- 2 days ago
Category
📺
TVTranscript
00:00Jeżeli nie zastaliśmy kardynała, zaczął ojciec Gerwazy. Tak niestety, kardynał jest już w Paryżu, ale ja listy odbiorem dopinuję, żeby
00:09były doręczone. Prześlam także na czas wyzwanie królewskie na dyspustę.
00:14Po oddaniu listów i zmianie ukłonów odprowadził ich Monsignor Allert do drzwi. Następnie kamerdyne lokaje przeprowadzili ich przez przedpokoje aż
00:26do schodów pałacu. Szli czas jakiś w milczeniu, po czym Monsignor Masterman zagadnął nagle.
00:35Czy nie obawiacie się reakcji antykreliwskiej? Nie rozumiem, co Monsignor chce przez to powiedzieć?
00:42Prałac zapalił się, pogodził się z przypuszczeniem o swym zaniku pamięci i o tym, że dzięki historii, którą czytał przed
00:51tą katafonią, myślał i rozumiał, jak człowiek z przed stu lat tego więc stanowiska zaczął mówić.
00:59Z nadzwyczajną biegłością posypały się z ust jego argumenty, które były pospolitym orężem antyklerykałów.
01:08Z początku tego wieku wzrost zakonów władcza dążący tej części duchowieństwa, które posiadało jakąś doczesną władzę.
01:20Nie można zwalczenia argumentów na dach naturalnych, nieprzychylne stanowisko kościoła wobec wykształcenia, inne kończąc na celi.
01:30Oraz celibacie księży.
01:32Przerwał już bez tchu prawie, gdy doszli do bramy pałacowej.
01:37Ojciec Garwazy roześmiał się i poklepał go po ramieniu.
01:40Mój drogi monsignorze odpowiedział, nie chcę, nie mogę współzawodniczyć z taką wymową.
01:50Przypominam sobie z tego, co czytałam, że mówiono kiedyś wszystkie te rzeczy i myślę, że socjaliści mówią tak nawet teraz.
01:58Ale żadnemu wykształconemu człowiekowi nie śni się nawet o podobnych argumentach, te mniej prostaczkowi.
02:07Tylko ludzie półwykształceni są wrogami prawdy i tak było zawsze.
02:13Mędcy i pastuszkowie klęczeli przed żłobkiem w Betlejem, a nie było tam niedouczonych.
02:21To nie odpowiedź, upierał się prałat, więc rozpatrzmy szczegóły na punkt, odpowiedział zakonnik pogodnie.
02:29Zacznijmy od celibatu.
02:32Prawdą mi jest, że we wszystkich krajach patrzą z szacunkiem na człowieka, który ma liczną rodziny.
02:39W krajach cywilizowanych liczą rodziny przeciętnie przynajmniej dziesięciu członków.
02:46Mimo to nikt nie gardzi kapłanem.
02:49Dlaczego? Bo jest on duchowym ojcem, dba o duchowe swe dzieci i duchowego pokarmu im dostarcza.
02:57Ateista i agnostyk nazwałby to głupstwem, ale mój drogi monsignorzem,
03:03musisz wreszcie zrozumieć, że oni wcale nie wchodzą w rachubę, bo ich już nie ma między nami.
03:11Cały świat cywilizowany tak jest przekonany o rzeczywistości nieba, łaski kościoła, grzechu,
03:19że rozumie tę wyższość księdza nad ojcem rodziny i różnicę dobrego, które on może zadziałać.
03:27Dodajmy do tego instynkt świata katolickiego, że sługa ołtarza nie powinien mieć więzów cielesnych.
03:35Wszak to całkiem naturalne. Idźmy dali, co powiesz ojcze o wychowaniu?
03:41Mój drogi przyjacielu, ogrzew zakonnik. Kościół ma teraz najwyższą kontrolę nad wychowaniem i oświatą.
03:49Tak jak miał dawniej, póki państwo nie odjęło mu tej władzy.
03:54Prawie wszyscy uczeni, specjaliści, medycy, chemicy, psychologowie.
04:00Dziewięć dziesiątych muzyków.
04:04Trzy czwarte artystów są kapłanami lub nawet zakonnikami.
04:09Doświadczenie nauczyło, że najdoskonalszą pracę wykonują ludzie uduchowieni.
04:16Tacy, którzy przez ciągły kontakt z rzeczami boskimi nabierają szerszego, intuicyjnego poglądu.
04:24Na przykład historii, jeżeli kto nie ma rzeczywistego zrozumienia roli, opatrzności, jej celów i środków,
04:33jeżeli w skutek tego nie może przejrzeć faktów aż do ich powodów, jakie potrafią przedstawić przeszłość.
04:44Czy przypomina sobie Monsignor, co Mansterman mówił o realizmie?
04:49Nie wystarczają nam już mylne, zewnętrzne fotografie.
04:55Chcemy poznać idee.
04:56A jak można badać i łączyć te idee bez jasnego pojęcia o idei najwyższej?
05:04Przejdźmy do pozostałych kwestii.
05:07Kiedy dużo było jeszcze do powiedzenia o wychowaniu?
05:12I tak mamy teraz inny system nauczania.
05:15Uczymy każdego przedmiotu podstawowego.
05:19Naturalnie katechizmu dalej dwóch języków.
05:23Zasady nauki przyrodniczych i dużo historii.
05:27Nie można zrozumieć katechizmu bez historii i odwrotnie.
05:31Poza tym ludzie specjalizują się.
05:34Dziękuję już ojcze.
05:36Przejdźmy do innych kwestii.
05:39Ojciec Gerwazy uśmiechnął się.
05:41Dochodzimy już do domu, więc zawróćmy i przejdźmy się trochę po ogrodach.
05:46Otóż ja myślę, że Monsignor dlatego dziwi się tylu rzeczom, ponieważ nie może jeszcze pojąć, że cały świat je rzeczywiście
05:57do gruntu chrześcijańskim.
05:59Mówił Monsignor o zakonach.
06:01Zakony czynne są najdoskonalszą formą stowarzyszenia, jaka była kiedykolwiek.
06:07Tak są tym właśnie, czego tak dopilnował się socjalizm, ale bez ich pomyłek i uzupełnieniem ich braków.
06:16Gdy tylko świat zrozumiał, że te zakony przewyższają o wiele wszelkie stowarzyszenia, że mogą pracować, uczyć skutecznie i tani, to
06:29wszyscy ekonomiści musieli przyznać, że ich istnienie sprzyja dorobkowi narodu.
06:35Co zaś do zakonników kontemplacyjnych ciągnął Dali rozrzewnionym głosem, to ich członkowie są za prawdę księżami świata.
06:47Są wizerunkiem uszyżowanego, póki jest grzech na świecie, musi być ich pokuta.
06:54Tak oni są świętymi, śród nas są wyższymi nad aniołów, bo cierpią.
06:59Więc drogi monsignorze, mówię dalej po chwili milczenia, po prostu zmuś swój umysł do przyjęcia faktu, że cały świat jest
07:09rzeczywiście istotnie chrześcijańskim, a wtedy wszystko wyda ci się jasne.
07:15Mnie się czasem zdaje, że monsignor wpada w dawny błąd i uważa, klerykalizm za odrębny dział w życiu, jak na
07:25przykład sztukę lub prawo.
07:27Teraz nie ma klerykalizmu, nie ma zatem i antyklerykalizmu, jest tylko religia, jako fakt.
07:35Czy rozumie mnie, monsignor?
07:37Usiądźmy tu na kilka minut, prześlicznie, nie, są te ogrody.
07:43Kiedy monsignor Masterman siedział tej nocy przy swym oknie, spoglądając na gwiazdy i na światła błyszczące w ogrodach królewskich,
07:52wydało mu się, że pogrąża się coraz bardziej w dziwnym śniem, bo otaczają rzeczywistość, zdumiewa go tym więcej, im lepiej
08:02rozumiał całą jej prostotę.
08:04Od trzeciej do siódmej po południu siedział między prałatami obok loży królewskiej w jednej z dawnych historycznych galerii wersalskiego pałacu
08:15i słuchał,
08:16jak dwaj najwięksi myśliciele Francji kolejno zaczepiali i bronili z największą subtelnością i ogniem prawa kościoła o nieograniczonej omylności.
08:32Cała dysputa prowadzona była ściśle we gug reguł z szol stycznych.
08:38Naprzód po jednej skronie szeregu argumentów przeotoczony przeciw tej dyktaturnej, potem po drugiej cały protokół odpowiedzi z powtarzającymi się cechami
08:53dawnymi wyrażeniami
08:55Distigołnego Kosiniem. Rozumiane obu uczonych wydało się Płałatowi godne podziwu.
09:05Naprzeciw muscy siedzieli dwaj monarchowie, jeden żywy i byskro potakujący, drugi ociężały, schuchający w skupieniu.
09:14A byli to monarchowie w każdym calu, otoczeni całą wyszukaną etykietą dworską, jako upostaciowie władzy i różnicy hierarchicznej społecznej,
09:28tak jak dawniej demokratycznymi mężowie stanu, nieróżnującymi się ubiorem od słuch swoich i podającymi rękę na prawo i lewo,
09:38byli wycieleniem idei zrównoważenia wszystkich ludzi.
09:44Wśród przepychów królewskiego nie zapomniano i o ludzie.
09:49Ogromny tłum złożony z wszystkich war społecznych zajął przeznaczone sobie miejsca poza barierami,
09:58interesowali się żywo dysputą i wybuchali burzą.
10:02Oklasków, kiedy przedstawiciele katolicyzmu inceswiały dowodzenie przeciwnika,
10:09a najwięcej zdziwiło monsignora sam przedmiot dysputy.
10:14Oto okazało się nie jej, że potrzeba kościoła nadnormalnego i nadprzyrodzonego uznają była zarówno przez chrześcijan, jak i niechrześcijan.
10:26A tematem rozprawy jednym punktem spornym było nie pytanie, czy kościół ma być uważany za nią mylnego, czy rzeczywiście dogmatyczny
10:37nim jest.
10:39Więc gdy tak siedział przy oknie i rozmyślał, przypomniał mu się słowa ojca Gerwazego,
10:45czy rzeczywiście jedyną przyczyną, dlaczego te pojęcia zdawały mu się tak dziwne i obce,
10:51było to, że nie mógł pogodzić ze swoimi dotychczasowymi wyobrażeniami faktów, iż świat cały jest za przekonania chrześcijańskie.
11:01I miał wrażenie, że tak jest istotnie, gdyż równocześnie gdzieś w głębi jego umysłu odzywało się półświadome przypuszczenie,
11:12że religia katolicka jest tylko częścią prawdy, tylko jednemu ze sposobów patrzenia na świat i pojmowania rzeczy i wskutek tego.
11:22Daje tylko prawdopodobnie teorię, a nie absolutną prawdę.
11:27Nie rozumiał, skąd te myśli biorą, ale czuł już, że skoro tylko przekona się, iż dogmaty katolickie stały się dogmatami
11:37całego świata
11:38i że świat przyjął je świadomie i z przekonaniem, i to i cała najnowsza cywilizacja na nich oparta już mu
11:46się nie wydawała niepojętą i dziwną.
11:49Następnego ranka rano zobaczył monsignor masterman króla i rozmawiał z nim.
11:56Obaj księżęta podpowiednią muszy u siebie udali się do ogrodów.
12:02Minęło część znaną ogrodem królewskim.
12:05Kierowało się ku trionom, które monsignor pragnął obejrzeć.
12:11Zostali się ogromną środkową aleję, biegnącą prosto od pałacu do jeziora.
12:17Nad nimi znosiły się potężne drzewa, posykromione sztuką sławnego Leonortem.
12:26Trawniki naokoło wydawały się dywanami.
12:31Niebo siało blaski jak ogromny lazurowy klejnot.
12:36Powietrze przypełnione było śpiewem taku i szumem spadającej wody.
12:41A nade wszystko tam, na prawo, poza długą perspektywą.
12:46Tarasów piętrzyły się wspaniały zamek królu Francji.
12:51Znowu po latach tylko królewski, z powierzającymi u szczytu biągitnymi chorągrzyjami.
13:00Monsignor nie umiał wyrazić tego, co odczuł tej chwili, a może nawet ojciec Gerwazy nie był, by zrozumiał całego jego
13:09entuzjazmu.
13:10Szli tędy obaj w milczeniu.
13:13Niewiele osób przechadzało się po parku tego ranka, przy bramie poza ogrodami pomarańczowymi.
13:19Wkazywali kartę wstępu, wyrabianą przez Monsignora Allert i dowiedział się, że ta część parku była zamknięta dla publiczności do południa.
13:32Zaledwie uszli kilkadziesiąt kroków.
13:35Uznał, że w tej samej alei, zadążącej z innej skrony, grupa osób rozmawiających żywo, a chwilę później już spieszyło ku
13:46nim Monsignor Allert, cały w fiołkach.
13:50Jak dobrze, że was spotkałem, wołał, witając się z francuską uprzejmością.
13:56Nie ma pięciu minut, jakiego? Królewska mość.
14:00Was król jest tu, w ogrodzie.
14:02Mogę się przedstawić?
14:04Ojciec Gerwazy spojrzał na towarzysza.
14:07Jego królewska mość jest bardzo łaskawy, zaczął.
14:11O, ani słowa więcej.
14:13Chodźcie za mną i zatrzymacie się u wejścia, zanim powiem o was królowi.
14:20Ogróg królewskiej zamykał się z tej strony, brama wyciśnięta wśród stożkowatych cisów.
14:28Tam obaj księżęta zatrzymali się, czekając.
14:31Poza ścianą z zieleni słychać było rozmowę, kiedy niekiedy odgłosy śmiechu.
14:38Potem gwar ucikł i tylko jeden głos coś mówił.
14:41Jakim językiem mam mówić?
14:44Zapytał trwożnie monsignor Masterman.
14:48Naturalnie po angielsku.
14:49Po francusku monsignor nie umiałby pewnie.
14:53Tak, znam ledwie kilkadziesiąt słów.
14:55Rozległ się szybkie kroki i dawny przewodnik.
15:00Ukazał się znowu wesoły, ale zarazem trochę uroczysty.
15:05Chodźcie za mną, panowie.
15:07Rzekł, król chce was widzieć, a zwracając się do prałata dodał.
15:13Niech monsignor nie zapomni, że trzeba się pokłonić.
15:17Chociaż monsignor Masterman dużo już widział i na wiele był przygotowany.
15:23Z trudnością jednak uwierzył rzeczywistość obrazu, jaki odsłonił mu się poza ścianą wiekowych cisów.
15:31Na ławkach marmurowe otaczających półkołem niewielki zbiornik wodny ujrzał siedzącą grupę osób przybranych w szaty barwne i połyskujące,
15:44jak w czasach, kiedy ludzie niestety dzieli się używać śmiało tych błyskotliwych darów bożych.
15:51I zadawać się mogło, że przezroczyste wody basenu odbijają dziś obrazek z przed lat dwustu.
16:02Prawad mało uwagi zwracał na resztę osób, patrując się tylko postać króla, który podszedł kilka kroków ku nim.
16:10Gdy zbliżył się do stawu, wczoraj widział go dwa razy, ale na krótko i publicznie.
16:18Teraz widok króla spowodnego wśród przyjaciół i dworzan, ale ubranego równie wspaniale w strój błękitny i kapelusz z piórami.
16:28Widok całego tego towarzystwa, używającego wesoło z rozkoszą kagagawędki i przedpołudniowego spaceru.
16:39Ubrzytomnił mu lepiej jeszcze zeszłe zmiany.
16:43Tuże pył nie był już ceremonialem, ale istotną, jako rzecz nieodzowna i naturalna.
16:50Monsignor Aller szepnął kilka słów królowi, który z kinu potwierdzające głową.
16:57Witam was, odezwał się doskonałą Alkęszczyzną.
17:01Zwracając się do swojego otoczenia dookoła, chodźmy panowie, już czas powrotu.
17:07Na skinienie królewskie obaj księża Anglicy.
17:11To wyżyli mu i cała ta, że Chacka była jakby snem.
17:16Ślyszli alejami cisów skrzyżowanych.
17:19Zbliżając się zwolna do pałacu, za nimi rozległ się gwar rozmowy toczonej po francusku.
17:25Podczas gdy król bardzo biegle, choć z letkim akcentem cudzoziemskim rozmawiał z nimi po angielsku,
17:34wypytując o Anglię odysputę wyczorajszą.
17:38Omawiał dość otwarcie stan rzeczy w Niemczech i przysługiwał się uważnie z poszczerzeniem ojca Gerwesego.
17:47Monsignor Masterman przeważnie milczał.
17:51Król rozstał się z nimi dopiero u bram.
17:55Pałacu wytwornymi ruchem kazał im stać i klęczeć, gdy ręce jego pocałowali.
18:03Teraz więc jedziecie do Rzymu?
18:06– zapytał jeszcze.
18:08– Tak prosto stąd najjaśniejszy, Panie, będzie tam na dzień świętego Piotra i Pawła.
18:14Złóżcie i ode mnie pokłon Ojcu Świętemu – dodał król z uśmiechem.
18:19– Szczęśliwi, że tam jedziecie.
18:22Ja już od trzech miesięcy nie widziałam jego świętobliwości.
18:27Do widzenia, panowie.
18:29Dwa i księża zaczęli zastępować po trasach, kierując się z krony Trojan.
18:34– Nie pojmujem jeszcze zachowania się ludu – zawołał nagle prałat.
18:40Czy nie żałuje on, że cały ten park i pałac są dlań teraz niedostępne?
18:47Przed stu laty było inaczej.
18:50– Niech Monsignor nie myśli, że naród jest przez to mniej szczęśliwy – odrzedł ojciec Gerwazy.
18:55Trzeba się tylko zastanowić chwilkę.
18:58Nad naturą ludzką, by poznać, że Wersal nic nie skracił dla ludu,
19:03skoro mu odjęta została powierzchowność, a zastąpił ją blask królew z kości.
19:08– Czy nieprawda?
19:10– Więc, więc to po prostu wracamy do średniowiecza.
19:15– Tak, dobrze to Monsignor określił – wracamy do średniowiecza,
19:19do ludzi, którzy znali wiarę i szacunek bez hipopryzy i fałszu.
19:24Po chwili ojciec Gerwazy dodał jeszcze – godność i przywileje nie były nic wartym.
19:31Gdyby wszyscy je posiadali, gdyby wszyscy ludzie nosili korony,
19:35to musiałby król chodzić z gołą głową.
19:39Rozsiał piąty.
19:41Szmer jakiś obudził nagle prałata i przez chwilę nie mógł sobie szybko nigdzie się znajduje.
19:47– Bawili w Wersalu jeszcze cały tydzień.
19:50Każdy dzień sprawiał, że otoczenie jakby z bajki nabierało coraz więcej cech rzeczywistości.
19:57A jednak dziwne, na wpół świadome ja, którego istnienia i teraz nie umiał sobie wytłumaczyć,
20:04trwało, uporczywie, przy swoim, dowodząc, że świat nie powinien być taki, jaki jest teraz.
20:11Że religia nie może być konkretnym i działającym czynnikiem,
20:17że niedługo przebudzi się z tego snu, by znaleźć dawny stan rzeczy,
20:22kiedy wiara otoczona zewsząd wrogami, walcząc musiał przeciwnych ich bezsprzecznej przewadze.
20:30Taki stan występował szczególnie silnie z rana lub wieczorem,
20:35gdy nad niezdolnym do wysiłku rozumem brało górę instynktowne odczucie,
20:42a wola nie mogła mu się przeciwstawić.
20:45I teraz także obudził się pod tym wrażeniem.
20:49Rozejrzał się w ciemnościach, zdziwiony, namasał guziki,
20:53nacisnął światło, zalało małą kabinę.
20:56Zpoczywał na łóżku, podobiem do łóżek na wszelkich parowcach.
21:03Obok wisiała sołtanna z pasem parkurowym.
21:08Dali nad nią kanapą drgające ledko filiżanki.
21:13Wskazywały istnienie okna.
21:16Cała kabina malowana była na biało.
21:18Meble były odpowiednie od sufitu.
21:22Zwieszała się wielka lampa elektryczna.
21:25Prałat przypomniał sobie wszystko w jednej chwili
21:29i mimo zimna, które zaczął odczuwać,
21:32wyskoczył z łóżka i odsunął szyf i ranki ukląknął na kanapie.
21:38Z początku widział tylko otchłań niezmierzoną,
21:42ale gdy zasunął firanki poza swoją głową,
21:47żeby światło kabiny nie przeszkadzało,
21:50zaczął powoli coś rozróżniać.
21:53Dali majaczyły jakieś wielkie, białe cienie,
21:58nieregularne, bo nierówno odcinały się na tle nieba.
22:03Przesuwały się zwolna z prawej strony na lewą,
22:07a zanim niemy widok był drugi,
22:10podobny łańcuch.
22:11Cisza była wielka wokoło, tylko od czasu do czosy
22:15słychać było nad głową miliarowe kroki
22:20oraz stłumione odgłosy pracującego motoru.
22:24Spuścił filiżankę i przysiadłszy, skurczony na kanapie,
22:33rozwożał, począł nad tym, co się działo poprzedniego wieczoru.
22:38Opuścili Francję i stanąć mieli w Rzymie rano,
22:43na muszę i śniadanie.
22:45Teraz przebywali Alpy,
22:47lecąc z morza zaledwie na tysiąc stóp
22:50ponad jedną z tych przełęczy,
22:53na które dawniej rozolnie
22:55wstajnęły się pociągi.
22:58Kiedy znowu wyjrzał przez okno,
23:01niebo wydawało mu się jaśniejszy,
23:04może rozświetlone księżycem.
23:07Ciąż jeszcze przesuwało się na lewo
23:09ten sam łańcuch szczytów
23:11o białych zarysow z prawej za tą strony.
23:16Widać było tylko ciemną przestrzeń
23:19i gdyby nie szczegóły,
23:21poświaty spowodowały pędem
23:23powietrza ocierającego się
23:26o cienkie ściany statku.
23:28Poświata ten teraz dopiero zauważył,
23:34mogłaby się zdawać,
23:35że to statek powieszony jest w powietrzu,
23:39a pod nim przesuwa się ziemia.
23:42Zmienił trochę pozycję
23:44i zaopatrzony przed siebie ujrzał,
23:46jak z ciemności wynurza się nagle
23:49jakieś światło.
23:51Początkowo zioł je za oświetlenie miasta,
23:54ale było to raczej jakby gwiazdy błękitne.
23:58Zdumiał się, widząc,
24:00że te gwiazdy zmieniają położenie,
24:03że zbliżają się z zawrotną szybkością.
24:07Nie odrywał od nich oczu,
24:09podczas gdy zbliżał,
24:11łyż się i rosły,
24:13ale bezwiednie usunął się trochę w tył
24:16i oddech zamarł mu w piersiach.
24:19W chwili, kiedy ujrzał w odległości,
24:22jak mu się zdawało kilkunastu metrów,
24:25że latujące jakieś ciało
24:27do fantastycznego widma,
24:30podobne otoczone blaskiem
24:33niebieskawego światła,
24:35zjawiską temu towarzyszył dźwięczny odgłoś,
24:40znoszący się od głębokiego tonu organów
24:45do najwyższych nutfletu
24:47i ginący znowu wybasie.
24:51Monsignor uśmiechnął się zadowolonym,
24:55bo odgadł, że to był drugi sterowiec
24:57spędzący ku północy.
24:59Potem położył się, aby się przespać kilka godzin
25:03przed przybyciem do Rzymu.
25:05Pobyt obu księży wersalów
25:07przeciągnął się długo,
25:09ponieważ różne okoliczności sprawiły,
25:12że w Francji mógł monsignor
25:15najlepiej przyjrzeć się do siebie
25:18i zorientować się,
25:20bo naprzód znajdowały się tam blisko Anglii
25:24i wszyscy wykształceni Francuzi
25:26mówili bardzo dobrze po angielsku.
25:28A jednak nie była to Anglia,
25:30gdzie chwilowy stan prałata
25:33mógł być powodem niedogodności.
25:36Po drugie, na Francję właśnie była
25:39zwrócona uwaga całego świata,
25:42ponieważ cesarz niemiecki
25:43znajdował się tam,
25:45a od cesarza zależały
25:47w znacznym mierze losy Europy.
25:51Spodziewano się powszechnie,
25:53że nawrócenie cesarza
25:54będzie ciosem śmiertelnym
25:57dla socjalistów w jego państwie.
26:00Monsignor dobrze użył tego czasu.
26:03Poznał nie tylko ogólny stan świata,
26:05ale zapoznał się jeszcze co dzień więcej
26:08z własną swoją pracą
26:10i czuł się prawie na siłach
26:12prowadzić ją dalej w Anglii.
26:15Kardynał Belessier
26:16porozumiał się z nim prawie codziennie
26:20i cieszył się postępami
26:22i w łacinie także nabył wielkiej prawy.
26:24Rozmawiał bowiem dużo
26:26z ojcem Gerwazem,
26:28przygotowując się do pobytu w Rzymie,
26:31dojeżdżając automobilem
26:33od położonej
26:34za miastem stacji latawców
26:36do centrum Rzymu.
26:38Zaważyli księża wszędzie
26:40nastrój przygotowania świątecznego.
26:43Cały bowiem droga do Watykanu,
26:46do Laternenum,
26:48robiła wrażenie drogi
26:49triumfatora.
26:52Poznaszy tu były maszyny
26:54o kolorach papieskich
26:56uwieńczone grilandami.
26:59Od masztu do szczytu
27:00biegły ogrodzenia,
27:03poza którymi już się
27:04zaczynał lud gromadzić,
27:06choć była dopiero szósta rano.
27:09Ze wszystkich okien
27:10bowiewały chorągwie,
27:12wieńce i dywany.
27:13Kilka razy zatrzymano automobil,
27:16ale widok insygnów
27:18prałata otwierał im drogę
27:22i punktualnie
27:23w pół do siódmej
27:26stanęli
27:27przed starym pałacem
27:29znoszącym się
27:31z prawej strony uliczki,
27:33która wjedzie od trybu
27:34do Watykanu.
27:36Kilkaset metrów
27:38zaledwie od bazyliki
27:39św. Piotra.
27:40Monsignor spojrzał na herby
27:43i godła rzeźbione
27:45nad bramą
27:46i zapytał,
27:47uśmiechając się.
27:49Nie wiedziałam,
27:50że tu mieszkać będziemy.
27:52Czy wie, Monsignor,
27:53gdzie jesteśmy?
27:54Wiem, to stary pałac,
27:56w którym mieszkali
27:57królowie angielscy.
27:59Ucieszył się
28:00ojciec Gerwazy
28:01z takiego polepszenia pamięci,
28:03a gdy już wyglantowany
28:05lokaj z niskim ukłonem
28:07wprowadzał ich do wnętrza domu,
28:09odezwał się znowu.
28:11Pójdę zaraz do Watykanu
28:13i dowiem się
28:14o programie
28:14i szczegółach
28:15dzisiejszych uroczystości.
28:17Może mi Monsignor
28:18da swoją kartę.
28:20Będę sobie powrotem
28:21na śniadanie.
28:22Podobnie jak wersalu,
28:24mieszkanie ich
28:25składało się
28:26z kilku małych pokoi.
28:28Ogna wychodziły
28:29na wewnętrz dziedzinach
28:31z fontanną.
28:32Jak zwykle rzymie,
28:33sufity były malowane,
28:35a podłogi kamienne.
28:36Prałat obrócił się
28:38do służącego,
28:40który go wprowadził
28:41i zapytał po łacinie.
28:43Nie byłem w Rzymie
28:44od dość dawna
28:45i nie wiem,
28:46czemu jest teraz ten dom.
28:48To pałac angielski,
28:50Monsignorze,
28:50a tu są apartamenty
28:52jego ekscelencji,
28:53kardynała Belizie.
28:55Czy król
28:56także tu mieszka?
28:57Tak, to jest pałac króla.
28:59Książę Jerzy
29:00przyjechał dwa dni temu.
29:02Jego wysokość
29:03mieszka na dole.
29:04Prałat uśmiechnął się
29:06na myśl,
29:06że chciano mu
29:08zapewnić
29:09najlepsze miejsce
29:10podczas wszystkich
29:11uroczystości.
29:13Dziesięć minut później
29:14wrócił ojciec Gerwasem.
29:16Monsignor może wybierać,
29:18rzekł,
29:19i albo iść razem
29:21w procesji,
29:22albo jako prałac domowy,
29:24albo jeśli monsignor woli,
29:26zostaniemy tu,
29:28tutaj
29:29i patrzeć będziemy
29:31z okien na pochód.
29:32Powiedz mi ojciec
29:34program.
29:35O dziesiątej
29:36procesja
29:37opuszcza kościół
29:38św. Piotra,
29:39by udać się
29:40do
29:40Laternaum.
29:42Tam ojciec święty
29:44odprawi
29:44muszę świętą,
29:45jako biskup
29:46we własnej kategorze.
29:48Po powrocie
29:49procesji
29:50mniej,
29:50więc
29:51południe odwiedza
29:52ojciec święty
29:53grób św. Piotra.
29:55Po południu
29:56obecnym
29:56jest na
29:57nieszporach,
29:58po czym
29:59daje błogosławieństwo
30:00orbi et orbi.
30:02Z okna
30:03jak zwykle.
30:04Jak ojciec
30:05radzi
30:05zrobić?
30:06Ja myślę,
30:07że lepiej
30:07zostać tutaj
30:08do południa,
30:09żeby się
30:10nie przemęczać.
30:11Możemy
30:12pójść do
30:12św. Piotra
30:13podczas
30:14odwiedzy
30:15grobu.
30:16Wrócimy
30:16tu na śniadanie,
30:17a potem
30:18zobaczymy,
30:19co zrobi
30:20z resztą
30:20dnia.
30:21Skoda,
30:22ale prawda,
30:22kim jest
30:23książe
30:23Jerzy
30:24angielski?
30:25Już się
30:26monsignorow
30:27dowiedział,
30:28że
30:28książe
30:29tu bawi.
30:31Jest to
30:31drugi
30:32syn
30:32króla,
30:33bardzo
30:33jeszcze
30:34młody,
30:35który jednak
30:36dziś
30:36reprezentuje
30:37tu króla.
30:38Każdy
30:39monarcha
30:39przesyła
30:40do Rzymu
30:41kogoś
30:41z książę
30:42krwi.
30:43Nawet
30:44cesarz
30:45niemiecki,
30:46chcesz
30:46powiedzieć
30:46każdy
30:47władca
30:48europejski?
30:49Nie
30:49z całego
30:50świata.
30:51Wschód
30:51oddalany
30:52jest teraz
30:53zaledwie
30:54o trzy
30:54dni
30:55drogi.
30:55pospiesznym
30:57latawcem,
30:58więc nawet
30:59Chińczycy.
31:00Co?
31:01Czy
31:01Japonia
31:02i Chiny
31:02też
31:03przesyłali
31:03swoich
31:04przedstawicieli?
31:06Naturalnie.
31:07Japonia
31:08przecież
31:08wyznaje
31:09chrześcijanic,
31:10a Chinach
31:11jest
31:11co najmniej
31:12dwóch
31:12lub
31:12trzech
31:13katolickich
31:14księży
31:14krii.
31:15Nie pytałem
31:16nigdy
31:17o Rosję,
31:18czy także
31:18jest
31:18katolicka?
31:20Ależ
31:21mój
31:21grogi
31:21monsignorze,
31:23katolicyzm
31:24panuje
31:24tam
31:25o trzydziestu
31:25lat.
31:26Co
31:26słyszę?
31:27Musisz
31:28mi jeszcze
31:28pożyczyć
31:29kilka
31:29podręczników
31:30historii.
31:31Co to
31:31prowadziło
31:32Rosję
31:32do
31:32katolicyzmu?
31:34Chyba
31:34prosty
31:35rozum
31:35nie
31:36pojmuje
31:36jak
31:36mogli
31:37mu się
31:37tak
31:37długo
31:38przeciwstawiać.
31:40Już
31:40przed
31:40blisko
31:41sto
31:41laty
31:42zaczęli
31:43się
31:43przekonywać
31:44w Rosji
31:44i Grecji,
31:45że jeden
31:46tylko
31:46kościół
31:47katolicki
31:48trwa
31:48niezruszenie
31:49i opiera
31:49się
31:50skutecznie.
31:51Raz
31:52tynizmowi
31:53cezaro
31:54popizmowi
31:56z jednej
31:57strony,
31:58a wszelkim
31:59podziałom
32:00na sekty
32:00z drugiej.
32:01W 1930
32:03roku
32:04car
32:04pojednał
32:05się
32:06potajemnie
32:07z kościołem,
32:08a w kilkanaście
32:09lat później
32:10poszedł
32:10za nim
32:11cały naród,
32:12więc nie ma
32:13już żadnych
32:14sporów
32:14nawet
32:14o filozofię?
32:16Nie,
32:17skoro
32:18zawierzono
32:19papieża
32:20zostało
32:21przejęte,
32:22poszło
32:22zatem
32:23wszystko
32:23inne.
32:24W takim razie
32:25powiedz
32:26można,
32:27że cały
32:27świat
32:28cywilizowany
32:29bierze udział
32:30w dzisiejszym
32:31obchodzie,
32:32a tak
32:33zobaczy,
32:33czy
32:34monsignor
32:35książęta
32:36wypochodzi.
32:37W godzinę później
32:39zajęli swoje
32:40miejsca
32:40w środkowym
32:42oknie
32:42wielkiej sali
32:44trzeciego piętra
32:45z widokiem
32:46na wąską
32:46uliczkę,
32:47która
32:47przechodziła
32:48w placę,
32:50a dali
32:50na prawo
32:51na ogromny
32:53plac
32:53świętego
32:54Piotra
32:54z balzyliką
32:55w głębi.
32:56Dzień
32:57był
32:57prawdzie
32:58rzymski,
32:59nie było
32:59jeszcze
33:00upału,
33:01ale
33:01powietrze
33:02na zwyczaj
33:03jasne
33:04przepełnione
33:05było
33:05blaskiem
33:06słonecznym,
33:07więc
33:08monsignor
33:09czuję
33:09się
33:09zadowolony,
33:10że pozostanie
33:11widzem
33:12procesji.
33:13Powrót
33:14z latarenu
33:16w południe
33:16mógł być
33:17bardzo
33:18uciążliwym.
33:19Plac
33:20i ulica
33:20przedstawiały
33:21nadzwyczajny
33:22barwny
33:23widok.
33:24Cała
33:24droga
33:24została
33:25była
33:26zieloną
33:27nią
33:27mirtów,
33:29laurów
33:29i
33:30bukszpanów.
33:31We
33:32wszystkich
33:32oknach
33:32zdobionych
33:34w drap
33:35lejere,
33:35chorągwie
33:36i
33:36festony
33:38widniały
33:39rzędy
33:40głów
33:41ludzkich,
33:41a poza
33:42ogrodami
33:43ścisnął
33:44się
33:44niezliczony
33:45tłum,
33:46którego
33:47głowy
33:47widziane
33:48z góry
33:49robiły
33:50wrażenie
33:50nierównego
33:51bruku.
33:53Z dołu
33:54dochodził
33:54gwar
33:55tysięcy
33:56przeciszonych
33:57rozmów,
33:57bo
33:58niezmiernie
33:59tłum
33:59widać było
34:00wszędzie
34:01koło
34:01i dalej,
34:03gdzie
34:03ulica
34:04przechodziły
34:04szerszą
34:05drogę
34:06nad
34:06rzeką,
34:07że
34:07byli
34:08do
34:08Rzymu
34:08wszyscy
34:09mieszkańcy
34:10kampanii
34:11i nie
34:12było
34:13we
34:13Włoszech,
34:13a może
34:14i w całej
34:15Europie
34:15miasta,
34:16skąd by
34:17specjalnie
34:18latawce
34:19i pociągi
34:20nie przywoziły
34:21do świętego miasta
34:22wiernych,
34:24chcących tu
34:24obchodzić
34:25świętego
34:26apostołów.
34:27Powietrze
34:28przesycone
34:29było
34:29zapachem
34:30ziół
34:30i kwiatów,
34:31które
34:31przywiętrowały
34:33już
34:34nieco
34:34i tem,
34:35silniejsze
34:36woń
34:36wydawały.
34:37Na ogromnym
34:38placu
34:39przed
34:39świętym
34:40Piotrem
34:40trudno
34:41było
34:41z początku
34:42coś
34:42zróżnicować.
34:44Przednia
34:44strona
34:45bazyliki
34:46owieszona
34:46była
34:47zwyczajem
34:48rzymskim
34:48olbrzymimi
34:49rapieriami.
34:51Z
34:51czerwonego
34:52suknia
34:53Dwane
34:54zieleni
34:54biegły
34:55poprzez
34:55schody
34:56aż do
34:57porotyku
34:58zakończone
34:59po obu
35:00stronach
35:00linią
35:01żołnierzy.
35:02Poza nimi
35:03stały
35:04rozliczne
35:05grupy
35:05ludzi
35:06bieższych
35:07i konnych.
35:08Ustawione
35:09widać
35:09porządku
35:10w jakim
35:10miały
35:11postępować
35:11w procesji.
35:13Niezruszony
35:14i potężny
35:15znosił się
35:16na prawo
35:17sam
35:18Watykan,
35:19którego
35:19poważne
35:20mury
35:21niczym
35:21nie były
35:22przybrane,
35:23a nad
35:24całym
35:24tym
35:25obrazem
35:25zawisła
35:26na tyle
35:26błękitnego
35:27nieba
35:28kopuła
35:29bazyliki.
35:30Monsignor
35:31Masterman
35:32przypatrywał się
35:33długo i uważnie
35:34wreszcie
35:35wreszcie
35:35we snąszy
35:36zapytał
35:36w którym roku
35:37wyszedł papież
35:38pierwszy raz
35:39tak uroczyście
35:40z Watykanu.
35:41Roku zdobycia
35:42zjednoczonych
35:43Włoch
35:44wtedy to
35:44Austria.
35:46To wszystko
35:47wiem,
35:47ale czy
35:48dawniej papież
35:49nie opuszczał
35:50nigdy
35:50oficjalnie
35:51Watykanu?
35:52Nie,
35:53nie mógł
35:53tego zrobić.
35:54Czy monsignor
35:55nie znajduje,
35:56że świat
35:56chrześcijański
35:57mógł mieć
35:58zaufanie
35:59do kościoła
36:00tylko wtedy,
36:01kiedy papież
36:02był nadnarodowym?
36:03Przecież wiele lat
36:05musiał ten papież
36:06być Włochem.
36:07To było konieczne,
36:09ponieważ był
36:10na łasce Włoch.
36:11No i Rzymianie
36:12nie przyjęliby
36:13cudzoziemca.
36:14Tym bardziej jednak
36:16musiał być
36:17we wszystkim
36:17innym,
36:19odcięty od Włoch
36:20i ich wpływu.
36:21Czy widzi monsignor
36:22inną drogę
36:23wyjścia
36:24z tego
36:24nadzwyczaj
36:25trudnego położenia,
36:26gdzie trzeba było
36:27równocześnie
36:28uważać się
36:29za Włocha
36:29ze względu
36:30na swoją
36:31rezydencję
36:32w Rzymie
36:33i za niewłocha
36:34ze względu
36:35na resztę
36:36chrześcijaństwa?
36:37Prałat
36:38wesnął
36:38i zamyślił się.
36:40I znowu
36:40ten jakiś
36:41głos wewnętrzny
36:42odezwał się
36:43w nim
36:44bezwiednie
36:45dowodząc,
36:46że dawne
36:47zachowanie
36:48się papieży
36:49jako więźniu
36:50w Watykanie
36:50było dumne
36:51i rozsądne.
36:53Przypuszczam,
36:54że przeczytał
36:55to w krótkim
36:57dziele historycznym.
36:58Katolicy
36:59sami mówili,
37:00że bardziej
37:01duchownie
37:01i bardziej
37:02po chrześcijańskiemu
37:04postąpił
37:04ojciec świętym,
37:06zgadzając się
37:07żyć jak
37:08zwykły
37:08poddany
37:09włoski
37:10i że
37:10niepotrzebona
37:11była potęga
37:12doczesna
37:13dla królestwa,
37:14które nie jest
37:15tego świata.
37:17Teraz jednak
37:18pod wpływem
37:18słów
37:18towarzysza
37:19zaczął
37:20prałat
37:20rozumieć,
37:21że stanowisko
37:22papieży
37:22było
37:23nie tylko
37:24mądre
37:24i dyplomatyczne,
37:26ale co więcej
37:27było konieczne
37:28i nieodzowne.
37:29Mógł bowiem
37:30święty Piotr
37:32podlegać
37:33Neoronowi
37:34w sprawach
37:34dotyczących się
37:36cesarstwa,
37:36ale całkiem
37:37niezawisny
37:39musiał być
37:39jego następca.
37:41Skoro był już
37:42głową
37:42wszechobecnego
37:44kościoła,
37:45skoro
37:45wszystkie ludy
37:46zwracały się
37:47do niego
37:48po kierownictwo
37:49i pomóc
37:50i wydawał się
37:51do prałatowi
37:53słuszne
37:53i proste.
37:54Rozmyślanie
37:55przerwał mu
37:56ojciec Garwazy.
37:58Niech monsignor
37:58spojrzy,
37:59zawołał,
38:00już się
38:00procesja
38:01formuje.
38:02Rzeczywiście
38:03na całym placu
38:04zawrzał
38:05ruch
38:05podobny
38:06do tego,
38:07jaki powstaje
38:08w poruszeniu
38:09mrowiska
38:10i u wylotu
38:11ulicy,
38:12ku której
38:13obaj
38:13księża
38:14patrzyli,
38:15zaczęły się
38:15pokazywać
38:16pojedyncze
38:17postacie.
38:18Równocześnie
38:19odgłosy
38:20dętych
38:21inskrumentów
38:22napełniły
38:23powietrze,
38:24a przez cały
38:25zgromadzony
38:26lud
38:26przeszedł
38:27prąd
38:28na potężniejszej
38:30uwagi
38:30i skupienia.
38:31Potem
38:32ruszył
38:33pochód,
38:33przelewając się
38:34z pala
38:35w ulicę,
38:37jak gdyby
38:38ze stawu
38:39wywąski
38:40kanał.
38:41Na przodzie
38:42szło wojsko
38:44półk z papułkiem,
38:46każdy ze swoją
38:46muzyką
38:47na czelem.
38:48Jechał
38:49naprzód
38:50gwardia
38:50o skryjackich
38:52mundurach
38:52białych
38:53ze złotem
38:54na białym
38:55koniach,
38:56a gdy ci
38:57przesuwali się
38:58pod oknami,
39:00już od
39:00placu
39:01napływały
39:02nowe
39:02oddziały
39:03mundura
39:04z całego
39:04cywilizowanego
39:06świata.
39:07Z początku
39:08ojciec
39:08Garwazy
39:09objaśnił
39:10w kilku
39:10słowach
39:11towarzyszowi,
39:12położył mu
39:13rękę
39:14na ramieniu.
39:15Dysze
39:16czenkiem
39:16zbroi
39:17mijał
39:18ich
39:18niezruszona
39:19gwardia
39:20angielska.
39:21Krócej
39:22jednak
39:22uwaga
39:23obu księży
39:23pochłonął
39:24widok tego,
39:25co się działo
39:26na placu,
39:27a zwłaszcza
39:28na schodach
39:28św. Piotra.
39:30Monsignor
39:31Masselman
39:31zaledwie
39:32rzucił ogień
39:33na Chińczyków
39:34ze straży
39:35cesarskiej
39:35podobnych do
39:36bożków
39:37wschodnich,
39:38a w swych
39:39czarnych
39:40zbrojach
39:40i czarnoksiężych.
39:42W hełmach
39:43już bowiem
39:44na placu
39:44gotowały się
39:45pochody
39:46książąt
39:47i schody
39:48bazyliki
39:49zapłonęły
39:50purpurą
39:51i szkarłatem.
39:53Odszada
39:53zebranych
39:54kardynałów
39:55i dygnikarzy,
39:56którzy czekali
39:57na najwyższego
39:58zwierzchnika.
39:59I okazał się
40:00on wreszcie.
40:01Właśnie
40:02prałat
40:03oderwał
40:03na chwilę
40:04wzrok
40:05od placu,
40:06bo
40:06wśród
40:06zebranych
40:07tłumu
40:07zaczęły
40:08zwolna
40:09przyjeżdżać
40:10dworskie
40:10karyety.
40:11Każda
40:12oznaczona
40:13koroną
40:14i właściwym
40:15godłami
40:17oraz
40:17otoczona
40:18wyborną
40:19skrażą
40:20i serce
40:21jego
40:22zabiło
40:22mocniej,
40:23gdy poznał
40:24cesarską
40:24koronę
40:25Anglii
40:25między
40:26lwem
40:27i nosorożczem,
40:28a w
40:29złoconej
40:30karecie
40:30młodzięczą
40:31twarz
40:31księcia
40:32przybranego
40:33wyszkarłatym.
40:34Tem
40:35nagle
40:35uciszyło
40:36się
40:36wszystko
40:37i słychać
40:38było
40:38tylko stłumiony
40:39odgłos
40:40kopyt
40:40końskich.
40:41Na
40:42umajonej
40:43drodze
40:44więc
40:44spojrzał
40:45znowu
40:46na plac,
40:47który
40:47stał się
40:48teraz
40:48jednym
40:49morzem
40:50purpury
40:51i bieli
40:52z błyszczącymi
40:53tu i
40:54udzie
40:54złotem
40:55i srebrem
40:56insygniami.
40:57Już ruszyła
40:58procesja
40:59papieska.
41:00Nowa
41:00grupa
41:01osób
41:01ukazała
41:02się
41:02pod
41:03olbrzymim
41:04kolumnami
41:06po artykuł
41:07i srebrnej
41:09trąby
41:09oznajmiały
41:10tysiącą,
41:11czekając,
41:12że
41:12namiestnik
41:13Chrystusowy
41:14występuje
41:15do swojego
41:16miasta,
41:16które
41:17stało się
41:17znowu
41:18miastem
41:18Bożym.
41:19Wolno
41:19bardzo
41:20spuszczał się
41:21orszak
41:22ze schodów,
41:23biała
41:24postać
41:24Ojca Świętego,
41:26nikła
41:26i drobna,
41:27widoczna
41:28była doskonale,
41:29zniesiono go
41:30bowiem
41:31na wysokim
41:32tronie,
41:32występował
41:33niżej
41:34i coraz
41:35niżej.
41:36To wyszyło
41:37mu granie
41:37trąb,
41:38a barwne
41:39fale
41:40słaniały
41:41się
41:41na około,
41:42wreszcie
41:43znik
41:43na chwilę
41:44wśród
41:45tłumu.
41:46Monsignor
41:47Monsignor
41:47oparł się
41:48i przymknął
41:49oczy.
41:50Zaraz jednak
41:51dotknął
41:51jego ramienia
41:52ojciec
41:53z Gerwazy.
41:54Jak
41:54Monsignor
41:55patrzy,
41:56szepnął,
41:56ulica była
41:57teraz wyłącznie
41:58zajęta
41:59duchowieństwem,
42:00podobnie jak
42:01przedtem
42:01wojskowymi,
42:03tylko żółwawi,
42:05papieżcy
42:06szli
42:07rzędem
42:07po obu
42:08stronach
42:09pochodu.
42:10Wśród nich
42:10postępowali
42:11krerycy
42:12i seminarzyści.
42:14Po ośmu
42:15rzędzie
42:16dali
42:16dwór
42:17papieski
42:18i kardynałowie.
42:19Ci
42:19ostatni
42:20przedstawiali
42:21wspaniały
42:22widok
42:22jadących
42:23konno
42:23po czterech
42:25w szeregu
42:25w samych
42:26szeregach
42:27kapeluszach
42:29i powiewanych
42:31falnych
42:32płaszczach.
42:34Monsignor
42:35jednak
42:36zaledwie
42:37rzucił na nich
42:38okiem,
42:39bo w grzymiącej
42:40piwatami
42:41ulicy
42:42ukazał się
42:43na przód
42:43wspaniały
42:44waldachim
42:45niesiony
42:46przez ludzi,
42:46których
42:47prałat
42:47nie potrafił
42:48rozróżnić,
42:49a pod nim
42:50widoczna
42:51doskonale
42:52przez jakie
42:53pół minuty
42:54zbliżał się
42:55na białym
42:56koniu
42:57drobna
42:58biała
42:58postać
42:59w zarzuconym
43:01na ramieniu
43:02szkarłatnym
43:03płaszczu
43:04i szkarłatnym
43:05kapeluszu
43:06ocieniającym
43:07głowę
43:08i tak
43:09dzień cały
43:09przeszedł
43:10jak sen,
43:11a człowiek,
43:12który sam sobie
43:13wydawał się
43:14pochodzić
43:16z innego
43:16świata
43:17przyglądał się
43:18wszystkiemu
43:19zbierał wrażenia
43:20i umysł jego
43:21pracował
43:22nad przyswojeniem
43:23ich
43:24był w bazylice
43:26podczas bytności
43:27papieża
43:28u grobu
43:28św. Piotra
43:29widział ze swojej
43:31trybuny
43:32jak otworzyły się
43:34wielkie
43:35podwójne
43:35bazyliki
43:36i jak
43:37ze słonecznego
43:38placu
43:39wykroczył
43:40w jej ciemne
43:41i chłodne
43:42wnętrze
43:42zastęp
43:43takich
43:44niebieskich
43:44chówców
43:45jakie marzyły się
43:47dawnym
43:47włoskim
43:48malarzom
43:49z klepienia
43:51bazyliki
43:52rozbyły
43:53skały
43:53odgłosem
43:54srebrnych
43:55trąb
43:56i śpiewem
43:57tysięcy
43:57wiernych
43:58roztąpił się
43:59szereg
44:00duchowieństwa
44:01i ojca
44:02jest król
44:02i księżęta
44:03przeszedł
44:04między swymi
44:05królewskimi
44:07dziećmi
44:07aż do
44:08bram
44:09konfesjonału
44:11i otoczony
44:12wieńcem
44:12złotych lamp
44:13zeszedł
44:14po stopniach
44:15i ukląknął
44:17przy zwłokach
44:18pierwszego
44:19rybaka króla
44:20tej samej
44:21trybuny
44:22usłyszał
44:22monsignor
44:23podczas
44:24nieszporów
44:24rozgłośną
44:26muzykę
44:27nowych
44:27wielkich organów
44:28a naprzeciw
44:29z siebie
44:30na galerii
44:31królewskiej
44:32ujrzał
44:32siedzących
44:34każde
44:35pod swoim
44:36baldachimem
44:37przedstawicieli
44:38wszystkich
44:39ziemskich
44:39władców
44:40zebranych
44:40tu
44:41by uczcić
44:42boga
44:42jego
44:43pomazańca
44:45na tej postaci
44:46skupił się
44:47spojrzał
44:48monsignor
44:49widział go
44:50siedzącego
44:51na tronie
44:51papieskim
44:52to znowu
44:53przechodzącego
44:55do obdarza
44:56w otoczeniu
44:56asystentów
44:58i wreszcie
44:59opuszczającego
45:00bazylikę
45:01swojej
45:01sedin
45:02get stari
45:03a gdy już
45:04słońce
45:05znikło
45:06poza olbrzymią
45:07kapułą
45:08i za niskimi
45:10zgórzami
45:10płonęły tylko
45:11czerwone
45:12blaski
45:13wśród których
45:14Rzym wyglądał
45:15jak wschodnie
45:15miasto marzeń
45:17gdy wszystkie okna
45:18wszystkie figury
45:19apostołów
45:20rozgrzała
45:21iluminacja
45:22ten czas
45:23ujrzał
45:24ze swojego
45:25okna
45:25jak nad
45:26niezliczonym
45:27tłumem
45:28ukazał się
45:29znowu
45:29biała
45:31postać
45:31trójramiennym
45:32krzyżem
45:33papieskim
45:34i usłyszał
45:36jak grzący
45:37ale wyraźny
45:38głos
45:38wezwał
45:39pomocy
45:39Boga
45:40który jak
45:41zawtórował mu
45:42brzmot
45:43odpowiedzi
45:44z dołu
45:45stworzył
45:45niebo
45:46i ziemię
45:47po czym
45:47głosił
45:48nad całym
45:49miastem
45:50i nad
45:50światem
45:51całym
45:52błogosławieństwo
45:53wszechmogącego
45:54Boga
45:55Ojca
45:55Syna
45:56i Ducha
45:57Świętego
45:57błogosławieństwo