Skip to playerSkip to main content
  • 21 minutes ago
Frania i Konrad chcą jednocześnie prosić Maksa o wolny weekend. Frania ma zlot rodziny na Helu, a Konrad chce jechać na Mazury z kolegami z Klubu Kamerdynerów. Frania oczarowuje Maksa kobiecym wdziękiem i stawia na swoim. Konrad jest wściekły i chce się na niej odegrać. Zawiera w tym celu sojusz ze swoim dotychczasowym wrogiem nr 1 – Karoliną, który jednak nie trwa długo. Wkrótce Konrad zrywa rozejm z Karoliną i namawia Franię, żeby zabrała Maksa na rejs statkiem po Zatoce Gdańskiej, który działa na ludzi w magiczny sposób – wyzwala płomienne uczucia. Frani bardzo podoba się pomysł kamerdynera i już widzi oczami wyobraźni jak Maks prosi ją o rękę. Cała rodzina Skalskich udaje się wspólnie z Franią na zlot jej rodziny. Rejs na Hel statkiem wycieczkowym rozwija się obiecująco, ale wszystko zakłóci nagła burza. Maks ulega wypadkowi i traci pamięć. Wydaje mu się, że jest kamerdynerem, sprząta w domu i gotuje, a Konrad nie wyprowadza go z błędu. Frania nie przestaje myśleć o zaręczynach i chce wykorzystać amnezję swojego szefa by skonsumować ich związek.

Category

📺
TV
Transcript
00:00Mówię ci, można dostać depresji.
00:04Czemu, kochanie?
00:05Siedzę w ławce z tym samym chłopakiem od czterech lat
00:08i wiem, że mu się podoba.
00:09Ale on nie chce się do tego przyznać.
00:13Cztery lata, skarbie.
00:15Nie, to nic wielkiego.
00:16Przecież to żenujące.
00:18Nie wydaje mi się.
00:22Kądziu, z Franią nie jest dobrze.
00:25Ma typowy syndrom wyparcia.
00:26Słuchaj, mam krawat dla Skalskiego.
00:31Chcę go prosić o wolne.
00:33Sądzisz, że mu się spodoba?
00:34Bardzo, bo to jego krawat.
00:37Nigdy nie pamięta, jaki ma krawaty.
00:39Ale może powinienem zdjąć jego garnitur, co?
00:42Kądziu, przestań się wygłupiać.
00:44Po prostu idź do niego i mu powiedz,
00:45potrzebuję wolnego.
00:47Jezu, powiedz mu prosto z serca.
00:49Jestem zmęczony, haruję jak wół,
00:50potrzebuję wolny weekend.
00:51Albo nie, czekaj, tak mu nie mów.
00:53Tak ja mu powiem, jak będę dzisiaj prosić
00:55o wolne na ten weekend.
00:56No to ja chcę mieć wolne w ten weekend.
00:59Sekcja wokalna klubu kamerdynerów
01:01bierze udział w konkursie piosenki kulinarnej
01:04w Mikołajkach.
01:05O, kochanie, ale ja mam w tym tygodniu
01:07zjazd rodziny na Helu.
01:10No nie, no, będzie cała moja rodzina.
01:11Z Pragi Północ, Południe, Pragi, Pragi, Pragi, Pragi Czeskiej.
01:14Ja myślałem, że cała twoja rodzina
01:16mieszka w mojej kuchni.
01:17Dobra, końcu, zróbmy tak.
01:19Niech Skalski zdecyduje, które z nas
01:22będzie miało wolny ten weekend.
01:23No nie, po co się kłócić, Frania.
01:27Ja mogę zrewidować mój pomysł wyjazdu.
01:29W końcu, na tych konkursach zawsze jest tak samo.
01:32Grupa kamerdynerów jodłuje o przewadze
01:34wieprzowiny nad drobą.
01:37Jesteś kochany.
01:38Zrewidować to po polsku znaczy, że nie jedziesz?
01:40Tak, tak, tak.
01:41O, dzięki.
01:42Jestem tak zajęty.
01:46Nie nagrałabyś mi kina nocnego?
01:47Jasne, nie ma problemu.
01:49Pa.
01:49Pa, pa.
01:50Hej.
01:51Pa, pa.
02:00Musisz się jeszcze dużo nauczyć,
02:02młody rycerzu Jedi.
02:06Błagam pana o ten wolny weekend.
02:08Ostatnio urlop miałem dwa lata temu,
02:10ale to się nie liczy, bo wpadła Karolina.
02:11Dostałem depresję.
02:12O, panie Skalski tak bardzo potrzebuje
02:15tego weekendu na Helu.
02:17Szczerze mówiąc, Konrad.
02:20Aaaa!
02:21Nie, bo to mnie trochę załaskotało.
02:24Miałem już ostatni miesiąc wolnego.
02:26Leżałem w szpitalu po zawale serca.
02:28O, kochanie, to jest twoja prywatna sprawa,
02:30jak spędzasz swoje wakacje.
02:31Wyślę panu pocztówkę z Mikołajek.
02:33Wyślę matkę do Mikołajek.
02:35Zrobię panu tort lodowiec.
02:37Wyślę matkę na lodowiec.
02:39Nie, ale nie, nie, nie, ja muszę być uczciwy.
02:41Nie, Konrad był pierwszy.
02:44A on nosi pańskie garnitury.
02:46A ona spódniczkę Zuzi.
02:50Tym sposobem wygrałam.
02:51Nie, nie, nie, nie.
03:03Nie, nie.
03:04Nie miała dokąd udać się.
03:06Jej świat zawalił się
03:07w tem skalskich dom.
03:10Kto w nim znalazła kąt?
03:12Choć nie było łatwo, nie.
03:14Choć nie było łatwo.
03:16Ona ma swój styl,
03:18co rozplaja wszystkich.
03:19Ona dobrze wie.
03:22Ona musza chodzić na mnie.
03:24Ona sposób zná.
03:26Ja ją zbawić bliskich.
03:28Ona ma swój dniem.
03:32Tło mnie na zrania.
03:33Niaňa to zrania.
03:34Tło mnie na zrania.
03:35Niaňa to zrania.
03:36Tło mnie na zrania.
03:37Niaňa to zrania.
03:38Tło mnie na zrania.
03:39Niaňa to zrania.
03:40Niaňa to zrania.
03:41Nadszedł u niani czas.
03:43Niaňa frania witam Was.
03:46Wiesz dlaczego dostałaś ten wolny weekend?
03:49Bo mnie kiepsko jest w szpilkach.
03:52Nieprawda Końciu.
03:53Wyglądałeś świetnie jako Marilyn Monroe ostatniego Sylwestra.
03:56No prawie?
03:57Tak.
03:58Świetnie.
03:59Sukienka opinała się...
04:00Nie, podlizujesz się mi, dlatego że wiesz, że jestem wściekły na Ciebie.
04:03Końciu, dostałam ten wolny weekend nie dlatego, że wyglądam jak wyglądam.
04:09Nie skąd?
04:10Przez głowę bym mi nie przeszł.
04:12Panie Skalski, czy mogę wypolerować Pana biureczko, moją bupeczką?
04:17Polskalski.
04:18Weź jeszcze odkurzacz i zatańcz na róże.
04:20Czekaj Końciu, przyjdziesz w mułachę.
04:24Aż się zdziwisz.
04:26Wow.
04:28Niańka kontra sprzątaczka, decydujące starcie.
04:35Hej, obraziłam Cię.
04:40Teraz Ty masz obrazić mnie.
04:42Taka wymiana kiosów to musi mieć rytm.
04:44Widzisz, co się dzieje?
04:45Dostaje wszystko, czego chce.
04:47Owinęła go wokół palca.
04:49Dzielny żeglarz.
04:51Opuścił z lewo zmywak i wypłynął na pełne morze.
04:54I odkrył Amerykę.
04:55Słuchaj, ja Ci powtarzam od trzech lat.
04:57Może już ze sobą walczymy?
04:59Chętnie bym przyłożył niani Frani.
05:01Możemy to zrobić razem.
05:05To co, panna Łapińska?
05:08Sztama?
05:17Proszę.
05:18Dziękuję.
05:23Wiesz, Końciu?
05:24To jest chyba najlepsza kawa, jaką piłam w tym domu.
05:27Hmm.
05:28Skoro mamy sojusz, to Ci powiem.
05:31Pijesz ją po raz pierwszy w czystej śniżance.
05:35Pijаш psychowa z
05:58KONIEC
06:28KONIEC
06:58KONIEC
07:00KONIEC
07:02KONIEC
07:04KONIEC
07:06KONIEC
07:08KONIEC
07:10KONIEC
07:12KONIEC
07:14No co ja mogę powiedzieć, doktorze?
07:16Wydaje mi się, że możemy zakończyć moją terapię.
07:19Czuję się zrelaksowana.
07:22Mogę nawet powiedzieć, że się polubiłam.
07:25I zaakceptowałam.
07:27No to brawo, brawo Franiu.
07:30W takim razie wciąż problem.
07:33Inni mnie nienawidzą?
07:36No widzisz, opowiedz mi o tym.
07:40Wszystko przez tego Konrada.
07:43Konrad?
07:44Konrad.
07:45KONRAD.
07:46Ścibski kamerdyner, plotkarz i podglądacz.
07:48O ten, ten, ten.
07:49Właśnie.
07:50Wie pan co on sobie ubzdurał?
07:52Że ja w naszych rozgrywkach domowych
07:55używam mojej...
07:59Zmyślowości.
08:00Zmyślali w okresie.
08:02Ale...
08:03Ale, ale...
08:04A ty...
08:06Ty masz wrażenie, że je używasz?
08:09No.
08:14Ja nigdy nie robię takich rzeczy.
08:17Paniu, spójrz na mowę swojego ciała.
08:25Oj, doktorku. Czy doktor myśli, że ja bym chciała doktora uwierzyć?
08:35Mam włożyć do znywarki.
08:48Nie skarbie, sam włożę.
08:51Dzięki.
08:52Słuchaj, będziesz dzisiaj na zajęciach z ceramiki.
08:56Będzie malowanie.
08:58Jasne.
08:59A to wudełeczko, które zrobiłem ci na chusteczki, ozdobię serduszkami.
09:03Stop, stop.
09:07Wiem, porwało was UFO i przeszczepiło wam mózgi, tak?
09:11Muszę wracać do moich robótek.
09:14Pa, pa.
09:15Karolciu.
09:16Pa.
09:17Pa.
09:24Kądziu, musimy pogadać. Błagam cię.
09:28Godzinę spędziłam u mojego psychoanalityka opowiadając,
09:32jaki jesteś dla mnie okropny i jak strasznie nie widzisz mnie w tym domu.
09:37A mogłam przez ten czas opowiadać, jak robi mi to Skals.
09:41Nie rozumiem o czym mówisz.
09:43Kądziu, przecież jesteś dla mnie wredny, a zaprzyjaźniłeś się z Karoliną.
09:47Boże, święto szaleł.
09:50Nie no, nie mogę już dalej.
09:54Zabieramy rozejm.
09:57To jest co powinnaś zrobić?
09:59No.
10:00Zaproś Skalskiego i dzieci na hell.
10:03Oszalałeś?
10:04Końciu.
10:05Czym ten biedny człowiek sobie na to zasłużył?
10:08Nie rozumiesz?
10:09Przecież chcesz, żeby ci się oświadczył.
10:12No.
10:13Mów dalej.
10:14Rejs statkiem na hell działa na ludzi niesamowicie.
10:18Wzbudza w nich jakieś płomienne uczucia.
10:21Co rok oświadcza się tam sobie mnóstwo ludzi.
10:25Mówisz?
10:26Płyną na hell.
10:28Bez żadnych zamiarów.
10:29A tu nagle owiewa ich wiatr i pryska na nich woda morska.
10:35I nagle ciak.
10:36Tak to działa.
10:37O mój Boże.
10:38Skalski nie będzie mógł ci się oprzeć.
10:40Gadasz?
10:41Rzuci się na ciebie jak na dobre akcje.
10:44I będzie krzyczał, biorę, biorę, biorę, biorę.
10:48Kądziu, jesteś genialny.
10:50Zawsze o tym wiedziałam.
10:51Tym sposobem ty sobie pojedziesz na swój wyjazd, a ja pojadę na swój.
10:55O mój Boże, tak za tobą tęskniłam, tak się cieszę, że jesteśmy przyjaciółmi.
11:01No ja też.
11:02W ogóle nie wiem skąd mi przyszedł do głowy ten pogański sojusz.
11:06Ja i panna Świńska Łapińs.
11:15Ale co ty masz do zielonej papryki?
11:17Do zielonej papryki?
11:18Daj spokojanie.
11:19Kochani, kochani.
11:20Mleko lepiej i dobre.
11:22Ej, kochani, mam wspaniałą wiadomość.
11:24Nie idziemy na hel.
11:25Wasz tata żeni się ze mną.
11:26Oświadczył ci się?
11:27Nie.
11:28Jeszcze nie.
11:29Podobno ten rejs wyzwala fantastyczne uczucia.
11:37Mnóstwo ludzi się na nim zaręcza.
11:39A tata się zgodził?
11:41Nie.
11:42Jeszcze nie.
11:43Jeszcze nie.
11:44Jeszcze nie.
11:45Jeszcze nie.
11:46Jeszcze nie.
11:47Jeszcze nie.
11:48Chcecie jechać na hel czy nie?
11:49No, dziękuję.
11:50Dobrze.
11:51Ale jak gdyby co, pamiętajcie, udawajcie zaskoczonych.
11:54No dobra, no to jak już się zdarzy to, gdyby co, to kompletnie nas rozwiało.
11:59I bardzo dobrze na górę pakować się, pakować się.
12:01Hej, hej, hej.
12:02Kochani, wiesz mało rzeczy.
12:03To mało walizka.
12:04A też krótkie podęgi.
12:05Te wbączki.
12:06Odsłuchałam twoją wiadomość.
12:12Mamo.
12:13Bardzo się cieszę.
12:14Widzisz, że twój tata też oświadczył się na morzu?
12:17Naprawdę?
12:18No.
12:19O mój Boże, nie wiedziałam, że to było aż tak romantyczne.
12:21Nie, no z początku nie miał takiego zamiaru.
12:23Zabrał mnie tam, żebym się inhalowała jodem.
12:26To działa dobrze na poranne mdłości.
12:30Taki rejs rzuca na ludzi urok.
12:33Nigdy cię nie mówiłam o czarodziejskiej sile tego miejsca?
12:36Nie.
12:37Ale za to mówiłaś mi o tym, jak w sklepie wyssać nadzienie z czekoladek przed zważaniem.
12:42Pomyśl, jaką fortunę zaoszczędziłaś?
12:45Mamo, jeżeli jest tak jak mówisz, to może wreszcie wyjdę za mąż.
12:50Może nawet na tym statku.
12:52A co?
12:53Ciotka Helka zagra swój popisowy numer łyżkami na biuście.
12:57Będzie jak strafli orkiestra na wesele.
12:59A w dodatku cała nasza rodzina wykupiła już miejsca na Helu, także nie musimy za nic płacić.
13:04Zażarcie też nie zapłacisz, rozumiesz?
13:06Wystawiasz tylko talerz za burtę, a śledź sam wskakuje na widelec.
13:10Boże, o takim weselu córcia może każda matka.
13:15Wiem.
13:16Za darmo.
13:18Wiem.
13:19Panie Skals, ja tylko na chwilkę.
13:28A ty co, przeżyłaś atak wygłodniałych piranii?
13:32A teraz ty, rzuciaj coś wrednego.
13:34Rzuciłbym tobą, ale mam zajęte ręce.
13:37Haha.
13:40Ale to jest...
13:42O mnie.
13:44Co się dzieje? Przecież mieliśmy współpracować.
13:47Było, ale się zmyło.
13:54A nasze wspólne plany?
13:56Nasze wspólne robótki?
13:58I co, już nigdy nie usłyszę tego czułego głosu w telefonie?
14:01w telefonie, masz wiadomość.
14:04No, dobra. Tak czy owak.
14:08Panie Skalski,
14:10usłyszałam w radiu, że
14:11w ten weekend ma być podobno strajk, taksówkarze
14:13czy coś w tym stylu. W każdym razie
14:15całe miasto ma stanąć.
14:17Jak pan uważa, czy mnie lepiej by było
14:19wyjechać z miasta z dziećmi, na przykład
14:21na Hel, na zjazd rodzinny
14:23rodziny Majów?
14:25Powiem pani, jeszcze lepiej.
14:27Ja połknę cały słoik żywych pijawek,
14:29niech mi wyssają krew od środka.
14:32Będzie szybciej.
14:34Dobra, jeżeli pan się nie może
14:35zdecydować, to w takim razie może
14:37zapytamy dzieci.
14:41Co się stać?
14:43Hej, kochani. Słuchajcie, czy chcecie usłyszeć
14:45świetną, nową wiadomość zupełnie
14:47pierwszy raz? Tak, ja chcę.
14:50Kogo na to, żeby pojechać na Hel?
14:52Zginęło się, że
14:53nie ma już jeszcze pierwszy wiadomość.
14:55Tyle lat, tylko mam na tą piękną chwilę.
14:57Kochanie, nie przesadzaj. Co mi się oszala?
15:00No cóż, widzę, że jestem przegłosowany.
15:06Tak się cieszymy, tak się cieszymy.
15:09O mój Boże, panie
15:10To będzie cudowne
15:12i bardzo romantyczne, tylko żeby
15:14wam tam nie za słabu.
15:16Nie, nie, ja nie mam morskiej choroby.
15:18Nie, nie, o to mi chodzi. Chodzi mi o
15:20szturm rodziny Majów na darmowy bufet.
15:22A, taki majowy szturm.
15:24No, taki majowy.
15:25Praniu, Praniu, lepiej to załóż masz, bo od tej słonej wody
15:42zniszczy ci się futry.
15:44Nie będę na siebie zakładać żadnej
15:46twoi, mamo. To tak, jakby Skalski miał się oświadczyć twojej wersalce.
15:50Stefan, zamoczysz sobie włosy.
15:55Znowu będą kręcone, trzeba będzie prasować.
15:57Daj to.
15:58Schowam do torebki.
15:59Wie pan, trzydzieści lat temu
16:11na takim statku
16:12oświadczyłem się mojej żonie.
16:15O, pięknie.
16:17Przez te trzydzieści lat
16:18ona ciągle mnie pytała.
16:21Luce, no kiedy
16:22znów mnie tam zabierze?
16:24Luce, kiedy tam pojedziemy?
16:26Luce, kiedy, Luce, kiedy?
16:28A ja i na to powiedziałem
16:30jak przestaniesz
16:32w reszcie zrzędzić.
16:34No, ale w tym roku
16:37jesteśmy już tutaj razem.
16:39Ty, wred na babo.
16:42Pa, pa, pa.
16:48Słyszałam, kochaneczku,
16:50że ty jesteś producentem filmowym.
16:52No tak.
16:53Bo ja mam taki pomysł
16:56na filmu.
16:58Szczeć dzieje się w Szczecinie.
17:01No i?
17:03Co?
17:04A dorzucić coś od siebie
17:06to nie łaska?
17:07Ciociu?
17:08Ciociu, dziękujemy!
17:10Poradzimy sobie!
17:11He, he, he.
17:13To ciocia Adosia.
17:15Pewnie chciała panu
17:16sprzedać swój pomysł
17:17na serial.
17:18A tak, tak, tak, tak.
17:21Niezły, nie?
17:21Tak.
17:24No niech pani spojrzy,
17:25jakie to jest piękne,
17:26to może, to powietrze
17:27jodem nasączone.
17:28Przecież to wystarczy
17:29tylko tak
17:29głęboko oddychać.
17:31Ja zawołam dzieci.
17:33Zuzia!
17:34Zuzia!
17:35Chodź, poddychamy jodem!
17:38Ha, ha, ha!
17:39Spokojnie, spokojnie,
17:40panie Skalski,
17:41to ciocia Hela.
17:42Mówiłam panu,
17:43jest specjalistną w grze
17:45łyżkami na nowie panu.
17:46Tak, tak, tak.
17:47Słyszałem,
17:47kobieta orkiestra.
17:49Słyszałem,
17:50że pani specjalnością
17:51jest rock'n'roll.
17:53Nie!
17:54Hej, sokoły!
17:55Tylko trochę
17:56za bardzo daje czadu.
17:57A, da, da.
17:59Pan Noań,
18:00to może trochę
18:01za bardzo trzęsie.
18:02Nie, nie, nie.
18:03Właśnie tak jest,
18:04panie Skalski,
18:05bardzo dobrze.
18:06Właśnie teraz
18:06jest najwięcej jodu.
18:08Aha.
18:09Niech pan oddycha,
18:10to bardzo zdrowo.
18:11Ja tego zdrowia
18:13zaraz dostanę
18:13zapalenia płuc.
18:15Panie Skalski!
18:17Tak?
18:17Najlepiej
18:18idźmy na sam dziób.
18:20Tam podobno
18:20najlepiej jest
18:21sprosić
18:22smorękę.
18:23Co?
18:24O!
18:25Najlepiej
18:25chodźmy sobie tam
18:26pod rękę.
18:28Tak.
18:28Ha, ha, ha.
18:30Pan Noamaj,
18:33to jest fantastyczne miejsce.
18:36Do jakiejś ciary.
18:39Wow,
18:40jak te dary nie zadziałają,
18:42to mam śledczy za sukienkę
18:43i fryzurę.
18:44panu Noamaj,
18:47czuję pani to!
18:50Pan Noamaj!
18:50Niech się słyszę!
18:53Co wam mówi?
18:54Nigdy nie czułem się tak
18:56ładna stycznie!
18:58Ja lewituję!
19:01Czy wyjdzie
19:01pani za mnie?
19:04Niech się słyszę,
19:05panie Skalski!
19:07Wy pani
19:09wyjdzie
19:10z rąk!
19:13O!
19:13O!
19:13Mój Boże!
19:15A!
19:15Panie Skalski!
19:19A!
19:22Nie podstaję!
19:24Staliście na dziobie,
19:30woliłem wielkie fale
19:31i co?
19:32I co,
19:33oświadczył ci się?
19:35No, co nie mam powiedzieć,
19:36no,
19:37nowe buty,
19:38stara panna.
19:38Ty wiesz,
19:42co się robi
19:43w takich sytuacjach?
19:48No,
19:48co się robi
19:51w takich sytuacjach,
19:52no?
19:52No, przecież
19:53ja ci mówię,
19:53że ty wiesz,
19:54co się robi
19:54w takich sytuacjach,
19:55ja nie mam pojęcia.
19:58Co ty, Jolka?
19:58To jest w ogóle
19:59jeden wielki
19:59pizz na wodę.
20:00No pewnie.
20:02Tam na tym kutrze
20:03nie ma żadnej romantyczności,
20:04żadnych czarów,
20:04tam nic nie ma.
20:06To jest tylko po to,
20:06żeby tam pojechać,
20:07nakupować tych głupot,
20:08wydać pieniądze,
20:09żebyś pierdół
20:10tego wszystkiego.
20:11Dokładnie.
20:12Mam coś dla ciebie.
20:13Tak.
20:19Takie piękne.
20:21Kutry.
20:22Kutry.
20:22Ale to jest rękocieło ludowe.
20:24Dziękuję ci.
20:24Tak, prawdziwe cacko.
20:26Tak, jasne,
20:27to dla ciebie.
20:28Co się panu stało tu?
20:30Zerwał się sztorm,
20:31nagły szkwał,
20:32fala zmyła mnie z nóg,
20:34powaliła mnie na pokład.
20:36Oj, biedny.
20:36Ma totalny zanik pamięci.
20:40Może i dobrze.
20:42Ja teraz pójdę wyrzucić śmieci,
20:44potem zrobię obiad,
20:45bo przecież kamerdyner
20:46urobi się po pachy, no nie?
20:48Proszę, proszę.
20:52Może jednak kiedyś
20:54trzeba mu powiedzieć.
20:56Jak chcesz,
20:57ale on uważa,
20:58że kamerdyner,
20:59jak ma wolne,
20:59przystawia się do niania.
21:01Dobra, już, dziękuję.
21:05Koniec tego sprzątania.
21:06Teraz odpoczynek.
21:07Panu ma aj Bogu dziękować,
21:21że odzyskałem pamięć,
21:22że mi się wszystko przypomniało,
21:24zanim zrobiłem coś głupiego.
21:25Jestem bardzo dumna z polskiej niani,
21:49i cieszy mnie jej sukces.
21:57Gratulacje.
21:58Hej, tu Agnieszka Degant.
22:04Pozdrowienia od całej ekipy
22:06i dzięki, że nas oglądacie.
22:07To był setny odcinek niani.
22:09Dzięki za oglądanie.
22:39Dzięki za oglądanie.
Comments

Recommended