Skip to playerSkip to main content
  • 5 months ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:02KONIEC
00:02:04KONIEC
00:02:06KONIEC
00:02:08KONIEC
00:02:12Gdzież my się, proszę rodaków z prowincji znajdują?
00:02:14Znajdują się na placu zamkowym.
00:02:16Jak sama nazwa nas poucza,
00:02:18powinien tu figurować zamek.
00:02:20Ale nie ma.
00:02:22Faszystowskie szkopy, czyli hitlerowska nawała,
00:02:24swajczyła go nam w roku 1939,
00:02:28a potem dokończyła w 1944.
00:02:30Ale dla nas, narodu budowlanego, to mięta z bubrem, proszę wycieczki.
00:02:34Postawiam sobie nowy zamek.
00:02:36Nie takie rzeczy się stawiało.
00:02:42O wiele nawet nie będzie ładniejszy,
00:02:44to z całą pewnością zwiększymy wygodanie.
00:02:48Nie będziemy się tu wtajemniczać w historię starożytna panowania króla Zygmunta,
00:02:52bo w dziejach ojczystych jesteśmy wszyscy nie najgorzej oblatane.
00:03:01Tam znowuż powinien się zaczynać nowy zjazd.
00:03:11Ale się nie zaczyna, bo się skończył.
00:03:14Nie ma.
00:03:15Z zamku egzystuje tylko jedna brama.
00:03:22Także samo z historycznego widoku na most Kierbedzia,
00:03:26Wisła się tylko pozostała do obejrzenia.
00:03:29Mostu nie ma.
00:03:31Stale pokazujesz nam pan to, czego nie ma.
00:03:34Przepraszam za pardon.
00:03:36Masz pan życzenie obejrzeć historyczne pamiątki?
00:03:39Proszę bardzo.
00:03:40Już się robi.
00:03:41W przedwojennych naturalnych kolorach odrobiony formalnie zamek królewski.
00:03:48Most Kierbedzia.
00:03:52Rzeka Wisła toczy swoje mądre fale.
00:03:54Kto ma życzenie może być wyczerpująco odstawiony na tak zwanym tle
00:04:00przez momentalnego artystę fotografa mojego braciszka,
00:04:04Szmaję Piskorczaka.
00:04:09Dzieło sztuki rzecz wieczna.
00:04:10Ja pamiątka dla dzieci się pozostanie.
00:04:12O, proszę.
00:04:13Podróż poślubna dzisiejszym samolotem odrzutowym nad wczorajszymi historycznymi pamiątkami Starej Warszawy.
00:04:27Rzut oka na najmniejszego drapacza chmur na świecie.
00:04:32Drób rozrywkowy na sadzawce w łazienkach, tudzież ogólny widok monopolu spirytusowego na Ząbkowskim.
00:04:40No i co? Do koloru, do wyboru.
00:04:44Ale osobiście radziłbym doczekać, aż miejscowy Matejko wykończy najnowszy obstanunek mojego braciszka.
00:04:51W naszych oczach zostaje się tutaj jak żywo odrobiony historyczny zabytek starówki,
00:04:56starożytny lokal gastronomiczny, kafę pod minogą.
00:05:01Szyld był, jak to się mówi, formalny.
00:05:10Na państwowym sklepie monopolowym śmiało mógłby figurować.
00:05:13Aż strach było wejść do takiego interesu, nie mając pokrycia, czyli tak zwanego odfietu.
00:05:18Wszystkie godła, dzieło powszechnie cenionego na starówce mistrza sztuki malarskiej,
00:05:23pana Dawida Kapelana, bonifraterska 18.
00:05:26A menu okolicznościowe, czyli spis rzeczy na dzień dzisiejszy,
00:05:29wykonał własnoręcznie sam gospodarz, pan Konstanty Aniołek.
00:05:33Oraz tak zwana martwa natura, czyli zakąski w wielkości naturalnej.
00:05:38Widzimy tu białą kiełbasę sejmową z cebulką, dobrze przyrumieniony dyszek cielęcy.
00:05:43Obecny jest także samopieczony boczek nacinany w kostkę,
00:05:46słoje z ćwikłą i mausolnymi ogóreczkami.
00:05:49Jednym słowem propaganda i informacja.
00:05:52A na samym środeczku talerz z minogamy w musztardzie.
00:05:58Ale co się stało? Minogi znikli nam z wystawy jak kamfora.
00:06:02Spytajmy się o to pana Aniołka.
00:06:06Minoga robak, nie rybka.
00:06:09I w porządnym interesie trzeciej kategorii nie ma prawa figurować.
00:06:14Pardon, panie Aniołek, ale to jest bajerna grujes.
00:06:17Przecież faktycznie to było inaczej.
00:06:19Niejaki milerek znany na starówce Kizior taką miał z panią Aniołkową pierepałkę.
00:06:25Niech tam pani zapisze, pani Aniołkowa, te pół litra i tego małostolnego ogóreczka.
00:06:31To pan nie wie, że interes Aniołków jest niepiśmienny?
00:06:35Ach, ty minogo z małym łebkiem za wieczną ondulację szarpana.
00:06:41Ja cię nauczę szacunku dla gościa.
00:06:44Coś pan powiedział?
00:06:46Minoga!
00:06:47Nie, nie, nie, nie, to ty goberner, królowa piękności mojej.
00:06:51Właściwie pani Aniołkowa nie ma się o co obrażać.
00:06:55Faktycznie na mi nogę podobna.
00:06:57Hi, hi.
00:06:58Szupa, wizerna na urodzie, z małą mordką, tylko z tą różnicą, gdzie nogi posiada.
00:07:04Hi, hi.
00:07:05Ale za bufetem i tak nie widać.
00:07:07A ciebie ma chudro, żeby mnie tu więcej i moje oczy nie oglądały.
00:07:11Co, proszę?
00:07:12Przepraszam.
00:07:13Tak, tak, panie Aniołek, tak to było.
00:07:18Cała sprawa się rozniesła i już na drugi dzień nikt na krzywym kole nowomiejskiej Ifreta nie mówił bar pod aniołkiem, tylko kafę pod minogą.
00:07:29Sto lat, sto lat, nie widzimy!
00:07:35Ludzie lubię nowości, ale te sto lat nie dotyczy się uroczystości z powodu zmiany firmy.
00:07:41Tam to było ładnych parę lat temu.
00:07:44Rozchodzi się o zaręczyny, panny Sapci, wychowanicy państwa aniołków.
00:07:49Sto lat, sto lat, nie widzimy!
00:07:53No co jeszcze, Osiacz, pod dyrek z tych?
00:07:56Zaraz, zaraz. Jedna piątka gładka. A jest. No, no.
00:08:08O, średnia czwóreczka z okuciem jest. No i ta mała trójeczka z pojedynczą gierlandką. Zgadza się. Ja zda.
00:08:17Ojej, ojej, ojej. Ty żeś się pan wybrał dzisiaj z tym przyjmowaniem towaru, no. Skąd żeś pan z te wyputerałamy?
00:08:30Już, już koniec. Już. No jak tam duża siódemka z podwójnym okuciem? Na dużym gazie dzisiaj.
00:08:37Siódemka? Znaczy się kto? Pańska osoba.
00:08:41O, i przestań że pan do cholery przymierzać do każdego te swoje siostrowe jesionki.
00:08:46Co to panu szkodzi? Pamięci to nazwisk nie mam. W numeracji łatwiej mi się połapać.
00:08:53No, to fajran.
00:08:58Sto lat, sto lat, nie żyją żal.
00:09:07Trzy, cztery.
00:09:09Nie żyją nas.
00:09:16Trzy, cztery.
00:09:17Daj mi się, leje, tam się dobrze dzieje.
00:09:20To na fart, to dobry znak.
00:09:22Dobry, dobry znak. Zaraz przyniosę, szkła nam nie braknie.
00:09:25He?
00:09:26A co jest, szmaja? Ślubną zastawę tłuczyć?
00:09:29Ciergaj się jego.
00:09:31Nie takie sapcie jeszcze będą ci z rączki jadły, a ty musiałeś się akurat w tej zamazać.
00:09:35W tej zamazać.
00:09:38O!
00:09:39No, jasne.
00:09:41Na żeberko.
00:09:43Pod ten dobry znak.
00:09:44Skoro dobry znak, wojny nie będzie.
00:09:48Z wojska wrócę.
00:09:49Ślub się zrobi.
00:09:51I wszystko będzie korekt.
00:09:53No, na razie jesteś wolna, ale pamiętaj, żebym się o tobie czegoś dowiedział, nie?
00:09:59A propos.
00:10:00Na polski urlop przyjadę.
00:10:02Fiołków pod tymi kochanymi oczkami pola sadzam.
00:10:05Morduchle na ciemnym ochoń przerobię.
00:10:07Tak jakbym był mężem przysięgłem.
00:10:09Oczytany chłopak.
00:10:11I wymowę z moją posiada.
00:10:16No to siup.
00:10:18Garnituru ciemnego nie posiada.
00:10:20Ode mnie ma pożyczonej.
00:10:22A dziewczyna upudrowana, że jej oczy nie widać.
00:10:26Jak główkę na piersiach złoży, jej benzyna nie pomoże.
00:10:29Nie no, wyszlij, że buźkę z tego pudru dziecko moje.
00:10:32A bo się nie przytulę.
00:10:34Klops na świątecznym garniturze zrobisz, no.
00:10:37No nie no.
00:10:44Co jest żon okochająca już i tobie wszystko z rąk leci?
00:10:47Jezus Maria, może?
00:10:49Czy chodzi Rukhecy, to jest twój chłopak zaproszony.
00:10:51Prosimy, prosimy.
00:10:53Prosimy.
00:10:55Ależ ma na siebie kazał długo czekać, panie.
00:10:57Już byliśmy niespokojne.
00:10:59Chłopaki, chodźcie do domu.
00:11:01To jest cześć, słuchaj!
00:11:03Ha ha ha!
00:11:04Nie no tak!
00:11:05Nie no tak!
00:11:07No co?
00:11:08No co, co?
00:11:09No gadaj, no co?
00:11:10Dlaczego, co?
00:11:11Siadaj.
00:11:12Ganiałem jak wariat.
00:11:14Dajcie mu cię czego napić.
00:11:15Władek już, no.
00:11:16Władek, no to gadaj, no.
00:11:17Coś ty taki przegrany, co?
00:11:19Coś taki blady.
00:11:20Właśnie.
00:11:21Nie szczęście.
00:11:22Leży.
00:11:23Wózek.
00:11:24Rozbebesiłem.
00:11:25Bakarda?
00:11:26Oj, nie chcie jas.
00:11:28Ta piątka chyba nowa.
00:11:29A szafela, koneczka naszych chłopaków.
00:11:31Na bakardzie u tego Bricksa jeździ.
00:11:33Bricksa?
00:11:34Ten zagraniczny milionowy facet.
00:11:36A tachy handlowy, coś takiego.
00:11:37A pryncipa oznaczy się w taseczkę.
00:11:39No już, kończnie to interesa, wódka stygnie.
00:11:41Już, już, pani Aniolek.
00:11:43Więc jak, odwiozłeś starowę na dworze, ci pojechał, tak?
00:11:45Wojna powiada w powietrzu.
00:11:47Jako diplomata powiada, mu się nawiewać.
00:11:49Takiego szefa stracić.
00:11:51Właśnie.
00:11:53Tate sobie popiłem.
00:11:54No i jak dostałem dubla reflektor, maska w harmonikę, drodze kierownicy, ciastka.
00:12:13Sapcia, położcie ci założyć deski na wystawę, bo nam się cała starówka zleci.
00:12:19No to skończ do mieszkania po stołek.
00:12:21No jokna, jokna.
00:12:22Sąsiad.
00:12:23I z tą pompką w ręku się osknęłem.
00:12:26Nie, aby pompka była.
00:12:28Samochód sobie może dokupić.
00:12:30No, aleś ty, bracie, tego Bryksa nieźle załatwił.
00:12:34Bryksa, moja strata.
00:12:37Jak to twoja?
00:12:38Już był prawie jak mój.
00:12:40Stary powiedział.
00:12:41Co?
00:12:42Zaopiekuj się nim.
00:12:43Wrócę szczęśliwie, to jakbym znaleźć.
00:12:45Ale nie wrócę.
00:12:47Trudno się mówi.
00:12:48Będziesz miał po mnie pamiątkę.
00:12:50Nie gadaj, nie gadaj.
00:12:52Nie zalewasz?
00:12:53Ja zalewam.
00:12:54No pewnie.
00:12:55O, jeszcze to zostawił pan moją opieką.
00:12:58A co to jest za mapa?
00:12:59To jego gabinet.
00:13:00Jak to?
00:13:01Koło biurka.
00:13:02Pod podłogą kasetka z forsą.
00:13:05Forza?
00:13:06Dla ciebie?
00:13:07Jakby nie wrócił, duża forza.
00:13:09Czekaj, czekaj, czekaj.
00:13:10A ten krzyżyk, co to jest?
00:13:12Właśnie tutaj.
00:13:13Koło biurka.
00:13:14Pod podłogą.
00:13:18Co się dzieje, grany?
00:13:19No.
00:13:20Czekaj, chłopaki.
00:13:21Chodź pan panie Brunet.
00:13:23My wam w nieutulonym żalu pozostajemy się, żeśmy dla szaronego pana małpy nie mogli przygotowić, albo chociaż papugi po polsku z nadzieniem.
00:13:32Daj pan spokój, panie Aniołek.
00:13:34Czekaj.
00:13:35Widzisz pan małpy nie można dostać, a papugę wprawdzie posiadamy, ale w charakterze takiej brunie, rozrywki umysłowej.
00:13:44Panie Aniołek.
00:13:45Zaraz no.
00:13:46Panie Aniołek.
00:13:47Czekaj się.
00:13:48Z drugiej strony przykro nam jest, bo wiemy, że dzikie faceci, czy inszy, posiadają smak, aniżeli naturalne.
00:13:55Małpy ani papugi cholery za żadne pieniądze do usby mnie wzią.
00:14:00Formalną zakąską tak jak pan się posługuje.
00:14:04Aaa, to przepraszam.
00:14:06No ja widzę, że jest pan ale góralny Warszawie.
00:14:09Tak, tak.
00:14:10Teraz w takim chlurze załobnym.
00:14:12To może pod te Warszawy.
00:14:14Dobra.
00:14:15Trzy, ej, cztery i Warszawa.
00:14:17Warszawa da się lubić, Warszawa da się lubić.
00:14:30Panie redaktorze, tytuł na trzy szpaltówkę.
00:14:36Zaraz, sam oddam.
00:14:37Kiedy pan Kowalski mówił, że nie może łamać, a już druga godzina.
00:14:40Szoruj stąd.
00:14:48Koniec panie Andrzeju?
00:14:49O!
00:14:50Jeszcze tylko tytuł na trzy szpaltówkę i gotowe.
00:14:58Mocna rzecz.
00:14:59Do wczorajszego numeru.
00:15:01Jak to do wczorajszego?
00:15:02Są większe sensacje.
00:15:04Wojenny zbrodek w powietrzu.
00:15:06Nie, doleczek się nie odważy.
00:15:09No.
00:15:10Panie redaktorze, tak uczmy.
00:15:13Ksiądz biskup do pana redaktora.
00:15:15Jaki biskup?
00:15:16Nie wiem.
00:15:17To mnie nie kazali to powiedzieć.
00:15:19No dobrze, prosicie.
00:15:21Jutro może być gorący dzień.
00:15:23Warto by się porządnie przespać, panie Andrzeju.
00:15:33Ach, to pan jest ten biskup.
00:15:35Zgadza się.
00:15:36Moje panieńskie nazwisko.
00:15:37Mamusia była z domu biskup.
00:15:39No i myślę sobie,
00:15:40duchownej osobie pan redaktor nie odmówi.
00:15:42A tak, wybierałem się tam do was,
00:15:44ale zatrzymały mnie ważne sprawy.
00:15:45Zaraz idziemy jedną i chwileczek.
00:15:47Aha, panie Kowalski.
00:15:48Jeszcze ten tytuł do decennii.
00:15:52Aaaa, to ta historia z tym murzynem, szoferakiem,
00:15:54jego milionowym szefem,
00:15:55Briksem, czy jak go tam...
00:15:56No i co?
00:15:57Wiadomo już to się...
00:15:58To w każdym razie wiadomo,
00:15:59że dopóki się ten murzyn nie znajdzie,
00:16:00mamy murowanych kilka trzyszpaltówek.
00:16:02Tego nigdy nie za dużo.
00:16:04Ludzie lubią sensacje.
00:16:05No idziemy, idziemy.
00:16:06Jedziemy, proszę.
00:16:07Proszę.
00:16:10Znakiem tego zdrowie redaktora!
00:16:12Aaaa, nie ma tego, że...
00:16:14Narzeczonych!
00:16:22Szabcia!
00:16:23A gdzie ciocia?
00:16:25Poszła na górę.
00:16:26A?
00:16:27No to wy widziesz go,
00:16:28te dzirencinez pieczyka
00:16:30i wioje nas tu, no.
00:16:32Dzirencina na jutro w karcie, proszę wuje.
00:16:34A co tam?
00:16:35Jutro będzie futro.
00:16:36Dawaj, dawaj.
00:16:37Proszymy, no.
00:16:38A...
00:16:39Co?
00:16:40A...
00:16:41A...
00:16:42Jesteśmy tutaj sami swój.
00:16:45Z panem redaktorem naszego.
00:16:47Aha.
00:16:48Który, można powiedzieć,
00:16:50jest więcej,
00:16:51niż swój.
00:16:52O!
00:16:53Znakiem tego jest okazja.
00:16:54Zdrowie redaktora!
00:16:56Zdrowie!
00:16:57Zdrowie!
00:16:58Nie, redaktor swój chłopak ze starówki.
00:17:01Bo żeby się z nią sekreta nie bawi.
00:17:04O, oni tu wszystkie,
00:17:05czterech to szoferaki,
00:17:06jak redaktore nie wiadomo.
00:17:08Mają też koleżkę z motorowej ferrainy,
00:17:11tylko że taki...
00:17:12Zagraniczny, o!
00:17:14O!
00:17:15Piąteczka chyba nowa!
00:17:16Ha, ha, ha.
00:17:17O, otóż u koleżka
00:17:19był jednego dyplomaty,
00:17:21a ta he,
00:17:22he, siego,
00:17:23handlowego
00:17:24na pakarzie latał.
00:17:25No, ale jak ten szef zagraniczny
00:17:28dowiedział się,
00:17:29że w powietrzu wojna,
00:17:30chwileczkę.
00:17:31No co, Sapcio,
00:17:32była ci u cioci?
00:17:33I co, co ciocia robi?
00:17:34Wzięła kogutka i położyła.
00:17:35A, je, je, je.
00:17:36Głowa mnie pęka, powiedziała,
00:17:38nie wiem, czy do rana.
00:17:39A, je, je, je, je, je,
00:17:40co ty mówisz, Sapcio.
00:17:42No to znakiem tego,
00:17:43daj nam tę większą kaczuszkę z wystawy.
00:17:45Tak.
00:17:46Podgrzej ty go szły.
00:17:47Co ciocia jutro powie, proszę do mnie?
00:17:49A co tam jutro
00:17:50i tak marmoladaj,
00:17:51tak marmoladaj.
00:17:52Jutro może być wojna.
00:17:54Nie utrudniać dziecko.
00:17:56Na duszkiem po jednym dziecinnym,
00:17:58bo redaktor ma fatalne zaległości.
00:18:01Właśnie, właśnie, właśnie zdrowie.
00:18:03No teraz ty małeś streszczaj do...
00:18:06Z, dalej.
00:18:09Zdrowie.
00:18:15Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:17Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:18Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:19Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:20Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:22Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:24Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:25Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:26Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:27Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:28Niech żyją warszawskie dzieci!
00:18:30Panie szanowny, czy mogę pana prosić, żebyś pan cofnął trochę lewą nóżkę?
00:18:40A w jakim celu?
00:18:41A w takim, że na dęciaku mnie pan stoisz i na uszy mnie pan go wbijasz, że już orkiestry mało co słyszę.
00:18:48A, to trudno. Panie szanowny, na drzewie nie możesz pan wygóźć żądać.
00:18:54Tutaj każdy wisi na olaboda i trzyma się w tego morze.
00:18:58Jeżeli pan chce muzyki słuchać, to już pan dobrze skarmoni.
00:19:02A jeżeli o wiele o melodie się rozchodzi, to mogę pana poinformować.
00:19:07Pońskie kwiaty grają.
00:19:09Bębę, pan słyszeć?
00:19:11Słyszę.
00:19:12No. A dziękuj pan Bogu.
00:19:15Ładej, ładej! Ładej, ładej!
00:19:18Ładej!
00:19:20Ładej!
00:19:22Panie, mój pułk nadchodzi. 36 z Pragi.
00:19:26Ładnie posuwa, co?
00:19:28Aha, łusem.
00:19:30Służyłeś panem?
00:19:31Nie, ale prawski rodak jestem.
00:19:34Z Grudnowskiej.
00:19:35Ja znowu ze starówki.
00:19:37To po 21 się poczułam.
00:19:40Nie wijam warszawskie dzieci!
00:19:42Ej!
00:19:43Ładej!
00:19:44Gładek idzie.
00:19:45Co za Gładek?
00:19:46Nie znasz pan?
00:19:47Nie szkodzi.
00:19:48Narzeczony Sapczyk.
00:19:49Ładziu!
00:19:50W kuchnie!
00:19:52Kogo w kuchnie?
00:19:53Tak do kogo?
00:19:54Hitlera.
00:19:55Nie tak ostro, proszę paniątki.
00:19:58Nie tak ostro.
00:19:59Wszyscy to widzą.
00:20:00Bardzo przepraszam, ale bo właśnie mój narzeczony.
00:20:03Aha, narzeczony i narzecz.
00:20:05Pani ma pierwszeństwo.
00:20:07Aksa!
00:20:09Aksa!
00:20:10Aksa!
00:20:15Zrzymaj się Hanka!
00:20:16Pozrój wszystkich!
00:20:17Bądź ostrożny!
00:20:18Pisz!
00:20:37غ Punka!
00:20:57Redaktor...
00:20:59Redaktor!
00:21:01Rady Boski!
00:21:02Redaktor.
00:21:05Fatalnie nas przerobili, ale grądże się przy życiu znajdujemy.
00:21:10A, co tam, szkoda gadać.
00:21:11Szabcia! Szabcia!
00:21:14No jak tam u was? Co z chłopakami?
00:21:17A no, wszystkie chłopaki są na miejscu i...
00:21:20...manisz kitając i piskaszczaki.
00:21:23Wszystkie wojskowe Niemcym najechali, tylko...
00:21:26...łatko jeszcze, ani wychła, ani...
00:21:28...słychał.
00:21:35Pan redaktor.
00:21:37Dzień dobry panu, Sapciu.
00:21:39Jakbym brata rodzonego zobaczyła.
00:21:41No, wszyscy się znowuż pozbieramy do kupy.
00:21:44Nie, siadaj, Sapciu, siadaj.
00:21:50No, a gdzie reszta?
00:21:52A no, taksówki ją pozabierali.
00:21:55Szoferowanie się skończyło, więc kombinują, jakby tu mortus przytrzymać.
00:21:59Chcieliby się zobaczyć z tą kasetą, co się w Alei Rós znajduje.
00:22:02Zbili pod podłogą, pamiętasz ten doktor?
00:22:04Aha, jakże. No, a ten czarny?
00:22:06A?
00:22:07Jumbo, czy jakby tam, co z nim?
00:22:08Jumbo, Jumbo.
00:22:10Nieszczęśliwy człowiek.
00:22:12W kolorze niemodnym.
00:22:14Nie, bo podobnież prawo rasowe przekazuje, żeby każdy szanujący się szkop...
00:22:18...po świecie chodził w charakterze blondyna, świńskiego kolorka.
00:22:21No, w ten sposób pod względem zabradarzenia rasy...
00:22:25...najbardziej niebezpieczne są dla nich murzyny.
00:22:32Krzętopry!
00:22:36Na, gospodarz!
00:22:38Esen, trinkent!
00:22:39Jedynie dawać!
00:22:40Nym plac!
00:22:42Schneller!
00:22:44Pręgo, pręgo!
00:22:46Nie ma!
00:22:47Nie ma jeść!
00:22:49Nie ma pić!
00:22:50Kaput!
00:22:51Wszystko kaput!
00:22:53Nie ma!
00:22:54Uf!
00:22:55Fru, szluch do nerweter!
00:22:56Kolera!
00:22:57Fersztyst!
00:22:58Rozumie?!
00:22:59Ha!
00:23:00Ha!
00:23:01Ha!
00:23:02Ja!
00:23:03Ha!
00:23:04Ha!
00:23:05Kolera!
00:23:07Ha!
00:23:08Ha!
00:23:09Oho!
00:23:10Tak, tak.
00:23:11Kolera.
00:23:12Ciężka kolera.
00:23:14Żeby was wzięła, łachudry!
00:23:16Ząbek przesany!
00:23:18No a restauracji pan już nie prowadzi?
00:23:23A widziałeś pan tych gości? Do dna my wszystko wyżarli i wypili.
00:23:27Trzeba było sobie silnie roztworzyć.
00:23:30No tak.
00:23:48...
00:24:17Brakoneczek dla szanownego pana?
00:24:19Nie spieszy mi się.
00:24:21Dopiję, zapłacę.
00:24:26No, widzę, że jako tak on prosperuje.
00:24:28Jakoś się żyje.
00:24:29A, no jeszcze tylko na studińce i trumny przy życiu trzymają.
00:24:34No i przedszkopami ratują.
00:24:36No jak je zobaczą, to nawet nie włażą.
00:24:39Co jest?
00:24:40A tak, nie, no, coś czego lepszy gość,
00:24:43to zawsze może sobie wstąpić na witaminę 3B.
00:24:46Witaminę 3B?
00:24:48Bębel, boczek, bułka.
00:24:50No nie, luch.
00:24:53Oli je.
00:24:55No, to pod te cierpienia udowie, nasze kawalerszki.
00:25:02No, to pod te cierpienia udowie, nasze kawalerszki.
00:25:20No, jakoś to tak nie bardzo przy wdowie.
00:25:23Nie poznajesz redaktor wdowy, Emilii Czarnomordzik?
00:25:29A, tak, tak, tak, oczywiście.
00:25:32Tak.
00:25:33Tak.
00:25:46Zakuneczek, proszę uprzejmie.
00:25:50Niech pan liczy.
00:25:51Ça
00:25:59Tak, proszę uprzejmie.
00:26:00KONIEC
00:26:30KONIEC
00:27:00KONIEC
00:27:02KONIEC
00:27:04KONIEC
00:27:06KONIEC
00:27:08KONIEC
00:27:10KONIEC
00:27:12KONIEC
00:27:14KONIEC
00:27:16KONIEC
00:27:18KONIEC
00:27:20KONIEC
00:27:22KONIEC
00:27:24KONIEC
00:27:26KONIEC
00:27:28W ten sposób nie można się z draniem dogadać.
00:27:30No potrzeba było z nim po niemiecku.
00:27:32A co ja, po francusku?
00:27:50No. Duszkiem, duszkiem.
00:27:53I pan.
00:27:55Nie ma się co krzywić.
00:27:58I tler gorszy w smaku.
00:28:00Tak, tak. Co tu dużo gadać i ogródkiem chodzić.
00:28:03Dostaliśmy knoty, a żyć trzeba.
00:28:05No, na tamten świat nawet ja się jeszcze nie wybieram.
00:28:08Aha, Maniuś. Na czym to przerwaliśmy?
00:28:11Aha, tak.
00:28:13Więc rozchodzi się o to, że moniaki są.
00:28:16Tylko, że pod podlogą w gabinecie.
00:28:18Na tam szkopy.
00:28:19Nie wyrażaj się przy kanarku.
00:28:21Tak jest. Masz rację Wojtyk.
00:28:23Więc rozchodzi się o to, że my zamiarujemy przeprowadzić remont tego budynku.
00:28:30Ja rozumiem.
00:28:31Żeby redaktor ofertę skopiował na ten remont po niemiecku.
00:28:35No i już je piszę.
00:28:36Poproszę.
00:28:37Tak.
00:28:38No więc remont czego?
00:28:39Nic czego?
00:28:40Wszystkiego.
00:28:41Piec, okna, podłogi.
00:28:43Tak, wszystko jak leci.
00:28:44Tak.
00:28:45No dobrze, więc piszę ogólnie.
00:28:47Alles was.
00:28:50No wszystkich uszkodzeń na terenie tej nieruchomości.
00:28:53Was.
00:28:54Jeszcze nie przeszkadzamy.
00:28:55I już.
00:29:08No i co?
00:29:09Jak?
00:29:10Jak tam?
00:29:11Wszystko jak należy napisane.
00:29:12Tak?
00:29:14Ja zapomniałem, że to po niemiecku.
00:29:17No już.
00:29:18Gotowe.
00:29:19Proszę bardzo.
00:29:20Dziękujemy bardzo panu redaktorowi.
00:29:23Dziękujemy.
00:29:24Andrzej.
00:29:25Co się stało?
00:29:26No możesz mówić do swojej.
00:29:28Moja narzeczona.
00:29:29Andrzej, Niemcy wyłapują z mieszkań oficerów.
00:29:31Zabrali już Franka i Kaska.
00:29:32Co robić?
00:29:33Co ty mówisz?
00:29:34Musi pan pryskać.
00:29:35Nie ma co do nas.
00:29:36Łaniuków można się zamykować.
00:29:37Nie ma co w Warszawie trzeba wyrywać.
00:29:38Tak, z Warszawy musisz koniecznie wyjechać.
00:29:40Tak.
00:29:41Słuchaj, gdzie masz jakąś walizkę albo plefikę?
00:29:42Tutaj.
00:29:43Niech się pan nie rusza.
00:29:44Wszystko się za pana.
00:29:45Spokojnie, spokojnie, zaraz.
00:29:46Pan tylko mówi gdzie i co.
00:29:48Trzeba sobie może ktoś po dorożkę.
00:29:49Już, szmaja.
00:29:50Trymiga.
00:29:51No już lecę.
00:29:52Idzie pani z tym balsamem jak rany.
00:29:53No.
00:29:54Ja.
00:29:55Jesteś ale z innego.
00:29:56Na to.
00:29:57No już lecę.
00:29:58Idzie pani z tym balsamem jak rany.
00:29:59No.
00:30:00Ja.
00:30:01Jesteś ale z innego.
00:30:03Tak.
00:30:04Znajdź.
00:30:05Tak.
00:30:06Tak.
00:30:07Tak.
00:30:08Tak.
00:30:09Tak.
00:30:10Tak.
00:30:11Tak.
00:30:12Tak.
00:30:13Tak.
00:30:14Tak.
00:30:15Tak.
00:30:16Tak.
00:30:18Tak.
00:30:19Tak.
00:30:20Tak.
00:30:21Tak.
00:30:22Tak.
00:30:23Tak.
00:30:24Tak.
00:30:25Tak.
00:30:26To tutaj, niech ja skonam tu.
00:30:56KONIEC
00:31:26KONIEC
00:31:56KONIEC
00:32:26KONIEC
00:32:56KONIEC
00:32:58KONIEC
00:33:00KONIEC
00:33:02KONIEC
00:33:04KONIEC
00:33:06KONIEC
00:33:08KONIEC
00:33:10KONIEC
00:33:12KONIEC
00:33:14KONIEC
00:33:16KONIEC
00:33:18KONIEC
00:33:20KONIEC
00:33:22KONIEC
00:33:26Was jest sie pasje?
00:33:28Już, już, już, już pani,
00:33:28Panie Panie Panie...
00:33:29Przecież z ciebie, tył,
00:33:30zła chudro pan generał się zdemerował.
00:33:32No no no przecież ty sam!
00:33:33Przez ciebie chleb tracimy i już.
00:33:35Panie Marszałku, nic się takiego nie stało.
00:33:37Szybcie się opieść w prawie,
00:33:39będzie wszystko pożegnie.
00:33:40Naj, naj, naj, naj, nie,
00:33:41nie pecz tej kajpor, plackie!
00:33:43Plackie!
00:33:46Mm, co wy du robisz?!
00:33:49Bandit ten?
00:33:51Pan generał was...
00:33:52rozstrzelasz!
00:33:54Bardzo przepraszamy,
00:33:54panie gówno dowodnicy.
00:33:56Takie polega, niech tą ty szyby stwór, prawda, ale tylko papież jest nieumylny i też nie przy remoncie.
00:34:00No troszkę tu rzeczywiście za dużo świeżego powietrza, ale wstawi się szybę, naprawi się piecy kochor.
00:34:05Plaskę kurc odbęd ich. Ejne sztunde cent. Ja.
00:34:08Ja mogę umywać. Ale to sztucz. Ja.
00:34:11Kolecz. Milczesz. Ja.
00:34:14Za jedna godzina, ale czwarty. Wszystko gotowe. Ja.
00:34:20Po co się denerwować? Szkoda cennego zdrówka, panie admiralę dywizji.
00:34:26Tu. Godzina.
00:34:29Aha, aha, aha.
00:34:30Alles fertig.
00:34:31Tak. Na luz, luz, luz, luz.
00:34:42No i co? Za pięć szósta.
00:34:48No i dawaj. Wobec tego to dawaj jeszcze raz, dobrze?
00:34:51Cztery kroki od okna, pięć kroków od kominka. Zaczynamy.
00:34:56Co?
00:34:59Raz, dwa, trzy, cztery. No, waj.
00:35:03Raz, dwa, trzy, cztery, pięć. No nie by tu.
00:35:06No, no niech go cholera, tego szuwaksia szarpanego w karakuły, panie.
00:35:11Nie ma, nie było i nie będzie.
00:35:20O jasny gwint.
00:35:22Leżę, no, tylko patrzeć, jak nadlecą.
00:35:24Huh, szmaja, łap, rusz ty pod drzwi.
00:35:27Jak ten kożko wyjdzie, zabraniaj go w arbus i choduj za nami, nam statniego.
00:35:31Choduj już.
00:35:32Choduj!
00:35:40Choduj!
00:35:40Choduj!
00:35:41Choduj!
00:35:43Choduj!
00:35:43Chodź! Chodź! Chodź!
00:35:55Chodź!
00:35:56Panika!
00:35:58Odpuszcz panu!
00:36:00No!
00:36:02Chodź!
00:36:04Chodź!
00:36:06Chodź!
00:36:08Chodź!
00:36:10Chodź!
00:36:14Chodź!
00:36:19Chodź!
00:36:35Chodź!
00:36:37Kitec! Dlaczego?
00:36:45Trzymaj.
00:36:48Dlatego do wielkiej cholery, że ty, afrykańska lebiego,
00:36:52niewidymko z samego środka puszczi,
00:36:54humorystyczną drakę z kolegów uskuteczniasz.
00:36:57Warszawskich szoferaków na szklenie do szkopu,
00:37:01na stolarskie roboty, na przedstawianie pieców napuszczasz.
00:37:06Kitec, co ty gadasz?
00:37:08Cisz ej, nie tak głośno kobiety śpią.
00:37:10To gadam, że pod tą podłogą nie tylko miliona złotych,
00:37:14nie tylko żeladne skrzynki z dolarami,
00:37:16ale nawet karaliuchów nie ma i nigdy nie było.
00:37:19A czy dobrze ściukaliście?
00:37:21Dobra, trzymajcie mnie!
00:37:23Dobrze? Tak żeśmy się grzebali, że o małe figie,
00:37:26to byśmy się do samej piwnicy przebili.
00:37:28W jaki sposób do piwnicy? Na jakim pięciu byliście?
00:37:31A na jakim mieliśmy być, jak nie na parterze?
00:37:34O niech ja skona...
00:37:36Co?
00:37:37Czy ja im kazałem iść na parterze?
00:37:39Przecież mówiłem, że na pierwszym piętrze!
00:37:42Och!
00:37:44Na pierwszym piętrze.
00:37:46Może i mówił, że na pierwszym.
00:37:48Ale właściwie jaka różnica na parterze czy na piętrze,
00:37:51kiedy przed bramą ten rudy wte i nazad zasuwał?
00:38:01Owszem, była okazja.
00:38:04O!
00:38:05Proszę.
00:38:06Ale już po okazji.
00:38:20Bo zamiast rudego, dwóch blondynów w blaszanych kapeluszach.
00:38:25I o kasetce na razie musieliśmy zapomnieć.
00:38:28A żyć trzeba było.
00:38:29Ale z czego?
00:38:30Choinka musi mieć swoją reprezentację.
00:38:33Luz!
00:38:34Żeby można było bombków, srebra, złota.
00:38:36Także samo zimnego ognia do cholery i trochę ponawieżę.
00:38:39Przez tego zupełnie żółta.
00:38:41Bierz pan to drzewo.
00:38:43Chojak musi mieć swój kolor.
00:38:45Zielony to jeszcze piórek.
00:38:46Ale tu się warzywem nie handluje.
00:38:48To pan dostanie się tam dalej w hali na koszykach.
00:38:50No i te gałązki, ża słabe.
00:38:54A może pan, szanowny, nie choinkę, tylko filar pod most Poniatowskiego potrzebujesz?
00:38:59No z czego mają być mocne w takich czasach?
00:39:02A litra stawiam, że się pan sam na tym krzaku za anioła powiesisz i też wytrzyma.
00:39:06Panie, licz się pan ze słowami.
00:39:08Postaw się pan, panie, ładnie od krzaka, bo tam trafnę, że pan przez całe święta w łóżku przeleżysz.
00:39:12Ła chudra.
00:39:13Czasu kupca i przemysłowca nieszanująca, no.
00:39:16Tak się handluje religijnym artykułem.
00:39:21Mordy mają jakieś niekonieczne.
00:39:26Co pod jakim względem?
00:39:28Każden jeden i nszy.
00:39:30Baranek nie kajzerka, żeby mieli być wszystkie jednakowe.
00:39:33No, stycznie.
00:39:35Tylko, że oni są jakieś dziwne.
00:39:39Ten na przykład ma zyza w lewym łoku, a ten w prawym.
00:39:44A ten znowuż więcej podobny jest na koze.
00:39:49Tylko brudkie przyrychtować i meee.
00:39:54Zwracam pani uwagę, że baranek artykuł religijny i nie masz pani prawa go równiać ze zwyczajną zwierzyno rodzaju żeńskiego.
00:40:02A po drugie, żebym ja pani szanowny nie powiedział jak pani wyglądasz.
00:40:06No, powiedz pan.
00:40:09Chcesz pani?
00:40:10Chcę.
00:40:11No to jak stara ma kolągiew dla której szkoda artystycznego wyrobu.
00:40:14Baranek u niej ma zyza.
00:40:16Dziobata jak durszlak, gdzie wyjątkowo dzioba nie posiada trzy piegi siedzą i czwartym poganiają.
00:40:20Jak ja ci owieczko tym ze zowatym barankiem dmuchnę w ucho, to piegi pogubisz.
00:40:27I komu jeszcze?
00:40:28Do koloru, do wyboru.
00:40:29Brać i wybrać.
00:40:30Każdym jeden do sprzedania.
00:40:31Owszem, towarek nabożny, ale za nadto okolicznościowy.
00:40:37A żołądek nie chce czekać od święta do święta.
00:40:40Nie, nie.
00:40:41Na samych świątecznych artykułach już się dalej nie ujedzie.
00:40:44Muszę bo coś wykombinować do zahandlowania, żeby na co dzień szło.
00:40:47Tak, ale jaki towar?
00:40:49Aha.
00:40:50Warszawa miasto wymagalne.
00:40:51Byle czym oka je się nie roztworzy.
00:40:56Nie, nie.
00:40:57Pewnie szmaja.
00:40:58Kto tam?
00:40:59Dajcie policzanie.
00:41:00Psst.
00:41:26Rozpacza, już.
00:41:27Kwaci.
00:41:28To.
00:41:29To.
00:41:30Hop.
00:41:31Dobra.
00:41:32Ta niebuszczyka jesteś.
00:41:33No, hop.
00:41:34Dobra.
00:41:35Już.
00:41:36Nie rusz.
00:41:37Nie rusz.
00:41:38Uro.
00:41:39Nie ruszasz.
00:41:40Jan.
00:41:41Jaki?
00:41:42No, no, no.
00:41:43Żeby ci magła krew zalała, z takimi żartami.
00:41:48Uh.
00:41:52Za taki kącik humoru, to można sobie parę tygodni w szpitalu na chirurgicznej sali poleżyć.
00:42:04No, daj blad, Maniuś.
00:42:09Nie gniewaj się, pan Panie Aniołek.
00:42:11Co wąt?
00:42:16Co wąt?
00:42:17No co się tak mordodą jak kaczka Cooper?
00:42:22No co, mam się nie cieszyć, że jesteśmy wszystkie zdrowe i całe?
00:42:28No, zacznę mnie zobaczyć, posłuchajcie, propozycji, jaką chcę wam zrobić.
00:42:32Można spytać, w jakim takim charakterze?
00:42:35Rzecz jasna, że w handlowe.
00:42:37Śmugiel.
00:42:38Śmugiel.
00:42:39Na Gdańskiem trzy pociągi stoją. Można różne rzeczy trafić.
00:42:43Ciepła bielizna, wojskowe buty, czekulada, pończochy, wino. Zależy od szczęścia.
00:42:48Interes jak złoto. Z naszymi kolejarzami przez bufet się przedtem całą sprawę przeprowadza?
00:42:54I ty masz chyba taki pomysł.
00:42:56Szukaj pan teraz takich kolejarzy.
00:43:03Co tam?
00:43:04Otwórz pan, panie Aniołek. To ja, kwapiak.
00:43:07Ten co od Hitlera z wagonów pożycia. Przeze mnie obstalowany.
00:43:12Jeszkę.
00:43:13Co?
00:43:14Pan kupuje,śmy sprzedaje, no?
00:43:16Właś pan prędzej, uświatło.
00:43:27Podłogę panu zanieczyścimy.
00:43:29Nie.
00:43:30Wyjdź pan na moment, panie Aniołek.
00:43:32Idź pan, idź pan, panie Aniołek. Odrobinkę się dźwi uchyli. Od podłóża, no nie szkodzi.
00:43:37Dzień.
00:43:43No i co? Jest koleja śpajką fitą?
00:43:48Dobra, dobra.
00:43:50Ale co pan tam masz?
00:43:51Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Ja panu dobrze życzę.
00:43:54Niech będą brylanty.
00:43:57W nocy bierę z wagonu na ślepo co leci, to i pan musisz w ciemno kupować.
00:44:02Zara, zara, zara. Jak to tak?
00:44:05Kota w worku?
00:44:06A może tam i kot jest.
00:44:09Worek towaru kupuje się bez oglądania i albo rybka, albo pipka.
00:44:15Taka ustawa.
00:44:16W taki sposób podbywa się ten handel.
00:44:18No dobra, no. A wiele to ma kosztować?
00:44:21Górala za minutę strachu.
00:44:23Jak to?
00:44:24Było pięć minut cykorii, pięć górali.
00:44:29Zmariowałeś pan?
00:44:31Właśnie bym za każdym razem coraz więcej bał, a ja mam za to płacić, tak?
00:44:36Panie Aniołek, Panie Aniołek, przecież ani pan, ani ja nie jesteśmy do takiego handlu przyzwyczajone.
00:44:41Tak.
00:44:42Ale zanim Hitlera szlag trafi, musimy żyć?
00:44:45Tak, tak. No dobra już.
00:44:47Chłopaki, chodźcie tu, pomóżcie.
00:44:50Kupiła się, co?
00:44:51O, ten woreczek.
00:44:56O, jak Jacko, na kamienie.
00:44:58Jak to kamienie?
00:44:59Niemożliwe. Kamienie?
00:45:01Panie, bujać nie na. Zaraz, kamień.
00:45:06Ruszają się jak rany.
00:45:10He! No i komu, panowie, taka bomba? No i komu?
00:45:14Na zupę, na sztuka, mięs, na jajecznicę i na grzebień.
00:45:18U Hercego nie ma tego, co się u mnie znajduje.
00:45:22Panowie i panie, żółta życia dosłownie rozrywki umysłowej nam dostarcza.
00:45:28A po zabiciu, w charakterze żółwiowej zupy, swoje zastosowanie posiada.
00:45:33Braci, wybrać mięso z szanem potęga tak smakuje.
00:45:37A ze skorupy dają się gęste grzebienie wyrabiać.
00:45:41Brac, panowie, okazja. Komu, komu, bo idę do domu.
00:45:44Tylko tutaj każda sztuka darmo, bo 25 złotych.
00:45:48Panowie...
00:45:50Maja, Maja, chodź.
00:45:52Handluj, ja muszę porozmawiać.
00:45:57Przepraszam. No, nareszcie się widzimy.
00:45:59Już straciliśmy całą nadzieję.
00:46:01Wstańmy sobie gdzieś z boku.
00:46:03Z boku.
00:46:04No i tak się męczymy z tymi żółwiami, jak wielkie nieszczęście.
00:46:11A skąd się te żółwie wzięły w Warszawie?
00:46:14Ano, Niemcy bardzo lubią i prowadzili do swoich restauracji, a myśmy im lekko podradzili.
00:46:20Jakoś trzeba żyć.
00:46:22A jak tam pan redaktor, daje sobie radę?
00:46:24O, też handluje.
00:46:26Herbatą, kawą, trochę się siedziało.
00:46:28Herbatą, kawą, kawą, kawą, kawą, kawą.
00:46:35Hej, hej!
00:46:36Hej, hej!
00:46:37Hej!
00:46:38Trefnego?
00:46:39Jest terfnego.
00:46:40Gazetki?
00:46:41Gazetki, granaty.
00:46:42Daj pan to już.
00:46:45Hej, hej!
00:46:47Hej, hej!
00:46:51Houserre!
00:46:52Nie trycie, laten nie
00:47:09Coloc!
00:47:11Co?
00:47:13Coloc!
00:47:14Version!
00:47:15Stare!
00:47:16Zrobotaw!
00:47:17Zrobotaw!
00:47:18Zrobotaw!
00:47:20Zrobotaw!
00:47:21Zrobotaw!
00:47:22I to co się stało.
00:47:26Cieka się!
00:47:30Cieka się!
00:47:35Cieka się!
00:47:40Zatrzyma się!
00:47:52Kawa herbata zostaje na wózku. Dzisiaj nie jest pogoda do handlowania.
00:48:00Pani idzie z nami, chłopatink.
00:48:09Ryga, wygo. Rygo, wygo.
00:48:12Proszę, piwo dla panów oficerów.
00:48:22Dwa piwa dla orkiestry. Te tam zamawiają.
00:48:35Dwa piwka dla orkiestry. Dwa piwka dla panów oficerów.
00:48:38Czekaj, łachu. Zaraz ci podam.
00:48:41To nikt tu sprowadził, ten katuś, ten łachmyta.
00:48:44Wiadomo, kto był draniem, draniem się pozostał.
00:48:47Na co mi przyszło? Foksom i Szkopom usługiwać.
00:48:52Cii, chłopatink. Kto się mógł spodziewać?
00:48:54Przecież mają te swoje nurfir, foksdojcze.
00:48:56Tak, mają, mają, mają.
00:48:59Ale się za lepszym żarczem rozglądają.
00:49:02Ja ci tam nie kazałam od rumniarza się przenosić.
00:49:06I tak, Marmolado, i tak, Marmolado.
00:49:08No.
00:49:09No.
00:49:10I zi...
00:49:11Tu są te żłubie na zupę. Coś ich pan u mnie stanował.
00:49:32Jakie żłubie?
00:49:33Tak.
00:49:33I co to jest?
00:49:34To ostrożnie i nieś pan ich żywo do lydówki, żeby się nie popsuli.
00:49:39Nie myأ.
00:49:41Z znowu..
00:49:56Iarem, Marlène!
00:49:57Voorhavem też choć.
00:49:59I ostrożnie, żółw zwierzyna delikatna i nie lubi obszturkiwania.
00:50:22Co zbawiowaliście?
00:50:25Cytadele u mnie robicie?
00:50:27Za górski w łapance aresztowany.
00:50:30Właśnie przeprowadziliśmy jego narzeczoną.
00:50:33A akurat dzisiaj? Jak to tutaj?
00:50:37No zarano. Wykompinuje się coś.
00:50:42Tylko niech mi tu nie siedzą całą Ferainą.
00:50:44Dobra.
00:50:45Niech idą na górę. I tam niech się pochowają.
00:50:48Dobra, dobra.
00:50:49Do braku.
00:50:59Tak.
00:51:00Teraz puszczamy.
00:51:01Mogile czemne.
00:51:08Izi, mafe, su, di sacre.
00:51:14To, to, to, to, to, to, to.
00:51:16Dla panów niemieckich oficerów trzeba coś wesołego, jakiś kawałek zmarzyć.
00:51:34Dla panów niemieckich oficerów trzeba coś wesołego, jakiś kawałek zmarzyć.
00:51:45Nie widzisz pan wdowy, panie szanowny?
00:52:00No więc co?
00:52:05Dla panów niemieckich, niemieckich, niemieckich.
00:52:10Dla panów niemieckich, niemieckich.
00:52:15Dla panów niemieckich.
00:52:27Szanowny panie, słyszałem, że tam już wojska nie ma, czy faktycznie?
00:52:51O, już pół roku. Teraz szedilnie w Foxdeutsche mieszkają.
00:52:56O, już pół roku.
00:53:26A właśnie do pani Szanowny, tylko, że nazwiska zapomniałeś.
00:53:31Apolonia Praluch.
00:53:33O, to, to, to.
00:53:35A pan w jakim interesie?
00:53:37Osobistym, tak. Jestem Walery Sztychnicki, bezrobotny profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
00:53:43Posiadam pachniące mydełka, tudzież, prawda, krem, pastę do zębów.
00:53:50Nie, to nam tego nie trzeba. My wszystko mamy od Mainland. Zresztą państwa nie ma w domu.
00:53:54A kiedy będą?
00:53:55O, dopiero wieczorem.
00:53:57Hmm.
00:53:58A te mydełka, to po czemu?
00:53:59Wyjątkowo, jak dla pani, za tą większą ilość osobistej urody, po pięć złotiaków.
00:54:06Tak, ale wejdę do mieszkania, żeby się rozłożyć z towaru.
00:54:09Nie wejdę do mieszkania.
00:54:10Nie.
00:54:11Tak.
00:54:12Mój stary, trzeba panu wiedzieć, to Fokstrot.
00:54:14Okropnie się boi, że mu ktoś bombę do mieszkania podrzuci i trzeba cały dzień pilnować.
00:54:18Ujejejej, przecież to niemożewna nuda dla tak ślicznej kobietki, co tej polędwiczka i cynaderka na miejscu.
00:54:27Panie, handlujący, bez bajeru, dobrze, niech pan mnie na bajer nie bierze.
00:54:32O, owszem, mam nawet wychodnię co piątek, a gdzie tu chodzić?
00:54:36Nie, tu do kina.
00:54:37Tylko świnie siedzą w kinie.
00:54:39Dawniej to człowiek mógł z domu nie wychodzić przez rok cały, a przez okno widział cały świat szeroki.
00:54:45Katarynka przyszła, te magiki z dywanikiem chodzili.
00:54:50A dzisiaj co, pustka cisza na tym podwórze jak w grobie rodzinnym.
00:54:54To pani lubi takich magików?
00:54:56Pasjany.
00:54:58Szanowny publiczności, za chwilę obecny tutaj na podwórze profesor Kajafonii,
00:55:12będzie miał zaścitu skuteczny czterdiści numerów białej i czarnej magii bez użycia lipii, czyli pucu, czyli takzvaných fal elektromagnetycznych,
00:55:23którymi lubią się posłudziwać inne wadijcy.
00:55:27A dobra!
00:55:28A dobra!
00:55:40Oprócz tego wystąpi badany przez doktorów miata Pariża autentyczny mużyn z puszczy afrykańskiej, który odżywia się ludzkimi konserwami.
00:55:54Zatanie ci poleczkę, Ludożerzu!
00:55:57A dobra!
00:56:24Obecnie demonstrowana będzie dziewica Piła, która z łatwością przegryza gwoździe czterocalowe.
00:56:31Ale wam!
00:56:32Lecz niestety dzisiaj dziewica Piła nie będzie przegryzała gwoździe czterocalowych, a raz, że w stanie wojennym trudno wyroby metalowe, dwa, że nabawiła się zapalenia okostnej.
00:56:47Oprócz tego, oprócz tego ja osobiście i własnoręcznie wyjmę drzwi z sień, czyli tak zwanej obikacji ogólnej, proszę uwaga.
00:57:01Oprócz tego, proszę uwaga, raz, postawię ich na dolnej sztęce i zrobię z nimi à l'en passée, prawda, czyli że ganiam z nimi dookoła podwórza trzy do czterech rach.
00:57:17Wszystkie numery Światowej Sławik, gdzie indziej obejrzeć nie można.
00:57:22Toteż po skończonym przedstawieniu proszę nie nawiewać z podwórka i nie chować się za kwiatki, tylko użyczyć nam po parę złotych, bo kura po to grzebie, żeby coś wygrzebać.
00:57:34A-la-la!
00:57:47Wszystkie prawa zastrzeżone.
00:58:17KONIEC
00:58:47KONIEC
00:58:49KONIEC
00:58:51A więc bierzemy daną kurkę w dwa palce, change raz, change dwa, uwaga, ale i gotowe.
00:59:03KONIEC
00:59:05KONIEC
00:59:07KONIEC
00:59:13KONIEC
00:59:16KONIEC
00:59:20KONIEC
00:59:22KONIEC
00:59:22KONIEC
00:59:24OLI dinosaurs
00:59:26KONIEC
00:59:27OC
00:59:36WARN
00:59:37Cudów nie ma. Jest tylko naukowość i apteczne złudzenie ludzkiego oka.
01:00:07KONIEC
01:00:37KONIEC
01:00:39Co to żerca?
01:00:41KONIEC
01:00:43KONIEC
01:00:45KONIEC
01:00:47KONIEC
01:00:49Urany! Chodź!
01:00:51Mój pan! Uciekaj! Uciekajcie!
01:00:55KONIEC
01:00:57KONIEC
01:01:03KONIEC
01:01:05No co jest? Apolonia ogłuchła dzwonię i dzwonię!
01:01:07Oj, no już, już, pan da te paczkę. Już.
01:01:11KONIEC
01:01:17KONIEC
01:01:19KONIEC
01:01:21KONIEC
01:01:23Dzień dobry.
01:01:53Dzień dobry.
01:02:23Będziesz mnie pan dziękował tym razem.
01:02:25Tak.
01:02:26Tylko dobrze pan się musisz namyślić, jak to na miasto rzucić.
01:02:29Aha.
01:02:29Bo towar wyjątkowo tryfny.
01:02:32Uważasz pan?
01:02:33Uważam.
01:02:34No.
01:02:34Jeszcze jeden z nas!
01:02:41Pozwól pani, pani Fijołkowa.
01:02:42Złano wina w drodze?
01:02:44Już go nie ujrzą więcej nasze oczy, panie Marian.
01:02:48Nie, no ty w zabobonem się pani posługujesz.
01:02:51Co ma obraz do pana redaktora?
01:02:53Ale zegar mnie się śnił dzisiaj w nocy.
01:02:56To co?
01:02:57Jak to co?
01:02:58To pan nie wiesz, że zegar mnie szczęście obznacza?
01:03:02Jak mój pierwszy nieboszczyk ten tapeciarz miał się na brudno przejechać, zegarek srebrny kieszonkowy mnie się przyśnił.
01:03:12A jak miałam chować tego drugiego harmonistę, budnik we śnie zobaczyłam.
01:03:18Budnik na komodzie stoją i dzwonił, dzwonił.
01:03:22A znowuż ten trzeci, Fijołek.
01:03:25Pani Fijołkowa, szanowna, ja nie lubię się dwuznacznie wyrażać, ale co pan redaktor, to nie Fijołek albo tamte dwa gazowniki.
01:03:34I żebyś pani nawet całą fabrykę genewskich zegarków w swoich cennych marzeniach widziała, nic nie pomoże.
01:03:40Pan Zagórski żyje i tylko patrzy, jak tu się drzwi otwierają i on wchodzi.
01:03:45Ach, żeby się pana słowa sprawdziły.
01:03:47Sprawdzą się, sprawdzą, ale za czym co, przestańmy już pani wróżyć z tych zegarów i familijnych portretów.
01:03:53Ja nie po to przyszedłem, tylko żeby panią na ten pogrzeb zaprosić.
01:03:57Owszem, lubię wziąć udział w ładnym pogrzebie, dlaczego nie?
01:04:02Ale chciałabym wiedzieć, panie Maniuś, w czyjej jest?
01:04:05Jaka różnica.
01:04:07Rozchodzi się o to właśnie, że pani jako oblatana wdowa żałobna bardzo nam się tam może przydać.
01:04:13No, chętnie.
01:04:17Zdjęcia
01:04:21Zdjęcia
01:04:23Zdjęcia
01:04:53Zdjęcia
01:05:23Zdjęcia
01:05:25Zdjęcia
01:05:27Zdjęcia
01:05:29Zdjęcia
01:05:31Zdjęcia
01:05:33Zdjęcia
01:05:35Zdjęcia
01:05:37Zdjęcia
01:05:39Zdjęcia
01:05:41Zdjęcia
01:05:43Zdjęcia
01:05:45Zdjęcia
01:05:47Zdjęcia
01:05:49Gazu, gazu.
01:05:51Dobra, dobra, tylko weź pan tego gnata,
01:05:53bo mi w żeber uwiera.
01:06:16Wszyscy opuszczają wóz.
01:06:18Ja to, panie szanowny.
01:06:19Przecież to jest karaban.
01:06:21Karaban zostanie zwrócony.
01:06:22Panie jasna, czworeczkę, jak pragnę zdrowia, no.
01:06:24Bez dyskusji. Żwawiej, żwawiej.
01:06:27No dobrze, panie szanowny, a co będzie z nieboszczykiem?
01:06:29Wystawić.
01:06:30Panie szanowny.
01:06:31Wystawić.
01:06:32O, jak babcie kucham, no.
01:06:35Wystawić, wystawić.
01:06:38No.
01:06:43No, no.
01:06:44No proszę.
01:06:49Można wystarczka, nie wiem bezatnego fasodu,
01:06:50ale nie naduniemaj wyczerpli, mostu ja myśliga.
01:06:53Ładzelnem, dobrze, dobrze.
01:06:55Do
01:07:02KONIEC
01:07:32KONIEC
01:08:02KONIEC
01:08:05KONIEC
01:08:07KONIEC
01:08:09KONIEC
01:08:17W tym smutnym opakowaniu niebościg nie pierwszy lepszy, tylko skórzany.
01:08:22Pół to rastu wy na cały kosztował.
01:08:25Zostaw pan ciało, pan Trójeczka. Wszystko jest...
01:08:27Z chrąb Jimszan i nawet para jaścurek.
01:08:31To tegoż pan nawet nie zapłacił, ale już masz pan w prezencie.
01:08:35Ciu!
01:08:37Co, a? Cicho, no iż cicho.
01:08:39Trubasz opylone, opy, opy, opylone.
01:08:43Szanuj się, ty, przyjwanie z miejsca po wodzie nawiżysz.
01:08:46Już, salopa, na to, już na miejsca.
01:08:50Czemże się tak zabalsamował, żłowie z samego środka puszczy?
01:08:54Masz pan towarek prywat, za pół darmo, nie wojskik przedwojenny.
01:09:04No, słysze, jazda, jazda.
01:09:07Zaopiekuj się kaszyczkiem, tylko bezporuty, żebyś pan z nim żonie w ręce nie wpadł, bo w ten czas uuuu.
01:09:16Marne nas obu widoki.
01:09:19Chłopaki, czarnomordzikową odstawić pod minogę.
01:09:21Tak, a jakby za bardzo rozrabiała, do bramy, zakinul, wytrzyk dobrze, sprzytomnieje.
01:09:35Paniusz, chodź, polska jest, posuwamy sprawę.
01:09:39A tarwujcie się jeszcze z draniem. No idziemy, chłopaki, idziemy.
01:09:49KONIEC
01:09:53KONIEC
01:09:55KONIEC
01:09:57KONIEC
01:09:59KONIEC
01:10:03KONIEC
01:10:05KONIEC
01:10:07KONIEC
01:10:09KONIEC
01:10:11KONIEC
01:10:13KONIEC
01:10:15KONIEC
01:10:17KONIEC
01:10:19Muzyka
01:10:49Muzyka
01:10:57Hello, baby!
01:10:59Muzyka
01:11:05Hello, pania Niohova!
01:11:07Jak się ma szafczam?
01:11:19Truboi, opilone, opi, opi, opilone, skovi, wiki, wani, wiki, wiki, wiki
01:11:26Muzyka
01:11:31Muzyka
01:11:41Muzyka
01:11:51Muzyka
01:12:01Muzyka
01:12:21Muzyka
01:12:31Muzyka
01:12:41Muzyka
01:12:51Muzyka
01:13:01Muzyka
01:13:03Muzyka
01:13:15Muzyka
01:13:16Muzyka
01:13:17Muzyka
01:13:18Muzyka
01:13:21Wojtek! Wojtek, co ty tu robisz?
01:13:41Pożyczyliśmy sobie to wesołe pudło na akcję i właśnie odstawiłem.
01:13:54Więc robi się coś.
01:13:55Jak widzisz, niby tak. No i co, jest nareszcie wiadomość o tęczy.
01:13:58Skąd? Gdzie? Kiedy?
01:13:59To ty nic nie wiesz? Kartkę przysłał. Jest pod Częstochową. Dobrze zamyli.
01:14:02Ale dlaczego tam? Dlaczego nie przyjeżdża?
01:14:04Prysnął z transportu, dostał ponownie. Nic ważnego.
01:14:07I jak to nic ważnego?
01:14:08Po prostu jeszcze nie za bardzo może chodzić.
01:14:11Wiesz, żeby można skombinować jakiś łóz.
01:14:14Czekaj.
01:14:15Co?
01:14:17Chodź.
01:14:38Albo się do swojego konfitora przeprowadź. Zostań pomocnikiem łapiducha.
01:14:56Tylko uważaj, żeby cię ten twój koleżka na brudno nie wyeksportował.
01:15:00Zresztą pies z Tobą tańcował.
01:15:02Zresztą pies z Tobą tańcował. Jako wdowa jeszcze lepiej interes poprowadził.
01:15:08Zresztą pies z Tobą tańcował. Jako wdowa jeszcze lepiej interes poprowadzę.
01:15:15Zresztą pies z Tobą tańcował. Jako wdowa jeszcze lepiej interes poprowadzę.
01:15:31Zresztą pies z Tobą tańcował.
01:15:45Dziękuję.
01:16:15Są ważne w wiadomości, pani Aniółkoła Szanowna.
01:16:20Faktycznie.
01:16:22Pewne, jak to się mówi, nadużycie familijnego alibi na tym pogrzebie miało miejsce.
01:16:29O, wszem, wszem, orszak poszedł, jak to się mówi, w za duży cuk pod względem alkoholicznym.
01:16:36Ale skoro, jeżeli redaktor Zagórski jest już na wolności i życie mu trzeba ratować...
01:16:40Co takiego?
01:16:41Zapczaku z tamty!
01:16:45Jadą!
01:16:53Przyjechali!
01:16:54No to leć, dziecko, leć na dół, prędzej, no, może tam czego potrzeba.
01:16:59No zobacz, prędzej.
01:17:06Śpiętusik, lecznicy, koniaczek kuracyjny.
01:17:15A już skąd? Bez żadnego kapusia, bez żadnej interwencji w gestapo.
01:17:27Zluzowałem leski i wyskoczyłem w bieg.
01:17:29Jak pragnę zdrowia, witam redaktorka! Szanowanko, czołem, cześć!
01:17:35Jako bez grabuli, choremu się łapy nie fonduje, bo się uszko trzęsie.
01:17:40A, z siebie się nie będę pytał o pozwolenie. Pan na Hania tu rządzi.
01:17:44Cześć, Pistorczak!
01:17:46Cześć, Pistorczak! Przy humorze i widzę!
01:17:49Do szanownego pana mam tu coś z galanteryjnych, żelatnych wyrobów samego Krupa.
01:17:54Elegantka sztuczka kiesionkowa.
01:17:56Tak nie jest tamtym gnatem, nie może pan chodzić.
01:17:59Oj, do dziś nie go czuję pod siódmym szefrem.
01:18:02A skąd wy to macie?
01:18:04Z posezonowej wyprzedaży firmy Adolf Hitler.
01:18:07Ty, ty, ty, nie pajacuj, tylko powiedz redaktorowi jaki co, no.
01:18:11Więc widzi pan redaktorze, rok za rokiem leci i trzeba nareszcie z obudzem Hitlerem skończyć.
01:18:16A że w bankretującym interesie, gdzie właściciel pensji nie płaci,
01:18:20służba wynosi towary i opyla je na lewo po cenach zniżonych, chętnie je w tym pomagamy.
01:18:32KONIEC
01:19:02Muzyka
01:19:32Panowie, w sprawie jakich rur?
01:19:49Czekoladowych.
01:19:50Z kremem pistacjowym.
01:19:58Proszę, siadajcie panowie.
01:20:02Potrzebujemy jak najszybciej, jak najwięcej tego artykulu, ponieważ zagraniczne transporty nie nadchodzą jak trzeba.
01:20:13Dostawa po dwie, trzy sztuki.
01:20:22Jeżeli chodzi o ilość, nie ma żadnych trudności.
01:20:26Chodź i mocny.
01:20:29Może być dwie, trzy sztuki.
01:20:31Gorsza jest właśnie gotówka na zakup.
01:20:34Owszem, mielibyśmy kapitał, ale...
01:20:37Ale do tego kapitału na razie buty się dokłada już czwarty rok.
01:20:43No cóż, i u nas sko to konie łatwo.
01:20:48W każdym razie i za to wam bardzo dziękuję.
01:20:53A będziecie mieli większe możliwości, dajcie znać.
01:20:57No, Apolonia.
01:21:15Sytuacja na froncie znakomita.
01:21:17Niemcy wycofują się.
01:21:18Na bardzo dla nich dogodne pozycje.
01:21:29Ale kufry niech będą spakowane.
01:21:32A po co? Jak niby tak dobrze jest?
01:21:35No, owszem.
01:21:37Ale gdyby dowództwo niemieckie zdecydowało się wycofać na jeszcze tokotniejsze pozycje,
01:21:42dla cywilnej, lojalnej ludności mogłoby być niebezpiecznie.
01:21:48Nie tylko zarem według wojskowych.
01:21:50Nie tylko ziść.
01:22:16Znalazłam cię! Nareszcie!
01:22:33Czego pani chce ode mnie, jak rany koguta?
01:22:36Kocham cię! Do grobowej deski!
01:22:38Od tamtej miłosnej chwili!
01:22:42Sztal! Sztal! Cholera ciężka!
01:22:46Apolonia! Apolonia!
01:22:48Sztal!
01:22:50Apolonia! Apolonia!
01:22:52Jakim trudem cię odnalazłam!
01:22:54I znowu cię muszę opuścić!
01:22:56Kochać mnie!
01:22:57No ale kocha, kocha i będzie kochał!
01:22:59No dajże pani klucze dowiadam!
01:23:01Słyszysz pani, jak się rozdziera?
01:23:04Zaraz, zaraz! Skierniewicachem ucieknę!
01:23:06Ale klucze!
01:23:07Jesteś mnie kochał za! Skierniewicachem ucieknę!
01:23:16O, tak!
01:23:18Ops!
01:23:19O! To zrywamy te klepki!
01:23:21Tylko spokojnie i bez szumu!
01:23:22Dobra, odchorytani na tym!
01:23:23Chodź!
01:23:24Co to jest?
01:23:25Uf, to jakaś grubsza pierpałka!
01:23:27Bierzcie się do roboty, a my skończymy tymczasem do frontowych okien!
01:23:30Zobaczymy, co się dzieje! Chodź!
01:23:32O, bracie w krawacie!
01:23:35Żarty się skończyli!
01:23:40Po wszystkim!
01:23:41Chodź!
01:23:42Szkoda czasu!
01:23:43Normalne nieporozumienie!
01:23:45Po wszystkim!
01:23:50Chodź!
01:23:51Chodź!
01:23:52Chodź!
01:23:53Chodź!
01:23:54Chodź!
01:23:55Chodź!
01:23:56Chodź!
01:23:57Chodź!
01:23:58Chodź!
01:23:59Chodź!
01:24:00Nasi w rogatywkach z polewaczkami!
01:24:03Zaczęło się!
01:24:08Ręce do góry!
01:24:09No zajedni!
01:24:10Niemcy? Polszdeutsche?
01:24:11Nie, nie, nie, nie.
01:24:12Po co zaraz ubliżać, panie szanowny?
01:24:14Warszawskie chłopaki jesteśmy ze starówki, a że jeden, ciut, ciut ciemniejszy, no to...
01:24:18Dobra, dobra, a klucze skąd macie?
01:24:20Od Karalucha.
01:24:21Od jakiego Karalucha?
01:24:22Od, od Apolonii Karaluch.
01:24:24Kuch ty, co tutaj u tego Foxa służyło?
01:24:26No, panie szanowny, przecież to właśnie ta szkadza...
01:24:28Ręce do góry!
01:24:29Nie opuszczać rąki, mniej gadania!
01:24:31Tak.
01:24:32Później będzie pan gadał.
01:24:33Najpierw obszukać, a potem zamknąć w łazience.
01:24:38No to kończmy z tym.
01:24:43Давайте.
01:24:44Давайте.
01:24:45Давайте te gości.
01:24:46I do.
01:24:47I do.
01:24:48I do.
01:24:49I do.
01:24:50I do.
01:24:51I do.
01:24:52I do.
01:24:53I do.
01:24:54I do.
01:24:55I do.
01:24:56No to kończmy z tym.
01:24:59Dawajcie, dawajcie tych gości.
01:25:01Ido. Już idę, panie.
01:25:09Ja pragnę zdrowia, pan dyrektor.
01:25:12Ratuj nas, pan.
01:25:13No byśmy się chcieli już tutaj pan nie potopić z rozpaczy.
01:25:16No ładna historia.
01:25:18Cześć.
01:25:19A to się wam przytrafiło.
01:25:22Dobrze, ale gdzie jest ta szkatułka?
01:25:24Bo przecież to jest dla was na te rury z kremem.
01:25:27Pistacjowe.
01:25:29No cała, nietwinięta.
01:25:32Szkatułka porządna, tylko szkoda, że...
01:25:38pieniądze straciły swoją wartość.
01:25:54Pani aniołek, jak pragnę zdrowia.
01:26:15Dla wojskowego, pażegnata, że pan zostałeś.
01:26:18Proszę, wąt stąd.
01:26:20Łowiad się wojskowy daje.
01:26:22Nie ma czasu na towarzyskie piti grili.
01:26:25Ehe, ehe.
01:26:27Ale grudze się żywe i całe.
01:26:29Zaraz się pogadamy.
01:26:31Popatrz.
01:26:31Pani mistrzów, gotowe.
01:26:47Owszem, owszem.
01:26:48Nie można powiedzieć.
01:26:49Chętnie damy się sfotografować, panie szanowny.
01:27:03Na tle tego historycznego budynku.
01:27:07Szmaja.
01:27:08Goście mają życzenie sfotografować się.
01:27:10Proszę bardzo, już się robi.
01:27:15Ale pardon, pierwszeństwo ma klientela,
01:27:18która została zamówiona na uroczyste poświęcenie dekoracji.
01:27:40Dękowe są.
01:28:08Do niej sąd čatka z wyrówku.
01:28:10Ehe, ehe, ehe, ehe.
01:28:11Proszę, przyjemny wyraz z twaři.
01:28:14Tři, cztery.
01:28:17Dziękujemy.
Be the first to comment
Add your comment

Recommended