Skip to playerSkip to main content
  • 1 year ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00KONIEC
00:30KONIEC
01:00Kułkownik Dovgirt, były oficer wojsk elektorskich w Prusach Książęcych,
01:24przybywa po licznych przygodach do Warszawy,
01:26aby ujawnić nieprawości, jakich dopuszcza się na ludności pruskiej,
01:29namiestnik elektorski von Holstein.
01:32Jednocześnie jedzie do Polski delegacja mieszczan pruskich,
01:35aby prosić Rzeczpospolitą o pomoc i interwencję.
01:38W ręce pułkownika dostaje się czarna sakwa elektorskiego kuriera,
01:41w której ukryta jest lista nazwisk polskich wielmożów przekupionych przez elektora.
01:45Von Holstein i przebiegły dyplomata Margravia Ansbach
01:48knunią kolejne intrygi, aby Dovgirga skompromitować i zabić,
01:52jako zbyt niebezpiecznego dla elektorskiej władzy.
01:54Ale pułkownik wychodzi cało z wszelkich najprzemyślniejszych pułapek.
01:57Publiczne ujawnienie jednej z intryg
02:00doprowadza do pojedynku von Holsteina z Dovgirtem,
02:03namiestnik elektora Gine.
02:05Margravia Ansbach próbuje w rozmowie z Hetmanem Sobieskim
02:07załagodzić skandal i nie dopuścić do publikacji haniebnej listy.
02:12Tymczasem w drodze do Warszawy delegacja mieszczan pruskich
02:15napadnięta zostaje przez opryszków działających
02:17na zlecenie posła elektorskiego i uwięziona.
02:21Na wieść o tym Dovgirt zbiera przyjaciół
02:24i rusza na pomoc do Wilczych Domów.
02:26Gniazda bandytów.
02:28Po karkołomnej wspinaczce wśród ruin starego zamczyska
02:31dostają się do lochów.
02:32Lina.
02:46Zostawmy.
02:58Kto nam tu każe siedzieć?
03:00Łby nadstawiać!
03:02Walery może wróci, może nie wróci.
03:08A my tu siedzimy jak barany
03:09i czekamy, nie wiedzieć na co.
03:16A złoto nasze.
03:19Nasze!
03:21Jenos staremu trzeba zabrać.
03:22na prowadzenie.
03:23Konec.
03:24A, za.
03:25A, za.
03:26M, o, o.
03:27A, za.
03:28A, za.
03:29A, za.
03:29A, za.
03:29A, za.
03:30A, za.
03:30A, za.
03:31A, za.
03:32A, za.
03:32Chodźcie się, żeby Valery wrócił rychlo.
04:02Coście tak powstawali, e?
04:17Kupców trzeba wyrżnąć i złotem się dzielić.
04:20Głupiś ty, czarny.
04:23Może tam i głupi.
04:27Ale swoje wiemy.
04:29My tu wszyscy uchwalili.
04:31Nie ruszaj się, ani parę z gęby.
04:38Bóg, czarny, nie bój się.
04:40Wszelki duch.
04:43Jak będzie?
04:52Jak będzie?
05:00Kto będzie?
05:01Mały!
05:02Mały!
05:10No, który jeszcze?
05:12Który?
05:12No, dolegi, dolegi, mały!
05:16Wszelki duch!
05:18Zdaj!
05:18Zdaj!
05:18Zdaj!
05:19Zdaj!
05:19Ale co?
05:20Przyjdź!
05:20Zdaj!
05:20Co?
05:20Zdaj!
05:21Zdaj!
05:22Zdaj!
05:22Zdaj!
05:22Zdaj!
05:23Zdaj!
05:23Sznury wyrzuć, pomóż.
05:42O grę wyjdziemy.
05:45Pan Gorzycki sława.
05:46To śmierć dla niego.
05:47Ostatnio uciekajcie sadzi.
05:49Do lochów.
05:53Sznuraj.
06:23Stać, głupie! Stać!
06:30Stójcie, psie, syny!
06:33Co? Chcecie się sami wyrżnąć?
06:37Valery wnet wróci i jeszcze więcej złota przylezie.
06:42Starczy dla nas wszystkich.
06:45Kuba, chodź tu!
06:48Kuba!
06:53Kuba, chodź!
07:01Okna mu czekli? Okrążyć zamek!
07:04Lapa, chisz! Na koń!
07:16Za mną!
07:18Ja, ja, ja!
07:20Sprawdźmy lochy!
07:26Sprawdźmy lochy!
07:50Sprawdźmy lochy!
08:00Ja.
08:03Sprawdźmy lochy!
08:11Znacz!
08:12Znacz!
08:42Koniec tu są!
09:12To w zamku!
09:14To w zamku!
09:30Panie pułkowniku!
09:32Złoto!
09:42Zwróć!
09:52Zwróć!
10:00Natyma!
10:12Andrzej, do lochów!
10:34Daj, doj!
10:36Daj, doj!
10:38Daj, doj!
10:40Daj, doj!
10:42Koni! Za nimi!
11:04Objektorski
11:13andrzej
11:14Objektorski
11:16Skontaj
11:18Zatr activate
11:20Twink
11:22To
11:22ak
11:24Objektorski
11:26Stab
11:28Skontaj
11:30Zatrat
11:32KONIEC
12:02KONIEC
12:32KONIEC
13:02KONIEC
13:06KONIEC
13:07KONIEC
13:12KONIEC
13:14KONIEC
13:16KONIEC
13:18KONIEC
13:20KONIEC
13:22KONIEC
13:24Stąd innego wyjścia nie ma, jeno. Cznurami w górę. Ja idę pierwszy za mną, Andrzej, potem pana Korzyckiego. Wyciągniemy i aż mościów.
13:28Kaswer z Pawłem wyjścia winują.
13:36Zostaniecie tutaj.
13:41Do baszki. Wykurzymy stamtąd za mną.
13:48Ja poprowadzę.
13:58Zostaniecie.
14:28Hej, wy!
14:36Rzucić broń!
14:40I wracać do lochu!
14:50Bo was jak szczury wydusimy!
14:58Zostaniecie.
15:00Zostaniecie.
15:10Zostaniecie.
15:12Zostaniecie.
15:28Zostaniecie.
15:47Zostaniecie.
15:58Zostaniecie.
16:05Nie trzeba.
16:19Amen.
16:22Bałam się o ciebie.
16:24Bałam się okrutnie.
16:26Już jak żem cię po raz pierwszy ujęła.
16:29Wiedziałem, że miłowa cię będę.
16:35Jeszcze dziś o ciebie.
16:37Panu Wetłanowi daną panę.
16:41Chcesz?
16:43A...
16:55Dziękuję waszej wielmożności.
17:05Dziękuję waszej wielmożności.
17:25No, już się tu nie ma.
17:31Dziękuję waszej wielmożności.
17:32No, już się tu nie ma.
17:55I tak, a tam całe życie za bułkownikiem uganiać się będziesz, co?
18:12Cichaj, Waś, która to białą głowę wytrzyma, która, bo ja na pewno nie.
18:17Wczoraj delegacją z opresji ratujesz, a dziś rany leczysz.
18:21A jutro na Tatarzele piszysz, a pojutrze do Turka załęb będziesz trzymać.
18:24Cichaj, Waś, przecież sam chciałeś.
18:26Tak.
18:28Cichaj, Waś, przecież rana niegłęboka, jedno skóra zdarta.
18:31A przecież opatrzeć trzeba, prawda?
18:34A gdyby wczoraj straż spora nie przyjechała, to by właśnie nie płótno było potrzebne, jedno krzyż.
18:39Co, boli?
18:42Pęka.
18:43Co?
18:46Łeb.
18:47Łeb?
18:51Odwrzasku.
18:51A, wierzmy tu.
18:53Magda!
18:54Ha, ha, ha!
18:57Cóż to, na szable z Magdą wojujesz?
19:14Nie, tawa.
19:16Ale pan pułkownik ślicznie wygląda.
19:27Jak z obrazka.
19:30Co tam, do imi pana hetmana jadę.
19:34A panna starościanka towarzysmości już od rana czeka.
19:41A skąd ta sakwa znowu tutaj?
19:43Magda przyniosła panie pułkowniku.
19:45Tylko, że w niej już nie elektorskie papiery,
19:49jedno moje, uzbierane talary, co ja godne ręce chcę złożyć.
19:53Posadł mi, szakuj, jakbym się miała za niego wydać.
19:55Cicho.
19:59Ciężka, a póki co schowa ją głęboko.
20:01Licho nie śpi.
20:04Byłeś u delegatów?
20:06Tak, z samego rana.
20:07Odpoczywają utrudzeni wczorajszą przygodą.
20:09Młody odrowąż był tutaj.
20:12Czego chciał?
20:13Żeby mu wasza miłość
20:16u hetmana Sobieskiego.
20:18Jaka ładna.
20:23Iść do delegatów i powiedz, że będę u nich przed południem.
20:26No, bywajcie.
20:30Ale jak z obrazka.
20:32Kiedy wczoraj pan pułkownik o rękę panienki prosił,
20:37to tak jakoś mi się na sercu zrobiło, jakby...
20:41A panienka rękę mu podała, hetman pobłogosławił,
20:45a jej moś pani ciotka co i raz tą wzychuską wycierała.
20:48Pan hetman sprasza gości dzisiaj na biesiadę.
20:51Za ręczynową.
20:52Ja tam przed nikiem na kolana padać nie będę, a...
20:56i tak za żonę cię wezmę.
21:01A co?
21:03A wasz taki pewien, że nie odmówię?
21:06A nie odmówisz.
21:09A wasz cię to się całkiem we mnie przewróciło.
21:10A przewróciło.
21:14A wasz cię, że innych chłopaków na świecie to już nie ma?
21:16Nie ma!
21:18Magda!
21:19Nie ma!
21:22Magda!
21:34Trzeba jestem zaraz do pułkownika.
21:36Nie!
21:38Do dowódcy straży.
21:40Odwгиcho.
21:46Zmuchajna sprawa kostny.
21:50Co?
21:51Co?
21:55Co?
22:04Cie?
22:07Co?
22:08KONIEC
22:38KONIEC
23:08KONIEC
23:38KONIEC
24:08KONIEC
24:10KONIEC
24:12KONIEC
24:14KONIEC
24:16KONIEC
24:18KONIEC
24:20KONIEC
24:22KONIEC
24:24KONIEC
24:26KONIEC
24:28KONIEC
24:30KONIEC
24:32KONIEC
24:34KONIEC
24:36Jutro Król Jegomość przyjmuje delegację miast pruskich.
24:41My ze swej strony ujawnimy listę magnatów,
24:47którzy elektorską politykę popierają.
24:52Kazałem im, panu Kalinowskiemu,
24:56pismo to głęboko schować.
25:00Młody pan Odrowąż o posłuchanie prosi.
25:03Niech wejdzie.
25:06Dokument ten
25:09Idlans Bacha teraz wielką wartość przedstawia.
25:16Wasza miłość?
25:23Paweł Odrowąż,
25:25syn wielce oddanego mi przyjaciela.
25:28Pamiętam.
25:29Pamiętam twojego ojca, chłopcze.
25:32Wasza wielmożność.
25:33Wstań, chłopcze.
25:34Jutro audiencja u króla.
25:38Pójdziesz z nami.
25:40Sam królowi twoją boleść przedłożę.
25:42Jutro?
25:44Lepszego protektora mieć nie możesz.
25:48Słyszałem, że Mark Rabia-Ansbach list do elektora z prośbą o łaskawienie twojego ojca wysłał.
25:53Mój ojciec lochu nie przetrzyma.
25:55Razem z nim wtrąceni zostali bracia Remowscy.
25:57Gezjusz, Redkę, wszyscy wasz mość pułkownika przyjaciele.
26:01Oni liczą na nas.
26:02Nie możemy ich zawieść.
26:04Cóż, Azan, myślisz, że my tu w stolicy z założonymi rękami czekamy?
26:09O sobie myśląc tylko.
26:11Wybacz wasza wielmożność, ale żal zmysły miesza.
26:14A gdybym ja sam stawił się u Mark Rabia-Ansbacha?
26:19Ojciec mówił, że to człowiek mądry.
26:23Każda droga dobra, która do celu wjedzie.
26:27Jedź, chłopcze.
26:29Powiedz, że ja cię przysyłam.
26:35Dziękuję waszej miłości.
26:41Gorąca głowa.
26:44Ale rozumiem, że serce pęka.
26:47Gdybym mógł coś dla nich uczynić,
26:50to i sumienie byłoby spokojniejsze.
26:52Uspokój wasz mość sumienie,
26:55bo tu rozwaga,
26:57a nie porywczość potrzebna.
27:00Rozmawiałeś, wać pan, z delegatami?
27:02Przed południem stanę u nich w gospodzie.
27:05Tedy prosi wasz mość
27:08na twe ze starościanką zaręczyny.
27:14KONIEC!
27:16KONIEC!
27:17KONIEC!
27:18KONIEC!
27:19KONIEC!
27:21KONIEC!
27:22KONIEC!
27:23KONIEC!
27:24KONIEC!
27:28KONIEC!
27:29KONIEC
27:59KONIEC
28:29KONIEC
28:31Drogowolna!
28:55Sierwo! Od samej Warszawy za mną jechał.
29:02Czekam tutaj do rana. Ruszaj!
29:05Tak jest! Runga Schmidt za mną!
29:12A wy uchyć trupa, konia przyprowadzić!
29:15Gwiazda!
29:25Muzyka
29:54Mówią, żeś mu kark skręcił.
29:57Nie może to być. Nie może to być.
30:00Wrzucono go do wieży i tam skonał.
30:02Pewnikiem za dużo wiedział.
30:05I ja tak sądzę.
30:08A ten drugi?
30:10Przy głupi, nic nie powie.
30:12A oberżysta też nic nie powie.
30:15Może.
30:17To dlaczegoś wasz mąż kapitanie z wieży go wypuścił?
30:20Wyślij dwóch nagrodzką.
30:23Ale nie samego.
30:25Mój strażnik oka z niego nie spuszcza.
30:28Dosiadał konia, jakby nie w oberże, a na bojaczce lata spędził.
30:32No, u nas był taki jeden karcz,
30:34aż celebi w kulbace się trzymał niż niejeden drago.
30:36Cicho, Magda.
30:37Jak na pannę Magdę napadli, to wiedział.
30:39Był.
30:40I o fałszywych listach do pana pułkolnika też wiedział.
30:43A teraz te wilcze doły coś mi tu elektorskim ściarnem cuchnie.
30:47Wychodźcie.
30:48Czarny powóz?
30:49Tutaj?
30:50To poczta elektora do jego rezydenta w Warszawie.
30:57Nie trosz się, mościwach mistrzu.
30:59Powiedz mości pułkownikowi, że oberżysty dobrze pilnujemy.
31:04To poczta elektora do jego rezydenta w Warszawie.
31:09Nie trosz się, mościwach mistrzu.
31:12Powiedz mości pułkownikowi, że oberżysty dobrze pilnujemy.
31:34Chciałbym ci z serca pomóc, młodzieńcze.
31:54Sam mam ojca, którego kocham nad życie.
31:57Pojmuję twą boleść.
32:00Kawa, cóż to za wspaniały napój.
32:09Jeszcze prawie nieznany w Europie.
32:11Mój bankier z Niderlandów przysłał mi ją w podarunku.
32:15Orzeźwia.
32:20Pobudza do życia.
32:22Spróbuj młodzieńcze.
32:25Ojciec jest ciężko chory.
32:28Moje wiek sędziwy i trudy wojenne sprawiły...
32:32Spróbuj młodzieńcze.
32:35I trudy wojenne sprawiły, że może Chryste uchowaj tej męki nie wytrzyma.
32:40Wasza miłość mnie nie słucha.
32:49Wybacz mi, chłopcze.
32:51No cóż.
32:53Czekam.
32:54Czekam na pocztę od elektora, w której spodziewam się otrzymać odpowiedź na moje pismo w sprawie twojego ojca.
33:01Ufam, że wysłucham mojej prośby.
33:06Hetman Sobieski przyszekł mi wyjednać widzenie u króla.
33:10Jeszcze będąc w Lecku, wszędzie kołatałem, ale...
33:12Holsztajn, wielce buł na mojego ojca zawzięty.
33:16Eryk von Holsztajn nie żyje.
33:28Książę elektor do dziś śmierć jego opłakuje.
33:32Książę elektor' ojca.
33:34Książę elektor' ojca.
33:36Z�ablejto spodziewajte?
33:38Dzień dobry.
34:08Tak, wasza miłość.
34:13Bądź dobrej myśli, chłopcze.
34:25Poczta z królewca, wasza miłość.
34:29Zaczekaj chwilę.
34:38Poczta z królewca.
34:42Poczta z królewca.
34:44Poczta z królewca.
34:46Poczta z królewca.
34:48Poczta z królewca.
34:50Poczta z królewca.
34:52Poczta z królewca.
34:56Poczta z królewca.
35:01Poczta z królewca.
35:02Jesteś młodzieńcze synem
35:26Chorążego Odrowąża.
35:29Tak, panie.
35:30Rozumiem.
35:32Czy coś się stało?
35:35Margrabia list od księcia elektora utrzymał.
35:38Ojciec żyje.
35:43Żyje.
35:44A miły Bóg, Wasza miłość chce wiedzieć prawdę, co z moim ojcem.
35:48Książę elektor wstrzymał egzekucję.
35:52Boku niech będą dzięki.
35:55Ale pod jednym warunkiem.
35:56Czego żąda?
36:00Życie twojego ojca w rękach pułkownika Dowgirda spoczywa.
36:07Czy potrafisz dochować tajemnicy?
36:13Tak.
36:14W zamian za życie twojego ojca, księże elektor żąda zwrotu pewnych dokumentów, które teraz znajdują się w posiadaniu pułkownika Dowgirda.
36:24Zrozum, chłopcze.
36:31Książę elektor żąda tylko swej własności.
36:36Doręczysz pułkownikowi ten oto list.
36:39Jego mość pułkownik Dowgirda u siebie?
37:08Nie, Wasza miłość, u delegatów.
37:19Ojciec żyje i może być wolny.
37:23Bogu niech będą dzięki.
37:26Wybaczcie, Wasze mości.
37:28Muszę z panem pułkownikiem na osobności rozmawiać.
37:32Zaczekaj w mojej izbie.
37:33Dzień.
37:38Wierzmy, że król jutro nas wysłucha.
37:42A dzisiaj spotkacie na obiedzie przyjaciół, których głos w Rzeczypospolitej jeszcze się liczy.
37:47Ufajmy, że pomogą naszej i Prus sprawie.
37:50Bywajcie, Wasz mościowie.
37:54Oby ta wieść o imć panu od Rowążu dobrym znakiem dla naszej sprawy była.
37:59Daj to, Panie Boże.
38:08Panie pułkowniku, Mark Rabia prosił, żebym powiedział, że...
38:13Mów.
38:17Że życie mojego ojca w Waszej miłości rękach spoczywa.
38:20Polecił, żebym to pismo doręczył.
38:43Wasza miłość jest nadzieja?
38:46Mark Rabia serdecznie ze mną rozmawiał.
38:48To człowiek szlachetny chce pomóc przy rzeku.
38:57Jedź z delegatami do Hetmana.
39:00Tam się spotkamy.
39:01Pospiesz się, Gamoniu, wnet goście zaczną zjeżdżać.
39:15Powiedz, żeby lawy wyniesli i każ je kobiercami okryć.
39:20Ech, mości dobrodziejów.
39:25Za moich czasów na Litwie obiad kochasił trwał pięć dni.
39:31A jak gospodarz Bogu się poklonił i pozwoleństwo niebios dostał, to jeszcze siedem dni ucztowali.
39:39Tylko potem ciężko na konia wsiąść.
39:41Ech, bzdura Was zgadasz.
39:43Z krużganka na konia skakali.
39:46Jenoko byla jęknie i pod ciężarem się ugnie.
39:49A jeździec ją kolanami zciśnie i do sąsiada na druga uczta galopem leci.
39:56Koniec świata.
39:57Jej moś dobrodziejka mojego pułkownika nie widziała?
39:59A cóż to ja, ślubowała twojemu pułkownikowi?
40:02Netu się zjawi ten twój pułkownik.
40:04To ja idę, wybaczcie.
40:05Nigdzie wasć nie idziesz.
40:07Nie dość, żeś mi Magda cały ranek zajmował, to jeszcze sam od roboty chcesz się wymigać.
40:12Siła goście na obiedzie, a rąk do pracy mała.
40:14Wadź panna do panienki, bo czeka.
40:22A wasć, imc panu Kalinoskiemu pomożesz.
40:31Koniec świata.
40:44KONIEC
40:54KONIEC
40:56KONIEC
40:58KONIEC
40:59KONIEC
41:00KONIEC
41:01KONIEC
41:02KONIEC
41:04KONIEC
41:06KONIEC
41:08KONIEC
41:10KONIEC
41:12KONIEC
41:14KONIEC
41:16KONIEC
41:18Dzięki za oglądanie!
41:48Napije się pan wina?
41:56Przyniosłem dokument, o którym pan pisał, Margrabio.
42:01Wiem.
42:03Czym panowie zaręczą, że po zwróceniu dokumentu
42:05chorąże odrowąż i jego towarzysze wyjdą na wolność?
42:18Pan stawia warunki?
42:22Podobnie jak pan, Margrabio.
42:26Ja warunek spełniłem.
42:29Stawiłem się tu osobiście.
42:31To był jedyny warunek.
42:33Nie rozumiem.
42:33Eryk von Holstein, którego pan zabił.
42:39Chciałby na pewno być teraz tutaj
42:41i tutaj rozmawiać z panem.
42:46Pan mi pochlebia, Margrabio.
42:48A ja pragnąłbym nadal pana podziwiać,
42:51ale Bóg mi świadkiem nie mogę.
42:54Skończmy tę rozmowę.
42:58Warunek spełniłem.
43:00Słucham teraz, co pan mi za to ofiaruje.
43:04Pan jest nieodrodnym synem swojej ojczyzny.
43:06W służbie elektorskiej niczego pan się nie nauczył.
43:14Polak gotów jest wszystko rzucić
43:17dla ratowania przyjaciela,
43:19który być może nie żyje.
43:23Któryż to inny naród ma tyle fantazji?
43:26Mój warunek jest taki.
43:30Zwrócę dokument z chwilą,
43:32kiedy chorąży odrowąż i jego towarzysze
43:34znajdą się w Warszawie.
43:35Ręczy pan to słowem szlacheckim?
43:40Szlacheckim i oficerskim.
43:44A dlaczegoż pan nie daje wiary mojemu słowu?
43:47Tego właśnie nauczyłem się w elektorskiej służbie.
43:51Chciałbym pana pułkowniku przekonać,
43:56że dotrzymuję słowa.
44:01Bóg da, że będę miał ku temu okazję.
44:04Dałem słowo księciu elektorowi,
44:08Fryderykowi Wilhelmowi,
44:10że stanie pan żywy
44:12przed jego majestatem.
44:15Daleka droga!
44:16Dzień dobry!
44:18Dzień dobry!
44:28Dzień dobry!
44:29Powóz przygotowany.
44:48Przewidziałem to.
44:56Zakwa jest pusta.
44:59Tajne pismo u Hetmana.
45:04I ja to przewidziałem.
45:08Nie pisma chcemy tylko ciebie.
45:11Hetman Sobieski i jego królewskie mości to pismo okaże i publicznie ogłosi.
45:25Wtedy będziesz już daleko.
45:27Brać go.
45:31KONIEC.
45:33KONIEC.
45:35KONIEC.
45:37KONIEC.
45:38KONIEC.
45:39KONIEC.
45:41KONIEC.
45:42KONIEC.
45:43KONIEC.
45:45KONIEC.
45:46KONIEC.
45:47KONIEC.
45:49KONIEC.
45:50KONIEC.
45:51KONIEC.
45:53KONIEC.
45:54KONIEC.
45:55KONIEC.
45:56KONIEC.
45:58KONIEC.
45:59KONIEC.
46:01KONIEC.
46:02KONIEC.
46:04KONIEC.
46:06KONIEC.
46:07KONIEC.
46:09KONIEC.
46:10KONIEC.
46:12KONIEC.
46:13KONIEC.
46:14KONIEC.
46:15KONIEC.
46:16KONIEC.
46:17KONIEC.
46:18KONIEC.
46:19KONIEC.
46:20KONIEC.
46:21KONIEC.
46:22KONIEC.
46:23KONIEC.
46:24KONIEC.
46:25KONIEC.
46:26KONIEC.
46:27KONIEC.
46:28KONIEC.
46:29KONIEC.
46:30KONIEC.
46:31KONIEC.
46:32KONIEC.
46:33KONIEC.
46:34KONIEC.
46:35KONIEC.
46:36KONIEC.
46:37KONIEC.
46:38KONIEC.
46:39KONIEC.
46:40Wybacz, jajmoś pani.
46:42Właściwak mistrzu, każ zawalać Magdę.
46:44Gdzie mój pułkownik?
46:45Ostatnio z im Ciodrowążem rozmawiał.
46:47Cóż to was, ogłuchłeś?
46:49Gdzie pułkownik?
46:50Jeszcze go nie ma.
46:51Jak to nie ma?
46:52List od Marglavie Glanzbacha.
46:53Jaki list?
46:54W sprawie mojego ojca z rezydencji przyniosłem.
46:57List.
46:58Kazał tu przyjechać.
47:08Pranc, wstać.
47:10Żyje?
47:23Żyje wasza dostojność.
47:25Tylko nieprzytomne.
47:27Wasze szczęście.
47:28Związać go.
47:29Związać go.
47:42Związać go.
47:50Trzymaj konia!
48:13Gdzie pułkownik?
48:14Doma!
48:15Nie, wyszedł.
48:18Sam?
48:19Sam.
48:19No i sampierw z młodym paniczem gadali, a potem poszli do waszej komnaty.
48:23Gdzie?
48:23Do waszej komnaty, panie.
48:25Złuchaj!
48:27Złuchaj!
48:28Złuchaj!
48:29Złuchaj!
48:30Konia pana pułkównika!
49:00KONIEC
49:30KONIEC
50:00KONIEC
50:04KONIEC
50:06KONIEC
50:10KONIEC
50:12KONIEC
50:14KONIEC
50:16KONIEC
50:18KONIEC
50:48KONIEC