00:00Robert Hugo Benson, Brzask Wszechrzeczy, czyta Sakura Haruno XVIII, rozdział czwarty.
00:07Wytłumaczę mi ojcze sprawę ubiorów, bo wydają mi się trochę fantastyczne, odezwał się monsignor Masterman.
00:16Kiedy nazaj już rano opuszczali pierwszą swe mieszkanie w Wersalu, żeby oddać listy polecające.
00:24Mieszkanie ich znajdowało się w jednym z wielkich pałaców położonych wzdłuż szerokiej rogi, która biegnie do Paryża, prosto od bram
00:34Pałacu Królewskiego.
00:36Przybyli z ST Grerman automobilem i przyjęci zostali z wielkim szacunkiem przez właściciela, który otworzył szczególne polecenia od kardynała Beliriez.
00:51Wskazano im apartament na piętrze umeblowanym w stylu XVIII wieku, składający się z pokoi sypialnych saloniku łączącego je i orytorium.
01:06Dwóch służących, którzy z nimi jedli, umieszczono naprzeciwko.
01:12Ubiory wydają się fantastyczne, zdziwił się ojciec Gerwazy.
01:16Czy nie znajduje monsignor, że są powłapne?
01:20No tak, ale niech monsignor nie zapomina o naturze ludzkiej.
01:26Duma i przypisanie sobie nadmiernej wrażliwości kazały niegdyś ludziom mówić, że są niezależni od piękna zewnętrznego.
01:36Ale wiele naturalne jest lubić piękną, wszak lubią je nawet dzieci.
01:41Tak, tak zapewne. Ja też nie o tym mówiłem.
01:46Chciałam zapytać ojca już wczoraj, ale ciągle coś zwyczajnego stawało mi na przeszkodzie.
01:54Jakie jest znaczenie tych malowniczych strojów, bo pewny jestem, że mają jakieś znaczenie.
02:02Naturalnie i nie rozumiem nawet, jak ludzie mogli dawniej obywać się bez nich.
02:08Zdaje mi się, że jeszcze niespełna sto lat temu wszyscy ubierali się albo starało się ubierać tak samo, jak można
02:17było wtedy widzieć, z kim się rozmawiam.
02:20Ja przypuszczam, że to było rozmyślne, nieśmiało odparł prałat.
02:26Ludzie wystydzili się czasem swego rzemiosła i chcieliby ich brano za panów.
02:33Ojciec Gerwazy zruszył ramionami.
02:35Tego nie rozumiem, odrzekł.
02:37Jeżeli kto wystydził się swego zawodu, to czemu go obrał?
02:43To chyba nowa nauka o panowaniu sporą władzę tę różnicę, zaważył prałat.
02:52Skoro człowiek zrozumie, że wypełnianie swego powołania jest najszczytniejszą rzeczą to,
02:59ale to za człowiek przerwał nagle, ten niebiesko ubrany.
03:05Na przeciw nich ukazał się właśnie imponująca postać.
03:10Człowiek ten ubrany był w krótki, ciemno-niebieski płaszcz ze srebrną oznaką na piersiach.
03:18Na głowie miał obcisłą czapkę tego samego koloru i z takim, że znakiem z pod płaszcza widać było tunikę,
03:28a potężne nogi ubrane były w obcisłe niebieskie pończochy.
03:33Oto ważna osobowość, że ksiądz jest oczywiście rzemieśnikiem.
03:38Rzemieśnikiem? Tak, poznałem to po kolorze i kroju.
03:42Zaraz przyjadzę się jego odznacę.
03:46Czy się zrównoważniej, ważniej człowiek ukłonił?
03:50Się uprzejmie. Obaj księża odkłonili się z równą uprzejmością,
03:57niosąc kapelusz o szerokich skrzydłach.
04:01Oten doszedł bardzo wysoko.
04:04On jaśnił ksiądz.
04:06Jest co najmniej człowiekiem rady cech narodowego.
04:10Czy ten człowiek zażywa woły?
04:13Teraz już nie, bo zniósł się własną pracą.
04:18Prawdopodobnie jest przedstawicielem cechów zgromadzeniem.
04:23Czy wszystkie rzemiosła mają cechy i przedstawicieli w zgromadzeniu?
04:27Naturalnie.
04:28Inaczej kto opinowałby ich interesów?
04:31Ale patrzy monsignorze.
04:33Oto załotnik ze swymi pomocnikiem i pewnie wracają od króla.
04:39O twarty powóz minął ich szybko.
04:43Siedziało w nim dwóch ludzi,
04:45w szerokich, opiętych, metalicznym kolorze.
04:50Jeden miał zwykłą czapkę,
04:52ale na czapce drugiego błyszczał jakaś godła.
04:56A kobiety?
04:57Nie widzę w ich ubiorach takiej klasyfikacji.
05:00Owszem, jest, ale nie tak widoczne.
05:04Mają one więcej swobody w ubieraniu,
05:07ale w zasadzie każda kobieta powinna mieć dominującą barwę w ubiorach,
05:14barwę głowy rodziny.
05:16I wszystkie noszą odznaki.
05:19Są naturalnie prawa zabraniające zbytku.
05:23Nie przypuszczam tego nigdy.
05:25Nie co do ceny i materiału, ale co do kroju.
05:29Są pewne absolutne granice,
05:34które nie wolno przekroczyć
05:36i moda musi się wśród nich obracać.
05:39Wtem podobnie jak w innych rzeczach.
05:42Mówiłam to już wcześniej.
05:44Zachęcamy jednostki, aby były jak najindywidualniejsze,
05:49ale zarazem nakreślamy granice,
05:52których nie wolno przekraczać.
05:54Dość już mieliśmy tej via media,
05:58tej mierności przeciętnej socjologii.
06:03Ale czy ludzkość podaje się temu nowemu przeorządkowi?
06:07Czy się poddaje?
06:09Przecież wszyscy widzą jasno,
06:11że jest on po ludzku doskonały.
06:14A w praktyce najwygodniejszy w Niemczech
06:17naturalnie obostają jeszcze przy tym,
06:20co z nami nazywają wolnością
06:24i rezultatem jest kompletny chaos.
06:27A czy nie ma zawiści i zazdrości
06:30między rzemiosłami?
06:32Nie społeczność w znaczeniu,
06:34chociaż jest nadzwyczajne zawodnictwo.
06:38Wiedział monsignor,
06:40teraz w monarchii każdy musi być członkiem
06:43jakiejś cechu.
06:45Ci, co uprawiają rzemiosło,
06:47noszą pełny skrój,
06:49ale nawet księża muszą mieć odznaki.
06:53Wymień mi lorda angielskiego,
06:56który by był rzemieśnikiem.
06:59Rzemieśnikiem?
07:00Nie mogę sobie w tej chwili
07:02żadnego przypomnieć,
07:04ale Smith, minister, jest piekarzem.
07:07Prałat milczał,
07:08nie mógł już znaleźć odpowiedzi.
07:11Przechodzi właśnie przez strażę bramy
07:14ogromnego pałacu wersalskiego.
07:17I poza żewirowanymi placem,
07:21na którym stąpił wznosiły się rozmaite wieżyczki,
07:25szczyty i okna tego pałacu,
07:28którym królowie Francji żyli znowu,
07:31tak jak przed dwustu latym.
07:34Na tle letniego nieba powiewał znów sztandar królewski,
07:39a białe lilie na bionkitnym polu wznosiły się.
07:44Król jest w rezydencji.
07:46Ale właśnie gdy patrzyli,
07:48chorągiew za rgała ledko
07:51i odgłosy dzwonów dały się słyszeć
07:54z partyku o kilkanaście metrów o nich.
07:58Ojciec Gerwazy zatrzymał się nagle.
08:01Usuńmy się, rzekł.
08:03Jesteśmy tu w drodze.
08:04Co się dzieje?
08:06Ktoś wyjeżdża z pałacu.
08:07Niech nasi go Monsignor patrzy.
08:12Z cienia wydał nagle,
08:14jak z sotlebna błyskawica,
08:16oddział Kiriasierów uformował.
08:20Sięł w linijkę i posuwał się głosem.
08:24Przedtem jechało kilku rybowników.
08:27Monsignor ledwo zdołał ujrzeć na nim
08:30błysk złota i białe konie,
08:33bo ojciec Gerwazy pociągnął go spiesznie na stronę.
08:37Mury pałacu powtórzały przeciętne radosny.
08:41Przejmujący głos trąb,
08:44prałac rzucił okiem wytył ku bramie,
08:47którą dopiero co przeszli,
08:49jakby z powodu ziemi wyrosły,
08:53stał tam już po ubu,
08:55w skronach drogi tłum pełen,
08:58szacunku pragnący przyjrzeć się monarsze.
09:02Tą samą drogą pomyślał prałat,
09:05przeciągał z Paryża owej pamiętnej październikowej nocy
09:10rozwydrzony tłum kobiet do królewskiej,
09:14która rządziła tu wówczas.
09:17A tymczasem herbowie mieli ich wśród tętnu
09:21gajopójcy koni
09:24i za szeregiem Garwardii ukazał się
09:29ciągnie przez białe konie złota karoca,
09:33a ze szklanymi oknami koroną Francji.
09:37Siedziało w niej dwóch ludzi,
09:40kłaniając się odruchowo,
09:42w miarę jak się posuwali.
09:45Jeden drobny, młody, o żywych ruchach,
09:48ze sypiczastą, ciemną brodą,
09:52drugi barczysty blondyn,
09:54wykolony, o rysach sangwicznych.
09:59purpurowo i złoto przeważało w ich bogatych skrojach,
10:03obaj mieli szerokie kapelusze z piórami.
10:07Kareta zniknęła za złoconą bramą
10:11i obok kurz przesiąg kirsjenów zamykających orszak.
10:17Potem chory rągiew opadła na maszcie.
10:22Król i cestrza z Niemiec zauważyli ojciec Gerwazem.
10:27Kładąc kapelusz na głowę,
10:29zobaczył monsignor drugą skronę medalu.
10:32Nie rozumiem, co ojciec chce powiedzieć,
10:36jak koło traktujemy naszych królów jak królów
10:40i równocześnie zachęcamy rzemieślników,
10:43aby się szacili swoim zawodem.
10:46Jest więc prawo i wolność absolutna dyscyplina
10:50i pierwsze uległe indywidualności,
10:55zaś jakaś bios republikański,
10:59którym wszystko smakuje jednakowo.
11:02Musieli czekać kilka minut wyprzed pokoju,
11:05zanim mogli przedostać swoje listy polecające.
11:10Ojciec Gerwazy ujrzał tego czasu na sachretyn z woniem.
11:16Kilku ważnych osobistości,
11:19z którymi mieli się spotkać i prawdopodobnie rozmawiać.
11:23O trzech przedstawicielach musiał Puałat być poinformowanym.
11:29Naprzód król, monsignor,
11:31nasłuchał się już wiele
11:32o sensacyjnej reakcji,
11:36która dokonała się we Francji
11:39w półupokorzeniach wojny 1914 roku.
11:44Reakcji ta była logicznym skutkiem konfliktu
11:48między wyniszczanym słabym republikanami
11:52a monarchizmem rzeczywistym i żywym,
11:56który osadził na tronie ojca obecnego króla,
12:00niezaprzeczalnie prawego potomka.
12:06Borbonów
12:07Umarł on przed dwoma laty,
12:09kiedy następca kronu miał zaledwie osiemnaście lat.
12:14Młody król nie ożenił jeszcze się.
12:17Mówiono wszakże o małżeństwie jego
12:19z księżniczką hiszpańską.
12:21Był to król młodzieńczy jeszcze,
12:24ale odgrywał swoją rolę monarchy z godnością
12:28i przejęciem,
12:29a ku wielkiemu zdumieniu swego romantycznego narodu
12:34powrócił na dworze wersalskim
12:37świętość i splendor XVIII wieku.
12:41Bez jego zepsucia
12:43i tak wracała Francja
12:45do dawnej rycerskości,
12:47dawnej potęgi.
12:49Arcybiskup paryski,
12:51kardynał Gunient,
12:53sędziwy kapłan,
12:55bardzo poważny w radach kościoła,
12:58tylko z powodu podeszłego wieku
13:01nie został obrany papieżem
13:03na ostatnim konklawem.
13:06Był to człowiek wysoco uczony,
13:08jeden z pierwszych przyrodników w Europie.
13:12Święcenia kapłańskie przyjął
13:15we względu późnym wieku.
13:18Był wreszcie sekretarz kardynał
13:20Monsignor Altier,
13:22doskonały dyplomata,
13:25znoszący się szybko
13:26w hierarchii kościelnej.
13:29Ojciec Gerwazy zadowolił się
13:31zmianką o kilku innych osobach,
13:34o których było mniej do powiedzenia.
13:37Brat króla był trochę samotnikiem
13:40i rzadko się pokazywał u dworu.
13:43O cesarzu niemieckim
13:45wiedział już prałat dość.
13:48Gdy tylko rozmawiali,
13:51drzwi otworzyły się.
13:53Nagle ksiądz jakiś wybiegł
13:56z wyciągniętymi rękami
13:58i począł się usprawiedliwiać
14:00w potoku łaciny.
14:04Monsignor Alet
14:06szepnął ojciec Gerwazy.
14:08Monsignor Masterman
14:09przeraził się,
14:11bo nie powiedział
14:12trudności języka,
14:13ale ojciec Gerwazy
14:15był na wszystko przygotowany.
14:17Spiesznie powiedział
14:18kilka słów Francuzowi,
14:20który skłonił się
14:21i zaczął najczyszczą angielszczyzną.
14:24Rozumiem, rozumiem doskonale.
14:26Ci doktorzy
14:27strasznie krótko nas wstrzymają.
14:29Prawda, my tu wszyscy mówimy po angielsku
14:32i uprzedzę jego ekscelencję.
14:35Przed rokiem czy dwoma
14:37zdarzyło mu się to samo.
14:40Zabroniono mu mówić po francusku.
14:42Czy to nie dziwne?
14:44Ale w gruncie rzeczy
14:46doktorzy mają rację.
14:48Prałat domyślił się,
14:49do czego zmierza
14:50i postanowił być oskrożny.
14:53Obawiam się sprawdzić kłopoty.
14:56Zaczął patrząc skrochę nieufnie
14:58na tego młodego księdza,
15:00który zlekał go wymową.
15:03Ale żadnego kłopotu
15:05zapewniał mąż seniora.
15:07Jaka szkoda
15:08tu zwrócił się do zakonnika,
15:11że kardynał wyjechał
15:12przed północą.
15:14Zaledwie był tu,
15:16żeby ułożyć
15:17ostateczne szczegóły,
15:19gdy spłoty
15:20słyszałem o niej ani słowa.
15:23Młody prałat
15:24rozpromienił się.
15:27Usłyszę cię
15:29najbystrzejsze
15:30rozumy Francji.
15:31Gdzieś po południu
15:32twarze zazępiła mu się.
15:34Ale to będzie po łacinie,
15:36więc pewno
15:37monsignor,
15:39o ile sam nie mówi,
15:40to nie szkodzi.
15:42Wrócił ojciec Gerwazy
15:44i zwracając się
15:45do przyjaciela.
15:48Dodał,
15:49uprzedziłem już,
15:50że monsignor
15:51senior wolno się zajmować
15:53tylko rzeczami,
15:55które go specjalnie
15:56interesują
15:57i że łacina jest
15:58zbyt męcząca
15:59na razie.
16:00Z pewnością
16:01posłucham dysputy
16:03od rzek prałat,
16:05korzystając z
16:06zręcznym słów
16:07przyjaciela.
16:08Nie chciał bowiem
16:09opuścić spotkania.
16:11Połuczą się.
16:13Jaki będzie temat?
16:15Tym dysputę
16:16urządzają
16:16właściwie
16:17dla cesarza
16:18niemieckiego.
16:20Dwóch teologów
16:22parrypareskich
16:23rozrządził
16:25będzie
16:25De Ecolios,
16:27przeciwnik,
16:28który zaczyna
16:29sprawę
16:30tezem,
16:31że Kościół
16:31jest tylko
16:32przedstawicielem
16:34Boga na ziemi,
16:35że jako taki
16:36musi mieć posłuch,
16:37że nieomylność
16:39jego
16:40nie jest
16:40konieczną
16:41dla jego
16:42działalności.
16:44Czy to nie
16:44za śmiałe?
16:46Przerwał
16:46ojciec Gerwazy.
16:47Przecież
16:48to jest właśnie
16:49stanowisko
16:50samego cesarza.
16:51O ile wiem,
16:53przyznał on
16:54polityczną
16:55potrzebę
16:56Kościoła,
16:57ale odmawia
16:58mu
16:58boskości.
17:00Zapewniam
17:01ojca.
17:02Odpowiedział
17:02Francuz
17:03uroczyście,
17:05że cesarz
17:06sam wybrał
17:07ten tezę.
17:09Zyprzykrzyli
17:10mu się
17:11już
17:11socjaliści.
17:13Rozumie
17:13on,
17:14że władza
17:14ludzka
17:15musi
17:15mieć
17:16sankcję
17:17Boga.
17:17Albo
17:18sankcję
17:20narodu
17:20i jest
17:21zwolennikiem
17:22pierwszego.
17:23Tylko nie
17:24doszedł jeszcze
17:24do uznania
17:25nieomylności,
17:27a ponieważ
17:28jest szczerym
17:29sam
17:29sobie,
17:30załakończył
17:32wymowę
17:32wyzruszeniem
17:34ramion.
17:34muzyka
Comments