- 2 days ago
Category
😹
FunTranscript
00:02DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:30Trudno powiedzieć. Przed wizytą Breżniowa wszyscy mają ważniejsze sprawy.
00:34Ja wiem, kto to zrobił. Możecie go aresztować?
00:36Skąd pani wie?
00:38Bo widziałam. To Śliwa. Pracuje w Hucie.
00:43Śliwa.
00:46Tak. Proszę zanotować. Śliwa.
00:52Po co mi to mówiłaś?
00:55Ten cholerny Śliwa zachowywał się w Hucie tak, jakby chciał mi coś powiedzieć.
00:58Ale to musiała być prowokacja.
01:00Czyli zgadzasz się, że ktoś to musiał zorganizować?
01:02No właśnie dlatego o nim powiedziałam.
01:04Jola, ale ty jesteś.
01:06Przecież oni mu nic nie zrobią. Powiedzą, że jego w ogóle tutaj nie było.
01:10Przynajmniej będą wiedzieli, że ja wiem.
01:12No i co ci to da?
01:13Widzisz jak te gry się kończą? Naszym spalonym samochodem.
01:18Czyli wolisz przemilczyć, kto podpalił twój samochód, żeby nie narobić sobie kłopotów?
01:26Idę spać.
01:28Idę spać.
01:47Skuteczność, dyscyplina i świetne wyszkolenie aż biją od tych młodych milicjantów.
01:54A parada jest najlepszą okazją do pokazania zgrania zespolu, indywidualnych umiejętności oraz urody pań milicjantek.
02:06Także nauka i technika przychodzą z pomocą w ściganiu przestępców.
02:12W Zakładzie Kryminalistyki Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej najtrudniejsze sprawy analizują wysokiej klasy specjaliści i komputery.
02:22Również wysokie, że ho, ho.
02:25A milicjanci cieszą się w naszym społeczeństwie ogromnym zaufaniem.
02:31Dlatego i starsi, i młodsi wiedzą, do kogo zwrócić się o pomoc.
02:38Ale pamiętajmy, że praca milicjanta jest trudna i wymagająca.
02:44I tym bardziej zasługuje na nasz szacunek.
02:49Samochód spalili ci sami, co wcześniej wygwizdali mnie w hucie.
02:52Boją się o pracę.
02:54A o zdrowie swoich dzieci się nie boją.
02:56I to, że trafią mnie kamieniem w głowę też się nie boją.
02:58Ale pani doktor, ludzie ze strachu robią różne rzeczy.
03:02Pani Wiesiu, to śliwa podpalił mój samochód. Myśli pani, że zrobił to ze strachu?
03:07Śliwa to jest taki spokojny człowiek.
03:11Ten spokojnie rzucił we mnie wczoraj kamieniem.
03:16Co to jest?
03:18Od Tafisowej z Karolkiem jest lepiej.
03:20Profesorka kazała wypisać go z kliniki i zawieść na wieś.
03:30MUZIEK
03:54Cześć Boże, co słynasz, panie Birkaniwie?
03:58No, pogoda jak pogoda, ale na ryby, na ryby, panie wojewodo.
04:04Ale ryby dzisiaj nie ląbie. Kupa papieru.
04:11Słyszał pan? Słyszał pan o tym aucie, co to tej dokturce, wariatce spolili?
04:17Kiedy spolili?
04:19No ja myślę, że zarostki po wiecu, co to na chucie miała.
04:26Ty ciulu rybity.
04:42Cześć pracy towarzyszu pierwszy sekretarzu.
04:46A jak ty już do mnie dzwonisz z dzisiejszego, to pewnie ten dzień przestanie być piękny.
04:52O co chodzi?
04:54Edward, wiesz, że ten tego nie zawracałbym ci głowy z uperelami, ale stał się ten, no, kłopot.
05:07Nieodpowiedzialność ziętka doprowadziła do niepokojów społecznych.
05:14No, wczoraj hutnicy spalili samochód i rzucali kamieniami.
05:21Edward, ja robię wszystko, żeby to nie poszło dalej.
05:26Pamiętasz, co było w siedemdziesiątym na wybrzeżu?
05:30I to wszystko na kilka dni przed wizytą Breżniewa.
05:42No więc, mam pisemne potwierdzenie kierownika zmiany, że towarzysz śliwa został po godzinach.
05:49Co znaczy, że nie mógł być w tym samym czasie pod waszym mieszkaniem.
05:53A jak nie wierzycie, to tutaj mam zaświadczenie, podpis i pieczątka.
05:59Czyli to prawda.
06:03Dziękuję. Do widzenia.
06:05Do widzenia.
06:06Do widzenia.
06:06Do widzenia.
06:15Pani Jolu! Pani Jolu!
06:22Pani Jolu, ja słyszałem o spaleniu samochodu. Straszna sytuacja.
06:27Mój mąż.
06:28Zbigniew Król.
06:30Magister inżynier Mecka.
06:31Co robimy z wyjazdami dzieci?
06:34No bo...
06:34Pani miała przekonać rodziców.
06:36Ja miałem załatwić miejsca w sanatoriach.
06:38Autobusy, no mi się udało.
06:39A Pani po tym, co wczoraj...
06:40Potrzebuje jeszcze trochę czasu.
06:42Ja wiem, ale ja trzymam autobusy, ludzi.
06:45Ja mógłbym to wykorzystać do czegoś innego.
06:47Pani Jolu, no...
06:48Mam to odwołać?
06:49Panie Mecka, niech Pan niczego nie odwołuje.
06:51Na pewno ktoś jutro pojedzie.
06:53No dobrze, autobusy będą czekały do dziesiątej.
07:02Autobusy?
07:03Wczoraj wybili nam szyby i spalili auto.
07:06Co zrobią jutro?
07:08Karolek Tafis wyzdrowiał i wypisali go do domu.
07:11Muszę iść.
07:12Jola!
07:41Dzień dobry.
07:43Dzień dobry.
07:45Dzień dobry.
07:47Zastałem towarzysza pierwszego sekretarza?
07:49Nie, nie ma.
07:50I ma cały dzisiaj grafik zajęty.
07:55Ale mnie przyjmie.
07:59Poczekamy.
08:20Dzień dobry.
08:22Dzień dobry.
08:22Dzień dobry.
08:25Dzień dobry.
08:26Spiruś cichu, a ta się zaś wpierdalą.
08:34Otwarte!
08:35Dzień dobry pani Tafisowa.
08:37Dobry.
08:38Przyszłam przywitać się z Karolkiem.
08:40Biega po placu.
08:41Gdzie biega?
08:43No chyba skoro go wypuścili to nie po to, żeby w doma siedział, nie?
08:46Przecież pani profesor kazała go wywieźć na wieś.
08:48No i wyjedzie.
08:49Za trzy dni do mojej siostry.
08:51Pani Tafisowa, on nie może biegać po tej ziemi.
08:55Słyszy pani?
09:02Karolek!
09:04Chódź sam.
09:07Cześć Karolku.
09:09Jak się czujesz?
09:10Dobrze.
09:11Czy mogę dalej grać?
09:13Graj.
09:18Za trzy dni wyjedzie.
09:19Reszta dzieci też powinna wyjechać.
09:22Powie pani to ludziom?
09:24Ale przeca widzą, że Karolek zdrowszy.
09:27Jest zdrowszy, bo go tu miesiąc nie było.
09:41Dzień dobry.
09:43Dobry.
09:45Wracaj!
09:46Nie opuś!
09:46Nie opuś!
09:48Nie opuś!
09:51Pani Pródkowa, nie muszę pani coś powie.
09:56Co ludzie będą go dać jak inno Jokaśka pośla?
09:58Ja też wywiozłam dzieci.
10:01I mogą się śmiać, ale najważniejsze, że są bezpieczne.
10:05Ona bez imienia nikaj nie pojedzie. Ona się będzie boła.
10:08Co będzie jak ona nie pojedzie?
10:11Utrata słuchu, paraliżę nawet śmierć.
10:23Idę już.
10:26Autokary będą jutro o 10.
10:48Pani Buchta!
10:50Pani Buchta!
10:54Proszę mnie wpuścić!
10:56Pani Buchta!
10:56Autokary będą jutro o 10.00 pod hutą.
10:59Słyszę pani?
11:00Ej dzieci!
11:01Nie bawcie się w tym koszu.
11:12Doktor Wadowska Król!
11:14Autobusy będą jutro o 10.00 pod hutą.
11:17Dzień dobry.
11:18Autobusy będą jutro o 10.00 pod hutą.
11:20Proszę przyprowadzić dzieci, dobrze?
11:28Autobusy odjeżdżają to o 10.00.
11:30Autobusy odjeżdżają to o 10.00.
11:48Pani Dziadosz!
11:51Pani Dziadosz!
11:53Pani Dziadosz!
11:55Proszę otworzyć!
11:56Autobusy będą jutro pod hutą o 10.00.
12:02Słyszę pani?
12:26Tacy jak pan wygwizdali mnie zamiast słuchać i spalili mi samochód zamiast porozmawiać.
12:32Tacy jak pan nie chcą, żeby ich dzieci wyjechały w bezpieczne miejsce, przez co będą chorowały, a może nawet umrą.
12:36Jak panu nie wstyd?
12:37Nie wstyd?
12:39To takie jak wy, co przyjechali tutaj do noc, woniają drogą perfumą, patrzą na noc, choby my byli jakie gorsze.
12:47To takie jak wy, panie doktorku, nie rozumiem, że ta huta obudował mój dziadek.
12:54Że przez kopalot ta huta dowoła nam chleb.
12:57Wy nie umiecie słuchać, że tukaj ludzie chorują, bo takie jest tu życie, ze chorobami, bólem i śmiercią.
13:04Wy noc nie umiecie słuchać, to po pieronajom słuchać wos.
13:11Cokolwiek pan myśli, niech pan powie sąsiadom, że autobusy będą jutro o 10.00.
13:16Będę pokój, babu. Tukaj nikt nie przyjdzie.
13:31Jork?
13:33Ty w stolicy?
13:35Jak widzisz.
13:37Witaj.
13:38To dobrze.
13:39Zapraszam.
13:41Jork.
13:44Trzy powstania śląskie ci mało, czwarte szykujesz?
13:50Za stary już jestem, Edwardzie.
13:54Ale ja sprawię tego, co się stało.
13:55Słyszałem, ale mów co... słucham.
13:59Mógłbym powiedzieć, że to prowokacja, że ktoś chce mnie oczernić.
14:05Ale ja biorę to na siebie.
14:07Bo na kilka dni przed wizytą towarzysza Brzeżniewa nie chodzi o przepychanki, kto winny, kto święty.
14:14Ale żeby opanować ten...
14:17Burdel.
14:18No właśnie.
14:21Mówisz, Jork, że za stary jesteś na powstanie, a może...
14:29A może ty już za stary jesteś do rządzenia Śląskiem?
14:34Może jestem, Edwardzie.
14:38Ale czy to na pewno dobry moment, żeby...
14:45Ten ciul...
14:46Grudzień.
14:47Znaczy towarzysz Grudzień, sam zaczął Śląskie brądzić?
15:17Znaczyć-
15:23Drzwi są otwarte.
15:27Poczekaj.
15:46Juasia, co ty tu robisz?
15:49No, przyjechałam.
15:58Co się stało?
16:00Boś wie to nic, ale wiem, że wy spanie chowaliście, a niektórzy pięknie chce wysłać swoich dzieci, więc uznałam, że
16:07bez sensu tam siedzę.
16:08Uciekła się od cioci i babci, one wiedzą o tym.
16:12Powiedziałam, że ustawiłam to z wami przez telefon.
16:15Zbieraj rzeczy, tata cię zawiezie.
16:16Tak, chyba rowerem.
16:17Możecie mnie stąd wywieźć, ale i tak tutaj wrócę.
16:22Co się stało, że mamy karton zamiast szyby?
16:25A, to w Lublinie udało ci się dowiedzieć, że ludzie nie chcą wysyłać dzieci do sanatoriów.
16:30Ale że spalili nam samochód i rzucali w nas kamieniami, to już nie słyszałaś.
16:37I w dodatku zrobili to ludzie, których na siłę chce ratować twoja matka.
16:43To prawda?
16:47Prawda.
16:51A ty się na mnie nie wściekasz?
16:55Jak pójdziesz zaraz wyrzucić śmieci, to trochę się wściekam, a trochę rozumiem.
17:00Ale basen masz gminy jeszcze rok i nukiem.
17:05Zbieraj.
17:12Zbieraj.
17:13Zbieraj.
17:19Zbieraj.
17:20Dbom.
17:25Zbieraj.
17:27Dbom.
17:31Dbom.
17:33Dbom.
17:36Dbieraj.
18:06Zdjęcia.
18:10Czekaj.
18:11Proszę.
18:13Dziękuję.
18:14No to co?
18:16Idziemy?
18:16Idziemy?
18:27Tutaj są wyniki badań z tamtego tygodnia. Proszę przekazać pani profesor.
18:33Wspaniale, oczywiście.
18:38Oddziałowo wracamy z przytaczenia krwi.
18:42Wszystko będzie dobrze.
18:49Pani doktor...
18:50Pani mąż rzucił kamieniem tyle od mojej głowy.
18:54Ale mój Kazik to by w życiu tego nie zrobił. Niedziela go zmusił.
19:10Hubert, niedziela?
19:11Ja.
19:12Powiedział Kazikowi, że jak tego nie zrobi to...
19:14...aresztują naszego syna.
19:24Zdjęcia.
19:25Zdjęcia.
19:28Zdjęcia.
19:30Zdjęcia.
19:32Zdjęcia.
19:39Zdjęcia.
19:40Zdjęcia.
19:43Zdjęcia.
19:48Zdjęcia.
19:50Zdjęcia.
19:54Zdjęcia.
20:04Zdjęcia.
20:06Zdjęcia.
20:08Zdjęcia.
20:08Zdjęcia.
20:08Może tańce?
20:10Tróng.
20:10Potem bójdzie Pan do śliwy.
20:12Co teraz mu Pan graze zrobić?
20:15Samochód spalone?
20:16Może mieszkanie?
20:23Od kiedy Pana poznam dziwne rzeczy mi się przetrafiają.
20:32Pan jest ubecką i świnią, wie pan?
20:36Ale ja się pana nie boję.
21:08Dzień dobry.
21:35Dzień dobry.
22:05Puka się!
22:12Już się nie bój, przyszedłem o twojej karierze pogadać.
22:17Kiedy ostatnio awansowałeś?
22:21To chyba jakoś było...
22:23W styczniu 71, trzy lata temu.
22:27Bym powiedział, że dawno.
22:30Przypala się.
22:38A słyszałem, że jesteś ambitny.
22:41Jak mógłbym mi pomóc?
22:44Dobre.
22:45Panu oficerowi.
22:51Chcę zobaczyć wszystkie wyniki badań, które robisz dla Wadowskiej.
23:01Dzień dobry.
23:03Dzień dobry.
23:06Proszę.
23:06Dzień dobry.
23:13A wyniki samej Wadowskiej też by pan chciał zobaczyć?
23:17Bo mam coś, co chyba jest interesujące.
23:43A wyniki...
23:47Dzień dobry.
23:50Dzień dobry.
24:00Kurkowa idzie dzisiaj z donosem, pyta, co ma napisać.
24:04Że chodzę i mówię, że to niedziela zorganizował podpalenie mojego samochodu i zastraszył hutników.
24:09Naprawdę? To ma napisać?
24:10Naprawdę. Za pięć minut i wnycka odbał autobusy.
24:15Pani doktor, no nikt już nie przyjdzie.
24:17Wszyscy wiedzą, że Karolek wyzdrowiał, a pani doktor i tak chce, żeby dzieci wyjeżdżały.
24:23Nie ma żadnego dowodu, że hutatruje.
24:26Mamy mnóstwo badań.
24:28Jakich dowodów do cholery jeszcze potrzebują?
24:44No cóż.
24:47Bardzo mi przykro.
24:50Muszę odwołać autobus.
24:57Możecie wracać!
24:59Pani doktor?
25:00Prytkowa!
25:08Dwójka dzieci wyjeżdża, panie Mycka.
25:11Pani żartuje. Dla dwóch osób nie pojedzie cały autobus, no?
25:14Dla mnie to pan może nawet wynająć helikopter, jak pan chce.
25:18Najważniejsze jest, żeby dzieci jeszcze dziś trafiły do sanatorium, tak jak huta obiecała.
25:21Niech jest, panie, panie.
25:27Pani, panie.
25:31Pani, panie.
25:32Miszek.
25:33Taśa.
25:40KONIEC
26:08KONIEC
26:09Nawet jeżeli do tego pana zmusił niedziela, to jest pan zwykłym łajdakiem, ale nie o tym chcę teraz rozmawiać.
26:13Nie powinna pani tu przychodzić.
26:15O co chodzi z tym ciągiem, o którym pani wspomniał?
26:16Ja nie wiem o czym pani mówi, przepraszam.
26:17O co chodzi z tym ciągiem?
26:18Nie rozumiem pani, pani naraża nie tylko mnie, ale całą moją rodzinę.
26:21O co chodzi z tym ciągiem?
26:22Dobrze, dzisiaj kończę robotę w nocy, niech pani przyjdzie do mnie.
26:25Jutro rano do domu, porozmawiamy.
26:27Ale wczoraj mnie pan nie puszczy.
26:28Ale teraz wpuszczę, przysięgam, że wpuszczę.
26:30Nie wierzę panu.
26:30Na zdrowie moich dzieci wpuszczę panią.
26:33Błagam panią, nie rozmawiajmy tutaj, dobrze?
26:39Będę jutro na pewno.
27:04Twój plan to kompletna kurwa porażka.
27:09Wziętek zostaje.
27:11Jeszcze usłyszałem, żebym przestał pod nim ryć, bo ma być spokój.
27:15Więc wnioskuję nieprawda, że jesteś kurwa nieskuteczny.
27:21A ja ci zaufałem niedziela.
27:23To już sekretarzu, ja to wszystko wyprostuję.
27:25Prostuj, prostuj.
27:27Ale po mojemu Warszawa to nie jest ten tego dla ciebie niedziela.
27:40Co? Nie, nie, nie teraz.
27:45Durny byłem, że pomogłem jej rozmawiać z hutnikami.
27:49Jej spalili auto, a mnie prawie wywalili.
27:53Na emeryturę.
27:56Gdybyś jej nie pozwolił przemawiać w hucie, to by wystąpiła przed hutą.
27:59Jak nie drzwiami, to oknem.
28:01Ale co ona nie rozumie, że nie tędy droga?
28:04Że jeśli chce coś osiągnąć, to czasem trzeba przeczekać i spróbować z innej strony.
28:10Przebadała prawie tysiąc dzieci, ma czarno na białym, że jest bardzo źle, więc...
28:14Krystyna! Ona musi się uspokoić.
28:18Przepraszam.
28:25Zasugeruję jej, żeby skupiła się na doktoracie.
28:29Ale to nie jest typ, który lubi stukać w maszynę do pisania.
28:32To niech polubi.
28:35Bo to się źle skończy dla nas wszystkich.
29:20Moim że...
29:21Inno dwójka bajty wyjechała.
29:24Ale do wtórka go dała ze śliwą.
29:40No.
29:42No.
30:03Czego chciała doktorka?
30:05Pretensje miała.
30:06Przy trabancie mnie widziała.
30:08Inno o tym, żeście gadali.
30:11A.
30:11A.
30:12Azji.
30:14Ja cię nie pytam, bo nie wiem.
30:15Ja cię pytam, bo chcę sprawdzić, jeżeli mnie nie kantujesz.
30:22Pyta mnie...
30:24Ocuch w kominach.
30:28Czy nasze hutary tych truje.
30:30A truje?
30:33Co nie wiesz?
30:44Do rana mu was nie być w szopienicach.
30:48Ale Hubert, ja mam jeszcze zmiana.
30:50Kazik, ty już sam nie robisz.
30:53Spierdalaj, wartko szopienic.
30:55Bo jak cię jutro trafia, to stracisz więcej niż robota.
31:08Możesz?
31:35Możesz pójść do swojego pokoju?
31:46Może masz rację.
31:48Może jak się wyprowadzisz i odpoczniemy od siebie, to dobrze nam to zrobi.
31:52Dlaczego mi nie powiedziałaś?
31:54O czym?
31:58Że będziemy mieli dziecko.
32:13Chciałam ci powiedzieć.
32:17Ale ty nie pytałbyś mi o zdanie, tylko kazał wyjechać.
32:20Ja bym powiedziała nie.
32:22Ty przestałbyś się do mnie odzywać.
32:23Dzieci by były przerażone, a one widzą wszystko.
32:26Cicho, Luś.
32:27Cokolwiek się dzieje, jakkolwiek mogę być na ciebie złe,
32:30to i tak zawsze jestem po twojej stronie.
32:45No, jak ty się czujesz?
32:49Dobrze, tylko jestem trochę zmęczona.
32:52Przepraszam.
33:00Przepraszam.
33:02Teraz to na pewno nie możemy mieszkać tak blisko huty.
33:06Rozmawiałem z Hermanem, możemy się do nich na razie wprowadzić, a potem poszukam czegoś na wynajem.
33:13On ci to powiedział?
33:14Daj spokój, przez przypadek to wyszło.
33:17To co ci spakować?
33:42Ile razem dróg przebytych, ile ścieżek przedeptałych,
33:50ile deszczów, przebytych, ile ścieżek przedeptałych,
33:53ile śniegów wiszących nad latarniami,
33:58ile listów, ile rostek,
34:01ciężkich godzin w miastach wielu,
34:05i znów upór, żeby powstać,
34:08i znów iść i dojść do ceny.
34:16Paryż, czy Rzym?
34:19Paryż, czy Rzym?
34:26Wiesz?
34:29Kiedyś tam wszędzie pojadę.
34:53Panie Śliwa!
34:55Padowska Król!
34:58Dzień dobry.
34:59Dobry.
35:00Łunki wyjechali wczoraj wieczór.
35:03Dokąd?
35:04Auto mieli załadowane, aż po dach.
35:07Ja się myślę, że na stałe wyjechali.
35:08Dziękuję.
35:39Jak się zapali na ziemię?
35:44Och prydaje wczoraj.
35:44W C ты modelski?
35:50Łunki wydjęła.
35:51Do coOhnie!
35:55I waciółka!
36:08Każ 15 cent Primarka!
36:17Dzień dobry, Pani Doktor.
36:26Dzień dobry, Pani Doktor.
36:37Wyjechało tylko dwoje dzieci.
36:39Przegrałam na wszystkich frontach, Pani Profesor.
36:41Oj, Pani Olu, ja rozumiem rozgoryczeń, ale takie rzeczy po prostu tyle trwają.
36:46Było jedno spotkanie, trzeba zrobić drugie, trzecie i za pół roku ktoś wyjedzie.
36:55Nie wiem, czy mam się walczyć przez następne pół roku.
37:26Spali trzeba, Panie Zontag.
37:36Dobrze się czujesz?
37:39Synek?
37:41Synek?
37:42Karol?
37:44Karol?
37:48Co z Maria?
37:50Tato!
37:51Synek!
37:53Karol!
37:54Tato!
38:12Pani Olu, ma Pani tyle badań, że uważam, że czas najwyższy skupić się na doktorać.
38:18Jak idzie pisanie?
38:20No w głowie to mam.
38:22Nie, to trzeba przepisać, z głowy na papier.
38:27W sprawie dzieci naprawdę zrobiła Pani wszystko, co możliwe.
38:30Tutaj się już nic więcej nie zdarzy.
38:32To jest mocny materiał, którego nikt nigdzie nie opisał na świecie.
38:47Na kuzetkę!
38:51Proszę się odsunąć.
39:01Nie oddycha.
39:02Taka!
39:14Taka!
39:27Nie trzeba!
39:30Was, diy!
39:314, 5, 6, 6, 7, 8, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 14.
39:57tam, tam, tam, tam, tam...
40:14KONIEC
40:53W Twoje ręce polecamy naszego małego brata Karola
40:57i mocno ufamy, że razem z wszystkimi,
41:00którzy umarli w Chrystusie,
41:02będzie miał udział w Jego zmartwychwstaniu.
41:05Dzięki Ci składamy za życie, które dałeś temu dziecku
41:08i za wielki dar Chrztu Świętego,
41:11dzięki któremu bramy raju otwarły się przed niej.
41:15Boże, wysłuchaj miłosiernie nasze prośby
41:18i nam, którzy pozostajemy na ziemi,
41:20daj moc, abyśmy się wzajemnie pocieszali słowami wiary,
41:25aż spotkamy się wszyscy w Chrystusie
41:28i na zawsze połączymy się z Tobą,
41:30i naszym bratem,
41:32przez Chrystusa, Pana naszego.
41:35Amen.
41:37Wszechmogący Bóg odrodził Cię z wody
41:39i Ducha Świętego na życie wieczne.
41:41Niech zatem dopełni dzieła,
41:43które rozpoczął na Chrzcie Świętym.
41:50Chciałam coś powiedzieć.
42:00To, że Karolek umarł,
42:05to jest nasza wina.
42:08Moja
42:11i Wasza.
42:14Ale może nie ma co na siłę kogoś uszczęśliwiać,
42:17bo po co, skoro nie chce?
42:22próbowałam
42:25i przegrałam.
42:42Twoje ciało było świątynią Ducha Świętego.
42:45Niech Bóg przyjmie Cię do swojej chwały.
42:54Pani, Pani Doktor!
42:56Pani, Pani Doktor!
43:04Wiesia Kiesi gadała,
43:05że Pani pytała o ciąg we kominach.
43:08O czemu?
43:10Zna Pan śliwę?
43:11Jasną.
43:13On kiedyś zaczepił mnie w hucie
43:15i zaczął coś mówić o ciągu i kominach,
43:17ale nie zdążył, a potem zniknął.
43:20A to ma coś wspólnego z tą chorobą?
43:22No, myślę, że tak,
43:23ale nigdy się tego nie dowiemy.
43:24Do widzenia.
43:38Dzień dobry!
43:45Przyjrunek!
43:48Kondolencje, Panie Zuntag.
43:51Piekne sztuki Ci zostawił.
43:53No, piękne.
43:56A numeru do siebie Ci nie zostawił?
43:59Daj mi jego numer.
44:02On w Rajchu.
44:04Zadzwonię do Rajchu.
44:10Wizyta dobrego przyjaciela
44:12to powód do święta.
44:14Dlatego powitanie towarzysza Breżniewa...
44:16Musisz teraz zjawiać z tym.
44:17Odbędzie się z pompą,
44:19jakiej ten region jeszcze nie widział.
44:22Tymczasem trwają przygotowania.
44:24Wszystko musi być zapięte
44:26na przysłowiowy ostatni guzik.
44:29A mamy Cię na śląsku czym pochwalić.
44:33Że w powalnej góry wzroku nas zwiększają...
44:36Dobry wieczór.
44:37Szanowna Pani,
44:39przepraszam, że tak późno.
44:40Z Panią Doktorką mogę...
44:42Polska rośnie w siłę,
44:45a ludziom żyje się dostatnim.
44:47Ksiądz prosi,
44:49żeby Pani Doktorka przyszła.
45:14Halo?
45:15Halo, łącza międzynarodowo.
45:19Halo, Pani Doktor.
45:20Halo, Jolanta Wadowska-Król.
45:22Dziękuję, że Pani dzwoni.
45:23Przepraszam, że tak nagle wyjechałem,
45:26ale musiałem.
45:27Pani Doktor, czy może Pani pójść
45:29do mojego mieszkania?
45:30Ale po co mam już do Pana mieszkania?
45:32W dużym pokoju,
45:33na piecu kaflowym jest kartą.
45:36Chcieliście nowoczesną walcownię.
45:38I załatwiłem.
45:41Chcieliście nowy piec.
45:42I załatwiłem.
45:44Tyle dla Was robię i co?
45:47To, towarzyszu sekretarzu,
45:49robimy co możemy.
45:50Gówno robicie,
45:52skoro hutnicy w Dreźnie
45:54są od Was lepsi,
45:55to jak ja mogę powiedzieć
45:57towarzyszowi Breżniewowi,
45:58że my tu w Szopienicach
46:00jesteśmy najlepsi?
46:06Halo?
46:12No i załatwił.
46:14No i załatwił.
46:31KONIEC
46:45KONIEC
46:46KONIEC
46:47KONIEC
46:48KONIEC
46:52KONIEC
47:03Cześć pracy!
47:06Cześć pracy towarzyszu dyrektorze!
47:08Ile o tej porze?
47:10Byście i Jacent zastąpili śliwę
47:13Tak.
47:15Więc teraz wy jesteście odpowiedzialni za wzrost naszej wydajności.
47:20Skoro jesteście odpowiedzialni, to zakładam, że wiecie, jak zwiększyć cug w kominach.
47:27Ja wiem, że śliwa to wyjmował połowę filtrów z komór odpylających, żeby cugu nie blokowały.
47:31I ja myślę, że te filtry to bardziej blokują niż oczyszczają, więc lepiej wyjąć je wszystkie.
47:39Nie, no ja...
47:47Nie, no ja...
47:55Nie...
47:56...
47:56Nie, no ja...
47:59...
48:13O, strasznie, delikatne...
48:24KONIEC
48:54KONIEC
49:23KONIEC
49:57KONIEC
50:25KONIEC
50:57KONIEC
51:24KONIEC
51:46KONIEC
51:47KONIEC
51:47KONIEC
51:47KONIEC
51:47KONIEC
51:47KONIEC
51:48KONIEC
51:50KONIEC
51:53KONIEC
51:54KONIEC
52:02KONIEC
52:15KONIEC
52:54KONIEC
53:10KONIEC
53:44KONIEC
54:11KONIEC
54:59KONIEC
55:29KONIEC
55:33KONIEC
55:35KONIEC
55:35KONIEC
55:35KONIEC
55:38KONIEC
55:39KONIEC
55:39KONIEC
55:43KONIEC
55:44Dziękuję.
Comments