muzyka
00:05:03Muzyka
00:05:07Muzyka
00:05:08Muzyka
00:05:15Muzyka
00:05:46Muzyka
00:05:49Muzyka
00:05:52Muzyka
00:05:53Muzyka
00:05:56Muzyka
00:06:01Muzyka
00:06:04Muzyka
00:06:29Muzyka
00:06:33Muzyka
00:06:34Muzyka
00:06:37Muzyka
00:06:37Muzyka
00:06:49Muzyka
00:06:55Muzyka
00:07:01Muzyka
00:07:02To pan ma dużo pracy.
00:07:04To niby Antoś, pan panie hrabio.
00:07:07Przecież gdyby nie pan hrabia, to by jeszcze do dzisiaj geszi pan.
00:07:10Spokój, stary. Zawsze go się żarty trzymaj.
00:07:14Przecież to drobiazg wobec tego, co pański ojciec dla mnie zrobił.
00:07:19Pamiętasz, stary rad...
00:07:21Pamiętasz tę noc?
00:07:23Gra tu padł tuż obok nas.
00:07:26Gdyby nie twoja pomoc, na pewno byśmy dzisiaj nie rozmawiali ze sobą.
00:07:29A w nadzieję, panie hrabio, nie warto wspominać.
00:07:34A żebym nie zapomniał, to jest syn mój znalazł portfel pana hrabiego.
00:07:39A rzeczywiście mój portfel. Gdzie go pan spowiedz?
00:07:44Co to za pieniądze?
00:07:48Czy może było więcej? Pan hrabia mówił dwieście złotych.
00:07:53Mówiłem? Mówiłem.
00:07:56Przecież te pieniądze zostawiłem w Jorku.
00:08:04Chodź, stary za mną.
00:08:06Proszę na nas zaczekać.
00:08:27Nie słusznieście chłopca skrzywdzili.
00:08:31A mnie to mało razy ojciec sprał za nic.
00:08:35Jeszcze mówił, panie Boże, przebacz mi, że tak lekko biję.
00:08:40Ale już mocniej nie mogę, bo nie mam siły.
00:08:44Wileś postąpił, stary.
00:08:47Temu chłopcu dobrze z oczu patrzy.
00:08:59Boże.
00:09:03Boże.
00:09:15Ból.
00:09:21Pani pozwoli.
00:09:24Proszę mnie puścić.
00:09:26Gdybym panią teraz puścił, to by pani dopiero narodziła krzyku.
00:09:30To bezczelność.
00:09:31O, jakie to szczęście, że pan był w lesie.
00:09:35Sytuacja jak w ramach.
00:09:37Nic groźnego, zwykłe zwichnięcie.
00:09:39Chwala Bogu.
00:09:40Gdyby kuska nie skakała, to by nóżki nie zlamała.
00:09:44Jadziu, pój panu za pomoc.
00:09:47Nie poznajesz?
00:09:49To syn naszego Jakuba.
00:09:55Daj mu papo coś za fatygę.
00:09:56Jadziu, pan Antoni jest studentem medycyny.
00:10:03Córka oczywiście myślała o honorarium lekarskim.
00:10:07Jeszcze nie jestem lekarzem, panie hrabiów, więc na honorarium za wcześnie.
00:10:12W podobnej sytuacji zrobiłbym to nurzący.
00:10:18Gbur.
00:10:20Już ja mu jaśnie, panienko, wygarbuję skórę.
00:10:24Daj spokój, stary.
00:10:26Tak nie może być, panie hrabie.
00:10:29Chłopak ma rasę.
00:10:30O tak, tak.
00:10:32A wiesz, to nawet romantyczne.
00:10:34Nieznany wybawca, panienka ze dwora.
00:10:37Nie rozumiem was.
00:10:38Taki prostak, gbur.
00:10:40Och, oj Jadziu.
00:10:42Ach, same nieszczęścia.
00:10:45Wczoraj moja lektorka wyjela dzisiaj z uj...
00:10:57Dokąd to się tak wybierasz?
00:11:01Dziękuję, oj Tu, Zagośni.
00:11:03Wracam do miasta.
00:11:05Teraz? W nocy?
00:11:07Nie, jutro rano.
00:11:11Jedź sobie, jedź.
00:11:13Nikt cię tu zatrzymywać nie będzie.
00:11:18Nikt cię tu zatrzymywać nie będzie.
00:11:47Oj.
00:12:29KONIEC
00:12:47KONIEC
00:12:53KONIEC
00:13:13Kompas.
00:13:26Jedzenie stygnie. Sto razy trzeba wolać.
00:13:32To jest zamęczycie w uziorkie.
00:13:35E, daj skokuj, stara. Choć chłop jak dochód.
00:13:39Jedz, jedz, Antoni, niech kwoka nie gda.
00:13:42No, kwoka, kwoka, macie go.
00:13:48Pochwalony.
00:13:49Największy wierzy.
00:13:50A czego tam?
00:13:52Waszego syna, wołają do dworu.
00:13:54A, to pewnie panienka chce ci podziękować.
00:14:03Powiedzcie, że nie mam czasu.
00:14:05Nie, to starsza pani woła.
00:14:07Starsza pani?
00:14:09Starsza pani?
00:14:11Dobrze, przyjdę.
00:14:18A czego oni tam od ciebie mogą chcieć?
00:14:23A jednak dzieliła tych dwoje przepaść.
00:14:26On był ubogim chłopcem, a ona była bogata.
00:14:31Ach, jakież to smutne i piękne, prawda?
00:14:35Był dla niej rzeczą, martwym przedmiotem.
00:14:39Czymś, na co się nie zwraca uwagi.
00:14:42Pięknie pan czyta.
00:14:44Jestem panu bardzo wdzięczna, że pan zgodził się zastępować moją lektorkę.
00:14:49Jestem przecież kompletnie ślepa.
00:14:52Każdym spojrzeniem wyznawał jej swą miłość.
00:14:55O, Jadziuniu, już do mnie dobrze chodzisz.
00:14:58Nieźle, ciociu.
00:14:59Ale z Walasiewiczów, no nie stanęłabym do zawodu.
00:15:02Ha, ha, ha.
00:15:03O, niech pan czyta dalej.
00:15:04Przerwałyśmy pan.
00:15:05Jadziunia także ubóstja, Romosa.
00:15:08Kocham cię.
00:15:10Nie dostrzegasz mojej obecności.
00:15:12Może nawet pogardzasz mną.
00:15:15Ale nie zabronisz mi ciebie kochać.
00:15:17Uważasz, Jadziun?
00:15:19Pan Antoni czyta z takim przejęciem, jakby sam to przeżywał.
00:15:24Może dlatego brzmi to nieco komicznie.
00:15:32Ależ, Jadziun, to twoje padanie w ramiona pana Antoniego
00:15:37staje się nalogiem.
00:15:38Proszę mnie puścić.
00:15:41Panie wybaczy.
00:15:43Już więcej tego nie zrobię.
00:15:46Dziękuję i przepraszam.
00:15:53Pan mnie wyobraża sobie, pan Antoni, co to małe słóweczko
00:15:58przepraszam znaczy w ustach Jadzi.
00:16:04Aż Antoś to teraz całkiem inaczej wygląda.
00:16:08A wszystko dla że nie, jak Bóg przykazał.
00:16:11A we dworze to obejść się bez niego nie mogą.
00:16:16Starsza pani.
00:16:18I pan hrabia go chwali.
00:16:20Eee, pańska łaska to na pstrym koniu jeździ.
00:16:23Gdyby lepiej w domu posiedzieć, a nie ciągle tam we dworze stymczeć.
00:16:28Jadzia lubi się z panem droczyć, ale z natury nie jest taka zła.
00:16:34A zresztą wie pan, kto się czubi, ten się lubi.
00:16:39O, co tam.
00:16:41Zdaje się, że ktoś przyjechał.
00:16:50A, pan Zygmur.
00:16:53Sioteczko.
00:16:55Zygmur.
00:16:57Piotrze.
00:16:58Nareszcie pan sobie przypomniał o narzeczonej.
00:17:01Nie mogłem się wcześniej wyrwać.
00:17:04Niedobry.
00:17:04Nie napisałeś wcale, że przyjedziesz.
00:17:07Nie masz pojęcia, jak się za tobą stęski wymiadzi.
00:17:22Co ci to Antoś? Chory jesteś?
00:17:25Ani nic nie jesz, ani się uśmiechniesz.
00:17:28Oj, to chyba cię ktoś uroczy...
00:17:31Ej, nie gadaj głupsi.
00:17:34Uroczył i uroczył.
00:17:36O, no popatrzcie tylko sami.
00:17:38Jak nawet zrazu nie chce ruszyć, no to chyba ktoś uroczył.
00:17:42No pewnie, bo jak długo stoi na stole, to wystygnie i później pani nie smakuje.
00:17:50Fajno.
00:17:51A może byś ty mnie dzisiaj zastąpił?
00:17:54Idź no do dworu i zapytaj dziedzica, co robić.
00:17:57Bo dziki zupełnie kartoflisko wyniszczą.
00:17:59Ludzie się oskarżą, że szkodę robią.
00:18:03Jak chcecie, to pójdę.
00:18:12Nie logically świetnie.
00:18:16Być taką, że szkodę robią.
00:18:18Bo dzikiśniki, że szkodę robią,
00:18:25bo dziki śpani, do rada ci się z nami.
00:18:29Nie, nie!
00:18:29Bo dzikiśniki, że szkodę robią,
00:18:31które szkodę robią,
00:18:33nie Jem.
00:18:33Bo dzikiśniki,
00:18:34zagrawa!
00:18:34Bo dziki,
00:18:34nie Jem.
00:18:35Bo dziki,
00:18:50Ale ci młodzi mają zbarwę, jak oni się zbawią.
00:18:58Jaj, jaj, jak dziś pięknie wyglądali, widzi pan.
00:19:01Widzę tu tylko jedną, piękną kobietę, a tą kobietą jest fajna.
00:19:07Czyż to próżnujecie? Pokaż sąsiedzie, że siary kotary.
00:19:11A stare kości ta nikt dobrze robi.
00:19:14Stare kości! Przyganiał kocioł garkowi.
00:19:17Trzy żony pochowały i żadne nie skończyły.
00:19:19Znaczy, że jestem za stary.
00:19:21No chodźmy na dół.
00:19:23A!
00:19:24A!
00:19:39A!
00:19:40Pan Pęga nareszcie.
00:19:42Dlaczego tak chóźno?
00:19:44O, przepraszam.
00:19:46Co pan Antoni?
00:19:47Widzi pan, bez szkiel jestem kompletnie ślepa.
00:19:51Przyszedłem do pana Hradiego z poleceniem od ojca.
00:19:54Tak, no to będzie pan musiał poczekać, bo brat brudzi je teraz.
00:19:57Może pan poczęczy trochę.
00:19:59Już jest ładnych panie, co?
00:20:01Nasza Jadwinia najpiękniejsza.
00:20:05Ładna z nich para.
00:20:08Tato.
00:20:12A!
00:20:13Witam, kochanego profesora.
00:20:15Dlaczego tak późno?
00:20:16Pan Dobrociko.
00:20:18O, pan!
00:20:19No to świetnie.
00:20:21Może zatończył pan Dobrociko?
00:20:23No dobrze, ale pan będzie się nudził miami.
00:20:27Bawię się doskonale, patrze obserwuję.
00:20:29No to świetnie.
00:20:33Słuchajcie!
00:20:34Słuchajcie!
00:20:34Słuchajcie!
00:20:35Słuchajcie!
00:20:36Słuchajcie!
00:20:36Słuchajcie!
00:20:38Wsłuchajcie!
00:20:39Słuchajcie!
00:20:41Słuchajcie!
00:20:44Słuchajcie!
00:20:45Słuchajcie!
00:20:46Słuchajcie!
00:20:47Szanowni teacher!
00:20:47Szanowni.
00:20:48Szanowni!
00:21:13Szanowni.
00:21:19A teraz za szczęście pary narzeczonych, by ją nie żyją, nie żyją, nie żyją.
00:21:26Zdalego, moi kochani, i każdemu z was życzę, żeby był tak szczęśliwy, jak nasz.
00:21:49A teraz za szczęście pary narzeczonych, by ją nie żyją, nie żyją, nie żyją.
00:22:04O, no uciekliśmy od niej. O, zmęczona moja Maldekka.
00:22:11Nie masz pojęcia, jak stęstniłem się za tobą. Wszystko rzuciłem, żeby tylko ciebie zobaczyć.
00:22:17A no.
00:22:17Mogę pomyśleć, że na tego ślubu jeszcze całe trzy miesiące. Ale wtedy tylko ty, ja i szczęście.
00:22:26Tak już na zawsze.
00:22:28Na zawsze.
00:22:40Oj, kochana ty moja złocha.
00:22:49Jadziu, wiesz, że ja mam coś dla ciebie?
00:22:56Jaki śliczny.
00:23:03Te perly nosiła moja matka.
00:23:07Jakiś ty kochany.
00:23:11Nie można wierzyć, męszyzie. Wzdycha, mówi, że kocha, a oczy przewraca do innych.
00:23:18O, przepraszam, protestuję.
00:23:22To znaczy, co do mnie, jeżeli kocham, to do grobowej deski.
00:23:26Ach, to pewnie dlatego pan pochował trzy żony.
00:23:29Patrz, sioteczko, to prezent od Zygmunta.
00:23:33Śliczne, bardzo ładne.
00:23:36Tylko wiesz, perly to łzy. Ja tam nie jestem przesądna, ale głupi ludzie wierzą.
00:23:42Pieciu, ale mnie się należy cało co w jacie, prawda?
00:23:44Nawet dwa.
00:23:45Co, dwa?
00:23:46Świetnie.
00:23:49Ej, młodzi, młodzi. Przed laty, cester, jakieś parę lat temu to ja także tak biegałam.
00:23:56Każdy wiek ma swoje prawa, pani Dobrodziko.
00:23:59Jak to wiek? Jadzi wiek, Zygmunta czy Pański?
00:24:03No, w ogóle wiek, powiedzmy dwudziesty.
00:24:08Ech.
00:24:47Mوسiplementa
00:24:489.
00:25:08KONIEC
00:25:22KONIEC
00:25:30Dziwidę, ja ci dawno, kocham.
00:25:32Tak mi było dobrze u was. Muszę was pożegnać.
00:25:35No, no, nie udawaj.
00:25:36Na pewno już masz dosyć tych nudów.
00:25:39No, niech mi papry opiś.
00:25:41Ptaszyno moja, tak mi ciężko się z tobą rozstać.
00:25:44No nie płacz, nie płacz, gdybym ja miała skrzydełka jak gusa.
00:25:50Nie żartuj, cioci.
00:25:53Nie wiem.
00:25:56No ich ona maleńka woli.
00:26:15Cioteczko kochana, jeszcze jedna depesza Gmunta.
00:26:18Ach, właściwie powinnam być zla na niego, bo cię nam zabiera.
00:26:23Smutno nam będzie bez ciebie.
00:26:25Sam ci jeszcze raz pierwszą depeszę.
00:26:27Jestem dziesiąt kilometrów od ciebie, tysiąc busów Zygmu.
00:26:33O, Jadysi.
00:26:34Lub niech sobie przyjeżdża, niech cię zabiera.
00:26:37No, no, nie udawaj, ciociu. Żal ci będzie.
00:26:39Słuchaj dalej.
00:26:40No czytaj, czytaj, bo to wszystko jest jak jakiś rowak.
00:26:45Jeszcze tylko pięćdziesiąt kilometrów i zasaluję moją już na zawsze Jadię.
00:26:50A wiesz, jeżeli temperatura jego uczuś będzie wzrastać kilometrem, to co tam będzie w tych następnych depesach?
00:26:57Jaki on kochał ten Zygmunt.
00:26:59Mówię ci, ciociu.
00:27:01Taka jestem szczęśliwa.
00:27:03Dzieci, no droga.
00:27:05A widzisz, jak prędko minęły te trzy miesiące.
00:27:09Jaśnie, panienko, depesza.
00:27:14Posłuchaj, cioteczko.
00:27:22Jezus Maria.
00:27:29Co się stało?
00:27:40Jak to dobrze, że jesteś.
00:27:47Tak się cieszyłem.
00:27:51Tak się cieszyłem do ciebie.
00:27:55Do naszego szczęścia.
00:27:58Wszystko będzie dobrze.
00:28:00Zobaczysz, kochani.
00:28:04Nie.
00:28:05Nie.
00:28:06Zedź.
00:28:09Ze mna już jest bardzo źle.
00:28:13Nie, nie.
00:28:14Tak się cieszyłem.
00:28:14Ty musisz żyć.
00:28:16Musisz żyć dla mnie.
00:28:20Dla naszego dziecka.
00:28:23Dla naszego dziecka.
00:28:28Dla naszego dziecka.
00:28:48Dla naszego dziecka.
00:28:55Zygmunt!
00:29:08Tarek, znamy się z Tobą, szmatczo.
00:29:13Tak jest, Panie Hrad.
00:29:14Byliśmy razem na wojnie, walczyliśmy rami przy ramieniu.
00:29:22Byliśmy raczej przyjacielem niż sługą.
00:29:26Jaśnie, Panie.
00:29:28Toć bez Pana Hrabiego mój Antoś teraz świnię wypasał.
00:29:33Teraz ja Cię chcę prosić o coś.
00:29:38Poradzić się jak prawdziwego przyjaciela.
00:29:44Dziw właśnie o Waszego Antośa.
00:29:49O mego syna?
00:29:53Przysięgnij, że tego, co tu słyszysz ode mnie, nigdy nikomu oprócz swojego syna nie powtórzysz.
00:30:06Przysięgam.
00:30:31Przysięgam.
00:30:38Przyszedł czas, kiedy możesz się odwdzięczyć za to wszystko, co dla Ciebie zrobił.
00:30:46A o co chodzi?
00:30:52Ożeńsz się z córką Pana Hrabiego.
00:30:56Widzisz, Antoś, ten ślub panienki musi się odbyć.
00:31:06Chyba mnie dobrze zrozumiałeś, dlaczego.
00:31:12Pan Hrabia daje duże wiano.
00:31:16Mógłbyś wybudować cały szpital.
00:31:19Ty, marzyłeś sobie zawsze o tym, choć to wielkie szczęście dla Ciebie.
00:31:29Szczęście?
00:31:32Tak, to wielkie szczęście.
00:31:35Ty, ja chunióżony, tak bym chciał, żeby tobie dobrze było na świecie.
00:31:46O ślub chodzi?
00:31:48Tak.
00:31:51Zgadza?
00:31:52Ja go nie widzę.
00:31:56A jedna jest wyjście.
00:32:01Zgadza?
00:32:04Zgadza?
00:32:09Myślę, że zajnęłeś się za tym.
00:32:11Na po andy to!
00:32:16Wszelkie śluby ślub.
00:32:16Są to tylko wierza.
00:32:21Nie widzę.
00:32:24Zgadza?
00:32:24Zgadza?
00:32:25Zgadza?
00:32:26Zgadza?
00:32:27Zgadza?
00:32:28Zgadza?
00:32:29Zgadza?
00:32:29Zgadza?
00:32:34Niepokoję się o Jadzie.
00:32:36Co, co, kto, o kogo, o co?
00:32:38Ja, o Jadzie.
00:32:40Wyszła już dość dawno.
00:32:42No to świetnie. Dłuższy spacer doskonale jej zrobi.
00:32:45Była taka zdenerwowana.
00:32:47Tak? Wiedactwo.
00:32:49To po stracie narzeczonego.
00:32:52No ale właściwie co ja mam powiedzieć?
00:32:55Przecież trzech narzeczonych.
00:32:57Ale oni przecież żyją.
00:32:59Dla mnie umarli.
00:33:06Dużo nad tym myślałem.
00:33:09Teraz proszę, niech pani rozporządza moją osobą.
00:33:15A czy pan w swoich rozwilaniach wziął to pod uwagę?
00:33:18Nic nie mogę dać jej tam przysługę.
00:33:21Ja też niczy od pani nie żądam.
00:33:26Kochałam Zygmunta, choć go będę zawsze.
00:33:31Zresztą nigdy byśmy się z panem nie zrozumieli.
00:33:36Więc niech mi pan polec.
00:33:39Czego się pan spodziewa w małyswie ze mną?
00:33:43Co wnej ofiary przyjąć od pana nie mogę?
00:33:46Ta ofiara jest bezinteresowna.
00:33:51Pieniądz w życiu ludzkim od razu.
00:33:54Żeby mi się ojciec nie ważył brać pieniędzy od hrabiego.
00:33:59Ale ja już sobie chyba pójdę.
00:34:02Zaczekam.
00:34:09Zaczekam.
00:34:34Jadzio?
00:34:35Słucham.
00:34:36Wczoraj po wyjściu z kościoła umówiłem się z Antoniem, że tu przyjdzie.
00:34:41Już jest.
00:34:42Właśnie czeka.
00:34:44Niech sobie czeka.
00:34:45Co mnie to odchodzi?
00:34:47A no nic.
00:34:48Chciałem Cię zawiadomić, że jest.
00:34:52Zresztą rób jak chcesz.
00:34:55Zawsze robiłaś wszystko, coś chciała.
00:34:58Niestety.
00:35:04Zapowiem mu, aby za kilka miesięcy już...
00:35:08krótko mówiąc, aby porozumiał się z naszym adwokatem w sprawie rozwodu.
00:35:13Ja chciałbym omówić z nim sprawę Twojego posagu.
00:35:16Nie, papo.
00:35:17Kwestię finansową ja sama załatwię.
00:35:19Jadziu, to nie wypada.
00:35:22Kto go może dotknąć?
00:35:24O to mi właśnie chodzi.
00:35:31Oceniamy z ojcem doskonale wielkość przysługi, jaką nam Pan wyświadczył.
00:35:35I dlatego chcemy jak najprędzej uregulować tę sprawę.
00:35:38Chcieliśmy Panu podziękować i zalatwić sprawę finansową.
00:35:44Mój posag jest do dyspozycji Pana.
00:35:48Niech Pan bierze, Pani Antoni.
00:35:52Te pieniądze umożliwią Panu poświęcenie się pracy naukowej, o której Pan wspominał.
00:36:02Wiedziałam, że Pani mną pogardza.
00:36:05Że jestem dla Pani nie człowiekiem, lecz rzeczą.
00:36:10Murzynym, który zrobił swoje i może odejść.
00:36:13Ale że mnie Pani zechce poniżyć,
00:36:15dlatego, że dla Pani zaparł się ludzkiej godności, by Panią ratować.
00:36:20Tego mi się nie spodziewał.
00:36:22A czego się Pan spodziewał?
00:36:24Gra była prosta bez niedomówień.
00:36:25Przecież nie jesteśmy skwitowani?
00:36:27Czego Pan jeszcze chce?
00:36:29Przecież nie uczynił Pan tego z miłości dla mnie.
00:36:33Śmieszne.
00:36:35Tak. Ma Pani rację. Śmieszne.
00:36:39Muszę na Pani robić zabawne wrażenie.
00:36:42Przepraszam.
00:36:43A niech Pan sprawdzi cyfry na czeku.
00:36:45Nie umie Pan załatwiać handlowych interesów.
00:36:49Dałem Pani swoje nazwisko nie dla pieniędzy,
00:36:51ale dlatego, że kocham Pani.
00:36:54Choć Pani na miłość nie zasługuje.
00:36:58I jeżeli kiedykolwiek zgodzę się na unieważnienie naszego małżeństwa,
00:37:01to nie wcześniej aż Pani zrozumie,
00:37:04jaką mi Pani dzisiaj wyrządziła krzywdę.
00:37:08A oto moja handlowa oczyci.
00:37:12Murzyn się zbuntował.
00:37:18Pani.
00:37:21Pani.
00:37:24Pani.
00:37:26Pani.
00:37:29Pani.
00:37:32Pani.
00:37:34Pani.
00:37:47Pani.
00:37:53Pani.
00:38:28Pani.
00:38:29Proszę mi podać preparat B.
00:38:36Pani.
00:38:40Pani.
00:38:41Pani.
00:38:54Pani.
00:38:56Pani.
00:38:57Pani.
00:39:06Pani.
00:39:09Pani.
00:39:11Pani.
00:39:16Pani.
00:39:33Pani.
00:39:36Pani.
00:39:39Pani.
00:39:45Pani.
00:39:53Pani.
00:40:02Pani.
00:40:05Pani.
00:40:07Pani.
00:40:07Pani.
00:40:08Pani.
00:40:09Pani.
00:40:10Pani.
00:40:10Pani.
00:40:11Pani.
00:40:11Pani.
00:40:15Pani.
00:40:32Pani.
00:40:33na laboratorium się świeci.
00:40:35Więc mówię do Ludwiki,
00:40:38to pewnie ten wariat Antoni
00:40:39jeszcze nie skończył swojej roboty.
00:40:44No i nie pomyliłem się.
00:40:47Oczywiście pracuję.
00:40:49W dodatku nie sam.
00:40:53A może koleżanka jest zakochana?
00:40:56Ja?
00:40:57Dlaczego, panie profesorze?
00:41:00Dlaczego?
00:41:00A to dlatego, że tylko
00:41:02sowy i zakochani
00:41:05to nie sypiają w noc.
00:41:07Teraz już pani wie dlaczego, co?
00:41:11Ale że wam też się chciało
00:41:13po nocy markować.
00:41:16A ja przez was
00:41:19zostawiam żonę w aucie
00:41:20i pędzę na górę.
00:41:24Pędzę na górę.
00:41:26I co widzę?
00:41:29Piąta kultura?
00:41:30Szósta, pani profesorze.
00:41:31To ciekawe.
00:41:34To ciekawe.
00:41:40Zapomniałem zupełnie, że żona czeka na mnie w aucie.
00:41:44Ale przecież musiałem was złajać.
00:41:47Inaczej byście tu siedzieli do rana.
00:41:51Jadwami.
00:41:52He, he, he, he.
00:41:56Sykret przed żoną.
00:41:58Ona nie lubi rywalizować z mikrobami.
00:42:02Dziękujemy za inspekcję, panie profesorze.
00:42:05Do widzenia, panie profesorze.
00:42:09Cóż to za czarujący człowiek.
00:42:17Kopęż profesora.
00:42:19A rzeczywiście.
00:42:20Teraz może jeszcze nie pojechał.
00:42:23Bardzo cię przepraszam, moja droga.
00:42:25Zasiedziałem się trochę.
00:42:27Panie profesorze!
00:42:29Co?
00:42:30Kapelusz!
00:42:31Rzeczywiście tak.
00:42:35Dziękujemy.
00:42:42Profesor ogromnie musi kochać swoją żonę.
00:42:45Po całodziennej pracy znajduje jeszcze czas na przyjęcia.
00:42:50Pani Ludwika jest młoda.
00:42:52I piękna, prawda?
00:42:54Woli pani, abym zaprzeczył?
00:42:55A ja myślałam, że w pani nie ma nic kobiecego.
00:42:59Czemu to zawdzięczam tak pochlewną opinię o mnie?
00:43:06Widzę w pani dobrego kolegę.
00:43:09Świetnego towarzysza pracy, ale...
00:43:11Bardzo panu przyjrzymy, panie doktorze.
00:43:14Teraz spać, spać, spać.
00:43:16Bo jutro czeka nas praca w szpitalu.
00:43:18Prawda!
00:43:46Prace doktora Sikorskiego mogą wywołać zasadniczy zwrot w dotychczasowej metodzie leczenia choroby paraliżu dziecięcego.
00:44:01Dzień dobry chłopak.
00:44:03Karierowicz.
00:44:04Jesteś niesprawiedliwe.
00:44:06Już i ojciec jest po jego stronie.
00:44:10Uspokój się, Jadzi.
00:44:14Jak pięknie piszą w gazetach o twoim mężu.
00:44:17Po pierwsze nie obchodzi mnie to nic co pisze o tym panu, a po wtóry nie mam męża.
00:44:21Nie mam męża?
00:44:23A to kto?
00:44:25Jakby przystojniał.
00:44:27Chłopak jak malowanie.
00:44:29Ja bym była szczęśliwa, żeby takim nie chciał.
00:44:32A ona...
00:44:33Tak.
00:44:36Prawa jest jasna.
00:44:37Dla nowego oddziału potrzebny jest kierownik.
00:44:40A kto ma być tym kierownikiem?
00:44:42Stanowisko to obejmie kolega Sikorski.
00:44:47Sądzę, że nikt z panów nie ma nic przeciwko temu.
00:44:50Ależ oczywiście.
00:44:52Koryga Sikorski jest fenomenem pracowitości.
00:44:55Niezastąpiony pomocnik w moich pracach naukowych.
00:44:59Panie profesorze, pani profesorowa czeka.
00:45:02Już idę.
00:45:03Koledzy wybaczą.
00:45:05Wyższa władza mnie wzywa.
00:45:14Słyszeliście?
00:45:15Sikorski niezastąpiony.
00:45:17Tylko nie wiadomo czym najbardziej niezastąpiony.
00:45:21Jak panowie mogą tak mówić?
00:45:23O, już i pani jest pod urokiem tego niezastąpionego.
00:45:27Ostatecznie przecież to tylko żart.
00:45:30W każdym żarcie jest coś, nie coś z prawdy.
00:45:34Niech panowie nie zapominają, że przecież doktor Sikorski zawdzięcza wszystko tylko własnej pracy.
00:45:42No i poparciu pana profesora.
00:45:44A jeszcze więcej sympatii pięknej pani profesorowej.
00:46:02Zmówisz, że mieli niepewne miny.
00:46:05No przecież nikt tak na to stanowisko nie nadaje jak Sikorski.
00:46:09No tak.
00:46:10Tak, tak.
00:46:12A zaprosiłeś go już do nas na wieczór?
00:46:14Oczywiście.
00:46:15O, patrz.
00:46:18No jakże tam kolego.
00:46:19Wszystko w porządku.
00:46:21Panom się wydaje, że tylko wasza praca naukowa zasługuje na szacunek.
00:46:25A żebyście wiedzieli ile to gospodyni musi się napracować nad przygotowaniem skromnego przyjęcia zmienilibyście zdanie.
00:46:31No ja zawsze doceniam twoją genialną główkę.
00:46:35No ty, ale pan Antoni jest ocz nie innego zdania.
00:46:38Jestem zawsze ten podziwny dar w serowej.
00:46:40Ty darcy, siłą komplement niewiele warto.
00:46:43I dlatego za karę porywam pana z sobą.
00:46:46Pomoże mi pan robić zakupy.
00:46:47Ależ...
00:46:48Przekał się pan jak wygląda prawdziwa praca.
00:46:50Panie profesorze, no...
00:46:51Wobec mojej żony jestem niestety bezradny.
00:46:54Zresztą przejażdżka autem dobrze ci zrobity.
00:46:57Łowcą i krową.
00:47:03Dziękuję i do widzenia panie profesorowej.
00:47:05Teraz pan wie co to praca.
00:47:08Za to, że się pan tak dzielnie wpisał, należy się panu nagroda.
00:47:13Czego pan żąda?
00:47:14Towarzystwo pani było dla mnie...
00:47:16Dostateczną nagrodą.
00:47:18Spodziewałam się, bo panu nie była nadpowiedzi.
00:47:21Za karę będzie pan tańczył ze mną przez cały wieczór.
00:47:25Do widzenia pani profesorowej.
00:47:43Spodziewał...
00:47:48Nie to rozumiemy.
00:47:50Ja nie rozumiem.
00:47:53Patruję się w niego jak w tęczę.
00:47:57Jestem zmęczona. Odpoczniemy trochę.
00:48:02Proszę pana, mówi pan powie, ale tak po koleżeństwie.
00:48:05Proszę, to bardzo podoba.
00:48:08Ależ tu nie opała powie.
00:48:10Nie rozumiem.
00:48:11Widzi pan, ktoś mi powiedział, że ja nie mam w sobie nic z kobietem.
00:48:16Bałwan. Bałwan.
00:48:18O kim pan mówi?
00:48:19Wiesz, pani sama mówiła, że...
00:48:21Kto bałwan?
00:48:25Dlaczego ona się opraciła?
00:48:42A, dziękuję bardzo. Jaki pan przejmy.
00:48:48Niech pan coś powie.
00:48:50Co? O czym?
00:48:51Wszystko jedno.
00:48:53Prędzej.
00:48:54No, raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
00:48:57Sześć, siedem, ośiem, dziewięć...
00:48:59No, niech pan się uśmiechnie.
00:49:02Dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzymaście, trzymaście...
00:49:06Zdaję się, że przeszkadzam.
00:49:07Czy mogę strącić się do rozmowy?
00:49:10Doktorze, niech pan opowie panu dalszy ciąg.
00:49:13Bardzo ciekawe.
00:49:14O, słucham.
00:49:20To czego ten znów się obraził?
00:49:28Zauważyłam, że pan się panicznie boi rozmowy o miłości.
00:49:31Pani profesorowa, ale w salonie już pewnie zauważono pani nieobecność.
00:49:36Proszę, zapanujcie.
00:49:38Chce się pan uwolnić ode mnie, jak widzę w otoczy fary.
00:49:45A, pan Najamika.
00:49:47Dobrze, że pani przyszła.
00:49:48Może pani się dowie od pana Antoniego, co sądzi o miłości?
00:49:52Jak?
00:49:55Mój widok przypomina chyba panu doktorowi mikroskop, mikrobu.
00:50:01To jedyne nasze wspólne zainteresowanie.
00:50:04A miłość?
00:50:07To beztroska, wesołość, upojenie.
00:50:12Prawda, panie doktorze?
00:50:14Miłość nie lubi, aby o niej mówiono, pan Nojanko.
00:50:17Często kocha się kobietę nieosiągalną, o którą trzeba walczyć latami.
00:50:23Często miłość tę trzeba ukrywać przed widźmiak zbrodni.
00:50:28Jednak prawdziwa miłość nie zna przeszłości.
00:50:34Ja tak myślę.
00:50:36Ach, jakież to uroczyste.
00:50:39Panno Janko, pan Nojanko.
00:50:41To zniknęła mi pani nagle, jak sen jakieś uroczyste.
00:50:44Ja protestuję, protestuję.
00:50:45Cicho zepsuł pan nastrój.
00:50:47Rzekła mi pani tango, tak czy nie?
00:50:50No, skoro pani przyrzekła, musi pani dożywać obietniki.
00:50:53Naturalnie.
00:50:54Nie będzie pani żalowana, proszę pani.
00:50:57Taniec i operacja robaczka wyrostkowego.
00:51:00Co?
00:51:01Wyrostka robaczkowego to są moje dwie, specjalności.
00:51:05Żebym się tyle poczuła po tym tańcu, jak wyrostek robaczkowy po operacjach.
00:51:13Dobra, przepraszam.
00:51:15A może my zatańczymy?
00:51:17Dobrze.
00:51:20Ale tutaj.
00:51:24Jestem szczerze rad, że powierzyłem kierownictwo oddziału Sikorskiemu.
00:51:30Energiczny pracowników.
00:51:33Musi mieć jednak jakiś cel, skoro podwaja swoją energię.
00:51:37Sądzicie kolego, że kobieta?
00:51:42To wie.
00:51:45Ale gdzie się podzie bardzo?
00:51:47Ano widziałem, jak odprowadzał panią profesorowę.
00:51:51Trzeba go poszukać.
00:51:52Przecież to czwarty dobry dzień.
00:51:54Przepraszam.
00:51:59Panie Antoni, proszę się przyznać, o kim pan myślał.
00:52:03Kiedy?
00:52:04Przed chwilą, gdy mówił pan o miłości, którą trzeba przed wszystkim nie ukrywać.
00:52:10Panie profesorowe, ja nie myślałem o sobie.
00:52:13Nie, proszę nie kłamać.
00:52:15Kocha pan kobiety nieosiągalne, której zdobić nie można.
00:52:19Ma, to mnie źle zrozumiała.
00:52:23Zrozumiała, Pana Dobrze, Pana, Pana.
00:52:35Pani profesorze.
00:52:50Zygram się. Muszę ci mi jaśnić.
00:52:53Jutro porozmawiamy.
00:52:55Dziś chcę uniknąć skandalu.
00:52:58Taki skandal.
00:53:00A, trudno. Tak się to kończy, gdy ktoś chce robić karierę przy pomocy kobiety.
00:53:05Zawił się profesor na swoim pupilu.
00:53:07E, no i cóż. Czy i teraz pani będzie broniła Sikorskiego?
00:53:10Nie.
00:53:11No, nareszcie.
00:53:13Bo doktora Sikorskiego nie mogą dotknąć te oszczerstwa.
00:53:16Mówi pani oszczerstwo? A czy pani wie dlaczego Sikorski nie zjadą się w szpitalu?
00:53:21Nie wiem.
00:53:23Ale zapewniam panów, że się dowiem.
00:53:30Musi obalić te nikczemne plotki.
00:53:34Nigdy nie uwierzę, aby to miało być prawdą.
00:53:37A pani sądzi, że to są tylko plotki?
00:53:43Zbyt dobrze znam pana.
00:53:45To jakieś nieporozumienie.
00:53:47Panno Janko, jestem pani bardzo wdzięczny za pochlebną opinię o mnie.
00:53:53Ale widzi pani, ja jestem tylko mężczyzną.
00:54:00Przepraszam.
00:54:02Przepraszam.
00:54:05Przepraszam.
00:54:07Przepraszam.
00:54:21Przepraszam.
00:54:23Przepraszam.
00:54:34Przepraszam.
00:54:48Przepraszam.
00:55:00Przepraszam.
00:55:03Przepraszam.
00:55:08Przepraszam.
00:55:09Przepraszam.
00:55:11Przepraszam.
00:55:15Przepraszam.
00:55:26Przepraszam.
00:55:27Przepraszam.
00:55:28Przepraszam.
00:55:37Przepraszam.
00:55:47Przepraszam.
00:55:51Przepraszam.
00:56:03Przepraszam.
00:56:15Przepraszam.
00:56:19Przepraszam.
00:56:27Przepraszam.
00:56:29Przepraszam.
00:56:31Przepraszam.
00:56:33Przepraszam.
00:56:33Przepraszam.
00:56:34Przepraszam.
00:56:37Przepraszam.
00:56:38Przepraszam.
00:56:38Przepraszam.
00:56:40Przepraszam.
00:56:43Przepraszam.
00:56:46Przepraszam.
00:56:47Przepraszam.
00:56:49Przepraszam.
00:56:52Przepraszam.
00:56:53Przepraszam.
00:56:54Przepraszam.
00:56:54Przepraszam.
00:56:55Przepraszam.
00:56:55Przepraszam.
00:56:55Przepraszam.
00:56:56Przepraszam.
00:56:57Przepraszam.
00:56:57Przepraszam.
00:56:58Przepraszam.
00:56:58Przepraszam.
00:56:58Przepraszam.
00:57:01Dziwne z nas małżeństwo
00:57:05Nigdy nawet swojej żony nie pocałowałem
00:57:09A już mi się zdawało, że i domic uśmiechnie
00:57:12Że zdobędę sławę
00:57:14Wtedy może
00:57:16Jaka szczęśliwa musi być kobieta
00:57:19Tak bardzo kochana
00:57:22Tą szczęśliwą kobietą porozumiewam się tylko listownie
00:57:26I to bardzo rzadko
00:57:30Powtarzam po raz setny
00:57:33Nigdy nie zgodzę się na unieważnienie naszego małżeństwa
00:57:38Chyba, że mnie sama o to poprosi
00:57:43Nigdy nikogo o nic nie prosiłam i prosić nie będę
00:57:48Gdyby żył i ojciec, ale nie z tym
00:57:56Jednak on Ciebie naprawdę bardzo kocha
00:58:00Jeden był człowiek, który mnie naprawdę kocha
00:58:03I którego zapomnieć nie mogę
00:58:10Teraz już Pani wie wszystko, Pan Reimko
00:58:14Pani nie sądzi, że mi to powiedział doktor Sikorski
00:58:17To Pani sama
00:58:22Ja?
00:58:24Tak
00:58:25Wtedy, kiedy Pani była u doktora Sikorskiego
00:58:32Obojętne mi co Pani o mnie pomyśli
00:58:34Więc o co Pani właściwie chodzi
00:58:37Aby Pani mężowi powiedziała prawdy
00:58:39Nie rozumiem
00:58:41Rozumiem Pani doskonale
00:58:49Co właściwie upoważnia Panią do takiego żądania
00:58:54Czy Pani nie rozumie Korskiemu grozi kłamstwo Pani
00:58:59I Pani twierdzi, że Pani go kocha
00:59:05ZŁ技
00:59:06ZŁ yük knap
00:59:06Pomonzow
00:59:11ZŁ技
00:59:30ZŁ技
00:59:31ZŁ技
00:59:31ZŁ技
00:59:44Gdybyś kwałt!
00:59:47Gdybyś kwałt!
00:59:49Gdybyś kwałt!
00:59:50Ta miłość Boczka!
00:59:52To ja!
00:59:53To tylko moja dół!
01:00:00Skrzywdziłem Cię niesłusznie, Antoni.
01:00:04Żona moja powiedziała mi wszystko.
01:00:08Wybaczysz mi chyba.
01:00:11Widzisz, ona jest młoda, a ja, no cóż...
01:00:18Ja jestem już starym człowiekiem.
01:00:23I kocham ją.
01:00:26I chłopcze.
01:00:29Kiedyś może mnie zrozumiesz.
01:00:34No, a ten...
01:00:36Mój Antoni...
01:00:38Weź się z powrotem do pracy.
01:00:41Bardzo mi przykro, Panie Profesorze.
01:00:45Ale...
01:00:46Wyjeżdżam.
01:00:48Jak to?
01:00:49Rzucasz pracę?
01:00:52I nie żal Ci.
01:00:54Podpisałem już...
01:00:57Kontrakt.
01:00:59Bardzo mi będzie Ciebie brak.
01:01:03Życzę Ci pognia w dalszej pracy.
01:01:07I pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć.
01:01:24Czy Pan Profesor jest jeszcze u siebie?
01:01:26Jest, ale niedługo wychodzi.
01:01:54Prosiłem Panią Panną Janko, aby notatki były zrobione tak samo jak dotychczas.
01:01:58przy doktorze Sikorskim.
01:02:00To nie zależy ode mnie, panie profesorze.
01:02:04Tak.
01:02:06Tak, rozumiem.
01:02:10Odejście Sikorskiego to dla mnie
01:02:12i dla naszego laboratorium wielka strata.
01:02:17A jednak,
01:02:19gdyby pan profesor tylko zechciał...
01:02:23Będę z tobą zupełnie szczery, moje dziecko.
01:02:25I próbowałem już wszystkiego, aby go ściągnąć z powrotem,
01:02:30no ale cóż, uparty, nie chcę.
01:02:33Okłamał mnie, że wjeżdża na posadę
01:02:36i czasem wiem, że siedzi w Warszawie.
01:02:38Od tygodni nie opuszcza swego mieszkania.
01:02:42Nie chcę widzieć nikogo.
01:02:45Patął taką apatię.
01:02:48Przykoda go.
01:02:50Chłopak może się zmarnować.
01:02:54Od na przykład teraz
01:02:55mógłby objąć posadę kierowniczą
01:02:58w laboratorium.
01:03:00Dobre warunki,
01:03:01możliwość tańszej pracy naukowej.
01:03:04Cóż, kiedy wiem, że odmówię.
01:03:07A może
01:03:07ja bym spróbowała, panie profesorze?
01:03:13Mam
01:03:13właśnie pewną sprawę do doktora Sikorskiego.
01:03:17A może pani spróbuje do niego przemówić.
01:03:20Wy kobiety
01:03:21zawsze jesteście sprytniejsze.
01:03:25A co pani ma takie zaczerwienione oczy?
01:03:29Pracuje pani po nocach, co?
01:03:33Pani płacze?
01:03:38No więc
01:03:41życzę pani pochód ze dnia.
01:03:51A co tam?
01:03:52Pali się czy co?
01:03:56Czego pani chce?
01:03:57Mam ważną sprawę do doktora Sikorskiego.
01:03:59Pana doktora nie ma w domu.
01:04:02Zaczekam.
01:04:03Nie wolno.
01:04:03Pan doktor zabronił.
01:04:10Skąd pani?
01:04:11Tam nie wolno.
01:04:12Ułówiłam się z panem, panie przecież...
01:04:17Dzień dobry, panie doktorze.
01:04:19Niech pani sobie stąd idzie.
01:04:20Przecież powiedziałam, że pana Sikorskiego nie ma.
01:04:23Mądra kobieta, co?
01:04:26Pani się z pewnością wydaje, że ja tu siedzę.
01:04:30A ona jedna się poznała, że mnie tu nie ma.
01:04:34Że mnie w ogóle nie ma.
01:04:38I znowu pan w głupstwie pleci.
01:04:40Słyszy pani?
01:04:42Tak przemawia głos prawdy.
01:04:46Niech korolcia idzie.
01:04:51Ale ja tu chyba mogę zostać.
01:04:53Nie pan mnie wyrzuci?
01:04:55Do kogo pani mówi?
01:05:01Tak jak już słyszała pani, że mnie tutaj nie ma.
01:05:08Czy to wygodnie tak siedzieć?
01:05:11Nie?
01:05:12To mało.
01:05:14Znakowicie.
01:05:15Ostrożnie.
01:05:16O malu nie wywróciła pani z mojego domu i pozostał.
01:05:24Teraz rozumie pani, dlaczego nie mam nie w nim mieszkania.
01:05:30Bo mieszkam...
01:05:32tutaj.
01:05:35Wobec tego pomogę panu rozbudować ten pałac,
01:05:38abym mogła tam wejść i porozmawiać z panem.
01:05:49Katastrofa.
01:05:51Dom rozleciał się w gruzji.
01:05:56Wobec tego nie może pani wejść
01:05:58i mówić z panem Sikorskim.
01:06:03Nieszczęsny.
01:06:05Zginął pod gruzami własnego pałacu.
01:06:11Pałace na lodzie
01:06:12i z gardą
01:06:14są takie kruche,
01:06:18jak szczęście ludzkie.
01:06:21Biedak.
01:06:23Tak się trudzić
01:06:24i tak marnie zginąć.
01:06:26Jaka szkoda,
01:06:28że nie zdążyłam z nim zamienić paru słów.
01:06:31A propos.
01:06:34A co mówią w mieście
01:06:36o nieboszczyku?
01:06:39Wcale o nim nie mówią.
01:06:41Świat ma tyle troski,
01:06:43wielkich tragedii.
01:06:46Opowiedziałabym panu
01:06:47o dwóch przypadkach
01:06:49paraliżu dziecięcego,
01:06:50które zgłoszono
01:06:51do naszej kliniki.
01:06:53Ale pana to już chyba
01:06:55nie interesuje.
01:06:56Prawda?
01:07:00Człowiek tak łatwo
01:07:02zapomina o swoich ideałach.
01:07:06Zresztą
01:07:07uczuciowość dzisiaj
01:07:09nie w modzie.
01:07:10Czy nie mam reakcji, doktorze?
01:07:20Niech mi pani powie
01:07:21jak to było
01:07:22z tymi chorymi,
01:07:23których do nas zgnął.
01:07:25To naprawdę pana interesuje?
01:07:29To drugie dziecko
01:07:30dałoby się jeszcze uratować.
01:07:32Można się było odważyć
01:07:33na największe ryzyko.
01:07:34Przecież nie było nic do stracenia.
01:07:37O dlaczego pani mi dała
01:07:38tak późno znać?
01:07:40A dlaczego pan się ukrywa
01:07:42przed ludźmi?
01:07:43Musiałam użyć podstępu,
01:07:44aby się dostać do pana.
01:07:46A mam do pana prośbę.
01:07:49No śmiało.
01:07:50Chętnie dla pani coś zrobię.
01:08:03Więc ja mam to zrobić
01:08:05i dla pani.
01:08:09Dobrze.
01:08:10Ale z kolei pani musi zrobić
01:08:11coś dla mnie.
01:08:13Słucham.
01:08:14Będzie mi potrzebna asystentka
01:08:16z dobrymi referencjami, pracowita.
01:08:17Jest taka.
01:08:18Ja bez panu.
01:08:31Do widzenia, malutka.
01:08:34Jesteś zdrowa.
01:08:40To następny.
01:09:03Nareszcie mamy
01:09:04zadowalniejący rezultat.
01:09:06W ciężkim przypadku
01:09:08można ze spokojnym sumieniem
01:09:10zastosować ten preparat.
01:09:12Całą pewnością, panie doktorze.
01:09:19A zatem do pracy, moja pani.
01:09:22Jak to, doktorze?
01:09:23Już pan zapomniała o Wietnicy?
01:09:25Przecież dziś wieczór
01:09:26sylwestrowy.
01:09:28Wszyscy się bawią.
01:09:30Nie poznaję pani, padno Janko.
01:09:33Przecież to jedyny dzień w roku.
01:09:35Ma pani radę.
01:09:38Rzeczyliście jedyny.
01:09:43Panno Janko,
01:09:46zrobiła pani dla mnie
01:09:48więcej niż ktokolwiek w moim życiu.
01:09:54Proszę to przyjąć ode mnie
01:09:56na pamiątkę naszej wspólnej pracy.
01:09:59Jakie piękne.
01:10:02Dziękuję bardzo.
01:10:04Życzę, aby ten rok
01:10:06przyniósł panu dużo szczęścia.
01:10:09Spełnienie marzeń.
01:10:10Dzięki pani.
01:10:12Wierzę w możliwość
01:10:13spełnienia się marzeń.
01:10:25Może moje kiedyś badania
01:10:27doprowadzę do końca.
01:10:29A wówczas
01:10:31zdobędę jadzibię.
01:10:35Życzę panu tego
01:10:37całego serca.
01:10:42Panie doktorze,
01:10:44pacjenci czekają na pana doktora.
01:10:49O tej porze?
01:10:51Pan doktor jest bardzo zmęczony.
01:10:53No ale jednak trzeba.
01:11:03Moi drodzy,
01:11:04uspokójcie się.
01:11:06Porywamy pana doktora.
01:11:07Dzisiaj jest noc zabawy,
01:11:09radości, weselę.
01:11:10Ale pojeżdżę!
01:11:17Panie doktorze,
01:11:18przywieziono chorego.
01:11:19Tam bardzo ciężki.
01:11:20Moi drodzy,
01:11:21proszę mnie wybaczyć.
01:11:22Panu Janko, proszę ze mną.
01:11:23proszę Pana Ciebie.
01:11:54Zdjęcia i montaż
01:12:24Zdjęcia i montaż
01:12:32Zdjęcia i montaż
01:13:01Zdjęcia i montaż
01:13:07Zdjęcia i montaż
01:13:26Zdjęcia i montaż
01:13:33Zdjęcia i montaż
01:14:05Zdjęcia i montaż
01:14:10Zdjęcia i montaż
01:14:27Zdjęcia i montaż
01:14:58Zdjęcia i montaż
01:15:28Zdjęcia i montaż
01:15:40Zdjęcia i montaż
01:16:00Zdjęcia i montaż
01:16:29Zdjęcia i montaż
01:16:42Zdjęcia i montaż
01:17:14Zdjęcia i montaż
01:17:43Zdjęcia i montaż
01:18:13Zdjęcia i montaż
01:18:31Zdjęcia i montaż
01:18:48Zdjęcia i montaż
01:19:16Zdjęcia i montaż
01:19:49Zdjęcia i montaż
01:20:29Zdjęcia i montaż
01:20:34Zdjęcia i montaż
01:21:30Zdjęcia i montaż
01:21:58Zdjęcia i montaż
01:22:22Zdjęcia i montaż
01:22:49Zdjęcia i montaż
01:23:27Zdjęcia i montaż
01:24:15Zdjęcia i montaż
01:24:33Zdjęcia i montaż
01:25:03Zdjęcia i montaż
01:25:32Zdjęcia i montaż
01:25:41Zdjęcia i montaż
Comments

Recommended