Skip to playerSkip to main content
  • 6 months ago
Transcript
00:00Telewizja Czechosłowacka przedstawia serial Latający Czestimil.
00:16Scenariusz Milosz Macaurek. Reżyseria Waclaw Borliczek.
00:23W naszym miasteczku dzieją się niezwykłe rzeczy.
00:26Czestimir Trnka i jego szkolni przyjaciele potrafią latać i przybierać postać dorosłych.
00:32A wszystko za sprawą kwiatów z tajemniczego meteorytu, który wchłonął Czestimira do swego wnętrza.
00:39Młody nauczyciel Filip również znalazł się wewnątrz błękitnego kamienia i przeniósł stamtąd kolejne cudowne nasionka.
00:47Filip wierzył, że dzięki nim ludzie na świecie będą zdrowi, silni, mądrzy i szczęśliwi.
00:51Życzenia sympatycznego nauczyciela jednak się nie spełniły.
00:56Nasiona ukradł fryzjer blecha, a wyrosłe z nich kwiaty zaczął samolubnie wykorzystywać dla siebie i swojej rodziny.
01:03Jego syn Oskar, największy tępak z całej klasy, w jednej chwili zmienił się w geniusza,
01:08a sam fryzjer w wybitnego lekarza, który zadziwia całe miasteczko niezwykłymi umiejętnościami.
01:12Nauczyciel i dzieci szybko odkryli, kto ukradł kwiaty, ale ich odzyskanie okazało się problematyczne.
01:22Cestimir i jego przyjaciele chcieli od razu odebrać kwiaty, ale Filip nie był zainteresowany takim rozwiązaniem.
01:28Nauczyciel udzielał bowiem Oskarowi korepetycji i przemianę chłopca w geniusza przypisywano jego pedagogicznym zdolnościom.
01:37Otwierała się przed nim zawrotna kariera.
01:41Lecz Zuzanna i dzieci są rozczarowani jego postawą i odwracają się od niego.
01:47Odcinek 4. Wielki Wezir
01:51Byt Mieszkania Profesora
01:54O takarku!
02:03Otylko!
02:04Otylio?
02:05Otylko, bądź sekundę!
02:06Chodź tutaj. Spójrz.
02:10Już ranek.
02:13Żeby całą noc nie spać.
02:15W twoim wieku.
02:16A wy?
02:17Ciągle coś szyjecie po nocach.
02:19Pomagamy Pani Kropaczkowej.
02:22Ten jej mireczek jest strasznym obdartusem.
02:25Zobacz.
02:27Szanujmy go.
02:28Za to, że ma dziury w spodniach?
02:30Przynajmniej robi to rzetelnie.
02:39Profesor chowa w szafie dokumenty, nad którymi pracował całą noc.
02:43Na dno skrzynie.
02:45Na ulicy.
02:47Wiesz, jaka to super książka?
02:50Naprawdę nie miałem pojęcia, że siłą woli można robić takie rzeczy.
02:54Jakie?
02:55Jakiś Hindus zburzył nią dom.
02:59Bzdura.
03:01Popażnie.
03:02Tak bardzo o tym rozmyślał, aż dom runął sam z siebie.
03:05Musisz si to klidnie przeczytać.
03:06Przeczytaj, mogę ci pożyczyć.
03:08Zobacz, to właśnie to okno.
03:12Nie zamykają go nawet w nocy.
03:14Może uda się przez nie wejść.
03:16Ale najpierw musimy wiedzieć, gdzie schowali kwiaty.
03:21A może idź tam jako tata, że niby przychodzisz z przeprosinami.
03:26Nie, już za dużo tego było.
03:28Tacie nie można robić krzywdy.
03:30Szkoda mi go.
03:34Tacie nie można wyrządzać krzywdy.
03:38Profesor zapisuje to, co usłyszał.
03:42Pani Blechowa wącha kwiatek, który poprawia słuch i idzie ostrzyc męża.
03:47Powoli.
03:57Teraz będziesz wyglądał lepiej.
04:03Wreszcie jak nasz tatko.
04:06Chwileczkę.
04:07Co znowu?
04:10Jacyś chłopcy rozmawiają o naszych kwiatach.
04:11Chcą je ukraść.
04:12Są?
04:14A skąd by o nich wiedzieli?
04:15Poza tym mamy alarm.
04:16Do mnie zawracaj mi głowę.
04:20Czy Oskar wąchał kwiaty, kiedy szedł do szkoły?
04:24Pewnie dwa razy.
04:28Cicho.
04:35Daj z tym wreszcie spokój.
04:37Nie przeszkadzaj.
04:38Słyszę doktora Wagnera.
04:39Powąchaj, też go usłyszysz.
04:41Głowa mi już pęka od tych głosów.
04:43Co powiedział?
04:44Jest wściekły.
04:47W nemocnicę.
04:48W szpitalu.
04:49Jeśli jutro pan wygra, jak z takim nosem wręczę panu kuchar.
04:54Robimy wszystko, co w naszej mocy.
04:55Guzik, prawda.
04:57Na moim stanowisku nie mogę przecież wyglądać jak alkoholik.
05:01Skupuję gdzie indziej.
05:02Chyba nie u fryzjera.
05:04Żeby pan wiedział.
05:04Dzień dobry.
05:10Podobno mamy mieć nowego szefa instytutu.
05:12Kto to powiedział?
05:15Nikomu ani słowa.
05:16Jest pan trzecią osobą w mieście, która o tym wie.
05:19Dokąd oni idą?
05:22Nie mam pojęcia.
05:24Wygląda to na masową ucieczkę.
05:26Przed zakładem fryzjerskim Blechów ustawiła się ogromna kolejka pacjentów.
05:32Tak nie można.
05:34Proszę ustawić porządną kolejkę.
05:35Jeden za drugim.
05:36Raz, dwa.
05:36Widzicie?
05:46Ordynator mówił trzy miesiące, a tu proszę.
05:48Już po wszystkim.
05:50A ile to kosztuje?
05:51Co łaska.
05:53Jest tam taka szuflada.
05:55Jeden wrzuci setkę, inny pięćdziesiąt.
05:57Ja dałam dwie korony.
06:00Może mam rozdawać numerki?
06:02A pan co?
06:03Proszę do kolejki.
06:04Panie Wagner, to jsem dopadł, widzicie?
06:06Ładnie oberwałem?
06:08Chodźmy, pan nie musi czekać.
06:11Proszę nas przepuścić.
06:13Wiecie, kto to jest?
06:14Rozestoupimy se pięknie, rozestoupimy se, tak.
06:16Panie, widzę go ty, widzę go ty, tak.
06:20Spróbujemy użyć elektryczności.
06:24Pański nos naozonujemy.
06:27Będzie bolało? Nie.
06:27Teraz proszę się pochylić i wziąć głęboki oddech.
06:40Noc Wagnera wygląda zupełnie normalnie.
06:44Niebywałe.
06:45Panie Blecha, jest pan niesamowity, wspaniały.
06:49Ile jestem dłużny?
06:50Czułbym się urażony.
06:52Proszę mi tylko powiedzieć, kto będzie nowym szefem instytutu?
06:55Skąd pan o tym wie?
06:58Mamy tu doskonałe centrum informacji.
07:02Będziemy to wprawdzie omawiać dopiero jutro rano, ale...
07:05W kieszeni Blechy rozdzwoniło się urządzenie alarmowe.
07:10Rany boskie, szybko.
07:11Co się dzieje? Przepraszam.
07:14Blechowie wybiegają na ulicę i wsiadają do samochodu.
07:17Szefie, co się dzieje?
07:19Dzisiaj pan nie przyjmuje? Zaraz wracamy.
07:21Z powodu choroby lekarz dzisiaj nie przyjmuje.
07:30Ręce do góry.
07:31Blechowie wpadają do mieszkania.
07:34Na drzwiach sejfu siedzi ćma, która uruchomiła alarm.
07:39Co ci dopiero?
07:40I po wszystkim.
07:47Szkolni Chrzysi.
07:48Boisko szkolne.
07:52Takie bajki to możesz opowiadać swojej babci.
07:54Bujarz.
07:55Wcale nie.
07:57Pewien fakir dzięki sile swojej woli unosił się metr nad ziemią.
08:01Opowie co włamywaczu.
08:03Pewien kasiarz siłą swoich myśli zmusił zamek, żeby się otworzył.
08:06Co ty bredzisz?
08:09Nie wkurzaj mnie.
08:11Opisał to jakiś profesor.
08:13Przepraszam.
08:14Trynka?
08:15Czemu nie skaczesz?
08:17Pelsi Freiman na skocznie.
08:19Reporter nagrywa na boisku rozmowę z Filipem i Oskarem.
08:26Oskar, chodź tu.
08:29Możesz powiedzieć, jak to się stało, że ze słabego ucznia zostałeś najlepszym?
08:32Jak to możliwe, że rozmawiałeś z panem Hamasaito po japońsku?
08:38Tego nauczył cię pan Janda przez niecały tydzień?
08:40Jasne.
08:41Tak właśnie było.
08:44Jestem pod wrażeniem.
08:45Zapewne jak okiem sięgnąć, nie ma pan konkurencji jako pedagog.
08:52Słucham?
08:54W obecności Czesimira i Davida Filip poczuł się zażenowany.
08:58Filip idzie przez park.
09:18Nie wiem, o czym mówisz.
09:23Czemu mam się gniewać na kogoś, kto jest mi obojętny?
09:26Przepraszam cię.
09:31Nie ma za co.
09:33Zamieniłeś mnie na błyskotliwą karierę.
09:35Świetny wybór.
09:40Genialny pedagog.
09:47Wybacz, ale teraz muszę się zająć własną karierą.
09:50Filip z Oskarem w ogrodzie u Blechów.
09:58No możesz wygadywać takich bzdur jak ostatnio na WF-ie.
10:01Czemu?
10:03Powinien pan się cieszyć, pana Sława rośnie.
10:06Mogę?
10:10Słuchaj.
10:11Obydwaj dobrze wiemy, że to nie moja zasługa.
10:13Mam nadzieję, że zachowa pan to dla siebie.
10:18Strzelałby pan do własnej bramki.
10:22Oskarku!
10:25Co tam macie?
10:28Same mądrości.
10:30Zostaw te piłeczki.
10:31Od tej pory będziesz kimś w naszym mieście.
10:33Instytut poszukuje nowego szefa.
10:41Panie profesorze, powiedzmy sobie szczerze.
10:44Zniszczenie notatek profesora Perichot rzuciło cień na pańską karierę.
10:50I potem ta komedia, którą odegrał nam pan ze szczypiorkiem.
10:55Ja mimo wszystko w pana wierzyłem.
10:58Gdyby teraz przekonał mnie pan, że ma jakiś...
11:03Ależ mam, drogi przyjacielu, pracuję nad tym.
11:09Panie profesorze, wymienię tylko żarówkę w lampie.
11:13Całą noc nad tym pracowałem.
11:15Gdybym wiedział, że pan przyjedzie...
11:17Ogromna szkoda.
11:19Może spróbujemy.
11:20Panie Trenka.
11:23Oto klucze.
11:24Siostry są teraz w ogrodzie botanicznym.
11:28W szafie w moim pokoju jest teczka z napisem nowa teoria.
11:32Proszę ją przynieść, ale szafę ciężko się otwiera.
11:35Proszę uważać.
11:37Poradzę sobie.
11:39Nowa teoria w teczce.
11:44Jestem pewny, że pana zaskoczę.
11:46To zupełnie coś nowego.
11:49Tylko żeby nie trwało to zbyt długo.
11:52Nie trzeba mocno.
11:54Pana Trenka wchodzi do pokoju profesora Langmayera.
12:02Kiedy próbuje otworzyć szafę, błękitny kamień zaczyna świecić.
12:06Bierze go do ręki, ale ze strachu upuszcza.
12:09Próbuje uciec z pokoju.
12:11Kamień powiększa się i zamienia w ogromny, błękitny meteoryt.
12:33Nieznana siła wciąga pana Trenkę do meteorytu.
12:55Pracownia profesora w instytucie.
12:58Miało być pięć minut, a minęła ponad godzina.
13:00Tragiczne.
13:01Na panu w ogóle nie można polegać.
13:02Pójdę tam, zaraz wrócę.
13:04Nie, nie, nic z tego.
13:06Przykro mi, ale rozczarowałem się i tym razem.
13:11W pańskiej sprawie nie kiwnę już nawet palcem.
13:15Niech pani sama to sobie wypis.
13:17Zaskoczona sekretarka pytająco spogląda na profesora.
13:21W jego pokoju stoi zdemolowana szafa.
13:24To była pamiątka po rodzicach.
13:26Co on narobił?
13:28To chyba jakiś wariat.
13:30Właśnie.
13:31Doktor Klepacz znowu będzie miał problem.
13:34Chwileczkę.
13:36To właściwie żaden kłopot.
13:37Wszystko jest ubezpieczone.
13:38Ale gdzie pan położył siekierę?
13:43Nie miałem siekiery.
13:44I zrobił pan to własnymi rękami?
13:47Nic nie zrobiłem.
13:48Może zębami?
13:49Co się stało, panie Trynka?
13:54Coś takiego.
13:56Mówiłem przecież, żeby uważać.
13:58To stara szafa.
14:01Musiał pan aż tak?
14:02Profesor...
14:02Profesor osuwa się na fotel.
14:04Spokojnie, wiesz przecież, że nie możesz się denerwować.
14:07Dzień dobry, profesorze.
14:13Jak pan śmieje?
14:16Szukaliśmy pana w instytucie.
14:18Potrzebuję wynająć laboratorium.
14:20Opiec chce przeprowadzić eksperyment.
14:24Proszę wyjść.
14:27Natychmiast.
14:28Pożałuję pan tego.
14:35U doktora Klepacza.
14:38Co dalej?
14:42Proszę się nie wstydzić.
14:44Słuchamy, panie Trynka.
14:47Trzymałem w ręku kamień,
14:50który nagle się powiększył i chciał mnie wessać.
14:54Na szczęście trzymałem się mocno futryny i to mnie uratowało.
14:59Halucynacja.
15:02Co tu z panem począć?
15:05Mielibyśmy przynajmniej jednego.
15:09Panie Trynka, z panem jest już tak źle, że demoluje pan meble.
15:15Mam dla pana propozycję.
15:21Mieszkanie państwa Trynków.
15:23Odbiorę.
15:24Po południu idziemy do blechów sprawdzić, gdzie je schowali.
15:31Przecież oni w ogóle nie będą chcieli z wami rozmawiać.
15:34Spoko, wszystko przemyśleliśmy.
15:35Dzieci?
15:36Tata został w szpitalu.
15:40To przez ciebie.
15:45Wyobraź sobie, że jestem tu jedynym pacjentem.
15:47W całym szpitalu?
15:56Proszę zmierzyć.
15:58Zmierzyłem już dwa razy.
15:59Nie szkodzi.
16:01Ogolić.
16:02Znowu?
16:03Pan Krakora nie ma nic do roboty.
16:05Nie mogę dopuścić, żeby personel się rozleniwił.
16:08Idziemy.
16:09Ordynator powiedział, że mnie nie wypuści.
16:16Musieliby zamknąć szpital.
16:19Dawid z Barcią w mieszkaniu państwa blechów.
16:23Nie jesteście stąd?
16:28Pochodzimy z Czypczyna.
16:29Ale czytamy wasze gazety.
16:31To znaczy mąż, ja nie.
16:33Czyli...
16:39Rozumiesz coś z tego?
16:41Co właściwie państwa do nas sprowadza?
16:46Wszyscy, cała wioska.
16:48Chcieliby na pana głosować.
16:50Bo podobno leczy pan ludzi.
16:54Ale mówią, że to oszustwo.
17:00I gdyby wyleczył pan moją żonę,
17:03Dla czy ja, co ale...
17:05Ach tak.
17:06Jeśli już tak bardzo chcecie na mnie głosować...
17:11Barcia ma zamknięte oczy.
17:15To po urazie?
17:16Ukąsił mnie wąż.
17:18Kiedy otwiera oczy, widać tylko bielmo.
17:22Wyleczymy to farbami wodnymi.
17:24Przepraszam, gdzie jest...
17:26Chce mi się...
17:27Proszę.
17:27My już zaczniemy.
17:35Fryzjer Blecha otwiera sejf i wyjmuje jeden kwiat.
17:38Jaki wąż panią ukąsił?
17:44Żmija?
17:45Nie.
17:46Jak on się kaszalot?
17:49Szybko.
17:50On chyba...
17:52Miśle się poczuł.
17:53Upadł na ziemię.
17:53Blecha zamyka sejf.
17:55Chwileczkę.
17:56Barcia próbuje otworzyć sejf.
18:06Wącha kwiatek, który na nim stoi.
18:13Cestimir czeka na przyjaciół przed domem Blechow.
18:16Obok przechodzi jego mama.
18:18Co tu robisz?
18:22O ile mi wiadomo, tatuś jeszcze nie odpuścił ci aresztu domowego, chyba mu powiem.
18:27Tylko byś mu zaszkodziła.
18:29Dzień dobry.
18:32Z domu wychodzą Dawid i Barcia w swoich dorosłych postaciach.
18:37Co to za ludzie? Nie wiem.
18:38Jak tata?
18:39Będzie miał szczęście, jeśli to przeżyje.
18:44Co za opieka.
18:47Tak mnie prosił.
18:49Nie zostawiaj mnie tutaj.
18:51A ty wracaj do domu.
18:52Już lecę.
18:58I jak?
19:00Czy kaszalot jest wężem?
19:01Nie, czemu?
19:03Nie było mnie w szkole, gdy to przerabialiśmy.
19:07Najważniejsze, że wiemy, gdzie chowają kwiaty.
19:10Barcia nawet jeden powąchała.
19:12Tak? Który?
19:15Popatrz.
19:19Barcia podchodzi do zaparkowanego samochodu i bez wysiłku popycha go jedną ręką.
19:26Widziałeś?
19:30Wiesz co?
19:31Pomożesz naszemu tacie.
19:34Pan Trnka leży w szpitalu.
19:37Przez okno przylatuje do niego dorosła Barcia.
19:39Panie Trnka.
19:48Panie Trnka.
19:52Co pani tu robi?
19:54Przyleciałam, żeby pana stąd zabrać.
19:56Jak?
19:57Spokojnie, jakoś to załatimy.
19:58Ja uchtyniak zařídím.
19:59Trzeba tak le.
20:01Barcia łapie pana Trnkę zębami za spodnie i razem wylasują przez okno.
20:06No, w tym momencie do pokoju wchodzą pielęgniarki.
20:09Panie Trnka, co to ma znaczyć?
20:12Ostatni pacjent.
20:15Proszę natychmiast wracać.
20:19Mieszkanie państwa Trnków.
20:21Proszę, pewnie ma go w nocnym stoliku.
20:23Sprawdzimy.
20:23Zbynku.
20:26Co z tobą?
20:28Myślałem, że leżysz w szpitalu.
20:30Uciekłeś?
20:31To straszne.
20:49A może to był anioł?
20:52Jest z nim coraz gorzej.
20:55Co szepczecie?
20:57Pan Krzepelka przyszedł pożyczyć klucz.
21:00Proszę.
21:08Helenko, to było niesamowite.
21:11Machała tak jakoś.
21:14Wznieśliśmy się i lecieliśmy nad miastem.
21:20Laboratorium w instytucie.
21:23Proszę, dzięki.
21:24Nie ma sprawy.
21:25Przecież tyle od was dostałem.
21:26Takie si myslimy.
21:27Właśnie.
21:35No proszę, Oskarku.
21:37Zawsze marzyłeś, żeby zostać czarodziejem.
21:41Nie gadaj tyle.
21:42Przynieś amoniak, sód i trochę salmiaku.
21:45Raz, dwa.
21:45Oskar rozpoczyna eksperyment.
21:49Nie mówię, że tu nic nie zrobiono.
21:55Owszem, eksperymenty docenta Pasztiki z kozim mlekiem są interesujące.
22:00Ale w jakim celu trzymacie Owczarka?
22:05Nie wiem.
22:08Krótko mówiąc, koszty duże, a wyników nie ma.
22:14Czy ktoś tu dokonał choćby jednego, słownie jednego wynalazku, który wyraźnie zwiększyłby możliwości człowieka?
22:21Nie.
22:27Właśnie, że tak.
22:32Mój syn może przedstawić preparat, który znacząco usprawnia jeden ze zmysłów.
22:38Pan Krzepelka schował tu w ogrodzie parówkę, a pan Kolouszek jest królikiem doświadczalnym.
22:56Pan Kolouszek stanie w zawody z panem, z obecnym tu owczarkiem tropicielem.
23:04Oto, kto pierwszy wywęży parówkę.
23:08Oskary, proszę.
23:09Proszę.
23:12Połknąć i popić.
23:14Pan Kolouszek połyka, Oskarów, proszę.
23:16Pan Kolouszek połyka, proszę.
23:18A teraz sami ocencie, czy dzięki mojemu preparatowi zmysł węchu tego mężczyzny wyraźnie się polepszył.
23:30Przygotujcie się.
23:32Uwaga.
23:34Start.
23:34Kolouszek i owczarek tropią ślady.
23:40Ciekaw jestem, czym to się zakończy.
23:54Pan też czuje takie emocje?
23:56Pozwolę sobie zauważyć, że pies jest tu jednak potrzebny.
23:59Pan jest tym młodym człowiekiem, o którym tyle się pisze?
24:08Pewien Japończyk stwierdził, że jest pan geniuszem.
24:13Pan Hamasaito z Tokio.
24:15Wczoraj otrzymaliśmy telegram z propozycją, aby Oskar kierował Tokijskim Instytutem Matematyczno-Fizycznym.
24:24Już są.
24:28Spójrz na owczarkę.
24:30Owczarek niesie stary buty, a pan Kolouszek trzyma w zębach palówki.
24:34Proszę bardzo.
24:40Podobno ten pies jest specjalnie wyszkolony.
24:43Moi drodzy, to historyczna chwila.
24:47Po raz pierwszy człowiek wykazał się lepszym węchem niż zwierzę.
24:52Gratuluję.
24:53Oklaski.
24:56A jeszcze niedawno był największym osłem w klasie.
24:59Oskar obserwuje z otwartą buzią latający model samolotu, którym steruje jego kolega z klasy.
25:15I jak? Powiesz czy nie?
25:16Nie.
25:17Powiedz.
25:18Nie powiem.
25:21Oskar niszczy samolot.
25:23Zwariowałeś?
25:29Co znowu?
25:33Uderzył mnie.
25:35Czemu go bijesz?
25:37Wydaje mu się, że wszystko mu wolno.
25:38Niech pan zobaczy, co zrobił.
25:41Bo nie chce nazywać mnie wielkim wezyrem.
25:48Biegnij natychmiast powąchać kwiatek.
25:50Do ogrodu blechów przychodzi pan Wagner z pracownikami instytutu.
25:55Witam panowie.
25:56Panie Blecha, mamy propozycję dla waszego syna.
26:04Zaprosiliśmy tu państwa, aby przedstawić nowego szefa instytutu.
26:08Nie jest jeszcze dorosły, ale za to genialny.
26:13Mając to na uwadze, powierzamy mu tę funkcję.
26:20Interesuje się nim Tokio.
26:22Tym bardziej, że interesuje się nim zagranica.
26:26Jak mamy się do niego zwracać?
26:30Oczywiście na pan.
26:34A jak nazywać?
26:36Życzę sobie, abyście nazywali mnie wielkim wezyrem.
26:39Funkcję obejmę, kiedy zostanie zwolniony profesor Langmeier.
26:42Proszę bardzo.
26:58Uprzedzałem wczoraj, że będzie pan żałował.
27:00Obiad u trynków.
27:09Nie jestem głodny.
27:11Jak się czujesz?
27:12Można wytrzymać.
27:15Mamy już nowego szefa.
27:19Widzisz, jak wysoko zaszedł twój kolega?
27:21Może ty też mógłbyś.
27:23Mamo, zawsze musisz żartować.
27:25Moja droga.
27:28Na twoim miejscu siedziałbym cicho.
27:31Jeśli ktoś przyspieszył odejście profesora, byłaś to właśnie ty i twój szczypiorek.
27:38Otworzę.
27:39Tato, mógłbym iść dzisiaj na tenis?
27:43Wiem, że mam areszt domowy.
27:46Ale dzisiaj są mistrzostwa.
27:48Jeszcze nigdy nie podawałem piłek na takim meczu.
27:57Do Czesnira przychodzi Dawid.
28:00Z tą siłą woli to naprawdę ciekawe.
28:05Próbowałeś?
28:07Tak, raz mi się prawie udało.
28:10Ale chyba za mało się skoncentrowałem.
28:13Papużka sama otworzyła sobie klatkę.
28:15Wiadomo, od razu nie może zburzyć domu.
28:18Chciałem tylko, żeby gazeta sama się otworzyła.
28:26Chodź, spróbujemy. Razem.
28:30Musimy się nadzwyczajnie skoncentrować.
28:34Chociażby na tamtej gazecie.
28:37Teraz.
28:40Ale w pół do musimy być na korcie.
28:43Cicho, koncentruj się.
28:44Czesnir i Dawid hipnotyzują czasopismo, którego strony same się przewracają.
28:58Widziałeś?
29:00Aż się przeraziłem.
29:01O rany, to działa.
29:03Chłopcy nie zauważyli papugi, która dziobem przewracała kartki.
29:07Mecz finałowy w tenisach ogląda całe miasto.
29:12Czesnir i Barcia zbierają piłki.
29:14Piłka meczowa. Założysz się?
29:35Nie ma o co, to przecież jasne.
29:42Doktor Vogel wykonuje zwycięskie podanie.
29:57Idziemy.
29:58To dla was od doktora Vogela.
30:04Czyli teraz mamy komplet.
30:06Idziemy do sklepu.
30:12Dobrze, że ten fryzjer wyleczył mi nos.
30:17Fryzjer Blecha i Oscar oglądają mecz w telewizji.
30:19Partnerem doktora Vogela w zwycięskim Debblu był jego przyjaciel, inżynier Rohan.
30:27Udało się.
30:32Frajerzy.
30:34I co, ciągle nic?
30:36Nic.
30:37Wszyscy mówią o zwycięstwie Vogela.
30:43A o naszym Oscarze?
30:44Nic.
30:47Łachudry.
30:48Pokazują tylko bzdury.
30:49Już ja im pokażę.
30:52Ubierajcie się wszyscy.
30:53Oscar?
30:54Chodź.
30:56Powąchasz kwiatek.
30:58Ten?
30:59Tak.
31:01Patrzcie, Blesiaki.
31:02Dokąd idą?
31:03Zaczekajcie, przyniosę z magazynu.
31:05Czesnir i jego przyjaciele kupują ponton.
31:11Przychodzę ich Blechowie.
31:12Nadchodzą Blechowie.
31:13Najpierw my.
31:15Kompletne wyposażenie.
31:16Dla mnie i syna.
31:18I wyłącznie najlepszej firmy.
31:22Chcemy wygrać turniej.
31:23Tenisowy.
31:26Chyba przygotowują się do tenisa.
31:29I co?
31:30To znaczy, że u nich w domu nie ma nikogo.
31:32W kolejnym meczu jedną z par deblowych tworzą pan Blecha z synem Oskarem.
31:42Widzowie witają ich oklaskami.
31:46Zawodnikom towarzyszy pani Blechowa zapewne jako niegrający kapitan, a pan Blecha rozmawia z synem o taktyce spotkania.
31:52Są tam we troje.
31:54Możemy spróbować.
31:54Jak dostaniemy się do sejfu?
31:58Łomem albo wiertarką.
32:00Co ty?
32:02Siłą woli, przecież mamy to wyćwiczone.
32:05Owszem, ale sejf to nie gazeta.
32:08Pamiętasz tego Kasiarza?
32:10Przecież czytałeś.
32:11W dodatku był sam, a nas jest troje.
32:13Ale on był dorosły.
32:18Mogę za chwilę być dorosłym.
32:20Cestimir wymójł kwiatec, który dodaje lat.
32:24Sport tenisowy.
32:29Zuzanna spogląda na Filipa.
32:41Proszę o spokój.
32:43Silne podanie Fryzjera, Blecha przerywa siatkę.
33:05Drugie podanie.
33:06Drugie podanie, Blecha niszczy rakietę Fogla.
33:20Wymieniam rakietę.
33:24Proszę, panie doktorze.
33:24Podanie Oscara wyłamuje deskę w płocie.
33:35Proszę o spokój.
33:36Zero trzydzieści.
33:50Proszę państwa, to prawdziwy sportowy cud.
33:54Dwaj panowie, którzy nigdy w życiu nie trzymali w ręku rakiety,
33:57ogrywają doświadczoną parę.
33:59Fogel i Rohan nie odebrali ani jednego serwisu.
34:02Blechowie rzadko trafiają w korta, jeśli już zawsze zdobywają punkt.
34:05Ich styl jest wprawdzie dość kosztowny.
34:08Kort i jego okolice są zdemolowane.
34:12Teraz skoncentrujmy się na końcówce meczu.
34:18Załatw tych frajerów.
34:20Podanie Oscara przewraca stanowisko sędziego, który spada na ziemię.
34:34Drugie podanie.
34:35Ojciec i syn odmawiają podania ręki przeciwnikom.
34:59Coś podobnego.
35:04Tak się nie robi.
35:06Choć z drugiej strony wyjątkowi ludzie mają prawo do wyjątkowego zachowania.
35:11Chyba im wybaczymy.
35:14Czesimir pod postacią ojca oraz bardziej Dawid w mieszkaniu państwa Blechów.
35:19Zaczynamy.
35:32Zwariowałeś?
35:33Przynajmniej zobaczymy jak zakończy się mecz.
35:41Oskar, naprawdę nigdy nie grałeś?
35:44Czasem chodziłem trochę poodbijać rakietą mojego nauczyciela.
35:51Czyli znowu profesor Janda.
35:54Zaprośmy go do mikrofonu.
35:56Zaraz będzie Filip.
35:56Niech spada.
35:58Co to za dźwięk?
36:03Kiedy Czesimir dotyka sejfu, w kieszeni pana Blechy dzwoni urządzenie alarmowe.
36:08Słyszy pan?
36:11Idziemy szybko do domu.
36:12Proszę cię, niesiej paniki.
36:14Nie słyszy pan?
36:29Tato.
36:31Mnie się to nie podoba.
36:34Co mam zrobić?
36:35Co mam zrobić?
36:40Co to za sygnał?
36:42To przecież system alarmowy.
36:51Pewnie znowu się popsuł.
36:54A teraz wystąpi przed państwem pan Janda, któremu zadamy kilka pytań.
37:01To Filip.
37:01Proszę, niech się pan nie wstydzi.
37:12Szanowni państwo, przedstawiam kolejnego człowieka, o którym ostatnio głośno.
37:17Wychował Oscara, szefa naszego instytutu naukowego i świetnego tenisista.
37:20Jak pan tego wszystkiego dokonał?
37:24Zuzanna uważnie przysłuchuje się rozmowie.
37:29Pewnie was rozczaruję, ale nie wychowałem żadnego geniusza.
37:36Jedyne co robiłem, to cały czas kryłem oszusta.
37:39I żałuję tego.
37:40A rodzina Blechów stawia sobie pałac z waszej naiwności.
37:43To nieprawda.
37:44Nie będę im już pomagał.
37:48Niewdzięczniku.
37:51Słyszeliście?
37:51Super.
37:52Nieźle im dołożył.
37:54Trochę trwało, zanim to z niego wylazło.
37:56Chodźcie, zaczynamy.
37:57Siadaj.
37:58Blisko siebie, żeby nasze myśli były silniejsze.
38:01Sprytnie.
38:02A teraz skoncentrujmy się z całych sił.
38:05Troje przyjaciół hipnotyzuje wzrokiem sejf Blechów.
38:10Niby nauczyciel, a taki nietaktowny.
38:13Nie przejmuj się.
38:14Chciałem panu tylko powiedzieć,
38:20że postaram się, aby do tego człowieka,
38:22Filipa Jandy, dotarło, na ile może sobie pozwalać.
38:27Znowu.
38:27Co to?
38:28Ciągle piszczy.
38:30Chyba zepsute.
38:32Oskar, zabierz to gdzieś dalej.
38:34O nie.
38:44Mamo.
38:47Może coś słyszysz.
38:49Może ktoś jest u nas w domu.
38:55Blechowa uważnie nasłuchuje.
38:58Okropny tu hałas.
38:59Zaraz wracam.
39:00Dokąd idziesz?
39:02Do domu?
39:02Oskar biegnie do domu.
39:17Trójka przyjaciół cały czas koncentruje wzrok na sejfie.
39:21Za słabo się koncentrujecie.
39:23To na nic.
39:24Ciągle się kłócicie.
39:26Może to czymś wyłamać.
39:29Ale czym?
39:29Proszę bardzo.
39:36Pelc, Bartakowa i pan Trnka.
39:48Nasz chłopak wszystkim się przejmuje.
39:50Z tenisa wrócił strasznie zdenerwowany.
39:54Za to ja czuję się dzisiaj jak w raju.
39:57Znowu zapomniała kluczy.
40:08To nieprawda.
40:13Mówię wam, że nic nie zrobił.
40:15Całe popołudnie kupował bańki.
40:18Akurat.
40:19Okradał moje mieszkanie.
40:21I znowu z moim Dawidkiem.
40:22Czego pan go uczy?
40:23Co panu zrobiliśmy?
40:24Ale ja to czytam.
40:27Zbyńku, byłeś u państwa Blechów?
40:29U Blechów?
40:31Po co miałbym tam chodzić?
40:34Byłbym szczęśliwy, gdybyśmy wrócili do starej przyjaźni.
40:38Nie tykaj mnie, złodzieju.
40:41Najpierw mnie pan obraża, a później chce jeszcze okraść.
40:44Niech pan nie krzyczy.
40:45Jest chory i nie wie co robi.
40:46Czemu się nie leczy?
40:48Uczysz dzieci kraść, zwrotnialcu.
40:50Helenko, proszę, zostawcie mnie.
40:53Zostawcie mnie w spokoju.
40:57Sama w szpitalu.
40:59Więc pan wrócił.
41:08Jestem tu szczęśliwy.
41:10Niczego mi nie brakuje.
41:11Lewatywa.
41:12Żeby dziewczęta nie wyszły z wprawy.
41:17I następnym razem, żeby pan się zastanowił, zanim ucieknie.
41:20W ustawie.
41:23W instytucie.
41:25Powiedziałbym raczej, że w tym szpitalu ukrył się jak tchórz.
41:30Proszę mi uwierzyć, mąż jest poważnie chory.
41:35To jednak oznacza, że nie powinien pracować.
41:40Czyli nie możemy mu płacić.
41:42A wasze mieszkanie będzie potrzebne dla nowego dozorcy.
41:45Proszę się natychmiast wyprowadzić.
41:54I przekazać mężowi, że został zwolniony.
41:57To niemożliwe.
42:00Dlaczego?
42:01Dzisiaj będą jeszcze kolejne zwolnienia.
42:03Gabinet pani dyrektor.
42:06Niestety pan Janda w niesłychany sposób obraził dwóch zacnych obywateli.
42:11Obowiązkiem nauczyciela jest uczenie młodzieży szacunku do innych.
42:15Jestem szczęśliwa, że kolega Janda odchodzi wreszcie z naszej szkoły.
42:23Od kiedy tu jest?
42:24W szkole panuje chaos.
42:27Choćby fakt, że dzieci bezprawnie latają.
42:29Już dawno powinien odejść.
42:37Pragnie pan coś dodać?
42:41Mimo wszystko chciałbym, żeby zostały tu moje rzeczy.
42:44Zuzanna siedzi na drzewie z trójką przyjaciół.
42:48Szkoda gadać.
42:49Mieszkania nikt nam nie wynajmie.
42:51Ludzie boją się, że jeśli wam pomogą, Blecha nie będzie ich leczył.
42:56Zgadnijcie, kogo widzę.
42:57Filipa.
42:59Naprawdę?
42:59Wiecie, że wyrzucili go ze szkoły?
43:06A mnie z instytutu.
43:08Gniewasz się na niego.
43:11Ale Filip na to nie zasłużył.
43:12Jest w porządku.
43:13Zuzanna schodzi z drzewa i zauważa Filipa idącego z walizką.
43:34Filip i Zuzanna padają sobie w objęcia.
43:38Krótko mówiąc, wyrzucili mnie jak brudne skarpetki.
43:44Może słyszeliście o jakimś mieszkaniu?
43:49Jak by pan zgadł?
43:53Fajnie.
43:54Tylko co teraz?
43:56Chyba wiem.
43:57Położymy bleśaki na opatki.
44:00Świetny pomysł.
44:02Myślisz, że po tym wszystkim mamy jeszcze szansę?
44:07Nie łam się.
44:08Blesiaków jest tylko troje, a nas pięcioro.
44:13Koniec odcinka czwartego.
44:18Scenariusz Miloš Macaurek.
44:23Wystąpili.
44:24Ojezdanie.
44:24Nowy z nasz.
44:25Na zemi zbívaj jen mu zavidět.
44:32Stuttisíc krát o tom snil každý z nás.
44:38A pak se stal dospělým, jak šel čas.
44:43Musika.
44:44Boje zdání.
44:46Nemá zdání.
44:50Muzyka
45:20Zdjęcia
45:23Reżyseria Wacław Worliczek
45:26Opracowanie Telewizja Polska
45:30Tekst Maja i Jerzy Piotrowscy
45:32Czytali Kacper Kaliszewski i Paweł Straszewski
Comments

Recommended