- 8 months ago
Category
🎥
Short filmTranscript
00:00:00KONIEC
00:00:30KONIEC
00:01:00KONIEC
00:01:30KONIEC
00:02:00KONIEC
00:02:30KONIEC
00:03:00KONIEC
00:03:02KONIEC
00:03:04KONIEC
00:03:06KONIEC
00:03:08KONIEC
00:03:10KONIEC
00:03:12KONIEC
00:03:14KONIEC
00:03:16KONIEC
00:03:18KONIEC
00:03:20KONIEC
00:03:22KONIEC
00:03:24KONIEC
00:03:26KONIEC
00:03:28Zbrojniaku, a po tym gadajcie.
00:03:30Przeczytajcie.
00:03:33Skandal, kryminał, zbrodnia.
00:03:35Dziś i w powietrzu skandal, kryminał, zbrodnia.
00:03:38Wszystko.
00:03:39Teraz to już pójdzie na lep na szyję.
00:03:42Lajdak czy obląkaniec?
00:03:45Fajnie, to niby nasz Bruno, co?
00:03:47Bruno, cichy, rozważny, spokojny.
00:03:51Lajdak czy obląkaniec?
00:03:54O, jacy laskami, proszę, proszę.
00:03:55Zadając to słuszne pytanie, to druzgocące pytanie.
00:03:58Przychylamy się raczej do drugiego określenia.
00:04:01Lajdak czy obląkaniec?
00:04:03Raczej obląkaniec.
00:04:08Pewnie.
00:04:10Tym razem grubszy kurz.
00:04:12Zbrojniacy wolają na cały głos, gdzie prokurator?
00:04:16Któż inny ukróci swawolę tego pisma?
00:04:18Wsiakrę przecież mówię, skandal, kryminał i zbrodnia.
00:04:21Wszystko.
00:04:22A teraz nakazuję stucie, pyski.
00:04:24Któcie, pyski i cichosza.
00:04:25Bez względa, cisza i milczenie.
00:04:27I spokój.
00:04:28Choćby przez dwie minuty.
00:04:29Dwie.
00:04:30Ludzie czy szakale.
00:04:32Zawsze szakale.
00:04:33No wiesz?
00:04:34No wiesz, nienawidzę was.
00:04:35Nienawidzę Bruna.
00:04:37Cenzor z wami tańcował.
00:04:38Cenzor wam mordy.
00:04:39Zawidosisz dość do cholery.
00:04:40Tego jeszcze brakowało.
00:04:41Brakowało.
00:04:42Halo.
00:04:43Tak jest redakcja.
00:04:44Kogon?
00:04:45Naczelny redaktor?
00:04:46No jestem przy aparacie.
00:04:47Mhm.
00:04:48Mhm.
00:04:48Tak, tak.
00:04:50Bruno Storz?
00:04:51Nie, nie ma.
00:04:53No to trudno powiedzieć.
00:04:54Czasem w ogóle nie przychodzi.
00:04:55A kto mówi?
00:04:56Nie.
00:04:57Pan Storz nie ma godzin biurowych.
00:04:59Tak.
00:04:59No w domu rysuję w pracowni.
00:05:01Artykuł?
00:05:02Domek z kard.
00:05:04A kto mówi?
00:05:05Nie słyszę.
00:05:06Kto?
00:05:09Słyszeliście.
00:05:10Taki dokładniejszy gość.
00:05:12Eee, Storz.
00:05:13A gdzie?
00:05:14A kiedy?
00:05:14Czy mieszka?
00:05:15Jak mieszka?
00:05:16Gdzie mieszka?
00:05:16A korekturka naturalnie sobie czeka.
00:05:19Tak, zeser czeka.
00:05:20Czytelnicy też zaczekają.
00:05:22Oj, oj, oj.
00:05:23Ratunku, ratunku.
00:05:24Zajrzyj mi pan kolumnę.
00:05:26Zrobię panu ten korektur.
00:05:27No, czy można żyć w takich warunkach?
00:05:30Halo.
00:05:31Tak jest redakcja.
00:05:32Tak, tak, tak, tak, tak, nie, nie ma.
00:05:42No w ogóle może nie przyjść.
00:05:45No wolno mu to.
00:05:48Spodziewamy się go w redakcji za mniej więcej 112 lat świetlnych.
00:05:52Nie wiem.
00:05:54Nie wiem.
00:05:56Nie wiem.
00:05:57Bierz pan ode mnie tę korektur.
00:05:58Wszystko pan bierz.
00:05:59Żywo pan bierz.
00:06:00Tak czy tak wyskoczy okno.
00:06:02Formalnie wścieknie się z tym bronanem Sztorcem.
00:06:05Sztorcy, Sztorcy.
00:06:06Wszechobecny.
00:06:07Wszętobylski.
00:06:08Wszechpotężny.
00:06:10Żeby takim jednym artykułem
00:06:11wzbudzić tyle porządliwości.
00:06:15No artykuł, cóż.
00:06:17Kapitalny.
00:06:19Dzień dobry.
00:06:20Macie towarzysze wczorajszy numer?
00:06:22Wszystkich kiosków go wymiotło.
00:06:23Róż.
00:06:24Róż.
00:06:25To ten z antykłem Sztorca, prawda?
00:06:27Pewnie mili rzeczy.
00:06:31Czy to tu jest ten numer z artykułem domek z kart?
00:06:34Jest, jest, jest.
00:06:36100% droższa bez ten artykuł.
00:06:39Ale cena niepodniesiona.
00:06:40Nie.
00:06:41No to dobrze.
00:06:44Halo?
00:06:47Nie, nie ma.
00:06:48Tak jest, wjechał.
00:06:50Wciąż obruna?
00:06:51Ano wciąż.
00:06:52Oho, bardzo daleko, bardzo.
00:06:54Na wyspy.
00:06:56Wyspy?
00:06:57Nie, nie wypsnął.
00:06:58Wyspy.
00:06:59Wuj jak wono.
00:07:00Ty?
00:07:01No nie wiem, na jakie wyspy.
00:07:04Swoją drogą
00:07:05trzeba go rozszerzyć.
00:07:12Dester prosił, że panowie redaktorze odręci.
00:07:14Polóż to.
00:07:15Sam wiem, kiedy odesłać.
00:07:16Wszyscy by chcieli tylko na wczoraj.
00:07:17A co w drugiach dni?
00:07:18Pierwsza, czwarta na maszynie.
00:07:20Idziemy za chwilę.
00:07:21Co to ja?
00:07:22Oj, znów korekty do minus w obisku.
00:07:24Na pewno zwariuję, na pewno.
00:07:25Co to ja?
00:07:28A, no to, że jej będzie chryja poważniejsza.
00:07:31Tego się nie da uniknąć.
00:07:33To tak jak Bruno wywarnął panom rządzącym
00:07:35dawaj no naszą wczorajszą.
00:07:37No gdzież jest do cholery?
00:07:38Coś, że tu jeszcze wzwyż.
00:07:40Polak sto numerów zapasowych.
00:07:42Proszę.
00:07:44No macie.
00:07:46Proszę.
00:07:47Macie.
00:07:48Ech.
00:07:48Ma nie być rabanem.
00:07:51To są tylko pozory siły.
00:07:53Fanfaronada.
00:07:53Słabość rozluźnia wszystko.
00:07:56I ci, którzy od trzynastu lat dzierżąc ter rządu w swych rękach, będą odpowiedzialni za katastrofę, którą przygotowują systematycznie i nieodwołajnie.
00:08:07Ręce ich wiemy, zaciśnięte kurczowo już lobu nie puszczą.
00:08:13Nie puszczą.
00:08:15Można je tylko odciąć.
00:08:17Rzecz jasna, że rządy powinny przejść dawno w ręce chlopów i robotników.
00:08:23Nie stało się tak.
00:08:25Nie ustąpiono rządu chlopom i robotnikom w obliczu nieuniknionej katastrofy.
00:08:33No cóż.
00:08:35Chcę ja zobaczyć, co się z tego wyświęci.
00:08:37Tak.
00:08:41Tak.
00:08:43Dziękuję za informację.
00:08:45Że rewizja możliwa.
00:08:48No wiadomo.
00:08:49Oczywiście.
00:08:51Usuniemy.
00:08:52Tak, zaraz załatwimy.
00:08:53Cześć.
00:08:55Cześć.
00:08:56Czekamy.
00:08:58No koniec.
00:08:59Musimy się odrobinkę zabezpieczyć.
00:09:01Chleczek mówi, że sprawa w tej chwili stoi się.
00:09:03Jest straszny dla nas burzy czas.
00:09:04No to do roboty czas już do razu.
00:09:19Nie rusz korekta święta rzecz.
00:09:21Naucz się tego.
00:09:22Samo twoje dotknięcie korekty to profanacja.
00:09:24Ty chyclu zatracony.
00:09:26Korektę będzie porywał.
00:09:27Chleczek prosił, abyśmy schowali kilka numerów wczorajsze.
00:09:30Oczywiście.
00:09:31Zostawiłem dla niego i kilkadziesiąt numerów na przynętę dla policji.
00:09:34Dzień dobry panu.
00:09:39Tu redakcja, prawda?
00:09:40Tak, to prawda.
00:09:42Wielka prawda, tu redakcja.
00:09:45Świetnie.
00:09:46Świetnie, doskonale.
00:09:48Oczywiście.
00:09:49Zdyszałam się.
00:09:50Lecę, pędzę, wyszłam z biura na pół minutki.
00:09:53Która teraz może być godzina?
00:09:55Godzina?
00:09:56W pół do jedenastej za trzy minuty.
00:09:58Świetnie.
00:09:59Świetnie, doskonale.
00:10:01Wyszłam z biura o dziesiątej.
00:10:02Szef wyjechał na posiedzenie.
00:10:04Więc wywiezłam na korektę.
00:10:05Z korektę?
00:10:07No i pani ma korektę.
00:10:08A cóż to.
00:10:10Wie pan, Fawcik się zrobił pod szyją w mojej granatowej sukience.
00:10:13No to korekta u kramcowej.
00:10:15A propos, dokąd panowie pojadą na urlop?
00:10:18No, my właściwie wszędzie, bo my dziennikarze.
00:10:20A pani dokąd?
00:10:21Świetnie się składa, więc spotykamy się.
00:10:24Bo ja jadę do Podboża.
00:10:25Z początkiem września będzie tam oficjalne otwarcie nowej zapory.
00:10:29Minister, mój szef, wojewoda, starosta.
00:10:32Pasjami lubię takie rzeczy.
00:10:34Fotografie wspólne, pasjami lubię.
00:10:37Ale, ale.
00:10:38Czy autor tego artykułu, Domek Skarb, o niczym się więcej nie mówi?
00:10:43Nadzwyczaj modny temat.
00:10:44Czy autor tego Sztor, co to i artysta, malarz?
00:10:48A tak, tak, to ten sam, tak.
00:10:50Och panowie, błagam, nie mi pan da ten numer z jego artykułem.
00:10:53Nigdzie go dostać nie można, ja go muszę mieć.
00:10:56A pani interesuje się polityką?
00:10:58Polityką?
00:10:58A?
00:10:59To skądże.
00:11:01O tego są ministrowie.
00:11:02No więc po co pani ten artykuł?
00:11:04Jak to po co?
00:11:05No przecież to takie proste.
00:11:07No bo...
00:11:07Bo co?
00:11:08Sztor.
00:11:09Pan Zruna Sztor.
00:11:11Ja go poznałam na otwarciu wystawy malarskiej.
00:11:14O, ten pejzaż to też pana Sztorca, prawda?
00:11:20No właśnie.
00:11:22Pan Sztorca artysta.
00:11:24Pan Sztorc jest bardzo, ale to bardzo przystojny.
00:11:26Taki dziwny typ, prawda?
00:11:28Nadzwyczajny typ.
00:11:30Po prostu chce mieć jego artykuł w torebce.
00:11:32Przecież to takie jasne.
00:11:33Zupełnie jasne.
00:11:35No właśnie.
00:11:36A czyżby to był polityczny artykuł?
00:11:38Chyba nie.
00:11:39Ja myślałam, że to nowelka.
00:11:40To już ostatni.
00:11:42A domek z kart to taki bojowy artykuł.
00:11:45To świetnie.
00:11:46Trzeba krzepić ducha militarystycznego w masach.
00:11:49Oczywiście.
00:11:49No tak.
00:11:51Otóż ten Sztorc w swym artykule wykazuje słabości niedociągnięcia machiny rządowej.
00:11:57No i w konsekwencji przepowiada, raczej dowodzi, że katastrofa jest nieunikniona.
00:12:03Jak to?
00:12:05Jaka katastrofa?
00:12:07Także coś?
00:12:08To niemożliwe.
00:12:09Ja tam w jednego człowieka.
00:12:11Marszałka Ryza Śmigłego.
00:12:13Zobaczycie panowie.
00:12:14Już on pojutrze wyrżnie mowę, że niemiaszką skóra ścierpnie.
00:12:17Odepce się im wygrażań i pogróżek.
00:12:21O, panowie tacy mili.
00:12:23Zagadałam się.
00:12:25Dziękuję za numer.
00:12:26To taki ten pan Sztorc.
00:12:28Ścicha pęk.
00:12:29No, już ja mu już unatrę.
00:12:31Do widzenia.
00:12:32Chola, chola.
00:12:32Mila i piękna pani.
00:12:34A dwadzieścia groszaków za numer.
00:12:36Przepraszam.
00:12:37Zupełnie zapomniałam.
00:12:39Panowie tak interesująco mówią, a troszeczkę pewnie jestem rozkardniona.
00:12:44No pek, każdy by.
00:12:46Nie mam drobnych.
00:12:47Niech pan za mnie wyłoży.
00:12:49Spotkamy się przecież na letnisku w Podborzu.
00:12:52Będę panu złożna, dobrze?
00:12:54Dobrze, oczywiście.
00:12:55Dziękuję, dziękuję.
00:12:59Adil?
00:13:03No macie, słyszeliście.
00:13:05Tak, tak i widzieliśmy też.
00:13:07Cała taka wklęsla wypukła, co?
00:13:11No cóż.
00:13:11Płacę za tę panią dwadzieścia groszaków za numer.
00:13:15Proszę o podfitowanie.
00:13:16Nie pleć, proszę, i nie bzdurz.
00:13:19Tak i tak na Paradę Zaporową nie pojedziesz.
00:13:21Bo tam tylko lojalnych, koniunkturalnych, wazelinowych zaproszą.
00:13:26No ładna dziewczyna i głupie stworzenie o to, jakie one są.
00:13:29I od nich też zawiewa wcale lokalny wicherek na narazdowych skarb.
00:13:35A niewątpliwie, niewątpliwie pełne są one tego gazotwórczego, jak mówi poeta.
00:13:41Ideolo, ideolo.
00:13:43Ideolo, ideali.
00:13:44La rifare la firindia.
00:13:47Unibidibindia, unibindia.
00:13:48Unibidibindia, unibindia.
00:13:50Cześć, koledzy, jak się macie?
00:13:56Ale dzień, co?
00:13:59Ale dzień dzisiaj, kochani.
00:14:01Niesłychany dzień.
00:14:02W glednej, kitnawej, złagodzony kobark.
00:14:06Rozkosz, mówię wam.
00:14:08Rozkosz.
00:14:10Chciałbym być na wsi, malować.
00:14:13Malować.
00:14:14Ślicznie.
00:14:16Lirycznie.
00:14:19Melancholicznie.
00:14:20I sanguinicznie.
00:14:23Lecz tymczasem, konfiskata.
00:14:26Konfiskata?
00:14:27Konfiskata.
00:14:28Ojej, a cóż tak tajemniczo.
00:14:30Konfiskata dzisiaj?
00:14:32A czyżby mój artykuł?
00:14:33No mówcie, domek skat?
00:14:35To skąd wiecie, kiedy?
00:14:37A Polskę Zbrojną pan czytał?
00:14:39Mile mi życie.
00:14:41Lecz dziś, kochani, przeczytasz.
00:14:43No.
00:14:43No tak.
00:15:01No zwyczajna rzecz.
00:15:02Chciałoby się powiedzieć chleb powszebny.
00:15:05No oczywiście jest honor.
00:15:10Cześć mundurów.
00:15:13Nawet świętości nie szargać.
00:15:16No i oczywiście jest Bereza.
00:15:18Ostateczny argument.
00:15:19Jest też prawo, prawissimu.
00:15:24Krzyk o prokuratora albo psychiatra.
00:15:26U mojej gospodyni jest bardzo sympatyczna dziewczyna, Stepka.
00:15:34Język ma bardzo obrazowy.
00:15:36Ona tej gazety nigdy inaczej nie nazywa, tylko polska zbrodnia.
00:15:40Vox stefuli vox dei.
00:15:42Dzień dobry.
00:15:46Dzień dobry panu.
00:15:48Witam mistrza.
00:15:50Witam, witam.
00:15:51No i co?
00:15:52Wszystko widzę w porządku.
00:15:54Ład wzorowy.
00:15:55No to i dobrze.
00:15:58No to i dobrze.
00:15:59Ano, załatwiliśmy, jak pan syndyk słusznie radził.
00:16:02Uraz jak zwykle, raz dwa.
00:16:03Dziękuję.
00:16:05Gorąco.
00:16:07Głowa mnie od rana boli.
00:16:09I to jak, ów.
00:16:11No to i raban.
00:16:12Ano, właśnie.
00:16:15Myślę panowie, że to się na tym nie skończy.
00:16:18Słusznie.
00:16:19Również mam to wrażenie, że coś wisi w powietrzu.
00:16:21No i z tym naszym kochanym mistrzem
00:16:24serdeczny mamy głopot.
00:16:27Pan, panie Bruno, nie ma co tu ukrywać.
00:16:29Jest w złej skórze.
00:16:30O telefon za telefonem, a wszyscy Bruno Sztorc.
00:16:33Bruno Sztorc z Brunem Sztorcem w Brunie Sztorcu.
00:16:35Cała deklinacja z góry na dół i z powrotem.
00:16:38A no właśnie.
00:16:39Aresztowania nie należy się spodziewać.
00:16:41Tak mniemam.
00:16:42Rząd ostatnio unika sensacyjnych aresztowań ludzi.
00:16:45Sławnych artystów, poetów, pisarzy.
00:16:47Woli strachem terroryzować.
00:16:48A jest przecież nasza krzepka młodzież chuligańska.
00:16:51Kastetowcy, łomowcy, laskarze.
00:16:54A już najgorsze to niedoważone taramuchy oficerskie.
00:16:57Z nimi nie ma żartów.
00:16:58Z tłuką żebra połamią skatują i szukaj wiatru w polu.
00:17:02O co pan dzieje?
00:17:03Strasznie mnie głowa boi.
00:17:04Strasznie.
00:17:06No cóż.
00:17:08Przesąd bezrozumnej odwagi nakazywał mnie raczej pozostać.
00:17:11Też.
00:17:12Ale ja z największą rozkoszą posiedział mu parę tygodni na wsi.
00:17:15Ech, zresztą chce mi się malować.
00:17:21Jaki ze mnie niepoprawny płazem.
00:17:24Chce mi się napisać nowy artykuł.
00:17:26Pod tytułem wysiedliśmy na złej stacji.
00:17:29O mistrz, co już to już jest.
00:17:31Z artykułem nowym.
00:17:32Niech się pan nie wyrywa.
00:17:33Przynajmniej przez dwa miesiące.
00:17:35Dwa miesiące?
00:17:37Żartujecie panowie.
00:17:39No to ja widzę kochani, że i wy nie zrozumieliście właściwej treści domku skarb.
00:17:43Kassandra.
00:17:44Zanim miesiąc upłynie zerwie się wicher.
00:17:47Pan już kochany mistrz jest bardzo zmęczony.
00:17:50Niech pan wyjedzie na wieś.
00:17:52Otóż doradziłbym panu wyjazd do podborza.
00:17:55Jeżdżę tam od kilku lat.
00:17:57Bardzo tam ładnie.
00:17:59Tanio, swobodnie.
00:18:00Rzeka, las, ville.
00:18:03Wszyscy dziś o tym podborzu.
00:18:04Tam się jakaś dziennikarska wycieczka szykuje.
00:18:07Otwarcie zapory.
00:18:08Oho, to gorzej.
00:18:10Ścisku nie znoszę.
00:18:12A dziennikarzy to już całkiem nie.
00:18:14Ależ to dopiero pod koniec miesiąca i tylko na kilka dni.
00:18:16No właśnie.
00:18:18No i...
00:18:19Forsę zgonić muszę.
00:18:21Podborze jest wcale tanie.
00:18:23A mam myśl.
00:18:24Zamawiam u pana dziewięć rysunków z otwarcia zapory.
00:18:26Pan już wie jakie.
00:18:27A na te rysuneczki damy panu zaliczkę.
00:18:30Zaraz, zaraz.
00:18:32Ma pan tam u nas na tym koncie honorarium.
00:18:35Za dwa artykuły i wiersz.
00:18:37Dawaj pan dziennik bieżący.
00:18:39Dwa artykuły.
00:18:42Wiersz.
00:18:42Raz, dwa, trzy, siedem rysunków.
00:18:48Doskonale, doskonale.
00:18:49Siedem rysunków plus dziewięć razem szesnaście.
00:18:58To będzie...
00:18:59Wszystko głupstwo.
00:19:00Grunt w Jadź z Warszawy.
00:19:02Moje szanowanie.
00:19:05Czy mógłbym prosić o wczorajszy numer z artykulem pana Sztorca?
00:19:10Niestety numeru wczorajszego nie posiadamy.
00:19:12Konfiskata.
00:19:15Ach tak.
00:19:16Nie posiadacie panowie.
00:19:19Jaka szkoda.
00:19:21Konfiskata.
00:19:23Niestety nie wiedziałem.
00:19:24Bardzo przepraszam.
00:19:27A czy nie macie panowie prywatnie do odstąpienia?
00:19:31Bardzo mi zależy.
00:19:34No może przecież jakiś jest zbędny numer.
00:19:38Bo rozumiem, że gazeta,
00:19:40że numer gazety jest tak efektownym artykułem,
00:19:42czołowym domek z kart.
00:19:44Nadrgłośny, sensacyjny, nieomal.
00:19:47Rozszedł się migiem.
00:19:48Radość dla panów duża.
00:19:50Sukces.
00:19:51Ale zapewne i klopoty duże.
00:19:54Co?
00:19:54Klopoty?
00:19:55Mhm.
00:19:56Klopoty są zawsze.
00:19:59Życie nasze to suma klopotów.
00:20:01A co do wczorajszego numeru, to niestety nie mamy.
00:20:04Przeanianie.
00:20:04Ja już chyba pana gdzieś widziałem.
00:20:08Nie?
00:20:10Bardzo możliwe.
00:20:12Choć przecież nic nieznaczącą osobą jest no wobec panów redaktorów,
00:20:15pisarza, artystów.
00:20:18Żegnam i przepraszam.
00:20:20Przepraszam.
00:20:24Może Bruno Stort jest w Warszawie?
00:20:28A owszem, jest.
00:20:30Bo myślę, że on powinien mieć kilka numerów.
00:20:33Bardzo mi zależy.
00:20:34Wątpię.
00:20:36Bardzo wątpię.
00:20:37Bruno nigdy nie czyta swoich artykułów.
00:20:40Ach, tak.
00:20:42A tak?
00:20:43Nigdy przecież nie może być pewny,
00:20:44czy artykuł jego nie został skonfiskowany.
00:20:47A nie chciałby przecież przekraczać zakazu.
00:20:50No to trudno.
00:20:52Żegnam.
00:20:53I przepraszam.
00:21:03Cóż, nie ma co.
00:21:05Jazda.
00:21:06Musi pan wiać.
00:21:07Tak będzie dla pana zdrowi.
00:21:08Ale to już.
00:21:09No więc jak dobrze pójdzie, spotykamy się w podborzu.
00:21:12Dla pana zdrowe teraz oddalenie.
00:21:14Rzeka, słońce, las.
00:21:17No, to bywajcie.
00:21:31I na wszelki wypadek tędy.
00:21:40Życia wędrówce na połowie czasu
00:21:43Obrawszy błędne losu w koleje
00:21:46Pośród ciemnego znalazłem się lasu.
00:21:56Aż miło żyło.
00:21:58No to i na mnie już pora.
00:22:00Ależ mnie głowa rozbólała.
00:22:02Coś okropnego.
00:22:03No to do widzenia.
00:22:04Cześć.
00:22:05Salam aleikum.
00:22:05Do widzenia.
00:22:06A może który z panów wychodzi, poszlibyśmy razem.
00:22:10Pójdę z panem.
00:22:11Przy okazji dowiemy się czegoś.
00:22:13Korekta gotowa.
00:22:15Do widzenia.
00:22:16Do widzenia.
00:22:16No nareszcie.
00:22:17Robota czeka od was nikogo.
00:22:18Wierz, chłopcze, resztę materiału.
00:22:20Niech jadą na całego.
00:22:21Ej, swoją drogą.
00:22:23Co?
00:22:23Ja bym sobie też już chętnie z godzinkę pobumblował.
00:22:26O, nic z tego kochanie.
00:22:28Do pierwszej godziny biurowe.
00:22:30Póki numer nie jest fixum, fertig.
00:22:32Nie wolno wychodzić z umiennym redaktorom.
00:22:35O co panie dzieje.
00:22:37Halo.
00:22:38Tak, to ja.
00:22:40Kto się dobija?
00:22:41Co?
00:22:43Chcą wyważyć?
00:22:45Zatarasujcie.
00:22:46Halo.
00:22:48Halo.
00:22:49Halo.
00:22:50Halo.
00:22:51Ładny gips.
00:22:54Ja ty szubrawcy chcą się wedrzeć przemocą do zecerni i hali maszyny.
00:22:57Zwoń pan po policję.
00:22:58Po policję.
00:22:59A to dobra rada.
00:23:00Nie, nie, nie.
00:23:01Ja zejdę.
00:23:03Sam sobie spróbuje dać radę, a pan niech tu redakcji piluje.
00:23:06Najlepiej niech się pan na klucz zampie.
00:23:09Maszyna stanęła.
00:23:10Tak nagle.
00:23:11Który jest Bruno Storz.
00:23:32Bruno Storza tu nie ma, lecz panowie jakim prawem?
00:23:35To się zaraz okaże.
00:23:36Żdorza tu nie ma pan, bo wiada.
00:23:38Sam go przecież widziałem jak wchodził.
00:23:40Trzeba też było wyszpiegować jak wychodził.
00:23:42Ej, zej, zej, chyba nie ukrywacie tego lejdaka.
00:23:44Jak pan śmie.
00:23:45Jak śmiecie tak się wyrażać o wielkim artyście i naszym koledze.
00:23:49Mieliście, durniu.
00:23:50Banda komunistyczna.
00:23:51Najlepiej by ich było powywieszać.
00:23:53Parwarzyńcy.
00:23:54Przez stąd, wąt.
00:23:56Pokażę ja ci wąt, ty żydowska rożo.
00:23:58Przez stąd, bo zawołam.
00:23:59Może policję, co?
00:24:02Mów świniak, gdzie jest Bruno Storz.
00:24:04My mu tym artykulem pysk zapchamy.
00:24:12Ilu, ale grawa, że polski.
00:24:24Jadda.
00:24:25Jadda.
00:24:26Jadda.
00:24:54Precz z żytopomuną, sztorc do Berezy.
00:25:19Pachołkowie Moskwy do Berezy.
00:25:24Oto ojczyzna nasza.
00:25:25Nie, nie nasza. Nie nasza. To jest ich ojczyzna.
00:25:30Ojczyzna oszczerstw. Pieści i kamieni.
00:25:33A zarazem mimo pozoru siły, domek z kart.
00:25:38Przechowam tę pamiątkę.
00:25:41Nadejdzie czas, wtedy pokażemy kamień.
00:25:45Przypomnimy. Jeśli zapomną oni, my nie zapomnimy.
00:25:52Nie zapomnij chłop i robotnik.
00:25:57Nie zapomnij ziemia.
00:25:59Nie zapomnij czas.
00:26:01Moje uszanowanie, panu.
00:26:21Paszan. A co wy tu robicie?
00:26:32Jestem kelnerem.
00:26:34Kelner?
00:26:35No tak.
00:26:37Dużo macie roboty, co?
00:26:39Każdy ma swoją robotę.
00:26:41Pan też ma swoją.
00:26:43Jeden drugiemu nie powinien przeszkadzać.
00:26:44Ach, mein Gott, nie wiadomo, kto od kogo jutro będzie zależny.
00:26:50Jutro?
00:26:51Jutro po jutrze za miesiąc.
00:26:55September idzie.
00:26:55No to róbcie swoje.
00:27:07Ale pamiętajcie, że ja wam nie przeszkadzałem.
00:27:10Czy gazet jeszcze nie było?
00:27:32Nie, nie, jeszcze nie.
00:27:33Pociągi, ośmielę się zauważyć, nieregularnie teraz chodzą.
00:27:37Dzień dobry, panie mecenasie.
00:27:45Dzień dobry.
00:27:47Śliczny dzień.
00:27:49Cudowny.
00:27:50Cóż tak wcześnie?
00:27:52Cóż, tak ta godzina droga.
00:27:56Szkoda każdej godziny.
00:27:59Minuty nawet.
00:28:02Za kilka dni kończy się mój urok.
00:28:06Kto wie?
00:28:06Może wszyscy będziemy musieli kończyć nasze urlopy wcześniej?
00:28:11Znacznie wcześniej.
00:28:13A głowa jak bolała, tak boli.
00:28:16A jakie wiadomości w radio?
00:28:18Niby lepsze.
00:28:20Nocne dziś były nieco spokojniejsze.
00:28:23Chociaż radio.
00:28:24A to pesymista z pana.
00:28:27My Polacy za dużo krytykujemy.
00:28:29Ciągła negacja.
00:28:32A pozytywnego to nic.
00:28:34Życiem się cieszyć nie umieją.
00:28:35Trzeba chcieć.
00:28:37Trzeba wierzch Johnowi.
00:28:38Pomagać mu.
00:28:39A więc...
00:28:41Tak.
00:28:41Żeby to panie dzieje można było wiedzieć, w czym mu pomagać.
00:28:46Nawet nie wiemy w czym.
00:28:47Ostatecznie płoty, a nawet żywopłoty, przestawiamy, bielimy, malujemy.
00:28:56Na fond dajemy, na lob dajemy, na biały krzyż, na czerwony krzyż.
00:29:00Usypiamy niepokój tym dawaniem.
00:29:02Poza tym, nikt o nic nie pyta.
00:29:04Gdyby to i tak mówił pan Bruno Sztorcu, to bym się nie dziwiła.
00:29:10Ale pan?
00:29:12Pan mecenas?
00:29:14Jeszcze dobrze, że do tak szczupłego audytorium.
00:29:17Pani to zawsze taka surowa.
00:29:19Panu Brunoowi, panu Sztorcowi trzeba dużo wybaczyć.
00:29:23Przecież to artysta.
00:29:25Artysta.
00:29:26Niech te swoje fanaberie i fantazje dla siebie zachowa.
00:29:30Oni sieje defetyzmu wśród społeczeństwa.
00:29:33Dzień dobry państwu.
00:29:34Dzień dobry.
00:29:34Dzień dobry.
00:29:35Bardzo dobry.
00:29:37Jeszcze dobry.
00:29:38O tyle dobry, że nie słyszałem jeszcze dzisiaj komunikatów radiowych.
00:29:43Wells powiada, że życie zaczyna się od usunięcia radia z domu.
00:29:48Wells, Wellsem.
00:29:49Lecz wojna, wojną.
00:29:50Bardzo pięknie pani to powiedziała.
00:29:53Kuchanie, radia to mnie nuży.
00:29:56Wiemy, że Polska wojny się nie boi.
00:30:03Mamy wspaniałą armię.
00:30:06Silne lotnictwo.
00:30:08Jesteśmy krajem rolniczym.
00:30:10Głodu się nie boimy, wytrzymamy.
00:30:15No i czy w ogóle to idzie do wody?
00:30:18No bo co?
00:30:19I o co?
00:30:21Chwala Bogu trzon naszego społeczeństwa żegluje od kilku lat ku narodowemu socjalizmowi.
00:30:26Sądzi pan.
00:30:27Widzę to najwyraźniej.
00:30:30Mnie panie dzieje interesuje zawsze to, co nazywamy społeczeństwem względnie narodem.
00:30:36Zawsze pamiętam o tym, że u nas 25 milionów chłopów to warstwa poza społeczeństwem i narodem.
00:30:44Tabula raza to wielka niewiadoma.
00:30:47Odgadzam się z kolegą, że faszyzm jest Ewangelią przyszłości.
00:30:54Tak.
00:30:55Faszyzm jest naszą Ewangelią przyszłości.
00:30:58Pański prymitywny faszyzm pachnie mrokami średniowiecza.
00:31:03Faszyzm, panowie, leży w instynkcie każdego normalnego i zdrowego narodu.
00:31:08A takim niewątpliwie jest właśnie i przede wszystkim naród polski.
00:31:12Brawo, brawo, mistrzy nasz kochany, brawo.
00:31:15Polski naród jest normalny, zdrowy i praworządny.
00:31:20Kiedy właściwie nastąpi otwarcie zapory?
00:31:24Uroczystość naznaczona na 4 września.
00:31:26A ja nieszczęsna, że trzeciego muszę być na posterunku.
00:31:30Żeby chociaż ten obiecany dancing doszło do skutku.
00:31:34Dojdzie, dojdzie.
00:31:35Mam nadzieję, że uroczystość państwową poprzedzi kościelna.
00:31:40Jaka?
00:31:41Msza święta.
00:31:42No oczywiście.
00:31:44Kto z Bogiem, to Bóg z nim?
00:31:46W rękach opatrzności leży los polski.
00:31:50Przemawia pan, jak sam prezydent Mościcki w uroczystych okolicznościach.
00:31:56Pan jest indyferentny.
00:31:58Pan jest humanitarny.
00:32:02Pan jest altruista.
00:32:04A ja panu powiadam, że bez woli Boga i włos Polsce z głowy nie spadnie.
00:32:12Oto słowa piękne, które ducha wznoszą i krzepią.
00:32:16Dopóki mamy prymasa, nie zginiemy.
00:32:19Gdyby Wels państwa słyszał...
00:32:21Wels jest członkiem herezji anglikańskiej, stworzonej przez Lubieżnika i wyrodnego syna kościoła.
00:32:29A śniadania jak nie ma, tak nie ma.
00:32:32A wiecie państwo co?
00:32:35Zawolajmy Unisono.
00:32:37My chcemy śniadania.
00:32:40My chcemy śniadania.
00:32:43My chcemy śniadania.
00:32:45Śniadanie, śniadanie, śniadanie.
00:32:49Brawo, brawo, brawo.
00:32:55Radosne to, że wreszcie nie o wojnie mowa, prawda?
00:32:58Myli się pan artysto słodki, że nie o wojnie mowa.
00:33:02Przeciwnie, z spontanicznym okrzykiem śniadanie chcieliśmy pokryć nieco napiętą sytuację.
00:33:08Równaliśmy, że tak powiem, kontrowersje.
00:33:11Tu widzi pan miała rozgorzyć.
00:33:13Dodam od siebie, proszę wybaczyć.
00:33:15Nieco pan dzieju, mętna wojna intelektualistów.
00:33:20Jak to zwykle.
00:33:21Paszizm, katolicyzm, ateizm pan dzieju.
00:33:24No i ten nasz wspaniały mężczyzna socjalizm, co?
00:33:29Polowy sowiecki.
00:33:30Dostaliśmy się z deszczu podrynne.
00:33:32A daj le pan popójść sobie tam.
00:33:34Zwłaszcza przed śniadaniem.
00:33:36To okrucieństwo.
00:33:37Propaganda komunizmu.
00:33:38Czy to za lepnisko, jaczejka, czy co?
00:33:41Panie, jako artysta może mieć te swoje fanaberie przewrotowe.
00:33:44Ale nas muszę oszczędzać.
00:33:46Mniejsza z tym.
00:33:47Ważniejsze w tej chwili, żeby mieć oczy otwarte.
00:33:50I uszy też.
00:33:52Wszyscy narkotyzują się z ludzeniami, a katastrofa idzie.
00:33:55Dobrze, dobrze.
00:33:57Zaskoczy was, państwo, wszystkich.
00:33:59Cały naród zaskoczy.
00:34:01Rozbije.
00:34:02Rozproszy.
00:34:02Panie Grunno.
00:34:04Mistrz uroczy.
00:34:07Kiedy pan nareszcie zabierze się do mojego portretu?
00:34:10Tyle pan naobiecywał.
00:34:11Za kilka dni kończy się mój urlop.
00:34:14Obiecanka, cacanka.
00:34:16Niedobry pan.
00:34:17Zaczniemy dzisiaj po południu.
00:34:19Na pewno już, dobrze?
00:34:20Dobrze, dobrze.
00:34:22A jak o pan wybierze podzę?
00:34:24Niech mnie pan zrobi na leczaku.
00:34:26Tylko, żeby potem w niej dla pani nie było dniem.
00:34:28Bo ja nie wiem, nie pochowię.
00:34:30Pan starosta.
00:34:32A, pan starosta świetnie nam zroczy.
00:34:35Prawda?
00:34:36Po prostu miło patrzeć w pogodną wyczerwacę.
00:34:38Prosimy.
00:34:39Czas mamy dzisiaj wprost cudowny.
00:34:46W powiecie wszystko sprawnie idzie, tak?
00:34:49No, są powody do czynnej radości.
00:34:52Do tej pogody ducha, która o ile ogólna, że tak powiem nagminna, świadczy o twórczej postawie obywatela.
00:34:59Obywatela powiadam, każdego bez wyjątku.
00:35:03Od, no, od szczytów do szarego człowieka.
00:35:07Tego tam na samym dole, tak, tak.
00:35:09Ale tak na ogól.
00:35:11Co słychać, panie starosto, na ogól.
00:35:14No bo cóż my?
00:35:15Szary tłum inteligencji.
00:35:17Cóż my wiemy nic?
00:35:18Ani radio, ani gazet.
00:35:20To znaczy jest radio, ale nazbyt dowolne.
00:35:23I gazety też są, ale nazbyt niewolne.
00:35:25O, o, o, świetnie.
00:35:27Świetnie, esprit, dowcip humor z Arkazmironii, aluzy, no, pieszkliwe napomknięcia, bliskotliwość, skrzenie, lubię, bardzo lubię.
00:35:36Otóż to, otóż to.
00:35:38A na ogól, no cóż, muszę by zaraz odpowiedzieć.
00:35:41Każdy obywatel ma prawo pytać.
00:35:43No, proszę, proszę.
00:35:45Obowiązkiem starosty jest odpowiedzieć.
00:35:48Otóż na ogól, dobrze, świetnie, znakomicie.
00:35:54Dobrze.
00:35:55Świetnie.
00:35:56Znakomicie.
00:35:57Wobec podstawy naszego rządu wróg zrejteruje, jaki bóg miły, pani prezesko, zrejteruje.
00:36:02Nie odważy się na krok, który dla niej może mieć jeden tylko skutek.
00:36:07Patalny.
00:36:08Patalny.
00:36:09O, puszcz to.
00:36:10O, puszcz to.
00:36:10Tak też i myślimy.
00:36:12Głodu się nie boimy.
00:36:14Jesteśmy krajem rolniczym.
00:36:16O, witam, witam.
00:36:20Jakże zdrowie.
00:36:21Będzie upał, niezawodny upał.
00:36:24Taki świat piękny, prawda, panie starosto.
00:36:27Gdyby nie te niemiłe niepokoje, z czego dysputy, wielkie inerwacje.
00:36:30Jakżeż miło to było nawet w tej naszej skromnej polonii.
00:36:34Taka tutaj jakaś jakby oaza.
00:36:37Telefon z Warszawy.
00:36:38Pan minister prosi pana starostę.
00:36:40Felicjan.
00:36:52To teraz na pewno coś ważnego.
00:36:56Władze w poruszeniu.
00:36:57To pewno.
00:36:59A no zobaczymy.
00:37:00Tak nagle?
00:37:01Na ucieczkę chyba jeszcze czas?
00:37:03Na ewakuację chciał pan chyba powiedzieć.
00:37:05A, oczywiście, że tak chciałem powiedzieć.
00:37:07Ale właściwie miałem na myśli ucieczkę.
00:37:09Jak to? Jaką ucieczkę?
00:37:10No, zwyczajnie ucieczkę.
00:37:12Ucieczkę szczurów, kiedy okręt tonie.
00:37:15To jabła z kompresem.
00:37:17Ależ, proszę państwa, przecież to się w głowie pomieścić nie może.
00:37:21Niepewność i niepewność i ciągła niepewność.
00:37:25Kto to wytrzyma?
00:37:26Eee, panie.
00:37:29Z wojną damy sobie gładko radę.
00:37:32Jesteśmy wszak krajem rolniczym.
00:37:35I ta nasza husaria plęgidna.
00:37:38Te nasze chłopaki kochane.
00:37:41Zwycięstwo Hitlera.
00:37:43Sama myśl o takiej możliwości wydaje się nie tyle karygodna, ile wprost idiotyczna.
00:37:50Zwycięstwo Hitlera to śmieszne.
00:37:53A jakżeż pan to godzi?
00:37:55Nie wierzy pan do zwycięstwu Hitlera?
00:37:58Wierzy pan do zwycięstwu?
00:37:59Ba, posłannictwu faszyzmu.
00:38:01Gazety, gazety.
00:38:03Gazety.
00:38:12Nareszcie doczekaliśmy się gazet.
00:38:14I pan, panie mecenasie, też tych gazet ma kumy?
00:38:18A przecież wiadomo, co w nich jest.
00:38:20I pan też?
00:38:22Oj, strach mnie zbiera.
00:38:23No tak, racja oczysta, fajnie dzieje.
00:38:26Lecz ciekawość i lęk, ojca.
00:38:28Masz tam chłopcze jakąś jeszcze?
00:38:32Na dworcu w mieście pełno ludzi z bagażami.
00:38:35Co jechać każdej, no i po notach po wszystkich stacjach.
00:38:38Mój stryjek jest przy kolei, to mówił dziś, że wszyscy głowy potraci.
00:38:41A ten twój stryjek gdzie pracuje?
00:38:44W kancelarii, w warsztatach, czy gdzie?
00:38:46A kata, zwyczajny trafi.
00:38:48A czemu głowy trafi?
00:38:50Znaczy, ja wiem, ludzie pewnie.
00:38:51Ludzie? A którzy ludzie?
00:38:53No ludzie zwyczajni.
00:38:54Zwyczajni? A może niezwyczajni, co?
00:38:56Ja nic nie wiem.
00:38:57Niechże pan da chłopcu spokój.
00:39:00Pan nawet tu szuka rzeczy nieistniejących?
00:39:05Możliwe.
00:39:06Wiesz, tam gdzie te, jak się pan wyraził, rzeczy istnieją,
00:39:12tam ja na pewno już je znajdę.
00:39:14Do cholery z tym kompresem.
00:39:18Nie wiemy nic.
00:39:19Nic w tych gazetach nie ma.
00:39:21Tumanią nas tylko wciąż, zamydlają oczek.
00:39:24Jezus Maria, jak nie głowa boli.
00:39:26No nie wiemy nic.
00:39:27A przecież mógłby być rząd i naród jednym, jawnie, ufnie, wyraźnie.
00:39:31A to nie.
00:39:33Kręte drogi.
00:39:34Patrz, krętactwa.
00:39:36Tajna dyplomacja.
00:39:37Racja stanu.
00:39:39Samej, no, meternichy, kaunice, czy ja już wiem kto.
00:39:42O Boże, co za ból.
00:39:43Ot i krytyka panu dogaza.
00:39:46Precz z wszelką krytyką.
00:39:47Słusznie?
00:39:48Jeszcze by tylko tego potrzeba, żeby każdy sterował sądą o zarządzeniu władz.
00:39:52Lub wypowiadał się o sprawach istotnych zagadni państwowych.
00:39:56Lecz czy taka tajemniczość?
00:39:58Takie odseparowanie obywatela od spraw, które właśnie tego obywatela obchodzą i bolą,
00:40:03nie ukaże się w rezultacie zwólnym.
00:40:05Racja?
00:40:06Otwarte postępowanie władz wobec obywateli zdobywa, zniewala umysły, budzi entuzjazm.
00:40:13Widzimy to przecież u naszych sąsiadów na wschodzie.
00:40:15To widzimy.
00:40:16A my pojedziemy w okupacji własnej.
00:40:19W okupacji?
00:40:21O Boże, czyż za ból.
00:40:24Lękam się, że to trzymanie nas w ucisku, strachu, nieufności,
00:40:27skończy się niepowetowaną klęską, katastrofą niesłychanej, bezczelność.
00:40:37Wstydzę się za was, intelektualistów, członków wyższych dziesięciu tysięcy.
00:40:43To prawda?
00:40:44Wstydzę się.
00:40:46Wasze drwinki, głupota zawstydzają.
00:40:50Przerażają.
00:40:52Czy wy naprawdę nie widzicie, co się dzieje?
00:40:54Ludzie, a gdzież ta kierująca myśl?
00:40:59Myśl, a nie pałka gumowa.
00:41:02Pałka gumowa, powiada pan.
00:41:04Pałka gumowa, no cóż, jest coś prawdy w tym, co pan mówi.
00:41:08Strach i ból to nie są metody.
00:41:10Ale co tam z panem o tym mówi?
00:41:12Pewnie.
00:41:14Pan to tak okropnie przedstawia, że no.
00:41:17A przecież u nas nie jest wcale tak źle.
00:41:21Weźmy na przykład, no weźmy choćby pod uwagę
00:41:24naszą niezwykłą ofiarność.
00:41:26Płyną i płyną ratki na pon, na lop.
00:41:29Przecież o tym trzeba pamiętać.
00:41:32Wierzę, wierzę, wierzę.
00:41:34No tak, tak, wiem przecież.
00:41:37Licht to zewnętrzność i mydlenie oczu.
00:41:40Wszelkie ofiary na nic się nie zdadzą, gdy nie ma myśli porządkującej.
00:41:44Gdy nie ma mądrości.
00:41:46Gdy nie ma ani zalążka idei.
00:41:47W razie są mocarstwowości nie jest ideą.
00:41:51Straszne jest bezplonie naszej dwudziestoletniej wolności.
00:41:56Chłopi żyją dalej prawie, że w poddajstwie.
00:41:59Strachu przed panem, księdzem, sołtysem,
00:42:01izbą skarbową komornikiem.
00:42:03Strachu przed mędzą i głodem.
00:42:05Robotnicy spętani.
00:42:07A najlepsi ludzie zakratani.
00:42:09Głuchota i ślepota rządu.
00:42:14I ta największa nasza klęska,
00:42:16głupota władców niepojęta.
00:42:19Nieograniczona.
00:42:21Polityka zagraniczna doprowadziła do objęcia Polski
00:42:23wzdłuż całej granicy zachodniopołudniowej
00:42:25sierpem ostrym, nieustępliwym.
00:42:27A wewnętrzna polityka oparta o policjantów,
00:42:30szerzących postra.
00:42:32Ludzie rządów pomajowych dopycha.
00:42:35Pańskość, arogancja, reakcyjność i klerykalizm.
00:42:38Wstyd, hańba i bezczelność.
00:42:40I tacy pokazują figę zachodni.
00:42:42I tacy wygrażają palcem wschodni.
00:42:44No bo cóż dopiero powiedzieć
00:42:45o najwyższej szkole wiedzy społecznej,
00:42:47jaką reprezentuje Rosja.
00:42:48Związek Sowieckich Republik.
00:42:52Mickiewicz rzekł, by że Rosja
00:42:54wzięła na siebie ofiarę krwawą.
00:42:55I trud powszechności za zbawienie chłopa
00:42:57i robotnika całego świata.
00:42:59Oszalał.
00:43:01Bezczelność, wywrotowe klamstwa bolszewickie.
00:43:04Boga i ojczyzny ten człowiek w sercu nie ma.
00:43:06Matkę Polkę pan ssałeś?
00:43:08Z jej mlekiem winien pan był
00:43:10przejąć w siebie patriotyzm
00:43:11i poszanowanie ojczystych władz?
00:43:13Mógł się przecież na flaszce wychować.
00:43:15Zostaw pan.
00:43:16A ja tam w jednego człowieka.
00:43:18Marszałka Ryza Śmigłego.
00:43:20Mam wrażenie, że te myśli ponure
00:43:29wypowiedział pan już w maju 1936 roku
00:43:35na zjeździe lwowskim.
00:43:37A wszędzie je mówię.
00:43:42Jak nie je mówię.
00:43:44Nie kryje mych myśli.
00:43:46Przestrzegam, upominam.
00:43:48Niestety tam, gdzie mój głos dociera
00:43:50nic słów moich nie słucha.
00:43:52Oprócz pana.
00:43:53Panie, Bruno, nie je...
00:44:05O szalo.
00:44:08Bezczelność.
00:44:09I jakie szkodliwe takie gadanie.
00:44:12Publicznie.
00:44:13Zgroza.
00:44:14I to w takiej chwili,
00:44:16kiedy powinniśmy być silni,
00:44:17zwarci, gotowi.
00:44:19Właśnie, właśnie.
00:44:20Czy to aby na pewno Polak?
00:44:21Hej, kto Polak na bagnety.
00:44:23Cieka pan bądź.
00:44:24To syn Chlowski ze Środkowej Małopolski.
00:44:26To wszystko tłumacie?
00:44:27Gniazda ukraińskie sięgają aż po Gorlice.
00:44:30Na pewno w nim domieszka krwi wrażej ruskiej.
00:44:32Na pewno.
00:44:33Ponoć matka jego z Czechów.
00:44:35Bycz Cześć.
00:44:36Vipe pika, vipe pika, vipe pika, vipe pika, vipe pika.
00:44:39Panowie, szkodliwe, nieszkodliwe,
00:44:42po co się znęcać?
00:44:43Pozwólcie myśleć samodzielnie.
00:44:45Cóż on takiego zrobił ten pan Sztorc?
00:44:47Czy pan litera te przypadkiem nie żyć?
00:44:50Takie ma dziwne ręce.
00:44:51Na pewno Żyd.
00:44:53Takich jak ten Sztorc należy zamykać, odosabniać.
00:44:57Ma pan rację.
00:44:57A to jeszcze szczęście, że władze nie słyszali przemówienia tego,
00:45:01no jak mu tam, Sztorca.
00:45:04Ostatecznie słyszeliśmy wszyscy.
00:45:09Pan Starosta, nareszcie.
00:45:12W takiej chwili bez władzy między nami jesteśmy jak owca bezpasterza.
00:45:16Serwowe wypczas.
00:45:17No i co?
00:45:18No i co, pan Starosto?
00:45:19To jest telefon z Warszawy.
00:45:20No i co?
00:45:22No, cóż, proszę Państwa.
00:45:25Rzeczy istotnie ci?
00:45:26No, no, no, no.
00:45:28Oj, na nerwów, proszę Państwa.
00:45:30Zastanowiska psychologii.
00:45:32Kiedy pan zabierze tego Sztorca?
00:45:36Każdy ma swoją robotę.
00:45:39Jeden drugiemu nie powinien przeszkadzać.
00:45:43To jedno mogę żyć.
00:45:45Zapewnić Państwa mogę jako, jako były oficer Sztabu,
00:45:51że takiego ducha, takiego stalowego przeświadczenia,
00:45:55takiej pewności, jak obecnie w sztabie naszym głównym,
00:45:59nie widziano już dawno.
00:46:02Niech to Państwu będzie rękojmią i wytyczną, prawda?
00:46:05Na wypadek...
00:46:06Na jaki wypadek?
00:46:07Na wypadek jakichś konfliktów, natury poważniejszych.
00:46:11Jak to? Czyż to możliwe?
00:46:14Oczywiście, że niemożliwe, droga panno Kiti.
00:46:17No, nikt lekko myślnie nie kwaci się do przegranej, nie, nie, nie.
00:46:21No i więc butni Niemcy, niepczak ponieśliby druzgocącą klęską.
00:46:25No, ostatecznie rozum okazuje nam stwierdzić,
00:46:28że i ta, no, niemożliwość może stać się możliwością.
00:46:33Zdarzają się takie przemienienia płaszczyzn na platformach politycznych.
00:46:38No, ale komu w drogę temu czasu?
00:46:41O, panie starze.
00:46:42A, słyszałem, że dziś pensjonacie ma być miły, towarzyski nasz.
00:46:46Właśnie.
00:46:49Czy mógłbym wpisać się do karnecika?
00:46:52Zechciałaby pani ze mną zatańczyć.
00:46:54Nie mam karnecika, ale z przyjemnością, panie starosto.
00:46:59Polecam się pamięci.
00:47:01Och, pan jest bardzo...
00:47:03Chodzi pan, aż mnie zatkało.
00:47:05O, już wiem.
00:47:06Pan jest bardzo rycerski.
00:47:07Dla wszystkich.
00:47:10Bez obawy, bez obawy, państwo drodzy, wierzajcie mi.
00:47:13Bać się nie mamy.
00:47:15O, proszę, oto hejnał.
00:47:18Hejnał pracy, szybkości, tempa, organizacji.
00:47:24No cóż, państwo zapewne, prawda, na śniadanko, no a my na nasze pole chwały.
00:47:32Moje uszanowanie państwu.
00:47:34Do widzenia!
00:47:42Podobnie, rozmach.
00:47:50Podobnie.
00:47:51DĄNCING
00:48:21PANIE BRUNO!
00:48:35PANIE BRUNO!
00:48:40PANIE BRUNO!
00:48:44Pan dokąd?
00:48:46Panie Bruno?
00:48:48Muszę nagle wyjechać.
00:48:50Tak nagle, że nie mogę dokończyć Pani portretu.
00:48:54Ale mam nadzieję, że go jeszcze dokończę.
00:48:56Pan... Pan odjeżdża?
00:48:58Tak.
00:48:59Już zostało tylko parę minut do odjazdu. Proszę się nie zatrzymać.
00:49:02Żegnam Pana.
00:49:04Kochany Pani Antoni.
00:49:06Do... dokąd?
00:49:08A, po prostu zwolniło się miejsce w Berezie.
00:49:13Do widzenia Pani.
00:49:20O Boże.
00:49:24Do czegośmy doszli w tej Polsce nieszczęsnej?
00:49:28To niesłychane.
00:49:30To niesłychane.
00:49:32Co się stało?
00:49:34Panie mecenasie, co się stało?
00:49:36Dokąd Pan Bruno?
00:49:38O Boże.
00:49:40Tak ślicznie mnie zaczął malować.
00:49:43No cudnie.
00:49:44Tak szybko i tak pięknie.
00:49:46A gdzie on wyjeżdża? Dlaczego? Dokąd?
00:49:50Dlaczego? Dokąd?
00:49:51Dokąd?
00:49:52Wiadomo, dokąd.
00:49:53Dawno się o tym mówiło i podziwiać należy cierpliwość naszych władz.
00:49:57Pan Bruno Sztorc powinien być dawno odosobniony.
00:50:00To jego przekonania, to jego powiedzenia.
00:50:03Bolszewizm czysty.
00:50:04Jeszcze dzisiaj w takiej chwili.
00:50:06Jakie to szkodliwe.
00:50:07Ależ proszę Pani.
00:50:08Ależ Panie Dziejno, jakżeż tak można?
00:50:10Pan Bruno?
00:50:11Najlepszy człowiek pod słońcem.
00:50:13Mądry, dobry człowiek.
00:50:14Gdy słyszę takie... takie sądy, takie nieprzemyślane zdania.
00:50:18Takie wyświechtane frazesie, to wy właśnie należycie do tych, którzy gubią Polskę w brydni.
00:50:24Tak jest brydni.
00:50:25Do człowieka szlak może trafić.
00:50:27Tak jest szlak.
00:50:28O Boże, czyż za ból.
00:50:30Brak zasad katolickich prowadzi na bezdrożach.
00:50:36To niesłychane.
00:50:38Tak przemawiać do kobiety, do magistra prawu.
00:50:41Czy on nie zdaje sobie sprawy, kto ja jestem?
00:50:43Czy on nie wie, do kogo on mówi?
00:50:45Jakżeż ma być łat w prostym narodzie, gdy inteligencja leży siebie nawzajem.
00:50:51Taki miły ten Pan Bruno.
00:50:54Taki oryginalny.
00:50:55Znam, że nawet bardzo mi się podobał.
00:50:58Dopóki nie wiedziałam.
00:51:00I po co on się miesza w takie niebezpieczne sprawy?
00:51:03Już to ja do myślących mężczyzn nigdy nie miałam zaufania.
00:51:07Tym razem tak mnie wzięło, że zupełnie zapomniałam.
00:51:10A swoją drogą żal mi Pana Sztorca.
00:51:15Taki miałam dzisiaj gust tańczyć.
00:51:19Tutaj tylko ciągłe zdenerwowania.
00:51:22Ależ zatańczymy sobie na pewno.
00:51:24Nie wątpię, że Państwo wkrótce zapomną o tym drobnym incydencie.
00:51:29W ogóle daje się odczuć duże uspokojenie.
00:51:31Jeżeli Pani ma szczyptę zaufania do intuicji pisarskiej, to proszę mi wierzyć.
00:51:36Treogadei. Módlmy się wszyscy o Treogadei.
00:51:43Nastrój się nie klei, radio chrypi, odbiornik zepsuty.
00:51:47Odbiornik bardzo dobry, nie?
00:51:49Odbiornik, Sztorc. W ogóle nie ma nastrój do zabawy.
00:51:53Właściwie to wszystko przez tego Sztorca zepsuł nam humory.
00:51:56W ogóle wstrępy ten Bruno i dobrze, że go wreszcie zabrali.
00:51:59Dobrze, że go wreszcie zabrali.
00:52:01Pani tak mówi?
00:52:02Pan Nokitti.
00:52:04Gorzej, że zaczął Pani portret robić.
00:52:07A gdyby, nie daj Boże, rewizyjka maleńka.
00:52:09A kto robił Sztorc?
00:52:11O, a kiedy?
00:52:12A co Panią z nim łączyło i tak dalej?
00:52:14O Boże!
00:52:15A ja w ministerstwie pracuję.
00:52:17I Boga on nie uznaje.
00:52:19I Marszałka Rydza on nie szanuje.
00:52:22Przecież ja muszę to zniszczyć.
00:52:24I tak mnie jakoś nieszczególnie zrobił.
00:52:26No.
00:52:27On jednak zbrzydza, wszyscy to mówią.
00:52:29Takie mi tu zmarszczki zrobił.
00:52:31I oczy za małe wypadły.
00:52:33I oczy za małe wypadły.
00:52:35Równany nasz Paul Ksparnak.
00:52:38Brawo, brawo świetnie.
00:52:40Dzień dobry.
00:53:10Brawo, brawo.
00:53:10Jest dobre, uspokajające wiadomości.
00:53:14W każdym razie możecie Państwo, drodzy, tańczyć i bawić się dowolnie.
00:53:20Wiadomości pewnej, najdokładniejsze oczywiście.
00:53:25A gdyby nawet, gdyby nawet, co do czego przyszło, co zresztą jest zupełnie wykluczane,
00:53:31to będą Państwo mogli sobie spokojnie z werandki albo nawet z okienka oglądać cały przebieg kampanji.
00:53:38No.
00:53:38Tak, tak, tak, raz ci, raz ci, raz tak, raz tak, to, to tam, aż po kilku dniach.
00:53:45Wiktoria.
00:53:45Brawo, brawo.
00:53:46Przepraszam, ale jakżeż to tak współczesna wojna?
00:53:50Tańczyć, tańczyć.
00:53:52Za chwileczkę.
00:53:54Halo, uwaga, PG-101.
00:54:09Halo, uwaga, PG-101.
00:54:12Uwaga, uwaga, czekolada 5.
00:54:14Czekolada 5.
00:54:16Halo, halo, PG-49-16.
00:54:19Uwaga, uwaga, czekolada 5.
00:54:21Czekolada 5.
00:54:23Halo, uwaga, PG-101.
00:54:25Halo, uwaga, czekolada 5.
00:54:27Co to znaczy?
00:54:28Jaka czekolada?
00:54:29Czekolada 5?
00:54:31Państwo, drodzy, to pomysłowa reklama Ewedla.
00:54:35Halo, uwaga, czekolada 5.
00:54:37Uwaga, uwaga, PG-101.
00:54:39Czterdzieści 9, 82, 16, 118.
00:54:43Czekolada 5.
00:54:44Czekolada 5.
00:54:46Halo, uwaga, czekolada 5.
00:54:47Czekolada 5.
00:54:58Więc to nic strasznego?
00:55:01Czekolada?
00:55:02Słodka rzecz?
00:55:05O, jak pani ślicznie w tej sukni.
00:55:07Tak, podoba się panu.
00:55:10Taka skromna.
00:55:11Ale ten szyk warszawski.
00:55:15Odurzający.
00:55:16O, warszawianki.
00:55:18A ryżanki prawdziwe.
00:55:20Proszę mi wybaczyć, panie starosto.
00:55:23Tak mi żal tego pana sztorca.
00:55:25Taki miły człowiek.
00:55:27Czy on aż tak bardzo zawinił?
00:55:29Czy nie dałoby się coś dla niego zrobić?
00:55:31Co to, to nie, droga pana Kitti.
00:55:34Unieszkodliwiony.
00:55:35No, przykra historia, ale za dużo tego...
00:55:37Za dużo, no.
00:55:38Musimy dbać o czystość idei.
00:55:41Pan uważa, że ten człowiek to...
00:55:44defetysta?
00:55:45No właśnie.
00:55:46Pani znalazła najtrafniejsze słowo.
00:55:48Po prostu...
00:55:50Defetysta.
00:55:50Zdrowy instynkt podtrzepnął pani do słowa.
00:55:58Chciałbym, aby pani rozumiała moje postępowanie w każdej okoliczności i we wszystkich sprawach.
00:56:05Będę się starała, pani starosto.
00:56:08Uwaga, uwaga.
00:56:09Czekolada pięć.
00:56:10Czekolada pięć.
00:56:12Pani może śmiało na mnie liczyć, gdyby zaistniałe wyjątkowe okoliczności.
00:56:15W moim aucie jest wolne miejsce zarezerwowane dla pani, panna Kitti.
00:56:22Pan nie zawiesie do Warszawy?
00:56:24To cudnie.
00:56:26Pan jest bardzo rycerki, aż to panu kiedyś mówiłam.
00:56:29Proszę wam nie liczyć, jak na zawisze.
00:56:31Jak na zawisze, panna Kitti.
00:56:35Pani wie, dlaczego tak często zaglądałam tutaj.
00:56:38Ciągnęła mnie tu siła przemożna.
00:56:41Potężny magnez przeznaczenia.
00:56:43Uwaga, uwaga.
00:56:44Czekolada pięć.
00:56:44Czekolada pięć.
00:56:45Wszystko dla pani.
00:56:46Ja z panią pojadę na koniec świata.
00:56:48Zbliża się godzina błyskawicznej decyzji.
00:56:50Pani czuje, co się święci.
00:56:51Jak się tylko coś zacznie, to my jeden skok i jesteśmy w Rumunii.
00:56:54Tak.
00:56:55Nastos, nastos.
00:56:55Rzucimy życia los.
00:56:56Nastos, nastos.
00:56:58Jak to?
00:57:00To panu ci wszystko i ucieknie?
00:57:03A co na to powie minister?
00:57:05Robię to dla pani.
00:57:06Ja panią chcę ratować.
00:57:08Bruno miał rację.
00:57:09Jeżeli tacy jak panu, jak panu nie wstyd.
00:57:15O, coś mi się zdaje, że ten Bruno zawrócił pani w głowie.
00:57:19To wiem coś o tym.
00:57:21Pani prezeska ostrzegała mnie.
00:57:23Lajdacki artykuł z oszczerstwami na rząd.
00:57:25No, pani będzie gorzko płakała.
00:57:30Warszawianka.
00:57:36Halo, uwaga.
00:57:37Pek jest to jeden.
00:57:38Halo, uwaga.
00:57:39Pek jest to jeden.
00:57:45Endlich.
00:57:47Jedz dobar sznę.
00:57:48Pek jest to jeden.
00:58:18Po мелciapii.
00:58:19Po
00:58:34Nie mądrze.
00:58:35Po
00:58:39Po
00:58:40DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:10DZIĘKI ZA OBSERWACIE
00:59:40DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:00:10DZIĘKI ZA OBSERWACIE
01:00:40Dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem.
01:00:44Osiem naraz, tu już mamy sto czteryści cztery, osiem, sto czteryści cztery, osiem, sto pięćdziesiąt dwa.
01:00:49Wszystko mu słyszał, tylko tego kierunku nie.
01:00:53Zabezpieczyć mienie państwowe.
01:00:55Bójda na resora.
01:00:57Jakie mienie, jak zabezpieczyć, kiedy?
01:00:58No cóż, portrety powtykamy za szafę.
01:01:03Szafę przecież nie zabierzemy ani z tołów, ani z tołów.
01:01:07O, co było ważne.
01:01:09Kierunek.
01:01:11Czego właśnie nie wiem.
01:01:12Sto pięćdziesiąt trzy, sto pięćdziesiąt cztery, sto pięćdziesiąt pięć.
01:01:18Panie komisarzu, sto pięćdziesiąt od godziny ósmej.
01:01:22Teraz zaledwie po dziesiątej.
01:01:25Sto pięćdziesiąt na naszej bocznej szosie.
01:01:26Sto pięćdziesiąt dziewięć.
01:01:39No, jeżeli tyle wali rządowych aut na tej bocznej szosie,
01:01:42to ile tego musi być na trakcie głównym?
01:01:44A ile pan tego naliczył?
01:01:45Melduj posłusznie.
01:01:47Sto pięćdziesiąt dziewięć sztuk w stu trzydziestu czterech minutach.
01:01:49Sto pięćdziesiąt dziewięć?
01:01:50A?
01:01:51Cholera, kupa tego.
01:01:52Otóż właśnie ja tak myślę.
01:01:54Ośmielę się również zaznaczyć, że to nic nie szkodzi,
01:01:57że pan komisarz nie dosłyszał kierunku ucieczki, ewakuacji.
01:02:02To całkiem nic nie szkodzi.
01:02:04Sto sześćdziesiąt, sto sześćdziesiąt jeden, sto sześćdziesiąt dwa.
01:02:08Jakże to tak nie szkodzi?
01:02:09Albo nie szkodzi.
01:02:11Przecież tylko ten kierunek jest wskazany, w którym oto auta te się udają.
01:02:15Przecież my siłą faktu zawsze zarządem.
01:02:20Zarządem.
01:02:22Zarządem.
01:02:24Wsyłają drogą wniosek trafny.
01:02:31Panie komisarzu, posterunkowy Kajdas zgłasza swoje przybycie.
01:02:34Spocznie.
01:02:34Panie komisarzu, walą auta, wozy.
01:02:36Pieszo, gromadami, tysiące.
01:02:38Tysiące ludzi.
01:02:39Warszawa?
01:02:40Co tam Warszawa?
01:02:41Wszystko się ewakuuje.
01:02:42Ale to nie ewakuacja, panie komisarzu.
01:02:44To ucieczka, to panika, to oblęd.
01:02:46Tak, oblęd.
01:02:47Rząd, generalicji, ambasady, poselstwa, wszystko.
01:02:50168, 169, 170.
01:02:52Co 170?
01:02:53170 auta od godziny 8.
01:02:55To tu bocznym traktem, ale tam na szosie głównej.
01:02:58Tysiące, dziesiątki tysięcy, setki tysięcy.
01:03:01Cała Polska miliony.
01:03:02Pan, panie komisarzu, nic tu nie wie.
01:03:04Nic tu nie wiecie, nic.
01:03:06171, 172.
01:03:08O, to chyba jakaś ambasada.
01:03:11Nic tu nie wiecie.
01:03:12Uciekinierzy powiadają, że Niemcy są już na Golęcach.
01:03:15Są?
01:03:15Tak, że zewsząd wszystko ucieka.
01:03:17Cała Polska rozbita w kilku dniach.
01:03:20Straszne.
01:03:22Straszne.
01:03:23A straszne, panie komisarzu.
01:03:24Tu przecież nie można mówić nawet o dezorganizacji.
01:03:27To piekło.
01:03:28Wszystko gna, pędzi.
01:03:30Tym ruchem, panie komisarzu, to ja kierować nie potrafię.
01:03:32Tego nas nie uczono.
01:03:34Tego nawet sam premier nie potrafi, chociaż taki...
01:03:38Halo?
01:03:45Tak jest.
01:03:45Tak, tak.
01:03:47Tu po stronie Policji Państwowej w Rostajach.
01:03:48Tak jest.
01:03:50Ach, starostwo?
01:03:52Pan starosta, moje uszan...
01:03:53Co?
01:03:54Już uciekł?
01:03:56A, woźny ze starostwa.
01:03:59No, co, panie pomferko?
01:04:01Jeszcze z biura?
01:04:02Już na wyjezdnym?
01:04:04Co, co, co, co?
01:04:05Pan premier?
01:04:08Jaki pan premier?
01:04:09Co, co, co, co?
01:04:11Ale pan wyjechał w złą godzinę z premierem.
01:04:13Niech pana...
01:04:14Co, co, co?
01:04:16Nie słyszę.
01:04:18Źle słyszę.
01:04:19Sławoś Składkowski?
01:04:21No, co?
01:04:25Odbudł inspekcję?
01:04:27Tu, teraz, wario, przepraszam.
01:04:29Na Golencach.
01:04:31Przecież tam już wiali.
01:04:33Pojechał.
01:04:34W kierunku Rostaj.
01:04:36Kiedy?
01:04:37O, który?
01:04:39Za chwilę?
01:04:40Że już?
01:04:41Halo, halo?
01:04:42Znów nic nie smać.
01:04:46Wszyscy dzwonią, nie kończą.
01:04:48Uciekają.
01:04:49Fiksacja czysta.
01:04:51186, 187, 188, 189.
01:04:57No, pomalutku dobijemy do drugiej setki.
01:05:00Przestań, pan!
01:05:01Dość tej arytmetyki!
01:05:03Matematyk, cholera, a tu koniec świata.
01:05:08Z tej nerwacji człowiek głosu nie rozróżnia.
01:05:10Panie komisarzu, starostów za mną już nigdzie nie ma.
01:05:13Pierwsi z wiali.
01:05:14Psiak, rew.
01:05:16Jasny gwin, co teraz robić?
01:05:18Słyszane rzeczy?
01:05:20Premier odbył inspekcję w Nagolencach.
01:05:23Możliwe, prawdopodobne, że zaraz tu będzie.
01:05:25Pojechał na Rostaję.
01:05:27Koniec świata.
01:05:28W takiej chwili przecież to wprost nienaturalne fiksacja czysta.
01:05:33No, co teraz robić?
01:05:36Co?
01:05:37Co się pan komisarz tak trapi?
01:05:40202, 203.
01:05:43Szkoda zdrowia.
01:05:45204.
01:05:47Teraz zdrowie to grunt.
01:05:50Nic już nie wiem.
01:05:51Nic nie rozumiem.
01:05:53W oczach mi się troi.
01:05:55Pod Nagolence Niemcy podchodzą.
01:05:58A my tu o kilkanaście kilometrów odlegli czekamy na ostatni telefon.
01:06:02Rozumiecie?
01:06:03Ostatni.
01:06:04A równocześnie możemy mieć inspekcję samego premiera.
01:06:09Czy pan to jest zdolny zrozumieć?
01:06:11Nawet nie silę się zrozumieć, panie komisarzu.
01:06:14Teraz nikt nic nie rozumie.
01:06:15To jest ogólne.
01:06:17Ja wiem tylko jedno, że pan premier ma auto na ileś tam HP,
01:06:21a my w ogóle auta nie mamy to wszystko.
01:06:24Całe zagadnienie jest w tym jednym słowie auto.
01:06:27No ale furmankę przecież jakąś dostaniemy, prawda?
01:06:31A oczywiście.
01:06:32Załatwiłem to już z moim gospodarzem.
01:06:34No ale czy na pewno?
01:06:35Pewnego teraz nic nie ma.
01:06:37Ale zadatkowałem.
01:06:39Suto zadatkowałem.
01:06:41Teraz taka konkurencja...
01:06:43No ale co tam teraz forsa?
01:06:45Grunt, że furmanka.
01:06:46Już?
01:06:49218.
01:06:51Stracę całą rachubę przez tego cholernego premiera.
01:07:01Panie komendancie, melduję posłusznie,
01:07:03iż posterunek policji w Jankowcu przekazuje więźnia
01:07:06z rozkazem dalszego eskortowania do miejsca przeznaczenia.
01:07:10Więźnia?
01:07:11Jakiego więźnia teraz, dziś?
01:07:13Czy pan z byka spadł?
01:07:14No to, że fiksacja czysta, czy pan nie wie co się dzieje?
01:07:17Nie, ktoś by nie wiedział.
01:07:18Doskonale wiem.
01:07:20No więc?
01:07:20Ale służba służbą.
01:07:22Przecież ja nie decyduję.
01:07:24Więźnia?
01:07:25Więźnia?
01:07:26No tak.
01:07:27No pewnie, że pan nie decyduje.
01:07:29Decyzje jedą z góry.
01:07:29Wiadomo, z góry jedą decyzje,
01:07:31lecz dziś to nieprawdopodobne.
01:07:34Nie, no mnie się to wszystko chyba śni.
01:07:36222.
01:07:37Trzy dwójki.
01:07:38Szczęśliwa cyfra.
01:07:39Bruno Storz.
01:07:42Storz.
01:07:43Nie, no to pomyłka widać.
01:07:44Tak, to wszystko pomyłka.
01:07:46Więc
01:07:46Bruno Storz.
01:07:49Artysta, malarz, poeta, publicysta,
01:07:53polityczny.
01:07:55Do Berezy, co?
01:07:57No jeżeli tak napisane, to widocznie tak jest.
01:08:00Też się wybrał z politykowaniem.
01:08:03No cóż teraz robimy z panem?
01:08:05Pytam pana, co?
01:08:06A nie wiem, nie wiem.
01:08:08Szczęśliwy, nie wiem.
01:08:11No i niebezpieczny pan do tego,
01:08:13żeby oka z pana nie spuszczać
01:08:14i bezwarunkowo nie rozkuwać.
01:08:16No ptaszek widać z pana.
01:08:19Więc pan
01:08:19nie wie, co my mamy zrobić z panem?
01:08:23Nie wiem.
01:08:24A skąd ja?
01:08:26Mam wiedzieć do cholery!
01:08:28A tego też nie wiem.
01:08:29Wybraliście się w samą porę.
01:08:31Już nie można, bo to lepiej.
01:08:33Za chwilę będziemy tu mieli
01:08:34inspekcję samego pana premiera.
01:08:35Ja odstawiłem więźnia według rozkazu,
01:08:37a co dalej, to już mnie głowa nie boli.
01:08:40No, jeżeli to tak dalej pójdzie,
01:08:42to możemy mieć za chwilę
01:08:43całą Radę Ministrów.
01:08:46Oto już 228 wóz przejechał,
01:08:49a wszystko rządowe auta.
01:08:51Kupa tego w tym rządzie siedzi,
01:08:53wierzyć się nie chce.
01:08:56A ja wam mówię.
01:08:58Nam się to wszystko chyba śni.
01:09:00To byłoby bardzo źle.
01:09:02Dlaczego?
01:09:03Bo we śnie trudno uciec.
01:09:04Ma się wrażenie, że nogi wrosły w ziemię.
01:09:06Ugrzęzły w gęstej smole.
01:09:08Co za słowa!
01:09:09Ucieczka?
01:09:10Manika?
01:09:12Pojąć nie sposób,
01:09:13fiksacja czysta.
01:09:14Mówię, że sam prezydent
01:09:15nie mógł się zatrzymać w Lublinie
01:09:16tylko 20 minut
01:09:17i pognał dalej na śniatyń.
01:09:20A my?
01:09:22Instrukcji żadnych.
01:09:23Nic!
01:09:24Nic!
01:09:25Nic!
01:09:26Nic!
01:09:28Halo?
01:09:30A, to jeszcze pan.
01:09:33Więc jednak?
01:09:35Już jedzie.
01:09:37Bardzo panu dziękuję.
01:09:40Stało się.
01:09:43Za chwilę będzie tu premier.
01:09:44Trzydzieści pięć.
01:09:48Różcie się.
01:09:49Zmuchać tam lawkę.
01:09:51Przeczyjcie szafę.
01:09:52I nakręć pan budzik.
01:09:56Jeszcze gotów stanąć
01:09:57podczas inspekcji.
01:09:59Z budzikami nigdy nic nie wiadomo.
01:10:00A pan?
01:10:20A pan co?
01:10:20A więc co?
01:10:23Do Berezy.
01:10:26A jak pan się dostanie do tej Berezy?
01:10:29No zastanowił się pan nad tym?
01:10:31A po co by więzień miał myśleć?
01:10:34Inni myślą za niego.
01:10:39Co mam z nim zrobić?
01:10:40241, 242.
01:10:45Do areszku.
01:10:45Odesłać i spokój.
01:10:46Sądzę, że tak będzie najlepiej.
01:10:48Tymczasem przynajmniej.
01:10:50Są momenty, w których nawet policja jest bezsilna.
01:10:53To prawda.
01:10:55243.
01:10:57To on.
01:10:59Jest.
01:11:00Zajechał.
01:11:04Kto?
01:11:06243.
01:11:07Premier.
01:11:08A co tego jeszcze?
01:11:10Ale teraz to już całkiem stracę ratówek.
01:11:13Władza zawsze psuje wszystko.
01:11:24Panie premierze,
01:11:26komisarz Gabryś
01:11:27jako komendant po strunku
01:11:29zgłasza stan liczebny.
01:11:31Komendant,
01:11:32jeden starszy przodownik,
01:11:34dwóch przodowników,
01:11:35pięciu posterunkowych.
01:11:36Cześć.
01:11:38Spocznij.
01:11:59Wymieczone.
01:12:01Tak jest.
01:12:06Porządek,
01:12:07sprawa najważniejsza.
01:12:09Spóźnia półtorej minuty.
01:12:29Naregulować.
01:12:30Na schodach
01:12:34zauważyłem
01:12:36źdźbło słomy.
01:12:38Posprzątać.
01:12:41Posterunkowy.
01:12:43Posterunkowy kobza.
01:12:46No i co z tego?
01:12:48Mów coś.
01:12:50Rób coś,
01:12:51ruszaj się.
01:12:54Posterunkowy.
01:12:55Posterunkowy kajdas
01:12:56zgłosił swój powrót ze słupem.
01:12:57Zwracać uwagę
01:12:58na normalny tok pracy.
01:13:01Ruch nieco
01:13:01od kilku dni wzmożony.
01:13:04Ale to przejdzie.
01:13:07Dbać.
01:13:08Uważać.
01:13:10Inicjatywę.
01:13:11Mieć.
01:13:21A cóż to za subjektum?
01:13:25Więzień.
01:13:25Raczej obiekt
01:13:28niż subjektum.
01:13:29O.
01:13:34Mów coś.
01:13:36Rób coś!
01:13:38Ruszaj się,
01:13:39tylko nie trwaj bez ruchu.
01:13:41Nie rdzewij,
01:13:42bo zaczniesz strzypieć.
01:13:44Inicjatywa.
01:13:46Samodzielność.
01:13:48Zrozumiano?
01:13:48No.
01:13:55Więzień co przeskrobał?
01:13:58Nie wiem, panie premierze.
01:14:01Wiem tylko, że przeznaczono mnie do Berezy.
01:14:04Do Berezy.
01:14:06Polityka?
01:14:08Polityka czy paskarstwo?
01:14:09Paskarstwo w każdym razie nie.
01:14:15A polityka?
01:14:16Chociaż nie zajmuje się tym.
01:14:18Zawód?
01:14:20Malarz, literatur.
01:14:22O.
01:14:23Zawsze dla mnie podejrzany ten gatunek ludzi.
01:14:28Rób coś, jeden z drugim.
01:14:29Nie gapsie.
01:14:30Rób coś, rób coś.
01:14:31Ruszaj się.
01:14:31Ilu pan ma odznaczonych w swoim rejonie?
01:14:37Mówię o ludności cywilnej.
01:14:38Dotychczas nikogo.
01:14:39Przecież tyle teraz było innych spraw.
01:14:41Nie rozumować?
01:14:42Te pańskie inne sprawy nie należą do pana,
01:14:44do pańskiej kompetencji.
01:14:46W ogóle bardzo źle.
01:14:48Opieszałość.
01:14:50Natychmiast wygotować spis zasłużonych.
01:14:52A tacy muszą być.
01:14:54Tacy są wszędzie.
01:14:55Ten zwiózł kamienie pod szkołę.
01:14:58Tamten naprawił most.
01:14:59Uf.
01:15:01Płot pięknie postawił.
01:15:04Szuka, ja znajdziesz.
01:15:06Trzeba, żeby wszędzie byli odznaczeni.
01:15:08Jakżeż tak.
01:15:10Same dziewicze piersi?
01:15:11To źle.
01:15:12Zrozumiano?
01:15:13Tak jest.
01:15:14Panie premierze, proszę o pozwolenie złożenia melduń.
01:15:17Melduj pan.
01:15:18Melduję posłusznie,
01:15:19że w tym rejonie nie ma kogo nagradzać.
01:15:21Sami Ukraińcy.
01:15:23Aha.
01:15:24Polska B.
01:15:25Mów pan tak od razu.
01:15:27Ale przecież
01:15:27jacyś Polacy się znajdą, więc
01:15:30nie milcz.
01:15:32Nie leń u chuj.
01:15:33Mów coś, rób coś, ruszaj się.
01:15:43Ubikacje.
01:15:44W stanie dobrym, czyste.
01:15:47Higiena.
01:15:49Estetyka.
01:15:50Pokaż mi swoją ubikację,
01:15:55a powiem ci, kim jesteś.
01:15:56Tak jest.
01:15:57O.
01:15:59Godzina.
01:16:01Ile przeznaczyłem na dzisiejszą inspekcję?
01:16:04Czas preliminowany już płynął.
01:16:05Więc w drogę.
01:16:06Czasu mamy niewiele.
01:16:07Rozkaz.
01:16:07Z posterunku policji w rozstajach
01:16:12jestem na ogół
01:16:13zadowolony.
01:16:17Najpilniejsza rzecz
01:16:18wygotować listę zasłużonych
01:16:21i przestać osobiście do mnie.
01:16:23Dokąd?
01:16:25My, my, my, wykleć.
01:16:29Wiecie panowie.
01:16:31Wojna.
01:16:33Buta niemiecka posunęła się za daleko.
01:16:35Cierpliwość nasza już wyczerpana.
01:16:42Teraz my im pokażemy.
01:16:49Panowie, ze zdwojoną energią pilnujcie ładu.
01:16:53Mężczyzn od lat 18 do 45 wysyłać za armią lub do przynależnych im PKU.
01:16:59Praktycznie jednak za armią.
01:17:00Gdyby nie racja stanu, zostałbym tu z wami.
01:17:06Mówiąc, pracując, poruszając się gorliwie.
01:17:10Lecz niestety twardy los zmusza mnie do chwilowego oderwania się od nieprzyjaciela.
01:17:18A więc, szczęśliwi, jakże wam zazdroszczę, że zostajecie wśród swoich.
01:17:25Wydbajcie o lat i porządek.
01:17:28Pamiętajcie o moich przykazaniach.
01:17:30Każdy z panów zda mi osobiście raport ze swych czynności.
01:17:35Bo wojna, proszę panów, to nie bezlat i anarchia.
01:17:40Lecz lat wzmożony i praworządność zdwojona.
01:17:44Po pom, po pom, po pom, po pom, po pom, po pom.
01:17:59A, więzień.
01:18:04Jak pan się nazywa?
01:18:11Bruno Storz.
01:18:12Bruno Storz?
01:18:14Ale chyba nie ten sławny Bruno Storz.
01:18:17Właśnie ten.
01:18:20Domek z kart?
01:18:22Domek z kart.
01:18:24A, więc to pan.
01:18:27Więc to pan.
01:18:29Wielki wróg polski.
01:18:30Nie.
01:18:30Tylko wróg systemu tak zwanego rządzenia.
01:18:35Waszego systemu.
01:18:37Pańskie postępowanie.
01:18:38Działalność pana miała wszelkie cechy zdrady stanu.
01:18:41Można to i tak nazwać.
01:18:43A o ileż łatwiej byłoby mnie, zwłaszcza dzisiaj,
01:18:46kiedy straszna katastrofa zwaliła się na Polskę,
01:18:49udowodni, że cała działalność waszego rządu
01:18:51była zdradą stanu.
01:18:52Pań Sztorz!
01:18:54Nie boję się pańskiego gniewu.
01:18:58Może mnie panu derzyć.
01:19:00Nie będę się bronił.
01:19:02Bezbronnych bić to wasza specjalność.
01:19:05Może mnie pan zastrzelić.
01:19:08Jednego pan tylko nie może.
01:19:09Przekonać mnie, że się myliłem.
01:19:13Ja od lat widziałem grozę wiszącą nad krajem.
01:19:17Widziałem, jak przygotowywaliście klęskę.
01:19:19Systematycznie, krok za krokiem.
01:19:24Ale wy w zarozumiałości swojej bucie i pysze
01:19:26ignorowaliście wszystko, co nie było pochlebstwem.
01:19:30Pane Girykiem, bizusostwem i upokorzeniem.
01:19:33A dla przeciwników mieliście tylko jeden argument.
01:19:35Więźć i kryminał.
01:19:37Aż doprowadziliście Polskę do ruiny i do niewoli.
01:19:42A teraz uciekacie wszyscy.
01:19:44Sromotnie i podle.
01:19:46Spotykamy się w ostatniej chwili.
01:19:51Ja pragnę, żeby ta chwila zapadła w pańską świadomość.
01:19:53Żeby była wiecznym wyrzutem.
01:19:55Męką.
01:19:56Za nędzę, poniewierkę.
01:19:57Nie wolę chłopa polskiego i robotnika.
01:19:59Za mękę całego narodu.
01:20:00A gdyby nawet tak na to,
01:20:16że teraz nie należałoby sobie nawzajem
01:20:20wybaczcie.
01:20:24Wybaczać.
01:20:27Teraz.
01:20:29O klęsce.
01:20:30Ja nie mam nic do wybaczenia.
01:20:33A pańskie przebaczenie byłoby dla mnie obrazą.
01:20:43Was przeklnie historia.
01:20:45Skurczy was do właściwych wymiarów.
01:20:47Was i tak kosztownie przez was dla własnych celów
01:20:50wypielęgnowaną legendę.
01:20:52Legiony.
01:20:53Rokosz majowy.
01:20:55To zbyt małe detale w dziejach narodu,
01:20:57a cóż dopiero w dziejach ludzkości.
01:20:59Ani jednego dzieła godnego pamięci
01:21:00nie wydała Polska pod waszymi żądami.
01:21:03Coś z tego okresu zostanie w pamięci pokoleń.
01:21:05To jedynie zasobu czynów.
01:21:07Myśl, dążeń i dokonań powstałych wbrew wam.
01:21:09Pomimo was.
01:21:10Albo przeciw wam.
01:21:12Uciekajcie.
01:21:13Uciekajcie wszyscy, którzy macie nieczyste sumienie.
01:21:16Którzyście Polsce gróbko pali.
01:21:17Nie ma dla was miejsca w tym kraju nędzy i nieszczęścia.
01:21:20Za wymienione pieniądze publiczne
01:21:22stwórzcie sobie blistry dobrobyt.
01:21:24Tylko bez was może się podźwignąć naród.
01:21:26Ale inaczej.
01:21:27Inny.
01:21:28A wy, którzyście wciąż rzucali hasła
01:21:30o pięknej śmierci dla miłej ojczyzny,
01:21:33nie potrafiliście nawet skinąć dla nich.
01:21:35Uciekajcie.
01:21:38Krew chłopskich i robotniczych synów,
01:21:40którzy znowu znawozili sobą ojczyste pola,
01:21:43niechaj spadnie na was.
01:21:44Wstraszcie świat.
01:21:45Wy, upióry.
01:21:50Krew chłopskich i robotniczych synów.
01:21:58Opętał mnie pan swoją mową.
01:22:02Opętał mnie pan, a teraz prysnął szar.
01:22:05Czemu, że jest chwilowa przemoc,
01:22:10bądź co bądź cywilizowanego wroga
01:22:12wobec barbarzyńców schodu?
01:22:16Opętał mnie pan swoją mową,
01:22:18a teraz prysnął czar.
01:22:25Przypomniał mi pan naszą
01:22:26misję.
01:22:29I to mnie podniosło na duchu.
01:22:41My, my, my, my się jeszcze dogadamy z Niemcami
01:22:44i wtedy pójdziemy razem
01:22:45i zdepczymy tę wschodnią szmiję,
01:22:48bo ten jest cel i misja nasza.
01:22:49Zmiażdżyć komunizm!
01:22:51Pilnować więźnia!
01:22:52Znów auto.
01:23:05Ale już ich więcej nie liczę.
01:23:07Pies z nimi tańcował.
01:23:22Halo?
01:23:27Co?
01:23:28Co?
01:23:31Mówi, ty!
01:23:52Zdjęcia i montaż
01:24:22Zdjęcia i montaż
01:24:52Zdjęcia i montaż
01:25:22Zdjęcia i montaż
Comments