Skip to playerSkip to main content
  • 6 days ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00Kościół VI. Sześćdziesiąt godzin później zmieniło się położenie wycałe niespodziewanie kardynał Belzier.
00:06Ze swoim sekretarzem opuścili Londyn. Udali się kilka dni do zamku Lorda Sauduera na wybrzeżu Kemp.
00:14Sytuacja przedstawiała się jak następuje.
00:16Gdy tylko zapowiedziano prawo u ustawieniu kościoła, ukazała się całkiem nieoczekiwana opozycja.
00:23Wszyscy widzieli w prawdzie, że to jest sztuczny, zbudzony opór, ale cały ruch kierowany był tak zręcznie, że mógł wpłynąć
00:32na głosowanie w Izbie Gmin.
00:34Izba Wyższa oświadczyła się jednogłośnie za ustawą.
00:38Zdarzyło się kilka niemiłych manifestacji przed wejściem do Izby Gmin i dlatego sądzono, że nieobecność kardynała w dniu rozstrzygnięcia sprawy
00:47może zapowiedzieć demonstracji w większą skalę.
00:51Koło jest ministeru. W razie przyjęcia ustawy miał kardynał wrócić do Londynu na zajuczo rano.
00:58Co tyczy się samej opozycji, to była ona wprawdzie wniecona sztucznie i to głównie przez Niemców.
01:04Ale ruch zaczynał przybierać na sile, że nawet nietużymi i skroje zaczęli się wahać.
01:10Dwa razy podczas publicznych występów króla, o którym wiedziano, że jest gorącym zwolennikiem ustawy.
01:16Przyszło do znacznych zaburzeń między ludem. Powóz kardynała został dwa razy zatrzymany w umie.
01:23Duchowieństwo trzymało listy z pogróżkami. Odbywały się potem różne zebrania i narady.
01:29Była chwila, kiedy zdawało się, że kardynał i prezes miniskru sami tylko są zdecydowanymi za proponowanie ustawy.
01:38Nikt z wpływowych osobowości nie myślał o wyrzeczeniu się jej, ale utrzymało się prawie stroniczną.
01:46Radzające odłożenie tej sprawy na później, kiedy się opozycja rozejdzie.
01:51Na to odpowiadała partia zdecydowana, że właśnie w chwili, kiedy Niemcy przechodzą moment krytyczny po nawróceniu się cesarza,
02:01powinna Anglia postąpić naprzód i także wahanie się jej będzie znakiem słabości.
02:07Ogromem ustępliwości dla socjalistów.
02:10Tak więc drugie czytanie projektu mogło mieć różnorakie skutki.
02:14Rząd, który popierał projekt stanowczo, naznaczył drugie czytanie na wieczór owego dnia.
02:21Ustawa mogła być przejęta entuzjastycznie, o ileby przywrócono prawidłową natychmiast ufność swych zwolenników.
02:30Ale mogła też być odrzucona, bo przy nowym systemie parlamentarnym, który przed pięćdziesięciu laty zastąpił rządy stronnictwa.
02:40Nie można było obliczyć dokładnie naprzód, ilu posłów będzie głosowało.
02:45Możliwe także było uchylenie prawa nieznaczną większością głosów.
02:50Wreszcie mogły zaś nieobliczalne w swych skutkach wypadki, gdyby tłum rosnący z każdą chwilą na plazu parlamentu zaczął się zachowywać
03:00nieprzyjaźnie.
03:02Zanku Lorda Sautera opisywać nie trzeba, gdyż każdy przewodnik po Anglii znajduje się kilka skrót poświęconych opisowi tej historycznej siedziby,
03:12leżącej nad Wysoką, nad Morską, tego samego nazwiska.
03:16Człowiek, który stracił pamięć, znalazł się tam tego wieczoru mniejszej sali jadalnej,
03:23w towarzystwie złożonym z kilku mężczyzn i kilku pań.
03:26Pokój miał kształt ośmiokątny, pomieści się w jednej z wież zamku.
03:33Był cały wyłożony drewnem i umeblowany bardzo skromnie.
03:38Po jednej skronie były drzwi prowadzące do wszechmałych saloników, gdzie przebywano zazwyczaj, gdy towarzystwo było nieliczne.
03:46Inne drzwi łączyły pokój z wielkim, starożytnym holem.
03:51Z boku było jeszcze wejście dla służby.
03:55Lord Sauterer był to młody jeszcze i nierzonaty człowiek.
03:59Dziad jego przyjął katolicy za króla Edwarda VII, a z nim razem powrócił dom cały do dawnej religii.
04:09Obecny właściciel był gorącym zwolennikiem ustawy.
04:13Oznaczał się on już w życiu publicznym, a ostatnie mowy jego izbie Roltu zwróciły powszechną uwagę.
04:20Po wyjściu z pokoju starej lady son, mister i jej sioskry zapanowało milczeniem.
04:26Kilka razy odkąd zasiedli do stołu wysunął się do pokoju człowiek w czarnym ubiorze sekretarza i kładł przed panem domu
04:35zadrukowane paski papieru.
04:38Rozmowa urywała się wtedy, a papier przechodził z rąk do rąk.
04:43Wiadomości nie były uspokajające.
04:45Pierwszy telegram wysłany z Londynu o ósmej minut trzydzieści.
04:50Przeczytali go nim zegar, wybił kwadrans.
04:53Żmiał.
04:54Członkowie parlamentu schodzą się po obiecie.
04:57Hal Zedon nastawiony na pałacu.
05:00Drugi wysłany dziesięć minut później donosił.
05:04Sygnalizują cztery statki linii Titanic lecące od skrony Niemiec.
05:09Kardon latawców policyjnych zamknięty.
05:13Trzeci tłumy zbierają się okolicy Habster.
05:16Prezes ministrów rozpoczął mowę, gmach jest pełen.
05:20Czwarty, piąty i szósty telegram zawierały urywki mowy oddające coraz trudniej je słyszeć z powodu hałasu na zewnątrz.
05:30Potem upłynęło dwadzieścia minut i żadnej wiadomości nie nadchodziły.
05:35Monsignor Masterman spojrzał na zegar stojący na rzeźbionym kominku i spytał się z wrokiem gospodarza.
05:42Dwadzieścia pięć minut po dziewiątej, rzekł Lord Somertier, a ostatnia wiadomość była zaraz po dziewiątej.
05:50Zaważył kardynał, który siedział od kilku minut w milczeniu, ale bez śladów zaniepokojenia na twarzy.
05:57Potem dodał, kiedy mógłbym nastąpić decyzja?
06:00Nie, że północą, odpowiedział Lord Somertier.
06:04Jak już mówiłem, jego ekscelencji padną wtedy trzy strzały i będziemy wiedzieli, zanim jeszcze mój sekretarz zdąży tu przyjść.
06:13Znowu zapadło milczenie.
06:14Na oku cisza była zupełna.
06:17Wioska leżała nad samym wybrzeżem, sto stóp poniżej zamku, do którego okien dochodził tylko szmerwal, rozobijających się na wiasku.
06:28O obszar posiadłości Somertiera oddzielał zamek i mieszkańców.
06:34Jego od zgiełku i od bliskości innych domów nawet stacja należała o pół mil w głąb kraju.
06:42Monsignor spojrzał po twarzach otaczających go osób.
06:45Naprzeciwko siedział sam Lord Somertier, zwykłym czarnym skroju wieczorowym ludzi swojej klasy.
06:52Twarzy jego widać było skupionym uwagiem, ale ani śladu podniecenia, ani niepokoju.
06:59Po prawej jego skronie siedział kardynał, w wyszył karłatach.
07:03Uśmiechał się on poważnie od czasu do czasu.
07:06To znowu wargi jego poruszyło się ledko.
07:09W tej chwili bawił się upiną od orzecha leżącą obok talerza.
07:15Wcześniej inni spółwiesionicy skradzili większy niepokój.
07:18Stary generał Hattrinton, który pamiętał, jak był dzieckiem, zawieziono go do Londynu.
07:25Wyzobaczył uroczystości konoronacyjne Jerzego Piątego.
07:29Zagłębił się w fotelu i namarczył czoło.
07:33Kapelan zamkowy obrócił się cały ku dzwonom i patrzył na nie bezustannie.
07:39Wreszcie kuzyn lorda Somestiera, który zajmował ważny stanowiskowy,
07:45a wajatowie rządowe i siedział z głową opartą na głoniach.
07:50Wszyscy milczeli.
07:51Ten kuzyn gospodarza odsunął gwałtownie krzesło i poszedł do okna.
07:56Czego chcesz, Jacku?
07:57Zapytał zą do nimetieru.
07:59Nic.
08:00Chciałem tylko wyjrzeć przez okno.
08:02Odsunął filiżanka, otworzywszy oklenicę.
08:05Przybliżył twarz do szyby.
08:07Wtedy spokój opuścił lorda Somestiera.
08:10Jeżeli ustawa nie przejdzie dzisiaj, zawołał nagle.
08:13To Bóg sam wie.
08:14Będzie uchwalona dzisiaj, że kardynał, nie podnosząc oczu, z pewnością emimencją.
08:20Jeżeli nic nie przeszkodzi, ale tuż może być pewny.
08:24Pół godziny do ostatniej wiadomości zauważył generał.
08:28Lord Somestier stał i podszedł do drzwi.
08:30Holu równocześnie otworzyły się drzwi salonu i stanęli w nich jego matka.
08:36Czy są jakieś wieści?
08:37Nie matko.
08:38Właśnie idę się dowiedzieć.
08:40Lordi Somestier postąpiła naprzód.
08:43Była ruchliwa mimo podeszłego wieku
08:46i wspaniała w swoich koronanych i klejnotach.
08:51Postrzymała gesty mężczyzn, chcących się jej usłonąć z drogi
08:55i stanęła oparta o staroświeckiej kominy.
08:59Czy jego ekscelencja nie uspokoi nas?
09:01Zapytała, uśmiechając się.
09:03Kardynał uśmiechnął się także, obracając się ku niej.
09:07Podzielam się z całą pewnością, że prawo przejdzie,
09:10ale nie wiem jeszcze, za jaką cenę.
09:13Jego eminencja ma na myśli Anglię.
09:16Czy inne kraje?
09:17Zapytał kapelan i Anglię, i resztę Europy.
09:20Stara Lady Matthieu ukazała się w tej chwili
09:24i obie siostry usiadły pod oknem na wysokiej,
09:28tępowej ławie.
09:29Nie okazywał on niczym niepokoju,
09:32ale prałat pomyślał, że sam powrót ich był
09:35dostatecznym tego objawieniem.
09:38Wróciły także Lord Somestier.
09:40Nasze wezwanie zostało bez odpowiedzi, że krótko.
09:43Staramy się o połączenie z innym urzędem.
09:47Nikt nie odpowiadał przez chwilę.
09:49Nawet Monsignor, który nie pojawił całkiem dobrze systemu.
09:54Przesyłania wiadomości zrozumiał, że coś się stało.
09:57Wiedział, że samych Somestier był w kontakcie z telegramem,
10:01bez drutu, na placu parlamentu
10:03i że skoro nie otrzymano odpowiedzi,
10:06musiał się zdarzyć jakiś nieprzewidawalny wypadek.
10:09To rzecz bardzo poważna, zaważyła wreszcie Lady Somestier.
10:14A tak, odpowiedział jej syn, siadając.
10:17Tymczasem młody człowiek, który patrzył przez okno,
10:20zamknął okiennice i wrócił na dawne miejsce.
10:23No i co? Zapytał generał.
10:25Na jej liczniełem ósmy aeroplanów.
10:29Zwykle przelatują w tej barze tylko dwa.
10:32Skąd leciały?
10:33Trzy z tej skrony, a pięć z tamtej.
10:36Monsignor nie zmiał zapytać, co to miało znaczyć.
10:39Czuł, że atmosfera tego pokoju robi się nieznośnie ciężka.
10:43Przejdę się trochę, rzekł generał, wstając.
10:46Może będę mógł coś zobaczyć?
10:48Idź na baszczę, generale.
10:50Poradził gospodarz.
10:51Postawiłem tam skrażnika na wypadek,
10:53gdyby telegraf bez drutu nazawiódł.
10:56Stamtąd będzie wcześniej widać rację.
10:59Porad stał także.
11:01Niepokój jego wzrastał.
11:03Choć sam nie wiedział, dlaczego.
11:05Pójdę z panem, rzekł.
11:06Wszak jego ekscelencja pozwoli.
11:08Przeszli słabo oświetlonym holem,
11:11nie mówiąc ani słowa do siebie.
11:13Od drewnianego sufitu zwisało się stare chorągwie.
11:17Wieki ogień palił się w kominku.
11:20A na drugim końcu pod galerią dla orkiestr
11:24błyszczało jasno oświetlone okno,
11:27za którym siedział sekretarz.
11:29Zajrzeli do niego.
11:30Był bowiem do nich zwrócony i pochylił nad instrumentem,
11:35podobnym trochę do staroświeckich organów.
11:38Prał oddawną już dał za wygraną
11:41i nie stali się zrozumieć nowoczesnej techniki.
11:45Wiedział tylko głównie, że klawisze słyszą
11:48do wysłania wiadomości,
11:50a biały papier przesuwający się z klarną szybką
11:55do przyjmowania ich.
11:56Czy jest coś nowego?
11:58Zapytał generał.
11:59Sekretarz nie odpowiedział,
12:01nie drnął nawet,
12:02bądąc całkiem ogrożony swym zajęciu.
12:06Po chwili dopiero wysunął z aparatu pasek papieru,
12:09podobny do tych,
12:11które przedtem przyniosł do sali.
12:13To z rein odparł krótko
12:15i u nich także jest przerwane połączenie
12:17z centralą na placu parlamentu.
12:20Idem powiedzieć to lordowi.
12:22Poszli dali w milczeniu dopiero,
12:24gdy byli na schodach wybitych murzy,
12:26łączących basztę skrażniczą
12:29z nową częścią zamku.
12:31Zapytał prałat towarzysza.
12:33Czy może generał powiedzieć,
12:35jakie są właściwe ewentualności?
12:38Hmm, odrzekł namyślając się generał.
12:41W najgorszym razie może są ruchy
12:46zainscenizowane przez socjalistów.
12:48Jeżeli się im to uda,
12:49to sprawa odwlecze się co najmniej o kilka lat.
12:52A liczba socjalistów wzrośnie cołej Europie.
12:56Myślałem zawsze,
12:57że ze skrony socjalistów
12:59nie grozi już żadne niebezpieczeństwo.
13:02Zapewne w każdym kraju stanowią oni
13:04mniejszość, z którą nie trzeba się liczyć,
13:07ale wszystkie te mniejszości połączywszy się
13:10utworzyły pokaźną siłę.
13:12Rząd wystąpił w niespodziewanym
13:15ze swą ustawą,
13:16żeby zapobiec wszelkim demonstracjom,
13:19ale okazuje się,
13:21że socjalistów przygotowali opozycję oddaną.
13:24A jeśli rząd zwycięży,
13:26wtedy ostatnim schronieniem socjalistów będą Niemcy.
13:30Monsignor powinien to wiedzieć lepiej ode mnie.
13:33Słyszałam o wielu rzeczach,
13:35wyznał prałat,
13:36lecz nieraz trudno mi połączyć to wszystko.
13:39Przechodziłem niedawno chorobem.
13:41A tak, wiem, wiem,
13:42zatrzymał się w załamanym morze.
13:45Żeby odetchnąć nieco,
13:47przez wąskie okna widać było
13:49czarną przepaść morza,
13:51w której przesuwały się niekiedy
13:53światełka okrętów.
13:54Więc jeżeli ustawa przejdzie,
13:56zaczął znowu prałat.
13:58Jeżeli przejdzie,
13:59zaczną większość głosów.
14:01Nie potrzebujemy się obawiać
14:03niczego dla Anglii.
14:04Będzie to znak,
14:05że kraj nie da się podburzyć,
14:07ale jeżeli większość będzie nieznaczna,
14:10albo jeżeli Izba rzuci ustawę,
14:13to położenie zmieni się bardzo
14:15monsignorzem.
14:16Dodał generał,
14:17obracając się w rozkół towarzyszowi.
14:19Nie powiedziałbym tego każdemu,
14:21ale czy monsignor wie,
14:23że przeżywamy chwilę krytyczną?
14:25Ci socjaliści są silniejsi,
14:27niż się spodziewano
14:29i mają dokładną organizację.
14:31Czy monsignor zna kogoś z nich?
14:33Spotkałem Jamesa Hardera.
14:35To naznaczony, zdolny człowiek.
14:38Występowali już dalej w milczeniu,
14:40a dostali się na szczyt okrągłej baszty,
14:44postając jakiejś wysuniętą się
14:46na przeciwko
14:47i z solutowania.
14:49Kto tam?
14:50Zawołał generał.
14:51Skrażnik, panie generale,
14:53telegraf bez drutu.
14:54Nie odpowiada,
14:55więc mamy rozkaz uważać na Reyn.
14:58Skąd puszczane są Raizem?
15:01Gdzie są dzieła?
15:02Zagadnął prałat.
15:04Przeacerując się po szczelom,
15:06pankną baszty.
15:07Tam niżej ojczym.
15:09Z trzału padają,
15:11kiedy pokaże się trzy białe ręce.
15:14Podczas gdy tamci dwaj rozmawiali jeszcze,
15:18zbliżał się monsignor do muru
15:20i spojrzał na dół.
15:21Generał tam zarys zamku
15:24z oświetleniem.
15:25Oknami niżej wyodległości
15:28żółtu kamieniem
15:29błyszczały światła wioski,
15:32a dalej jeszcze niezmiernie daleko
15:34widniały na morzu
15:36pojedyncze światełka.
15:38W głębi kraju
15:38dostrzegł ogniki
15:40zlewające się jedną plamę światną.
15:43To był Reyn.
15:44Tam także oczy
15:46wytężyły się,
15:47a mysły odczuwały
15:49całą ważność chwili.
15:51Wobec głęboko
15:52pogrążonej wyśnie
15:54przyrody
15:55i okolicy
15:56wydawały się
15:57prałatowi niemożliwym.
15:59Żeby rzeczy takie wymagały,
16:01miały się
16:02rozstrzygnąć w tej chwili.
16:04Czuł się on tu
16:06dalekim od Londynu,
16:07a jednak białawy blask
16:10rozjaśnił jejący
16:12północną skronę nieba.
16:14Przypomniał blask
16:15kość ogromnego miasta.
16:17Generał potrzezł ku niemu.
16:19Czy widzisz coś?
16:20Nie nic.
16:21W takim razie
16:22zejdźmy na dół.
16:23Nie warto tu stać.
16:25Zaczęli zastępować
16:26tą samą drogą
16:27i generał mówi
16:28dalej o przesileniu
16:30politycznym w Anglii.
16:31Prałat słyszał to wszystko
16:33już nieraz.
16:34Uważał jednak
16:35pod wojnie,
16:37bo nigdy przedtem
16:39nie czuł.
16:39Tak wyraźnie,
16:41że chwila
16:41przełomowa
16:42nadeszła,
16:43a przy tym uwagi
16:44starego żołnierza
16:45rzucały jasne światło
16:47na sytuację.
16:48Ustanowienie
16:49katolicyzmu
16:51jako religii
16:51państwowej
16:52Anglii
16:53uważane było
16:54na kontynencie
16:56jako rodzaj próby
16:57doświadczenia.
16:58W istocie swej
16:59nie było faktem
17:00tak doniosłym
17:01i nie miało
17:02sprawić
17:03radykalnych
17:04zamiarów,
17:05bo Kościół
17:06uważał już
17:07nieograniczonej
17:08wolności
17:09i wywierał
17:10wielki wpływ,
17:11ale obie strony
17:13uważały
17:13ustawem
17:14raczej jako symbol
17:16i to tłumaczyło
17:17taktykę rządu,
17:19który niespodziewanie
17:20z projektem
17:21wystąpił
17:22i namiętną
17:23korliwością,
17:25z jaką socjaliści
17:26protestowali
17:27oraz urządzali
17:28demonstrację.
17:29Im więcej
17:30myślę o tym
17:31mówił generał,
17:32tym więcej
17:33prałat usunął się
17:34nagle
17:35i stanął
17:36w tej samej
17:37farmudze muru,
17:38przy której
17:39zatrzymali się
17:40wchodząc na basztę.
17:41Co się stało?
17:42Zdawało mi się,
17:44że widzę.
17:44Z łus generała
17:45wyrwał się okrzyk,
17:47wysunął
17:48głowę ponad rami
17:49towarzysza.
17:50Te druga
17:51szepnął prałat
17:52ochrypłym
17:53od wzruszenia
17:54głosem.
17:55Czekali
17:55stojąc tuż
17:56przy wąskim
17:58wysokim
17:59okienku
17:59i po raz
18:00trzeci
18:00zniosł się
18:01w górę.
18:02Ponad
18:03znaczącą się
18:04na świetną
18:05plamę
18:06rei.
18:07Wony
18:07ziutki
18:08grzyzk
18:09białego
18:10ognia.
18:10Zanim
18:11radca
18:11rozpadł się
18:12na iskry,
18:13rozległ się
18:14w górze
18:15ogłuszający
18:16wystrzaków.
18:17Wystrzał
18:17w okno
18:18powietrzne,
18:19potem drugi
18:20i jeszcze
18:20jeden,
18:21a gdy tak
18:22stali,
18:23spoglądając
18:23na siebie
18:24i drząc
18:25ze zruszenia
18:26i podziwu
18:26na dole drzwi
18:27jakieś otworzyły się
18:29za czaskiem
18:30i potok
18:30służby
18:31zalał
18:32dziedzinic
18:32napełniający
18:34kotu
18:34potem
18:35nóg
18:35i gwarem
18:36głosów.
18:36Dwie godziny
18:37później
18:38siedział
18:38kardynał
18:39z monsignorem
18:40w swoim pokoju
18:41czytając
18:42depeszy
18:42i podawał
18:43mu jeden
18:44arkusz
18:45za drugim.
18:45W miarę
18:46jaką
18:46czuł
18:46czytać
18:47jeden
18:48egzemplarz
18:49przeniesiono
18:50prosto
18:50na górę
18:51kardynałowi.
18:52Drugi
18:53oczytywał
18:53głośniolot
18:54w sumestrier
18:55w wielkim
18:56holu zamkowym.
18:57Szczały
18:57armat
18:58nie zbudziły
18:59nawet
18:59najbardziej
19:00zaspanych
19:01i wszyscy
19:02mieszkańcy
19:03zamku
19:03oraz wioski
19:04zebrali się
19:05na dziedzincu
19:06by usłyszeć
19:06nowiny.
19:07Brałacz
19:07czytał
19:08jeden arkusz
19:09po drugim
19:09starając się
19:10spamiętać
19:11choć najważniejsze
19:12punkty
19:13sprawozdania.
19:14Wszystko
19:14było
19:14zanotowane
19:15na gromadzenie
19:17się tłumu
19:18trudności
19:18z jakimi
19:19później
19:19przybywający
19:21posłowie
19:21przedostawali
19:22się do
19:23gmachu
19:23parlamentu
19:24bezkuteczność
19:26wszelkich
19:26zarządzeń
19:27policji
19:28i zniszczenie
19:29stacji
19:29telegrafu
19:30bez drutu
19:31dokonane
19:32przez dobrze
19:32zorganizowaną
19:34banę
19:34z której
19:35później
19:35wielu
19:36zaaresztowano
19:37była mowa
19:38prezesa
19:38miniskrów
19:39padła
19:39dosłownie
19:40aż do skrząśnięcia
19:41sceny
19:42kiedy połowa
19:43izby
19:44stała ze swoich miejsc
19:45zburzona
19:46coraz głośniejszymi
19:47okrzykami
19:48na placu
19:48i ciągiem
19:49zjawianiem
19:50się posłowi
19:51i wreszcie
19:52kardynał
19:52odetnął
19:53głęboko
19:54i oparł się
19:54o poręcz fotela
19:56zatrzymując
19:57na ręku
19:57jeszcze dwie
19:58zapisane
19:59karki
19:59prałat
19:59prałat
20:00poniósł oczy
20:00stało się
20:01że tka
20:02kardynał
20:02zwolna
20:03jakby mówiąc
20:04do siebie
20:05ale musiał uważać
20:06ostatniej swojej karty
20:07ostatniej karty
20:08wiadomość ze schodu
20:09ciągnął dalej
20:11kardynał
20:11tym samym tonem
20:13dziękujemy
20:14Bogu
20:15że nadeszła ona
20:16worem
20:17nie rozumiał
20:17escylencją
20:18kardynał
20:19spojrzał
20:20prosto w oczy
20:20prałatowi
20:21ojciec święty
20:22rzekł
20:23uznany
20:24został
20:24dziś rano
20:25przez
20:25zjednoczone
20:26mocarstwa
20:27jako
20:27zawierzchnik
20:28i rozjemca schodu
20:30wieść o tym
20:31była w rękach
20:32prezesa
20:32milniskrów
20:33o godzinie
20:34szóstej
20:34ale żałuję
20:35że musiał
20:36jej użyć
20:37zwyczajstwo
20:38było
20:38większe
20:39bezdlegą
20:40czy monsignor
20:41mnie rozumie
20:42gdyby nie ta wiadomość
20:43izba rzuciłaby
20:44ustawę
20:45ale to już skończone
20:46zupełnie skończone
20:47prawda
20:48ekscelencją
20:49tak skończone
20:50ale raczej
20:51powinienem
20:52powiedzieć
20:52rozpoczęte
20:53ostatni konflikt
20:55się zaczyna
20:55a teraz
20:56monsignor
20:57będę musiał
20:58dyktować
20:58może
20:59że chcesz
21:00nastawić
21:00fonografy
21:01ale tymczasem
21:02rozpoczęły się
21:04wiwaty
21:04i okrzyki
21:05radości
21:06lajkujcie
21:07ustawiajcie
21:07dzwoneczek
21:08oraz
21:08subskrybujcie
21:09i komentujcie
21:10muzyka

Recommended