- 3 hours ago
📖CZY CZYTAĆ DALEJ ? Napiszcie w komentarzu, Wasza opinia decyduje o przyszłości tej serii!"📖Kolejne części będą pojawiać się w miarę moich możliwości czasowych. Dziękuję za cierpliwość!"
🎧Czyta Brzask wszechrzeczy : sakura-haruno18 🎧 LUDZKI GŁOS: To moja autorska interpretacja
🎧Link Nasza Pani z Lourdes
https://www.youtube.com/watch?v=ErMGaSN8moc
📖Robert Hugh Benson-Brzask wszechrzeczy Audiobook PL Tłumczy Zofia Śląska Domena Publiczna Polona.pl
📖Czy można stworzyć isekai bez magii i portali? Robert Hugh Benson zrobił to ponad wiek temu! Zapraszam na „Brzask wszechrzeczy” – fascynującą opowieść o człowieku, który budzi się w całkowicie obcym świecie triumfującej utopii.
⚠️ INFORMACJA DLA WŁAŚCICIELI PRAW: Materiał ma charakter wyłącznie społeczny i niekomercyjny (non-profit). Film nie jest monetyzowany. Szanuję prawa autorskie i dorobek tłumaczki, Pani Zofii Śląskiej. Jeśli są Państwo właścicielami praw i nie życzą sobie tej publikacji, bardzo proszę o kontakt zamiast wysyłania zgłoszenia – materiał usunę natychmiast. Dziękuję za wyrozumiałość
📖 Wsparcie Literatury: Jeśli ta opowieść Cię urzekła i masz taką możliwość, zachęcam do zakupu realnej, fizycznej książki. Wspieranie wydań papierowych to najlepszy sposób na dbanie o to, by te perły literatury nigdy nie zostały zapomniane.
🎧Czyta Brzask wszechrzeczy : sakura-haruno18 🎧 LUDZKI GŁOS: To moja autorska interpretacja
🎧Link Nasza Pani z Lourdes
https://www.youtube.com/watch?v=ErMGaSN8moc
📖Robert Hugh Benson-Brzask wszechrzeczy Audiobook PL Tłumczy Zofia Śląska Domena Publiczna Polona.pl
📖Czy można stworzyć isekai bez magii i portali? Robert Hugh Benson zrobił to ponad wiek temu! Zapraszam na „Brzask wszechrzeczy” – fascynującą opowieść o człowieku, który budzi się w całkowicie obcym świecie triumfującej utopii.
⚠️ INFORMACJA DLA WŁAŚCICIELI PRAW: Materiał ma charakter wyłącznie społeczny i niekomercyjny (non-profit). Film nie jest monetyzowany. Szanuję prawa autorskie i dorobek tłumaczki, Pani Zofii Śląskiej. Jeśli są Państwo właścicielami praw i nie życzą sobie tej publikacji, bardzo proszę o kontakt zamiast wysyłania zgłoszenia – materiał usunę natychmiast. Dziękuję za wyrozumiałość
📖 Wsparcie Literatury: Jeśli ta opowieść Cię urzekła i masz taką możliwość, zachęcam do zakupu realnej, fizycznej książki. Wspieranie wydań papierowych to najlepszy sposób na dbanie o to, by te perły literatury nigdy nie zostały zapomniane.
Category
📺
TVTranscript
00:00Czyta Sakura Haruno XVIII, księdza Roberta Heitz-Bensona.
00:04Jego książka Pan Świata, część pierwsza, została już nagrana przez kanał na YouTubie Nasza Pani z Lords.
00:11Dam link do ich playlisty w opisie filmu.
00:15Czytam więc część drugą książki księdza Roberta Heitz-Bensona.
00:20Robert Heitz-Benson, Wrzaskrzę Rzeczy, Zygmuc Sobieczeński,
00:24za pozwoleniem autora przełożyła z angielskiego Zofia Śląska.
00:29Ze zbioru J.L. Sałuski, Poznań, 1919, Warszawa,
00:34nakłag księgarni, św. Wojciech, Szydmowa autora.
00:38W poprzedniej mojej książce pod tytułem Pan Świata
00:42spróbowałem pokazać do jakiego stanu dojść może rozwój świata,
00:47za jakie sto lat, jeżeli prądy nowoczesne będą nim kierowały.
00:52Przewładnie powtarzano mi potem często,
00:56że książka ta robi przygnębiające wrażenie
00:59na optomistycznych katolikach.
01:01W niniejszym dziele staram się nakreślić,
01:04nie odwołując jednak nic z tego, co mówiłem dawniej.
01:08Obraz rozwoju cywilizacji za lat mniej więcej 60.
01:13Gdyby, co wcale nie jest wykluczone,
01:16rzecz miała się odwrotnie.
01:17Gdyby przywrócono do dawnego systemu
01:20i dawnych wojeń, które ludzie bardziej jeszcze postępowali
01:25niż moderniści, odkrywają teraz na nowo.
01:28Filozofowie i moraliści powtarzają nieraz,
01:32że żyjemy w czasach krytycznych.
01:34To znaczy, że oni sami nie są pewni,
01:37która skrona zwycięży.
01:39Dla nas katolików nie ma epoki krytycznej w temu znaczeniu,
01:44ponieważ wiemy, że skłonność jest po naszej skronie.
01:48Ale, biorąc rzeczy z innego stanowiska,
01:52może każda epoka być krytyczną,
01:54ponieważ wypełnia ją konflikt
01:56dwóch niezgadzających się ze sobą sił.
02:00Starałam się w obu moich książkach
02:02dać obraz stanu, do jakiego przewaga
02:05jednej z tych sił mogłaby doprowadzić.
02:08Wreszcie chciałbym zwrócić uwagę czytelnika
02:10na ustępy odnoszące się do prześladowania religijnego,
02:15ponieważ przekonany jestem,
02:18iż tak właśnie należy rozumieć zjawiska takie,
02:21jak panowanie Marii Tudor w Anglii
02:25i inkwizycję hiszpańską.
02:27Myślę, że prawie we wszystkich tych wypadkach
02:30odpowiedzialność spada nie na Kościół,
02:33lecz na państwo,
02:34że zgodnie z pojęciami ówczesnej,
02:37karano heretyków nie za samą herezję,
02:41ale za zdradę stanu,
02:43za naruszenie porządku społecznego Rzym
02:46w poście 1911 rok.
02:49Odtłumaczę.
02:50Cała Anglia czyta od kilkunastu lat
02:53powieść R. H. Bensona,
02:54którego krytyka uznała za najwybitniejszego
02:57katolickiego powieściopisarza angielskiego.
03:01U nas był on dotychczas bardzo mało znany,
03:04mimo iż różnorodność jego dzieł
03:07i żywotność tematów potrafiłyby zająć
03:11każdego czytelnika.
03:12Monsignor Robert Hugo Benson
03:14pochodził z rodziny anglikańskiej,
03:17która zerwała z nim zupełne stosunki,
03:20gdy przeszedł nad katolicyzm.
03:22Benson został księdzem.
03:24Niepospolita intelekcja,
03:27umysł głęboki, skłonny do badania.
03:30Zagadnień filozoficznych zwrócił nań uwagę przełożonych.
03:34Mianowany prałatem przebywał dość długo Rzymie.
03:38Umarł już podczas wojny,
03:40której wybuch przewidział
03:42wybrzasku wszechrzeczy na kilka lat naprzód.
03:45Ideą przewodnią całej twórczości Bensona
03:49była zapewnia chęć bliższego zapoznania ogółu.
03:52Angielskiego z niektórymi katolicyzmy,
03:55nie dogmatami,
03:57ale poglądami, sposobami zapatrywania na świat i ludzi.
04:00Uwydatnia się przy tym u niego głęboka,
04:04a subtelna znajomość duszy ludzkiej.
04:07Znajomość pozwalająca mu analizować
04:10trafnie różne stany psychiczne.
04:13Czyni to przede wszystkim
04:15we swoich powieściach obyczajowych,
04:17jak winobraniem,
04:18spirytyści, tchórz i kilka innych.
04:21Dalszą część działalności literackiej
04:23stanowią powieści historyczne
04:26o snuty na tle walki religijnej w Anglii.
04:29Wszystkie zajmujące i przykuwające uwagę czytelnika.
04:32Osobno wreszcie postawić należy dwa dzieła,
04:35które dopełniają się wzajemnie.
04:38Pan świata oraz napisane o kilka lat później,
04:40lecz zamierznie autora
04:43przypadający na znaczenie wcześniejsze czasy.
04:46Przez wszechrzeczy są to powieści fantastyczne,
04:50mówiące o wypadkach,
04:52które nastąpić mogą w dalszym rozwoju świata.
04:55Przez kół wszechrzeczy ten dziwny obraz Europy
04:59pod koniec XX wieku
05:00jest tylko barwnym tłem,
05:03na które autor rozwija swoje teorie i poglądy,
05:08okazując zarazem na przykładach
05:11ich wpływ na życie ludzi prywatne i zbiorowe.
05:14Z całą swoją głębią wiedzą
05:16Benson odpiera i zabija zarzuty
05:19przeciwników katolicyzmu,
05:21a jego wywody odznaczają się jasnością,
05:24tak oczywistą, że narzuca się wprost sama.
05:27Wywody te nie są pozbawione
05:29przy tym pewnej oryginalności.
05:32Przenikliwy umysł autora
05:34przewidział wielką wojnę europejską.
05:37W 1914 roku
05:39i niektóre przeobrażenia społeczne
05:42czy inne jego przypuszczenia
05:44się sprawdzają,
05:45przyszłość okaże.
05:46Fantastyka zawiodła go
05:49może wykrainem.
05:50Niepodobieństwa,
05:51a gorące, prawie fantastyczne
05:53przywołanie do katolityzmu,
05:55tak częste u ludzi,
05:57którzy nawrócili się
05:59w wieku dojrzałym.
06:01Uniósło go dali,
06:02niż sięgnąć w zwykły pogląd.
06:04Prałatów mostemenów,
06:07czyli przeciętnych ludzi
06:08naszych czasów.
06:10Benson jednakże,
06:11przeczuwając nadchodzącą burzę dziejową,
06:15chciał wykazać raz jeszcze
06:17odwieczną prawdę i żywotność
06:19zasad katolicyzmu,
06:21chciał wykazać raz jeszcze
06:23odwieczną prawdę
06:24i żywotność zasad katolickich
06:26i zarazem dać współczesnym
06:28obraz świata minionego
06:30aż do postawy.
06:32Obraz, który jego wzruszenie,
06:34umiłowanie,
06:35nazwano ideologicznym,
06:37a głęboki umysł
06:38przede wszystkim jako możliwy.
06:40Listopadzie 1918 roku.
06:43Występ.
06:44Świadomość i pamięć
06:45wracałem mu stopniowo,
06:47aż wreszcie
06:48uporządkował sobie,
06:50że się znajduje w uszku,
06:52ale doszedł do tego przekonania
06:54po długim i męczącym
06:56procesie myślenia,
06:57którym wnioski wprowadzone
06:59były z przesłanek,
07:01równie pracowicie i logicznie,
07:03jak w tezach teologicznych,
07:05jakich się przed dwudziestu lat
07:07uczył w seminarium.
07:09Ujrzał i poznał naprzód
07:11prześcieradło pod swoją brodą,
07:13potem czerwoną kołdrę,
07:15wreszcie ponad głową sufit,
07:17który wydawał mu się
07:18początkowo tak odległy,
07:20jak sklepienie nieba.
07:22Potem powoli ogłuszający szum
07:24w uszach zmniejszył się do szmeru.
07:27Niedawno jeszcze był to,
07:28jakby huk młotów
07:30spiżowych,
07:31w podziemnych jaskiniach,
07:33jakby turkot kół
07:35i odgłosy kroków.
07:37Niezliczony tłum
07:38teraz ograniczył się
07:40do łagodnego szelestu
07:42podobnego do szmeru
07:44fali ustów wszystkich skał,
07:46do jednostajnej,
07:47rozbrzmiewającej tonu,
07:50szywretnego,
07:51kiedy niekiedy,
07:53ostrzejszym dźwiękami
07:54i znowu do.
07:56Dopiero po dłuższym rozważaniu
07:58domyślił się,
08:00że to, co słyszy,
08:01jest gwarem ruchliwych
08:03ulic miasta.
08:04Tu nagle zdarzyło mu się,
08:06że znajduje się
08:08we własnym mieszkaniu.
08:10Na blodzu mu skrid,
08:12ale równie,
08:13jeszcze spojrzawszy
08:14wygórem,
08:15przekonał się,
08:17że sufit jest
08:18nadto biały
08:19i za daleko.
08:20Wysiłek myśli
08:21zmęczył go
08:22i postanowił
08:23przykryte wrażenie.
08:24Postanowił
08:25nie myśleć więcej
08:27z obawy,
08:28że znów
08:29uczuje uderzenia młody.
08:31Przytomność wróciła mu
08:32znowu z wrażeniem,
08:34że coś dotyka
08:35jego ust i równocześnie
08:37poczyni,
08:37jakby cień
08:38jakiegoś smaku.
08:40Cień tak niewyraźny,
08:41jak gdyby patrzył
08:43na inną osobę
08:44pijącą.
08:45Potem nagle
08:46widok sufiktu
08:47przypomniał mu
08:48resztę,
08:48spostrzegł,
08:49że leży w uszku
08:50przykryty
08:51czerwoną kodrą,
08:52że pokój jest obszerny,
08:54pełen powietrza
08:55i że dwie osoby,
08:56doktor biało ubrany
08:58i zakonica.
09:00Przypatrują mu się
09:01uważnie.
09:01Pozostał w tej
09:02świadomości
09:03dość długo,
09:04czekając,
09:05czy nie,
09:06przywoła sobie
09:07jeszcze czegoś
09:08na pamięć.
09:08Stopniowo równie
09:10szczegółowe
09:11życie
09:11stawały mu
09:12przed oczyma,
09:13coraz bardziej
09:14wstecz,
09:15aż do dzieciństwa,
09:16o którym był
09:17pewien,
09:18zapomniał.
09:19Pamiętał teraz,
09:19kim jest,
09:20przypomniał sobie
09:21swe dzieje,
09:22swych przyjaciół,
09:23całe swoje życie,
09:25aż do pewnego,
09:26zamglonego dnia,
09:27albo raczej szeregu dni,
09:29poza którymi
09:30nic już nie widział.
09:31Potem spojrzał znowu
09:33na otaczające twarzy
09:35i doznał jakby
09:36jasno widzenia,
09:37że przecież
09:38może się zapytać.
09:40Zaczął więc
09:40rozpatrywać,
09:42pozostawiając się
09:43nad każdą
09:44odpowiedzią,
09:45głęboko
09:46i wielkim,
09:47jak mu się
09:48zdawało,
09:48skupieniem.
09:49Zatem jestem
09:50w szpitalu
09:50westmisterskim,
09:52rozważał.
09:53Bardzo to zajmujące
09:54i ciekawe.
09:56Wyjdywałem
09:57go często
09:57na zewnątrz.
09:59Mury są barwy
10:00spłowiałej
10:01cegły
10:02i byłem tu
10:02jak długo?
10:03Jak długo?
10:04O pięć dni.
10:05To bardzo długo.
10:06Ale co się dzieje
10:07tymczasem
10:08z moją pracą?
10:09Muszą
10:09nie
10:10wyczekiwać
10:11muzeum.
10:12Jak może się
10:13postępować
10:15bezmiennie
10:16historia
10:16doktora
10:17Westmana?
10:18Muszę się
10:19zaraz
10:19tym zająć.
10:21On zrozumie,
10:22że to
10:22nie moja wina.
10:24Co jak to?
10:25Nie ma się
10:25o to troszczyć.
10:27Ależ
10:27ach,
10:28tak,
10:28doktor
10:29Peterman
10:29był sam
10:30tutaj.
10:31Jak to
10:32poczucie
10:32z jego strony?
10:34I nie ma się
10:35spieszyć.
10:36To dobrze.
10:37Proszę bardzo
10:37podziękować
10:38doktorowi
10:39Westmanowi
10:40za jego
10:40dobroć.
10:41Proszę mu
10:41jeszcze
10:42podziękować,
10:43że za dzień
10:44lub dwa
10:44następnego
10:45już będę
10:46mógł z nim
10:47porozmawiać.
10:48Ach,
10:48prawda.
10:49Proszę mu
10:49koniecznie
10:50powiedzieć,
10:51że notatki
10:52i dane
10:52o papieżach
10:53XIII wieku
10:55znajduje
10:56w czwartym
10:57notesie.
10:58Tym grubym
10:59leży
10:59po prawej
11:00stronie
11:01kaminka.
11:02Wszystkie dane
11:03są sprawdzone.
11:04Dziękuję.
11:05Dziękuję
11:05bardzo.
11:06A przy
11:07sposobności
11:08proszę mu
11:09także
11:09powiedzieć
11:10w sprawie
11:11pilka
11:12lominczy.
11:13Nie jest
11:14jeszcze
11:14pewny
11:15co.
11:15Nie?
11:16Mam o tym
11:16myśleć.
11:17Przecież
11:18no dobrze.
11:19Dziękuję
11:19bardzo.
11:20Napisał
11:21długą
11:21przerwa.
11:22Myślał
11:23ciągle
11:23uporczywie
11:24o papieżach
11:25XIII wieku.
11:27Bardzo to
11:27nieprzyjemne,
11:28że nie może
11:29sam wytłumaczyć
11:30wszystkiego
11:31doktorowi
11:32Wersmanowi.
11:33Był
11:33prawie
11:33pewien,
11:34że w
11:34grubym
11:35czarnym
11:36notesie
11:36kilka
11:37kartek
11:37było
11:38luźnych
11:38i drzał
11:39na myśl,
11:40że kilka
11:40tych kartek
11:41mogłoby
11:42wpaść
11:42ogień,
11:43gdyby
11:44książkę
11:44ujęto
11:45nieoskrożnie.
11:46Jak
11:47łatwo
11:47może się
11:48to zdarzyć
11:49i znowu
11:50trzeba by
11:50rozpocząć
11:51całą pracę,
11:52to znaczy
11:53tygodnie
11:54i tygodnie.
11:55Jakiś
11:55poważny
11:56spotkał
11:57głos kobiecy.
11:59Zaczął
11:59mówić do niego,
12:00ale długo
12:01nie mógł
12:01nic
12:02zrozumieć.
12:03Pragnął,
12:03żeby ten głos
12:04postawił
12:05go samego.
12:06Chciał myśleć
12:07dalej o
12:07papieżach.
12:08Spróbował
12:09tak
12:09pić głową
12:10i odpowiadał
12:11paru
12:12mon
12:13sylabami.
12:14Jak gdyby
12:14już
12:15zasypiał,
12:16ale
12:16da
12:16remnie
12:17ów,
12:18głos
12:18nie milk,
12:19nagle
12:19pojął,
12:20o co
12:20chodzi
12:21i złość
12:22go
12:22obantała.
12:23Jakim
12:23sposobem
12:24wiedzieli
12:25tu,
12:25że był
12:26kiedyś
12:26księdzem?
12:27Naturalnie
12:28wy szpiegowali
12:29jak zwykle.
12:30Nie chcę,
12:31żeby kapłan
12:32do niego
12:32przyszedł.
12:33Nie jest już
12:34przecież
12:34księdzem,
12:35nie jest
12:36nawet
12:36katolikiem.
12:37Wszystko to było
12:38kłamstwem,
12:39kłamstwem.
12:40Od początku
12:41do końca
12:41wszystko,
12:42czego uczyli
12:43w seminarium
12:44kłamstwem,
12:45kłamstwem.
12:46Ach,
12:46czemuś
12:46ten głos
12:47nie mil
12:48jego stan
12:48jest bardzo
12:49niebezpieczny.
12:50Wkrótce
12:51znów
12:51straci
12:52przytomność,
12:53czy tak?
12:53Nie rozumiał
12:54dobrze,
12:55o co im
12:56chodzi i
12:56dlaczego mu
12:57to wszystko
12:58mówili.
12:58Nie,
12:59nie chcę
12:59księdza.
13:00Czyżby to
13:01nie doźle
13:01wyraźne?
13:02Jest teraz
13:03zupełnie
13:04przytomny,
13:05wie doskonale
13:06co mówi.
13:07Tak,
13:07nawet gdyby
13:08był
13:09największym
13:10niebezpieczeństwem,
13:11nawet gdyby
13:12był pewien,
13:13że umiera,
13:14to nawiasem
13:15mówiąc,
13:15był
13:16o niemożliwe,
13:17musiał przecież
13:18skończyć
13:19zbieranie
13:19materiałów
13:20do nowej
13:21historii papieży,
13:22letora
13:23Wissermana,
13:24a ta praca
13:24potrwa miesiącem.
13:26W każdym razie
13:27nie chce widzieć
13:28księdza.
13:29Znał to wszystko,
13:30zastanawiał się
13:31na tym,
13:32jej rzeczami
13:33i nie obawiał się
13:34wcale.
13:34Nauka
13:35zawiła
13:36z podstaw
13:37wszystkie
13:37głupstwa
13:38religijne.
13:39W ogóle
13:39nie ma
13:40żadnej
13:40religii.
13:41Wszystkie
13:41religie
13:42są
13:42równe,
13:43dobre,
13:43a żadna
13:44nie jest
13:44prawdziwa.
13:45Nauki
13:46przyrodnicze
13:46wytłumaczyły
13:47połowę
13:48rzeczy
13:49psychologicznych,
13:50zrobił
13:50resztę.
13:51Wszystko
13:52jest już
13:53wyjaśnione,
13:54więc
13:54księdza
13:55wiedzieć
13:55nie chce
13:56w żadnym
13:57razie.
13:57Niech
13:58wszystkich
13:58księży
13:59razem
13:59no,
14:00cóż
14:00nie zostawią
14:01go
14:01spokoju.
14:02A teraz
14:03co do tych
14:04pikolamini.
14:06Pewnem
14:06było,
14:07że kiedy
14:08NRS
14:09przejęty
14:10został
14:10do świętego
14:11kolegium.
14:12Czuż,
14:13to się dzieje
14:14ze sufitem.
14:15Jak
14:15mamy
14:16śledzić
14:17o NRS-u,
14:18kiedy sufit
14:19tak dziwnie
14:20się zachowuje?
14:21Nie
14:21przypuszczał
14:22nigdy,
14:22że sufity
14:23w szpitalu
14:24bezminsterskim
14:25podnoszą się
14:26jak windy,
14:27co za
14:28pomysłowe
14:28urządzenie.
14:29Oczywiście
14:30to dlatego,
14:31żeby mu dać
14:31więcej
14:32powietrza,
14:33a jak on
14:33potrzebuje
14:34powietrza,
14:35ściany
14:35także
14:36rozsuwają się.
14:37Można
14:38w ten sposób
14:38w ciągu
14:39chwil
14:39odświeżyć
14:40całkowicie
14:41powietrze
14:42pokoju,
14:42naznaczając
14:43pomysłowe,
14:45a jak mu
14:45tego potrzeba.
14:47Jeszcze
14:47więcej
14:47powietrza,
14:48czemuś ci
14:49doktorzy
14:50nie znają
14:50lepiej
14:51swoich
14:52powinności
14:52i dlaczego
14:53trzymają go
14:54gwałtownie
14:55w uszku.
14:55Jemu
14:56trzeba
14:56powietrza,
14:57więcej
14:57powietrza,
14:58musi się
14:58dostać do
14:59okna.
14:59Powietrza,
15:00powietrza.
15:01Część pierwsza,
15:02rozdział pierwszy.
15:03Pierwszą rzeczą,
15:04którą zaważył,
15:05były własne ręce
15:07i obejmujące je
15:09sukienne
15:10manekiny.
15:11I te
15:11właśnie
15:12manekiny
15:13stanowiły
15:14dla niego
15:14zagadkę.
15:15Tak był
15:16niemy
15:16zajęty,
15:17że z początku
15:18nie zwrócił
15:19wcale uwagi
15:20nad głosy
15:21na około,
15:22bo te
15:23manekiny,
15:24choć czarne,
15:25zakończone
15:26były na górze
15:27purpurową
15:28wypustką,
15:30taką jak
15:30noszą
15:31praraci.
15:32Odwrócił
15:33odruchowo
15:33dłonie.
15:34Nie było
15:35pierścienia
15:36na palcu.
15:36Potem
15:37podniósł
15:37oczy
15:38i patrzał.
15:39Siedział
15:39pod
15:40baldachinem
15:41na zniesionym
15:42krześle
15:43kilka
15:43stopni
15:44prowadzących
15:46doń.
15:47Zaściełał
15:48dywan,
15:48a dalej
15:49widział
15:49plecy
15:50licznego
15:51zbierania
15:52duchownych
15:53świeckich
15:53księży
15:54wysułtana
15:55i
15:56biretach
15:57trzech
15:57czy
15:58czterech
15:58bosych
15:59franciszków
16:00i kilku
16:01bernardynów.
16:02O jakie
16:02dziesięć
16:03metrów
16:03dalej
16:04zniosła się
16:05pod gołym
16:06niebem
16:07prowizoryczna
16:08ambona.
16:09Widniała
16:10w niej
16:10wysoka
16:11postać
16:12młodego
16:12mnicha,
16:13przemawiającego
16:14jak się
16:15zdawało
16:16z
16:16nadzwyczajnym
16:17zapałem
16:18na około
16:19ambony
16:19poza nią
16:20na wszystkie
16:21strony
16:21świata.
16:22Jak daleko
16:23tylko mógł
16:24okiem sięgnąć,
16:25widział głowy
16:26niezliczonego
16:27tłumu
16:28głębokiej
16:29ciszy
16:29pogrążonego
16:31za nim
16:31drzewa
16:32i znowu
16:33drzewa
16:33na tle
16:34błękitnego
16:35letniego
16:35nieba.
16:36Patrywał się,
16:38ale nic mu
16:38to wszystko
16:39nie mówiło,
16:40nie odpowiadał
16:41żadna
16:42przed nim
16:43wyrażeniem,
16:44doświadczeniem.
16:45Nie wiedział
16:46ani gdzie jest,
16:47ani czemu
16:48się przesłuchuje,
16:49ani kto
16:49są ci
16:50wszyscy ludzie.
16:52To jest ten
16:52zakonnik,
16:53nie wiedział
16:54sam kim jest,
16:55po prostu
16:56spoglądał
16:57na otoczenie,
16:58potem znowu
16:59na ręce swoje
17:00i na
17:01całą
17:01swoją postać.
17:03Ale to
17:03także nic mu
17:04nie wytłumaczyło,
17:06był brany,
17:06był tak jak
17:07nigdy
17:08przedtem.
17:09Zutanna,
17:10jak również
17:10pererynka,
17:11były czarne
17:12z purpurowym
17:14guzikami
17:15i takim,
17:16że
17:17pasem.
17:18Zauważył
17:19złote
17:20klamry
17:20u trzewików,
17:21spojrzał
17:22na piersi,
17:23ale nie było
17:24na nich
17:24krzyża.
17:25Nerwowym
17:26ruchem
17:26z obawy
17:27był to
17:28niesposzczek,
17:29zdjął
17:30z głowy
17:30biret
17:31i przekonał
17:32się,
17:32że był
17:33czarnym,
17:34z
17:34chwastem
17:35purpurowym.
17:36Ubrany
17:37był
17:37zatem
17:38staje się
17:39strój
17:39prałata
17:40domowego.
17:41pospiesznie
17:42włożył
17:43biret
17:44na głowę.
17:45Szymknął
17:45oczy
17:46i spróbował
17:46myśleć,
17:47ale nie mógł
17:48sobie nic
17:49przypomnieć.
17:50Nie było
17:50po prostu
17:51żadnego
17:52związku,
17:53żadnej
17:53ciągłości
17:54w jego
17:54myślach.
17:55To tylko
17:56uderzało
17:57go,
17:58że jeśli
17:58wiedział,
17:59że jest
18:00prałatem
18:01domowym
18:02i umiał
18:03poznać
18:03Franciszkanina,
18:05to musiał
18:06wiedzieć
18:06te zjawiska
18:07kiedyś
18:08dawniej.
18:09Gdzie?
18:09Kiedy?
18:09Pod wpływem
18:10natężonego
18:11wysiłku
18:12poczęło się
18:13w umyśle
18:14jego tworzyć
18:15małe obrazki,
18:16ale były
18:17one tak
18:17odległe,
18:18tak drobne
18:19jak rzeczy
18:20widziane
18:21odwrotnym
18:22końcem
18:23teleskopu.
18:24Kiedy
18:24wreszcie
18:25skupił
18:25całą
18:26swoją
18:26świadomość
18:27na jednym
18:28punkcie,
18:29przypomniał sobie,
18:30że był
18:30kiedyś
18:30księdzem,
18:31pamiętał
18:32dobrze,
18:33że odprawiał
18:34muszę
18:34świętą.
18:35Nie mógł
18:35sobie jednak
18:36przypomnieć,
18:37gdzie
18:37i kiedy
18:38nie pamiętał
18:39nawet swego
18:40nazwiska.
18:41Ta myśl
18:42napełniła go
18:42zgrozą,
18:43nie wiedział
18:44sam,
18:45kim jest.
18:46Otworzył oczy
18:47przerażony,
18:48osłupiał
18:48i spoglądał
18:50ze wzrokiem
18:51starego księdza,
18:53który spoglądał
18:54na niego
18:54poprzez ramię.
18:56Coś jego
18:56przez trarażonej
18:58twarzy
18:59musiało
19:00zaniepokoić
19:01księdza.
19:02Poddzieliwszy
19:03się od grona
19:04innych
19:05duchownych,
19:05zbliżył się
19:06do
19:06Baldachimu.
19:07Co się stało,
19:08monsignor?
19:09Szepnął,
19:10słabo mi,
19:11chory jestem
19:11ojcze.
19:12Ksiądz patrzył
19:13na niego
19:13przez chwilę
19:14z powątpiewaniem,
19:16czy monsignor
19:17może pozostać
19:18tu jeszcze
19:19chwilę.
19:20Kazanie prawie
19:20się.
19:21Człowiek
19:21zwany
19:22monsignor
19:23przyszedł
19:24do siebie.
19:25Zrozumiał,
19:26że
19:26przede wszystkim
19:27musi
19:28nie zwracać
19:29na siebie
19:29uwagi.
19:30zginął
19:31szybko
19:31głową.
19:31Tak
19:32ojcze
19:32zostanę,
19:33ale musisz
19:34mnie potem
19:34odprowadzić
19:35do domu.
19:36Ksiądz
19:36spoglądał
19:37na niego
19:37niezdecydowany.
19:38Wracaj
19:39ojcze
19:39na twoje
19:40miejsce.
19:41Nic mi
19:42nie jest
19:42i nie trzeba
19:43zwracać
19:44uwagi,
19:44ale przyjdź
19:45do mnie,
19:46gdy się
19:46tylko kazanie
19:47skończy.
19:48Ksiądz
19:48odszedł,
19:49lecz spojrzał
19:50na niego
19:50jeszcze kilka
19:51razy
19:51z daleka,
19:52a człowiek,
19:53który nie znał
19:54sam siebie,
19:55zacisnął
19:56zęby,
19:56postanowił
19:57koniecznie
19:58przypomnieć
19:58sobie
19:59przeszłość.
20:00Powiedział
20:00sobie,
20:01że znacznie
20:02od stwierdzenia,
20:03gdzie się
20:03właściwie
20:04znajduje.
20:05Jeżeli
20:05poznał
20:06własną
20:07swą
20:07godność,
20:08prałata
20:09oraz
20:10ubiory
20:10księży,
20:11to nie
20:11mógłby
20:12stracić
20:13cokolwiek
20:14pamięci.
20:15Naprzeciw
20:15siebie
20:16i na pewno
20:17poza głowami
20:18tłumu
20:18ujrzał
20:19drzewa,
20:20a w
20:20ugrupowaniu
20:22tych drzew
20:22było
20:23coś
20:24niewyraźnie
20:25znajomego.
20:26Nie
20:26na tyle
20:27jednak,
20:28aby mu
20:29wyjaśnić
20:29położenie.
20:30Wychyliwszy
20:31się spojrzał
20:32dalej
20:33na prawo,
20:34jeszcze więcej
20:35grzech,
20:35potem na lewo
20:36i tu
20:36po raz pierwszy
20:37zrogiego
20:38spotkał
20:39budynki,
20:40ale były to
20:41dziwne
20:41budowle.
20:42Ani domy,
20:43ani łuki,
20:44coś w rodzaju
20:45kon
20:46szutownej
20:47bramy.
20:47Nagle
20:48z błyskawiczną
20:49szybkością
20:50poznał,
20:50gdzie jest.
20:51Siedział
20:51pod Baldachimem
20:53Hajczparku
20:54po prawej
20:55skronie
20:55wejścia
20:56od skrony
20:57Hajczparku
20:57center.
20:58Te drzewa
20:59były to
20:59drzewa
21:00parku.
21:01Ta pusta
21:01przestrzeń
21:02była początkiem
21:03Rotten
21:04Row
21:04a
21:04Lanyen.
21:05Tak,
21:06Park
21:06Lanyen
21:07był za nim.
21:08Wrażenia
21:08i pytania
21:09cisnęły mu się
21:10tłumnie do głowy,
21:12ale w żaden
21:12z nich
21:13nie było
21:13skazówki,
21:14jak się tu
21:15dostał,
21:16kim był
21:16i co
21:17działo się
21:17wokół niego.
21:18Ten zakonnik,
21:19dlaczego on
21:20głosił kazanie
21:22w Hajczparku.
21:23Ależ to było
21:24śmieszne,
21:25śmieszne,
21:26a zarazem
21:26niebezpieczne.
21:27Mogło
21:28sprowadzić
21:29zaburzenia.
21:30Wychylił się
21:31naprzód,
21:32żeby lepiej
21:33słyszeć,
21:33gdy właśnie
21:34nich zrobił
21:35szeroki ruch ręką,
21:37jakby chciał
21:38cały
21:38widno
21:39krąg
21:39ogarnąć.
21:40Bracia,
21:41wołomnik,
21:42spójrzcie
21:42na około.
21:44Pięćdziesiąt
21:45lat temu
21:45był to
21:46kraj
21:46protestancki,
21:48a Kościół
21:48Boży
21:49był tylko
21:50sektą
21:50pomiędzy
21:51sektami.
21:52A dzisiaj?
21:53A dzisiaj
21:53Bóg jest
21:54szczony
21:54i prawda
21:55jest
21:55poznana.
21:56Przez
21:57pięćdziesięciu
21:57lat byliśmy
21:58garstką
21:59między
22:00tysiącami,
22:01które
22:01nie znały
22:02Boga,
22:03a dziś
22:03my
22:03rządzimy
22:04światem
22:05Synu
22:05Człowieka.
22:06Czy te
22:07Kościoły
22:07mogły
22:08ożyć?
22:09Tak,
22:09wołał głos
22:10Boży
22:10do proroka
22:11i patrzcie,
22:12stawili
22:13i podnieśli
22:14się
22:14wojsko
22:16niezmienilnie
22:16liczne.
22:17I że
22:17On
22:18zrobił
22:18to dla
22:19nas,
22:19to czegoś
22:20nie uczynił
22:21dla tych,
22:22za którymi
22:22dziś
22:23przemawiamy,
22:24ale narzędziem
22:25Jego
22:25jest człowiek,
22:26jak mają
22:27słyszeć
22:28bez
22:28nauczyciela.
22:29Wyraszą
22:30to rzecz,
22:31żeby
22:31nie brakło
22:32robotników
22:33w tej
22:34winnicy,
22:34o której
22:35słyszeliście.
22:36Oto
22:36już
22:37grona
22:37winne
22:38są gotowe
22:39do zebrania,
22:39tylko
22:40nas jeszcze
22:40brakuje.
22:42Prześlijcie
22:43robotników
22:43do winnicy
22:44moi,
22:45woła
22:45pan
22:45zastępów.
22:46Słowa
22:47były źle
22:47dobrane,
22:48dość
22:48pospolite,
22:49wypowiedziane
22:50akcentem,
22:51dziwnie
22:51obcym dla
22:52oszołomionego
22:53słuchacza,
22:54ale siła
22:54słów tego
22:55mnicha
22:55była
22:56wskrząsająca.
22:57Zdawało się,
22:58że on
22:58przelewał
22:59całe swoje
23:00jestestwo
23:01w ten
23:01wysoki,
23:02donośny
23:03głos
23:03i opanował
23:04nim
23:04wszystkich
23:05słuchaczy.
23:06Zakończył
23:07kazanie
23:07szybkim
23:08zagnakiem
23:09krzyża
23:09i zamilkł
23:10z rzeczy
23:11ze stopni
23:12ambony,
23:13a tymczasem
23:13wytłumie
23:14rozległ się
23:15szmer
23:16przy
23:16ciszonych
23:17rozmów.
23:18Co to wszystko
23:19miało
23:19znaczyć?
23:20Zastanawiałem się,
23:21człowiek
23:22siedzący
23:22pod
23:23Baldachimem.
23:24Co to była
23:24za winnica
23:25i dlaczego
23:26u nich
23:26odzywał się
23:28takim słowem
23:29do słuchaczy
23:30Anglików?
23:31Każdy
23:31wiedział,
23:32że katolicy
23:32byli tylko
23:33garską
23:34w tym kraju.
23:35Oczywiście
23:35kościół
23:36zrobił
23:36postępy
23:37w ostatnich
23:38czasach,
23:38jednak
23:39przerwał
23:39swoje
23:40rozmyślanie,
23:41bo zobaczył
23:42ogromno
23:43księży
23:43idących
23:44ku niemu
23:45zaważył
23:46także,
23:46że tłum
23:47już się
23:47rozchodzi.
23:48Wysparł się
23:49króczowo
23:50na poręczach
23:51krzesła,
23:52starając się
23:53odzyskać
23:54panowanie
23:55nad sobą.
23:55Nie może
23:56robić
23:57z siebie
23:57głupca
23:58wobec
23:59tego tłumu.
23:59Musi się
24:00mieć
24:00na baczności
24:01i rozmawiać
24:02jak najmniej.
24:04Na razie
24:04zachowanie
24:05oskrożności
24:06nie było
24:06jeszcze konieczne.
24:08Stary
24:08ksiądz,
24:09który
24:09rozmawiał
24:10z nim
24:10szedł
24:11tym,
24:11wypowiedział
24:12krochę
24:13resztę
24:13towarzystwa.
24:14Potem
24:15obróciwszy się,
24:16powiedział kilka
24:17słów po cichu,
24:18idąc
24:19najbliżej
24:20benedyktynów
24:21i cała
24:22grupa
24:22zatrzymała się.
24:23Ten
24:24czas
24:24staruszek
24:25podszedł
24:25bliżej
24:26i położył
24:27ręce
24:27na poręczy
24:28fotela.
24:29Wyjdźmy
24:29tędy,
24:30monsignor
24:31szepnął.
24:32Tu z boku
24:33jest furtka.
24:34Kazałem,
24:35żeby
24:35automobil
24:36tam czekał.
24:37Człowiek
24:38w skroju
24:38prałata
24:39podniósł się
24:40posłusznie.
24:41Nie mógł
24:42w tej chwili
24:43postąpić
24:43inaczej
24:44i zszedł
24:45ze stopni.
24:46Paru
24:46policjantów
24:47w mundurach
24:48dziwnie
24:48obcych,
24:49ale nie
24:49dozwalających
24:51wątpić
24:52o zatrudnieniu
24:52tych,
24:53co je
24:53nosili.
24:54Wyprostowało się
24:55i
24:56salutowało.
24:58Księża
24:58postępowali
24:59wąską
25:00ścieżką
25:01przez
25:01botaniczną
25:02furtkę.
25:03Wyszli
25:03z parku.
25:04Tu znów
25:05był tłum
25:07nieprzejednany,
25:08ale bariery
25:09wystrzymywały
25:10napór
25:11i bez przeszkody
25:12zostali się
25:13na ulicę
25:14witani
25:14po drodze
25:15przez ludzi
25:16cisnących się
25:17do barier.
25:18Człowiek,
25:18który nie znał
25:19sam siebie,
25:20zauważył to
25:21po raz pierwszy,
25:23że ubiory
25:24i skroje
25:24wydają mu się
25:25owce
25:26nieznane.
25:27Na drodze
25:27czekał
25:28automobil
25:33nieznanej
25:33liberii
25:34stał
25:35z odkrytą
25:36głową
25:36przy drzwiczkach.
25:37Siądę
25:38z monsignorem,
25:39rzekł
25:39stary
25:40ksiądz,
25:40gdy prałat
25:41już zajął
25:41swoje miejsce.
25:42Ksiądz
25:43stał
25:43jeszcze
25:44sekundę
25:45niezdecydowany,
25:46po czym
25:46pochylił
25:47się
25:47ku niemu.
25:48Czy
25:48monsignor
25:49pamięta
25:50o
25:50umówionej
25:51spotkaniu
25:52w
25:52ten ze
25:53Weird?
25:54To
25:54rzecz
25:55ważna.
25:56Czy
25:56monsignor
25:56nie czuje
25:57się
25:57dość silny?
25:58Nie
25:59mogę,
25:59nie
26:00mogę,
26:00wybełkotał
26:01człowiek
26:02w automobilu.
26:03W każdym razie
26:04możemy tam
26:05pojechać
26:06i jeśli
26:06monsignor
26:07sobie życzy,
26:08pozostawimy tam
26:09papierem.
26:10Tak
26:10zdaje mi się,
26:12że trzeba
26:12zrobić.
26:13Dobrze
26:14już
26:14dobrze.
26:15Ksiądz
26:15wsiadł
26:16natychmiast,
26:16drzwiczki
26:17zamknęły się
26:19i w tej chwili,
26:20mimo, że
26:20nikogo
26:21nie było
26:21widać,
26:22u steru
26:23pędził
26:24wielki
26:24automobil
26:25naprzód
26:26w kierunku
26:26południowym.
26:28Przez
26:28chwilę
26:28żaden
26:29z nich nie odzywał się.
26:31Ksiądz
26:31pierwszy
26:32przerwał
26:33milczeniem.
26:34Był to
26:34staruszek
26:35o dobrotliwej
26:36twarzy,
26:37krochemorze,
26:38podobnej
26:38wyrazie
26:39do sprytnego,
26:40rozbudzonego
26:41świstaka.
26:43Gęste
26:43białe włosy
26:44wysuwały się
26:45z pod
26:46biretum.
26:47Zaczął mówić,
26:48ale słowa,
26:49których używał
26:50były niezrozumiały
26:51dla towarzysza,
26:53choć wydawały mu się
26:54znajomy.
26:55Nie,
26:55nie rozumiem
26:56ojcze.
26:56Wyjąknął
26:57ksiądz,
26:58spojrzał
26:59na niego
26:59uważnie.
27:00Mówiłem,
27:01powtórzył wyraźnie
27:02i powoli,
27:03że monsignor
27:04wygląda bardzo dobrze
27:06i zapytałem,
27:07co się stało.
27:08Człowiek
27:08zwany
27:09monsignorem
27:09milczał
27:10przez chwilę.
27:11Jak taką
27:12rzecz
27:12wytłumaczyć?
27:13Potem
27:14postanowiłem
27:15wyznać
27:16wszystko.
27:17Staruszek
27:17wyglądał
27:18tak
27:18poczciwie
27:20i zbudzał
27:21zaufanie.
27:21Zdaje mi się,
27:23zdaje mi się,
27:24że to chwilowo
27:26zanik pamięci
27:27odpowiedział.
27:28Słyszałam
27:29o takich przypadkach,
27:30nie wiem,
27:31gdzie jestem
27:31ani co robię.
27:33Czy,
27:33czy tylko
27:33nie mam
27:34jakiej pomyłki?
27:36Czy mam prawo?
27:37Siądz
27:37poglądał
27:38na niego
27:38zdumionym.
27:39Nie rozumiem
27:40dobrze,
27:40czego
27:41monsignor
27:42nie pamięta.
27:43Nic nie pamięta.
27:44Załatkał
27:45człowiek
27:46ubiorze
27:46prałata.
27:47Nic zupełnie.
27:48Ani
27:48kto
27:48jestem,
27:49ani
27:49gdzie
27:50i skąd
27:50jadę.
27:51Kim
27:51jestem?
27:52Czasem
27:52jestem,
27:53ojcze,
27:54na miłość
27:54boską.
27:55Powiedz mi,
27:56monsignorze,
27:57nie można się
27:58tak podawać
27:59z pewnością.
28:00Powiedziałem
28:01już,
28:01że nie mogę
28:02sobie
28:03nic
28:03przypomnieć.
28:04Wszystko
28:04zniknęło.
28:05Nie wiem,
28:06kto
28:06ojciec
28:07jest.
28:08Nie wiem,
28:08jak dziś
28:09dzień,
28:09ani
28:10jaki
28:10rok,
28:11nie wiem.
28:12Niech mnie
28:12monsignor
28:13posłucha.
28:14Monsignor
28:14wie,
28:15kto ja
28:15jestem.
28:16Tu zatrzymał
28:16się.
28:17Jestem
28:17ojciec
28:18Gerwazy.
28:19Znam
28:19takie
28:19wypadki,
28:20bo
28:20odbyłem
28:21studia
28:22psychologiczne.
28:23Mam nadzieję,
28:24że wkrótce
28:24będzie monsignor
28:25zupełnie
28:26zdrowy,
28:26ale tymczasem
28:27trzeba być
28:28bardzo
28:28spokojnym.
28:30Powiedz mi,
28:30ojcze,
28:31kim ja
28:31jestem?
28:32Monsignor
28:33Masseter Mann,
28:34sekretarz
28:35kardynała.
28:36Teraz
28:36wraca
28:37monsignor
28:38swoim
28:39automobilem
28:40do
28:40Wesel
28:40Ministerum.
28:42Ale co
28:42się tam
28:42działo?
28:43Czemu
28:44zebrał
28:44się
28:45ten
28:45tłum?
28:45Ten
28:46sam
28:46wzrok
28:46przenikający
28:47i
28:48stanowczy
28:48spoczął
28:49na nim.
28:49Monsignor
28:50przewodniczy
28:51jednemu
28:51ze zwykłych
28:52kazań,
28:53które słyszymy
28:54co sobota
28:55w połowach
28:56dnie
28:56w Hajczparku
28:58w sprawie
28:59miejscu
28:59dla schodu.
29:00Czy
29:00przypomniał
29:01na sobie
29:01monsignor?
29:02Nie,
29:03no,
29:04to jeszcze
29:04nic nie znaczy.
29:05Dziś
29:05mówił
29:06ojciec
29:06Antoni.
29:07Był
29:07trochę
29:08podniesiony.
29:09W
29:09początku,
29:10bo to
29:10pierwsze
29:11jego
29:11kazanie
29:12w
29:12Hajczparku.
29:13Widziałem,
29:14że to
29:14zakonnik.
29:15O,
29:16poznał
29:16monsignor
29:17habit,
29:17by takim razie
29:19pamięć nie
29:19znikła
29:20całkowicie.
29:21A jaka
29:21jest odpowiedź
29:22na
29:22Dominus
29:24Vosabicrus
29:25Edcorsium
29:26Spirytus
29:27Tuo?
29:28Ksiądz
29:28uśmiechnął się
29:29i zdjął ręce
29:30z ramienia
29:31towarzysza.
29:32To doskonale
29:34przyćmienie
29:34pamięci
29:35jest tylko
29:36częścią,
29:36ale czemu
29:37mnie
29:37monsignor
29:38nie zrozumiał,
29:40gdy mówiłem
29:40przedtem
29:41po
29:42łacinie?
29:43Więc to
29:43była łacinna,
29:44tak jak
29:45przypuszczałem.
29:46Ale mówiłeś
29:47ojczcze
29:48za prędko,
29:49nie przywykłem
29:50do mówienia
29:50po łacinie.
29:51Nie przywykł monsignor
29:53mówić po łacinie?
29:54Przecież tu
29:55przerwał znowu.
29:56Niech monsignor
29:57spojrzy przez okno.
29:59Gdzie jesteśmy?
29:59Prałat
30:00wyjrzał
30:01z powozu.
30:02Czuł się
30:02teraz
30:03ogromnie
30:04uspokojony
30:05i podniesiony
30:06na duchu.
30:07Wszak
30:07nie stracił
30:08pamięci
30:09całkowicie
30:09niedługo.
30:10Może być
30:10zupełnie
30:11zdrój.
30:11W chwili,
30:12gdy
30:12automobil
30:13skręcił
30:14w prawo,
30:14zobaczył przed
30:15sobą
30:16uciekającą
30:17szybko
30:17na lewo
30:18wieżę
30:19Wiktorii
30:19i zauważył,
30:20że brakuje
30:21pięciu
30:22minut
30:22do pierwszej.
30:23To są
30:24gmachy
30:24parlamentu,
30:25ale
30:26co
30:26znaczy
30:27ta wysoka
30:28kolumna
30:29na placu
30:29parlamentu?
30:30Spytał
30:31wikura
30:32niepokalonego
30:33poczęcia.
30:33Jak monsignor
30:34nazwał tamte
30:35budynki?
30:36Czy to nie jest
30:37parlament?
30:38Wyjęknął
30:38prałat
30:39przerażony,
30:40myśląc,
30:40że znów
30:41pamięć traci.
30:42Dlaczego
30:43monsignor
30:43tak nie
30:44tę
30:44gmachy
30:45nazwał?
30:46Przecież to jest
30:46ich prawdziwa
30:47nazwa.
30:48Była dawniej,
30:49ale już nie
30:49teraz.
30:50Jak to
30:50nie teraz?
30:51Ojcze,
30:52czy ta
30:53oszalałem?
30:54Powiedz mi
30:54ojcze,
30:55który rok
30:55teraz mamy?
30:56Znowu
30:57przenikliwy
30:58spoczął na nim.
30:59Niech monsignor
31:00zastanowi się
31:01po myśli.
31:02Kiedy nie wiem.
31:03Nie mogę.
31:04Ona miłość
31:04boską.
31:05Spokojnie,
31:06spokojnie.
31:06Mamy teraz
31:07rok
31:071973.
31:10Niemożliwe!
31:11Przecież
31:11pamiętam
31:12początek
31:12stulecia.
31:13Niech mnie
31:14monsignor
31:14posłucha
31:15uważnie.
31:16Mamy rok
31:161973.
31:19Monsignor
31:19urodził się
31:20w roku
31:221932,
31:23czyli ma teraz
31:24skończonych
31:25lat 40.
31:26jest monsignor
31:27sekretarzem
31:28i kapłanem
31:29kardynała
31:30Bello
31:30a przede wszystkim
31:32był sekretarzem
31:33świętego
31:34Mary
31:34in the Ways.
31:35Czy
31:36monsignor
31:37to pamięta?
31:38Nic sobie nie
31:38przypominam
31:39ani
31:39święceń kapłańskich.
31:41Nie pamiętam.
31:42Tylko,
31:43że kiedyś
31:43odprawiałem
31:44muszę,
31:45ale gdzie?
31:46Nie wiem.
31:46Otóż
31:47jesteśmy.
31:48Automobil
31:48przyjechał
31:49sklepioną
31:51bramę
31:51i zatrzymał się
31:53przed furtą
31:53klasztorną.
31:55Wysiądłem,
31:55żeby widzieć się
31:56z przeorem
31:57i oddać mu
31:58papiery.
31:59Szagie
31:59monsignor
32:00zabrał.
32:01Nie wiem.
32:02Ksiądz pochylił się
32:03i wydobył
32:04z niewidzialnego
32:05schowka
32:06skórzaną
32:07tekę.
32:07Proszę
32:08monsignora
32:09o klucze.
32:09Prałat
32:10zaczął
32:10szukać
32:11przerażonym.
32:13Monsignor
32:13ma je zwykle
32:14w lewej kieszeni
32:15kamizelki.
32:16Rzekł
32:17ksiądz
32:17spokojnym
32:18głosem.
32:18Włożywszy rękę
32:20do kieszeni
32:20znalazł
32:21prałat
32:22pączek
32:23małych
32:23płaskich
32:24kluczyków
32:25i bezradnie
32:26podał je
32:27księdzu.
32:27Podczas
32:28kiedy ten
32:28przyglądał
32:30mu się
32:30im
32:31uważnie,
32:32on począł
32:33patrzeć
32:33przez okno
32:34się za
32:34lokajem
32:36w purpurowej
32:37liberii
32:38stojącym
32:39przy drzwiczkach
32:40do szczeg
32:41mury
32:41opastwa.
32:42Tak to
32:43było
32:45wejście
32:46do
32:48kruszganków
32:49krasztorów.
32:50Ale co
32:50oznaczał
32:51ten
32:52przeor?
32:53Zwrócił się
32:54do towarzysza,
32:55który właśnie
32:56wyjął
32:56z takich
32:57kilka dokumentów
32:58starannie
32:59na wierzchu
33:00ułożonych.
33:01Co ojciec
33:01zrobi
33:02z kim się
33:03ojciec
33:03chce widzieć?
33:04Muszę
33:05oddać te
33:05papiery
33:06przeorowi.
33:07Przeorowi
33:07bez
33:08ministeru
33:09odparł
33:09jeszcze
33:10niemal
33:10dopiero
33:11kilka
33:11mnichów
33:12przybyło.
33:12mnisi
33:13przeor?
33:14Ależ ojcze!
33:16Siądz
33:16spojrzał mu
33:17prosto w oczy.
33:18Tak,
33:18rzekł spokojnie.
33:19Wyprawdzie
33:20opastwo
33:21zwrócił
33:22benedyktom
33:22już w
33:23przeszłym
33:24roku.
33:25Dotychczas
33:25jednak
33:26nie objęli go
33:27formalnie
33:28wyposiadanie.
33:29Te dokumenty
33:30odnoszą się
33:31do spraw
33:31zatem
33:32związanych
33:33do
33:33setanów
33:36sekularyzowanych
33:36i regularnych
33:37zakonników.
33:39Wytłumaczę
33:39to potem
33:40lepiej.
33:41Teraz
33:41muszę
33:41iść,
33:42a monsignor
33:43niech tu
33:43czeka
33:44spokojnie.
33:45A jak
33:45się
33:46monsignor
33:46nazywa?
33:47Jestem
33:48jestem
33:48monsignor
33:49mos
33:50term
33:50sekretarz
33:51kardynała
33:52Belairz.
33:53Ksiądz
33:54uśmiechnął
33:55się
33:55doskonale,
33:56więc niech
33:57monsignor
33:58zaczeka
33:59na mnie.
33:59Rozdział
34:00drugi,
34:00rozdział
34:01trzeci.
34:02Prałac
34:02siedział
34:02w milczeniu
34:03z wrzymkniętymi
34:05oczyma,
34:06starając się
34:06nie stracić
34:07panowania
34:08nad sobą.
34:09Jakie to
34:09szczęście
34:10w każdym razie
34:11myślał,
34:12że znalazł
34:12się
34:13z takim
34:13dobrym
34:14przyjacielem,
34:15jak ten
34:15ojciec
34:16Gerwazy,
34:16który
34:17widocznie
34:17zna go
34:18doskonale
34:19i na pewno
34:19jest dyskretny.
34:21Po prostu
34:21musi
34:22teraz słuchać
34:23spokojnie
34:23jego rady,
34:24a bez
34:25wątpienia
34:25wróci
34:26wkrótce
34:27do normalnego
34:28stanu.
34:28Ale jakie
34:29dziwne
34:29było to,
34:30co on
34:30mówił
34:31o Hajczparku
34:32w Westminsterze.
34:33Mógł
34:34był
34:34przysiąść,
34:35że Anglia
34:36jest krajem
34:37protestanckim
34:38i wyznawcy
34:39katolicyzmu
34:40stanowią
34:41tylko cząstkę
34:42jego ludności.
34:43Szak
34:43Hategra
34:44Westminster
34:44zniesiona
34:45była
34:46niedawno
34:47w roku,
34:47w roku,
34:48teraz był
34:49rok
34:491973.
34:50Nie mógł
34:52sobie
34:52przypomnieć
34:53roku
34:53zbudowania
34:54katedry
34:55i znowu
34:55ogarnęła
34:56go przerażeniem.
34:59Złamawał
35:00ręce
35:00w tej
35:01męczarni
35:02nieświadomości.
35:03Oszaleje chyba,
35:05jeśli sobie
35:05nie przypomni,
35:06lecz o to
35:07wraca
35:07ojciec
35:08Gerwazy.
35:09Przez
35:09czas
35:10jakiś
35:11milczeli
35:12obaj,
35:12gdy
35:12automobil
35:13toczył się
35:14dalej.
35:15Czy
35:15monsior
35:16nie
35:16pamięta
35:17poszczególnych
35:18twarzy
35:18albo
35:19nazwisk
35:19osób?
35:20Zapytał
35:20nagle
35:21ksiądz.
35:22Prawa zastanowił
35:23się przez chwilę
35:24i skupieniu.
35:25Pamiętam
35:25niektóre
35:26twarze,
35:26tak jak
35:27i
35:27jakieś
35:28nazwiska,
35:29ale
35:29nie wiem,
35:30jakie do
35:31kogo
35:31należą.
35:32Przybonina
35:32sobie arcybiskupa
35:33Borne
35:34i księdza
35:35jakiegoś,
35:36który się
35:36nazywał
35:37Fra
35:37Kusjon.
35:39Co
35:39monsior
35:40czyta
35:40teraz?
35:41Och,
35:41zapomniałem.
35:42Wszystko
35:43jedno
35:43zresztą.
35:44No,
35:44a kardynała,
35:46kardynała
35:47Borne
35:47przypomina
35:48sobie
35:49monsior?
35:50Nigdy
35:50o nim
35:50nie słyszałem
35:52ani jak
35:52wygląda.
35:53Nie mam
35:53najmniejszego
35:54pojęcia.
35:55Ksiądz
35:55milczał
35:56przez chwilę.
35:57Daje mi się,
35:58rzekł
35:58wreszcie,
35:59że najlepiej
36:00będzie,
36:00żeby
36:01monsior
36:01udał się
36:02zaraz
36:03do swojego
36:03mieszkania,
36:04a jej już
36:05każą
36:05umieścić
36:06na
36:06konfesjonale
36:07zawiadomienie,
36:09że monsior
36:09nie będzie
36:10dziś
36:10spowiadał.
36:11Całe
36:12południe
36:12od godziny
36:13czwartej
36:14i wieczór
36:14będzie monsior
36:16miał dla siebie
36:17i na razie
36:17nie powiemy
36:18nikomu,
36:19nawet kardynałowi
36:20o tym,
36:21co zaszło,
36:22ale zdaje mi się,
36:23że będzie monsior
36:24musiał przyjąć
36:26dziś śniadanie
36:27pana monsier,
36:28który przychodzi
36:29na radę
36:30z kardynałem.
36:31Myślę,
36:32że gdyby
36:33go monsior
36:33nie przyjął,
36:34płakał,
36:35zaczął usta
36:36i skinął głową.
36:38Tak rozumiem.
36:39Powiedzmy
36:40mi
36:41tylko ojcze,
36:42kim jest ten monsior?
36:43Jest on człowiekiem
36:44rządu
36:45i jest
36:46wielkim
36:47ekonomistą.
36:48Dziś właśnie
36:49ma naradzić się
36:50z kardynałem
36:51o pewnych
36:52sprawach
36:52dotyczących
36:53się kościoła.
36:54Czy teraz
36:55przypomina go sobie
36:56monsior?
36:57Nic a nic.
36:58potrząsnął głowę.
36:59Niech monsior
37:00rozmawia
37:01z nim
37:02ogólnodnikowo
37:03o dzisiejszym
37:04kazaniu
37:04Hajczparku
37:05o opłatwie,
37:06jak będzie
37:07siedział
37:08naprzeciwko
37:08i uważał,
37:10żeby się
37:11monsior
37:11nie pomylił.
37:12Zresztą
37:13nie będzie
37:13się on
37:14spowiadał,
37:15a żeby
37:16monsior
37:17publicznie
37:17mówił o polityce.
37:19Dobrze,
37:19spróbuję.
37:20Właśnie
37:20kiedy
37:20kończyli
37:21rozmawiać
37:22automobil,
37:23zatrzymał się
37:24i człowiek,
37:24który stracił
37:25pamięć,
37:26poznał
37:26z ogromną
37:27ulgą,
37:28gdzie się
37:28znajduje.
37:29Było to
37:29wejście do
37:30pałasu
37:31arcybiskupiego
37:32na Ambrose
37:33Avenue,
37:34a dalej
37:34widać
37:35było
37:35długą
37:36północną
37:37skronę
37:37kategory.
37:38Znam go,
37:39powiedział
37:40naturalnie
37:40drogi
37:41monsior.
37:42Teraz
37:42niech
37:42monsior
37:43idzie
37:43za mną
37:44i tylko
37:44odpowiada
37:45na ukłony.
37:46Weszli
37:47obaj
37:47drzwiami
37:48otwartymi
37:49usłużnie
37:50przez
37:50lokali
37:51w
37:51Liberii.
37:51Potem
37:52na schody
37:53i dali
37:53na piętro.
37:54Tary
37:54ksiądz
37:55wyjął
37:56klucz
37:56i otwiera
37:57drzwi.
37:58Po czym
37:58skręcił
37:59korytarzem
38:00na lewo
38:01i weszli
38:01do dużego
38:02miłego
38:03pokoju
38:03z oknami
38:04na ulicę.
38:05Dalsze
38:05drzwi
38:06znalazły
38:07się
38:07prowadzić
38:08do sypialni.
38:09Na szczęście
38:10nie spotkali
38:11nikogo
38:11po drodze.
38:12Otóż
38:12jesteśmy
38:12zawołał
38:13wesoło.
38:14Ojciec
38:14gerwazy
38:15i cóż
38:15wie monsignor
38:17gdzie się
38:17znajdujemy?
38:18Prałat
38:18boleśnie
38:19potrząsnął głową.
38:20To właśnie
38:21mieszkanie
38:21monsignor.
38:22Oto biurko
38:23przy którym
38:24monsignor
38:24codziennie
38:25pracuje.
38:26Monsignor
38:26spojrzał
38:27na niebadawczą
38:29ale niepewnię.
38:30Na testce
38:31leżał
38:31zaczęty list
38:33pisany
38:33własny
38:34jego pismem
38:35ale i nazwisko
38:36na adresie
38:37i te kilka
38:38linii
38:38które przeczytał
38:39nic mu nie
38:40mówiły.
38:41rozejrzał
38:42się po pokoju
38:42półki
38:43z książkami
38:44firanki
38:45i klęcznik
38:46i znowu
38:47ogarnął go
38:48przestrach
38:49nigdy tego
38:49nie widziałem
38:50wszystko
38:51tu
38:51nowe dla mnie
38:52na miłość
38:53boską
38:53ojcze
38:54niech się
38:54monsignor
38:55uspokoi
38:56wszystko
38:56będzie dobrze
38:57teraz
38:57odejdę
38:58na dziesięć
38:59minut
38:59wydam
39:00rozporządzenia
39:01co do miejsc
39:02przy śniadaniu
39:03niech monsignor
39:04tymczasem
39:05nikogo
39:06nie przyjmuje
39:06i rozejrzy
39:07się po pokojach
39:08a
39:09ojcze
39:09grywazy
39:11urwał nagle
39:12i zwrócił się
39:13do fotela
39:14na którym
39:14leżała
39:15wypół
39:16trwarda
39:17książka
39:18podniósł ją
39:19rzucił okiem
39:20na kartki
39:20na tyłu
39:21i roześmiał
39:23się głośno
39:23że puszczałem
39:24to
39:25byłem tego
39:25pewien
39:26monsignor
39:27studiował
39:28historię
39:28mła
39:29mersa
39:30i był
39:30właśnie
39:31na stronie
39:32o
39:32niech monsignor
39:34sam spojrzy
39:35podał mu
39:35książkę
39:36ale prałat
39:37był tak
39:37oszołomiony
39:38że tylko
39:39przez pół
39:40rozumiał
39:41o co
39:41chodzi
39:42zaważył
39:42że papier
39:43był dziwnego
39:44gatunku
39:45i że w nagłówku
39:46widniały lata
39:471904
39:49do 1912
39:51ksiądz
39:52potrząsnął
39:53książką
39:53i wypadł
39:54z niej
39:55arkusz
39:56zapisanego
39:57papieru
39:57rzucił nań
39:58okiem
39:59i zaśmiał się
40:00znowu
40:01monsignor
40:01robił właśnie
40:02notatki
40:03z tej epoki
40:04z pewnością
40:04miały one
40:05służyć
40:06do rozmowy
40:06z monsignorem
40:07bo o tym
40:08okresie czasu
40:09nikt nie wie
40:10tyle co
40:11monsignor
40:11on go
40:12nazywa
40:13szczytem
40:14fali
40:14i w jego
40:15pojęciu
40:15wszystko się
40:16wtedy zaczęło
40:17nie rozumiem
40:18ani słowa
40:19monsignorze
40:20przerwał
40:21ksiądz
40:21uradowany
40:22oto temat
40:23rozmowy
40:24przy śniadaniu
40:25jeśli nań
40:26monsignor
40:27maners
40:28naprowadzi
40:29to nie
40:30będziemy mieli
40:31kłopotu
40:31bo on
40:32pasjonat
40:33lubił
40:33prelekcje
40:35i mówi
40:36jak książa
40:37niech mu
40:38monsignor
40:39powie
40:40że czyta
40:40jego historię
40:42i pragnął
40:43by mieć
40:43ogólny
40:44pogląd
40:44na tę
40:45epokę
40:45dobrze
40:46a ja
40:47dowiem się
40:47przez
40:48to
40:49faktów
40:49doskonale
40:50teraz zatem
40:51odchodzę
40:52i wrócę
40:53za kilka minut
40:54abyś mogli
40:55jeszcze
40:56przed śniadaniem
40:57pomówić
40:58o wszystkich
40:58którzy tam będą
41:00obecni
41:00może monsignor
41:02być pewny
41:02że wszystko
41:03pójdzie dobrze