Skip to playerSkip to main content
  • 12 hours ago
Transcript
00:06KONIEC
00:30KONIEC
01:24Kupa moriato! Kupa moriato!
01:30Kupa moriato!
02:03Kupa moriato!
02:25Kupa moriato!
02:56Kupa moriato!
03:26Kupa moriato!
03:53Kupa moriato!
04:20Kupa moriato!
04:50Kupa moriato!
05:20Kupa moriato!
05:41Kupa moriato!
06:10Kupa moriato!
06:40Kupa moriato!
06:43Kupa moriato!
06:48Kupa moriato!
06:57Kupa moriato!
07:01Kupa moriato!
07:33Kupa moriato!
07:36Kupa moriato!
08:02Kupa moriato!
08:27Kupa moriato!
08:57Kupa moriato!
09:22Kupa moriato!
09:26Kupa moriato!
09:28Kupa moriato!
09:46Kupa moriato!
09:49Kupa moriato!
09:54Kupa moriato!
09:58Kupa moriato!
10:18Kupa moriato!
10:20Kupa moriato!
10:22Kupa moriato!
10:22Kupa moriato!
10:38Kupa moriato!
10:41No to co? Nic mi pan nie poradzi, doktorze?
10:47Małżeństwo uważane jest zarówno za sprawę ducha, jak i ciała.
10:50Co się tyczy ducha, to może pan się zwrócić do psychoanalityka, u którego leczył się pański klient.
10:55Musi pan przywykać. Takich wypadków mamy coraz więcej, przy większej ilości dawców.
11:01Nieraz trzeba określać wiek pacjenta, po dług średniej arytmetycznej wieku wszystkich dawców.
11:07Panie doktorze, dwójka dzwoni, że pacjent jeszcze nie umarł.
11:10Jeszcze nie? Już tam idę. Przepraszam pana.
11:37Panie Fox?
11:41Spacer.
11:45Panie Fox, czy...
11:48Czy co?
11:49Czy pan jest całkowicie pewien tego, że pan jest Ryszardem Foxem, a nie Tomaszem?
11:53Jak mogę być Tomaszem? Brat był pilotem, ja jestem kierowcą. Zresztą jest dowód.
11:58Jaki dowód?
12:00No wdowa i dzieci. Zostały sieroty, no nie?
12:03A, naturalnie. A więc wszystko zostało, zostanie dokładnie wyświetlone i mam nadzieję, że wszystkie sprawy ułożą się po pana myśli.
12:09Niezwłocznie będę interpretował ubezpieczenia. Ściskam pana.
12:14Nereczka? Może coś do komplecików?
12:17Coś poważnego? Serduszko potrzebne? Sprzeda mnie drogą.
12:22Mam wszystko. Jak nowe. Pierwsza jakość. Niech pan kupi. No co? U mnie. U mnie. Lepsze.
12:31Dajcie mi spokój.
12:41Panie. Panie. Patrz panie, jakie narządy czyste.
12:46Dziękuję ci moje dziecko.
12:47Dla pana tylko.
12:48Pan szanowny nabywa, czy też może odstępuje?
12:51Władze najwyższe sady.
12:58Uwaga. Meldunek ze szpitala stanowego dotyczy ubezpieczeń polisa nr 673 oraz 1197.
13:08Ja w sprawie Ryszarda Powsza. Dam. Rzecznik Prawny Towarzystwa Ubezpieczeniowego Consolidator.
13:13Saldo dodatnie. Uwaga. Meldunek ze szpitala stanowego dotyczy ubezpieczeń polisa nr 673 oraz 1197.
13:22Zdawać do sądu. Pewna przegrana.
13:24Dlaczego?
13:25Dlaczego? Ponieważ bracia Fox ubezpieczyli się na życie. Nie od wypadku.
13:31Rozumiem to. Co z tego?
13:32A kto żyje? Żyje ten, którego organa życiowo niezbędne żyją.
13:37Miejsca, w którym się znajdują są bez znaczenia.
13:40Tu czy tam, to dla nas bez różnicy.
13:43W gruntrze żyją. Skoro żyją, to żyje i sam ubezpieczony.
13:47W odpowiednim ma się rozumieć stosunku procentowym.
13:53Proszę pana, ale przecież nie możemy żywego czekać dzielić na procenty.
13:57Owszem, owszem. Mogę panu przestawić saldo.
14:00Pan Noland, poproszę aktywa osobiste Tomasza i Ryszarda Foxu.
14:05Tomasz Fox, proszę.
14:12A więc, jaki jest według pana bilans Tomasza Foxa na dzień bieżący?
14:1948,9% jego ruchomości cielesnych zostało zainwestowane w jego bracie Ryszardzie
14:26jako wkład o charakterze darowizny bezwzwrotnej pod postacią szeregu narządów wewnętrznych.
14:3221,1% wspomnianego Tomasza zainwestowana została w osobach trzecich.
14:42Pozostałe 30% złożono do grobu rodzinnego i spisano na czyste straty.
14:49Tak więc ujemny bilans Tomasza Foxa wynosi 30%
14:52i towarzystwo skłonne jest dokonać wypłaty premii w tej wysokości.
14:57Ja pytam o Ryszarda.
15:00Ryszard? Przecież pan sam twierdzi, że Ryszard żyje.
15:03Więc jak możemy dokonać wypłaty jego premii?
15:07Ależ Tomasz nie żyje.
15:09Owszem, Tomasz nie żyje w 30%.
15:12To wszystko.
15:14Cała jego reszta została zainwestowana i ma się doskonale.
15:18Do widzenia, pan.
15:19Do widzenia.
15:25Nie!
15:27Przyszłam tylko po to, żeby panu powiedzieć, że on się tak łatwo nie wykręci.
15:32Ależ pani Fox, kto taki? Ryszard?
15:35To jeszcze kwestia, czy Ryszard?
15:38A pani ma wątpliwości?
15:41A co mi tam wątpliwości? Mnie wszystko jedno.
15:44Jeżeli to Ryszard, to niech odda całą forsę zabezpieczenia.
15:48Za wszystko, co ma po moim mężu.
15:49Ale jeżeli to Tomasz, to niech nie wyrzuca pieniędzy na hotel i na adwokatów.
15:54Tylko niech wraca do żony i do dzieci.
15:56Zaraz, zaraz, zaraz, chwileczkę.
15:57Albo się pani uważa za wdowę, albo za mężatkę.
15:59Jeżeli pani jest wdową...
16:01Wiem, wiem.
16:03Chce mnie pan skołować.
16:05Nie uda się.
16:07Żadnych dyskusji nie będzie.
16:09Mam swego adwokata.
16:10Czekam do soboty.
16:12Potem będziemy rozmawiali, ale w sądzie.
16:21Kłopa wariatów.
16:26Zna pan jej żądania.
16:27Tak. Chce albo całej forsy, albo innie na dodatek.
16:30No co, będę się musiał chyba na to zgodzić, nie?
16:32Zawsze jako mąż będę bliżej tej forsy.
16:35Co pan mi radzi?
16:36Drogi panie Fox, muszę pana zmartwić.
16:39To nie jest takie proste, jak pan myśli.
16:40Niestety nie udało się stwierdzić, czy pan żyje, czy też pan umar.
16:44Proszę.
16:45No proszę się tylko nie przejmować.
16:46Pod względem duchowym jest pan Ryszardem Foxem.
16:48Zapewne, ale pod względem cielesnym.
16:50Zaraz, zaraz, kim ja właściwie jestem, co?
16:52Na rozprawie musi powstać problem ojcostwa, panie Fox.
16:56Otóż pod względem duchowym nie jest pan ojcem dzieci,
16:59ponieważ nie zamierzał pan mieć dzieci ze swoją bratową.
17:02Nieprawdaż?
17:03U, u, u, u, u, kupa wariatów.
17:06No, pewnie, że nie chciałem.
17:08To są dzieci brata.
17:09Zaraz, zaraz, zaraz.
17:10Ze stanowiska pańskiej psychicznej decyzji nie jest pan ojcem tych dzieci.
17:14Także w sensie prawnym.
17:16Wiesz, niestety uległ pan wiadomemu wypadkowi
17:19i doszło do całego szeregu transplantacji.
17:22Przeszczepy uważa pan.
17:24Zachodzi obawa, a nawet pewność,
17:26że pod względem cielesnym jest pan ojcem.
17:30Albowiem obecnie znajduje się pan w posiadaniu takich regionów cielesnych,
17:35które zawiadują ojcostwem z tytułu ich przeznaczenia.
17:38Rozumie pan?
17:39Nie rozumiem.
17:41Ale to nieprawda.
17:42Żadnym ojcem nie jestem.
17:43Proszę, jeżeli trzeba, mogę adoptować.
17:45Nic więcej.
17:46Panie Fox, pan jeszcze nie ogarnia zawiłości tej sprawy.
17:49Ojciec nie może adoptować własnych dzieci,
17:52ponieważ będąc ojcem cieleśnie,
17:54pan nie jest ojcem duchowo,
17:55ponieważ to nie pan poślubił matkę tych dzieci.
17:57Z tego wynika, że pan jest częściowo szwagrem,
18:00częściowo zaś mężem
18:01i to samo dotyczy ojcostwa.
18:03Lecz ani częściowa adoptacja,
18:05ani częściowe małżeństwo,
18:06ani 30-procentowy rozwód
18:08nie są możliwe ze względów prawnych.
18:10Toteż nie może pan ani pobrać się z bratową,
18:13ani rozwieźć, ani dzieci usynowić.
18:16A dlaczego?
18:17No jakże ja to mam panu wytłumaczyć panie Foxu?
18:20Nie sam jest panie i mężem,
18:21a gdzie nie, gdzie szwagrem.
18:24Łaciaty?
18:25Łaciaty.
18:26Tak.
18:27Panie Foxu, ja mam myśl.
18:30Gdyby pan zeznał przed sądem,
18:33że dzieci w ogóle nie były nigdy dziećmi pańskiego brata,
18:37ale że pan je po kryjomu spłodził przed wypadkiem z bradułu.
18:42A, aże i wtedy ja byłbym ich ojcem.
18:44Nic podobnego.
18:45Właśnie wtedy byłby pan tylko ich stryjem.
18:48A to, ponieważ pana zmarły brat nie znajduje się w posiadaniu.
18:52Chociaż nie, nie, nie.
18:53Nie, no przecież były w tym mieszane osoby trzecie.
18:57Być może, że ojciec tych dzieci jest zupełnie gdzie indziej i nic o tym nie jest.
19:02Co za niebywały wypadek.
19:03Co za wspaniały kazus prawniczy.
19:05Istny fenomen.
19:07No co się pan tak zachwyca, panie?
19:09Rać pan, co ja mam robić do cholery?
19:11Nie powinien się pan denerwować, no.
19:13Nie, nie powinienem, zwłaszcza, że w piątek mam rajd.
19:15Dobra, niech pan zostawi wszystko tak.
19:17Ja ja w sobotę przyjdę do pana.
19:18Dobrze, dobrze, panie Fox.
19:21Pozostaje jeszcze kwestia kosztu.
19:24Wydatki rosną.
19:26Wskazana jest zaliczka.
19:27Dobra, dobra.
19:28Zapłacę.
19:28Wszystko zapłacę po rajdzie.
19:29Co wiecie, na mnie wszędzie czekają.
19:31Zadłużyłem się po łzy.
19:41Zadłużyłem się po łzy.
20:05Moje biedne dzieci, robaczki, moje malutkie.
20:09Och, ty łomuzię, ty.
20:10Och, zobaczysz.
20:13Do domu wracaj.
20:14Do dzieci już.
20:31Do domu.
20:45KONIEC
21:14KONIEC
21:34KONIEC
21:35To pan.
21:40Nareszcie pana widzę, panie Fox.
21:42Długośmy się nie widzieli.
21:43Już cztery miesiące z hakiem.
21:45Widzi pan, co za cholerny pech.
21:47Gorąco panu współczuję.
21:51Wiem, że na skutek tragicznego wypadku stracił pan bratową,
21:54to jest żonę.
21:55Zresztą teraz to już wszystko jedno.
21:57W każdym razie stracił pan osobę bliską.
21:59Moje kondolencje.
22:02Czy pan przyszedł w kwestii sporu z ubezpieczeniami?
22:05Muszę pan powiedzieć, że niestety ta sprawa nie ruszyła jeszcze z miejsca.
22:08Nie, mecenasie, mamy już zupełnie inne kłopoty.
22:11Pan, jestem w takim imadle, że w ogóle nie wiem, co robić.
22:15No, postaramy się to jakoś rozwikłać.
22:18Wiem, że uległ pan wypadkowi.
22:20Gdyby nie doktor Barton, już bym w ogóle nie żył.
22:24Ale wie pan, kiedy wczoraj wyjęto mi szwy,
22:26otrzymałem korespondencję, same pozwy sądowe.
22:30Sześć sztuk.
22:33Mecenasie, musi mi panu pomóc.
22:35Zrobię, co będę mógł.
22:39A o co idzie?
22:41Nie spamiętał bym wszystkiego, więc sobie zapisałem.
22:45To jest tak.
22:47Skarżą mnie o kradzież, o profanację,
22:50o nieprawne wejście w posiadanie ruchomości,
22:52o zbezczeszczenie.
22:54Tu nie mogę przeczytać, co tu stoi.
22:56Ma pan lupę może?
22:57Tam, na biurku.
22:59A.
23:01Tak.
23:02O zaniedbanie obowiązków matki.
23:05Chyba ojca.
23:07Nie, matki.
23:09Panie z kobietą.
23:11Skąd?
23:12Ale zmienił pan płeć.
23:13Nie, ja skąd?
23:15Nie no, to znaczy, ja nie zmieniałem, tylko ona.
23:20To znaczy, nie, ona właściwie też nie, bo ona już nie żyje, prawda?
23:24Kto nie żyje?
23:26Salomea Tintel.
23:29Salomea Tintel.
23:30A kto to jest?
23:32Widzi pan, ten rajd miał mnie postawić finansowo na nogi
23:37i ja wziąłem sobie je do pomocy pilota.
23:40Frank Smith, może pan słyszał.
23:42Taki przystojny.
23:44I właśnie ten mój cholerny pech.
23:47To znowu.
23:49Z was dwóch?
23:51A, żeby z nas dwóch.
23:54Gorzej.
23:55Wierzyciele przyszli na rajdy i w Ratowa.
23:59Na zakręcie najlepiej widać, nie?
24:00Więc, no, słowem osiem osób.
24:03Więc tak, była Salomea Tintel lat trzydzieści pięć
24:07i Nancy Quinn lat dwudzieścia jeden.
24:09Smarkata.
24:11I ten pan z psem tam za rowem.
24:13I wszedłam w zakręt siedem tysięcy obrotów.
24:18I już bym wyprowadził.
24:20Tył mi uciekł do tyłu.
24:22I ja...
24:24Rozumie pan.
24:25Rozumiem, rozumiem.
24:27No, wierzycieli niby się pozbyłem.
24:30W Ratowej też.
24:31Jakże panu współczuję.
24:33W Ratowej też.
24:35Więc kto właściwie pana skarży i wódz?
24:38Narzeczony, ty, Nancy Quinn.
24:39O zwrot bezprawnie przywłaszczonego złota.
24:42Jakiego złota?
24:45Tego.
24:50No, on jest dentystą.
24:52I właśnie mieli się pobrać i po narzeczeńskiej przysłudze
24:55tak powstawiał jej to i owo.
24:57Wszystko na złocie i teraz chce, żebym ja mu to oddał.
25:00Paniemu?
25:01Tak.
25:02No, mówi, że to narzeczeńska przysługa,
25:04a ja nie jestem jego narzeczoną.
25:06No, niby racja, no, ale...
25:09Przecież ja tego nikomu nie brałem, prawda?
25:11Ja nikogo o to nie prosiłem.
25:13Ja nie zamawiałem żadnych złotych koronek.
25:16No i dlaczego ja mam teraz oddawać?
25:18Dlaczego?
25:21No, niewątpliwie osobliwa sprawa.
25:26Czy to są już wszystkie roszczenia przeciwko panu?
25:32Panie Fuchs.
25:37Skąd?
25:38Teraz ta kobieta, ta Salomea Tintel,
25:42której na oczy w życiu nie widziałem.
25:44Teraz jej stryj żąda, żebym ułożył na utrzymanie jej dzieci.
25:48Tak.
25:49Rozumiem, ponieważ pan spowodował wypadek.
25:52Nic pan nie rozumie.
25:53Komisja stwierdziła olej, był rozlany.
25:55Rozumie pan?
25:56Tylko nie mam płacić, że spowodowałem wypadek,
25:59tylko jako matka, znaczy jako kontynuacja matki.
26:05Kontynuacja matki? A któż wymyślił to określenie?
26:08No mecenas tego stryjaszka.
26:10O jaką matkę chodzi?
26:13Z panem się rozmawia mecenasie.
26:15No ta kobieta, pani Tintel, miała troje dzieci.
26:17Była schorowana na reumatyzm.
26:20Jak dzisiaj idzie na zmianę,
26:21to mnie proszę pana tak w kolanach łupie,
26:23że ani sprzęgła, ani gazu nie czuje.
26:26No rozumie pan, jakie to dla mnie fatalne.
26:29To znaczy, że pani Tintel, czy jej nogi?
26:32Nie, nie, nie tylko nogi.
26:34Gdzieś mniej więcej dotąd.
26:38Ale wie pan, taki reumatyzm, takie to schorowane.
26:43A teraz ten stryj, proszę pana, żąda,
26:46żebym ja się opiekował dziećmi agrodzonymi.
26:49Ale przecież pan ich nie urodził.
26:50Nie, ale pani Tintel, jak jeszcze chodziła po świecie.
26:53Widzi pan teraz ten stary, przysłałem taki list z podróżkami.
26:56Proszę, niech pan czyta, proszę.
26:59Albo będzie pan utrzymywał dzieci,
27:02albo zmuszę pana, żebyś złożył doczesne szczątki
27:06mej nieodżałowanej bratanicy do grobu rodzinnego.
27:10Nie pozwolę, aby ktoś wywijał resztkami drogiej zmarłej.
27:14No i co pan na to?
27:17Jacy ci ludzie są bezwzględni.
27:19Pozwoli pan, że zanotuję.
27:23A zatem panie Fox, skoro pan już wszystko wyjaśnił,
27:27przystąpię do działania.
27:28Jak to wszystko?
27:29A rodziny wierzycieli, a doktor Barton, a pies?
27:34Jaki pies?
27:36Tak, to już z powietrza wzięte.
27:38Nie wiem o żadnym psie, ani doktor Barton też go nie widział.
27:42Pies, rasy, bokser.
27:47To wszystko?
27:49Tak.
27:51Pan używa torebki?
27:54Tak, wie pan, wygodnie. Kieszenie się nie wypychają.
27:56A od dawna pan tak tę torebkę?
28:02A nie pamiętam, nie.
28:04Mecenasie, jak się coś ruszy, niech pan przyjdzie.
28:08Niech pan mnie zawiadomi, dobrze?
28:10Jeszcze jedna, drogi pani. Koszty rosną.
28:12Pan rozumie tyle spraw.
28:13Zmuszony jestem prosić o zaliczkę.
28:16Po rajdzie, mecenasie.
28:17Za tydzień mam rajd i pierwsza nagroda 100 tysięcy.
28:19Muszę teraz trenować.
28:20Te nogi, wie pan.
28:21Swoją drogą, ten Barton mógł się lepiej rozejrzeć.
28:24Tyle tamtego było, a to takie jakieś schorowane.
28:26Panie Fox, pan ma wciąż tego samego psychoanalityka?
28:29Tak, bo co?
28:30A nie, nie, nic. Chciałem się tylko dowiedzieć.
28:32Do widzenia panu.
28:33I życzę złamania karku.
28:35Ach, wystarczy.
28:38Pa.
28:38Pa.
28:44Doktor Benglow?
28:47Psychoanalityk.
28:49Jestem adwokatem Foxa.
28:51Ryszarda Foxa.
28:52To pański pacjent.
28:54Tak, oczywiście.
28:55Zaraz tu będzie.
28:58Jest uwikłany w cały szereg spraw sądowych.
29:00Uległ wypadkowi.
29:01Przeszczepy uważa pan.
29:03Sąd może powołać biegłych i wydać orzeczenie.
29:06Jako jego obrońca muszę być na to przygotowany.
29:10Tak, oczywiście.
29:10Mam tutaj materiały dotyczące Foxa.
29:13Ale to niestety tajemnica lekarska.
29:15Panie doktorze, jestem jego adwokatem i działam wyłącznie na jego korzyść.
29:19No tak, tak, naturalnie.
29:21No więc mam tu zarejestrowane fragmenty kuracji Foxa.
29:24No co prawda sprzed dwóch lat stosuję metodę wolnych skojarzeń.
29:31Wie pan na czym polega ta metoda?
29:33Ja mówię jedno słowo, a pacjent odpowiada pierwszym, któremu przychodzi do głowy.
29:37A znam, znam, oczywiście znam.
29:39Zechce pan posłuchać.
29:44Noc?
29:45Reflektory.
29:46Ciemność?
29:47Bezpieczniki.
29:47Jak to bezpieczniki?
29:48No widocznie światło nawaliło, jak jest ciemno, nie?
29:51Idziemy dalej.
29:52Uwaga.
29:53Kapelusz?
29:53Zawory.
29:54Jak pan kojarzy kapelusz z zaworami?
29:56Zwyczajnie kapelusz to cylinder, w cylindrze są zawory.
29:58Uwaga.
29:59Krew?
30:00Stop.
30:01Dlaczego stop?
30:02No bo czerwone światło.
30:04Trójca święta?
30:05Dwójka.
30:06Co za dwójka?
30:07Drugi bieg.
30:08Karambol?
30:09Karburator.
30:10Cała symbolika freudowska sprowadzała się u niego do silnika samochodowego.
30:16Nawet drążek.
30:18Uważa pan, to była dla niego tylko dźwignia zmiany biegów.
30:32Proszę się ukryć.
30:49Relaks, relaks, relaks.
30:55Relaks, relaks.
30:59Kapelusz?
31:01Poalka.
31:03Kwiat?
31:05Organy.
31:06Dlaczego organy?
31:07A nie wiem, tak mi się jakoś powiedziało.
31:12Tłok?
31:14Obrączka.
31:16Atrament?
31:17Sakrament.
31:20Relaks, relaks.
31:26A więc, doktorze?
31:29Tu nie ma żadnych wątpliwości.
31:31Z atramentu robi się sakrament małżeński.
31:34A więc jego już w ogóle nie ma.
31:36Co pan mówi?
31:38Jak to nie ma go?
31:39No jasne, została ta dziewczyna, ta Nancy Quinn.
31:41Ta, co miała wyjść za dentystę.
31:42Nie, takie proste to, co nie jest.
31:44Powiedziałbym tak.
31:45Tak, po wierzchu mamy foksa, a pod spodem dziewczynę.
31:49Tak jak masło na chlebie.
31:51Masło na chlebie?
31:52Nie no, pana żartuję.
31:53Nic podobnego.
31:54Czy pan wie, jak dziś pracuje chirurg?
31:55Kawałek tego, kawałek owego, co znajduje się pod ręką.
31:58Zresztą w nagłej sytuacji musi sztukować.
32:01Po trochu.
32:03Po trochu?
32:03Daj widocznie.
32:06A więc kim on właściwie jest?
32:08A kim jest przekładaniec?
32:11Panie, ale ja przecież nie mogę w sądzie reprezentować przekładańca.
32:13Niech, że się pan zastanowi.
32:14Co też pan mówi?
32:15Nowe czasy, nowe zwyczaje.
32:19A pan myśli, że on jest normalny?
32:23Tak, oczywiście.
32:27Zresztą sprawdzę to jeszcze.
32:30Relaks.
32:33Bęzyna.
32:35Rękawiczki.
32:37Rękawiczki.
32:39Skóra.
32:40Skóra.
32:42Kość.
32:44Dlaczego kość?
33:01Ugręź pana.
33:03Rany boskie, pies.
33:05Jaki pies?
33:06No bokser też się tam kręcił.
33:07Gdzie?
33:07Na miejscu wypadku.
33:08Nie.
33:09Nie? Był pies? Znik.
33:10Są świadkowie.
33:11Mówi pan pies?
33:13To może powinienem się zaszczepić?
33:15Myśli pan, że Fox był wściekły?
33:18Nie Fox, pies.
33:19Niech.
33:32Panie mecenasie.
33:34Pan Fox przyszedł.
33:37Przyszedł?
33:38Wreszcie.
33:39Prość, prość.
33:52Przychodzę do pana, wie pan.
33:53Domyślam się, z czym pan przychodzi.
33:56Czekałem na pana.
33:58Pan na mnie czekał?
33:59Dziwne.
33:59Dlaczego dziwne?
34:00Jeszcze dziś panu nie wiedziałem, czy idę do pana, czy do innego adwokata.
34:04Wie pan, dlaczego tu jestem?
34:06Ryszard Kupę Dobrego, panu mówił.
34:08A, Ryszard.
34:09Jaki Ryszard?
34:10Ryszard Fox, mój kierowca.
34:12Ja jestem pilotem rajdowym.
34:13Właśnie Ryszard zaproponował mi udział w tym rajdzie.
34:15Wsgodziłem się.
34:16Cóż, skończyło się dla niego tak tragicznie.
34:19Taka już nasza profesja.
34:20Dwadzieścia mil byliśmy na prowadzeniu, potem ten cholerny zakręt.
34:25Zapomniałem się panu przedstawić.
34:27Nazywam się Stevens.
34:29Harry Stevens.
34:56Zdjęcia mil byliśmy na prowadzeniu, nie wiedziałem, czy nie wiedziałem, czy nie wiedziałem, czy nie wiedziałem, czy nie wiedziałem.
Comments

Recommended