Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KWALA
00:02:34KONIEC
00:02:36KONIEC
00:02:38Dzień dobry panu, no nareszcie jestem w domu.
00:02:40Dzień dobry pani Kaziu, a skąd to? Z Warszawy?
00:02:43Panie, coś się tam musiało znowu spaść, nie ma pan pojęcia, gdzie się łapali.
00:02:46Już myślałam, że się do kolejki nie dostanę.
00:02:47Uprzyjemniają nam życie jak mogą.
00:02:49Muchy kąsają na jesieni najwięcej.
00:02:51Pani kochane, jak tutaj u nas, wszystko spokojnie?
00:02:54Spokojnie, wszystko w porządku.
00:02:55No to chwala Bogu, do widzenia.
00:03:00KONIEC
00:03:30wg�ta
00:03:38Osio Gdzie jesteś?
00:03:42Dzień dobry dzieci
00:03:46Ile razem Ci mówiłam, żebyś nie skakała?
00:03:48Nogę więc napisz jak ciotka Hortensi
00:03:50Co ciocia dobrego przywiozła?
00:03:52Za sobie nawet nie wyobrażam takiego nieszczęścia
00:03:54A bo κiocia to sobie same nieszczęścia wyobraża
00:04:00Wie ciocia co, ta krowa to jakaś chora.
00:04:03Ona tak coś nie je.
00:04:05Ojej, co ty mówisz?
00:04:07Może pójdę zaraz nawieź po Wicka?
00:04:09Znowu chcesz latać.
00:04:10No, no, no, jak będzie trzeba, to ja sama pójdę.
00:04:12Coż tą wiceklada chwila do nas przylecie, bo go już dawno nie było,
00:04:15a po wsi nie ma co chodzić, bo to nigdy nic nie wiadomo.
00:04:17Ciocia uparza, nie pójdę to nie pójdę.
00:04:19Chciałam poprosić Wicka o zrobienie drabinki,
00:04:22żebym nogi nie złamała jak ciocia Hortensja.
00:04:24No, ale jeżeli się ciocia ma niepokoić, to mogę nie chodzić.
00:04:28Najlepiej jest w domu siedzieć.
00:04:30Tak, tylko, że tu nie ma do kogo gęby otworzyć.
00:04:47Widzisz moja droga?
00:04:49Kupiłam kiełbasy i szmalcu.
00:04:52Cały rynek oblatałam.
00:04:54Tak, ja sobie postanowiłam, że będziemy świętowały dzisiejszego Sylwestra,
00:05:00jak za dawnych dobrych lat.
00:05:03Stół zaścielę obrusem, włożę swoją w kieletową suknię,
00:05:09a ty Basiu co włożysz? Brązową.
00:05:13A nie my się śni.
00:05:14Na kogo i po co?
00:05:16No, czy to trzeba ubierać się dla kogoś?
00:05:18Po prostu, dla święta.
00:05:20Niech się ciocia staje.
00:05:22Ja nie mam ochoty na żadne maskalady.
00:05:24Jak chcesz moje dziecko, każdy jest kowalem własnego szczęścia.
00:05:28Jestem pewna, że to jest ostatni Sylwester z Niemcami.
00:05:32A wszystko co ja przepowiadam, to się spełnia.
00:05:34Oczywiście.
00:06:04ZAWIĘDU
00:06:16ZAWIĘDU
00:06:20ZAWIĘDU
00:06:21ZAWIĘDU
00:06:27Dzień dobry.
00:06:37Coże się tak zamyśliła?
00:06:40Tak nie można.
00:06:42Trzeba się uśmiechać.
00:06:44Boże, trzeba ją odkurzyć.
00:06:47Co odkurzyć?
00:06:50No naszą dobrodziejkę, ciotkę Hortensii.
00:06:53Patrz, jaka zakurzona.
00:06:57Ciekawa jestem, za co ciocia tak wielpi ciotka Hortensii.
00:07:00Czy za jej cnoty, czy za zamiłowania?
00:07:02Czy może za to, że zostawiła cioci ten ruteret, który ja muszę pochytować?
00:07:07Jesteś niedobrą dziewczyną, Basiu.
00:07:09Znowu zaczynasz?
00:07:11Ciotka Hortensia była bardzo, ale to bardzo poczciwą osobą, zwłaszcza na starość.
00:07:17Ciekawa jestem, czy ona była szczęśliwa.
00:07:22Basiu! Basiu!
00:07:27Hanka! Boże, ciociu, to Hanka!
00:07:32Hanka, kochanie, jak się cieszę. Boże, jak to dobrze, że się o mnie pamiętała.
00:07:36Urządzimy sobie i Sylwestra. Tak się martwiłam, że będziemy same spotykać.
00:07:39Słuchaj, jesteś najlepszą z koleżanek. Nareszcie sobie chcesz o nas i po mnie.
00:07:43Dzień dobry, pan Mechaneczko. No ja to ładnie, że panią Basiu pamiętam. Ona się tutaj tak nudzi. Chodźcie panienki do kuchni, bo to bardzo zimno.
00:07:52Rozbiera się prędzysko. Dawaj czapkę, ręgawiczki.
00:07:54Słuchaj, panie, luchaj tylko na chwileczkę.
00:07:56Nie gadaj tak dużo. Za mną to wszystko w szafie i będziesz u nas musiała zostać przynajmniej przez parę dni.
00:08:01Proszę pani, naprawdę nie mogę zostać długo. Ja mam obowiązki w Warszawie.
00:08:04Ciociu, pewnie te śparnowie chodzą po ogrodzie. Czy to twoi znajomi?
00:08:09Słuchaj, moja droga, chciałam ci od razu powiedzieć. Oni przyjechali ze mną. Jeden to mój narzeczony. Znasz go.
00:08:14No i jeszcze jeden pan. Przyjechaliśmy razem.
00:08:18A cóż nie jesteś zapamna, co Kawaliarów zostawia przed plodnią jeszcze na taki mróz. Lecz, że zaraz przyprowadzi ich do domu, niech się przynajmniej ogrzeją.
00:08:25Jak mi powiedziano, że ma być zrobione, to musi być. Może pan być spokojny. Jak ja mówię, że załatwione, to załatwione. Nie ja, to moi koledzy.
00:08:32No i co? Jeszcze nic nie powiedziałam, ale one są bardzo miły i na pewno się zgodzą. Chodźmy.
00:08:36Chodźmy, proszę pana.
00:08:45Mój szanowani panią, jakże się cieszę, że zostaje panie w dobrym zdrowiu. My tak z Hanką wybieraliśmy się już od wielu tygodni.
00:08:53Hanka mówi, pojedziemy do Basi, do domu na Pustkowiu. No a opowiadała mi o tym domu niesłychane rzeczy.
00:08:59To mój przyjaciel, Hubert.
00:09:07I rzeczywiście jakie to dziwaczne pomieszczenie?
00:09:09Ale pan staje się jakiś bardzo zmęczony. Pewno zmazliście na dworze. Proszę, niech, że pan siada.
00:09:14To Hania, to Hania. Proszę, niech, że pan siada tutaj przy kuchni.
00:09:18Zaraz będzie herbata. Zaraz będzie gorąco herbata.
00:09:24Dziękuję.
00:09:26Dziękuję.
00:09:27Ja opowiadam do Hanki, no nareszcie przy Sylwestrze trzeba pojechać na to Pustkowie.
00:09:32Ale to dziwne Pustkowie, na którym takie róże kitną.
00:09:35Czy pan to o mnie mówi?
00:09:36Nie, no znaczy także o pani.
00:09:38Dórek.
00:09:39To nie można sobie pożakować.
00:09:41A w kolejce, żeby pani wiedziała, to zaścisk. Toś straszny, wie pani. No ale jak żeśmy dojechali?
00:09:47Przed chwilą wróciłam z Warszawy. Znam jakie zaścisk.
00:09:49Takie te handlarki z bańkami, muzyka, granie.
00:09:51Jurek! Cześć!
00:09:53Basiu, mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Chodźmy do twojego pokoju.
00:10:00Słuchaj, moja droga, jest taka sprawa. Ja i Jurek, to jest właściwie Jurek sam, dostaliśmy polecenie.
00:10:07Źle mówię, polecenie to jest rozkaz. Musimy schować gdzieś bardzo ważnego człowieka.
00:10:12Jakiego człowieka?
00:10:13Tego, który z nami przyjechał. Bardzo ważna osoba. Musimy go koniecznie przechować gdzieś.
00:10:20Rozumiesz teraz o co chodzi?
00:10:24Tak. Rozumiesz dlaczego przeprowadziliśmy go tutaj?
00:10:27Naturalnie.
00:10:31Ale ciocia Kazia, ty wiesz jak ona się wszystkiego boi?
00:10:36To niestety wszystko od niej zależy.
00:10:43Ale ciocia Kazia zgodzi się.
00:10:47Musi się zgodzić.
00:10:48Ja, proszę pana, do żadnych rzeczy nie należę.
00:10:52Nawet gazetek nie czytam. Do ręki tego nie biorę.
00:10:54Nawet nie dotykam, bo to się może bardzo źle skończyć.
00:10:57Ale proszę pani, to wcale tak groźnie nie wygląda.
00:10:59O, panie, panie, niech mi pan nie opowiada.
00:11:01Nawet ludzi unikam, bo to nigdy nie wiadomo co to ma za pozuchu.
00:11:04Ciociu.
00:11:08No, was to z nami. Cieszę się, żeście przyjechali akurat z Sylwestra.
00:11:12Ciociu, niech ciocia pozwoli na chwileczkę.
00:11:14Przecież ty Basiu zawsze znajdziesz sobie odpowiednią porę na interes.
00:11:17Ciociu, to naprawdę jest konieczne?
00:11:21Jeżeli konieczne, przepraszam bardzo, że muszę.
00:11:23Dzień dobry.
00:11:39Ładna historia psiakry.
00:11:41Ktoś musiał wpaść, nie, a to moi kolecy.
00:11:53Dzień dobry.
00:11:56Moi drodzy.
00:11:57Jestem, jak wiecie, bardzo ostrożna
00:11:59i nie pochwalam tego, czym się zajmuje dzisiejsza młodzież,
00:12:02bo to do niczego nie prowadzi.
00:12:05No, ale skoro znalazł się pan pod moim dachem,
00:12:09pod dachem domu ciotki Hortensii,
00:12:12która była zawsze bardzo gościnna,
00:12:15to jedno tylko zostaje do powiedzenia.
00:12:18Gość w dom, Bóg w dom.
00:12:20Droga, kochana pani,
00:12:23ja zawsze mówiłem, że na panią można liczyć.
00:12:25Pani wie, ojczyzna Basiu tego nie zapomnę.
00:12:27Organizacja nasza zapamięta sobie, nie ja, to moi kolecy.
00:12:30Pani nazwisko, jej zasługa będzie wrytec od iwilka.
00:12:33Ale gdzie my pana umieścimy?
00:12:36Najlepiej by było w pokoju ciotki Hortensii.
00:12:39To jest na górze.
00:12:40Wie pan, wygodny, duży pokój,
00:12:42tylko niestety zimny.
00:12:44Nie wszystko jedno, gdzie mnie pani umieszcza.
00:12:46No to chodźmy do tego pokoju.
00:12:48Pomożemy panią przygotować go na przyjęcie naszego drogiego gościa.
00:12:50Jasna, ktoś musi pomóc.
00:12:51Ja to moi kolecy.
00:12:52Jurek, jurek, spokoj się.
00:12:53Co, co ci się z nami nie podoba?
00:12:55Td2 Górzeczko?
00:12:58Jak ta lala!
00:12:59Można się dzielić go przez?
00:13:12A ci ja i moi koledzy.
00:13:13pelet zagabujesz się jak idiota.
00:13:14Jيدź lepiej, bomój Baszci kapiéć kominu.
00:13:16i popatrzcie napalić w kominku.
00:13:18Aha, tak.
00:13:20Baśka, masz drzewo?
00:13:22Sporo drzewa. Ja sam napalę w kominku.
00:13:24Było się gdzieś najlepszym rozpalaczem ognisk
00:13:26na obozach harcerskich.
00:13:28Moje zapasy drzewa niestety nie wystarczą na takie harcerskie ognisko.
00:13:30To co będzie?
00:13:32Zastanawiam się właśnie.
00:13:34Wiesz, na wtryszku jest taki mały pietyk.
00:13:36Może by się go dało jakoś
00:13:38przystawić do tego kominka?
00:13:40Chodź, zobaczymy.
00:13:42Boże, jakieś śliczne prześcieradło.
00:13:44To jeszcze po ciotce Hortesi.
00:13:50Niech pan siada, panie Hubert.
00:13:52Dziękuję.
00:13:56Moja chaneczko, trzeba jeszcze przynieść
00:13:58taboryt i niskę.
00:14:00Chodź ze mną, poszukamy schowków.
00:14:02Kto to jest ten pan Hubert?
00:14:14I co mu się właściwie stało?
00:14:16On tak jakiś niesły.
00:14:18Powiem panie otwarcie.
00:14:20Pierwszy raz zobaczyłam go wtedy, kiedy
00:14:22wsiadaliśmy do kolejki.
00:14:24Ale Jurek zna go doskonale.
00:14:26No i kapujesz?
00:14:28Jak Buda wyjechała z sarą?
00:14:30Bo to nie do nich trwa.
00:14:32Brask, brask, nasi wylatują, szkoby wylecieli.
00:14:34Brrr, dzia, bu, bu, ci, gronaty.
00:14:36A, szacunik, wie to cholera, że organizacja istnieje.
00:14:38Odbili.
00:14:42A teraz powiedz na naprawdę, jak to było.
00:14:44Jak to, co ty?
00:14:46Naprawdę to ja nie wiem.
00:14:48A skąd wewnętrz?
00:14:50Wiedzieli mi, żeby go sam elinować. Powiedziałem, dobra.
00:14:52A potem zaczęły się zastanawiać, co z nim zrobić.
00:14:56Czy chcesz wiedzieć prawdę, to tylko o waszym domu wiedziałem,
00:14:58bo mi zawsze Hanka opowiadała.
00:15:00Bardzo z ciebie odpowiedziale, nie działaczko.
00:15:02No, no, no, wolnego, wolnego.
00:15:04Ktoś to musiał zrobić. Nie ja, to moi koledzy.
00:15:06A przecież się udało.
00:15:07No, no, jeszcze nie wiemy, czy się udało.
00:15:09Ale też tego zabieraj piec i idziemy.
00:15:11Czekaj.
00:15:12Słuchaj.
00:15:13On mi powiedział, że jest inżynierem,
00:15:15że pracował w fabryce zbrojeniowej.
00:15:17No i kapujesz, przy skrzynii gości.
00:15:19Powiada, że odbili go przypadkowo,
00:15:21że to w ogóle nie o niego chodziło.
00:15:22I oddali go zaraz moje ręce.
00:15:24Także przypadkowo.
00:15:25Wiesz, co ja znaczy.
00:15:27Nic więcej nie się.
00:15:33Jurek, skocz na dół i zobacz, czy nie prześwieca.
00:15:35Co?
00:15:37Dobra, się robi.
00:15:41Czekaj, ja ci pochowię.
00:15:43Nie mogę trafić do dynika.
00:15:45Musimy poczekać na Jurka.
00:15:47Zaciemnienie jest okej.
00:15:49Skombinowałem poseł dla naszego gościa.
00:15:51Proszę spróbować, czy wygodnie.
00:15:53Co, Jurek, coś nie pomógł nam tutaj.
00:15:55Możemy sobie dać rady.
00:15:57A, dwie kozy, jednej kozy, nie mówisz, że zamądował.
00:15:59Baśka, weź to trochę wyżej.
00:16:01Czekaj, tak, no, już, dobra.
00:16:03Znalazłam prawdziwą herbatę.
00:16:05Będziemy witać Sylwestra herbatą i jeść poncz.
00:16:07A, dwie kozy, jednej kozy, nie mówisz, że zamądował.
00:16:09Baśka, weź to trochę wyżej, czekaj.
00:16:11Tak, no, już, dobra.
00:16:13Znalazłam prawdziwą herbatę.
00:16:15Znalazłam prawdziwą herbatę.
00:16:17Będziemy witać Sylwestra herbatą i jeść poncz.
00:16:21Proszę, boję się Boga, jak ty wyglądasz?
00:16:23Komijasz przy nowym roku do szczęście.
00:16:25Chodź, Baśka, to się umyjesz.
00:16:27A wy tymczasem spróbujcie, jak ciągnie ta koza.
00:16:29Szaf jest pełno papieżysków.
00:16:45Znalazłam się.
00:16:47Znalazłam się.
00:16:48Znalazłam się.
00:16:59Znalazłam się.
00:17:15Wyszedł do wszystko, gdzie jest Państwo i rekładać je.
00:17:33Muzyka
00:18:03Muzyka
00:18:28Polacja gotowa, ciocia czeka.
00:18:33Muzyka
00:19:02Przepraszam.
00:19:07Tu będzie pan miał na pewno spokój.
00:19:09Trzymajcie się mnie.
00:19:33Uważaj, ciocia mnie.
00:19:37Uważaj, ciocia mnie.
00:19:39KONIEC
00:20:09KONIEC
00:20:39KONIEC
00:20:52Proszę zaczekaj zaraz wracam.
00:20:53Dobrze.
00:21:09Co pan robi, dokąd pan idzie?
00:21:12Niech mnie pan zostawi, niech pan się nie naraża.
00:21:14Czy pan zwariował, niech się pan ubiera, pan jest ranny.
00:21:19Dziękuję, niech pan odejdzie.
00:21:20Wszyscy musimy stąd uciekać, pko.
00:21:39To w Warszawie, musimy przede wszystkim zawiadomić kogoś z rodziny.
00:21:45Właściwie nie mam nikogo bliskiego.
00:21:47Przyjaciół, znajomych.
00:21:49Niech się pan postara wytrzymać jeszcze trochę.
00:21:51Zawiozę pana do mojej imawki.
00:21:55Tu niedaleko mieszka mój stryj. Bardzo dobry lekarz.
00:21:58Jak mogłeś tu przyjść z obcym osobnikiem?
00:22:02Jaką masz pewność, że nie pójdzie, nie sprowadzi nam na kar gestapo?
00:22:09Jeśli chciałby mnie wydać, to zrobiłby to na ulicy.
00:22:15Jak z tyłu wini jest, ciągle podejrzewać wszystkich o najgorsze?
00:22:18Podejrzewam i mam rację.
00:22:21Dopóki byłeś ostrożny i do niczego się nie mieszałeś, też ci było dobrze.
00:22:27Ale odkąd zacząłeś...
00:22:29Najgorsze, że nic nie zacząłeś.
00:22:31Ale ufałeś różnym ludziom i za wiele im pozwalałeś.
00:22:36Imponują mi ci robotnicy.
00:22:38To wspaniali ludzie.
00:22:40No i masz teraz wspanialych ludzi.
00:22:44Ładnie cię urządzili.
00:22:47A trzeba było kategorycznie zabronić.
00:22:51Dużo komu z tego przyjdzie, że gdzieś paru Niemców ukatrupią albo coś tam popsują.
00:22:57Od polityki są ministrowie, a od wojny wojsko.
00:23:01Już ci sobie bez nas poradzą.
00:23:03Nie bój się.
00:23:03Będziesz musiał długo leżeć, bo jesteś naprawdę chory.
00:23:08Teraz musisz być ostrożny i uważaj, żebyś nie naraził rodziny.
00:23:25Pójdę do ciebie.
00:23:29Ja nie wiem.
00:23:30Mieszka sama.
00:23:32Więc może się poświęcić.
00:23:35Nigdy nikomu nie pomogła.
00:23:37To teraz najwyższy czas.
00:23:39Ja tu mam co dzień procesję pacjentów, to i tak nie mogę cię trzymać.
00:23:45A ciebie wpuściłem tylko dlatego, że należysz do rodziny.
00:23:53Nie zapalaj światła.
00:23:57Nie podchodź do telefonu.
00:23:58I komu nie otwieraj.
00:24:01Leż w spokoju.
00:24:02Hany, coś się pan tak pospieszy.
00:24:21Dopiero pojutrze nowy rolę.
00:24:26Ale z nim jest coś niefajnego.
00:24:28Dawaj go bracie na przyczepę i fajną.
00:24:30Gdzie pana tak wrządzili?
00:24:33Może pan był blisko jak i nie potwijali?
00:24:35Co się z nimi stało?
00:24:36Wszyscy samochodem nawiali jak kamień wody.
00:24:39Jeden został, jak nie do ramili, ale gdzieś.
00:24:43Panie, to pan jeszcze w mysie ciurze nie siedzi?
00:24:46Przecież tam całą dzielnicę przytrząsają, a po mieście nic tylko patrole tam z powrotem.
00:24:50Gdzie pana dostawić?
00:24:52Nie wiem.
00:24:53Dobra jest, zrobi się.
00:24:55To nie nas zabijali, nie nawadnowali.
00:24:58A zawsze znajdą się nogi, którzy nie dadzą nim porosnąć.
00:25:02Tak trzeba.
00:25:03Trzeba ich podgryzać, podgryzać, dokuczać, żeby sobie cieplejszego miejsca znaleźć nie mogli.
00:25:12Ich nieprzyjemność, a naród się cieszy, jakoś łatwiej.
00:25:17Przestańcie, przestańcie mama już gadać.
00:25:19On to wie lepiej od was.
00:25:21No już jest ciemno, trzeba iść.
00:25:23Ona pana zaprowadzi.
00:25:24Dokąd go dajesz?
00:25:26Do Klimczaków.
00:25:28Tam akurat nikogo nie ma.
00:25:30Mariszka.
00:25:31Tylko ty ostrożnie.
00:25:32Jakby coś, zaraz wracaj się.
00:25:33Dzień dobry.
00:26:03Mariszka, zmiotaj do domu.
00:26:06My to zrobimy.
00:26:07Antek, Waldo Leona.
00:26:08Chodźmy na drugą stronę.
00:26:15Daj tego brata tutaj.
00:26:16Zmywaj.
00:26:17Miesz pan w garść palony i sprzedawaj.
00:26:20Sztuka kosztuje 10 zł.
00:26:22A za mniej jak za piężnę, zdawaj pan.
00:26:23Zmywaj.
00:26:27Zmywaj.
00:26:28Zdjęcia i montażu
00:26:58Cozy, cozy!
00:27:28Niech pan tu poczeka.
00:27:35Proszę pana.
00:27:38Może mi pan zaufać. Pracuję tu, ale należy do organizacji.
00:27:44Proszę pana.
00:27:46Może mi pan zaufać. Pracuję tu, ale należy do organizacji.
00:28:06Pana żona nie wie, że pan zdjął?
00:28:08Nie mam żony.
00:28:10To narzeczona albo przyjaciółka.
00:28:12Zakochana kobieta w takich sytuacjach jest niezastąpiona.
00:28:16Niestety nie mam nikogo.
00:28:24Halo? Krzysztof?
00:28:26Tu mówi Róża.
00:28:28Znalazłam parasolkę, którą zgubiliście.
00:28:30Tak.
00:28:32Tak, tę bardzo ładną.
00:28:34Trzeba ją koniecznie jutro odesłać właścicielce.
00:28:36To bardzo inna sprawa.
00:28:38Przyjdziesz, to jak się dowiesz.
00:28:40Dobra jest. Ale jak najwcześniej.
00:28:42Kończę tracę o szóstej rano.
00:28:46Zaraz panu przyniosę krzesło.
00:28:48Do rana będzie pan miał mylinę, że proszę.
00:28:50Dlaczego?
00:28:54Dlaczego?
00:28:55Panie pan jeżdä 없어요 z tym gwiały.
00:28:56Mijakomar rock inequalities.
00:28:57Treba przewångna.
00:28:58Dlaczego?
00:28:59Paniejарт бок
00:29:17KONIEC
00:29:47KONIEC
00:29:49KONIEC
00:29:51KONIEC
00:29:53KONIEC
00:29:55KONIEC
00:29:57KONIEC
00:29:59KONIEC
00:30:01KONIEC
00:30:03KONIEC
00:30:05KONIEC
00:30:07KONIEC
00:30:09KONIEC
00:30:11KONIEC
00:30:13KONIEC
00:30:15Nie trzeba sobie wyobrażać zaraz wszystkiego najgorszego.
00:30:31Miejmy nadzieję, że on wyzdrowieje i jakoś to będzie.
00:30:39Ciociu!
00:30:41Kroła zaczęła się cielić, a ty szkodnież.
00:30:44Muszę zaraz wyjść na wieś Powicka.
00:30:46Nie można przecież.
00:30:47O mój Boże, zapomniałam. Jakże my sobie teraz poradzimy?
00:30:50Musimy jakoś poradzić.
00:30:56Co by na to ciotka Hortensja powiedziała?
00:30:58Nie chcecie nastawić dużo gorącej wody.
00:31:00Moje dziecko, jak ty będziesz na to patrzeć?
00:31:03Ty taka podniemka.
00:31:04Ty się zwariowała, co ciocia sobie o mnie myśli?
00:31:13Ciociu, wody prędzej!
00:31:14Nie, nie, nie, Sierp!
00:31:21KONIEC
00:31:51KONIEC
00:32:21KONIEC
00:32:23KONIEC
00:32:25KONIEC
00:32:27KONIEC
00:32:29KONIEC
00:32:31KONIEC
00:32:33KONIEC
00:32:35KONIEC
00:32:37KONIEC
00:32:39KONIEC
00:32:41KONIEC
00:32:43KONIEC
00:32:45KONIEC
00:32:47KONIEC
00:32:49Jak możesz tak mówić?
00:32:51Idź teraz na góry i zanieś mu śniadanie.
00:32:58A opowiedz mu o cielaku.
00:33:00Dzień dobry.
00:33:18Śniadanie na stole.
00:33:28Co to było?
00:33:31Jak to co było? Kiedy?
00:33:33No w nocy za bieganina.
00:33:36Nic nie było.
00:33:38Krowa nam się ocieliła.
00:33:41Takie śliczne małe ciele jest w oborze.
00:33:43Nie ma pan pojęcia jakie to dziwne, że to ciele zaraz skacze.
00:33:45A ja myślałem, że stało się coś niezwykłego.
00:33:47Zdawało mi się, że słyszę strzały samoloty.
00:33:49To bardzo często przelatują samoloty i jest strzelanina.
00:33:52Ale to gdzieś dalej u nas panuje spokój.
00:33:54Basiu!
00:33:56Ratunku Basiu!
00:34:06Ratunku Basiu!
00:34:08Ciele, gdzie to polazło?
00:34:13No właśnie.
00:34:14Byłaś. Byłaś.
00:34:15No chodź.
00:34:16Czekajcie, chodź.
00:34:17No chodź.
00:34:18Biedne ciele, gdzie to polazło?
00:34:21To nieprawdopodobne.
00:34:22Tyle czasu tutaj jestem, a nie wiedziałem, że panie mają krowy.
00:34:24Mamy krowy, dwie świnki.
00:34:25To całe poważne gospodarstwo.
00:34:26I wszystko na głowie Basi.
00:34:27No.
00:34:28Nareszcie zjadł pan jak człowiek.
00:34:29Tam na górze wyglądał pan na pustelnika.
00:34:30No i nie zawsze był pan uprzejmy.
00:34:31Proszę mnie wydarczyć.
00:34:32No i teraz wygląda pan jeszcze trochę na pustelnika.
00:34:33Niech pan zobaczy.
00:34:34No i teraz wygląda pan jeszcze trochę na pustelnika.
00:34:35Niech pan zobaczy.
00:34:36Niech pan zobaczy.
00:34:37No i teraz wygląda pan jeszcze trochę na pustelnika.
00:34:38Wszystko na głowie, Baś.
00:34:42No, nareszcie zjadł pan jak człowiek.
00:34:45Tam na górze wyglądał pan na pustelnika.
00:34:48No i nie zawsze był pan uprzejmy.
00:34:50Proszę mnie zobaczyć.
00:34:52No i teraz wygląda pan jeszcze trochę na pustelnika.
00:34:56Niech pan zobaczy.
00:35:08Bo ale nie mam się co ogolić.
00:35:11Znaliście, że był po prostu taki majster trumienny Klonowicz,
00:35:15ale jego było na imię wice.
00:35:17A temu jak?
00:35:18No stępa.
00:35:19Zapraszam.
00:35:20Poszukiwany 38 letni,
00:35:23iż nie jest to...
00:35:25Na stacji spotkacie gwardzistę.
00:35:27Hasło, gdzie tu jest szkola.
00:35:29On was skontaktuje z towarzyszami z miejscowej organizacji.
00:35:33Uruchomicie warsztat rusznikarski
00:35:35przy punkcie przesyłkowym broni dla naszych oddziałów.
00:35:39Daczka.
00:35:43Łączniczką z partyzantami jest towarzyszka Marta.
00:35:45Tu macie narzędzia.
00:35:46To wszystko?
00:35:47Tak. Życzę wam powodzenia.
00:36:00Wie pan, jak się ma robotę,
00:36:01to się zupełnie nie odczuwa tej samotności tutaj.
00:36:04Z początku to chciałam jeździć do zajnej szkoły,
00:36:10a potem pójść na architekturę.
00:36:13Ale po śmierci moich rodziców i mojego brata
00:36:17ciotka tak się o mnie niepokoi,
00:36:20że musiałam zrezygnować ze wszystkiego.
00:36:23A wie pan, bardzo się cieszę, że pan już nie siedzi na górze.
00:36:28Powiem coś panu w sekrecie.
00:36:31Z początku to się pana bałam.
00:36:33Nawet bardzo się pana bałam.
00:36:35Bardzo za to panią przepraszam.
00:36:37Niech pan tam zaczeka.
00:36:51Cotyk, widzisz jakie szwabskie piosenki przed naszym domem zwariowałeś czy co?
00:36:58A bo co? Nie wolno?
00:37:01Zresztą Niemcy bardzo ładnie śpiewają.
00:37:04Jak kto co lubi.
00:37:06Cielak wam się ulął. Ładny?
00:37:08Cielak jak cielak.
00:37:10Dla ciebie podobnie.
00:37:11Coś ty taka charda dzisiaj.
00:37:13Pokaż się leka.
00:37:14Obydzie się w tegańskiej weselę bez marcopanów.
00:37:16Czy się gies ugryźcie jaka mucha? No pójdź do mowy.
00:37:19Ale mowy nie ma.
00:37:23Łaśka.
00:37:25Strasznie ważna się zrobiłaś.
00:37:27Nie drzej tak nosa, bo ci się rozedrze.
00:37:31Do widzenia pani dziedziczko.
00:37:38No, przebędziłam go.
00:37:40Ale mi go trochę żali.
00:37:42Kto to był?
00:37:43Wicek.
00:37:44Wicek.
00:37:45Taki jeden chłopak lepsi.
00:37:48Proszę uprzejmie, można zapakować?
00:37:50Zaraz, zaraz.
00:37:51Co to ja jeszcze chciałam?
00:37:53Poproszę pana o proszek do zębów.
00:37:56Jeżeli można miętowy.
00:38:00I jeszcze poproszę o sześć zapinek do włosów.
00:38:04To dla mojej siostrzenicy.
00:38:08A teraz poproszę pana o brzytwę.
00:38:10Proszę uprzejmie, jaką pani sobie leczy?
00:38:12Do długiej brady, proszę pana.
00:38:18Proszę uprzejmie.
00:38:19Proszę uprzejmie.
00:38:21Proszę uprzejmie.
00:38:22Proszę uprzejmie.
00:38:23Pan Boże, trojmie!
00:38:24Proszę uprzejmie.
00:38:27Proszę uprzejmie i do mnie do mnie do mnie.
00:38:28Boże drogi, Boże drogi.
00:38:40Co się Paniusia tak gapi? Łakonie się Pani na łatwy zarobek?
00:38:43Tylko, że wróbelek już uciekł, trudno będzie soli na ogon nasypać.
00:38:47Soli na ogon nasypać, Boże drogi.
00:38:50Pan szuka trajera.
00:38:58Pani Hubertia, tiocia idzie, wieszajmy ten kodera.
00:39:05Dzień dobry, tioci.
00:39:19Dzień dobry.
00:39:28Ciecia, bardzo zmęczona.
00:39:29Zmęczyłam się trochę, Warszawa teraz...
00:39:32Taka nieprzyjemna.
00:39:34No dobrze Pan wygląda zbrodnie.
00:39:38O brzydkie, ciecia zapomniała.
00:39:40Co, proszę brzytwa?
00:39:42To zapomniała.
00:39:43Jak to? Przecież ciecia trzymała brzytwę w ręku.
00:39:46A tak, przepraszam bardzo, kupiłam, naturalnie, że kupiłam, ale pan, panie Hubert, czy niech pan się zastanowił?
00:39:54Mnie się zdaje, że panu daleko bardziej do twarzy z brodą.
00:39:57Ciocia ma gusty, ciotki Hortensii.
00:39:59A żebyś wiedziała, ten fabrykant po włosów, co to się w niej kochał, miał brody i dlatego właśnie podobał się kobietom.
00:40:05Ale pan Hubert wcale się nie chce podobać kobietom, chce po prostu wyglądać jak człowiek, prawda?
00:40:09Wolał mi się jednak ogonić.
00:40:11A, niech się dzieje, co chce.
00:40:13Niech się pan gole.
00:40:16Słuchaj, Basiu, wiesz, mam ci coś do powiedzenia.
00:40:34Jak się panią teraz podoba?
00:40:36Ale się pan zmienił.
00:40:38Panie Stefanie, wygląda pan zupełnie jak na fotografii.
00:40:42Co, co pani powiedziała?
00:40:44Jaki Stefan? Na jakiej fotografii?
00:40:46No trudno, wygadałam się, teraz muszę podzielić wszystko.
00:40:49Wy obraźcie sobie wychodnie ze sklepu, a tu w całej Warszawie wiszą po rozklejane plakaty z pana fotografią i nazwiskiem i ten co pana złapie dostanie dużą nagrodę.
00:40:58To okropne.
00:40:59Ładna historia.
00:41:00O, Wicek.
00:41:01Dzień dobry.
00:41:02To jest mój kuzyn, który przed chwilą przyjechał ze mną z Warszawy.
00:41:05Coś tam, Baśka?
00:41:07Wciąż się dąsasz.
00:41:08A, właśnie przyszedłem się dowiedzieć, jak będzie z mlekiem.
00:41:10Bo ja i tak jeżdżę do Warszawy, więc mogę wam brać.
00:41:12Tylko z Baśką to nie można się wcale dogadać.
00:41:13Baś jest markata i...
00:41:14To byś punktualnie przychodził o 6.00. Rozumiesz?
00:41:15O, rozumiem.
00:41:16Jaś nie panienko.
00:41:17Głupi jesteś.
00:41:18Będziesz przychodził?
00:41:19Trudno.
00:41:20Interes interesem.
00:41:21Jutro świcie przyjdę pierwszy raz.
00:41:22A ilu nadaję?
00:41:23Osiem litrów.
00:41:24O.
00:41:25Litro o 6.00.
00:41:26Do widzenia.
00:41:27Do widzenia.
00:41:28Do widzenia.
00:41:29Do widzenia.
00:41:30Do widzenia.
00:41:31Do widzenia.
00:41:32Do widzenia.
00:41:33Do widzenia.
00:41:34Do widzenia.
00:41:35Do widzenia.
00:41:36Do widzenia.
00:41:37Do widzenia.
00:41:38Do widzenia.
00:41:39Do widzenia.
00:41:40Do widzenia.
00:41:41Do widzenia.
00:41:43Do widzenia.
00:41:44Do widzenia.
00:41:45Do widzenia.
00:41:46Do widzenia.
00:41:53Zdaje mi się, że będę musiał wiać dalej.
00:41:55Dlaczego?
00:41:56Pania Stefanie.
00:41:57Trudno.
00:41:58Jest pan u nas.
00:41:59Niech pan się...
00:42:00Gdzie pan znajdzie bezpieczniejsze miejsce?
00:42:03Raz kozie śmierci zaryzykowało się, trzeba ryzykować dalej.
00:42:14Znaczy.
00:42:15Przynieś Basiu wioskę siana.
00:42:17Trzeba kurce świeże gniazdko zrobić.
00:42:19Patrzcie, jakieś iliczne kurczoszki.
00:42:21Cieszę, że widział sadać kłoke na sianie.
00:42:24Trzeba o sianę i slunę.
00:42:25Ciocia kazała i basta.
00:42:26Chodźmy.
00:42:27Znowu pani ulazi starą drogą.
00:42:28Chociaż po to zrobiłem drabinkę.
00:42:30Nie chce pani uznać moich porządków w gospodarstwie.
00:42:34Ja jestem konserwatystka.
00:42:35Dlatego pani zma mnie nogę.
00:42:36Jak skakałam, tak będę skakała.
00:42:37Pani lepiej uważa.
00:42:38Uwaga!
00:42:39Znowu pani ulazi starą drogą.
00:42:41Chociaż po to zrobiłem drabinkę.
00:42:45Nie chce pani uznać moich porządków w gospodarstwie.
00:42:49Ja jestem konserwatystka.
00:42:51Dlatego pani zma mnie nogę.
00:42:52Jak skakałam, tak będę skakala.
00:42:54Pani lepiej uważa.
00:42:55Uwaga!
00:43:09Mówiłem pani, niech pani uważa.
00:43:37Nie potrzebuję pańskich uwag.
00:43:39Wystarczy mi ciocia Kazia.
00:43:41Znaczymy.
00:43:42Znaczymy.
00:43:43Znaczymy.
00:43:44Znaczymy.
00:43:45Znaczymy.
00:43:46Mówiłam panu, żeby im pan nie robił ciągłych uwag.
00:44:16Mówiłam panu, żeby im pan nie robił ciągłych uwag.
00:44:46Mówiłam panu, żeby im pan nie robił ciągłych uwag.
00:44:53Pan Lobasiu, to nie ma sensu, żeby ciocia sama chodziła do śniadania na taką pogodę.
00:45:00Nie mogła pani sama pójść po ten polej zamiast cioci.
00:45:03Ciocia? Ciocia Kazia jest tylko dla mnie ciocią.
00:45:06Czy pan nie rozumie, że pan tu jest zupełnie obcym człowiekiem?
00:45:12Bardzo dobrze rozumiem.
00:45:13Daje mi to pani odczuć na każdym kroku.
00:45:21Przykro mi, że męczę panią swoją obecność.
00:45:29Męczę? Nie przesadzajmy.
00:45:33Pańska obecność w tym domu może mi być co najwyżej obojęta.
00:45:36Jak się macie dzieci?
00:45:37O ciocia przyszła.
00:45:41Niech ciocia siada teraz, podaję jej śniadanie.
00:45:51Widziałaś ta masa?
00:46:18Aha.
00:46:21Przyniosłem nowy numer.
00:46:29Aha, pokaż.
00:46:43Zajęli.
00:46:43Wiem.
00:46:47Wie pan, co ja dziś odkryłem?
00:46:48No.
00:46:49Tutaj mieszka taka stara ciotka.
00:46:51Co to, jemy się tak strasznie wszystkiego boi, a tam się u niejeden ukrywa.
00:46:57Jak się wie takie rzeczy, to się o tym nie gada.
00:46:59Ech, ja mówię do pana.
00:47:02To inżynier Klonowicz.
00:47:05Co go gestapo szuka?
00:47:06A skąd wie, że to on?
00:47:08Przecież go widziałem.
00:47:09Zupełnie tak samo jak na fotografie wygląda.
00:47:11Czy znacie ten dom na Wydmach?
00:47:13Ten daleko szkoły?
00:47:15Tak.
00:47:16Każde dziecko go zna.
00:47:19Kiedyś, dawno jakiś fabrykan z Warszawy wybudował go dla swojej kochanki.
00:47:24Podobno artystki.
00:47:25Na starość była trochę pomylona.
00:47:28Niedawno umarła.
00:47:28A kto tam teraz mieszka?
00:47:31Jej kuzynka z Warszawy.
00:47:33Nauczycielka.
00:47:35I młoda dziewczyna, której rodziców Niemcy rozstrzelali.
00:47:39Nikt więcej?
00:47:40Nie, chyba nie.
00:47:41Wiem, że ukrywa się u nich mój znajomy inżynier.
00:47:45Pracowaliśmy razem w fabryce.
00:47:47Zresztą wiedział częściowo o naszej robocie.
00:47:50Wzięli go razem z nami.
00:47:52W więzieniu poznałem go lepiej.
00:47:55Zachowywał się całkiem przyzwoicie.
00:47:58To dobry inżynier.
00:47:59Przydałby się w naszym warsztacie.
00:48:02I co o tym myślicie?
00:48:05No, jeżeli się ukrywa, to można by z nim pogadać.
00:48:08Tylko ta pani Kasia jest bardzo bojajliwa.
00:48:13Wicek jest tam częstym gościem.
00:48:15Trzeba, żeby na miejscu wszystko wybadał.
00:48:27Basiu, trzeba nakarmić krowy.
00:48:30Stefan jeszcze nie wrócił?
00:48:31Nie.
00:48:32Dokąd on mógł pójść?
00:48:34Nie wiem.
00:48:35Pewnie na spacer.
00:48:37I wcale mu się nie dziwię.
00:48:38Trudno, żeby siedział w domu, orał jak był
00:48:40i patrzył, jak robisz obrażony min.
00:48:43Nawet lepszy zwój tości mu nie pomożesz.
00:48:44Idę, już idę.
00:48:45Zupełnie nie rozumiem, po co to całe kazanie.
00:48:47Patrz.
00:48:48Ach, po ciocia się zrobiła taka dokuczliwa,
00:48:50że trudno w tym domu wytrzymać.
00:48:51do co się dzieje.
00:49:03do co się dzieje.
00:49:04O, ubrala się jak... jak na wesele. O, coś nie w humorze.
00:49:26Nie wiem, z czego mam się cieszyć.
00:49:27O, kawalera masz, chlop robotny. Gospodarstwa nie poznasz. Jesteś teraz dziedziczką, on calą gębą.
00:49:37Dziedziczka na jednej krowie.
00:49:39O, jak się kawaler postara, to jej przychórek będzie.
00:49:43Idiota.
00:49:52Wrócił ten cioci pupil.
00:49:53O, to doskonale.
00:49:55Coś nam się pan zapodział? Niepokoiłyśmy się o panie.
00:49:59Bądź łaskawa mówić w liczbie pojedynczej.
00:50:01Bardzo przepraszam, byłem z Wickiem na małym spacerze.
00:50:03A, to doskonale.
00:50:04Rzeczywiście doskonale. Tylko zdaje się państwo zupełnie zapomnieli, że za panem są listy gończe.
00:50:08To już jest zupełny brak odpowiedzialności i całkowita niewdzięczność.
00:50:11Narażać nas na Bóg wie co przez szpendanie się z obcymi andrusami.
00:50:14Maściu, jak możesz?
00:50:15Właśnie, że tak. Naraża pan nas i wszystkich dokoła.
00:50:17Z początku to pan miał nawet spokoju nie wychodzić.
00:50:19A teraz wróczy się pan nie wiadomo gdzie.
00:50:21Pan zdaje się zapomniał, że pan jest tutaj tylko gościem.
00:50:24Zdaje mi się, że i ja mam tu coś do powiedzenia.
00:50:27Jeżeli pan jest gościem, to jest moim gościem.
00:50:29A jeżeli masz robić tutaj takie awantury, to bardzo cię proszę wyjść natychmiast z kuchni.
00:50:35Niech pan sobie nic nie robi z gadania tej smarkatej panie Stefanie.
00:50:39Jeżeli się cioci moje zachowanie nie podoba, to mogę zupełnie odejść.
00:50:42I rozwalili całą kupę ludzi z fabryki.
00:50:52Majster Jan chciał dalej robić zapalniki, ale jedną część robili gdzie indziej.
00:50:57I teraz nikt nie wie jak się to robi.
00:50:59A potem rozeszła się wiadomość, że inżyniera klunowicza odbili z gestapo.
00:51:03Gdzieś się zamerynował.
00:51:05Majster Jan się bardzo martwi, bo cała robota stoi.
00:51:09A co byś tu zrobił, gdybyś znalazł tego inżyniera?
00:51:14Powiedziałby, może by jeszcze gdzieś poszedł na spotkanie z Janem.
00:51:18No zdaje mi się, że przedstawiłem sprawę jasną.
00:51:21Jeżeli mamy pracować razem, musi pan wiedzieć kim jesteśmy i dlaczego dłożymy.
00:51:27No a teraz tylko od pana zależy czy pan pójdzie z nami.
00:51:31No tak. A co chcecie, żebym robił?
00:51:34Chcecie, żebym robił.
00:51:36Wstawaj Basiu. Krowa trzeba dojść, bo zaraz Wicek przyjdzie.
00:51:40A Stefan? Gdzie jest Stefan?
00:51:42Pana Stefana nie ma. Sama chciałaś, żeby wyjechał.
00:51:46Wyjechał?
00:51:48Dokąd?
00:51:49Przecież go adres nie pytałam.
00:51:51Jeszcze byś chciała, żeby siedział pod tym wszystkim, coś mu wczoraj nagadała?
00:51:54To doskonale, niech sobie jedzie.
00:51:56Baba z wozu konią już żyi.
00:51:58Baba jak baba, ale krowa czeka.
00:52:00Świetnie już wstaję.
00:52:30Tak wyglądała by mniej więcej pańska praca.
00:52:35No niech się pan jeszcze zastanowi, zanim się pan ostatecznie zdecyduje.
00:52:41Już się zdecydowałem i będę z wami pracował.
00:52:44Wierzę w sens i celowość tej roboty.
00:52:46W takim razie od jutra zaczynamy.
00:52:50Przyślepowa Zwicka.
00:52:53Dobrze.
00:52:54Zwicky Roo
00:53:05Zwicky Roo
00:53:08KONIEC
00:53:38KONIEC
00:54:08KONIEC
00:54:38KONIEC
00:54:40KONIEC
00:54:42KONIEC
00:54:44KONIEC
00:54:46KONIEC
00:54:48KONIEC
00:54:50KONIEC
00:54:52KONIEC
00:54:54KONIEC
00:54:56KONIEC
00:54:58KONIEC
00:55:00KONIEC
00:55:02KONIEC
00:55:04KONIEC
00:55:06Dziękuję.
00:55:08Obejdzie się.
00:55:10Wasiu.
00:55:12Dam sobie samo radę.
00:55:14Czy ciocia wie, że Pan wrócił?
00:55:16Oszaleje z radości.
00:55:36Obejdzie się.
00:56:06KONIEC
00:56:36Dzień dobry.
00:57:06No, proszę Pani, a teraz pójdę po inżyniera.
00:57:09No jak ty myślisz, Wicek? Będzie z tego inżyniera pociecha?
00:57:13Proszę Pani, stary znajomy Jana.
00:57:24No dokąd to mości dobrodzieju? Znowu nocne wędrówki.
00:57:29W domu siedzieć, słyszysz? Kocisko się włóczy po całych nocach.
00:57:32Mierzysz, ciocia, nie będzie okrutna. Kocisko chce sobie użyć. Widać poczuło wolę Bożą.
00:57:38Basiu, jak ty się narażasz? Co sobie o pan Stefan o tobie pomyśli?
00:57:42Ciociu, ja też teraz muszę wyjść. Wrócę za jakieś dwie godziny.
00:57:45Doskonale się dobrali, pan Stefan z Feliksem.
00:57:55To jest nasz nowy inżynier. Towarzyszka nauczycielka.
00:58:11Bardzo się cieszę, że będziemy razem pracowali.
00:58:13Kładź się spać, ciociu. Ja już sama zaczekam na Stefana.
00:58:18Gdzie on może tak długo chodzić?
00:58:21Pewnie poszedł gdzieś z Wickiem, bo przecież nikogo innego tu nie zna.
00:58:25To dobranoc, Basiu.
00:58:27Dobranoc, ciociu.
00:58:36Ciociu, ja pójdę do siebie do pokoju, bo tu ci światło przeszkadza.
00:58:39Dobranoc.
00:59:09Ciociu, ja pójdę do pokoju.
00:59:39KONIEC
01:00:09Ciekałaś na mnie?
01:00:16Tak niespodziewanie wyszedłeś.
01:00:18Tam tak długo ci nie było.
01:00:20Zaczęłam się już bać.
01:00:22Musisz się przyzwyczaić i przestać się bać.
01:00:25Wojna się jeszcze nie skończyła.
01:00:27Ja wiem i rozumiem.
01:00:30Ale cóż z tego, kiedy nie lubię, jak cię nie mam w domu?
01:00:34Słuchaj, Basiu mnie teraz bardzo często nie będzie w domu.
01:00:36Musisz mi odwięcać, co nie będziesz na mnie czekała.
01:00:39A ja jak przyjdę, zawsze cię obudzę.
01:00:41Zgoda?
01:00:44Nie wiem.
01:00:48Staram się.
01:00:58W terenie się już orientujecie?
01:01:00Całkowicie.
01:01:01No a ludzie?
01:01:06Jesteście z nich zadowoleni?
01:01:09Myślę, że wszystko pójdzie dobrze.
01:01:12Mam do nich zaufanie.
01:01:14A oni do was.
01:01:15A to najważniejsze.
01:01:16Są to lęba.
01:01:24Są to lęba.
01:01:34Są to lęba.
01:01:34KONIEC
01:02:04KONIEC
01:02:06ALREADY
01:02:08NOBODY
01:02:24ALREADY
01:02:27TRUTH
01:02:29MAJOR
01:02:32Będę spii.
01:03:02KONIEC
01:03:32KONIEC
01:04:02KONIEC
01:04:32KONIEC
01:04:38KONIEC
01:04:40KONIEC
01:04:41KONIEC
01:04:46KONIEC
01:04:49KONIEC
01:04:51KONIEC
01:04:59CAREVENDO
01:05:01Czekałam już o twoje kroki.
01:05:03Myślałam, że to sen.
01:05:05Ale nie śmiałam tam myśleć,
01:05:07gdzie dziś zobaczę.
01:05:09Czekałam na ciebie.
01:05:11Czekałam na ciebie.
01:05:13Nie lubiłem sobie.
01:05:15Nieustannie na ciebie czekałam.
01:05:19Zawsze chcę do ciebie pracować,
01:05:21a przecież kiedyś nie wrócę.
01:05:23Nie myśl teraz o niczym.
01:05:27O moja, Basieńko, mam dla ciebie prośbę.
01:05:31Słucham.
01:05:33Co to, Stefan już gdzieś poszedł?
01:05:35Stefan? Tak, prawdopodobnie wyszedł.
01:05:37Słuchaj, Basiu, czy ty się nie domyślasz,
01:05:39dokąd on tak chodzi?
01:05:41Nie wiem, ciociu.
01:05:43Tak sobie czasami myślę,
01:05:45jak to jest, że ciebie wcale nie niepokoją
01:05:47te jego wyprawy.
01:05:49Całkiem po prostu, ciociu.
01:05:51Nie zastanawiam się nad tym.
01:05:53Zupełnie nie rozumiem, po kim
01:05:55ty masz taką oschłość w sercu.
01:05:57Zdaje się, że ciocia miała do mnie jakiś interes.
01:05:59O mój Boże, byłabym zapomniała.
01:06:01Moje dziecko, skocz do nauczycielki
01:06:03i poproś, żeby mi pożyczyła trochę soli.
01:06:05Posunilam wodę na kluski i zapomniałam,
01:06:07że ani kurszyny soli nie ma w domu.
01:06:12No chodź.
01:06:14Dostaniesz trochę mięsa.
01:06:16Jesteś na pewno mądrzejszy od ludzi,
01:06:18tylko nic za nic się nie znasz
01:06:20na ludzkich sprawach.
01:06:25Dzień dobry.
01:06:39Przepraszam, że Państwu przeszkodziłam.
01:06:43Ależ nic podobnego, moja droga.
01:06:45Chodź, siadaj.
01:06:47Nie, dziękuję.
01:06:49Muszę zaraz wracać.
01:06:53Ciocia prosi o pożyczenie soli.
01:06:57Zaraz ci nasypię.
01:07:03Nie myślałaś, że mnie tutaj spotkasz?
01:07:05Nie.
01:07:07Właściwie wstąpiłam tutaj przypadkowo.
01:07:09Za chwilę idę dalej.
01:07:11Będziesz ciś wieczorem na kolacji?
01:07:13Ciocia się o ciebie niepokoi.
01:07:15Na kolacji nie będę,
01:07:17ale dziś wrócę wcześniej niż zwykle.
01:07:21Proszę, dziękuję.
01:07:23No co?
01:07:24Najpierw się z nami kamie.
01:07:25Dziękuję, naprawdę nie mogę.
01:07:27Do widzenia.
01:07:29Słuchaj, czy to dobrze,
01:07:31że ona nas tutaj widziała?
01:07:33Basia nigdy nie zadaje niepotrzebnych pytań
01:07:35i nie mówi, kiedy nie należy.
01:07:37Basiu!
01:07:38Basiu!
01:07:39Prędzej mamy gości!
01:07:40Aśka!
01:07:41Jak się masz?
01:07:42Powińszuj Jurkowi.
01:07:43Pobraliśmy się.
01:07:44Dzień dobry.
01:07:45Szanowni, świetnie wyglądasz.
01:07:46Słuchaj, nie wiesz, gdzie jest Hubert?
01:07:48Mam do niego bardzo ważny interes.
01:07:49Zabieram go do Warszawy.
01:07:50Pana Huberta nie ma.
01:07:51I nie wiem, kiedy wróci.
01:07:52Większuj Jurkowi.
01:07:53Dzień dobry.
01:07:54Dzień dobry.
01:07:55Szanowni, świetnie wyglądasz.
01:07:56Słuchaj, nie wiesz, gdzie jest Hubert?
01:07:57Mam do niego bardzo ważny interes.
01:07:58Zabieram go do Warszawy.
01:07:59Pana Huberta nie ma.
01:08:00Nie wiesz, gdzie jest Hubert?
01:08:01Mam do niego bardzo ważny interes.
01:08:02Zabieram go do Warszawy.
01:08:03Pana Huberta nie ma.
01:08:05I nie wiem, kiedy wróci.
01:08:06Większuję wam.
01:08:07Ciociu, proszę słysza.
01:08:09Dziękuję ci, moje dziecko.
01:08:10Wobec tego zaraz będzie kolacja.
01:08:11Zostaniecie na kolacji i na noc.
01:08:13Na kolacji bardzo chętnie, a na noc chyba nie.
01:08:15Ja się muszę zobaczyć z Hubertem.
01:08:17No to idę robić plus.
01:08:18Ja pani pomogę.
01:08:19Chodź, siądziemy na chwilkę.
01:08:21Masz jakiś interes, dostaj do Huberta?
01:08:28Może mnie powiesz, bo nie wiem, czy się go doczekasz.
01:08:31To z niego taki numerek, co po nocach się włóczy?
01:08:34Poszedł do jednej znajomyj niedaleko, stąd.
01:08:38Do znajomyj?
01:08:39O!
01:08:40Więc co się stało?
01:08:41Cię nie stało.
01:08:43Grawiła mu pierwsza klasa papiery.
01:08:45Różne facety chcą, żeby wrócił do Warszawy.
01:08:47Tam może się przydać.
01:08:48Dobrze.
01:08:49Daj mi te papiery i co tam jeszcze masz, jak wróci do mu pochtórze.
01:08:55No dobra.
01:09:09Ale do Warszawy to ja nie pojadę.
01:09:13Chyba, że mnie wyrzucisz.
01:09:16Wyrzucisz mnie?
01:09:20Dziś wieczór zostajesz w domu, czy też musisz wyjść?
01:09:24Dzisiaj kochana mam wyjątkowo ważną robotę.
01:09:27No, robotę.
01:09:57Do zobaczenia!
01:09:58Do zobaczenia na如gee.
01:10:0042 00819P
01:10:02Ołowاتk
01:10:03Or diabła günstwo
01:10:06Stop wys sensitive
01:10:07NaX
01:10:19Czernak
01:10:20ıyorlar
01:10:21KONIEC
01:10:51KONIEC
01:11:21KONIEC
01:11:51KONIEC
01:12:21KONIEC
01:12:23KONIEC
01:12:30KONIEC
01:12:33KONIEC
01:12:39KONIEC
01:12:43KONIEC
01:12:45KONIEC!
01:13:15KONIEC!
01:13:25Niemcy zaraz tu przyjdą. Jadą przez wieś. Zaraz tu będą.
01:13:29Tylko spokojnie. Wicek, tędy idziemy.
01:13:36Przynajmy.
01:13:42No, Paśka.
01:13:45KONIEC!
01:13:59Ja idę. Ja idę.
01:14:02Zaczekaj do wieczora.
01:14:03Jeżeli nie przyjdę na czas, to będą się niepokojili.
01:14:07No za chwilę, co robimy się na to dziecko.
01:14:08Do widzenia. Wieczorem przyjdę do Was. Do domu.
01:14:10Dobrze.
01:14:11Czerwona Armia przekroczyła linię Buku.
01:14:20Wyzwolila Helm i zbliża się teraz do Lublina.
01:14:24W nasze okolice zaczynają napływać odwody armii niemieckiej i cofają się rozbite oddziały.
01:14:32Musimy zlikwidować punkt przerzutowy.
01:14:35Wszystką broń dostarczyć partyzantom, którzy teraz rozpoczną wzmożoną akcję.
01:14:40Warsztat reparacyjny zostanie przydzielony do jednego z oddziałów.
01:14:44A kiedy się przenosimy?
01:14:45Nie wiem, dlaczego jesteś tak ubranej skądnościwy.
01:14:46Proszę Cię, nie zadawaj żadnych pytań. Kocham Cię.
01:14:55Nie wiem, dlaczego jesteś tak ubranej skądnościwy.
01:15:01Proszę Cię, nie zadawaj żadnych pytań. Kocham Cię.
01:15:03Nie wiem, kocham Cię.
01:15:33Zap viaje się!
01:15:36Ber써 z asi!
01:15:50Zaraz schodzimy!
01:15:53Burmistrz mnie uprzedził, że będą rekwirowali bydlo!
01:15:55Postanowiliśmy, że wszystkie krowy pójdą do lasu.
01:15:57Zaraz biorę krasule i idę!
01:15:59Postanowiliśmy, że wszystkie krowy pójdą do lasu.
01:16:01Zaraz biorę krasulę i idę.
01:16:03Może trójdzie poszedł?
01:16:04Pani Kaziu, Basia musi iść z krowem do lasu.
01:16:06Czy kobiety już popełnili?
01:16:07Tak.
01:16:09Niech się ciocia nie boli.
01:16:12No chodźmy pani Kaziu, niech pani się nie denerwuje.
01:16:24Pani Kaziu, pani musi nam pomóc.
01:16:26Bardzo chętnie.
01:16:27Za parę będzie mężczyzna wprowadzający do szkoły.
01:16:29Może trójdzie.
01:16:31Tia, my teraz idziemy do szkoły i przynosimy tutaj do domu naszej radyostacji.
01:16:34Chodźmy?
01:16:57Pani Kaziu!
01:16:58Pani Kaziu!
01:16:59Pani Kaziu!
01:17:00Pani Kaziu!
01:17:01Pani Kaziu!
01:17:03Ha!
01:17:04Halt!
01:17:04KONIEC!
01:17:34KONIEC!
01:17:41KORZCZOKU actual!
01:18:01IŞ TO DOM, PANI KASIE.
01:18:04Zawoj, Pasi.
01:18:06Już lecę.
01:18:15Aśma!
01:18:16Widzka za szyję!
01:18:17Gdzie? Pokaż!
01:18:18Tam! Chodź prędko, pokaż!
01:18:20Tam leź! Chodź!
01:18:34Zasypali.
01:18:54Widz, Paśka.
01:18:56Trochę mnie trafili.
01:19:01Ale pójdziesz tam.
01:19:03Nic się nie martw. Dobrze będzie.
01:19:33Dzień dobry.
01:19:35Dzień dobry.
01:19:37Dzień dobry.
01:19:39Dzień dobry.
01:19:41Dzień dobry.
01:19:43Dzień dobry.
01:19:45Dzień dobry.
01:19:47Dzień dobry.
01:19:49Dzień dobry.
01:19:51Dzień dobry.
01:19:53Dzień dobry.
01:19:55Dzień dobry.
01:19:57Dzień dobry.
01:19:59Dzień dobry.
01:20:01Dzień dobry.
01:20:03Dzień dobry.
01:20:05Dzień dobry.
01:20:07Dzień dobry.
01:20:09Dzień dobry.
01:20:11Dzień dobry.
01:20:13Dzień dobry.
01:20:15Dzień dobry.
01:20:17Dzień dobry.
01:20:19Dzień dobry.
01:20:21Dzień dobry.
01:20:23Dzień dobry.
01:20:25Dzień dobry.
01:20:27Dzień dobry.
01:20:29Dzień dobry.
01:20:31Dzień dobry.
01:20:33Dzień dobry.
01:20:53Widzę, jest ciężko ranny.
01:20:59Kazał mi to przynieść tutaj?
01:21:03Czy wiecie, co jest w plecaku?
01:21:07Wiem. Broń.
01:21:10Nie baliście się tego przenosić?
01:21:13Nie. Ja wiedziałam, że Wicek i Stefan, inż. Klonowicz, że walczą, przenoszą broń.
01:21:25Wiedziałam, chociaż nigdy nie chcieli mi o tym powiedzieć.
01:21:29Ja też chciałabym...
01:21:37Przyjdźcie jutro wieczorem.
01:21:41Ze Stefanem.
01:21:45Towarzysze, wybiła godzina wyzwolenia.
01:21:49Armia Polska obok Armii Czerwonej przekroczyła Bóg.
01:21:54Żołnierz Polski bije się na ziemi ojczystej.
01:21:59Naród Polski wita żołnierza Armii Ludowej zjednoczonego z żołnierzem Armii Polskiej ZSRR.
01:22:08Zjednoczeni ku chwale ojczyzny, w jednym wojsku polskim, pod wspólnym dowództwem,
01:22:15Wszyscy żołnierze polscy pójdą obok zwycięskiej Czerwonej Armii do dalszych walk o wyzwolenie kraju.
01:22:23Towarzysze, do walki, do broń!
01:22:27KONIEC!
01:22:36KONIEC!
Be the first to comment
Add your comment

Recommended