Skip to playerSkip to main content
  • 2 days ago

Category

📺
TV
Transcript
00:00Rozdział szósty, kiedy po posiłku wieczornym obaj księża, zasiedli w chłodnej lodżii, Monsignor Masterman oparł się głębiej w fotelu i
00:10przesunął ręką po oczach jak człowiek senny.
00:14Ojciec Gerwazy zaniepokoił się trochę i pytał sam siebie, czy nie było nieoskrożnie narazić go na tyle wrażeń i takie
00:22znużenie.
00:23— Pewnie, Monsignor zmęczony, zapytał troskliwie. Prałas z początku nic nie odpowiedział i zpoglądał wokół kilka razy.
00:34Wargi jego poruszyły się. Jakby chciał mówić, po chwili dopiero wziął fajkę, którą przed chwilą był, odłożył.
00:43Pociągnął z niej i odrzekł. Przeciwnie, czuję się doskonale. Jestem nareszcie rozbudzony i zaczynam rozumieć cały ten świat.
00:54Niech mi to Monsignor wytłumaczy, proszę bardzo. Widzi ojciec wersalu, wydawało mi się, że to wszystko jest rodzajem zabawy, bardzo
01:04przyjemnej, ale tylko zabawy.
01:06— To zaś, co dziś widziałeś, przekonało mnie, że wszystko, co mówiłeś, jest prawdą, że świat jest rzeczywiście chrześcijański.
01:15Może to gwardia chińska razem z innymi?
01:19— Chińczycy? Nie przypomnij nam ich sobie wcale.
01:22Nie zaważyłeś ich ojcze, ja także nie zwróciłem uwagi.
01:26Później dopiero myślałem o tym wszystkim i sam papież, tylko twarzy jego nie mogłem dobrze rozróżnić.
01:35Czy to może jest jego portret?
01:38To mówiąc, podszedł ku ścianie, na której wisiał obraz, przedstawiał ojca świętego, siedzącego w hotelu,
01:46zwykłej białej zutanie z haftowaną stołą i w białej piłsudce.
01:52W rysach twarzy nie było nic szczególnego.
01:56Wygląda bardzo zwyczajnie, zauważył prałat.
01:59— O, bo też jest zwyczajnym człowiekiem.
02:02Jest bardzo dobry i bardzo inteligentny, ale nie był jeszcze nigdy trudnym, krytycznym położeniem.
02:10Mówią, że jest dobrym finansistą.
02:13Monsignor wygląda na rozczarowanego.
02:16— Tak, wyobrażałam sobie, że jest w nim więcej rysu wielkiego człowieka.
02:21— Wielkiego człowieka?
02:23Czyż monsignor nie myśli, że najlepszym władcą jest człowiek zwyczajny?
02:28Ależ to pogląd demokratyczny.
02:31Bynajmniej demokratyczny uskrój nie sprzyja wniesieniu się człowieka zwykłego.
02:38Przeciwnie, ginie on wśród licznych jednostek podobnych sobie i tak zwanych zatraca swoją odrębność,
02:46swoją indywidualność, która stanowi jego wartość.
02:49No tak, możliwe.
02:51Prałat usiadł na dawnym miejscu.
02:54Powtarzam ojcu, że już zdają sąsiad sprawę z obecnego stanu świata,
02:59ale chciałbym jeszcze wiele rzeczy wiedzieć.
03:01Na przykład co?
03:03Sam dobrze nie wiem, jak to określić.
03:05Widzę, że świat cały opiera się na katolicizmie,
03:09ale nie wiem, jak to się zgadza z nauką.
03:12W moich czasach, tu urwał nagle, to jest zdawało mi się, że między wiarą a nauką istniała jakby przepaść,
03:22a nawet sprzeczność.
03:24Jakie jest teraz stanowisko wiedzy wobec wiary?
03:27Nie rozumiem dobrze, o co Monsignorowi chodzi.
03:31Nie ma żadnego konfliktu między wiarą a nauką.
03:34Znaczną części uczonych tworząc księża.
03:38Może Monsignor wytłumaczy jaśniej, da jakiś przykład.
03:43Hmm.
03:43Mówią na przykład co o cudownych uzkrowieniach?
03:47Zdaje mi się, że nie.
03:50Gdyś toczyły się w tej sprawie dysputy,
03:53dr Monsignor wspomniał o tym.
03:57Psychologicznie twierdzili, że przy tych uzkrowieniach.
04:01Działa sugestia.
04:02Katolicy mówili, że są one nadnaturalne.
04:06Czy pogodzili się co do tego?
04:08Ojciec Gerwazy namyślił się przez chwilę.
04:12Wyznając muszę, że takiego stanowiska nigdy się nad tą sprawą nie zastanawiało.
04:17Zatem mi jednak się jednak, zawahał się nieco,
04:23że wszyscy wierzą, iż to Pan Bóg potęgą swą wszystko sprawia.
04:28W niektórych przypadkach posługiwać się może sugestią.
04:33Innych działają siły nadprzyrodzone, o których bardzo mało wiemy.
04:38To nie tłumaczy jeszcze mego pytania.
04:41Wiem, drzwi się otworzyły i wszedł służący, zapytując,
04:46czy monsignor zechce przyjąć biskupa Sebastiana.
04:50Monsignor spożywał zdziwiony na towarzysza.
04:53Biskupa Sebastiana bawi tu jako kapelan księcia Jerzego.
04:59Szepnął ojciec Gerwazy po łacinie.
05:02Trzeba będzie się z nim widzieć.
05:04Dobrze, bardzo proszę biskupa, odpowiedział prałat.
05:09A gdy służący wszedł, poprosił monsignora towarzysza,
05:14aby uprzedził gościa o jego chorobie i utracie pamięci.
05:19Kilka minut później wprowadził ojca Gerwazy biskupa.
05:23Był to dość typowy prałat,
05:26dobroduszny, uśmiechnięty, z wielką, rumianą twarzą.
05:30I wesołymi oczami ubrany był we fiolet.
05:34Cieszę się, że znów spotykam monsignora,
05:37zawołał następnie.
05:39Jego biskupia miłość jest bardzo łaskawa,
05:43odpowiedział monsignor całując pierścień.
05:46Przyszedłem dowiedzieć się, czy idziecie na przyjęcie wieczorne.
05:50Mogliśmy pójść razem.
05:52Tylko jest już dość późno.
05:54Nic z nimi słyszeliśmy o tym.
05:57Bo nie jest to uroczyste.
05:59Ojciec Święty pewno ledwie na chwilę się pokaże.
06:03A tłumy będą naturalnie ogromne.
06:06Książę Jerzy poruszył się już spać, zmęczył się biedaczek.
06:11Bardzo, więc myślałem, pójść tam na godzinkę.
06:14Prałas spojrzał na towarzysza.
06:17Myślę, że to doskonały projekt, zauważył stary ksiądz.
06:22Takim razie jedźmy zaraz, bo już późno.
06:26Rzekł biskup wstając.
06:28Powóz czeka na dole.
06:30A za jaką godzinę wrócimy?
06:32Dochodziła już godzina, o której mieli spotkać się z biskupem
06:37u stów skala Regina.
06:39Kiedy monsignor Masterman spostrzegł,
06:42że zgubił się w ogromnym gmachu Watykanu.
06:45Przyjął ich tam niż Pałaca Apolstowskiego,
06:49który zastępował papieża wobec gości.
06:52Potem przechodzili się wśród zebranych,
06:55a gdy tłum ich rozdzielił,
06:57począł prałac sam przebiegać niezliczone korytarze,
07:01lodzie, dziedzince i wielkie sale przyjęć,
07:05zdziwiąc się licznemu zebranych odpowiedzialnych uprzejmych
07:10na okłony i zginienie, jakiemu go niektórzy witali.
07:15Wszystko to wyglądało zupełnie inaczej niż przypuszczą.
07:19Stawało mu się, że Watykan jest miejscem uroczystym,
07:24pogrążonym w milczeniu i ciemności,
07:27że tu spotykają się tylko od czasu do czasu
07:30paru prałatów czy kardynałów
07:33albo grupę uprzywilejowanych gości
07:36czy pielgrzymów spieszących na audiencję.
07:39Tymczasem gmach cały był rzęsiście oświetlony.
07:44Wielkie lampy elektryczne rozjaśniały dziedzincem.
07:50Gdzie niegdzie brzmiała muzyka,
07:53bo w różnych częściach pałacu umieszczone były kapele,
07:57a olbrzymia fala ludzka zapełniała wszystkie sale, galerie, schody, dziedzincem.
08:04Byli to w znacznej części duchowni.
08:07Śmiali się, wesoło, miejscami tworzyły się grupy.
08:12Koło ważniejszych osobistości, słowem świat i kościół,
08:17zadawał się być bardzo przyjaznym stosunkom.
08:21Na nieszczęście jednak zgubił się monsignor zupełnie w tym labiryncie.
08:27Zapuścił się w długi korytarz, myśląc, że dojdzie nim do dziedzincem św. Damacy'ego,
08:35skąd już znał dobrze drogę,
08:37ale w miarę jak postępował, wydawało mu się,
08:41że oddala się coraz więcej od muzyki i gwaru rozmowy.
08:45Zatrzymał się niepewny, ale gdy usłyszał przed sobą odgłos kroków i otwieranie drzwi,
08:52podążył dalej uspokojonym.
08:55Zawahał się na dobre dopiero, gdy się znalazł w obszernej i pustej komnacie.
09:01Nie dochodziły tu już żadne odgłosy,
09:05cisza panowała zupełna
09:07i zamiast zęsistego światła jedna tylko lampa rzucała łagodny blask.
09:15Stał przez chwilę, namyślając się, czy iść dalej,
09:19ale gdy wsłuchiwał się uważnie,
09:22przekonał się, że cisza nie była całkowita.
09:25Cichy szmer rozmowy dochodziły poza jego z czworka drzwi.
09:31Odwierając się z tego podresu siąka
09:36i naraz dostrzegł opartą obok drzwi halabardę szwajcarską.
09:43Tak jakby żołnierz postawił ją tam, odwołany na chwilę,
09:48to zdecydowało go, bo szedł bliżej,
09:51nacisnął klamkę, pchnął drzwi.
09:54Przez gmienie oka doznał z widzenia,
09:57sobodziewał się bowiem, że znajdzie jaki korytarz
10:02albo pokój glaskraży.
10:04Tymczasem to, co ujrzał, wyglądało na zakrystniem
10:08lub na rodzaj kaplicy
10:10i w półświetle rozróżnił ołtarz z krucyfiksem i dwie postacie.
10:16W tejże chwili jedna z osób franciszkanim bosy
10:20z fioletową sytułą na ramionach,
10:24podbiegł ku niemu i prawie wypchnął go za drzwi.
10:29Co monsignor tu robi? Nie wolno!
10:32Przepraszam ojca, jestem tutaj obcy, zabłądziłem.
10:36Straż powinna zatrzymać, a teraz niech monsignor wraca zaraz.
10:41Prałat rzucił okiem na drugą postać głębi.
10:44Tak to ojciec święty szepnął franciszkanin.
10:48Tamtymi drzwiami monsignorzy i dalej prostą.
10:52Zanim drzwi zamknęły się, dojrzał prałat klęczącą,
10:57wycienił biało ubraną postać i od razu domyślił się wszystkiego.
11:03Zruszyło go to bardzo.
11:05Właściwie nie zobaczył nic bardzo nadzwyczajnego.
11:08Papież spowiadającego się, ale pominąłszy nawet sam fakt,
11:14że nie wiedząc o tym dotarł do prywatnych aportamentów papieskich.
11:21Przejęła go niewymownie scena,
11:23którą zobaczył bijące przeciwieństwo między światem i gwarem zabraniem,
11:31do której go powracał.
11:34A tą mroczną kaplicą, gdzie najświększy z wierzchni klęczał,
11:40zypowiadał się z grzechów.
11:43Dotychczas poznawał głównie religię w jej zewnętrznych objawiach.
11:48Przekonał się, jaka ona przemieniła świat.
11:53Widział, jak może otoczyć się przepychem i wspaniałością.
11:57Zaczął pojmować, że w świecie nie ma już nieprzyjaźni dla stwórcy.
12:02Teraz ukazało mu się jakby jądro tajemnej potęgi.
12:07Papież, któremu hołdują książęta i papież kręczący przed boskim zakonikiem.
12:15To były niejako dwa bieguny, między którymi gorzała religia.
12:20Takie myśli snuły się w głowie Monsignora,
12:23kiedy stał w długim korytarzu, starając się uspokoić drzenie nerwowe, które nim szansało.
12:33Potem podszedł zwolno, by odnaleźć towarzyszy.
12:37Lajkujcie, ustawiajcie dzwoneczek oraz sanskrybujcie i co tam jeszcze trzeba.
12:42Prościał siódmy.
12:43Nie rozumiem jeszcze.
12:44Zaczął Monsignor.
12:46Tego o czym wspomniałam już kiedyś.
12:49Jaki jest stosunek nauki do wiary?
12:51Nie widzę, gdzie jedna się kończy, a druga się zaczyna.
12:56Zdaje mi się, że one się zgodzić nie mogą.
12:59Materialista mówi, że ponieważ wszystko jest dziełem natury,
13:04więc i takie rzeczy, które nas najbardziej dziwią, są przez nią zrobione.
13:08A sprawdzimy to, gdy wiedza jeszcze dalej postąpi.
13:13Teolog znowu twierdzi, że niektóre rzeczy leżą tak oczywiście poza obrębem natury,
13:20iż muszą być spowodowane siłą nadprzyrodzoną.
13:24Gdzie leży prawda?
13:26Ojciec Gerwazy zastanowił się chwilę nad odpowiedzią.
13:30Było to nad wieczorem.
13:32Siedzieli obaj na górnym pokładzie statku, lecącego wprost ku zachodzącemu słońcu.
13:40Monsignor zazwyczaj się już do tego przyzwyczaił podróży.
13:45I do podobnych widoków.
13:47Tym razem jednak obraz przedstawiający się na dole.
13:53Tak był pociągający, że długo się w niej patrywał.
13:57Bawili Rzymie jeszcze kilka dni, zwiedzając miasto,
14:01po czym podróżowali po Włoszech, zatrzymując się tu i ówdzie.
14:06Aż dopiero na granicy przesiedli się na wysoko lecący, szybki i zbytkowniejszy statek,
14:14jak i zwykle podróżowali klasy wyższe zamożne.
14:18Lecieli prosto do Lordes, gdzie mieli przybyć wieczorem.
14:24I od czasu, jak się ukazały Pireneje, krajobraz nabrał niewyobrażalnego uroku.
14:32Łańcuch kurski ciągnął się na lewo i z tej wysokości wyglądał jak ogromny, wyzębiony grzbiet o oskrych zarysach,
14:43na którym gdzieniegdzie kładły się jasne plamy słoneczne.
14:48Obok przejścia uczelnianących całą gamą granatowych odcieni.
14:56U stóp gór skały się jakby kobierzec zieleni,
15:00postożony białymi plamami miast, albo ciemniejszymi lasów.
15:08Ze srebrzystymi i tu i udzie liniami rzek.
15:13Powoli cienkie stawały się coraz dłuższe.
15:17Iletka mgła niebieskowa zacięła rozrzęsnie kolorów.
15:23Wydali poza ciemniejszą równiną połyskiwała oddalona linia morza.
15:30Nie umiem wytłumaczyć dokładnie wszystkiego.
15:33Odezwał się nareszcie ojciec Gerwazy.
15:36Ale rzecz przedstawia się mniej więcej tak.
15:39Zatrzymał się znowu.
15:41Mów ojcze, prosił monsignor patrząc wciąż jeszcze na przesuwający się widok.
15:47Przede wszystkim przypominam, zaczął ksiądz powoli,
15:52że w ostatnich pięćdziesięciu latach rozklasyfikowano prawie wyczerpująco wszystko,
15:58co natura może robić.
16:00I tak wiemy już teraz na pewno,
16:03że niektóre temperamenty mają większą tak zwaną sympatię między ciałem a duchem niż inne
16:10i że jeżeli osoba danego temperamentu będzie przekonana,
16:15iż taka, a taka rzecz stać się może.
16:18Oczywiście, że czy fizyczne możliwa?
16:21To stanie się ona rzeczywiście i to tylko przez działanie ducha, umysłu na ciało.
16:28Daj mi jakiś przykład.
16:31Hmm, namyślił się zakonnik.
16:34Nie jestem lekarzem i trudno mi taką rzecz dokładnie określić,
16:39ale są różne cierpienia nerwowe.
16:42Na przykład choroba świętego wita,
16:45zboczenia umysłowe,
16:47które rodzaje pomieszania zmysłów,
16:51które przy odpowiednim temperamencie i podatności,
16:54sugestii mogą być wyleczone natychmiast.
16:58Natychmiast?
16:59Tak.
17:00O ile zachodzą te właśnie potrzebne warunki.
17:04Są dalej inne choroby,
17:06będące wprawdzie w związku z systemem nerwowym,
17:10których jednak zeszły przemiany materii.
17:14Nie tylko w mózgu,
17:16ale także w organizmie człowieka.
17:19Mogą one również być wyleczone za pomocą sugestii,
17:23ale i tu zachodzi różnica.
17:26Nie natychmiast.
17:27W przypadkach takiego leczenia
17:29potrzebna zawsze dłuższego przeciągu czasu.
17:32Odpowiednie go do czasu,
17:34w ciągu którego choroba się rozwija i postępuje.
17:39Zapomniałam dokładnego stosunku,
17:41ale zdaje mi się,
17:43że na uzgrowienną sugestię
17:45potrzeba dwóch, trzech, czwartych czasu trwania choroby.
17:49Tak na przykład wilka, lumpus leczono w senatoriach psychologicznych,
17:56ale nigdy w tej samej chwili.
17:58Idź dalej.
17:59Są jeszcze stany fizyczne,
18:03które właściwie nie mają związku z systemem nerwowym.
18:08Weźmy na przykład złamaną nogę.
18:10Oczywiście system nerwowy może płynąć na przebieg kontuzji,
18:15podobnie jak i na rodzaj krwi i siły żywotna, organizmu,
18:21ale muszą tu zajść procesy przemiany tkanek,
18:25które wymagają określonego przeciągu czasu.
18:29Można skrócić ten czas do minimum,
18:31jak to próbowano robić w senatoriach psychicznych,
18:35za pomocą sugestii hypnotycznej,
18:38ale nigdy wyleczenie nie nastąpiło w jednej chwili.
18:42Podobnie ma się z tuberkulami,
18:46z niektórymi chorobami serca.
18:49Rozumiem.
18:50Otóż nauka oznaczała w tych wszystkich wątpach
18:54przebieg czasu konieczny na wyleczenie,
18:58który rzeczywiście nie może już być krótszym.
19:01I cud bywa tylko wtedy uznany jako taki,
19:05skoro ten czas jest znacznie krótszy.
19:08Natomiast uzgrowienia dokonane są duchową sugestią.
19:13Nigdy nie są uważane za cud,
19:16chodzi o możliwe jeżdże,
19:18w którymkolwiek działa.
19:21Pierwiastek cudowny.
19:22Przypadka, które należą do drugiej kategorii.
19:26Ograniczenie cierpienia nerwowym.
19:29Cud uznany jest tylko,
19:30jeżeli uzdrowienie jest natychmiastowe
19:34lub prawie, że natychmiastowe.
19:36Trzeciej kategorii, jeżeli nastąpiło natychmiast
19:40albo po czasie bez porównania krótszym
19:43niż uleczenie drogą naturalnej sugestii.
19:46I czy takie rzeczy zdarzają się?
19:49Naturalnie.
19:50Zebrane są fakty i dowody z ostatnich stu lat przeszło.
19:54Kości złamanie?
19:55Tak, także.
19:56Na przykład sprawa Piotra de Raudier
19:59Z.O.Z. Cekar XIX wieku.
20:03Był to pierwszy cud naukoło stwierdzony.
20:07A na co cierpiał ten człowiek?
20:09Miał od ośmiu lat nogę złamaną pod kolanem.
20:14Jak długo trwało wyleczenie?
20:16Było natychmiastowe.
20:17Nastąpiło milczenie.
20:19Prałat wypatrzył się w łąki
20:22męknące pod nimi w dal.
20:25Na ciemniejszy niebie zaczęło się białymi plamami
20:30lecące gdzieś daleko stado ptaków.
20:34We snuł cicho.
20:35Może monsignor sam przejrzeć roczniki
20:38i co więcej pokazać dokumenty i poświadczenia.
20:43Cały przebieg uzgrowień
20:45przy stwierdzeniu, że ma się głównie
20:49jeszcze systemu doktora Borsier.
20:52No a Cjola?
20:53Zapytał Prałat nagle.
20:55Co takiego?
20:56Cjola, wielki pisarz francuski.
20:58Zdawało mi się, że on występował
21:01z bardzo ostrymi zarzutami wobec Lourdes.
21:04Kiedy żył ten Cjol?
21:07Nie tak dawno, przy końcu XIX wieku.
21:10Ojciec Garwazy potrząsnął głową,
21:12uśmiechając się.
21:13Nigdy nie słyszałem o nim,
21:16a znam dość dobrze całą literaturę Lourdes.
21:19Muszę się dowiedzieć.
21:21Co to za miejscowość?
21:23Zagadnął nagle monsignor.
21:25Ksiądz wychylił się naprzód.
21:27Ujrzał białe plamy i linie domów,
21:31cielące się na nizzinach,
21:34istokach i ustóp wzgórza,
21:36które ukazały się niespodziewaniem.
21:39Na tle zachodzącego słońca
21:41to już Lourdes odpowiedział.
21:44Na zajeczór rano, gdy wychodzili z wysokiego kościoła,
21:48gdzie odprawili muszę świętem,
21:50monsignor zatrzymał się mówiąc,
21:53pozwól mi przypatrzeć się stąd miastu.
21:56Wstali właśnie na najwyższym platformie tego kościoła,
22:00założonego z krzech kościołów zniesionych,
22:04jeden nad drugim.
22:05Teraz było tu centrum olbrzymiego miasta,
22:10które wzrosło powoli wokół świętego miejsca.
22:14Prost przed nimi, może sześćdziesiątów poniżej,
22:17leżał plac kształtu wydłużonej elipsy,
22:21objęta z obu stron starymi budynkami,
22:26gdzie dawni doktorzy przeprowadzali swoje badania.
22:31Teraz używano ich do rozlicznych,
22:34przedrzędniejszych celów.
22:37Z placu widniały górę szerokie, kamienne schody
22:42z balustradą, obejmujące dwa łukami
22:46wejście do średniego kościoła.
22:48Na drugim końcu placu,
22:51za starą, brązową figurą Maryi,
22:54znosiło się nowe stanowisko
22:58Burien de Contrôle Stantions,
23:02ogromny budynek,
23:04gdzie cała armia lekarzy,
23:06przez państwo płatnych,
23:08prowadziła swoje badania.
23:10Na całej przestrzeni między budynkami
23:13poruszały się setki ludzi,
23:16ale nie były to jeszcze tłumy,
23:18takie, jakie zwykły zbierać się pod wieczór.
23:21Można było rozróżnić wśród nich dwa
23:24nieprzerwane strumienie.
23:27Jeden dążył na lewo,
23:29tam, gdzie leżała niewidzialna,
23:32z góry cudowna grota drugi,
23:35kierował się ku gmachowi biura stwierdzeń.
23:40Wszystko to wyglądało z góry,
23:42jak amfiteatr,
23:44tym więcej,
23:45że na płaskich dachach kościołów i budynków,
23:49mogących pomieścić trzysta tysięcy widzów.
23:54Zaczynały się już pojawiać małe grupki szybyszów.
23:58Na prawo, poza plasem,
24:00piętrzyły się stare miasto
24:03uwiecznione średniowiecznym zamkiem.
24:06Przed dziesięciu laty
24:09był ten zamek
24:11najwyżej położonym budynkiem Lourdes.
24:14Teraz patrzył nian ze wszystkich wzgórz
24:18ogromne szpitale i gospody,
24:21pobudowane przez różne zakony.
24:24I aż na wysokości pięciuset stóp
24:26co najmniej wyznosił się to miasto Maryi,
24:31stawiane przeważnie z białego kamienia.
24:35Na lewo wreszcie widać było
24:38tuż blisko zakręt rzeczki Gavei,
24:42przez którą rzucone były niezliczone mosty,
24:46prowadzące do ruchliwego miasta.
24:49Po drugiej skronie rzeki,
24:51niegdyś okolica ta była jedną łąką.
24:54Tu zaczynała się wielka równina
24:57południowej Francji.
24:59On senior masterman pomyślał,
25:02że atmosfera tego miejsca
25:04jest dziwnie czysta i spokojna.
25:06Panujące kolorem była białym,
25:10zarówno na dole,
25:12jak i na otaczających zgórzach,
25:14a niebo miało nieporównywany
25:17południowy błękit.
25:19Lato było już pełni
25:20i letki wietrzyk upajał,
25:23jak wino,
25:25orzeźwiając zarazem jak woda,
25:27a cisza panowała taka wielka,
25:30że słychać było,
25:32jak na drugim końcu placu
25:34wiatr trzepoczem.
25:36Wielką chorągię w Maryi.
25:38Nigdy tu nie odchodzi
25:42turkot kół,
25:44bo chorych
25:46sprowadzano z
25:47całego świata.
25:51Obserwowano,
25:52bywali znoszeni
25:54do groty lub do źródła.
25:56Dytak wstał i wpatrywał się,
26:00usłyszał prałata,
26:02jakie się kroki za sobą.
26:04A obracając się,
26:06ujrzał ojca Gerwazego,
26:08witającego młodego zakonnika
26:10w habicie bernadyńskim.
26:12Wiedziałam, że się tu spotkamy,
26:15zawołał stary ksiądz.
26:17Czy pamięta ojciec Monsignora
26:20Mastermana?
26:21Podali sobie ręce
26:22i prałat nie zawiódł się,
26:24co do tyku przyjaciela.
26:26Ojciec Adrian prawie nie opuszcza lurt,
26:29mówił dalej ojciec Gerwazy.
26:31A jak postępuje dzieło?
26:33Młody mnich uśmiechnął się
26:35i potrząsnął głową.
26:37Powierzchowność jego była
26:39pociągająca rysy twarzy delikatne,
26:42ale wielkie, niebieskie oczy
26:44miały sobie coś niepokojącego.
26:47Zaczynam się trochę obawiać,
26:49że się nie będę mógł zgodzić
26:52we wszystkich z teologami.
26:54No i im mniej o tych rzeczach
26:57mówić, tym lepiej.
26:58Twarz ojca Gerwazego
27:00zmieniła się w oczach,
27:01odbił się niepokój.
27:03Kiedy książka będzie wydana?
27:05Zapytał.
27:07Przeglądam ją teraz
27:09po raz ostatni,
27:10a jak się miewa,
27:12Monsignor,
27:12bo słyszałem o chorobie.
27:14O, Monsignor już prawie całkiem
27:17szedł do siebie.
27:19Ale czy mógłbyś u nas, ojcze,
27:22zaprowadzić do biura sprawdzeń?
27:25Monsignor chciałby przyjrzeć się
27:28dokładniej, jakiej sprawie.
27:30Będę w biurze cały dzień
27:32i zdaje mi się.
27:34Poszukał w kieszeni
27:35i wyciągnął stamtąd
27:37zadrukowaną kartkę.
27:39Tak oto właśnie coś dla Monsignora.
27:43Proszę przeczytać tę kartkę.
27:46Są tam wszystkie szczegóły.
27:48Chodzi tu o zanik nerwu optycznego.
27:53Rosjanin z Petersburga,
27:55ślepy na oba oczy,
27:57ujrzał wczoraj światło po raz pierwszy.
28:00Czy będzie koło jedenastej z gospody rosyjskiej?
28:05Zporodziewamy się
28:06z całkowitego uleczenia dziś albo jutro.
28:09Dobrze, rzekł ojciec Gerwazy.
28:11Stawimy się zatem koło jedenastej.
28:14Będę was oczekiwał,
28:16odpowiedział młody mnik oddalając się.
28:19Ojciec Gerwazy odwrócił się do towarzysza.
28:21To smutna sprawa, odezwał się.
28:25Dom Adrian Benete jest bardzo śmiały.
28:30Raz już otrzymał oszczerzenie z Watykanu,
28:33ale ponieważ jest Gerwazy niezwykle uczony,
28:37trudno nakazać mu milczenie.
28:40Nie popadł on wyherezję.
28:44Ściśle mówiąc, ale zabiera głos w rzeczach
28:47już przez kościół rozstrzygniętych.
28:49Czy możliwe? Zdziwił się prałat.
28:53Taki miły człowiek.
28:54Jest rzeczywiście bardzo miły
28:56i zarazem jeden z pierwszych uczonych,
28:59ale monsignorze, wolałbym,
29:02aby pan nie mówił więcej o tym.
29:05Powiedz mi tylko przedmiot jego dzieła.
29:08Jest nim pierwiastek cudotwórczywy religii.
29:13Krótko odezwał się ojciec Gerwazy,
29:15a teraz chodźmy na śniadanie.
29:17Ogromna sala biura stwierdzeń była szczelnie zapełniona,
29:23kiedy obaj księża okazali się w niej kilka minut przed jedenastą.
29:29Urządzeniem przypominała teatr szczelnie.
29:33Przejście biegło od drzwi do wyższej sceny na drugim piętrze.
29:39Tu uznosiła się figura Matki Boskiej
29:42i mniejsze drzwi prowadziły do części gmachu,
29:46gdzie odbywały się badania.
29:48Co to jest?
29:50Szepnął monsignor,
29:51patrząc na dwie osoby znajdujące się na scenie
29:55i na publiczność słuchającą milczeniu.
29:58Ta doktor opowiada o jakimś uzgrowieniu,
30:01że cały dzień prawie trwają tu wykłady.
30:05Musimy jakoś przedostać się dalej.
30:08Przepuszczono ich drzwiami,
30:10przez które wychodzili doktorzy i osoby uprzywilowane.
30:15Prowadzeni przez młodego człowieka w mundurze
30:18szli długim korytarzami.
30:21Przez uchylone drzwi widzieli ciche, białe cele,
30:25a znaleźli się pokoju wyglądającym na salę posiedzeń.
30:30Światło padało tu przez wysokie okna.
30:33Środek sali zajmował szeroki stół w kształcie podkowym,
30:39przy którym siedziało kilkanaście osób.
30:42Każda z nich miała przypięty, biało-czerwony krzyż
30:46o znakę ekspertów.
30:48Naprzeciwko siedział jakiś człowiek.
30:51Gdy tylko weszli, stał od stołu John Adrian
30:55i skinął na nich, zatrzymałem dla was dwa krzesła.
31:00Szepnął, gdy się zbliżali.
31:03Szypnijcie sobie te oznaki.
31:06Wskazał na przygotowane, biało-czerwone krzyże.
31:09Z tymi puszczą was wszędzie.
31:13Czy przyszliśmy na czas?
31:15Trochę późno odpowiedział młody mnich,
31:19obracając się do pacjenta typowego.
31:22Rodatego Rosjanina, który z wyprzątniętymi oczami
31:26odpowiadał właśnie na pytania przewodniczącego doktora.
31:30Ale prawda, czy monsignor rozumie po rosyjsku?
31:34Prałat począsną głową.
31:36Wytłumaczy monsignorowi później całe zebranie
31:39mało pozór ogromnej rzeczowym.
31:42Aprócz małej figury Matki Boskiej z Lords
31:45umieszczonej na konsoli nad krzesłem prezentującego.
31:51Nie, tu nie przypominało religii siedzący za stołem.
31:59Ludzie różnego wieku i różnych narodowości
32:02ubrani równo w biały strój lekarski.
32:06Zasłuchiwani byli w odpowiedzi Rosjanina.
32:10Egzaltacja religijnej nie było tu ani śladu.
32:14Przeciwnie, atmosfera była czysto naukowa.
32:17Człowiek, który stracił pamięć,
32:20odczuwał to jako coś sobie znanego.
32:24Lords przypomniał sobie,
32:26skoro mu tylko o nim mówili.
32:30Wspominano.
32:31Miał też wrażenie,
32:33że przypomina sobie,
32:35iż bo gawędki lekarskie tego miejsca
32:38stały się zastrzegały,
32:40że bezwzględnie przestrzegają
32:43z sieci słych naukowych.
32:46Zadawało mu się jednak,
32:48że to był tylko pozorem.
32:51Rosjanie stał nagle,
32:53a doktorzy zaczęli rozmawiać.
32:55Co się stało?
32:56Zapytał monsignor.
32:58Przewodniczący spytał się chorego,
33:00czy przechodząc tutaj dziś rano,
33:02widział tłumy na placu i...
33:05Odpowiedział, że ludzie wyglądali
33:08jak rosnące drzewa.
33:10Teraz idzie do groty,
33:12a potem znów tu wróci.
33:14I mówisz ojcze,
33:16że on naprawdę miał
33:17zanik nerwów wzrokowych?
33:19Na pewno.
33:21Badano go we wtorek,
33:23kiedy przyjechał.
33:24Dziś jest piątek.
33:26Spodziewasz się,
33:27że będzie uleczony?
33:30Zadziwiłbym się,
33:31gdyby tak nie było.
33:32Ten ruch jakoś wstrząsnął się przy drzwiach.
33:37Rosjanie już zniknął
33:38i do pokoju zajrzał młody lekarz.
33:42Zginął głową i wraz wesoło
33:44dwóch ludzi z noszami.
33:46Jak mogą doktorzy mieć czas
33:50na badanie tylu tysięcy wypadków?
33:53Zapytał Purałat.
33:55O, oni też nie znają się wszystkim.
33:59Ledwie jeden na sto bywa,
34:02tak sprawdzany.
34:04I to tylko, gdy chodzi
34:06o bardzo ważne cierpienie.
34:09Zresztą komisja,
34:10takich jak ta,
34:12jest może ze dwanaście.
34:14Zobaczymy, co teraz będzie.
34:16Wziął ze stołu arkusz
34:18drukowanego papieru,
34:20zawierający ponumerowaną
34:23listę chorych,
34:24którzy tego dnia
34:25mieli być zbadani.
34:28Monsignor zaczął
34:30także czytać
34:31podobny arkusz.
34:32Numer czternasty,
34:34szepnął dom Adrian.
34:36Chodziło tu o złamaną
34:38kość pacierzową
34:40u młodej,
34:41szesnastoletniej dziewczyny,
34:44Niemki.
34:44Wypadek miał miejsce
34:46przed paru miesięcami,
34:50po czym nastąpił
34:53całkowity paraliż
34:55dolnej połowy ciała.
34:56Następowały jeszcze szczegóły
34:59ściśle medyczne
35:00i kilka podpisów.
35:02Monsignor spojrzał na dziewczynę,
35:05leżącą na noszach,
35:06zobaczył jej
35:07przymknięte oczy
35:08i bezbarwne wargi.
35:11Dom Adrian
35:11tymczasem
35:12tłumaczył mu
35:13szeptem.
35:14Ten wypadek
35:15stał się bardzo głośny.
35:18Podobno sam cestarz
35:19nim jest zainteresowany
35:21za sprawą
35:22jednej z dam dworu,
35:23o której ta dziewczyna
35:25służyła.
35:26Ogromnie
35:27zajmujący to wypadek
35:29dla kilku powodów.
35:31Złamanie kości pacierzowej
35:33jest zupełnie
35:34i dziwne
35:35jest to,
35:36że chora
35:36dotychczas żyje.
35:38Oświadczyła ona
35:39wiele razy,
35:40że z pewnością
35:42zostanie uleczona
35:43Lordz,
35:44że jej to
35:45Matka Boska
35:46w widzeniu
35:47przyrzekła.
35:48Ojciec tej dziewczyny
35:50jest wolno-myślicielem
35:53i pozwolił
35:55w końcu
35:55na podróż,
35:56dlatego
35:57tylko,
35:58by mieć potem
35:59argumenty
36:00przeciw religii.
36:02Podobnie
36:03grono
36:04materialistów
36:05w Berlinie
36:06brało sobie
36:08ten wypadek
36:09jako rodzaj
36:10wypróbowania
36:11katolicyzmu.
36:12Czy doktorzy
36:13już ją badali?
36:14Tak,
36:15wczoraj wieczorem,
36:16zaraz po przyjeździe
36:17i dziś rano
36:18sam doktor
36:19Morier,
36:21przeprowadzający
36:22tej komisji.
36:24Teraz to już
36:25tylko
36:26dopełnienie
36:26formalności,
36:27nim pójdzie
36:28do groty
36:29i spodziewacie się,
36:31że będzie
36:32uzgrobiona?
36:33Niech uśmiechnął się.
36:35Któż co może
36:36wiedzieć,
36:36do tych czas
36:37jest w aktach
36:38tylko jeden
36:39taki wypadek,
36:40ale to jest
36:41możliwe.
36:42O,
36:42naturalnie.
36:44Tu monsignorze
36:45dzieją się rzeczy,
36:46o których
36:47medycyna
36:48nawet teraz
36:49nie śmie marzyć.
36:50O to
36:50zanoszę
36:51już chorą
36:52do groty.
36:53I czy monsignor
36:54także tam
36:55pójdzie,
36:56czy też
36:56zostanie
36:57tutaj?
36:58Wolałbym jeszcze
36:59z godzinem
37:00Ludwie
37:01tu zostać,
37:02odpowiedział
37:03prałat.
37:04Siedzieli
37:05cały dzień
37:06w towarzystwie
37:07lekarzy
37:08i ekspertów.
37:09Jedli
37:09śniadanie
37:10ze samym
37:11doktorem
37:12Morrie
37:12i choć
37:13monsignor
37:14Masterman
37:15już był
37:16poznał
37:17społeczną
37:17i religijną
37:18potęgę
37:19katolicyzmu
37:20w Wersalu
37:20i w Rzymie,
37:22to znał
37:22silniejszego
37:23jeszcze
37:24wrażenia
37:25na widok
37:26tej religii,
37:27która
37:27występuje
37:28w dziedzinach
37:30dotychczas
37:30siłom
37:31nadnaturalnym.
37:33Zostawienie
37:35okazało się
37:36panią
37:37wszechwładną.
37:38Nie odtrącała
37:40nikogo z tych,
37:41co przychodzili
37:43do nim.
37:44Jednym
37:45jej
37:46pragnieniem
37:47było
37:48nieść im
37:49pomóc,
37:50jak dowodzi
37:51całe tomy
37:52radio,
37:53fotografii
37:54i świadectw
37:55zaprzysiężonych
37:56lekarzy.
37:57Dokonywały się
37:59za jej sprawą
38:00w ostatnim
38:01wieku
38:02tysiącleciu
38:04uzgrodowienia,
38:05takie,
38:06o jakich
38:07nie śniło się
38:08wiedzy ludzkiej.
38:10Ustały też
38:10już dawne
38:11napaści
38:12i nikt
38:13cudom
38:13nie zaprzeczał.
38:15Międzynarodowym
38:16Komisjom
38:17pozostało
38:18tylko oznaczone
38:20dokładnej
38:21granicy
38:22między siłami
38:23naturalnymi
38:24i nadnaturalnymi.
38:26W tym celu
38:27przyjmując
38:28pod uwagę
38:29tylko
38:30najwybitniejsze
38:31wypadki.
38:32Badali
38:33szczegóły
38:34chorych
38:34przed
38:34wyleczeniem
38:36i po nim.
38:37Prałat
38:37spędził
38:38z domem
38:39Adrianem
38:40kilka godzin
38:41w księgarniach
38:42przeglądając
38:43najciekawsze
38:44fotografie
38:45i sprawozdania.
38:47Nadeszła
38:48pora
38:48procesji
38:49wieczornej
38:50i błogosławieństwa
38:51chorych.
38:53Monsignor
38:53Masterman
38:54zajął miejsce
38:55w szeregu
38:56między prałatami,
38:57a gdy
38:58stali
38:58u szczytu
38:59schodów
39:00czekając
39:00aż przyjdzie
39:01biskup
39:02z przynajświększym
39:03sakramentem,
39:05dźwięczały
39:06mu jeszcze
39:06w uszach
39:07słowa
39:08dom Adriana.
39:10Podczas
39:10procesji
39:11dzieją się
39:12największe
39:13cuda.
39:14Serce
39:14jego
39:14wezbrało
39:15ogromym
39:16wzruszeniem.
39:18Cały
39:18plac
39:19wyglądał
39:20teraz
39:20zupełnie
39:21inaczej
39:21niż rano.
39:22Sam środek
39:23wielkiego
39:24owalu
39:25był
39:25pusty,
39:27znosił się
39:27tu tylko
39:28ambona,
39:29ale po
39:30obu stronach
39:31i na dachach
39:32wszystkich
39:33otaczających
39:34budynków
39:35widać było
39:35niezmierne
39:37tłumy ludzi
39:38piętrzące się
39:39rzędami
39:40jak w
39:40amfiteatrze.
39:43Zaroiły
39:44się też
39:45od widzu
39:45schody,
39:46a przez
39:47otwarte
39:48drzwi
39:48kościołu
39:49widać
39:49było
39:50i wnętrza
39:51szczelnie,
39:52zapełnione
39:53słońce
39:54właśnie
39:54zaszło
39:55i plac
39:56pogrążył
39:57był w
39:58ciemności,
39:59a na
40:00bardachimie
40:01niebiańskim
40:02zaczęły się
40:02pokazywać
40:04jak okruchy
40:05diamentowe
40:06pierwsze
40:06czorne
40:08gwiazdy
40:08na znak
40:10dany
40:10przez
40:10drobną
40:11postać
40:12z ambony
40:13zabrzmiały
40:15te tłumy
40:16jedną
40:16wielką
40:17pieśnią
40:18do Maryi,
40:19tej
40:19wielkiej
40:20pocieszycielki,
40:21która od
40:22półtora
40:23wieku
40:23obrała
40:24sobie
40:24to miejsce
40:25by z niego
40:26zlewać
40:27na ludzi
40:27łaski
40:28i dobrodziejstwa
40:29kiedy
40:30we drzwiach
40:31kościołu
40:31okazał się
40:32baldachim
40:33pieśń
40:33urwała się
40:34jak
40:35kłosy
40:35na
40:35wieczu
40:36tak
40:36po chwili
40:37się
40:38lud
40:38poklęknął
40:40i
40:40przy
40:41odgłosie
40:42trąb
40:42wzniósł
40:43hymn
40:44wielbienia
40:45pankę
40:46ludzija
40:46monsignor
40:48miał
40:48zezruszenia
40:49w oczach
40:50gdy
40:50występował
40:51ze schodów
40:52i dopiero
40:53zauważył
40:54chorych
40:54leżało
40:55ich
40:56cztery
40:56tysiące
40:57jeden
40:58przy drugim
40:59po obu
41:00stronach
41:01wolnej
41:02części
41:02placu
41:03a tak
41:04blisko
41:05siebie
41:06że nasze
41:07stawały się
41:08i były
41:09to bardzo
41:10dwa
41:10wielkie
41:11łóżka
41:12boleści
41:13wzdłuż
41:14zasłanego
41:15kwadratami
41:16przejścia
41:17z której
41:18Jezus
41:19z Nazaretu
41:20miał
41:20postępować
41:22wszyscy
41:23oni
41:24zanurzeni
41:26już byli
41:27dzisiaj
41:27w tej
41:28dziwnej wodzie
41:29która
41:30przed pół wiekiem
41:31wytrysnęła
41:32za
41:33dotknięciem
41:34małej
41:35wieśniaczki
41:36i teraz
41:37czekali
41:37na sakrament
41:38przejście
41:39tego
41:40który
41:41stworzył
41:41i źródło
41:42i tych
41:43co w jego
41:44wody
41:45mieli być
41:45uzgrowieni
41:46a jednak
41:47wszyscy
41:48bywali
41:49nieuleczeni
41:50może
41:51nawet
41:52nie jeden
41:52na dziesięciu
41:53takich
41:54co z
41:54ufnością
41:56przybywali
41:56jak
41:57monsignor
41:58przekonał
42:00się
42:00z
42:01wszerzonych
42:02rano
42:02spostrzeżeń
42:03że
42:04grały
42:05tu
42:06żadnej roli
42:07ani
42:07nadzieja
42:08wyleczenia
42:09ani
42:10podatność
42:10na sugestie
42:11ani temperament
42:13te ostatnie
42:14czynniki
42:15ważne
42:15przy
42:16wszelkim
42:17leczeniu
42:18psychologicznym
42:19niejednakrotnie
42:21osoby
42:21o usposobieniu
42:23bardzo
42:24podatnym
42:25sugestii
42:26okazywały się
42:27lords
42:28zupełnie
42:29niewrażliwe
42:30czoło
42:31czoło
42:31procesji
42:32dochodziło
42:33już
42:33do
42:33wejścia
42:34bazyliki
42:35i
42:36roztępowało
42:37się
42:37po obu
42:38stronach
42:39by
42:39zostawić
42:40w środku
42:41więcej
42:41miejsca
42:42dla
42:42przynajsiększego
42:44sakramentu
42:45był to
42:45przepiękny
42:46widok
42:47długie
42:48rzędy
42:49pochodu
42:50rozbłysnęły
42:52raz
42:52linią
42:53chorych
42:53podobnie
42:54co
42:55raz
42:55liczniejsze
42:56występujących
42:58na niebie gwiazd
42:59muzyka
43:00i śpiew
43:01ucichły
43:02nagle
43:02i monsignor
43:03idący
43:04krok za krokiem
43:05w pochodzie
43:06przypełniał
43:07sobie chorych
43:08i spojrzał
43:09ku nim
43:10ach
43:11tu leżeli
43:12ci biedni
43:13łazarze
43:14okryci
43:15białymi
43:16załonami
43:17głowy
43:18zwrócone
43:19mieli
43:19tak by
43:20mogli
43:21widzieć
43:22księdza
43:22z
43:23monstrancją
43:24tam leżała
43:25kobieta
43:26od twarzy
43:27zeszpeconej
43:29jakimś
43:29strasznym
43:30cierpieniem
43:31z oczyma
43:32nitykowiami
43:34z dziewczyną
43:36szanikaliwością
43:39tego
43:39który
43:40mógł ją
43:41uzgrowić
43:42gdzie
43:43niegdzie
43:44jęczało dziecko
43:45na swojej
43:47pirościeli
43:48tam znów
43:48usiłował
43:50uklęknąć
43:51starzec
43:51podtrzymywany
43:53przez dwóch
43:54szkapleżników
43:55byli to
43:57ludzie
43:57ze wszystkich
43:58narodów
43:59nawet
43:59chińczycy
44:00i muzułmanie
44:01wszyscy
44:02z tym samym
44:03wyrazem
44:04cierpienia
44:05i pożądania
44:06na twarzy
44:07tym rozległ się
44:09głos donośny
44:10wypowiedział
44:11kilka słów
44:12i zaraz
44:13podchwycił
44:14je setki
44:15tysięcy głosów
44:16były to
44:17dawne
44:17modlitwy
44:18francuskie
44:19wyzwania
44:20krótkie
44:21i gorące
44:22uświęcone
44:23wiekowym
44:24używaniem
44:25rozpoczęto się
44:27błogosławieństwo
44:28chorych
44:29idąc ciągle
44:30powoli
44:31widział
44:31monsignor
44:32jak biskup
44:33niosący
44:34letką
44:35złotą
44:36monskrancję
44:37kreślił
44:38nią znak
44:39krzyża
44:39nad głową
44:40chorego
44:41i łącząc
44:42swój głos
44:43z innymi
44:44wyturował
44:46prałat
44:46w błagalnych
44:47wołaniach
44:48Jezu
44:49ulecz
44:49naszych chorych
44:50Jezu
44:51spraw
44:51by
44:51widzieli
44:52słyszeli
44:53chodzili
44:54Ty jesteś
44:55zmartwystaniem
44:56prawdą
44:56i życiem
44:57kto wierzy
44:57w Ciebie
44:58nie zginie
44:59wierzy
44:59Panie
44:59ratuj
45:00nie
45:02dowierstwa
45:03mego
45:04a potem
45:05z okrzykiem
45:06tryumfu
45:07Hosanna
45:08synowi
45:08Dawidowemu
45:09Hosanna
45:10i znowu
45:11krotnie
45:12prosząc
45:13o Maryjo
45:13bez grzechu
45:14pierwotnego
45:15poczęta
45:16bądź się
45:17za nami
45:17którzy się
45:18do Ciebie
45:19uciekamy
45:19w miarę
45:20jak się modlili
45:21subływała
45:23nian światło
45:24dom
45:24z wielkiej
45:25wszechpotężnej
45:27mocy
45:27objawiającej się
45:30na gorącej
45:31pragnieniu
45:32miliona
45:34dusz
45:35obecnej
45:36w jednym
45:37gorącym
45:38punkcie
45:39i stał się
45:40pierwszy cud
45:41rozezwał
45:42głos
45:42jakiś
45:43zakotułowany
45:45wśród chorych
45:46i pielgrzymów
45:47bo oto
45:48odrzucający
45:49szpitalne
45:50prześcieradła
45:52stał tam
45:53człowiek
45:53jakiś
45:54i rozpostawszy
45:56szeroko
45:56ramiona
45:57więc natychmiast
45:58jeden potężny
46:00okrzyk
46:00radości
46:01strząsnął
46:02całym
46:02amfiteatrem
46:03doktorzy
46:04podbiegli
46:05na to miejsce
46:06ze trudnością
46:08zdołano
46:08utrzymać
46:10ludzko
46:10za ogrodzeniem
46:11po chwili
46:12uciszyło się
46:13wszystko
46:14miraklu
46:15ukląknął
46:17w swych
46:19noszach
46:19i gdy
46:20baldachim
46:21ruszył dalej
46:23zagrzmiał
46:24namiętnie
46:25dźwięcznie
46:26Hosanna
46:27synowi
46:28Dawidowemu
46:29monsignor
46:29masterman
46:30rozejrzał się
46:31szybko
46:32szukając
46:33młodej
46:33Niemki
46:34dostrzegł ją
46:35nareszcie
46:36u stóp schodów
46:38leżała
46:38cierpliwie
46:39z przymkniętymi
46:41oczami
46:41i bladą
46:42twarzą
46:43po obu
46:44jej stronach
46:45klęczeli
46:46doktorzy
46:47jeden z nich
46:48trzymał
46:49w ręku
46:49różaniec
46:50a był to
46:51ten sam
46:52który rano
46:53towarzyszył
46:54jej do
46:54komisji
46:55ekspertów
46:55publiczność
46:57wiedziała
46:57że to
46:58niezwykły
46:59wypadek
47:00więc z obu
47:01stron
47:01wielkiego
47:02podniecenia
47:03i na
47:03tłoku
47:04nie oznaczono
47:05pierwej
47:06miejsca
47:07gdzie ją
47:08miano
47:09złożyć
47:09monsignor
47:10spojrzał
47:11na wysoką
47:12zapadłą
47:13twarz
47:13dziewczyny
47:14na bezsilne ręce
47:16oblecione
47:17różańcem
47:18i skrzyżowane
47:20na piersiach
47:21i nieufność
47:22odezwał się
47:23nim znowu
47:24to jednak
47:25niemożliwe
47:26powtarzał sobie
47:28mimo wszystkiego
47:29co dzisiaj widział
47:30mimo
47:31ogłoszenia
47:32cuda
47:33krzyków
47:34jakie odezwały się
47:35kilkakrotnie
47:36podczas tej
47:37procesji
47:38przyspieszył
47:39trochę kroku
47:41minął chorą
47:42potem obrócił się
47:43i czekał
47:45baldachim
47:46zbliżał się
47:47powoli
47:47ci co go
47:49nieśli
47:50byli już
47:50widocznie
47:51zmęczeni
47:52wysiłkiem
47:53a twarz
47:54biskupa
47:54niosącego
47:55monstrancję
47:56blada
47:57była
47:57i zroszona
47:58potem
47:59minęła
48:00już
48:01przerwa
48:02dłuższa
48:02niż zwykle
48:03od ostatniego
48:04uleczenia
48:05a jednak
48:06nic się nie
48:07zdarzyło
48:08biskup
48:08był już
48:09tuż
48:09tuż
48:10blisko
48:11z paraliżowanej
48:13dziewczyny
48:13żegnał
48:14właśnie
48:15człowieka
48:16który miał
48:17twarz okrytą
48:18białą
48:18zasłoną
48:19żadnego ruchu
48:20nie było
48:21w odpowiedzi
48:22potem zwrócił się
48:24do leżącej
48:25obok kobiety
48:26ta także
48:27nie
48:27trnęła
48:28ty jesteś
48:29martwy staniem
48:30i żywotem
48:31zaintonował
48:32głos
48:32zambony
48:33ty jesteś
48:34martwy staniem
48:34i życiem
48:35odpowiedział
48:36tłum
48:36chwil
48:37kiedy
48:37biskup
48:38posunął się
48:38dalej
48:39monsignor
48:40dosłyszał
48:41jak biskup
48:42wesnął
48:42może z wysiłku
48:44może dlatego
48:44że wiedział
48:45kim była
48:46leżąca
48:46tu chora
48:47podniósł
48:49monstrancję
48:50dziewczyna
48:50otworzyła
48:51oczy
48:52że żegnała
48:53z lewej
48:54skrony
48:54ku prawej
48:55uśmiechnęła
48:56się
48:57kiedy
48:57zniżył
48:59monskrancję
48:59rozłożyła
49:01ręce
49:01i usiadła
49:02wieczornia
49:03tego znajdowali
49:05się obaj
49:05księża
49:06wraz ze dom
49:07Adrianem
49:08na dachu
49:08klasztoru
49:09kalmelitanów
49:10kiedy młoda
49:11Niemka
49:12szła do groty
49:13by tam
49:14złożyć
49:15podziękowania
49:16klasztor
49:17leżał
49:18na zgórzu
49:18po drugiej
49:19skronie
49:20rzeki
49:20górując
49:21nad tą
49:22częścią miasta
49:23i wprost
49:24naprzeciwko
49:25świętego
49:26miejsca
49:26tego wieczora
49:28wyglądano
49:29ono
49:29jak obraz
49:30ognisty
49:31choć
49:31z powodu
49:32odległości
49:33nie można
49:34było dobrze
49:35widzieć
49:36szczegółów
49:36kościoły
49:37rysowały się
49:39na ciemnym
49:40tle nieba
49:41świetnymi
49:42liniami
49:43a między
49:44nimi
49:45snuły się
49:46jak wieże
49:47ogniste
49:48światełka
49:49tysięcy pochodni
49:50które
49:51nieśli
49:51wierni
49:52nad grotą
49:54zawieszała się
49:55ciemna
49:56prostokątna
49:57skała
49:58za to
49:59na dole
50:00istniało
50:01morze
50:01światła
50:02obejmowało
50:03miejsce
50:04gdzie
50:04przed laty
50:05spoczęły
50:06stopy
50:07Maryi
50:07gdzie jej
50:08moc
50:09mieszkała
50:09od tego
50:10czasu
50:10żadne dźwięki
50:12wyraźnie
50:12dochodziły
50:14tak daleko
50:14głosy
50:15tych tysięczcy
50:16żmiały
50:17jak przy
50:17kruszony
50:18turkot
50:19kół
50:19albo
50:20szum
50:20fali
50:21morskiej
50:21tym nagle
50:22zagrały
50:23trąby
50:24nabierając
50:25wśród tych
50:25skał
50:26srebrnego
50:26odgłosu
50:27i śpiewne
50:28jakby
50:29głosem
50:30olbrzyma
50:30doleciały
50:31wyraźne
50:32wielkie
50:32słowa
50:33magnificata
50:35anima
50:35me
50:36dominium
50:37w poł
50:38godziny
50:39potem
50:40stali
50:40jeszcze
50:41patrząc
50:41na
50:42bijące się
50:43tu i tam
50:44smugi
50:44światła
50:45kiedy
50:45tłumy
50:46rozchodziły
50:46się do
50:47domów
50:47czy
50:48monsignior
50:49prosił
50:49największą
50:50panienkę
50:50by mu
50:51wróciła
50:51pamięć
50:52zapytał
50:53dom Adrian
50:53byłem w grocie
50:55po południu
50:56ale to nie dla mnie
50:57otrzyma monsignior
50:59coś lepszego
51:00w zamian
51:00odrzekł młodym
51:01nich z uśmiechem
51:02z uśmiechem
51:03z uśmiechem

Recommended