- 2 days ago
Do Maksa przychodzi jego znajomy reżyser teatralny. Ryszard zamierza wystawić „Romea i Julię” i poszukuje odtwórczyni głównej roli. W oko wpada mu Frania, która jest zachwycona perspektywą grania na scenie. Maks stara się ją przekonać, że nie ma talentu, co przynosi odwrotny skutek. Maks jest niepocieszony, tym bardziej że bez niani w domu panuje bałagan. Przypadkowo Karolina dowiaduje się, że Ryszard zatrudnił nianię tylko dlatego, żeby jego przedstawienie odniosło klapę. Jest mu to potrzebne do rozliczeń finansowych. Niania wraca do domu bogatsza o nowe doświadczenia, ale i Maks uświadamia sobie ważną prawdę – że bez Frani jego dom już nie taki sam.
Category
📺
TVTranscript
00:01O Boże!
00:03O Boże!
00:14Czy było ci tak samo dobrze jak mnie?
00:17Nie, kochanie.
00:19Udawałam.
00:21Hrania!
00:23Komrad!
00:27Cześć!
00:28Wiesz, Franiu, moje kumpele jadą do Kazimierza na weekend.
00:32O, świetnie. Będą jacyś chłopcy?
00:34Eee, tam. Niewielu.
00:36A rodzice? Zresztą nieważne, kto by się przejmował rodzicami, prawda?
00:40Baw się, jedź!
00:42Nawet może nie powiemy tacie.
00:44Serio?
00:45Oczywiście. Jak już mnie zwolni, a ty będziesz w klasztorze, to jeszcze będziemy się z tego śmiały.
00:50Max, Max, nie możesz dłużej bronić się przed współpracą z panem Ryszardem.
00:54Karolina, ja jestem producentem telewizyjnym.
00:57Teatr to nie jest moja działka, prawda?
00:59Ale pan Ryszard to geniusz.
01:01Dołożyłem do tragedii nowy wątek.
01:04Po śmierci Romea i Julii przychodzi Amorek i zabiera ich do nieba.
01:09Tam, wśród obłoków, kochankowie dalej konsumują swój związek.
01:15Bzdura.
01:16Ale mamy happy end.
01:17Poprawiasz najgenialniejszą tragedię wszechczasów?
01:19Rzeczywiście dopisałem kilka nowych scen, ale też i kilka wyrzuciłem.
01:24Dlaczego?
01:25Bo mi nie grały.
01:26Geniusz, geniusz poprawia geniusza. Zgratuluję.
01:30Max, w głódnych rolach na pewno zagrają same gwiazy.
01:33Szczerze powiedziawszy, wie pan, szukam kogoś nowego, świeżą twarz z wyjątkowym głosem.
01:40Kochanie, nie kłódź się ze mną! Leży w łazience, w apteczce koło maści na grzybice!
01:48O! To Julia!
01:52Jestem plania.
01:54Rysiu!
01:55Porzucił ją zimny drań, co salon sukien ślubnych miał, nie miała dokąd udać się.
02:08Jej świat zawalił się w dęb skarskich dom, co w nim znalazła kląt.
02:15Choć nie było łatwo, nie! Choć nie było łatwo!
02:19Ona ma swój styl, co rozbraja wszystkich. Ona dobrze wie, kto rzuci, kto nie!
02:27Ona w sposób zna, jak rozbawić bliskich. Ona ma swój wdzie!
02:35Dzwonię na frania, niania to frania!
02:44Nadszedł niani czas, niania frania wita was!
02:50Czy wy sobie wyobrażacie coś bardziej nieprawdopodobnego niż ja grająca Szekspira?
02:55Tak, ludzie, którzy zapłacą, żeby to obejrzeć.
02:59W szkole grałam Katarzynę z Wichrowych Wzgórz.
03:03Ja mam tutaj wielki, piękny dekolt. Te wzgórza naprawdę nieźle hulały.
03:08A ja grałem Czerwonego Kapturka.
03:11W szkole dla chłopców. Ktoś musiał grać żeńskie role.
03:15Franie, nie możesz zagrać w tej sztuce.
03:17Właśnie! Kto będzie na każde nasze zawołanie?
03:21Komrad, zresztą kochani.
03:23Próby potrwają tylko kilka tygodni. Mogłabym na nie chodzić podczas kiedy dzieci będą w szkole.
03:27Nie sądzę.
03:28A dlaczego pan nie sądzi?
03:30No chyba mogę użyć życia poza tym domem.
03:32No ja też, dlatego powinieneś pozwolić mi pojechać do Kazimierza.
03:36Sprytnie grasz, ale zapomnij o tym.
03:38Panno Franie, upiekowanie się dziećmi obejmuje pełny wymiar godzin.
03:41To pewnie był mój pomysł, żeby mieć ich aż trochę.
03:43No panno Maj, to co pani robi w wolnym czasie to jest pani sprawa.
03:46Ja tylko próbuję uchronić panią przed żenującym doświadczeniem artystycznym.
03:50Znamy ten ból, prawda Bożewana?
03:52Ja ostrzegam, że jeżeli ktoś teraz nie udzieli mi poparcia, to ja go potem nie wymienię na uroczystej gali telekamer.
03:58Telekamery to jest nagroda telewizyjna, a nie teatralna.
04:01Ale możemy jej występ nagrać na wideo.
04:03Ale to jest spokój Konrad, przecież ona nie zdobędzie żadnej nagrody.
04:08Dziękuję za wiarę, naprawdę, dosyć tego.
04:11Zagram tą Julię i nic mnie nie powstrzyma.
04:14A ja pojadę do Kazimierza i też nic mnie nie powstrzyma.
04:17Małgosia siat.
04:19Okej.
04:23Ona zawstydza świet zjarzący.
04:26Piękne święty.
04:29O, Kądźiu, chodź, będziesz Romeo, ja będę Julią. Chodź, chodź.
04:33Nie za stare?
04:34No, Frania chyba też.
04:37Tak uważa.
04:38Uważaj, ten talent zbijecie z nóg.
04:40Do dzisiaj pamiętają mojego czerwonego kapturkę.
04:43O, nie wątpię.
04:46Ona zawstydza świet zjarzących blaski.
04:49Piękność jej wisi u nocnej opaski.
04:52Kądźiu?
04:53Jak drogi klejnot u uszu Etiopa.
04:55Kądźiu, a...
04:56Nie tknęła ziemi wytworniejsza stopa.
04:58Kądźiu, jest tam moja kwestia jakaś?
04:59Nie mam.
05:00Nie tknęła ziemi wytworniejsza stopa.
05:02Dziękuję bardzo.
05:03Nie zapluwaj sceny, lepiej by się odkurzył.
05:05A możesz mi pokazać jak to się robi?
05:07Z chęcią.
05:08Zamknij tylko swoich ust koralew.
05:13Psyt, psyt Romeo!
05:14Nie!
05:15Psyt, psyt Romeo.
05:18Psyt, psyt Romeo.
05:21Oooo!
05:22Gdybym mogła mieć głos sokolnika, by tego męża nazad przywoła!
05:31Nie!
05:32Nie nazad!
05:33Nazad!
05:34Aha!
05:35Co za różnica?
05:36I tak mają takie bufiaste stroje, że nie można zobaczyć ich tyłków.
05:43Oooo!
05:45Oooo!
05:46Gdybym mogła!
05:48Nazad!
05:49Nazad!
05:50Nazad!
05:51Nazad!
05:52Ja po prostu, ja po prostu tego nie mogę zrozumieć.
05:54Jakim cudem Richard zaangażował w Franie?
05:56No i spokój, twój idiota mógłby ją zatrudnić.
05:58Słucham?
05:59W teatrze.
06:00A, no tak.
06:01W teatrze.
06:02Ona zawstydza świec jarzących blaski.
06:05Panie Skalski, może chciałby się pan napić herbaty?
06:08A tak, tak.
06:09Dobry pomysł.
06:10Konradzie, herbatę.
06:11Ja tu jeszcze wrócę.
06:14Uwielbiam tę sztukę.
06:16Dziwny miłości traf się na mnie iści.
06:18Czemuż muszę kochać przedmiot nienawiści?
06:21Oooo!
06:22No właśnie.
06:23Ale kto to właściwie jest ten iści?
06:25Ehe!
06:26Powodzenia!
06:27Powodzenia!
06:28Ale wie pani co?
06:29Ja mam pomysł.
06:30Ja będę Romeo, pani Julią.
06:32Poświczymy.
06:33Oooo!
06:34Raz.
06:35Dwa.
06:36Trzy.
06:37Oooo!
06:38Szybko wróciłaś.
06:39Ale skoro jesteśmy już kochankami połączonymi przez gwiazdy,
06:42to przyda nam się nieco realizmu.
06:44Oooo!
06:45Panie Skalski!
06:47Znaczy, pani powinna stanąć na swoim balkonie.
06:50I teraz tak.
06:51Julia śni o Romeo i mówi...
06:54O tam ci ja!
06:55Ach, mów dalej, urocze, haniele.
06:58Ach, Romeo, Romeo!
07:00Tak, tylko wie państwo, może trochę tak bardziej melodyjnie.
07:03A, melodyjnie.
07:04Hmm?
07:05Ach, Romeo, Romeo, Romeo, Romeo!
07:09Nie, nie, nie, stop, stop.
07:10Ja pani pokażę.
07:11Aha.
07:12Okej.
07:13Ach, Romeo.
07:15Czemuż ty jesteś Romeo?
07:18Wyrzecz się swego rodu, rzuć tę nazwę.
07:22Oooo, oooo, oooo.
07:23Faceci w tym domu też za dobrze wiedzą, jak grać kobiety.
07:25No tak, my w zębom dograliśmy i...
07:28Ty byłeś Romeo, to musiało być świetne.
07:31Nie, nie, nie, ja byłem damą dworu.
07:33No, ktoś liceum dla chłopców musiał dać żeńskie role, prawda?
07:38Romeo, porzuć swe nazwę.
07:43Ach, weź mnie, ach, całą.
07:46Biorę cię za słowo.
07:48Zwij mi kochankiem, a krzyż moch sztutego.
07:52Zaczekajcie, nie, nie, nie, no.
07:54Jak ja bym była reżyserem, to zrobiłabym to jednak zupełnie inaczej.
07:57Ach, dobranoc, Luby.
07:59Jeszcze raz dobranoc.
08:01Sen na twoje powieki, pokój niech w pierś spłynie,
08:04ja bym był nimi w długiej godziny.
08:09Ja wam tylko przypominam, że te ich miłosne chodzki i klocki
08:12prowadzą prosto do śmierci jednego i drugiego.
08:15Max, w ogóle niech to ja tak realistycznie w końcu,
08:17to, to sztuka umowna, to cholery.
08:24Chyba to łapię.
08:26Ale będę potrzebowała bardzo wielu prób.
08:29Bardzo wielu.
08:34Herbata.
08:40Jestem Drakula, wypiję twoją krep,
08:43a później zakopię cię żywcem.
08:45Nie boję się ciebie.
08:47Dobra, w takim razie jestem Karolina,
08:49wezmę z tatą ślub,
08:51a ciebie wyślę do szkoły z internatem.
08:53Młodzieży, co się tutaj dzieje?
08:57Cicho!
08:58Tato, nie musisz wrzeszczeć.
09:00Pięć razy kładłem was do łóżek.
09:01Dlaczego jeszcze nie śpicie?
09:02Bo nie chce mi się spać.
09:03A może to jest wina tych dwóch kilo czekolady,
09:04które ci zabroniłem jeść?
09:05No nie, ja myślę, że to jest wina tych dwóch litrów coli,
09:06które zabroniłeś mi pić.
09:07A pani? Pani co ma na swoje usprawiedliwienie?
09:08A co, mnie opatuliłeś?
09:09No najwyraźniej, skoro udało ci się wydostać.
09:10Obydwoje!
09:11Marsz do łóżek!
09:12A ale sztywniak!
09:13Wolimy Frannie od ciebie!
09:14Ale ciebie wolimy od Karolinę!
09:16No przynajmniej wiem, że naszą story!
09:18A ja jestem w naszą story!
09:19A ja jestem w nasz do łóżek!
09:20A ja jestem w nasz do łóżek!
09:21A ja jestem w nasz do łóżek!
09:22Dlaczego jeszcze nie śpicie?
09:23Nie chce mi się spać!
09:24A może to jest wina tych dwóch kilo czekolady,
09:25które ci zabroniłem jeść?
09:26No nie, ja myślę, że to jest wina tych dwóch litrów coli,
09:28Aaaa, ale sztywniaka!
09:31Wolimy Frannie od ciebie!
09:33Ale ciebie wolimy od Karolinę!
09:35No przynajmniej wiem, że naszą story!
09:39Dobry wieczór pani!
09:40Podaj mi chociaż jeden sensowny powód,
09:42dla którego nie mogę jechać do Kazimierza!
09:44Bo jesteś za młoda,
09:45żeby sama wyjeżdżać na weekendy, wystarczy?
09:47Ale Julia, która była w moim wieku,
09:49zdążyła wyjść za mąż,
09:50stracić dziewięć swój i umrzeć!
09:52No widzisz, jak kończą dziewczynki,
09:53które nie słuchają swojego tatusia?
09:55Dobranoc!
09:58Zastanawiam się, czy nie zmienić godziny
10:02kładzenia dzieci spać.
10:03Na którą?
10:04Zaraz po szkole.
10:05Aha!
10:07Wiesz, ja nie mogę uwierzyć, że Frannie jeszcze nie ma.
10:10A ja nie mogę uwierzyć, że spaliłem pieczeń.
10:15A w końcu, ile prób potrzebuje jedna osoba?
10:17No właśnie!
10:19Zaiste!
10:21Jestem wypluta!
10:23Zaraz podam ci kolację!
10:24Nie, Kądziu, nie truć się!
10:26Przepraszam cię, ale już jadłam.
10:28To nie mogłaś zadzwonić?
10:30A zresztą pieczeń i tak jest niejadalna.
10:33O!
10:34Widzę, że służba dzisiaj nie w sosie.
10:36Ale pani chyba sama przyzna, że jest trochę późno, prawda?
10:39A co wy wszyscy dzisiaj macie okres, czy co?
10:41A, nie poradził pan sobie z dzieciakami.
10:43Proszę mi jej rozświeżać.
10:44To pani sobie wyobrażasz, że kiedy pani opuszcza ten dom,
10:47to tutaj się zaraz wszystko wali, tak?
10:50Przepraszam bardzo, przepraszam, przepraszam, przepraszam.
10:53Tutaj proszę nie wchodzić.
10:54A czemu nie?
10:55Bo nie.
10:56Tylne schody są bliżej.
10:57Nie, nie są.
10:58Są?
10:59Nie.
11:00Zmierzyłem.
11:01Aha.
11:02Okej.
11:04Aaaa, mam się!
11:05Stop, stop, stop!
11:09O mój Boże!
11:10Co to jest?
11:13Przecież to wygląda gorzej niż mój pokój,
11:15kiedy mama szukała prezentów świątecznych.
11:18Okularów szukałem.
11:20A dlaczego to jest takie mokre?
11:21No bo się napłaciłem, kiedy szukałem.
11:23Mam nadzieję, że macie na to pozwolenie.
11:25Aha.
11:26Co pani robiła cały wieczór?
11:27No przecież już mówiłam.
11:28Byłam na próbie.
11:29Mhm.
11:30Dzwoniłem, próba dawno się skończyła.
11:32No potem poszliśmy coś przekąsić.
11:34My to znaczy kto?
11:35No my.
11:36Mercuccio, Tybalt, Romeo.
11:38No cała ta zgraja.
11:39Aaa, cała zgraja.
11:41Nie chciałem.
11:43Ja też nie.
11:44Naprawdę nie wiem, jak w kilka godzin
11:46można zamienić pałac w chlew.
11:48Może gdyby pani tutaj była,
11:50to pani dzieci by tak nie rozrabiały.
11:51Aha, oczywiście.
11:52Kiedy rozrabiają, to są moje dzieci.
11:54A kiedy są aniołkami, to są pańskie dzieci, tak?
11:56Bo jesteś nanią.
11:58No chyba nie chce pan, żebym nią była przez całe życie.
12:01Mam mini wylew.
12:03Jak ja widzę taki bajzel, to też mnie zalewa krew.
12:06Mhm.
12:07Po prostu jest pan zazdrosny o Ryszarda,
12:09dlatego że on dojrzał we mnie coś,
12:11czego pan nigdy nie dojrzał,
12:13chociaż miał pan to pod nosem.
12:14Niby co.
12:15Materiał na gwiazdę.
12:17Nie, nie.
12:18To jest jakiś ponury żart.
12:20Kolejna kwestia, którą Ryszard sobie dopisał, tak?
12:22Nie, wracam do mamy.
12:23Nie truć się, ja będę spał na kanapie.
12:25Jeżeli się rozstajemy, to ostrzegam, zabieram kądzia.
12:28Nie stać cię na niego?
12:29Nie za to, co mi płacisz.
12:30Aha.
12:34No i na końcu zawsze najbardziej cierpi.
12:37Kamerdym.
12:38Konradzie, ja pracuję.
12:39Proszę udawać, że mnie nie ma.
12:40Ja tak robię od początku pobytu w tym domu.
12:41Dzień dobry, Konradzie.
12:42Dzień dobry, Konradzie.
12:43Kochanie, powiedz panu Skalskiemu, że ja wychodzę na próbę i że wrócę wieczorem, chyba że chcę żebym usiadła u jego stóp i obcięła mu paznokcie, najlepiej zębami.
13:00Tym ja się zajmuję, ty najwyżej w tym czasie możesz go wachlować.
13:04Konradzie, powiedz pan, niemaj, że nawet mi się nie śni, żeby stawać na drodze i aspiracje choćby nie wiadomo jak były niedorzeczne.
13:10Powiedz panu Skalskiemu, że jestem już dorosła i że poszukam życiowego spełnienia w sposób jaki ja wybiorę.
13:17A oprócz tego powiedz mu, że jest Kozim Cyckiem.
13:22Podsumowując, jest pan Kozim Cyckiem.
13:25I co, i tylko tyle wybrałeś z tej fascynującej wypowiedzi, tak?
13:27Przywilej posłańca.
13:29Yhm, nigdy nie spotkałem bardziej irytującej i wkurzającej baby.
13:33Jest pan pewien?
13:34Mam fascynujące wieści.
13:36To poszukaj przyjaciół i im o tym opowiedz.
13:38Wiem dlaczego Ryszard zatrudnił Franie.
13:40Ma problemy z podatkiem, na gwałt szuka kosztów i potrzebuje przedstawienia, które okaże się klapą.
13:46Wiedziałem, wiedziałem, ona nie ma za groź, to nętą.
13:49Witowi uciekną już na początku aktu.
13:52Zupełnie jak na rantce z tobą.
13:54No dobrze, ale przecież my nie możemy jej tego powiedzieć, bo to ją zabije.
13:57Wiem.
13:58A jak jej nie powiemy, to czekają na premierze publiczna kompromitacja.
14:01Wiem.
14:02To jest sytuacja bez wyjścia.
14:04Konrad Szantana.
14:06Aż się zdziwisz.
14:07No ale co teraz zrobić?
14:11Małgosiu, błagam cię, przestań panikować, posłuchaj mnie.
14:17Zapytaj tatę o wyjazd, dzisiaj wieczorem jak zacznie oglądać teatr małego ekranu.
14:22Tak, ale pamiętaj, zaraz po tym jak opadnie mu głowa, ale zanim zacznie chrapać.
14:27Aha.
14:29Kochanie, to pewne, w ten sposób dostałam podwyżkę.
14:33Uwagać, scena śmierci, proszę, wszyscy na miejsca.
14:38Kochanie, posłuchaj, muszę kończyć, bo właśnie muszę wbić sobie nóż w serce, tak.
14:42No tak, cześć.
14:44Nóż w serce, Boże, mówię jak moja matka.
14:46Proszę Pana, przepraszam bardzo, chciałam o coś zapytać.
14:48Tak, tak.
14:50Właściwie dlaczego Julia popełnia samobójstwo?
14:54Aż bez Romea i życie nie ma sensu.
14:56Aha, o Boże, widać, że tę sztukę pisał facet.
15:00Nie mogę pojąć jak ona dostała tę rolę.
15:03Co na pewno z nim sypia?
15:05Ja też z Pałami dostałam tę małą rurkę z jednym zdaniem.
15:07To? Ja dostałem Romeo.
15:10Okej, Romeo, teraz wypijasz truciznę?
15:14O, walny aptekarzu.
15:21Płyn twój skutkuje.
15:27Całując, umieram.
15:31A teraz Julia się budzi?
15:35Co za noc!
15:41Truciznę więc wypił.
15:43O skąpiec.
15:45Co mówię?
15:46O skąpiec.
15:48Zbawczy puginale.
15:49Tak.
15:50Tu pochwa.
15:51Tak.
15:52Trwij w tym futerale.
15:53Tak.
15:54O!
15:56Aaaa!
15:58Po prostu idealne.
16:01To przedstawienie umrze wcześniej niż ona.
16:05A teraz Romeo i Julia wstępują do nieba.
16:22Kochany!
16:24Aaaa!
16:26O Boże!
16:28Kochany!
16:29Kochany!
16:31Przepraszam bardzo.
16:32Kochany!
16:34Aaaa!
16:36Przepraszam.
16:39Momencik.
16:41Momencik.
16:43Wleczkę.
16:44Momencik.
16:46Przepraszam bardzo.
16:47Przepraszam.
16:48Przepraszam.
16:49Przepraszam.
16:50Przepraszam.
16:51O!
16:53Aaaa!
16:54Tu!
16:55Ła!
16:56Ła!
16:57Ła!
16:58Aaaa!
16:59Aaaa!
17:00Ła!
17:01Aaaa!
17:02Aaaa!
17:03Uff!
17:04Uff!
17:05Niech gorza!
17:07Spokojnie.
17:10Spokojnie.
17:12Spokojnie.
17:13W porządku.
17:16Zobaczam.
17:18Ła!
17:19Ła!
17:20Ła!
17:21Ła!
17:22Ła!
17:23Ła!
17:24Ła!
17:25Strasznie niewygodne te kostiumy, nie?
17:26Julia musiała mieć skórę nocorożca.
17:27Wiesz, to moja pierwsza rola.
17:29Ty chyba żartujesz.
17:31Słuchaj, mi się wydaje, że ja cię skąd nie znam, wiesz?
17:33Lady MacBeth w Krakowi.
17:35Ofelia w Warszawie.
17:36Aaaa!
17:37Panna Młoda w Weselu.
17:39Aha!
17:40KAK!
17:41Nie!
17:42Reklama odświeżacza. Byłaś latającą wróżką z różdżką nad muszlą klozetową.
17:49Za tę rolę zarobiłam więcej niż za pozostałe razem wzięte.
17:55O co jej chodzi? Wróżka nad kiblem naprawdę była dobra.
18:00Oskalski! Stary byku! Daj buziaka!
18:04Żadnego buziaka. Słyszałem o klapie, ale komplementujesz do tego przedstawienia.
18:07Nie rozumiem o czym mówisz, ale wszystkiemu zaprzeczam.
18:10Pozwolę ci zrobić pośmiewiska z tej biednej dziewczyny.
18:13Sama się nieźle radzi. Poza tym podpisaliśmy kontrakt.
18:16Kontrakty są po to, żeby jej łamać tak samo jak szczęki.
18:19Daj spokój. Mam w karate czarny pasteo to kończyny. Mogę cię roznieść w pył.
18:25Ten oto palec może wykręcić numer do kontroli skarbowej.
18:29Okej. Okej, Skalski wygrałeś.
18:32Szkowaj go, zanim komuś stanie się krzywda.
18:36O, pan Skalski!
18:39Hej, pan Skalski!
18:42Ale ja mogę też się rucham!
18:44Ja mogę też rucham!
18:46Ludzie, nie błagaj! Ja jestem pierwani!
18:48Pan dobrań!
18:51Hej!
18:53Odsuńcie się, bo się udusi!
18:57Ona spała ze wszystkimi!
19:03To załatwia sobie rolę.
19:05W serialu.
19:11Pana Freniu, jestem pani winiem przeprosiny.
19:17Pan mi?
19:18Mhm.
19:19A no tak, pan mi. Dobrze, pan mi.
19:21Ja byłem egoistą, a teraz jest mi strasznie przykro.
19:24Ooo, pan jest Skalski.
19:26A, ja też przepraszam, że nazwałam pana Kozim Cyckiem.
19:28O, przeprosinie przyjęte.
19:30Wie pan, zakończmy tę wojnę.
19:32Koncia tak źle to znosi.
19:34Ja muszę też pani powiedzieć o tym przedstawieniu.
19:37I to się dobrze składa, że pani siedzi.
19:40Chyba nawet wiem co.
19:41Tak? Naprawdę pani wie?
19:43Tak.
19:44Teraz pan powie, że pan i dzieci strasznie mnie potrzebujecie.
19:47Że w domu jest bałagan.
19:48I w ogóle, że ja tutaj nie pasuję do tego świata.
19:50I ma pan absolutną rację.
19:52Naprawdę chciałem to powiedzieć?
19:53A nie?
19:54No tak, tak. To właśnie chciałem powiedzieć.
19:57Wiesz mówictwo, widzi pan?
19:59Kiedyś moja mama przewidziała szóstkę w totka.
20:02Tylko niestety uświadomiła sobie to dopiero, kiedy było losowanie.
20:05Chodźmy do domu.
20:08Ale wie pan, troszkę się denerwuję, bo jednak Ryszard bardzo na mnie liczył.
20:12No wie panie, taki talent nie zdarza się codziennie.
20:15Wiem, wiem.
20:17Między mną, panem, a tymi słupami.
20:20To mi się nie wydaje, że Ryszard jest dobrym reżyserem, wie pan.
20:24Naprawdę.
20:25Jak już będę debiutowała, to raczej w czymś poważnym.
20:29Bardzo dobrze.
20:30W jakiejś pana produkcji.
20:36Żart.
20:37Nie.
20:39Nie.
20:42Nie.
20:52Cześć tatusiu.
20:54Zbierz.
20:55Mogę jechać do Wasimierza?
20:57Mogę jechać do Naśmierza?
21:05Oczywiście. Tak, tak, tak, kochanie.
21:11Jak niania dostanie następną podwyżkę.
21:15Nie przejmuj się, kochanie.
21:18Spróbujemy jutro, proszę pana. Przy pana produkcji.
21:27Dziękuję.
21:57DZIĘKI ZA OBSERWACIE
22:05Uwaga, obiad proszę Państwa!
22:07Przepraszam na obiad wszystkich!
22:09Przepraszam bardzo!
22:10Do kupetu!
22:12Ja tu wiszę!
22:14Przepraszam, a jest jakiś techniczny?
22:16Hej, przepraszam, mogłabyś powiedzieć panu technicznemu, że my tutaj wiszmy?
22:19Przepraszam Cię, mam do Ciebie prośbę!
22:22Hej, to jest śmieszne!
22:25Hej, jest tam w domu!
22:28Hej, oni tam je wyłowią, to jest bez sensu, naprawdę!
22:31Przepraszam bardzo, czy jest jakiś pan techniczny?
22:34Przepraszam bardzo!
22:36Boże drogi!
22:37O Boże!
22:38Boże!
22:39Aaaa!
22:40Aaaa!
22:42Aaaa!
22:43Aaaa!
22:44Aaaa!
22:45Aaaa!
22:46Aaaa!
22:47Zapraszam, czy mógłby ktoś nas zabrać?
22:50Czy mógłby ktoś nas zabrać?
22:52Aaaa!
22:53Aaaa!
22:54Aaaa!
22:55Czy mógłby ktoś ją zabrać?
22:56Aaaa!
22:57Aaaa!
22:58Aaaa!
22:59Aaaa!
23:00Aaaa!
23:02Aaaa!
23:03Aaaa!
23:04Aaaa!
23:05Aaaa!
23:06Aaaa!
23:07Dziękuje za uwagę.
Comments