- 4 weeks ago
Category
😹
FunTranscript
00:00Muzyka
00:30Proszę, proszę, panie Wiencławski.
00:53I to jest gotowe?
00:57No, prawie.
00:58To prawie.
01:01Prawie to dwa tygodnie w tył było.
01:04I nic się nie ruszyło.
01:06No, bo takie zlecenie mi w Radzyniu wypadło.
01:08No i całą ekipę musiałem przerzucić.
01:10Zanim u mnie skończą?
01:12Pani się nie denerwuje.
01:14To się zrobi raz, dwa.
01:15A tydzień temu to samo pan mówił.
01:16No i miałem rację.
01:18Tylko, że tam w Radzyniu budowa opóźnia się.
01:21W Ameryce za taką pracę to już bym pana do sądu podała.
01:23Rozumie pan?
01:24Ale to nie Ameryka na szczęście.
01:26Pani Lucy, pani się nie gorączkuje.
01:30Wszystko się zrobi.
01:31Kiedy?
01:32Jak tam zrobią, to tu przyjdą i skończą.
01:36Znacie kiedy?
01:37Pani Lucy, czy ja Duch Święty jestem?
01:39Jak skończą, to będą i się zrobi raz, dwa.
01:42A.
01:44Pani Lucy.
01:45A Lucy, to dwa razy już mi się podpytywał, co my tu robimy.
01:50No i co pan powiedział?
01:52To jak pani kazała, że nie jego interes.
01:55No dobrze, przynajmniej to dobrze.
01:57No bo to miała być niespodzianka.
02:01Ale pan mi takie rzeczy tu kombinuje, że nie wiem, czy dożyje ta niespodzianka.
02:04Ale będzie dobrze.
02:06Pani się nie martwi.
02:07Byle się tylko nie denerwować.
02:08Boże, zaraz, pali się, czy co?
02:21Słucham.
02:22O, dzień dobry panie starosto.
02:25Nie, nie, nie ma wójta.
02:28Sekretarz gminy Czerepa przy telefonie.
02:30Może wie pan pamięta?
02:31Spotkaliśmy się kiedyś na przyjęciu wojewody.
02:35Tak, bo weszliśmy razem na papieroska.
02:37Co pan powie?
02:40No proszę, a ja też rzuciłem.
02:43Tak, tak, udało się.
02:45No nie, nie.
02:47A, siła charakteru.
02:49A tak, co mam przekazać wójtowi?
02:57Rany boskie.
02:59Ale to nie, panie starosto, to za duży zaszczyt dla nas.
03:05Nie to lepiej do innej gminy może.
03:07Nie, no na pewno lepiej do innej.
03:09Nie, no nie, nie, nie ma mowy.
03:11Uchłylanił się oczywiście.
03:13Tak, aha.
03:16Ach, rozumiem.
03:18Dobrze.
03:19No dobrze, dobrze.
03:20Oczywiście przekażę wójtowi.
03:23Dziękuję.
03:24Do widzenia.
03:25Do widzenia.
03:28No to koniec.
03:29Dzień dobry, panie wójcie.
03:35Dobry.
03:36Panie wójcie, mieliśmy telefon.
03:39A wie pan, kto dzwonił?
03:40A, kto?
03:42Starosta Pokrawiec.
03:44Do mnie?
03:46A wie pan w jakiej sprawie?
03:48A co mnie tak przybytujecie jak w audiotelę?
03:50No mówcie, o co chodzi?
03:51Kontrola z Unii Europejskiej w nazymie żona została.
03:54Nie może być.
03:56Za co?
03:56A co, właśnie nie wiadomo, to wilga tajemnica jest.
04:00Po krawie ze z komórki dziecka dzwonił, żeby się nie wydało, że nas ostrzegł.
04:06No i doczekali się.
04:09Ja rozumiem, że plują na człowieka za jego wysiłki.
04:12Prokuraturę szczują, zanim człowiek jeszcze rękę wyciągnie.
04:16Ale żeby coś takiego?
04:18I co teraz będzie?
04:21A mnie skąd wiedzieć?
04:23Och.
04:25Och.
04:26Tak, gdyż oni dopatrzyli się nas.
04:29To taka malutka gmina.
04:32Na mapie to tyle, co to Mucha na fajne.
04:37Ciekawe, co oni chcą kontrolować.
04:39Że my nic do Unii nie mamy, nie?
04:40No właśnie nie wiadomo.
04:42Pokrad jest tylko taki, taki ogólny cyngdall.
04:47Jasna cholera.
04:48Jak nie wiadomo, to idę nie wiadomo jak się przygotować.
04:50Wszędzie mogą nas wstrymić.
04:53Panie boskie, panie wójcie, jeżeli chociaż połowa z tego wszystkiego najaw wyjdzie,
04:56to leżymy.
04:58A jak pana zaczną topić, to przecież mnie pan za sobą pociągnie.
05:03Czerpach.
05:04Dajcie spokój, spokójcie się.
05:07To na pewno nie wszystko stracone.
05:09Co nie wszystko stracone?
05:11Z naszymi to byśmy sobie jakoś poradzili.
05:12Przecież wiadomo, który ile bierze.
05:14Ale z nimi?
05:14Trzeba wierzyć, że to tacy sami ludzie jak my.
05:24Tak.
05:27Dziękuję.
05:30Dostałem list od Szymka, Sulejuka.
05:35Pisze, że dwie klasy naraz robi.
05:40Pozdrawia panią.
05:42Tak.
05:44Świetnie.
05:48Świetnie, że mu się udało, nie?
05:52Pani ma dobrą rękę.
05:54Mnie pani też pomogła.
05:55Nie wiem, chyba z półtora miesiąca.
06:07Kropli nie miałem w ustach.
06:10Wiem.
06:13Dumna jestem z pana.
06:14Wydaje mi się, że pan nie powinien tu mieszkać.
06:32Myślałem, że jestem pani potrzebny.
06:36Jest pan.
06:38Bardzo.
06:38Bardzo.
06:41Co taka nora jest?
06:44No, rozumiem.
06:50No to...
06:52Ja pomyślę powoli o pakowaniu.
06:55Świetnie.
07:00Dobrze.
07:01To ja idę czytać.
07:14Przepraszam bardzo, co pan tu robi?
07:29O, pani Lucy.
07:32Pani widzi, jakie to życie jest?
07:33Całą ekipę musiałem na gwałt tutaj z Radzynia ściągać.
07:36Ale pan do mnie miał ich ściągnąć.
07:39Bywają takie sytuacje, których się nie da przewidzieć.
07:43No i to jest właśnie taka sytuacja.
07:44Pani się ze mną umówił.
07:49Wziął pan zaliczkę, później uciekł do Radzynia, a teraz jeszcze to?
07:52Pani Lucy, przecież to była okazja.
07:55A ja jako biznesmen takiej okazji puszczać nie mogę, bo mi na to nie stać.
08:00A do pani bym wrócił, spokojna głowa.
08:02A teraz okazało się, że na wójta jakąś komisję europejską nasyłają
08:06i wszystkie rudery muszę od fronty odmalować.
08:09Ja wójtowi odmówić nie mogę, panie rozumiem.
08:11Sajnie pan wszystkie rudery odmaluje, to sto lat minie.
08:14Ale skąd? Parę dni tylko.
08:16Oni zaraz przyjeżdżają.
08:17A jak delegacja odjedzie, to przecież nikt malować nie będzie, nie?
08:27Znaczy, potem pan u mnie skończy, tak?
08:31Natychmiast.
08:32Tylko wcześniej w Radzyniu muszę skończyć, oczywiście.
08:43Dawaj, dawaj, dawaj, chłopaki, ja czasu nie mam, no!
08:46A może mnie pan pamięta, panie dyrektorze?
08:49Wójt z Wilkowaju się konia.
08:51No, taki sporały, zgadza się, tak.
08:55Tak, no więc chodzi mi o to, że
08:56podobno zaszczyt ma nas spotkać,
08:58bo delegacja z ŁU-ni ma skontrolować naszą gminę, tak?
09:00Skąd wiem?
09:04Nie no, ja nic nie wiem.
09:05Tak nam tutaj przyszło do głowy.
09:09Panu nic nie wiadomo.
09:12No ale jakby ewentualnie,
09:13to bardzo byśmy prosili, że może w innym terminie.
09:17Albo najlepiej to w ogóle do innej gminy, co?
09:19Przepraszam.
09:31Tak, tak.
09:32Oczywiście, że nie.
09:35A ja życzę panu wszystkiego...
09:37To arogancja władzy.
09:45Los człowieka obchodzi go tyle,
09:47co wczorajszy obiad.
09:52No, że jak pies, że nic nie wie?
09:54Jeszcze mi tu szczeka!
09:57Żebym mu powiedział, kto mi powiadomił o delegacji.
10:00Muszę to sam ich na słowo.
10:02I za co?
10:03Ostatnim razem, jak był, to sobie tak bagażnik naładował,
10:05że mało mu resory nie poszły.
10:08Z samej szynki to wziął chyba ze 20 kilo.
10:11A zwoła, trzeba krótką pamięć.
10:17A może to przez tę amerykankę?
10:23Aha, ale Amerykanie...
10:25To przecież nie są wujni.
10:28Ale angielski u nich jest obowiązujący, tak czy nie?
10:31A ta przybłęda nauczyła dzieci po angielsku.
10:34I pewnie rozniosło się po świecie,
10:36że u nas się można dogadać.
10:37Ten mały solek podobny jakieś nagrody dostaje, tak?
10:41No tak, ale co?
10:42Przecież pan wójt miał nosa na niego.
10:44Przecież on teraz nasza wizytówka jest.
10:46No tak!
10:47I pewnie z tej wizytówki ta cała wizytacja.
10:50Ech!
10:53Żebym ja to przewidział!
10:55Żebym ja to przewidział!
10:57Ja bym ten jego talenc to tak przytrzymał za garbło.
10:59No to już chyba nic się nie da zrobić, co?
11:10No tak, no co?
11:11Kiedyś przysłali nam krzyżaków, teraz tych.
11:15No z krzyżakami, żeśmy wygrali.
11:17Kiedy to było?
11:18Czerpa!
11:19Kiedy?
11:24No nie...
11:25Trzeba będzie się dogadać jakoś.
11:26No pomoc jest potrzebna.
11:31Amerykanka.
11:33A kto u nas indyszprecha po angielsku?
11:38Psiakrew!
11:40Nie mogę do niej osobiście.
11:43Kiedyś tam...
11:45Nagadałem im parę słów do słuchu przy ludziach.
11:48Wpływu na nią nie mam.
11:52A kto ma na nią wpływ?
11:56Wiedzek, maruszę się!
11:58w 57!!
12:00Wiedzek, naruszę się!
12:01Weź jeszcze jeden!
12:03Wójt nowości wprowadza za nasze podatki!
12:04Na co to malować wszystko?
12:05Ty płacisz jakieś podatki?
12:07Wójt nowości wprowadza za nasze podatki. Na co to malować wszystko?
12:20Ty płacisz jakieś podatki?
12:23Jeszcze czego?
12:24Raz, że na zmarnowanie by poszła, dwa, że nie mam za co.
12:28W niewolę do własnej baby dostałem się.
12:30Pieniądze to ja tylko w telewizji oglądam.
12:32Podobno mają z tej całej Europy przyjechać.
12:38A po co?
12:39To bo ja wiem. Może rozglądają się za tanią siłą roboczą.
12:44Tak. A jaka ula siła?
12:46Tania.
12:49No choćby ty. Samo wiesz, że u żony zaniewolnika chorujesz, ona nie płaci ci ani grosza. No to tanie już nie można.
12:59A skąd oni o tym wiedzą?
13:02Jakiś do nas musiał pójść.
13:05Do nas to by dobry był.
13:08Może by ich wreszcie za dupę wzięli, tę władzę naszą.
13:11No, prędzej nas wezmą z podsklepu.
13:15Za co? Przecież płacimy.
13:18Zabronione takie picie jest. Tam podobno nawet palić zabronili.
13:23Nie może być.
13:24No tak. Doszło do tego, że dalej już nie idzie.
13:29Ale pić nie mogę zabronić.
13:32W ogóle nie.
13:34Ale przed sklepem nie będzie.
13:36A czy ty w ogóle słyszałeś, żeby wunii pod sklepem rozpijali?
13:41Nie.
13:42A?
13:46Widzisz?
13:47Idzie od malowania,
13:49a dojdzie do tego,
13:51że nas za dupę wezmą.
13:52Proszę.
14:06Rane boskie.
14:07Wójt?
14:09Tak.
14:09Wójt.
14:11Do księdza.
14:12Sprawę mam.
14:19Proszę.
14:20Ksiądz nie uwierzy, kto nas odwiedził.
14:28A nie mówiłam?
14:33Słucham.
14:36Ja nie w swojej sprawie przychodzę, tylko w naszej wspólnej.
14:40Jakie możemy mieć wspólne sprawy?
14:42A no mamy.
14:44Gminne.
14:44Tu o honor gminy chodzi.
14:48Ktoż to zdaniem wójta na honor naszej biednej gminy nastaje?
14:53Europa.
14:55U?
14:56Czy megalomania wójta?
14:59Nie jest tym razem zbyt daleko posunięta?
15:03Wytypowani jesteśmy, że Komisja Europejska do nas przyjedzie.
15:07W składzie trzyosobowym.
15:08Do Wilkowej?
15:10Dopust Boży.
15:11No dobrze, ale co ja mam z tym wspólnego?
15:17No, więc...
15:19Ktoś musi z nimi porozmawiać.
15:22A wiadomo, że oni po ludzku nie umieją, tylko po angielsku.
15:25A kto u nas w Gminie po angielsku rozmawia?
15:27Tylko amerykanka.
15:29No więc ja do księdza przychodzę w imieniu całej naszej narażonej społeczności.
15:34No, żeby amerykankę przymusić do współpracy.
15:37Bez tłumacza nie wytłumaczymy im, że u nas wszystko w porządku.
15:40Czyli, jak rozumiem, mam się u niej wstawić, żeby tłumaczyła, tak?
15:48Tak jest.
15:53Dobrze.
15:54No, to serdeczne Bóg zapłać.
16:05Ale dopiero jak więc łaski na koszt gminy dach na kościele naprawi.
16:09A jednak.
16:23Słuchaj.
16:24Czy to nie będzie poczytane jako łapówka?
16:28Nie będzie.
16:28Ciekawe, z jakiego funduszu ja mam to pokryć.
16:34To już wójt sobie na pewno poradzi.
16:39Nie takie rzeczy u nas się w gminie działy, prawda?
16:41Ja tu bym na miejscu księdza, z tym wyrodnym bratem, bardziej po chrześcijańsku postąpiła.
17:02Michałowa chce wybaczać? Mojemu wyrodnemu bratu? To jakaś nowość.
17:08W Piśmie Świętym stoi oko za oko, ząb za ząb.
17:12Mamy go teraz, proszę księdza, za te wszystkie jego podłości.
17:15Przecież on sam bez pomocy przed Europą się skompromituje i go odwołają.
17:21A my go wtedy...
17:23Co też, Michałowa? Nie godzi się.
17:25Choć to mój brat, to jednak stworzenie Boże.
17:30Odpuścić grzechów ja mu nie odpuszczę, ale nie będę go niszczył.
17:35Jak ksiądz uważa, ale jest okazja, druga się taka nie powtórzy.
17:39No i właśnie ja tę okazję chcę wykorzystać dla dobra kościoła.
17:43O, tak się naprawi.
17:46Trzeba się miarkować, Michałowo.
17:48Nawet jak gniew człowieka jest słuszny.
17:55To ksiądz w imię wójta kolęduje u mnie?
18:02Ja myślę, że jak się wspólny przeciwnik pojawia, to trzeba urazy na bok odłożyć.
18:09Tymczasem.
18:10Jak ja mam mu pomagać, jak on mi Więcłaskiego zabrał?
18:14No ale...
18:15Więcłaski dach w kościele naprawia.
18:17Jak skończy, obiecuję, że do pani wróci.
18:19Jak to dach naprawia?
18:21Była okazja coś od wójta na parafię wycisnąć.
18:24To on teraz dach naprawia?
18:27Potem rudery ma malować, potem doradzenia?
18:29Nie, to on...
18:30No mnie nigdy nie skończy, nie.
18:31Nie, ale skończy.
18:33No skończy, skończy.
18:34On solidny jest.
18:35To nie terminowy.
18:37Pani Lucy, to jak będzie z tymi tłumaczeniami?
18:43Jak więcławski u mnie remont skończy, to tłumaczenia będą.
18:46A jak nie, to nie.
18:47Ale on musi dach wyremontować.
18:49Wiem.
18:50Ale znowu na kolejkę będę spadać na koniec.
18:54Niech najpierw u mnie skończy, a potem u księdza zaćnie.
19:11Dużo tego remontu u pani zostało?
19:13Dwa dni, podobno.
19:19No tak, tylko chodzi o to, że jak on przed delegacją dachu Więcławski nie naprawi,
19:25to wójt potem taki skory nie będzie.
19:27Dobrze.
19:31Dobrze.
19:33Dobrze, no.
19:34Nikt dwóch ludzi od Więcławskiego u pani remont kończy,
19:36a dwóch u mnie na dachu zostanie.
19:39Okej?
19:40Okej.
19:41Ty się nie gniewaj, Piotrek, ale ci powiem, że do dupy żeście to pomalowali.
19:46No, bo zaraz musieliśmy już to wszystko w diabły rzucić i dach księdzu naprawiać.
19:52Ksiądz wójta przebił?
19:54Gdzie?
19:55Sam wójt nam kazał.
19:56Wójt kościół remontować kazał?
19:58No.
20:00Koniec świata.
20:01Całkiem widać już z tego strachu przed europejską kontrolą zgłupiał.
20:08Albo pana Boga przebłagać chce, żeby cud jaki sprawił i szwinle wójtowe na jafnie wyszły.
20:13A może to i racja, że jemu jedyny ratunek krzyżem w kościele teraz leżeć.
20:20Leży wójt w kościele? Co, Piotrek?
20:23A nie wiem, bo potem zaraz nowy ksiądz kazał z dachu złazić i remont tej Amerykance skończyć.
20:29To trzy dni teraz u niej robiłem.
20:31Wójt kościół remontuje? Ksiądz Amerykankę? Rozumiesz, Hadziuk, coś z tego?
20:41Nie cholery.
20:42Pożegnać się?
20:44Na mnie już pora.
20:46Sama pani mówiła, że powinienem się stąd wyprowadzić.
20:50Zaraz, zaraz, zaraz. To jakieś wielkie nieporozumienie jest. Nie.
20:56Żadne nieporozumienie.
20:57Ja naprawdę wszystko rozumiem.
21:01Nic pan nie rozumie.
21:04Chodźmy, wszystko jest gotowe.
21:06Ale co jest gotowe?
21:08Pana kusyjnie, słodzianka!
21:10Pana kusyjnie, słodzianka!
21:13Kusyjnie, słodzianka!
21:13To ja zrobiłam.
21:31Żeby pan tu mieszkał, a nie tam w tej wście budzie.
21:34Podoba się?
21:43Panie kusyjnie, co jest?
22:08Panie Kusy!
22:25No Tomasz, cześć!
22:27Lucy, cześć, wejdź proszę!
22:29Ocz musisz mi pomóc, Kusy zostawił list, pisze jak samobójca, nie wiem o co chodzi.
22:33Co się stało?
22:35Znikł, uciekł, nie ma go.
22:36To pijaczek jest niezrównoważony, psychiczny.
22:38Nie, on nie pije, chciałam mu pomóc, zrobiłam strych.
22:41Sama widzisz, tacy zawsze najwięcej trudności sprawiają.
22:45Tomasz, pomożesz mi go wyszukać?
22:47Skoro tak ci na tym zależy.
22:49Zależy.
22:51Co ty o nim wiesz?
22:53Wiesz inteligentny i pomagł mi.
22:55Wiesz kim był w przeszłości?
22:57Malarzem, malował ściany, bardzo mi się to podobało.
22:59No, malarzem.
23:01Artystą malarzem, 15 lat temu był dumą wilkowej, sławą.
23:05Malował obrazy? Nie wiedziałam.
23:07No to i tak nie ma znaczenia.
23:09Nawet jeżeli żyje, to i tak życie ma już za sobą.
23:12Nie mów tak, nie chcę żebyś tak do mnie mówił.
23:14Sama w to nie wierzysz, nie oszukuj.
23:16Zostaw mnie.
23:17Lucy, to bezsensu.
23:19Nie ma sensu.
23:20Nie ma sensu.
23:21Słuchaj.
23:22Pieprzij się.
23:23A może ich spijemy?
23:26A jak ty chcesz ich spijać?
23:28Nie, jak kieliszek wypiją, zaraz młody się ulękną.
23:31Niezwyczajnie.
23:34Taki to spiru po lirze i się krzywi?
23:37Po cytrynie.
23:40No ale to aż tu nie odmówią.
23:44Może i nie.
23:45No ale co? Jeden kielisz.
23:49Jednym kieliszkiem nawet dziecka nie rozweselisz.
23:54Ja wiem co trzeba zrobić.
23:55Co?
23:57Zwiększyć siłę rażenia.
23:58Ale nie ilością, ale mocą zamaskowaną.
24:02Tak.
24:03A jeśli o maskowanie mocy chodzi, to najlepsza jest smorodina.
24:07Niczego nie poczują.
24:09I to jest rada warta twojego stanowiska, Czerepach.
24:13Staram się jak mogę pani buić.
24:15No!
24:20Kusy!
24:29Jest!
24:34Kusy, kusy mój kochany.
24:36Kusy!
24:37Kusy!
24:38Kusy!
24:39Kusy!
24:40Kusy!
24:41Kusy!
24:42Kusy!
24:43Kusy czy Ani?
24:44Ty pijaku!
24:45A ja cię uwierzyłam!
24:46Kusy!
24:47Kusy!
24:48Kusy!
24:49Kusy to nie...
24:50To nie jest zwykłe picie.
24:52To...
24:53To samobójstwo.
24:54Ty nie musisz popełniać samobójstwa, bo ja cię zabiję.
24:57Chyba już odzyskał przytomność.
24:59Nie proszę, nie bi mnie.
25:01Ja umieram.
25:02Ja mam pod skórą szyty taki preparat, on połączony z alkoholem.
25:07To zabijam.
25:10Ja nie chcę nikogo zawieść, rozumiesz?
25:13Co on mówi?
25:14Kusy!
25:15Kusy!
25:16Jest coś takiego?
25:17Kusy!
25:22Kusy!
25:24Chcę, żebyś wiedziała, wiesz?
25:26Chcę, żebyś wiedziała.
25:31Albo lepiej, żebyś nie wiedziała.
25:34Tomasz, on ulezi, ja muszę o ratunku.
25:37Za późno.
25:39Chyba wie, co mówi.
25:40Masz telefonę?
25:41Już.
25:51Masz.
25:52Pilnuj go.
25:53Jak przestanie oddychać, rajimowuj go.
25:56Jak umrze, to ja cię zabiję.
25:58Lecę po doktora.
26:11Tyle mnie się udało, że się tak wyrażę, panie wójcie, a vista.
26:19Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie nie chcę pan przestanie, przecież...
26:21w godzinach pracy nie można.
26:22No szalałeś?
26:23Małego razy się naładował, jak pokałeś?
26:24Jeszcze dziesiątej nie było?
26:25O okno mnie się rozchodzi, zasłonić trzeba.
26:26Jeszcze kto zobaczył, dopiero gadanie będzie.
26:27A no, okno to możesz, możesz, możesz.
26:28Słuchajcie, nie, nie, niech pan przestanie, w godzinach pracy nie można.
26:32O, szalałeś? Mało to razy się naładował jak po KS, sześćdziesiątej nie było?
26:37O, okno mnie się rozchodzi, zasłonić trzeba. Jeszcze kto zobaczy, dopiero gadanie będzie.
26:42A, no okno to możesz, możesz, możesz.
26:52Nade chlub.
26:58O, ze sześćdziesiąt stopni ma. A wiesz, wrażenie tak jakby kompot na stołówce zakładowej miał więcej mocy.
27:07Mówiłem, że smorodina najlepsza.
27:10A dalej, popróbujemy z miśnią.
27:17Proszę księdza, w gusy umieram.
27:20W gusy gdzie?
27:21W lesie, ksiądz mu pomoże, ja muszę do doktora.
27:28I na co się tak śpieszyć?
27:30I na co się tak śpieszyć?
27:32Panie doktorze, gusy umiera.
27:33Gdzie?
27:34W lesie.
27:35On ma wszyty ten, ten lek na niepicie i umrze.
27:36I umrze.
27:37A, to, to nic mu nie będzie.
27:38Umrze.
27:39A, to, to nic mu nie będzie.
27:40Umrze.
27:41Nic mu nie będzie.
27:42No, nic mu nie będzie.
27:43Jak pan może tak mówić, jak pan go nawet niepicie?
27:44I umrze, a on wypił.
27:46A, to, to, nic mu nie będzie.
27:47Umrze.
27:48No, nic mu nie będzie.
27:49No, nic mu nie będzie, no.
27:50Jak pan może tak mówić, jak pan go nawet niepicie?
27:51A, to nic mu nie będzie.
27:53No, nic mu nie będzie.
27:54I na co się tak śpieszyć?
27:56On ma wszyty ten lek na niepicie i umrze, a on wypił.
28:03A, to nic mu nie będzie.
28:06Umrze.
28:07Nic mu nie będzie.
28:09Jak pan może tak mówić, jak pan go nawet nie widział? Chodźmy, była tam.
28:12Pani Lucy, po co ja mam leć i co? Co to ja nie wiem, co ja mu wszyłem?
28:18Pani myśli, że ja mam takie środki pod ręką, jakie on chciał?
28:23To znaczy, że co?
28:26Zawanturował się, żeby zaraz koniecznie. No to mu witaminy wszyłem. Nic innego nie miał.
28:34To znaczy, że on nie umrze?
28:37No kiedyś tak, ale raczej nie teraz. I na pewno nie od tego, co mu wszyłem.
28:53Pani Lucy, ja nie chcę być niegrzeczny, ale moja żona zaraz tu będzie. Pani ją zna.
29:12A nie może pani sobie tak na zewnątrz popłakać? Co?
29:18Kusy? Co?
29:30Nie, nic, nic.
29:36Tutaj proszę księdza.
29:40Kusy?
29:42Coś się z nami wywijał?
29:44Umieram. Proszę księdza.
29:47To się jeszcze okaże. Pani Lucy już biegnie z doktorem.
29:51Za późno.
29:58Mógłby mnie ksiądz wyspowiadać?
30:00To zawsze mogę. Oczywiście, że tak.
30:12No, zaczynaj.
30:14Matko kusy.
30:16Coś od ciebie na kilometr gorzało jedzie.
30:18Tak jest.
30:20No ale co ty uważasz?
30:22Że ja będę pijanego spowiadał?
30:24No ale ja nie zdążę już wytrzeźwieć.
30:26Co ja mam zrobić?
30:28Tak źle i tak niedobrze.
30:42Dużo żeś wypił?
30:44Poł litra.
30:46No.
30:48Niby nie tak dużo dla dorosłego mężczyzny.
30:50Nie.
30:52Proszę księdza.
30:54Bardzo przepraszam.
30:56To był sztuczny alarm.
30:58No jak to?
31:00Doktor powiedział, że od tego co wszył się nie umiera.
31:04No jak nie? No przecież czuję.
31:06Pan bardzo mocno wódkę czuł.
31:08Bo dawno już nie pił.
31:09Panowie weźmiecie go.
31:13Nie.
31:14No ale.
31:16No.
31:17W każdym razie kusy jak ty wytrzeźwie.
31:19Już to ja sobie z tobą porozmawiam.
31:20Bardzo poważnie sobie z tobą porozmawiam.
31:22Ja też.
31:24Chodźmy.
31:25Chodźmy.
31:26Chodźmy.
31:27Chodźmy.
31:28Chodźmy.
31:29Chodźmy.
31:30Chodźmy.
31:31Chodźmy.
31:32Chodźmy.
31:33Chodźmy.
31:34Chodźmy.
31:35Chodźmy.
31:36Chodźmy.
31:37Chodźmy.
31:38Chodźmy.
31:39Chodźmy.
31:40Chodźmy.
31:41Chodźmy.
31:42Chodźmy.
31:43Chodźmy.
31:44Chodźmy.
31:45Chodźmy.
31:46Chodźmy.
31:47Chodźmy.
31:48Panowie, jeszcze raz bardzo, bardzo mocno dziękuję.
31:52Cała przyjemność po naszej stronie.
31:54Panie, jak nie, proszę bardzo.
31:57Dziękuję ślicznie.
31:59Już, już, z Bogiem.
32:01Nie, nie trzeba.
32:04Dziękuję!
32:06A może by tak udać się do wójta, co?
32:09Ma pani jutro być jego tłumaczką, a warunki nieuzgodnione?
32:13Jest szansa, żeby go przycisnąć.
32:18Kto, kto, kto.
32:42Jeszcze jeden samobójca.
32:45Męża nie ma w domu.
32:51To proszę powiedzieć mężowi, że jutro nie będzie miał tłumaczki.
32:54Właśnie.
32:55Warunki nie zostały omówione.
32:57Poczekajcie.
32:58Zobaczę, co da się zrobić.
33:00Proszę do salonu.
33:09Proszę, proszę, proszę.
33:11Ojej.
33:13Kiedy on taki nie za bardzo jest.
33:15Kiedy on taki nie za bardzo jest.
33:17Kiedy on taki nie za bardzo jest.
33:21Miałem ciężki dzień.
33:22No wiemy, wiemy.
33:23Widzieliśmy cerepacha.
33:24Miałem ciężki dzień.
33:27No wiemy, wiemy.
33:29Widzieliśmy cerepacha.
33:31O co chodzi?
33:33O co chodzi?
33:34Pani Lucy gotowa jest wystąpić jako tłumacz.
33:38O.
33:39Jednakże pod pewnymi warunkami.
33:40Pod pewnymi warunkami.
33:41Miałem ciężki dzień.
33:42Miałem ciężki dzień.
33:43Miałem ciężki dzień.
33:44O wiemy, wiemy.
33:45Widzieliśmy cerepacha.
33:46Miałem ciężki dzień.
33:47Miałem ciężki dzień.
33:48O wiemy, wiemy.
33:49Widzieliśmy cerepacha.
33:50O co chodzi?
33:52O co chodzi?
33:57Pani Lucy gotowa jest wystąpić jako tłumacz.
34:03O.
34:04Jednakże pod pewnymi warunkami.
34:06Jaka?
34:08Sobie przyjdzisz szantażować?
34:13Na jeden dzień przed wizytą?
34:17Angielski w szkole będzie, a nie w sali kościelowej.
34:20W szkole?
34:22A co jest takie dziwne, że w szkole uczyć się będzie?
34:25Co to ja się dziwię?
34:27Czy wójt się zgadza?
34:31Zobacz.
34:37Co?
34:38Jak ja się nie zgodzę, by ona się nie zgodzi.
34:52Ale to nie wszystko.
34:56Hala.
34:57Czego ona jeszcze chce?
34:58Zobacz.
34:59Na jeden dzień pracy.
35:02Murek dookoła kościoła.
35:06Gmina wyremontuje.
35:08Żeby wierni nie musieli patrzeć na odpadający dyk.
35:12No nie.
35:13Tak.
35:14Tak.
35:24Proszę.
35:25Jak się pan czuje?
35:39No dobrze.
35:45Przepraszam.
35:46Pan naprawdę chciał się zabić?
35:50Chyba tak.
35:51Dlaczego?
35:52Bo się przestraszyłem.
35:57Czego?
35:59Może znów będę żył jak normalny człowiek.
36:03To niedobrze?
36:05Niedobrze.
36:09Ja już nie chcę mieć nic do stracenia.
36:13Nie chcę się bać.
36:17Nie rozumiem.
36:19No i całe szczęście.
36:22Pani Lucy, proszę mi pozwolić wrócić do mojej kęciapy.
36:28Tam się dobrze czułem.
36:32Ja tutaj spróbuję kiedyś.
36:36Ale dziś jeszcze...
36:39Ja nie jestem gotowy.
36:40Nie ma mowy.
36:41Ja potrzebuję garaż.
36:43Tu do góry autem nie wjadę, prawda?
36:45I nie mówmy już do siebie na pane.
36:48To śmieszne jest.
36:51Teraz śpij.
36:53Jutro pogadamy.
36:54Jutro pogadamy.
36:55Nie mówimy, nie mówimy.
36:56No to mówić nie mogę.
36:57Bo to w ramach ceremoniału dyplomatycznego jest.
37:01A moc odwojenia?
37:03Nie mówimy.
37:04A moc odwojenia?
37:05A w smaku nic nie czuć.
37:06A w smaku nic nie czuć.
37:07A już dziś moc nie czuć.
37:08No to mówić nie mogę.
37:09Bo to w ramach ceremoniału dyplomatycznego jest.
37:10A moc odwojenia?
37:11A w smaku nic nie czuć.
37:12A już dziś moc nie czuć.
37:13Bo jak w tym soczku jest alkohol występuje?
37:14Może sam spiryt wczoraj wychlał, co?
37:15Taki blady jakiś jesteś.
37:16No co pan wójcie?
37:17Przecież to z osiemdziesiąt procent ma.
37:18Nic nie czuję.
37:19A bo wójt ma organizm otoczony.
37:20Moc ma niezwykło.
37:21Ja sam wczoraj na sobie wypróbowałem.
37:22Normalnie dwa kieliszki mnie pod stół.
37:23A już dziś moc nie czuć.
37:24A już dziś moc nie czuć.
37:25Ale w tym soczku jeśli alkohol występuje?
37:27Może sam spiryt wczoraj wychlał, co?
37:30Taki blady jakiś jesteś.
37:31No co pan wójcie? Przecież to z osiemdziesiąt procent ma.
37:34Nic nie czuję.
37:35A bo wójt ma organizm odporny.
37:37No ale jeszcze.
37:38Moc ma niezwykło.
37:40Ja sam wczoraj na sobie wypróbowałem.
37:43Normalnie dwa kieliszki mnie pod stół.
37:50Ja nie wiem ty czerepak powinieneś w reklamie pracować.
37:52No ale jeszcze.
37:53No jak sobie wójt życzy tylko, że komisja za godzinę ma przybyć.
37:57Wójcie.
38:03O Boże.
38:13Cholera jak działa.
38:15Wójcie.
38:16Wójcie nie.
38:17O Boże.
38:18Wójcie.
38:19Niech wójt nie opuszcza stanowiska.
38:21Wójcie.
38:22Wójcie.
38:23Aha.
38:24No to masz za moją krzywdę.
38:27Masz.
38:29Wójcie.
38:30Nie.
38:31Chciałem pomóc.
38:32Chciałem pomóc wójcie.
38:33Nie.
38:34Wójcie.
38:35Nie.
38:36Nie.
38:37Nie.
38:38Nie.
38:39Nie.
38:40Nie.
38:41Nie.
38:42Nie.
38:43Nie.
38:44Nie.
38:45Nie.
38:46Nie.
38:47Nie.
38:48Nie.
38:49Nie.
38:50Nie.
38:51Nie.
38:52Nie.
38:53Nie.
38:54Nie.
38:55Nie.
38:56Nie.
38:57Tak nie można na korytarzu.
39:05Nie bójcie.
39:07Panie, bójcie, nie na korytarzu.
39:10Nie, nie, nie, nie na korytarzu.
39:15Pan wójt wpadł tutaj do mnie
39:17i zaczął mi czynić propozycje
39:20awansu i w ogóle.
39:22No i twierdził, że skoro pracy się oddaje, to mogę i jemu.
39:27No i zaczął pieścić.
39:30Rozbierać chciał, no ale się omsknął.
39:33To potem już tylko kserokopiarkę rozbierał.
39:36A wójt?
39:38Całkiem po tym wszystkim za nie mógł.
39:40To mu zakt podesłałam, jak się dało.
39:47Jako się da doprowadzić do życia w pół godziny?
39:51No ty się na tym znasz.
39:53Nie realne.
39:54On jeszcze jutro będzie pijany.
39:56Już wyochód pijął.
39:58Boże, już to katastrofa.
40:00Przecież oni zaraz tutaj będą.
40:01Katastrofa, kompletna katastrofa.
40:03No, właśnie zobaczył, że molestował swoją podwładną, to...
40:07Serokopiarki.
40:08Szkoda prawie nowa była.
40:10No nie.
40:11O!
40:12Kwiatura też nowa.
40:13Dawaj.
40:16Pani myśli, co robić?
40:17No co robić?
40:18No co robić?
40:19Co robić?
40:21Ale jak to, co robić?
40:22Niech pan Czurepach w Łazze reprezentuje.
40:24On pod względem stanowiska jest drugi po wójcie.
40:27Ja?
40:28Na rany boskie.
40:29Nie wypada.
40:30Nieobecność wójta może być odebrana jako wielki afront.
40:33Nie przyznać się, że wójt pijany na papiery leży też.
40:36Ale to się szykuje skandal na miarę europejską.
40:38Przecież opiszą nas w gazetach, w telewizji.
40:40Pokażą matku święt.
40:45Co?
40:46Ale co ja wam poradzę?
40:47Jego i woda święcona teraz nie ocuci.
40:49Nie.
40:50To o ksiądz chodzi.
40:51Ksiądz jedyne rozwiązanie jest.
40:53Nie rozumiem.
40:54Księdza nikt nie rozpozna.
40:56Ksiądz wystąpi w roli wójta.
41:00No wyście chyba oszaleli.
41:01Szatan was opędał czy co?
41:03A ja będę w roli tłumaczki.
41:04Mowy nie ma.
41:05To są świeckie sprawy.
41:07Kościoła do tego nie mieszajcie.
41:08Dlaczego nie?
41:09Może Lucy uda się przetłumaczyć, że kościół potrzebuje unijnych środków na remont.
41:15Tu o honor gminy chodzi.
41:17Chce ksiądz, żeby z nas się cała Europa śmiała?
41:33No ślicznie, ślicznie.
41:35Ale się denerwuję.
41:36Księdza zobacz.
41:37Proszę księdza.
41:38Co?
41:39No trzyma się.
41:40Dobrze.
41:41Dobrze.
41:42Dobrze.
41:43Dobrze.
41:44No.
41:45Jadą.
41:46Jadą.
41:47O Boże panie wójcie.
41:48Moje proszę księdza.
41:49Nie.
41:50Nie.
41:51Jadą.
41:52Jadą.
41:58O Boże panie wójcie.
42:00Moje proszę księdza.
42:01Nie, ja tego nie wytrzym... nie wytrzymam.
42:07Droboty, droboty.
42:09Dziewczynka.
42:10Chodź.
42:11Dziewczynka.
42:12No.
42:13Trzymaj.
42:14Tak no.
42:15Trzymasz?
42:16Nie tak ciężki.
42:17Dobrze.
42:18Dobrze.
42:46Nie.
42:47No.
42:48W imieniu naszej parafii witam pierwszą od trzystu lat pokojową delegację w Wilkowyjach.
43:02Tak.
43:03Przepraszam.
43:04Ladies and gentlemen, in the name of our community.
43:08Ale ja mówię po polsku.
43:10O.
43:11A studiowałem w Polsce na Uniwersytecie Jagolońskim.
43:13Teologia.
43:14Teologię?
43:15Tak.
43:16Na ujocie.
43:17Mój Boże.
43:18No.
43:19No.
43:20No.
43:21No.
43:22No.
43:23No.
43:24No.
43:25U injuredzłam Jался코 acwa.
43:27Mówiłem kolegom, że będziemy musieli się napić wódki w Polsce.
43:31I co, nie pijecie już wódki w Polsce?
43:32No.
43:33Ja od czasu do czasu piję kieliszek wina.
43:35Ja jestem abstynentem.
43:36O, wspaniały.
43:38Ja jestem amerykanka.
43:39Tak?
43:40Tak?
43:41Tak?
43:42Tak?
43:43Tak?
43:44Tak?
43:45Tak?
43:46Ojej!
43:56A to co to jest?
43:57To miejsce w kółko modelarskie.
43:59Dzieci u nas same samoloty robią.
44:02Wątpliwe!
44:03To bardzo fascynujące miejsce.
44:06Tak.
44:07Ten wiesz.
44:08To co?
44:09Może teraz na zdrowie, co?
44:11Zrób.
44:12Zrób.
44:13Zrób.
44:20Oto przedmiot dumy wilkoły.
44:23Osiemnastowieczny kościół, który wymaga jednak znacznych środków na remont.
44:28Proszę bardzo.
44:29Moją ambicją jest przywrócić mu dawną świetność.
44:34Za pomocą środków z Europy.
44:36Wójt jest oczywiście katolik.
44:37Wójt jest oczywiście ateista.
44:38Naprawdę?
44:39Jakie to ekumeniczne.
44:40Jakie to ekumeniczne.
44:41Ile w tym kraju się zmieniło.
44:42To jest wspaniałe.
44:43Bardzo gratias.
44:44Bardzo, bardzo.
44:45Bardzo, bardzo.
44:47Bardzo.
44:48Ile w tym kraju się zmieniło.
44:50Ile w tym kraju się zmieniło.
44:51To jest wspaniałe.
44:53Bardzo gratias.
44:54Bardzo, bardzo.
44:55Ile w tym kraju się zmieniło.
44:57Bardzo, bardzo.
44:58Wydanzek.
45:05Będę tęsknił?
45:06Nie?
45:09Au revoir.
45:15Znaczy się pan już żegnał.
45:18Ale proszę pana, przyżegnać się z Lucy to ogromna przyjemność.
45:27Lucy, czy ty słyszałeś, co powiedział ten czarny teolo?
45:29Tak, słyszałem.
45:30On mnie musiał zdemaskować.
45:31Nie sądzę, proszę Cię.
45:33Już pojechali.
45:34Powiedziałem w imieniu parafii.
45:36A ja tego nie przetłumaczyłam.
45:38No, to dobrze.
45:40Musiał sam sobie zadać pokutę za to kłamstwo przed Europą.
45:43A żeby tak wszyscy grzeszyli jak wójt, jak ksiądz.
45:54Panie wójcie, trzeba wstawać.
46:04Chalina?
46:05Nie.
46:06Lodzia.
46:10Lodzia.
46:11Tak.
46:13Lodzia.
46:14Lodzia.
46:15Gdzie?
46:16Gdzie jestem?
46:17U mnie.
46:18W pokoiczku.
46:19Ale już pora wstawać.
46:21Wnioseczków do Unii uzbierało się tyle, że miejsca brakuje.
46:33Chora nic nie pamiętam.
46:35Możliwe.
46:36Możliwe.
46:37No ale pani Lodziu.
46:40Tak.
46:41Marcy się skompromitowała.
46:43Zawczasy, żeśmy wójta tutaj u mnie zamknęli.
46:47Radejko się włączyło.
46:50Do i chrapania nie było słychać.
46:53Brat za wójta wystąpił.
46:56Jak?
46:57Jak bra?
46:58Brat?
46:59Wszystko panu opowiedzą.
47:00Na pewno pan Czlepach był trzeźwy.
47:02Pani Lucita, że nawet pan Kusów.
47:04Wszystko się świetnie udało.
47:06Może się pan wójt odprężyć.
47:10Na pewno główka boli.
47:14Tak.
47:15Główka boli.
47:22To tylko sny.
47:23Szalone sny.
47:25Są tutaj jak wszędzie.
47:29I tylko ja.
47:31I tylko ty.
47:33Modlimy się o szczęście.
47:37Pomiędzy wójtem a plebanem
47:42Stara wojna wiecznie trwa
47:43Sama budzę się nad ranem
47:46Serce nie śpi, trzeba wstać
47:49Bo tylko sny, szalone sny
47:53Są tutaj jak wszędzie
47:55I tylko ja, tylko ty
48:01Modlimy się o szczęście
48:07Znów powiekło na kraj świata
48:10Może dalej czy tu, a tutaj
48:12Życie sam wariata
48:14Wreszcie życie jak ze snu
48:17Bo tylko sny, szalone sny
48:21Są tutaj jak wszędzie
48:23I tylko ja, tylko ty
48:29Modlimy się o szczęście
48:31I tylko sny, szalone sny
48:36Są tutaj jak wszędzie
48:39I tylko ja, tylko ty
48:44Modlimy się o szczęście
48:47Znów powiekło na kraj świata
48:52Znów powiekło na kraj świata
48:54Znów powiekło na kraj świata
Be the first to comment