- 5 months ago
Category
😹
FunTranscript
00:00Wcześniej. Trzeba nam więcej ludzi.
00:04Wyjadę jutro. Przysięgam stać przy twoim boku, pułkowniku.
00:08Ktoś widział Bonnetta w Wilmington.
00:10Brie nie wie? Nie.
00:11Służyliśmy z bratem u osadnika, który mieszka niedaleko.
00:16Weź tych dwóch obwiesi i jedźcie do Brownsville.
00:19Claire i ja odwiedzimy pana Byrdsleya.
00:22Szukam waszego męża. Nie żyję.
00:25Chcę wykupić z terminu waszych pomocników. Nic mi tu po nich.
00:30Mówiliście, że nie żyję. Bił mnie. Nagle upadł. Nie mogłam go ruszyć.
00:35Jej ojciec jest czarny. Nie jest twoja, słyszysz?
00:40Fanny? Nie wróci tutaj. Zostawiła akt własności i umowy terminu.
00:49Występują.
01:00Muzyka
01:09Zdjęcia
01:23Zdjęcia
01:24Zdjęcia
01:25Zdjęcia
01:55Outlander
01:56Rodzina i przyjaciele
02:03Na motywach powieści Diany Gawaldon
02:06Scenariusz
02:11Reżyseria
02:15I
02:34I
02:36I
02:41Jest tu ktoś?
02:53Zaczekaj.
03:00Kapitan Roger McKenzie, dowódca milicji,
03:04powołanej przez pułkownika Jamesa Frazera.
03:08Przyuważyliśmy cię z daleka, Morton.
03:11Zapłacisz za swoje grzechy.
03:34Czego chcecie od Mortona?
03:36Nic ci do tego, wydajcie go nam.
03:41To regulatorzy?
03:44Morton nie jest poborcą podatków.
03:47Isaiah!
03:50Wybacz, musiałam się przyznać.
03:52Chcieli mnie wydać za Ilaja Forda.
03:56Powiedz, że postąpisz ze mną jak należy.
03:58Oszczędźcie go.
04:01Umrę, jeśli mi go odbierzecie.
04:04Miej godność, córko, i nie wykrzykuj o swej hańbie.
04:12I co teraz?
04:15Tchnij we mnie odwagę, panie.
04:17Przestaniemy na ich żądania.
04:23Wydasz im Mortona?
04:27Tak.
04:30I wyciągniemy twoją whisky.
04:33To dobry pomysł?
04:37Przynieś pełen antałek.
04:39Będą dzielniejsi.
04:45Nie strzelać!
04:49Nie strzelać!
04:51Nie strzelać!
04:52Co w miasteczku?
05:20Rozkwita.
05:21Kupiliśmy papier, książki, płótno i bawełnę.
05:26Pokażcie koniecznie.
05:29A to dla ciebie.
05:30Dla mnie?
05:31Zapach kwiatu pomarańczy.
05:33Dziękuję pani.
05:34Chodźmy do domu.
05:38Zjemy duszone mięso i kluski.
05:42Znowu kluski na słono?
05:45Masz dość własnej słodyczy.
05:48Pleciesz trzy po trzy.
05:50Pani Bug?
05:52Skąd Jamie to ma?
05:54Gdy odbieraliśmy listy, pewien człowiek pogłaskał go po głowie i dał mu monetę.
06:00Powiedział coś?
06:01Że ładny z niego chłopak.
06:03I spytał do kogo podobny.
06:04Do matki czy ojca.
06:06I dał mu monetę?
06:09Nic więcej?
06:10Był Irlandczykiem.
06:12Gdy ci zaczynają mleć językiem, cały dzień im schodzi, więc jak wyglądał?
06:17Jak dżentelmen.
06:18Wysoki i silny.
06:20Miał na policzku bliznę?
06:23Nie pamiętam.
06:24Nie dałabym skrzywdzić Jemmiego.
06:28Wiem.
06:31Ale znam Irlandczyków i ich skłonność do gadania.
06:34Nie chcę, by Jemmie słuchał bajań o pechu.
06:39Nie wracajmy do tego.
06:42Zawołam, gdy mięso dojdzie.
06:45Na razie wprowadzimy się do domu rodziców.
06:55Pewnie.
06:56Raźniej nam będzie z innymi.
07:11Isaiah!
07:15Ile policzycie za baryłkę?
07:37Dobijemy targu i odjedziecie.
07:39Skosztuj jeszcze.
07:42A co, handlujesz whisky?
07:44Nie.
07:45Dowodzę milicję powołaną przez gubernatora Trajona do walki z regulatorami.
08:01Niezła, przyznaję.
08:06Wznieśmy toast.
08:07Za dzielnych ludzi z Brownsville i z kompanii Freysera.
08:17Ukraż.
08:18Macie obowiązek dostarczyć nam ludzi.
08:35Obowiązek?
08:36Powiedzmy okazję.
08:38Płacimy 40 szilingów, a potem po dwa za każdy dzień służby.
08:43Obowiązek mam jenę wobec córki.
08:47Wystarczy, że kimnę palcem, a moi ludzie przetrącą chłopakowi kark.
08:53Cokolwiek zrobił, możemy się chyba dogadać.
08:56Kosztował mnie majątek.
08:58Znalazłem córkę dobrego męża.
09:03Elijah Forda.
09:04Ma dziesięć akrów ziemi.
09:05Handluje tytoniem.
09:06Gdy wspomniałem o ślubie, zalała się łzami.
09:11Nie chcę iść za mąż, bo Morton się do niej dobrał.
09:15Ford nie weźmie wywłoki.
09:19Morton nie ma tylu atutów, ale może i on nada się nazięcia.
09:25Chańbił mi córkę.
09:29Przysiągłem, że jeśli przy dybie łotra w odległości 10 mil od Brownsville,
09:34rzucę jej do nóg jego zewłok.
09:36A ten mały padalec miał czelność stanąć na moim progu.
09:45Możecie zostać tu na noc.
09:48Ale gdy jutro ruszycie, Mortona z wami nie będzie.
10:06Dzielna z niej kruszyna.
10:13To prawda.
10:16Na ciebie z dzieckiem w ramionach mógłbym patrzeć całymi dniami.
10:21Oby do Brownsville było niedaleko.
10:29Kozie mleko na długo jej nie starczy.
10:32Dotrzemy tam przed zmierzchem, nie martw się.
10:36Znajdziemy jej mamkę.
10:37I co wtedy?
10:43Zabierzemy noworodka do Hillsborough?
10:46Regulatorzy raczej nie uciekną w popłochu, chyba że przelękną się brudnych pieluch.
10:52Ich smród spłoszy każdego.
10:57Kilku naszych, Robertson, Morrison i paru innych, odeszło.
11:24Odeszło.
11:26Dlaczego?
11:29Nie spodobało im się, coś uczynił.
11:32Ja?
11:33Nie miałem innego wyjścia.
11:36Wiem i rozumiem, lecz oni nie.
11:40Przykroń.
11:42Jezu.
11:54Roger zjednał sobie miejscowych.
12:00Zdjęcia.
12:02Zdjęcia.
12:03Zdjęcia.
12:04Zdjęcia.
12:05Zdjęcia.
12:06Zdjęcia.
12:07Zdjęcia.
12:08Zdjęcia.
12:09Zdjęcia.
12:10Zdjęcia.
12:11Zdjęcia.
12:12Zdjęcia.
12:13Zdjęcia.
12:14Zdjęcia.
12:15Zdjęcia.
12:16Zdjęcia.
12:17Zdjęcia.
12:18Zdjęcia.
12:19Zdjęcia.
12:20Zdjęcia.
12:21Zdjęcia.
12:30Zdjęcia.
12:31Jezu.
12:32Jezu.
12:34Odzyskałem waszą umowę terminu.
12:36Nie ujrzycie już pana Bircleya.
12:40Co z jego żoną?
12:43Wyjechała.
12:44Nie wróci tu.
12:46Zostawiła dziecko.
12:48Nie wiedziałem, że była przy nadziei,
12:50I choć Kezi mówił, że zległa z pewnym wyzwoleńcem.
12:56Szukał u nich pracy.
12:59Czy to znaczy, że jesteśmy teraz wolni?
13:04Tak.
13:08Możemy pociągnąć z wami do Hillsborough?
13:12Ile masz lat?
13:14Pewnie ze czternaście.
13:16Na pewno więcej.
13:18A ja ci mówię, że czternaście.
13:21Za młodyś na wojaczkę.
13:22Tak jest.
13:24Wolność drogo cię kosztowała.
13:27Szkoda ją stracić ginąc na polu bitwy.
13:30Wracaj do domu.
13:32I zacznij polować.
13:35Zadbaj o mieszkańców Ridge.
13:36Oni ladi, helen ladi.
13:39Well, you can attestate z zon.
13:42Oni ladi, helen ladi.
13:45Fergusie.
14:04To nasza whisky?
14:09Mieliśmy drobne problemy.
14:12Też mi się taki trafił.
14:16Winszuję.
14:18Szybkość się uwinął.
14:20Trzeba jej mleka.
14:21Widziałeś tu karmiące matki?
14:23Nie, ale pani domu pewnie nie odmówi pomocy.
14:26To pani Claire Fraser z Fraser's Ridge, żona pułkownika.
14:51Moja synowa niedawno powiła na karmi dziecko.
14:54Wybaczcie, że o to proszę.
14:56Mała ma dopiero kilka dni.
14:58Nie jest moja.
14:59Karmiłam ją kozim mlekiem, ale trzeba jej mleka matki.
15:10Silne i zdrowe maleństwo.
15:13Śliczne.
15:14Mówicie, że to dziewczynka?
15:17Tak.
15:19Czy ma imię?
15:22Straciła rodziców nim ją ochrzczono.
15:24To dziecko niewolnicy?
15:28Niezupełnie.
15:30To skąd ją wzięliście?
15:35Fergus wspomniał o kłopotach.
15:38Drobny spór tuż po przybyciu.
15:41Zażegnałeś go whisky?
15:43Wchodząc między wrony, kraczesz jako one.
15:46W Oksfordzie często opowiadałem studentom o pochodzeniu i znaczeniu przysłów.
15:52Czy wiesz, co znaczy pić na odwagę?
15:57Pewnie zaraz mi powiesz.
15:59W związku z whisky.
16:01Ponoć setki lat temu wojownicy przed bitwą osuszali kielichy, by zapomnieć o strachu.
16:07Anglicy podziwiali też odwagę, jaką dawał kolendrom mocny dżin.
16:11W naszych dziejach alkohol często łagodził konflikty.
16:16W czasie I wojny światowej żołnierzom przyznawano rację rumu.
16:20Gdzie Morrison i Scott obsikują już krzaczki?
16:25Odjechali.
16:26Oni i trzech inni porzucili oddział?
16:32Dlaczego?
16:43Oddałeś Braunowi jednego z naszych?
16:47Chciał rozedrzeć go na kawałki.
16:50Musiałem zgodzić się na areszt.
16:53A co, gdyby skończyła się whisky?
16:55Liczyłem, że zdążysz na czas.
17:08Uniknąłem starcia.
17:10Lubisz rozważać znaczenie słów, kapitanie.
17:14Zrozum zatem ich wagę.
17:16Twoi ludzie odeszli, bo zawiodłeś ich zaufanie.
17:19Ci, którzy zostali, też już ci nie wierzą.
17:22Ryzykują dla nas życie.
17:23Jako kapitan winieneś cenić sobie lojalność.
17:28I dlatego mam pozwalać, by krzywdzili innych?
17:31Ty i twój kogucik zrodześ cię tu nabroili.
17:46Wtchań biłeś córkę Brauna, więc się z nią ożenisz.
17:53Postąpisz jak należy.
17:56Nie masz wyboru.
17:58Wziąłbym ją, lecz nie mogę.
18:01Bo niestety mam już żonę.
18:04Nic dziwnego, że Braun chce twojej głowy.
18:19Kiedyś się ożenił.
18:21Małżeństwo uradzili nasi rodzice.
18:23Ali...
18:24Pannę Braun poznałem w miasteczku i pokochałem ją.
18:31Serce nie sługa.
18:32Nie chciało słuchać rozumu.
18:40Złamałeś przysięgę złożoną żonie.
18:44Mnie też coś przeobiecałeś.
18:46Nie wiem teraz, czy i mnie nie zawiedziesz.
18:49Tobie poprzysięgłem z własnej woli.
18:52I tak ozdradziłeś żonę.
18:54Spójrz na niego łaskawiej.
18:55Miłość wszystkim odbiera rozum.
18:57Uciekaj.
19:00I nie wracaj.
19:02Oskarżą cię.
19:04To już moja sprawa.
19:07Czemu zwlekasz?
19:09Nie zobaczę już Ali?
19:12Tak będzie lepiej i dla niej.
19:15Będą go szukać.
19:29Nie znajdą go.
19:36Pani Beardsley zniknęła, porzucając dziecko.
19:40A nieopodal znaleźliśmy grup jej męża.
19:44Pewnie zabiła drania.
19:47Wszystkich podejrzewasz o najgorsze.
19:50Dziwni to byli ludzie.
19:52Przejeżdżali tu kiedyś.
19:54Słowem się nie odezwali.
19:58Mała ma ciemną skórę.
20:00Nie Aaron Beardsley ją spłodził.
20:03Nie.
20:04Pani Beardsley nie pierwsza znalazła się w tak niefortunnym położeniu
20:09i z pewnością nie będzie ostatnia.
20:14Przepraszam.
20:21Nie szkodzi, kochana.
20:22Dobrze, żeś wylała na to trochę cydru.
20:25Lekarze mają się nie wiadomo za co i wypisują bzdury.
20:29Ten pisze jak uniknąć dziecka.
20:32Kobieta jest płodna między jedenastym.
20:35O takich sprawach nie mówi się głośno.
20:37Pokaż mi to.
20:43Nie powinnaś zawracać sobie głowy tą pisaniną.
20:47Nie żal ci, kuzynki?
20:51Nie martw się, mała.
20:53Zadbamy tu o ciebie.
20:54Jest śliczna.
20:58Nikt nie będzie jej sądził za grzechy rodziców.
21:01Jeśli chcesz, pani, wezmę ją dziś do siebie.
21:05Jej krzyki nie dadzą ci zasnąć, a ja ją nakarmię.
21:09Czy mąż nie będzie miał ci za złe?
21:12Na pewno nie.
21:16To zacny człowiek.
21:19Strzelił do mojego Izaja.
21:21I dobrze zrobił.
21:23Sama ściągnęłaś na niego nieszczęście.
21:26Gdyby twoja matka widziała, jak nisko upadłaś...
21:31Mogę to zabrać?
21:39Przyda mi się do rozpałki.
21:42Tylko do tego się nadaje.
21:45Dziękuję.
21:58Straciłeś ledwie kilku.
22:00Zależy mi na każdym.
22:03Czy Roger podjął złą decyzję?
22:05Dowodził ponad dwudziestoma ludźmi.
22:07Brown nie miałby z nim szans.
22:09On jednak wolał poświęcić jednego ze swoich
22:13i nie uszło nam to na sucho.
22:16Wiem.
22:18Wszyscy popełniamy błędy.
22:22Spójrz.
22:23Spójrz.
22:24Spójrz na to.
22:25Kim jest doktor Rawlings?
22:33To ja.
22:34Ty?
22:36Becham, Randall Fraser, a teraz Rawlings?
22:40Przeoczyłem kolejnego męża?
22:42Pisałam pod pseudonimem.
22:44Nazwiskiem lekarza, do którego należały moje narzędzia.
22:47Publikujesz w prasie?
22:49Napisałam kilka porad medycznych dla mieszkańców Rich.
22:52Nie sądziłam, że trafią dalej.
22:56Ktoś oddał je do druku bez mojej wiedzy.
23:04Leżakuje w dębowych beczkach?
23:06Wedle szkockiego zwyczaju.
23:08Choć nasza whisky nie dorównuje winu z szampani.
23:12Ponoć to cienkurz dla niewiast.
23:15Czy kartka, na której zawiozłeś ogłoszenie do drukarni,
23:25miała zapisaną drugą stronę?
23:29Tak.
23:31Coś się stało?
23:33Drukarz wykorzystał okazję.
23:36Doktor Rawlings cieszy się szacunkiem.
23:39Nie będzie z tego kłopotów?
23:41Nikt nie skojarzy porad z Fergusem ani z Rich?
23:45Chyba, że ktoś zacznie szukać autora
23:47i poprosi go o wykład na temat szkodliwości puszczania krwi.
23:52Uciekł.
23:53Nie ma go.
23:56Morton uciekł.
24:01Nikt go nie pilnował?
24:03Wszyscy pili.
24:05Szukać go.
24:07Strzelać bez rozkazu.
24:08Jest moim podkomendnym.
24:11Trudno, pułkowniku.
24:14Ja też chronię swoich.
24:16Stać!
24:22Co tu się na Boga dzieje?
24:25Schwytałem Isaiah Mortona.
24:28Daleko nam nie uciekł.
24:30Przemówiłeś Fordowi do rozumu?
24:32Nie chcę mnie słuchać.
24:36Złapię Mortona, jeśli milicja zejdzie mi z drogi.
24:40Jestem pułkownik James Fraser.
24:43Każdy cios wymierzony w Mortona uznam za akt agresji wobec milicji
24:47powołanej na rozkaz gubernatora
24:49i okrzyknę was zdrajcami korony.
24:51Takimi jak regulatorzy, z którymi jedziemy się rozprawić.
24:55Kogo tu zwiesz zdrajcą?
25:01Opanuj się, bracie.
25:04Gadasz jak głupiec.
25:07W dodatku zalamy.
25:11Też chcę dorwać Mortona.
25:14Pomówię z pułkownikiem.
25:17Z dziwnymi ludźmi się zadajesz, pułkowniku.
25:42Isaiah Morton.
25:44Nie szanuję praw boskich.
25:50Nie zmienię go przecież.
25:55Dość mamy dziś bezprawia i grzechu,
25:58nawet bez regulatorów godzących w porządek rzeczy.
26:04Nie chcemy zadzierać z gubernatorem.
26:09Jeśliś przybył tu po rekrutów,
26:11w całej Karolinie lepszych nie znajdziesz.
26:15Pojedziemy z tobą do Hillsborough,
26:18ale to ja będę dowodził swoimi.
26:20Póki będziecie z nami,
26:30będziesz mnie słuchał.
26:32Zostaniecie na noc?
26:49Jeśli to nie kłopot.
26:52Nie pozwoliłbym Damie spać z rekrutami w zimną noc.
26:55Słupia z nami.
27:25KONIEC
27:55Jimmy?
28:09Jimmy?
28:13Gdzie Jimmy?
28:16Spójrz na mnie.
28:18Widziałeś tu kogoś?
28:20Jimmy?
28:21Jimmy?
28:22Jimmy?
28:25Jimmy?
28:26Jimmy?
28:27Jimmy?
28:28Jimmy?
28:29Jimmy?
28:33Zabrał go.
28:35Kto?
28:36Jimmy?
28:40Wyszłam tylko na chwilę.
28:42Nie uszedł, daleko znajdziemy go.
28:46Gdzie jest Jimmy?
28:48Zabawka.
28:50Jimmy?
28:50Poszedł szukać swojej błyskotki.
28:57To wszystko.
29:06Obaj są cali i zdrowi.
29:10Możecie się położyć.
29:11Zaczekam w kuchni.
29:18Znam lekarstwo na twoje koszmary.
29:21Conor Browne.
29:33Conor Browne.
29:35Hiram Browne.
29:39Phineas Browne.
29:39Phineas Browne.
29:44Abner Browne.
29:45Zmieścicie się tu z mężem?
30:13Na pewno.
30:14Dziękuję.
30:15Liczę, że mimo wszystko nie straciliśmy w waszych oczach.
30:20Może Bóg celowo przywiódł was tu z dzieckiem.
30:23Jeśli szukacie jej domu, chętnie przyjmiemy ją do siebie.
30:28Dobrzy z was ludzie.
30:29Córeczka Lucindy urodziła się zbyt wcześnie.
30:39Nie przeżyła.
30:42Współczuję.
30:47Alicia pomoże ci pościelić.
30:51Dołącz do nas, gdy skończycie.
30:59Pani Fraser.
31:14Podobno...
31:15Czy Isaiah uciekł?
31:18Ze względu na twojego ojca lepiej, by tu nie wracał.
31:24Wiem, ale...
31:26Ale co?
31:30Budzę się i zasypiam z myślą o nim.
31:35Nie obiecywał mi ślubu, ale nie zległabym z nim, wiedząc, że...
31:43Poproś męża, by przekazał mu wiadomość.
31:46Pójdę za nim wszędzie i uczynię, co będzie trzeba.
31:49Nie poświęcaj dla niego rodziny.
31:59Nie jest tego wart.
32:01Przykro mi, że to mówię, ale...
32:03On ma już żonę.
32:10Jak to?
32:15Kim ona jest?
32:16Nie wiem.
32:22Wyznał to Jimmy'emu.
32:27Nie płacz po nim.
32:32Co teraz pocznę?
32:36Nie pokocham innego i nikt już mnie nie zechce.
32:44Alicia...
32:45Spodziewasz się dziecka?
32:51Chyba...
32:53Tak.
32:54Nie wiem.
33:00Bliscy ci pomogą.
33:02Za bardzo ich zawiodłam.
33:04Okryłam się hańbą.
33:06Odebrałam im dobre imię.
33:11Chcę umrzeć.
33:13Nawet o tym nie myśl.
33:27Powiesz mi, coś za licho wywołała?
33:34Faktycznie.
33:34Ściągnęłam tu złego.
33:39Pomogę ci, jeśli zdołam.
33:46Nie trzeba.
33:49Mam nadzieję, że przesadzam.
33:51Wobec tego posiedzimy i popijemy sobie w milczeniu.
34:01To moja wina.
34:04Nie dopilnowałam Jamie'ego.
34:07Nic mu się nie stało.
34:09Nigdy o tym nie mówiłam, ale...
34:19Zabiłam własnego ojca.
34:25Bił nas.
34:27Okładał pięściami i pasem rzucał rondlami.
34:31Gdy tylko naszła go ochota, czyli często.
34:35Kiedyś złamał mi szczękę.
34:37Nie mówiłam przez kilka miesięcy.
34:40Każdej nocy prosiłam Boga, by to się skończyło.
34:44By go do siebie zabrał.
34:46Aż pewnego dnia
34:47aresztowano go jako...
34:50jako bite.
34:51Co noc modliłam się o jego śmierć.
34:58Z lubością wyobrażałam sobie męki,
35:01które staną się jego udziałem.
35:10Zmarł w więzieniu.
35:13Zabiłam go.
35:15Nieprawda.
35:21Nasze myśli,
35:25nawet te, które często nas nawiedzają,
35:28nie stają się rzeczywistością.
35:36Gdyby było inaczej,
35:37miałabym własny zamek,
35:39skrzynie, klejnotów i beczki wina.
35:50Dziękuję.
35:51Nasi ludzie rozstawią na noc namioty.
36:03Pomożemy im.
36:04Oczywiście.
36:09Podejdź.
36:10Otwórz usta.
36:22Pokaż język.
36:23Jezus Maria.
36:30Musicie być tacy sami?
36:33Jest chory?
36:35Bolicie czasem gardło?
36:37Tak jak brata?
36:39Poboli i przestanie.
36:44Dziś nic na to nie poradzę.
36:47Niech pije jak najwięcej wody albo piwa.
36:50Namiot rozbijcie jak najdalej od innych.
36:54Tak jest.
36:54To kawał drogi.
37:10Coś się stało?
37:12Kezi ma zapalenie migdałków jak brat.
37:15Pewnie się od niego zaraził.
37:17Trawi go gorączka.
37:22Josiah doczeka operacji.
37:23Kezi może nie mieć tyle szczęścia.
37:26Zajmiesz się nim?
37:27Potrzebuję penicylinę.
37:30Nie mamy jej jeszcze.
37:32Przed wyjazdem znalazłam chyba właściwy szczep.
37:40Zabierz chłopców do domu.
37:42Tu Josiah nie ma zajęcia,
37:45a i ze zwłok Keziah pożytku nie będzie.
37:48A co jeśli natkniecie się na regulatorów?
37:52Nie przydam ci się?
37:53Nie nadajesz się do wojaczki.
37:59Brianie też nie pomogę.
38:02Nie chcę cię zostawiać.
38:07Długo zabiegaliśmy o wolność tych chłopców.
38:11Szkoda by teraz cierpieli.
38:15Wylecz ich.
38:21I wróć do mnie.
38:25Rogerze Mack, już idę.
38:32O świcie.
38:34Odwieziesz Claire do domu.
38:37Dlaczego?
38:40Muszę zająć się bliźniakami.
38:45Co z oddziałem i z Hillsborough?
38:48Mianowałem cię na kapitana,
38:51lecz nie powiedziałem ci, co to znaczy.
38:54Słowo kapitan pochodzi z francuskiego.
38:57Zabierz Claire do domu.
39:02Wrócimy nim się obejrzysz.
39:06Nie tym się martwię.
39:07Jamie mi nie ufa.
39:12Powierzył ci ukochaną żonę.
39:16Fakt.
39:17Czaj.
39:47Idźcie zatańczyć.
40:12Jeśli szukasz dla niej domu, przygarniemy ją.
40:17Na pewno tego chcecie?
40:21Nie odpowiada za grzechy rodziców, a my mamy sporo miejsca.
40:26Jeśli zostanie, niczego jej nie zabraknie.
40:31Pomówię o tym z mężem.
40:47Potrzymasz ją?
40:59Zdjęcia.
41:00Zdjęcia.
41:01Zdjęcia.
41:02Zdjęcia.
41:03Zdjęcia.
41:04Zdjęcia.
41:05Zdjęcia.
41:06Zdjęcia.
41:07Zdjęcia.
41:08Zdjęcia.
41:09Zdjęcia.
41:10Zdjęcia.
41:11Zdjęcia.
41:12Zdjęcia.
41:13Zdjęcia.
41:14Zdjęcia.
41:15Zdjęcia.
41:16Zdjęcia.
41:21Zdjęcia.
41:25Zdjęcia.
41:25Hoppa!
41:29Jó, Mekty!
41:55KONIEC
42:25Nie wiedziałam, że umiesz tańczyć.
42:44KONIEC
42:52Dokąd mnie ciągniesz?
42:55Z dala od oczu ciekawskich.
42:58Mój mąż jest przystojny, ale bardzo zazdrosny.
43:03A tobie nawet ja dałabym rady.
43:09Chwieje się na nogach.
43:14Powiesz alfabet od końca?
43:16Angielski czy grecki?
43:20Nieważne.
43:22Jeśli pamiętasz oba, to jesteś trzeźwiejszy niż ja.
43:37Chcę cię o coś spytać.
43:40O co?
43:41Zatrzymasz małą Bonnie?
43:50W domu miejsca nie zabraknie.
43:54Widziałem, jak na nią patrzysz.
43:57Jak czasem na Bree.
43:59Może to szansa, by razem wychować dziecko.
44:11Zamierzałam ją tu zostawić.
44:14W Brownsville?
44:16W Brentsville?
44:19Ktoś mnie o to poprosił.
44:22Lucinda się do niej przywiązała.
44:27Bonnie pomoże jej zapomnieć.
44:29Będzie w dobrych rękach.
44:32Wniesie rodzinie akt własności farmy Beardzlejów.
44:40Może to wynagrodzi Brownom kłopoty z Alicją.
44:47Kocham cię nad życie, Claire.
44:51Jeśli pragniesz kolejnego dziecka, spróbuję ci je dać.
44:56Tym razem nie będziesz cierpieć.
45:05Gdyby to było możliwe,
45:08pokochałabym cię za te słowa jeszcze bardziej.
45:15Też żałuję, że nie wychowaliśmy Bree razem,
45:20ale to nie powód, by starać się o kolejne dziecko.
45:29Uwielbiam nasze wspólne życie.
45:35Ale czy bylibyśmy dla Bonnie dobrymi rodzicami?
45:40Pamiętaj o nekrologu.
45:45Dziękuję losowi za każdy wspólny dzień.
45:57Ja także.
46:11Zdaj się na Marsalii i Fergusa.
46:14Dzięki nim wkrótce w Ridge zaroi się od dzieci.
46:20Marsalii znów jest przy nadziei,
46:22a Fergus nie ustaje w wysiłkach.
46:26I drwi z mojej męskości.
46:34Ktoś strzelał.
46:35Alicjo!
46:50Alicjo!
46:52Mierzyłam w serce.
46:55Dajcie mi spróbować raz jeszcze.
46:58Jest ranna.
47:08Zabierzmy ją do domu.
47:13Chodźmy.
47:15Wyjdziesz z tego.
47:30Zostałam sama.
47:33Nie mogę żyć z tym, co zrobiłam.
47:37O, Isaiah.
47:39Nie jesteś sama.
47:42Masz dziecko.
47:44Żyj dla niego.
47:49Przynieś whisky, Jamie.
47:51Trunek ukoi jej nerwy.
47:53Morton?
48:03Co tu robisz?
48:05Nie odejdę bez pożegnania sali.
48:07Gdzie ona jest?
48:09Wie już, że masz żonę.
48:11Jej ojciec nafaszeruje cię ołowiem,
48:13a i ona pewnie wpakuje ci sztylet w serce.
48:16A jeśli nie, sam cię wykończę.
48:21Tylko Łotr płodzi dziecko,
48:23któremu nie da nazwiska.
48:26Dziecko?
48:28Ali jest przy nadziei.
48:33Wybacz, panie.
48:34Nie chcę cię skrzywdzić,
48:36ale muszę się z nią zobaczyć.
48:39Rzuć to.
48:40Obaj wiemy, że nie strzelisz.
48:46Złego słowa nie powiem o żonie,
48:51lecz żadne z nas nie jest szczęśliwe.
48:53Od dwóch lat nie śpimy w jednym łożu.
48:56Nie mamy dzieci.
48:57A Ali, pannę Brown,
49:01kocham całym sercem,
49:03dlatego błagam.
49:04Pozwól mi z nią pomówić.
49:10Nic na świecie nie jest warte twojego życia.
49:16Myślałam, że uciekłeś.
49:31Musiałem.
49:32Naprawdę spodziewasz się dziecka?
49:39Mówią, że masz żonę.
49:42Prawda to.
49:44Kochasz ją?
49:46Kocham tylko ciebie.
49:55Poprawiłem treść ogłoszenia o rekrutacji,
49:58ale...
49:59Morton?
50:00Po coś wrócił?
50:03Widać, jestem głupcem,
50:05tak jak i ty,
50:08i pułkownik.
50:10Nie mówcie mi, że gdyby ktoś kazał wam odejść od pani McKenzie albo pani Fraser,
50:17potulnie ruszylibyście w drogę.
50:22Przyznajcie.
50:24Porzucilibyście ukochaną bez walki?
50:28Rzeknijcie tak, a bez słowa stąd wyjdę.
50:31Dlatego zostałem.
50:44Czekałem do zmroku, by z tobą pomówić.
50:47Zechcesz mnie?
50:48Może i jestem lekko myślnym durniem,
50:51ale żyć bez ciebie nie umiem.
50:53A ja bez ciebie.
50:57Nie ma tu dla nich miejsca.
51:00To prawda.
51:01Nie ma tu.
51:31ruszają.
51:50Ruszajcie.
51:51Nasze konie, łapcie je.
52:21Ten czort przyplątał się do zagrody i pewnie spłoszył konia.
52:42Nie zadbaliśmy o naszą trzutkę.
52:51Cudzołóstwo, zdradę, hańbę, wszystko da się usprawiedliwić.
53:09Ja też szukałam wymówek, gdy niepojęta moc rozdzieliła mnie z Frankiem.
53:13Jednak to my sami podejmujemy decyzje.
53:19Czasem nierozsądne, a czasem takie, które ratują komuś życie.
53:26I mamy nadzieję, że dobro, które z nich wyniknie, przeważy zło będące ich następstwem.
53:32KONIEC
53:37KONIEC
53:42KONIEC
53:43KONIEC
53:44KONIEC
53:45KONIEC
53:46KONIEC
53:47KONIEC
53:48KONIEC
53:49KONIEC
53:50KONIEC
53:51KONIEC
53:52KONIEC
53:53KONIEC
53:54KONIEC
53:55KONIEC
53:56KONIEC
53:57KONIEC
53:58KONIEC
53:59KONIEC
54:00KONIEC
54:01KONIEC
54:31KONIEC
55:01KONIEC
Be the first to comment