- 8 months ago
Category
📺
TVTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:02KONIEC
00:02:04KONIEC
00:02:06KONIEC
00:02:08KONIEC
00:02:10KONIEC
00:02:12KONIEC
00:02:14KONIEC
00:02:16KONIEC
00:02:18KONIEC
00:02:20KONIEC
00:02:22KONIEC
00:02:24KONIEC
00:02:26KONIEC
00:02:28A tam wszystko zostało.
00:02:31Zdało?
00:02:32Nie.
00:02:43Stali się wlochą te kilometry.
00:02:49Tyle lat czekałem.
00:02:53Przez druty patrzyliśmy na oddalony tor i pociągi.
00:02:58Tyle lat w fabryce odpokawał czas.
00:03:28Tyle lat w fabryce odpokawał czas.
00:03:30Tyle lat w fabryce odpokawał czas.
00:03:32Tyle lat w fabryce odpokawał czas.
00:03:37Tyle lat w fabryce odpokawał czas.
00:03:51KONIEC
00:04:21KONIEC
00:04:51KONIEC
00:04:53KONIEC
00:04:55KONIEC
00:04:57KONIEC
00:04:59KONIEC
00:05:01KONIEC
00:05:03KONIEC
00:05:05KONIEC
00:05:07KONIEC
00:05:09KONIEC
00:05:11KONIEC
00:05:13KONIEC
00:05:15KONIEC
00:05:17KONIEC
00:05:19Kiedy nareszcie ten pociąg przyjdzie?
00:05:31Ja tylko tak, na chwileczkę. Ja także na ten pociąg.
00:05:45Nie ma nic.
00:05:49I tu nie ma nic.
00:05:53A podeszwa od baletry podstaje jakby.
00:06:00Widać szpilki puści.
00:06:03Chyba, że w obcasie pod flekiem.
00:06:07Między flekiem, a krancem.
00:06:11Wiadomo najlepiej.
00:06:14Ale są tacy, co i tam wydłuchają.
00:06:17Tak, głupie.
00:06:21Ja tylko tak.
00:06:23Ja na ten pociąg.
00:06:25Tak, głupie.
00:06:26Tak, głupie.
00:06:27Tak, głupie.
00:06:29Tak, głupie.
00:06:30Tak, głupie.
00:06:31Tak, głupie.
00:06:32Następny.
00:06:58To na razie wszyscy.
00:07:00Zaraz będą nowi z pociągu.
00:07:02Dokładnie.
00:07:03Pani potrafi?
00:07:10Nie, nie mogę pójść.
00:07:13Pędzej.
00:07:16Uważaj dziadu jeden!
00:07:30Wszystko w drobnym masku idzie, przez takiego.
00:07:39A nie mówiłam, znowu tyle szkody.
00:07:42Przez takiego zatraconego darmozjada.
00:07:45Dziękuję panu.
00:07:47Człowiek człowiekowi zawsze pomoże.
00:07:50Ja bym sobie nie dała rady chyba sama z tymi sobołami.
00:07:54Miał tu jeden przyjść po rzeczy, ale wmoczy się gdzieś darmozjad.
00:07:58A ja się tu męczę.
00:08:02Pan skąd? Jakiego obozu?
00:08:04Nie znał pan maskutę Filipa?
00:08:07Nie.
00:08:08To mój mąż.
00:08:09Był na Majdanku, a potem wywieźli go gdzieś.
00:08:12Do Niemiec wywieźli.
00:08:14Sama nawet nie wiem gdzie.
00:08:16Nie, nie pamiętam.
00:08:18Pytam się i pytam.
00:08:20Nikt nie wie.
00:08:22Nikt nie pamięta.
00:08:24No chodźmy.
00:08:26Chodźmy.
00:08:28Chodźmy.
00:08:30Chodźmy.
00:08:32Dzień dobry.
00:09:02A potem pójdziemy na miasto zobaczyć ludzi w przystocie.
00:09:08O, stefek! Stefek!
00:09:13Proszę pana, czy będzie jeszcze dzisiaj pociąg na Ostrów?
00:09:17Na Ostrów? Będzie, koło 11.00.
00:09:21Ale nie wiem, czy się pani dostanie, bo tu trzeba na sile.
00:09:26Najlepiej od razu na dacho.
00:09:32Dzień dobry.
00:09:33Dzień dobry.
00:09:34Dzień dobry.
00:09:35Dzień dobry.
00:09:37Dzień dobry.
00:09:38Dzień dobry.
00:09:39Dzień dobry.
00:09:40Dzień dobry.
00:09:41Dzień dobry.
00:09:42Dzień dobry.
00:09:43Dzień dobry.
00:09:44Dzień dobry.
00:09:45Dzień dobry.
00:09:46Dzień dobry.
00:09:47Dzień dobry.
00:09:48Dzień dobry.
00:09:49Dzień dobry.
00:09:50Dzień dobry.
00:09:51Dzień dobry.
00:09:52Dzień dobry.
00:09:53Dzień dobry.
00:09:55Dzień dobry.
00:09:56Dzień dobry.
00:09:57Dzień dobry.
00:09:58Dzień dobry.
00:09:59Dzień dobry.
00:10:00Dzień dobry.
00:10:01Dzień dobry.
00:10:02Dzień dobry.
00:10:03Dzień dobry.
00:10:04Dzień dobry.
00:10:05Dzień dobry.
00:10:06Każdy pełnię to musi być.
00:10:30Bronka, co ty tu robisz?
00:10:33Ano tak. Przyjechałam razem z Marek.
00:10:36Pilnować go, co?
00:10:40Dawnoście wyjechali? Co tam u nas we fabryce?
00:10:43Zmieniło się od mnego wyjazdu.
00:10:45Nic. Wszystko zamiera.
00:10:47Nic się nie robi?
00:10:49Robiło się, co było można.
00:10:51Wydobyliśmy maszyny spod gruzów, ale co z tego?
00:10:54Fachowcy się rozjeżdżają. Jak ten Marek. Sam jeszcze nie wie, czego chce.
00:10:58Ale ja wrócę. Na pewno. Choćby nawet bez niego.
00:11:02On bez ciebie nie zostanie.
00:11:08To wie.
00:11:10Ja tu z bałamuciłem kilka dni, ale odnalazłem brata.
00:11:14Kubuś, przedstaw się.
00:11:16Mój braciszek jest marzyciel i wguczyk, ale fajny chłop.
00:11:22Nie próżnował przez te lata, no i musiał się ukrywać.
00:11:26Zabieram go ze sobą do fabryki.
00:11:28Przydam.
00:11:29Musimy się dowiedzieć, kiedy odchodzi pociąg.
00:11:31Ja wiem. Na dwie godziny.
00:11:33Aha. To pewnie się spotkamy.
00:11:35Kubuś, masz coś jeszcze do załatwienia?
00:11:39No to daję ci sercową przepustkę i wracaj do pociągu.
00:11:43Wracaj do pociągu, szczeniaku.
00:11:49Ucałuj Marka od nas.
00:11:50No i co?
00:12:04Kolega szkodny.
00:12:06Bał się, żebym go nie poprosił o pieniądze.
00:12:09No oczywiście, że dla ciebie znajdę trochę czasu.
00:12:14Dlaczego jesteś taka zdenerwowana?
00:12:17Przez całą wojnę nigdy nie miałeś czasu dla mnie.
00:12:20Zawsze sobie coś wynajdywałeś.
00:12:23A teraz to ambulatorium.
00:12:25Nawet przez telefon czuć cię jodoformem.
00:12:27No to spotkamy się w kolorowej.
00:12:29Tak, najlepiej w barze.
00:12:31Zaraz.
00:12:33A nie, za jakieś 15-20 minut.
00:12:38Cóż ten twój bruz?
00:12:42Kiedyż go wreszcie zobaczymy.
00:12:45Wiesz, to ciekawe.
00:12:47Tak zwani porządni ludzie.
00:12:49Zupełnie nie nadają się do zabawek.
00:12:55Marek.
00:12:56Ten był inny.
00:12:58Marek.
00:12:59Nie mów mi o nim.
00:13:01Łatwo zapominasz.
00:13:03Nie ma Marka.
00:13:05Hokus.
00:13:06Pokus.
00:13:07Pokus.
00:13:08I jest pan doktor bruz.
00:13:10Wybrałaś się z moralami.
00:13:13Zmieniasz amantów jak rękawiczki.
00:13:16Ale ja nie zapominam żadnego.
00:13:18Chociaż nie byłam z Markiem tak blisko jak ty.
00:13:22Gdyby dziś wrócił.
00:13:24Kto wie?
00:13:26Może pierwsza wypiłabym za jego zdrowie.
00:13:29Robisz to co dzień z każdym i przy każdej okazji.
00:13:32A o Marku nie mów.
00:13:34Zrozumiałaś?
00:13:35Marka nie ma.
00:13:36Następnie.
00:13:38Następnie.
00:13:39Są ludzie, którzy szukają złota.
00:13:55Przesiewają piasek.
00:13:57Ziarnko po ziarnko.
00:14:00Glupcy.
00:14:02Ja przesiewałem buty.
00:14:05Rozdłubywałem obcasy.
00:14:08A w każdym obcasie było złoto.
00:14:12Dolary, pierścionki.
00:14:15Prawdziwa kopalnia złota.
00:14:19A potem nagle jakiś pusty dziurawy but.
00:14:25A za nim drugi, dziesiąty, setny.
00:14:30Nic.
00:14:32Nic.
00:14:34Nie bij.
00:14:37Nie bij.
00:14:38Tu siedzisz.
00:14:42Darmo zjadzie.
00:14:44Idę.
00:14:45Już idę.
00:14:46A gdzie te paczki?
00:14:47Pod drzwiami.
00:14:55No?
00:14:56Co pychać w domu?
00:14:58Nie było czego od Filipa?
00:15:00A co Wadelo?
00:15:02Dawno będzie rodziła.
00:15:03A ty tutaj?
00:15:04Przecie pani sama każala czekać.
00:15:08Wied increíłem.
00:15:12Preddicza pani nhé.
00:15:14Tak, za co.
00:15:16Podłącz dziewczyn
00:15:31Pani błok lat
00:15:34DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:16:04DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:16:34DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:04DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:34DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:36DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:38DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:40DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:42DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:44DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:46DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:48DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:50DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:52DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:54DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:56DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:17:58DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:00DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:02DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:04DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:06DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:18:08Niech pan przynieży, ja teraz wrócę.
00:18:38Proszę pana, tu jeszcze koszula i skarpetki.
00:19:08KONIEC
00:19:38KONIEC
00:19:48Dziecki to obowiązek zawiadania się pana, panie Marku, o takich smutnych nowinach.
00:19:57Rzecież pan nic nie wiedział.
00:20:01Wysłałem list polecony.
00:20:05Tak, tak.
00:20:09Pan nie może mieć wyobrażenia, cośmy tu wszyscy przez te lata przecierpieli.
00:20:17A w waszym domu tośmy grzebali w grudzach.
00:20:25Wszystko spalone, zmarnowane, pańskie książki te chemiczne.
00:20:32Jak je mamusia ochraniała.
00:20:36Mówiła, że pan może wkrótce wrócić, że się panu do pracy mogą przydać.
00:20:44Mieżały jak czarne, pomarszczone liście.
00:20:54Zmuchnąć i w popiół się rozsypię.
00:20:58Tyle bogactwa.
00:21:02Tyle wspomnieć.
00:21:06Zostało tylko to przeselko.
00:21:12Trochę rozbite.
00:21:14Więc może pan sobie wziąć.
00:21:18Ale siedzenie, to ja już na własny koszt wprawiłem.
00:21:24Więc chyba zatrzymam.
00:21:26Pan Marek żywy.
00:21:34Może herbaty zrodzić.
00:21:36Tak.
00:21:40Ciasno tu u nas.
00:21:42I trudno żyć.
00:21:44Dzień dobry.
00:22:06Idziemy.
00:22:08Tak więc skończyły się moje sprawy.
00:22:20W tym mieście.
00:22:22W tym mieście.
00:22:42No?
00:22:43Panienki.
00:22:44Może podbieg.
00:22:47Zaczekaj tutaj.
00:23:03To jest podobno jedyne miejsce, gdzie można się napić czegoś gorącego.
00:23:09Ja muszę sam żegnać z miast.
00:23:12Wracaj.
00:23:13Wracaj.
00:23:17Wracaj.
00:23:47Dzień dobry.
00:24:17Dzień dobry.
00:24:47Dzień dobry.
00:25:17Dzień dobry.
00:25:47Dzień dobry.
00:26:17Dzień dobry.
00:26:19Dzień dobry.
00:26:21Dzień dobry.
00:26:23Dzień dobry.
00:26:25Dzień dobry.
00:26:27Dzień dobry.
00:26:29Dzień dobry.
00:26:31Dzień dobry.
00:26:33Dzień dobry.
00:26:35Dzień dobry.
00:26:37Dzień dobry.
00:26:39Dzień dobry.
00:26:47Dzień dobry.
00:26:49Dzień dobry.
00:26:51Dzień dobry.
00:26:53Dzień dobry.
00:26:55Dzień dobry.
00:26:57Dzień dobry.
00:26:59Dzień dobry.
00:27:01Dzień dobry.
00:27:03Dzień dobry.
00:27:05Dzień dobry.
00:27:07Dzień dobry.
00:27:09Dzień dobry.
00:27:11Dzień dobry.
00:27:13Dzień dobry.
00:27:15Dzień dobry.
00:27:17Dzień dobry.
00:27:19Dzień dobry.
00:27:20Dzień dobry.
00:27:21Dzień dobry.
00:27:22Dzień dobry.
00:27:23Dzień dobry.
00:27:24Dzień dobry.
00:27:25Dzień dobry.
00:27:26Dzień dobry.
00:27:27Dzień dobry.
00:27:28Dzień dobry.
00:27:29Dzień dobry.
00:27:30Cholera!
00:27:34Żeby kto zrozumiał.
00:27:39Handlera, szabrowniczka mówią.
00:27:44A że obcych ludzi pod dach przygarnęłam, że się z nimi męczę, tego nikt nie widzi.
00:27:52I ta chyla psiokrera.
00:27:55Te potłuczone talerze.
00:27:57To jest człowiek.
00:28:00Kiedy się na ciebie patrzę, chuchraku jeden, to się nadziwić nie mogę, żeś to wszystko wytrzymał.
00:28:08Mój taki chłop, żeby cię jedno ręko zdusił.
00:28:13Pamiętam jak odchodził.
00:28:16Byłeś przecie na majdanku.
00:28:19Nie widziałeś go nigdy?
00:28:22Takiego człowieka.
00:28:23Człowieka.
00:28:25W obozie widziałem tylko buty.
00:28:29Kazali rozbierać, rozglubywać.
00:28:33Tu było złoto.
00:28:37W obozie pamiętam tylko człowieka, który mnie bił, kiedy nie znalazłem złota.
00:28:45Dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć.
00:28:59Nikt.
00:29:07Nikt.
00:29:08Nikt o nim nie słyszał.
00:29:10Dla mnie każde kroki na schodach.
00:29:23Lada stuknięcie to on.
00:29:25Chwili.
00:29:26Może na chwilę zostawić dzieci, Pani Marto?
00:29:33Tylko na króciutką chwileczkę.
00:29:39Na chwileczkę.
00:29:41Znamy to.
00:29:43Oho.
00:29:44Już się zaczyna.
00:29:46Hmm.
00:29:47No co wać będą tutaj?
00:29:49Chętaki.
00:29:51Jezus Maria.
00:29:53Gdzie ta fela?
00:29:55Pani Marto!
00:29:56Z daleka, ze wschodu, zachodu, północy, przychodzili ludzie na ten wielki plac.
00:30:22Nie chcieli tego, kto by się tam kwapił.
00:30:29Musieli przyjść.
00:30:32Tak to już było.
00:30:39Był młody chłopiec w wykrzywionych buciskach.
00:30:46Zanucił jeszcze piosenkę.
00:30:48A potem buty zdjął i rzucił.
00:30:56Nie były mu więcej potrzebne.
00:31:01Przychodzili ludzie starzy.
00:31:06Staremu przecież trudno chodzić włosom.
00:31:09A oni swoje buty zostawiali jak niepotrzebny śmierć.
00:31:19Dzieci.
00:31:23Dzieci.
00:31:25Dzieci dreptające
00:31:28Dzieci.
00:31:29Dzieci.
00:31:30Dzieci.
00:31:31Dzieci.
00:31:32Dzieci.
00:31:33Dzieci.
00:31:34Dzieci.
00:31:35Dzieci.
00:31:36Dzieci.
00:31:37Dzieci.
00:31:38Dzieci.
00:31:39Dzieci.
00:31:40Dzieci.
00:31:41Dzieci.
00:31:42Dzieci.
00:31:43Dzieci.
00:31:44Dzieci.
00:31:45Dzieci.
00:31:46Dzieci.
00:31:47Dzieci.
00:31:48Dzieci.
00:31:49Dzieci.
00:31:50Dzieci.
00:31:51Dzieci.
00:31:52Dzieci.
00:31:53Dzieci.
00:31:54Dzieci.
00:31:55Dzieci.
00:31:56Dzieci.
00:31:57Dzieci.
00:31:58Dzieci.
00:31:59Dzieci.
00:32:00Dzieci.
00:32:01Na śmierć idzie się bosą. Zostają buty, a potem te stare, zniszczone buty przerabiali na nowiutkie buty dla morderców.
00:32:22Ja sam je przerabiałem.
00:32:26Adela dziś będzie rodziła.
00:32:41Niech pan spojrzy. To będzie na pewno coś ciekawej.
00:32:44Nie, stare brzdury. Zresztą to ja już ten film widziałem przed wojną. Chodźmy lepiej na kolacyjkę, a ja już ci wszystko dokładnie odwożę.
00:32:54Nie, ja bym wolała.
00:32:56Jeszcze sama nie wiesz, czego ty chcesz.
00:33:00No chodź.
00:33:02Dziś mam bardzo groźnego partnera. Niby nic, cichutko.
00:33:10Dziękuje.
00:33:16I nagle niespodzianka. Ale dla mnie nie ma niespodzianek.
00:33:25He, he.
00:33:27Władę Zbigniewa Dudzińskiego bezapelacyjnie.
00:33:33Może pani będzie łaskawa przypasać Bartuszek i pomagaj nasi.
00:33:37Na trzecim rewirze nie możemy po prostu nadążać.
00:33:40Proszę zakropić gorszko angielską.
00:33:44Czy pan mnie zauważył, że jestem dzisiaj gościem?
00:33:48Mam wychodny.
00:33:50Pani się deklasuj?
00:33:52Prawdziwe damy nie korzystają nigdy z wychodnego.
00:33:56Są kielnerkami zamiłowania, proszę panią.
00:34:00Powiedziałbym z urodzymi.
00:34:02Panie mistrzu, dla nas trzy głębsze.
00:34:06Dwie rady mam powtarzać, że cztery głębsze.
00:34:14Służę, pięć głębsze.
00:34:22Ale pani zdaje się nie dogadać stanowisko i powołanie, proszę panią.
00:34:28Dzisiaj najbardziej odpowiada mi moje wysokie stanowisko na krzesunku przy barze.
00:34:33Czerpa, dlaczego nie pijesz?
00:34:36Co?
00:34:37Duszno tu i ten okropny hałas.
00:34:39Jeszcze nie przyzwyczaiłaś się do punktualności pana doktora.
00:34:43Może wyjdziesz na ulicę i będziesz czekała przed barem.
00:34:46Tam ciszej.
00:34:47Myślę, że najlepiej zrobię, jeżeli pójdę do domu.
00:34:49Jak chcesz.
00:34:50Ja zostaję.
00:34:53Znowu telefon do pani.
00:34:59Tak, to ja.
00:35:01Och nie, no nie krękuj się.
00:35:05Tak.
00:35:07Możesz nawet wcale nie przychodzić.
00:35:14Bawię się doskonale.
00:35:17No.
00:35:18Trochę cierpliwości.
00:35:24Proszę wygotować narzędzia.
00:35:27Tutaj nadchodzi pociąg za pociągiem.
00:35:29Ludzie wiszą na dachach.
00:35:30Nie masz pojęcia co się dzieje.
00:35:33Ale wyrwę się.
00:35:34Choćby na kilka minut.
00:35:35Mam ci tyle do powiedzenia.
00:35:39Zostań.
00:35:40Zaczekaj.
00:35:41No dobrze.
00:35:42Dobrze.
00:36:00O patrz.
00:36:01Pela nie ma ani jednego stolika.
00:36:04Trzeba będzie na górze coś przekącić.
00:36:07Kiedy mnie się tu podoba.
00:36:10No oczywiście.
00:36:12A to zaraz wrócimy.
00:36:13To zaraz wrócimy.
00:36:27No a może tutaj zostaniemy.
00:36:30Nie bądź śmieszna.
00:36:32Co sobie ludzie pomyślą.
00:36:33Czy szanownej pani wiadomo, że samotne przebywanie u lokalu jest surowo uzbrojone. Urzędołe zarządzenie. O przepraszam. Pomluta. Zarządzenie odwołano.
00:37:00Możemy już jeść.
00:37:02Nikt nie jadła.
00:37:03Czy tu nikt nie podaje?
00:37:05Chodźmy stąd.
00:37:06Napijemy się czegoś na dworcu.
00:37:08No nie poczekaj.
00:37:09Zaraz się ktoś przyniosł.
00:37:31Proszę pana, dwie gorące kawy tam do stolika.
00:37:34Na sali są kilneryki, proszę pana.
00:37:37Dziękuję bardzo, ja się sam.
00:37:41Marek!
00:37:42Tak.
00:37:51A Zenu no?
00:38:02Wróciłeś.
00:38:03Kaliciński znowu wygrał.
00:38:09Kolejka powitalna dla wszystkich. Pan Kaliciński wygrał. Pan Kaliciński płaci.
00:38:15Dziękuje.
00:38:18Dziękuje.
00:38:21Wróciński.
00:38:23Cyk.
00:38:25Szukałem.
00:38:27Dlaczego nie pisałem?
00:38:29Dajcie spokój tym czułościom, bo wódka sztyczy.
00:38:32Jak długo mamy czekać?
00:38:35Na kobietę koniec wojny i wódkę nie czeka się nigdy za długo.
00:38:39Zdrowie naszego Marka.
00:38:45Te dwie kawusie to dla kogo?
00:38:47Kawa? Na co komu taka kawa?
00:38:49Jedyne, żeby nas mogło uratować, to utrzymanie mocy wszystkich zakażeń.
00:38:55Nie bój się. Przecież na jawny handel walutami tak nie pozwolą.
00:39:00Dziś bracie nic nie wiadomo. Dziś wszystko się ujawnia.
00:39:05Przewrót!
00:39:06O!
00:39:08A gdyby tak taki przewrót co tydzień, to ja bym miał bocówkę.
00:39:25Zmęczony.
00:39:36Zmęczony biedactwo. Nawet nogą w tańcu ruszyć nie może. Gdyż się tak napracował?
00:39:44Bywają sprawy. Nie o wszystkim można mówić w tym lokalnym. Obserwują.
00:39:49Nie opowiadaj już o tych strasznych rzeczach. Tyleśmy się już tego naskłuchali.
00:39:58Nie wiem czy potrafię mówić o czym innym. Ale mogę słuchać.
00:40:02Celowo skomponowana proszę pana mieszanka alkoholowa działa w tych wypadkach znakomna.
00:40:11Zmęczony.
00:40:17Nic się nie zmieniłeś Marku.
00:40:20Wydaje mi się, że wszystko będzie jak to. Ale teraz dużo się zmieni.
00:40:25Kiedy byłem tam, w fabryce chemicznej. Kiedy pracowałem dla nich. Myślałem, wyobrażałem sobie, że u was jest inaczej.
00:40:38Zazwyczaj.
00:40:40Nie było znowu czego.
00:40:41A może.
00:40:43Widzi pan, ja także jestem chemiciem. A kiedy wybuchła wojna miałem do wyboru.
00:40:48Albo zostać kolaboracjonistą, dobrowolnym czy przymusowym.
00:40:54Albo... i tu znalazłem płaszczyzny, forum proszę pana.
00:41:00Na którym rozwiązuję zagadnienia chemiczne i życiowe.
00:41:05A teraz? Kiedy wojna się skończyła?
00:41:07Owszem, koniec wojny. To był piękny dzień.
00:41:13Takich obrotów nie pamiętam.
00:41:19Ale dalej cóż, ślepa uliczka. Wybierz inicjatywa prywatna.
00:41:29Ja osobiście radziłbym panu, panie kolego, rozejrzeć się też za jakim przyzwoitym barem.
00:41:37Pani Ira ma takie rozległe stosunki. Ona panu to była.
00:41:41A wiecie co, że to niezły pomysł? Teresa ma i tak zamiast zostać kelnerką.
00:41:45Teresa kelnerką?
00:41:46No oczywiście. No przecież musimy coś rolić.
00:41:50Teresa, zaprowadź Marka do blęgidnego saleniku. Ja tam zaraz przyjdę.
00:41:54Co tam wyśledziłeś?
00:42:02Ładna, co?
00:42:03Czyżby mnie zmylił? Niezawodny instynkt.
00:42:05Może niesłusznie posądziłem, a to tylko nieszczęśliwa miłość.
00:42:09Do twarzy jest tym nieszczęściem.
00:42:12Proszę pana, czy tu był, czy tu zamawiał ktoś kawę?
00:42:32Ten pan wyszedł na chwilę. No zapewne zaraz wróci. A jeżeli nie ten, to inny wróci. Proszę się nie martwić. Panowie zawsze wracają, proszę pani.
00:42:52Nie przeszkadzajcie sobie. Ja trochę to w żdunkam na plemienie.
00:43:22Nie. Come, panowie zawsze wracają.
00:43:24Nie.
00:43:26Nie.
00:43:29Go, panowie.
00:43:32No, panowie.
00:43:34Nie.
00:43:36Bołymienie.
00:43:38Bołymienie.
00:43:42Nie.
00:43:43No.
00:43:45Nie.
00:43:46Nie.
00:43:48Nie.
00:43:49Nie.
00:43:50Niebywały!
00:44:06Tajemnicze!
00:44:13Niezbadane!
00:44:15Chwila napięcia nerwów, chwila wniknięcia w głąb.
00:44:23Mistrz Amadeusz Bordoni w swoim hermetycznym repertuarze.
00:44:28Ja tego faceta znam. On występował w Czurchajmat za okupację.
00:44:46Aha. Żeby go tak hermetycznie zamknąć.
00:44:50Eee, nie. Jest międzynarodowy fachowiec od spraw tajemnych.
00:44:56Zawsze miałeś skłonności do tajemniczych spraw.
00:45:03Bez zbytecznych wstępów.
00:45:05Sztuka dla sztuki.
00:45:08Kondensacja energii.
00:45:12Przenikanie świadomości.
00:45:17Eksperyment pierwszy.
00:45:21Proszę o ciszę.
00:45:28Ale takie coś to musi wyczerpywać, co?
00:45:31Ale potem to on przepowiada, że proszę.
00:45:34Niemcy chodzili do niego tłumami.
00:45:36A co on nim przepowiadał?
00:45:38Jak to co?
00:45:39Zwycięstwo.
00:45:42Zwycięstwo.
00:45:43Zwycięstwo.
00:45:51...
00:45:52...
00:45:53...
00:45:54...
00:45:55...
00:46:07...
00:46:09...
00:46:11Może jakiś wrogi metal?
00:46:17Nie byłby on taki wrogi, gdy się znalazł bracie w twojej kieszeni.
00:46:31Pani nie zadaje pytań.
00:46:41Widzę wszystko. Tam. Tam.
00:46:55On oddala się. Przy nim kobieta. Nawet piękna.
00:47:06Ale to nie pani.
00:47:13Oddala się.
00:47:16Ale wróci.
00:47:21A jeżeli nie on,
00:47:25to inny wróci.
00:47:30Nowe życie, Tereska.
00:47:32Trzeba będzie zaczynać wszystko od początku.
00:47:34Wszyscy tak mówią.
00:47:37Może o tym kiedy indziej.
00:47:40Dzisiaj mamy chyba ciekawsze rzeczy.
00:47:44No tak.
00:47:46Ten dancing.
00:47:49Balagan.
00:47:51Wszystko jakaś potworna bzdura zupełnie nie z tego świata.
00:47:55Przyzwyczajasz się.
00:47:57Zmęczony jesteś.
00:47:58Zmęczony jesteś.
00:47:59Zmęczony jesteś.
00:48:05Zmęczony.
00:48:07Chwile do wiosny, panie zielonka, chwile do wiosny, kwiatnął tak, troszeczkę gwiazdków, kaseczka, słońka i na gałąbce, szefowy stak.
00:48:25Nad głową, niebo pod głową, każeć, nie ubierać, zwyczajnie żyć i wtedy jadzie, panie zielonka i jakoś to będzie, bo musi być.
00:48:46Teresa, jest amator na ten francuski jedwab, daje dwa pięćset. Nie ma mogu.
00:48:51Jak panie uważają, ja także muszę coś zarobić.
00:48:55Zaraz kończymy, Mareczku.
00:48:56Co, ty sprzedajesz swoje?
00:48:58Swoje? Dlaczego?
00:49:08Ludziński kaput.
00:49:11Nie chciałem puścić nigdy, słane.
00:49:25Czarny, siłanem.
00:49:28Dlaczego?
00:49:29Dlaczego?
00:49:29Dlaczego?
00:49:30Dlaczego?
00:49:30Dlaczego?
00:49:30Dlaczego?
00:49:33Dlaczego?
00:49:33KONIEC
00:50:03KONIEC
00:50:05KONIEC
00:50:07Dziednij po apuszerkę!
00:50:09Wiesz nad sklepem zieleniarki.
00:50:11Słyszysz?
00:50:13Różę się człowieku!
00:50:15Twoja żona rodzi!
00:50:17KONIEC
00:50:21KONIEC
00:50:23KONIEC
00:50:25KONIEC
00:50:29KONIEC
00:50:31Panie, pan z tego domu?
00:50:43Co tam teraz mieszkam?
00:50:47Ty.
00:51:01Co to wypadek?
00:51:17Pan mieszka tutaj w pobliżu?
00:51:21Tu.
00:51:31Panie, pan z tego domu?
00:52:01Panie, pan z tego domu?
00:52:31Panie, pan z tego domu?
00:53:01Panie, doktorze.
00:53:31Panie, pan z tego domu?
00:53:33Panie, pan z tego domu?
00:53:36Panie, pan z tego domu?
00:53:39Panie, pan z tego domu?
00:53:43Filip, Filip, Filip.
00:54:13Który mnie pił, czety nie znalazłem złoto.
00:54:25Ruchywa. Ruchywa. Ruchywa.
00:54:34Kto to?
00:54:39Kto?
00:54:41Nikt nie jest.
00:54:45Nikt.
00:55:11Nikt nie jest.
00:55:15Nikt nie jest.
00:55:17Nikt nie jest.
00:55:19Nikt nie jest.
00:55:21Nikt nie jest.
00:55:22Nikt nie jest.
00:55:23KONIEC
00:55:53KONIEC
00:56:14Będziesz miała nauczkę. Mówiłem.
00:56:17Odprzegałem. Nie.
00:56:19Uch, głupia.
00:56:22Ja myślałam, że to jest...
00:56:25Ach, to pani.
00:56:28Tak.
00:56:31A pani do pewno ta ważna sercowa sprawa, pana Kubusia.
00:56:36Pana to awanturnik.
00:56:39On by się zaraz zbił.
00:56:42Czasem trzeba być.
00:56:44Czasem trzeba prosić.
00:56:45A czasem nic nie pomoże.
00:56:49Nic nie pomoże.
00:57:10Kubus.
00:57:12A teraz to chciałbyś, żebym przyjechała do ciebie?
00:57:20Nie odpowiesz mi?
00:57:23Kubu.
00:57:25Ile lat nie widzieliśmy się.
00:57:28Co ja o tobie wiem? Co pamiętam?
00:57:31Każdy tak jakoś z osobna.
00:57:34A co o mnie wiesz?
00:57:36Słuchaj.
00:57:39Trzeba mieć szczęście.
00:57:41Jednemu szydla golą, drugiemu brzydcy nie chcą.
00:57:45Miała dosyć brusatę i Marek podskoczy.
00:57:48A pani zazdrość.
00:57:50Czemuś taka kwaśna minia?
00:57:52Na miłość to trzeba zarobić.
00:57:55Uśmiechem.
00:57:57To kelnerka musi zawodowo.
00:57:59I jaka tam z pani kelnerka?
00:58:01Kelnerka.
00:58:03Jestem kobietą.
00:58:05A pan tego nie rozumiem.
00:58:07Był czas, kiedy to rozumiałem.
00:58:11Proszę pani.
00:58:15Czemu pan było do mnie?
00:58:17To do chorego, to do biednego.
00:58:19Zawsze zajęty.
00:58:21A ja, jak był czas.
00:58:24A przecież człowiek chce mieć kogoś.
00:58:27Żeby blisko.
00:58:28Żeby tu.
00:58:31I tylko dla siebie.
00:58:35Ja myślę, Tereska, że ten twój doktor to porządny chłop.
00:58:42Ja też w fabryce kogoś takiego miałem.
00:58:50A teraz tak ci powiem.
00:58:55Ja muszę wracać.
00:58:57A twoje miejsce jest przy tym doktorze.
00:59:00Sama wieczór.
00:59:02No tyle tego.
00:59:04Muszę na pociąg.
00:59:06Dajcie Boże, Tereska.
00:59:08Daj Ci Boże, Tereska.
00:59:09Daj Ci Boże, Tereska.
00:59:21O, przepraszam.
00:59:22T Andrej!
00:59:24Podatak.
00:59:26A.
00:59:28Ty Boże!
00:59:30Podatak.
00:59:32Tadej!
00:59:34Tadej!
00:59:36Tadej!
00:59:38Tadej!
00:59:40Tadej!
00:59:42Tadej!
00:59:44Tadej!
00:59:46Tadej, Tadej!
00:59:47Teraz w Dziński.
01:00:17Dziński wygrał.
01:00:22No tak, ja wiem, spóźniłem się, ale wiesz, tym razem zdarzyła mi się naprawdę niezwykła rzecz.
01:00:35Zabójstwo, poród, a wszystko w jakimś szalonym pośpiechu.
01:00:39W nieostanną myślą, że tam na mnie na dworcu czekają, że ty na mnie czekasz.
01:00:44Widzisz, gdybyś rozmawiała z tymi ludźmi, zrozumiałabyś, że takiemu człowiekowi wracającemu z obozu trzeba pomóc od razu, już, na miejscu.
01:00:56I że taka pomoc czasem więcej znaczy niż wszystkie opieki i komitetu.
01:01:03Ludzie czekają. Muszę iść? Pójdziesz ze mną?
01:01:14Pójdę z sobą.
01:01:18Wiedziałam, że jesteś taki silny, taki dorosły.
01:01:36A ty jesteś smarkata?
01:01:38Przestań jej dokuczać.
01:01:40Pocałuj ją lepiej na pożegnanie.
01:01:44Późnimy się na pociąg.
01:01:46Do widzenia.
01:01:48Do widzenia.
01:01:50Do widzenia.
01:01:52Pójdziemy tędy.
01:01:54To Rami będzie bliżej.
01:01:56Do widzenia.
01:01:58Pójdziemy tędy. To Rami będzie bliżej.
01:02:02Do widzenia.
01:02:04Do widzenia.
01:02:08Pójdziemy tędy. To Rami będzie bliżej.
01:02:10Z nami będzie bliżej.
01:02:35Przyjadę.
01:02:40Przyjadę.
01:03:10Przyjadę.
01:03:12KONIEC
01:03:42Mam syna.
01:03:48Widziesz ten doktor?
01:03:53Powinien już tu być.
01:04:01Jak to ładnie z pani strony, że pani przyszła.
01:04:05Pomoże nam pani, prawda?
01:04:07Roboty mamy, doktorze.
01:04:12Dobrze, że pan trochę odsachnął, doktorze, bo teraz to już potrwa do późna w nocy.
01:04:23Dużo chorych?
01:04:24No, trudno się zorientować w tym tłoku. Zobaczymy, co zostanie, gdy pociąg odwiedzi.
01:04:37Niech pani idzie w górz pociągu i dobrze patrzy po dacha.
01:04:40A ja skoczę do poczekalni i tam poszukam brata.
01:04:44KONIEC
01:04:48KONIEC
01:04:50KONIEC
01:04:52KONIEC
01:04:56KONIEC
01:04:58KONIEC
01:05:00KONIEC
01:05:02KONIEC
01:05:04KONIEC
01:05:12KONIEC
01:05:14KONIEC
01:05:16KONIEC
01:05:18Dzień dobry.
01:05:48KONIEC
01:06:18KONIEC
01:06:48KONIEC
01:07:18KONIEC
01:07:48KONIEC
Comments