- 7 weeks ago
Category
📺
TVTranscript
00:00:00Dzień dobry.
00:00:30To nic, że nie przyniosłeś już, zaraz herbaty tam, nie można przecież rozmawiać w drzwiach.
00:00:45Prądu kapelusza, co ci zasłania twarz, czemu się nie ruszysz, czemu tak się prosić dasz?
00:00:59Ręce ci się trzęsą, żebyś się uśmiechu, no chodź, stać tak nie ma sensu, no chodź.
00:01:11Czy wiesz, że dymi piec, że nasz kot zbił lustra któregoś dnia?
00:01:24Że twój pies całymi dniami czekał tutaj pod drzwiami, tak samo smutny jak ja.
00:01:38Dzień dobry.
00:02:10Na mnie spadło, że aż jakoś dziwnie mi zgaś to duże światło i na łańcach zamknij drzwi.
00:02:22I siądź w starym fotelu swym, pewnie gdzieś leży tam gazeta twa.
00:02:34Panie, panie, mnie nie przeszkadzaj, zaraz herbaty ci dam, a ty tymczasem pogłaszcz psa.
00:02:50Dzień dobry.
00:02:52Dziękuję, panu.
00:02:54Dobrze się składa, jeszcze pięć minut stoi.
00:02:58Dzień dobry.
00:03:28Dzień dobry.
00:03:58Dzień dobry.
00:04:26Czy pani też wysiada na następnej stacji?
00:04:32Ja wysiadam.
00:04:42Biedeń, Praga, Budapeszcz, a teraz łąki z żawami.
00:04:56Już dojeżdżamy.
00:04:58Dziękujemy, panu.
00:05:00Dzień dobry.
00:05:02Dzień dobry.
00:05:04Dzień dobry.
00:05:06Dzień dobry.
00:05:08Dzień dobry.
00:05:12Dzień dobry.
00:05:14Dzień dobry.
00:05:16Dzień dobry.
00:05:18Dzień dobry.
00:05:20Dzień dobry.
00:05:22Dzień dobry.
00:05:24Dzień dobry.
00:05:26Dzień dobry.
00:05:28Dzień dobry.
00:05:30Dzień dobry.
00:05:32Dzień dobry.
00:05:34Dzień dobry.
00:05:36Dzień dobry.
00:05:38Dzień dobry.
00:05:40Dzień dobry.
00:05:42Dzień dobry.
00:05:44Dzień dobry.
00:05:46Dzień dobry.
00:05:48Miłoszyca.
00:05:50Czy pozwoli pani, że ją odprowadzę?
00:05:52Wezmę taksówkę.
00:05:54Ale taksówki są dopiero na rynku.
00:05:57Wiem.
00:05:58No więc odprowadzę panią na rynk.
00:06:01Czy pozwoli pani, że ją odprowadzę?
00:06:06Wezmę taksówkę.
00:06:08Ale taksówki są dopiero na rynku.
00:06:11Wiem.
00:06:12No więc odprowadzę panią na rynek.
00:06:15Dzień dobry, panie Antoni.
00:06:16Dzień dobry, dzień dobry.
00:06:17Się dopiero okaże, czy dobry.
00:06:23Daj się to, panie naczelniku.
00:06:25Daj się to, panie kolegi.
00:06:25Liżej.
00:06:26Tak.
00:06:28Dobra, dobrze będzie.
00:06:29O, to, to, to.
00:06:31Więc znowu jestem tutaj.
00:06:44Oddycham powietrzem tego miasta.
00:06:47Czuję jego smak jedyny.
00:06:49Odmienny niż gdziekolwiek indziej na świecie.
00:06:53Jak gdybym oglądała książkę z lat dziecinnych,
00:06:57w której znam na pamięć każdy następny obrazek.
00:07:01Ale to nie umniejsza jej uroku.
00:07:06Przeciwnie.
00:07:07Daje poczucie bezpieczeństwa.
00:07:10Gwarancję, że wszystko jest w porządku.
00:07:13Że nic niewiadomego stać się nie może.
00:07:16Obraz ten nigdy nie rozpłynął się w klimacie nieznanych miast,
00:07:24obcych stron,
00:07:26niewiadomych krajobrazów.
00:07:28dziękuję, panie.
00:07:34To było bardzo miłe z pana strony.
00:07:37Tutaj?
00:07:39Tak.
00:07:40To właśnie tutaj.
00:07:41Czy długo to, panie, zostaje?
00:07:46Pewnie kilka dni.
00:07:52Kogo pani to ma?
00:07:54To dom mojego dziadka.
00:07:57Przyjechałam na pogrzeb.
00:07:58A to ten stary pan, co mieszka...
00:08:02Co mieszkał w tym domu?
00:08:04Tak.
00:08:05To był właśnie mój dziadek.
00:08:08Do widzenia.
00:08:09Zdjęcia.
00:08:10Zdjęcia.
00:08:11Zdjęcia.
00:08:12Zdjęcia.
00:08:13Zdjęcia.
00:08:14Zdjęcia.
00:08:15Zdjęcia.
00:08:16Zdjęcia.
00:08:17Zdjęcia.
00:08:18Zdjęcia.
00:08:19Zdjęcia.
00:08:20Zdjęcia.
00:08:21Zdjęcia.
00:08:22Zdjęcia.
00:08:23Zdjęcia.
00:08:24Zdjęcia.
00:08:25Zdjęcia.
00:08:26Zdjęcia.
00:08:27Zdjęcia.
00:08:28Zdjęcia.
00:08:29Zdjęcia.
00:08:30Zdjęcia.
00:08:31Zdjęcia.
00:08:32Zdjęcia.
00:08:33Zdjęcia.
00:08:34Zdjęcia.
00:08:35Zdjęcia.
00:08:36Zdjęcia.
00:08:37Zdjęcia.
00:08:38O, kto Pani?
00:08:48Chwała Bogu, że Pani przyjechała. Proszę bardzo.
00:08:59Trzeba było zatelefonować, by ktoś wyszedł po Panią.
00:09:04Jakoś dałam sobie radę sama.
00:09:05Czy dziadek leży tam?
00:09:10Nie. Wczoraj trumnę odwieziono do kaplicy.
00:09:14Nie można było dłużej czekać z powodu pału.
00:09:19A te wieńce?
00:09:21Do dziś przyniesiono.
00:09:25Ile pan starszych kwiatów dostał?
00:09:29Ale najpiękniejszy.
00:09:30Piękniejszy.
00:09:34Ten.
00:09:39Mają mieść trumny.
00:09:42Kto?
00:09:44Kombatanci.
00:09:45Niech Pani idzie do swojego pokoju.
00:09:57Zaraz zrobię śniadanie.
00:10:00Napiję się tylko kawy.
00:10:02D定a.
00:10:18State.
00:10:19KONIEC
00:10:49KONIEC
00:11:19KONIEC
00:11:49KONIEC
00:11:51KONIEC
00:11:53KONIEC
00:11:55Proszę pani, śniadanie.
00:11:57Dziękuję.
00:12:09Czy dziadek umarł nagle?
00:12:15Pierwszy atak nastąpił przed dziesięciu dniami.
00:12:17nastąpił przed dziesięciu dniami.
00:12:19Dlaczego nie dojeście mi znać natychmiast?
00:12:21Pan starszy nie pozwolił.
00:12:23Mówił, że się czuje nieźle.
00:12:25No, ja od razu pomyślałam,
00:12:27że trzeba zawiadomić księdza,
00:12:29chociaż starszy pan bywał
00:12:31w kościele tylko w wielkie święta.
00:12:33I co?
00:12:35Przyszedł proboszcz,
00:12:37a pan starszy powiedział,
00:12:39niech Wiktoria zapali kandelabry.
00:12:41Ja od razu wiedziałam,
00:12:43że plna jest śmierć.
00:12:47Czy ten mój ostatni list
00:12:49dostał na czas?
00:12:51Tak.
00:12:53List przyszedł na zajucz,
00:12:55a pan starszy umarł w nocy.
00:12:57Kto się tym wszystkim zajął?
00:12:59Wszyscy.
00:13:01A najwięcej to
00:13:03syn, pani Herobiny.
00:13:05Ten z PGR-u.
00:13:07Pieniędzy wystarczyło?
00:13:09Pan starszy miał odłożony
00:13:11na pogrzeb PKO.
00:13:13Czy pani ma
00:13:15czarne pończochy i welon?
00:13:17Pończochy zdążyłam kupić,
00:13:19ale welon...
00:13:21No ja od razu wiedziałam,
00:13:23że pani nie będzie miała welonu.
00:13:27Chyba ktoś przyjedzie
00:13:29z rodziny na pogrzeb.
00:13:31No przecież nie pójdzie pani sama
00:13:33za trumną.
00:13:35A mecenas Renard prosił,
00:13:37że jak pani przyjedzie,
00:13:39żeby pani zaraz zatelefonowała.
00:13:41Dobrze.
00:13:43No i ech pani wypocznie.
00:13:45Panu starszemu i tak pani
00:13:47nic nie pomoże.
00:13:49A on już tam
00:13:51przed sądem boskim stoi.
00:13:53Cześć.
00:14:15Skąd ten skuter?
00:14:17Zdjęcia
00:14:19Zdjęcia
00:14:21Zdjęcia
00:14:23Zdjęcia
00:14:25KONIEC
00:14:55KONIEC
00:15:25KONIEC
00:15:55KONIEC
00:15:57KONIEC
00:15:59KONIEC
00:16:01KONIEC
00:16:03KONIEC
00:16:05KONieC
00:16:07KONIEC
00:16:37KONIEC
00:17:07KONIEC
00:17:09Panny kogoś szuka?
00:17:13Nie.
00:17:15Panie Ferdynandzie,
00:17:18czekamy.
00:17:19Idę.
00:17:37Chciałbym powiedzieć kilka słów.
00:17:54Drodzy Państwo,
00:17:56a przede wszystkim
00:17:57droga Magdaleno,
00:17:59dom naszego przyjaciela
00:18:01świętej pamięci Antoniego
00:18:03stanowił nieodłączną
00:18:05całość naszego miasta.
00:18:07Należał poniekąd do jego
00:18:09tradycji. Toteż myślę,
00:18:11że wyrażam pragnienia
00:18:13nie tylko tu zebranych,
00:18:15ale i mieszkańców tego miasta,
00:18:18jeśli powiem,
00:18:19że cieszylibyśmy się niezmiernie.
00:18:30Gdybyś
00:18:31zachowała ten dom dla siebie
00:18:33i tu zamieszkała,
00:18:34co ty na to,
00:18:36Magdalenu?
00:18:37Z domem mojego dziadka
00:18:38łączą mnie wspomnienia,
00:18:41dzieciństwo,
00:18:42ale Państwo wiedzą,
00:18:44że jestem związana z teatrem.
00:18:47Nie mogłabym tu
00:18:47zamieszkać na stale.
00:18:49Chciałabym jednak
00:18:50przyjeżdżać tu na wakacje,
00:18:52spędzać święta,
00:18:54słowem
00:18:54zachować ten dom.
00:18:56Jeżeli tu nie będziesz mieszkała,
00:18:58to wątpię,
00:18:59czy uda ci się zachować
00:19:01choć jeden pokój?
00:19:02Chyba,
00:19:03że zameldujesz kogoś
00:19:05fikcyjnie.
00:19:06To wielka szkoda,
00:19:07że zajęcia zawodowe
00:19:08zmuszają Panią do mieszkania w stolicy.
00:19:11Tu też mogłaby Pani
00:19:12tworzyć.
00:19:14Ale z czego ja bym tu żyła?
00:19:16Na te sprawy
00:19:16trzeba patrzeć rarnie.
00:19:18Co do mnie radziłbym
00:19:18wszystko zlikwidować.
00:19:20Nie chciałabym,
00:19:20żeby tu mieszkali obcy ludzie.
00:19:22Gdyby ktoś z Państwa
00:19:23zechciał zająć
00:19:24to mieszkanie
00:19:25po dziadku...
00:19:26Może mój syn
00:19:28znalazłby tu zajęcie?
00:19:31Co myślisz o tym?
00:19:33Żybików?
00:19:34Bardzo bym się cieszył,
00:19:35gdybym się Pani
00:19:36mógł przysłużyć.
00:19:36Ale wątpię,
00:19:37czy tu znajdę zajęcie.
00:19:39Poza tym,
00:19:40nie wyobrażam sobie
00:19:40życia w mieście.
00:19:41To jest okrut.
00:19:43Nie mógłbyś...
00:19:44Nie wiem, co mogę.
00:19:45Rzecz w tym,
00:19:45że nic nie mogę.
00:19:46Mógłbyś hodować norki.
00:19:48Teraz wszyscy hodują.
00:19:50W mieście
00:19:51nie wolno hodować norek.
00:19:53Chyba pszczoły.
00:19:55Słuchaj się, Żybik.
00:19:56Mogłbyś się zająć pszczolami.
00:19:58Pozwól.
00:19:59Życie pożegnamy.
00:20:02O nie, nie, nie, kochanie.
00:20:02Na pewno jesteś zmęczona.
00:20:04Do widzenia.
00:20:05Za czterdzieści minut
00:20:06odchodzi nasz pociąg.
00:20:07My już też chyba pójdziemy.
00:20:09Dziękuję ci, Teresa,
00:20:11że przyjechałaś.
00:20:11No jakże mogłabym
00:20:12nie przyjechać.
00:20:13Przecież wiesz,
00:20:14czym był dla mnie ten dom.
00:20:15Nie mogę sobie wyobrazić,
00:20:17że go już nie będzie.
00:20:18To była arka
00:20:19dla całej rodziny.
00:20:20O śmierci twojego dziadka
00:20:22zamieszczę wzmiankę w gazecie.
00:20:23Należy mu się
00:20:27artykuł,
00:20:29nie wzmianka.
00:20:32Pan jeszcze zostaje,
00:20:33mecenasie?
00:20:34Chwileczkę.
00:20:46Czujesz się zmęczona?
00:20:48Tak, jestem zmęczona.
00:20:53Wobec tego
00:20:54ja także już pójdę.
00:20:58Spodziewałem się,
00:20:59że zatelefonujesz do mnie
00:21:00zaraz po przyjeździe.
00:21:02Było już zbyt późno.
00:21:05Gdybym ci mógł być
00:21:06czymś potrzebnym...
00:21:08Tak, wiem.
00:21:08Dziękuję.
00:21:09Kiedy będziesz chciała się ze mną
00:21:16zobaczyć,
00:21:17zatelefonuj.
00:21:18Jestem do twojej dyspozycji.
00:21:21Zadzwonię.
00:21:22A może zobaczylibyśmy się jutro?
00:21:25Zjedlibyśmy razem kolację.
00:21:27Dobrze.
00:21:28Podróżą.
00:21:29Tak.
00:21:30Podróżą.
00:21:31Jakże ci się podobało.
00:21:37Owszem.
00:21:38Nie jest to,
00:21:40oczywiście to,
00:21:41o czym przed wojną
00:21:41dla ciebie marzyłam.
00:21:43Ale w dzisiejszej
00:21:44naszej sytuacji...
00:21:46Kiedy ja nie mam
00:21:47zamiaru się żenić?
00:21:48Nie chciałbyś mieć dom.
00:21:50To są stracone pozycje.
00:21:51Co masz na myśli?
00:21:53Mama nie rozumie,
00:21:54że ten dom jest
00:21:54anachronizmem w naszych czasach.
00:21:56Jeśli Magdalena wyjedzie,
00:21:58a ty odmawiasz
00:21:58wzięcia udziału
00:21:59w naszej kampanii...
00:22:00Odmawiam.
00:22:01Chciałam państwu
00:22:02bardzo serdecznie
00:22:03za wszystko podziękować.
00:22:04Wiktoria mi mówila,
00:22:05że pan zajął się
00:22:06sam całym pogrzebem.
00:22:08Cieszę się,
00:22:09że raz mogłem się
00:22:09na coś przydać.
00:22:10Zwykle czuję się niepotrzebny.
00:22:12Niepotrzebny?
00:22:13Świat należy dziś
00:22:14do ludzi
00:22:15bez obciążeń
00:22:16psychologiczno-trazycjonalistycznych.
00:22:18Bo pożegnam już,
00:22:20koszaną panią.
00:22:22Gdyby syn mógł
00:22:22pani w czymś pomóc...
00:22:24Dziękuję pani bardzo.
00:22:26Zawsze do usług.
00:22:31muszę z panią pomówić.
00:22:46Słucham.
00:22:46Mam dla pani doskonałych lokatorów.
00:22:48On jest dentystą.
00:22:50Nie chciałam pani tego mówić
00:22:52przed pogrzebem,
00:22:53żeby pani nie denerwować,
00:22:54ale ten szef z ogrodowej
00:22:56to już był w kwaterunku.
00:22:58I tu chcą założyć
00:23:00warsztat szefski.
00:23:01No nie.
00:23:02Warsztat zostałby tam,
00:23:04a tutaj to chcieli tylko mieszkać.
00:23:05Przychodzili do mnie,
00:23:06żebym ich wpuściła
00:23:07i chcieli wymierzyć metraż.
00:23:08I co?
00:23:09Nie wpuściłam ich.
00:23:12Dlatego nie byłam na pogrzebie,
00:23:13żeby się tutaj nie wdarli.
00:23:16Dziękuję, Wiktorii.
00:23:18Pani i tak tego mieszkania
00:23:20nie utrzyma.
00:23:22Moim zdaniem
00:23:22ma wziąć szefc
00:23:24za pani plecami.
00:23:25To lepiej, żeby wziął dentysta,
00:23:27z panią się ugodził,
00:23:28a mówił, że chciałby kupić meble.
00:23:29Chciałabym zatrzymać
00:23:31chociaż jeden pokój dla siebie.
00:23:47Przyszedł Tomala.
00:23:48Kto?
00:23:58Józef.
00:24:00Dawny ordynans
00:24:02pana starszego.
00:24:03Czeka w bibliotece.
00:24:05Mam podać kawę
00:24:17czy herbatę?
00:24:19Wolalabym kawę.
00:24:20Nie będzie pochwalony.
00:24:37A pogrzeb starszy pan miał piękny.
00:24:41Dziękuję panu Tomali,
00:24:43że przyszedł.
00:24:44A jakże miałbym nie przyjechać.
00:24:46Przecież my starszym panem
00:24:48byli jak bracia.
00:24:54Pamiętam kiedyś
00:24:56raz to było już krucho
00:24:58z nami.
00:25:00Starszy pan
00:25:01był wtedy lejtenantem
00:25:03i miał konia.
00:25:05A ja byłbym się został.
00:25:07To on krzyczy
00:25:08Józef.
00:25:09Konia za ogon łap.
00:25:11No to ja złapałem
00:25:12i tak oś my
00:25:13sfałowali do naszych.
00:25:15To znaczy wtedy
00:25:16do niemieckich okopów.
00:25:18Tak wiem.
00:25:20Dziadek mi opowiadał.
00:25:22Powstanie to my oba dwa robili.
00:25:26A pani teraz
00:25:27jest sama?
00:25:29Tak, sama.
00:25:31A ten dom
00:25:32to pani odziedziczyła.
00:25:35Innych
00:25:35spadkobierców nie ma.
00:25:37Nie.
00:25:38W prostej linii
00:25:39tylko ja jedna zostanę.
00:25:41Bo ja po prawdzie
00:25:43to przyszedłem
00:25:45prosić panią
00:25:47do...
00:25:49Tak, słucham.
00:25:51Może by pani
00:25:52mogła wynająć
00:25:54jeden pokój
00:25:55mojej córce.
00:25:57Ona kiedyś była
00:25:58u pani mamy
00:26:00pokojówką.
00:26:03Chciałaby dzieci
00:26:03kształcić.
00:26:06Dzielnego chłopaka ma.
00:26:07A i mąż
00:26:08też
00:26:09musi dojeżdżać
00:26:10do pracy.
00:26:12Cieszyłabym się bardzo,
00:26:13ale
00:26:13obawiam się, że
00:26:15cały parter
00:26:16mi zabiorą.
00:26:17A czy
00:26:18kwaterunek
00:26:19musi wiedzieć,
00:26:21że jeden pokój
00:26:22jest pani?
00:26:23Ich jest czworo.
00:26:26I jeden pokój
00:26:27im wystarczy?
00:26:29Wystarczy.
00:26:30Przypuszczam?
00:26:31Tak.
00:26:33Panie wie,
00:26:34jak to na wsi.
00:26:35Dwie izby mają.
00:26:37W jednej śpią,
00:26:38a druga jest dla gości.
00:26:45Muszę się zastanowić.
00:26:46Proszę mi z łaski
00:26:48swojej darować,
00:26:50że z tym tu
00:26:50przyszedłem,
00:26:51ale
00:26:51dzisiaj
00:26:53o mieszkanie
00:26:54tak trudno.
00:26:58Przeżyłem moją młodość
00:27:00dumnie i bogato.
00:27:01Dla własnej przyjemności
00:27:02i durnią na złość.
00:27:05W skwarze pocałunków
00:27:06ubiegło mi lato.
00:27:07i prawdę powiedziawszy
00:27:12mam
00:27:13wszystkiego
00:27:14dość.
00:27:17Ustrojona w purpurę
00:27:18i bogata od złota
00:27:19nie uwiedzie mi jesień
00:27:21czarem z wędłych kras
00:27:22jak pod pudrem i szminką
00:27:23stara już kokota,
00:27:25na którą młody
00:27:26łopc.
00:27:27Dzień dobry.
00:27:28Dzień dobry.
00:27:35Zrobiłaś kompot?
00:27:37Tak, ciociu.
00:27:43Cóż on się tak
00:27:44poderwał
00:27:45na mój widok?
00:27:47Woda się zagotowała.
00:27:50Ty sobie nim
00:27:51głowy nie zawracaj.
00:27:53Zawsze to jest
00:27:54byle hrabia.
00:27:55Z tobą się nie ożeni.
00:27:58Jakby przyszło
00:27:59co do czego,
00:28:00to jeszcze nie wiadomo
00:28:01kto kogo by chciał.
00:28:05Zresztą
00:28:05mnie po to
00:28:07studiuje,
00:28:08żeby wyjść
00:28:08za mąż do PGR-u.
00:28:10Hrabina chce,
00:28:11żeby on się ożenił
00:28:13z Magdaleną.
00:28:16Skąd czy ciabia?
00:28:1630 lat spędziłam
00:28:20w tym domu.
00:28:21Leona mu się nie podoba.
00:28:25A poza tym?
00:28:27Co poza tym?
00:28:28Kiedy mam przyjść
00:28:28na obiad?
00:28:31Na obiad?
00:28:34Dlaczego Wiktoria
00:28:35tak się dziwi?
00:28:37Proszę bardzo,
00:28:38kuchnię może mieć pani
00:28:39do swojej dyspozycji
00:28:40za godzinę.
00:28:41Może pani sobie
00:28:41obiad zrobić.
00:28:43Co się stało?
00:28:44Ja nie jestem
00:28:47żadną pani
00:28:48kucharką.
00:28:50Ja prowadziłam
00:28:51dom panu starszemu.
00:28:53A do pani
00:28:54się nie godziłam.
00:28:55Poza tym to
00:28:56ja nie jestem
00:28:57dla pani
00:28:58Wiktorią.
00:29:01Nie chciałam
00:29:01pani Budkowej
00:29:02urazić.
00:29:03Znamy się
00:29:04od 30 lat.
00:29:06Właśnie.
00:29:07I dlatego pani
00:29:07szachruje za moimi plecami.
00:29:09Jak to?
00:29:10To ja się pani
00:29:11wystarałam
00:29:12ułożonych lokatorów
00:29:13a pani mi tutaj
00:29:13jakichś chlopów
00:29:14ze wsi sprowadza?
00:29:16Którzy mi
00:29:16zabrudzą kuchnię
00:29:17i zniszczą parkiety.
00:29:20Myślałam,
00:29:21że to jest
00:29:21mój dom.
00:29:23Dom był
00:29:24starszego pana.
00:29:26A pani
00:29:26jest zameldowana
00:29:27w Warszawie.
00:29:28Przecież
00:29:29córka Tomali
00:29:30była pokojową
00:29:31przy Wiktorii.
00:29:32Pani musi
00:29:33zapomnieć o tym,
00:29:34że tutaj mieszkali
00:29:35dawniej.
00:29:35Państwo i służba.
00:29:40Ile pani
00:29:41Tomala
00:29:41dał?
00:29:46A zresztą
00:29:47kwaterunek
00:29:48się nigdy
00:29:48na to nie zgodzi.
00:29:50Jeżeli kwaterunek
00:29:51się nie zgodzi
00:29:52to nie ma o czym mówić.
00:29:54Nie widzę powodu.
00:29:56Nie widzi powodu.
00:29:59Zresztą
00:29:59ja jestem taką
00:30:00samą lokatorką
00:30:01jak i pani
00:30:02hrabina
00:30:02i na tym koniecu.
00:30:04Podaj mi bułkę.
00:30:06Tak.
00:30:07Ciocia jest
00:30:08zwykłą lokatorką.
00:30:10Kuchnię
00:30:14będzie pani
00:30:15miała
00:30:15za godzinę.
00:30:37Dzień dobry.
00:30:40Poznaje mnie pani?
00:30:47Naturalnie,
00:30:47że poznaję.
00:30:51Można na chwilę?
00:30:53Proszę.
00:30:56Ja nie spodziewałem się
00:30:57pani spotkać tutaj.
00:30:58Naprawdę?
00:31:02Co pan tam zobaczył
00:31:04ciekawego?
00:31:04To chyba ten mecenas
00:31:05z Kaliskiej,
00:31:06który był z panią
00:31:06na pogrzebi.
00:31:07Tak, to mój kuzyn.
00:31:08Kuzyn?
00:31:10Czemu pan tak się zdziwi?
00:31:11Taki stary kuzyn.
00:31:14Czy nie chciałaby się pani
00:31:15przejść z trochu?
00:31:17Przejść?
00:31:18Z panem.
00:31:19Tak.
00:31:19Za nim.
00:31:21A dokąd pan chce iść?
00:31:24Możemy iść za miasto,
00:31:26bo dziś są zawody żużlowe.
00:31:28Wie pani,
00:31:28w tym roku
00:31:29nasi żużlowce
00:31:29są najlepsi,
00:31:30wyjeżdżali za granicę
00:31:31i zajęli
00:31:31drugie miejsce.
00:31:33Nie wiedziałam.
00:31:34To znaczy
00:31:34nie wiedziałam,
00:31:35że wyjeżdżali.
00:31:36A pan może także
00:31:38jest żużlowcem?
00:31:39Nie, ja jestem skoczkiem.
00:31:42Skoczkiem?
00:31:43Tak,
00:31:44spadochronowym.
00:31:45To może pójdziemy
00:31:46na lotnisko.
00:31:47Gdzie?
00:31:47Na lotnisko.
00:31:48Tam, gdzie pan skacze.
00:31:50Tam, gdzie pan skacze?
00:31:51Na lotnisku.
00:31:53Ale tylko podczas wakacji,
00:31:55bo ja poza tym studiuję.
00:31:56A gdzie jest to lotnisko?
00:31:57Tutaj chemię,
00:31:58tworzywa sztuczne.
00:31:59I jak to tutaj?
00:32:00To u nas w mieście
00:32:01jest jakieś lotnisko?
00:32:03Zupełnie w mieście.
00:32:04Miejsza zresztą
00:32:05oto gdzie dość,
00:32:05że jest,
00:32:06ale obcym wstęp zbroniony.
00:32:07No jak obcym wstęp zbroniony,
00:32:09to nie ma o czym mówić.
00:32:10Ale możemy iść
00:32:11gdzie indziej.
00:32:13Widzę, że pan się nudzi
00:32:14w czasie wakacji.
00:32:15Trochę.
00:32:17Ostatnie dni,
00:32:17ostatnie wakacje.
00:32:19Przecież wakacje
00:32:20są co roku.
00:32:22Tak, ale za rok
00:32:22będą się inaczej nazywać
00:32:24urlop.
00:32:25Mniej ładnie.
00:32:26Dlaczego?
00:32:26Inaczej.
00:32:29Przeżyłem młodość
00:32:30górną i chmurną.
00:32:32Zacząłem wiek męski.
00:32:35Za kilka dni w kombinacie.
00:32:37To tutaj jest kombinat?
00:32:38Pożyw sztucznych.
00:32:39To stąd ten bałagan w mieście.
00:32:41Nie bałagan,
00:32:42tylko ożywiony ruch.
00:32:43Przepraszam.
00:32:50A to co znaczy?
00:32:51To są moi koledzy.
00:32:54Młodsi astronauci z technikum.
00:32:57To pan się także
00:32:58interesuje astronautyką.
00:33:00Nie, zupełnie nie mamy
00:33:00materiałów naukowych.
00:33:02Na razie przygotowujemy
00:33:02jutrzejsze święto.
00:33:03Jakie święto?
00:33:05Święto z zabawą
00:33:06i pokazem ogni sztucznym.
00:33:10Przyjdzie pani.
00:33:12A wstęp nie będzie zbroniony?
00:33:16Nie rozumiem,
00:33:17dlaczego Magdalena
00:33:17tak długo się nie zjawia.
00:33:19A czy mama ją w ogóle
00:33:21zapraszała na tę kawę?
00:33:23Właściwie nie.
00:33:24Ale sądziłem
00:33:25i uważam za samo
00:33:26przecież się zrozumiale,
00:33:27że będzie jadła obiad w domu.
00:33:29Tymczasem wyszło
00:33:30jak południe
00:33:30i przepadło
00:33:31jak kamień w wodę.
00:33:33I Antoniego już nie ma.
00:33:38Umarł.
00:33:39Ale gdzie ona może być?
00:33:41Pewno nieprędko wróci.
00:33:42Zdaje się,
00:34:00że umówiła się na kolację
00:34:01z mecenasem
00:34:02Oskarem Renertem.
00:34:04Ale to przecież
00:34:05jej krewny, prawda?
00:34:07No, powiedzmy.
00:34:09Trzeciego stopnia.
00:34:10Zawsze był jej adoratorem,
00:34:12kiedy jeszcze była taka.
00:34:14Taka.
00:34:15I pani sądzi,
00:34:16że Magdalena
00:34:17mogłaby się zdecydować?
00:34:19Nie wyobrażam sobie,
00:34:21żeby chciała wyjść
00:34:21za kogokolwiek tutaj.
00:34:23A poza tym...
00:34:25I co poza tym?
00:34:27Jest zbyt niezależna.
00:34:30Renert jest
00:34:31jednym ze zdolniejszych adwokatów.
00:34:34Owszem, ale Magdalena
00:34:36wyszłaby raczej
00:34:37za pogrącę lwów
00:34:38albo za skoczka spadochronowego
00:34:40niż za mecenasa
00:34:42w małej mieści.
00:34:44Jednym słowem
00:34:45jest romantyczna.
00:34:47Mój kochan,
00:34:48zobacz, czy nie wróciła.
00:34:49Przy sposobności
00:34:50pójdę jeszcze
00:34:50po papierosy.
00:34:53I powiedz Wiktorii,
00:34:54że gdyby Magdalena wróciła,
00:34:55niech jej powie,
00:34:56że na nią czekamy.
00:34:57Drogi panie.
00:34:59Drogi panie,
00:35:14niechże pan zaraz wraca.
00:35:16Ależ oczywiście.
00:35:17nie ma już czwartego dobriża.
00:35:39Nie ma.
00:35:48Może zagramy
00:35:49w loteryjkę.
00:35:51W brydzu mi zwykle
00:35:52karta szła,
00:35:53a w hazardzie
00:35:54zawsze przegrywam.
00:35:56Proszę ciągnąć.
00:35:58Co tam?
00:35:59Pani trzyma banka.
00:36:01Kiedy byłam w Nicei
00:36:02w 35 roku,
00:36:04wygrałam
00:36:0410 tysięcy banków.
00:36:06A na co pani stawiała?
00:36:08Czy pani pamięta?
00:36:09Na róż.
00:36:10Cztery razy
00:36:11pod rząd na róż.
00:36:13Za każdym razem
00:36:14dublując.
00:36:15Zaczęłam od
00:36:16pięciuset franków.
00:36:17Proszę.
00:36:18To wypada
00:36:198 tysięcy.
00:36:22Nie 10.
00:36:23Tak?
00:36:24Niech będzie 8.
00:36:26Niech grajmy.
00:36:28Poproszę o
00:36:29cztery karty
00:36:31po pół grosza.
00:36:36kochów.
00:36:38Tak.
00:36:39KONIEC
00:37:09KONIEC
00:37:13KONIEC
00:37:19KONIEC
00:37:21KONIEC
00:37:23KONIEC
00:37:25KONIEC
00:37:27KONIEC
00:37:33Byłoby lepiej zającem do środka.
00:37:37Można także kwintą.
00:37:47No tak.
00:37:49Ale to zdarza się raz na sto lat.
00:38:07Dzień dobry.
00:38:35Już szusta.
00:38:37Rozmawiamy prawie dwie godziny.
00:38:40Nawet nie wiemy, o czym mówiliśmy.
00:38:42Opowiedział mi pan cały regulamin autostopu.
00:38:45A pani swoje pierwsze wakacje.
00:38:48Ale teraz już naprawdę muszę iść.
00:38:51Proszę pani.
00:38:53Słuchaj.
00:38:57Płacę za kawę.
00:39:00Dziękuję.
00:39:01Dziękuję.
00:39:01Prawda, że to nie ma sensu.
00:39:12Tak.
00:39:13Ma pan rację.
00:39:15No i nie chce się pani ze mną spotkać.
00:39:18Nie to, że nie chce.
00:39:20Ale uważam, że to
00:39:21zupełnie zbyteczne.
00:39:23I proszę,
00:39:24niech mnie pan nie odprowadza.
00:39:25Pan mecenas czeka na szanowną pani.
00:39:44Płacę.
00:39:45Płacę.
00:39:45Płacę.
00:39:46Ja.
00:39:46Płacę.
00:39:47Niech.
00:39:47Niech.
00:39:49KoneOOO.
00:39:49Płacę.
00:39:49Tak.
00:39:54Płacę.
00:39:55Maktalena, dzwoniłem do ciebie, ale nikt nie poddał się usłuchanki.
00:40:25Kto to jest?
00:40:27To znany aktor.
00:40:29Ale nie znam. Bardzo cię proszę.
00:40:31Czy to jest jakieś lotnisko?
00:40:33Pierwszy raz słyszę.
00:40:35Skąd ci przyszło do głowy lotnisko? Pasażerskie?
00:40:46Nad czym tak medytujesz?
00:40:48Wiktoria ma jakieś własne plany.
00:40:50Nigdy nie przypuszczalam, że ona również może być przeciwko mnie.
00:40:53Nie. Zawsze mi się zdawało, że wystarczy tu przyjechać, żeby czas stanął.
00:40:58Gdybym cię nie znał, nigdy bym nie uwierzył, że ty także należysz do tego miasteczka.
00:41:04Poobrażam sobie zresztą, jak ta dziura po tylu latach musi ci się wydawać śmieszna.
00:41:10Dla mnie to jest jedyne miejsce na ziemi, gdzie wszystko dzieje się naprawdę.
00:41:14Kiedy tutaj nic specjalnego się nie dzieje.
00:41:18Albo nie działo.
00:41:21Dopóki nie przyjechałaś.
00:41:25Czy wiesz, czym dla mnie jest twój przyjazd?
00:41:32Nawet nie zgadniesz, jakie myśli mnie nachodzą, kiedy patrzę na ciebie.
00:41:37Boję się.
00:41:42Boję się, że zostanę tutaj na zawsze do końca, z perspektywą swojego okna naprzeciw sądu.
00:41:48Tego samego stolika w restauracji, tych samych ulic zmierzających ciągle w te same miejsca.
00:41:56I raz do roku wyjazdu do Krynicy.
00:41:58Z przerażeniem patrzę na to miasteczko z jego trzydziestoma tysiącami mieszkańców.
00:42:04Z jakąś fabryką, z kinem, do którego nigdy nie chodzę i z ludźmi.
00:42:09Których twarze i sprawy znam na pamięć.
00:42:16Chcę ci coś powiedzieć.
00:42:19Powiedz.
00:42:20Że najrozsądniejszą rzeczą byłoby, gdybyśmy się pobrali.
00:42:28Masz Rausza.
00:42:30Zawsze kochałem cię.
00:42:32Najbardziej z całej rodziny.
00:42:34Chciałbym porozmawiać z tobą o tym.
00:42:38Przyjdź jutro o piątej.
00:42:39Dlaczego nie dzisiaj?
00:42:41Dziś jestem zmęczona.
00:42:43Dokąd się tak śpieszysz?
00:42:45Do domu.
00:42:47Jeżeli masz na myśli tego eks-szwoleżera,
00:42:50muszę ci powiedzieć, że flirtuję z siostrzenicą waszej kucharki.
00:42:53Masz na twarzy wypisane wszystkie siedem grzechów głównych.
00:43:06Ty także się zmieniłeś.
00:43:09Bądź dróg.
00:43:10Co to jest?
00:43:24Na melda.
00:43:25Jaka melda?
00:43:27Pan kazał.
00:43:28Niech pan postań!
00:43:29商 с nami pareil.
00:43:35Pozdrawy?
00:43:39Pozdrawi?
00:43:42Pozdrawę ale?
00:43:44Pozdraw photographs.
00:43:46Pozdrawę ale?
00:43:47Pozdrawy now?
00:43:49Pozdrawę na?
00:43:51KONIEC
00:44:21Jak pod pudrem i szminką stara już kokota.
00:44:51Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.
00:44:55To już słyszałam rano. A co było dalej?
00:44:58A przy to gotów jestem, kiedy chłodną nocą zapuka do moich okien z więduj klonu dziś.
00:45:03Ty jest głupi wiersz.
00:45:04Dlaczego?
00:45:05No, bo jak dziś może pukać do okna.
00:45:08O, pamiętasz, była jesień?
00:45:10Nie pamiętam.
00:45:11No i jak to? Wszyscy to teraz grają.
00:45:14Jak to grają?
00:45:15Nie zna pan?
00:45:17Starusze kordier z uśmiechem dawał klucz.
00:45:21A propos klucz.
00:45:23Pan Noiwotko, może mi pani da klucz do drzwi wejściowych?
00:45:26Ja pójdę jeszcze po papierosy.
00:45:27Nie dam.
00:45:28Jeszcze pan zgubił.
00:45:30Schowam go lepiej pod oknem.
00:45:36To byłoby nawet ładne.
00:45:38Co?
00:45:39Gdyby się dało zaśpiewać.
00:45:40No, ten wierszyk.
00:45:42Niech pan powie pierwszą dnijkę.
00:45:44A prze to jestem gotów, kiedy chłodną nocą zapuka do moich...
00:45:46Już późno.
00:45:52No niech pan mu puści.
00:45:54Gdyby się zkuje na koniec.
00:45:55Zdjęcia.
00:45:55Sprawiedliłem.
00:45:56Napisych.
00:45:56Zdjęcia.
00:45:57Sprawiedliłem się w środku.
00:45:57Sprawiedliłem się.
00:45:57Niech pan małwe.
00:45:58Sprawiedliłem się.
00:45:59Sprawiedliłem się po
00:46:04KONIEC
00:46:34KONIEC
00:47:04KONIEC
00:47:34KONIEC
00:47:38KONIEC
00:47:40KONIEC
00:47:42KONIEC
00:47:44KONIEC
00:47:46KONIEC
00:47:48KONIEC
00:47:50KONIEC
00:47:52KONIEC
00:47:54KONIEC
00:47:56KONIEC
00:47:58KONIEC
00:48:00KONIEC
00:48:02KONIEC
00:48:32KONIEC
00:49:02KONIEC
00:49:32KONIEC
00:50:02KONIEC
00:50:32KONIEC
00:50:34KONIEC
00:50:36KONIEC
00:50:38KONIEC
00:50:40KONIEC
00:50:42KONIEC
00:50:44KONIEC
00:50:46KONIEC
00:50:48KONIEC
00:50:50KONIEC
00:50:52KONIEC
00:50:54KONIEC
00:50:56KONIEC
00:50:58KONIEC
00:51:00Muzyka
00:51:27Co pan tu robi?
00:51:29Gram.
00:51:30Co?
00:51:31Bramsa.
00:51:36Mnie też ten pasaż nie wychodzi.
00:51:44Ale niech się pani nie gniewa.
00:51:46Jeżeli pani nie chce, to ja zagram coś innego.
00:51:50Można?
00:51:53Niedawno to słyszałem, to chyba tak.
00:51:56A nie nazwałem to nawet.
00:51:58Ballada o...
00:52:00O czym?
00:52:06O wieczornym gościu.
00:52:08A tak.
00:52:10Rzeczywiście, jak mogłem o tym zapomnieć.
00:52:12Ballada o wieczornym gościu.
00:52:14Pani mieszka w tym muzeum?
00:52:27Nie podoba się panu?
00:52:30Nie.
00:52:30Mnie się podoba.
00:52:32Ja tylko nie wiedziałem, że w czymś takim można mieszkać.
00:52:34Ja w każdym razie nie widziałem takiego mieszkania.
00:52:37Przepraszam, widziałem.
00:52:39Na filmie.
00:52:41Skrzydła miłości.
00:52:42Jak się pan tu dostał?
00:52:43Skrzydła miłości niosły mnie przez mury, bo miłość nie jest na kamiennej granicy, co chcę uczynić.
00:52:50Na to się jej waży.
00:52:52To zupełnie coś nowego.
00:52:54Z Rome'em mam teraz zaszczyt.
00:52:57Oczywiście, tak ona powiedziała, ale mówiła to tak pięknie, prawie płacząc, o Romeo, Romeo, o Romeo.
00:53:12To był taki angielski film kolorowy.
00:53:15Niech wtedy on na to, biorę ciebie za słowo, kochankiem.
00:53:23Uczyń mnie tylko.
00:53:27Pani też była na tym filmie?
00:53:30Pan ma świetną pamięć.
00:53:31Tak.
00:53:33Znam jeszcze kilka takich kawałów.
00:53:36O złote słońce.
00:53:45I zaraz, zaraz, zaraz, zaraz, zaraz, bo złote słońce.
00:53:51Drzewa ukochane i ty strumieniu, który po kamykach z radosnym uśmiechem toczysz fale śklane.
00:53:59Śklane?
00:54:01To już nie jest takie ładne.
00:54:04Tu dużo miejsca, a nigdy nie miałem własnego pokoju.
00:54:08Pani tu śpi?
00:54:10Tak.
00:54:12Aha.
00:54:15Dlaczego służy ten świecznik?
00:54:22Nie, nie, nie, nie.
00:54:24Niech pani nie mówi, ja już wiem.
00:54:39Chciałbym kiedyś zostać
00:54:40sławnym wynalazcą albo uczonym.
00:54:44Żeby mieć własny pokój?
00:54:47To też.
00:54:49Ile trzeba pieniędzy, żeby wyjechać do Warszawy, zamieszkać w hotelu i pójść z kobietą do najdroższego lokalu na tancję?
00:54:55Bo ja wiem.
00:54:58Potem ona zaprasza go do siebie.
00:55:01Oczywiście jadą karetą, bo ona jest żoną starego Markiza.
00:55:04Muszę uważać na służącego, chociaż jest głuchy jak piel.
00:55:09Potem on wchodzi przez okno.
00:55:14Ona czeka już na niego w koronkach, włosy rozpuszczone.
00:55:22On nie wie, co ma powiedzieć.
00:55:27Jest zakłopotany i patrzy w lustru.
00:55:31Że wózem...
00:55:33Kocham pana.
00:55:36Kocham panią.
00:55:38Bo to powiedział on.
00:55:40A potem?
00:55:41Bo to powiedział pan, Pan.
00:55:46Po to, po to byłby Pan.
00:55:47Po to...
00:55:49Po to...
00:55:53Po to...
00:55:59Po to...
00:56:06Po to...
00:56:06Po to...
00:56:10Dzień dobry.
00:56:32Musisz już iść.
00:56:36Wiktoria o szóstej idzie na mszy.
00:56:41Jesteś wierzący?
00:56:43Nie wiem.
00:56:55Ale wolałbym, żeby tam coś było.
00:56:58Każdy by wolał.
00:56:59To oczywiście nie stanowi żadnego dowodu.
00:57:01Nie.
00:57:01A gdybym powiedział któremuś z moich kolegów, że byłem w takim domu i spędziłem w nim noc, tak bym nie uwierzył?
00:57:13Cieszę się, że ostatnia noc spędzona w moim domu była taka urocza.
00:57:22Czy mogę przyjść wieczorem?
00:57:24Wieczorem wyjeżdżam.
00:57:25Przyjedziesz tu znowu?
00:57:30Nie.
00:57:31Za kilka dni sprowadzają się tu nowi lokatorzy.
00:57:34Więc tego domu już nie będzie?
00:57:36Tak.
00:57:37W tym pokoju zamieszkają obce osoby.
00:57:44To było rozstanie.
00:57:47Powinienem się od razu domyśleć, że tylko dlatego pozwoliłaś mi tu zostać.
00:57:52Przyjadę do Warszawy.
00:58:00Przyjedź.
00:58:11Musisz już iść?
00:58:14Tak.
00:58:15Muszę.
00:58:22Niech pan chwilę zaczeka.
00:58:52Pani idzie się i wyjeżdżam?
00:59:18Tak.
00:59:19I na coż pani zrobi z kolczugą?
00:59:23Jaką kolczugą?
00:59:24No jak to tą z gabinetu?
00:59:25Chętnie się nią zajmą.
00:59:39Bardzo się cieszę, że pan się nią zajmie.
00:59:42Pani idzie się i wyjeżdżam w mojej kolekcji.
00:59:50Pani idzie się i wyjeżdżam w mojej kolekcji.
00:59:52Pani idzie się i wyjeżdżam w mojej kolekcji.
00:59:55Pani idzie się i wyjeżdżam w mojej kolekcji.
00:59:57KONIEC
01:00:27Czekaj, jak ci na imię?
01:00:31Aleksander
01:00:57Proszę pani
01:01:07Proszę pani, przyszli Klemczakowie
01:01:18Jacy Klemczakowie?
01:01:20No ci, o których pani mówiłam, że mieli dzisiaj być dentysta z żoną
01:01:25Przyszli z narkazem
01:01:55Pani pozwoli, Klemczak, jestem technik dentystyczny, a to moja żona
01:02:07Czy mogłabym zobaczyć ten nakaz?
01:02:11Bardzo mi przykro, no ale pani sama się orientuje, że w żaden sposób nie udałoby się pani tego lokalu utrzymać
01:02:19Poza tym możemy jeszcze kupić meble
01:02:31Oczywiście, o ile są niedrogie, no bo stare
01:02:35No trzeba by je odpolitiurować
01:02:37Takie meble powinny być matowe
01:02:39Ależ proszę pani, przecież to są same stare graty
01:02:42W deszcie takie stare graty kosztują niesłychanie drogo
01:02:46Ale o ile chce się kupić, a nie sprzedać
01:02:49A ja jestem z kupieckiej rodzinnej
01:02:51No, możemy pani dać dziesięć tysięcy gotówką
01:02:54Zrobi sobie pani piękną wycieczkę, orbisem
01:02:57Zresztą komuś one się zmieszczą w metrażu, no na szczęście mój mąż jest dentystą i ma prawo do gabinetu przyjęć
01:03:04Szesnaście
01:03:06Piętnaście
01:03:08Raz, dwa, trzy, cztery
01:03:13Dotychczas się zgadza, to i dalej powinno się zgodzić, tak?
01:03:18Proszę
01:03:20Piętnaście
01:03:22Piętnaście
01:03:29Meble pani sprzedała korzystnie
01:03:32No a mamy lokatorów kulturalnych
01:03:35Którzy pani domu nie zrujnują
01:03:46Przepraszam, przepraszam
01:03:48Państwu będę łaskawie chwileczkę zaczekać
01:03:50Zaraz przyniosę klucze
01:03:52Dziękuję ci, że przyszedłeś
01:03:54Przecież umówiliśmy się
01:03:55Jakie piękne róże
01:03:57Szkoda, że nie zdążę ich wstawić do wazonu
01:04:11Poszedł do niej wieczorem i siedział aż do północy
01:04:14Kto?
01:04:15Ten twój hrabia
01:04:16Dlaczego mój?
01:04:17No nawet nie posprzątała butelek i kieliszków
01:04:21Nie pozwoli...
01:04:23Nie pozwoli ci z nim więcej wychodzić
01:04:26No posuń się
01:04:27A co?
01:04:28Ciocia wolałaby, żeby jej deklamował wiersze
01:04:31A u mnie siedział do północy?
01:04:33Zresztą
01:04:34Jak pił wermud, to jeszcze nic nie znaczy
01:04:37No pewno, że nic nie znaczy
01:04:39Ale nie można dowierzać takim starym capom
01:04:42Nawet jeżeli zeszli na psy
01:04:46Na psy
01:04:58Wrócisz tu jeszcze kiedyś?
01:05:00Nie
01:05:03Może w rocznicę śmierci
01:05:05Zatelefonujesz, zamówię ci pokój w hotelu
01:05:17Czekasz jeszcze na coś?
01:05:18Nie
01:05:19Nie
01:05:20Nie
01:05:38Nie
01:05:39Halo?
01:05:53Nie.
01:05:57Nie, to pomylka.
01:06:09To dobrze wygląda?
01:06:29Tak.
01:06:30Idziemy na zabawę do klubu szybowników.
01:06:33Olek dostał pierwszą nagrodę.
01:06:34Jaki Olek?
01:06:35Brat Marionki, Nowak.
01:06:36I on ma na imię Olek?
01:06:40Nazywa się Aleksander,
01:06:42ale wołają na niego Olek.
01:06:44Jak on wygląda, ten Nowak?
01:06:46Przystojny blondyn.
01:06:49Porządny, ale trochę narwany.
01:06:53Ech ten czas leci.
01:06:54I pamiętam, jak pani szla na zabawę.
01:06:57Miała pani suknię z różowej organdyny.
01:07:00Życzę ci wesołej zabawy.
01:07:10Magdaleno.
01:07:17Spóźnimy się na pociąg.
01:07:19A klucze od mieszkania?
01:07:22Przecież są klucze dziadka.
01:07:24No tamte klucze będą dla państwa klemczaków.
01:07:26A pani klucze dla Iwonki.
01:07:28Dziękuję.
01:07:36Chodźmy, chodźmy, Magdaleno.
01:07:43Do widzenia.
01:07:45Do widzenia.
01:07:46Chodźmy, chodźmy, chodźmy.
01:08:10Muzyka
01:08:40Muzyka
01:09:10Czy myślałeś o tym, co powiedziałem ci wczoraj?
01:09:22Nie mówiłeś tego chyba na serio.
01:09:24No i zupełnie serio.
01:09:27Nasze małżeństwo mogłoby się stać czymś, gdybyś została tutaj.
01:09:33To niemożliwe.
01:09:37Chciałabym mieć takie miejsce na ziemi, do którego gdziekolwiek będę, mogłabym tęsknić.
01:09:45Za dwie minuty pociąg odchodzi.
01:09:59Trzeba wsiadać już.
01:10:00Muzyka
01:10:12Muzyka
01:10:22Muzyka
01:10:24No, się wsiadać, drzwi zamykać.
01:10:38Przyjadę, przyjadę do Warszawy.
01:10:56Czy czekasz na kogoś?
01:11:20Nie płacz.
01:11:28Muzyka
01:11:40Muzyka
01:11:50Muzyka
01:11:52Muzyka
01:11:56Muzyka
01:12:00Muzyka
01:12:02Muzyka
Comments