Skip to playerSkip to main content
  • 5 months ago

Category

😹
Fun
Transcript
00:00Wcześniej. Chyba tyle nie zjesz.
00:04Zaczekam, aż porośnie pleśnią.
00:07Przygotuję penicylinę, przynajmniej spróbuję.
00:10Pora byś dotrzymał przysięgi.
00:12Murta Gafitz Gibonsa i jego popleczników dosięgnie sprawiedliwość.
00:17Nie zawiedź mnie.
00:18Chodzi o Rogera. Musi wstąpić do milicji.
00:22Nie umie walczyć.
00:24Rogerze McKenzie, mianuję cię kapitanem.
00:27Gdzie Murta Gafitz Gibons?
00:30I zabiłeś go, nie czekając na proces.
00:35Josiah, myśliwy.
00:38Zapalenie migdałów? Mogę je usunąć.
00:40Czy jeśli Claire ci pomoże, osiedlisz się na naszej ziemi i będziesz dla nas polował?
00:45Dziękuję.
00:46Skąd wiesz, czego szukasz?
01:02Dobre pytanie.
01:05Takie powinnaś zadawać jak najczęściej.
01:09Zatem?
01:12Tylko zły nauczyciel od razu udziela odpowiedzi.
01:17Powiedz, jak ci się zdaje.
01:22Próbowałaś wcześniej?
01:26Przeczytałaś o tym?
01:28Usłyszałaś w Bostonie?
01:30Ponoć stamtąd bierze się większość wymyślnych nowinek.
01:35To prawda.
01:39Co dalej?
01:41Pleśń bywa szara lub biała, albo błękitna, a czasem zielona.
01:55Unikamy ciemnozielonej i czarnej, bo są szkodliwe.
02:00Im więcej przygotujemy jedzenia, tym szybciej znajdziemy taką, która nam się przyda.
02:07Brawo.
02:09Wkrótce obejrzymy ją sobie pod mikroskopem.
02:14Co wtedy?
02:16Zacznie się ciężka praca.
02:30Kilka razy próbowaliśmy z Jamie powstrzymać bieg wydarzeń i nic z tego nie wyszło.
02:39Teraz jednak było inaczej.
02:41Kusiłam los.
02:43Chciałam, by coś się zdarzyło.
02:45Przyspieszałam przyszłość.
02:47Penicylina była jedną z tych wymyślnych nowinek, które miały pojawić się dopiero za jakiś czas.
02:54Teraz rzucałam wyzwanie historii.
02:56Niech spróbuje mnie powstrzymać.
03:00Cholera.
03:18Występują.
03:30Muzyka
03:38Zdjęcia
04:00Zdjęcia
04:30Wolność wyboru
04:33Na motywach powieści Diany Gabaldon
04:36Scenariusz
04:42Reżyseria
05:00Zdjęcia
05:16Zdjęcia
05:18Zdjęcia
05:20Dzień dobry.
05:50Dzięki Ci, Boże.
06:02Jamie.
06:03Jamie.
06:20Za co dziękowałeś Bogu?
06:35Za Twój widok, Sasenak.
06:45Lubiłeś porucznika Noxa?
07:04To prawda.
07:09Ethan go sprowokował, to prawda, ale nie sądziłem, że tyle w nim gniewuj, że postąpi tak lekko myślnie.
07:17Nie odpowiadasz za cudze decyzje.
07:23Podjąłeś własną, uwalniając więźniów. Może to coś zmieni.
07:28Obawiam się, że nie.
07:36Buntownicy zebrali już armię.
07:40Widziałem ich.
07:41Nie lękają się śmierci.
07:49Murtagowi na razie nic nie grozi.
07:52A Ty wróciłeś do domu.
07:54Tęskniłam.
08:02Wszyscy się ucieszą.
08:09Wątpię, czy dzierżawcy podzielą tę opinię.
08:13Zwłaszcza ci, którzy złożyli przysięgę.
08:14Muszę powołać pod broń tylu, ilu zdołam, i jak najszybciej pociągnąć do Hillsborough.
08:39Staniecie do walki?
08:44Oby do tego nie doszło.
08:50Knox rozesłał wieści.
08:52Poprosił Trajona o wsparcie.
08:55Jeśli zbierze dość ludzi,
08:58pokazem siły zapobiegnie wojnie.
09:04Cokolwiek stało się z regulatorami,
09:07nic o nich nie napisano.
09:10Niewiele więc zdziałali.
09:11Ten, którego zabił Knox,
09:15żarliwie zaprzeczyłby
09:17zapewne ocenie historyków.
09:22Pojawę z tobą.
09:27Jeśli dojdzie do starcia,
09:30przyda wam się lekarz.
09:35Murtag, Knox i Trajon podjęli już decyzję.
09:38Ja też mam do tego prawo.
09:40Przydam ci się.
09:52Nigdy nie zawiodłaś.
09:56I nie zawiedziesz.
09:58Dziadku!
10:09Dżermen!
10:12Thomas już na ciebie czeka.
10:14Weź i podziel się z nim.
10:16I ani słowa mamie.
10:24Widziałem się z Ronim.
10:25Ponoć zbierasz ludzi.
10:29Tak.
10:30Dobrze, że wpadłeś.
10:32Zawieziesz ogłoszenie do drukarza w Ullams Creek?
10:35Przyniosę pióro i papier.
10:55Dyktuj.
10:56Pułkownik James Fraser, głównodowodzący oddziałami milicji hrabstwa Rowland, wystąpił przeciwko regulatorom.
11:0621 tego miesiąca rusza po okolicy, zbierając zdatnych do służby mężczyzn od 16 do 60 roku życia.
11:15Tak ci, śpieszno?
11:19Niech przygotuje tuzi narkuszy.
11:22Roześlemy je po tutejszych osadach.
11:25Niech Roger Mack uprzedzi naszych, że ruszamy za tydzień.
11:28Powinien zdążyć na wymarsz.
11:30Weźmiemy ze sobą twoją whisky, by częstować rekrutów.
11:34Dawno nie piłem tak zacnego trunku.
11:37Dziękuję.
11:38To ja jestem ci winien.
11:41Jedź.
11:44I wracaj rychło.
12:08Dzień dobry.
12:38Wielu dołączy po drodze.
12:46Na początek zatrzymamy się w Brownsville.
12:49Tak jest.
12:55Liczę, że wiesz, jak to działa.
13:01Przywiozłem list od...
13:03Wiem, kto go przysłał.
13:06Dzięki.
13:08Dziękuję, pani Bugg.
13:12A gdzie mały psotnik?
13:14Bądź grzeczny, gdy nas nie będzie.
13:18Uważajcie na siebie.
13:21Ucz się pilnie.
13:23Kiedyś pewnie przyjdzie ci zszywać rany, więc ćwicz jak najczęściej.
13:28Co ci mówiłam?
13:30Mięso świni przypomina ludzką tkankę.
13:33Dokładnie.
13:34Zostawiłam rysunki pleśni na penicylinę.
13:37Oglądaj próbki pod mikroskopem.
13:40Postaram się.
13:42Poćwiczysz z Marsalii czytanie?
13:45Oczywiście.
13:45Będę tęsknić.
13:53Napiszę z Hillsborough, jeśli zostaniemy dłużej.
13:58Do zobaczenia.
14:00Dbaj o siebie.
14:01Tak samo żegnałam na peronie twojego ojca, gdy jechał na wojnę.
14:09Tym razem do niej nie dojdzie.
14:14Kocham cię.
14:16Też cię kocham.
14:17Czuję się jak Scarlett O'Hara.
14:41Mężczyźni opuszczają plantację.
14:44Powinnaś się cieszyć.
14:53Jamie powierzył ci osadę.
14:56O co ci chodzi?
14:58Witaj w moim świecie, w którym studia nie przygotowują na to, co nadchodzi.
15:04Tak bywa w każdej epoce.
15:07Brawo.
15:09Obudził się w tobie duch pionierów.
15:11Obudził swoje
15:29jak trout jest?
15:32To wύ Thompson���'a.
15:34Muzyka
16:03Pchajcie! Mocniej!
16:07Mocno!
16:27Przynieście więcej drewna na ognisko.
16:30Noc będzie zimna.
16:33Muszę ci coś wyznać.
16:49W dniu ślubu zmilczałem, a potem wyjechałem z Nocsem.
16:57Chciałem zyskać pewność.
17:05Steven Bonnet żyje.
17:07Nie zginął w eksplozji?
17:18Lord John wywiedział się, że w ruinach nie znaleziono ciała.
17:24Dlatego zaczął wypytywać.
17:26Ktoś widział Bonneta w Wilmington.
17:33Znów szmugluje.
17:38Bree nie wie?
17:41Nie.
17:41Nie.
17:42Dobre i to.
17:50Myśląc, że Czarny Jack nie żyje, odetchnąłem z ulgą.
17:57Choć planowałeś zemstę?
18:00Obym więcej nie zobaczył Bonneta.
18:16Nie ma czasu na ćwiczenia.
18:19Niech tylko nauczą się walczyć jak szkodzi i rozpraszać się na rozkaz.
18:23Wszędzie spokój.
18:30Zimne jak w sercu dewotki.
18:33Fergus i Morton pilnują wozu.
18:38Dawno nie było tak zimnej wiosny.
18:41Omal mi klejnoty nie odpadły.
18:45A ja zapodziałem fujarkę.
18:47Nie wkładajcie stóp do ognia, bo popalicie podeszwy.
18:55Jak ja.
18:57Lepsze to niż spalone włosy.
18:59Mój brat nie musi się martwić.
19:02Roger Mack jest włochaty jak niedźwiedź.
19:06Fergus i Morton pewnie zwieją na mój widok.
19:13Wybieraj.
19:13Orzeł czy reszka?
19:15Szkoda fatygi.
19:18Wyśpię się.
19:19Nieważne gdzie złożę głowę.
19:23Tak ci się tylko zdaje.
19:33Stój złodzieju!
19:37Stój!
19:38Chodź no tu.
19:49Kradł nam zapasy.
19:51Josiah?
19:52Wasz myśliwy?
19:53Co tu robisz?
19:55Przynieś koc.
19:58Co się stało?
20:02Zaczekaj.
20:05Miał znak na ręce.
20:06Piętno złodzieja.
20:11Zasłużył.
20:23Mów, chłopcze.
20:25To Kezaja.
20:29Mój brat.
20:42Zawarliśmy umowę.
20:43Jesteś moim dzierżawcą.
20:48Zapewniam ci ochronę.
20:49Mam prawo znać prawdę.
20:51Służyliśmy u osadnika, który mieszka niedaleko.
21:00Uciekłem w zeszłym roku.
21:03Zostawiłeś brata?
21:04W lesie żyje się ciężko, a on nie słyszy.
21:08Obiecałem, że wrócę po niego, gdy się osiedlę.
21:12Dałeś mi, panie, tę szansę.
21:14Poszedłem tam w nocy.
21:17Rozbiliśmy w lesie namiot, ale gdy się ocknąłem,
21:21przymierał głodem.
21:23Gdy zobaczył zapasy, możesz go nakarmić.
21:27Więcej.
21:41Chcę jeszcze.
21:44Dostanie.
21:46Urodził się głuchy?
21:59Stracił słuch w wieku pięciu lat.
22:02Nasz pan uderzył go w ucho.
22:09Mogę zobaczyć?
22:11Zapytaj go.
22:13Czyta z ruchu wark
22:14i zna kilka słów,
22:16choć wstydzi się mówić?
22:20Czy mogę obejrzeć twoje uszy?
22:23Nie ma nawet portek?
22:26Zostawił je w stodole.
22:29Kotka urodziła na nich kociaki.
22:31Nie chciał ich budzić.
22:44Rozerwane błony bębenkowe.
22:52Nawet się nie zaleczyły.
22:55Pan pewnie często cię układał.
22:59Prawda to.
23:03Masz innych krewnych?
23:05Nie.
23:06Wsiedliśmy na statek z rodzicami
23:11i czterema siostrami.
23:12Wszyscy zmarli na morzu od choroby.
23:16Mieliśmy wtedy po dwa lata
23:17i znaliśmy jeno swe imiona.
23:19Tak mówiła pierwsza pani Birdzli.
23:25Birdzli to ten, który was kupił?
23:27Tak.
23:28Handluje z Indianami.
23:31Kapitan statku sprzedał mu nas
23:33do terminu na trzydzieści lat.
23:35Trzydzieści?
23:38Uciekłeś, gdy cię napięknowali.
23:41Ukradłem w mieście ser.
23:43Serowar mnie przyuważał.
23:47Gdyby pan Birdzli się dowiedział,
23:50nie odsyłaj nas do niego, panie.
23:55Okładał nas, czym popadnie.
23:57Żałował nam z trawy.
24:01Zostaniecie z nami.
24:04Wykupię was z terminu.
24:08Jest w domu, czy wyjechał z towarem?
24:11Nie wiem, ale w stodole widziałem jego konia.
24:17Uważaj na niego, panie.
24:24Kapitanie?
24:27Weź tych dwóch obwiesi i pozostałych
24:35i jedźcie do Brownsville.
24:37Zaciągnij, ilu zdołasz.
24:42Wiesz, o co idzie.
24:45Wiem.
24:47Nie zawiodę was.
24:48Claire i ja pojedziemy do pana Birdzleja.
24:54Ciekawe, skąd serowar wiedział,
25:07że to Josiah ukradł ser.
25:10Chłopak wziął na siebie winę brata
25:12i poniósł za niego karę.
25:15Odwagi mu nie brak.
25:17Trzeba by usunąć piętno.
25:24Po okolicy kręcą się łowcy złodziejaszków.
25:27Pomożesz mu?
25:29Oczywiście.
25:32Wykupimy go z terminu
25:33i dopilnujemy, by odciął się od przeszłości.
25:36To tutaj.
25:42Jest tu kto?
25:55Pojechał szukać chłopaka?
26:00Ktoś jest w domu.
26:02Zajrzę do stodoły.
26:06Zajrzę do stodoły.
26:36Zajrzę do stodoły.
27:02Zajrzę do stodoły.
27:06KONIEC
27:36Odejdź.
27:55Dzień dobry.
27:57Jestem pułkownik James Fraser z Fraser-Syricz.
28:01Szukam waszego męża. Nie żyję.
28:03Rasy współczucia.
28:07Pomówię zatem z wami.
28:09Trafiło do mnie dwóch waszych pomocników.
28:12Chcę wykupić ich z terminu.
28:15Zechcecie zapewne...
28:16Nic mi tu po nich.
28:33Rozmawiałeś z nim?
28:37Birdzli nie żyje.
28:39Jego żona kazała mi zatrzymać chłopców.
28:41Nic za nich nie chce.
28:43To chyba dobrze.
28:45Musi oddać umowę, by zrzec się swoich praw.
28:51Dziwne to miejsce.
28:55Jedźmy już.
28:56Rychło wrócę.
29:13Oddajcie nam umowę.
29:15WPÓMNIKARZ
29:17Popatrzucał
29:18WPÓMNIKARZ
29:19WPÓMNIKARZ
29:21BOUCH
29:23ZBÓMNIKARZ
29:23WPÓMNIKARZ
29:24Strasz
29:25Jejszaka mi się zimkować.
29:26Jego zimkować.
29:26Dziwanie to dodafit.
29:27aram się nawet trzymaje.
29:28Są dodafit.
29:28Na to, w sobie
29:31na to, w sobie
29:32w to, w sobie
29:33Mój
29:34milas
29:37dévelop
29:38to
29:39I
29:40od
29:42Nie wiem, gdzie pan Birdzli trzymał papiery.
30:10Może tam.
30:12W sekretarzyku.
30:23Trzymacie kozy w izbie?
30:25W stodole im za zimno.
30:28Kozy marzną, a parobek nie?
30:32Chcecie te papiery?
30:35Tak.
30:37Owszem.
30:38Jezu, co to?
30:48Pani Birdzli?
30:50Nie podchodźcie tam.
31:16To Billy.
31:28Zamknęłam go, żeby nie parzył się z kozami.
31:30Znów utrapienie.
31:36Zajmę się nim.
31:37Szukaj się dalej.
31:45Kłodzic.
31:45Wynocha.
31:56Może mąż zagubił umowę.
32:00Ten smród.
32:04Kozy tak nie cuchną.
32:07Ja tam nic nie czuję.
32:19Kiedy zmarł wasz mąż?
32:22Kilka miesięcy temu.
32:26Co jest na górze?
32:42Nie wchodźcie tam.
32:43Zajmę.
32:56Zajmę.
33:01Zajmę.
33:02Zdjęciałabym.
33:32Jamie!
33:39Sasanak.
33:45Chyba znaleźliśmy pana Burtzleya.
33:50Co z nim?
33:51Zakładam, że miał udar mózgu.
33:54Apopleksję, jak mówicie.
33:57Leży we własnych odchodach.
34:00Poświeć mi.
34:02Nic nie mów.
34:15Pomożemy ci.
34:20Leży od kilku tygodni, może miesięcy.
34:24Bóg go pokarał.
34:31Niekoniecznie.
34:32Bóg.
34:33Spójrz.
34:34Karmi go, żeby utrzymać go przy życiu.
34:37Żeby cierpiał.
34:39Pomożesz mu jakoś?
34:41Z udaru go nie wyleczę.
34:46Oporządzę go tylko.
34:47Muszę mieć lepsze światło.
34:54Mówiliście, że nie żyję.
34:56Jak to się stało?
34:57Gonił mnie.
34:58Gonił mnie.
34:59I bił.
35:02Wpadł w szał.
35:05Kiedy?
35:07Miesiąc temu.
35:08Uciekłam na górę.
35:10Uciekłam na górę.
35:12Przybiegł za mną.
35:13Nagle upadł i zaczął się wić.
35:15Nie mogłam go ruszyć.
35:18Przynieście ciepłą wodę.
35:20Wzniesiemy go na dół.
35:30Gubernator Tryon rozkazał, by wszyscy zdatni do walki wstąpili do milicji.
35:35Biedni płacą krwią za złoto bogaczy.
35:40To się nigdy nie zmieni.
35:44Ich ojciec przeniósł się na łono Abrahama, więc do was nie dołączy.
35:50Szczerze współczuję, panie Findlay.
35:53Zapłacicie chłopakom?
35:55Po czterdzieści szylingów z kiesy gubernatora i po dwa szylingi za każdy dzień służby.
36:00A jeśli zginął, to pilnuję, by wrócili.
36:05Do prawdy?
36:11A zatem, kapitanie McKenzie, trzymam cię za słowo.
36:16Oddam ci synów, a ty dopilnujesz, by włos im z głowy nie spadł.
36:24Zrobię co w mej mocy.
36:31Wpiszcie się.
36:32Tak jest.
36:35Nazwisko?
36:36Hugh Findlay.
36:40Enoch Findlay.
36:42Ma mnóstwo odleżyn.
36:55Mięśnie prawie zanikły.
36:59Larwy oczyściły rany.
37:03Handlował zacnym towarem.
37:05Miał beczki pełne jadła i stosy, futer.
37:11A jednak leżał na ziemi przemarznięty i głodny.
37:16Dlaczego żona trzymała go przy życiu?
37:27Żeby się mścić.
37:34Wyleczycie go?
37:35Mieliście szukać umowy.
37:47Puszczała mu krew?
37:50Żeby mu pomóc?
37:51Nie.
37:52Spójrz na stopy.
37:54Przypaliła je kilkakrotnie.
37:56Czekała, aż się zaleczą i znów kładła je w ogień.
38:01Torturowała go.
38:02Chyba cię rozumie.
38:15Słyszycie nas?
38:17Czy żona zadawała wam męki?
38:24Mrugnijcie na tak.
38:32Czym sobie zasłużyłeś?
38:59W ranę na nodze wdała się Gangrena.
39:02Muszę ją odciąć, bo zakażenie się rozniesie.
39:06Potrzebuję piły i czegoś, co ją odkazi.
39:09Przypalę ranę i nie ma na to czasu.
39:12Ani na operację, ani na czekanie, aż wydobrzeję.
39:15Musimy dołączyć do reszty i jechać do Hillsborough.
39:20Wiem, ale nie zostawię go w takim stanie.
39:23Znajdźmy sposób, by zabrać go do Brownsville.
39:26Tam ktoś na pewno się nim zajmie.
39:32Nie ocalicie go, niech zdycha.
39:46Trzeba było zabić go wcześniej, a nie czekać na świadków.
39:50Chciałam, by zdychał w cierpieniu.
39:52Podły dran.
39:54Szatański pomiot.
39:56Jestem jego żoną.
39:57Niech zdycha.
40:03Dziewka szatana.
40:10Rodzę.
40:11Przyj, mocno.
40:26Jeszcze raz.
40:27Masz córeczkę.
40:52Cała i zdrowa.
40:55Kolejne łożysko.
40:57Przyj, mocno.
40:58Przyj.
40:59Dobrze.
41:01Chodź.
41:03Bardzo dobrze.
41:08Dobrze.
41:11Claire.
41:11Claire.
41:12Spójrz na kolor skóry
41:27Wygląda na to, że jej ojciec jest czarny
41:34Pokażcie ją
41:42Masz śliczną córeczkę
41:48Nie jest jego
41:53Słyszysz, stary draniu?
41:59Nie jest twoja
42:02Nie jest
42:05Nie jest jego
42:15Masz tu krewnych?
42:34On zabrał mnie od ojca w Baltimore
42:38I przywiózł tutaj
42:41Tęsknię za domem
42:46Długo tu jesteś?
42:50Od dwóch lat
42:53Trzech miesięcy i pięciu dni
42:55Odliczałaś na framugach?
43:02Nie
43:03Dni zaznaczała chyba Mary Ann
43:07Jego pierwsza żona?
43:11Nie
43:12Mary Ann była czwarta
43:16A ty piąta?
43:21Wszystkie pochował w lesie pod jarzębem
43:29Czasem widuję ich duchy
43:33Najczęściej Mary Ann
43:35Zwierza mi się
43:38Wszystkie zabił
43:44Mnie też by wykończył
43:48Nie chciał dzieciaka
43:50Kto jest jej ojcem?
44:00Dobry człowiek
44:05Mieszka w okolicy?
44:16Bił nas do krwi
44:18Mniej tych dwóch chłopców
44:20Oddam wam umowy, gdy je znajdę
44:25Oni zasługują na szczęście
44:30Ty i twoje dziecko również
44:34Chociaż zrodziło się z grzechu?
44:44Tak
44:45Poczęło się z miłości
44:50Dziś miłość nie wystarcza
44:55Masz ziemię
44:59Chate
45:01Należy się mojej córce
45:05Ale jak dla mnie zbyt wiele tu zła
45:08Zabierzemy twojego męża
45:11Już cię nie skrzywdzi
45:14Zostałaś matką
45:20Urodziłam, ale to nie czyni ze mnie matki
45:27Nocleg w stodole nie starczy, by być koniem
45:41Może gdy nadasz jej imię
45:47Wybacz
45:51Nawet nie spytałam o twoje
45:54Francis
45:56Mama wołała na mnie Fanny
46:02Ponoć to imię oznacza wolność
46:06A ty, pani jesteś
46:09Sasenak
46:10Tylko mąż tak mnie nazywa
46:17Ty
46:20Mów do mnie, Claire
46:40Długo musimy tu siedzieć?
47:03Jeszcze dzień lub dwa
47:06Trzeba znaleźć kogoś, kto im pomoże
47:10Wiem, że
47:11Chcesz ruszać
47:14Co z nim?
47:24Nie mam pojęcia
47:26Jako lekarz nie mogę się od niego odwrócić, ale
47:31Nic nie jesteśmy mu winni
47:34Mieszkał po sąsiedzku
47:40Żal sprowadzać dzieci na taki świat
47:47Innego nie ma
47:50Innego nie ma
47:52Jest
47:55Mam nadzieję, że Brianna i Roger wrócą do własnych czasów
48:06Gdy tylko okaże się, czy
48:09Jemmy też może się przenieść
48:10Tam jest bezpieczniej
48:12Zwłaszcza dla dzieci
48:15Roger się ze mną zgadza
48:21Chce zabrać ich do domu
48:23Oczywiście
48:24Twoja penicylina i tutaj ich ochroni
48:28Tylko przed chorobą
48:31W Twoich czasach może będą się czuli bezpieczniej, ale
48:35Stracą bliskich
48:37Zostaną sami
48:43Chodź
48:46Nie myśl o niczym
48:53Zaśnij spokojnie
48:58Zostaw
49:03Nie męszą
49:19Chodź
49:19Zostaw
49:22Ma
49:24Zostaw
49:26KONIEC
49:56Co się dzieje?
49:58Fanny zniknęła.
50:01A dziecko?
50:03Zostawiła.
50:05Dokąd poszła?
50:06Rozejrzę się.
50:26Zabrała konia.
50:51Pojechała po pomoc.
50:53Nie wróci tutaj.
50:56Zostawiła to przy dziecku.
51:00Akt własności.
51:13I umowy terminu.
51:20Żebyśmy wzięli do siebie jej córkę.
51:22KONIEC
51:27W drodze napoimy małą kozimy mlekiem.
51:55W Brownsville znajdziemy mamkę.
51:57I poszukamy pani Bersley.
52:01Zatarła ślady.
52:06A co z nim?
52:10Zabierz dziecko.
52:13Nie wchodź, póki nie zawołam.
52:16Psu bym ulżył, a człowiekowi poskąpie miłosierdzia?
52:23Idź.
52:24Pozwolę mu podjąć decyzję.
52:29Jeśli odmówi, wezwę cię tutaj.
52:34Zabierz.
52:36Zabierz.
52:37Zabierz.
52:38Zabierz.
52:39Zabierz.
52:40Zabierz.
52:41Zabierz.
52:42Zabierz.
52:42Ej...
53:12Mrugnij raz na tak, a dwa razy na nie. Zrozumiałeś?
53:21Zrozumiałeś.
53:31Twoja żona uciekła.
53:35Wiesz, że dziecko nie jest twoje.
53:42Moja żona jest lekarzem.
54:00Mówi, że pknęła cię apopleksja.
54:03Nie ma dla ciebie ratunku.
54:06W nogę wdała się gangrena.
54:08Trzeba ją odciąć albo zgniję,
54:11a ty umrzesz.
54:14Rozumiesz?
54:24Mam wezwać żonę, by się tobą zajęła?
54:28Prosisz, by odebrać ci życie?
54:44Byłeś nikczemny, a ja nie chcę odesłać twojej duszy do piekła.
55:06Poprosisz Boga o wybaczenie?
55:08A zatem niech wybaczy nam obu.
55:26Doholeczenie.
55:35KONIEC!
55:39KONIEC
56:09Myślałem, że atak apopleksji oznacza śmierć.
56:14Nie spytałem Jenny, czy ojciec cierpiał.
56:22Powiedziałaby ci.
56:26Możliwe.
56:36Na pewno.
56:39Przyrzeknij mi coś.
56:42Jeśli kiedyś przytrafi mi się to, co ojcu,
56:45okażesz mi miłosierdzie, jakie ja okazałem temu otrowi.
56:58Zrobię, co będzie trzeba.
57:09Zrobię.
57:11Zrobię.
57:12Zrobię.
57:13Zrobię.
57:15Zrobię.
57:17Zrobię.
57:18Zrobię.
57:19Zrobię.
57:20Zrobię.
57:21KONIEC
57:51KONIEC
58:21KONIEC
Be the first to comment
Add your comment