- 1 minute ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00KONIEC
00:30KONIEC
01:00Warszawa lat dwudziestych, kryzys. Oto nikodentyzma.
01:28Szczęśliwy traf utorował drogę jego karierze.
01:32Jeszcze niedawno skromny urzędnik prowincjonalnej poczty.
01:34Bezrobotny, często głodny.
01:37Później administrator w dobrach Kunickiego.
01:39Wiele się od niego nauczył, słuchając pilnie wywodów o interesach i gospodarce.
01:44W rozmowach z ministrem Dyzma przedklada jako swój własny,
01:46zasłyszany od Kunickiego, pomysł magazynowania zboża.
01:49Projekt, który zapewnia państwu maksymalne zyski w handlu zbożem.
01:53Mąż opatrznościowy kraju.
01:55Znakomity ekonomista, szerzy się mit.
01:57Zostaje mianowany prezesem banku zbożowego.
02:00Popierają go sfery rządzące.
02:02Przyjmują salony arystokracji.
02:04Wspaniały mężczyzna ekscytują się panie z towarzystwa.
02:07W Koborowie czeka stęskniona Nina Kunicka.
02:10Szczyty powodzenia.
02:12A jednak czai się niebezpieczeństwo.
02:14Szantażuje i grozi Boczek.
02:16Były zwierzchni Gdyzmy z prowincjonalnej poczty.
02:19Gdyzma opłaca bandziorów, żeby dali mu nauczkę.
02:21Prasa doniosła, że boczka zamordowano.
02:25Boczeka.
02:26Boczeka.
02:27Boczeka.
02:28Boczeka.
02:29Boczeka.
02:30Boczeka.
03:01Znowu udana wycieczka z hrabiną lalą.
03:05Duże dzieje mnie cholery.
03:10Z takimi babami to trzeba uważać.
03:14Uważać, uważać, uważać.
03:21No siadaj, no siadaj.
03:23Dziękuję.
03:28A propos, wie pan, że dyrektor Wandryszewski
03:32zaleca się do maszynistki z działu korespondencji.
03:35Które to?
03:37A taka siedzi przy oknie.
03:39A ona jest ładna?
03:42Bardzo ładna.
03:46Panie.
03:47Panie prezesie, czy to człowiek o jakiejś kobiecie może coś wiedzieć?
04:00Panie prezesie, czy to człowiek o jakiejś kobiecie może coś wiedzieć?
04:03Panie prezesie, taki spryciarz, panie prezesie.
04:11A żebyś pan wiedział, z jaką kobietą ja miałem okoliczność,
04:18zabieś pan z barania.
04:20A ja ją znam?
04:23Znałeś ją, pan.
04:27Jak jeszcze była panną?
04:29No.
04:31Pojęcia nie mam.
04:35Pani Kunicka.
04:38Nina?
04:40Nie, to niemożliwe.
04:42Słowo honoru.
04:44Niemożliwe.
04:45A ja mówię panu.
04:46Tipes topes.
04:48Panie prezesie, niech się pan na mnie nie pogniewa.
04:51Ale ja nigdy w życiu nie uwierzę, żeby Nina puszczała się z każdym.
04:57A kto panu powiedział, że z każdym?
04:59Ze mną, rozumie pan?
05:01To nie z każdym.
05:03Oczywiście, ale choćby i z panem.
05:05Już ja tam w swoim czasie próbowałem i nic.
05:07A teraz, kiedy ma męża?
05:08Nie idź pan do pani z tym jej męża.
05:11Ona się we mnie kocha, rozumiesz pan?
05:13We mnie. Zakochała się w Trymiga.
05:17Pan prezes posiada jakąś tajemniczą siłę, której ja nie rozumiem.
05:21Ale której działanie widzę na każdym kroku.
05:24No.
05:26W ogień by za mną skoczyła.
05:28No to może pan prezes się ożeni?
05:33Goła.
05:35A Koborowo?
05:37Ona ma pewno tam jakąś część.
05:40Na papierze.
05:42Na papierze Koborowo jest jej.
05:44A tylko na papierze.
05:46To niezły majątek.
05:48Cóż, niech pan rozwiedzie Ninę z Kunickim i ożeni się z nią.
05:54Panie.
05:56Gdyby Koborowo było jej, to w Trymiga.
05:59Ale przecież nominalnie to ona jest właścicielką.
06:02Nie.
06:04Kunicki ma plenipotencję bez ograniczeń.
06:09Plenipotencję można cofnąć.
06:15Ale Wekslipa nie cofnie.
06:23Panie.
06:27Jadę, jadę, patrzę.
06:29Bank zbożowy.
06:31Sam budynek budzi zaufanie.
06:33Idea.
06:35Idea, kochany pani Nikodemia.
06:37A pan ją najwspanialej wciela.
06:39No i pan sam świetnie wygląda.
06:41A cóż tam w polityce jak interesa?
06:44Słowo daje.
06:46Śliczny pan ma gabinet.
06:47Z tynowy.
06:49Może zrobi mi pan tę łaskę.
06:51Kochany pani Nikodemii, niech pan nie odmawiaj.
06:53Zje ze mną śniadanko.
06:55Od rana nic w ustach nie miałem.
06:57Śliczny gabinet.
07:00Nie wybrał się pan na parę dni do mnie.
07:03Do Koborowa.
07:04Spokój, spokój.
07:06Dla nerwów to konieczne.
07:07No i Nina się ucieszy.
07:08Ona taka samotna, biedna.
07:10Co? Na parę dni?
07:12Może za tydzień.
07:14Dziękuję, królu.
07:17A to teraz co? Na śniadanko.
07:19Do bachusa, co?
07:21Nie mogę. Niestety nie mogę.
07:23Jestem umówiony na śniadaniu u księcia Rostockiego.
07:30Co najlepsze domy w kraju przed panem otwarte.
07:33No widzę, widzę, kochany prezesie,
07:35że pańskie możliwości i stosunki są nieograniczone.
07:38A przy takich znajomościach to...
07:39A co?
07:43Gdyby tak zacząć robić podkłady kolejowe na zamówienie państwowe,
07:47no to dochody Koborowa by wzrosły trzykrotnie.
07:50A to niewiele trzeba.
07:51To jedno słówko i zamówienie Ministerstwa Komunikacji
07:54i rzeka pieniędzy płynie.
07:56A do kogo płynie?
07:58Do nas.
08:02Nie wiem.
08:04Ale ja wiem.
08:05Wystarczy, że kochany pan paluszkiem kiwnie o królu złotyń.
08:07Niechże pan pogada z Ministrem Komunikacji, co?
08:13Dobra.
08:15Ale jak się przyjdzie układać, to niech pan nie wyjeżdża.
08:17Bo ja się na tym za cholerę nie znam.
08:19Oczywiście, oczywiście.
08:20Ale przy pana genialnej głowie to ja jestem spokoją, że nie będę potrzebny.
08:34Znany spryciarz.
08:35A i z uczciwością różnie.
08:39Jakieś procesy o podkłady.
08:43Coś tam było.
08:45Co?
08:49To wielki spryciarz.
08:52Takiego niełatwo wykiwać cholera.
08:55Moim zdaniem, panie prezesie, nie ma takiego wielkiego spryciarza, który by nie znalazł większego.
09:06A co pan kalkuluje?
09:08Kalkuluje, że nasze czasy należą do tego, kto umie łapać okazję.
09:14Jaką okazję?
09:16Koporobko.
09:18To piękny gros.
09:20Ba.
09:22Nie każdemu się zdarza.
09:24Kunickiemu się zdarzyło.
09:26Może się zdarzyć.
09:28I panu.
09:30Mnie?
09:32Świat.
09:34Należy do tych, którzy umieją wyrzucić skrupuły za okno.
09:38To znaczy nie być skrupulantami.
09:44Panie prezesie, wie pan, że jestem dla pana więcej niż życzliwy.
09:48Wiem.
09:50Dla pańskiego dobra.
09:52A nie przeczę?
09:54Że i dla mojego.
09:56Gadaj pan do cholery.
09:58A nie pogniewa się pan?
10:00Ma pan mnie za głupiego?
10:09Uszanowanie panu.
10:27Pan Tomasz Łeb.
10:28Panie Krzepiński.
10:31Żeby się wszystko udało.
10:33Dlaczego miałoby się nie wniąć?
10:35Kintrstama?
10:37Idę do ministra, a pan zajmie się rajchem.
10:42No.
10:59Kochany prezesuniu.
11:01To słóweczko w cyrku.
11:03Niech cię kaczyszki podepczą.
11:04Ja myślałem, że mi szlaczek trafi za śmiechu.
11:08To się nazywa określonku?
11:10Może niezbyt salonowe.
11:14Mamy w naszym kraiku za dużo ugrzeczniaczków i fajtłapków.
11:20Za dużo cukiereczków.
11:22Silne słówko to tak działa jak kubełeczek zimnej wodunii.
11:24Byłem tak poirytowany, że nie mogłem wytrzymać. Musiałem wygarnać.
11:29A teraz do interesiku.
11:33Wprawdzie ostatecznej decyzji ja jeszcze nie mogę wydać.
11:36Ale dla trzecigodnego prezesunia ja zrobię wszystko.
11:40W progi kolejowe takie czy owakie zawsze się przydadzą.
11:43To jest ma pan moje pszczeczonko.
11:46Załatwimy się pręciutko. Tak czy owak, aby szybciutko.
11:50No taka moja metodka.
11:51Więc mnie by właściwie chodziło o to, żeby załatwienie sprawy trochę przeciągnąć.
11:59Przeciągnąć bracisku?
12:02A nie śpieszy mi się za bardzo.
12:05Szanowny prezesunia musi być niebywały interesancik.
12:10Czy ja mogę przyjść po odpowiedź jutro?
12:13Dlaczego jutro? A po co jutro?
12:16Dzisiaj.
12:17Jutro, kochani, prezesunia tylko załatwimy sprawę kontygentów i warunieniki.
12:24Ale to już z naczelnikiem Czerpakiem.
12:28Załatwimy tę transakcyjkę z tego powodziku, że mamy do prezesunia załupanko.
12:33Ja jestem pewniutki, że tak czcigodna osobka daje nam gwarancję i kiedyś wszystko będzie w porządku.
12:37Murowane.
12:45Bardzo.
12:47Zdolniutki łebek.
12:49Wierzaj mi, kochanińki, że każda grzecznosteczka zrobiona jemu to dobrze ulokowany kapitalik.
12:56Ja wiem, wiem. Zresztą prezes dyzma wywiera bardzo korzystne wrażenie.
13:00I warto z nim trzymać bądź co bądźcie z filarem całego ich obozów.
13:04A w szapelki, bankiciki ja tu.
13:06Taka głowa.
13:07Samieczka prawda.
13:08Taki przyjacielek może być nam kiedyś bardzo potrzebniotki.
13:14Plenipotencja na moje nazwisko. Ważne. Wiele spraw w nią załatwię. Została mi jeszcze z czasów administrowania w Koborowie.
13:22Wszystko w absolutnym porządku. A dowiedział się pan kto w ministersstwie będzie załatwiał ten cały gips?
13:28Niejaki czerpak, naczelnik wydziału.
13:30Jak? Czerpak. Śnieżnie. Co to za fasen?
13:36Podobno można z nim pogadać. Minister Pichlenów jest o nam ułatwić sytuację.
13:41Czego?
13:45Witam, witam. Dzień dobry. Teatr powiadam kochanemu prezesowi. Świetry.
13:53Aktorki, tancerki, no. Stolica, wiadomo. Stolica.
13:58Pani Eksowicki.
14:04Czy też kochany prezes ma dla mnie jakieś wieści?
14:10Tak, byłem wczoraj u ministra.
14:13Królu złoty. A i co?
14:16Ciężko było. Ciężko było. Ale obiecał nam pomóc.
14:21Bogu dzięki, Bogu dzięki. Spadł mi Pan z nieba, kochany Panie Nikodemie.
14:26Staram się jak mogę.
14:29A może bliżej jakieś słówko?
14:32Sprawa przeciągnie się za dni, może i tydzień.
14:35Oczywiście wymaga szeregu rozmów i konfrontacji.
14:38Nic jeszcze nie jest zdecydowane ostatecznie.
14:41Może się Pan do ministerstwa nie trudzić, ale jak przyjdzie do finalizowania umowy, będzie Pan musiał osobiście omówić szczegóły.
14:48Świetnie, świetnie. A jeżeli by jakieś koszty, to chętnie służę.
14:57No za jakieś pięć tysiączków to trzeba będzie dać.
15:09Niech będzie szedł.
15:13Odbijemy to sobie z ładnym procentem.
15:16Kto chce szybko jechać, musi dobrze osi smanować.
15:18Nie bacz się wydatków, kiedy Cię chce mieć dochody.
15:29A nie zmieniły Pan zajęcia?
15:31Nie potrzebny są Tacy rozumiejący, przedsiębiorczy ludzie.
15:45Na przykład...
15:49w dobrach pani Niny Kunickiej.
15:53Kierownik Tartaków Koborowski.
15:56No.
15:57Co Pana taką propozycję?
16:00U Pana Prezesa?
16:02Współpracować z Panem najchętniej.
16:04Bardzo ciekawa propozycja.
16:07Panie Czerpak.
16:10Za dwa dni
16:12weziesz Pan do siebie Pana Kunickiego.
16:15Rozkaz.
16:19Zacznie Pan z nim maglować całą sprawę.
16:22Ale tak, żeby wiedział, że dostawy otrzyma,
16:25tylko trzeba załatwić masę formalności.
16:28Rozumiem, Panie Prezesie.
16:30Już ja go wypiłuję.
16:32Po trzech dniach takiej gadeniny
16:35pojrzą Pan, że w piątek rano.
16:37Pamiętaj Pan, w piątek rano
16:39będzie przyjęty przez ministra Pilchena,
16:42który musi osobiście z nim
16:44obgadać szczegóły sprawy.
16:46Ponieważ na drugi dzień wieczorem wyjeżdża na miesiąc za granicę.
16:51Kapujesz Pan?
16:52Tak jest, Panie Prezesie.
16:55To Pan powiesz w czwartek rano.
16:59Pamiętaj Pan, w czwartek rano.
17:02O godzinie powiedzmy jedenastej.
17:06Pożegna się Pan z nim.
17:09O pierwszych
17:11zadzwonisz Pan do mnie do banku.
17:13Będzie u mnie Kuiński.
17:14Poproszę go Pan do telefonu.
17:17I powiesz Panu, że minister Pilchena dowiedział się o jakimś tam procesie,
17:23że ze wszystkiego będą nici,
17:25jeżeli Kuiński nie przedstawi mi odpowiednich dokumentów w tej sprawie.
17:29A był taki proces?
17:33Był taki proces.
17:36Na to Kuiński powie Panu, że ma takie dokumenty,
17:40ale w Kogorowie.
17:42To na pewno Panu powie.
17:44I że zaraz je przywiezie.
17:46Że jeszcze zdąży przed wyjazdem ministra.
17:49Na to Pan powie, że to jest niemożliwe.
17:51Bo minister chce się z nim widzieć rano.
17:54Tak, jak było umówione.
17:56Kapujesz Panu?
17:58Tak jest, Panie Prezesie.
18:00No.
18:03Musisz Pan to tak zrobić,
18:05żeby Kuiński musiał kogoś wysłać po te dokumenty do Koborowa.
18:09A sam nie mógł ruszyć się z Warszawy.
18:13Już Pan to potrafisz, Panie Czerpak.
18:15Dla Pana Prezesa wszystko potrafię.
18:21Nie pożałujesz Pan tego.
18:25Musi Pan uwierzyć, inaczej wszystko diabli wezmą.
18:27A spróbowałby nie uwierzyć.
18:29Żeby tylko Pani Nina w ostatniej chwili wszystkiego nie zepsuła.
18:31Panie Prezesie, spokojny. Damy sobie radę.
18:33Czy to?
18:35Tam kochanego człowieka,
18:37jak najdroższy Pan Nikodem.
18:39Tak.
18:40Jak najdroższy Pan Nikodem, jak czcigodny prezes nie ma na całej kuli.
18:54Z podkładami już prawie, prawie dobijamy końca.
18:58Czcigodność za czcigodność.
19:01Chociaż jeszcze ta rozmowa z Ministrem.
19:03Ale potem, jak już załatwimy się z podkładami,
19:07trzeba by pomyśleć o czymś jeszcze.
19:11Słupy telegraficzne.
19:18Psiak.
19:20Podwoli, Szanowny Pan Komnicki,
19:22że zobaczę, kto tam czego chce.
19:24Ale proszę, proszę, kochany Panie Nikodemie.
19:28Halo?
19:29Tak.
19:30Czeka.
19:31Kto?
19:33A, tak jest.
19:35Tak jest.
19:36Wypadkiem spotkał Pan.
19:38Pan Kunicki jest u mnie.
19:40Naczelnik czerpa.
19:41Szupał Pana cały dzień.
19:44Halo?
19:45Moje uszanowanie.
19:47Moje uszanowanie?
19:48Czym mogę służyć Panu Naczelnikowi?
19:53Tak.
19:55Rozumiem.
19:56Oczywiście.
19:59Ten.
20:04Co ja pocznę?
20:06Co ja pocznę?
20:08A bo co się stało?
20:10Koniecznie żądają dokumentów z procesu.
20:13I to do jutra, do ósmej wieczór.
20:15Rany boski.
20:17A tu ja się ruszyć nie mogę, bo audiency u ministra mam o jedenastej rano,
20:20a minister wieczorem pociągiem wyjeżdża nam cały miesiąc.
20:23Co tu robić? No radź, radź co robić.
20:25Ratuj, Panie Dyzmok, Panie Nikodemie kochany.
20:28Mam.
20:30Trzeba natychmiast zatelegrafować do Koborowa, niech Panu przyślą te dokumenty.
20:33Aha, żeby to było możliwe.
20:35Dokumenty są w kasie od niecałej, a klucze mam przy sobie.
20:39Ech, to może Pan, może wysłać kogoś.
20:42Przecież ma Pan auto, może szofera.
20:43Królu Złotym, no jakże ja mogę dać klucz od kasy szoferowi?
20:47No przecież tam są papiery, pieniądze, biżuteria, dokumenty, no.
20:50Oni brzmią jego znaczeniem.
20:52Boże, no co robić?
20:54Zaraz, zaraz, ale co, nie ma Pan rodziny w Warszawie, kogoś bliskiego?
20:57Panie żywej duszki.
21:02No to na podkłady trzeba będzie pogwizdać.
21:05Ale Panie, przecież to są miliony, no.
21:07Przecież na to strzykającymi latami, a tu nagle...
21:09Co za idiota ze mnie, że nie zabrałem.
21:11Czego?
21:13Teczki tej granatowej.
21:14Pamięta Pan, co Panu pokazywałem?
21:16O, pamiętam.
21:18Granatowa teczka.
21:23Byłby jeden sposób, byłoby jedno wyjście.
21:28Jakie?
21:30Nie śmiałbym Pana prosić, ale Pan sam wie, jakie to ważne dla mnie i dla Pana.
21:37O, jak to?
21:38Miliony piechotownie chodzą.
21:42Panie Nicodemie, Pan jest jedynym człowiekiem, który może uratować sytuację.
21:47Ja?
21:49Panu.
21:51Bo Panu jednemu mogę zaufać.
21:53Panie Nicodemie, kochany, królą złoty.
21:56Niech Pan mi nie odmawia.
21:58Ale niby czego?
21:59Ja wiem, że Pan się zmęczy, ale wie Pan przy Pana młodym wieku, co to tam znaczy.
22:03Kochan, niech Pan się machnie do Koborowa.
22:06Niech Pan mnie ratuje.
22:08Nie, wie Pan, ja to tam nie lubię patrzeć po cudzych schowkach.
22:14Królu, złoty.
22:15Zatem człowiek się ugania jak wariat, nie wyśpi się.
22:24Co ja pocznę?
22:26Co ja pocznę?
22:27Co ja pocznę?
22:28Zobaczmy.
22:39Palpa na licho, pojadę.
22:41Królu.
22:43Królu, kochany Panie Nicodemie.
22:48Który to klucz?
22:52Ten.
22:54Otwiera się bardzo prosto, ale trzeba koniecznie przekręcić górną rozetkę na dziewiątkę, dolną na siódemkę.
23:01Górną, dziewiątkę, dolną na siódemkę.
23:02Dzwań Pan po samochód.
23:03Pitańczka z dokumentami leży na samej górze w prawym rogu, także nigdzie więcej szukać nie trzeba.
23:08Dobra, dobra.
23:10Panie Nicodemie, kochany, tylko niech Pan nie zapomni dobrze zamknąć kasę i koniecznie przekręcić rozetkę.
23:23Za pół godziny pracamy do Warszawy.
23:38Pani w domu?
23:39Tak, jaśnie Pani u siebie. Czy mam zameldować?
23:42Nie, nie trzeba.
23:53Przyjechałaś nareszcie, nareszcie... mój słodki jedyne, kochany...
24:13Nie masz pojęcia, jak bardzo stęskniłam się za tobą.
24:17A ja... to niby nie...
24:21Nie zauważyłeś obciąłam włosy, podobałam ci się, tak?
24:25Bardzo.
24:27Na długo przyjechałeś.
24:29Wiesz... muszę się śpieszyć.
24:34Ale dlaczego?
24:36Ja już tam w gabinecie przyczytać parę papierów, porobić notatki.
24:40Już była przy mnie, nie chciałbym się nic zrobić.
24:45Minoś...
24:48Jeżeli mi nic nie stanie na przeszkodzie, pobierzemy się wcześniej niż myślisz.
25:10A jak się ma dobre kiepełko, to i wytrycha nie trzeba.
25:24A jak się ma dobre kiepełko, to i wytrycha nie trzeba.
25:54Po razie mojej śmierci spalić nie otwierając.
26:22Ponieważ nie umar.
26:32Koniec.
26:37Pszakra.
26:52Pozdrawiam.
26:54Pozdrawiam.
26:58Pozdrawiam.
27:02Pozdrawiam.
27:04Pozdrawiam.
27:08Pozdrawiam.
27:12Dzięki za oglądanie!
27:42Fałszywe zeznanie. Przekup z to urzędnika.
27:58Kunik.
28:05Nie ma na to co czekać. Jedziemy do urzędu śledczego.
28:08Aleksle.
28:12Na weksle?
28:15No można by je zatrzymać na wypadek zmiany uczuć lub zainteresowań pani Niny.
28:22Ale bezpieczniej będzie spalić je.
28:25Jeżeli jest pan oczywiście pewien, że pani Nina wyjdzie za pana.
28:29To jest zmurowany.
28:30To jest zmurowany.
28:33No to plasa. Jedziemy.
28:35Wsadzenie Kunickiego do więzienia pociągnie za sobą jako naturalną konsekwencję proces sądowy.
28:49Tak, to prawda.
28:51Otóż to.
28:52A chyba taki proces, który z natury rzeczy byłby wielką sensacją, nie byłby miłą rzeczą dla pańskiej przyszłej małżonki ani dla pana, panie prezesie.
29:02A więc co robić?
29:07No byłoby może pewne wyjście z sytuacji.
29:11Jakie?
29:13Powiedzmy, że Kunickiemu grozi dziesięć, a przynajmniej sześć lat więzienia. To nie ulega wątpliwości.
29:19Dowody są tego rodzaju, że nie potrafi się z tego wymigać.
29:23Otóż, co by pan powiedział na to, panie prezesie, gdybyśmy spróbowali ułożyć się z Kunickim?
29:32Ułożyć?
29:34On zrzeka się wszelkich pretensji do majątku żony i do pana.
29:39Za to pan daje mu, powiedzmy, pewną kwotę pieniędzy i paszport zagraniczny.
29:45Niech sobie jedzie na zbity webu, gdzie chce.
29:46Tak, tylko, że może później wrócić.
29:50A i na to jest rada.
29:52Zrobimy tak.
29:54Dzisiaj go aresztuję, bardzo surowo przesłucham, no pokażę mu te wszystkie szpargały i zamknę, powiedzmy, na jakieś trzy dni, żeby zmiękł.
30:01Później znów wezwę go na przesłuchanie i zaproponuję ugodę.
30:05Jeśli się nie zgodzi, no tym gorzej dla niego.
30:08A jeśli się zgodzi, dam paszport i pozwolę uciec za granicę.
30:12Uciec, rozumiecie panowie?
30:16Uciec to znaczy nie móc wrócić, gdyż roześlę zanim listy gończę.
30:21Co pan na to powie, panie prezesie?
30:23Bardzo mądrze. I ja tak myślę.
30:29Tym milej byłoby mi zrobić tak drobną przysługę człowiekowi tak zasłużonemu, tym bardziej, że nie wątpię, że pan prezes zechce zachować mnie w życzliwej pamięci.
30:39Naturalnie.
30:42Jak bardzo wysoko cenię sobie poparcie pana prezesa, niech świadczy fakt, że właśnie w tych dniach wybieram się do pana prezesa z pewną małą prośbą.
30:55Chętnie zrobię wszystko, co będę mógł.
30:59Dla pana to drobiazka, dla mnie rzecz bardzo ważna.
31:02Mianowicie od nowego roku odchodzi ze stanowiska zastępca głównego komendanta policji.
31:08Gdybym miał poparcie tak poważnej osobistości, na pewno mógłbym liczyć na nominację.
31:14Od kogo to zależy?
31:15Od pana ministra spraw wewnętrznych.
31:19To możesz pan być spokojny. Sprawa załatwiona.
31:25Mój przyjaciel.
31:29Przyjechał pan. Bardzo się cieszę.
31:36Przywież panu teczkę?
31:38Dzień dobry, przywiozłem.
31:40Doprawie pani Nikodemianie nie rozumiem, co to wszystko znaczy.
31:42Niby co?
31:43Zresztą mało więcej u ministra.
31:45Czerpach powiedział mi, że przełożona minister wcale nie dojeżdża.
31:48Okazuje się pani Nikodemianie, że on w ogóle nie miał zamiaru wyjechać.
31:51Co to znaczy?
31:53Chodźmy do mojego mieszkania.
31:55Doprawie, doprawie ja nie rozumiem.
32:04Niech Feliks idzie sobie na miasto.
32:12Panie Kunicki.
32:24Otóż...
32:26...pańska żona rozwodzi się.
32:28Co takiego?
32:29To, co pan słyszał.
32:33Pańska żona rozwodzi się i wychodzi za mnie.
32:36Ach tak?
32:38Może przyjechała z panem?
32:40Nie, nie. Jest w Koborowie.
32:43Kiedy moja żona powzięła to postanowienie?
32:46Że to nie, niemożliwe.
32:48Nic mi o tym nie wspominałam.
32:50Może taki chwilowy kaprys.
32:52Kaprys pod wpływem pańskiej intrygi.
32:54Psz, jakie tam intrygi?
32:57Po prostu zakochała się we mnie i ma dość starego dziada.
32:59A ten stary dziad ma miliony.
33:01Psz, o. A guzik ma. Guzik ma, nie miliony. Rozumie pan?
33:04Majątek i miliony należą do niej.
33:07Na papierze.
33:09Tylko na papierze. Szanowny panie.
33:11Nie ma się na co łaszczyć.
33:13A może i jest. Na co.
33:15Bardzo mi przykro, ale mam również weksle mojej żony,
33:17które opiewają na taką sumę, że pokrywa z nawiązką wartość całego mająca.
33:20A weksle, proszę pana.
33:21Weksle to były, rozumie pan, pani Kuliński?
33:24Były, ale się zmyły.
33:26Co co? Jak to?
33:27Tak to.
33:29Skradłeś?
33:31Skradłeś mi weksle?
33:33Proszę mi natychmiast oddać klucz od kasy.
33:35A nie, klucza to ja ci nie oddam.
33:37Masz, to rozumiem ty, ty.
33:39Złodziej.
33:41Bandy tak jak ciebie, jak ciebie do krymina usadzę.
33:43Dól mordę, starych grędziarza.
33:45Oddaj klucz.
33:47A nie, klucza nie oddam, bo klucz nie twój, rozumiesz?
33:48Stary Projdocho nie twój, tylko niby.
33:51Jej klucz, jej kasa, jej pieniądze i jej mająca.
33:54A nie, w łoku się ty myśli, że stary Kunicki da siebie zrobić duska?
33:57Nie, jest jeszcze sprawiedliwość w tym kraju.
33:59Są sądy, są świadkowie, którzy widzieli, że to by dawałem klucze.
34:01Nie, wolno bratu, wolnego.
34:02Dlaczego?
34:03I Lina będzie musiała zeznać pod Przysieką, że podpisała.
34:05Nie, myślę.
34:06To już jest moja sprawa.
34:09Są jeszcze sądy.
34:13A to bydle.
34:15On sądem straszy?
34:18Fu!
34:32Czy pan nazywa się Leon Kunicki?
34:50Kunicki.
34:52Jest pan aresztowany. Proszę pójść z nami.
34:54To za co?
34:56Pomyłka.
34:58Nie ma żadnej pomyłki.
35:00Oto rozkaz aresztowania.
35:02Lecz za co?
35:04To już nie moja rzecz.
35:06W urzędzie śledczym powiedzą panu.
35:08Ma pan broń?
35:10Nie.
35:11Obszukać.
35:13Jestem za.
35:25Czy?
35:27Czy?
35:29Moje uszanowanie panie prezesowi.
35:31Przepraszam, że zakłóciliśmy spokój, ale taki miałem rozkaz.
35:40Jako rozkaz, to rozkaz.
35:41No.
36:11Kudier Warszawski!
36:25Kudier Warszawski!
36:29Kudier Warszawski!
36:30Kudier Warszawski!
36:40Musiałem chwilę poczekać, u Reicha była na radar.
36:44No.
36:46Więc kunik jednak jest twardy.
36:49Ale Reich twierdzi, że jak jeszcze dwie noce posiedzi, to zmięknie.
36:58Jazda.
37:00Osiem w
37:13Nie, nie.
37:15Dobrze, dobrze.
37:17Nie, nie.
37:19Nie.
37:21Nie, nie...
37:24Nie, nie.
37:26Nie, nie.
37:27Nie, nie, nie...
37:28Dzięki za oglądanie!
37:58Dawaj porcygar, cholerą.
38:12Jaki porcygar?
38:13Jaki? Ja ci zaraz pokażę jaki.
38:15Ja go zdaję, a tobie mordę spiję!
38:16Czego się drzesz?
38:17Chcesz to zbiegowisko zrobić?
38:19Może byś drzwi lepiej zamknął.
38:21No.
38:28Czego się rzucasz, frajerze?
38:32Oddaj porcygar, choler.
38:34Porcygar? Ja go nie brałam, a...
38:37Cy dziwko ty.
38:44Skurwys...
38:46Widzisz, cholerą?
39:04Złodziejka.
39:05Ścierwo.
39:06Sam byś go tam schował, ty.
39:08Brud!
39:08Opoczizenzy!
39:10KONIEC!
39:18KONIEC!
39:21KONIEC!
39:22Dzień dobry.
39:52Rozdwoniły się bzy,
39:56dlaś piękna jak cud.
40:01Ale cóż, gdy serce twe
40:06było zimno jak lód.
40:11Zazudzi, zuzuzaj.
40:15Zazudzi, zuzaj.
40:18Nie wiedziałem, że pan prezes tak lubi grać na mandolinie.
40:25No.
40:27Skunik zmiękł.
40:31Noce w ciemnej i nieopalanej celi pomogły.
40:34Zażądał widzenia z żoną i upierał się przy tym.
40:38Ustąpił dopiero wówczas, kiedy Reich pokazał mu listy pani Niny,
40:42które pan ostatnio otrzymywał.
40:44Zgadza się na sto tysięcy, pod warunkiem, że otrzyma kompromitującego dokumenty.
40:51No i co?
40:53No oczywiście.
40:54Reich jest za mądry, żeby na to poszedł.
40:58Obiecał mu tylko, że zatrzyma dokumenty u siebie, a nie w aktach urzędu śledczego.
41:03Zgodził się?
41:07Prosił o jeszcze jeden dzień do namysłu, ale niech się pan nie obawia.
41:12Musi się zgodzić.
41:14A swoją drogą dobrze by było donieść pani Ninie, że jej mąż zostaje zwolniony
41:37i wyjeżdża z własnej woli za granicę.
41:41Można też napisać, że zabiera ze sobą połowę majątku
41:46w gotówce i papierach wartościowych.
41:48To uspokoi jej, że tak powiem, sumienie.
41:56Ma pan rację.
41:57Trochę pucu nie zaszkodzi.
42:04A może jednak będzie lepiej nie pisać?
42:07Ma taki list.
42:09Może dostać się komuś w ręce.
42:15Felix, ubranie!
42:16Zgodnie z umową.
42:31Zgodnie z umową.
42:34Nie.
42:40Odda pan pomięciu granicy.
42:41Zobaczcie.
42:42Połowę cię.
42:45Do zobaczenia.
42:46DZIĘKI ZA OBSERWACIE
43:16DZIĘKI ZA OBSERWACIE
43:46DZIĘKI ZA OBSERWACIE
44:16ZA OBSERWACIE
44:46DZIĘKI ZA OBSERWACIE
45:16DZIĘKI ZA OBSERWACIE
45:46ZA OBSERWACIE
46:16DZIĘKI ZA OBSERWACIE
46:18DZIĘKI ZA OBSERWACIE
46:22ZA OBSERWACIE
46:26ZA OBSERWACIE
46:28ZA OBSERWACIE
46:36ZA OBSERWACIE
46:38ZA OBSERWACIE
46:40ZA OBSERWACIE
46:42ZA OBSERWACIE
46:44ZA OBSERWACIE
46:46ZA OBSERWACIE
46:48ZA OBSERWACIE
46:50ZA OBSERWACIE
46:52ZA OBSERWACIE
46:54ZA OBSERWACIE
46:56ZA OBSERWACIE
46:58ZA OBSERWACIE
47:00ZA OBSERWACIE
47:02ZA OBSERWACIE
47:04ZA OBSERWACIE
47:06R probabil ہ Cóż
47:08ZA OBSERWACIE
47:10ZA OBSERWACIE
47:12ZA OBSERWACIE
47:14ZA OBSERWACIE
47:16PRZESZŁO
47:18ZA OBSERWACIE
47:20MILECZE
47:21ZA OBSERWACIE
47:22ZA OBSERWACIE
47:24Dzień dobry.
47:54Dziękuję.
47:58Przepraszam panu. Przepraszam. Dzień dobry.
48:02Dzień dobry.
48:04Zwołałem tutaj panów, żeby was powiadomić, że właścicielka koborowa pani Nina Kunicka
48:10rozwodzi się z mężem i dlatego odebrała od niego plenipotencje.
48:15Jedynym jej plenipotentem jestem ja, a ja cackać się nie będę.
48:22Wiecie już na pewno z gazet, że bank zbożowy jest jak lalka,
48:26bo ja wszystko ot tak trzymam za pysk.
48:31Robota to nie zabawa!
48:34U mnie trzeba tyrać!
48:36Bo ja za próżniactwo forsy spłacić nie myślę.
48:39Na zbity pysk będę wylewał darmo z jadów.
48:43A jeżeli się dowiem, że który z was robi jakieś machlojki,
48:47jeżeli przyłapię kogo, że robi coś na lewo,
48:51to będę wsadzał do ciupy bez żadnego pardonu!
49:02U mnie żartów nie ma. Zrozumiano?
49:08Przyjedzie tutaj pan Krzepicki, którego zrobiłem moim administratorem.
49:12Macie go słuchać we wszystkim.
49:15Ale ponieważ w dzisiejszych czasach
49:19i rodzonemu bratu ufać nie można,
49:22więc pomyślałem sobie tak.
49:24Jeżeli któryś z was zauważy tu jakiś kant
49:28i mnie o tym doniesie,
49:30to dostanie pięć patyków do łapy,
49:32a i podwyżkę pensji dam.
49:34Ja tu nikogo nie będę krzywdził.
49:37Będę dla was jak rodzony ojciec.
49:41Ale nabić się w butelkę nie dam.
49:43To wszystko dowidzę ja panom.
49:45Panie prezesie.
49:47No zadam jeszcze.
49:49Z tego co pan prezes tu mówił.
49:51A pan zrozumiałeś to co ja mówiłem?
49:53Tak i dlatego...
49:55I dobrze pan zrozumiałeś?
49:57Dobrze, właśnie dlatego...
49:59No ja znam, do roboty.
50:01Przegnam panów.
50:03Ładna historia.
50:08Ależ to oburzające.
50:10Przecież on chce z nas szpiegów zrobić.
50:12I co za ton?
50:13A co za język?
50:14To skandal.
50:16Mówił z nami jakimś żargonem,
50:18jakby uważał, że inteligentnego języka nie zrozumiemy.
50:20Jedno mamy wyjście panowie.
50:22Podać się gramialnie do dymisji.
50:24Byle tylko solidarnie.
50:26No to ja z góry uprzedzam panowie.
50:27Beze mnie.
50:28I beze mnie.
50:29Ale jak to?
50:31To poniża godność.
50:33Życie to nie fiubździu.
50:35A my Polacy to zaraz podrażniona ambicja.
50:38I hopaj, siupaj.
50:39A później z tej ambicji to skomleć pod innymi drzwiami o pracę.
50:43Zresztą ja tu żadnego powodu do obrazy nie widzę.
50:46Wstyd panie Kaniewski.
50:48A co znaczą te nagrody dla denuncjatorów?
50:51A kto panu każe zgłaszać się po tę nagrodę?
50:55Róbcie panowie jak chcecie.
50:57Ja jednak podziękuję za służbę.
50:59Ja też.
51:01A ty nie grasz?
51:18Tylko na mandolinie.
51:20A chyba żartujesz?
51:23Jak Boga kocham.
51:25To takie komiczne, grać na mandolinie.
51:29Dlaczego?
51:30Nie wiem, ale wydaje mi się to szalenie zabawne.
51:32Prezes, mąż stanu i nagle mandolina.
51:39Szkoda, że nie wziąłem instrumentu z Warszawy.
51:42Też zagrałbym ci jeden kawałek.
52:00Ładne?
52:01Owszem.
52:02Ładny kawałek.
52:04A słowa do tego jakie?
52:06Nie, to nie zoper.
52:09Nie poznajesz to bar Karola Czajkowskiego.
52:13Ładny kawałek.
52:15A jak się nazywa?
52:18Giemol.
52:21Giemol.
52:22Śmieszne.
52:24A dlaczego nie de Mucha?
52:27Mój pan jest dzisiaj nastrojony żartobliwie.
52:30Już wiem, z tą mandoliną to też był żart.
52:34Niedobre.
52:37Mówię tak dworować z małej Nimeczki.
52:43Nieładnie, nieładnie.
52:45Nimeczka.
52:47Nimeczka.
52:49Jesteś dzisiaj naprawdę w doskonałym humorze.
52:52Masz prawdziwy talent wygłaszania dowcipów.
52:54Mówisz je z taką powagą.
52:57Taka jestem szczęśliwa, tak mi lekko, swobodnie, radośnie.
53:01Machniku, machniku.
53:07Od wielu, wielu dni twoja mała Nimeczka będzie po raz pierwszy spała słodko.
53:16I spokojnie, nie będą przeszkadzały smutne myśli.
53:20Za to będzie przeszkadzało co innego.
53:24O nie, Nimeczka będzie spała słodko na górze, a Nik słodko na dole.
53:29Nie, mowy nie ma. Teraz to już mowy nie ma.
53:32O, Niku.
53:34Szkoda każde słowo.
53:36Jak tylko służba się wyniesie, moja Nimeczka zejdzie na dół.
53:40O, nie zejdzie.
53:42To ja pójdę na górze.
53:44To drzwi będą zamknięte.
53:46Zamiast drzwi wywalę w trymiga.
53:49O, ty mój najsłodszy siłaczu.
53:51Daj uszko coś ci powiem.
53:55Nimeczka, przyjdzie do swego pana.
54:00Tak to rozumiem.
54:21Muzyka
54:26Muzyka
54:56Muzyka
55:26Muzyka
Comments