Skip to playerSkip to main content
  • 3 hours ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:08Czajników jak mruchów. Co jej jak pragnę Boga?
00:01:10Te klarnet i wszystkie fajerki
00:01:13Hehe, z gwizdkami.
00:01:15Panowla zagramy.
00:01:17Robsige and GDPR운
00:01:20Dzień dobry.
00:01:50Pani mieszka?
00:01:52Poselska 54, mieszkania 10.
00:01:55Dziękuję.
00:01:58A pan gdzie teraz mieszka?
00:02:01Poselska 54, mieszkania 10.
00:02:04Nie zdążyłem się jeszcze zameldować.
00:02:06Zostaniecie państwo wezwani do sądu jako świadkowie.
00:02:10No, dziękuję panu.
00:02:20Przepraszam, gniewa się pani?
00:02:27Nie.
00:02:28Podziwiam tylko szybkość pańskiej decyzji.
00:02:30Głupstwo.
00:02:30Jedyna rada na łobuza to za kark drania.
00:02:33Podziwiam szybkość decyzji w sprawach mieszkaniowych.
00:02:37Pani zrobiłaby to samo.
00:02:39Nie wiem.
00:02:39Nigdy nie brałam nikogo za kark.
00:02:42A ja musiałem podać jakiś adres.
00:02:44Tupetu panu nie brak.
00:02:47Niepotrzebnie wdałem się w tę głupią awanturę.
00:02:49Ale kto wychodzi z więzienia nie lubi mieć do czynienia z władzami.
00:02:53W ogóle dziwię się sobie.
00:02:56A zresztą nie ma o czym mówić.
00:02:57Przepraszam paniu.
00:02:58Do widzenia.
00:02:59Uratował mi pan Czajnik.
00:03:01Właściwie powinnam pana zaprosić na herbatę.
00:03:07A pan nie wsiada?
00:03:08Nie.
00:03:09Dziękuję pani.
00:03:19KONIEC.
00:03:20KONIEC.
00:03:21KONIEC.
00:03:22KONIEC.
00:03:23KONIEC.
00:03:24KONIEC.
00:03:25KONIEC.
00:03:26Dzień dobry panu.
00:03:56Dzień dobry panu.
00:04:26Z mokłem, a tu ciepło i sucho i każdemu wolno posiedzieć.
00:04:30Problem zaczyna się dopiero po szóstej, po zamknięciu.
00:04:39Nieźle wtedy jadali.
00:04:42Tak, tak się właśnie nazywa.
00:04:50Pouczcie.
00:04:50Piękny, prawda?
00:05:01Piękny.
00:05:02Dzień dobry panu.
00:05:14Chcę cię znać na pamięć.
00:05:27Muszę cię widzieć.
00:05:41Wiesz już o mnie wszystko.
00:05:57To ja nic o tobie nie wiem.
00:05:58A co chciałbyś jeszcze wiedzieć?
00:06:01Już wstałeś?
00:06:17Może podać pani śniadanko do łóżka?
00:06:23A prowadzisz mnie?
00:06:24Ale muszę być o dziesiątej kucie.
00:06:26Tu.
00:06:33Wiesz, rozmawiałam z Izą.
00:06:36Ona zna takiego dyrektora w zakładach ceramicznych.
00:06:38Co ja mam tym słynnego?
00:06:40W więzieniu robiłem co mi kazali,
00:06:42ale na wolności mam chyba prawo wybrać to, na czym się znam.
00:06:45Zresztą nie ma o czym mówić.
00:06:46Dzisiaj na pewno dostanę odpowiedź.
00:06:49Nowa huta to niemaly ostrowiec.
00:06:53Ale gdyby i tam nie było miejscu.
00:06:56Nie zapomina jak ci wszędzie mówili.
00:06:59Przecież wiesz, że nie byłem winien.
00:07:04Znowu ją diabli przyniosły.
00:07:06Pani Elżbieto.
00:07:09O, tak nie można.
00:07:11Wybiło.
00:07:12Wybiło.
00:07:13Znowu zgasło światło w łazience.
00:07:16Można jest na plegu korki.
00:07:18Tygrysek lubi kiełbaskę.
00:07:20Kawałeczek dla tygryska można,
00:07:22a to dla liliputka.
00:07:24Pani Elżbieta bardzo kocha moich pupilów.
00:07:26To dobrze, że mamy w domu wreszcie mężczyznę.
00:07:29Tak się boję elektryczności.
00:07:31Panie Karolu.
00:07:34Idziemy z pani mężem
00:07:35naprawić korki.
00:07:41Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.
00:07:43Jak będzie parzysta, liczba do...
00:07:44To co?
00:07:46Sześć, siedem, osiem, dziewięćdziesiąt.
00:07:48Nie doliczysz się.
00:07:52Co to było, ten krwak?
00:07:54O czym pomyślałeś?
00:07:57Czy mnie kochasz?
00:07:59Ech, ty.
00:07:59Ty.
00:07:59Czego szukasz?
00:08:04Chcę ci dać coś na szczęście.
00:08:05Ale po co?
00:08:07Dzwoni o dwunastej.
00:08:08Więc mam nie mówić, Zizo?
00:08:10Nie.
00:08:10Zresztą to już i tak nie będzie potrzebne.
00:08:14Jak uważasz?
00:08:16Pan.
00:08:17Zadzwoń, będę czekała.
00:08:19Panie, panie, bo lego.
00:08:26Zaraz, zaraz.
00:08:26Brunce to zapłaci.
00:08:29Elźbieta.
00:08:31Na szczęście.
00:08:33Dzwoni o dwunastej.
00:08:34Niech pan spróbuje gdzie indziej.
00:08:58W Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu.
00:08:59Nigdzie nie wyjadę.
00:09:00Tu muszę zacząć pracować.
00:09:01Być może, ale my nie mamy wolnych miejsc.
00:09:03Żona pracuje w Krakowie.
00:09:05Ja to rozumiem.
00:09:06Ale szczerze mówiąc,
00:09:07radziłbym panu szukać pracy gdzieś na prowincji.
00:09:10I to raczej nie przy wielkich piecach.
00:09:12Aha.
00:09:12Tak.
00:09:14Jasne.
00:09:16A dopiero co,
00:09:17pańska wstrada musi się odleżeć.
00:09:20Najpierw musiałem się odsiedzieć,
00:09:21a teraz muszę się odleżeć, tak?
00:09:23Mnie jest bardzo przykro,
00:09:24ale to nie ja układałem pański życiorys.
00:09:26Przykro panu.
00:09:27Niech się pan nie rozpłacze,
00:09:28bo pan ma cholernie miękkie serce.
00:09:30Pan lubi pomagać ludziom, no nie?
00:09:32Ale nie takim z haczykiem.
00:09:33Tacy z haczykiem mogą się powiesić na tym haczyku,
00:09:35a pan z funduszu zakładowego
00:09:36kupi im wieniec na trumnę.
00:09:38Dzień dobry.
00:09:40Dzień dobry.
00:09:41Dzień dobry.
00:09:42Dzień dobry.
00:09:44Dzień dobry.
00:09:45Dzień dobry.
00:09:47Dzień dobry.
00:09:48Dzień dobry.
00:09:50Dzień dobry.
00:09:51Dzień dobry.
00:09:53Dzień dobry.
00:09:54Dzień dobry.
00:09:56Dzień dobry.
00:09:57Dzień dobry.
00:09:59Dzień dobry.
00:10:00Dzień dobry.
00:10:02Dzień dobry.
00:10:03Dzień dobry.
00:10:05Dzień dobry.
00:10:06Dzień dobry.
00:10:08Dzień dobry.
00:10:09Dzień dobry.
00:10:11Dzień dobry.
00:10:12Dzień dobry.
00:10:14Dzień dobry.
00:10:15Dzień dobry.
00:10:17Aaaa!
00:10:37Bebiło!
00:10:39Znajdźcie znać na podstację!
00:10:42Gdzie jest elektroną numer 2?
00:10:46Niech to odżyło!
00:10:48Niech to jednak jest!
00:10:50Znajdziesz!
00:10:52A w
00:10:54W
00:10:55Znaczy!
00:10:57Znaczy!
00:10:59Znaczy!
00:11:01Znaczy!
00:11:03Zzacz!
00:11:05Znaczy!
00:11:07Znaczy!
00:11:09Znaczy!
00:11:11Znaczy!
00:11:13Janek!
00:11:22A wóz będzie na rogu czy na parkingu?
00:11:38Nawet wolę.
00:11:40Ach tak?
00:11:41Dawno już nie byłam w Zakopanem.
00:11:44Elżbietko, jedziemy z dyrektorkiem w plenerek.
00:11:47Iza, zmiłuj się, zostaw tego fapułę, czekam na ważny telefon.
00:11:50Przepraszam cię, on się świetnie prezentuje.
00:11:53A poza tym, jak trzeba coś załatwić, to do kogo? Do mojego fapuły.
00:11:56Musimy już kończyć. Do zobaczenia.
00:12:04Halo?
00:12:06Nie, niestety.
00:12:09Dobrze? Powtórzę.
00:12:12Dlaczego się złościsz?
00:12:15Rozmawiałam z fapułą, coś by się dało dla twojego Karola zrobić.
00:12:18No dziękuję ci. Karol da sobie sam radę.
00:12:20Karol to atrakcyjny i inteligentny chłopak, ale ja na twoim miejscu nie dałabym mu tak pracować przy tych piecach.
00:12:28Zależy co kto lubi.
00:12:30A jak go nie przyjmą?
00:12:33No to odejdzie ode mnie w siną dal.
00:12:38Żartujesz? I tak bez tych pieców on cię nie może kochać?
00:12:42Wcale nie żartuję.
00:12:45Rozumiem jego upór.
00:12:48Chociaż chwila mi wydaje mi się, że to nie ma sensu.
00:12:51Uśmiecham się do niego wtedy promiennie, bez przerwy się uśmiecham, ale wiem, że on mi tak wtedy nie wierzy.
00:12:57Dzień dobry.
00:12:59Dzień dobry.
00:13:00Do pana telefon.
00:13:02Profesor prosił o decyzję.
00:13:05Panie do...
00:13:06Za chwileczkę.
00:13:08Wiem, wiem.
00:13:09Freski w pieskowej skale.
00:13:11Odkryto je tam w loczi.
00:13:15Będzie to dla pani niespodzianka.
00:13:18Czy nie wybrałaby się pani tam w niedzielę ze mną?
00:13:21W niedzielę?
00:13:22Powinna pani obejrzeć.
00:13:24Niedzielę.
00:13:29Niestety bardzo żałuję, panie docencie, ale jestem już umówiona.
00:13:35Szkoda.
00:13:40To pojedziemy sobie innym razem.
00:13:45Lubię patrzeć, jak pani siedzi taka skupiona przy tej uczcie weselnej.
00:13:54Dzień dobry.
00:13:58Halo, Karol?
00:14:00Halo?
00:14:01Karol?
00:14:03Halo?
00:14:04Halo?
00:14:05Halo?
00:14:06Coś pan automatu nie widział?
00:14:08Karol?
00:14:10Halo?
00:14:11Halo?
00:14:12Halo?
00:14:13Halo?
00:14:14Halo?
00:14:15Halo?
00:14:16Dobra, już nie.
00:14:18Dobra, już nic.
00:14:45Pozwalaj pąd szybko, bo nie mam czasu.
00:14:47Dobra, dobra, już pan w lęb.
00:14:49Na które piętro?
00:14:50Trzecie.
00:14:51Najpajniej, nie mam czasu, mleko wiozę dla wszystkich lat.
00:14:54To wiesz.
00:14:57Halo, proszę pana.
00:15:01Panie Chorego, chwileczkę.
00:15:07Pomóż pan.
00:15:08Nowe mieszkanie, meble, a nie mam z kim.
00:15:11Daj mi pan spokoj.
00:15:12No bądź pan człowiekiem.
00:15:14Szybko to machniemy.
00:15:15Trzy lata, wie pan, czekaliśmy na to mieszkanie.
00:15:20Ja w swoim baraku żona w sumie.
00:15:22No trzymaj pan, jak pograć.
00:15:24Koleżankom to musiałem kino fundować, żeby tylko chciały wyjść.
00:15:27Sprawo teraz.
00:15:28Dobra, dobra.
00:15:29O tak, no idzie pan.
00:15:30Jak to idzie?
00:15:31Teraz to panie, byle chłystek, przyjedzie do Nowej Huty, to zaraz pan...
00:15:35No trzymaj pan, pan, no przecież mi.
00:15:38Teraz to panie, kto ma ręce i nogi, to zaraz pcha się do Nowej Huty.
00:15:41A u nas, panie, na stalowni.
00:15:44Na drugiej stalowni.
00:15:45O, tak, dobra, dobra, dobra.
00:15:46O, widzi pan, tu będzie.
00:15:48Tak, dobra, dobra, trzymaj, trzymaj.
00:15:49Tak, odstawiamy.
00:15:50A teraz na mnie.
00:15:51O, dojdzie pan danieś.
00:15:54A, szapa.
00:15:55Dawajcie, panowie, dawajcie.
00:15:57No jakże tak.
00:15:59Pan pozwoli.
00:15:59Zieleńczyk, jestem Tadeusz Zieleńczyk.
00:16:01Druga stalownia.
00:16:02Zoka, pozwól, to jest właśnie...
00:16:04Borowski.
00:16:04Właśnie.
00:16:05Przepraszam, ale bardzo mi się śpieszy.
00:16:07Druga zmiana, co?
00:16:08Dziękuję bardzo.
00:16:12Ładno, nie?
00:16:16Hello.
00:16:17O, Elżbieta jeszcze w pracowni.
00:16:19Czeka na pana.
00:16:19Do widzenia.
00:16:20Do widzenia.
00:16:21Karol, dlaczego nie dzwoniłeś?
00:16:47Nie dodzwoniłem się.
00:16:48Przyjęli cię?
00:16:49Nie przyjęli.
00:16:59To może nawet lepiej, że cię nie przyjęli.
00:17:02Po co ci ta praca?
00:17:04Tylko ci nieszczęście przyniosła?
00:17:07W biurze albo w pracowni kryślarskiej będziesz się czuł lepiej.
00:17:10A ty chodzisz, prosisz, wyciągasz ręce.
00:17:13Do kogo?
00:17:15Do czego?
00:17:16Do tej czarnej roboty?
00:17:21Karol, dlaczego pozwalasz mi to mówić?
00:17:23Boję się.
00:17:24Boję się.
00:17:32Boję się o nas.
00:17:35Zadręczymy się.
00:17:39Ale dałaś się natrać.
00:17:42Dostałem pracę.
00:17:43Nie.
00:17:44Tak.
00:17:45Nie wierzę ci.
00:17:46Mnie nie wierzysz?
00:17:49Komu ty wierzysz?
00:17:51Przyjęli ci i dali ci taką pracę, jaką chciałeś?
00:17:54Taką samą.
00:17:56Nic nie mówisz.
00:17:58Czekasz, aż ja...
00:18:00Pozwalasz mi...
00:18:01Jak mogłeś.
00:18:04Tylko przestań.
00:18:05Pobierzemy się.
00:18:24Tak.
00:18:29A tymczasem trzeba kupić maszynkę elektryczną.
00:18:31Nie chcę codziennie z Gorzycką naprawiać korków.
00:18:33Gorzycką to ja otruję.
00:18:37A dziś pójdziemy do piwnicy.
00:18:39Zobaczysz Piotrusia.
00:18:44Łeczka!
00:18:45Zostaw ty rozmowy, co robicie natychmiast.
00:18:47Bardzo cię potrzebujesz podczaski.
00:18:48Natychmiast.
00:18:49Nie mój rano, to rano, to rano.
00:18:51Ela, jak się masz jest robą.
00:18:53Jak się to robisz?
00:18:54Co się natychmiast nie ma ci się umierać?
00:18:56Przemek, Przemek, co kiedy idzie?
00:18:58I zza ty na gwarcu.
00:18:59Jadam ci się zamiast.
00:19:01O, Elżbieta!
00:19:02Siostra!
00:19:03Nie wdej, że nie wzakę.
00:19:04Tak ci zaotrzew.
00:19:05Niezwyczaj, nie dawno nie było.
00:19:08Szukaj.
00:19:09Ciało się u babi.
00:19:10Ciii!
00:19:11Moważna sprawa.
00:19:11Teraz tutaj.
00:19:12Coś profesorem, temu namorowi dośpiewać, to wydać się.
00:19:14Ciu!
00:19:14Ciu!
00:19:15Ciu!
00:19:16Ciu!
00:19:16Ciu!
00:19:19Ciu!
00:19:19Ciu!
00:19:20Ciu!
00:19:20Ciu!
00:19:21Ciu!
00:19:21Ciu!
00:19:22Ciu!
00:19:22Ciu!
00:19:23Ciu!
00:19:23Ciu!
00:19:24Ciu!
00:19:24Ciu!
00:19:25Ciu!
00:19:25Ciu!
00:19:26Ciu!
00:19:27Proszę Państwa, proszę Państwa, uwaga, uwaga!
00:19:30Ciu!
00:19:31Ciu!
00:19:31Ciu!
00:19:32Ciu!
00:19:32Ciu!
00:19:33Ciu!
00:19:33Proszę Państwa, zaczynamy nasz 7. program Śmierci w Kawiarni.
00:19:35Prosimy, chodźcie z nami.
00:19:36Puście się razem z nami.
00:19:37Ty nie wstrzygaj się, chodz.
00:19:39Ciu!
00:19:39Ciu!
00:19:40Uwaga, uwaga! Wspanywamy tańce! Proszę Państwa, rozpoczynamy nasz siódmym program, bo tytułem się w mieście w kawiarni, na treść naszego drogiego gośnia profesora, Kikar Jelicińska, odśpiewa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa, sprywa.
00:20:10Wiem, czemu śpiewam, jak czule, profesorze, masz w oknie prymule. Profesorze, ja mam na gniotki, mej miłości chcę ci dać krótkę. Stoję w oknie, błagam cię noco, a pozwól w radio wkręcić ci śrubkę.
00:20:26Gdzie ty się pociągasz, dziewczyno? Chodź, napijemy się.
00:20:28Nie? Nie jestem sam.
00:20:33Wolski?
00:20:35My się chyba nie znamy. Zresztą nie mam pamięci do twarzy, właśnie od kiedy zerwałem ze sztuką figuratywną.
00:20:45Co to za facet?
00:20:48Mój mąż.
00:20:50Mąż?
00:20:51Mój mąż?
00:20:52To jest on, że z trówki?
00:20:55Coś nie było lepiej.
00:21:04Xabery!
00:21:06Xabery zgasł.
00:21:09Krzyś!
00:21:14Xabery zgasł.
00:21:15I świat mi zgasł
00:21:18Została kuchnia, dwa pokoje
00:21:21Zapalam gaz, ostatni raz
00:21:25Całuję zimne usta twoje
00:21:29Pokój dwa i kuchnia cicha
00:21:31Balkon pół, ksabery biały
00:21:33Wczoraj przy mnie jeszcze mu ręce drżały
00:21:36A dzisiaj nawet nie oddycha
00:21:41A maranty, akselwanty i rapier
00:21:46Nie zostało mi żadna
00:21:49I ten koch
00:21:51Malarz, słabny malarz
00:21:53I to ciało co im byłeś ty
00:21:57Nozy pęk do moich stół
00:22:02Złożyłeś kiedyś mi Sorento
00:22:06Przyrzekłeś miłość
00:22:08I aż po gru
00:22:10Syneckich ploś
00:22:11Dolcefarnien
00:22:13Więc w ruchach wybiorę i batery wyczyszczę
00:22:15Ciebie złotą nakryję draperią
00:22:17Dom podpalę i patrząc na miłości
00:22:20Miej zgliszcze
00:22:21Będę wiedzieć
00:22:23Że umarłeś na serio
00:22:26Klami, korby, kandelabry
00:22:30Rapier
00:22:31Nie zostało mi też
00:22:34Część za grudni
00:22:36I do kogo
00:22:37I do kogo
00:22:38I do kogo
00:22:38I do kogo
00:22:39I do kogo
00:22:40I do kogo
00:22:41I do kogo
00:22:41A maranty, akselwanty i rapier
00:22:45A ci jeszcze na łatwe dziewczyn
00:22:47Tam jest
00:22:48I do kogo
00:22:48Oj, panie, jeśli wierzę, powtórzę
00:22:50Co się stało?
00:22:59Pani pozwoli, że pan ją wyręczę
00:23:02Co się stało?
00:23:12O, panie pozwoli, że pan ją wyręczę
00:23:16Zlewaniem gorących płynów, proszę państwa, to moja specjana
00:23:22Proszę bardzo
00:23:24Proszę bardzo
00:23:28To stało nim przez 60 dni.
00:23:29Proszę, ten ty.
00:23:31Iwan, to miwan.
00:23:34Oj, Lubański, Lubański.
00:23:38Udała się nielosetko praktyka, co?
00:23:43Nie pożegnałeś się z nim?
00:23:44Z kim?
00:23:45No z nim.
00:23:51Świadek, inżynier Lubański.
00:23:52Jestem.
00:23:53Czy włączenie linii awaryjnej należało do obowiązków oskarżonego?
00:23:59Nie.
00:24:00Do dyżurnego elektromontera.
00:24:02Był on nieobecny w tym momencie na hali.
00:24:05Wyszedł do kantyny.
00:24:07Byli oni przyjaciółmi oskarżony chciał go uchronić
00:24:09przed odpowiedzialnością za zmarnowanie wytopu.
00:24:13Wartości około 200 tysięcy złotych.
00:24:16Jak to rozumieć?
00:24:18Proces przelewania stali do wlewnic nie może ulec zahamowaniu.
00:24:23Czy przepisy zezwalają oskarżonemu na opuszczenie swego stanowiska
00:24:27w wypadku takiej awarii?
00:24:31Nie.
00:24:32A więc ofiara wypadku, elektromonter Kulik,
00:24:36biegł przez halę w momencie, gdy oskarżony nie mógł już nadzorować zaworu.
00:24:39oskarżony nie ma w tej chwili głosu.
00:24:43Zdjęcia
00:24:45Zdjęcia
00:24:47Zdjęcia
00:24:49Zdjęcia
00:24:51Zdjęcia
00:24:52Zdjęcia
00:24:53Zdjęcia
00:24:55Zdjęcia
00:24:56Zdjęcia
00:24:57Zdjęcia
00:24:58Zdjęcia
00:24:59Zdjęcia
00:25:00Zdjęcia
00:25:01Zdjęcia
00:25:02Zdjęcia
00:25:03Zdjęcia
00:25:04Zdjęcia
00:25:05Zdjęcia
00:25:06Zdjęcia
00:25:07Zdjęcia
00:25:08Zdjęcia
00:25:09Zdjęcia
00:25:10Zdjęcia
00:25:11Zdjęcia
00:25:12Zdjęcia
00:25:13Zdjęcia
00:25:14Zdjęcia
00:25:15Zdjęcia
00:25:16Zdjęcia
00:25:17Zdjęcia
00:25:18Zdjęcia
00:25:19Zdjęcia
00:25:20Zdjęcia
00:25:21Dostawasz?
00:25:51Przygotowałam już śniadanie. Wstaraj.
00:25:55Wstaraj!
00:25:57Zdeniesz o czwartej?
00:25:59Zdążę, na pewno.
00:26:08Będę czekała.
00:26:21Zdążę.
00:26:23Zdążę.
00:26:25Zdążę.
00:26:27Zdążę.
00:26:29Zdążę.
00:26:31Zdążę.
00:26:33Zdążę.
00:26:35Zdążę.
00:26:37Zdążę.
00:26:39Zdążę.
00:26:41Zdążę.
00:26:43Zdążę.
00:26:45Zdążę.
00:26:47Zdążę.
00:26:49Zdążę.
00:26:51Zdążę.
00:26:53Zdążę.
00:26:55Zdążę.
00:26:57Zdążę.
00:26:59Zdążę.
00:27:01Zdążę.
00:27:03Zdążę.
00:27:05Zdążę.
00:27:07Zdążę.
00:27:09Zdążę.
00:27:11Zdążę.
00:27:12Zdążę.
00:27:13Zdążę.
00:27:14Zdążę.
00:27:15Zdążę.
00:27:16Zdążę.
00:27:17Zdążę.
00:27:18Zdążę.
00:27:19Zdążę.
00:27:20Zdążę.
00:27:21Zdążę.
00:27:22Zdążę.
00:27:23Zdążę.
00:27:24Zdążę.
00:27:25Zdążę.
00:27:26Zdążę.
00:27:27Zdążę.
00:27:28Zdążę.
00:27:29Zdążę.
00:27:30Zdążę.
00:27:31Zdążę.
00:27:32Zdążę.
00:27:33Zdążę.
00:27:34Zdążę.
00:27:35Zdążę.
00:27:36Odwal się, Pentakl.
00:28:06Niech pan siada.
00:28:27Panie inżynierze, pan wie dlaczego do pana przyszedłem?
00:28:31Niech pan siada, proszę.
00:28:36Pan mnie wtedy bronił.
00:28:40Mówiłem prawdę.
00:28:42Tam był pan doskonałym pracownikiem, ale tutaj...
00:28:45No niech pan sam zobaczy.
00:28:48Jestem odpowiedzialny za życie setek ludzi.
00:28:51Pan, panie kolego, nie tylko siebie wyleczył z sentymentu.
00:28:56Niech, że pan siada.
00:28:57Muszę zacząć pracować.
00:28:59Pewnie taki młody człowiek jak pan, ale tutaj, w Lowej Hucie.
00:29:02No cóż, sam pan widzi, że to trudna sprawa.
00:29:04Na razie nie mogę panu nic obiecać.
00:29:08Nie, że pan wpadnie za tydzień.
00:29:11Z Krakowa nie wyjadę.
00:29:15Dziewczyna?
00:29:16Nie tylko.
00:29:18Chcę wszystkim udowodnić, że...
00:29:20Nie, ja muszę zacząć na tym samym stanowisku.
00:29:23Tak.
00:29:24Nasza praca to nauk, co?
00:29:27A można wiedzieć, z czego pan teraz żyje?
00:29:29Mam coś dla pana.
00:29:47Pracuję nad ulepszeniem zaworu.
00:29:50No to dla pana niestety znane rzeczy.
00:29:55Wyciągnie mi pan w tuszu rysunki.
00:29:56Prywatnie oczywiście.
00:29:59Zapłaca panu jak za pracę zleconą.
00:30:00Dziękuję panu.
00:30:02A potem zobaczymy.
00:30:03Tu na prawo jest kosztor.
00:30:20To pospiesz się dalej.
00:30:21Tu na prawo jest kosztor.
00:30:22Karol.
00:30:36Pan Filarski.
00:30:37No popatrz.
00:30:39Góra z górą.
00:30:41Całe lata.
00:30:43Trochę się zmieniłeś.
00:30:44Ale nie bardzo.
00:30:46No chodź, że pogadamy.
00:30:48Pamiętasz, jak żeś mi przynosił piwo do warsztatu?
00:30:51A pani jak zwykle.
00:30:53Tak, jakoś się żyje, chwilich Boga.
00:30:56Pomalejku.
00:30:59No siadaj.
00:31:02Siadaj i gadaj.
00:31:03Co słychać w tym zakichanym Ostrowcu?
00:31:05O, dawno już tam nie byłem.
00:31:06Tak jak ja.
00:31:07Od 45.
00:31:08Nie składało się.
00:31:10Człowiek jak pies uwiązany do tego warsztatu.
00:31:12A ty co?
00:31:17Studiujesz?
00:31:18Tu w Krakowie?
00:31:19Tak.
00:31:20Aha.
00:31:21Miałeś dryk od malego.
00:31:26Zawsze mówiłem, że będę z ciebie ludzie.
00:31:29Nie będę zawierał panu czasu.
00:31:31Wstąpię tu kiedyś.
00:31:32Koniecznie.
00:31:32Pójdziemy na kolacyjkę.
00:31:34Słuchaj no.
00:31:35Masz jakieś stypendium?
00:31:36Mam.
00:31:37Ale cię tylko przedziesz.
00:31:39Przyznaj się.
00:31:40Przede mną, przed ojcem.
00:31:42Widzisz.
00:31:43Słuchaj Karol.
00:31:46U mnie można zarobić.
00:31:47Przebuje zaufanego człowieka.
00:31:50Wiesz jak je.
00:31:51Wodzi się ta i owa.
00:31:53Czasem do Warszawy.
00:31:53Czasem gdzie indziej.
00:31:55Nieźle płacę.
00:31:58Pomyśl o tym.
00:31:59Dziękuję panie Filarski.
00:32:00Jakoś sobie dam radę.
00:32:02No to przyjdź koniecznie Karoliku.
00:32:11Opowiadaj od początku.
00:32:20Przyszedłeś?
00:32:21Nie przyszedłem, a przyjechałem tramwajem.
00:32:23Wysiadłeś?
00:32:24Wysiadłem, wszedłem.
00:32:26Dostałem kartę.
00:32:26Kazali mi się zgłosić do mistrza.
00:32:28Nazywa się Zieleńczyk.
00:32:29No i co?
00:32:30No i zacząłem pracować.
00:32:31Ale gdzie z kim?
00:32:32Gdzie z kim?
00:32:34Zwyczajnie z ludźmi.
00:32:35Karol, proszę cię.
00:32:36Dobrze, opowiem ci.
00:32:41Ogromna, nowoczesna hala.
00:32:44Szklany sufit.
00:32:46No taki, no wiesz.
00:32:47Wiem.
00:32:48Oj, hałas.
00:32:50Cholerny hałas.
00:32:51Wiesz?
00:32:51Szum, wiz, tchuk.
00:32:54Wielkie kadzie.
00:32:55Płynną stalą.
00:32:56Strumienie ognia.
00:32:58Iskry sypią się do koła.
00:33:00No wiesz.
00:33:02Wiem.
00:33:03Gorąco.
00:33:03Cholernie gorąco.
00:33:04Byłaś kiedy w piekle?
00:33:05Nie, ale może z tobą będę.
00:33:07No.
00:33:09Stoisz sobie przy takich wielkich formach.
00:33:11A Kać ze stalą przesuwa się w górze.
00:33:14Nie widziałaś nigdy na filmach.
00:33:17Widziałam.
00:33:18Ale wiesz, ja to mi się bałam.
00:33:20Ach, jak to przywykł, to nic wielkiego.
00:33:22Taka sobie dziecinna zabawa.
00:33:24A co robiłeś?
00:33:26Przecież ci mówię, że ten mój mistrz, Zieleńczyk,
00:33:29kazał mi stanąć na moim stanowisku.
00:33:30Wiesz?
00:33:31Tak.
00:33:31Tak jak w Ostrowcu.
00:33:33Chciał zobaczyć, jak daje sobie radę.
00:33:35No i co?
00:33:35No i co, no?
00:33:37No i zwyczajnie poszło wszystko jak w zegarku.
00:33:41Och, Karol, tak się cieszę, że wszystko zaczyna nam się dobrze układać.
00:33:47Popatrz, jak ci się podoba ten sweterek.
00:33:50Byłoby ci w nim do twarzy.
00:33:52Chodź, przymierzymy.
00:33:53Nie, nie mam pieniędzy.
00:33:56No, ale ja mam.
00:33:57A zresztą dostaniesz niedługo wypłatę.
00:34:00No tak.
00:34:01No widzisz.
00:34:02Pozwoliłem sobie nieznacznie zmienić szkic pana inżyniera.
00:34:18Tak.
00:34:19Ten szczegół trochę mnie niepokoił.
00:34:21Warto się będzie nad tym zastanowić.
00:34:23No cóż, zdolny jest pana człowiek.
00:34:27Mam zamiar zapisać się na Politechnikę, jak zacznę pracować.
00:34:31Już miałem wstąpić wtedy, wie pan, tylko ten upadek.
00:34:33Pytadek.
00:34:35Proszę, niech pan siada.
00:34:39Więc urządził się pan jakoś w Krakowie.
00:34:42No, Kraków to piękne miasto, nie to, co nasz kochany Ostrowiec.
00:34:47Tak, ładne.
00:34:48A w piwnicy pan już był?
00:34:51Panie inżynierze.
00:34:53Słucham pana.
00:34:55No, minęło już dziesięć dni.
00:34:57Przekro mi, ale nic panu nie obiecywałem.
00:35:03A nie, że nie, że nie, że mnie pan zrozumie.
00:35:05Utrzymuje mnie dziewczyna.
00:35:07Ja nie mogę dłużej udawać błazna.
00:35:08Ona wierzy, że ja pracuję.
00:35:10Proszę pana, to jest niemożliwe.
00:35:13Proszę zrozumieć, że ja jestem odpowiedzialny za życie setek ludzi.
00:35:19Przykro mi bardzo.
00:35:20Pan też ma cholernie miękkie serce.
00:35:30Pan chce, żeby za pana ręczył.
00:35:33Dlaczego właśnie ja?
00:35:38O, Karol, jesteś?
00:35:42Jak tam stydzia?
00:35:46Pan wtedy powiedział, że
00:35:48można u pana zarobić.
00:35:50Przyszła koza do woza.
00:35:52Właśnie potrzebuję kogoś zaufanego.
00:35:54Wieczorem pojedziesz do Sopotu.
00:35:57Tak nagle?
00:35:58Może jutro?
00:35:59Jutro będzie futro.
00:36:01Dziś wieczorem.
00:36:02Powitrze rano, musisz być z powrotem.
00:36:04Nie mogę stać z robotą.
00:36:05No.
00:36:09Nie chcesz znać do kogoś indego.
00:36:10Nie chcesz znać do kogoś indego.
00:36:20Kto z państwa odda celny strzał, będzie uciechę wielką miał.
00:36:29Oto tancerka.
00:36:30Gdy tancerce nabojem trafisz prosto w serce.
00:36:33Ależ jest to, że jest to.
00:36:42Ładnie ci chcę krawacie.
00:36:44Będę ci zawsze sama kupowała krawaty.
00:36:46Musisz się do tego przyzwyczaić.
00:36:49Jak się dziś poszło?
00:36:50Mówiłem ci już, że dostałem dziś wypłatę.
00:36:55Nie miałeś kłopotów.
00:36:56Nigdy nic nie opowiadasz.
00:36:58Mówisz jak moja mama.
00:36:59Kiedy wracałem ze szkoły, jak było na lekcji.
00:37:01No więc mówię, byłem grzeczny, słuchałem pani.
00:37:05Widziałaś to kiedy?
00:37:08Przyjechali kiedyś do Ostropca, ale ojciec mi wtedy nie pozwolił oglądać.
00:37:12Jak byłem mały, to zawsze chciałem być albo dorożkarzem,
00:37:14albo właśnie takim...
00:37:16Będę się bała.
00:37:20Ze mną będzie się bała.
00:37:24Dzień dobry, a pan co tutaj robi?
00:37:26Cześć.
00:37:27Ja z żoną.
00:37:29Ja też właśnie z żoną.
00:37:29Zoka, pozwól.
00:37:30Pan Zieleńczyk, pamiętasz, opowiadałem ci nieraz.
00:37:33Obiecał pan, że pan do nas przyjdzie.
00:37:35Przepraszam.
00:37:36Oblewaliśmy mieszkanie.
00:37:38Czekaliśmy na pana.
00:37:39Ja teraz użyniera Lubańskiego.
00:37:42Musicie nas odwiedzić.
00:37:44Pani wie, w jakich okolicznościach poznaliście pana.
00:37:45Ale tak, naturalnie oczywiście wpadnę kiedyś do was.
00:37:47A teraz dzisiaj bo się już zaczyna.
00:37:48A tak, tak, chciałbym być na samym początku.
00:37:50Aha, a pan teraz na której zmianie?
00:37:53Ja wpadnę kiedy to pogadamy.
00:37:55No dobra, no to cześć.
00:37:57Przecież chciałeś zobaczyć tych motocyklistów.
00:38:00Elżbieta, wieczorem wyjeżdżam do Gdańska.
00:38:09Nie rozumiem.
00:38:11Sprawa huty w Lubańskim nie wysyła.
00:38:14Ale powiem, że wraca.
00:38:17No, jeden dzień.
00:38:22Jeden dzień.
00:38:23Waga jest dobra.
00:38:28Przy odbiorze też sprawdź.
00:38:30Nie lubię kampów.
00:38:31No i pijmy dobrze gotówki, którą dostaniesz, żeby cię nie okradnąć.
00:38:34Dobra, dobra. Nie mam siedmiu lat.
00:38:37No pamiętasz, firma Virtus.
00:38:38Spacerowa.
00:38:38Sprawa.
00:38:48Dzień dobry.
00:39:15Dzień dobry.
00:39:16Ja od pana Zygmunta.
00:39:18Aha, poproszę w tej chwili panią szefową.
00:39:22Słucham?
00:39:24Chciałem szefową.
00:39:26Czekam na pana.
00:39:30No to jest ważne.
00:39:36No dobrze.
00:39:38Poproszę drugą.
00:39:45A ile to ma ważyć?
00:39:46No też dwanaście.
00:39:48Jak pani mówi, że tak jest, to po co waszyć?
00:39:51Pan jest bardzo miły, ale interes, interesem.
00:39:55No niech pan z waszy.
00:39:58To jest dwanaście.
00:40:01Dla wizyta.
00:40:02Mam kłopot z gotówką.
00:40:10Mogę panu dać tylko dwadzieścia tysięcy.
00:40:13Ile?
00:40:18Powiem panu szczerze.
00:40:22Kupiłam okazyjnie partię towaru.
00:40:24Ale wieczorem będę panu mogła dać całe pięćdziesiąt.
00:40:27Wieczorem?
00:40:27Ja mam o dwudziestej drugiej pociąg.
00:40:29No nie gniewać się.
00:40:30Będę z farsą punktualnie o szóstej.
00:40:32Grandzie, zgoda?
00:40:35Dobrze.
00:40:35Do widzenia.
00:40:44Do widzenia.
00:40:44Do widzenia.
00:40:44Do widzenia.
00:40:56Wszystko w porządku?
00:41:26Pan nie ma do mnie zaufania?
00:41:30Nie ma o czym mówić, drobiazg.
00:41:33Krystyna!
00:41:35Cześć!
00:41:39Można czystwo?
00:41:41Pan jest przyjacielem pana Zygmunta.
00:41:43Chyba nie będziemy wam przeszkadzać.
00:41:50Zapalisz?
00:41:51Proszę.
00:41:52Dziękuję, nie palę.
00:41:53Wiecie, przed chwilą dzwonił Filarski.
00:41:56Mówił mi.
00:41:58To interesujący pomysł, co?
00:42:00Przestań.
00:42:02Ciągle o tych spinkach.
00:42:04Kochanie, spinki to jego hobby.
00:42:06Helmer!
00:42:06Ślicznie.
00:42:10Pojechałabym gdzieś na fiordy jachtem.
00:42:12Lubi pan fiordy?
00:42:15Ja?
00:42:17Ja lubię jeziora augustowskie.
00:42:21Pan jest snobem.
00:42:23Nas nie stać na snobizm.
00:42:26A czy widziałaś to moje nowe futerko, które sobie przywiozłam z Bułgarii?
00:42:29Tak.
00:42:29Podoba ci się?
00:42:31Trzeba łączyć piękne z pożytecznym.
00:42:34To właściwie był mój pomysł.
00:42:37Od dawna namawiałem Zygmunta na te spinki.
00:42:40A ile pan zainwestował?
00:42:42Bo ja proponowałem mu 30%.
00:42:44Nudni jesteście ciągle o spinkach i o pieniądzach.
00:42:54A co pan właściwie robi z tymi pieniądzami?
00:42:56Ja?
00:42:58Nic.
00:42:59Dla pana robienie pieniędzy to już tylko sport, tak?
00:43:03A potem?
00:43:04A potem wydaje je na kobiety.
00:43:06Pan nie musi.
00:43:07Musi.
00:43:11Każdy musi.
00:43:12Bo te, które nie kosztują, są właśnie najdroższe.
00:43:14Zaraz wrócimy.
00:43:18Przepraszam.
00:43:23Co to za facet?
00:43:25Bierz na to.
00:43:28Pan budzi zaufanie.
00:43:31Ryzykantka z pani.
00:43:32Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
00:43:36Znudziło mi się już w tym sklepiku na procencie.
00:43:40Gdybym znalazła solidnego wspólnika, energicznego.
00:43:43Chyba nie takiego jak ja.
00:43:45A właśnie, że robi pan wrażenie energicznego.
00:43:48Boże, jak ja podziwiam takich ludzi jak pan.
00:43:52Trzeba mieć tylko szczęście.
00:43:56Kiedyś grywałam w kamyki.
00:43:58Lubię grę.
00:43:58Zawsze pani wygrywa?
00:44:13Pan mówi, że do wszystkiego trzeba mieć szczęście.
00:44:15Szkoda, że pan musi jechać.
00:44:25Szkoda.
00:44:28To niech pan nie jedzie.
00:44:30Śmieszny z pani kozak.
00:44:31To kiedy przyjedziesz do mnie?
00:44:38Jutro własną awionetką.
00:44:40Masz bus?
00:44:43Nie mam.
00:44:45Ha.
00:44:46Zdaniak jesteś.
00:44:48Ja też nie kupię.
00:44:51Zaraz ludzie myślą, że człowiek Bóg wie jakie hopy robi.
00:44:53Szkoda, że musisz jechać.
00:44:59O 22.
00:45:08Przyjedziesz?
00:45:08Prosiłam cię, żebyś ty nie przychodził.
00:45:29To już całkiem krzyżyk na mnie postawiłeś?
00:45:38Nie chcę, żeby Karol wiedział, że tu byłeś.
00:45:43Nie musisz mu się spowiadać.
00:45:53Nie chciała malarza?
00:45:56Wyszła za ślusarza?
00:45:58Nie wysilaj się.
00:46:01Nie chcę i nie będę z tobą.
00:46:02Więc obiecuję ci, że jak przemoczysz nogi, to zauważę.
00:46:12Jak zechcesz, to sam po bułki będę schodził.
00:46:15Nawet kwiatką wodę zmienię.
00:46:17Raz na tydzień.
00:46:18Stać mnie na to.
00:46:20Nie groź mi.
00:46:21Mam dosyć twoich mistyfikacji.
00:46:24Byłabym w dalszym ciągu twoim gońcem, impresarią, modelką,
00:46:27gdybym cię nie poznała do potrzewki.
00:46:30Można się pośmieć z kabotyństwa raz na tydzień w piwnicy.
00:46:32Ale nie można tym żyć na co dzień.
00:46:35Tylko takim jak ty musi dostarczyć za wszystko.
00:46:39To nieładnie kpić czyjegoś kalectwa?
00:46:42Wymyśliłaś sobie jakiegoś...
00:46:45Jak mu tam Karola?
00:46:48I myślisz, że takie zwierzę istnieje?
00:46:51Jeden sprawiedliwy w Sodomie.
00:46:55Idź już.
00:47:02No dobrze.
00:47:08Ale co ja będę robił sam jeden w domu?
00:47:14A, kochana pani Gorzycka!
00:47:16Pan Marian, dobry wieczór.
00:47:20Dobry wieczór.
00:47:22A my teraz mamy pana Karola.
00:47:25Też bardzo sympatyczny mężczyzna.
00:47:28No a jak tam Tygrysek?
00:47:30Znakomicie, znakomicie.
00:47:32A propos, a myślałam, że jak pana zobaczy, to zapytam.
00:47:35Byłam na wystawie.
00:47:38Co panie mówi?
00:47:39Tak.
00:47:39I widziałam taki nowoczesny obraz.
00:47:42Na całym obrazie wątróbka posiekana w drobne kawałeczki.
00:47:46Czerwona.
00:47:47Na całym obrazie.
00:47:49I nic więcej.
00:47:51Jak pan myśli, co to może znaczyć?
00:47:53No to rzeczywiście problem.
00:47:56A, już wiem.
00:47:58Siekaną wątróbkę zobaczyć, spotkasz przystojnego szatyna.
00:48:02O mój Boże, mój Boże.
00:48:03Idź już.
00:48:05Brak czasu nie pozwala mi, niestety.
00:48:08Może kiedyś innym razem, droga pani, wstąpię.
00:48:12Niech pan do nas zagląda jak najczęściej.
00:48:18Dobranoc, panie Marianie.
00:48:21Pa.
00:48:32Dzień dobry.
00:48:34O, Karol.
00:48:35No jak, wszystko w porządku?
00:48:37Jak pan widzi.
00:48:41Zabierzemy to zaraz na dół.
00:48:44A te pieniądze?
00:48:46Zaraz, zaraz.
00:48:46No to fajne, panie Włatku.
00:48:56A wieczorem niech pan będzie punktualnie.
00:48:58Bo mamy nowy surowiec.
00:48:59Myślałem, że będzie spokój na tę noc.
00:49:01Wyśpi się pan, wyśpi.
00:49:02A posprzątał pan ladnie?
00:49:04No, jest czysto.
00:49:10A to co?
00:49:11Panie Włatku.
00:49:14Marnotrawstwo.
00:49:18Nie po to państwowa mennica wybija nasze kochane pieniążki,
00:49:21żeby je rozrzucać po podwodze.
00:49:42Masz to na pamiątkę.
00:49:44A coś ty myślisz, że dolary wjedziesz?
00:49:47To pan to na kilogramy?
00:49:49Na dekaj na kilogramy.
00:49:50I o nic mi głowa nie boli.
00:49:52Placę mi za sztukę 9,95 i 5 groszy w bilo, nie?
00:49:55To pan tak cyk i wyskakuje dycha.
00:49:58Ja nie, to pan Władek.
00:50:01Skurwy syn z pana.
00:50:03Jak ty się wyrażasz?
00:50:04Cześć, panie Finarski.
00:50:24Dobrze, że pan wrócił.
00:50:26Maszynka znowu zepsuta.
00:50:32Zaraz zreperuje.
00:50:36A u nas był pan Wolski?
00:50:40Nie znam żadnego Wolskiego.
00:50:42Jak to pan nie zna?
00:50:43Ten malarz, który przedtem bywał u pani Elżbiety.
00:50:46Ach, jaki wychowany, jaki elegancki pan.
00:50:49Prawdziwy dżentelmen.
00:50:50Dżentelmen.
00:50:51No i co?
00:50:53Podsłuchiwało się tego dżentelmena?
00:50:54No leż skąd, no skąd.
00:50:57Przyszedł wieczorkiem.
00:51:00Pani Gorzycka, nie jestem ciekawy, po co przychodził tu pan Wolski.
00:51:03Zrozumiała pani?
00:51:14Elżbieta mówiła, że pan w Gdańsku.
00:51:18Pojechała z docentem do Piaskowej Skały.
00:51:20Nie wie pani, gdzie mieszka Wolski?
00:51:29Ten malarz?
00:51:31Marian?
00:51:36Mam do niego interes.
00:51:38To Marianna?
00:51:42Ma pracownię tu w rynku naprzeciwko.
00:51:44Mały, chodź no.
00:52:03Gdzie tu mieszka pan Wolski?
00:52:04Nie wiem.
00:52:08Chodź no.
00:52:09Taki malarz.
00:52:13A tam, na drugim piętrze.
00:52:14Pani się oszukuje.
00:52:24No co, co, co?
00:52:27A jednak żyrafy istnieją.
00:52:34Dobrze, że pan przyszedł.
00:52:41Wzajemna wymiana poglądów
00:52:42rozjaśnia umysł.
00:52:51Napije się pan?
00:52:52Nic o kobietach.
00:52:54Banalny temat
00:52:55i wnioski przeważnie pesymistyczne.
00:52:59Z kulturalnymi ludźmi
00:53:00rozmawiam tylko o sztuce.
00:53:03Proszę, niech pan siada.
00:53:04Lubi pan Szagala?
00:53:15Żyć bez niego nie mogę.
00:53:18Elżbieta nie czuje Szagala.
00:53:20Niech pan to weźmie pod uwagę.
00:53:21Wezmę.
00:53:23Niech się pan przygotuje do ostrej dyskusji.
00:53:25Dla niej istnieje tylko
00:53:26kle i miro.
00:53:29Compris?
00:53:30Compris.
00:53:32A pan zdaje się
00:53:33wytapiacz, czy
00:53:34rozlewacz, prawda?
00:53:40Piękny zawód.
00:53:42Jak gdybym nie malował,
00:53:43to chętnie bym wytapiał.
00:53:45A tak to tylko
00:53:46rozlewam.
00:53:47Pański zdrowie.
00:53:53Zdrowy jestem.
00:53:56A swoją drogą
00:53:57w mojej pięcioletce
00:54:00Elżbieta nie zdradzała
00:54:03żadnych zainteresowań
00:54:04dla
00:54:05hutnictwa.
00:54:07Ej, Boże, te kobiety,
00:54:12jak one ulegają modzie.
00:54:15Ciężki przemysł.
00:54:16Pan wybaczy, ale to
00:54:17pańska wina.
00:54:19Stale pan kieruje
00:54:20rozmowę na temat
00:54:21kobieta.
00:54:21Prosiłem,
00:54:22blagałem.
00:54:27A może pan przy okazji
00:54:29obejrzy parę moich
00:54:30knotów?
00:54:31Pańska ocena.
00:54:32Chala.
00:54:43Chala.
00:54:46Chala.
00:54:54Chala.
00:54:57Chala.
00:55:02A teraz
00:55:05inny wymiar.
00:55:14Prawie
00:55:15arcydzieła.
00:55:18Słowo honoru daję.
00:55:19Niech pan zapyta
00:55:20Elżbiety.
00:55:22Ale uchwycona,
00:55:23co?
00:55:25Uchwycona.
00:55:29Drobne upominki
00:55:30wzmacniają przyjaźń.
00:55:33Pan będzie na skaw.
00:55:34No proszę, proszę,
00:55:35niech pan bierze.
00:55:36Powiesicie sobie
00:55:37nad Lóżeczkiem.
00:55:38Prawie!
00:55:53Prawie!
00:55:53Proszę.
00:56:15Niech pani wyjdzie.
00:56:16Przepraszam, nie widziała pani, nie było Karola.
00:56:19A czy coś się stało?
00:56:20Tak cicho u państwa od paru dni.
00:56:23Nie. Przepraszam.
00:56:25Przepraszam.
00:56:27Przepraszam.
00:56:28Przepraszam.
00:56:29Przepraszam.
00:56:30Przepraszam.
00:56:32Przepraszam.
00:56:33Przepraszam.
00:56:35Przepraszam.
00:56:36Przepraszam.
00:56:37Przepraszam.
00:56:39Przepraszam.
00:56:40Przepraszam.
00:56:41Przepraszam.
00:56:42Przepraszam.
00:56:43Przepraszam.
00:56:44Przepraszam.
00:56:45Przepraszam.
00:56:46Przepraszam.
00:56:47Przepraszam.
00:56:48Przepraszam.
00:56:49Przepraszam.
00:56:54Nie było jakiegoś wypadku w kućzie?
00:57:11Nie, nie.
00:57:20Nikt mu nie chciał pomóc.
00:57:23Dałem mu zleconą pracę.
00:57:25Prywatnie, po cichu.
00:57:28Proszę pani, ja nie jestem ani dyrektorem, ani...
00:57:30Czy to musi iść za nim przez całe życie?
00:57:33Spowodował śmierć człowieka, ale człowieka, którego chciał ratować.
00:57:38A jak się coś stanie na wydziale?
00:57:39Kto będzie odpowiadał?
00:57:42Lubański, bo ręczył.
00:57:43Przecież tylko pan wie, że on nie był winien, że to przypadek.
00:57:46Więc kto ma za nim zaręczyć, jak nie pan?
00:57:48Jest młody, musi zacząć od początku, od zera.
00:57:52Może w innym zawodzie.
00:57:55A pan zacząłby od zera?
00:57:59Nie przyznał się przede mną, że nie dostał u was pracy.
00:58:03Pan wie, dlaczego to zrobił.
00:58:05Chciał odzyskać w moich oczach poczucie własnej wartości.
00:58:08Ale wam oczywiście najłatwiej powiedzieć nie.
00:58:11Proszę poczekać.
00:58:14Jeżeli go nie odnajdę, to wasza wina.
00:58:19Proszę mu powiedzieć, żeby do mnie przyszedł.
00:58:24Niech mi pani wierzchni.
00:58:37Nie widziałem to.
00:58:38Tu tyle ludzi, można się nie spotkać.
00:58:41On tu w ogóle nie pracuje.
00:58:42Jak to?
00:58:44Myślałam, że pan coś o nim wie.
00:58:46Jak to nie pracuje?
00:58:47W hucie nie pracuje.
00:58:48Myślałam, że może pan coś będzie wie.
00:58:54Przepraszam.
00:58:55Proszę bardzo.
00:58:56Do widzenia.
00:58:57Do widzenia.
00:58:57Zabijmy.
00:58:58Do widzenia.
00:58:59Do widzenia.
00:59:02KONIEC
00:59:32Jestem bardzo posłuszna.
00:59:40Jak prosiliś przez telefon, nie pisniałam ani słówka, że tu jesteś.
00:59:49Interes się udał?
00:59:50Udał, udał.
00:59:53Co jej, Krysiu?
00:59:54Chodźmy na plażę.
00:59:56Grasz w bagmintona?
00:59:58Już nie będę mówiła o interesach.
01:00:01Przyrzekam.
01:00:02Słuchaj, Krystyna.
01:00:09Ja nie lubię niedomówić.
01:00:11Ja też nie lubię.
01:00:14Ale o tym potem. Chodźmy.
01:00:16Ja też on będzie już wyjątkowany.
01:00:17Jesteś przychowy.
01:00:18Ja też do tego, że nie lubię.
01:00:19Nie lubię.
01:00:19Nie lubię.
01:00:21Już nie lubię.
01:00:21Wszystkie prawa zastrzeżone.
01:00:51Wszystkie prawa zastrzeżone.
01:01:21Wszystkie prawa zastrzeżone.
01:01:51Wszystkie prawa zastrzeżone.
01:02:21Wszystkie prawa zastrzeżone.
01:02:27Masz 200 zł na pociąg.
01:02:29Dzień dobry.
01:02:31Dzień dobry.
01:02:33Dzień dobry.
01:02:35Dzień dobry.
01:02:37Dzień dobry.
01:02:39Dzień dobry.
01:02:41Dzień dobry.
01:02:43Dzień dobry.
01:02:45Dzień dobry.
01:02:47Dzień dobry.
01:02:49Dzień dobry.
01:02:51Dzień dobry.
01:02:53Dzień dobry.
01:02:55Dzień dobry.
01:02:57Dzień dobry.
01:02:59Dzień dobry.
01:03:01Dzień dobry.
01:03:03Dzień dobry.
01:03:05Dzień dobry.
01:03:07Dzień dobry.
01:03:09Dzień dobry.
01:03:11Dzień dobry.
01:03:13Dzień dobry.
01:03:15Dzień dobry.
01:03:17Dzień dobry.
01:03:19Dzień dobry.
01:03:21Dzień dobry.
01:03:23Dzień dobry.
01:03:25Dzień dobry.
01:03:27Dzień dobry.
01:03:29Dzień dobry.
01:03:31Dzień dobry.
01:03:33Dzień dobry.
01:03:35Dzień dobry.
01:03:37Dzień dobry.
01:03:39Nie zostawiłem ci żadnej wiadomości.
01:03:51Zręczony jesteś.
01:03:54Nastawię ci herbatę.
01:03:57Nie pytasz, gdzie byłem?
01:04:00Może mi zadzwoniłeś. Wyszła bym wcześniej.
01:04:07Byłem u Wolskiego.
01:04:09Wiem.
01:04:12Wszystko ci wytłumaczę. Nie chciałabym, żeby...
01:04:14Ja też nie chciałbym. Nie pracuję w Nowej Hucie.
01:04:17Wiem, najważniejsze, że jesteś.
01:04:18Nie przerywaj mi! Nie pracowałem w Nowej Hucie i nie pracuję.
01:04:21A wiesz, skąd miałem pieniądze? Nie przerywaj mi!
01:04:23Przecież zawsze lubiłaś słuchać o mojej pracy.
01:04:25No to słuchaj.
01:04:26Dawał mi je właściciel czarnoksiędzkiej pracowni.
01:04:29Brałem! A ty tymczasem z Wolskim.
01:04:31Dużo.
01:04:36Byłam u Lubańskiego.
01:04:37Kazał ci przyjść.
01:04:43Żebrałaś. Uśmiechała się, jak ty to potrafisz.
01:04:46I tobie mam zawdzięczać pracę i ludzkie zaufanie.
01:04:49Tobie wszystko, twoim pięknym oczom.
01:04:51A ty będziesz mnie prowadziła za rączkę jak dziecko.
01:04:52Dasz mu może jeszcze dwieście złotych, co?
01:05:03Przepraszam.
01:05:04Słyszałam, że państwo jesteście w domu.
01:05:08Wrócił pan Karol.
01:05:09Czajnik trzeba stawiać na maszynce dzióbkiem w przód, a nie dzióbkiem do ściany.
01:05:18Jak się woda zagotuje, to para niszczy ścianę.
01:05:20I kto będzie odnawiał?
01:05:21Aha, bym zapomniała.
01:05:28Pozwoliłam sobie otworzyć, bo bałam się, że to coś politycznego,
01:05:31bo to i pani ma się zjawić w sądzie jako świadek i pan Karol.
01:05:35KONIECZAK
01:06:05KONIEC
01:06:35KONIEC
01:07:05KONIEC
01:07:07KONIEC
01:07:09KONIEC
01:07:11KONIEC
01:07:13KONIEC
01:07:15KONIEC
01:07:17KONIEC
01:07:19KONIEC
01:07:21KONIEC
01:07:23KONIEC
01:07:25KONIEC
01:07:27KONIEC
01:07:29KONIEC
01:07:31KONIEC
01:07:33No, przewróć pan grzecznie.
01:07:44Jak pragnę szczęścia matkiś.
01:07:46Przecież to ten, co oddał glinom naszego śdzisia.
01:07:49Czapek.
01:08:03Zatrzymaj się.
01:08:05Zatrzymaj się.
01:08:18Karol!
01:08:23Chcesz pan mądrat zapadzić?
01:08:24Dobre, dobre.
01:08:27Pa.
01:08:30Poprasz się koszulę.
01:08:33To nie pracuje pan u inżyniera Lubańskiego.
01:08:36Dziękuję.
01:08:38Na drugiej stalowni.
01:08:40O ile ja znam się na medycynie, to nie pracuje pan w ogóle.
01:08:45Nie, a bo co?
01:08:46Tak się rzekło.
01:08:48Nie lubię rączek brudzić.
01:08:50Leczy się.
01:08:52Byłem u inżyniera Lubańskiego.
01:08:54To wie pan już swoje.
01:08:55Pytałem o pana.
01:08:57Wiem.
01:08:59Nawet sporo.
01:09:00Może pan wiedzieć wszystko.
01:09:01Ja jestem facet z haczykiem w ankiecie.
01:09:03Rozumie pan?
01:09:04Zaczepi się pan o ten haczyk.
01:09:05Połamie nóżki.
01:09:06Po co?
01:09:08Było już 40 męczenników.
01:09:09Wystarczy.
01:09:11Nie odstawię pan 41.
01:09:13Słuchaj.
01:09:15Chcesz pracować?
01:09:17Tak czy nie?
01:09:18Nes lähem.
01:09:19Nie hari.
01:09:20Tak czy nie?
01:09:22Puszy.
01:09:23Jee.
01:09:24Nie r asc ust.
01:09:25Wiem.
01:09:26Jee.
01:09:28Nie r andлюч.
01:09:30Ooof, co?
01:09:31Panel na r i.
01:09:32Chainsaw.
01:09:33Pokałem una rathan actually?
01:09:35Nie jereb.
01:09:36vibrożna.
01:09:38Puszy.
01:09:39Nie 않아!
01:09:40Ch Forever jedna everyday.
01:09:42Ja.
01:09:43To jak znowu!
01:09:45Wszystko załatwiłeś?
01:09:56Wszystko.
01:09:57Chłopaki na medal, co?
01:09:58A ty im się też spodobałeś.
01:09:59Tak, gdybyś nie był personalnego, gdybyś za mnie nie ręczył?
01:10:03Mowa.
01:10:05Przecież ktoś pierwszy musi powiedzieć tak.
01:10:07No wiesz jak jest.
01:10:10Koledzy go nie żałują.
01:10:12Koledzy go nie żałują.
01:10:13Muzykalny to ty jesteś.
01:10:15A, przecież zna się te narodowe pieśni.
01:10:25His, koronatopus.
01:10:28Wspaniałe.
01:10:29Gdyby teraz Heda mógł zobaczyć swoją ucztę,
01:10:32z pewnością ucalowałby panią.
01:10:35Skończone.
01:10:37Nie cieszy się pani?
01:10:39No cóż, zwykła kolej rzeczy.
01:10:41Jedna się kończy, drugie się zaczyna.
01:10:43Skąd ta filozoficzna rezygnacja?
01:10:48Pani Elżbieto, dziś jest wyjątkowy dzień.
01:10:51Proponuję, abyśmy uczcili wspólną, skromną kolacją
01:10:54tę wspaniałą ucztę Heda.
01:10:57Panie docencie, ja jestem już po uczcie.
01:11:06Panie Elżbieto,
01:11:08zauważyłem, że od pewnego czasu unika pani starych przyjaciół.
01:11:13Dobrze jest mieć kogoś,
01:11:15z kim można podzielić się swoimi troskami.
01:11:18Idziemy do wierzynka?
01:11:24Albo do francuskiego.
01:11:25Dobrze?
01:11:28Odwiozę panią.
01:11:28Pani zdrowie, Elżbieto.
01:11:42Dziękuję za wino.
01:11:43Proszę jedną wódkę.
01:11:44Słucham?
01:11:49Jedną wódkę.
01:11:50Proszę panu.
01:11:53Artystów sądzi się po dziełach.
01:11:56Obrazy ich wiszą w muzeach,
01:11:58a ich czyny umierają w zapomnianych anegdotach.
01:12:02Trzeba się z tym pogodzić.
01:12:04Za złudzenie.
01:12:09O nie.
01:12:11Za piękne perspektywy.
01:12:25Daj mu sporo,
01:12:26tylko nie zapomnij, że rastka wyłączy.
01:12:29No.
01:12:30Dobra.
01:12:34Ubieraj się, idziemy do mnie.
01:12:41Ciadaj.
01:12:43No chodź.
01:12:45Złucha kurczaka upiekła,
01:12:47napijemy się po jednym.
01:12:49Dni parzyste nie jadam drobiu.
01:12:54A był jeden taki.
01:12:57W brygadzie u Zieleńczyka pracował.
01:13:00Wszyscy dookoła niego
01:13:01wchodzili na paluszkach.
01:13:04Sam Zieleńczyk
01:13:05rączki do niego wyciągał.
01:13:09On był jakiś taki
01:13:11niezadowolony,
01:13:13niezadowolony.
01:13:15I umarł.
01:13:16Nie.
01:13:18Nadał się i pę.
01:13:21No czego ty chcesz?
01:13:23No czego?
01:13:25Swoją robotę masz, zarabiasz.
01:13:26Słuchaj.
01:13:33Ja ci tego nie mówiłem,
01:13:34ale teraz
01:13:35wtedy jak wyjechałeś
01:13:38była u mnie ta pani.
01:13:43No ta z muzeum.
01:13:44U ciebie?
01:13:45Czego chciała?
01:13:47Szukała ciebie.
01:13:49Szukała czy nie szukała?
01:13:51Ja nikogo nie upoważniłem
01:13:54do tego, żeby się wtrącał
01:13:55do moich spraw.
01:13:57Przegapiłeś.
01:14:01Słuchaj, Tadeusz.
01:14:02Pomogłeś mi to i dobrze,
01:14:03ale do tego, co jest między mną
01:14:04a Elżbietą,
01:14:05nie wtrącaj się.
01:14:05Rozumiesz?
01:14:06Nie wtrącaj się.
01:14:07Nie.
01:14:07W takim razie
01:14:15kurszaka zjemy we wtorek.
01:14:17Co?
01:14:26Podobam się panu?
01:14:37Panie docencie.
01:14:43Chciałam panu podziękować.
01:14:47Bardzo sobie cenię
01:14:48pańską życzliwość.
01:14:51Ale ja tych fresków
01:14:52robić nie będę.
01:14:55Chodźmy stąd.
01:14:58Płacicie.
01:14:59Proszę bardzo.
01:15:00Kuku.
01:15:01Kuku.
01:15:02Systematycznie o północy
01:15:04markiza specjalnym kluczem
01:15:06nakręcała symfoniusza.
01:15:08Tego poczciwego durnia,
01:15:10który donośnym pukaniem
01:15:12oznajmiał
01:15:12która mija godzina.
01:15:14Kuku.
01:15:15Kuku.
01:15:16Symfoniusz chodził
01:15:17bez naprawy
01:15:18długie lata.
01:15:19Jadał mało,
01:15:20był punktualnie.
01:15:22Codziennie
01:15:22sama markiza
01:15:24miutyłkami z piór
01:15:26papu panamskich
01:15:27przebywała z niego
01:15:28wóż,
01:15:29który pomimo czystości,
01:15:31jaką utrzymywano w pałacu,
01:15:32gromadził się w fałdach
01:15:34jak w pałacach.
01:15:34Cześć.
01:15:35W ziórkach od nosa,
01:15:36nie usznywało do wina.
01:15:39Symfoniusz chodził
01:15:40niezwykły do kłacza,
01:15:42a kukał też
01:15:43bardzo do nosa.
01:15:45Ona nas nie chciała.
01:15:46Wyobraźcie sobie,
01:15:47że do pewnego dnia
01:15:48markiza
01:15:49zapomniała.
01:15:50Teraz, no ten
01:15:51symfoniusz
01:15:51na tabecie.
01:15:52Z pościgiem
01:15:53w butonierce.
01:15:54Dobrze wychowany,
01:15:56tylko jak gdyby
01:15:57nigdy nic nie zaszło.
01:15:59Ale ja nie jestem.
01:16:00Bo symfoniusz
01:16:01był zegarem
01:16:02rozumnym.
01:16:04Pewnego dnia
01:16:05symfoniusz
01:16:06zepsuł się.
01:16:07Pęk...
01:16:07Pękło coś we wnętrzu
01:16:09symfoniusza.
01:16:11Nie dokukał
01:16:11godziny dwunasty.
01:16:13Kuku!
01:16:14Kuku!
01:16:15Markiza poleciłaby
01:16:17wyniesiono
01:16:18poprzciwca na strych,
01:16:19gdzie stały już
01:16:20inne
01:16:20zepsute
01:16:21zegari.
01:16:22Czemu kocham cię
01:16:30skarbie ty mój?
01:16:33Nie wiem sama
01:16:34choć się dręczę
01:16:35pytanie.
01:16:38Gdy cię widzę,
01:16:39gdy głos słyszę
01:16:40twój,
01:16:42liczę wciąż
01:16:43by nie zdradzić
01:16:44się uganie.
01:16:46Proszę, niech pan siada.
01:16:48Tutaj jest pan
01:16:48moim gościem.
01:16:50No proszę bardzo.
01:16:52Proszę, panie drzbieco.
01:16:53Tylko chcę
01:16:54jeśli zaś
01:16:56zdradzisz mnie.
01:16:58Marku, dlaczego
01:16:59nie chciała?
01:17:01Serce chce.
01:17:02Najdroższa proszę
01:17:03podać nóż,
01:17:04ale ostry.
01:17:06A pędzel
01:17:06nie wystarczy?
01:17:08O, przebił mnie
01:17:09na wylot.
01:17:10Najdroższa
01:17:10wycofuje jeden
01:17:11pędzel,
01:17:12proszę o dwa
01:17:12warunki.
01:17:13Niemieckiego.
01:17:14Mianowicie
01:17:14fontanny
01:17:14rzymów
01:17:15i woli
01:17:16paskari.
01:17:18Bo dotryski
01:17:19rzymów
01:17:19i do...
01:17:20Grunt to zgoda
01:17:20chodzi.
01:17:22Dwa
01:17:23rodzinne.
01:17:25Karoliku,
01:17:26powiedz mi, dlaczego
01:17:27ja się tak szybko
01:17:28przyzwyczajam?
01:17:30Bo ja się
01:17:30do ciemnych
01:17:31przyzwyczaję.
01:17:32No powiedz, dlaczego?
01:17:33Tu się wzbija w górę
01:17:34wodą.
01:17:34Lubisz
01:17:35garbatych.
01:17:37Najdroższa
01:17:38wycofuje
01:17:39dwa rodzinne
01:17:40i proszę
01:17:42i proszę
01:17:42od was
01:17:42żałosne.
01:17:46Zgadza się.
01:17:48Ja jestem
01:17:49pacykarz,
01:17:50a ty?
01:17:52Kryminalista.
01:17:53Słuchaj mnie, aniołku, uważnie.
01:18:02Każdy człowiek
01:18:03ma swoje miejsce
01:18:04na świecie.
01:18:05I kryminalista,
01:18:07jak sobie
01:18:07przetnie
01:18:08skrzydełka
01:18:09i pacykarz,
01:18:11jeżeli raz w życiu
01:18:12bywa artystą.
01:18:14Bywa.
01:18:16Nadała im genialność.
01:18:17Obojętnie byśmy
01:18:18patrzyli na te wody,
01:18:20które dziś
01:18:20dla nas są podziwieni.
01:18:22Woda.
01:18:23Woda.
01:18:24Woda.
01:18:24Woda.
01:18:25Woda.
01:18:26A oczy,
01:18:26panieście począc
01:18:27na mnie?
01:18:29O dziewczynce
01:18:30Picasso
01:18:30z niebieskiego okresu.
01:18:32Zna pani ten obraz?
01:18:34Dziewczynka
01:18:35z bukietem kwiatów,
01:18:36których nie ma
01:18:37komu ofiarować.
01:18:38Czy to także
01:18:39były goździki?
01:18:40Nie.
01:18:41Jednemu dobieram
01:18:42krawaty,
01:18:43drugiemu będę
01:18:44ofiarowywać kwiaty.
01:18:46Zabu to nie rzwi.
01:18:47Panie Elżbieto,
01:18:48pani jest jeszcze
01:18:48bardzo młoda.
01:18:50Jeżeli nie ceni
01:18:50pani sobie
01:18:51mojej życzliwości.
01:18:53Panie docencie,
01:18:55lubi pan sykać
01:18:55pod otwartym niebem?
01:18:57Ja?
01:18:58Nie rozumiem.
01:19:00Pod otwartym niebem?
01:19:02Pod oszkolonymi
01:19:03dachami malarskich
01:19:04pracowym?
01:19:05Bardzo miło jest
01:19:06budzić się o świcie.
01:19:08Niebo jest pochmurne,
01:19:10albo zupełnie białe.
01:19:12Zimno.
01:19:15Nie pan,
01:19:16ma pan rację.
01:19:19Nie można samej sypiać
01:19:20pod brudnym,
01:19:21popękanym zwitem.
01:19:24Tak chciałem zobaczyć
01:19:25uśmiech
01:19:25pani oczach.
01:19:27A ja tak chciałam
01:19:28przespać się.
01:19:29na całe życie.
01:19:39Polubiłem się.
01:19:41Jeden ma garf,
01:19:43a drugi
01:19:44goździk w gutoniemce.
01:19:47Jack jest zimny,
01:19:48który jest zimny,
01:19:49rzekł do niego,
01:19:50a Jack z nad wody
01:19:51nastawił ucha
01:19:53i rzekł do Boga,
01:19:54Boże,
01:19:56słucham.
01:19:57Jack, chłopie,
01:19:58sam zostałeś na świecie,
01:20:00czyś nie pomyślał
01:20:01o jakiejś kobiecie.
01:20:03Ale Jack dalej stał
01:20:04jak mór,
01:20:05popadły wody,
01:20:08został w gór.
01:20:09Stał i czekał,
01:20:11że gługo nogi,
01:20:13aż uszły ścieżki
01:20:14wszystkie drogi.
01:20:16I wtedy stojąc,
01:20:17wyszła do niego dziewczyna
01:20:19i Jack ją objął
01:20:20i sobie zatrzymał,
01:20:22bo tak było na pisał.
01:20:25Niezpiecz dziewczyną
01:20:28na świecie żyją
01:20:29i nigdy nie zginął,
01:20:31bo Jack ma
01:20:32długie drogi.
01:20:39Jack, chłopie,
01:20:50jak bismare,
01:20:51jak bism neutron,
01:20:51wyszła na świecie,
01:20:52CHAR Może słuszne bazy osób
01:20:54gütyne,
01:20:57whopping nie
01:20:58Look we spookt
01:21:00Right!
01:21:01Chodź,
01:21:03polubiłem cię.
01:21:09Dzień dobry.
01:21:39Kilka łąkusianych kwiatami większą ilość czarujących domów w rozkosznych okolicach. Ponadto sprzedane będą i wystawione przed publiczną licytacją pyszne sprzęty jego pałaców. Słońce zachodzone to cokolwiek już przetarte i księżyc cokolwiek już stary.
01:22:09Dzień dobry.
01:22:11Dzień dobry.
01:22:41Dzień dobry.
01:23:11Dzień dobry.
01:23:12Dzień dobry.
01:23:13Dzień dobry.
01:23:14Dzień dobry.
01:23:15Dzień dobry.
01:23:16Dzień dobry.
01:23:17Dzień dobry.
01:23:18Dzień dobry.
01:23:19Dzień dobry.
01:23:20Dzień dobry.
01:23:21Dzień dobry.
01:23:22Dzień dobry.
01:23:23Dzień dobry.
01:23:24Dzień dobry.
01:23:25Dzień dobry.
01:23:26Dzień dobry.
01:23:28Dzień dobry.
01:23:30Dzień dobry.
01:23:31Uciekałeś.
01:23:35Uciekałem.
01:23:38Do ciebie.
01:24:01Uciekałeś.
01:24:31Uciekałeś.
01:25:01Uciekałeś.
Comments